Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

CENA BŁĘDÓW I PRZEMILCZEŃ


Nawet wybitni „fachowcy od bezpieczeństwa” z belwederskiego BBN wiedzą, że bez trafnego odczytania intencji przeciwnika nie uda się zbudować dobrej strategii. Opozycja, która myśli o przejęciu władzy nie może więc zaniechać analizowania zachowań reżimu, biorąc przy tym pod uwagę, że błędne konkluzje będą ją kosztować znacznie więcej niż utrata futurystycznych „wyników poparcia” ze strony rządowych sondażowni.
Tymczasem prawidłowa ocena decyzji politycznych w obszarze służb specjalnych oraz działań na linii Belweder-rząd, jest dziś dla opozycji nie lada problemem. O ile można zrozumieć, że „nasze” media i publicyści wypisują  wierutne fantazje na temat reformy służb (nie widząc nawet jej autorów i nie dostrzegając końcowego celu) lub dokonują oceny decyzji personalnych w oparciu o plotki krążące w tzw. środowisku, o tyle nie sposób pogodzić się z faktem, że kardynalne błędy popełniają sami politycy opozycji oraz ludzie związani ze służbami.
Gdy poseł PiS nazywa niedawną dymisję gen. Noska "dobrym dniem dla demokracji” i chwali Donalda Tuska za „wsłuchanie się w słowa opozycji”, z pewnością zachowuje normy politpoprawności, a nawet przekonuje kilku wyborców o własnej skuteczności. Niewykluczone, że za kilka miesięcy, gdy obecnego szefa SKW zastąpi żołnierz zawodowy, pan poseł będzie  mógł powtórzyć swoją „pochwałę demokracji”.
Jeszcze lepszy efekt - budowania na piasku mitologii „silnego szefa MSW”, osiąga inny poseł opozycji perorując, iż „Bartłomiej Sienkiewicz, chce jak najszybciej przejąć służby specjalne w Polsce i podporządkować je sobie. Pierwszym przykładem była dymisja gen. Krzysztofa Bondaryka z funkcji szefa ABW, a teraz przyszła kolej na gen. Noska i zapewne czekają nas następne dymisje”.
Jakie zaś intencje przyświecają tym, którzy sugerują, jakoby odejście gen. Skrzypczaka to taka sprawa „Szeremietiew-bis” i każą nam widzieć w tej postaci „człowieka honoru” – nie chcę dociekać.
Pewne jest, że za błędy popełniane w tak ważnych obszarach spraw publicznych, trzeba płacić adekwatną cenę. Poseł Kaczmarek chwaląc we wrześniu br. „demokrację” III RP podzielił się również swoimi oczekiwaniami związanymi z dymisją gen. Noska i wyznał: „Liczę, że skończą się działania inwigilujące działaczy opozycji, mówię o podsłuchach, obserwacji, które stosował Janusz Nosek wobec polityków PiS. Szafę Lesiaka już przeżyliśmy, znamy to z historii, jak opozycja była inwigilowana przez służby. Dość tych haniebnych praktyk.”
Nietrudno zauważyć, że gdyby opinie posła opozycji odpowiadały rzeczywistości, nie tylko nie doszłoby do „lesiakowej” prowokacji wobec prof. Cieszewskiego, ale przede wszystkim nie miałaby miejsca eskalacja ataku na Antoniego Macierewicza, w której doskonale widać „nową” praktykę działań SKW.  W obu przypadkach mamy też do czynienia z aktywnością ludzi służb specjalnych i ich ścisłą współpracą z funkcjonariuszami ośrodków propagandy.
Ujawniła się ona na jeszcze jednym polu, gdy parlamentarzyści z ruchu posła na P. podjęli próbę powołania parlamentarnego zespołu „ds. zbadania likwidacji WSI i skutków tego procesu dla obronności Polski”. Informacja o skutecznym przejęciu tej inicjatywy przez posłów PiS, przyćmiła sens tej szczególnie groźnej kombinacji.
Łatwo też dostrzec, że dymisje szefów służb w niczym nie zmieniły pozycji ministra Sienkiewicza, nie przydały mu cienia realnej władzy ani grama dodatkowych kompetencji. Nie skorzystał na nich również Donald Tusk. Pozwoliłby natomiast na ograniczenie uprawnień cywilnego kontrwywiadu i uczyniły z kontrwywiadu wojskowego całkowicie bezwolne narządzie w walce politycznej. Zastąpienie złych, nieudolnych (lecz powiązanych z Platformą) dotychczasowych szefów, bezbarwnymi ludźmi „drugiego szeregu”, nie tylko nie posłużyło wzmocnieniu interesów grupy Tuska lecz przesunęło centrum decyzyjne z dala od rządu. „Zagospodarowany” przez MON Krzysztof Bondaryk stał się np. nominalnym szefem Narodowego Centrum Kryptologii, by pod okiem wojskowych kryptologów rozwijać swoje pasje na chwałę i pożytek Pałacu Prezydenckiego.
Tak się bowiem składa, że ludzie analizujący wydarzenia ze świata służb z zadziwiającą łatwością pomijają jedyne środowisko i jedynego decydenta, który odnosi korzyści z tych zmian.
            Czytelnicy mojego bloga doskonale wiedzą, że od ponad dwóch lat forsuję tezę, że wszystkie decyzje w obszarze służb specjalnych oraz reformy Sił Zbrojnych znajdują źródło w tzw. rekomendacjach i planach Belwederu, powstałych w ramach Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego (SPBN) i służą budowaniu reżimu prezydenckiego.
Ta teza znajduje dziś kolejne potwierdzenie, zaś kluczem do obecnych roszad wydaje się nowelizacja ustawy - Przepisy wprowadzające ustawę o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służbie Wywiadu Wojskowego oraz ustawę o służbie funkcjonariuszy Służby Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służby Wywiadu Wojskowego.
Projekt MON (początkowo z dnia 16 października 2012 roku) stał się przedmiotem zaawansowanych konsultacji i uzgodnień, do których  zaproszono również żołnierzy byłych WSI, skupionych w stowarzyszeniu SOWA. Z wykazu prac legislacyjnych zamieszczonym w KPRM wynika, że nowela ma zostać przyjęta w IV kwartale br.
O projekcie tym informowałem w dwóch tekstach: z marca br. – „USTAWA O REAKTYWACJI WSI” i z października - „Z DESZCZU POD RYNNĘ”.
Treść noweli odnosi się m.in. do procedury "uzupełnienia raportu" z Weryfikacji WSI, zaś  przewidziane w niej środki prawne mają ułatwić ponowną weryfikację żołnierzy i funkcjonariuszy byłych WSI. Relacjonując założenia tej ustawy w marcu br. napisałem, że „uzupełnienia mogą sporządzić tylko szefowie SKW lub SWW. W perspektywie planowanej reformy służb, staje się oczywiste, że szefowie tych służb zostaną postawieni wobec alternatywy: albo przygotują „uzupełnienie”, zgodnie z interesem „pokrzywdzonych” raportem ludzi WSI, albo odejdą ze stanowisk.
Z perspektywy ostatnich tygodni wyraźnie widać, że dymisja Noska była efektem roszad związanych z planami Belwederu i mogła mieć na celu  ułatwienie realizacji interesów ludzi byłych WSI. Już na początku br. roku było wiadomo, że Kancelaria Prezydenta rozsyła pisma do urzędów i służb podległych premierowi, pytając je o lokalizację materiałów badanych przez Komisję Weryfikacyjną WSI.
Z chwilą odejścia Noska, SKW nie tylko została zaangażowana w nagonkę na Antoniego Macierewicza i Komisję Weryfikacyjną, ale ruszyła procedura przygotowań do sporządzenia „uzupełnienia” Raportu z Weryfikacji. Jestem przekonany, że płk Pytel nie będzie stawiał żadnych przeszkód w sprawnym przeprowadzeniu tej procedury. Działania postanowiono poprzedzić kampanią dyskredytowania przewodniczącego Komisji Weryfikacyjnej. Inicjatywa grupy posłów z partii przyjaciela Bronisława Komorowskiego oraz sterowany dokumentami SKW atak dotyczący sprawy rzekomego tłumaczenia raportu, są sygnałem, że ludzie „wojskówki” przystąpili do ofensywy. Można się spodziewać, że jest to dopiero początek kampanii.
Wypowiedziana przed kilkoma dniami „rewolucyjna” teza gen. Dukaczewskiego, iż "publikacja raportu ws. WSI była ujawnieniem tajemnicy niezwykle istotnej dla bezpieczeństwa państwa", wsparta oskarżeniem, że „na opublikowaniu tzw. raportu Macierewicza skorzystali terroryści oraz obce wywiady” oraz groźba sformułowana przez jednego z posłów partii przyjaciela Komorowskiego: „Macierewicz stanie przed sądem i odpowie za swoje grzechy” – wytyczają ogólny kierunek obecnych działań.
O znaczeniu ustawy może też świadczyć fakt, że właśnie Czesław Mroczek – sekretarz stanu w MON odpowiedzialny za opracowanie projektu nowelizacji został obecnie awansowany na miejsce gen. Skrzypczaka i będzie nadzorował zakupy uzbrojenia i sprzętu wojskowego.  
Ten obszar objęty jest bowiem szczególną troską lokatora Belwederu. Projekty,  nazwane już „doktryną Komorowskiego” tylko pozornie wydają się nonsensowne.  Posłużą one generowaniu olbrzymich środków na rzecz środowisk związanych z przemysłem zbrojeniowym i – jak się wydaje – mają związek z reaktywacją wpływów byłych WSI oraz planami związanymi z budową reżimu prezydenckiego. Jednym z elementów tego planu byłby zamysł powierzenia ludziom „wojskówki” nadzoru nad technologiami wojskowymi oraz zaangażowanie tego środowiska w procesy gospodarcze związane z modernizacją Sił Zbrojnych.
Natomiast w kontekście wymuszonej dymisji gen. Skrzypczaka (w związku z którą doczekaliśmy się wielu fantastycznych hipotez),  warto przypomnieć kilka faktów:
 - projekt tzw. „modernizacji sił powietrznych”, a w jego ramach zastąpienia wysłużonych Su-22 innymi samolotami lub przejęcia części ich zadań przez bezzałogowe statki powietrzne, to koncepcja niezwykle bliska gen. Koziejowi i w pełni wspierana przez Belweder.
- tak się składa, że przyspieszenie działań medialnych związanych z osobą Skrzypczaka, nastąpiło tuż po listopadowej wizycie Bronisława Komorowskiego w Izraelu.
- podawana przez „nasze” media tytułem „wytłumaczenia zaskakującego listu gen. Skrzypczaka do koncernu Elbit” rewelacja, iż kody źródłowe do dronów oferowanych przez konkurencyjną firmę są w rękach Rosjan, nie jest warta funta kłaków, zaś użycie tego „argumentu” przez samego Skrzypczaka stawia postać generała w szczególnie niekorzystnym świetle. Nie tylko dlatego, że ów news jest znany co najmniej od roku i był znany Skrzypczakowi w listopadzie 2012 roku, gdy prowadził rozmowy z gen. Shmaya Avielem z izraelskiego ministerstwa obrony, ale i z tej przyczyny, że zestrzelone przez Rosjan w marcu i kwietniu 2008 roku gruzińskie drony zostały wyprodukowane właśnie przez firmę Elbit System, z którą generał prowadził korespondencję. Można zatem sądzić, że to do tych maszyn Rosjanie uzyskali kody. Skoro gen. Skrzypczak wskazuje na takie okoliczności, to zasada ograniczonego zaufania do kontrahentów izraelskich powinna w równym stopniu dotyczyć firmy Israel Aerospace Industry (IAI), jak i Elbit System. W takiej sytuacji, argument „z kodów” nie wydaje się przekonujący.
Jeśli w kontekście tej dymisji mówi się o  „grach lobbystów i obcych wywiadów”, nie trzeba ich szukać w dalekich regionach świata ani przedstawiać gen Skrzypczaka jako „ofiary  zakulisowych działań”. Wystarczy cierpliwie zaczekać na rozstrzygnięcia zakupów uzbrojenia i wykazać się pamięcią nieco dłuższą niż odległość od ekranu telewizora.   
Cierpliwość i pamięć nie wystarczą jednak, by skutecznie zablokować proces budowania reżimu prezydenckiego. Nie sprzyja temu wartość analiz wygłaszanych przez posłów opozycji ani praktyka omijania wątku belwederskiego.
Na temat noweli ustawy o reaktywacji WSI usłyszymy zapewne wówczas, gdy trafi pod obrady Sejmu. Jej uchwalenie będzie okazją do kilku poselskich wystąpień i wywoła zalew wnikliwych artykułów w „naszych” mediach.  Taką bowiem sekwencję opozycja odgrywa od lat.
O tym, że będą to żale daremne i spóźnione – nikt nie odważy się przypomnieć. 


Źródła:

46 komentarzy:

  1. Panie Aleksandrze,

    Czy uważa Pan za możliwe, uwzględniając rozkład sił w parlamencie, który ja określam: KOMUNA KONTRA PIS, że jakakolwiek akcja posłów opozycji (jedynej, bo wszyscy "sanatorzy" prędzej czy później wylądują albo w PO, albo "chytrzej", w partii Gowina, - więc - czy jakakolwiek akcja ze strony PiS zdoła powstrzymać reaktywację WSI?

    Przecież to jest ONYCH cel główny i (oprócz rozkradnięcia wszystkiego co się da) - JEDYNY!!!

    Bo też jedyna to była, zakończona sukcesem, akcja dekomunizacyjna w pomagdalenkowym tworze zwanym III RP. W dodatku przeprowadzona dzięki niespożytej energii i sile woli jednego człowieka: Antoniego Macierewicza.

    Do dziś pamiętam, jak po przegłosowaniu likwidacji tego sowieckiego nowotworu, zdruzgotany Dukaczewski wylewał krokodyle łzy w TVP i wygłaszał łzawe odezwy do prezydenta Kaczyńskiego, żeby ustawy likwidacyjnej nie podpisywał, że to się stać nie może, że rozbije tym państwo, etc.etc.

    A Prezydent ustawę podpisał i towarzystwo sołdatokratów rozpędzono na cztery wiatry! Niestety, na krótko. Już w 2007 PiS został zmuszony do oddania władzy (jak przed nim - rząd Olszewskiego w 1992), a po niecałych 3 latach zabrakło także Prezydenta.

    !!!

    Panie Aleksandrze: przecież dzisiaj, jeżeli IM się spodoba (zwłaszcza teraz po wchłonięciu Ukrainy przez Putina) - będą w stanie przegłosować WSZYSTKO, nie tylko reaktywację WSI!

    Mogą w każdej chwili zdelegalizować PiS (BO KTO IM ZABRONI? przy takim układzie sił w Polsce i na świecie: w Rosji, USA, UE=Niemczech) - i podstawić w zamian partię Gowina? A następnie stwierdzić, że to jest właśnie opozycja, że innej nigdy nie było i nie będzie!

    Wolę nawet nie myśleć jak wielu parlamentarzystów i działaczy ze struktur terenowych PiS przystąpiłoby do "zrestytuowanej" partii pod nowym przywództwem .

    Czyż nie tak zrobili z Solidarnością?

    Przecież stan wojenny wykorzystano głównie po to, aby "S" zdelegalizować, większość jej pochodzących z demokratycznych wyborów przywódców tajnie wymienić na "podstawionych" (lub przewerbowanych), i z tymi nowymi - przy aprobacie, a nawet czynnej roli Kościoła zrobić "Magdalenkę". Po niej, już tylko na pokaz, urządzono Okrągły Stół, a potem "Solidarność" zakładano na nowo, ale już z ustaloną - i nie do ruszenia - czapą?


    Czy po 10 kwietnia 2010 nie mamy w Polsce pełzającego stanu wojennego?

    Czy "reszta świata" = ONI nie zwalcza, korzystając z zawłaszczonych w niemal 100% mediów WYŁĄCZNIE PiS-u?


    Czy nie padło już aby z ust Komorowskiego hasło "nowy okrągły stół"?


    A kto się na nowy stół nie zgodzi, tego co? Zdelegalizują!
    Albo zastąpią podstawionym jako PiS-bis Gowinem z Migalskim, Kowalem i ew. Ziobrą!

    A potem się nam pokłonią...


    ...i to będzie farsy kres.
    Spektatorzy pójdą spać
    ubawiwszy się do łez.



    Więc - choć irytują mnie, czasem nawet oburzają, nasilające się "wyskoki" posłów PiS, i doprowadzają do rozpaczy ich (przytaczane przez Pana) wypowiedzi dotyczące służb, to - rozumiejąc nawet, że Pański artykuł ma charakter przede wszystkim "prewencyjny" - zapytam:

    czy według Pana sytuacja zmieniłaby się, gdyby były to wystąpienia najmądrzejsze, najprzenikliwsze i głoszące samą prawdę?

    Niestety, wydaje mi się, że po zamachu smoleńskim, decydujący głos ma towarzysz Mauzer, sorry, Putin, oraz towarzyszka Arytmetyka Sejmowa, czytaj: dyktat ruskich Iskanderów i ruskich serwerów.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Aleksandrze,

      WYPUNKTUJĘ KLUCZOWE (DLA MNIE) ZDANIA ARTYKUŁU:

      / kursywą - moje pytania /

      1. Czytelnicy mojego bloga doskonale wiedzą, że od ponad dwóch lat forsuję tezę, że wszystkie decyzje w obszarze służb specjalnych oraz reformy Sił Zbrojnych znajdują źródło w tzw. rekomendacjach i planach Belwederu, powstałych w ramach Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego (SPBN) i służą budowaniu reżimu prezydenckiego.


      2. Ta teza znajduje dziś kolejne potwierdzenie, zaś kluczem do obecnych roszad wydaje się nowelizacja ustawy - Przepisy wprowadzające ustawę o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służbie Wywiadu Wojskowego oraz ustawę o służbie funkcjonariuszy Służby Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służby Wywiadu Wojskowego. Projekt MON (początkowo z dnia 16 października 2012 roku) stał się przedmiotem zaawansowanych konsultacji i uzgodnień, do których zaproszono również żołnierzy byłych WSI, skupionych w stowarzyszeniu SOWA. (!!!) Z wykazu prac legislacyjnych zamieszczonym w KPRM wynika, że nowela ma zostać przyjęta w IV kwartale br.

      Czyli lada dzień możemy się spodziewać usankcjonowanego prawem powrotu GRU?

      Konsultanci z WSI to rzeczywiście nowa, aberracyjna jakość "ustrojowa" !!!



      3. Cierpliwość i pamięć nie wystarczą jednak, by skutecznie zablokować proces budowania reżimu prezydenckiego. Nie sprzyja temu wartość analiz wygłaszanych przez posłów opozycji ani praktyka omijania wątku belwederskiego.

      Czy sądzi Pan, że cokolwiek - jeśli tak, to co? - jest dziś w stanie skutecznie zablokować ten reżim? Chyba nawet matka-natura w niczym tu nie przeszkodzi, bo ewentualny następca/zastępca na posadzie BK też pewnie przewidziany od dawna?


      4. Na temat noweli ustawy o reaktywacji WSI usłyszymy zapewne wówczas, gdy trafi pod obrady Sejmu. Jej uchwalenie będzie okazją do kilku poselskich wystąpień i wywoła zalew wnikliwych artykułów w „naszych” mediach. Taką bowiem sekwencję opozycja odgrywa od lat.

      Czy rzeczywiście można podejrzewać, że ze strony opozycji to tylko gra?

      Jeżeli tak Pan uważa, jak - w tym kontekście - zakwalifikuje Pan działania Macierewicza?



      Pozdrawiam

      Usuń
    2. PS.

      Czy przeczytał Pan "ukraińską" analizę G. Friedmana "Ukraine: On the Edge of Empires" ?

      Co Pan o niej sądzi?

      http://www.stratfor.com/weekly/20101129_geopolitical_journey_part_6_ukraine

      Usuń
    3. Urszula Domyślna

      ,,PiS został zmuszony do oddania władzy"?

      Mam przeciwne zdanie, uważam, że Pis uznał, że przechwyci całą władzę sam i wywali z polityki koalicjantów. podjęli to ryzyko na własny rachunek, a Prezes okazał się niezdolny do dokonywania strategicznych balansów korzyści i strat. jest dla mnie jasne, że trwanie rządu koalicyjnego, z wszystkimi jego słabościami, było lepsze i jedynie właściwe z punktu widzenie realnej polityki, dla Polski. ryzykowanie realnej władzy wykonawczej, a przy okazji całego zaplecza politycznego, które zaangażowało się w reformy, było decyzją nieodpowiedzialną. Jarosław Kaczyński niestety prezentuje dużą nerwowość w polityce, a to nie jest dobre.


      pozdrawiam Panią

      Usuń
    4. Wojcjech Miara


      Pozostaję przy swoim zdaniu.

      Nie wyobrażam sobie utrzymania rządu koalicyjnego, w którym jeden z trzech koalicjantów jest prowadzony przez Krauzego, a drugi przez Kulczyka. Mieli szansę wymknąć się prowadzącym - nie skorzystali. Jarosław Kaczyński, w obliczu nieuchronnego ośmieszenia i rozbicia własnej partii, po prawie pewnym powołaniu rządu Liga i Samoobrona (który PO i komuna przyklepałyby z ochotą) - po prostu nie miał innego wyjścia.

      Zresztą wystarczy spojrzeć gdzie i jak skończyli bohaterowie LiS-a!

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  2. OT

    Za Niezależna.pl:

    Ukraina coraz bliżej Rosji. Janukowycz i Putin podpisali w Moskwie porozumienie

    Rosja i Ukraina podpisały porozumienie w sprawie zniesienia ograniczeń handlowych między dwoma krajami; stało się to podczas wizyty w Moskwie prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza i po rozmowach z prezydentem Władimirem Putinem.

    Putin poinformował o obniżeniu ceny gazu dla Ukrainy do 268,5 dol. za 1000 metrów sześciennych. Obecnie Ukraina otrzymuje rosyjski gaz za około 400 dol. za 1000 metrów sześciennych. Rosja zakupi także ukraińskie obligacje rządowe za 15 mld dol.


    Prezydent Ukrainy oświadczył z kolei, że Ukraina pogłębia współpracę handlowo-gospodarczą z Rosją i że dla tej drogi nie ma alternatywy.


    http://niezalezna.pl/49631-ukraina-coraz-blizej-rosji-janukowycz-i-putin-podpisali-w-moskwie-porozumienie

    OdpowiedzUsuń
  3. .
    A Bruksela, jak było do przewidzenia, nie będzie ginąć za Ukrainę!

    POMARAŃCZOWEJ REWOLUCJI II MÓWIMY NASZE GŁOŚNE "NIE" !!!

    ====

    Za Głosem Rossiji:

    Bruksela nie chce się kłócić z Moskwą z powodu „EuroMajdanu”

    Ministrowie spraw zagranicznych Unii Europejskiej decydowali 17 grudnia w Brukseli, „co robić z Ukrainą” i jej przeciągającym się „EuroMajdanem”. Rada ministrów wypracowała rekomendację „w sprawie ukraińskiej” dla ostatniego w tym roku szczytu liderów Unii Europejskiej 19-20 grudnia w Brukseli.

    Na razie te rekomendacje nie zostały w całości ogłoszone. Ale ich sens w ogólnym zarysie jest już znany: negocjacje o stowarzyszeniu z Kijowem zostały wstrzymane, ale Unia Europejska podtrzymuje eurodążenia Kijowa i gotowa jest kontynuować dialog, kiedy władze Ukrainy same dokładnie określą czego chcą. Szef MSZ Polski Radosław Sikorski bezpośrednio powiedział: Unii Europejskiej „niezbędna jest pauza, żeby jeszcze raz wszystko przemyśleć na nowo”.

    [...]

    Eurootrzeźwieniu w znacznym stopniu sprzyjało spotkanie robocze szefa MSZ Federacji Rosyjskiej Siergieja Ławrowa z ministrami spraw zagranicznych 28 państw Unii Europejskiej 16 grudnia. Siergiej Ławrow jeszcze raz wyjaśnił kolegom: jeśli Kijów i Bruksela podpisałyby porozumienie, to ukraiński przemysł upadłby pod napływem taniej produkcji europejskiej. A na rynek rosyjski i białoruski popłynęłyby słabe jakościowo towary ukraińskie.

    I Rosja, i Białoruś to najbardziej oczywiści kandydaci do otrzymania tych towarów. I tym samym niszczono by naszą produkcję analogicznych produktów. Dlatego uczciwie uprzedzaliśmy, nikogo nie szantażowaliśmy. Nie ma mowy o żadnych sankcjach. Usunięte zostaną tylko ulgi.

    Jak by to nie było, Bruksela i Moskwa wyraźnie postanowiły nie kłócić się z powodu „eurocierpienia” ukraińskiej opozycji. Wysoki przedstawiciel Unii Europejskiej do spraw zagranicznych i polityki zagranicznej Catherine Ashton poinformowała po spotkaniu z Siergiejem Ławrowem, że Unia Europejska i Rosja wrócą do omawiania sytuacji z Ukrainą „w duchu partnerstwa strategicznego” na zaplanowanym na styczeń szczycie Rosja-Unia Europejska. To spotkanie na szczycie początkowo miało odbyć się w końcu tego roku. Ale je przeniesiono, żeby emocje wokół Ukrainy mogły opaść. Sam „EuroMajdan”, z pomocą którego nie udało się błyskawicznie odłączyć Ukrainy od Rosji, już wywołuje w Unii Europejskiej pewną niezręczność. Przecież nawet w burzliwe „pomarańczowe dni” sojusz Juszczenko i Tymoszenko nie wywoływał takiego zamieszania i zdumienia, które powstają przy ocenie obecnego opozycyjnego „triumwiratu”. Europejczykom trudno pojąć, co może mieć wspólnego lider neofaszystowskiej, nacjonalistycznej partii „Swoboda” Oleg Tiagnibok, półfabrykat Julii Tymoszenko z „Batkiwszczyny” Arsenij Jaceniuk i szef partii „UDAR” bokser wagi ciężkiej Witalij Kliczko.

    Amerykański senator z Partii Republikańskiej John McCain, który w ostatnich dniach odbył PR-ową wizytę w Kijowie, już otrzymał dzięki wspieraniu tej „trójki sprzecznych” dużo nieprzyjemności w domu: ostrą krytykę ze strony amerykańskich i światowych organizacji żydowskich.

    http://polish.ruvr.ru/2013_12_17/Bruksela-nie-chce-sie-klocic-z-Moskwa-z-powodu-EuroMajdanu/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. !!!

      Drzwi do UE dla Ukrainy zostały zamknięte

      „UE nie jest w stanie wyprowadzić Ukrainy z kryzysu finansowego – nie ma na to ani środków, ani chęci. W rzeczywistości drzwi do UE są dla niej zamknięte” – uważa szef komisji Dumy Państwowej Rosji ds. międzynarodowych Aleksiej Puszkow.

      Tymczasem najwyższy przedstawiciel UE ds. zagranicznych Catherine Ashton oświadczyła, że w rozmowach z prezydentem Janukowyczem wyjaśniła, jakie krótkookresowe problemy gospodarcze przeszkodziły Ukrainie w podpisaniu porozumienia w sprawie stowarzyszenia z UE.

      „Moim zdaniem, możemy wspólnie z Janukowyczem rozwiązać te problemy” – oznajmiła Ashton.

      http://polish.ruvr.ru/2013_12_17/Puszkow-drzwi-do-UE-dla-Ukrainy-zostaly-zamkniete/

      ===============

      Czyli to co zwykle od 10 lat:

      UNIJNE BLA-BLA-BLA CZERWONEJ BARONOWEJ kontra SOWIECKO-RUSKA "PIĄCHA" PUTINA.

      Toże krasnaja!!!

      Usuń
  4. Pani Urszulo,

    Pozwoli Pani, że na początek uporządkuję niektóre stwierdzenia.
    Jeśli piszę o ustawie reaktywującej WSI nie mam oczywiście na myśli strukturalnej odbudowy tej formacji. WSI nigdy nie zostaną reaktywowane w kształcie sprzed 2006 roku. Nigdy też ludzie tej służby nie będą posiadali takich wpływów, jakie mieli przed likwidacją.
    Celem ustawy (montowanej przy współudziale "Sowy") jest natomiast przywrócenie "dobrego imienia" funkcjonariuszy i żołnierzy WSI (i ich agentury) oraz podważenie ustaleń zawartych w Raporcie z Weryfikacji. Ten proces będzie wspierany kampanią propagandową, zakrojoną na bardzo szeroką skalę. Na tyle szeroką, że obejmie medialne występy ludzi ze środowiska WSI (co już ma miejsce), łgarstwa funkcjonariuszy medialnych, ale też wypowiedzi takich osób jak prof.Staniszkis.
    Oczywiście cele nowelizacji nie ograniczają się do efektów propagandowych. "Oczyszczenie" środowiska otworzy przed ludźmi byłych WSI drogę do służb, sztabów, prokuratur czy dowództw, pozwoli wejść do agencji wojskowych i zaangażować się w proces "modernizacji" armii. Myślę, że większość projektów belwederskich jest "skrojona" pod kompetencje sołdokratów.
    Już przed rokiem cytowałem statystyki ukazujące, w jaki sposób rząd Tuska przywracał wpływy ludzi byłych WSI.
    Z odpowiedzi sekretarza stanu w MON Czesława Mroczka, udzielonej w marcu 2012 roku na interpelację posła PiS Stanisława Pięty wynikało, że w okresie od października 2006 r. do 31 grudnia 2011 r. na stanowiska służbowe w jednostkach organizacyjnych MON wyznaczono 195 byłych żołnierzy WSI, spośród których 141 nadal pełni służbę. W tym samym czasie do Służby Wywiadu Wojskowego skierowano 264, a do Służby Kontrwywiadu Wojskowego 461 byłych żołnierzy WSI. Łącznie na stanowiska służbowe wyznaczono lub skierowano w celu wyznaczenia 920 byłych żołnierzy WSI.
    Biorąc pod uwagę, że WSI liczyły ok. 2,5 tys. żołnierzy i funkcjonariuszy, dane te świadczą, że za czasu PO-PSL do służby przywrócono prawie połowę stanu tej formacji. Z odpowiedzi MON wynika również, że w służbach wojskowych nadal pozostaje 35 żołnierzy przeszkolonych przez sowieckie GRU lub służby innych krajów Bloku Sowieckiego.

    Planowaną obecnie ustawę trzeba więc postrzegać jako akt wieńczący dzieło. Wpisuje się ona w całość belwederskiej "reformy służb" i jednym z najważniejszych elementów budowy reżimu prezydenckiego.

    Pyta mnie Pani (w odniesieniu do polityków PiS): czy sytuacja zmieniłaby się, gdyby wypowiedzi (a rozumiem, że także działania tych ludzi) były mądrzejsze, przenikliwsze i głoszące samą prawdę?
    Odpowiem zatem, że sytuacja zmieniłaby się, gdyby politycy PiS myśleli i działali o krok dalej niż robi to przeciwnik, gdyby potrafili sensownie przewidywać i analizować zdarzenia oraz działać z żelazną konsekwencją.
    Jeśli są wciąż zaskakiwani "wrzutkami" funkcjonariuszy medialnych, poznają ustawy i rozporządzenia dopiero po skierowaniu ich do Sejmu i podejmują reakcje wyłącznie w rytm prowokacji przeciwnika - nie możemy mówić o żadnej strategii, a tym bardziej o szansie na zwycięstwo.
    Mój tekst zaledwie sygnalizuje ten problem, bo gdybym miał przedstawić go od strony konkretów (tylko z ostatnich trzech lat), zostałbym niechybnie ogłoszony największym wrogiem PiS.

    cdn...

    OdpowiedzUsuń
  5. cd:
    Wzmianka o sekwencji odgrywanej przez opozycję jest (przyznaję) nieco niefortunna, bo sugeruje, że PiS celowo prowadzi grę „w spóźnione reakcje”. Tak oczywiście nie jest.
    Chodzi o to, że podobny scenariusz pojawia się w przypadku niemal wszystkich zagrożeń wynikających z legislacyjnych pomysłów reżimu. Krzyk podnosi się wówczas, gdy jest za późno – czyli ustawa trafia do Sejmu, gdzie jest automatycznie zaklepywana. Gdyby reagowano z dużym wyprzedzeniem, informując przez wiele tygodni o konsekwencjach niektórych zapisów, a nawet podnosząc larum na arenie międzynarodowej (ustawy dotyczące uprawnień służb, inwigilacji, ograniczenia praw obywatelskich) może udałoby się zablokować niekorzystne rozstrzygnięcia.
    Dodam jeszcze, że spóźnione reakcje prowadzą czasem do tak nonsensownych pomysłów, jak apelowanie do Komorowskiego o wetowanie ustaw.

    Na pytanie: co ludzie opozycji mogą zrobić w obecnej sytuacji, odpowiedź nie jest trudna. Prawidłowa analiza zagrożeń i poznanie celów reżimu musi prowadzić do wniosku, że jego fundament znajduje się dziś w Belwederze, a lokator tego miejsca jest głównym przeciwnikiem.
    Nie jest też tak (jak Pani sugeruje), że na miejsce Komorowskiego znajdą się inni. Nie znajdą się. Ten człowiek jest wyjątkowy w szczególnej dziedzinie: podległości wobec Moskwy i wobec ludzi służących Moskwie. Wyjątkowa jest również jego pycha i poczucie bezkarności, co w połączeniu z okrucieństwem i nienawiścią tworzy z osobników słabych i tchórzliwych ludzi szczególnie groźnych. Jestem przekonany, że nigdy wcześniej w historii Polski nie pojawił się polityk równie niebezpieczny. I obyśmy nie musieli doświadczać „wyjątkowości” tego pana.
    Trzeba zatem odwrócić obecne proporcje i skierować aktywność opozycji tam, gdzie rodzą się rzeczywiste zagrożenia, gdzie powstają „rządowe” projekty i zapadają „strategiczne” decyzje. Nie muszę chyba udowadniać, że Tusk jest dziś przeciwnikiem łatwym i skończonym. Jak łatwym, świadczy fakt, że „podgryzanie” szefa PO jest praktykowane powszechnie, nawet przez ośrodki propagandy, z których wiele wykonuje robotę dla Belwederu.
    Kto i w jakim zakresie kieruje ostrze krytyki przeciwko BK – można policzyć na palcach jednej ręki. Również ta okoliczność dowodzi rzeczywistej pozycji Komorowskiego, bo nikt lepiej od środowiska medialnego (również "naszego") nie wie, którą nogawkę można bezpiecznie szarpać.

    Bardzo Pani dziękuję za odwagę komentowania pod tym tekstem i serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Skoro działania opozycji są tak bardzo nieadekwatne do zagrożenia, to może zasadnym jest pytanie na ile już obecnie PIS pełni rolę reglamentowanej opozycji. Nie chodzi tylko o sprawy poruszone w tym artykule ale także problemu wyborów zwrócenia uwagi na firmy obsługujące elektronicznie wybory. Pan Ścios ten temat także poruszał.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiedza na temat służb specjalnych jest z definicji bardzo ograniczona dlatego nie znajdzie Pan wielu kompetentnych dyskutantów. Ja po prostu zdaję się na Pańskie analizy.
    Nie mam wątpliwości, że BK jest beneficjentem usunięcia Lecha Kaczyńskiego i wszelkie jego działania służą zabezpieczeniu jego własnej pozycji oraz sił, które za nim stoją.

    Off topic
    Za niezależna


    Czy Witalij Kliczko mógł zginąć jak Lech Kaczyński? UDAR: to próba zamachu


    Cyt:
    24 listopada 2013 r. samolot z Witalijem Kliczką na pokładzie dostał w ostatniej chwili zakaz lądowania w Kijowie i musiał ryzykownie poderwać się do dalszego lotu.

    "Takie działania kontrolerów lotów przy tych konkretnych warunkach mogły się stać przyczyną tragedii analogicznej do tej pod Smoleńskiem z prezydentem Polski" – napisał deputowany frakcji UDAR Walerij Karpuncow w piśmie, do którego dotarła "Ukrainska Prawda" - informuje TVN24.
    [?!?]
    Partia UDAR zamierza poinformować zachodnich dyplomatów o próbie zamachu na życie jej lidera Witalija Kliczki – informuje "Ukrainska Prawda".
    Działacze partii Kliczki w przygotowanym dla nich oświadczeniu napisali, że samolot dostał zakaz lądowania, gdy był na pułapie zaledwie 100 m. Miał wówczas wypuszczone podwozie i był w pełni gotowy do lądowania. Działo się to na dodatek przy fatalnej widoczności.

    Według informacji uzyskanych przez partię UDAR zamknięcie lotnisk Boryspol i Żuljany nastąpiło na podstawie noty informacyjnej (NOTAM) z godz. 11:14 "w związku z prowadzeniem działań antyterrorystycznych". Załoga samolotu Kliczki miała być o tym poinformowana podczas schodzenia do lądowania, ok. godz. 11:30.

    Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych informowała, że zadzwonił anonimowy telefon na alarmową linię 112 o możliwym zamachu bombowym na samolot nad Kijowem.

    W efekcie takich działań Witalij Kliczko musiał lądować kilkaset kilometrów od Kijowa, w Krzywym Rogu, co spowodowało jego spóźnienie na wiec opozycji.


    Ostrzeżenie ze znakiem firmowym KGB. Prawidłowa reakcja UDARu!
    Polska i Ukraińska opozycja (nie wiem, która jest najbardziej autentyczna) ma podobnych przeciwników - namiestników zainstalowanych przez Rosję.

    OdpowiedzUsuń
  8. Barry Aitken,

    W żadnym stopniu nie można nazwać PiS-u koncesjonowaną opozycją. Takiej tezie przeczy praktyka polityczna ostatnich lat, ostre zwalczanie i ograniczanie praw tej formacji, a w szczególności - tragedia smoleńska z jej wszystkimi konsekwencjami.
    Gdybym miał choć cień podejrzeń, że partia Kaczyńskiego zmierza w kierunku koncesjonowanej opozycji, byłbym pierwszy, który o tym napisze.
    O należytym zabezpieczeniu wyborów, powinniśmy zapomnieć. PiS tego nie zrobi, ponieważ musiałby rozstać się z mitologią "demokratycznej" III RP i oznajmić euroidiotom, że rządzą tu moskiewskie raby. Ale kto w to uwierzy, skoro opozycja wciąż zapewnia, że polskie sprawy są regulowane poprzez "mechanizmy demokracji".

    Nie należy też mylić pojęć. Nie chodzi bowiem o groźbę "kupienia" PiS-u przed układ reżimowy lecz o złą (w wielu wymiarach) strategię działania oraz kurczowe trzymanie się pseudodemokratycznych reguł (zabobonów) w stosunku do przeciwnika, który walczy na noże i maczugi. Ta przypadłość jest szczególnie widoczna w gronie tzw. doradców PiS-u, których teorie socjologiczno-polityczne zostały zdezaktualizowane po 10 kwietnia. Problem w tym, że nikt nie ma odwagi powiedzieć o tym głośno.

    OdpowiedzUsuń
  9. Marcin Ís,

    W tytułowym pytaniu, jakim opatrzono tekst na niezaleznej.pl (choć rozumiem intencje autora), zawarta jest błędna analogia. Nie wiem, czy Rosjanie planowali dokonać zamachu na Kliczkę (informowanie o incydencie dopiero po wielu dniach jest zaskakującą praktyką). To niewykluczone. Wiem natomiast, że nie wolno stawiać znaku równości między pozycją prezydenta Kaczyńskiego i zagrożeniem, jakie stanowił dla Moskwy a obecnymi działaniami lidera UDAR.
    Jeśli ktoś planowałby likwidację Kliczki, stawiałbym na inicjatywę Janukowycza.

    OdpowiedzUsuń
  10. Panie Aleksandrze,


    Bardzo dziękuję za obszerną odpowiedź, wprowadzającą nowe wątki i informacje i wiele wyjaśniającą.. Niemniej nadal pewne rzeczy pozostają dla mnie dyskusyjne. O czym w punktach poniżej:

    1. PRZECIWNIK

    Pełna zgoda jeśli chodzi o stwierdzenie, że jakakolwiek akcja ze strony PiS powinna być poprzedzona prawidłowym rozpoznaniem głównego przeciwnika. I nie ulega wątpliwości, że
    tym przeciwnikiem jest Komorowski i jego otoczenie "służbowo-trepowe" (BBN) oraz "unio-wolnościowe" (administracja, kancelaria). Niepojęte "oszczędzanie" BK przez PiS i zastępcze szarpanie kukły Tuska, która już tylko służy do opowiadania dyrdymałów w TV, może ludzi dezorientować, a przez polskich "przyjaciół Moskali" (komuna, UW-ici, nowocześni endecy) - jest przyjmowane z zadowoleniem, bo pozwala na niezakłócone budowanie wizerunku dążącego do zgody, dobrodusznego wujka Bronka, ojca dzieciom, gorliwego katolika oraz szczerego kotylionowego patrioty od orła w czekoladzie.


    2. PIS

    Czy sądzi Pan, że w PiS-ie tego nie wiedzą?

    Bo ja myślę, że wiedzą doskonale; niestety, z sobie tylko znanych powodów, wiedzy tej nie wykorzystują, nie mówią o tym wciąż i na każdej konferencji prasowej:

    PRZYPOMINAM PROSTE SKUTECZNE, PRZETESTOWANE NA LESZKU B. HASŁO: "KOMOROWSKI MUSI ODEJŚĆ" !!!

    - ani nie prostują fałszywych projekcji naszych mediów. Pozostaje też dla mnie zagadką dlaczego wciąż uderzają w Tuska? Przecież chyba nie z obawy, że TAMTEGO nie dosięgną?

    3. MEDIA

    Od 2009 r., kiedy uczestniczyłam w upowszechnianiu Pańskich 50 pytań do marszałka Komorowskiego, a potem komentowałam dziesiątki artykułów, w których opisywał Pan poczynania tej ponurej postaci, NIKT, ani z PiS, ani już tym bardziej z mediów nie może udawać ŻE NICZEGO NIE WIEDZIAŁ! Ta wiedza to podstawowy obowiązek polityków opozycji i opozycyjnych dziennikarzy!

    Bowiem redaktorzy mogą wprawdzie dla pieniędzy łgać, uprawiać propagandę, ale nie są (w większości) idiotami!

    Ci od ONYCH wabią tylko i utrzymują w stanie radosnego otępienia, a jednocześnie permanentnego alertu SEKTĘ LEMINŻĄ, oraz obrzydzają czym mogą zarówno PiS, jak i każdego, kto ośmiela się zachować zdanie odrębne od wyborczego motłochu tzw. celebrytów, postepowców i genderów.

    Celuje w tym zwłaszcza V kolumna zagnieżdżona w "wiodącej" telewizji i "wiodącej" prasie, staczając się do poziomu urbanowego rynsztoka. Z którego pełnymi kubłami czerpie ich główna rynsztokowa. Nie mam do nich pretensji, oni niczego nie ukrywają, nawet tego, że najchętniej poprzegryzaliby "pisiorom" tętnice, a potem jeszcze znęcali się nad zwłokami. To "ludzie radzieccy" i nic co radzieckie nie jest im obce.

    Natomiast martwi mnie, że zupełnie nie wiem, w jaki sposób nakłonić do zaangażowania się w przedstawianie poprawnego obrazu świata polityki i "rozkładu sił" w III RP - nasze media, a za ich pośrednictwem - nasz elektorat, który, powtórzę po raz n-ty, w 70-80% popiera wujaszka Bro!

    I dlaczego w najważniejszym i stosunkowo najbardziej wiarygodnym medium/środowisku Gazety Polskiej, tak kurczowo trzymają się Tuska, choć - oprócz Pańskich, pojawiają się w niej (niestety śladowo), - prawidłowe rozpoznania Komorowskiego? Któż im zabrania mówienia CAŁEJ PRAWDY, a nie zastępczych półprawd? Dlaczego wciąż: tysiąc koni zatrzymamy, a jednego - przepuszczamy?

    Jeżeli główna gazeta opozycyjna narzuca sobie (jej narzucają?) wewnętrzną cenzurę - TO GDZIE MA OPOZYCJA SEJMOWA, cyt. "informować przez wiele tygodni o konsekwencjach niektórych zapisów"?

    I gdzie konkretnie - bo chyba nie myśli Pan o Brukseli, czy opanowanym przez lewackie media "Zachodzie" - ma opozycja "podnosić larum na arenie międzynarodowej" aby "zablokować niekorzystne rozstrzygnięcia"?

    cdn

    OdpowiedzUsuń
  11. cd

    Proszę spojrzeć jak ciężko jej się przedrzeć z informacjami / wątpliwościami na temat Smoleńska nawet w prawicowych mediach Zachodu? Które, jak inne, ślepną natychmiast i głuchną, z obawy o własne... finanse? Posady? Czy jest chociaż jeden czynny polityk rządzący Zachodu, który odważyłby się przeciwstawić Putinowi? Ja takiego nie widzę!


    4. BK JAK WAŁĘSA => nie-do-zastąpienia?

    Napisał Pan:

    Nie jest też tak (jak Pani sugeruje), że na miejsce Komorowskiego znajdą się inni. Nie znajdą się. Ten człowiek jest wyjątkowy w szczególnej dziedzinie: podległości wobec Moskwy i wobec ludzi służących Moskwie. Wyjątkowa jest również jego pycha i poczucie bezkarności, co w połączeniu z okrucieństwem i nienawiścią tworzy z osobników słabych i tchórzliwych ludzi szczególnie groźnych. Jestem przekonany, że nigdy wcześniej w historii Polski nie pojawił się polityk równie niebezpieczny. I obyśmy nie musieli doświadczać „wyjątkowości” tego pana.


    Nadal podtrzymuję swoje zdanie, choć zapewniam, że dostrzegam wszystkie "przymioty" BK i podzielam Pańskie uwagi.

    Z jednego prostego powodu: "liudiej u nas mnogo".


    5. KOMENTATORZY

    Na koniec - w odniesieniu do komentarzy: podobnie jak Pan, także nie pojmuję, dlaczego prawicowi, pro - PiS-owi komentatorzy niechętnie podejmują dyskusję pod artykułami o Komorowskim, WSI, czy hierarchii Kościoła. Boją się "narazić"?
    KOMU, na litość boską???

    Dlatego odpowiedź na Pańskie podziękowania za "odwagę komentowania" może być tylko jedna - herbertowa:

    To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
    nasza odmowa niezgoda i upór
    mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi
    lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
    Tak smaku
    w którym są włókna duszy i cząstki sumienia


    Zresztą najlepiej niech to wyśpiewa - nieodżałowanej pamięci pan Przemek Gintrowski, który tak często wpisywał się na Pańskim blogu, a mnie, kiedy czytałam jego komentarze, ogarniało zawsze wielkie wzruszenie. Bo to był pieśniarz niezłomny.

    http://www.youtube.com/watch?v=5n5YwlmLv1Q


    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. A.Ścios napisał:

    ,,błędne konkluzje będą ją (opozycję) kosztować znacznie więcej niż utrata futurystycznych „wyników poparcia” ze strony rządowych sondażowni".

    dopóki PiS jest taką opozycją, jak dziś, niezdolną do zdobycia władzy, pozwolą im żyć, choć na Macierewicza będą próbowali urządzić odstrzał (ale chyba po wyborach). Ale jeśli będą musuieli powołać przeciwko Pisowi ,,koalicję wszystkich", to będą musieli też rozbić Pis, bo taka sytuacja: wszyscy u władzy, tylko kaczyński w opozycji, może przynieść opozycji zdecydowane zwycięstwo. wtedy za bezpieczeństwo kaczora nie dałbym funta kłaków. myślę, ze do niektórych nie dociera, ze z takimi przeciwnikami muszą zacząć walczyć o swoją skórę.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja w ten sposób pozwolę sobie skomentować.
    Uczestniczyłam niedawno we mszy świętej. I kazanie miał misjonarz posługujący na Białorusi. Mówił płonne kazanie, patriotyczne, zarysował w skrócie historię Polski I RP, zaborów i PRLuuuuu, aż do dziś. Podobało mi się. I na końcu „chlapnął”: „Polacy (katolicy) na Białorusi często do mnie mówią. Księże Polacy w Polsce, oni już o nas zapomnieli!”. Pomyślałam sobie, kto zapomniał ten zapomniał – nigdy nawet pamiętać nie chciał. Msza się skończyła, misjonarz zbierał „pod chórem” na misje. Jako, że to dobra inwestycja, dorzuciłam się. Mam jakieś takie wewnętrzne przekonanie, że kościół katolicki na wschodzie jedynie się ostanie i stamtąd pójdzie „strzała”.
    I kiedy przechodziłam obok misjonarza miałam tylko wrzucić i odejść, ale jakoś tak na mnie spojrzał, że mnie sprowokował, zatrzymałam się i powiedziałam: „Jak ksiądz wróci na Białoruś, to proszę przekazać, że ja nie zapomniałam o Polakach tam żyjących! Proszę to im dokładnie powtórzyć. Misjonarz spojrzał na mnie… i znowu mnie sprowokował więc dodałam: „Polską zawiaduje Komorowski, nie wielu chce się dowiedzieć „szto eto za firma?!”. Misjonarz znowu przyjrzał mi się badawczo, podszedł bliżej, był już o krok, po czym dwa razy klepnął mnie w ramię, tak jakbyśmy się już znali i powiedział: „A my (miał na myśli siebie i wiernych na Białorusi) wiemy, kto to jest! Dodał Komoruski… i na trzy cztery wrzasnęliśmy - to WSI! Po czym głośno zarżeliśmy tak, że reszta wiernych popatrzyła na nas oboje jak na wariatów. I bylibyśmy tak rżeli pod chórem pewnie dalej, tylko, że organista, który od kilku minut pitrasił jakiegoś menueta nagle urwał i zrobiła się przeraźliwa cisza, tak, że tylko nasze rżenie niosło. Misjonarz się zakłopotał, dał sygnał oczami, że pośmiałby się dalej lecz nie wypada. I ja machnęłam dłonią na znak, że czas już na mnie.
    Pozdrawiam.

    P.S.
    Proszę zobaczyć. Jeśli ten fakt miał sprowokować i wykazać gotowość chrześcijan na prześladowania to… jak mówi Słoń Beniamin” Turuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu”.
    http://www.radiomaryja.pl/informacje/ks-abp-michalik-ko%C2%ADsciol-musi-byc-go%C2%ADto%C2%ADwy-na-prze%C2%ADsla%C2%ADdo%C2%ADwa%C2%ADnia/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. HALKA

      Cudna opowieść, Halko!

      Jak dobrze, że są jeszcze tak doskonale zorientowani polscy księża! Myślę, że na stan ich wiedzy bardzo korzystnie wpływa fakt, że jako misjonarze, przebywają na ogół z dala od Episkopatu! :))

      Którego to Episkopatu przewodniczący palmy męczeńskiej nagle zapragnął!

      Nie będę tego komentować poważnie, bo w pierwszej chwili, gdy przeczytałam słowa HIERARCHY, nie wiedziałam, gdzie oczy podziać z zażenowania.

      Przypomina mi się za to historia pewnej francuskiej damy z XVIIIw. beau-monde, która zapragnęła zadziwić towarzystwo swawolnych pań i panów, prześcigając ich w dwójnasób w swawoli. A ponieważ czyniła to nazbyt ostentacyjnie, naraziła się na drwiny i doczekała reprymendy od innego arystokraty: "na próżno się wysilasz, chèrie, i tak będziesz zbawiona" ! :)

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. Urszulo.
      Ilekroć stykam się z misjonarzami „ze Wschodu”, tylekroć dociera do mnie, że właśnie w nich można znaleźć typowe cechy właściwie tylko męskim mężczyznom. W nich nie ma realizowania ambicji, lecz całkowite poddanie się woli bożej. U nich jest wiara, nie zaś posługa „z urzędu”. Są zahartowani. Tam gdzie są, nie sięgają już macki ich mamusiek, które rozpieszczałyby ich w Polsce. Tam nie ma też gospoś, kucharek, które podkładają wszystko pod nos, że po roku u niejednego wikarego, guziki od sutanny odpadają ze świstem, jakby wystrzelone z procy. Tam kapłan szybko rozumie, że już nie tyle nie wypada jeżdżenie, wypasioną furą, jemu to do głowy nawet nie przychodzi. A jeśli przyjdzie to, odpada równie szybko jak te guziki od sutanny. Tam kapłan wie, że nie jest Bogiem, ale „alter Christ”. Misjonarze na Wschodzie w ogóle żyją w innym wymiarze...
      Pozdrawiam

      Usuń
  15. A jednak, działalność Komorowskiego podlega uważnej obserwacji niektórych dziennikarzy z prawej strony, co pozwala na wyrobienie sobie dogłębnej wiedzy o tym człowieku:

    http://niezalezna.pl/49717-komorowski-kuleje


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak kuleje, jak robi błędy, jak strzela gafy, jak chlapie z "refluksem". Pan Sumliński ma dogłebną wiedzę o tymże obywatelu i jak "skończył"?
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Halka,
      właśnie, dlatego zamiast pisać jak Sumliński o rzeczach istotnych, lepiej bezbarwnie i o sprawach nieistotnych.
      pozdrawiam Panią

      Usuń
  16. Pani Urszulo,

    Nie mam wątpliwości, że PiS doskonale wie kim jest lokator Belwederu, a wielu polityków tej formacji ma o nim dogłębną wiedzę. Odpowiadając już kiedyś na podobne pytanie (dlaczego ta wiedza nie jest spożytkowana) podzieliłem się swoimi przypuszczeniami.
    W takim obszarze można jedynie stawiać hipotezy.
    Być może jest tak, że nad postawą opozycji wobec Komorowskiego dominuje pogląd wyrażony ongiś przez prof.Staniszkis.
    W sierpniu 2011 roku, Staniszkis w wywiadzie dla 5 numeru pisma „Rzeczy Wspólne" podzieliła się myślą, która w ustach osoby kojarzonej z opozycją mogła wydawać się co najmniej zdumiewająca.
    Mówiąc o różnicach między Komorowskim a Tuskiem, Staniszkis stwierdziła, że lokator Belwederu „mógłby – i powinien – patronować odbudowie polskiego przemysłu”, dodając, że „kołem zamachowym naszej gospodarki mogłyby być technologie wojskowe”. Zachęcając czytelników do „spojrzenia na polską rzeczywistość z lotu ptaka”, profesor uznała, że „to, co było dotychczas dla mnie jedną z największych wad prezydenta Komorowskiego, to, że w jego otoczeniu są ludzie z dawnych Wojskowych Służb Informacyjnych, być może okaże się zaletą".
    Kilka miesięcy później, w czerwcu 2011 roku, w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”, Jadwiga Staniszkis potwierdziła, że „jest szansa na chłodną kooperację między prezydentem Bronisławem Komorowskim a opozycją”. Jej zdaniem mogłoby to nastąpić, jeśli Komorowski „wystąpi zdecydowanie z wizją technologicznego rozwoju”. Podstawą tych działań miałyby stać się programy „przygotowane przez środowisko Wojskowej Akademii Technicznej i nowoczesne firmy zbrojeniowe zawierające wizję, jak należy dopasować państwo do strategii, która da szanse rozwoju i nowoczesności”.
    Zdaniem Staniszkis jest to wizja bliska PiS –owi, może jednak powodować napięcia między premierem a prezydentem. "Komorowskiemu ze względu na niektórych ludzi w otoczeniu, ale także jego dawne związki z wojskiem ta wizja rozwojowa wydaje się znacznie bliższa niż Tuskowi. Bo premier myśli tylko w kategoriach krótkowzrocznych i antyrozwojowych, typu ciąć mechanicznie deficyt. Na dłuższą metę to ich podzieli" – orzekła pani profesor.

    Spodziewam się, że te dalekosiężne wizje Staniszkis znalazły jednak wyznawców w środowisku opozycyjnym. Jak liczne jest to grono i na ile podobne pomysły mogą decydować o strategii PiS-u - nie potrafię powiedzieć.
    Wyobrażam sobie, że dominuje tam pogląd jakoby Komorowskiego można było "rozgrywać' przeciwko Tuskowi, a dopiero po obaleniu rządu należało przystąpić do ataku na Belweder.
    To jest taka koncepcja, w której ktoś wyznaczył sobie cel: pokonać pionka, by otworzyć drogę do zaszachowania króla.

    cdn

    OdpowiedzUsuń
  17. proszę obejrzeć [pierwszy filmik w tekście, tzn. ,,przemowę" Komorowskiego. chyba nawet ten pajac-prezenter był zażenowany długością i bogactwem przemyśleń:

    http://www.wykop.pl/ramka/1786110/prezydent-bronislaw-komorowski-ma-sportowy-uraz-kolana/


    OdpowiedzUsuń
  18. cd:

    Dobry gracz, widząc, że król zgromadził wokół siebie silną obronę i planuje przejście do ataku, zmieniłby koncepcję i poniechał pogoni za pionkiem. Gracz słaby, nie tylko nie zauważy manewrów wokół króla, ale z pogoni za owym pionkiem uczyni główny cel całej rozgrywki.
    Jaki będzie wynik końcowy, nietrudno przewidzieć.

    Myślę, że drugie wytłumaczenie postawy opozycji (a przynajmniej jej części), dotyka kategorii bardzo ludzkich odruchów: lęku przed utratą pozycji zawodowej czy politycznej, utraty wolności, a nawet życia.
    Po 10 kwietnia i zdarzeniach ostatnich trzech lat, takie obawy nie wydają się bezzasadne i mogą decydować o wielu wyborach.

    Jest też widoczna szczególnie ostrożna (by nie rzec asekurancka) postawa niektórych "naszych" mediów i publicystów. Tu ponownie można odwołać się do poczucia lęku, bo sam spotkałem się z argumentem: no tak, panu to łatwo pisać, bo pan ukrywa się pod pseudonimem.
    Jak bardzo błędny to argument, nie zamierzam tłumaczyć.
    Bez wątpienia ma Pani rację pisząc o autocenzurze "naszych" mediów - również w zakresie informowania o lokatorze Belwederu. Czasem ma to związek z brakiem rzetelnej wiedzy u osób decydujących o przekazie medialnym. Mówiąc wprost - ci ludzie chętnie powtarzają pewne sformułowania (WSI,Rosja, służby, agentura) ale nie wiedzą, jaką zawierają treść.
    Niewątpliwe znaczenie ma także casus Wojciecha Sumlińskiego i strach przed narażeniem się na podobne represje. Czasem jednak o postawach decydują układy towarzyskie czy biznesowe, czasem zaś obecność w radach nadzorczych spółek wydawniczych ludzi o wielce ciekawej przeszłości i koneksjach.
    Być może badacze naszych czasów zwrócą kiedyś uwagę, że w najnowszych dziejach Polski przypadek Komorowskiego był wyjątkowy i niepowtarzalny. Nigdy bowiem nie zdarzyło się, by w świecie mediów elektronicznych i pełnego przepływu informacji, postać polityka stojącego na tak eksponowanym, była równie mocno zafałszowana i otoczona szczelnym parasolem medialnym.
    Ta okoliczność jest istotnym dowodem znaczenia lokatora Belwederu w całym systemie triumwiratu III RP.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A. ŚCios,

      ,,Myślę, że drugie wytłumaczenie postawy opozycji (a przynajmniej jej części), dotyka kategorii bardzo ludzkich odruchów: lęku przed utratą pozycji zawodowej czy politycznej, utraty wolności, a nawet życia.
      Po 10 kwietnia i zdarzeniach ostatnich trzech lat, takie obawy nie wydają się bezzasadne i mogą decydować o wielu wyborach."


      Z moich obserwacji wynika, że jest postawa jakichś 80 % - 90 % ludzi w Pisie (mam na myśli regionalne struktury) nie tylko wobec ,,centrali" komorowskiej, ale wobec każdego wyzwania wiążącego sie z ryzykiem,np. walki z lokalnym prezydentem miasta-bandziorem itd.

      Zgadzam się, ze argument o tym, że ,,Panu to łatwo za pseudonimem" jest kretyński. A kto ma kasę, immunitety, biura itd.? Jeśli ktoś, poseł, a nawet dziennikarz, gada w ten sposób albo sie tak zachowuje, powinien wyraźnie dać do zrozumienia ludziom, że musi wycofać sie na drugą linię, bo nie jest fighterem. żadna hańba. ale na to nie pozwala pazerność, wygoda, itd.


      pozdrawiam Pana

      Usuń
  19. Pani Halko,

    Serdecznie dziękuję za ten literacki opis :) Pocieszająca jest wizja misjonarza, który wie o Komorowskim tyle, ile trzeba wiedzieć.
    Jeśli chodzi o wypowiedź abp. Michalika - bywalcy "salonów" i belwederskich imprez "pojednawczych" z KGB w tle, mam tylko jeden komentarz, którym podzieliłem się przed godziną na tt:
    "Błazeńskie deklaracje piewcy "pojednania" z Putinem uwłaczają milionom chrześcijan prześladowanym za wiarę."
    Myślę, że tak naprawdę ten hierarcha nie mówi o prześladowaniu chrześcijan lecz przygotowuje sobie grunt pod papieską decyzję.Oby była to decyzja o odwołaniu abp. Michalika.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,
      Panie Aleksandrze, swój komentarz napisałam w takiej formie, dlatego, bo to w ogóle była ciekawa sprawa - przynajmniej dla mnie :) To, co w tamtej chwili, poczułam, to poczuć musieli kiedyś, chociaż raz, ci wszyscy, którym na sercu leże dobro Ojczyzny. A jak dotarło do mnie to, że: „o Boże on (misjonarz i jeszcze inni) myśli tak jak ja!”, to czułam, że stać by mnie było rzucić w tamtej, jednej chwili, tak „na sztos”, „wszystko w diabły” i ruszyć do boju z tym misjonarzem i wszystkimi Polakami z Białorusi, którzy myślą tak jak my. Zobaczyłam to w oczach tego misjonarza, tamtego dnia. Po przyjściu do domu początkowo przeraziłam się tych, moich myśli. To wariactwo, zupełnie jak ten nasz szaleńczy śmiech „pod chórem”. Po chwili jednak już mi się serce rozradowało. Tak pewnie musieli się czuć wszyscy ci, którzy „za Polskę poszli się bić”. Jak polska husaria na przełęczy pod Somosierrą, jak „orlęta lwowskie”, jak warszawskie dzieci”, jak „żołnierze wyklęci” itp.
      Pozdrawiam

      Usuń
  20. Wojciech Miara,

    Koalicja "wszyscy przeciwko PiS" istnieje od dawna, a jej ramy wyznacza stosunek do tragedii smoleńskiej. Jeśli w III RP można używać określenia opozycja - to tylko w odniesieniu do Prawa i Sprawiedliwości. Nie znajduję innej siły politycznej, która zasługiwałaby na to miano.

    Jeśli chodzi o moją ocenę postaw polityków i dziennikarzy wobec lokatora Belwederu, jest ona jednoznacznie negatywna. Z podstawowej przyczyny: nikt nie zmusza do bycia politykiem opozycji lub dziennikarzem "niezależnych" mediów. Są setki innych profesji i ciekawych zajęć. Jeśli zatem ktoś dobrowolnie przyjmuje taki przywilej i chce korzystać z zaufania społecznego, a nawet zarabiać na tym pieniądze, powinien również przyjąć wszystkie związane z tym obowiązki. W tym obowiązek podstawowy - mówienia i pisania w zgodzie z prawdą.
    Jeśli jednak ktoś kreuje się na opozycyjnego redaktora lub polityka, a jednocześnie narzuca sobie (lub wprowadza w redakcji) cenzurę, przemilcza jedne tematy, a w różnym interesie nagłaśnia inne i prowadzi tzw. politykę informacyjną - oszukuje czytelników (lub wyborców) i nie zasługuje na zaufanie.
    Niestety, ta prosta zasada nie obowiązuje w III RP.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PO prawdopodobnie liczy po wyborach w 2015 na koalicję z SLD, tak jak to widzimy w 'siostrzanych partiach' w Niemczech, gdzie CDU jest aktualnie w koalicji rządzącej z SPD. A wrakiem zagrają tak jak np. teraz Putin gra Chodorkowskim, wypuszczając go przed igrzyskami w Soczi. Patriarcha Moskwy Cyryl zaczyna zarzucać islamistom w Rosji, że prowokują konflikty na tle religijnym i etnicznym i wyliczał ilu zabili prawosławnych w ostatnich latach i że FSB zatrzymało w 2013 140 islamskich radykałów, podobno dopiero teraz się z tym obudził, jak zauważają na pewnym rosyjskim forum. Ciekawe czy to nie przygotowanie do jakiegoś rządowego planu przeciwko imigrantów, przeważnie z Kaukazu, bo wroga trzeba zawsze mieć, a jak sie go nie ma to trzeba go stworzyć, wtedy wszystko co złe można na niego zrzucić.

      Usuń
    2. Maras kiełek

      moim zdaniem oni (Rosjanie) naprawdę boją się Islamu. ale to nie będzie dla nich takie łatwe jak Polska czy Ukraina

      pozdrawiam

      Usuń
  21. No to niezła szkodnica z tej Jadwigi Staniszkis, Panie Aleksandrze!

    Kompletnie nie pojmuję jej wpływów w PiS-ie, bo trzeba naprawdę bardzo się starać, żeby nie dostrzec, że "kobieta duby smalone bredzi" i chyba już nie własny rozum dyktuje jej tę propagandę "pod Komorowskiego".

    Dziwiłam się zresztą, że nie pogoniono jej natychmiast po "niewinnej" wrzutce do mediów o małych, niebieskich pastylkach. Z czerwca, czy lipca 2010 !!!

    Mme Jadwiga hołubiona od dawna przez portal wp.pl (podobno już własność Rosiji, tak jak Onet - Niemiec?) od dłuższego czasu regularnie pojawia się na portalu "wPolityce" oraz w Telewizji Republika. Co daje wiele do myślenia. Ale nie są to myśli optymistyczne!

    ====================

    Nigdy bowiem nie zdarzyło się, by w świecie mediów elektronicznych i pełnego przepływu informacji, postać polityka stojącego na tak eksponowanym, była równie mocno zafałszowana i otoczona szczelnym parasolem medialnym.

    Tu najlepszym przykładem jest fakt, iż o tym, że "Pierwsza Dama" ma i po tatusiu i po mamusi najczystsze pochodzenie "ubeckie" - dowiedzieliśmy się (JUŻ!!!) następnego dnia, po wygraniu wyborów przez BK.

    A przecież państwu redaktorstwu mediów, także "naszych", fakt ten musiał być znany od dawna?!

    Dlaczego nie podzielono się tą wiedzą z "elektoratem", choćby po I turze? Jestem pewna, że znacząco wpłynęłoby to na ostateczny wynik wyborów, podczas których i tak poprzegrzewały się ruskie serwery, skoro jeszcze nad ranem prowadził Jarosław Kaczyński!

    ====================

    Odnośnie paraliżującego strachu, odczuwanego przez dziennikarzy i niektórych posłów opozycji przed Komorowskim i ogólnie: środowiskiem Belwederu, to doskonale Pan go skwitował w odpowiedzi panu Wojciechowi Miarze.

    Pozwolę sobie ją powtórzyć:

    Jeśli chodzi o moją ocenę postaw polityków i dziennikarzy wobec lokatora Belwederu, jest ona jednoznacznie negatywna. Z podstawowej przyczyny: nikt nie zmusza do bycia politykiem opozycji lub dziennikarzem "niezależnych" mediów. Są setki innych profesji i ciekawych zajęć. Jeśli zatem ktoś dobrowolnie przyjmuje taki przywilej i chce korzystać z zaufania społecznego, a nawet zarabiać na tym pieniądze, powinien również przyjąć wszystkie związane z tym obowiązki. W tym obowiązek podstawowy - mówienia i pisania w zgodzie z prawdą. Jeśli jednak ktoś kreuje się na opozycyjnego redaktora lub polityka, a jednocześnie narzuca sobie (lub wprowadza w redakcji) cenzurę, przemilcza jedne tematy, a w różnym interesie nagłaśnia inne i prowadzi tzw. politykę informacyjną - oszukuje czytelników (lub wyborców) i nie zasługuje na zaufanie.


    Rzeczywiście: ani do sejmu, ani do mediów politycznych jeszcze z łapanki nie biorą - i jak ktoś się boi, powinien udać się do spokojniejszych zajęć.

    Inna sprawa, Panie Aleksandrze, że to straszny wstyd, bo kiedy się patrzy na otaczające nas tchórzostwo i koniunkturalizm, to lepiej sobie nie wyobrażać, co tu by się działo, gdyby nagle wypowiedziała nam wojnę np. Słowacja? :))))


    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urszula Domyślna

      Słowacja jest akurat wyjątkiem, bo ma jeszcze gorszą armię od nas. nawet uwzględniając proporcje. ale każdy większy atak lądowy Rosji skończyłby się tragicznie w ok. 3-5 dni, pod względem ilości środków lądowych wygląda to - biorąc pod uwagę proporcje ludności, kasy i terytorium - gorzej, niż w przypadku Gruzji. Gruzini mieli ok. 30 tys. wojsk lądowych, Polska ma ok. 45 tys. wojsk lądowych plus 3 tysiące wojsk rezerwy. Rosja ma w tej chwili ok. 850 tys. wojsk lądowych, z czego na kierunku polskim , czyli zachodnim, trzymają ok. 350 tys. uzbrojonych w najlepszą broń konwencjonalną. w ataku na Polskę mogłoby zatem wziąc udział ok. 250 tys. wojsk lądowych (coś muszą zostawić na innych granicach, Finlandia, państwa bałtyckie, Ukraina) - mówię tylko o wojskach okręgu zachodniego, bo oczywiście mogą ściągnąć np. 58 armię z Kaukazu (ok. 56 tys. wojsk lądowych) itd.

      Do tego ponad trzy miliony przeszkzolonych rezerwistów (przypominam-u nas trzy tysiące).

      Siła pancerna takiej wydzielonej armii rosyjskiej byłaby o wiele wieksza, niż całej armii polskiej. U nas tylko czołgi Leopard (dobrze, że kupili tych 120 dodatkowych) i pomocniczo PT twardy moga walczyć z rosyjskimi czołgami t90 i t 80, których Rosjanie mają na chodzie kilka tysięcy. Armia idąca na Polskę dostałaby z pewnością minimum z tysiąc, tysiąc pięśset takich czołgów. My mamy nowoczesnych czołgów ok. 470 (230 twardych i 240 leopardów).


      lotnictwo, wojska rakietowe i artyleria tez nie dają nam żadnych szans na wyrównanie tej dysproporcji.

      Armia zawodowa, bez osadzenia w społeczeńswtie, zachowałaby sie dokładnie tak, jak armia gruzińska. po paru dniach zwiałaby, kiedy z poziomu ,,technicznych operacaji" doszłoby do krwawego starcia.

      i to byłby koniec.

      natomiast oczywiście opór można by stawić w oparciu o masową mobilizację obywateli, tylko, że ci, którzy nadają sie psychicznie, moralnie i fizycznie do takiej służby, nie powinni podejmowac NIGDY takiego wysiłku pod polityczną egidą dzisijszej władzy. inna sprawa, że ta władza, nigdy nie zdobyłaby się na mobilizację społeczeństwa, bo bałaby się politycznych właśnie konsekwencji dla siebie.

      jestem pewny, że wojna wywołałaby masowe zachowania, o których Pani mówi. tzn. wiecej ludzi protestowałoby przeciwko polityce niezgody z Rosją, niż byłoby tych, co chca walczyć. połowa dziennikarzy zwiałaby z Warszawy w pierwszą dobę konfliktu. duża częsc ludności w pospiechu starałaby się zwiać do Niemiec i przeczekać.
      wiele autorytetów moralnych(,,autorytetów") dałoby przykład. I to nie mówię o wampirach z nomenklatury (cześć z nich odnalazłąby sie po stronie rosyjskiej, wmogę to sobie swietnie wyobrazić), a wiekszosć prysłaby razem z rządem do Wrocławia pierwszej nocy po rozpoczęciu walk.
      Mówię to o, jak to określa A. Ścios, ,,naszych" politykach, dziennikarzach, duchownych itd. Dobry przykład dali 200 lat temu przywódcy Stronnictwa Patriotycznego, Ignacy Potocki i H.. Kołłątaj (KOłłątaj krzyczał histerycznie, pakując wlalizki na drogę do Saksoni: ,,Potockich bedą bronić Potoccy, Branickich Braniccy, a mnie kto obroni??!" - przed Katarzyną, rzecz jasna, tzn. nie tyle bronić, co wypraszać darowanie win). nie inaczej byłoby dzisiaj.


      pozdrawiam Panią


      ps. a w sprawie rozwiazania rządu nie zgadzam sie z Panią: wydaje mi się, że to przecież minister z PiSu biegał do Krausego?
      Degeneracja Giertycha w okresie późniejszym to odrębne, smutne zagadnienie

      pozdrawiam

      Usuń
  22. http://wpolityce.pl/wydarzenia/69942-relacja-z-procesu-wojciecha-sumlinskiego-sad-rozpatrzyl-wniosek-o-przebadanie-na-wykrywaczu-klamstw-bronislawa-komorowskiego-i-pawla-grasia
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo ciekawa sprawa
    http://wpolityce.pl/artykuly/69810-grafen-azoty-i-ogloszony-przez-msz-rok-rosji-w-polsce-sasiedzi-ze-wschodu-maja-apetyt-na-wiele-wiecej-niz-to-co-oferuje-im-dzis-premier-tusk

    OdpowiedzUsuń
  24. Polska nie ma armii. Ma 45 tys. żołnierzy pełniących służbę wartowniczą. To nie jest armia.
    Na szczęście skoczkowie odnoszą sukcesy, a mężów w pracy - mimo wszystko - chwalą.

    Polska, to ojczyzna Pepików. Mam tu dla Was wierszyk przedświąteczny, gorzkokwaśny: http://pepiki.blogspot.com/2013/12/trzy-wiersze-przed-koda.html

    Pepikowie, to nie są wilki stepowe. Nic z Hessego, wszystko z Jerofiejewa. Stepowe chomiki porażone ogromem prerii, bezwzględnością wiatru.

    Nie samym autoszyderstwem jednak żyję - idą Święta. Od bezreligijnego, proszę, przyjmijcie najcieplejsze i najserdeczniejsze życzenia Zdrowia i Oparcia w Rodzinie. I spełnionej przyjaźni.

    OdpowiedzUsuń
  25. CENA BŁĘDÓW I PRZEMILCZEŃ

    /Prometeizm Marszałka

    Nie jest też przypadkiem, że kiedy 8 maja 1920 r. sojusznicze oddziały polsko‑ukraińskie oswobodziły Kijów od bolszewików, tego samego dnia Włodzimierz Lenin podpisał z niepodległą Gruzją pakt o nieagresji. Po załamaniu się próby ustanowienia wolnej od bolszewizmu i przyjaznej Polsce Ukrainy oswobodzone z „polskiego frontu” sowieckie armie w 1921 r. runęły na Kaukaz, włączając niepodległe na krótko tamtejsze państwa – Gruzję, Azerbejdżan i Armenię – do nowego imperium, tym razem bolszewickiego, pod którego jarzmem trwały aż do rozpadu ZSRS na początku lat 90. ubiegłego stulecia.

    Próbą wyrwania ich z tej niewoli była doktryna geopolityczna Marszałka Piłsudskiego znana jako prometeizm, którą streszczano jako „rozprucie sowieckiego imperium po szwach narodowościowych”. Zgodnie z tym zamysłem II RP wspomagała ruchy narodowowyzwoleńcze zarówno na Kaukazie, jak na Ukrainie./

    http://niezalezna.pl/49832-nie-dajmy-zgasic-tego-ognia

    OdpowiedzUsuń
  26. http://niezalezna.pl/49832-nie-dajmy-zgasic-tego-ognia

    A warto byłoby pamiętać o myśli Piłsudskiego, sformułowanej przezeń w 1920 r. Stwierdził on wówczas, że satrapią Rosji białej gardził i zwalczał ją od młodości, z brutalną dyktaturą sowiecką nie chce mieć nic do czynienia, natomiast marzy o „trzeciej Rosji”, rządzonej demokratycznie, wyzbytej żądzy podbojów niebezpiecznych dla jej sąsiadów.

    Otóż dopóki owa „trzecia Rosja” pozostaje nadal tylko marzeniem, trzeba jak najszybciej rozkuć z kajdan Prometeusza, by od Kaukazu do Bałtyku ktoś nie zgasił nam nagle płomienia wolności mroźnym syberyjskim tchnieniem…

    OdpowiedzUsuń
  27. Warto czasem wspominać o takich szczegółach jak tu...:
    http://naszeblogi.pl/43102-mord-smolenski-przypieczetowal-powrot-na-orbite-rosyjska
    http://solidarni2010.pl/17226-wojciech-sumlinskiczy-mozna-wygrac-ze-sluzbami-specjalnymi.html

    zero komentarzy pod spodem... bo wujek Bronek to w sumie taki koncyliacyjny prezydent co to i powie, że "Reformatorów już w Polsce nie ma." Bo jedyne rządy reformatorskie to te w których on ministrował...
    http://www.rp.pl/artykul/1074598-Reformatorow-w-Polsce-juz-nie-ma.html

    A po drugie - może zawetuje OFE i temu niefajnemu Tuskowi przytrze nosa (albo Noska)...
    http://www.wprost.pl/ar/429884/Komorowski-ma-watpliwosci-co-do-OFE-Rozmawia-z-ekspertami/
    http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/446391,polacy-daja-znak-bronislawowi-komorowskiemu-weto-dla-reformy-ofe.html

    Gdyby głupota miała skrzydła to jakieś 20 milinów z nas latałoby unosiłoby się na niebie między Odrą a Bugiem i Bałtykiem a Karpatami...
    Ludzie (w tym i spora część wyborców partii opozycyjnej) to jednak klasyczni przeżuwacze postprlowskich mediów...

    OdpowiedzUsuń
  28. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  29. Proszę Państwa przed chwilą skończyła się emisja filmu dokumentalnego: "PREZYDENT" na TVP1. Tak się na ten film dosłownie "nacięłam". Produkcja 2013r. Dokument w reż. Joanny Lichockiej. "Portret Lecha Kaczyńskiego nakreślony przez ludzi, którzy go znali". Film zaczyna się od rekonstrukcji przygotowań prezydenta do lotu ma obchody rocznicy zbrodni katyńskiej. Wspomnienie przemówienia, które prezydent miał wygłosić nad grobami polskich oficerów".
    Od siebie dodam, że dokładnie widać zdradzieckie postacie, nornice, kret(yn)ów, najemników, rabów, użytecznych idiotów w tle... O likwidacji WSI, o przemówieniu prezydenta w Gruzji, o tym jak L. Kaczyński odwalił Putinowi za to, że ten usiłował zrównywać 30 tysięcy polskich oficerów zamordowanych strzałem w tył głowy z sowieckimi jeńcami, którzy umierali na tyfus i inne cholerstwa, które sami zwlekli... Widać "pacynę" Tuska... i UWAGA wśród osób, które brały udział w tym filmie, a wypowiadających się nt. L. Kaczyńskiego, na reszcie nie było Staniszkis!
    Emisja w godz. 12:30 -13:30. Jako blok edukacyjny. Żałosne, tylko na to "ich" stać.
    Czy Państwo oglądaliście? Jestem ciekawa opinii innych...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  30. Witam
    Film był też wczoraj o 23.30 (dziś była powtórka) - jak na ich standardy i tak zaskoczenie.
    Dobrze, że nie było prof. Staniszkis ale nie było też A. Urbańskiego...
    Trzeba mieć cojones żeby coś takiego Putinowi rzec na uroczystościach... tego nie mają ani sopoccy celebryci ani stróże żyrandoli ani twitterowi dyplomaci... Oni potrafią prężyć mięśnie tylko przed komputerami bądź lustrami.
    Jestem pod wrażeniem... Nie tyle filmu co naszego prezydenta...

    OdpowiedzUsuń