Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

piątek, 17 sierpnia 2012

PATRON POJEDNANIA ZRODZONEGO Z KRWI

Prolog

 „Nie do przecenienia jest rola, jaką w wymiarze pojednania narodów pełni obecnie Rosyjski Kościół Prawosławny, a zwłaszcza Cyryl I, patriarcha Moskwy i Wszechrusi. To osobowość charyzmatyczna” – były pułkownik SB Tomasz Turowski, wieloletni oficer komunistycznej bezpieki, szpiegujący w Rzymie Jana Pawła II. – wypowiedź z 23 marca 2010 r.

Myślę, że patriarcha Cyryl jest mężem opatrznościowym dla świata, Kościoła prawosławnego i naszych wspólnych kontaktów” – kard. Józef Glemp, prymas Polski, wypowiedź z  26 lipca 2012 r.

Patriarcha Cyryl wychwala i głosi przestępczy system putinowski, a nie Chrystusa Ukrzyżowanego”  – metropolita Agatangel zwierzchnik Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego Za Granicą, wypowiedź z 30 lipca 2009r.

Kalendarium

W kwietniu 2009 r. podczas odbywającej się w Moskwie trzeciej sesji spotkań tzw. Grupy ds. Trudnych, „istotnym wydarzeniem” nazwano spotkanie współprzewodniczących grupy  z arcybiskupem Hilarionem, metropolitą wołkołamskim oraz z kierownictwem wydziałów synodalnych Patriarchatu Moskiewskiego. Podczas spotkania „hierarchowie wyrazili poparcie dla prac grupy oraz zapewnili o gotowości wspierania dialogu społecznego na tematy historyczne”.
Miesiąc później – w maju 2009 roku - podczas obrad grupy w Krakowie, z jej przedstawicielami spotkał się kard. Stanisław Dziwisz..
Polskim współprzewodniczącym Grupy ds.Trudnych jest Adam Daniel Rotfeld – pereelowski dyplomata zarejestrowany przez komunistyczną bezpiekę jako tajny współpracownik o pseudonimach „Ralf”, „Rauf"i „Serb”. Ze strony rosyjskiej grupie przewodniczy były dyplomata sowiecki Anatolij Torkunow.

31 sierpnia 2009 roku wizytę w Polsce złożył Władymir Putin. Doszło do "wiekopomnego wydarzenia" – jak nazwał je Donald Tusk. W opublikowanym wówczas „Liście do Polaków” premier Rosji napisał:
Cienie przeszłości nie powinny już dłużej zaćmiewać dzisiejszej, a tym bardziej jutrzejszej, współpracy między Rosją i Polską. Naszym obowiązkiem wobec poległych, wobec samej historii jest dołożyć wszelkich starań dla uwolnienia stosunków rosyjsko-polskich od brzemienia nieufności i uprzedzeń, który otrzymaliśmy w spadku. Musimy zamknąć tę stronę i zacząć zapisywać nową.”
Podobne słowa padły podczas przemówienia Putina na Westerplatte:
„Mam naprawdę nadzieję, że relacje między Rosją a Polską będą uwolnione od problemu przeszłości i będzie można budować nowe relacje w oparciu o współpracę, która jest warta tych dwóch wielkich europejskich narodów”.
Wypowiedź rosyjskiego polityka została natychmiast podchwycona przez hierarchów Kościoła. Po lekturze „Listu do Polaków”, abp Henryk Muszyński stwierdził: „Tekst Władimira Putina dla "Gazety Wyborczej" to ważny krok w kierunku wzajemnego zbliżenia Polaków i Rosjan” Zapytany o szanse na wypracowanie przez Kościół w Polsce i Cerkiew prawosławną w Rosji wspólnego dokumentu o pojednaniu, abp Muszyński odpowiedział, że nie wie, czy i kiedy taki dokument powstanie. – „Wiem, że jest to potrzebne, by nie powiedzieć konieczne. Przyszłość idzie w tym kierunku, nie tylko dlatego, że nie ma alternatywy, ale dlatego, że jest to jeden z istotnych postulatów chrześcijańskiego życia - powiedział hierarcha. Nie można oczekiwać, że od razu znajdziemy się w takim momencie, jak z Niemcami. Sprawa wymaga cierpliwości. Ze strony Kościoła na początek ważna jest modlitwa i dialog na wszystkich możliwych płaszczyznach. Pojednanie może nastąpić jedynie w oparciu o obiektywną, pełną prawdę”.
„Czytałem list Władimira Putina z wyrazami uznania” zadeklarował natomiast abp Józef Życiński – „wierzę w możliwość pojednania polsko-rosyjskiego”. Pytany: czy pamiętając o zaborach, komunistycznej okupacji, mordzie katyńskim  - my jako Polacy winniśmy przepraszać za coś Rosjan?  - metropolita lubelski stwierdził: „Nigdy w relacjach pomiędzy krajami winy nie pozostają wyłącznie po jednej stronie. W naszym stylu bycia jest przecież coś, co tak bardzo denerwowało Dostojewskiego.[...] Mamy tendencję do traktowania Rosjan z poczuciem wyższości. Siebie traktujemy jako przedstawicieli wyższej kultury Zachodu”.

22 września 2009 roku na zaproszenie Sekretariatu Episkopatu Polski przybyła do naszego kraju oficjalna delegacja Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego, na czele z przedstawicielem biskupa twerskiego, archimandrytą Arkadijem Gubanowem.
Delegację Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej przyjmujemy z radością” – zapewnił sekretarz generalny EP bp Stanisław Budzik i dodał „Mamy nadzieję także na to, że Kościoły pomogą w pojednaniu polsko-rosyjskim”. Abp Sławoj Leszek Głódź wyraził zaś nadzieję „na wypracowanie wspólnego dokumentu mówiącego o pojednaniu polsko-rosyjskim”.

W listopadzie 2009 roku, Adam Rotfeld po spotkaniu członków Grupy ds. Trudnych w Moskwie wyraził życzenie, by obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej odbyły się z udziałem przedstawicieli Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego i Kościoła katolickiego oraz zapowiedział, że „strona rosyjska zwróci się do RKP a my do Kościoła katolickiego z prośbą, aby podczas uroczystości reprezentowane były na stosownie wysokim szczeblu”. W tym samym czasie grupa rekomendowała „przywódcom obu państw” powołanie rządowych centrów „dialogu i pojednania”.

9 grudnia 2009 roku  - Watykańskie Biuro Prasowe poinformowało o nawiązaniu pełnych stosunków dyplomatycznych między Stolicą Apostolska i Federacją Rosyjską.

W grudniu 2009 roku metropolita Hilarion, przewodniczący wydziału ds. zewnętrznych kontaktów kościelnych Patriarchatu Moskiewskiego skierował „bardzo życzliwy list” do polskich hierarchów oraz przesłał życzenia na ręce abp. Muszyńskiego z okazji nominacji na stanowisko Prymasa Polski.

28 stycznia 2010 roku  z wizytą do Polski przybył Filip Riabych, zastępca przewodniczącego wydziału zewnętrznych kontaktów kościelnych Patriarchatu Moskiewskiego. Tematem rozmowy z bp. Stanisławem Budzikiem, sekretarzem generalnym KEP była „potrzeba wspólnego chrześcijańskiego świadectwa we współczesnym świecie”.

3 lutego 2010 roku Władimir Putin podczas rozmowy telefonicznej zaprosił premiera Tuska do „wspólnego uczczenia pamięci ofiar Katynia”. Zaproszenie to zdecydowało o rozdzieleniu wizyt premiera i prezydenta i stanowiło najważniejszy element w zastawieniu pułapki smoleńskiej.
„Należą się słowa uznania dla osobistej dyplomacji premierów, ale także dla Grupy ds. Trudnych, która włożyła bardzo dużo wysiłku właśnie w to, aby rozwiązanie sprawy katyńskiej uczynić elementem pojednania polsko-rosyjskiego” – stwierdził wówczas minister Radosław Sikorski  i uznał, że „wspólne uroczystości będą kolejnym krokiem ku polsko-rosyjskiemu pojednaniu”.
Zdaniem abp. Henryka Muszyńskiego, inicjatywa Putina i przyjęcie zaproszenia przez Tuska „jest bardzo ważnym krokiem w kierunku budowania nowej, pełniejszej wspólnoty opartej na prawdzie i pojednaniu” Abp Muszyński dodał, że zaproszenie wystosowane przez Putina zbiega się z inicjatywą Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, co można interpretować jako "chęć zbliżenia, wzajemnego porozumienia i pojednania z Polską”
Komentując to zaproszenie Daniel Rotfeld – współprzewodniczący Grupy ds. Trudnych zapowiedział, że „w relacjach Kościoła katolickiego w Polsce i prawosławnego w Rosji będziemy świadkami czegoś niezwykle istotnego, na miarę dziejową”.

25 lutego 2010 roku na rozmowy z przedstawicielami Episkopatu Polski przybyli do Warszawy: ihumen Filip Riabych oraz ks. Siergiej Zwonariow, sekretarz ds. zagranicznych., „Z powodu trudności komunikacyjnych” do Polski nie dotarł przewodniczący wydziału zewnętrznych kontaktów kościelnych Patriarchatu Moskiewskiego metropolita Hilarion. W oficjalnym komunikacie poinformowano o rozpoczęciu prac nad "wspólnym listem o pojednaniu polsko-rosyjskim, roli Kościoła katolickiego i Cerkwi prawosławnej oraz wzajemnym przebaczeniu" i powołaniu w tym celu wspólnej komisji.
W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” Hilarion potwierdził natomiast udział Cerkwi w obchodach 70. rocznicy tragedii katyńskiej i zadeklarował: „Katyń to nasz wspólny ból. Nasze narody powinny zrozumieć, że nie jesteśmy dla siebie nawzajem wrogami, że czasy, kiedy między nami dochodziło do konfliktów i sporów, odeszły w przeszłość. Trzeba szukać tego, co nas łączy, a nie dzieli”.
Widzę konieczność pojednania polsko-rosyjskiego”  – uznał wówczas abp. Muszyński, a oceniając zaproszenie Putina powiedział „Zapowiedziane spotkanie w Katyniu jest ważnym aktem politycznym. Premier Rosji po raz pierwszy staje się organizatorem uroczystości w Katyniu i zaprasza na to miejsce.”
Z wypowiedzi przedstawicieli Kościoła wynikało, że podpisania wspólnego dokumentu z rosyjską Cerkwią należy się spodziewać już w roku 2010. Również Adam Rotfeld, pytany o termin wspólnego orędzia wyznał „nie wykluczam, że może się to wydarzyć jeszcze w tym roku, ale wolałbym nie dodawać nic więcej...”.

23 marca 2010 roku ambasador tytularny RP w Moskwie Tomasz Turowski informując Katolicką Agencję Informacyjną o przygotowaniach do 70. rocznicy zbrodni katyńskiej stwierdził: „Dokonuje się forma ekumenicznego pojednania ze strony zarówno katolickiej jak i prawosławnej i to w tak symbolicznym miejscu jak cmentarz w Katyniu” i dodał:
Ogrom krwi narodu rosyjskiego, tych którzy zginęli podczas represji rosyjskiej, ze strony Kościoła prawosławnego miesza się tam z krwią polską. To jest testament dla przyszłych pokoleń polskich i rosyjskich, żeby krew przelana poprzez tych samych katów, poprzez tych, którzy wykonywali wyroki i na swoich współobywatelach i na Polakach - była zaczynem realnej przyjaźni i realnego pojednania między Polska i Rosją"

12 kwietnia 2010 – w wywiadzie dla rosyjskiego radia FINAM FM. Tomasz Turowski oznajmił: „I Rosja, i Polska należą [...] do tej samej ogromnej judeo-chrześcijańskiej tradycji, a wielkie rzeczy w tej tradycji zawsze rodziły się we krwi. I jestem pewien, że z tej krwi wyrośnie to, na co my wszyscy czekamy - nowe, dobre stosunki pomiędzy Polską i Rosją.

15 kwietnia 2010 roku abp Józef Życiński podczas homilii wygłoszonej w lubelskiej katedrze powiedział: Krew naszych rodaków, która wsiąkła w ziemię rosyjską, na tym terenie, gdzie przedtem wsiąkała krew bohaterów rozstrzelanych za miłość do ojczyzny – niech z tej gleby wyrosną dojrzałe kłosy rodzące chleb pojednania”.
W tej samej homilii padły słowa: „Nie wolno nam obecnego przeżywania ostatnich akordów dramatu sprowadzić do niechęci wobec Rosjan czy do sporządzania prywatnych list podejrzanych i odpowiedzialnych.[...] Jednoczy nas poczucie dramatu śmierci a nie przekrzykiwania ideologów”

17 kwietnia 2010 roku prymas Henryk Muszyński podczas mszy żałobnej w intencji Marii i Lecha Kaczyńskich, w archikatedrze św. Jana Chrzciciela w Warszawie powiedział m.in.: „Dramat, który rozegrał się na rosyjskiej ziemi – jak nigdy dotąd – połączył Polaków i Rosjan, których podzieliła na dziesiątki lat zbrodnia na polskich oficerach dokonana w Katyniu w 1940 roku. Teraz jednak, po tragicznej katastrofie prezydenckiego samolotu 10 kwietnia br., przekonujemy się, że krew przelana przed 70 laty, potrafi łączyć zarówno polityków, jak i zwykłych szarych ludzi. [...] Z perspektywy 70 lat widać wyraźniej niż kiedykolwiek, że niewinnie przelana krew ofiar tego samego, nieludzkiego systemu, która wsiąkła w tę samą ziemię i dzieliła nas przez pokolenia, nie musi koniecznie dzielić, a może także łączyć.

18 kwietnia 2010 roku kard. Stanisław Dziwisz podczas mszy pogrzebowej na Wawelu zwrócił się do prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa. – „Siedemdziesiąt lat temu Katyń oddalił dwa narody, a ukrywanie prawdy o niewinnie przelanej krwi nie pozwalało zabliźnić się bolesnym ranom. Tragedia sprzed ośmiu dni wyzwoliła wiele pokładów dobra, tkwiących w osobach i narodach. Współczucie i pomoc, jakiej doświadczyliśmy w tych dniach od braci Rosjan, ożywia nadzieje na zbliżenie i pojednanie naszych dwóch słowiańskich narodów.”

23 kwietnia 2010 roku – sekretarz EP  bp. Stanisław Budzik stwierdził: Mam nadzieję, że wspólne przeżywanie katastrofy, jaka wydarzyła się pod Smoleńskiem będzie nowym otwarciem, kamieniem milowym na drodze porozumienia i pojednania polsko-rosyjskiego”. Bp. Budzik przypomniał, że hierarchowie polskiego Kościoła „zinterpretowali tragiczne wydarzenia pod Smoleńskiem jako okazję do pogłębienia dialogu polsko-rosyjskiego” oraz powołał się na słowa abp Michalika, który w homilii wygłoszonej na Placu Piłsudskiego uznał, że „życzliwość i wrażliwość rosyjskiego ludu znaliśmy od zawsze, ale w Smoleńsku we wzruszający sposób współbrzmiała z nią serdeczność i pomoc najwyższych przywódców Rosji, oni tam pierwsi pospieszyli z pomocą.”
Bp. Budzik poinformował również, że w najbliższych tygodniach możemy spodziewać się wizyty w Polsce metropolity Hilariona, a od początku marca dwa zespoły: polski i rosyjski pracują nad wspólnym dokumentem – orędziem do obu narodów.
 
7 grudnia 2010r. – z wizytą do Polski przybył prezydent Rosji Miedwiediew. Kardynał Kazimierz Nycz ocenił, że „wizyta prezydenta Miedwiediewa może mieć pozytywny wpływ na relacje między Kościołem katolickim w Polsce i Cerkwią prawosławną w Rosji” i nie wykluczył, że „wpłynie na prace wspólnej komisji Kościoła w Polsce i Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, która opracowuje dokument o pojednaniu obydwu narodów.”

5 października 2011 r. - Benedykt XVI spotkał się  z Anatolijem Torkunowem i Adamem Rotfeldem – współprzewodniczącymi Grupy ds.Trudnych. Obaj „zwrócili uwagę papieża że Kościół katolicki i Rosyjski Kościół Prawosławny są sobie bardzo bliskie i mają one duży wpływ na tożsamość Polaków i Rosjan.”

Epilog

Przedstawione powyżej kalendarium wymienia tylko niektóre wydarzenia związane z procesem „pojednania” hierarchów Kościoła katolickiego z rosyjską Cerkwią. Wbrew oficjalnym oświadczeniom, proces ten ma niewiele wspólnego z treściami religijnymi, a jego genezy należy upatrywać w decyzjach politycznych podjętych po wizycie Władymira Putina w Polsce. Przed wrześniem 2009 roku pomiędzy przedstawicielami obu Kościołów nie istniały jakiekolwiek bliższe kontakty. Stwierdzenie zawarte w jednej z niedawnych publikacji, iż „wizyta w Polsce patriarchy Moskwy następuje po 24 latach dialogu” – nie znajduje najmniejszego usprawiedliwienia w faktach i jest próbą tworzenia fałszywej, ahistorycznej perspektywy.  
W latach 2000-2009 w relacjach Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej z Kościołem w Polsce doszło zaledwie do trzech ważniejszych incydentów:
-         w marcu 2004 roku prymas Polski przyjął przebywającego z wizytą w naszym kraju ówczesnego przewodniczącego wydziału zewnętrznych kontaktów kościelnych Patriarchatu Moskiewskiego, metropolitę smoleńskiego i kaliningradzkiego Cyryla, który odbierał wtedy doktorat honoris causa Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie;
-         we wrześniu 2005 r. na VI Zjazd Gnieźnieński przybył do Polski bp Hilarion (obecny szef wydziału zewnętrznych kontaktów kościelnych Patriarchatu Moskiewskiego), pełniący wówczas urząd prawosławnego biskupa Wiednia i Austrii;
-         w styczniu 2008 r. abp Henryk Muszyński odwiedził Moskwę oraz bliźniacze miasto Gniezna - Siergijew Posad, gdzie uczestniczył w spotkaniach ekumenicznych i spotkał się z miejscowymi katolikami. To podczas tej wizyty, ambasador Polski w Rosji Jerzy Bahr zaproponował Muszyńskiemu nawiązanie kontaktów z mnichami rosyjskimi z klasztoru św. Nila na wyspie Stołobnoje koło Ostaszkowa, którzy chcieli u siebie zbudować kaplicę poświęconą pamięci Polaków zamordowanych w 1940 r.
Delegacji mnichów z Nilskiego Monasteru przybyła do Polski we wrześniu 2009 roku wraz z oficjalną delegacją Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego i dopiero to wydarzenie można traktować jako początek „dialogu i pojednania”.
W obowiązującej dziś narracji medialnej przemilcza się rolę głównego patrona procesu „zbliżenia” między Kościołami. Zapewne dlatego, że jest to organ polityczny, działający na zlecenie „przywódców państw”. Takim mianem wolno określić tzw. Grupę ds. Trudnych, powołaną w roku 2002, podczas pierwszej wizyty Putina w Polsce. Przez lata Grupa nie odgrywała żadnej roli, aż do grudnia 2007 roku, gdy po dojściu do władzy obecnej ekipy reaktywowano jej działalność i wyznaczono nowych członków. Polskim współprzewodniczącym został Adam Daniel Rotfeld – peerelowski dyplomata zarejestrowany przez SB jako jej tajny współpracownik o pseudonimach „Ralf”, „Rauf"i „Serb”.
W sztandarowym dziele członków Grupy zatytułowanym „Białe plamy – Czarne plamy. Sprawy trudne w polsko-rosyjskich stosunkach 1918-2008”, we wstępie autorstwa Rotfelda i sowieckiego dyplomaty Torkunowa, znajdziemy argumentację charakterystyczną dla urzędowych piewców „pojednania”:
Przywódcy obu naszych państw doszli do wniosku, że kwestie historyczne stały się w istocie przeszkodą w rozwoju współczesnych stosunków między naszymi krajami, między narodami Polski i Rosji. W centrum uwagi znalazła się potrzeba wyjaśnienia i zrozumienia, jak wspólnym wysiłkiem można uporać się ze wspólnymi problemami historycznymi.
Wysiłek taki może przynieść sukces jedynie wtedy, gdy obie strony odnoszą się do argumentów partnera z największą uwagą, demonstrują gotowość poszukiwania kompromisu i wyrażają szczere pragnienie doprowadzenia do tego, by historią zajmowali się historycy, a narodom została przywrócona prawda.”
W sprawozdaniu z działalności grupy podano, iż  jej członkowie „z aprobatą przyjęli informację współprzewodniczących o ich kontaktach z przedstawicielami Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce i Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Przy tej sposobności odnotowano, że sygnały o gotowości włączenia się obu Kościołów w dialog społeczny oraz w doprowadzeniu do zbliżenia między narodami Polski i Rosji będą sprzyjały tworzeniu duchowego wymiaru relacji między naszymi krajami. Współdziałanie Grupy i jej współprzewodniczących z władzami kościelnymi było kontynuowane, co w znacznej mierze sprzyjało powodzeniu naszej pracy na dalszych etapach.”
Nie ulega wątpliwości, że po roku 2008 kontakty hierarchów polskiego Kościoła z rosyjską Cerkwią zostały nawiązane dzięki pośrednictwu członków Grupy ds. Trudnych oraz staraniom dyplomatów z moskiewskiej ambasady III RP. Ten fakt ma zasadnicze znaczenie w ocenie mechanizmów towarzyszących „pojednaniu”, pozwalając jednocześnie dostrzec, że nad pseudoreligijną retoryką dominują intencje polityczne.
Nie sposób przeoczyć zdumiewającego podobieństwa w wypowiedziach ludzi Kościoła i przedstawicieli Grupy ds. Trudnych. Uwagi Rotfelda i Torkunowa na temat tragedii smoleńskiej, zawarte w publikacji „Białe plamy – Czarne plamy” są identyczne z cytowanymi powyżej ocenami hierarchów. W książce tej napisano bowiem.:
Wydarzenia z 7 i 10 kwietnia 2010 stały się punktem zwrotnym w relacjach między naszymi państwami. Nie tylko dlatego, że zerwały tkaną przez 70 lat pajęczynę kłamstwa – ale co ważniejsze – uświadomiły milionom Polaków i Rosjan, że w masowych grobach w lesie pod Smoleńskiem spoczywają obok polskich jeńców tysiące innych, bezimiennych ofiar represji stalinowskich. Z rąk oprawców NKWD zginęli tam niewinni ludzie różnych narodowości – Rosjanie i Ukraińcy, Białorusini i Żydzi, których dotknęły represje i terror czasu stalinowskich czystek. Polacy i Rosjanie uwierzyli, że kamieniem węgielnym nowego typu stosunków między naszymi narodami jest wspólnota losu i prawda.  [...] To, co się wydarzyło na wiosnę 2010 roku jest szansą. Można ją wykorzystać jedynie poprzez wyjście naprzeciw sobie w sposób trwały i instytucjonalny. [...] Toczy się intensywny – bez precedensu w historii – dialog między przedstawicielami Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej i Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce”.
Jest wręcz coś makabrycznego w tej wspólnocie zatroskania nad „pojednaniem polsko-rosyjskim” – wyrażanym natychmiast w obliczu tragicznej śmierci polskiego prezydenta i polskiej elity. Głosy hierarchów i piewców „pojednania” nie mieszczą się bowiem w żadnej logice ludzkich reakcji, są wyrazem jakiejś antypolskiej aberracji, która w śmierci rodaków nakazuje upatrywać szansę na „zbliżenie dwóch narodów”.  Aberracji tym większej, że proces ten nie został poprzedzony jakimkolwiek wyznaniem win, rachunkiem krzywd i próbą ich naprawienia.

Jeszcze większe wrażenie musi sprawiać zestawienie wypowiedzi byłego pułkownika bezpieki Tomasza Turowskiego z głosami niektórych hierarchów. Straszliwy w swej wymowie passus o krwi będącej „zaczynem pojednania polsko –rosyjskiego” jest nazbyt ważki i specyficzny, byśmy mogli tę zbieżność uznać za przypadkową. Na szczególną uwagę zasługują słowa o „mieszaniu z krwią polską ogromu krwi narodu rosyjskiego”  - niosące najgroźniejsze, semantyczne i historyczne  fałszerstwo, w którym krew ofiar zrównuje się z losem katów. W wizjach kreślonych przez Turowskiego i powielanych przez hierarchów, nie ma wskazania winnych śmierci tysięcy naszych rodaków ani potępienia dwóch stuleci rosyjskiego terroru. Zamiast Rosjan-oprawców i nazwania zbrodni - znajdujemy „wspólnotę krwi”, brednie o „słowiańszczyźnie” i „tradycji judeochrześcijańskiej” oraz  mityczny „nieludzki system” mordujący miliony istnień ludzkich. Polityczny dogmat, iż  „kwestie historyczne stały się w istocie przeszkodą”  determinuje język zwolenników „pojednania” i leży u podstaw oceny relacji polsko-rosyjskich.
Mając na uwadze rolę, jaką Turowski spełniał przed 10 kwietnia – jako architekt procesu „zbliżenia”, przyjaciel ludzi Kościoła i współpracownik służb III RP - nie wolno odrzucić tezy, że słowa byłego esbeka z marca 2010 roku wytyczyły „duchowy” i „historyczny” wymiar interpretacji tragedii smoleńskiej i stały się źródłem autentycznej inspiracji dla przedstawicieli Kościoła.

To retoryka Turowskiego wyznacza ramy owego „pojednania” - jest jego wizytówką i piętnem.  Tego faktu nie ukryją dziś żadne zabiegi propagandowe, demagogiczne zarzuty o „rusofobii” i „atakach na Kościół”. U podstaw obecnego procesu leży przede wszystkim interes polityczny Putina, realizowany poprzez narzędzie, jakim jest Rosyjski Kościół Prawosławny. W rękach kagiebowskich ludobójców jest to narzędzie niezwykle groźne, o czym świadczy m.in. niedawna deklaracja jednego z czołowych przedstawicieli Patriarchatu Moskiewskiego, który przyznał, że „Rosyjska Cerkiew liczy na to, że prawosławne narody zmienią ludzkość, a w szczególności oblicze Starego Kontynentu. Cywilizacja wschodniego chrześcijaństwa powinna zjednoczyć swoje siły w obronie tradycyjnych wartości, stojących u podstaw kultury europejskiej”.
Tego rodzaju zjednoczenie pod patronatem KGB - najbardziej zbrodniczej organizacji świata - dokonywane z pogwałceniem prawdy historycznej, praw ludzkich i boskich, jest drogą agresywnej ekspansji i wiedzie wprost do haniebnego zniewolenia społeczeństw i narodów. Jest „pojednaniem” poprzez strzał w potylicę – jedną formą zażegnywania sporów, jaką znają ludobójcy. 
Polski prezydent Lech Kaczyński, w niewygłoszonym w dniu 10 kwietnia przemówieniu, miał powiedzieć:
Nie da się budować trwałych relacji na kłamstwie. Kłamstwo dzieli ludzi i narody. Przynosi nienawiść i złość. Dlatego potrzeba nam prawdy. Racje nie są rozłożone równo, rację mają Ci, którzy walczą o wolność. My, chrześcijanie wiemy o tym dobrze: prawda, nawet najboleśniejsza, wyzwala. Łączy. Przynosi sprawiedliwość. Pokazuje drogę do pojednania”.
Te słowa powinny nam przypominać, że farsa „wspólnego orędzia” oraz polityczny wymiar wizyty Cyryla I w Polsce  nie mogą przysłonić obecnych relacji polsko-rosyjskich ani zmusić nas do rezygnacji z dochodzenia prawdy o śmierci naszych rodaków.
Słowa te niosą potwierdzenie, że piewcy fałszywego „pojednania” przegrają – bo „nie da się budować trwałych relacji na kłamstwie”.


Tekst opublikowany w Warszawskiej Gazecie




Wcześniejsze teksty na ten temat:

POJEDNANIE Z CERKWIĄ PUTINA:

TAKTYKA KOMPROMISU-TAKTYKA ZDRADY:


PRZECIWKO "POJEDNANIU":

JAK KAMIEŃ NAGROBNY:

CZY TRZEBA BYŁO MOCNIEJSZYCH SŁÓW?

POJEDNANIE ZE SZCZEGÓLNYM BŁOGOSŁAWIEŃSTWEM:

DROGA DO CERKWI:

183 komentarze:

  1. Wszyscy zwolennicy tego haniebnego "pojednania" ponosią kiedyś konsekwencje i zostaną zaliczeni w poczet zdrajców Polski.

    Przyjdzie nam na to jeszcze poczekać, ale tylko taka "nagroda" może czekać na ludzi o takiej postawie i takim "oddaniu" Ojczyźnie.

    Nigdy nie będzie zgody na pojednanie, wybaczenie i wyciągnięcie ręki do mordercy, który nie został rozliczony ze wszystkich swoich zbrodni na Polskim Narodzie.

    "Naród jest silny, kiedy ludzie są szlachetni" - wśród zdrajców, katów i tchórzy łatwo jest odróżnić, kto jest kim.


    Ryszard Orlicki

    OdpowiedzUsuń
  2. Panie Aleksandrze,
    Niezwykle potrzebny i jak zawsze, wpis na czasie. Większość dziennikarzy, polityków, również z tzw. prawej strony zatraciła zdrowy rozsądek w tej sprawie, ukazując tym samym nie tylko swoją niewiedzę, co do realiów panujących w Rosji, ale przede wszystkim niezrozumienie momentu dziejowego, w którym Polska się znalazła.
    Obserwujemy bowiem drugą odsłonę operacji, której część pierwszą wykonano tuż po zamachu smoleńskim, co świetnie Pan opisał w swoim artykule: kiedy krew naszych pomordowanych jeszcze nie zastygł, już widać było rozpisany na wiele głosów chór "pojednania". Było to, jak Pan słusznie zauważył, nie tylko nietaktowne, sztuczne, ale jak teraz widać z perspektywy czasu, sterowane z jednego ośrodka.
    Dwa lata temu trzeba było szybko skanalizować nastroje, spacyfikować ewentualnych buntowników, by sytuacja nie wymknęła się spod kontroli. Wówczas się udało, a momentem kulminacyjnym była walka z krzyżem na Krakowskim Przedmieściu.

    Teraz również sytuacja dla współodpowiedzialnych i odpowiedzialnych za Smoleńsk staje się niekomfortowa, a Putin być może zażądał jakichś gestów ze strony władz Polski. Zespół Parlamentarny już ogłosił wstępne tezy raportu, który ma wkrótce się ukazać wraz z ekspertyzami z zagranicy, z których jasno wynika: katastrofa nie była wypadkiem, ale stały za nią osoby trzecie. Sprawa zyskuje coraz większy rozgłos dzięki zaangażowaniu naukowców z USA, Kanady i Australii.
    Abp.Michalik niedawno wyraźnie powiedział, iż nie można tak kategorycznie mówić o czyjejś winie, czy też snuć teorii zamachowych, nie mając dowodów, czym wyznaczył pole, na którym można się jednać: Smoleńsk tylko w wersji oficjalnie obowiązującej. Stąd też akt pojednania jest na czasie: mimo trudności jesteśmy bratnimi narodami.
    Dziwi tylko, dlaczego ten sam duchowny nie ujął się za opluwanymi pilotami, generałem Błasikiem, Prezydentem, czy za bezczeszczonym krzyżem. Dlaczego wtedy nie powiedział tych słów, że nie wolno nikogo oskarżać bez dowodów? To pozostanie tajemnicą jego sumienia.
    Dlaczego Moskwa za pomocą cerkwi serwuje nam kolejną odsłonę pojednania?
    W moim odczuciu Kreml za pomocą ludzi uwikłanych w sowieckie służby, zarówno w Polsce, jak i w Rosji, usiłuje zaznaczyć terytorium swoich wpływów, pokazać światu, gdzie sięga ręka Putina i na co ta ręka może liczyć. Zwłaszcza, że sytuacja na świecie się zmienia, w USA wkrótce wybory i wiele się może zmienić, więc roztropnie jest wybiegać do przodu.
    To, co się obecnie dzieje jest niepojęte: rosyjskie władze dosłownie plują nam w twarz, przykładów są setki, a hierarchia kościelna zapowiada, że ze współpracownikami KGB będzie budować lepszą przyszłość chrześcijaństwa.
    Ciężko jest sobie wyobrazić Putina w roli obrońcy wartości chrześcijańskich, naprawdę trudno.
    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wspaniały artykuł

    Martynka

    OdpowiedzUsuń
  3. Ryszard Orlicki,

    Powtórzę tu mój komentarz z niezaleznej.pl

    Nigdy nie będzie pojednania z katem.
    Z tymi, którzy mordowali w Katyniu i w Smoleńsku i do dziś drwią z naszej pamięci i z ofiar zbrodni.
    Z tymi, którzy ich błogosławią lub zamazują ich czyny.
    Hańba wszystkim, którzy tchórzliwie milczą bądź z wyrachowania kłamią, mamiąc nas „religijnym wymiarem” pojednania z agentem KGB.
    Wam zaś - pyszni hierarchowie, którzy sprowadziliście zgorszenie na Polaków i od lat wspieracie antypolskich bękartów - kamień młyński u szyi i infamia na wieki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiele słów ciśnie się na język, ale dla dla mnie:
    Po pierwsze - wielce interesująca była "historyczna wymiana ikon". Patriarcha Cyryl I powiedział, że w rocznicę katastrofy smoleńskiej metropolita smoleński Pitirim poprosił go, by wręczył polskim katolikom ikonę Matki Bożej Smoleńskiej. „Jako były arcybiskup smoleński chciałbym Konferencji Episkopatu Polski wręczyć smoleńską ikonę Matki Bożej. Chciałbym, żeby ta ikona też została umieszczona w godnym miejscu, żeby przypominała o dzisiejszym dniu, o rozpoczętym przez nas dialogu, o tym, że pamiętamy skąd się wywodzą nasze chrześcijańskie korzenie” – stwierdził patriarcha.
    Po drugie - Patriarcha zwrócił uwagę, że przyjęcie tego dokumentu odbywa się w znaczącym dla stosunków polsko-rosyjskich okresie: 400. rocznicy wyzwolenia Moskwy od wojsk polskich i 200. rocznicy zwycięstwa wojsk rosyjskich nad Napoleonem.
    Po trzecie - wygląda na to, że Polska to początek drogi na Watykan. Nie zdziwiłbym się, jakby powróciła kwestia schizmy i prymatu papieża. Kto wie, może już patriarsze Wszechrusi marzy się 7 wzgórz.
    I może jeszcze na koniec końców ciekawostka dla bardziej wtajemniczonych:
    W orędziach "Do Kapłanów, umiłowanych synów Matki Bożej"(do ks. Gobbiego) nie brak szczegółowej analizy aktualnych zagrożeń Kościoła i całej ludzkości ze strony masonerii, co ściśle wiąże się z tajemnicą ukazania się Antychrysta. 5 sierpnia 1995 Maryja mówi: «Ujawniłam wam podstępne i diabelskie zasadzki, zastawiane na was przez masonerię, która weszła do wnętrza Kościoła i ustanowiła już ośrodek swej władzy tam, gdzie Jezus ustanowił centrum i fundament jego jedności. Nie niepokójcie się, bowiem stanowi to część Tajemnicy Bezbożności, którą Kościół zna od chwili narodzin. Istotnie, szatan wdarł się już do kolegium Apostołów i nakłonił do zdrady Judasza, jednego z dwunastu. W waszych czasach Tajemnica Bezbożności ujawnia się w całej swej straszliwej mocy» (548).
    Polecam stronę:
    http://www.gobbi.pl/

    OdpowiedzUsuń
  7. Pani Martynko,

    Bardzo dziękuję za ten ważny komentarz. Napisała Pani m.in: "Dwa lata temu trzeba było szybko skanalizować nastroje, spacyfikować ewentualnych buntowników, by sytuacja nie wymknęła się spod kontroli." To prawda.
    W ten proces zaprzęgnięto niektórych hierarchów i przeciwko naszym dążeniom do prawdy wykorzystano fałszywą retorykę Turowskiego.
    Otóż warto sobie uświadomić, że z identycznym procesem mieliśmy do czynienia przed 26. laty, gdy zamordowano księdza Jerzego.
    Tych, którzy chcieliby znaleźć uzasadnienie dla takiej tezy odsyłam do dwóch tekstów zatytułowanych "NIESPEŁNIONY TESTAMENT JANA PAWŁA II":
    http://cogito.salon24.pl/150346,niespelniony-testament-jana-pawla-ii
    http://cogito.salon24.pl/150750,niespelniony-testament-jana-pawla-ii-2-zakonczenie

    Myślę, że tamte zachowania hierarchów, sprzed 26 laty były początkiem drogi, która dziś zakończyła się nad przepaścią.
    Przyznam, że po przeczytaniu tekstu "WSPÓLNEGO PRZESŁANIA DO NARODÓW POLSKI I ROSJI" ogarnęło mnie przerażenie nad ogromem fałszu jaki zmieszczono w tym dokumencie. Znając genezę procesu "pojednania", spodziewałem się wprawdzie takich sformułowań, to jednak co przeczytałem, choćby nt. łączącego nas rzekomo "doświadczenia II wojny światowej i okresu represji wywołanych przez reżimy totalitarne" czy "doświadczeniach ateizmu", które ktoś (kto?) narzucił Rosjanom - przeszło moje oczekiwania.
    Tylko ludzie głęboko gardzący Polakami i polską historią, mogą wymyślić takie kłamstwo.
    Nie potrafię dziś skomentować tego dokumentu, a dzień 17 sierpnia 2012 roku uważam za jedną z najczarniejszych dat w naszych dziejach.

    Myślę, że dziś już możemy wskazać pierwsze skutki tego "orędzia". Zostały wyraźnie zasygnalizowane w jednym z tekstów GazWyb:
    "Zawarte w posłaniu prawosławnej cerkwi i kościoła katolickiego apel, aby "każdy Polak w każdym Rosjaninie i każdy Rosjanin w Polaku powinien widzieć brata" oznacza, że antyrosyjskość przestaje być wyznacznikiem współczesnego polskiego patriotyzmu."

    http://wyborcza.pl/1,75968,12324240,Cerkiew_i_Kosciol_zaproponowaly_droge__ktora_politykom.html

    Jeszcze przed rokiem nie zwróciłbym uwagi na ten bełkot. Dziś wiem, że wyznaczy on miarę mojego "patriotyzmu" i stanie się bronią skierowaną przeciwko każdemu, kto ośmieli się okazywać "antyrosyjskość".

    Serdecznie Pani dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może się okaże , że jest to "antysemityzm- bis". Karbowym będzie Putin, a dla Polaków .... znacznie neibezpieczniejsza sytuacja niż podpaść Żydowi.
      Zastanawia mnie jedna sprawa - czy napewno cały episkopat się "skundlił" .... czy ktoś ... znacznie wiekszy od Prymasa, komu nie można odmówić, życzył sobie pojednania z prawosławnymi. Czyżby "Merkel" w ...białej szacie ?

      RR

      Usuń
    2. ""doświadczenia II wojny światowej i okresu represji wywołanych przez reżimy totalitarne"

      Dokładnie to samo mnie uderzyło najbardziej przy pierwszym czytaniu. Po prostu mnie szlag trafił!!!
      Potem przeczytałam uważniej... i ma Pan rację, to czarny dzień - i dla Polski i dla Kościoła.

      Pozdrawiam i dziękuję za (jak zawsze) bardzo ważny i wnikliwy opis sytuacji.

      eska

      Usuń
    3. Panie Aleksandrze,
      Fragmenty "przesłania", które Pan przytoczył są szokujące - widać wyraźną tendencję do relatywizacji historii, równego rozkładania win i krzywd, a przecież jest to historyczne kłamstwo!
      Doskonale ujął to śp. Lech Kaczyński w niewygłoszonym przemówieniu: rację mają ci, którzy walczą o wolność. Nie może być tak, że i kat ma swoje racje i ofiara.
      Polacy nie okupowali Rosji przez 123 lata, nie zaatakowali Rosji w celu zniszczenia jej państwowości, nie sprzymierzyli się z Hitlerem, nie rozpoczęli II WŚ, a Rosjanie owszem, są za to odpowiedzialni.To nie Polacy stworzyli łagry, to nie Polacy deportowali tysiące polskich rodzin, kobiet, dzieci na nieludzką ziemię, by tam powolnie konali. Wreszcie to nie Polacy strzelali tysiącom Rosjan w tył głowy, to nie Polacy po 45' dopuszczali się mordów, gwałtów i wywózek....te zbrodnie można wyliczać bez końca.
      I nie chodzi tu o hodowanie w sobie złości, czy nienawiści za te zbrodnie, ale o to, że nigdy za te zbrodnie władze Rosji nie przeprosiły, nigdy nie uznały w pełni swoich win, mało tego, często się tym chełpią, z nostalgią wspominając tamte czasy.

      Jednak w tym przesłaniu zdumiewa, a nawet szokuje jeszcze inna sprawa.
      Proszę zwrócić uwagę na jedno: zgodnie ze słowami hierarchów 10 kwietnia 2010 r. w ogóle nie było! Nie było takiego wydarzenia. Owszem jest bolesna przeszłość, II WŚ, zbrodnicze systemy nękające oba narody, ale nie ma słowa o bolesnej teraźniejszości, o deptaniu naszej godności przez władze Rosji, poprzez upowszechnianie z pełnym cynizmem kłamstwa smoleńskiego, fałszowania dokumentacji szczególnej, bo dotyczącej bezpośrednio ciał ofiar.
      Najwyraźniej hierarchowie zdecydowali się położyć sprawę smoleńską na ołtarzu pojednania.
      Takiego wydarzenia w ogóle nie było. Cisza. Smutny dzień.
      Pozdrawiam serdecznie
      Martynka

      Usuń
  8. WiW WiW-a Polonia,

    Początkiem tego "pojednania" był nakaz wyrażony przez ludobójcę - który nigdy nie rozliczył zbrodni popełnionych na Polakach i odpowiada za zamordowanie 250 tysięcy czeczeńskich kobiet i dzieci oraz niezliczone akty terroru wobec własnych obywateli.
    Mową tego "pojednania" są zaś słowa esbeka prześladującego Polaków i Kościół.
    To są dwa, podstawowe symbole tego aktu.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Kontynuujac w tonie kilku komentarzy do Panskich poprzednich notek, a takze nie negujac zadnego z przedstawionych faktow, chce zwrocic uwage na pare "drobiazgow", takich jak na przyklad spotkanie Benedykta i Kiryla w XII.2007, albo na tresc notek w NYT wiosna 2009 po wyborze Kiryla (notek mowiacych o nadchodzacym ociepleniu pomiedzy oboma Kosciolami). Te fakty, a takze zadziwiajaca jednomyslnosc Episkopatu, stawiaja nas w pozycji, w ktorej nie mozemy mowic o "pojednaniu" jako o dziele (wylacznie) polskich hierarchow KK. Wraz ze zmiana papieza, zmienila sie polityka Watykanu. Obecna nie bedzie brala pod uwage potrzeby istnienia silnej i niezaleznej Polski.

    pozdrawiam
    wojtek

    OdpowiedzUsuń
  10. eska,

    Dziękuję Pani za wizytę i również pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. wojtek,

    Przypomnę, że mamy do czynienia z dokumentem podpisanym przez polski Episkopat,który - mimo hierarchicznej struktury Kościoła - nie jest grupą ubezwłasnowolnionych postaci.
    Bez wątpienia, w procesie tym można wyodrębnić rolę Stolicy Apostolskiej i wskazać na spotkanie Benedykta XVI z współprzewodniczącymi Grupy ds.Trudnych. Nieprzypadkowo na tym wydarzeniu kończę kalendarium.
    Bez wsparcia Watykanu proces "zbliżenia" z Cerkwią byłby mocno utrudniony, jeśli wręcz niemożliwy.
    Warto zauważyć, w jak przemyślany sposób działali przedstawiciele Cerkwi. Nawiązanie bliższych kontaktów poprzedziło np. wystosowanie przez Patriarchat Moskiewski w dniu 7 lipca 2010 roku "przesłania gratulacyjnego" do nowego przewodniczącego Papieskiej Rady ds.Popierania Jedności Chrześcijan abp. Kurta Kocha. Jak wówczas informowano, zawierało ono dwa kluczowe słowa -
    "dialog i współpraca".
    Prawdą jest, że wraz ze zmianą papieża zmieniła się też polityka Watykanu, ale proces ten uważam za całkowicie naturalny. Czy tą zmianą wolno tłumaczyć obecną postawę polskich hierarchów?
    Myślę, że byłoby to błędne i krzywdzące uproszczenie. Trzeba pozwolić tym ludziom ponieść odpowiedzialność za swoje czyny i nie objaśniać ich zachowań rzekomymi naciskami papieża - Niemca.
    Trzeba też pamiętać, że zgodnie ze słowami abp.Muszyńskiego, sprawa wspólnego dokumentu z Cyrylem była przedmiotem tajnego głosowania biskupów. Wszyscy opowiedzieli się za podpisaniem orędzia.
    Ta informacja powinna przeciąć (nieco infantylne) dywagacje o rzekomym sprzeciwie niektórych biskupów oraz podziałach w polskim Episkopacie.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez wsparcia Watykanu proces "zbliżenia" z Cerkwią byłby mocno utrudniony, jeśli wręcz niemożliwy.
      ===========

      Piotr Lisiewicz:

      W przeddzień podpisania porozumienia abp Józef Michalik
      z wielką uprzejmością został przepytany przez stację TVN24, której czołowy dziennikarz wzywał niedawno Kościół do samorozwiązania.
      W długim wywiadzie padło jedno kluczowe
      zdanie. – Papież zna tekst?– spytał dziennikarz.
      – Tego nie wiem... Chyba nie, bośmy tego listu nie konsultowali – odpowiedział zaskakująco arcybiskup.
      Dodał, że o fakcie prowadzenia dialogu
      z Cerkwią mówił papieżowi, co spotkało się z jego „zainteresowaniem”.

      Wiecej w dzisiejszej GPC.

      Uważam Aleksandrze że jesteś w błedzie sugerując iż stało sie coś w prozumieniu z Watykanem. Rodzimi biskupi poradzili sobie z jasną opinią Jana Pawła II co do potrzeby wyjasnienia okolicznosci śmierci ks Jerzego Popiełuszki to i w tym wypadku wystarczyło Papieża ogólnie poinformować.
      Kosciół nad Wisła cieszy się naprawde dużą autonomią, dosyć swoiście rozumianą. Jak wszyscy chyba zauważyliśmy, przy okazji pojednania z rosyjską cerkwią, hierarchowie w wywiadach pozwalali sobie na całkiem dziwaczne uwagi iż w czasach Jana Pawła II ów dialog był w impasie.

      Usuń
  14. Tylko Lucyfer zaciera rogi kopytmi,uśmiechając się na myśl o tym, jakich to purpuratów będzie niedługo gościł na swoich pokojach ...;-)

    RR

    OdpowiedzUsuń
  15. Pofatygowałam sie do Naszego Dziennika, Radia Maryja, TVTrwam - trudno powiedzieć, aby temat wzbudził tam większe zainteresowanie.
    Kaśka

    OdpowiedzUsuń
  16. WiW WiW-a Polonia,

    Zestawiłem dwie wypowiedzi - Turowskiego i Glempa, bo te postacie i ich opinie o agencie KGB symbolizują sojusz, który dziś przypieczętowano.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  17. Kaśka, Pyzol -

    Nie dziwi mnie milczenie tych właśnie mediów. Już przed dwoma miesiącami zadbano o taką reakcję. Nie będę również zaskoczony, jeśli po przemilczeniu tematu orędzia, TV Trwam otrzyma koncesję.
    Powinniśmy zapamiętać dzisiejsze reakcje, bo mówią więcej o polskiej rzeczywistości niż tony akt bezpieki i sążniste, naukowe analizy.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Teraz każdy kto poprze PiS ... bedzi podwójnym oszołomem, zostanie "wyklęty" przez kościół ... Ojciec Rydzyk dostał knebel w usta. Wielka polityka przetacza sie ponownie taranem po Polakach. Gdzie szkać ratunku ?

    OdpowiedzUsuń
  19. @Szanowny Panie Aleksandrze.

    Bardzo dziękuję za Pana obecność, która stanowi pocieszenie w dniu narodowej hańby.
    Wykonał Pan pracę, na którą nikt inny sie nie zdobył.
    W komentarzu pod kalendarium dziekuję za dopowiedzenie każdego słowa.

    OdpowiedzUsuń
  20. Anonimowy z 21:21-

    Dlaczego "każdy kto porze PiS"? Partia opozycyjna przemilczała dzisiejsze orędzie i - poza chwalebnym głosem Anny Fotygi - nie zechciała narażać się hierarchom.
    Za to milczenie PiS zapłaci ogromną cenę.
    "Wyklęcie" będzie zaś dotyczyło takich poglądów, jakie prezentuję na tym blogu i obejmowało tych, którzy mają czelność nie zgadzać się na upodlenie ruskim "pojednaniem".

    OdpowiedzUsuń
  21. Głos zabrał minister Macierewicz: wyważone, dyplomatyczne oświadczenie, w którym sygnalizuje pewne problemy związane z tzw. pojednaniem:

    http://niezalezna.pl/31976-macierewicz-o-pojednaniu-z-rosjanami

    Poza tym PiS milczy, podobnie jak w innych bieżących sprawach, co zaskakuje. Niewykorzystane okazje się mszczą i to podwójnie.
    Widać wszyscy na wakacjach.
    Pozdrawiam
    Martynka

    OdpowiedzUsuń
  22. Szanowny Panie Kazefie,

    Nie jestem przekonany, by ta praca była jeszcze potrzebna. Mam też podstawy przypuszczać, że po dzisiejszym dniu zasłużę na niechęć wielu środowisk i miano "wroga Kościoła" - co w perspektywie tego haniebnego aktu i w odniesieniu do postaci niektórych hierarchów, poczytam sobie za zaszczyt.
    Bardzo dziękuję za wsparcie, bo bez obecności takich ludzi jak Pan, moje pisanie byłoby niewiele warte.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Pani Martynko,

    Przeczytałem wypowiedź Antoniego Macierewicza.
    Z zrozumieniem i ze smutkiem.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie wolno tracic nadziei,bez niej każda walka jest bezsensowna.
    Skoro już doszło do podpisania orędzia,nie zmienimy tego.
    W głowach wielu zaistniały jedynie wątpliwości,nie powinniśmy jednak poddawac się zwątpieniu i czekac na AUTENTYCZNE nawrócenie Rosji,
    zawarte w Tajemnicy Matki Bożej z Fatimy,Tej,która depcze głowę węża.

    http://www.pch24.pl/moskwa-blizej-rzymu-,5094,i.html

    OdpowiedzUsuń
  25. Anonimowy z 22:27,

    Zamiast czekać na "nawrócenie Rosji", wolę ujrzeć jej upadek.
    Nie warto eschatologii mieszać z polityką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Aleksandrze,

      Nawrócenie,przez upadek.

      Usuń
    2. "Zamiast czekać na "nawrócenie Rosji", wolę ujrzeć jej upadek"

      Ja też. Zdecydowanie.
      Pyzol

      Usuń
  26. Mocne mają na Łubiance te "świstki po trzykroć xerowane".
    Po dzisiejszym dniu to widać, słychać i czuć.

    OdpowiedzUsuń
  27. Pani Martynko,

    Dopiero dostrzegłem Pani wypowiedź z g.21.42.
    Przepraszam, ale układ blogspotu jest bardzo nieczytelny, jeśli autor nie zamieszcza komentarzy wg. kolejności.

    To prawda, w tym orędziu nie ma wzmianki o Smoleńsku - jak zresztą o żadnej innej krzywdzie doznanej od Rosjan.
    Nie może być takiej wzmianki, bo polityczni decydenci tego "pojednania" orzekli, że "kwestie historyczne stały się w istocie przeszkodą", a o prawdzie historycznej będą odtąd decydowały „kompetentne komisje i zespoły naukowe".
    To orędzie jest skierowane przeciwko pamięci - również o Smoleńsku, jako najnowszej i najboleśniejszej ranie. Ma zasypać naszą pamięć stertą pseudoreligijnego bełkotu i zamknąć nam usta apelem "o wybaczenie krzywd, niesprawiedliwości i wszelkiego zła wyrządzonego sobie nawzajem".
    Gdyby ci gardzący Polakami hierarchowie mieli choćby cień kontaktu z "laikatem", musieliby nam odpowiedzieć na pytanie: jakie krzywdy mają nam wybaczyć Rosjanie, jakie zło im wyrządziliśmy?
    Być może usłyszelibyśmy wówczas odpowiedź w stylu abp. Życińskiego. Przytoczyłem jej fragment w tekście, ale całość sprawia bardziej przygnębiające wrażenie. Abp. Życiński odpowiedział na takie pytanie:

    „Nigdy w relacjach pomiędzy krajami winy nie pozostają wyłącznie po jednej stronie. W naszym stylu bycia jest przecież coś, co tak bardzo denerwowało Dostojewskiego.
    Dziś wystarczy posłuchać polskie dowcipy o „noworuskich”. Ile w tym jest pogardy. A przecież my też mamy swoich nowobogackich. Mamy tendencję do traktowania Rosjan z poczuciem wyższości. Siebie traktujemy jako przedstawicieli wyższej kultury Zachodu... . Widzę w tym nasze, polskie kompleksy. Kilka lat temu pewne radykalne środowiska w Polsce chciały w ramach protestu wycierać buty we flagę rosyjską. Całe szczęście, że nie doszło do tego, m. in. dzięki apelom Kościoła.
    Z kolei za to, co było bolesne w rosyjsko-polskiej historii trudno jest jednoznacznie obarczać rosyjski naród. Jest to niedopuszczalne uproszczenie. To tak, jakby ktoś patrzył na Polskę przez pryzmat osoby Feliksa Dzierżyńskiego."

    Sądzę, że tak właśnie relacje polsko-rosyjskie ocenia większość hierarchów.
    Z wypowiedzi, które zamieszczam w tekście wyraźnie też wynika, że sprawa smoleńska została położona "na ołtarzu pojednania" już 10 kwietnia. Hierarchom bliższa była retoryka esbeka walczącego z Kościołem niż słowa godne Polaków.
    Niech tak zostanie.

    Pozdrawiam Panią serdecznie i bardzo dziękuję za komentarze.


    OdpowiedzUsuń
  28. Czy złe drzewo może wydac dobre owoce?

    Komentarz ks.Isakowicza-Zaleskiego:

    http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-isakowicz-zaleski-polsko-rosyjskie-oredzie-to-zaden-przelom,nId,628939

    OdpowiedzUsuń
  29. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  32. Panie Aleksandrze,

    Symbolike tego "pojednania" widze nieco odmiennie.

    W. Putin - car (gensek) Rosji (Sowieckiej), aktywny wspoltworca i utrwalacz totalitarnego, zbrodniczego rezymu sowieckiego, a nastepnie jego bezposredni kontynuator.

    15 sierpnia 1920 - dotkliwa i haniebna kleska bolszewikow niweczaca plany dostarczenia rewolucji na ulice Paryza na bagnetach soldatow.
    17 wrzesnia 1939 - poczatek zemsty i odwetu na Polsce i Polakach, akcja ta trwa do dzis. Sowiecka swolocz zniszczyla polskie panstwo (prezydent Komorowski jako symbol zniszczenia),
    zniszczyla polską gospodarke (wicepremier Pawlak, umowa gazowa),
    zniszczyla polską elite (od Katynia po Smolensk),
    zniszczyla polską kulture (rezyser Wajda),
    zniszczyla polskie spoleczenstwo (wyniki wyborow i frekwencja wyborza),
    zniszczyla polską hierarchie (nie ma sprawiedliwych w tej Sodomie, albo TW, albo zastraszony kundel).
    15 sierpnia 2012 gensek wysyla do Warszawy swego dosc marnego adiutanta aby przypieczetowal zwyciestwo kolejnego etapu, dopilnowujac by skundlony TW Zefir podpisal hanbiacy go na zawsze jako arcypasterza papier. Abp Michalik podpisuje rozplywajac sie w zachwytatach, a otumaniona ludnosc nie ma pojecia co sie stalo.

    To szukajcie sobie teraz tego swojego kosciola gdzie chcecie, duraki. Za pozno, juz go nie znajdziecie.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  33. "...Po pierwsze, ogromna szkoda, że nie było wspólnej modlitwy, bo na przykład wspólnie odmówione "Ojcze nasz" stanowiłoby w tych okolicznościach szczególnie wymowne potwierdzenie i ilustrację odnawiającej i ożywczej mocy Ewangelii.
    Po drugie, zbytnio rozbudowano oprawę polityczną, zaś obecność niektórych polskich polityków, znanych - mówiąc najdelikatniej - z rezerwy wobec Kościoła, wzbudza konsternację..."
    - Fragment wypowiedzi ks. prof. Chrostowskiego, Nasz Dziennik

    A tu fragment wypowiedzi Ks.Isakowicz-Zaleskiego, wPolityce.pl
    "...O tym charakterze politycznym świadczy także okoliczności podpisania dokumentu. wydarzenie to nie odbyło się to bowiem w czasie nabożeństwa ekumenicznego w katedrze katolickiej lub prawosławnej, ale w czasie urzędowej „oficjałki” na terenie Zamku Królewskiego.
    Sygnatariusze nie tylko, ze nie pomodli się przed złożeniem swoich podpisów, ale i nawet nie przeżegnali się. Tak jakby byli poprawnymi politycznie urzędnikami. Czyżby zasady nowej ewangelizacji nie obejmowały najważniejszych dostojników kościelnych?..."


    Nie dziwie sie, ze obie strony (Cyryl"Michajlow" i apb.Michalik "Zefir) nawoluja do porozumienia przez zapomnienie krzywd i szybkie przejscie do wybaczenie. Sa w tym przeciez osobiscie/prywatnie zainteresowani, w zapomnieniu i wybaczeniu im ich wspolpracy z KGB i SB. To, ze tacy osobnicy zostali wybrani na sygnatariuszy tegoz pojednania, mowi juz samo za siebie o celach tego pojednania.

    A poniewaz przebieglo ono calkowicie w swieckich pomieszczeniach i swieckiej atmosferze (zeby, byc moze, jakims tam "Ojcze Nasz" nie denerwowac Putina, ktory to oglada na zywo) pytam sie, czy teraz apb. Michalik bedzie tez calowal w reke Putina, jezeli juz na rzecz Pojednania zrezygnowal z przezegnania sie.

    A za to, co ten apb. Michalik powiedzial o Smolensku, i ze nigdy nie stanal, jako ten rzekomy przedstawiciel prawdy i milosci zawartej w Ewangelii, w obronie szarganego po smierci gen. Blasika i pilotow Tu154 - gardze nim niestety. Zwlaszcza w obliczu tej jego wypowiedzi w sprawie dochodzenia prawdy o Smolensku "...zaś człowiek sumienia rozważa każde słowo i troszczy się, aby nie naruszało prawdy. Żeby o kimkolwiek, największym nawet wrogu, powiedzieć tak mocne słowa, trzeba znać fakty, mieć pewność..." - czyste krasomowstwo bez pokrycia

    Z mojej strony - niet wnimanja - jak mawiala mama mojej kolezanki o takich osobach.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  34. viilo,

    Pod jednym z tekstów na temat tego "pojednania" przypomniałem już słowa Józefa Mackiewicza - "Prowokacja polityczna to użycie najświętszych symboli narodowych i najgłębszych jego uczuć przeciwko narodowi".
    Tak właśnie postąpił Putin, wykorzystując to co dla nas święte, przeciwko nam samym.
    Jest w tym charakterystyczny rys sowieckiego zniewolenia, bo kagiebista nie zadowala się posiadaniem niewolnika, ale musi go jeszcze upodlić i podeptać wszystkie jego świętości.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  35. Stara Matka,

    By dostrzec polityczny wymiar tego projektu nie trzeba analizować elementów ceremonii. Wystarczy sięgnąć po fakty towarzyszące kontaktom hierarchów z Cerkwią.
    Dlatego w miejsce własnych ocen przedstawiłem kalendarium, które jednoznacznie potwierdza tezę o politycznych inspiracjach.

    Pora też zrozumieć, że to orędzie definitywnie zamyka sprawę tragedii smoleńskiej. Po to zostało ogłoszone. W nakazie Gundiajewa-Michajłowa - „Wybaczyć siebie nawzajem i kroczyć dalej razem” - jest wyraźna przestroga przez podejmowaniem "tematów kontrowersyjnych".
    Kto po 17 sierpnia odważy się twierdzić, że Rosja jest odpowiedzialna za zamordowanie polskiego prezydenta i naszej elity - jeśli GW już zawyrokowała, że "zawarte w posłaniu prawosławnej cerkwi i kościoła katolickiego apel, aby "każdy Polak w każdym Rosjaninie i każdy Rosjanin w Polaku powinien widzieć brata" oznacza, że antyrosyjskość przestaje być wyznacznikiem współczesnego polskiego patriotyzmu."
    Taka narracja stanie się dominująca.
    Myślę, że milczenie opozycji wobec tego aktu niesie zapowiedź bardzo istotnych zmian w postawach polityków PiS-u i w sprawie smoleńskiej.

    Pozdrawiam Panią

    OdpowiedzUsuń
  36. WiW WiW-a Polonia,

    Cieszę się, że zwrócił Pan uwagę na te słowa : "powinniśmy zapamiętać dzisiejsze reakcje, bo mówią więcej o polskiej rzeczywistości niż tony akt bezpieki i sążniste, naukowe analizy", ale też mam świadomość, że większość odbiorców nie zrozumie tego "znaku czasu" i po wczorajszych wydarzeniach nie pozostanie żadna refleksja.

    Dla mnie, niektóre reakcje na to orędzie lub ich całkowity brak, oznaczają również tyle, że długi marsz zmienia się w drogę donikąd.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  37. Tym którzy opowiadają dziś o jakiś dalekosiężnych celach z punktu widzenia naszej katolickiej i polskiej optyki - warto polecić najnowszy felieton Adama Michnika. Świetnie skomentowany przez Łukasza Adamskiego

    http://wpolityce.pl/dzienniki/dziennik-lukasza-adamskiego/34309-michnik-chce-otwierac-archiwa-to-cos-nowego-w-swietle-jego-antylustracyjnych-fobii


    Jakiekolwiek porozumienia z czekistami i ich pomagierami służą wyłacznie owym czekistom.
    Czeka nas prawdziwa ofensywa, przyjdzie nam przeraszać nie tylko za jakiekolwiek wątpliwości co do uczciwości pułkownika Putina, ale chyba i kajać się za II Rzeczposplitą.

    MM (n)

    OdpowiedzUsuń
  38. Jak to miło widzieć, że Episkopat odnalazł się w posmoleńskiej rzeczywistości.
    Logicznym następstwem jest obwołanie paru SB-ków i czekistów świętymi.
    Proponuję jeszcze wspólne polowania z Prezydentem w Puszczy Białowieskiej.

    Michał

    OdpowiedzUsuń
  39. ALEKSANDER ŚCIOS

    Informacja sprzed roku, odnaleziona dzięki panu Pawłowi Chojeckiemu,
    http://naszeblogi.pl/31494-dzien-hanby-polskiego-kosciola
    - z którą nie potrafię sobie poradzić...

    "Benedykt XVI przyjął na prywatnej audiencji współprzewodniczących Polsko-Rosyjskiej Grupy do spraw Trudnych: profesorów Adama Rotfelda i Anatolija Torkunowa.

    Jak wynika z oficjalnego komunikatu Ambasady RP przy Watykanie, papież udzielił błogosławieństwa dla dialogu i dzieła porozumienia Polski i Rosji.

    Jak podkreślają dyplomaci, w Watykanie, stosunki polsko-rosyjskie śledzone są z wielką uwagą. Także w kontekście stosunków katolicko-prawosławnych. Benedykt XVI wyraził wolę zbliżenia Kościoła rzymskokatolickiego i rosyjskiej Cerkwi prawosławnej.

    Obaj profesorowie wskazali na trzy obszary problemów i sporów między obu narodami: Katyń, Smoleńsk i wojnę polsko-bolszewicką. Podkreślali, że Grupa ds. Trudnych zgadza się ze sobą w tych sprawach w 95 procentach, a może i 98.

    Jeśli chodzi o Katyń, Torkunow powiedział, że Rosjanie widzą tę zbrodnię w kontekście milionów innych, własnych ofiar komunizmu.

    (!!!!!!)
    CO DO SMOLEŃSKA - OBIE STRONY SIĘ ZGODZIŁY, ŻE WINA LEŻY GŁÓWNIE PO STRONIE POLSKIEJ. (!!!!!!!)

    W kwestii wojny 1920 r. - jakkolwiek wskazywano, że nie można porównywać ofiar Katynia i śmierci ok. 20 tys. bolszewickich jeńców wojny polsko-sowieckiej
    - to jednak Rosjanom brakuje u Polaków poczucia empatii w sprawie śmierci jeńców.
    "


    http://wiadomosci.wp.pl/kat,24915,title,Papiez-blogoslawi-polsko-rosyjskie-pojednanie,wid,13867150,wiadomosc.html?ticaid=1f025

    --

    OdpowiedzUsuń
  40. --

    RATUJ NAS CHRYSTE!

    Gdy ginie naród ze swej woli
    Choć ma przed sobą drogi przejrzyste
    Wtedy tak serce ogromnie boli
    Ratuj nas Chryste!

    Kiedy nas niemoc bezduszna zżera
    Choć nas wzywają prawdy wieczyste
    Pomóż Polakom fałsze odpierać
    Ratuj nas Chryste!

    Tym, co zaparli się Twego krzyża
    Wskazuj niebo jasne przejrzyste
    Niech się do prawdy Twojej przybliżą
    Ratuj nas Chryste!


    Wawrzyniec Hubka „Dąb”
    - Żołnierz Wyklęty


    --


    OdpowiedzUsuń
  41. --


    PANU ALEKSANDROWI ŚCIOSOWI – Z WDZIĘCZNOŚCIĄ


    (...)

    Jeżeli już będziesz wiedział zamilcz swoją wiedzę
    na nowo ucz się świata jak joński filozof
    smakuj wodę i ogień powietrze i ziemię
    bo one pozostaną gdy wszystko przeminie
    i pozostanie podróż chociaż już nie twoja


    Wtedy ojczyzna wyda ci się mała
    kołyska łódka przywiązana do gałęzi włosem matki
    kiedy wspomnisz jej imię nikt z tych przy ognisku
    nie będzie wiedział za jaką leży górą
    jakie rodzi drzewa
    Kiedy tak iście mało potrzeba jej czułości
    powtarzaj przed zaśnięciem śmieszne dźwięki mowy
    że - czy - się
    uśmiechaj się przed zaśnięciem do ślepej ikony
    do łopuchów potoku do steczki do łęgów
    przeminął dom
    jest obłok ponad światem


    Odkryj znikomość mowy królewską moc gestu
    bezużyteczność pojęć czystość samogłosek
    którymi można wyrazić wszystko żal radość zachwyt gniew
    lecz nie miej gniewu
    przyjmuj wszystko

    (...)
    Więc jeśli będzie podróż niech będzie to podróż długa
    powtórka świata elementarna podróż
    rozmowa z żywiołami pytanie bez odpowiedzi
    pakt wymuszony po walce

    Wielkie pojednanie


    HERBERT "Podróż Pana Cogito"


    --

    OdpowiedzUsuń
  42. Aleksander Scios,

    oczywiscie w swoim Kalendarium przedstawil Pan bardzo jasno i wyrazne "droge do pojednania", ktorej poczatek nadala wizyta Putina 31.08.09 w Polsce. Jak widac z faktow, ktore Pan przywolal, po tej wizycie sytuacja rozwija sie wrecz prawie lawinowo, w kontrascie do lat sprzed tej daty. O czym Pan pisze, ze:
    "...Przed wrześniem 2009 roku pomiędzy przedstawicielami obu Kościołów nie istniały jakiekolwiek bliższe kontakty. Stwierdzenie zawarte w jednej z niedawnych publikacji, iż „wizyta w Polsce patriarchy Moskwy następuje po 24 latach dialogu” – nie znajduje najmniejszego usprawiedliwienia w faktach i jest próbą tworzenia fałszywej, ahistorycznej perspektywy

    Az mnie przeraza, jak wyrazne widac ten powstajacy plan wobec prezydenta L.Kaczynskiego, przypieczetowany 3 lutego 2010 rozdzieleniem wizyt. I ci, przedstawiciele KK, plecacy jeden przez drugiego, po wrzesniu 2009, o wspanialym porozumieniu polsko-rosyjskim i dalej po 10 kwietnia 2010, jakby im ktos szaleju dolal do zupy albo przystawil pistolet do glowy. Lecz to by znaczylo, ze nie ponosza zadnej odpowiedzialnosci. Niestety dla nich, ponosza i to podwojna, wobec Polakow i wobec Boga.
    To wszystko wzbudza we mnie taka zgroze, ze az trudno mi to rozsadnie komentowac. Nie spodziewalam sie takiego upadku wartosci w wydaniu tych hierarchow, jako przedstawicieli Kosciola Katolickiego. Pan to podsumowal najlepiej
    "...Głosy hierarchów i piewców „pojednania” nie mieszczą się bowiem w żadnej logice ludzkich reakcji, są wyrazem jakiejś antypolskiej aberracji, która w śmierci rodaków nakazuje upatrywać szansę na „zbliżenie dwóch narodów”...

    Przebieg samej ceremonii podpisania w zupelnie swieckiej atmosferze, przeczacej totalnie temu, ze chodzi przeciez o zblizenie Kosciolow na podlozu ewngelii i religii, jest tylko wynikiem tych wydarzen i jednym z ostatnich ogniw w tym lancuszku spraw i decyzji, ktore Pan naszkicowal.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  43. A czy, nie jest to przypadkiem celowe posunięcie WSI-oków do spółki z KGB - czy jak ich tam zwał - w celu podzielenia elektoratu PIS-u? Polacy... nie POlacy, to jak się okazuje uwierzą w każdą brednie... Znam kilku, którzy tylko narzekają, a zagłosować nie pójdą, bo "co to da?

    OdpowiedzUsuń
  44. Urszula Domyślna,

    Pani Urszulo,

    Kończę kalendarium na wydarzeniu, o którym Pani wspomina. Benedykt XVI przyjął wówczas Rotfelda i Torkunowa, występujących jako rzecznicy "pojednania" z Cerkwią.
    To ważny moment, bo wskazuje na rzeczywistych inspiratorów procesu i pozwala zrozumieć, jakie środowiska brały w nim udział.
    Komentując to wydarzenie przed wieloma miesiącami, napisałem, że reakcja Benedykta XVI nie mogła być inna. Każdy papież będzie błogosławił dzieło "zbliżenia i pojednania", bo wynika to z samej istoty chrześcijaństwa.
    Ważne byłoby natomiast ustalenie: kto doprowadził do tej audiencji i jakimi kanałami Benedykt XVI otrzymywał informacje dotyczące kontaktów polskich hierarchów z Cerkwią?
    Przypuszczam, że to ustalenie mogłoby odkryć niezwykle interesujące kulisy sprawy i ukazać jej zaskakujący kontekst. Zgodny z tym, co sugeruję w swoim tekście.
    Jeśli już wspominamy o wątku watykańskim, to warto pamiętać, że podczas podpisania orędzia z Cerkwią, na Zamku Królewskim był również obecny nuncjusz apostolski w Polsce abp Celestino Migliore.

    Serdecznie Pani dziękuję za fragment jednego z moich ulubionych wierszy Herberta i pozwolę odwzajemnić się innym wierszem Poety. W zadziwiający sposób dotyka on wczorajszego zdarzenia.

    Kapłani mają problem
    z pogranicza etyki i rachunkowości
    co zrobić ze srebrnikami
    które Judasz rzucił im pod nogi

    suma została zapisana
    po stronie wydatków
    zanotują ją kronikarze
    po stronie legendy

    nie godzi się wpisywać jej
    w rubryce nieprzewidziane dochody
    niebezpiecznie wprowadzić do skarbca
    mogłaby zarazić srebro

    nie wypada
    kupić za nią świecznika do świątyni
    ani rozdać ubogim

    po długiej naradzie
    postanawiają nabyć plac garncarski
    i założyć na nim
    cmentarz dla pielgrzymów

    oddać — niejako
    pieniądze za śmierć
    śmierci

    wyjście
    było taktowne
    więc dlaczego
    huczy przez stulecia
    nazwa tego miejsca
    hakeldama
    hakeldama
    to jest pole krwi


    Bardzo dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  45. Szanowny Panie Aleksandrze,

    Zapewne czeka nas teraz tsunami kłamstwa i obłudy.
    Najgorsze, że nie tylko coraz trudniej przyjdzie nam się przed nim bronić ale też ukryć.

    I ja przyłączam się do składanych Panu podziękowań za wszystko co Pan w tej sprawie zrobił!
    Nie można było w tej sytuacji zrobić więcej!

    Z wyrazami najwyższego szacunku






    OdpowiedzUsuń
  46. Stara Matka,

    Myślę, że z tego kalendarium wolno wyczytać, że rozdzielenie wizyt premiera i prezydenta zostało poprzedzone wielowątkową akcją dyplomatyczną i propagandową.
    Można uznać, że w celu zaskarbienia sobie przychylności ludzi Kościoła "wystawiono" tu kwestię "pojednania" z Cerkwią.
    Zwracam uwagę, że już w listopadzie 2009 roku, Adam Rotfeld po spotkaniu członków Grupy ds. Trudnych w Moskwie wyraził życzenie, by obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej odbyły się z udziałem przedstawicieli Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego i Kościoła katolickiego oraz zapowiedział, że „strona rosyjska zwróci się do RKP a my do Kościoła katolickiego z prośbą, aby podczas uroczystości reprezentowane były na stosownie wysokim szczeblu”.
    Dla ludzi polskiego Kościoła była to niezwykle ważna okoliczność.
    Być może jednym z warunków przyjęcia zaproszenia przez przedstawicieli Cerkwi było życzenie, by 7 kwietnia spotkali się w Katyniu premierzy obu państw - niekoniecznie w obecności prezydenta Kaczyńskiego.
    Łatwo sobie wyobrazić, że jeśli taka sugestia zostanie przekazana, hierarchowie staną się gorliwymi rzecznikami rozdzielenia wizyt premiera i prezydenta.

    Jeśli zaś chodzi o ocenę wczorajszego paktu z Putinem - nadal mamy i długo jeszcze będziemy mieli podstawowy problem.
    Polega on na niezdolności do dokonania oceny postępowania hierarchów w kategoriach działań politycznych - czyli tak, jak sami nas o to proszą, "jednając" się w otoczeniu wrogów Kościoła, polityków oraz przedstawicieli zbrodniczej policji politycznej.
    Dochodzi tu do celowego pomieszania sacrum z profanum, bo ludzie wykonujący polityczne gesty osłaniają je religijną retoryką i kościelnymi godnościami.
    Chcą korzystać z naszego zaufania - czerpiąc je z depozytu wiary i tradycji, odwołują się do naszej religii i godności ludzi wierzących. Chcą być postrzegani jako pasterze, choć "pojednali" się z wilkami. Wymagają "ducha wiary", choć sami kierują się najniższymi pobudkami.
    Zapewne przed takim dylematem stało wielu warszawskich mieszczan w pewną majową noc 1794 roku.
    Z ich wyboru możemy być dziś dumni i obyśmy sami potrafili rozsądzić rzecz z równą odwagą i mądrością.

    Pozdrawiam Panią

    OdpowiedzUsuń
  47. Jan Paweł II powiedział, że chrześcijaństwo ma dwa płuca - zachodnie i wschodnie. Zachodniego praktycznie nie ma, ostatnia ostoja prawdziwej wiary w Europie - Polska, dogaduje się ze wschodnim, co pozwoli na późniejszą ekspansję ... chyba że będzie jak w 1920 roku - cud!

    OdpowiedzUsuń
  48. Zaścianek,

    Szanowny Panie,

    Nie będzie "tsunami kłamstwa i obłudy", jeśli szybko otrząśniemy się z zasadzki "duchowości" tego orędzia i potraktujemy je jako akt polityczny, zawarty między dwoma grupami wpływów.
    Zasadzka tkwi w rzekomym przeciwstawieniu "autorytetu Kościoła" naszym dążeniom do prawdy i pragnieniu wolności.
    Ta ohydna pułapka zastawiona przez medialnych terrorystów już funkcjonuje i wpadnie w nią każdy, kto nie wykaże dość odwagi, by nazwać rzeczy po imieniu.
    Kościół nigdy nie był i nie będzie przeciwny prawdzie. Tworzą go jednak grzesznicy - nawet w purpurze - i zapominanie o tym jest wyrazem największej pychy.

    Serdecznie Panu dziękuję za życzliwe słowa i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  49. Anonimowy z 21:36,

    Za najgłębsze piętno wczorajszego orędzia uznaję fakt, że nie ma w nim wzmianki o Janie Pawle II.
    To głównie dowodzi, że hierarchowie polskiego Kościoła podpisali akt polityczny, w którym zawarto treści dalekie od nauczania naszego Papieża.
    Jeśli nawet rosyjska Cerkiew była niechętna odwołaniu do dzieła polskiego Papieża, ta powinność spoczywała na polskich biskupach.
    Gdy po pierwszej lekturze tekstu uświadomiłem sobie ten fakt, uznałem jednak, że stało się dobrze. Nawet bardzo dobrze.
    Przywołanie Jana Pawła II w kontekście sformułowań zawartych w tym orędziu byłoby rzeczą niegodną i nazbyt cyniczną - nawet jak na format postaci podpisujących ów dokument.

    OdpowiedzUsuń
  50. "Zapewne przed takim dylematem stało wielu warszawskich mieszczan w pewną majową noc 1794 roku..."

    Pięknie skonfrontowane, panie Aleksandrze.
    Chyba nie tylko ja czekam na odpowiednio dane rzeczom słowo ze strony Jarosława Marka Rymkiewicza.

    "Za najgłębsze piętno wczorajszego orędzia uznaję fakt, że nie ma w nim wzmianki o Janie Pawle II".

    Dlatego niech miarą bezbrzeżnej głupoty pozostają słowa jednego z posłów PiS, który bredził w mediach o tym, że Jan Paweł II cieszy się w niebie z pojednania...

    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Kazefie,

      [...] słowa jednego z posłów PiS, który bredził w mediach o tym, że Jan Paweł II cieszy się w niebie z pojednania...

      Czy to nie aby Henryk Urban, który od jakiegoś już czasu peroruje, by sowietom i ich pomagierom z UBekistanu "wybaczyć za Smoleńsk"??? Pytam, bo nie oglądam TV ani nie śledzę "mediów".

      Dziwię się, że Jarosław takich ludzi jeszcze - pardon my French - nie wypierdolił z PiS na zbity pysk!

      Usuń
  51. --

    Panie Aleksandrze,

    nieśmiała nadzieja we mnie wstępuje :)

    Na Niezależnej.pl dobre, uczciwe teksty "antypojednaniowe":

    http://niezalezna.pl/31976-macierewicz-o-pojednaniu-z-rosjanami

    http://niezalezna.pl/31989-krzysztof-szczerski-falsz-pojednania

    http://niezalezna.pl/32000-ewangelizacja-u%C2%A0boku-putina

    http://niezalezna.pl/31994-cyryl-czlowiek-kremla-w-polsce

    http://niezalezna.pl/31980-kreml-w%C2%A0pulapce-sprzecznych-celow

    I NIEWOLNIK NA DESER :)

    http://naszeblogi.pl/31511-nr-0281-kulisy-pojednania

    Ale i w Naszym Dzienniku bardziej "wyważone", niemniej uczciwe publikacje ks. prof. Chrostowskiego oraz JM Jackowskiego:

    http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/7590,wymiar-religijny-najwazniejszy.html

    http://www.naszdziennik.pl/mysl-felieton/7592,spotkanie-wschodu-i-zachodu-w-warszawie.html

    ==

    Co Pan o tym sądzi?

    Pozdrawiam serdecznie, dziękuję za Herberta :)

    PS. Czy Solidarni2010 znów zaprzestali publikowania Pańskich artykułów? Do ostatniego jest jedynie link?


    OdpowiedzUsuń

  52. "Problem w tym, że cała ta argumentacja opiera się na mistyfikacji. Nic nie wskazuje na to, by inicjatywa w sprawie dokumentu wyszła od Benedykta XVI czy Stolicy Apostolskiej. Przeciwnie – cytowany abp Michalik przyznał, że papież nie znał treści dokumentu, a dowiedział się tylko o prowadzonym przez polskich hierarchów dialogu."


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzając się z Tobą, Kaśką Makowską i naszym Gospodarzem, spytam: dlaczego Benedykt, JAKO POLITYK, nie zapoznał się wcześniej z treścią dokumentu, jeśli przyjąć (w co wątpię), że faktycznie jej nie znał?

      Swoją drogą - na Zachodzie, większość katolickiej i katolicko-nacjonalistycznej prawicy jest (niestety!!!) prosowiecka (pro"rosyjska"), uznaje kagiebowski reżym (i ChRL) za "odtrutkę" przeciw "zgniłemu zachodowi".

      Usuń
    2. I z tym właśnie mam największy "zgryz", Jaszczurze!
      Czyżby "kordon sanitarny" wokół B XVI był aż tak szczelny?

      Cerkiew Putina jako duchowa odtrutka na zgniły zachód,
      to już nie chichot, ale RECHOT HISTORII...

      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Urszulo,

      To nie chodzi o agenturę wpływu w Stolicy Apostolskiej. Można sobie to też tłumaczyć infiltracją wolnomularzy czy wręcz satanistów, i ja istnieniu w/w nie zaprzeczam.

      Ale również powinniśmy przyjąć takie wyjaśnienie, że po prostu cała, z bardzo małymi wyjątkami, prawica zachodnia (a B 16 bez wątpienia do niej należy) po prostu NIE ZNA ROSJI, NIE ZNA SOWIETÓW, NIE ZNA mechanizmów działania KOMUNIZMU, ze wskazaniem na współczesny pieriestrojkizm-czekizm.

      Usuń
    4. A poza tym, mam (już od długiego czasu) całkiem niestety świeckie i tym samym całkiem realne przemyślenia. KR-K, zwłaszcza po "uwspółcześnieniu" i V-2 po prostu przestał być tym, czym był do TEJ pory, czyli "Imperium Rzymskim, który zamiast Orła miał na sztandarach Krzyż". Przestał, niestety(!) mieć jakiekolwiek znaczenie metapolityczne: kulturotwórcze/cywilizacjotwórcze i narodotwórcze.

      Usuń
  53. Panie Kazefie,

    Niechże ten roztropny poseł cieszy się, że Polacy są dostatecznie otumanieni. W przeciwnym wypadku nie mógłby opowiadać takich bredni i mienić się "opozycją".

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  54. Teraz zauważyłam, że zwrócił już na to uwagę Nurni,

    http://bezdekretu.blogspot.com/2012/08/patron-pojednania-zrodzonego-z-krwi.html?showComment=1345246706445#c5729889087426949994

    przepraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Pani Urszulo,

    Odczuwam umiarkowane zadowolenie, że tak wiele publikacji ukazuje się na ten temat i pytam: dlaczego nie było ich wcześniej? Dlaczego niezalezna.pl nie opublikowała przed dwoma tygodniami artykułu zamieszczonego przecież w Gazecie Polskiej - POJEDNANIE Z CERKWIĄ PUTINA?
    Gdzie byli ci publicyści i politycy, gdy istniała szansa na oszczędzenie Polakom wczorajszej hańby?
    Pozwoli Pani, że nie będę oceniał tych tekstów.

    Z Solidarnymi2010 sprawa jest oczywista. Nie wyraziłem zgody, by moje teksty ukazywały się na forum, które dopuszcza brednie na temat "pojednania" oraz usilnie promuje takich "ludzi prawicy" jak Toyah i Coryllus.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. --
      Panie Aleksandrze,

      niechże i ja choć raz mam satysfakcję, że w komentarzu DAY AFTER z 11 sierpnia udało mi się to przewidzieć, czyli inaczej: A NIE MÓWIŁAM? :)

      LINK

      >> "Obłudni żurnaliści" zaczną rozdzierać szaty, kiedy już będzie po wszystkim.<<

      Pozdrawiam

      Usuń
  56. Pani Urszulo,

    Napisałem już wcześniej, że uważam, iż bez wsparcia Watykanu proces "zbliżenia" z Cerkwią byłby mocno utrudniony, jeśli wręcz niemożliwy.
    To zaś, czy Benedykt XVI znał treść wspólnego orędzia nie wydaje się najważniejsze. Gdyby Watykan nie aprobował kontaktów polskich hierarchów z Cerkwią, miałby setki okazji, by wyrazić taką intencję. Przypomnę raz jeszcze, że podpisanie paktu z Cyrylem odbyło się w obecności nuncjusza.
    Nigdy natomiast nie twierdziłem, by Watykan odegrał rolę inspirującą w tym procesie. Skłaniałbym się raczej do tezy, że istniały silne naciski i "lobbing" ze strony polskich hierarchów ( i nie tylko) by papież przyjął delegację Grupy ds.Trudnych i błogosławił temu "pojednaniu". Warto przy tym przyjąć, że stan wiedzy Benedykta XVI o dzisiejszych relacjach polsko-rosyjskich odzwierciedla to, co na ich temat mówią ludzie z otoczenia papieża i polscy hierarchowie.

    OdpowiedzUsuń
  57. --
    Wpisuję świetny tekst Karlina z http://impertynator.blogspot.com/

    Impertynator

    niedziela, 19 sierpnia 2012

    Desperacja, kalkulacja, a może po prostu determinacja?

    Dziś nie będzie o tym, co wierny sługa moskiewskiego patriarchatu, arcybiskup Michalik podpisał. Na szczęście papier, w przeciwieństwie do miażdżonych w imadle propagandy umysłów i zmurszałych sumień, zapamięta. Zaś owoce, do których dzisiejsi ogrodnicy za czas jakiś na pewno nie będą się chcieli przyznać, znajdą swoich poświęconych stworzycieli.

    A jeśli już mowa o owocach, proszę zobaczyć, u jakich to miłośników wiary i Kościoła to „pojednanie” radość wzbudza. Starczy za wszelkie recenzje.

    Dzisiaj słowo o desperacji i determinacji. O tych chwilach, w których zostaje już tylko wybór między nieuchronnym pochłonięciem przez śmiercionośne dla wolnych, dumnych i mogących spojrzeć w lustro ludzi bagno, między unicestwiającą klęską, a czasem rozpaczliwą, prowadzoną do ostatka, przy użyciu wszelkich, dostępnych środków, obroną wiary w samego siebie. Tego fundamentu ludzkości, na którym tkwią konstrukcje stawiane przez tych, którzy wierzą wyłącznie w profanum.

    Czy my przypadkiem nie mylimy od czasu do czasu takich aktów, nawet w wypadku klęski cementujących w przyszłych pokoleniach wiarę w najtrwalsze społecznie spoiwo ze zwykłą walką? Walką według jakichś tam reguł, poprzedzona liczeniem sił i środków, kalkulacją zysków i strat, walką przybierającą po prostu kształt czasem bardzo ryzykownej, rozliczanej krwią zabitych, ale zwyczajnej transakcji? Dobrym przykładem może być Powstanie Warszawskie, dla niektórych wciąż powód do wszczynania dyskusji na argumenty, zamiast walenia w ryj, z ubeckimi kalkulatorami naszej klęski.

    I na odwrót. Im dalej w historię, tym łatwiej zwykłe bitwy, walki i wojny, kalkulowane czasem na poziomie żniw, lennej powinności, wodzowskiej ambicji lub przymusowego poboru podatkowego, mylić z aktami dziejowej konieczności. Jak to się dzieje z Bitwą pod Grunwaldem albo z Odsieczą Wiedeńską.

    Nie zawsze można mieć nadzieję na stopienie się tych dwóch opcji w jedno. Jak to się stało z Bitwą Warszawską. Jednak gdy się takie szanse, nawet nikłe pojawiają, zbrodnią jest ich nie dostrzec.

    Trwają tu i ówdzie dosyć głupawe, zawsze podszyte złą wolą dywagacje, czy w związku z aktem politycznego zawierzenia polskiej hierarchii kościelnej Moskwie, PIS powinien czy nie powinie iść na wojnę z Kościołem? Rozważania głupie, bowiem Jarosław Kaczyński, jeśli będziemy trzymać się reguły, że w sprawach zasadniczych to jego głos przesądza o stanowisku PIS, już od dawna nie ma takiego wyboru.

    Parę lat temu, a dokładniej po Katastrofie Smoleńskiej znacząca, a jak się obecnie okazało – dominująca część polskiej hierarchii taką wojnę PIS-owi oraz sporej części polskiego społeczeństwa, wciąż zbyt archaicznie pojmującej nakazy chrześcijańskiej etyki, wypowiedziała. Co więcej, ma już za sobą pierwsze zwycięstwo, gdy w „wojnie o Krzyż” na Krakowskim Przedmieściu Jarosław spróbował być „za a nawet przeciw”, dzieląc niektórych ludzi według święceń, a nie słów, czynów i charakterów. Podział pasujący może zmuszonemu do działania w Polsce politykowi, ale zupełnie nie przystający do momentu dziejów, w jakim się znalazł.

    Po tym zwycięstwie agresor postąpił tak, jak każdy napastnik postąpiłby na jego miejscu. Zaczął umykającego wroga ścigać. I mogę wszystkim uroczyście zaręczyć, że ścigać go nie przestanie. Za daleko już bowiem zaszedł i zbyt dokładnie wie, co dla niego może oznaczać przyznanie, że racja jest po tamtej stronie. To przesądza o tym, że Jarosław od walki się po prostu nie wywinie i nie radziłbym mu o tym nawet marzyć.

    OdpowiedzUsuń
  58. Bo co na przykład zrobi, kiedy kardynał Nycz wyda księżom zakaz odprawiania comiesięcznych mszy poświęconych ofiarom Smoleńska? Niemożliwe? Losy księdza Małkowskiego, traktowanego obecnie przez jego zwierzchników dokładnie tak samo, jak w stanie wojennym, świadczą chyba o czymś innym.

    Kaczyński może teraz kalkulować, unikać jasnego stanowiska, być „za a nawet przeciw”, udawać że to wyłącznie sprawa wiary i Kościoła, a nie doczesnych, politycznych wyborów i stanowisk.

    Może również dać się wciągnąć w z całą pewnością już trwające zabiegi, mające na celu wmontowanie go jako ornamentu w ikonę, przedstawiającą III RP w jej przyszłym, niewiele tylko różniącym się od obecnego kształcie.

    Miejmy jednak nadzieję, że pamięta iż Polskę doprowadzono do stanu, w którym żadne „reformy”, „ratowanie co się da” i tym podobne, „historyczne kompromisy” tego kraju nie uratują, a ci którzy się ich na warunkach dewastantów podejmą, zasłużyć mogą kiedyś na miano współwinnych.

    Może bowiem również powiedzieć „non possumus”, wyraźnie określając granicę, za którą żaden szantaż, nawet wsparty autorytetem mitry w białych i czerwonych kolorach, nie zdoła go wypchnąć.

    Ryzykowne? Oczywiście. Może nawet w krótkim czasie kosztowne. Ale w dłuższej perspektywie korzystne w skali po prostu trudnej do przecenienia. Gry i polityczne kombinacje putinowskiej cerkwi, polskiego kościoła z ulicy Rakowieckiej oraz Watykanu, wbrew intencjom je prowadzących, dały bowiem jemu i nam wyjątkową szansę.

    Szansę przełomu i pokonania pierwszego etapu w budowie dumnego, świadomego polskiego społeczeństwa, które wreszcie zacznie rozumieć, iż o swój interes należy dbać czasem także w opozycji do tych, którzy ponoć od wieków wyłącznie nam sprzyjają, i wobec których winniśmy jedynie uległość. Postawę tak często i tak ochoczo wykorzystywaną dla cudzych korzyści i wbrew naszym interesom.

    A fundamenty tego, co powinien zrobić Jarosław Kaczyński, są bardzo proste.

    Pojednanie?

    Tak, ale wyłącznie w oparciu o prawdę.

    Wybaczenie?

    Tak, ale tylko po zaznaniu przez winnych ziemskiej, opartej o równe dla wszystkich prawo, uczciwej sprawiedliwości.

    I nie cofnąć się ani o krok.

    --

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie juz sie zaczyna:
      http://wpolityce.pl/wydarzenia/36562-ujawniamy-nie-bedzie-mszy-swietej-i-homilii-dla-uczestnikow-marszu-obudz-sie-polsko-zdecydowala-wola-arcybiskupa-kazimierza-nycza

      Czy ci hierarchowie nie zdaja sobie sprawy jakie spustoszenie czynia w KK??

      Usuń
  59. TU PASUJE TYLKO CYTAT Z PIŁSUDSKIEGO:

    "Sprawiedliwość narody muszą brać same."

    OdpowiedzUsuń
  60. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  61. W całym potoku mądrości które tutaj przeczytałam,cieszy mnie prosty fakt.W moim kościele Parafialnym orędzie nie zostało odczytane.To dobry znak:)
    Pozdrawiam wszystkich!

    OdpowiedzUsuń
  62. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  63. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  64. Ciekawe, czy za trzecim podejściem wpisze mi część drugą, nie kasując pierwszej?

    OdpowiedzUsuń
  65. Kasuje. Widać nie pozwala umieszczać mi dwóch komentarzy pod rząd, a już nie daj Boże, takich "dwuczęściowych". Jeżeli Pan coś z tym nie zrobi, Panie Aleksandrze (myślę o ograniczeniu do iluś tam znaków), nie wiem jak sobie poradzę. Pozdrawiam. Jeszcze przez chwilę spróbuję kontynuować.

    OdpowiedzUsuń
  66. --
    ALEKSANDER ŚCIOS

    I. TEMAT KOMENTARZA

    Przytaczam za wPolityce:

    "Niezależny publicysta" [NCzas ;), Wprost ;)] p. Kos, zauważa ciekawą koincydencję:

    "Gdy w 1974 roku w Helsinkach zaczynała się słynna Konferencja Bezpieczeństwa i Współpracy, Stefan Kiesielewski, sławny „Kisiel” napisał dla amerykańskiego „Foreign Policy” esej, krytykujący całą zachodnią politykę „odprężenia” w stosunku do bloku sowieckiego. Trafnie wnioskował, iż służy ona tylko Sowietom do podtrzymywania ich bankrutującego systemu. W swych dziennikach, sławny felietonista przewidywał, że Ameryka nic nie zyska, a zniewolone narody będą jeszcze bardziej zniewolone, bo wolny Zachód przestanie się nimi przejmować w imię „pokoju” i dobrych relacji z komunistycznymi władcami. Podawał przy tym przykład „Wolnej Europy”, która nagle przestała być dostarczycielem zakazanych informacji dla Polaków.

    [...] I ten przygłupi prezydent Ford, który cieszy się, że Konferencja Współpracy taka jest bycza. Cóż to za przenajciężsi idioci! [...]

    - notował z goryczą i przerażeniem pod datą 14 czerwca 1975 roku. Piętnaście lat później, słynny więzień sowieckiego systemu, Włodzimierz Bukowski dostał się przedziwnym zrządzeniem losu do kremlowskich, tajnych archiwów PolitBiura i czytał, jak całą operację „odprężenia napięcia międzynarodowego” z helsińską konferencją na czele przygotowała KGB pod wodzą Andropowa, a wierchuszka komunistów nakazała realizować ku chwale marksizmu-leninizmu. W swej książce „Moskiewski proces”, Bukowski ujawnił owe dokumenty, w których czarno na białym stało, jak starcy z PolitBiura wręcz naigrawają się z głupoty zachodnich przywódców, łykających ich kłamstwa o pokoju, odprężeniu, wymianie handlowej, prawach człowieka itd., podczas gdy zależało im tylko na dolarach i niemieckich markach, by mogli jeszcze bardziej się zbroić i zniewalać podbite narody.

    Cała ta polityka „detente”, jak ją określano na Zachodzie, dekady lat siedemdziesiątych przynosiła korzyści tylko zbrodniczemu systemowi, który dodatkowo mógł bezkarnie zarażać swoim jadem wolne społeczeństwa, podczas gdy Zachód wstrzymywał mizerną pomoc dla opozycyjnych intelektualistów na Wschodzie. Wręcz nawet o nich zapomniał, gdy KGB wsadzała do kazamatów i psychuszek „helsinkowców”, ludzi, którzy uwierzyli, że komuniści będą przestrzegać postanowień podpisanych w Helsinkach. Breżniew podpisał a Andropow przykręcił śrubę tak, że pisk nawet na Zachód nie dotarł.

    Przypominam to wszystko dziś, gdy słyszę głosy gloryfikujące swoistą „politykę pojednania” katolików z prawosławnymi, którą nagle rozpoczęli realizować nasi biskupi. Jakoś nie mam przekonania, że hierarchia moskiewskiej cerkwi sama wpadła na pomysł wybaczenia i pojednania z polskimi katolikami. Raczej bardziej jestem skłonny stwierdzić, iż to dobrze przygotowana operacja KaGieBowskiej władzy, znów rządzącej z Kremla rosyjskim imperium, zważywszy przy tym na zblatowanie moskiewskiej cerkwi z władzą. Tą i przeszłą. Nie sądzę byśmy, jako polscy katolicy cokolwiek zyskali na tym nagłym „przypływie” miłości, za to pewien jestem, że profity będą płynąć raczej z Rzymu do Bizancjum. Tym bardziej, że chrześcijańskie „pojednanie i wybaczenie”, jako żywo przypomina, wspomniane wyżej, świeckie, zimnowojenne „odprężenie”."

    cd. -> LINK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. II. I SAM KOMENTARZ

      I wszystko byłoby pięknie i dobrze, gdyby artykuł - począwszy od "wyrafinowanego" tytułu:
      "Zaiste dziwny nagle zwrot poglądów zapanował u publicystów z prawej strony intelektualnego fermentu"- nie zaczynał się i nie kończył wyrzekaniem i krytyką nie-wiadomo-kogo, czyli tzw. "prawicowych publicystów", przy czym: UWAGA!- CZTERY DNI PO 'POKAJANIU', PÓŁTORA ROKU PO PIERWSZYM OSTRZEGAWCZYM ARTYKULE A. ŚCIOSA - "Droga do Cerkwi" i serii publikowanej od czerwca br, aż po 17 sierpnia - w dzień hańby polskiego Kościoła!

      Jak długo ktoś, kto sam pisze w internecie, zamierza udawać, ze nie zna tekstów Ściosa, i z charakterystycznym refleksem szachisty [przepraszam, Panie Aleksandrze, Pana to nie dotyczy :)) ], zdumiewać się i rozdzierać szaty, gdy wszystko już przyklepane i wiadomo, że raz "zasadziwszy" - trzeba będzie tego Cyryla z korzeniami przez lata wyrywać!

      Dotyczy to zresztą całości tzw. mainstreamu, UDAJĄCEGO, ŻE NIE ISTNIEJĄ PRAWICOWI POLACY I PISZĄCY W ICH IMIENIU PRAWICOWI PUBLICYŚCI, od czasu do czasu dopraszani z blogów - (dla podniesienia nakładu?) - do Jaśnie Oświeconych GAZET!!! - jak Aleksander Ścios do Gazety Polskiej i Nowego Państwa. W sprawie opisania istoty "POKAJANIA" pierwszy - i jedyny sprawiedliwy!

      Reszta "dziennikarzy" będzie się teraz oburzać się, zżynać od Pana - już zresztą zżyna, albo gmatwać, zamulać i dezinformować, żeby już wszyscy z tego pogłupieli i nikt nie wiedział, (a uchowaj Boże, nie dociekał!) JAK JEST NAPRAWDĘ!

      Taka ich (większości) rola.

      A jak "dobrze" pójdzie i np. Gazeta Polska jeszcze obniży standardy, akceptując (ciekawe na czyje polecenie?) istnienie tematów tabu i eliminując/ograniczając "niewygodnych" publicystów -- zaoferuje stado "lekkich łatwych i przyjemnych" lub Kukiza - pozostanie tylko internet i tych kilka blogów.

      Pozdrawiam, Panie Aleksandrze :)

      --

      Usuń
  67. UDAŁO SIĘ "SPOSOBEM" :)
    PRZECHYTRZYŁAM BLOGSPOTA :)))

    Ale bardzo proszę "uczonych w informatyce" o poinstruowanie czy można ominąć tych tysiąc
    sześćset znaków i ani grosza więcej?! Zapewne Blogger przywykł do komentarzy typu:
    "co widać?"
    "a to co słychać!"
    "a co słychać?"
    "zależy gdzie się ucho..." , że szaleje, kiedy przekracza się przepisowe 1-2 linijki (i zasób 100 słów).

    Tu - charakterystyczne dla prawicopodobnych portali: "Wyp...ć" z POlski wy czerwone POwskie świnie". Przyznam, że kiedy widzę POdkreślone "p" i "o" w każdym dostępnym słowie - POddaję się, choć to do mnie niePOdobne!

    POzdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  68. Intereasujący artykuł,zwłaszcza wypuktowane na końcu efekty 'aktu pojednania':

    http://naszeblogi.pl/31553-krajobraz-po-pojednaniu

    OdpowiedzUsuń
  69. Pani Urszulo,

    Napisałem już wcześniej, że odczuwam umiarkowane zadowolenie z zalewu publikacji na temat "pojednania". Spełniają pewną rolę informacyjną i są dziś równie skuteczne jak polopiryna na raka.
    Ponieważ większość tych wypowiedzi jest pisana w stylu "Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek" - pominę je milczeniem.
    Nie wymagam oczywiście, by autorzy tych tekstów znali treści publikowane na tym blogu, a tym bardziej wskazywania, kto i kiedy pierwszy pisał o zagrożeniu związanym z farsą "pojednania". Nie to wydaje się najważniejsze. Dobrze, że czytają - gorzej, gdy wtórne oceny ogłaszają jako własne i nowatorskie i czynią to dopiero po fakcie.
    Ze szczególną uwagą śledzę natomiast karkołomne argumentacje dla uzasadnienia politycznego charakteru "pojednania" z Cyrylem. Na tyle karkołomne, by nie wspominały o roli Grupy ds.Trudnych i inspiracjach esbeka - wielkiego językoznawcy.
    Myślę też, że niewielu mainstreamowych demiurgów i blogerów chciałoby się przyznać do lektury tego bloga - jeśli nawet pilnie go czytają. W kontekście obecnego tekstu i roli Tomasza Turowskiego, szczególne znaczenie ma dla mnie pozytywna opinia Cezarego Gmyza. Na inne nie oczekuję.
    Podpisanie aktu z wysłannikiem Putina stało się faktem i trzeba się teraz zastanowić, jak nie dać się złapać w zastawioną pułapkę. Dla mnie to tym ważniejsze, że w tej medialno-esbeckiej operacji mam występować w roli "czarnego luda".

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Niestety nie znam sposobu na zamieszczanie dłuższych komentarzy, a blogspot jest chyba jednym z najgorszych miejsc do blogowania.

      Usuń
    2. To prawda! Dlatego chetnie bysmy Pana czytali na niezaleznej.pl! Pozdrawiamy Pana, Panie Aleksandrze Scios, moja Zona i ja - Janusz z Toronto.

      Usuń
  70. Tym, którzy przełkną teksty pisane we współczesnej rosyjskiej cyrylicy, proponuję odwiedziny portalu Patriarchatu Moskiewskiego:
    http://www.patriarchia.ru/index.html
    Głownie po to, by znaleźć uzasadnienie dla tezy, że wspólne orędzie z polskimi hierarchami nie jest traktowane przez Cerkiew jako znaczące wydarzenie religijne. Na stronie patriarchatu poświęca się mu niewiele miejsca, a relacje są dość lakoniczne.
    Warto dostrzec i odnotować tę rażącą dysproporcję. Szczególnie, gdy zajrzymy na strony polskich portali katolickich i porównamy reakcje "naszych" publicystów.
    Myślę, że to ważna wskazówka w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie o charakter tego aktu i jego rzeczywiste przeznaczenie.

    OdpowiedzUsuń
  71. Panie Aleksandrze,

    przyznam, że Pańska odpowiedź (ostatnie dwa zdania) poważnie mnie zaniepokoiła.
    Dlatego bardzo proszę, o ile to naturalnie możliwe, o wytłumaczenie.
    O jakiej pułapce Pan pisze? Co "oni" zamierzają zrobić? Czy Panu grożono?

    SKRZĘTNE ZAMILCZANIE PRZEZ WSZYSTKICH PISZĄCYCH WŁAŚCIWYCH TWÓRCÓW "POJEDNANIA": TUROWSKIEGO I WSPÓŁPRACOWNIKÓW "DO SPRAW TRUDNYCH"
    (TYCH WYRASTAJĄCYCH Z PRZELANEJ KRWI ?), w zamian zastanawianie się "w co gra Episkopat?", byłoby żałosne, gdyby - no właśnie: gdyby...

    Czyżby przytaczana przez Pana wypowiedź TT z 23 marca 2010 (a więc sprzed Smoleńska) miała być odczytywana w czasie teraźniejszym?

    Przypomnę:

    "To jest testament dla przyszłych pokoleń polskich i rosyjskich, żeby krew przelana poprzez tych samych katów, poprzez tych, którzy wykonywali wyroki i na swoich współobywatelach i na Polakach - była zaczynem realnej przyjaźni i realnego pojednania między Polska i Rosją".

    Przez tych samych katów...

    Pozdrawiam Pana bardzo zaniepokojona



    OdpowiedzUsuń
  72. --
    Na niestosowną do aktu religijnego "oprawę", zwrócił uwagę ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski:

    "– Przesłanie jest bardzo ogólnikowe i nie uważam go za przełomowe, niemniej tego typu dokumenty kościelne są zazwyczaj podpisywane podczas nabożeństwa. W tym wypadku powinno zatem być odprawione nabożeństwo ekumeniczne. Mogłoby się odbyć w katedrze prawosławnej, katolickiej albo nawet w obu tych miejscach po kolei."

    Ks. T. Isakowicz-Zaleski nie ukrywał zaskoczenia tym, że podczas uroczystości na Zamku Królewskim nie odmówiono żadnej modlitwy. – Sygnał, jaki został wysłany, jest jasny. To od początku do końca sprawa polityczna, nie duchowa. W świeckim miejscu i w otoczeniu polityków. Była to bowiem wizyta wysłannika Putina. Cyryl nie jest głową Kościoła niezależnego – podkreślił. Jego zdaniem podczas uroczystości zabrakło słów abp. Michalika na temat tego, co faktycznie podzieliło Polaków i Rosjan. I chociaż Cyryl mówił o ofiarach, polski arcybiskup uciekł od tego tematu.

    Zaskoczenie budziła także oprawa wizyty rosyjskiego duchownego, który, jak oceniły rosyjskie media, „został przywitany niczym prezydent”. Pojawiła się kompania reprezentacyjna Wojska Polskiego i eskorta motocyklistów. Podczas czterodniowego pobytu w Polsce Cyrylowi I towarzyszyła stała ochrona BOR.

    W uroczystości na Zamku Królewskim uczestniczyli m.in.: nuncjusz apostolski Celestino Migliore, marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, wicepremier Waldemar Pawlak, minister kultury Bogdan Zdrojewski, szef Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji Michał Boni, prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, były premier Tadeusz Mazowiecki, parlamentarzyści.

    za: http://niezalezna.pl/31994-cyryl-czlowiek-kremla-w-polsce?page=1

    OdpowiedzUsuń
  73. Pani Urszulo,

    Nie miałem zamiaru Pani niepokoić. Mam na myśli pułapkę zastawianą przez medialnych terrorystów i ich pomniejszych pomagierów.
    Pozwoli Pani, że w miejsce odpowiedzi, podzielę się tzw. garścią cytatów:

    Czy szykowane polsko-rosyjskie przesłanie Kościołów poróżni polską prawicę? Arcybiskup Józef Michalik już tłumaczy się ze swych decyzji i w rozmowie z KAI mówi o zwolennikach teorii o "zamachu w Smoleńsku": "Ci, którzy posługują się takimi hasłami, robią sobie i tragedii smoleńskiej największą szkodę!" 7 sierpnia abp Michalik podpisze wraz z prawosławnym patriarchą Moskwy i całej Rusi Cyrylem I polsko-rosyjskie przesłanie do obydwu narodów.
    "Gazeta Polska" już obwieściła, że będzie to przesłanie agentów. "Po jednej stronie sygnatariuszy znajdujemy agenta KGB "Michajłowa", z drugiej zaś hierarchę, który - jak wynika z akt przechowywanych w IPN - zarejestrowany został jako tajny współpracownik SB o pseudonimie Zefir" -napisał Aleksander Ścios. Przypomina też słowa Anny Fotygi: "Komu służy to pojednanie? Dlaczego, choć to ważne wydarzenie, nikt w tej sprawie nie zabiera głosu? Milczą historycy, religioznawcy, milczy laikat. Ta cisza jest przerażająca, dźwięczy mi w uszach".



    „No to się zacznie. Już się zaczęło. Obóz smoleński zawył. Zawył, bo wreszcie – choć dla mnie zbyt późno, bo sprawa wymagała już takiej reakcji przy kwestii krzyża na Krakowskim Przedmieściu – głowa Polskiego Episkopatu skrytykowała wprost zjawisko politycznej instrumentalizacji katastrofy smoleńskiej. [...]To się już dzieje. Oto bowiem, komentując nadchodzące podpisanie wspólnej, polsko – rosyjskiej deklaracji Kościołów, publicysta Gazety Polskiej, Aleksander Ścios pisze tak:
    „Rzeczywisty wymiar tego „pojednania” uwidacznia się również w fakcie, że po jednej stronie sygnatariuszy znajdujemy agenta KGB „Michajłowa”, z drugiej zaś tajnego współpracownika SB o pseudonimie „Zefir”.
    Tekst Ściosa dostępny jest tutaj: (http://www.bibula.com/?p=59479). Wtóruje mu w podobnym tonie znany niepodległościowiec, Józef Szaniawski, którego można przeczytać tutaj: (http://www.naszdziennik.pl/mysl-felieton/6794,cyryl-i-w-polsce.html).
    Ale to jest, moim zdaniem, tylko początek. Bo – obym się mylił – teraz, zgodnie z sugestią pana Ściosa, dziennikarze Gazety Polskiej ruszą do intensywnej pracy archiwalnej. Będą szukać, szukać i szukać… Znajdą coś. I owo coś opublikują. Po co to zrobią? Moim zdaniem po to, by unieważnić, obniżyć i osłabić rangę podpisywanego dokumentu. No bo wiadomo…”


    „Pisze mój polemista, że reakcja prawicy na wypowiedź arcybiskupa Michalika jest rzekoma. Rzekoma? Pozwolę sobie w takim razie jeszcze raz przywołać cytat z artykułu Aleksandra Ściosa, opublikowanego w Gazecie Polskiej. Cytat ten brzmi następująco „Rzeczywisty wymiar tego „pojednania” uwidacznia się również w fakcie, że po jednej stronie sygnatariuszy znajdujemy agenta KGB „Michajłowa”, z drugiej zaś tajnego współpracownika SB o pseudonimie „Zefir”. Jeśli więc tego typu cytat, przywołany przez jeden z najważniejszych tygodników tak zwanej prawicy, jest reakcją rzekomą, to co jest reakcją realną? Każdy, kto zna język polski przyzna, że jest to reakcja ostra, wręcz brutalna. Jest to oczywiste dla każdego, kto przy pomocy choćby odrobiny logiki interpretuje rzeczywistość.”

    cd...

    OdpowiedzUsuń
  74. cd:

    „Zacznijmy od tekstów Józefa Szaniawskiego w „Naszym Dzienniku" i Aleksandra Ściosa w „Gazecie Polskiej". Podnieśli oni temat dawnych związków Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej z sowieckimi służbami specjalnymi. Zdaniem obu autorów do dziś w tej sprawie nic istotnego się nie zmieniło. KGB płynnie przekształciło się w FSB. W Rosji nie nastąpiła formalnie żadna lustracja. Cerkiew ściśle współpracuje z państwem, które pod wieloma względami nawiązuje do polityki ZSRR. Sam zaś Cyryl to były agent KGB, pseudonim Michajłow.
    Szaniawski i Ścios nie serwują tu zresztą żadnych rewelacji i bynajmniej do tego nie aspirują.”

    „Bloger Aleksander Ścios twierdzi, że „Rzeczywisty wymiar tego ‘pojednania’ uwidacznia się również w fakcie, że po jednej stronie sygnatariuszy znajdujemy agenta KGB ‘Michajłowa’, z drugiej zaś hierarchę, który – jak wynika z akt przechowywanych w IPN – zarejestrowany został jako tajny współpracownik SB o pseudonimie Zefir” – „Komu służy to pojednanie?”, wtóruje mu w tym samym tonie Anna Fotyga. Tomasz Sakiewicz pisze zaś: „to kolejny etap podporządkowywania interesów Polski Moskwie” i sugeruje brak honoru hierarchów, przygotowujących porozumienie polsko-rosyjskie, które ma być podpisane w najbliższych dniach. To głosy znanych postaci, postrzeganych jako prawicowa część sceny politycznej. Można by te wypowiedzi skwitować krótko, że są nie na miejscu. Problem jednak leży głębiej. [...]Stanowisko w najbardziej fundamentalnych kwestiach nie może być przyjmowane na podstawie bardzo słabych przesłanek. Kryterium nie może być łatwość rozpalania emocji społecznych. Zwłaszcza gdy jest to ze szkodą dla dużo poważniejszych kwestii tożsamościowych, wręcz cywilizacyjnych.”

    OdpowiedzUsuń
  75. Pani Urszulo,

    Proszę zwrócić uwagę na dwie rzeczy.
    Z kilku moich tekstów dotyczących tematu "pojednania" oraz faktów przytoczonych w artykule opublikowanym w GP, wybrano tylko jeden fragment, przy czym nikt nie próbuje podważać prawdziwości twierdzenia o współpracy z KGB i SB, a jedynie to, że w ogóle zostało użyte.
    Na marginesie - już sama konstrukcja "zarzutu" pokazuje ogrom spsienia owych "polemistów", bo za całkowicie naturalne zdają się uważać, że przywódcy kościołów chrześcijańskich mogą być pospolitymi kapusiami oraz współpracownikami największej organizacji przestępczej, odpowiedzialnej za zamordowanie milionów istnień.

    Co więcej - ten artykuł próbuje się przedstawiać jako "głos prawicy" oraz rozgrywać przeciwko PiS-owi, insynuując, (wbrew faktom) że odzwierciedla on poglądy polityków partii opozycyjnej i ma dowodzić istnienia "konfliktu na prawicy".

    Mędrkom próbującym tej taniej prowokacji nie przyjdzie nawet do głowy, że GP może zamieszczać teksty, z których treścią nie musi się w pełni identyfikować, zaś autor artykułu nigdy nie był i nie jest związany partyjnymi dyrektywami i nade wszystko ceni sobie niezależność.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  76. W krótkim terminie pojednanie ma na celu zakneblowanie co odważniejszych kapłanów i świeckich w kwestii faktycznych przyczyn i źródeł zamachu w Smoleńsku. EP niewątpliwie odegra tu pierwsze skrzypce i będzie potężnym młotem na wszelkie herezje smoleńskie. Nieodzownym środkiem przekonania będzie niewątpliwie wymyślna kazuistyka. Któż zaryzykuje swoje zbawienia dla sprawy smoleńskiej. Któż odmówi posłuszeństwa dla świeżutkiego pojednania? Pocałunek moskiewskiego Judasza wydaje się być jednak preludium do zupełnie innej symfonii, mało dostrzegalnej dla zwykłego oka. Jeśli nie dla Boga, to dla Szatana. Jeśli nie na Prawdzie, to w służbie Szatana. Niech ten pseudoreligijny bełkot nie zwiedzi nikogo. Pojednanie zbudowano na kłamstwie i nie ma nic wspólnego z chrześcijańskim przebaczeniem. Nie przyniesie dobrych owoców, tylko złe. Zbyt wiele było w historii przykładów na ten temat. Episkopat podłożył bombę pod fundamenty kościoła katolickiego w Polsce. Zrobił to świadomie i z premedytacją, gdyż wykonuje polecenia diabła. Oczywiście to onych biskupach nie pozostanie niedługo śladu. Zaś naród polski będzie musiał przygotować się pod nowy zasiew.

    OdpowiedzUsuń
  77. Panie Aleksandrze,

    stare, sprawdzone metody. Uczepienie się jednego zdania i budowania w oparciu o nie "deprecjonującej" Autora narracji. Pisząc to - ośmieszają sami siebie i wykazują nędzę własnej umysłowości. Od kiedy to, bowiem, zgodne z prawdą, nazwanie agenta agentem jest czymś niewłaściwym? "Kontrowersyjnym"? (ulubiony wytrych).

    A już zdanie o szkodzie dla (dużo poważniejszych) kwestii tożsamościowych, wręcz cywilizacyjnych - to modelowy przykład pompatycznego bełkotu. "Głupi, wrzaskliwy, acz nic nie znaczący".

    Jak "powieść szekspirowskiego idioty". I tchórza - niewolnika.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  78. PS. Pisałam swój komentarz, nie widząc Pańskiego z godz. 00:34
    Cieszę się, że zauważyłam istotę prowokacyjki:)

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  79. Panie Aleksandrze, dla mnie sytuacja jest jasna. Pański komentarz o tym, że polityczna "akcja pojednanie" nie budzi większych emocji w Rosji, a jest jedynie zadekretowaną na Kremlu pieriekowką polskich dusz prowadzoną przez medialnych terrorystów nad Wisłą, opisuje stan rzeczy aż nadto dobrze dostrzegalny.

    Nie wiem do czego to wszystko prowadzi, szczerze mówiąc mam różne nienajlepsze przeczucia, o których lepiej pisał nie bedę.

    Znam zacytowane tu przez Pana fragmenty wypowiedzi, w których autorzy wyciągają z Pana tekstu jedno jedyne zdanie i czynią z Pana, przy pomocy tego manipulacyjnego zabiegu, "czarnego luda". Szkoda, że tak mało świadomych mamy internautów, szkoda, że pod wszystkimi tymi tekstami ktoś nie wkleja pańskiego tekstu, lub chociaż linku do niego. Bo na przeróżnych dziennikarzy już dawno przestałem liczyć.

    Słówko do pana Piotra Lisiewicza: panie Piotrze, widziałem. Chciał pan, coś tam Pan przemycał w swoim "Dyziu na koniu Hyziu", ale nie dali. Nam strzelać nie kazano? Dopiero po ogłoszeniu aktu strzelistego pozwolili coś więcej napisać?

    Jakżeż oni wszyscy się boją zacytować konkluzje pańskiego wywodu z tegoż wpisu, Panie Aleksandrze. Jak obawiają się, że te słowa rozejdą się szerzej do ludzi.
    Pospadały nam maski, jaśniej się zrobiło.
    A jednocześnie jest ciemno. Ciemno jak cholera.

    Pozdrawiam serdecznie

    ps. chodzę sobie po Empiku, po różnych internetowych stronach i oglądam reakcje na pojednanie z wysłannikiem Putina. Czasem myślę, że dobrze byłoby sporządzić takie zestawienie: kto i jak się zachował, co i kiedy pisał. Ku pamieci, żeby nie zapomnieć.

    Chronologicznie byłaby Anna Fotyga, Jerzy Szaniawski, a potem..., niestety, długo, długo nic, aż do weekendu poprzedzającego "bratanie się". Smutne.
    I to dojmujące, nazwane przez Pana podejście prezentowane w ostatnich dniach: Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek.
    Ciekawie wygląda porównanie dwóch tygodników katolickich. W "Gościu Niedzielnym" twarze Cyryla i Michalika w przybliżeniu na całej okładce. W srodku teksty promujące pojednanie. Oczywiście w duchu rodzinnego pisemka dla każdego. "Gość Niedzielny" wpisał się w propagandową akcję przerabiania Polaków na ruskich rabów. "Niedziela": tu okładka o czymś niezwiązanym, w środku teksty promujące, ale pisane w innym tonie, z religijną nadzieją... W "Gościu Niedzielnym" temat walki z parabankami (czyli podtrzymywanie rozmywającej aferę narracji tuskowej), w "Niedzieli" red. naczelny ks. Skubiś broni Skoków...

    I tak to leci, Panie Aleksandrze.
    Dużo wszędzie zwykłej naiwności, pospolitego chciejstwa, które każe doszukiwac się w tym putinowo-komorowskim akcie jakiegoś pozytywnego elementu. Bo ludzie już mają dosyć, chcą czegoś (dla odmiany) pozytywnego, łapią się nadziei. We wspólnym dokumencie Cyryla i Michalika nie ma co się jej doszukiwać.

    OdpowiedzUsuń
  80. Dziś pożyteczni idioci rozkwitają przy "pojednaniu" z Cerkwią - tak mniej więcej skomentowałam wypowiedź Suworowa, tu:
    http://wsieci.rp.pl/opinie/horyzonty/Wiktor-Suworow-Pozyteczni-idioci-

    Nie wiem, czy opublikują: w Rzepie moje komentarze publikują bardzo rzadko.
    Pyzol

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Decyzja Episkopatu Polski w sprawie tzw. "pojednania", bez uprzedniej "konsultacji" z wiernymi (co najmniej bez zawiadomienia nas wszystkich - Polskich Katolikow) wydaje mi sie byc bezczelnym!

      Usuń
  81. Panie Kazefie,

    Zapewne byłoby lepiej, gdyby niektórzy publicyści i politycy zachowali milczenie. Nie jest ono właściwą reakcją na akt "pojednania", ale - mimo wszystko- lepszą niż politpoprawny bełkot, po którego lekturze pozostaje mocny absmak.
    Na stosowanie cenzury przez KAI zwracałem już uwagę wcześniej. Zachowania tzw. mediów katolickich są wręcz skandaliczne, ponieważ świadomie ukrywa się przed Polakami prawdę na temat postaci tego "pojednania" i okoliczności w jakich nastąpiło. Powinniśmy zadać sobie pytanie: czym różnią się one od rządowych ośrodków propagandy, jeśli w tak ważnej sprawie oszukują odbiorców i przedkładają podległość hierarchom nad służbę społeczeństwu?
    Bardzo trafnie skomentował tę sytuację ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, pisząc dziś w GPC:
    "Katolicka Agencja Informacyjna i rzecznik Episkopatu Polski ks. Józef Kloch, wsparci przez laickie media, robią, co mogą, aby krytyczne opinie o Cyrylu I nie docierały do polskich katolików. Na szczęście cenzurze nie jest poddany, przynajmniej jak na razie, internet, w którym można znaleźć wiele ciekawych tekstów."
    http://niezalezna.pl/32087-modlitwa-z-agentem

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  82. "i przedkładają podległość hierarchom nad służbę społeczeństwu?"
    nie chodzi o podległość, tylko posłuszeństwo. Mnie nie dziwi milczenie RM, a Pana?

    OdpowiedzUsuń
  83. Nie czuję się uprawniony do komentowania (zbyt mało wiem), chętnie natomiast postawię pytanie: czy papież Benedykt XVI akceptował to porozumienie? Jeśli jest to wbrew woli Ojca Świętego to duchowni, którzy to podpisali dopuścili się zdrady kościoła katolickiego. Nie można porównać tego aktu z aktem pojednania sprzed ponad 40 lat, gdyż tamto było w ramach tego samego wyznania a dziś mamy biskupów układających się z wyznaniem wrogim kościołowi katolickiemu, nie uznającym papieża. Jeżeli autor artykułu lub ktoś z czytelników ma wiedzę w tej materii proszę o podzielenie się nią z czytelnikami. Komentarz byłby dobrym uzupełnieniem.

    OdpowiedzUsuń
  84. Panie Marianie. Pan Aleksander Ścios już pisał na ten temat w jednym z poprzednich wpisów.

    OdpowiedzUsuń
  85. Przeczytalam ten tekst "Wspolne przeslanie do Narodow..." trzy razy i jeszcze troche, szukajac w nim czegos, co przemowiloby do mojego serca a jak nie serca, to moze rozumu. I nie znalazlam takiego pasazu w tym przeslaniu, ktory by mnie jakos gleboko ujal swoja mysla czy zainspirowal do dalszych duchowych przemyslen nad soba sama. A przeciez jest ten tekst tez skierowany do mnie - "...musi przede wszystkim dokonać się odnowa człowieka, a przez człowieka odnowa relacji między Kościołami i narodami." Tzn, ze to ja mam sie najpierw zmienic - "Drogą ku takiej odnowie jest braterski dialog..." Ale z kim i gdzie? Na czym ma polegac ten dialog ?
    "...i w taki sposób doprowadzić do pojednania. Pojednanie zaś zakłada również gotowość do przebaczenia doznanych krzywd i niesprawiedliwości" i dalej - "Apelujemy do naszych wiernych, aby prosili o wybaczenie krzywd, niesprawiedliwości i wszelkiego zła wyrządzonego sobie nawzajem. Jesteśmy przekonani, że jest to pierwszy i najważniejszy krok do odbudowania wzajemnego zaufania, bez którego nie ma trwałej ludzkiej wspólnoty ani pełnego pojednania.". "...aby każdy Polak w każdym Rosjaninie i każdy Rosjanin w każdym Polaku widział przyjaciela i brata..."

    Ale ja nie mam upowaznienia od czlonkow mojej rodziny, ktorzy bezposrednio doznali krzywd roznego rodzaju i natezenia ze strony tak sowieckiej jak i zwyklego Rosjanina, do przebaczania w ich imieniu.
    Oni juz nie zyja. Za pozno do takich nawolywan.

    Czy ja mam w imieniu mojego dziadka wybaczyc, ze zostal pare razy zlapany przez ruskich w akcji "bielyje ruczki"(Polacy organizowali sie i ratowali sie od rozstrzeliwan wykorzystujac analfabetyzm ruskich), jak przedzieral sie przez Rosje, jako mlody malzonek z zona i malym dzieckiem, z Taszkientu do Polski, bo tam ich zastala rewolucja. Po roku tego przedzierania, gdy dotarl do wolnej Polski, traktowano go podejrzliwie i trwalo to ze dwa lata, zanim przekonano sie, ze rzeczywiscie nie jest zadnym agentem komunistycznym i mogl dostac prace. To wszystko kosztowalo go zdrowie psychiczne i z tego sie nie podniosl nigdy calkowicie.
    W Polsce zamieszkal ze swoja rodzina w Bialymstoku i moja mama, jako dziewczynka, przezyla te wszystkie zmieniajace sie fronty. Gdy przyszli sowieci, pozmieniali kalendarz i musiala chodzic w katolickie swieta do szkoly. Przezyla przy tym, z ogromnym strachem, agresywnych pijanych ruskich zwyklych zolnierzy, ktorzy zajmowali ich dom na swoja siedzibe. Nie mowiac juz o spustoszeniu w kurniku i traktowaniu wanny jako klopa. To traumatyczne przezycie przesladowalo moja mame do konca zycia. Oczywiscie front niemiecki dolozyl tez swoje.

    Jezeli mi ktos powie, w jakim dialogu i z kim, moge to wybaczyc w imieniu mojego dziadka, babci i mamy? Czy to ja mam szukac tego dialogu, czy moze strona, ktora krzywdzila ? Bo moja rodzina byla pokrzywdzona. Oni moga miec ewentualnie pretensje do tego "Rosjanina" ale ich juz nie ma. To jest nawolywanie do pojednania na grobach pokrzywdzonych, ktorzy milcza w tej sprawie.

    Ja zas, za lata spedzone pod komuna, byc moze moge zaczac myslec o jakims dialogu ale odnosnikiem dla mnie nie jest ten zwykly Rosjanin, od ktorego nie doznalam zadnych krzywd ale rzad sowiecki. Jak zaczyna sie w ogole dialog z nimi? Nie wiem. Moze trzeba najpierw gdzies wstapic? Takie male KGB od pojednania moze? Czekam wobec tego na pierwszy ruch.

    OdpowiedzUsuń
  86. marian,

    Jestem przekonany, że Benedykt XVI pozytywnie ocenia akt owego "pojednania".
    Poza argumentami już wskazanymi (m.in.obecność nuncjusza papieskiego podczas ceremonii podpisania orędzia) należałoby przywołać słowa papieża z ostatniej audiencji w Castel Gandolfo. Zwracając się do Polaków Benedykt XVI powiedział, że program wizyty Cyryla I w Polsce obejmował "wspólną deklarację o woli budowania braterskiej jedności i współpracy naszych Kościołów na rzecz krzewienia ewangelicznych wartości we współczesnym świecie, w duchu tej samej wiary w Jezusa Chrystusa".
    Otwarte natomiast pozostaje pytanie: co Benedykt XVI wie o obecnych relacjach polsko-rosyjskich i genezie owego "pojednania" oraz - kto i jaką wiedzę na ten temat przekazywał papieżowi?
    Warto sobie uświadomić, że jeśli przedstawiono te relacje, podobnie jak czynią to media katolickie i sami biskupi - wiedza papieża byłaby ułomna i obarczona błędem.

    OdpowiedzUsuń
  87. Stara Matka,

    Nikt, kto doświadczył dobrodziejstw sowieckiej okupacji lub ma rzetelną wiedzę o relacjach polsko-rosyjskich, nie może zaakceptować tego "pojednania".
    Jego najważniejszą cechą jest bowiem ahistoryczność i otwarty postulat amnezji narodowej. Zawarty w tekście orędzia fałsz sięga tak głęboko, że w opisie "tragicznych doświadczeń XX wieku" nie zawiera nawet elementarnego wskazania dobra i zła.
    W okrągłych, beztreściowych formułach dominuje relatywizm historyczny i etyczny. To propozycja dla współczesnych historycznych analfabetów, dla pokoleń pozbawionych wiedzy o własnej przeszłości.
    Bardzo Pani dziękuję za wykazanie tego fałszu na podstawie najważniejszych - bo osobistych doświadczeń.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  88. Panie Aleksandrze,

    "Monarchista", zarazem coraz bardziej zajadły rusofil, dr hab. J. Bartyzel, spłodził swoiste kuriozum:
    "Partia Liżących Lakierki i Partia Liżących Walonki"
    Nie wiem, czy uda się Panu przez to przebrnąć (mnie - z trudem), ale proszę zauważyć, ile setek słów potrzebował ten człowiek, aby przykryć własne, graniczące, wg mnie, z obłędem, zaprzaństwo, oraz fakt - że, jakby nie patrzeć, to on właśnie gotów lizać wymieniane walonki. Choć wyszydza nas - "liżących lakierki" (w dodatku fanatyków i rusofobów, tropicieli ruskich agentów, teraz dodatkowo: tępicieli "rzymsko-katolickiego zabobonu"- najwyraźniej przeciwników cerkwi bierze za jakobinów?) twierdząc, że wybiera "trzecią drogę."

    ???

    O tym, że w dwubiegunowym świecie takiej nie ma (bo czy jest, Panie Aleksandrze?) - jakoś nie wspomina...
    O tym, że mimo iż (podobno) ultra rzymski katolik - przechodzi właśnie pod władzę popa - też nie wspomina...

    Zupełnie nie rozumiem, co skłania redakcję Arcanów do akceptowania kogoś takiego w radzie redakcyjnej szanowanego pisma...


    Pozdrawiam serdecznie

    PS. Jeżeli odpowie Pan: "Proszę mi oszczędzić czytania tego bełkotu, pani Urszulo", to się chyba pogniewam.
    Ja przebrnęłam, to i Pan może :)))

    =


    OdpowiedzUsuń
  89. PS. Zapomniałam zapytać:

    Czy dobrze myślę, jeśli uważam, że tłuczone od dwóch tygodni Amber Gold - to ZEMSTA STRAŻAKA?
    Czy jednak inni szatani byli tam czynni?

    :)

    OdpowiedzUsuń
  90. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

  91. Odezwał się (ponownie) jeden z Michałów. Tym razem ten gruby.
    Chyba w parze dominujący. I "przywalił" jak umiał:

    "Aleksander Ścios opublikował to oświadczenie w dyskusji pod swoim tekstem na blogu, zatytułowanym
    „Patron pojednania zrodzonego z krwi” w którym przeprowadza bardzo szeroki atak na Kościół w Polsce..."

    http://osiejuk.salon24.pl/442296,uwaga-scios

    Pańscy czytelnicy są przez Pana cyt. "nakręceni", a Pan jest prowokatorem.
    Wściekłość chyba stąd, że AŚ może - pańskim gestem - cofać zezwolenie na przedruki...

    W komentarzach po raz kolejny ktoś handikapowany przypisał mi bycie Pańskim alter ego.
    Ręce przyjdzie załamać, bo ludzie (zapewne z aspiracjami) a nawet czytać nie umieją.


    Pozdrawiam




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  92. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  93. Pani Urszulo,

    Owszem, mogę przebrnąć przez tekst Bartyzela - tylko po co? Nie dowiem się nic więcej, poza tym co już wiem o środowisku endokomuny.
    Dwa wydarzenia ukazały nam bezbłędnie kondycję różnych postaci i środowisk aspirujących do miana "elity" lub "intelektualistów". Myślę oczywiście o tragedii smoleńskiej i wspólnym orędziu Cerkwi i Episkopatu.
    Kto zechce - ten dostrzeże. Kto nie dostrzegł - niczego już nie zrozumie i próżne moje wyjaśnienia.
    Myślę, że w bliskiej perspektywie czeka nas jeszcze jeden, trzeci test. Może mniej bolesny niż śmierć w Smoleńsku i akt wierności Putinowi, ale równie znaczący dla naszej przyszłości. O szczegóły proszę nie pytać, bo sprawie poświęcę osobny tekst.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Tylko po co?"

      Choćby dlatego, że Pana o to prosiłam ;)

      ====

      Co do meritum - zgoda.

      1. 10. 04. 2010 - SMOLEŃSK
      2. 17. 08. 2012 - ORĘDZIE


      Wówczas zostały na zawsze spisane "czyny i rozmowy".

      Z niecierpliwością czekam na trzecie kryterium,
      odróżniające Polaka od ruskiego raba.

      Ale choć mnie korci :) - nie zapytam.
      Zresztą ...nick zobowiązuje. Może się domyślę


      Pozdrawiam serdecznie

      --

      Usuń
  94. Przeczytałam tekst Krzysztofa Osiejuka i jestem zdegustowana.
    Skoro nie poszedł za radą pana Aleksandra i nie zwrócił nagrody Onetowi,to
    w jakim celo roztrząsa to na swoim blogu?
    Czy aby nie po to aby przypodobac się salonowi?
    Żenujące.
    Jako anonimowa czytelniczka obiektywnie biorąca polską rzeczywistośc geopolityczną zgadzam się z treścią wpisów pana Aleksandra,chociaż osobiście go nie znam i pewnie nie poznam.Anonimowośc jest niekiedy gwarantem bezpieczeństwa.Czy tak trudno zrozumiec to Panu Osiejukowi?
    Nie uważam,aby tekst był antykościelny.Raczej obnaża złe czyny,nadużycia,
    których hierarchowie-błędnie pojmując swą rolę duszpasterską-dopuszczają się
    względem nas,wiernych i Polski,naszej ziemskiej Ojczyzny,tylekroc unurzanej
    we krwi.
    Uważam,że teksty pana Ściosa to nie tylko kopalnia wiedzy o otaczającym świecie,ale też broń antyreżimowa.
    Napisałabym to pod wpisem Osiejuka na Salonie 24,ale nie będę specjalnie logowała się do systemu.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  95. Urszula Domyślna / WiW WiW-a Polonia -

    Nie znałem linkowanego tekstu, ale dzięki Państwa uprzejmości już go poznałem.
    Ta reakcja potwierdza, że niedosiężne aspiracje i rozdęta do granic śmieszności pycha – to groźna mieszanka.
    Głównie dla osób, które są podatne na zabieg „pompowania” i skłonne do histerycznych reakcji. Bywa tak wówczas, gdy ktoś czerpie wiedzę o sobie z opinii innych ludzi lub w ich ocenach musi szukać potwierdzenia własnej „wielkości”. Zwykle prowadzi to do przyjęcia roli pajaca, ale jest też dowodem na dobrą robotę różnej maści prestidigitatorów. Niedawno jeden z takich pajaców zakończył blogerski żywot i odnalazł swoje miejsce wśród przyjaznych esbeków.
    Bywa jednak i tak, że ktoś z wściekłością i na oślep atakuje – szczególnie jeśli urażono jego próżność, wytyczono mu właściwą miarę lub odgadnięto intencje.
    Skoro pytacie mnie Państwo o tekst Toyaha, myślę, że ten paszkwil niczym nie różni się od dziesiątków innych sporządzonych na mój temat. Zawiera wszystkie klasyczne elementy: od pomówień i kłamstw, po prostackie dywagacje i próby „zdemaskowania Ściosa”. Ta ostatnia przypadłość zasługuje na uwagę, bo pokazuje kondycję internetowych „prawicowców” i obnaża ich zamiary.
    Przed trzema laty napisałem tekst „Ja – pseudonim”, a w nim – nawiązując do okresu komuny - przypomniałem:
    „W tamtych czasach pseudonim był nie tylko zwykłą nazwą: był kodem, służącym konkretnym celom, miał za zadanie chronić przed obcymi, ale też informować swoich i ułatwiać z nimi komunikację. Był jednym z tych symboli sprzeciwu wobec zniewolenia, który pojawiał się wówczas, gdy w Polsce rodziły się demony, gdy występowanie pod własnym nazwiskiem wiązało się z represjami , więzieniem czasem śmiercią.
    Ujawnienie czyjegoś pseudonimu, było zawsze aktem zdrady. Dopytywanie – kto kryje się pod pseudonimem – zapowiadało zdradę. Emigracyjny historyk Władysław Pobóg-Malinowski, opisując lata okupacji niemieckiej, odnotował w trzecim tomie "Najnowszej historii Polski":
    "Polskiej Partii Robotniczej zależało bardzo na wdarciu się w głąb polskiego autentycznego podziemia.. Celem było rozszyfrowanie jego sieci, rozbicie i „zlikwidowanie” go wszelkimi środkami, nawet rękoma niemieckiej Gestapo". Malinowski opisuje następnie akcję, kierowaną przez Marcelego Nowotkę – twórcę specjalnej komórki dezinformacyjnej - "Węszono i tropiono, zdobywano pseudonimy, nazwiska i adresy działaczy i placówek podziemia i AK i taką drogą zbierany „materiał” przekazywano do Gestapo pocztą lub przez umieszczonych w Gestapo agentów sowieckiego wywiadu".
    Również w Polsce Ludowej, rozszyfrowywanie pseudonimów było ulubioną grą komunistycznej bezpieki. W tej samej drużynie, wszelkiej maści szpicle i konfidenci prześcigali się w „dopasowywaniu” ludzi opozycji do znanych im pseudonimów. Zwykle – z marnym skutkiem, bo jak powiązać „Marysieńkę” z brodatym drągalem, lub filigranowej blondynce przypisać srogiego „Bohuna”?

    cd...

    OdpowiedzUsuń
  96. cd...

    Przypominam ten fragment, bo wszystkie późniejsze próby „zdemaskowania Ściosa” wypływają z tej samej esbeckiej tradycji. Nawet wówczas, gdy ich autorzy wykazują zaledwie głupotę lub kierują się chorobliwą zawiścią czy urażoną ambicją.
    Fakt, że „prawicowa blogosfera” daje się oszukiwać różnym kanaliom i cwaniakom i ochoczo chwyta wszelkie brednie o Ściosie – Bączku-Marasku-przyjacielu Macierewicza i "bycie zbiorowym" – dowodzi nie tylko podatności na manipulację, ale jest smutnym dowodem trwałości „esbeckich tradycji”.
    Nawet tam, gdzie nie powinny mieć dostępu.
    Żaden normalny człowiek nie odczuwa takich skłonności. Jeśli ktoś czyta moje teksty od pięciu lat i miał okazję poznać moje reakcje w setkach okoliczności, sam potrafi ocenić intencje autora. Potrafi też zrozumieć, że teksty pisze „byt jednostkowy” - Aleksander Ścios.
    Przypomnę jeszcze, że paszkwile na mój temat czerpią inspiracje z elaboratu zatytułowanego „Aleksander Ścios, czyli - IV prawda...” autorstwa „byłego wieloletniego oficera Kontrwywiadu i Wywiadu RP 2 i 1/2 oraz RP 3” zamieszczonego przed czterema laty na esbeckim portalu Związku Byłych Funkcjonariuszy Służb Ochrony Państwa. Inni korzystają z cennych myśli zawartych w tekstach Michała Podobina ze stowarzyszenia Pro Milito, dziś blogera Nowego Ekranu. Pracy tych autorów i ich pomniejszych epigonów zawdzięczam rolę agenta służb chińskich, rosyjskich i izraelskich oraz miano cenzora i manipulanta.
    Od wielu miesięcy, dzięki wzmożonym wysiłkom ludzi z Nowego Ekranu, stałem się zaś Piotrem Bączkiem, (przemianowanym później na Mariusza Maraska) „cynglem Sakiewicza” oraz „prowokatorem i niszczycielem środowisk prawicowych”. Dla niestrudzonych tropicieli Ściosa dodam, że wszystkie te zacne skojarzenia mają tyle wspólnego z prawdą, ile Donald Tusk z prawdomównością.
    Bloger Toyah nie napracował się zatem i nie jest nowatorski. Dziarsko podąża dawno wytyczonymi ścieżkami.
    Dwie rzeczy są pewne.
    Po pierwsze: pan Toyah odczuwał nieodpartą potrzebę napisania tekstu „Uwaga Ścios” – ja zaś nigdy nie poświęcę żadnego tekstu panu Toyahowi.
    Po wtóre: mogę wycofać zgodę na publikację lub zrezygnować ze współpracy z jakimś miejscem w sieci - tylko dlatego, że nie odpowiadają mi treści lub autorzy. Blogera Toyaha nigdy nie będzie stać na podobny gest.

    Tylko te dwie okoliczności sprawiają, że dzieli nas nieprzekraczalna przepaść i nie zasypią jej żadne dyrydmały wypisywane przez tego pana.
    Na marginesie. Słowa, które wywołały tak wściekłą reakcję blogera Toyaha: „Z Solidarnymi2010 sprawa jest oczywista. Nie wyraziłem zgody, by moje teksty ukazywały się na forum, które dopuszcza brednie na temat ‘pojednania’ oraz usilnie promuje takich „ludzi prawicy” jak Toyah i Coryllus” – właśnie znalazły pełne uzasadnienie.
    Żałuję, że tak się stało, bo wysoko oceniałem działania Solidarnych2010 i nadal życzę im powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  97. Anonimowa z 22:11,

    Dziękuję Pani za te uwagi i proponuję zakończyć temat wpisu Toyaha. Nie zasługuje na więcej uwagi.
    Polemizować można z kimś, kto nie kłamie i posługuje się racjonalną argumentacją.
    Polemika z miernotami nie przynosi chluby.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  98. To oczywiste.
    Dobranoc

    OdpowiedzUsuń
  99. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  100. "Myślę, że w bliskiej perspektywie czeka nas jeszcze jeden, trzeci test. Może mniej bolesny niż śmierć w Smoleńsku i akt wierności Putinowi, ale równie znaczący dla naszej przyszłości. O szczegóły proszę nie pytać, bo sprawie poświęcę osobny tekst".

    Intrygujące. Czekam z niecierpliwoscią.

    OdpowiedzUsuń
  101. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  102. Panie Kazefie,

    Z całą pewnością nie będzie to najbliższy tekst.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  103. WiW WiW-a Polonia,

    Dlatego moja odpowiedź nie zawiera żadnych tłumaczeń.

    OdpowiedzUsuń
  104. Panie Aleksandrze,

    Myślę, że Solidarni2010 jednak się zreflektują i zrozumieją,
    że zapraszanie pod namiot, (pod którym gościli Macierewicza,
    Biniendę i im podobnych), osób pokroju opisanego wyżej,
    jest swoistą profanacją. I "pomieszaniem dobrego i złego".

    Ja również z całego serca wspieram Solidarnych, zwłaszcza Panią
    Ewę Stankiewicz, którą podziwiam za odwagę, bezkompromisowość
    i nieuleganie naciskom.

    Pozdrawiam serdecznie Panią Ewę i Solidarnych2010

    No i Pana, rzecz jasna, jakżeby inaczej? :)))

    --

    OdpowiedzUsuń
  105. Pani Urszulo,

    Jako moje alter ego na pewno Pani się domyśla :)
    Przykro mi, że przy okazji twórczości na mój temat, również Pani jest obrażana.
    Wcześniejszy atak Coryllusa i obecny tekst Toyaha mają oczywiście wspólny mianownik.

    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  106. Skoro temat Flipa i Flapa (obejrzałem film na portalu solidarnych 2010.... prawie do połowy) mamy zamknięty to zwracam uwage na tekst p Rokity którego obszerne fragmenty publikuje portal wpolityce.pl

    http://wpolityce.pl/wydarzenia/34608-jan-rokita-o-istocie-przeslania-watykan-pod-niemieckim-papiezem-powrocil-do-zarzuconej-przez-jana-pawla-ii-ostpolitik

    A zwracam na ten tekst uwagę nie dlatego bym się czy to z nim zgadzał czy był jakoś ciekawy tego co niedoszły premier ma do powiedzenia.

    Otóz Rokita stawia teze że cała operacja pojednanie to wynik reorientacji polityki Watykanu za czasów papieża Benedykta.

    Pan Rokita pisze m.i.n:

    Krótko mówiąc, Watykan pod niemieckim papieżem powrócił do zarzuconej przez Jana Pawła II Ostpolitik i dla „strategicznego sojuszu” z Cerkwią gotów jest poświęcać realne interesy tak rzymskich jak i greckich katolików na Wschodzie /../ Nie wiem jak niemieccy hierarchowie w Watykanie, ale na pewno polscy biskupi winni mocno zastanowić się, czy warto być forpocztą takiego sojuszu?


    Teza wydaje mi się mocno naciagana. I co charakterystyczne odwraca uwagę od faktycznych apostołów tego pojednania, wytypowanych przez Tomasza Turowskiego.

    OdpowiedzUsuń
  107. Ponieważ w ostatnich wpisach zarowno Pana jak i Pani U ("alter ego") pada nazwisko Antoniego Macierewicza proszę uprzejmie o nieco obszerniejsze odniesienie się do Jego (Macierewicza) opinii na temat orędzia, http://niezalezna.pl/31976-macierewicz-o-pojednaniu-z-rosjanami. Wdniu 17 o godź 22.00
    napisal Pan: "Przeczytałem wypowiedź Antoniego Macierewicza.
    Z zrozumieniem i ze smutkiem". Proszę rozwinąć tą wypowiedź, jeśli można prosić.
    Przy okazji powtórzę co już kiedyś napisałem, że Toyah jest dla mnie osobnikiem co najmniej podejrzanym. W namiocie wyglądali z Coryllusem jak Pat i Pataszon.
    Ukłony

    OdpowiedzUsuń
  108. nurni,

    Ciekawi mnie skąd Rokita powziął przeświadczenie, że "Ostpolitik Jana Pawła II" dotyczyła również "strategicznego sojuszu" z Cerkwią? Myślę bowiem, że sojusz z wysłannikiem ludobójcy byłby ostatnią rzeczą, jakiej chciałby błogosławiony Karol Wojtyła.
    Teza o sprawstwie Watykanu i złowrogiej roli "niemieckiego papieża" jest oczywiście naciągana i nie znajduje potwierdzenia w faktach. Zwracałem już uwagę, że polski Episkopat nie jest grupą bezwolnych kukiełek, a w zakresie kontaktów z Cerkwią wykazał dużą samodzielność i inicjatywę.
    Watykan włączono do tego procesu znacznie później, zaś akceptację Benedykta XVI wykorzystano głównie jako propagandową osłonę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę bowiem, że sojusz z wysłannikiem ludobójcy byłby ostatnią rzeczą, jakiej chciałby błogosławiony Karol Wojtyła.
      ===

      Tu bardzo ciekawe są opinie kardynała Glempa który a to przesłuchał ks Jerzego gorzej niż esbecy, a to dziwaczne opinie kardynała Nycza iż Jan Paweł II był jakąś postacią zorientowaną predzej na popularność niż misje.
      A misją Nycza (mieszkam tu) jest wyłacznie to by być nie na wielotysiecznych marszach w obronie Trwam, ale prędzej w kameralnych ale zawsze nagłasnianych spotkaniach z władzą Donalda Tuska czy Bronisława Komorowskiego.
      Metropolita warszawski jest tam "gdzie serce twoje".
      Najpewniej w towarzystwie gangsterów, zdrajców i szubrawców broni jakiś wartości...

      Usuń
    2. "skąd Rokita powziął przeświadczenie, że "Ostpolitik Jana Pawła II" dotyczyła również "strategicznego sojuszu" z Cerkwią"

      Ja też tak zw pierwszej chwili tak zrozumiałam i aż podskoczyłam,ale kiedy przeczytałam drugi raz, dotarło do mnie, że mowa o polityce z a r z u c o n e j przez PJII.

      Kaśka

      Usuń
  109. Szwoleżer,

    Gdybym miał zamiar rozwinąć ten komentarz, zrobiłbym to już wcześniej. Jest krótki, ale precyzyjny.
    Niestety - nie zaspokoję Pańskiej ciekawości.

    OdpowiedzUsuń
  110. --
    Panie Aleksandrze,

    przed chwilą, przeglądając prasę, z radością powitałam na niezależna.pl, Pański artykuł z Warszawskiej Gazety, (pod którym właśnie komentuję), przerobiony, jak sądziłam, na potrzeby najnowszej Gazety Polskiej:

    http://niezalezna.pl/32154-pojednanie-w-cieniu-smolenska?page=1
    http://www.gazetapolska.pl/21927-pojednanie-w-cieniu-smolenska

    Jakież było moje zdziwienie, kiedy zauważyłam, że podpisało się pod nim dwóch redaktorów GP, w tym naczelny portalu niezależna.pl - Grzegorz Wierzchołowski.

    Żadnych odniesień do Pana, niestety, nie znalazłam.

    Za to przeczytałam stwierdzenie: cyt. "Według informacji „Gazety Polskiej”, podpisanie przesłania z apelem o pojednanie Polaków i Rosjan to zwieńczenie operacji dyplomatycznej, prowadzonej od 2009 r. przez urzędników MSZ i byłych współpracowników służb specjalnych."

    oraz

    Autor: Leszek Misiak, Grzegorz Wierzchołowski, | Źródło: Gazeta Polska,

    ==

    Pytam więc: co to ma znaczyć? Bo jeżeli to nie jest plagiat, to naprawdę nie wiem, co nim jest?

    ==

    17. 08 br - gdy na Pańskim blogu dyskutowaliśmy "Pojednanie zrodzone z krwi", niezależna.pl nie zauważyła tego tekstu. Podobnie jak wcześniej "Pojednania z Cerkwią Putina" ( vel "Cerkiew, narzędzie w rękach Putina"), choć był to Pański artykuł zamieszczony pod "poprawionym" przez redaktorkę tytułem, w Gazecie Polskiej.

    Bardzo mi się nie podobają takie praktyki i artykuły nie dość, że spóźnione o wiele dni, to - na domiar złego - bezceremonialnie skompilowane z Pańskich! BEZ PODANIA CHOĆBY ŹRÓDŁA!

    GP powinna wstydzić się podobnych posunięć, jeżeli aspiruje do miana uczciwego tygodnika!
    A Panu należą się przeprosiny i zadośćuczynienie.

    Przecież to bezceremonialna kradzież własności intelektualnej!



    Pozdrawiam serdecznie

    -

    OdpowiedzUsuń
  111. @Urszula Domyślna,

    Pani Urszulo,
    podlinkowany przez Panią tekst, wstawiony na niezalezna.pl dziś o godz. 14.04, został o godz. 14.43 skomentowany przez Aleksandra Ściosa w następujący sposób:

    Szanowni Autorzy,

    Bardzo się cieszę, że po fakcie podejmujecie ten ważny temat, jednak dobrą praktyką dziennikarską jest wskazanie pierwotnych źródeł informacji.
    Twierdzenie, że pochodzą one z "informacji „Gazety Polskiej” nie odpowiada prawdzie.
    Artykuł Panów jest w całości zbudowany z treści zawartych w mojej publikacji " PATRON POJEDNANIA ZRODZONEGO Z KRWI" z 17 sierpnia br., zamieszczonej w Warszawskiej Gazecie.

    http://bezdekretu.blogspot.com...

    Wszystkie cytaty oraz "odkrywcza" konkluzja artykułu, w tym wskazanie na Grupę ds.Trudnych i Tomasza Turowskiego - zostały zaczerpnięte z tej publikacji.
    Przyznam, że jestem niemile zaskoczony taką praktyką dziennikarzy Gazety Polskiej.

    Aleksander Ścios
    ------

    Tekst Leszka Misiaka i Grzegorza Wierzchołowskiego był pierwszą, najwyżej usytuowaną "wiadomością" w dziale "Gorące tematy" na portalu niezalezna.pl przez ok. 2 godziny. Po spoźnionej publikacji komentarza pana Aleksandra(ze względu na zwyczajową na portalu weryfikację komentarzy przed ich dopuszczeniem do uwidocznienia) tekst dwojga autorów zniknął nie tylko z pierwszego miejsca na portalu, ale wypadł nawet z miejsca, gdzie trafiają teksty zepchnięte z najwyższego miejsca, czyli z działu "Wydarzenia Dnia".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Panie Wiesławie,
      tak na marginesie tej sprawy: zupełnie nie rozumiem praktyki redaktorów niezalezna.pl dotyczącej zamieszczania nazwisk autorów tekstów na samym dole, za reklamami, przypomnieniami typu "poleć", "promuj artykuł" i "wesprzyj gazetę". Dopiero po tych zajawkach reklamowych w małej ramce i małą czcionką widnieją nazwiska autora/autorów materiału. Mam zawsze kłopot z odszukaniem tej informacji, bo podobnie jak Pan lekturę tekstu zaczynam od zidentyfikowania autora. To zupełnie odmienna sytuacja niż w gazecie, gdzie łatwo znaleźć podpis na początku lub końcu artykułu. Niezalezna.pl funduje nam uciążliwe przewijanie tekstu i poszukiwanie autora zamieszczonego tekstu. Trudność polega również na tym, że na żadnym innym portalu nie ma takiego "pozycjonowania" autora, stąd czytelnik nie jest przyzwyczajony do zabawy w detektywa i używania lupy w poszukiwaniu nazwiska autora.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  112. --
    Panie Kazefie,

    niemniej ukazał/ukaże się w Gazecie Polskiej?
    Czy może nie?
    Nie wiem, bo od pewnego czasu skończyłam prenumeratę.

    Pozdrawiam serdecznie

    PS. Komentarzy na niezależna.pl od dawna nie czytam,
    dlatego bardzo dziękuję za informację.

    -

    OdpowiedzUsuń
  113. Pani Urszulo, tekst panów Misiak/Wierzchołowski został opublikowany w ostatnim numerze "Gazety Polskiej".

    Artykuł pana Aleksandra, pod którym tu komentujemy, ukazał się w "Warszawskiej Gazecie", ale powinien być przedrukowany w każdej niezależnej gazecie, której zależy na prawdzie. Media ze "Strefy Wolnego Słowa" również mają wciąż szansę na publikację tego materiału. Chociaż swój najlepszy czas już niestety zmarnowały, a po wpadce z artykułem Misiaka/Wierzchołowskiego będzie im jeszcze trudniej...

    OdpowiedzUsuń
  114. Urszula Domyślna - Pani Urszulo,

    Tekst panów Misiaka i Wierzchołowskiego przypomina plagiat i jestem przekonany, że znajduje inspiracje w treści mojego artykułu opublikowanego w WG. Przyznam, że po przeczytaniu go na niezalezna.pl trudno było mi uwierzyć, że dziennikarze pisma, w którym i ja zamieszczam artykuły dopuścili się tak nieetycznego postępku.
    Nie mam wątpliwości, że artykuł Misiaka i Wierzchołowskiego został stworzony na podstawie moich ustaleń, a prócz wspólnej konkluzji zawiera odniesienia i cytaty, które znalazły się w moim tekście.
    Niestety - autorzy nie zamieścili nawet wzmianki o źródle swojej wiedzy, przemilczeli autora i miejsce pierwotnej publikacji.
    Stwierdzenie, że są to "informacje „Gazety Polskiej" nie odpowiada prawdzie.

    Przed kilkoma dniami pisaliśmy o podobnych praktykach małych demiurgów, którzy wiedzę na temat "pojednania" czerpali z tego blogu.
    Nie sądziłem jednak, że z czymś podobnym spotkam się w wydaniu dziennikarzy GP.


    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  115. Panie Kazefie,

    Artykuł nadal znajduje się na niezalezna.pl, a ja nie otrzymałem wyjaśnień.
    Myślę, że mamy do czynienia z bardzo złą praktyką i nie chodzi przy tym o kwestie prymatu czy ambicji.
    W ten sposób - poprzez nierzetelne dziennikarstwo - niszczy się zaufanie do niezależnych mediów i tworzy świat fikcji.
    Nie przypominam sobie, by autorzy artykułu w GP pisali wcześniej o "pojednaniu" z Cerkwią Putina. Jeśli chcieli to zrobić po fakcie, nie musieli przywłaszczać cudzych ustaleń i przedstawiać je jako własne.
    Wprawdzie informacje o Grupie ds. Trudnych i Turowskim nie należą do tajnych, to zbieżność konstrukcji tekstu, treść użytych przesłanek i cytatów, wyklucza przypadkowość.
    Dodam jeszcze, że publikacja panów Misiaka i Wierzchołowskiego szczególnie mnie zbulwersowała, ponieważ już raz, w roku 2010 miałem do czynienia z podobną sytuacją.
    Sprawa dotyczyła tekstu "Ostatni remont" opublikowanego na początku maja 2010 roku w Warszawskiej Gazecie, z którego informacje zostały następnie wykorzystane bez podania źródła.
    Najwyraźniej istnieje poważna przeszkoda przed ujawnieniem, że tekst Ściosa może być źródłem wiedzy bądź inspiracji.
    Chciałbym wierzyć, że takie praktyki już się nie powtórzą, ale słaba to nadzieja.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  116. Jeśli chodzi o pojednanie między tzw. zwykłymi ludźmi:

    Taki komentarz znalazłem na blogu Maryli na Blogmedia
    guantanamera, pon., 20/08/2012 - 11:42
    [...] Stworzyli problem nienawiści, której nie było. A teraz łżą o pojednaniu, które w ogóle nam zwykłym ludziom nie było potrzebne.[...]


    Została narzucona fałszywa narracja, że kto nie jest za pojednaniem ten jest przeciwko Rosjanom.
    Należę do pokolenia, które bezpośrednio nie doznało krzywd od konkretnych Rosjan (w przeciwieństwie do tego co opisuje tu Matka Kurka). Mimo, że cały czas mam świadomość wrogiej, imperialnej polityki ZSRR/Rosji wobec sąsiadów i całego świata to nie spotkałem się od kiedy żyję z problemem nienawiści między Polakami i Rosjanami. Tzw. zwykłych Rosjan przed ’89 nie spotkałem. Przybysze/handlarze ze wschodu, odkąd się pojawili, nie wzbudzają u Polaków negatywnych emocji. Czy to Rosjanin, Ukrainiec czy Białorusin to dla większości Polaków chyba nie ma znaczenia i nikt też tych ludzi o żadne zbrodnie nie wini.
    Antyrosyjskość jest „prawicy” wmawiana jak dziecko w brzuch.
    Po raz kolejny trzeba udowadniać, że się nie jest wielbłądem.
    Czy ktoś w ogóle bez powodu atakuje Rosjan, niesłusznie oskarża, prześladuje? Od wieków Polska się przed Rosją tylko broni.
    Czy w takim razie w tym politycznym pojednaniu chodzi o odebranie prawa do obrony polskich interesów tam gdzie są sprzeczne z interesem Rosji?

    Jedyną krzywdą jaką rzekomo doznali Rosjanie od Polaków jest śmierć bolszewickich jeńców z 1920r. (o 1618 nie wspomnę – tak samo jak o 1410 z Niemcami )
    Czy ktoś będzie przepraszał za to, że świeżo powstałe po zaborach państwo polskie nie zakwaterowało, nie wyżywiło i nie wyleczyło bolszewickich najeźdźców mimo, że polscy obywatele nierzadko żyli w tragicznych warunkach?

    Ale, podobnie jak to jest z relacjami z Żydami i Niemcami, zaraz pewnie się pojawią jakieś kolejne winy Polaków wobec Rosjan wyciągane jak królik z kapelusza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podpisuję się marcinis

      Usuń
    2. Korekta. Powinno być: Stara Matka a nie Matka Kurka

      Usuń
  117. Rosyjski ekspert: możemy wychłostać Wielką Brytanię

    Jurij Ram, analityk portalu imperiya.by, szef białoruskiego oddziału organizacji „Międzynarodowa Rosja” twierdzi, że przyznanie azylu politycznego dla Juliana Assange'a, twórcy wikileaks, byłoby okazją do publicznego wychłostania Wielkiej Brytanii i sprzeciwienia się „agresywnemu imperializmowi anglosaskiego neokolonializmu po obu stronach Atlantyku”.

    Publicysta z uznaniem wyraża się o Ekwadorze, który takowy azyl polityczny zbiegowi z Wielkiej Brytanii przyznał. Latynoamerykański kraj jest chwalony za „duże ambicje geopolityczne i jasną linię polityki zagranicznej”, a Wielkiej Brytanii wypomina się „małe i duże upokorzenia ostatnich 20 lat”, kiedy to Moskwie odmawiano ekstradycji przestępców, także „terrorystów”. Zatem, kontynuuje Ram, Ekwador będzie musiał znieść ogromną presję imperialistów z Londynu.

    Ekspert proponuje przewiezienie Assenge'a w samochodach rosyjskiej misji dyplomatycznej, której „brytyjskie władze nie odważą się zaatakować”.

    Brak reakcji Moskwy, zdaniem analityka, zaszkodzi wizerunkowi Rosji jako mocarstwa światowego. Retoryka eksperta aż zanadto nawiązuje do dawnych czasów „działanie Kremla będzie dobrze wyglądało, a cały postępowy świat z radością będzie obserwował sytuację”.

    Autor wspomina o sprawie „zabójców Putina”, którzy wg rosyjskich mediów planowali zamach na przywódcę Rosji, zbiegli na Ukrainę, a później poprosili o azyl w Gruzji przy poparciu Wielkiej Brytanii. Jak informował Portal ARCANA, sprawa wydaje się być wymyślona przez otoczenie Putina, na potrzeby wyborów prezydenckich i szerszej narracji o przywódcy największego kraju świata.

    A „wychłostanie Wielkiej Brytanii”? Cóż, co kraj to inne marzenia polityczne...

    ====

    Po trupie Katolickiej Polski: od Władywostoku po Gibraltar...

    --

    OdpowiedzUsuń
  118. 10 września br. Narodowe Archiwum Stanów Zjednoczonych udostępni publicznie tysiąc stron odtajnionych dokumentów źródłowych poświęconych Zbrodni Katyńskiej w 1940 roku.

    http://www.msz.gov.pl/r,news,pl,56592.html

    ==

    Panie Aleksandrze,

    Media (także internet) zaczynają obwiniać USA za dotychczasowe utajnianie i przekierowywać niechęć rodaków ze sprawców zbrodni katyńskiej na "kraje, które jak USA i UK posiadają dokumenty".

    O tych, którzy ani myślą odtajnić archiwa sowieckie, a tym bardziej przyznać się do ludobójstwa (choć podpisali "pojednanie") - rzecz jasna nikt nie wspomina.

    Niedługo będzie tak jak z 'polskimi' obozami śmierci.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urszula Domyślna .

      "O tych, którzy ani myślą odtajnić archiwa sowieckie, a tym bardziej przyznać się do ludobójstwa (choć podpisali "pojednanie") - rzecz jasna nikt nie wspomina. "

      Jeśli Pani jeszcze nie zna to autentycznie w temacie Gospodarza "PATRON POJEDNANIA ZRODZONEGO Z KRWI" - polecam tekst Magdy Figurskiej .

      http://wing2009.salon24.pl/442913,piramida-fostera-zegarek-cyryla-i-kapelusz-zdrojewskiego

      Zacytuję tylko fragmenty :

      /(...)Podczas przemówień muzułmanów, żydów, buddystów jak i samego patriarchy Cyryla, ani razu nie wspomniano imienia Jezusa Chrystusa. Powszechnie przyjęto tam używać określenia „Najwyższy”. Mimo powołania „Rady 14-stu” największych religijnych liderów, w skład której wszedł sam Gundajew, zjazd nie był wydarzeniem stricte religijnym, gościł zaproszonych polityków i ministrów spraw zagranicznych znaczących w świecie państw.
      (...)
      Czterodniowa wizyta w Polsce Patriarchy Cyryla I, wielbiciela francuskich win, podróży i drogich zegarków, który, jak obliczono, wart jest 4 mld dolarów, zarobionych na handlu papierosami, krewetkami i ropą
      (...)
      Kompania reprezentacyjna WP, eskorta motocykli i ochrona BOR (który nie potrafił ochronić polskiego prezydenta), obecność władz nie tylko kościelnych, ale i państwowych dowodzą, że wydarzenie nie miało wymiaru religijnego, ale charakter polityczny. Nie było bowiem nabożeństwa ani w katedrze katolickiej, ani prawosławnej, nie odmówiono modlitwy, a sygnatariusze nawet się nie przeżegnali./

      Usuń
    2. c.d. fragmentów tekstu M.Figurskiej
      /(...)Samo „Porozumienie” podpisano, wprawdzie nie w żadnej piramidzie, bo u nas w Polsce jedyne piramidy to finansowe, ale na Zamku Królewskim w obecności prezydium sejmu, senatu, polityków partii rządzącej, ministrów, prezydent Warszawy i byłego premiera T.Mazowieckiego. ... Uroczystość odbyła się w przyjaznej atmosferze; Prezydent dukał z kartki, arcybiskup Michalik obwieścił pojednanie narodów ponad podziałami, zainicjowane trzy lata temu na sopockim molo (bo „brat za miedzą jest bliższy”)
      (...)
      Boże, widzisz i nie grzmisz!
      I właściwie nic by się nie stało, ot, jedna maskarada więcej, bo tłumaczenie, że dokument podpisany przez patriarchę Cyryla i abp. Michalika to historyczne osiągnięcie, na którym zależało Stolicy Apostolskiej, nie ma oparcia w faktach. Benedykt XVI nie znał nawet jego treści, podobnie jak wierni. /

      http://wing2009.salon24.pl/442913,piramida-fostera-zegarek-cyryla-i-kapelusz-zdrojewskiego

      Pozdrawiam

      Usuń
  119. Pojednanie z Rosją we wszystkich kościołach

    Tekst przesłania do narodów Polski i Rosji 9 września zostanie odczytany we wszystkich kościołach w Polsce – podaje TVP Info. Decyzję taką podjęto na dzisiejszym spotkaniu biskupów diecezjalnych i członków Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski na Jasnej Górze w Częstochowie.

    Przesłanie musi być "urealnione w świetle wiary" - powiedział abp Józef Michalik, który wraz z patriarchą moskiewskim Cyrylem I, znanym także jako agent KGB o pseudonimie "Michajłow", podpisał 17 sierpnia tekst dokumentu wzywającego Polaków i Rosjan do pojednania.


    ***

    Zdaniem bp. Andrzeja Czai z Opola, członka Rady ds. ekumenizmu „Przesłanie do obu Narodów” podpisane 17 sierpnia między katolikami i prawosławnymi ma wielką wymowę i jest nam dziś bardzo potrzebne.

    " – To wspaniały symbol, którego bardzo potrzebujemy. Pojednanie, przebaczenie, to trudne rzeczy, dlatego muszą nam przyświecać pewne gesty, takie jak te, których byliśmy świadkami" – powiedział bp Czaja.

    Dodał, że „o owocach trudno dziś mówić, ale musimy o te dobre owoce się modlić i wiele prosić Opatrzność Bożą”.

    Ks. Józef Kloch, rzecznik Episkopatu podkreślił, że ten historyczny dokument wzywa każdego z nas do przemiany.

    "- Powinniśmy sami się zmieniać, mamy traktować każdego Rosjanina, jak brata, jak przyjaciela i chociaż to nie jest łatwe, ale do tego wzywa nas ten dokument"

    [ PUTINA TEŻ??? - zapytuje U.Domyślna ]

    Poinformował także o planach wspólnych przedsięwzięć między Kościołem prawosławnym i katolickim. Chodzi o pomoc charytatywną. Są plany organizowania np. wspólnych szkoleń Caritas Polska z prawosławnym odpowiednikiem Eleos.

    "– Słyszałem także o grupie z Gliwic, która zadeklarowała pomoc narkomanom w Rosji" – powiedział rzecznik Episkopatu dodając, że to właśnie są już owoce spotkania patriarchy Cyryla I i abp Józefa Michalika, przewodniczącego Episkopatu Polski.


    :'

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...nie tyle wszystkich Rosjan (bo jednak Bukowski czy Lew Nawrozow to już insza inszość...), co wszystkich sowieciarzy. Putina też. Dugina i de Benoist'a też: http://www.youtube.com/watch?v=setRm3cOF4k&list=UU_RleY1g6TaaPodOG8QiTBQ&index=34&feature=plcp

      Usuń
  120. --

    K O M E N T A R Z


    Juliusz Słowacki "Przy kościołku"

    Przy kościołku,
    Mój aniołku,
    Koronka.
    Żonka.
    Pieczonka.

    Przy organku,
    Mój B... danku.
    Szumka
    I dumka

    Przy klasztorku,
    Mój kaczorku,
    Świętość.
    Wziętość,
    Nadętość.

    Przy krzyżyku
    Na stoliku
    FAKTA,
    DWA AKTA.


    ...

    OdpowiedzUsuń
  121. Pani Urszulo,

    Informacja o publicznym czytaniu umowy z Gundiajewem nie może zaskakiwać.
    Już dawno informowałem o tym na blogu.
    Potwierdza się jedynie polityczny charakter tego aktu oraz fakt, że decydentów procesu "pojednania" trzeba szukać wśród urzędników Grupy ds. Trudnych, powołanych przez Putina i Tuska.
    Zwracałem uwagę, że już w lipcu br. Adam Rotfeld wyraził życzenie:
    "Gdyby tekst orędzia został odczytany we wszystkich kościołach w Polsce i wszystkich cerkwiach w Rosji, miałoby to ogromne znaczenie".

    http://www.franciszkanska3.pl/Prof-Adam-D-Rotfeld-poczatek-dlugiej-drogi,a,16219

    Decyzja Rady Stałej Episkopatu o czytaniu orędzia w kościołach w dniu 9 września jest zatem wypełnieniem dyspozycji politycznej, wydanej przez współpracownika bezpieki o pseudonimach „Ralf”, „Rauf" i „Serb”.

    Bełkotu hierarchów nie zamierzam komentować, zaś ks. Klocha i jemu podobnych należałoby pouczyć, by bili się we własne piersi i "traktowali Rosjan jak braci" we własnym imieniu. Oby tego "braterstwa" nie musieli potwierdzać dokonując wyboru między wiernością Polsce, a służbą okupantowi.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  122. Pani Urszulo,

    Po lekturze linkowanego materiału oraz reakcjach hierarchów na pakt z Gundiajewem, warto zrezygnować z infantylnej narracji o "naszych" hierarchach, rzekomym konflikcie w łonie Episkopatu lub poszukiwaniu "lepszych" i "gorszych" biskupów.
    Powinniśmy zrozumieć, że porozumienie w wysłannikiem Putina popierają wszyscy biskupi i wszyscy będą uczestniczyć w działaniach propagandowych.
    Ponieważ Polaków jest niezmiernie łatwo oszukać, akcja "wybaczania" bandytom i "bratanie" z wrogami Polski ma wielkie szanse powodzenia.
    Jednym z elementów tej akcji - dokonywanym przy użyciu medialnych terrorystów i ludzi służb - będzie uciszenie przeciwników "religijnego aktu pojednania".
    Wszelkimi metodami.

    OdpowiedzUsuń
  123. Panie Aleksandrze,

    jestem głęboko przeświadczona, że "Bóg pisze prosto i po liniach krzywych".

    Dlatego, mimo wszystko, patrzę na świat, także na obecne zagrożenia, bez lęku.
    Raczej z nadzieją i wiarą w Boską Opatrzność. Bo gdybym ich nie miała - cóż warte
    byłoby moje życie?

    Dlatego proszę nie dręczyć duszy rzeczami, na które MY nie mamy wpływu.
    Ale pamiętać, że "u Boga wszystko jest możliwe".

    Pozdrawiam serdecznie

    ..

    OdpowiedzUsuń
  124. Aleksander Ścios :

    "Po lekturze linkowanego materiału oraz reakcjach hierarchów na pakt z Gundiajewem, warto zrezygnować z infantylnej narracji o "naszych" hierarchach, rzekomym konflikcie w łonie Episkopatu lub poszukiwaniu "lepszych" i "gorszych" biskupów."

    Panie Aleksandrze

    Czyżby miał to być nóż w nasze serca ,że w dniu " święta Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze, podczas których poświęcono tablicę upamiętniającą Śluby Narodu Polskiego. Inicjatorem jej powstania jest Instytut Prymasa Wyszyńskiego" (http://www.radiomaryja.pl/kosciol/ponad-35-tys-patnikow-na-jasnej-gorze/) ...

    czytano we wszystkich kościołach to Porozumienie?!



    /Pojednanie z Rosją we wszystkich kościołach

    Tekst przesłania do narodów Polski i Rosji 9 września zostanie odczytany we wszystkich kościołach w Polsce – podaje TVP Info. Decyzję taką podjęto na dzisiejszym spotkaniu biskupów diecezjalnych i członków Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski na Jasnej Górze w Częstochowie/

    http://niezalezna.pl/32229-pojednanie-z-rosja-we-wszystkich-kosciolach

    WiW

    OdpowiedzUsuń
  125. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  126. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  127. Powyższy tekst artykułu pt. "PATRON POJEDNANIA ZRODZONEGO Z KRWI" po zapoznaniu się z jego treścią, nie pozostawia we mnie złudzeń, że cała ta akcja niby "pojednania" oparta w deklaracjach osób zaangażowanych w ten proces, o ciągłe przywoływanie krwi męczenników i cierpieniu niewinnych, to niesamowita kpina i przeinaczanie rzeczywistości. Nie wiem, czy z głupoty, ale raczej całkiem świadomie i konsekwentnie ludzie zaangażowani w ten proces, oparty na fałszu, a nie prawdzie, po prostu kpią sobie z odkupieńczej drogi Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. Cała ta szopka pojednania, to po prostu chory, wieloletni, etapowy rytuał oddawania czci szatanowi (Jezus nazywa go ojcem wszelkiego kłamstwa), bo to właśnie styl lucyfera polega na odwracaniu o 180 stopni słów prawdy. Wszelkie czarne msze satanistyczne opierają się w swej liturgii na odwrotności i przeciwieństwach normalnej Mszy Świętej (biel->czerń, krzyż normalny->krzyż odwrócony, itd.). Wszystko to, co obserwujemy, to taki chory teatr dla Lemingów: patrzcie, oto kłamstwo nazywamy prawdą, krew bohaterów stawiamy na równi z krwią zdrajców i oprawców. W takim pojednaniu mogą brać udział ludzie albo nieświadomi (okazja testowania postępującej epidemii lemingozy), albo ludzie świadomie sprzedani złu. Normalnemu człowiekowi, który poszukuje słów prawdy, na pewno w tym chorym teatrze pojednania, pojawi się niesmak i wątpliwości, w co tu jest grane.

    OdpowiedzUsuń
  128. Na swojej stronie pisze pan, panie Aleksandrze, że NIE WYRAŻA PAN ZGODY NA PUBLIKACJĘ SWOICH TEKSTÓW PRZEZ PORTAL NOWY EKRAN PL. Jednak z tego co widzę, tzw. nowy ekran niewiele sobie robi z pana zakazu i nadal zamieszcza pańskie teksty na swoich stronach

    OdpowiedzUsuń
  129. ----
    Radio watykańskie o orędziu Cyryla i KEP


    Nadal nie milkną komentarze po wizycie w Polsce patriarchy Moskwy i całej Rusi Cyryla I. Wydarzenie to budzi nadzieje, że oba Kościoły i społeczeństwa włączą się rzeczywiście w proces oczyszczania pamięci, w dialog i współpracę zainicjowane przez podpisanie wspólnej deklaracji o pojednaniu obu narodów. Podobnie uważa nuncjusz apostolski w Polsce, abp Celestino Migliore.

    „Dwa siostrzane Kościoły zobowiązały się do tego, aby przyczyniać się do przeciwdziałania, do mediacji, do pojednania w tych sprawach, które są jeszcze rozbieżne – powiedział Radiu Watykańskiemu abp Migliore. – I tu nie chodzi o znaczenie techniczno-prawne tych pojęć w prawie międzynarodowym. Tamten aspekt dotyczy polityków. Tu chodzi o znaczenie tych słów, jak rozumieją je sygnatariusze. Chodzi o przemianę serc i umysłów poszczególnych ludzi i całych społeczności. Polityka i religia mają do zaoferowania swój specyficzny wkład w życie społeczne, bez wchodzenia sobie nawzajem na obszary właściwe danej rzeczywistości. W ten sposób można lepiej przyczynić się do budowania dobra wspólnego. Obie społeczności chrześcijańskie, katolicka i prawosławna, wtedy przyczyniają się do wzajemnego przebaczenia, gdy pomagają widzieć historię i teraźniejszość oraz perspektywy na przyszłość w świetle prawdy, która jest ponad nami”.

    Abp Migliore zaznaczył, że prawdy, która przychodzi z wysoka, powinniśmy wspólnie poszukiwać jako chrześcijanie. Ta prawda jest w stanie pomóc nam przebaczać i na tym przebaczeniu budować przyszłość – dodał nuncjusz.

    http://pl.radiovaticana.va/articolo.asp?c=614893

    ====

    Panie Aleksandrze,

    Słowa nuncjusza są wzajemnie sprzeczne. Jeżeli bowiem nie znamy prawdy (nawet ziemskiej, nie tylko "przychodzącej z wysoka") jakże mamy przebaczać? I komu? Skoro tam nikt nie poczuwa się do winy?

    I czy - podobnie jak ja - nie wzdraga się Pan na nazwanie prawosławnej Cerkwi Moskiewskiej i Rzymskokatolickiego Kościoła w Polsce, cyt: "dwoma siostrzanymi kościołami"? Przecież Cerkiew jest, w naszym rozumieniu, kościołem heretyckim, nie uznającym zwierzchności papieża, dążącym do ustanowienia "trzeciego Rzymu" - przez lata w Konstantynopolu, obecnie - w Moskwie.

    Potoku słów - o sercach, politykach, społecznościach i dobru wspólnym - nie komentuję, bo go nie pojęłam. Pewnie dlatego, że stanowi typową "watę uszczelniającą"!


    Pozdrawiam Pana serdecznie

    ..

    OdpowiedzUsuń
  130. ----
    ALEKSANDER ŚCIOS

    Panie Aleksandrze,

    W najnowszym numerze tygodnika "Nasza Polska" [Nr 35 (878) z 28 sierpnia 2012 r.] ukazał się wywiad z ks. Jarosławem Wiśniewskim - misjonarzem z Uzbekistanu (w 2002r wydalonym z Rosji jako persona non grata).

    Wywiad, przyznaję, zupełnie nieprawdopodobny w swej chrześcijańskiej prostolinijności, odwadze i prawdzie. Ostatnie zdania wypowiedziane przez księdza Wiśniewskiego dźwięczą w mych uszach jak groźne memento...
    ____________________

    Wywiad zatytułowany "Pojednanie z Cyrylem" przytoczę w całości poniżej, a zaraz potem, dzisiejszą wypowiedź kolejnego sprawiedliwego: księdza Tadeusza Isakowicz-Zaleskiego, który nie zamierza odczytywać "Orędzia" w swojej parafii.

    Bardzo mnie cieszą TACY KSIĘŻA PATRIOCI - w prawdziwym, nie wydrwionym przez błazeńsko-komunistyczną nowomowę - słów tych szlachetnym znaczeniu!

    Pozdrawiam Pana serdecznie

    ..

    OdpowiedzUsuń
  131. CZ. I

    CYRYL ZAKPIŁ Z POLAKÓW


    - Zakończyła się wizyta w Polsce patriarchy Moskwy i całej Rusi Cyryla I. Wspólne oświadczenie zdawkowo potraktowało zaszłości pomiędzy Polską a Rosją, bowiem m.in. nie udało się porozumieć np. co do sprawy Katynia. Jeśli więc Cyryl I inaczej widzi tę tragedię niż większość Polaków, to co to w praktyce oznacza?

    - My, katolicy mieszkający na wschodzie, mamy małą siłę przebicia ze swoimi ocenami. Katolicy dobrowolnie na fali szczerego, ale naiwnego ekumenizmu oddali sporą cześć swoich autonomicznych przywilejów w ręce hierarchów prawosławnych. Ci zaś z tego ochoczo skorzystali. To oni podpowiadają służbom granicznym, jakich biskupów i księży nie wpuszczać do Rosji. To ich sugestie są decydujące przy podejmowaniu decyzji personalnych w moskiewskiej nuncjaturze. To tu pierwsze skrzypce od lat gra Cyryl I. Mimo daleko idących ustępstw, sytuacja katolików w Rosji nie poprawia się. Symptomem niech będzie drastyczny spadek powołań i liczne rezygnacje kapłanów z polskim paszportem lub polskiego pochodzenia. Ta tendencja ujawniła się zwłaszcza po nominacji włoskiego, spolegliwego metropolity do Moskwy. Łagodne traktowanie Rosjan i ich żądań tym właśnie się kończy, że zaczynają nas ignorować, kpić z nas, izolować. Kpiną jest właśnie powielanie kłamstwa katyńskiego. Także przez Cyryla I, chociażby poprzez odmowę przeprosin za tę zbrodnię. A jednak można zakpić na terenie Polski z ofiar katyńskich, a wizyta takiego kpiarza może być relacjonowana jako sukces.

    - Na wschodzie chyba głośno o tym nikt z katolików nie mówi?

    - Nie wszyscy się boją, ale pamiętać też trzeba o realiach. Moskiewski patriarchat ma wsparcie władz. Rosyjskich katolików natomiast nie broni żadna ambasada. Hierarchowie prawosławni wiedzą o tym i szydzą z bezbronnych katolików. Przez 17 lat rządów metropolity Kondrusiewicza żaden rosyjski przywódca nie zaprosił na audiencję polskiego biskupa. To prawda, że w naszej wspólnej historii było sporo bolesnych dat. Gdyby było “cacy”, to nie byłoby tego spotkania Cyryla z naszym episkopatem. Skoro jednak do niego doszło, to nie warto było jedynie nawzajem się głaskać.

    - A może to ważna symbolika wyciągniętej dłoni?

    - W takiej formie to się mija z celem. Wrzód będzie ropiał i Kościół straci szansę na rolę mediatora. Dla mnie ideałem pozostaje ks. Jerzy Popiełuszko, który - nie obrażając nikogo - stawiał "kawę na ławę" i nie targował jak Ezaw za talerz soczewicy swoim pierworództwem. W moim odczuciu droga do pojednania przez przemilczanie jest bardzo daleka i wiedzie donikąd.

    Szanuję wysiłki episkopatu, bo wiem bardzo dobrze, ile cierpliwości i wyrzeczeń kosztowała ich misja pertraktacji z rosyjskim hierarchą i politykiem w jednej osobie. O Cyrylu I trzeba powiedzieć kilka słów prawdy. To ten sam polityk, który podejmował decyzję o blokowaniu wysiłków Jana Pawła II, by odwiedzić Rosję w czasach patriarchy Aleksego II. To Cyryl I tworzył wówczas politykę zagraniczną patriarchatu. Oczekiwania, że on właśnie złagodzi kurs i stworzy ekumeniczną atmosferę, były i są płonne.

    Żal mi naszych hierarchów podwójnie, bo - rezygnując z twardej linii w pertraktacjach o Katyń - narażają się na śmieszność w oczach oponentów, czyli "braci Moskali". Zarówno w polityce Kremla, jak i moskiewskiego patriarchatu dominuje schemat siły. W krajach muzułmańskich, gdzie prawosławie ma się kiepsko, hierarchowie prawosławni chętnie przyznają, że islam jest światową religią bliską w duchu prawosławiu. U siebie natomiast, gdzie czują plecy Kremla, o islamie mówią już z większym dystansem. To samo dzieje się w krajach katolickich. Cyryl I będzie mówił o wspólnych interesach, ale u siebie, w Moskwie, postara się, żeby katolicy wycofali się z życia publicznego, a księża w upokarzający sposób nadal będą czekać na wizy.


    ___________________________________________________

    OdpowiedzUsuń
  132. CZ. II

    - Znał Ksiądz prałata Zdzisława Peszkowskiego. Czy takie potraktowanie sprawy katyńskiej nie byłoby ciosem dla Katyńczyków do jakich m.in. zaliczał się ks. Peszkowski?

    - Ksiądz Zdzisław od dawna zmagał się z brakiem zrozumienia dla sprawy katyńskiej w tzw. wyższych sferach. Być może jestem źle poinformowany, ale podobno sprawa pomnika Golgoty Wschodu w Częstochowie została zaniechana i projekt ma mieć inną nazwę niż proponował prałat i zaakceptował papież. Ktoś uznał, że nazwa rani uszy Rosjan... Boję się, że ostatnim polskim hierarchą, który otwarcie i konsekwentnie bronił sprawy katyńskiej i wspierał bez kompleksów prałata Zdzisława i jego środowisko był Jan Paweł II. To właśnie za radą prałata Papież odwiedził Bykownię w Kijowie, mimo że nie było tego w planie. W planie miały być odwiedziny Kijowskiej Ławry, ale właśnie moskiewski patriarchat nie wyraził na to zgody. Pewien rosyjski dziennikarz powiedział wówczas: "Myślę, że kiedyś będzie nam bardzo wstyd za to, żeśmy nie pozwolili Papieżowi odwiedzić Rosji". To celna wypowiedź. My zaś, gdybyśmy mieli działać proporcjonalnie do tego jak potraktowano naszego Papieża w Rosji, to żaden patriarcha nie miałby wstępu do Warszawy przez kilka następnych stuleci. Ale jesteśmy starsi jako naród, jako chrześcijanie i być może mądrzejsi. Tak, to była chrześcijańska mądrość, ten gołębi charakter, do którego na przyszłość nie zaszkodzi dodać chytrości węża, która w działaniach Moskwy dominowała zawsze. Jedno i drugie wynika przecież z Biblii.

    - Pozostając przy historii. Pomimo lapidarności wspólnego oświadczenia, strona katolicka reprezentowana przez abp Józefa Michalika i prawosławna przez Cyryla I we “Wspólnym Przesłaniu do Narodów Polski i Rosji” potępiły okres totalitaryzmu, który doświadczył oba narody. Czy takie potępienie zbrodni komunistycznych podpisane przecież przez byłego współpracownika KGB o pseudonimie "Michajłow" nie jest przynajmniej jakimś nietaktem?

    - Owszem, jest to nietakt, ale po rewelacjach pani generał Anodiny nie zdziwią mnie już żadne wypowiedzi rosyjskich polityków zatrudnionych teraz lub kiedykolwiek w KGB. Nietaktem jest również podtrzymywanie reżimu Asada w Syrii lub islamistów z Teheranu. Nigdy nie słyszałem, żeby moskiewski patriarchat próbował bronić uciśnione narody i miał inne zdanie niż Kreml w jakiejkolwiek kwestii. Mówienie więc, że przyjazd patriarchy był tylko duszpasterski, jest brakiem znajomości historii. Związek carskiego tronu z prawosławnymi hierarchami wpisany jest niejako w prawosławie. Poprzez to hierarchowie byli w przeszłości i pozostają mało wiarygodni jako przedstawiciele narodu. Oni nie mają społecznej zgody na to, by reprezentować naród rosyjski.

    - Przechodząc do sfery religii, Cyryl I w swojej książce mówił o katolicyzmie jako głównym sojuszniku prawosławia w walce ze współczesnymi zagrożeniami. Spędził Ksiądz kilka lat w Rosji. Mówił Ksiądz niedawno o księżach tam mordowanych nie tylko w okresie komunistycznym, ale także po “pieriestrojce”. Czy postawa Cyryla I i prawosławia - choć to być może nieco retoryczne pytanie - była świadectwem dla wspólnego frontu katolicko-prawosławnego, o którym pisał patriarcha Moskwy?
    ____________________________________________

    OdpowiedzUsuń
  133. CZ. III



    - Ojcem złych relacji pomiędzy Kościołami jest m.in. Cyryl I. To on jest autorem "epokowego dokumentu" o "katolickim prozelityzmie", w którym wymieniono mnie, biskupa Mazura i kilka innych osób z nazwiska. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby ten dokument nie stał się podstawą do wyrzucania księży z Rosji. Dokument ujrzał światło dzienne 10 lat temu, 29 czerwca, a moja deportacja nastąpiła 8 września, czyli dwa miesiące później. We wschodniej polityce, również w kościelnej polityce personalnej, tak często się oczekuje poprawności politycznej od szeregowych księży. Nie potrafię jednak przemilczeć zdania wypowiedzianego przez Cyryla I w 2007 r., kiedy to "przeniesiono" abp Kondrusiewicza z Moskwy do Mińska. Przypuszczam, że uczyniono to "pod naciskiem" moskiewskiego patriarchatu. Cyryl powiedział wtedy, że nie ukrywa satysfakcji z powodu tej decyzji Watykanu. W gruncie rzeczy to była właśnie decyzja Cyryla, który bardzo sobie cenił przyjazne relacje z nuncjuszem Antoniem Menninim, i śmiem twierdzić, że nadużywał dobroci i przyjaźni tego łagodnego człowieka.

    - W Belwederze nie tylko politycy, duchowni prawosławni, ale także przynajmniej część biskupów katolickich śpiewali Cyrylowi I i prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu "sto lat".

    - Nie wróżę Cyrylowi I ani 100 ani 80 lat. Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że Pan Bóg pragnie szybszego i prawdziwego pojednania katolików z prawosławiem i Polaków z Rosjanami. Za życia Cyryla to raczej nie nastąpi.

    - Czy modli się Ksiądz o powrót schizmatyków na łono Kościoła katolickiego?

    - Z prawosławnymi dzieli nas bardzo niewiele, a ich niechęć do Watykanu jest często wymuszana i wytresowana przez prawosławną hierarchię. Nawrócenia pewnej kategorii osób odbywają się jedynie poprzez modlitwę i post. Sama modlitwa nie wystarczy. Pewne nadzieje w moje serce wlewa męczeńska ofiara wielu sprawiedliwych ludzi z Katynia i Smoleńska. Niewykluczone, że niektórzy z nich w drodze na rzeź podjęli taki post i wzbudzili takie właśnie intencje.

    - Dziękuję za rozmowę.


    - Bóg zapłać za cenne pytania i zaufanie do szczerości mojej wypowiedzi. W Rosji taki wywiad nigdy nie ujrzałby światła dziennego, a w Polsce być może to są właśnie ostatnie chwile, by coś takiego powiedzieć.

    ______________________________________________


    OSTATNIE ZDANIE WIELKIMI LITERAMI:


    W ROSJI TAKI WYWIAD NIGDY NIE UJRZAŁBY ŚWIATŁA DZIENNEGO, A W POLSCE BYĆ MOŻE

    SĄ TO WŁAŚNIE OSTATNIE CHWILE, BY COŚ TAKIEGO POWIEDZIEĆ.




    http://naszapolska.pl/index.php/component/content/article/42-gowne/3272-cyryl-i-zakpi-z-polakow
    __________________________________________

    OdpowiedzUsuń
  134. ----
    "Nie przeczytam przesłania agenta KGB"

    Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski na łamach „Gazety Polskiej Codziennie” zapowiedział, że nie przeczyta przesłania, którego współautorem jest Cyryl I. Na swojej stronie internetowej potwierdził decyzję, pisząc: „Nie przeczytam w kościele przesłania agenta KGB”.

    - Prace nad dokumentem odbywały się w tajemnicy. Jego podpisanie miało miejsce w świeckim budynku, wśród przedstawicieli świeckiej władzy. Przesłanie nabiera więc nie duchowego, ale politycznego charakteru. Odczytanie dokumentu spowoduje konflikty. Niektórzy wierni mogą w czasie mszy św. po prostu wyjść ze świątyni. Wielu kapłanów może mieć z kolei dylemat moralny, czy list odczytywać. W parafii, której jestem proboszczem, listu nie odczytam – zapowiedział ks. Isakowicz-Zaleski dzisiaj w „Codziennej”.

    A na swoim blogu opublikował informację pod tytułem: „Nie przeczytam w kościele przesłania agenta KGB”.

    „Władze kościelne chcą, aby 9 września we wszystkich polskich kościołach przeczytano tzw. przesłanie, które w obecności politycznego establishmentu podpisano na Zamku Królewskim w Warszawie. Ja jednak tego pisma nie przeczytam, gdyż Cyryl I jest osobą skompromitowaną, ściśle powiązana z carem Putinem. Poza tym nie reprezentuje on narodu rosyjskiego” – napisał ks. Tadeusz Isakowicz-Zalewski.

    Przypomnijmy, że – jak wcześniej informował portal Niezależna.pl - tekst przesłania do narodów Polski i Rosji 9 września zostanie odczytany we wszystkich kościołach w Polsce. Decyzję podjęto na spotkaniu biskupów diecezjalnych i członków Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski.

    http://niezalezna.pl/32270-nie-przeczytam-przeslania-agenta-kgb
    ______________________________________________

    OdpowiedzUsuń
  135. INFO Z OSTATNIEJ CHWILI:

    PiS powołał zespół parlamentarny, który ma monitorować "przypadki łamania prawa" oraz "działania przeciwko demokracji" - poinformował PAP poseł Marek Suski. Zespół ma przyglądać się np. sądownictwu. Jego przewodniczącym został Krzysztof Szczerski (PiS).

    KOMENTARZ DO INFO

    No to pikujeeeeeeemy koszącym lotem pingwina amen.


    ...

    OdpowiedzUsuń
  136. Szanowny Panie Aleksandrze,
    bardzo dziękuję za korespondencję.
    System już działa,więc mogę napisac.

    Barbara L.

    OdpowiedzUsuń
  137. Panie Aleksandrze,
    Może trochę nie na temat, choć sprawa dotyczy naszego państwa. Nie jest to nic, czego pewnie Pan nie wie, czy wielu tutaj piszących. Dzisiejszy dzień pozbawił w dużej mierze nadziei na pozytywne rozwiązanie spraw Polski. Ostatnie oświadczenia posłów PiS, jakieś chaotyczne pomysły z tzw konstruktywnym votum nieufności pokazują, że największa partia opozycyjna w Polsce nie ma żadnego pomysłu na wykorzystanie obecnej sytuacji (afera za aferą), by stworzyć jakiś spójny przekaz do rodaków!
    Tak skompromitowana ekipa, tak nieudolna, jak PO powinna być doskonałym celem do obstrzału, a tymczasem PiS ze swoimi niezrozumiałymi pomysłami zdaje się wyciągać koło ratunkowe dla Tuska i jego kompanów. Bo czymże jest wołanie: odsuńmy Tuska od władzy, nawet w koalicji z SLD czy RP?? Całkowicie błędnie zdiagnozowany problem: to nie Tusk jest największym kłopotem, ale całe jego zaplecze, jego suflerzy. Odsunięcie Tuska nie spowoduje , że kłopoty naszego kraju znikną, a ludzie zrozumieją, czym były ostatnie lata rządów ekipy PO. Przyznam, ze od rana jestem strasznie zniesmaczona i mam już dość patrzenia na ten żałosny spektakl i kolejne zmarnowane szanse.

    Cz. I

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cz. II


      Zamiast iść do ludzi z jasnym przekazem, wchodzą na wyższy stopień abstrakcji, zabawiając się w partyjno-sejmowe gierki. A to votu, a to jakiś zespół powołają. Nie tędy droga.
      PiS jest leniwy, co stwierdzam z przykrością, a co widać najlepiej po strukturach terenowych.
      Sprawia to czasem wrażenie, ze im jest tak dobrze i nie chcą wygrać. W końcu diety te same, subwencje, a odpowiedzialności żadnej. Zamiast pracy w terenie, częstych spotkań, objaśniania ludziom rzeczywistości, której ci nie rozumieją, działacze partyjni wolą jakieś gierki, przeintelektualizowane zabawy w wąskim gronie odbiorców.
      Ludzie sami pytają, zagadują, co sądzić, co myśleć, widzę, ze chcą się dowiedzieć, chcą wyrobić sobie zdanie, ale największa partia opozycyjna nie widzi potrzeby, by ruszyć w teren! Biura czynne od godzin południowych, niedoinformowani sekretarze, asystenci, kompletny brak przepływu informacji wewnątrzpartyjnej (Warszawa niewiele wie o tym, co ważnego się dzieje w terenie, a teren nie wie, co Warszawa planuje) - siedzą i czekają, aż ktoś im przyniesie zwycięstwo na tacy. A najlepiej jak to zrobią jacyś wolontariusze, jacyś naiwniacy, którzy zdzierają sobie gardła w dyskusjach, wyklepują palce na klawiaturach.
      Kiedy zwracam uwagę ludziom związanym mniej lub bardziej ze strukturami terenowymi, ze tak nie może być, że taka bierność nie doprowadzi do zwycięstwa słyszę: ale w każdej partii tak jest.
      I właściwie na tym kończy się dyskusja i pomysły. PiS wyobraża sobie, że można wygrać wyboru z perspektywy Warszawy, siedząc przed kamerami lub robiąc fajną kampanie wyborczą na 3 miesiące przed wyborami: jakieś spoty, kilka błyskotliwych wieców i tyle.
      Otóż to nie wystarczy, nie wystarczy kryzys, czy gradobicie, ale trzeba ruszyć do ludzi.
      PiS musi rozpocząć już teraz kampanie społeczne, wpuścić nieco świeżej krwi, zdolnych ludzi, którym się chce, a nie znudzonych, wszystkowiedzących i nic niemogących działaczy terenowych. Muszą zacząć działać jak Orban na Węgrzech, w każdej mieścinie, blisko ludzi.
      Reżyser "Roja" w jednym z wywiadów rozgoryczony powiedział o PiS: "tak się nie prowadzi wojny, to nie jest bitwa, ale ugoda - my jesteśmy opozycją, a wy rządzicie".
      I chyba coś w tym jest.Przepraszam za ten emocjonalny wpis, ale może ktoś z PiS to przeczyta i coś zacznie robić, bo inaczej przegrają wszystko. I niech nie podpierają sie Orbanem na usprawiedliwienie swojego lenistwa - Orban włożył sporo wysiłku, by dotrzeć do ludzi bezpośrednio, a nie za pośrednictwem i z błogosławieństwem TVN. By coś osiągnąć trzeba się czasem spocić i poluzować krawaty.
      PiS musi wziąć przykład z A. Macierewicza - widzę, że ludzi pociąga taka jednoznaczna, jasno zdefiniowana postawa. I przede wszystkim to, że A. Macierewicz non stop jest wśród ludzi, rozmawia z nimi, słucha ich, dyskutuje.
      Ale on jest tylko jeden, reszta woli błyszczeć przed kamerami i szumnie ogłaszać kolejne inicjatywy, które tzw zwykłych ludzi niewiele obchodzą i co najgorsze niczego nie wyjaśniają zdezorientowanym ludziom. Jaki bowiem ma pójść przekaz z powołania zespołu ds. zagrożeń demokracji? Co to znaczy, że będą monitorować? I co? Będą ogłaszać efekt tych obserwacji na kolejnych konferencjach, z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku?
      Kampanię trzeba zacząć już, teraz, z impetem i pomysłem.

      Pozdrawiam serdecznie

      Martynka

      Usuń
  138. @Urszula Domyślna

    Bardzo dziękuję za wklejenie wywiadu z ks. Jarosławem Wiśniewskim, który przynosi bardzo potrzebne informacje o "pojednaniu" widzianym ze strony sytuacji katolików i księży katolickich w Rosji oraz przypomina "zasługi" Cyryla w polityce wobec Jana Pawła II.

    Najnowszy tekst Pana Aleksandra w dzisiejszej "Gazecie Polskiej".

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  139. wheelie -

    To prawda. Odwrócenie symboli i dogłębne semantyczne zafałszowanie jest najmocniejszym znakiem rozpoznawczym działalności Złego. W przypadku "pojednania" z Cerkwią Putina, tym znakiem jest również nachalna demagogia ze strony zwolenników.

    OdpowiedzUsuń
  140. Anonimowy z 28 sierpnia 14:04,

    Wiem, że ten zakaz nie jest respektowany. Świadczy to jak najgorzej o osobach piszących na NE.

    OdpowiedzUsuń
  141. Pani Urszulo,

    Serdecznie dziękuję za tekst tego ważnego wywiadu. Dobrze, że są księża bardziej wierni prawdzie i Chrystusowi niż doraźnym nakazom politycznym.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  142. Barbara L. -

    Ja także dziękuję i liczę na Pani udział w dyskusji pod tekstami.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  143. Pani Martynko,

    Nie muszę chyba dodawać, że Pani refleksje są mi bardzo bliskie i identycznie oceniam obecną sytuację i zachowania opozycji.
    Dziś opublikuję na blogu tekst, który ukazał się w bieżącym numerze GP. Nawiązuje on do Pani wypowiedzi i wskazuje na potencjalne scenariusze z udziałem PiS-u.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  144. Panie Aleksandrze,

    Będę komentowała u Pana-oczywiście.Nie zawsze znajdę zapewne odpowiedni
    link,czy nie zawsze zdołam zamiescic tutaj czyjeś mądre zdanie w sprawie.
    Staram się obserwowac obecne ruchy i działania ludzkie w obronie wartosci,
    które będa decydowały o najbliższej przyszłości Polski.
    Historia udowadnia,że Polacy są walecznym narodem i nie dadzą się
    łatwo zniewolic.
    Drobny symboliczny przykład:

    http://wolnapolska.pl/index.php/Historia/2012082915940/odpiowali-lenina-ze-stoczniowej-bramy/menu-id-146.html

    Ze zniecierpliwieniem oczekuję na marsz 29 września.
    Czy będzie to ostatni zryw,czy początek długiego marszu,o którym Pan kiedyś napisał?

    Pozdrawiam serdecznie!
    Barbara L.

    OdpowiedzUsuń
  145. Marsz Polonia!

    http://marszpolonia.com/2012/07/24/marek-baterowicz-cerkiew-jak-komitet-centralny/

    Pozdrawiam wszystkich Patriotów!
    Barbara L.

    OdpowiedzUsuń
  146. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  147. Hasło "pojednania na krwi" zostało wyartykułowane już 19.04.2010
    klik
    i pokazuje dobitnie co nas czeka.

    OdpowiedzUsuń