Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

niedziela, 3 czerwca 2012

1989 - NA POCZĄTKU BYŁO KŁAMSTWO

"To co się działo w 1989 r. nie miało nic wspólnego z wyborami i w tamtym czasie wszyscy to jeszcze nie tylko rozumieli ale i głośno mówili, nawet zwolennicy tej operacji. [...]Dla ludzi Platformy Obywatelskiej wywodzących się z ugrupowania powstałego przy okrągłym stole i z niego czerpiących swoje siły fikcja demokracji u źródeł III RP jest przesłanką usprawiedliwiającą ograniczenie, a nawet likwidację demokracji obecnie. Platforma wychodzi bowiem z założenia, że społeczeństwo, które nie potrafiło wywalczyć demokracji i niepodległości, a następnie pogodziło się z ich fikcją da sobie odebrać istniejące wciąż namiastki demokratycznych instytucji” - napisał przed trzema laty Antoni Macierewicz w referacie wygłoszonym podczas sejmowej konferencji zorganizowanej przez Annę Walentynowicz.
O fikcji leżącej u podstaw państwowości III RP pisał również Krzysztof Czabański - bezpośredni obserwator obrad OS, w wydanej w roku 2005 książce „Pierwsze podejście. Zapiski naocznego świadka”, .której ostatnia część jest dziennikiem prowadzonym od 6 lutego – do 6 kwietnia 1989 roku. Na stronie 225 Czabański zanotował:
Tu nie chodzi o żadną czystość w rozumieniu romantycznym czy coś w tym rodzaju. O nie. Tu chodzi, po prostu, o wartości. Rozbrat z nimi, obserwujemy to na własne oczy, jest przeżyciem ciężkim i właściwie niewytłumaczalnym. Czyż tego wszystkiego, co się dzieje nie można by robić uczciwiej, rzetelniej?! Myślę, że tak. I wcale nie potrzeba by było do tego więcej wysiłku, wystarczyłoby zaufanie do innych, szanowanie innych, mniej klikowe rozgrywanie spraw. Zapewne się powtarzam, ale mam nieodparte wrażenie, że salon dominował nie tylko inicjatywy „S” i Wałęsę, ale w ogóle całą opozycję. Salon najprostszą drogą do degrengolady.”
Relacja Czabańskiego zawiera również bezcenny zapis opinii przeciwników OS. Kilkanaście stron wcześniej autor zanotował:
Zadaniem K. W. wszystko to jest mistyfikacją. Według L. za „okrągłym stołem”, a właściwie za zawartym wcześniej układem, stoją duże pieniądze (kilka miliardów dolarów) i to skłania władzę do porozumienia. Według K. jest to plan sowiecki, realizowany bezwzględnie przez Jaruzelskiego i Wałęsę, który zwietrzył możliwość utworzenia przez elitę opozycji establishmentu wespół z elitą władzy. Jakby jednak nie było, wydaje się, że efekt końcowy może być podobny. Otóż, nastąpi legitymizacja władzy, Jaruzelski zostanie prezydentem wybranym przez sejm, który z kolei będzie wybrany przez naród. Wałęsa zaś będzie następnym prezydentem, a na razie np. przewodniczącym Frontu Porozumienia Narodowego. Jadzia uważa, jak donieśli mi wspólni znajomi, że „beton” zaciera ręce i śmieje się ze stołu. Bardziej z „S” zresztą. Dwa centra zawierają układ, a wszystko się i tak wywróci, z tym, że „S” zostanie po drodze skompromitowana. U końca drogi zaś, prorokuje K. W., skorumpowane elity będą blokować społeczeństwo, zaś rządzić będzie prezydent – choćby i Wałęsa – i tajna policja”.
O realizacji planu sowieckiego mówił w 1990 roku francuski historyk i sowietolog, Alain Besancon, w odpowiedzi udzielonej Adamowi Michnikowi na jego list otwarty zamieszczony w "Gazecie Wyborczej". Besancon, analizując sytuację po obradach OS i czerwcowych wyborach  napisał m.in.:
To, co dzieje się w Polsce, to właśnie to, czego chciał dokonać Gorbaczow u wszystkich swych satelitów. Niemal wszędzie manewr ten zakończył się niepowodzeniem. Powiódł się w Polsce i to jest największym sukcesem Gorbaczowa. Ma w tym swój udział Michnik.”
Z perspektywy dwudziestu dwóch lat, powinna nas zdumiewać wyjątkowa trafność ówczesnych ocen. Historia przyznała rację tym, którzy prognozowali, że „wielka mistyfikacja” stanie się podstawą wszystkich procesów politycznych nowego państwa i pozwoli zastąpić autentyczną demokrację agenturalno-esbeckim erzacem. Proces wyłonienia III RP nawiązywał wprost do tradycji sfałszowanych wyborów z roku 1947, z których komunistyczni najeźdźcy wywodzili swoje prawa do rządzenia Polakami. Jak tamto historyczne fałszerstwo stało się jednym  najważniejszych elementów mitu założycielskiego PRL -  tak wyborcza farsa z roku 1989 jest do dziś fundamentem układu OS. Samozwańcze „elity” III RP uczyniły z tych „częściowo wolnych” wyborów podstawę ułomnej państwowości i na nich oparły prawo do obecności komunistów w życiu publicznym. Choćby dlatego analogie z wyborami 1947 roku są oczywiste - jeśli nie poprzez sam akt fałszerstwa, to z uwagi na rolę, jaką czerwcowe wybory odegrały w naszej historii. To dzięki nim zalegalizowano PRL i wszystkie patologie  zbrodniczego systemu, włączając sowieckich namiestników i zależnych od okupanta funkcjonariuszy w krwioobieg III RP.  Trudno wyobrazić sobie większą nikczemność wobec narodu złaknionego wolności. Ludzie paktujący z komunistami przy „okrągłym stole” cynicznie wykorzystali nasze marzenia o Niepodległej i uczynili z nich obszar, na którym zbudowano przymierze katów i ofiar. 
Jeśli dziś w otoczeniu Bronisława Komorowskiego znajdujemy niemal wszystkich beneficjantów  tego paktu, a w życiu publicznym dominują  postaci z czasów PRL-u – dowodzi to nie tylko trwałości mitu założycielskiego III RP, ale po dwóch dekadach od „wielkiej mistyfikacji” potwierdza jej antynarodowy i antypolski charakter.
Jan Olszewski, pierwszy faktycznie niekomunistyczny premier, w wywiadzie udzielonym niedawno miesięcznikowi „Nowe Państwo” przypomniał, na czym polegała ówczesna wina koncesjonowanej opozycji i samozwańczych „autorytetów”.
Okrągły Stół – powiedział Olszewski -  był umową pomiędzy częścią elity opozycyjnej a władzami PRL bez udziału społeczeństwa. To są dobrze znane fakty. Strony ustaliły warunki ugody– nie dyskutujmy teraz nad ich adekwatnością. Później nastąpiły wybory 4 czerwca. Głos zabrał naród, czyli suweren. Mimo ograniczenia tych wyborów zasadą kontraktowości dał wyraźne wskazanie, czego sobie życzy. W prawie rzymskim jest taka instytucja, obecna również w naszym prawie cywilnym, prowadzenia cudzych spraw bez zlecenia. Określa ona sytuację, w której ktoś musi się zaopiekować cudzym mieniem pod nieobecność właściciela i jakie wówczas może podjąć czynności. Można przyjąć, iż w 1989 roku część elity opozycyjnej podjęła się prowadzenia cudzych spraw bez zlecenia. Jednak po 4 czerwca jej rola została zakończona. Prawowici właściciele – czyli obywatele – powrócili. Rola samozwańczego opiekuna dobiegła przez to końca. Tymczasem znaczna część opozycji, która wzięła udział w Okrągłym Stole, albo tego nie zrozumiała, albo zrozumieć nie chciała. Trzymała się zupełnie bezwartościowego przekonania, że dała słowo komunistom i musi go dotrzymać, bo to będzie rzekomo dobre dla wszystkich. I tak mimo jasnego wskazania suwerena pakt z ludźmi PRL trwał przez lata niepodległości, z krótkimi przerwami na próby jego kwestionowania.”
Do tego, niezwykle ważnego wywiadu warto będzie jeszcze powrócić, bo ze strony polityków opozycji nieczęsto można dziś usłyszeć tak głębokie i trafne oceny. 
Jan Olszewski precyzyjnie wskazał, że umowy OS nie znalazły akceptacji polskiego społeczeństwa, zaś wyniki wyborów z 4 czerwca podważały w istocie fundament, na którym zbudowano układ III RP. Władza wyłoniona z tych wyborów nie posiadała zatem demokratycznej legitymizacji i podtrzymując antypolski pakt z komunistami - działała wbrew woli suwerena. Ta pierworodna skaza musiała zaważyć na każdych następnych wyborach – czyniąc z nich zaledwie substytut autentycznego aktu demokracji.
Bronisław Komorowski i pozostali rzecznicy umów OS, chcą dziś nazywać rocznicę wyborów 1989 roku „Świętem Wolności” - i przez kolejne lata podtrzymywać fałszywą mitologię tego zdarzenia.  Licząc na niewiedzę lub amnezję Polaków, próbują ukazać je jako „przełomowe i historyczne”, a samych siebie wykreować na wyrazicieli niepodległościowych dążeń. Trudno o dowód większej pogardy i zakłamania - ze strony ludzi, którzy zakpili z własnego narodu.
Niezależnie, jak długo przyjdzie nam znosić butę takich postaci i ile czasu jeszcze upłynie nim obalimy system III RP – trzeba sobie uświadomić, że kłamstwo powtarzane po tysiąckroć nie nabiera cech prawdy, zaś władza wywodząca swój rodowód z historycznego oszustwa, nigdy nie uzyska miana przedstawiciela narodu. Choćby przez dziesięciolecia przywdziewała maski polskości i narzucała nam swoje łgarstwa – na zawsze pozostanie obcą. 

69 komentarzy:

  1. Trudno cokolwiek dodać przy okazji tekstu w którym zgadza się wszystko.

    Napisze zatem o peryferiach.

    Jan Olszewski był indagowany na okolicznośc trzeciorzędnego sporu z Antonim Macierewiczem przy okazji wypadków z czerwca 1992.
    Jan Olszewski odpowiedział wówczas krótko: nawet jeśli byłem w jakims sporze z Antonim Macierewiczem wówczas - to czas przyznał jemu a nie mi, racje.
    Wywiad z Janem Olszewskim jest dostępny w serwisie YT.

    Bylibyśmy dziś zupełnie w innym miejscu gdyby rząd Jana Olszewskiego mógł dalej działać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szanowny Pan Aleksander Ścios!

    Przeczytałem ten tekst ze ściśniętym gardłem. Choć przecież już dawno dana mi jest świadomość o tym, że kolejnego 4 czerwca, w rocznicę, staję do apelu jako jeden z oszukanych. Myślę o Tych, którzy oddali życie, by tamten czerwiec mógł nadejść.
    W przeciwieństwie do Nich, i z obowiązku wobec Nich - patrzę w twarze kłamców, kłamców przypomnianych przez Ciebie, Autorze- bez strachu. Z pogardą.

    Wyrazy najwyższego szacunku za te słowa na "rocznicę".

    OdpowiedzUsuń
  3. nurni - Taka odpowiedź premiera Olszewskiego świadczy o najwyższym formacie tego człowieka. Kto z dzisiejszych polityków, byłby zdolny do wyznania: "czas przyznał jemu a nie mi rację"?
    Będę starał się wracać do wywiadu Olszewskiego dla "Nowego Państwa". Są tam stwierdzenia, które trzeba mocno nagłaśniać.
    link: http://niezalezna.pl/28931-jan-olszewski-badzmy-antysystemowi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pan Premier Olszewski działał w warunkach niesłychanie trudnych.

      My w ogóle, tak po latach, dowiadujemy sie w jakich warunkach działała opozycja w PRL.
      Moja uwage zwróciło swego czasu przeoczone zdanie Krzysztofa Wyszkowskiego o Lechu Wałęsie: "gdyby on nie był agentem to by nas pozabijano".
      Co to znaczy? Jak rozumieć te słowa?

      Świadomość niemałej kontroli nad opozycją antykomunistyczną istaniała. Pisze niemałej bo z jednej strony jej rozmiar przeraża z drugiej nie ma powodu by zapominac o tych których było wiecej jak wielu, którzy tej penetracji oparli się.

      Wywiad z A Besancon przywołany jest w tempo. A pamietam jaką krytyke wzbudził w gazecie która jeszcze pracowała (m.i.n rękoma redaktora Maleszki) nad tym by byc postrzegana jako stojaca po naszej stronie. W jakim Besancon jest błedzie przekonywali ówcześni podwładni Leszka Maleszki!

      Usuń
  4. black. woland -

    Szanowny Wolandzie,

    Pogarda - to jedyna rzecz, jaką winniśmy dzisiejszym "władcom". Zasłużyli na nią stokrotnie i - mam nadzieję - tak kiedyś zostaną ocenieni przez Polaków.
    Jednocześnie - w czasie tej smutnej rocznicy powinniśmy zdobyć się na wyznanie, o którym już kiedyś napisałem: nie pozwolono nam dobić komunizmu i jest w tym wina moja i mojego pokolenia.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawostka z tych czasów - via Twitter.

      https://twitter.com/GPCodzienna/status/209350932780167168/photo/1/large

      Usuń
    2. Przez pewien czas tez tak myślalem. Teraz myślę, że nie mielismy szans, bo komunisci cały czas panowali nad sytuacją i cały czas realizowali plan
      Moskwy. Wydawało sie, że Solidarność, zmontowane przez bezpiekę dla zastąpienia Gierka nastepnym naszym gensekiem, wymknęla sie spod kontroli. I rzeczywiscie, wymknęła się, naszyb słuzbom, nie wymknęła sie natomiast planom KGB, o których nasza bezpieka (zarówno cywilna jak i wojskowa) mogła czasowo nie wiedzieć. Sprawy rowijały sie ponad nasza świadomością. O tym jak dalece spenetrowana była opozycja i jak przebiegały jej działania dowiadujemy sie powoli i cząstkowo i nie wiadomo czy za naszego życia dowiemy się całosci. Podobnie jak wiadomości o przebiegu a nawet przyczynach II WŚ ciągle są utajnione w archiwach naszych "sprzymierzeńców".

      Usuń
  5. taka instytucja, obecna również w naszym prawie cywilnym, prowadzenia cudzych spraw bez zlecenia
    Panowie z opozycji uczestniczący w obradach okrągłostołowych tak polubili rolę "prowadzenia spraw Polaków bez ich zlecenia", ze po 4 czerwca 1089 r. postanowili ja kontynuować. Dowodem na to jest zlekceważenie woli wyborców, którzy odrzucili przeważająca większościa głoow tzw. listę krajową, i zgoda na zmianę ordynacji wyborczej w trakcie wyborów, przed druga turą.
    To powinien być pierwszym sygnałem dla nas naiwnych. Niestety, powtórzę za poetą mówię, bom smtny i sam pełen winy; dla mnie tym sygnałem była dopiero "nocna zmiana" 4 czerwca 1992 r.
    Pozdrawiam
    Wiesława

    OdpowiedzUsuń
  6. Panie Aleksandrze.

    Napisał Pan:
    "Jednocześnie - w czasie tej smutnej rocznicy powinniśmy zdobyć się na wyznanie, o którym już kiedyś napisałem: nie pozwolono nam dobić komunizmu i jest w tym wina moja i mojego pokolenia."

    O jakiej winie Pan pisze? Jaka była w tamtym czasie świadomośc polityczna Polaków?
    Zachłyśnięci pseudo wolnością nie dostrzegaliśmy gry, która cały czas się toczyła.
    Oni przygotowali się na tę chwilę doskonale, my byliśmy zaskoczeni, wydawało nam się, triumfem.

    Dziś jest inaczej. Mamy za sobą ponad 20 lat doświadczeń.
    Mnóstwo osób wykonało tytaniczną pracę, aby wbrew zagrożeniom objawić nam jak było naprawdę.
    Bezmiar perfidii, fałszu i zakłamania już zaczyna sie przelewać.
    Za sprawą zamachu smoleńskiego znamy ich twarze. Ich czyny i słowa są udokumentowane.
    To teraz nadchodzi czas aby dobić bestię . Jesli teraz tego nie uczynimy, to nie uczynimy tego nigdy.
    Wtedy dopiero będziemy mogli mówic o swojej winie.

    Z drugiej zaś strony musimy uwierzyć w swoją siłe.
    Jeśli dalej mamy świadomośc potrzeby walki to znaczy,że ich wysiłki i starania nie przyniosły oczekiwanego rezultatu.
    Naród sie budzi. Oni nie zaznają spokoju.

    Dlatego dziękuję Panu i wielu innym, którzy czasami potrafią nami potrząsnąć.

    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. nurni -
    Słowa Wyszkowskiego dotyczą okresu komuny i lat 80. Jak wiemy, stan wojenny został wykorzystany do objęcia nadzorem działalności głównych postaci tzw. opozycji demokratycznej. Pod koniec lat 80., w zasadzie tylko Solidarność Walcząca była dla bezpieki zamkniętą enklawą, choć w jej rozpracowaniu korzystano z pomocy KGB i Stasi.
    W systemie komunistycznym - na co np.zwracał uwagę Golicyn - nie mogła istnieć opozycja niekontrolowana przez władzę. Tę zasadę praktykowano od czasu sowieckiej operacji TRUST i do dziś wyznacza ona kierunki długofalowych strategii. Nie inaczej było w III RP, gdzie zawsze istniała opozycja działająca pod kontrolą służb i poddana interesom władzy, by wspomnieć partie Tymińskiego, Leppera czy posła na P.

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy z g. 21:46 -

    Anatolij Golicyn w książce „Nowe kłamstwa w miejsce starych - komunistyczna strategia podstępu i dezinformacji” z roku 1984 pisał m.in:

    „Utworzenie „Solidarności” i początkowy okres jej działania jako związek zawodowy, może być odczytywane jako eksperymentalna, pierwsza faza polskiej „odnowy”. Mianowanie Jaruzelskiego, wprowadzenie stanu wojennego, oraz zawieszenie „Solidarności”, stanowi drugą fazę, przeznaczoną na wprowadzenie tego ruchu pod ścisłą kontrolę oraz zapewnienie stanu politycznej konsolidacji. W trzeciej fazie można oczekiwać [pisane w 1984 r.], że zostanie uformowany rząd koalicyjny, skupiający przedstawicieli partii komunistycznej, reprezentantów reaktywowanej „Solidarności”, oraz Kościoła. W tym rządzie mogłoby się znaleźć również kilku tak zwanych „liberałów”.
    Tego rodzaju rząd, w nowym stylu we Wschodniej Europie,byłby odpowiednio wyposażony i przygotowany do rozwijania strategii komunistycznej, poprzez prowadzenie kampanii na rzecz rozbrojenia, na rzecz „stref bezatomowych” w Europie, być może nawet w sprawie powrotu do Planu Rapackiego, ale przede wszystkim za rozwiązaniem NATO i Układu Warszawskiego, aż po ostateczne ustanowienie neutralnej, socjalistycznej Europy. Uaktywnienie innych elementów strategii komunistycznej na Europę, takich, jak eurokomunizm i negocjacje KBWE, nastąpiłoby w odpowiedniej porze, by zgrać je w czasie z ukonstytuowaniem się takiego rządu.”

    Jakkolwiek byśmy nie oceniali tezy o kontrolowaniu "Solidarności" - trudno tym twierdzeniom odmówić wręcz profetycznej mocy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Aleksandrze,

    bardzo ładne karty Solidarności Walczacej znam. Wyraże swoja prywatna opinie że wobec różnych okoliczności jej ideowe tradycje znakomicie kontynuuje pani Ewa Stankiewicz.

    Ideowe.

    Pani Stankiewicz wydaje sie nieprzekonana co do tego że nadchodzące mistrzostwa to okazja do spokojnego celebrowania naszego wspólnego, sportowego święta.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiesława -

    Warto dodać, że zmiana ordynacji nastąpiła na wniosek Geremka. To on był autorem słów: pacta sunt servanda, które odnosiły się do układów z komunistycznymi bandytami.

    Pozdrawiam Panią

    OdpowiedzUsuń
  11. Szanowny Panie Aleksandrze,

    największy balon propagandowy zostanie wypuszczony we wrześniu. Film o Wałęsie w reżyserii przyjaciela Rosjan - Andrzeja Wajdy. Już teraz możemy być pewni, że to będzie kolejne powtórzenie i wzmocnienie okrągłostołowych kłamstw - tym razem w atmosferze kulturowego szantażu: słynny twórca kręci eksportowy film o "naszym bohaterze" - jak śmiecie krytykować?
    To będzie dobry czas na głośne przypominanie czym był okrągły, propagandowy mebel, o co chodziło tym, którzy przy nim siedli.
    Pańskiej postawy mogę być pewny, ale mam też nadzieję, że np. środowisko "Gazety Polskiej" nie nabierze w tym czasie wody w usta.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. sintarano -

    Nie wszyscy byliśmy na tyle "zachłyśnięci wolnością" ,by nie rozumieć tego co się działo.
    Cytowałem w tekście wypowiedzi niektórych postaci opozycji. Nie dopuszczano ich jednak do głosu, marginalizowano, skazano na zamilczenie.
    Może zabrakło woli walki, może zbyt łatwo zrezygnowali?
    Trzeba jednak powiedzieć, że tylko wówczas był moment, gdy losy Polski mogły potoczyć się inaczej. Pamiętam twarze niektórych komunistycznych kanalii. Był na nich lęk i niepewność.
    Pomimo blokady informacyjnej i nachalnej, czasem wręcz bezczelnej propagandy ze strony koncesjonowanej opozycji - możliwy był dostęp do zakładów pracy i wpływy w tzw. terenie.
    To dziś scenariusz z zakresu historii alternatywnej, ale przecież nie sposób pogodzić się ze świadomością, że grupce drobnych cwaniaków tak łatwo udało się nas oszukać.

    Dziękuję i serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ..."cytowałem... wypowiedzi niektórych postaci opozycji"... zabrakło jednak ważnego głosu środowiska gdańskiego pierwszej "S" czyli Gwiazdów, które to środowisko DOMAGAłO się zorganizowania zjazdu delegatów I Krajowego Zjazdu "Solidarności", których mandaty samoistnie przecież nie wygasły, aby móc pokazać, kto ma prawo wypowiadać się w imieniu Związku... Prawdopodobnie wtedy uniemożliwiono by Wałęsie wskazywanie kto ma prawo reprezentowanie "S" przy OS i mogłoby dojść do wyeliminowania Wałęsy... Tak się nie stało - ci "prawdziwi solidarościowcy" zostali kompletnie zmarginalizowani, a "S" utraciła wiarogodność... Krystyna z Australii.

      Usuń
  13. nurni -

    Dobrze, że są takie postaci, bo one będą nadawały kierunek "długiemu marszowi". Wygląda na to, że coraz mocniej będziemy doświadczali podziału na konstruktywną i twardą - czyli autentyczną opozycję.
    To dobry podział.

    OdpowiedzUsuń
  14. Szanowny Panie Kazefie,

    Tak z pewnością będzie, choć po publikacji Cenckiewicza i Gontarczyka oraz książce Zyzaka - tylko historyczny analfabeta będzie mógł uwierzyć w propagandową laurkę Bolka.
    Można się natomiast spodziewać, że na film będą prowadzane całe szkoły i stanie się obowiązkową wykładnią życiorysu Wałęsy.
    My róbmy swoje, a jeśli ktoś nabierze wody w usta - tym szybciej się zakrztusi.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. „Rozmowa odbyła się w gabinecie ministra, przy długim, owalnym stole stojącym pod szczytowym oknem. Pomysł Wałęsy sprowadzał się do przyjęcia daty strajków czerwcowych 1976 r. i powstania ówczesnej jawnej opozycji za cezurę oddzielającą okres dopuszczalnej współpracy z SB od okresu, gdy współpraca ta miała być potępiona. Krótko mówiąc, jeśli ktoś współpracował przed 1976 r., należało według Wałęsy przymknąć na to oko, jeśli zaś dał się zwerbować potem, nie mógł liczyć na pobłażanie”.


      całość:

      http://niezalezna.pl/29366-trzeba-przepedzic-szkodnikow

      Usuń
  15. Nurni -
    Dla mnie sprawa Wałęsy jest dowodem, że Polacy nie oczekują ani lustracji ani dekomunizacji. Zauważ, że ujawnienie przeszłości kapusia nie wywołuje dziś żadnych negatywnych następstw. Ci ludzie - w tym Wałęsa - nadal brylują w mediach, mają wpływ na życie publiczne, wstęp na europejskie salony, są słuchani i uważani za "elitę". Ten stosunek wobec esbeckich donosicieli szczególnie odróżnia obecne pokolenia Polaków od ludzi żyjących w PRL-u.
    Wówczas nie było większej hańby niż donosicielstwo i współpraca z reżimem, a każdy kto sprzedawał swoich braci, zasługiwał na hańbę i potępienie. Tak dalece zniszczono w nas polskość, że nawet ta prosta zasada stała się obca.

    OdpowiedzUsuń
  16. Aleksandrze,

    ja mam taka obserwacje że dziś Smoleńsk jest jeszcze mocniejszym dowodem na ubezwłasnowolnienie Polaków. Ich umiano przekonać że agent który donosił to może byc swojski chłop. Ich umiano przekonać że ci którzy dowodzili że ów agent winien tylko zniknąć z wszelkich funkcji publicznych to ludzie nienawiści, krwiożercy.

    W rocznice tego swoistego zamachu stanu 4 czerwca widzimy chyba jak na dłoni że ta "katastrofa" nie mogłaby sie wydarzyć. To nie Tomasz Turowski przygotowywałby wizytę prezydenta RP.

    Za zaniechania płacimy nie tylko okupem na rzecz najeźdzców, nie tylko skakaniem po naszej dumie i godności. Płacimy i krwią.

    Co do Polaków, tu róznimy się nieco.
    W mojej opinii są przede wszystkim ogłupiani i dla tego ogłupiania nie odnajduja alternatywy.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nurni,

    W kontekście Twojego komentarza, przywołam słowa z sejmowego wystąpienia Antoniego Macierewicza w czerwcu 1992 roku:

    "Moje pokolenie ma to wielkie szczęście, że nie musi walczyć zbrojnie o niepodległość. Pokolenie moich rodziców tego jeszcze nie miało, ginęło w walce zbrojnej z bandami UB lub w lochach UB. Nie musimy walczyć zbrojnie, nam potrzebna jest tylko szczypta odwagi cywilnej, odrobina tylko.
    Chciałbym, że by ta Izba jeszcze jedno zdanie usłyszała ( tu wyłączono Macierewiczowi mikrofon) - wtedy, gdy pokoleniu polityków polskich brakuje odwagi cywilnej, następne pokolenie płaci krwią".

    Upłynęło 18 lat o tego wystąpienia i polscy politycy zapłacili tę najwyższą cenę.

    OdpowiedzUsuń
  18. Doskonała inicjatywa Solidarnych 2010: Materiały na Euro 2012. Ściągnij, wydrukuj, rozdaj.

    http://solidarni2010.pl/n,3392,15,materialy-na-euro-2012-sciagnij-wydrukuj-rozdaj.html

    OdpowiedzUsuń
  19. Pan Aleksander Ścios & All,

    Jak Państwo wytłumaczycie fakt, że od 11-11-1918 r. do 17-09-1939 r.
    oraz od 4-06-1989 do 10-04-2010 minęło tyle samo dni. Dokładnie 7615 dni?

    Jeśli ktoś nie wierzy, proszę sprawdzić samemu, albo skorzystać z "liczydła":
    http://www.timeanddate.fasterreader.eu/pages/pl/calculator-days-pl.html

    pozdrawiam
    szperacz

    OdpowiedzUsuń
  20. szperacz,

    Na tym blogu nie zajmuję się numerologią ani wróżeniem z fusów. Informacja o liczbie dni nie ma najmniejszego znaczenia i bardzo proszę o powstrzymanie się przed zamieszczaniem takich rewelacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Aleksandrze
      Z całym szacunkiem dla Pana wielkiej pracy, to może nie być przypadek tylko np. taki znak, kolejny policzek, od wiadomo kogo. Są to bowiem cztery najważniejsze (może obok jeszcze 01.09.39) daty w ostatniej historii Polski. A zbieżność cyfr tego rzędu, co do jednego dnia, jest statystycznie nieprawdopodobna. Choć oczywiście to tylko ciekawostka.

      Usuń
  21. Zarówno dnia 04.06.1989 jak i dnia 04.06.1992 Naród został oszukany i zdradzony. Wygrała esbecja. Dlatego proponuję, ku pamięci potomnych, aby ten dzień nazywać dniem esbeka i przypominać o zdradzie i o winnych tej zdrady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowni Państwo,
      Nikogo nie zachęcam do zajmowania się numerologią, albo jakąś ezoteryką.
      Fakt pozostaje, faktem. Tyle i tylko tyle.

      pozdrawiam
      szperacz

      Usuń
  22. Panie Aleksandrze!
    Dziś jest kolejna rocznica zdrady narodu przez m.in. Wałęsę. A ja czytam w niedzielnym numerze FAZ wywiad Konrada Schullera z Wałęsą, gdzie ten zadufany kłamca obraża braci Kaczyńskich, przypisując im winę za katastrofę smoleńska, siebie wynosi ponad naród i nie potrafi się skonfrontować z prawdą.
    Za grosz pokory! nie dotarło do niego, że kłamie na własny uzytek i ku uciesze gawiedzi, która wyniosła go na piedestał!
    Najwidoczniej bezgraniczna głupota lub tylko podłość!
    A redaktor Schuller - jak zwykle: pod okiem swego "mistrza" Z GW, obaj siebie warci!

    OdpowiedzUsuń
  23. Klamstwo powtarzane tysiac razy u ludzi nie myslacych za Siebie staje sie niestety obowiazujaca prawda! Coraz trudniej mi zyc wsrod ludzi, ktorzy powtarzaja dosyc juz tego Smolenska, dajcie Polakom zyc!

    Pozdrawiam panie Aleksandrze serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Szamanka,

    Nikt chyba serio nie traktuje występów Wałęsy. To człowiek skończony, który za swoje dawne zaprzaństwo i dzisiejsze tchórzostwo, zapłaci najwyższą cenę. Jestem przekonany, że to nazwisko będzie kiedyś na czarnych kartach historii.
    Pozdrawiam Panią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni się zgadzam co do oceny historycznej tej postaci. Nie mniej znam Niemców, czytają niewiele i operują komunałami.Dowodem jest ten wywiad.
      A z moich krytycznych komentarzy jeden, bardzo znaczący, usunięto. to nić. Korzystam z każdej okazji, by prawdę propagować.
      Pytania:
      1. Nie było Pana w Warszawskiej Gazecie Nr 22. Nie było zamówienia?
      2. Czy mógłby Pan wyjątkowo na S24( "Parada Oszustów") przeczytać wpis W kapeluszu Panama o propozycji prof. Biniendy kupna wraku?
      Potrzebny jest nam ktoś, jak Pan, by zwrócił się do Jarosława Kaczyńskiego, aby zechciał nam pomóc w utworzeniu Fundacji Odkupienia Wraku i został jej patronem.
      Proszę Pana, bardzo!
      Z szacunkiem, Szamanka.

      Usuń
  25. Anonimowy z 10:05,

    Kto tak mówi - jest człowiekiem pragnącym żyć na cmentarzu. Są takie patologie, ale nie traktujmy ich jako głosu Polaków.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  26. Szanowny Panie Aleksandrze,

    Sięgam pamięcią w tamte lata i podobnie jak Pan mam poczucie winy, niedosytu.
    Przypominam sobie przemówienie premiera Olszewskiego, tamtą debatę i przyznam, że wtedy nie dość jasno rozumiałem o co idzie stawka. Intuicja i rozum podpowiadały, że w grę wchodzą najistotniejsze i najbardziej zakamuflowane przed zwykłymi ludźmi gry interesów.
    Niestety, wraz z codziennym zdobywaniem nowych doświadczeń, coraz trudniej też już było wtedy mieć pewność, która z tych grup to ta właściwa grupa "mojego własnego" interesu!
    Interesu Polski i Polaków!
    Piszę tak trochę w imieniu siebie a po części w imieniu rodziny, przyjaciół. Wiem, że nie ja jeden miałem wtedy podobne wątpliwości, nie ja jeden nie potrafiłem z pełnym przekonaniem określić słusznej strony.
    Dezinformacja, brak wyraźnego przekazu ze strony dotychczasowej ostoi polskości i patriotyzmu - Kościoła Katolickiego, widoczny podział "naszych" na obozy, to wszystko sprzyjało dezorientacji i zagubieniu ogółu Polaków.

    Była wszak jedna istotna różnica z dniem dzisiejszym o której tu już mówiono!
    Stosunek do kapusiów i kolaborantów!
    Ten był jeszcze wtedy jasny i jednoznacznie negatywny.

    Słowa "...Dla mnie sprawa Wałęsy jest dowodem, że Polacy nie oczekują ani lustracji ani dekomunizacji." to niestety, najwłaściwsza diagnoza naszego dzisiejszego społeczeństwa!
    Brak mi optymizmu "nurniego" widzącego nas głównie jako na wpół świadomy produkt propagandy kłamstwa.
    Zbyt często rozmawiając z różnymi ludźmi miałem od pewnego momentu dyskusji poczucie nierealności, wyobcowania w kręgu wartości których nie podzielał mój rozmówca. Matematyczne zasady logiki przestawały działać, mur niezrozumienia i oporu przygważdżał!

    Pańska idea "długiego marszu" znajduje u mnie tym pełniejsze zrozumienie im bardziej dociera do mnie prawda o stanie naszych umysłów!
    I sumień!

    Łączę wyrazy szacunku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "...Brak wyraźnego przekazu ze strony dotychczasowej ostoi polskości i patriotyzmu - Kościoła Katolickiego..." Proszę nie ignorować faktów. KK był zaangażowany w uwiarygodnienie okrągłego stołu. Natychmiast nastawiony na osiągnięcie swoich korzyści (komisja majątkowa uzgodniona jeszcze z komuchami na progu "wolności", potem Konkordat, zawsze wpływy, zawsze blisko władzy). Na jaką jego reakcję wtedy Pan/pani liczył? Właśnie brak reakcji był wskazówką... Pozdrawiam, Marek

      Usuń
  27. Szanowny Panie Aleksandrze.
    Przeciwnik jest bardziej przebiegły,niż nie jednemu się wydaje.Zrobili przekręt na I Zjeżdzie Solidarnosci,eliminując ludzi prawych i uczciwych.

    Oszukali nas przy Okrągłym Stole,ale i nie zaniedbali umiescić swoich ludzi w regionach,gdzie zajmują do dzisiaj eksponowane stanowiska i oni decydują o tym co i jak się dzieje w lokalnych społecznosciach.

    Rozbijają przy tym próby stworzenia organizacji patriotycznych.
    Chociaż jestem na emigracji już wiele lat,to intuicja mi podpowiada,że bardzo dużo ludzi w Kraju to ludzie dobrzy,patrioci,rozumiejący lub wyczuwający sytuację w jakiej przyszło im żyć,brak tylko odważnych przywódców.

    Dlatego potrzeba nam więcej nauczycieli takich jak Pan,którzy potrafią wlać w serca odwagę i wskazać drogę do wolnosci naszej Ojczyzny.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Jerzy

    OdpowiedzUsuń
  28. PANIE ALEKSANDRZE,

    Przyznaję, że kolejne rocznice 4 czerwca znoszę z coraz większym trudem i narastającą irytacją. Wyborów kontraktowych (= 35% "demokracji") nigdy nie traktowałam inaczej niż naplucia w twarz Polakom przez "konstruktywne elity" okrągłostołowe i odstąpienie od idei Solidarności.

    Mizdrząca się paniusia obwieściła w TV upadek komunizmu, a ludziom kazano milczeć i nie protestować przeciw zachowaniu całej władzy przez PZPR (prezydent - Jaruzelski, premier - Kiszczak, MON - Siwicki, ważniejsze ministerstwa obsadzone przez TW SB). Kto protestował - stawał się wrogiem publicznym. Homosowietikusem i oszołomem.

    Pisze Pan, że nie pozwolono Wam dobić komunizmu. Myślę, że po zainstalowaniu się WŁADZY, [a zwłaszcza po upadku rządu Olszewskiego - jedynego, który chciał to uczynić], później już nie próbowano. Dlatego guzik to wszystko było warte: kiedy przepadła CAŁA LISTA KRAJOWA urządzono powtórkę i dobrano z komunistów do 65%.

    Tak się zaczynała III RP!!!

    Cytuję za K. Wyszkowskim: "Komunizm nie skończył się 4 czerwca, zamienił się w postkomunizm. Z pewnością jednak udało się wówczas, choć w szczątkowej formie, dzięki wybraniu tzw. listy Solidarności oraz co jeszcze ważniejsze, w odrzuceniu listy krajowej, przeforsować wolę społeczeństwa. Wolę ludzi, którzy nie chcieli już żyć w komunizmie. Polacy pokazali, że chcą żyć w nowym ustroju. Niestety, kilka dni później reprezentacja okrągłostołowa, solidarnościowa, przywróciła komunistom trzydzieści trzy mandaty i w ten sposób zawarto układ, który do dziś rządzi Polską."

    WOLA LUDU OBOWIĄZYWAŁA WIĘC TYLKO KILKA DNI...
    -----

    Rząd Olszewskiego obalono w trzecią rocznicę tych "ustawionych" łajdackich wyborów. Wtedy, kiedy zablokował on powstanie sowiecko - polskich spółek i zmusił do opuszczenia terytorium Polski stacjonujące tu (w trzy lata po WYGRANYCH przez MY NARÓD wyborach) wojska sowieckie! Tego Mu nie darowano!

    -----

    Odtąd wszystko toczy się tak, jak było zaplanowane przez KGB (i Gorbaczowa) a co trafnie przewidział Golicyn. A my, Polacy turlamy się w tej naszej (?) Nibylandii, po 10.IV.2010, pozbawieni dodatkowo wszelkich złudzeń!

    Bo prorocze okazały się słowa Macierewicza z 1992:

    "JEŻELI POLITYKOM POLSKIM BRAK ODWAGI CYWILNEJ, TO NASTĘPNE POKOLENIE PŁACI KRWIĄ!"

    Dzisiaj, na zorganizowanym przez PiS uroczystym spotkaniu poświęconym 20- tej rocznicy upadku Rządu Jana Olszewskiego, AM powiedział:

    " Rząd Jana Olszewskiego chciał, żebyśmy takich doświadczeń nie przeżywali. Gdyby nie został obalony, to nie doszłoby do tragicznych następstw, jakich byliśmy świadkami w ciągu ubiegłego dwudziestolecia, zarówno gospodarczych, społecznych, jak i tych najstraszniejszych, związanych z zagładą polskiej elity narodowej z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele."

    Pewnie by tak było...

    ONI okazali się jednak silniejsi, a przede wszystkim... sprytniejsi.
    MY wciąż powtarzamy te same błędy i usiłujemy ICH oswoić,
    podczas gdy im zależy tylko na kontynuowaniu naszej eksterminacji.
    POLITYCZNEJ I NARODOWEJ.


    Pozdrawiam,

    U.

    PS. Symptomatyczna (cytowana przez Pana) wypowiedź "różowego" kontestatora OS - K. Cz. ...przecież wszystko można było ... uczciwiej.
    Otóż nie, panie Czabański: uczciwość jest niestopniowalna, tak jak PRAWDA.
    I albo się coś robi rzetelnie i uczciwie, albo się przystaje na łgarstwo i mistyfikację, której koszty spłacamy po dziś dzień - i które będą spłacać nasze dzieci!

    OdpowiedzUsuń
  29. NOCNA ZMIANA 20 LAT PÓŹNIEJ

    Dwa dni temu, podczas sobotniej Rady Politycznej PiS podjęto uchwałę w sprawie rocznicy obalenia rządu premiera Jana Olszewskiego. Za jej pośrednictwem złożono podziękowanie działaczom politycznym oraz posłom, którzy doprowadzili do powołania rządu, a w szczególności "Panu premierowi mecenasowi Janowi Olszewskiemu oraz ministrowi spraw wewnętrznych Panu Antoniemu Macierewiczowi. Dziękujemy za wierną służbę Rzeczypospolitej, odwagę i determinację. Przyrzekamy, że będziemy kontynuować dzieło budowy Polski uczciwej i suwerennej, bezpiecznej i solidarnej."

    ===

    Jeżeli dodatkowo ANTYKOMUNISTYCZNEJ, to daj Nam, Panie Boże!

    ===

    Pan, Panie Aleksandrze napisał kiedyś (jeszcze przed Smoleńskiem) wspaniały cykl: ANTYKOMUNIZM - BROŃ UTRACONA (nb jeden z moich najulubieńszych).
    Może warto byłoby go teraz przywołać?

    Bo mnie, laikowi, wydaje się, że na początku wszystkich zmian powinna była nastąpić autentyczna DEKOMUNIZACJA, a więc dożywotnie odsunięcie od władzy i odebranie praw wyborczych aparatowi PZPR, SB i WSI, likwidacja SB i WSI (poziom zero, nie żadna "weryfikacja"); wówczas LUSTRACJA byłaby tylko naturalnym dalszym ciągiem (zresztą pozbawieni oficerów prowadzących tajni szpicle SB czy wojskówki byliby raczej nieszkodliwi i rozproszeni).

    ===

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  30. PS. STOKROTNE DZIĘKI za przekomponowanie "prawego marginesu" Pańskiego bloga. Odkąd nie straszy na nim mąż Dziadzi (nieważne, ze w karykaturze) czyta się go z jeszcze większą przyjemnością. Gdyby udało się Panu wprowadzić tam dodatkowo "aktywne dyskusje" ... :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  32. http://www.youtube.com/watch?v=IW65jsC3oVk&feature=youtu.be

    NOCNA ZMIANA - (1994) HD

    Warto obejrzeć. Polecam!

    OdpowiedzUsuń
  33. Dziękuję za kolejną lekcję historii. Dzięki takim informacjom to wszystko, co dzieje się od kilku lat w Polsce, zaczyna układać się w jedną, przerażającą całość.

    Ciągle się zastanawiam, czy jakikolwiek Polak ma strategię pozbycia się tego całego postsowieckiego syfu z mojej Ojczyzny. Sowieci a teraz ich następcy nieraz udowodnili, że mają ogromne zdolności planowania strategicznego. Czy my w Polsce mamy jakaś przeciwwagę dla tego?

    OdpowiedzUsuń
  34. Dla mnie cezurą był wybór Jaruzelskiego głosami naszych "bohaterów", a ściślej dokładnie wyliczoną absencją. Pamiętam, ze wtedy, tamntego dnia ściagnąłęm z bluzy znaczek Solidarności i dałem sobie spokój z działalnoscią polityczną, na kilka lat, bo potem natura pociągnęła wilka ( morskiego) do lasu.

    Jeszcze jedno, w 1989, osobiście, na wiecu wyborczym poznałem Lecha Kaczyńskiego, któy kandydował na senatora. Wszystko sie wtedy wydawało proste. My, oni....

    OdpowiedzUsuń
  35. Panie Aleksandrze, znając Pana dbałość w prowadzeniu bloga, wyjątkowo pozwolę zamieścić tu komentarz do poprzedniej notki. Chce wyrazić wielkie zadowolenie i poparcie dla Pańskiej decyzji o opuszczeniu s24. Przyznaję, że się tego spodziewałem, choć przez dłuższy czas czułem się zakłopotany i w pewnej konfuzji byłem wciąż czytając Pana na platformie Jankego.
    Na początku s24 był dla mnie ważnym miejscem, od którego zaczynałem dzień zaglądając tam robiąc „prasówkę”. Z czasem, a od dłuższego czasu już, tylko miejsce, gdzie wchodziłem jedynie by czytać kilku wybranych blogerów. Na stronę główną wcale nie zaglądałem, wpisywałem zaraz cogito.salon24.pl. Trochę się gryzłem, że aby śledzić dyskusję pod Pana wpisami, podbijałem klikalność s24 i a Pan uwiarygadniał Jankiego. Co do do roli tego pana i s24 to dziś nie można mieć złudzeń. Niestety jestem przekonany, że portal pana Janke będzie się miał dobrze i raczej niewiele osób rozstanie się z s24 idąc w ślad za Pana decyzją. Co do choroby naszego społeczeństwa wielokrotnie Pan pisał, a z tą opinią identyfikuje się i zgadzam.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  36. Zaścianek,

    Szanowny Panie,

    Pozwoli Pan, że w odpowiedzi na Pański komentarz, przypomnę fragment doskonałego tekstu Sławomira Bugajskiego (ps. Norbert Liszka lub Alfred B. Gruba) zmarłego w 2003 roku działacza Solidarności Walczącej.
    W "Serwisie Agencji Informacyjnej Solidarności Walczącej" z czerwca 1989, Bugajski opublikował artykuł zatytułowany "Trzy razy NIE". Całość tego tekstu przypomniałem 4.06.2009 roku (http://cogito.salon24.pl/108868,trzy-razy-nie). Dziś chciałbym jedynie przywołać refleksje, które wydają się nam bardzo bliskie.
    Bugajski pisał:

    "A więc udział opozycji w "Sejmie" i udział społeczeństwa w "wyborach" przyniesie polityczne korzyści jedynie komunistom. Ci, którzy twierdzą inaczej, mylą się lub kłamią. O ile chodzi o "reprezentantów społeczeństwa" przy "okrągłym stole", to w grę wchodzi ta druga możliwość, bo nie można ich wszak podejrzewać o intelektualną słabość i nieznajomość historii. Jedynym ich usprawiedliwieniem może być, że i to kłamstwo uważają za cenę, jaką trzeba zapłacić za "Solidarność". Jednakże nie trzeba było nic płacić, należało po prostu wziąć! Dlatego zaangażowanie się "opozycji konstruktywnej" w komunistyczną farsę wyborczą jest kolosalnym błędem politycznym.
    [...]
    A jak to wszystko ocenić z moralnego punktu widzenia ? Dla żadnego myślącego człowieka nie jest tajemnicą, że państwo zwane PRL jest specyficzną formą obcego panowania nad nami, jest państwem narzuconym nam przemocą i podstępem. Departament Stanu USA, a w ślad za nim cała polityka Zachodu, uznaje za wskazane podtrzymywanie fikcji formalnej suwerenności PRL. Jest to rzekomo (Bóg wie czemu) świetny środek politycznego nacisku na Sowiety. Oczywiście namiestnicy Kremla w Polsce też są zainteresowani w nachalnym podkreślaniu tej fikcyjnej "niepodległości". Niemniej jest to fikcja."

    O tym, jak długi czeka nas marsz, powinny przekonywać słowa Bugajskiego z zakończenia tego tekstu:

    "Obecny chorobliwy entuzjazm wokół wyborów to początek końca przywódców "opozycji konstruktywnej". Zacytuję znów Kuronia ze względu na jego brutalną szczerość (wywiad dla "Washington Post", marzec 1989) "Jeśli uda się nam zbudować demokratyczne instytucje, część radykalnej opozycji przyłączy się do nas, a reszta będzie odgrywać tylko marginalną rolę. Ale jeśli nam się to nie uda, będziemy zdyskredytowani i radykałowie zyskają ogromny kapitał polityczny. A to będzie miało katastrofalne skutki dla kraju". Nigdy nie uda się panu, panie Kuroń, zbudować demokratycznych instytucji w totalitarnym państwie. To absurd.A więc zostanie pan zdyskredytowany, oby jak najszybciej. A tym "katastrofalnym skutkiem" będzie wolność !

    Początek końca "opozycji konstruktywnej", którą zmiotą nadciągające młode pokolenia, jest też, niestety, końcem "Solidarności". Neo-"Solidarność" będzie związkiem scentralizowanym, rządzonym po dyktatorsku przez przewodniczącego Wałęsę i jego wasali, współpracujących z komunistani. Neo-"Solidarność" to nie "Solidarność". Naszą "Solidarność" zabrali nam komuniści tak jak zabrali symbole i sztandary narodowe, zabrali Mickiewicza i Piłsudskiego, zabrali ZHP, PCK, "Caritas" i wszystko czego nie zniszczyli. Społeczeństwo to czuje, nie ma tego entuzjazmu i nadziei co we wrześniu 198O r., jest zamieszanie i zagubienie."

    Wiemy, że autor pomylił się w swoich rachubach, bo wyniesieni na entuzjazmie czerwcowych wyborów przywódcy "konstruktywnej opozycji", nie tylko nie zostali zmieceni, ale do dziś zatruwają polską rzeczywistość i drwią z naszych marzeń o Niepodległej.

    Dziękuję Panu i serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  37. Jurek z Chicago,

    Szanowny Panie Jerzy,

    Łatwo przychodzi im rozgrywać nasze nadzieje i aspiracje. Tym łatwiej,że lata komunizmu i dwie dekady indoktrynacji medialnej uczyniły z nas społeczność pozbawioną zdolności samodzielnego myślenia. Ponieważ ta zdolność decyduje o rozwoju i wyborach dokonywanych przez społeczności - obraz III RP musi przypominać twór zbudowany przez szaleńca.

    Dziękuję Panu za życzliwe słowo i serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  38. Droga Pani Urszulo,

    Kto twierdzi, że "komunizm się skończył" - niech pokaże nam jego trupa. Po 23 latach tej koszmarnej mistyfikacji - nie tylko nikt nie widział truchła komunizmu, ale wielu dostrzegło jego gębę wychylającą się zza rogu.
    Dziś ta gęba straszy już otwarcie, choć nadal liczy na amnezję społeczeństwa.
    Jeśli odrzucić nazewnictwo i uwzględnić {niewielkie} zmiany kosmetyczne dokonane w zakresie retoryki i metod - cała sfera aktywności "elit" III RP, ich zachowania, mentalność i wyznawane zasady, dowodzą nieśmiertelności idei Marksa i Lenina.
    Ci ludzi są prymitywni, bo taki musiał być komunizm: prostacki, kłamliwy i cyniczny – by posługująca się nim grupa ludzi mogła dokonać aksjologicznego oszustwa, a tych, którzy do niej przystąpią obdarzyć nienawiścią -narzędziem walki o władzę i „rząd dusz”.
    Współczesne "elity komunizmu stworzyły nam zatem świat ułudy i chaosu - świat, w którym nie obowiązują żadne normy i zasady.
    Tylko tak, ludzie prymitywni i ogarnięci nienawiścią mogą zapewnić sobie panowanie i władzę nad człowiekiem.
    Pani słowa: "uczciwość jest niestopniowalna, tak jak PRAWDA. I albo się coś robi rzetelnie i uczciwie, albo się przystaje na łgarstwo i mistyfikację" - niosą najdoskonalszą broń przeciwko tym ludziom, a przyjęte jako twarda, życiowa zasada - wieszczą im zagładę.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  39. RAPORT DR SZULADZIŃSKIEGO

    http://212.7.212.21/2012/05/raport-szuladzinski.pdf


    Dr Szuladziński w "Uważam Rze": Jeśli są odłamki, to musiał być wybuch. "Pierwszy ładunek musiał znajdować się na skrzydle"

    (...) Na pokładzie były wybuchy. To była prawdziwa przyczyna katastrofy. Poza tym oficjalne raporty i mój się uzupełniają, bo traktują o zupełnie innych rzeczach. Nie miałem ambicji tworzyć raportu kompletnego.

    (...) Obszar, na którym leżą szczątki, zajmuje trzy długości samolotu. To za dużo jak na maszynę, która była widziana, lecąc bardzo nisko, parę metrów nad ziemią. Trudno to wytłumaczyć inaczej niż wybuchem wewnętrznym, powodującym, że frontowa część poleciała naprzód, tylna do tyłu, a środkowa została w miejscu.

    (...) Pierwszy ładunek musiał znajdować się na skrzydle. Samolot zaczął zakręcać i pochylać się. Jeśli spojrzymy, co się stało w miejscu, w którym ten wybuch miałby nastąpić, to zobaczymy wielkie lokalne zniszczenie. To też przemawia za wybuchem. Również duża liczba odłamków. Jeśli chodzi o drugi wybuch – w kadłubie – to jest jeszcze więcej dowodów: rozproszenie szczątków na wielkiej przestrzeni (pokazałem to na wykresie), rozwarcie kadłuba (pustego w środku), zniszczenie wręgi ogonowej, niektóre tylko szczątki zapalone, ciała rozerwane na kawałki, masa odłamków.

    Jeżeli są odłamki, to znaczy, że był wybuch?

    Na całej kuli ziemskiej nie znajdzie pan osoby, która by temu zaprzeczyła. To jest pewnik, od którego nie można uciec. Żadnej innej przyczyny w tym wypadku nie można podać. Druga rzecz to rozczłonkowanie ciał. Nie było możliwe przyspieszenie powodujące takie obrażenia.

    (...) Byłbym bardzo zdziwiony, gdyby w tej sytuacji kadłub rozpadł się na więcej niż dwie–trzy części. Jeżeli uderzy ogonem – to odpada ogon; jeżeli dziobem – to odpada część dziobu; skrzydłem – odpada kawałek skrzydła itd. Ale nie ma wówczas tak wielkiej liczby szczątków i nie tak wyglądających. Nie ma fizycznych przyczyn, które mogą skutkować masą maleńkich kawałków. Tylko przy wybuchach tak się dzieje.

    Nie jest możliwe, że rozczłonkowanie nastąpiło w wyniku uderzenia w ziemię?

    Wykluczam taką możliwość, a zwłaszcza powstanie wówczas odłamków o powierzchni nawet kilku centymetrów kwadratowych. To jest absolutnie niemożliwe.

    ===

    Przepraszam za OT, ale wobec cudownie odnajdywanych przez prokuraturę zdjęć z pokładu Tu 154M oraz rodzącej się nowej narracji, wydaje się z wszech miar usprawiedliwiony.

    Jeszcze może zareklamuję warte przeczytania wpisy: Konrada Matyszczaka czyli NDB2010 oraz MARTYNKI.

    ===

    OdpowiedzUsuń
  40. Ryszard Orlicki,

    Zadał Pan ważne pytanie: "czy jakikolwiek Polak ma strategię pozbycia się tego całego postsowieckiego syfu z mojej Ojczyzny. Sowieci a teraz ich następcy nieraz udowodnili, że mają ogromne zdolności planowania strategicznego. Czy my w Polsce mamy jakaś przeciwwagę dla tego?

    Obawiam się, że nie mamy i to z kilku powodów. Za najważniejszy, uznałbym zanik myślenia w kategoriach wspólnoty, dążenia do wspólnego celu - rozumianego jako dobro jednostki i dobro całości.
    Wszelkie strategie komunistyczne i długofalowe zamysły innych grup bandyckich, biorą się z potrzeby zabezpieczenia interesów grupowych, interesów stada. Ci ludzie potrafią planować, by zapewnić własne przetrwanie i dać gwarancje przetrwania następcom. Jest w tym "mądrość" zabójczego wirusa, który musi przewidzieć kolejne fazy uodpornienia organizmu i znaleźć sposoby na pokonanie antidotum.
    My tą zbrodniczą "mądrość" powinniśmy przezwyciężyć budowaniem wspólnej wizji i integracją wokół narodowych celów.
    To jednak wymaga dziś postawy antysystemowej i myślenia w kategoriach dalszych niż doraźne korzyści.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  41. seawolf,

    Na tym polega wina "koncesjonowanej opozycji": dla nas zasady były proste, dla nich - toczyła się cyniczna gra.

    OdpowiedzUsuń
  42. Jerzy Sosnowski Watch,

    Zapewniam Pana, że nawet przez moment nie czułem się postacią uwiarygadniającą właścicieli S24. Ich wrogość wobec mnie, stosowanie cenzury i ukrywania tekstów, mówią dość o rodzaju łączących nas stosunków.
    Zdawałem sobie jednak sprawę, że tak właśnie może odbierać moją obecność wielu czytelników, a szczególnie tych, którzy na Salon trafili niedawno.
    To m.in dlatego zdecydowałem się odejść, bo argumenty przemawiające za pozostaniem, byłby niczym wobec świadomości, że moje pisanie służby złej sprawie.
    Nie oczekiwałem natomiast, by inni blogerzy podążyli w moje ślady, a nawet byłem mile zaskoczony takimi deklaracjami. Każdy z nas odpowiada za własne poglądy, ale też - w jakimś stopniu - ponosi odpowiedzialność za przestrzeń, w jakiej te poglądy przedstawia. Gdy przypomina ona sowiecką "szczekaczkę" i ordynarną tubę propagandową - nie warto udawać, że walczy się o prawdę.
    Rozumiem argumenty niektórych blogerów i - jeśli nawet ich nie podzielam - nie będę nikogo nakłaniał do odejścia z S24. Przyjdzie czas, gdy nawet ślepi poznają intencje Igora Janke.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  43. PANIE ALEKSANDRZE,

    Na razie mamy "noc żywych trupów" i mnóstwo dziarskich zombies. :)
    Ale spokojnie, z naturą nikt nie wygra. Doczekamy i truchła. Zobaczy Pan!

    Na tym dziwnym blogu, do którego nie mogę się przyzwyczaić,
    wciąż się mijam z Szanownym Autorem!
    Wpisywałam OT kiedy raczył był wreszcie zacząć odpowiadać.
    Teraz pewnie za tydzień się pojawi...:)))


    Mimo to pozdrawiam serdecznie,

    OdpowiedzUsuń
  44. Pani Urszulo,

    Pojawiam się tylko po to, by zaprzeczyć Pani przekonaniu o "dziwnym blogu" i równie dziwnym autorze, który odwiedza swój blog raz na tydzień :)

    Mimo tej dawki dziwności, pozdrawiam serdecznie - czyli całkiem zwyczajnie.

    OdpowiedzUsuń
  45. Panie Aleksandrze, napisałem o swoich wrażeniach. Jednak rozum ale i autorytet Pana osoby nie pozwalał mi twierdzić, że Pan uwiarygadnia administracje s24. Nie śmiałbym też Pana pouczać. Sprawę pozostawiłem do rozstrzygnięcia wiedząc, ze Pan najlepiej wie co robi. W każdym razie Pana decyzja była dla mnie spodziewana i się bardzo z niej ucieszyłem.
    Jestem Pana stały czytelnikiem (na komentowanie Janke mi nie pozwolił, ale mniejsza ze mną) tak więc doskonale wiem jaki kompromitujący był stosunek właścicieli s24 do Pana tekstów.

    Niestety jestem głęboko przekonany, że problemy Polski są jeszcze większe, niż wielu osobą się zdaje. Nie zamykają się do problemu z komuchami, agenturą, służalczymi mediami, że wystarczy jedynie pogonić czerwono-różowych itp. Uważam, że problem Polski ma wiele głębsze podłoże. A nas czeka długi marsz. Problem jest z nami Polakami. Że 45 lat komunizmu, a później 20 lat neokomunizmu dokonało strasznego spustoszenia wychowawczego Polaków. Naród polski jest zdemoralizowany i obezwładniony. Przewrót ideologiczny już się dokonał. Ten przekaz też odczytuje z Pana tekstów.

    A chyba nie jestem tak łagodnego usposobienia jak Pan ;) Bo postępowanie blogerów tych „naszych” co ciągle siedzą na s24, odbieram dokładnie w tych samych kategoriach co ludzi głosujących na Komorowskiego i Tuska. Ich zachowanie dla mnie niewiele się różni od tamtych. Tu działają te same mechanizmy. To, że więcej czytają, więcej wiedzą i czasem umieją sklecić zgrabne akapity jest bez znaczenia. Jeśli tak ma wyglądać elita, która oczekuje zmian w Polsce, dostrzegając zło III RP, a nie dostrzegają problemu z sobą, że są sami niewolnikami systemu i odgrywają przypisana rolę (w teatrze niezależnych publicystów), to niewesoło widzę przyszłość Polski.

    Za całą patriotyczną działalność, a za taką uważam Pana blog, chciałby w tym miejscu Panu podziękować. Nie wątpię, że Pan swojej misji nie zaprzestanie. Ale myślę, że jest miło przypomnieć, że jest Pan nam potrzebny. Jak tlen.

    OdpowiedzUsuń
  46. Jerzy Sosnowski Watch,

    Szanowny Panie Jerzy,

    Doszliśmy do miejsca, w którym pojawia się dość precyzyjna diagnoza polskich schorzeń. Potrafimy je dostrzec i coraz częściej mamy odwagę o nich mówić. Nie po to, by uprawiać tani defetyzm, ale dlatego, by znaleźć dobre lekarstwo.
    Jeśli napisał Pan, że "problem Polski ma głębsze podłoże", to nazwałbym je totalnym zamazaniem: słów, pojęć i systemów wartości. Na tyle totalnym, że prowadzącym do powstania społeczności, która nie posiada już własnego języka i nie potrafi się porozumieć.
    Ta społeczność jest obciążona wszystkimi klątwami komunizmu i stanowi szczytowy produkt dwóch dekad antynarodowej indoktrynacji.
    Nazywanie jej Polakami lub przypisywanie cech polskości to podstawowy i rażący błąd, który musi przesądzać o końcowej diagnozie.
    Ja zatem przyjmuję, że na obszarze III RP mamy dwie główne grupy społeczne, z których jedna odczuwa więzi narodowe i chce kierować się drogowskazem tradycji, druga zaś, odrzuca je w całości i świadomie nie przyjmuje narodowego dziedzictwa. Jesteśmy My i Oni i od tej refleksji należałoby rozpocząć drogę. Próby łączenia tych dwóch społeczności lub ukrywania dzielących je różnic - będą jedynie pogłębiały nasze schorzenia i doprowadzą do przewagi ludzi, których nazywam apatrydami.
    To zaś, co napisał Pan na temat blogerów dowodzi, że nie można nazywać ich elitą.
    Ta bowiem - by zasłużyć na takie miano - musi posiadać umiejętność niedostępną ogółowi i być nie tylko recenzentem rzeczywistości, ale wzorcem i drogowskazem. Ktoś zniewolony lub błądzący - nie może przecież wyzwolić innych ani wskazać im drogę.

    Serdecznie Panu dziękuję za życzliwe słowa i dobre myśli.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  47. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  48. Aleksander Ścios, Ryszard Orlicki,

    Zadał Pan ważne pytanie: "czy jakikolwiek Polak ma strategię pozbycia się tego całego postsowieckiego syfu z mojej Ojczyzny."

    Sowiecki syf byl latwy do zdefiniowania w latach czterdziestych ubieglego wieku. Bylo to wtedy cialo w 90 - 95% obce, skladajace sie z funkcjonariuszy sowieckich, w tym NKWD, z niedobitkow KPP (zydokomuna), Informacji Wojskowej, zarzadu LWP, funkcjonariuszy PPR i UB. Spoleczenstwo bylo w miare przyzwoite, lecz w wiekszosci sparalizowane przez przewage militarną okupanta.
    Z biegiem lat dyktatura ciemniakow zaczela obrastac w tluszcz i rozrastac sie. Te rzeczy są oczywiste. Wtedy zacząl sie inny proces, do dzis nie badany i nie opisany. Cizba ludzka zaczela nabierac nowych doswiadczen, zaczela zdawac sobie sprawe jakie zachowania nie sa poządane przez okupanta, a jakie zachowania mogą ulatwic zycie.
    Rozpocząl sie proces selekcji i tresury. Pozytywnie zaliczali osobnicy nie okazujacy leku ani agresji wobec komuny, a wykazujący pewne zainteresowanie. Kolejnym kryterium byla zdolnosc osobnika do awansu spolecznego na sowiecką modle. Nie bylo to specjalnie trudne, w pozniejszej fazie pozytywnie zaliczali absolwenci technikow i wyzszych uczelni z punktami za pochodzenie. Dalej rzecz potoczyla sie drogą znaną z prac akademika Bielajewa, ktoremu udalo sie udomowic dzikie syberyjskie lisy w ciągu trzech pokolen, a w czasie siedmiu pokolen doprowadzic do nieodwracalnych zmian genetycznych. Zainteresowanym polecam wkleic haslo "siberian foxes" w google, a jeszcze lepiej w youtube.
    W PRLu, rzecz jasna, nie produkowano ten sposob udomowionych merdających ogonem lisow, ale rodzimych homosovieticusow. Produkowano ich w roznych gatunkach, od pana Wladka, ktory ma wszystko gdzies i nie chodzi na zadne wybory po super agentow i wyroby dziennikarzopodobne.

    W 1989 i w 1992 nie bylo jasne kto ma przewage, Polacy czy homosovieticusy. Dzis jest oczywiste, ze wygrywa homosovieticus, ze tuski, pawlaki, komorowskie i palikoty nie są cialem obcym, lecz produktem wyroslym na swojskiej glebie miedzy Odrą a Bugiem i nie w armii ale rodzimych homosovieticusach mają oni swoje zaplecze. Wrogiem nie jest funkcjonariusz PPR czy NKWD, ale wujek, tesc, szwagierka, kuzyn i bratanica.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  49. "Bądźmy antysystemowi", tak jak Anna Walentynowicz.
    Kiedy się ogląda jej archiwalne wypowiedzi, łza się w oku kręci:
    https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=iYON4Aa7USM

    szperacz

    OdpowiedzUsuń
  50. Prof. Marek Chodakiewicz - nieautoryzowana wypowiedź dla wP

    wP: Został Pan (...) zaproszony do Sejmu na obchody rocznicy obalenia rządu Jana Olszewskiego

    Prof. Marek Chodakiewicz: Zostałem zaproszony na to spotkanie, żeby wygłosić krótką wypowiedź związaną z rocznicą. Jednak ostatecznie zmieniono formułę i nie doszło do tego. Uroczystość odbyła się w innej formie.

    Co Pan chciał powiedzieć?

    Na początku chciałem powiedzieć dowcip.

    Dowcip?

    Tak. Chciałem powiedzieć, że ostatnio ktoś mi przyniósł zaproszenie do Pałacu Prezydenckiego na Święto Wolności. Dalej miałem tłumaczyć, że myślałem, że w ten sposób brygada okupująca Pałac Prezydencki cieszy się z obalenia rządu Jana Olszewskiego. Potem jednak okazało się, że oni się cieszą z racji tych sfałszowanych wyborów z 1989 roku. Chcą świętować to jako Święto Wolności.

    To źle?

    To zupełna paranoja, ale ja rozumiem, że propaganda postkomunistyczna i liberalna musi mieć, jakiś wymyślony symbol, do którego ludzie mogliby się odnosić, jako skrót myślowy. Okrągły stół jest już skompromitowany. Mówić o nim się już nie da. Nawet lud czuje, że to była jakaś machlojka. Ale mówić górnolotnie o Święcie Wolności, to co innego. To dziś można. To pierwsza uwaga, jaką chciałem wygłosić.

    Jakie były pozostałe?

    Miałem zaznaczyć, że prezydent chciał świętować to: komunizm, transformacja, demokracja (profesor pokazuje kartkę papieru i zgniata ją w ręce). To samo, ale inaczej wygląda. O to chodziło i przy Okrągłym Stole i przy sfałszowanych wyborach. (...)

    OdpowiedzUsuń
  51. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co się dzieje, Messer???
      Trzeci raz się dopominasz.
      Napisz, bo pęknę z ciekawości :)

      Pozdrawiam

      Usuń
  52. viilo,

    Nie do końca zgodzę się ze stwierdzeniem, że "wygrywa homosovieticus, ze tuski, pawlaki, komorowskie i palikoty nie są cialem obcym, lecz produktem wyroslym na swojskiej glebie miedzy Odrą a Bugiem i nie w armii ale rodzimych homosovieticusach mają oni swoje zaplecze".
    Rozumiem istotę Pańskiego wywodu, ale trzeba sobie jasno powiedzieć, że to są "ciała obce", a poprzez fakt, że wyrosły na naszej ziemi nie nabyły żadnych praw do polskości. Nadal są w mniejszości, a ich jedyną siłę stanowią załgane media i esbeckie kasy zarządzane przez grupę oligarchów.
    Nie wolno nam rezygnować ani oddawać pola. Warto wciąż mieć świadomość, że Polska należy do nas i nie zmienią tego żadne fałszywe "wyroki demokracji" wydawane przez ośrodki propagandy.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bierut, Rokossowski, Rozanski, Berman, Borejsza, Szechter, Wolinska, Berling, Swierczewski to byly ciala obce (komuna i zydokomuna) w takim sensie w jakim krew grupy A jest cialem obcym u osoby posiadajacej krew grupy B.
      Nasz pacjent, nad ktorym sie tu pochylamy, przezyl jednak te omylkowa transfuzje, przezyl i trwa sparalizowany w 80%.

      Tuski, pawlaki, komorowskie i palikoty to tez ciala obce, ale w takim sensie jak tkanka rakowa jest cialem obcym, mowie o zmodyfikowanych komorkach w organizmie pacjenta, o jego wlasnych komorkach.
      Owe komorki "poprzez fakt, że wyrosły na naszej ziemi nie nabyły żadnych praw do polskości." Tu z kolei ja nie moge sie do konca zgodzic, ale mowie to przyjmuje punkt widzenia szaraczka, ktoremu robia wode z mozgu. Formalnie posiadaja oni wszystkie prawa do polskosci, urodzily ich polskie matki, w Polsce, co wypelnia prawo krwi i prawo ziemi. (Mozna mowic o utracie praw do polskosci). Ich druga linia ataku czyli funkcjonariusze medialni sa jeszcze mniej kwestionowalni, natomiast trzecia linia to juz sami swoi, polski Taliban, az ze zlosci zacytuje samego siebie:
      Pani Sylwia, wtorna analfabetka, sekretarka w sredniej wielkosci korporacji, do dzis nie mogąca pojąc po co ci wszyscy nieznajomi ludzie dzwonią do niej w godzinach pracy i dlaczego chcą wlasnie od niej roznych rzeczy o ktorych ona nie ma najmniejszego pojecia. Pan Stefan, stary dziad, kapus esbecki, ktory przez wiekszosc zycia odcinal dla siebie i swojej rozlicznej rodziny obfite kupony od swej dawnej zazylosci z panem Waldemarem, obecnie wicepremierem. Pani Marzena, jedyna we wsi ktora obronila doktorat i od pewnego czasu psuje zycie naukowe w znacznie powazniejszych osrodkach, a dzieki doktoratowi czuje sie taka lepsza od wszystkich, z takiej innej lepszej gliny, uskrzydlona i nieomylna. [...] Pan Wladyslaw, ktory ma w dupie takom wladze, ale codziennie cos go wkurwia wiec w sobote musi sie napic. Pani Krystyna, urzedniczka panstwowa wydajaca wazne zezwolenia, to ona jest najbardziej poszkodowana przez ten kryzys w budownictwie. [...]
      Ta trzecia linia ataku ma sie dzisiaj swietnie, prosze mnie skorygowac jesli sie myle, ona wlasnie stanowi zaplecze dla "oficjeli". Malo tego, ze ma sie swietnie - nikt nie osmieli sie powiedziec, ze to olbrzymia narosl rakowa produkujaca przerzuty zlosliwe.

      Niewielka to pociecha dla przezartego rakiem organizmu jezeli ktos stwierdzi, ze komorki rakowe nadal sa w mniejszosci. Policzylbym szacunkowo homosovieticusow (uwzgledniajac pozornie niegrozne odmiany) nastepujaco: wszyscy ktorzy wzieli udzial w wyborach glosujac na cos innego niz PiS + 75% tych co olali wybory + rodziny jednych i drugich. Wcale nie jestem pewien, ze jest to arytmetyczna mniejszosc.

      "Załgane media i esbeckie kasy" to potezne sily, ktorym nie byl w stanie przeciwstawic sie PiS sprawujac rzady mniejszosciowe. Obecnie nie jest lepiej, chyba wrecz przeciwnie.

      Nie zachecam ani do rezygnacji, ani do oddawania pola. Polska bedzie nalezec do nas jezeli zwyciezymy. Wczesniej powinnismy poznac wroga. Tak dobrze jak potrafimy.

      Pozdrawiam niezmiennie

      Viilo

      Usuń
  53. Pani Urszulo,

    Nic się nie dzieje. Nasz Woland zna jedynie kaprysy mojej poczty.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  54. Panie Aleksandrze!

    To ja teraz proszę "z szaconkiem", gdyż gości Pan na swym blogu milionerkę :)))
    Właśnie MOJA POCZTA przysłała mi wiadomość z Yahoo Award Center,
    że wygrałam main award - £ 820 000! Nie bardzo wiedziałam co to jest to yahoo,
    kojarzyło mi się tylko z pokrzykiwaniem kowbojów, ale gugle wyświetliły tzw. główną
    stronę - i co za rozczarowanie! Śmietnisko jeszcze gorsze niż ... ;)
    - z wiadomościami typu jn:
    JENNIFER LOPEZ Nie daje już pieniędzy chłopakowi
    JOANNA KRUPA O Anji Rubik
    Najpiękniejsze kreacje w Tańcu z Gwiazdami (itp.)

    Jakież otchłanie internetu były mi dotąd obce!


    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  55. "Od ’89 roku żyjemy w takiej rzeczywistości, w jakiej znaleźliby się Niemcy, gdyby nie było Norymbergi i sądu nad narodowymi socjalistami. Po paru latach, być może lekkiej, niedolegliwej kwarantanny politycznej, Himmler przeprowadziłby z jakiejś trybuny XX zjazdu NSDAP krytykę błędów i wypaczeń oraz kultu jednostki Adolfa Hitlera, Joachim Ribbentrop usunąłby się z głównego nurtu mediów i zostałby ambasadorem w jakimś odległym państwie, a potem, wróciwszy do Berlina, odgrywałby rolę autorytetu w sprawach polityki zagranicznej i mówiłoby się do niego per „panie ambasadorze”, jak do – nie przymierzając – Stanisława Cioska w telewizji TVN. Goebbels zostałby pionierem nowoczesnych mediów i wydawałby wpływowy tygodnik „NEIN”, po czym uruchomiłby być może jakąś stację telewizyjną, i wszyscy chwaliliby go za postawienie na nogi kinematografii niemieckiej i za świetne filmy, które powstawały za jego „czasów” itd. My żyjemy właśnie w takim postkomunistycznym państwie, w którym zdrady stanu nie nazwano zdradą, w którym mordercy nie zostali nie tylko pociągnięci do odpowiedzialności, ale nawet nie zostali nazwani po imieniu.

    A tymczasem państwo, w którym zbrodnie nie są karane, nie może się ostać, ono już nie istnieje i nie może przetrwać. Jeśli zbrodnia zdrady stanu nie jest zagrożona najwyższym wymiarem kary, to przyzwala się na zdradę stanu, tworzy się na nią „popyt” – i z taką sytuacją mamy dziś do czynienia w Polsce."

    OdpowiedzUsuń
  56. Chcialbym sie zapytac, co sadza panstwo o Henryku Pająku, nie znam go, nie slyszalem, nie czytalem. Czy jest on z naszego obozu? Bede wdzieczny za pomoc.

    Dawid

    OdpowiedzUsuń