Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

sobota, 10 listopada 2018

NIEPODLEGŁA – POSTĄPIĆ INACZEJ


Podczas Zjazdu Legionistów w Lublinie, w roku 1924, Józef Piłsudski przestawił okoliczności, w jakich przyszło mu rozpocząć walkę o Niepodległą:
Polska i olbrzymia większość Polaków wojny nie chciała, wojny nie wywołała i świadomą była tego, że ona nie o Polskę się toczy. Nie mając samodzielnego przygotowania do wypadków wojennych, Polacy uczynili przy wybuchu światowej katastrofy to, co czynili już dobre półwiecze w życiu codziennem — poddali się nakazom zaborców, wzmacniając w ten sposób siły każdego z nich.
Niewielka garść ludzi, zwanych legjonistami, zdecydowała postąpić inaczej.
Chciała dać Polsce podczas wojny reprezentację w postaci polskiego żołnierza i polskich dla niego dowódców. Wskutek naturalnej niechęci i oporu ze strony zaborców, wskutek ogólnego niedowierzania, by zamiar ten mógł być zrealizowany, — próba udała się tylko w części.
Stan ten musiał doprowadzić do silnych tarć, przy których my, legjoniści, walcząc nieustannie o swoje cele, staliśmy się najjaskrawszym wyrazem obrony honoru i dumy narodowej wobec systematycznego wgniatania nas w błoto przez maszynę wojenną wszystkich trzech zaborców. Dlatego też, pomimo iż ulegliśmy w walce, mamy za sobą tę wielką satysfakcję, żeśmy pierwsi w Polsce zaczęli żyć życiem wojska polskiego i przy powszechnem poniżeniu Polaków mieli spokój co do swego honoru i częste zadośćuczynienie dumy i godności narodowej”.
      Słowa – „Niewielka garść ludzi, zwanych legjonistami, zdecydowała postąpić inaczej”, zasługują na szczególna uwagę. Bo też - „postąpienie inaczej”, wymagało wówczas wielkiej odwagi i poświęcenia.
Ze wspomnień legionistów wynika, że Pierwszą Kadrową nader często witała pustka polskich wsi i miasteczek, że towarzyszyły im gwizdy gawiedzi, gesty pukania w czoło, obojętność, czasem wrogość. Ilu z tych, którzy widzieli żołnierzy w szarych mundurach, potrafiło uwierzyć, że przyniosą oni wolną Polskę?
W innym wystąpieniu, z roku 1926, Józef Piłsudski kreśląc ówczesną sytuację społeczną i polityczną, stwierdził :
Głównymi powodami obecnego stanu rzeczy w Polsce – to jest nędzy, słabizny wewnętrznej i zewnętrznej – były złodziejstwa, pozostające bezkarne. Ponad wszystkim w Polsce zapanował interes jednostki i partii, zapanowała bezkarność za wszelkie nadużycia i zbrodnie.
W odrodzonym państwie nie nastąpiło odrodzenie duszy narodu.
Gdy wróciłem z Magdeburga i posiadłem władzę, jakiej nikt w Polsce nie piastował, wierząc w odrodzenie narodu, nie chciałem rządzić batem i oddałem władzę w ręce zwołanego przez siebie Sejmu Ustawodawczego, którego wszak mogłem nie zwoływać.
Naród się jednak nie odrodził. Szuje i łajdaki rozpanoszyły się. Naród odrodził się w jednej tylko dziedzinie, w dziedzinie walki orężnej, tzn. pod względem odwagi osobistej i ofiarności względem państwa w czasie walki. Dzięki temu mogłem doprowadzić wojnę do zwycięskiego końca. We wszystkich innych dziedzinach odrodzenia nie znalazłem. Ustawiczne waśnie personalne i partyjne, jakieś dziwne rozpanoszenie się brudu i jakiejś bezczelnej, łajdackiej przewagi sprzedajnego nieraz elementu.
Rozwielmożniło się w Polsce znikczemnienie ludzi.
Swobody demokratyczne zostały nadużyte tak, że można było znienawidzieć całą demokrację.
Interes partyjny przeważał ponad wszystko.
Partie w Polsce rozmnożyły się tak licznie, iż stały się niezrozumiałe dla ogółu.
W rozkazie moim do wojska powiedziałem, że wziąwszy państwo słabe i ledwie dyszące – oddaliśmy obywatelom odrodzone i zdolne do życia.
Cóżeście z tym państwem uczynili? Uczyniliście zeń pośmiewisko!”
       „W odrodzonym państwie nie nastąpiło odrodzenie duszy narodu”. Jakże ta ocena różna od powszechnie dziś przyjmowanych twierdzeń, w których słowa o „zbiorowym wysiłku całego narodu”, zamazują tamte czasy płytkim, sentymentalnym optymizmem.
Warto na dzieje II Rzeczpospolitej spojrzeć z perspektywy człowieka, któremu zawdzięczamy niepodległość. Nie poprzez pryzmat emocjonalnego pseudo-patriotyzmu, jakim karmią nas dziś „środowiska patriotyczne”, ale w świetle twardych,czasem niewygodnych faktów.
Warto tym bardziej, że współczesna „historiozofia” III RP fałszuje genezę wolnej państwowości i wymyślając, coraz to bardziej egzotycznych „ojców niepodległości”, umniejsza lub celowo ignoruje dzieło Józefa Piłsudskiego i garstki tych, którzy „zdecydowali postąpić inaczej”.
Dwie są przyczyny.
Komunistyczna sukcesja, budowana na pakcie esbeków i agentury, w którym cenę „nowej państwowości” wyznaczały toasty z szefem bezpieki, nie może umacniać w Polakach wiedzy, że za Niepodległą płaci się daninę krwi. Niebezpieczna byłaby to wiedza, jeśli tak dobitnie podważałaby „wysiłek” samozwańczych „reprezentantów narodu”, zbratanych z okupantem.
To państwo – gloryfikując wybory „mniejszego zła”, forsując najnikczemniejsze kompromisy i zabójcze wspólnoty z Obcymi, nie może umacniać prawdy, że system, zbudowany na przemocy i terrorze, można obalić tylko siłą i tylko za cenę najwyższej ofiary.
Tej prawdy nie rozumieją dziś nawet ci, którzy w patriotycznym uniesieniu powtarzają -Co nam obca przemoc wzięła, szablą odbierzemy”.
       Druga przyczyna fałszowania genezy Niepodległej, tkwi w mitologii demokracji i związanej z nią tezy o „woli suwerena”. W takiej perspektywie - czyn „niewielkiej garści ludzi”, chwytających za broń w drodze do Niepodległej - musi być wizją zakazaną.
Przez trzydzieści lat wmawia się naszym rodakom, że będąc „mądrym i odpowiedzialnym” społeczeństwem, sami zdecydowali o swoim losie i podczas kolejnych „świąt demokracji” dokonują w pełni wolnych i świadomych wyborów. Jak wyglądają te „świadome wybory” rozumie każdy, kto w świetle elementarnej etyki, ale też zwykłej racjonalności oceni tegoroczną farsę wyborczą i kondycje „wybrańców ludu”.
Powszechne łgarstwo, jakoby tylko owa demokracja dawała gwarancję wolnej państwowości wpisano nawet do konstytucji tego państwa, gdzie – wzorem art. 1.1. tzw. „konstytucji PRL”- „Polska Rzeczpospolita Ludowa jest państwem demokracji ludowej”, zawarto stwierdzenie - „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej”.
W miejsce prawdy, że o historii decydują jednostki, a narody, którym wolność odebrano siłą, nie odzyskują jej mocą „mechanizmów demokracji”, stworzono nam mit „jedynie słusznego systemu”, z jego blagierskimi elementami: „władzy ludu”, „pluralizmem politycznym” „parlamentaryzmem”, „wyborami powszechnymi”, zasadą „poszanowania praw obywatelskich” i praw „opozycji”. Oszukując Polaków w roku 1989 i sankcjonując oszustwo w latach następnych, stworzono nam karykaturę prawdziwej demokracji i kazano ją uznać za zasadę ustrojową.
Tej fikcji nie musiała uprawiać II Rzeczpospolita, dla której wysiłek „niewielkiej garści ludzi” miał moc rozstrzygającą o odzyskaniu niepodległości. Dlatego wolnej Polsce nigdy nie narzucano „jedynie słusznej” formuły demokratycznej i nie rozstrzygano o jej kształcie ustrojowym.
Ostatnia konstytucja z 23 kwietnia 1935 r. stanowiła w art.1:
1. Państwo Polskie jest wspólnem dobrem wszystkich obywateli.
2. Wskrzeszone walką i ofiarą najlepszych swoich synów ma być przekazywane w spadku dziejowym z pokolenia w pokolenie.
3. Każde pokolenie obowiązane jest wysiłkiem własnym wzmóc siłę i powagę Państwa.
4. Za spełnienie tego obowiązku odpowiada przed potomnością swoim honorem i swojem imieniem.

       Przypominam słowa Józefa Piłsudskiego i zwracam uwagę na ich „zakazany kontekst”, by w tym historycznym przekazie dostrzec drogę do Niepodległej. Nie mamy i nie potrzebujemy innego wzorca.
Czynniewielkiej garstki ludzi” i wola prawdziwego przywódcy – to najgłębsza przyczyna odrodzenia państwa polskiego. Bez tego „szaleństwa” - a tak postrzegało wielu ówczesnych Polaków - nie byłoby II Rzeczpospolitej.
Na nic dyplomatyczne zabiegi rozmaitych „ojców niepodległości”, gdyby nie poprzedziła ich walka polskich żołnierzy na wszystkich frontach Europy. Na nic starania o uznanie państwa polskiego i zatwierdzenie jego granic, gdyby na straży tych granic nie stał już polski żołnierz.
Pierwsza wizja, jaką kreśli Piłsudski – czynu „niewielkiej garstki ludzi”, niesie odpowiedź na pytania dotyczące obalenia sukcesji komunistycznej i drogi długiego marszu.
Druga – obrazuje ten stan upadku, który za sprawą ówczesnych „demokratów”, sprowadzał „duszę narodu” do pokracznej miary wolności partyjnych i dyktatury„sprzedajnego nieraz elementu”.
Z pierwszej wizji wynika, że historię tworzą jednostki. Nie „masy pracujące miast i wsi”, nie „czyny partyjne” i wola „elektoratów”. Ci, którzy wątpiąco powtarzają - „mało nas”, „większość tego nie rozumie” - powinni wiedzieć, że do wielkich rzeczy trzeba niewielkiej garstki „marzycieli i straceńców”.
Z wizji drugiej, musimy wynieść przekonanie, że dla dla ratowania Ojczyzny i „odrodzenia duszy narodu” ,trzeba odrzucić miraże demokracji i zdobyć na odwagę wystąpienia przeciwko tym, którzy uczynili z niej absolutnego bożka. A nawet nie z niej samej, lecz z jakiejś karykatury tego najgłupszego ustroju, skrojonej na miarę sukcesji komunistycznej.
Obie wizje, pozwalają z nadzieją patrzeć w przyszłość. Nie z powodu analogii historycznych, ale z uwagi na nasz potencjał i realizm drogi zmierzającej do obalenia III RP.
Z tego, historycznego przykładu, płynie prawdziwa, acz trudna nadzieja: trzeba, by ludzie mający świadomość zła, jakie niszczy naszą Ojczyznę, odważyli się działać. To jedyna droga.
Bo w pojęciu wolności – nierozerwalnie związanym z „polskim duchem” i drogą, jaką obrał twórca II Rzeczpospolitej, zawiera się obowiązek robienia tego, co uznajemy za dobre, słuszne i potrzebne. Podkreślę słowo obowiązek.
Dlatego - nie robić nic – znaczy być zniewolonym.
      Realizm wymaga, by były to działania uwzględniające obecny status III RP. Nie z powodu poczucia ograniczenia, ale jako ważnej przesłanki ku racjonalnym krokom.
Wskazywałem takie działania w wielu tekstach, pisząc o tworzeniu wspólnot na poziomie relacji osobistych i organizowaniu się w obszarze osób bliskich, środowisk zawodowych, kręgu towarzyskiego. O budowaniu „małych grup oporu” - dwu, trzy, a choćby dziesięcioosobowych, które aktywnością we własnym środowisku, poprzedzą powołanie ogólnokrajowej reprezentacji. Pisałem o bojkotowaniu „świąt demokracji”, odrzuceniu przekazu medialnego i narracji partyjnych przekaźników, o realizmie dychotomii My-Oni i odwracaniu się od tych, którzy nie należą do „gromady żyjących”.
Co wspólnego ma tak rozumiana „praca organiczna” z drogą do Niepodległej?
Sięgnę po kolejny cytat z Marszałka. Jego czyn i droga, jaką obrał, jawiła się naszym rodakom, jako rzecz „romantyczna”, a wręcz „szalona”. Wspominał o tym Piłsudski w roku 1924, podczas przemówienia wygłoszonego na Zjeździe Legionistów w Lublinie, w dziesiątą rocznicę powstania Legionów:
Niech mi wolno będzie na zakończenie dodać słów parę o dziwacznej, tak często wypowiadanej a głęboko dla mnie zabawnej opinji o czynie legjonowym. Jest ona związana z nadzwyczajnie śmiesznem interpelowaniem słowa „romantyczny“. Nie wiem doprawdy, czy ten przymiotnik nie był istotnie najczęstszem, najbardziej używanem określeniem w stosunku do naszej pracy w społeczeństwie polskiem. (...) U nas, po upadku powstania 63-go roku, słowo „romantyczny“ nabrało jakiegoś dziwacznego charakteru, zaczęło oznaczać po prostu „głupi“. (...)
Jest zwyczajem nazywać grzecznie „romantycznym“ tego, komu się coś nie udało. Jest zwyczajem, żeby człowieka niepraktycznego, który zabłądzi choćby w trzech sosnach, który drogi żadnej znaleźć nie potrafi, mienić nie głupim, lecz „romantycznym“. „Romantyczny“, to coś w rodzaju małego, niezdarnego dzieciaka, który siedząc na ręku matki, niepraktyczne, niepewne rączki wyciąga po jakąś błyskotkę, i ku wielkiemu swemu zdziwieniu nie ją chwyta, a naprzykład kosmyk włosów matki!
I takiem właśnie romantycznem dzieckiem mieliśmy być my, legjoniści. Jakiż to zabawny sposób krytyki, świadczącej chyba tylko o głębokiej nieudolności myślenia!
Czegóż chcieli legjoniści? Poco wyciągali oni nieudolne, dziecinne rączki? Chcieli dać Polsce żołnierza. Powiedzmy, chcieli błyskotki. Wyciągali jednak rączkę tak zręcznie i tak umiejętnie, działali tak praktycznie, tak trafnie dobierali odpowiednich środków, że pomimo przeszkód stawianych im w tem nietylko przez zaborców, lecz i przez „nieromantycznych“ Polaków, — błyskotkę tę mieli w ręku! Ba, powiedzieć nawet można więcej! Zdołali pomimo wszelkich trudności dać w dziedzinie wojskowej imiona, któremi Polska może się szczycić.
Porównajmy tę praktyczną, umiejętną pracę Legjonów z pracą ich krytyków. Z pracą tych „nieromanycznych“! Chcieli oni, siedząc na ręku matki — państw zaborczych — mieć w nieromantycznej rączce nie głupie błyskotki, lecz praktyczny kosmyk włosów matki. Czyż go mieli i mają? Czyżby więc nie czas było, zamiast wzruszać ramionami na „romantyczne“ a zatem głupie główki legjonistów, pomyśleć o własnej „romantyczności“ i głupocie. Czyżby nie czas było pomyśleć o swojej nieumiejętności orjentacyjnej, która w 1914-ym r. zmusiła szanownych krytyków do błądzenia pomiędzy trzema sosnami zaborczemi, do czepiania się każdej z nich pokolei, i do tracenia często przytem dużo zdrowia moralnego.”
       Wielu z tych, którzy zapoznali się z blogiem bezdekretu, oceniało projekt długiego marszu, jako „romantyczną mrzonkę”, a wręcz „utopię”.
To opinia, która bardzo mnie cieszy.
Gdyby długi marsz i związane z nim poglądy, nie były oceniane w takich kategoriach, jak „błądzący pomiędzy sosnami zaborczemi” oceniali onegdaj pomysły legionistów, gdyby spotykały się z aplauzem „większości”, a nawet – nie daj Boże - zostały przyjęte przez obecne „środowisko patriotyczne” – nie byłby wiele warte. Jak niewiele warta jest opinia zakładników „nieumiejętności orjentacyjnej”, którzy rozwiązanie polskich problemów upatrują w mitach III RP i wsparciu obcych mocarstw.
Bo nie o powszechność tu chodzi i nie o dotarcie do „mas”. Nie jest to droga dla każdego i nie wszyscy muszą nią podążać.
Sens czynu polskich legionistów i ich „romantycznego” ( co oznacza po prostu „głupi“) dowódcy, był prosty: „Czegóż chcieli legjoniści? Poco wyciągali oni nieudolne, dziecinne rączki? Chcieli dać Polsce żołnierza”.
Dali Polsce żołnierza, ale wraz z nim - dali kadry nowego państwa. Dziesiątki z tych, którzy wyruszyli z Oleandrów i setki innych legionistów, utworzyło elitę II Rzeczpospolitej, dało jej siłę i rozmach, na jaki państwo sukcesji komunistycznej nigdy się nie zdobędzie.
Ten czyn jednostek i dzieło „romantycznego” dowódcy, zbudował podstawy Niepodległej, na fundamencie najmocniejszym, powstałym z siły charakteru.
Efektem długiego marszu nie mogą być nowe armie ani nowi żołnierze. Nie na tym też polega dziś logika walki z sukcesją komunistyczną. Nie sposób również nakreślić prostej analogii z czynem legionowym, a tym bardziej, widzieć ją w postaciach na miarę Niepodległej.
Jedno, co wspólne i na co zwracam uwagę: Polakom trzeba dać nowe kadry - nowych, świadomych obywateli, którzy odrzucając zastany porządek, potrafią odbudować Rzeczpospolitą od podstaw. Ludzi wolnych od ograniczeń mitologii III RP, samodzielnie myślących i podejmujących odważne decyzje.
Deficyt takich kadr – autentycznych elit, jest jedną z najważniejszych przeszkód w obaleniu magdalenkowego truchła.
To nie może być proces szybki i łatwy. Jeśli świadomość Polaków była zatruwana przez półwiecze okupacji sowieckiej i trzy dekady sukcesji komunistycznej, jeśli nadal jest deformowana przez zgraję partyjnych szalbierzy i watahę propagandystów - nie można wymagać, by zmiany następowały błyskawicznie. Nie sposób tez oczekiwać, by dotyczyły milionów.
Wystarczy, że będą jednostki, osoby o kapitale wiedzy, rozmachu działań i swobodzie myśli. Wystarczy, że będzie niewielka garść tych, którzy „zdecydowali postąpić inaczej”.
Jeśli sens takiej pracy jest równy „marzeniom romantycznego dziecka” i takgłupi, jak dzieło legionowych marzycieli – warto to zrobić.

34 komentarze:

  1. "JESZCZE POLSKA..."

    Panu Aleksandrowi, Przyjaciołom z Bez Dekretu na stulecie "odzyskania" i 79-lecie "utracenia"...

    Modlitwa

    Nie sprowadzaj nas cudem na Ojczyzny łono,
    Ni przyjaźnią angielską, ni łaską anielską.
    Jeśli chcesz nam przywrócić ziemię rodzicielską,
    Nie wracaj darowanej. Przywróć zasłużoną.

    Nasza to wielka wina, żeśmy z Twoich cudów
    Nic się nie nauczyli. Na łaski bezbrzeżne
    Liczyliśmy, tak pewni, jakby nam należne,
    Aby nas wyręczały z Jej należnych trudów.

    Za bardzośmy Ojczyznę kochali świętami.
    Za bardzośmy wierzyli, że zawsze nad Wisłą
    Cud będzie czekał na nas i gromy wytrysną
    Z niebieskiej maginockiej linii ponad nami.

    I co dzień szliśmy w pobok Niej - tak jak przechodzień
    Mija drzewo, a Boga w drzewie nie pamięta.
    A Ojczyzna codziennie przecież była święta,
    A Ona właśnie była tym cudem na co dzień.

    Spraw, by wstała o własny wielki trud oparta,
    Biała z naszego żaru, z naszej krwi czerwona,
    By drogo kosztowała, drogo zapłacona,
    Żebyśmy już wiedzieli, jak wiele jest warta.

    By już na zawsze była w każdej naszej trosce
    I już w każdej czułości, w lęku i rozpaczy,
    By wnuk, zrodzon w wolności, wiedział, co to znaczy
    Być wolnym, być u siebie - Być Polakiem w Polsce.

    Marian Hemar, 1941

    _________________

    Pozdrowienia serdeczne,

    Romantyczna Marzycielka z Legionami w genach

    OdpowiedzUsuń
  2. AŚ - Twitter

    "Warto na dzieje II Rzeczpospolitej spojrzeć z perspektywy człowieka, któremu zawdzięczamy niepodległość. Nie poprzez pryzmat emocjonalnego pseudo-patriotyzmu, jakim karmią nas dziś „środowiska patriotyczne”, ale w świetle twardych, czasem niewygodnych faktów"

    VETO! - Nie docenia Pan emocji w życiu Narodu.

    Bo wspaniały był tegoroczny Marsz!

    I prędzej on "ducha polskiego" obudzi, niż narzekania Marszałka.

    Wielbiciel Słowackiego musiał wiedzieć, ze "zjadaczy chleba" nie od razu się w aniołów przerabia. Pisał zresztą w dc. - że "w dziedzinie walki orężnej, tzn. pod względem odwagi osobistej i ofiarności względem państwa" - naród się jednak obudził.

    Pozdrawiam serdecznie

    PS. WIESZCZ:

    Jednak zostanie po mnie ta siła fatalna,
    Co mi żywemu na nic… tylko czoło zdobi;
    Lecz po śmierci was będzie gniotła niewidzialna,
    Aż was, zjadacze chleba — w aniołów przerobi.


    J. Słowacki "Testament Mój", całość => klik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo.
      Żaden Marsz, żadnego "ducha polskiego" w Narodzie prędko nie obudzi. A to z bardzo prostego powodu - nikt takiego budzenia ani nie oczekuje, ani konieczności jego nie widzi (poza oczywiście "niewielką garstką ludzi"). Większość "obywateli" jest święcie przekonana, że żyje w niedoskonałej, ale jednak wolnej i niepodległej Polsce. Przekonywanie ich że tkwią w błędzie, równa jest przekonywaniu o płaskości Ziemi, podtrzymywanej przez trzy dorodne słonie.
      Dzięki Bogu do Polski odzyskania, przekreślenia magdalenkowych geszeftów, nie trzeba "aplauzu większości". Wystarczą "trzy brygady" tych, którzy „zdecydowali postąpić inaczej”, ich odwaga i determinacja.
      Bardzo serdecznie pozdrawiam. CT

      Usuń
    2. Panu CT prawicę ściskam

      "Dzięki Bogu do Polski odzyskania, przekreślenia magdalenkowych geszeftów, nie trzeba "aplauzu większości". Wystarczą "trzy brygady" tych, którzy „zdecydowali postąpić inaczej”, ich odwaga i determinacja".

      i pozdrawiam.

      Usuń
  3. Panie Aleksandrze

    Czytam Pana na bieżąco i w kwestii obecnych poglądów krajowych

    OdpowiedzUsuń
  4. Panie Aleksandrze,
    Czytam Pana na bieżąco a kwestię spraw historyczno-obecnych , pomógł mi Pan dopiąć na ostatni guzik....WIERZĘ W DŁUGI MARSZ który wczoraj dał mi nadzieję ze wyłoni sie z niego nie tyle co myślę elita przyszłego pokolenia ale i dał mi nadzieje ze iskra jednak jest coraz większa.
    Gorące pozdrowienia i duzo zdrowia
    Kamil Ścios

    OdpowiedzUsuń
  5. @Urszula Domyślna
    ------------------
    "VETO! - Nie docenia Pan emocji w życiu Narodu.
    Bo wspaniały był tegoroczny Marsz!
    I prędzej on "ducha polskiego" obudzi, niż narzekania Marszałka"
    =============================

    Szanowna Pani Urszulo,
    Zgadzam się z ty co pani napisała o Marszu.
    W mojej ocenie, "obie" strony szubrawców i kanalii próbowały nie dopuścić do tego Marszu. Oni doskonale wiedzą, że Polacy potrafią się zjednoczyć, potrafią stanąć w obronie swojej Ojczyzny, pogonić w siną dal szubrawców, a w związku z tym nie na darmo wprowadzono ustawę 1066, która funkcjonuje do dzisiaj.
    Pan Aleksander mówi o nieustającym marszu - zgadzam się z tym, ale chciałbym szybciej - może skrzydła nam pomogą? ;-)

    https://youtu.be/9yuoVnxdqyE

    OdpowiedzUsuń
  6. poszły w Marszu Niepodległości dziesiątki tysięcy Nowych Sciosów...upatrujmy tam nowych młodych kadr...

    OdpowiedzUsuń
  7. Miły Panie Piotrze,

    I ja chciałbym szybciej, i to bardzo! Nie mam olimpijskiego spokoju i dystansu Pana Aleksandra. Choć pamiętam, ze i On był oburzony, że "władza" (w sumie też obca) wolała iść osobno, z obcymi i szubrawcami, zamiast manifestować z młodzieżą w pięknym Marszu Niepodległości.

    A skrzydła - jak najchętniej! Proponuję lot na skrzydłach marzeń :-)

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  8. Panie Aleksandrze,

    Uwzględniając obecne trudności w kontaktowaniu się z Panem (nękający Pana Mario K. i jego S-ka bez odpowiedzialności) przeglądałam przez parę dni "prawicowego" Twittera. Mam sporo obserwacji, które być może zamieszczę, ale to jednak nie dla mnie, więc póki się da, pozostaję na blogu. :)

    Na razie parę słów, w nawiązaniu do Pańskiego tweeta:

    Walka o podział łupów, między środowiskiem Departamentu I SB MSW a "wojskówką", wchodzi w nową fazę. Odnoszę wrażenie, że w rozgrywce z @uknf nie są najważniejsze wczorajsze interesy lecz przyszłoroczne rozstrzygnięcia komisji.

    Warto zauważyć:

    1. Browar Ciechan (poseł browarnik Marek Jakubiak - fontaź, sygnet, etc.) miał w Radzie Nadzorczej gen. Komornickiego z WSI - pisze na Twitterze znany nam z internetu Pan @TRUSTandCONTROL => LINK

    2. Znakomita większość tzw. prawicowego Twittera pójdzie za browarem jak w dym! Podsumowując zjawisko żargonem TT: dzbany-pelikany, nienauczalne tumany, które kupić można byle patriotycznym ochłapem i jak dzieci wyprowadzić w pole. Na szczęście jest tam sporo ludzi rozumnych.

    3. Wracając do przystojnego i niezwykle elokwentnego pana Ryszarda Jacha [T & C]: udzielił on znakomitego wywiadu "odgromnikowi" na YouTube, niejakiemu Roli (brrr). Rozumiem, szanuję (mowa twitterowa), ale zalinkuję najpierw ubiegłoroczą rozmowę u pana red. Bogdana Zalewskiego z cyklu: "Temida, żona Cezara", cz.4.

    https://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/bogdan-zalewski/blogi/news-temida-zona-cezara-cz-4,nId,2450913

    A teraz YT: https://www.youtube.com/watch?v=TB3OlGxsgJo

    ["Media, służby, sądy! Wszyscy, wszystko wiedzieli!"] - Naprawdę warto posłuchać, polecam!


    Pozdrawiam Pana i Wszystkich z BezDekretu.


    PS. Książkę AŚ - "Obalić III RP" - koniecznie Państwo kupujcie, przeczytałam, świetna! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak!

      Widzę, że w powodzi linków uciekł mi ten do posła M. Jakubiaka - in spe "zjednoczyciela" polskich narodowców. Podaję:

      https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/jakubiak-zaklada-partie-federacja-dla-rzeczypospolitej-ma-zjednoczyc-narodowcow,883665.html

      Usuń
  9. Książka: Nudis Verbis Obalić III RP do nabycia w księgarni(w Domu Braci Jabłkowskich).
    Niepokorni

    OdpowiedzUsuń
  10. Droga Pani Urszulo,

    Dziekuję za linki do materiałów o panu Jachu.
    Ilu takich Polaków walczy z nowotworem IIIRP o których nie mamy pojęcia.
    Pan Jach zaświadcza o konieczności obalenia IIIRP mimo, iż nie formułuje tego postulatu. To jest ta zasadnicza różnica pomiędzy naszym Mistrzem, a nim.
    Dzięki Panu Aleksandrowi my mamy szansę stać się świadomymi MY, którzy idą przeciwko mitom by obalić "kontynuatorkę państwa" naszej polskiej hańby: peerel. Ponurym elementem naszej codzienności jest fakt, że Polacy prawdziwie walczący z obmierzłym robactwem tego "państwa" skazani są na samotność, bo marsz nasz jest jeszcze zbyt słaby, aby dać im wsparcie, bo jesteśmy na etapie, kiedy ciągle co bardziej zdeterminowani Maszerujący muszą stawać samotrzeć. Jeszcze się nie odnaleźliśmy i nie stanowimy "kadrowej". Ale Człowiek któremu zaufałem mówi: że to się już dzieje.

    Zatem nie wolno nam zaprzestać.

    Ukłony dla Damy tego miejsca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję, drogi Panie Mirku :)

      Widzę, że Pan się bardzo szarpie. Nie trzeba. Choć doskonale to rozumiem. Wam, na wieloletniej emigracji, musi być znacznie ciężej niż nam, jakby nie było - u siebie. Dlatego, choć wielokrotnie namawiana przez kolegów (i szefów) z zagranicy, nigdy się na to nie zdecydowałam.

      Ale przyznaję, bywa nielekko.

      Dlatego, żeby oderwać Pańskie (i swoje) myśli od tego, czym ich zaprzątać nie warto (szkoda życia), nawiążę do Pańskich miłych pozdrowień i przewrotnie zapytam: a jeśli "Dama tego miejsca" bywa czasem "La Belle Dame Sans Merci"? :)))

      Ulubioną balladę Keatsa Panu dedykuję
      i równie serdecznie pozdrawiam.

      Tylko fragment, bo wiersz długi:

      La Belle Dame Sans Merci
      John Keats


      O, cóż ci jest, Rycerzu blady,
      Dokąd cię błędne wiodą szlaki?
      Na brzegach jezior żółkną trawy
      I milkną ptaki.

      O, cóż ci jest, Rycerzu młody
      Z twarzą zapadłą, nieszczęśliwą?
      Wiewiórka pełną ma spiżarnię,
      Z pól znikło żniwo.
      ......

      Całość po polsku: https://milosc.info/john-keats/la-belle-dame-sans-merci-2/
      I w oryginale: https://allpoetry.com/La-Belle-Dame-Sans-Merci

      PS. Wracając (niestety!) ze świata baśni do spraw przyziemnych: czy nie uważa Pan, ze absolutny brak wpłat od przeszło 2 tyg. jest spowodowany rezygnacją z PayPala?

      Usuń
    2. Droga Pani Urszulo,

      Wy, tam w Kraju zaświadczacie za Polską samą swoją obecnością, choćby drobnymi czynami: kupno książki wyklętej, wsparcie zagrożonego w pracy kolegi, czytanie, nie czytanie prasy, mniejszy lub większy wpływ na otocznie...
      My jesteśmy tego pozbawieni i jeżeli nie będziemy się "szarpać" to znaczy żeśmy naszą polskość odpóścili. A wtedy nie jest "trudniej". Jest niezwykle łatwo od niej odejść, bo odległość i zatopienie w obcości temu sprzyja.
      Żeby tylko trwać, nawet bez żadnego zaangażowania trzeba mnieć szanse na codzień wyczochrać się z współbraćmi, opatrzeć, obsłuchać,
      bywać non stop. Na emigracji o to wszytko trzeba zabiegać każdego dnia na wiele sposobów, wbrew naturze i "życiu" którego "szkoda".
      To niejako tłumaczy fenomen Polaków, którzy zamiast "ciepłych kapci i spokoju w krajach osiedlenia" wybierali śmierć i żołnierską tułaczkę.

      Bez wątpienia brak konta PP jest istotnym utrudnieniem.
      Oni mają zasady, a my musimy je omijać. Niestety w tej chwili tego problemu nie jestem w stanie pokonać.

      Dziekuję za piękny wiersz.

      Z serca życzę

      Władcom, Książętom i Rycerzom:

      By trafili na swoją — La Belle Danie Sans Merci

      I z ufnością w jasyr wziąć się dali.

      Ukłony

      Mirek

      Usuń
    3. Drogi Panie Mirosławie,

      Pięknie Pan to napisał, wszystko zrozumiałam i bardzo Panu dziękuję.
      Przekazuję pozdrowienia i wyrazy najwyższego szacunku.

      A z tym kontem trzeba jednak coś zrobić, albo jakiś manifest sporządzić,
      żeby się ludzie nie bali (nie lenili?!) wpisywać długiego adresu. Bo nam
      Pan Ścios, nie dość że blokowany, może gdzieś tam głodem przymiera? :((

      Usuń
  11. Pani Urszulo,

    Skąd ocena Marcina Roli jako "odgromnika"? Pytam, bo wydaje się być z nim związany W. Sumliński, ktorego cenię sobie wysoko jako publicystę (pomimo jego wyraźnych sympatii jakie żywi wobec PiS). Jestem ciekaw jak ocenia Pani działalność p.Sumlinskiego
    , czy jest wiarygodny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Wood,

      Skąd ocena? Z powtarzalności zjawisk. Ilu podobnych "odgromników" i.e. "kanalizatorów" przyszło mi oglądać w III RP! Ten jest w dodatku niezwykle czytelny, z monstrualnie rozdętym ego, uzupełniający deficyty intelektu nieznośną logoreą i bezustannym wymachiwaniem rękami.

      Nie tylko pan Sumliński (którego cenię) bywa gościem u Roli, ale także osoby, które szanuję jeszcze bardziej. Jak prof. Krzysztof Szwagrzyk, dr Leszek Żebrowski, ostatnio Pan Ryszard Jach (T&C), etc.

      Jak wiemy od p. @TrustandControl wszyscy (!!!) dziennikarze III RP (poza szlachetnym red. Zalewskim) odmówili mu wywiadu, bo dobrze wiedzą, czym to się mogło dla nich skończyć, a odwagą ŻADEN nie grzeszy. A pan Rola może to robić bez żadnych dla siebie konsekwencji... Nie zastanowiło to Pana??

      Ludzie poważni, mądrzy, nierzadko utytułowani, idą do tej dziwnej TV, bo... gdzie mają iść ze swoim przekazem?

      To jest w sumie bardzo smutne, bo daje zerowe efekty, poza pompowaniem "prowadzącego".

      Pozdrawiam

      Usuń
  12. Tylko w przypadku rozpadu UE ta wizja odbudowy Polski jest możliwa. Nie należy zapominać, że Legiony walczyły i zwyciężały. Może nastąpić odrodzenie elit, ale bez możliwości zwycięstwa, czyli ich siły do pokonania wszechobecnych wrogów, niewiele zdziałają.

    OdpowiedzUsuń
  13. Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję, Panie Kamilu i pięknie
      się odkłaniam. Pozdrawiam najmilej :)

      Usuń
  14. Panie Aleksandrze,

    Już myślałam, że w związku z ostatnimi wydarzeniami będą mieli w ABW ważniejsze zajęcia (np. walkę z wojskową bezpieką o podział łupów bankowych, czy obronę dobrego imienia swego koordynatora) i zaprzestaną prześladowania anonimowego blogera. Piszącego od 10 lat i do niedawna stałego publicystę Gazety Polskiej, Nowego Państwa, etc. Ale widać prawda, którą Pan głosi, jest dla III RP-owskich służb większym zagrożeniem niż towarzysze z ex-WSI! Z nimi zapewne jakoś się dogadają; z Panem - nie ma takiej możliwości! :))

    A propos "dobrego imienia" nepoty MK: czy da Pan wiarę, że pojawiają się masowo (zwłaszcza na TT) wiernopodańcze deklaracje bezwzlędnego zaufania? Twitterowicze powierzają mu w nich własny dobytek, pieniądze, dzieci, mam nadzieję, że przynajmniej nie żony. Dla mnie to jest jakiś obłęd, ale z tych zabawnych. W zw. z tym zabawna piosenka:

    https://www.youtube.com/watch?v=g0kgw2kkFnM

    Pozdrawiam w nadziei, że to się jednak szybko skończy. Dużo zdrowia i dobrego samopoczucia życzę.

    OdpowiedzUsuń


  15. Oj, Ściosie, Ściosie, Pan się niedługo doigra! I to nie ze strony "kamińszczaków" ("ten wąsik, ach ten wąsik, ten wzrok, ten lok... ten pląsik"), tylko własnych komentatorów. :))

    Pora przerwać posępne milczenie i choć w komentarzach się odezwać.

    Pozdrawiam w oczekiwaniu... :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Flytothetruth,

    Dziękuję Panu za to świadectwo.
    Prawda – iskra jest coraz większa. Dla naszych przodków, walczących zbrojnie o Niepodległą, była to iskra codziennych potyczek, zwycięstw, ale też porażek. Iskrą – a wiem to z bezpośredni relacji, była postawa dowódców, a w szczególności wiara i odwaga Józefa Piłsudskiego.
    Nie wiem, co Pan postrzega dziś jako iskrę, ale dla mnie, jest nią stały i coraz mocniej widoczny proces „wyzwalania” naszych rodaków z pęt mitologii III RP. Dotyczy on wielu dziedzin życia publicznego: od trzeźwej oceny polityków grupy rządzącej, po dystans wobec partyjnych „wolnych mediów” i rosnące niezadowolenie z kierunku ,w jakim prowadzi nas „dobra zmiana”.
    Uważam to za proces wielce pozytywny i ozdrowieńczy.
    Każdy sprzeciw wobec zastanej rzeczywistości, każdy akt kontestacji i samodzielnego myślenia, jest dziś na wagę złota. Trzeba, by ludzie odważyli się stawiać sobie i innym wysokie wymagania i cele, by nie godzili się na bylejakość i nędzę współczesnej polityki. To jest proces budzenia narodowych aspiracji, odrzucania złudnych nadziei, tworzenia nowej, wolnej świadomości.
    Dlatego dobrze się stało, że ludzie dotknięci ośmioma latami nierządu PO-PSL, dostrzegli też prawdziwą kondycję i postawę członków partii J.Kaczyńskiego.
    Bez tego doświadczenia, proces przebudzenia trwałby znacznie dłużej i pochłonął więcej ofiar.
    Przypomnę słowa, które kończyły mój tekst „PYTANIE – CO DALEJ? - MUSI BYĆ ZADANE” z roku 2017:
    „Lepiej, by zło było jawne i nazywane po imieniu, niż kryło się za fasadą „dobrej zmiany” i czyniło spustoszenie w umysłach moich rodaków.
    Lepiej, żeby Polacy zostali siłą doprowadzeni pod mur upodlenia i hańby i musieli spojrzeć w prawdziwe ślepia Obcych, niż stojąc pod tym murem, nie dostrzegali zagrożenia i sławili tych, którzy wiodą ich do zagłady.”

    To jest dziś najważniejsza iskra.

    Dziękuję za życzenia i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. rodakvision1
    Drogi Panie Mirosławie,

    Nie znalazłbym celniejszej definicji polskości – przeżywanej na obczyźnie:
    „My jesteśmy tego pozbawieni i jeżeli nie będziemy się "szarpać" to znaczy żeśmy naszą polskość odpuścili. A wtedy nie jest "trudniej". Jest niezwykle łatwo od niej odejść, bo odległość i zatopienie w obcości temu sprzyja. Żeby tylko trwać, nawet bez żadnego zaangażowania trzeba mieć szanse na codzień wyczochrać się z współbraćmi, opatrzeć, obsłuchać, bywać non stop. Na emigracji o to wszytko trzeba zabiegać każdego dnia na wiele sposobów, wbrew naturze i "życiu" którego "szkoda".”
    Pana „szarpanie” - tu i teraz, w setkach spraw dotyczących również bezdekretu, ale też uświadamiania i informowania Polonii australijskiej, jest właśnie wyrazem takiego pojmowania polskości, by prowadziła do budowania wspólnoty narodowej.
    Gdyby nasi rodacy na obczyźnie zechcieli zrozumieć, że tylko w taki sposób mogą utrzymywać więzy z tą wspólnotą (a jest to wyższa forma więzi niźli związek z krajem), mielibyśmy Polonię równie silną, skuteczną i wpływową, jaką diasporą szczycą się dziś Żydzi.

    Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za wszystko, co Pan robi.

    OdpowiedzUsuń
  18. Pani Urszulo,

    Każda czynność ma swój właściwy czas, ale przynaglony, a nawet przymuszony przez Panią, musiałem przerwać „posępne milczenie”, wyrwać się z pęt „kamińszczaków” i odezwać „choć w komentarzach”.
    Co czynie tym chętniej, by „dać odpór” stwierdzeniu, jakie zawarła Pani w jednej z prowokacyjnych wypowiedzi: „Nie docenia Pan emocji w życiu Narodu”.
    Odpowiadam: doceniam – o czym m.in. świadczy forma, w jakiej przedstawiam polskie sprawy, a także to, że staram się rozumieć i brać pod uwagę silę emocji. Doceniam też dlatego, że bliskie mi jest „marzycielstwo” Piłsudskiego i jego żołnierzy, ten – niezrozumiały dziś rys „romantyczności”, która karmi się pamięcią o wielkich czynach i wielkich Polakach.
    Tyle, że problem dotyczy czegoś znacznie poważniejszego niż uwzględnienie naszych uczuć i reakcji emocjonalnych.
    Te –są naturalne i dostępne każdemu, kto posiada w miarę normalną psychikę. Można zatem, a nawet trzeba, wzruszać się śpiewem „Mazurka”, cieszyć widokiem łopoczącej flagi, podziwiać bohaterów, rozrzewniać nad losem prześladowanych, współczuć ofiarom. Można, a nawet trzeba, cieszyć się widokiem tysięcy ludzi zebranych na Marszu Niepodległość, z obecności dzieci, młodzieży.
    Problem zaczyna się się momencie, gdy postawimy pytanie: co z tego wynika?
    Czy te pozytywne odczucia i emocje, budzą też myśli i wywołują pragnienie wiedzy? A one – z kolei – czy prowadzą do podjęcia decyzji o działaniu i wymuszają potrzebę czynu?
    Bo nasze odczucia i emocje, tylko wówczas mają znaczenie, gdy zostaną podporządkowane - co nie znaczy zniewolone, rozumowi.
    Tylko w takim porządku ujawnia się rzeczywista konstrukcja człowieka – wolnego bytu, w którym ciało i dusza, rozum i uczucie, wiedza i wiara - tworzą uniwersalną, integralną całość.
    Jako praktyk tomizmu wiem, że dusza może poznawać świat tylko poprzez zmysły ciała – co też wręcz wymusza uwzględnienie czynnika emocji. Ale choć nasze władze zmysłowe-poznawcze są zależne od ciała, niezależny jest od niego intelekt.
    Dlatego to on musi decydować o naszym stosunku do rzeczywistości, a również o naszym działaniu. Emocje mogą go stymulować i wspomagać, ale nie nad nim panować.

    cdn

    OdpowiedzUsuń
  19. Proszę zwrócić uwagę, że niemal cały przekaz publiczny III RP jest kierowany do naszych emocji.
    Informacje prasowe i telewizyjne, występy polityków i tzw.”ekspertów”, rozmaite uroczystości i rocznice, manifestacje i protesty – odwołują się do sfery uczuć. Budzą radość lub smutek, nadzieję albo rozpacz, nienawiść lub strach. Niewiele natomiast jest przekazu intelektualnego, takich wypowiedzi, informacji i wydarzeń (oraz sposobu ich przekazywania), które budują wiedzę o rzeczywistości, dają się racjonalnie uchwycić i spożytkować.
    To nie przypadek. Dla takich państw, jak III RP – sukcesja komunistyczna, wiedza jest czynnikiem najgroźniejszym. Człowiek, który wie – jest niebezpieczny. Ten zaś, który płacze, krzyczy, cieszy się, nienawidzi lub pogardza – jest tylko śmieszny.
    Społeczeństwo, które w ocenie realiów kieruje się emocjami, pozostaje więc zniewolone i sprowadzone do roli przedmiotowej, jest łatwo „sterowalne” i przewidywalne w swoich reakcjach.
    Po to przecież nagłaśnia się i rezonuje każdą brednie i plugastwo Obcych, by wzbudzić w wyborcach Kaczyńskiego emocje: gniewu, pogardy czy odrazy, ale też współczucia i empatii dla „pokrzywdzonych” ludzi PiS. Po to nadaje się kretyńskie tytuły,w rodzaju -”wzruszające słowa prezydenta”, „mocna odpowiedź posła”, „niewiarygodne zachowanie posłanki”, itp., by utrzymywać tych wyborców w stanie „emocjonalnego wzmożenia” i przeżywaniem tego niby- zaangażowania, zastępować rzetelną wiedzę o III RP i uprzedzać refleksję.
    Gra na uczuciach (im niższych, tym lepiej) doskonale wpisuje się w „misję” ludzi, którzy – nie mając żadnej wizji Polski i nie potrafiąc powiedzieć nam nic prawdziwego o III RP, muszą czymś zaspokoić wyborcę.
    Nie inaczej jest z patriotyzmem. W tym państwie został on sprowadzony do poziomu emocji - „narodowych uniesień”, afektów i ekscytacji, wywoływanych przez obrazki, dźwięki i słowa.
    Jest to patriotyzm niezwykle prymitywny i ograniczony do pewnych zachowań stadnych. Patriotyzm kontrolowany, który nie ma prawa przerodzić się w wolę działania.
    Nie podąża za nim głębsza refleksja, nie rodzi pragnienia czynu, nie buduje wspólnoty wiedzy. Tylko jeden przykład. Cóż po upamiętnieniu Żołnierzy Niezłomnych, po różnych uroczystościach i świętach związanych z tymi Polakami, jeśli nie towarzyszy im świadomość postaw tych Żołnierzy, a za nią, nie idzie elementarna wiedza – przekuta w czyn.
    „Z komunistami się nie rozmawia. Komunistów się zabija”, „Ze złem nie zawiera się kompromisów. Ze złem się walczy” - to są wybory i postawy tych Żołnierzy.

    cdn

    OdpowiedzUsuń
  20. Czy partia, która się do nich odwołuje, promuje też takie zachowania, czy uczy ludzi młodych takiej godności? Nawet w wymiarze adekwatnym do obecnej rzeczywistości – niepodejmowania „polemiki” z Obcymi, odrzucania wszystkiego, co od nich pochodzi, dokonywania wyborów w jedynie prawdziwej formule -tak lub nie? Nawet, poprzez zmiany w podręcznikach szkolnych i wyrugowania z nich tysięcy łgarstw o postaciach „polskich komunistów” i ich sukcesorów.
    Czy ludzie tej partii i jej namaszczony na „męża stanu” przywódca, kiedykolwiek postąpili tak, jak ci młodzi Polacy przed sześćdziesięcioma laty, czy zdobyli się na taką odwagę i determinację w walce ze złem?
    Odpowiedź znamy. Dlatego też, owi fałszywi patrioci muszą hołubić wyłącznie formę – zachowania zastępcze, emocjonalne erzace, sprowadzone do płytkich „pyskówek”, nędznych „polemik” i równie szalbierczych „akcji”.
    Gdyby mieli uczyć patriotyzmu opartego na naśladowaniu postaw i wyborów, gdyby mieli odkrywać przed Polakami wiedzę o tym państwie, lub utrwalać postawy ludzi honorowych - byliby skończeni.

    Na postawiony przez Panią zarzut, iż nie doceniam emocji w życiu Narodu, odpowiem więc: nie emocje są nam dziś potrzebne, ale rzetelna wiedza, solidna praca i konkretne działania.
    Emocje mogą je wspierać, ale nie one zdecydują o przyszłości mojego kraju.
    Jeśli zachowania tej władzy wzbudzą sprzeciw i gniew – będą to dobre emocje. Ale tylko wtedy, gdy wywołają wolę działania i dokonywania realnych zmian. W sobie i wokół siebie.
    Takiego patriotyzmu – związanego z odpowiedzialnością za najbliższych, za rodzinę i Ojczyznę, trzeba dziś uczyć.

    Pozdrawiam Panią serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  21. Jam rozumiał, że kasza, a to... dyjamenty!

    Panie Aleksandrze,

    To dopiero niespodzianka! Prosiłam, (widzę teraz, że dość obcesowo, za co przepraszam) o Pańskie pojawienie się na blogu, a zostałam obdarowana świetnym wykładem. Bardzo dziękuję, choć jak Pan wie, "czucie i wiara" zwykle i tak u mnie wygrywają z "mędrca szkiełkiem i okiem". Cóż poradzić na... "Romantyczność". :)

    Raz jeszcze dziękuję i najserdeczniej pozdrawiam

    PS. Prośba (duża) o nieużywanie wobec mnie słowa "prowokacja". Nie wiedziałabym nawet jak to się robi. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. DO WSZYSTKICH! <> PILNE! <> PILNE! <> PILNE!

    Szanowni Państwo,

    Idą Święta, a na blogu już ponad 4 tygodnie widzę wciąż to samo przygnębiające "sprawozdanie finansowe" Pana Ściosa: => "BRAK WPŁAT".

    Nie pojmuję, czy rzeczywiście tak trudno wpisać podany (po prawej) adres, przesłać kilkadziesiąt zł i tym samym sprawić, żeby i nasz Autor mógł sobie coś kupić pod choinkę?! Z samych książek nie wyżyje, a pracy przecież nie dostanie. Czy naprawdę tak trudno to pojąć?

    Przez ponad 10 lat czerpiemy bezcenną wiedzę z Jego esejów, korzystamy ze znakomitych analiz, które chronią nas przed pobłądzeniem w poplątanym świecie i nie stać nas na to, żeby się Autorowi, dodatkowo - tropionemu przez III RP-owską bezpiekę - jakoś odwdzięczyć?

    BARDZO PROSZĘ! :))

    _______________________________

    COMPATRIOT MOVEMENT BEZDEKRETU
    Westpac Banking Corporation
    SWIFT CODE: WPACAU2S
    57 Old Cleveland Rd.
    Australia, Capalaba, Qld 4157
    BSB: 034-080
    Account Number: 529 144
    ______________________________


    Panie Mirku drogi, czy nie zechciałby Pan raz jeszcze wytłumaczyć co i jak z tym kontem, i dlaczego trzeba było je zmienić? Także bardzo proszę.

    Pozdrawiam serdecznie Pana i Wszystkich Państwa.

    OdpowiedzUsuń
  23. Droga Pani Urszulo,

    Mowy nie ma, żeby tą drogą cokolwiek tłumaczyć poza tym co już zostało powiedziane. Ugryzłem się w język już po kliknięciu "opublikuj". Źle. Żadnych "fruktów" dla "III RP-owskiej bezpieki". Co Państwo czytają to i oni czytają :-)
    Proszę o kilka dni i sprawa się wyjaśni. Będzie PP albo nie.

    Ukłony dla Pani i uścisk prawicy wszystkich wspierających naszego Mistrza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, Panie Mirosławie. Oby się udało!

      Pozdrawiam z deszczowej Polski

      Usuń
  24. Panie Aleksandrze,

    Broń Boże nie chcę niczego "wymuszać", ale czy mógłby Pan napisać, jak Pan ocenia aktualne wydarzenia we Francji?

    Nieprawdopodobnie zazdroszczę Francuzom, zresztą od zawsze jest to kraj bliski memu sercu. Ale jestem ciekawa, co tam jest "spontaniczne", a co, niestety, "reżyserowane".

    Podobne wątpliwości ma Pan Adam Gwiazda @delestoile, świetny sprawozdawca Twitterowy (głównie z Francji, ale i z Niemiec, Belgi, Holandii, etc.).

    Gorąco wszystkim polecam! - Od parunastu dni internet rozpoczynam od tego konta: https://twitter.com/delestoile

    Dzisiejszy komunikat:

    Bum! Premier właśnie ogłosił, że podwyżki cen paliwa we Francji zostają zawieszone. Z chęcią obejrzę miny ministrów i deputowanych LREM buńczucznie zapowiadających, że rząd nie ustąpi. Reakcja "żółtych kamizelek": "to okruch, ale idziemy po cały bochenek".

    Pozdrawiam drogiego Pana,

    OdpowiedzUsuń
  25. "Z punktu widzenia polskich interesów i polskiej racji stanu - nie ma żadnego argumentu ani wytłumaczenia dla takiej postawy."

    Tak by było, gdyby IIIRP była w pełni suwerennym podmiotem a przecież tak nie jest.
    Przygotowania i proces transformacji ustrojowej, był operacją pochodną ustaleń na geopolitycznych szczytach pomiędzy USA i ZSRR, prowadzących rokowania zmierzające do zakończenia tzw. zimnej wojny.
    Zasady przekształceń PRL-u w III RP były ustalane pomiędzy wojskowymi służbami Jaruzelskiego-Kiszczaka a służbami USA(CIA).
    Jednym z takich publicznie znanych faktów było to, że pierwszego prezydenta
    po OS wybierało Zgromadzenie Narodowe,pod osobistą presją ówczesnego śp. 41 Prezydenta USA George'a Busha,który w tym celu przybył do Warszawy o czym napisał on w swych wspomnieniach.
    Pisał, że na prośbę Gorbaczowa, pierwszym prezydentem powinien zostać gen. W.Jaruzelski.
    Wybór Jaruzelskiego przez ZN dokonał się faktycznie przewagą jednego głosu.

    W wyniku negocjacji pomiędzy ZSRR i USA, państwa będące tzw. "demoludami" w tym i Polska przeszły ze strefy wpływów ZSRR do strefy wpływów USA/Zachodu a specjalną "opiekę" nad nimi i Polską USA powierzyły, co było naturalne, Niemcom/niemieckiej UE poprzez proces stowarzyszeniowy po ewakuacji z Polski armii rosyjskiej.
    W takiej sytuacji hegemon, chcący mieć kontrolę nad krajem przejętym do swojej strefy wpływu, przejmuje też kluczowe aktywa pozwalające tę kontrolę sprawować.
    Tak też uczyniły USA i inne kluczowe państwa Zachodu(Izrael, Niemcy, Francja, UK).
    Potwierdził to M.Zalewski,na początku prezydentury Wałęsy polityk Porozumienia Centrum i sekretarz Biura Bezpieczeństwa Narodowego, w rozmowie z filmowcem Jerzym Zalewskim, co ten utrwalił w swojej książce pt. "Dwa kolory" :

    „Czego dowiedziałem się w Ameryce - tak ma być. Drugą lekcję otrzymałem, kiedy byłem w BBN i kiedy rozmawiałem z szefem CIA, który też mi powiedział, że tak ma być: „Zostawcie tych agentów, zostawcie tych szpiegów, wszyscy jak mieli być odwróceni, to zostali odwróceni, pracują na rzecz nowego układu. Zostawcie to w świętym spokoju. Wszystkie wasze pomysły są pomysłami idealistów, którzy nie rozumieją układu. Tak ma być”."

    Zagadka związana z zachowaniem się prezydenta A.Dudy i J.Kaczyńskiego w sprawie "Aneksu", to realizacja przez Prezydenta i Prezesa interesu hegemona("strategicznego partnera"), który przejął aktywa WSI i w jego interesie jest nieujawnianie informacji tam zawartych a nie ochrona interesów WSI i Moskwy.

    OdpowiedzUsuń