Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

sobota, 27 października 2018

NUDIS VERBIS - OBALIĆ III RP


W książce „Nowe kłamstwa w miejsce starych. Komunistyczna strategia podstępu i dezinformacji”, Anatolij Golicyn, przedstawiając „Drugą operację dezinformacyjną”, która polegała na pozorowanej „ewolucji” komunizmu, napisał:
Utworzenie fałszywego i w pełni kontrolowanego ruchu opozycyjnego, jak ruch dysydencki, służy strategicznym celom wewnątrzkrajowym i zagranicznym. Na skalę krajową jest jak motor do napędzania przyszłościowej, fałszywej liberalizacji reżimu komunistycznego; podburza niektóre, być może opozycyjne elementy do ujawnienia się, a tym samym do wystawienia na kontratak władzy i służb bezpieczeństwa, inni są neutralizowani lub doprowadzani do desperacji.
W wymiarze zewnętrznym „dysydenci” mogą posłużyć jako wehikuł, poruszający machinę informacyjną, wykorzystywaną do rozgrywania różnych zagadnień dezinformacji, odnośnie ewolucji systemu komunistycznego. Odpowiednio nagłośniona fala prześladowań dysydentów, częściowo prawdziwych, po części fałszywych, wyzwala sympatie Zachodu oraz delikatne przymierza z poszkodowanymi, czyli tymi, którzy są w rzeczywistości tajnymi wytworami reżimu. Przygotowuje scenerię, w której rozgrywać się będzie przyszła dramatyczna „liberalizacja” systemu, a zacznie się ona od uwypuklenia kontrastów pomiędzy neostalinowcami oraz przyszłym „socjalizmem z ludzką twarzą”. Kształtuje kadrę ludzi, którzy znani już i rozpoznawani na Zachodzie, mogą być w przyszłości wykorzystani jako przywódcy i poplecznicy „systemu wielopartyjnego” pod rządami komunistycznymi”.
      Uwagi Golicyna warto skonfrontować z powołaniem środowiska tzw. „komandosów” i oceniać poprzez wydarzenia prowadzące do powstania „opozycji demokratycznej”.
Wyrosła z tego kręgu grupa, nigdy nie chciała i nie mogła obalić komunizmu. Ich polityczna „transformacja”, zapoczątkowana schizmą roku 1956 i utrwalona antysemicką traumą, nie pozbawiła owych dysydentów wiary w komunizm.
Celem owej „opozycji demokratycznej” (co bezceremonialnie przyznał J.Kuroń) nigdy nie było "obalenie socjalizmu" lecz jego revisio, przekształcenie i modyfikacja. Ci ludzie nigdy nie dążyli do obalenia komuny i nie byli jej wrogami. Byli schizmatykami (rewizjonistami) w granicach doktryny komunistycznej i dążyli do modelu "socjalizmu z ludzką twarzą".
Czy zdefiniujemy ich działania jako obłudne i wyrachowane, czy będziemy w nich widzieli przejaw rewizjonistycznych mrzonek – w niczym nie zmieni to faktu, że mieliśmy do czynienia z opozycją wewnątrz systemu komunistycznego – nigdy zaś – z opozycją przeciwko systemowi. Ich bitwy i potyczki dotyczyły tylko tych obszarów komunistycznej rzeczywistości, które nie przystawały do wizji dysydenckich i były sprzeczne z ich sposobem postrzegania doktryny. Znajomość „dualizmu środka i celu”, pozwalała im z równym skupieniem traktować Kościół, jak partię, w podobnym stopniu podziwiać Wojtyłę, jak Kiszczaka, na równi stawiać niepodległość, jak „socjalizm z ludzką twarzą”. Wykorzystując imperatyw walki o wolność i nasze marzenia o drodze ku Niepodległej łatwo przyszło im przyoblec się w szaty „reprezentacji narodowej” i zaspokoić nasze złudzenia szyldem „demokratycznej opozycji”.
Ta komunistyczna tradycja opozycyjności została włączona w system polityczny III RP i tworzy jeden z najgroźniejszych mitów obecnej państwowości.
Jej kontynuacja sprowadza się do prostej zasady, praktykowanej dziś przez partię Jarosława Kaczyńskiego: chcemy „III RP z ludzką twarzą” (by sparafrazować określenie uknute onegdaj przez "Kulturę Paryską"), ale nie podważamy i nie dążymy do obalenia magdalenkowego porządku. Dlatego przyjmujemy i akceptujemy narzędzia ustanowione przez „ojców założycieli” - z ich konstytucją, demokracją, prawem czy mediami – i przy ich pomocy chcemy dokonywać takich modyfikacji i reform systemu, by nie naruszały jego wewnętrznej konstrukcji.

           Napisałem na wstępie, że zrozumienie - czym jest komunizm i kim są jego sukcesorzy, prowadzi do wiedzy - jak go pokonać, jak obalić państwo sukcesorów.
Gdy Tyrmand pisał - „To tylko Golem, niebotyczny, to fakt, lecz glina i brud. O tyleż moja walka gorsza, mniejsza, brudniejsza” - wyrażał problem, przed jakim stanie każdy, kto chciałby podjąć takie zmagania.
Jak walczyć z czymś, co jest niedorzecznością – tak dalece, że tworzy świat ułudy i chaosu, kreuje nieistniejące „wartości” i naśladuje mechanizmy, które nie są w nim obecne?
Z jednej strony, istnieje „obsesja polemiki” - walki z jakąś myślą, poglądem i oceną, z drugiej – świadomość, że owe myśli, poglądy i oceny, są tylko narzędziem szalbierzy, „golemem niebotycznym” i rozprawa z nimi nie przybliża nas do zwycięstwa.
Ludzie, których „środowisko patriotyczne” uważa dziś za przeciwników, a nawet obdarza mianem „targowicy”, nie posiadają przecież żadnej „podstawy ideowej”, nie reprezentuje żadnej „koncepcji politycznej” i nie wytwarzają ani jednej racjonalnej myśli. Ich argumentacja i rzekome racje, są zbiorem bezwartościowych, pozbawionych treści komunałów, równych logice marksistowskiego bełkotu i stanowią ten sam rodzaj semantycznego śmiecia, jakim posługiwali się namiestnicy Moskwy. Nie odzwierciedlają też żadnych poglądów, bo nie mając związku z rzeczywistością, są tylko retoryką z arsenału prymitywnego terroru.
Dlatego „obsesja polemiki”, z którą borykał się Tyrmand, a którą – bez cienia zastrzeżeń, przyjmują dziś wszyscy politycy i wyborcy „środowisk patriotycznych” oraz wynikająca z niej próba racjonalizowania przekazu owych przeciwników, jest w sposób oczywisty absurdalna i skazana na porażkę.
Nie było z kim polemizować i o co polemizować. Nie było języka. Język był sprzedany, zakłamany, zupełnie jak w czasach hitlerowskich” – mówił Herbert o polemice z komunistami.
Taka sama zależność istnieje w obszarze struktury wewnętrznej III RP.
Z jednej strony, są narzędzia stworzone przez system niedorzeczności – z konstytucją, prawami i mityczną „zasadą demokracji” na czele, z drugiej – istnieje wiedza (a z pewnością powinna już istnieć), że wszystkie one zostały tak skonstruowane, by nigdy nie obróciły się przeciwko sukcesji komunistycznej i nie zagroziły grupom rządzącym.
Dość zauważyć, że nie można zmienić konstytucji tego państwa w taki sposób, by wyeliminować zeń cały „system prawny”, którego organy i wysocy przedstawiciele mają gwarantować trwałości III RP.
Nie można użyć mediów tego państwa dla obrony interesów społeczeństwa, bo nie istnieje tu pojęcie wolnych mediów, a każdy z ośrodków propagandy, reprezentuje poszczególne partie i grupy decydenckie.
Nie da się też wykorzystać owych „zasad demokracji”, bo stworzono system zamknięty, ograniczony do pozorowania działań „opozycji konstruktywnej/demokratycznej”, a na jego straży stoją instytucje powołane przez „ojców założycieli” - PKW, sądy, służby.
Wiara, że biorąc do ręki narzędzia wroga, można pokonać sukcesję komunistyczną, zwalczyć agenturę i uwolnić Polaków od zgrai Obcych, jest równa przeświadczeniu ludzi „opozycji demokratycznej” PRL, którzy traktując komunistów jako partnerów i podejmując z nimi dialog, usprawiedliwiali to draństwo zamysłem „ogrania bezpieki” i kazali w nim widzieć wybitną strategię. Takie łgarstwo i tworzona wokół niego mitologia, pozwalała owym dysydentom na „bratanie” z namiestnikami Moskwy i doprowadziła Polaków do kolejnych dziesięcioleci zniewolenia.
Praktykowane dziś przez wszystkie „środowiska patriotyczne”, nadal są drogą dla łajdaków, idiotów i zwykłych oszustów.
         Ten realny dylemat, powszechnie ignorowany przez owe środowiska, można rozwiązać tylko w jeden sposób: odrzucając w całości i bezwzględnie wszystkie narzędzia, jakimi posługuje się sukcesja komunistyczna. Oznacza to prawdziwą „rewolucję” w dotychczasowym postrzeganiu rzeczywistości i – przyznaję, wymaga dużej odwagi i determinacji.
Trzeba bowiem porzucić wszystkie z tych mitów, które pozwalały nam trwać w przeświadczeniu, że Polacy są narodem tak mądrym i walecznym, iż pokonali hydrę komunizmu i zdobyli się na odbudowę wolnej państwowości.
Trzeba rozstać się z miłym (przecież) uczuciem, że żyjemy w państwie normalnym, o zdrowych, cywilizowanych regułach, w którym każdy ma prawo decydowania o swojej przyszłości i dokonywania wolnych wyborów.
Trzeba zrezygnować z błogiego samozadowolenia, w którym troska o sprawy polskie ograniczona została do uczestnictwa w „świętach demokracji”, wyboru „mniejszego zła”, wspierania „środowisk patriotycznych” czy udziału w uroczystościach propagujących emocjonalny pseudo-patriotyzm.
Trzeba również, odrzucić każdą z systemowych „sił politycznych”, ignorować ich liderów i samozwańczych „mężów stanu”, zaniechać „wiary politycznej” i zabobonu zaufania, nie podążać za odrodkami propagandy i zrezygnować z szatańskiej „pokusy polemiki”, traktując cały obszar aktywności politycznej III RP, jako złowrogą mistyfikację i grę pozorów.
Logikę tych trudnych wyborów, można sprowadzić do trzech, generalnych zasad:
- Nie uznaję tego państwa za wolną i niepodległą Rzeczpospolitą.

- Nie korzystam z narzędzi narzuconych przez „ojców założycieli”.

- Nie przyjmuję fałszywej „wspólnoty” z Obcymi, bo dostrzegam w nich element wrogi i nienawistny polskości.



Fragment rozdziału „Mit komunizmu” z książki „NUDIS VERBIS - OBALIĆ III RP” wyd. PROHIBITA 2018






 

8 komentarzy:

  1. Do Maszerujących by #ObalićIIIRP
    Niestrudzony Mistrz, "nasz Mackiewicz" oddaje nam kolejną część "Nudis verbis...". W "Nudis verbis. Obalić III RP" zawarł trzy generalne zasady:
    -Nie uznaję tego państwa za wolną i niepodległą Rzeczpospolitą.
    -Nie korzystam z narzędzi narzuconych przez„ojców założycieli”.
    -Nie przyjmuję fałszywej„wspólnoty”z Obcymi,bo dostrzegam w nich element wrogi i nienawistny polskości.
    Tylko promując "Nudis verbis..." Aleksandra Ściosa dajemy Polakom szanse zrozumienia tych zasad i potrzeby ich upowszechniania.
    Drukuj i rozdawaj. Miej zawsze przy sobie. Grafiki do druku: - http://www.rodaknet.com/marsz/images
    - http://www.rodaknet.com/marsz/images/2018_10_21_ulotka_nudis_verbis_biznes_kart.png
    - www.rodaknet.com/marsz/images/2018_10_21_ulotka_skladana_word.doc
    - http://www.rodaknet.com/marsz/images/2018_10_21_ulotka_skladana_a4.jpg
    - http://www.rodaknet.com/marsz/images/2018_10_21_ulotka_skladana_a4.jpg
    - http://www.rodaknet.com/marsz/images/2018_10_21_ulotka_nudis_verbis_skladana.png

    Dziękuję panu Bolesławowi. Chce drukować i rozpowszechniać ulotki. Poprosił o ułatwienie mu zadania. Stąd ulotki w formacie "word". Wydrukować, pociąć i jak powiedział w ...świat.
    Dziękuję panu.

    Pozdrawiam Państwa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ma Pan trafne analizy jesli chodzi o nasze polskie pieklo, ale brakuje im czasem kontekstu ze swiata idei.
    Dlatego wklejam dwa ciekawe eseje w j. angielskim, aby dodac troche globalnego kontekstu. Polska mysl, zajeta walka o niepodleglosc, niestety troche przespala bitwe idei, ktora sie zaczela z wojna trzydziestoletnia i kolonizacja Ameryk; dobrym przykladem na to jest brak jakiejkolwiek znaczacej recepcji Josepha Conrada wsrod polskich czytelnikow. Pierwszy esej wprowadza pojecie Rewolucji Amerykanskiej jako rewolucji par excellence, tyle ze rewolucji kapiatlistycznej. Amerykanski kapitalizm nie jest wiec naturalna forma organizacji spolecznej.Podazajac za drugim, bardzo ciekawym esejem Lyndona La Rouche'a, znanego enfant terrible Ameryki, ktory zgadza sie z Panem (' The idea that goodness comes from "the ordinary people," and error chiefly from people "at the top," is not only a false idea, but an evil one. The power of a tiny minority, "at the top," so to speak, to control ninety-five percent of the society, lies principally in the cultural corruption of the ninety-five percent below. "), wydaje sie, ze przebudowe Polski nalezy zaczac od edukacji, zwlaszcza ze nawet ta mizerna zabawa w rewolucje, jaka proponwoal PiS, zdaje sie, jest juz przez spoleczenstwo powoli odrzucana. Jako mlody czlowiek, kiedys wierzylem, ze sama nauka jezykow i bezposredni dostep do idei zmieni Polske, ale jednak nie: jest to dosc dla mnie szokujace, podobnie jak zestawienie osiagniec II RP i tzw III RP, przy ktorym to zestawieniu trudno rzeczywiscie uznac nasze panstwo za panstwo w jakimkolwiek sensie spelnione, a nie tylko pusta panstwowa forme bez tresci. Nic dziwnego, ze nawiazywanie do innego dziedzictwa II RP niz quasi-kolorostyczny warszawski polswiatek, i oficerskei pojedynki, nie jest dzisiaj zbyt popularne.... W umilowaniu kolorytu III RP ma niestety troche takich sarmackich elementow, do ktorych zaliczylbym tez taki podswiadomy przekaz, ze "nasza polska zgoda jest najlepsza", i quasi-sarmacki obraz Polakow jako niezywciezonych w walce z komunizmem.

    https://majorityrights.com/weblog/comments/revolution_and_counter_revolution
    https://larouchepub.com/lar/1998/lar_mass_hysteria_2544.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Drodzy Państwo,
    Mam pytanie do Maszerujących:
    Czy wśród obecnych na odsłonięciu pomnika Prezydenta Lecha Kaczyńskiego będą Maszerujący w "Długim marszu przeciwko mitom"? Jeżeli tak, to może zaznaczymy swoją obecność. Może padną z państwa strony jakieś propozycje transparentów, a choćby ich tematyka, zarys? Jakieś hasła? Może po prostu kartka A4: Czcząc pamięć mojego Prezydenta domagam się pomnika prawdy!-(swoje imię)ŚCIOS, albo bez podpisu. Wizualizacja: kilkadziesiąt osób nie razem, a będących w różnych miejscach. Najlepiej w okolicach miejsc, ludzi w sposób oczywisty będących obiektem medialnego przekazu.
    Może jakieś inne propozycje czynów przy tej okazji.
    Czasu pozostało mało, ale kto jak nie uczestnicy Marszu powinni być mobilni :-)
    Moje propozycje jak zawsze tutaj:
    http://www.rodaknet.com/rp_aktualnosci_2017_dlugi_marsz_przeciwko_mitom_grafiki_foto.html

    Pozdrawiam wszystkich bywalców tego niezwykłego Miejsca

    Ps
    zastanawia tylko brak komentarzy pod tak ważnym tekstem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Panie Aleksandrze,
    Wśród osób regularnie odwiedzających tego bloga (nie mam na myśli tych co wchodzą tu służbowo) raczej nie ma ludzi wierzących, "że żyjemy w państwie normalnym, o zdrowych, cywilizowanych regułach, w którym każdy ma prawo decydowania o swojej przyszłości i dokonywania wolnych wyborów." Raczej też się rozstaliśmy z mitem zwycięstwa nad komuną, itd. W przeciwnym razie tematyka tego bloga by nas nie zatrzymała. Rozstanie z tymi wszystkimi mitami to niezwykle ważny krok, ale My już go mamy za sobą. Problemem obecnym jest pytanie: co dalej?
    Obserwując ostatnio różnych ludzi, słuchając ich wypowiedzi, zacząłem się zastanawiać, gdzie obecnie leży granica przyzwoitości? Takiej zwykłej ludzkiej przyzwoitości. Nie mam na myśli subiektywnego poczucia tej granicy, bo ta jest dla każdego inna i przez to mało dla mnie ciekawa. Mam na myśli tę obiektywną granicę, po przekroczeniu której człowiek ją przekraczający jest przez ogół wykluczony ze społeczeństwa. Co dziś trzeba by zrobić, by sąsiedzi przestali się kłaniać? By znajomi przestali podawać rękę na przywitanie? Bez przywrócenia tej granicy na właściwe miejsce, nie da się niczego zmienić na lepsze.
    Naprawdę przed nami długi marsz. Trudny, bolesny i bez cienia pewności, że doprowadzi nas do celu.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Za miesiąc październik "Obalić III RP" plasuje się na 4 miejscu.
    Z "przeciwko mitom" bywało lepiej.
    https://www.facebook.com/Multibookpl/photos/a.408218473133/10156767172968134/?type=3&theater
    Pozdrawiam Państwa

    OdpowiedzUsuń
  6. Wygląda na to, że PiS chciał bezczelnie ukraść Marsz Niepodległości, a kiedy okazało się, że to nie przejdzie, to tzw. liderzy tzw. narodowców zwyczajnie sprzedali Marsz geszefciarzom z PiSu.

    OdpowiedzUsuń
  7. "JESZCZE POLSKA..."

    Panu Aleksandrowi, Przyjaciołom z Bez Dekretu na stulecie "odzyskania" i 79-lecie "utracenia"...

    Modlitwa

    Nie sprowadzaj nas cudem na Ojczyzny łono,
    Ni przyjaźnią angielską, ni łaską anielską.
    Jeśli chcesz nam przywrócić ziemię rodzicielską,
    Nie wracaj darowanej. Przywróć zasłużoną.

    Nasza to wielka wina, żeśmy z Twoich cudów
    Nic się nie nauczyli. Na łaski bezbrzeżne
    Liczyliśmy, tak pewni, jakby nam należne,
    Aby nas wyręczały z Jej należnych trudów.

    Za bardzośmy Ojczyznę kochali świętami.
    Za bardzośmy wierzyli, że zawsze nad Wisłą
    Cud będzie czekał na nas i gromy wytrysną
    Z niebieskiej maginockiej linii ponad nami.

    I co dzień szliśmy w pobok Niej - tak jak przechodzień
    Mija drzewo, a Boga w drzewie nie pamięta.
    A Ojczyzna codziennie przecież była święta,
    A Ona właśnie była tym cudem na co dzień.

    Spraw, by wstała o własny wielki trud oparta,
    Biała z naszego żaru, z naszej krwi czerwona,
    By drogo kosztowała, drogo zapłacona,
    Żebyśmy już wiedzieli, jak wiele jest warta.

    By już na zawsze była w każdej naszej trosce
    I już w każdej czułości, w lęku i rozpaczy,
    By wnuk, zrodzon w wolności, wiedział, co to znaczy
    Być wolnym, być u siebie - Być Polakiem w Polsce.

    Marian Hemar, 1941

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja przypomnę piątą żarówkę Hymnu, według tekstu Wybickiego, a jakichś "teorii", jak w TVP powiedział Mariusz Błaszczak:

    Niemiec, Moskal niczem będzie,
    Gdy jąwszy ogłasza
    Hasłem naszym Wolność będzie
    I Ojczyzną naszą.

    Warto o tym pamiętać.

    OdpowiedzUsuń