Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

poniedziałek, 18 października 2010

MATRIOSZKA BEZPIECZEŃSTWA

Od kilku dni rosyjskie media ekscytują się spotkaniem prezydentów Miedwiediewa i Sarkozego oraz kanclerz Merkel w normandzkim miasteczku Doville. Oficjalny komunikat rosyjskiego MSZ głosi, że ma dojść do „zgłębionej wymiany zdań na temat dróg rozwoju partnerstwa w kształtowaniu ogólnoeuropejskiej przestrzeni bezpieczeństwa i współpracy”. Poinformowano także, że prezydent Sarkozy zamierza przedstawić inicjatywę o wymownej nazwie „matrioszka bezpieczeństwa”.
Pomysł Sarkozy’ego jest w istocie odpowiedzią na inicjatywę Miedwiediewa z roku 2008, w której prezydent Rosji przedstawił koncepcję  „uzupełnienia istniejących struktur bezpieczeństwa w Europie”. 8 października 2008 roku na konferencji w Evian Miedwiediew sprecyzował swoją ideę, przedstawiając pięć zasad, na których nowy system miałby się opierać.
Dwa pierwsze punkty dotyczą: potwierdzenia podstawowych zasad bezpieczeństwa i stosunków międzypaństwowych (poszanowanie integralności terytorialnej, suwerenności i politycznej niezależności) oraz potwierdzenia niedopuszczania użycia siły oraz groźby jej użycia. Istotę rosyjskiej propozycji stanowi trzeci punkt, zawierający zasadę równego bezpieczeństwa. Miałaby ona bazować na trzech "nie": nie dla zapewniania swojego bezpieczeństwa kosztem bezpieczeństwa innych; nie dla działań (podejmowanych w ramach jakichkolwiek sojuszy wojskowych czy koalicji) osłabiających jedność wspólnej przestrzeni bezpieczeństwa; nie dla rozwoju sojuszy wojskowych, który działałby na niekorzyść bezpieczeństwa innych uczestników traktatu. Czwarty punkt planu obejmuje potwierdzenie, że żadne z państw czy organizacji międzynarodowych nie ma wyłącznych praw na podtrzymanie pokoju i stabilności w Europie. Ostatni, piąty punkt odnosi się do kwestii kontroli zbrojeń.
Kluczowe w  tym planie pozostaje żądanie równego bezpieczeństwa dla wszystkich, co w rosyjskiej koncepcji sprowadzono praktycznie do postulatu ubezwłasnowolnienia państw europejskich. Takie kryterium oznaczałoby konieczność negocjowania z Rosją wszelkich, istotnych dla bezpieczeństwa działań, jak np. rozmieszczenie tarczy przeciwrakietowej czy rozszerzanie Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Krótkoterminowe cele Rosji związane z propozycją zawarcia nowego traktatu  sprowadzają się do trwałego zablokowania procesu rozszerzenia NATO na obszar WNP. Długoterminowe - obejmują rozluźnienie więzi transatlantyckich i osłabienie politycznych wpływów USA w Europie. Ten ostatni cel wydaje się najważniejszy i o tyle prosty, że Putin doskonale rozgrywa amerykańsko – rosyjski „reset” wykorzystując słabość obecnej administracji amerykańskiej. Przeszkodą w planach Rosji mogą jednak okazać się listopadowe wybory do Senatu USA, w których zdecydowaną przewagę  (jak wskazują sondaże) uzyskają Republikanie. Rosja nie ukrywa irytacji na myśl o tym, że Senat może odrzucić nowy układ START, przewidujący zmniejszenie arsenałów jądrowych Stanów Zjednoczonych i Rosji o 30 proc. Szef komisji spraw międzynarodowych Dumy Państwowej Konstantin Kosaczow wyraził wprost niezadowolenie ze skutków amerykańskich wyborów:  "Wielu będzie w zasadzie przeciwnych porozumiewaniu się z Rosją w jakiejkolwiek sprawie. W takim przypadku będziemy musieli zaczynać od początku. To najgorszy scenariusz. Absolutnie straszny. Na razie nie chcę w niego wierzyć" - biadał rosyjski deputowany.
Propozycja Miedwiediewa z 2008 roku została chłodno przyjęta przez wielu członków UE i NATO, obawiających się, że Rosja chce uzyskać prawo do współdecydowania o bezpieczeństwie państw zachodnich i dąży do osłabienia sojuszu. Zdecydowanym przeciwnikiem tej koncepcji był również Prezydent Lech Kaczyński, a sprzeciw Polski mógł skutecznie pokrzyżować plany moskiewskich strategów. Trudno zatem przypuszczać, by obserwowane obecnie przyspieszenie nie miało związku z tragedią z 10 kwietnia i istotnymi zmianami w polskiej polityce zagranicznej.
W tekście „Koń trojański Rosji” przypomniałem, że cytowany powyżej Konstantin Kosaczow, 4 lipca br. stwierdził:
Polacy dokonali wyboru między orientacją na unijne struktury integracyjne a kierunkiem na maksymalnie ścisły sojusz z USA". I dodał: „Poprzedni prezydent, zmarły Lech Kaczyński, był zwolennikiem drugiego modelu, gdy Komorowski jest zdecydowanym stronnikiem integracji europejskiej i poszukiwania kompromisów z partnerami, a nie konfrontacji Polski z tymi partnerami”.
Najwyraźniej zatem w procesie zbliżenia Polski i UE Rosja nie dostrzega zagrożeń dla swoich interesów, a przeciwnie – reżim Putina jest zainteresowany jak najściślejszym współdziałaniem Warszawy i Brukseli, upatrując w nim możliwość realizacji swojej koncepcji bezpieczeństwa europejskiego. Stanowi to ważną wskazówką, w jakim kierunku Rosja pragnie wykorzystać swoje wpływy na „partię rosyjską” w Polsce.  Jeśli do tego obrazu dodamy doskonałe notowania partii Tuska w Niemczech i coraz ściślejsze relacje Moskwy i Berlina, można pokusić się o twierdzenie, że rola grupy rządzącej Polską ma polegać na reprezentowaniu interesów rosyjskich w strukturach unijnych, przy współdziałaniu z drugim rzecznikiem – Niemcami.
W takiej perspektywie szczególnego znaczenia nabiera „euroentuzjazm” Bronisława K. i jego pragnienie, by w Unii Europejskiej „zakopać Polskę aż po sam czubek głowy, zakopać razem z tym czakiem ułańskim, razem z czapką krakuską”. Skoro „zakopanie” nie zagraża przyjaźni polsko-rosyjskiej, a nawet może okazać się czynnikiem cementującym tę przyjaźń, głoszenie poglądów prointegracyjnych należy do obowiązków członków „partii rosyjskiej”. Tuż po 4 lipca dziennik "Izwiestia" pisał, że "liberał Komorowski ma image elastycznego i pragmatycznego polityka", a prof. Irina Kobryńska z Rosyjskiej Akademii Nauk stwierdziła odważnie, że "Tusk i Komorowski to wyważeni i porządni politycy, którzy nie będą kierować się jakimiś osobistymi motywami w dialogu z Niemcami czy Rosją.”
Niewątpliwie Moskwa zdaje sobie sprawę, że projekt nowych „struktur bezpieczeństwa” może napotkać na sprzeciw państw europejskich, a ustalenia z Doville trzeba będzie jeszcze narzucić pozostałym członkom Unii. Jestem jednak przekonany, że dzisiejsze spotkanie niesie już zapowiedź przyszłego porozumienia, a udział Niemiec i Francji gwarantuje jego skuteczność.
Redaktor naczelny czasopisma „Rosja w globalnej polityce” Fiodor Łukjanow pisał przed dwoma dniami: „Nie warto oczekiwać od tego spotkania jakichś konkretnych wyników. Nieformalne konsultacje powinny pozostawać nieformalnymi. Formalizacja może jedynie wywołać niepotrzebne zaniepokojenie w Europie. Ważne jest coś innego, a mianowicie, że triumwirat ponownie nabrał aktualności”.
W cytowanym artykule znajdziemy wyraźną sugestię, że budowa „matrioszki bezpieczeństwa” ma wprowadzić Europę w nową, polityczną „jakość” opartą na dominacji triumwiratu Moskwa-Berlin- Paryż.  Łukjanow stwierdza:
„Nawet niechętnie nastawieni do Rosji zdają sobie sprawę, że należy szukać nowych form współdziałania z Rosją. Przełom w świadomości jest reakcją na oczywisty kryzys koncepcyjny instytucji euroatlantyckich, kryzys NATO oraz Unii Europejskiej. I oto potężne, mające europejskie ambicję państwa zaczynają własnymi siłami budować system swoich priorytetów w polityce zagranicznej. Nie pomijając Unii, ale jednocześnie nie opierając się na niej”.



Raymond "Ray" Kurzweil– amerykański naukowiec i pisarz ogłosił kiedyś fantastyczną teorię, że ludzkość w 2100 roku zbuduje  komputer - matrioszkę, osiągając tym samym II poziom  na skali zaawansowania cywilizacyjnego. Ów komputer matrioszka zbudowany z wykorzystaniem tzw. sfery Dysona miałby być mózgiem o gigantycznych możliwościach obliczeniowych, który do wykonywania obliczeń pochłaniałby całą energię emitowaną przez gwiazdy. Jego konstrukcja wymagałaby rozmontowania wszystkich planet w układzie i wykorzystania ich materiału jako budulca. W tej futurystycznej wizji jednym z zastosowań komputera - matrioszki miałby być „uploading” umysłów wszystkich ludzi i symulacja idealnego środowiska wirtualnego bądź stworzenie nowych, doskonałych cywilizacji.
Nazwa, jaką nadano triumwiratowi Rosja-Niemcy- Francja ma kojarzyć się z rosyjską  zabawką zbudowaną z wydrążonych w środku lalek, włożonych jedna w drugą. Myślę jednak, że twór polityczny jaki ma powstać z tego porozumienia bardziej będzie przypominał komputer-matrioszkę, niż niegroźną zabawkę, a jego „moc obliczeniowa” – oparta na rosyjskiej koncepcji bezpieczeństwa, może już wkrótce diametralnie zmienić obraz Europy i świata.



3 komentarze:

  1. Koncepcja Kohla i Gentschera o utworzeniu "Pufferzone" między Rosją a Niemcami umarła wraz z wybraniem Gerharda Schroedera na Kanclerza. Nikt o tym jakoś w Polsce nie mówi, ale w czasie jego rządów Niemcy zawarły z Rosją tajne porozumienie o wystrzeleniu przez rosyjskie rakiety z Rosji Niemieckich satelitów szpiegowskich. Projekt ten już zrealizowano. Świadczy on o "głębokości" przyjaźni Niemiecko - Rosyjskiej. Skorumpowanie Schroedera przez Putina jest dziś tajemnicą poliszynela.

    Strategiczne plany Niemiec zakładają, że Niemcy muszą przejąć kierowniczą rolę w EU, bowiem wpłacają do kasy Unii najwięcej pieniędzy. Krótko mówiąc im się to należy, bo sobie to przecież kupują. Strategia Lizbońska zakładała zbudowanie pozycji UE, jako przeciwwagi dla USA. Wiadomo, że ta strategia ląduje powoli w koszu od śmieci. Propozycja Rosji bazuje na tej nieudanej strategii.

    Koncepcja rozbudowania strefy wpływów Rosji na całą UE jest sprytna. Spryt ten polega na określeniu wspólnych celów, ale niezależnie od tego Rosja buduje swoją sieć wpływów, przez zdobywanie sobie mniej, czy bardziej świadomych agentów.

    Wałęsa, Kwaśniewski, Oleksy, Komorowski, Sikorski, Tusk, Arabski, Schroeder, Prodi to tylko przykłady już zdobytych "zwolenników". Ten proces się wzmaga.

    Moim zdaniem na Westerplatte przed rokiem Putin mówił do swoich agentów. Dla "obcych" było to niezrozumiałe.

    Uważam, że powyższe przemyślenia w pełni potwierdzają tezy i argumenty zawarte w Pana artykule. Uważam je wszystkie za słuszne.

    Gratuluje Panie Aleksandrze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Koncepcja Kohla i Gentschera o utworzeniu "Pufferzone" między Rosją a Niemcami umarła wraz z wybraniem Gerharda Schroedera na Kanclerza. Nikt o tym jakoś w Polsce nie mówi, ale w czasie jego rządów Niemcy zawarły z Rosją tajne porozumienie o wystrzeleniu przez rosyjskie rakiety z Rosji Niemieckich satelitów szpiegowskich. Projekt ten już zrealizowano. Świadczy on o "głębokości" przyjaźni Niemiecko - Rosyjskiej. Skorumpowanie Schroedera przez Putina jest dziś tajemnicą poliszynela.

    Strategiczne plany Niemiec zakładają, że Niemcy muszą przejąć kierowniczą rolę w EU, bowiem wpłacają do kasy Unii najwięcej pieniędzy. Krótko mówiąc im się to należy, bo sobie to przecież kupują. Strategia Lizbońska zakładała zbudowanie pozycji UE, jako przeciwwagi dla USA. Wiadomo, że ta strategia ląduje powoli w koszu od śmieci. Propozycja Rosji bazuje na tej nieudanej strategii.

    Koncepcja rozbudowania strefy wpływów Rosji na całą UE jest sprytna. Spryt ten polega na określeniu wspólnych celów, ale niezależnie od tego Rosja buduje swoją sieć wpływów, przez zdobywanie sobie mniej, czy bardziej świadomych agentów.

    Wałęsa, Kwaśniewski, Oleksy, Komorowski, Sikorski, Tusk, Arabski, Schroeder, Prodi to tylko przykłady już zdobytych "zwolenników". Ten proces się wzmaga.

    Moim zdaniem na Westerplatte przed rokiem Putin mówił do swoich agentów. Dla "obcych" było to niezrozumiałe.

    Uważam, że powyższe przemyślenia w pełni potwierdzają tezy i argumenty zawarte w Pana artykule. Uważam je wszystkie za słuszne.

    Gratuluje Panie Aleksandrze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Matrioszka bezpieczenstwa - kolejna odslona przyczyn Zamachu Smolenskiego, o czym opinia publiczna nigdy nie slyszala, a co rzuca swiatlo na przedziwna cisze o 10.04.10 w Europie a zwlaszcza brak glosow niepokoju wobec rosyjskiej restytucja wplywow.

    Serdecznie pozdrawiam,
    zoom

    OdpowiedzUsuń