Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

piątek, 15 października 2010

ZŁOŚĆ WASZYCH WROGÓW...

Ruchy i systemy totalitarne wszelkich odcieni potrzebują nienawiści nie tyle przeciw zewnętrznym wrogom i zagrożeniom, ile przeciwko własnemu społeczeństwu; nie tyle, by utrzymać gotowość do walki, ile by tych, których wychowują i wzywają do nienawiści, wewnętrznie spustoszyć, obezwładnić duchowo, a tym samym uniezdolnić do oporu. – pisał w latach 70. Leszek Kołakowski.
Oparcie całej koncepcji istnienia Platformy na konflikcie z PiS-em i nienawiści do uosabiających ideę IV RP braci Kaczyńskich było w pełni świadomym wyborem „programu politycznego” realizowanym niezmiennie od dnia porażki Donalda Tuska w wyborach prezydenckich w roku 2005. Bez PiS-u, bez braci Kaczyńskich środowisko Platformy pozbawione jakiejkolwiek podstawy ideowej nie potrafiłoby zbudować żadnego przekazu ani wyartykułować „pomysłu na rządzenie”. Bez tej nienawiści nie byłoby czystek w służbach specjalnych, korupcji na szczytach władzy, afery marszałkowej,  zbliżenia z putinowską Rosją, a wreszcie - pułapki smoleńskiej – jako finalnego efektu trzyletnich rządów PO.
Bez niej – nie zaistniałaby prezydentura Bronisława K., a on sam nie odegrałby żadnej politycznej roli. Cała logika tej prezydentury, jak i logika rządów PO została zbudowana na nienawiści i pogardzie dla przeciwnika politycznego.
W sierpniu 2007 roku Jan Rokita obwieścił, że "dekaczyzacja" Polski jest potrzebna, ale będzie miała sens tylko wówczas, gdy pójdzie za nią plan budowy dobrego państwa. A to wymaga naprawy czterech fundamentów: systemu konstytucyjnego, wymiaru sprawiedliwości, legislacji i systemu budżetowego. I przede wszystkim ustanowienia na serio twardych moralnych rygorów dla rządzących.” Wiemy dziś, że ten „plan budowy dobrego państwa” został sprowadzony wyłącznie do nienawistnej „dekaczyzacji”, a konieczne dla państwa reformy zastąpiono klasyczną „propagandą sukcesu” w wykonaniu funkcyjnych mediów. „Rygorem moralnym” PO stała się zaś spocona twarz Zbigniewa Chlebowskiego.
Polska jest mimowolnym świadkiem, ofiarą zła, którego źródłem są nieudolne, agresywne, wobec własnego kraju i obywateli, patologiczne rządy Jarosława Kaczyńskiego i PiS” -  grzmiał Donald Tusk na posiedzeniu Rady Krajowej PO 25 sierpnia 2007 roku i dodawał:  „Za dwie godziny, w moim ukochanym mieście zbiorą się ci, którzy zdradzili Polskę w jej największych marzeniach”  - określając tymi słowami członków PiS-u uczestniczących w gdańskiej konwencji partyjnej.
Człowiek, który we wszystkich wypowiedziach na temat PiS sięgał po retorykę nienawiści, stawiając przeciwnikom najcięższe oskarżenia,  ma dziś czelność formułować wobec  Jarosława Kaczyńskiego zarzut „mobilizowania ludzi przeciwko państwu”.
Kto pamięta, że na tym samym posiedzeniu Rady Krajowej PO Donald Tusk wzywał urzędników państwowych „by nie uczestniczyli w ponurych intrygach władzy Jarosława Kaczyńskiego" kierując do nich groźbę – „wy jesteście ludźmi, których obserwuje Platforma Obywatelska i opinia publiczna. Nikt, kto łamie prawo nie pozostanie bezkarny”?
Ten sam człowiek na konferencji programowej PO w Szczecinie w maju 2007 roku perorował, że „dzisiaj rządzi w Polsce trójca, która nigdy tej władzy tak naprawdę nie powinna dostać, dzisiaj rządzi Polską koalicja radykalna, ale przede wszystkim radykalna w niekompetencji [...]która dość sprawnie porusza się w świecie politycznej propagandy, która dość skutecznie znajduje tematy zastępcze, ale niestety jest coraz bardziej bezradna wobec wyzwań wymagających prawdziwych kompetencji, prawdziwych umiejętności".
Sprawujący dziś funkcję prezydenta Bronisław K. występując w Sejmie w lutym 2007 roku w sprawie wojewody mazowieckiego Wojciecha Dąbrowskiego powiedział o rządach PiS-u: "Jesteśmy w rękach drobnych cwaniaczków, drobnych pijaczków, którzy sięgają po najwyższe funkcje, także na poziomie regionów" . Autor hasła „zgoda buduje” w sierpniu 2007 nazwał partię rządzącą „sektą wierzącą w politycznego szatana” . "Oni uwierzyli- perorował - w to, że świat jest zły, ludzie są źli, zło jest silniejsze niż dobro. Taką wizję zaszczepili im bracia Kaczyńscy i ich najbliższe otoczenie”. [...] To ich zniszczy, przekształci w sektę wierzącą w politycznego szatana, i zepchnie na margines. [...] Oni sami się wykończą, choć przyznaję, że to trwa już dość długo”.
W lutym 2008 roku Bronisław K. porównał środowisko braci Kaczyńskich i Porozumienia Centrum do komunistów, wspominając sprawę umorzenia 700 tys. zł długów PC, a w kilka miesięcy później wyraził opinię, że „poprzednia ekipa była oszalała na punkcie nienawiści do WSI”. W związku z likwidacją tej służby wyraził również „współczucie” dla prezydenta Kaczyńskiego, bo "pewnie nie będzie się dobrze czuł z wiedzą, że uczestniczył w łamaniu praw człowieka w Polsce" i nie cofnął się przed określeniem Jarosława Kaczyńskiego człowiekiem, „który sprzedał swój honor za 300 zł” odmawiając mu zdolności honorowych, za rzekomo fałszywe usprawiedliwienia nieobecności w Sejmie.
Przykładów tego rodzaju nienawistnych wypowiedzi, oskarżeń i bezpodstawnych pomówień ze strony ludzi PO można przytaczać wiele. Są dowodem nie tylko autentycznej retoryki „partii miłości”, ale również bezgranicznego cynizmu i wiary w krótką pamięć Polaków. Definicję takiej postawy przed wielu laty przedstawił Mirosław Dzielski, przypominając, że „nienawiść przebrana w szaty miłości i wierząca na dodatek szczerze, że jest miłością – oto czym jest socjalizm.”
Jeśli dziś budujący partię prezydencką Janusz Palikot, rzecznik prawdziwych poglądów Bronisława K. twierdzi, iż „"Kaczyński chce doprowadzić do rozlewu krwi", chce tego żeby ktoś - nie do końca panujący nad swoimi emocjami - targnął się na Komorowskiego", a politycy PO deklarują „bronić Polaków przed agresją ze strony PiS-u” – celem tych prowokacji może być tylko kampania zmierzająca do ograniczenia lub delegalizacji działalności partii opozycyjnej. Stanie się ona niezbędna grupie rządzącej, by uchronić się przed porażką w wyborach parlamentarnych – nieuniknioną, gdy Polacy uzyskają dostateczną wiedzę na temat przyczyn i okoliczności tragedii smoleńskiej. Elementem tej kampanii były wypowiedzi Tadeusza Mazowieckiego o politycznym  „rokoszu” ze strony PiS, czy ostatnie słowa innego „autorytetu” Marcina Króla, przygotowującego grunt pod radykalne rozwiązania  stwierdzeniem „żeby bronić demokracji, trzeba stosować czasem antydemokratyczne metody".

Nieustające, bezgłośne, lecz całkiem jasne orędzie powiada: „Wy jesteście doskonali, tamci są zgnili ze szczętem. Już dawno żylibyście w raju, gdyby złość waszych wrogów nie stała na przeszkodzie” – pisał Kołakowski, kontynuując swój wywód o nienawiści jako broni skierowanej przeciwko własnemu społeczeństwu. Tego rodzaju fałszywa antynomia będzie konieczna ludziom PO, by wskazać w działaniach opozycji podstawową przeszkodę w realizacji świetlanych zamierzeń i obarczyć ją odpowiedzialnością za obecny stan państwa. Bez wątpienia - będzie łatwa do narzucenia elektoratowi zbudowanemu wokół kilku, sekciarskich haseł. Przy wsparciu funkcyjnych mediów i ośrodków propagandy, program „gdyby złość waszych wrogów nie stała na przeszkodzie” wydaje się całkowicie realny, a tak chętnie akcentowana „inności” środowiska Platformy zostanie odebrana jako przeciwwaga dla „zgniłych ze szczętem”.
Zapowiedź takiej koncepcji znajdziemy wyraźnie w słowach Donalda Tuska, wypowiedzianych podczas ostatniego posiedzenia Rady Krajowej PO. Zwracając się do członków partii i jej zwolenników Tusk stwierdził:
Będziecie musieli w tych czasach wielkich wyzwań dawać codziennie świadectwo, że jesteście inni, że jesteście naprawdę tymi, którzy dają nadzieję na normalne życie, (...) którzy dają Polakom nie tylko swoje kompetencje i czas, swoją determinację, ale którzy każdej godziny, każdego dnia pokazują, że Polska mimo tego zalewu agresji ze strony PiS przejdzie przez ten czas jako normalny kraj”.
W naszej najnowszej historii zostaliśmy tragicznie doświadczeni „innością” zbudowaną na retoryce nienawiści. Zawsze w imię „obrony demokracji” i „normalnego życia”, niesioną na sowieckich bagnetach lub czołgach „ludowego wojska”.
Prawdziwa antynomia MY - ONI była dla Polaków naturalną, obronną reakcją społeczeństwa na zakusy obcej władzy. Dziś – wyobcowana z polskości władza dąży do "integracji" ze społeczeństwem próbując przedstawiać się jako rzecznik naszych interesów i na nienawiści podniesionej do rangi „programu politycznego” chce zapewnić sobie przetrwanie i dominację.


Artykuł opublikowany w „Gazecie Warszawskiej”.

6 komentarzy:

  1. No tak, to jest kwintesencja działań Tuska. Ciągle nie mogę w to uwierzyć, choć nigdy nie wątpiłem, jak wielkie zło drzemie w Platformie Obywatelskiej dążącej do totalitaryzmu od kiedy pozbyła się Płażyńskiego i Gilowskiej. To musiało siedzieć w głowie Tuska od bardzo, bardzo dawna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla osoby, ktora powraca do spraw polskich po ladnych paru latach ta retoryka zwierzecej nagonki, agresji bez meritum, a najczesciej pospolitego chamstwa w zyciu publicznym stanowi szokujace odkrycie.

    Jak oglupiala trzoda - spoleczenstwo zaprzedaje dusze za nadzieje "normalnego zycia" i "obrony demokracji" - zezwala watasze wilkow w owczych skorach dorznac pasterzy! Gdzie tu szukac pierwowozoru?! Zjawisko nie ma znamion finezyjnej intrygi politycznej , wiec machiavelliczne byc nie moze - PO czerpie garsciami z "dorobku" czekistow, stad to komusze zdziczenie postaw, a wsrod szeregowej partyjnej "riebiaty" skrajna ambiwalencja moralna.
    Sednem byc musi zatem "syndrom sztokholmski", gdzie ofiary zniewolenia (spoleczenstwo), na skutek odniesionej traumy,szukaja winy w sobie, usprawiedliwiaja motywy zbrodniarzy i nawet wspomagaja ich dzialania wbrew jakimkolwiek przeslankom racjonalnym.

    Szczegolnie nie rozumie, ostatnio obserwowanych, postawy Kosciola Katolickiego, ktoremu historycznie i chwalebnie przypadala rola ochrony narodowej tozsamosci i krzewienia postaw moralnych. Dzis wydaje sie ambiwalentny i obcy niemalze jak lze elity.
    Quo vadis, narodzie?

    Uklony dla Pana Aleksandra,
    zoom

    OdpowiedzUsuń
  3. Obejrzałem dwukrotnie ostatni program Misji Specjalnej ze Smoleńska. Tam na dotychczas nieznanym filmie nagranym nazajutrz po tragedii widać niezbicie, że na ziemię spadały szczątki samolotu. W środku lasku, gdzie większość drzew jest nieuszkodzona, są pojedyncze drzewa z połamanymi koronami. Takie uszkodzenia drzew mogły tylko spowodować spadające fragmenty, a nie uderzający o ziemię samolot.

    Fakt, ze wycięto i wykarczowano tam drzewa pokazujące takie niezbite dowody, swiadczy o swiadomym ukrywaniu faktow.

    Rada Etyki atakująca GP albo nie wie, że jest instrumentem w rękach bandyckiej grupy porównywalnej z NKWD w roku 1940, albo swiadomie manipuluje informacjami.

    Teraz, po ukaraniu Pani Gargas, za pokazywanie prawdy ze Smoleńska, sprawa jest oczywista. Mamy nowy PRL i to gorszy, niż w roku 1953.

    Tylko zmiana na wzór Węgier daje jakieś szanse Polsce. w przeciwnym wypadku rozpoczęty drenaż finansów i demontaż państwa doprowadzi do zrównania Polski z Rosją i to ekonomicznie i kulturowo.

    Ale na Węgrzech walka rozgorzała na dobre. Nie dziwiłbym się, gdyby się okazało, ze katastrofa ekologiczna "wykonana" zostala na polecenie z Moskwy.

    Od 10.04.2010 trwa wojna o władzę na śmierć i życie.

    OdpowiedzUsuń
  4. 1. To musiało siedzieć w głowie Tuska od bardzo, bardzo dawna.
    chyba było zawsze: patrz „nocna zmiana” – duet jak teraz
    2.doskonały komentarz Zoom! Rzeczywiście każą nam ciągle się tłumaczyć, że nie jesteśmy wielbłądami i żyć w poczuciu winy, że narzucana nam poprawność polityczna nie jest normą naszego życia.
    3. walka trwa, jednak na polu działań niewielu, sam Jarosław nie da rady. Wierzyć się nie chce, że to dzieje się naprawdę. Przestroga Jana Pawła II „demokracja bez wartości przekształci się w totalitaryzm” – realizuje się na naszych oczach a my tak niewiele możemy zrobić. Gdzie jest świat nauki, nasza inteligencja, nasz Kościół ? Dlaczego oni milczą? Zakopali swoje talenty? Cudu nam potrzeba.

    Panie Aleksandrze, dzięki za pracę u podstaw.
    Politykę nienawiści co miłością zwą tak wielu przyjęło za swoją nie widząc oczywistej sprzeczności, że już ręce opadają.

    IVA

    OdpowiedzUsuń
  5. @ IVA
    Nasze elity ciągle są w komitecie PO parcia.

    A my ……
    O Mao mamy Słońce Peru
    Czy to nie tożsamo ?
    Rewolucja kulturalna była częścią polityki
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Rewolucja_kulturalna

    @ w “kaczy ogon”……
    „….uwielbiał teatralizację polityki. Dekoracje jego reżimu znacznie przewyższały efektownością i oryginalnością (…..)
    Przegnać wszystkie diabły i złe duchy! Precz z Czterema Starymi Rzeczami: ze starym myśleniem, starą kulturą, starymi zwyczajami, starymi nawykami. Myśl przewodniczącego Mao niech zapanuje nad duchem i niech go przemieni, aż siła ducha przemieni w materię. Myśl Mao była słońcem naszych serc, źródłem naszego życia i naszej siły a także drogowskazem i strawą dla ducha.(…) On sam zaś był źródłem wszelkiej mądrości. (…..)
    ….poparcie ludności dawało mu wręcz nieograniczoną władzę i nawet najdziwniejsze pomysły brzmiały z jego ust jak objawienie. Była to jedna z jego wielu reform, jakie wprowadzał w czasie swoich rządów. Większość z nich przynosiła nieoczekiwane skutki zgubne dla narodu chińskiego. Reformą poprzedzającą rewolucje kulturalna był tzw. “Wielki Skok”.
    W czasie pierwszych tygodni rewolucji zamarł cały system oświatowy: nauczyciele i wykładowcy uciekali w panice o ile udało im się uniknąć schwytania i tak zwanej reedukacji. Na zachodzie przedstawiano rewolucję jako bunt intelektualistów. Intelektualistów rzeczywistości była to rewolucja ledwie piśmiennych i analfabetów wymierzona w intelektualistów i elity kulturalne. (….)
    Początkowo wyglądało to dosyć niegroźnie grasujące po ulicach bandy obcinały dziewczętom warkocze, fryzjerom zakazano strzyc w “kaczy ogon
    http://archiwumlbc.w.interia.pl/667rewolucja.htm
    lj_3

    OdpowiedzUsuń
  6. zastanawia mnie jeszcze jedno: gdyby nagle zniknął przeciwnik polityczny PO, co stałoby się z pokładami nienawiści tkwiącymi w jej zwolennikach, wyszukanie nowego przeciwnika zajęłoby czas. Czy działacze PO są tak krótkowzroczni i nie boją się, że nienawiść będzie skierowana w nich samych?
    IVA

    OdpowiedzUsuń