Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

wtorek, 19 października 2010

19 PAŻDZIERNIKA

Przed 26 laty oprawcy z SB porwali i po kilku dniach tortur bestialsko zamordowali księdza Jerzego. Przed kilkoma godzinami bandyta zamordował  Marka Rosiaka – asystenta posła PiS i ciężko ranił Pawła Kowalskiego, szefa biura poselskiego.
19 października powraca w polską historię datą naznaczoną tym samym piętnem.
Te morderstwa zrodziła nienawiść. Nienawiść do ludzi i wyznawanych przez nich wartości, do wiary i siły przekraczającej miarę nędznych postaci. Ona kazała porwać, torturować i zabić księdza. Ona kierowała bandytą strzelającym do bezbronnych ludzi. Za jej przyczyną zginął polski Prezydent i dziesiątki towarzyszących mu osób. Ta sama – tchórzliwa, zdradziecka nienawiść. Jedyna broń kanalii.
Jak wówczas, tak i dziś zbrodnię poprzedziła kampania, w której nie cofnięto się przed żadną podłością, nie zrezygnowano z żadnych środków - byle wykazać fałszywy obraz człowieka, partii, środowisk. Wiemy, kto i dlaczego odpowiada za tę kampanię – sprzed 26 i sprzed kilku lat. Ci którzy ją rozpętali i nadal prowadzą, chcieli tych śmierci. Cokolwiek nie powiedzą - chcieli śmierci księdza Jerzego, śmierci zabitych w Smoleńsku, śmierci dzisiejszej ofiary. Czy zwą się esbekami, politykami czy dziennikarzami – świadomie wybrali nienawiść, jako drogę prowadzącą do nikąd.
Nie łudźmy się, że dzisiejsze wydarzenia zmienią cokolwiek w polskim krajobrazie. Przeciwnie -
spirala nienawiści będzie się nakręcała jeszcze szybciej, bo ludzie napędzający ten mechanizm są dziś coraz bliżsi osiągnięcia celów i nie muszą już ukrywać się za parawanem politycznych patronów. Bezpośrednim celem ich działań jest śmierć Jarosława Kaczyńskiego i delegalizacja partii opozycyjnej. To, co wydarzyło się 19 października stanowi zaledwie zapowiedź, nie kulminację wojny.  Będą kolejne ofiary, akty nienawiści i zemsty.
Pora zrozumieć, że wyrzeczenie się agresji przez środowisko Platformy lub rezygnacja z języka nienawiści nie jest i nigdy nie będzie możliwe. Musiałoby bowiem doprowadzić do unicestwienia tej grupy, do jej rzeczywistej samolikwidacji, poprzez pozbawienie jedynego, stałego fundamentu na jakim opierają się dzisiejsze rządy. Nie jest również możliwe, by ludzie ci dobrowolnie oddali władzę, wiedząc o czekającej ich odpowiedzialności. Muszą zatem się spieszyć.
Przed pięcioma miesiącami w tekście „ŚWIĘTY JERZY ZE SMOLEŃSKA” napisałem słowa, które dziś chciałbym przypomnieć:
„26 lat po tamtej zbrodni czuję coraz mocniej, jak dzisiejsze doświadczenie tragedii smoleńskiej stanowi kontynuację tamtego kłamstwa i tamtej wizji świata, skazującej na śmierć księdza Jerzego. Jak wówczas, tak i dziś nienawiść wyznaczyła drogę - do tamy we Włocławku i do smoleńskiej pułapki.
Analogie sięgają jeszcze głębiej, gdy dostrzegamy metodę, jaką zakłamuje się rzeczywistość. Ta sama zbrodnicza dialektyka nakazywała widzieć w kapłanie „politykiera” współwinnego swojej śmierci, jak w ofiarach smoleńskiej tragedii nakazuje postrzegać szaleńców gotowych do aktu samobójstwa. W tej samej retoryce były kłamstwa o „motywach politycznych” stojących za męczeństwem księdza Jerzego, jak dzisiejsze oskarżenia o „rusofobię”, „upór” i „obsesyjną nieufność”, mające zdeterminować przebieg katastrofy. [...]
Przed 26 laty głosem tchórzów i zdrajców obwieszczono Polakom „konieczność szukania porozumienia” z mordercami księdza, podmieniając katów na rzeczników ofiar. Tym samy głosem mówi się dziś o „pojednaniu” z putinowską Rosją i każe wyrażać wdzięczność odwiecznym ciemiężycielom. To decyzją samozwańczych „reprezentantów narodu” i szemranych „autorytetów” zarządzono „historyczny kompromis”, mordując przedtem ludzi nazbyt nieugiętych, których głos mógł zmącić plany garstki miernot. Dziś, gdy zginęli najlepsi reprezentanci narodu, te same postaci gardłują o „pojednaniu” głosząc, że „kość niezgody w relacjach Warszawy i Moskwy zostanie pochowana razem z prezydentem Kaczyńskim”.
Identycznie, – jak przed 26 laty buduje się koncepcję kłamstwa o przyczynach tragicznych zdarzeń; zaciera ślady, nęka niepokornych, zamyka usta świadkom prawdy. Na tej samej zasadzie utrwala się fałszywe wyobrażenia, i mocą medialnego przekazu wznosi konstrukcję cynicznej obłudy. Jak wówczas, tak dziś, za cenę marnych przywilejów i doraźnych korzyści ci sami ludzie i ich środowiska stają się zakładnikami zbrodni. Powstały z niej układ i zmowa milczenia mają na zawsze zamknąć drogę do wyjaśnienia prawdy, stając się „kamieniem węgielnym”, na którym zostanie zbudowane nowe przymierze katów i ofiar.
Zawsze uważałem, że III RP, która zaczęła się nad grobem księdza Jerzego skończy się wówczas, gdy tajemnica śmierci kapłana zostanie ujawniona. To ona stanowiła gwarancję bezkarności komunistycznych oprawców, z niej uczyniono depozyt wiedzy, łączący ludzi bezpieki, Kościoła i opozycji. W państwie przez nich stworzonym, śmierć kapłana miała stać się użytecznym, niewyjaśnionym „mitem”, dławiącym dążenia narodu pod fałszywym nakazem „pojednania”. Z tej perspektywy mogłoby się wydawać, że tragedia smoleńska przygniecie nas podwójnym ciężarem zbrodni, spod której już nigdy nie zdołamy powstać. Groza tego zdarzenia, jego wymiar moralny, polityczny i historyczny miały raz na zawsze zniszczyć marzenia o wolności, przeciąć ostatnią nić narodowych więzi.
Dziś wiem, że zamysły sprawców nie mogą się ziścić. Te sprzed 26 laty i te sprzed kilku tygodni. Wiem, bo ksiądz Jerzy pozostawił nam przedziwne i trudne przesłanie.
Tak trudne, że niezrozumiałe, aż do dnia wielkiej tragedii.
Podczas mszy za Ojczyznę 27 maja 1984 roku wygłosił kazanie, którego treść doprowadziła do wściekłości władców PRL-u. Powiedział wówczas:
W dużej mierze sami jesteśmy winni naszemu zniewoleniu, gdy ze strachu albo dla wygodnictwa akceptujemy zło, a nawet głosujemy na mechanizm jego działania. Jeżeli z wygodnictwa czy lęku poprzemy mechanizm działania zła, nie mamy wtedy prawa tego zła piętnować, bo my sami stajemy się jego twórcami i pomagamy je zalegalizować”.
Trudno o mocniejszy akt oskarżenia. Za Polskę 2010, za zło, które na chwilę zatryumfowało w Smoleńsku. Jednak prawdziwa świętość nigdy nie przynosi świadomości winy, nie dając również daru nadziei. 10 kwietnia przypomniałem te słowa Kapłana z Żoliborza:
Przezwyciężamy lęk, gdy godzimy się na cierpienie lub utratę czegoś w imię wyższych wartości. Jeżeli prawda będzie dla nas taką wartością, dla której warto cierpieć, warto ponosić ryzyko, to wtedy przezwyciężymy lęk, który jest bezpośrednią przyczyną naszego zniewolenia. Chrystus wielokrotnie przypominał swoim uczniom: "Nie bójcie się. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a nic więcej uczynić nie mogą”.
Jestem przekonany, że fakt, iż Polacy nie ulegli grozie smoleńskiej pułapki, nie zerwali kruchej wspólnoty narodu zawdzięczamy księdzu Jerzemu. Wbrew zamysłom zła – wówczas, gdy w prezydenckim samolocie miał zginąć naród, Bóg sprawił, że naród się narodził.
Mógł się narodzić, odnaleźć i uwierzyć, bo towarzyszyła nam ostatnia modlitwa księdza Jerzego. Ta, z 19 października 1984 r. wypowiedziana w ostatniej homilii w kościele p.w. Świętych Polskich Braci Męczenników w Bydgoszczy, zakończona słowami:
-         Módlmy się, byśmy byli wolni od lęku, zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy”.

Nie wiem, jak wielu z nas potrafiłobym powtórzyć takie słowa. Wymagają świętości, która nie jest kategorią polityczną i siły wykraczającej poza doczesność. Wiem natomiast, że nie wolno dziś poprzestać na intelektualnej refleksji i werbalnym sprzeciwie wobec nienawiści.  Przesłanie księdza Jerzego nie wiedzie ku zgodzie kata z ofiarą, nie ma nic wspólnego z relatywizacją zła.  Wolność od lęku i zastraszenia wymaga konsekwentnych i realnych działań, a brak żądzy odwetu nie oznacza ślepoty i zapomnienia win. Prezydent Lech Kaczyński w swoim nie wygłoszonym przemówieniu katyńskim miał powiedzieć: „Nie da się budować trwałych relacji na kłamstwie. Kłamstwo dzieli ludzi i narody. Przynosi nienawiść i złość. Dlatego potrzeba nam prawdy. Racje nie są rozłożone równo, rację mają Ci, którzy walczą o wolność. My, chrześcijanie wiemy o tym dobrze: prawda, nawet najboleśniejsza, wyzwala. Łączy. Przynosi sprawiedliwość. Pokazuje drogę do pojednania.”
Nie wolno ludzi szerzących świadomie nienawiść, jak i tych, którzy ze strachu bądź wyrachowania nie odważyli się ich potępić nazywać politykami czy dziennikarzami. Zasługują na pogardę i są tak samo winni hańby 19 października, jak ci, którzy wprost nawoływali do „dożynania watah”. Każdy, kto nie zrozumiał logiki tragedii smoleńskiej, kto niczego nie pojął z retoryki ostatnich miesięcy i nadal bredzi o  „winie dwóch stron” lub z talentem hipokryty dzieli nieistniejącą odpowiedzialność – stoi po stronie łódzkiego bandyty, mordującego w imię nienawiści. Taka postawa nie ma nic wspólnego z „wyborem politycznym”. Jest hańbiącym niewolnictwem, przyjętym w imię nieludzkiej „poprawności” nakazującej nie odróżniać dobra od zła. Nawet dziś ludzie ci mają czelność pouczać nas o prawie do przeżywania tajemnicy śmierci i jak 10 kwietnia głoszą swoje pokrętne, sofistyczne poglądy.
Trzeba tym ludziom twardo uzmysłowić, że każdy następny dzień, w którym milcząco akceptują zło rozplenione w Polsce czyni ich odpowiedzialnymi za przyszłe wydarzenia, czyni z nich wspólników w dziele nienawiści.
 Konieczny będzie sprzeciw i gniew, których nie potrafiliśmy okazać, gdy żył nasz Prezydent, gdy mieliśmy wokół ludzi na miarę wolnej Polski. Nie okazaliśmy go wcześniej, gdy Książę Poetów wykrzyczał nam, że „naród dostał w pysk, napluto na niego, na wszystkie jego marzenia.” Milczeliśmy tak długo, aż wina za smoleńską tragedię naznaczyła nas wszystkich, dających przyzwolenie na zatarcie granic dobra i zła. Czy będziemy milczeć dalej?

18 komentarzy:

  1. Czytajmy ten tekst po wielokroć, do bólu,przesyłajmy go bliskim znajomym i tym co ciągle myślą "inaczej".Wrzucajcie go we wszystkie możliwe blogi,strony,komunikatory itp.Przesyłajcie go posłom,samorządowcom,hierarchom kościelnym,wszystkim komu się da.Nigdy nie jest za późno.Nie lękajmy się naszych ideałów i racji.Głośmy je otwarcie i z podniesioną głową.Tylko tak można zwyciężyć,tylko tak można zapewnić sobie i następnym pokoleniom przyszłość.pozdrawiam...
    Rodak z Kanady

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzamy się. Nie będzie odwrotu od szczucia a będzie on jeszcze bardziej eskalowany.

    Łatwo sobie wyobrazić co będzie sie działo gdy nadejdą dni w których perspektywa oddania władzy stanie sie realna. To co dziś to ledwie przygrywka.

    Symbolika tak 10.04 jak dzisiejszych wydarzeń rocznicowych śmierci ks Jerzego po prostu zdumiewa.

    Straszliwie mylił się Jarosław Kaczynski mówiać przed wyborami w 2007 roku że zwyciestwo PO to powrót do rzeczywistości przedrywinowskiej. Wróciliśmy do pamietnej jesieni 1994 roku i jak wówczas słyszymy że winna jest ofiara. Bo siała nienawiść.

    Miałem szczęscie być niedawno na spotkaniu z Antonim Macierewiczem w Hybrydach. Zaraził mnie swoim optymizmem, dzieki czemu dzisiejsze wydarzenia przyjmuję z trwogą, ale bez poczucia beznadziei. Nawet jesli podzielam w pełni Twój pogląd że czekaja nas jeszcze straszniejsze dni.

    Oni już przegrali, oni przejdą do historii jak Braniccy czy Rzewuscy.

    Bardzo serdecznie pozdrawiam:

    MM

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, ze Pan jest dzis z nami, Panie Aleksandrze,

    Moj Boze, zauwazyl Pan , ze to rocznica smierci ks. Popieluszki !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Od chwili wiesci o zamordowaniu dr. inz. Eugeniusza Wrobla, w ktorym upatrywano glownego pogromce fabrykacji MAK-u, nie moge sie opedzic od horrendalnych skojarzen o cechach wspolnych, rytualizmie zbrodni , stylu zabijania cechujacym takze mord ks. Popieluszki (woda , mutylacja ciala).

    Autorstwo dzisiejszej masakry w Lodzi podobnie wykazuje znamiona "profesjonalizmu" bezpieki (sprawca nie okazuje paniki, doskonale wie jak posluzyc sie dosc trudna do zdobycia i kosztowana bronia, zadaje rany nozem jak rasowy "cyngiel", metodycznie przygotowuje sie do zbrodni , sklada oswiadczenia, tylko kiedy pojawiaja sie kamery - kim jest: dawne ORMO, ZOMO, tajniak na sutej emeryturce?).

    Zbrodnia odnosi skutek w fizycznej eliminacji czlonkow opozycji, ale takze posiada element zastraszenia i zarazem usprawiedliwienia dalszego marginalizowania niepokornych wobec rezimu,ukazana jako owoce siania nienawisci przez PiS (toz to podrecznik GRU/FSB!).

    Wpisuje sie takze celujaco w atmosfere narastajacego chaosu i poczucia zagrozenia miru spolecznego. Zafundowano nam Katyn II w rocznice Katynia I i mord polityczny w rocznice smierci ks. Popieluszki.

    Mocne akcenty i czytelna informacja od animatorow powrotu PRL-bis.

    Nie sadze, ze chca odwroc uwage li tylko od finalizacji zaklamywania Zamachu Smolenskiego czy zakonczenia "negocjacji" w sprawie umowy gazowej , stawka poszla w gore ...

    Polska milczaca w obliczu tego wszystkiego coraz mniej kojarzy sie z Pilatem umywajacym rece, to milczenie staje sie ekwiwalentem wolania: "ich krew na nas i dzieci nasze!"

    zoom

    OdpowiedzUsuń
  4. Bóg z Wami, ale rozum i logika Was opuściły. Nie można być "trochę w ciąży", więc bawiąc się w politykę, nikt nie jest święty. Przypomnę Samoobronę, LPR, ZOMO, oszukiwanie wyborców w trakcie kampanii prezydenckiej, nawoływanie do narodowego nieposłuszeństwa, anarchii. To są zachowania, które zawsze doprowadzały ten kraj do katastrof. Nie chce mi się dalej pisać, przytaczać przykładów, argumentów, bo wiem, że to na nic, ale żyjąc w różnych DEMOKRATYCZNYCH (i nie tyko) krajach, wiem, że niektóre z tych zachowań spotkałyby się nie tylko z osądzeniem, ale prawdopodobnie wyrokami, lub delegalizacją np. GAZETY (tzw) POLSKIEJ, ewentualnie innymi konsekwencjami w stosunku do partii PIS. To tyle. Pozdrawiam, życząc RÓWNOWAGI we wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
  5. Heh, dusza romantyka. Dusza romantyka wychowanego na romantycznych powieściach. Doszukująca się sensu wszystkiego i wszystkich. Dusza doszukująca się sensu samego siebie. Bo po co istnieć. Po to by coś znaczyć. A znaczyc można najlepiej wtedy kiedy jest trwoga, zagrożenie, wydaje się ze własnie wtedy można zostać bohaterem, kimś. Niestety życie jest duzo bardziej prozaiczne, dlatego więcej prozy polecam. Moze zamiast zakładać "spiskową teorię dziejów" bardziej należałoby skupić się na "trudach" dnia codziennego. Moze zamiast snuc wizje spisku należałoby pomyśleć że to może zbładzony człowiek był. Czy ten który przychodzi do szkoły i zabija uczniów, czy ten który strzela na ulicy do niewinnych ludzi, czy ten który przyjdzie z nozem do sklepu, czy ten który zemści się na swojej byłej dziewczynie to też produkt władzy i spisku. Nie wydaje mi się. Po prostu teraz padło na biuro posła X. Jutro inny wariat przyjdzie do sklepowej Y, a pojutrze kolejny wariat poczuje się "obrażony" przez przechodnia albo współpasażera. Rozsądku życzę.

    OdpowiedzUsuń
  6. @ Zyczacemu rownowagi i rozsadku (anonim, choc nie Gall, huh?),

    Przed Zamachem w Smolensku, przed mordem dr E. Wrobla, przed masakra lodzka z reki dawnego ormowca (czy innego POpapranca) mozna bylo gdybac o ewentualnych teoriach spiskowych.
    Dzisiaj mowimy o F A K T A C H SPISKU!
    Przespal Pan/Pani ponad 6 miesiecy?!

    Jesli poslugiwanie sie wlasnym rozumem pozostaje dla Pana/Pani bolesne, prosze pozostac przy pielegnowaniu samobojczej "rownowagi" i "rozsadku" . Nadmieniam uprzejmie , ze powszechnie nazywa sie to zjawisko, po leninowsku(tfu!), pozyteczny idiotyzm - ciagle w rozkwicie.

    zoom

    OdpowiedzUsuń
  7. ZOMO stało tam, gdzie dziś stoi banda pod przywództwem Tuska i Komorowskiego. Tylko dlatego poczuli się oni dotknięci, gdy im to powiedziano. Agenci KGB/GRU/SB dorwali się nam do władzy. Bierut był przy nich kulturalnym gościem. Rokossowski był lepszym Polakiem niż Arabski. Tak można by kontynuować ...

    Panie Aleksandrze, tu pojawili się agenci i oni mają za zadanie podważyć słuszność tego artykułu. Mamy cała zgraję bojówkarzy w internecie, którzy wybrali sobie za wzór Maleszkę. Smutne to,

    OdpowiedzUsuń
  8. No widzisz kolego. Gdy ZOMO biło ludzi to mogłem tylko się przypatrywac pobitemu Ojcu. Co za tym idzie nie mogłem byc też w SB ani KGB. GRU działa do dzisiaj, ale nic mi nie wiadomo bym z nimi współpracował. Nie jestem też miłośnikiem jasnie nam panujacej partii. To powiedz dlaczego potraktowałeś mnie jak ostatnią szmatę. Dlaczego, bo mam inne poglądy?. Piana, piana i jeszcze raz piana. A odniesienia do argumentów brak, bo po co. Za trudne?

    OdpowiedzUsuń
  9. Uderz w stół, a nożyce się odezwą.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie chcę wszystkiego łączyć nachalnie, ale natrafiłem na taką informację w internecie:

    'inne nietypowe smierci
    1. bp Mieczyslaw Cieslar † 18.04.2010 r.
    - Duchowny zginal w godzinach nocnych w wypadku samochodowym.
    Mial byc nastepca ks.Adama Pilcha - ktory zginal w Smolensku.
    Bp Cieslar byl przewodniczacym Kolegium Komisji Historycznej w sprawie inwigilacji luteran przez SB
    (sprawa Zwierzchnika Kosciola Ewangelicko-Augsburskiego bp Janusza Jaguckiego)

    2. dr Dariusz Ratajczak † 28.05.2010 r.
    - Zginal w bardzo zagadkowych okolicznosciach. Dariusz Ratajczak (48 l.) byl doktorem historii, jedynym w Polsce skazanym za „klamstwo oswiecimskie”.
    Znajdujace sie w stanie znacznego rozkladu zwloki znaleziono w ubieglym tygodnie w samochodzie renault kangoo, który prawdopodobnie od 28 maja stal na parkingu pod “Karolinka”.
    Gwoli uczciwosci trzeba dodac, ze byl tez ofiara nagonki w "Wyborczej".

    3. Krzysztof Knyz † 02.06.2010 r.
    - 'Operator Faktów nie zyje', taka informacja pojawila sie w serwisie tvn, bez szczególów.
    Pracowal z W. Baterem (tym, który pierwszego dnia podal poprawna godzine katastrofy, co media odkryly po 10 dniach)
    Smierc operatora nieomal przemilczana...ponoc w Polsat News (platforma cyfrowa) byla relacja na zywo i pokazyno jak TU154 laduje awaryjnie i nie byl to banajmniej rozbity w drobny mak samolot ale dobrze zachowana maszyna - czy ktos to ogladal? ma nagranie?

    4. prof. Marek Dulinicz † 06.06.2010 r.
    szef "rzekomej"grupy archeo ktora miala
    wyjechac do Smolenska-nie zyje...zginal w wypadku samochodowym.'

    Może to wszystko nie ma związku, ale....ten natłok przypadków jest zastanawiający.....

    Marek

    OdpowiedzUsuń
  11. @ "20 października 2010 06:56"

    "....delegalizacją np. GAZETY (tzw) POLSKIEJ, ewentualnie innymi konsekwencjami w stosunku do partii PIS....życząc RÓWNOWAGI we wszystkim."

    Gdyby RÓWNOWAGA była rozumiana jako równowaga przez autora wypowiedzi, to napisałby "... delegalizację np. Gazety Polskiej i Gazety Wyborczej...innymi konsekwencjami w stosunku do partii PIS i PO"

    Autorze, tu nie chodzi o inne poglądy tylko o używanie pojęć. Nie wolno opisywać zjawisk przekręcając właściwe znaczenie słów.
    Pouczać innych o potrzebie zachowania równowagi, samemu nawet nie widząc, że jest się daleko od niej, uniemożliwia poważne traktowanie.
    IVA

    OdpowiedzUsuń
  12. Pisząc kolejny raz, chciałbym zwrócić uwagę na pewien bardzo wazny elemnt toczacej się tu dyskusji. Jestem jednym z anonimowych. Nie wiem czy szanowne formu zwróciło uwage na to, ze nie ma anonimowego piszacego o równowadze i rozsądku. Jest jeden piszący o równowadze , a drugi o rozsądku. Czytanie ze zrozumieniem nigdy nie było mocną strona naszego społeczeństwa (czyżby dotyczyło to równiez analizy zdarzeń?). Dlatego też nie mogę zgodzić się z argimentacją IVY, powiem więcej jej cały wywód nie jest w stanie się obronić, która pisze - "Autorze, tu nie chodzi o inne poglądy tylko o używanie pojęć. Nie wolno opisywać zjawisk przekręcając właściwe znaczenie słów". Domyslam się, ze iVA odnosi się do mojego postu o tym, ze potraktowano mnie za inne poglądy jak szmatę, pisząc o rownowadze, któej niby nie rozumiem ale o któej nie powiedziałem ani słowa. Podobnie wcześniej postąpił zoom. W zwiazku z tym zauważyłem taką tendencję do uogólniania. Nie traktuje się poglądu osób jako indywidulaności tylko jako zbiorowość. Jeżeli ktoś jest adwersarzem to nie jego argumenty są ważne tylko argumenty wszystkich adwersarzy, chocby adwersarze między sobą się również nie zgadzali. Moim zdaniem wpisuje sie to trochę w ideę "kto nie z nami, ten przeciwko nam". A prosze zwrócić uwagę na to, ze tak przecież nie jest.

    OdpowiedzUsuń
  13. @anonimowy z 08.34, a także z 20.10 z godz 06.56 i 08.33 - witamy trolla z ministerstwa prawdy....

    Stefan

    OdpowiedzUsuń
  14. Stefan, "podziwiam" twój sposób argumentacji w dyskusji(ja jestem tym z wczoraj z 8.33 z 19.09 i dzisiaj z 8.34 ten z 06.56 to inny był).Ponieważ nie mogę się dłuzej poobijać, to spadam. Lekcja uczestnictwa w dyskucji była bardzo cenna (dowiedziałem się ze dlatego że śmiem mieć inny poglad na sprawę jestem UB-ekim, tudzież innym szpiegiem z krainy deszczowców). W jej trakcie nie dowiedziałem sie natomiast co wyróżnia mord łódzki (poza osobami ofiary, sprawcy, motywów i okolicznosci) od innych tego typu zdarzeń i czemu winien jest ogólnie rzecz biorąc rząd, Tusek i cała reszta z mediami na czele, a nie winny jest ten pojedynczy sprawca, który tych okoliczności i motywów subiektywnie nie zniósł i sobie z nimi nie poradził. To tak jakbym mówił ze za napady na skąpo odziane dziewczęta odpowiedzialni są reklamodawcy bielizny bo epatują seksem, za łomot od Kiboli odpowiedzi są piłkarze bo za mało goli nastrzelali, a za bijatyki rodzinne przemysł spirytusowy bo wóda wzmaga agresję.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Do gadatliwego trolla,

    Troll, he he he, nie wpadles na pomysl , ze "zyczacy rownowagi" i "zyczacy rozsadku" to jedno autorstwo pod dwiema notatkami, innymi slowy, zidentyfikowany troll.

    Wiem , wiem , nie powinno sie karmic trolli, ale ten wyglada mi na "mlodego z duzego miasta", z papierami , choc niekoniecznie na rozum, za to pewnie ciagle jeszcze mieszkajacego z mamusia.
    Pozwolmy im zachwycac sie wlasnym glosem, ...ze labedzi? Tym lepiej rozumiemy fizjologie lemingow;)

    Pozdrowienia dla Szanownych Dyskutantow,

    zoom

    OdpowiedzUsuń
  16. Dlaczego Państwo reagujecie histerycznie na komentarze, których celem jest właśnie zakłócenie rzeczowej dyskusji? Jedna osoba, pozująca na kilku autorów, umiejętnie podważa rozmowę o przedmiocie artykułu, nie posługując się przy tym żadnymi argumentami. Skoro ktoś pisze o "rozumie i logice", a najwyraźniej nie pojmuje, co te pojęcia oznaczają, to taki wpis należy zignorować lub wyśmiać. Ale nie wdawać się w beztreściowe polemiki.

    Pozdrawiam,

    Krzysztof

    OdpowiedzUsuń
  17. I back, he, he, he. Rozbawiacie mnie solennie moi oponenci. Panie Krzysztofie zarzucasz mi brak logiki. Rozbiezrmy więc na części twą logiczną wypowiedź. Cytuję - "...umiejętnie podważa rozmowę o przedmiocie artykułu..." Skoro piszesz umiejętnie, tzn dobrze, tak. Jak napisze że umiejętnie posługujesz się kielnią tzn, ze dobrze murujesz. W przeciwnym razie bym powiedział , że nie umiejętnie. Teraz piszesz dalej co cytuję - "nie posługując się przy tym żadnymi argumentami". W zwiazku z tym jedno wyklucza drugie. Nie można umiejętnie podważać, jednocześnie nie posługujac się argumentami, bo wtedy byłoby nie umiejętnie. A co do argumentów, to przepraszam, ja podałem. Napisałem, ze wg mnie morderca z Łodzi co do zasady niczym się nie rózni od inncyh morderców. Wyłuszcze gdyby ktoś nie zrozumiał. Oczywistym jest ze pewnie prawdą jest że jego motywem była nienawić do polityków załóżmy nawet ze do jednej opcji. Ale motywem kibica wkładajacego nóz kibicowi innej druzyny jest również nienawiść do przeciwnej drużyny. Oczywiście róznią ich motywy i okoliczności,ale tak jak w drugim wypadku nie sa winni piłkarze kopiący piłkę tak w pierwszym nie jest winna "cała banda z Tuskiem na czele". Wg mnie. Jeszczę spróbuje tak. Jest alkoholik, wypił wódkę, kupiona w sklepie, wyprodukowana przez Polmos ze spiryrtusu dajmy na to z ziemniaków, a ziemniaki wyprodukował rolnik. Czy rolnik odpowiada za alkoholizm??? Po prostu "chory", nienawistny koleś. Tak jak jeden kocha żonę, a inny ja nieiłosiernie leje bo zupa była za słona, tak jak jeden był dobrym kumplem, a z innym trzaskaliscie się na szkolnym boisku. Takie są moje argumenty, gdyby ktos ich jeszcze nie zauważył. A jakie są Wasze??? I jeszce jedno, wcale nie zamierzam zmieniać Waszego oglądu sprawy. W końcu na szczęście kazdy moze myśleć co chce. Trzymta się.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale w jednym miałem rację, Panie "Trzymta się": byłem pewny, że po moich 4 zdaniach Pan odpiszesz, kompromitując się przy tym do końca. Nie jestem jednak Pana oponentem,choć najwyraźniej atmosfera rywalizacji jest dla Pana stymulatorem udanej egzystencji ("Bo po co istnieć. Po to by coś znaczyć"). Życzę sukcesów w ćwiczeniu "rozumu i logiki".

    Pozdrawiam,

    Krzysztof

    OdpowiedzUsuń