Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

niedziela, 9 listopada 2008

DLACZEGO TAK TRAKTUJECIE KSIĘDZA JERZEGO?

Medialna cisza, która zapadła po informacji o wymuszeniu na rodzinie Popiełuszków cofnięcia pełnomocnictw dla Romana Giertycha świadczy, że działania wpływowych osób, zainteresowanych zamknięciem sprawy zabójstwa księdza Jerzego okazują się skuteczne. Żaden z publicystów, żaden z „patriotycznych” polityków prawicy nie zwrócił uwagi na fakt, że pod bokiem państwa prawa, jakim rzekomo jest III RP, „tajemnicze osoby”dokonują jawnych nacisków na rodzinę księdza Jerzego, by wymusić odsunięcie od sprawy niewygodnego adwokata. Nikt z oficjeli, pojawiających się tłumnie na obchodach kolejnych rocznic śmierci Kapłana, lub gorliwie klęczących podczas religijnych uroczystości, nie wyraził zaintersowania tym aktem bezprzykładnego draństwa. Nie usłyszeliśmy głosu potępienia ze strony hierarchów i ludzi Kościoła, tak zatroskanych beatyfikacją księdza Jerzego.

Zapewne żadna inna sprawa, jak ta właśnie, nie uwidacznia z ogromną siłą, że żyjemy w cynicznym, zakłamanym państwie, którego tzw. elity zainteresowane są wyłącznie własnymi, koniunkturalnymi interesami, a ludzie uzurpujący sobie prawa do przewodzenia narodowi, to żenujące miernotą, zastraszone karykatury prawdziwych autorytetów.

Nie można nadal udawać, że wokół sprawy zabójstwa księdza Jerzego i matctw, związanych ze śledztwem nie biorą udziału ludzie dzisiejszej polityki, Kościoła i mediów – ze wszystkich środowisk współtworzących III RP. Zmowa milczenia, pod auspicjami państwa zakrawa na największą, narodową hańbę Polaków.

Przychodzi to tym łatwiej, że zdecydowana większość społeczeństwa nie jest w ogóle zainteresowana „historyczną” sprawą sprzed 24 lat i nie ma najmniejszego pojęcia, że współczesne państwo polskie powstało na grobie księdza Popiełuszki. Sojusz, zawiązany po roku 1984, między „liberałem” Jaruzelskim i „konstruktywnym pragmatykiem” Wałęsą zaprzepaścił szanse następnych pokoleń, na wolne od komunistów, praworządne państwo. Owo przymierze wyselekcjonowanej opozycji, z sowieckimi namiestnikami na Polskę powstało wówczas, gdy środowisko doradców Wałęsy okrzyknęło Jaruzelskiego „ofiarą wewnątrzpartyjnych rozgrywek” i nie pytając Polaków o zgodę, rozgrzeszyło go ze wszystkich zbrodni.

Mordując księdza Jerzego władcy PRL-u realizowali swój plan, którego zwieńczeniem był okrągły stół i transformacja ustrojowa, pozwalająca komunistom na zachowanie przywilejów i gwarancji nietykalności. W niezmienionej formie kłamstwo, narzucone siłą komunistycznej propagandy, zostało przyjęte i zaakceptowane w III RP. Wszystkie środowiska uczestniczące w tej zmowie, stały się zakładnikami kłamstwa i wzięły na siebie ciężar odpowiedzialności za ukrywanie prawdy o śmierci księdza Jerzego.

Obok nas, wśród osób publicznych, posiadających realną władzę, wpływy i pozycję społeczną są ludzie, którzy swoim działaniem, zaniechaniem działań lub tchórzliwym milczeniem konstytuują jedną z najstraszniejszych zbrodni lat 80-tych, stając się tym samym wspólnikami tych, którzy tę zbrodnię zaplanowali i jej dokonali.

Czy komuś to przeszkadza? Oburza? Razi?

Ilu z nas ma świadomość, że obrońcy „toruńskiego kłamstwa” stoją po tej samej stronie, co Piotrowski, Chmielewski, Pękala i Pietruszka – po stronie ludzi, którzy to kłamstwo stworzyli i nakazali w nie wierzyć? Niezależnie, kim są i co dzisiaj mówią – broniąc wersji zdarzeń, która powstała w zamysłach kiszczakowskich oprawców, stają się wspólnikami zbrodni. Tym gorzej dla nich, jeśli świadomość sądowego kłamstwa mieli w roku 1985, a dziś, w wolnej Polsce odmawiają nam prawa do poznania prawdy.

Komu przeszkadza, że w majestacie prawa III RP prokuratorzy tego państwa, sędziowie i wysocy urzędnicy zmuszają do milczenia ludzi nie pogodzonych z komunistycznym oszustwem? Ilu z nas ma odwagę nazwać ich po imieniu - wspólnikami zbrodni? A co z dziennikarzami, którzy swoją powinność zawodową upatrują w manipulacji faktami, żerując na niewiedzy lub naiwności odbiorców?

Zaaferowani bieżącym, informacyjnym śmieciem – czy zdajemy sobie sprawę, że stajemy się niemymi świadkami brudnej, haniebnej gry, prowadzonej od ponad 20 lat? Przez tych samych ludzi i w tych samych interesach.

Wiele miesięcy temu jeden z nielicznych odważnych dziennikarzy, Wojciech Sumliński złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, polegającego na mataczeniu w śledztwie dotyczącym zabójstwa księdza Jerzego Matactw mieli się dopuścić się m.in. Leon Kieres, były prezes Instytutu Pamięci Narodowej, prof. Witold Kulesza, były szef pionu śledczego IPN oraz Przemysław Piątek, następca Kuleszy, a w latach 2005 – 2007 zastępca Prokuratora Generalnego.

Jednym z przykładów matactw, miał być fakt opublikowania w 2004 r. w Internecie protokołów przesłuchań świadków, którzy 25 października 1984 r. widzieli dwóch mężczyzn wrzucających do Wisły zwłoki księdza Popiełuszki. Kilka tygodni po opublikowaniu protokołów, jeden ze świadków – Jan O. – zmarł w tajemniczych okolicznościach. Oficjalnym powodem było zatrucie alkoholem metylowym. Rodzinie O., która w to nie wierzyła, odmówiono sekcji zwłok. Z tej samej przyczyny – zatrucia alkoholem zmarła w roku 1986 żona brata księdza Jerzego.

Ktoś, decydując o publikacji protokołu, prowokując „kontrolowany przeciek” z materiałów śledztwa, prowadzonego wówczas przez prokuratora Witkowskiego, wydał tym samym wyrok śmierci na jednego ze świadków. Kim jest ten człowiek? Na czyje zlecenie działał? Jaki jest dalszy los śledztwa, w sprawie z zawiadomienia Sumlińskiego?

Zapewne tylko sam dziennikarz może mieć świadomość, na ile fakt złożenia zawiadomienia ma związek z represjami, jakie na niego spadły w ostatnich miesiącach. Wiedza Wojciecha Sumlińskiego i materiały, gromadzone do jego książki o Wojskowych Służbach Informacyjnych musiały być niezwykle groźne dla rządzącego układu. W tym również kontekście trzeba stawiać pytania o rolę Bronisława Komorowskiego: czy nasyłając zbirów z WSI na dziennikarza i traktując ABW, jak podległą sobie służbę, chronił tylko swoje ciemne interesy, o których miał informować aneks do Raportu, czy też wykonywał dyrektywy ludzi ze środowiska WSI, zainteresowanych „uciszeniem” Sumlińskiego i stłumieniem śledztwa w sprawie matactw?

To nie przypadek, że w osobie dziennikarza zbiegają się sprawy działalności wojskowych służb i tajemnica śmierci księdza Jerzego. Te dwa, główne tematy interesowały Sumlińskiego i im poświęcał szczególną uwagę. Cel ataku został, zatem precyzyjnie namierzony i mając świadomość prawdy o aferze Marszałkowej, nie wolno rezygnować z pytań o sens tych działań, wykraczający poza już rozpoznaną strefę.

Wiemy przecież, że w dniu 19 października 1984 roku funkcjonariusze WSW monitorowali działanie grupy, która uprowadziła Popiełuszkę. Wojskowi byli zarówno w Górsku - miejscu uprowadzenia, jak również w kolejnych miejscach, do których przewożono Popiełuszkę. W jednym z dokumentów jest zapis, iż wojskowi znaleźli się w tych miejscach w związku z prowadzoną przez nich sprawą „Popiel", a taki właśnie kryptonim nosiła akcja inwigilacji Popiełuszki przez SB. Na materiały tej sprawy natrafiła Komisja Weryfikacyjna WSI i zostały one przekazane do IPN-u.

Ponieważ służby wojskowe zostały w niezmienionej strukturze (w tym personalnej) przeniesione do III RP, nie wolno wykluczać, że wśród wysokich oficerów WSI byli również ci, którzy bezpośrednio uczestniczyli w operacji „Popiel”. Jeśli przyjąć za wyjątkowo prawdopodobne, że porywacze księdza Jerzego przekazali Go w ręce drugiej grupy, złożonej z żołnierzy WSW, fakt ten nakazywałby poszukiwać morderców księdza wśród ludzi tej właśnie formacji.

Depozyt wiedzy o zabójstwie Kapłana, mógłby stanowić główny powód, dla którego służby wojskowe, były przez cały okres III RP nienaruszalną enklawą wpływów sowieckich i mogły liczyć na przychylność kolejnych rządów. W tym depozycie, musi być również zawarta wiedza o agenturze ulokowanej w otoczeniu księdza Jerzego i jej udziału w doprowadzeniu do porwania i zabójstwa Kapelana „Solidarności”.

Tylko z tego względu, sprawa śmierci księdza Jerzego jest nadal żywą, aktualną rzeczywistością, której projekcja pozwoliłaby poznać prawdziwe mechanizmy rządzące III RP i wskazać ludzi, którzy na tej zbrodni zbudowali swoją pozycję w nowym państwie. Ich obecna siła tkwi, w podniesionej do „racja stanu” zmowie milczenia chroniącej zarówno morderców i inspiratorów, jak i wspólników w kłamstwie. Do tego grona należą również ci ludzie ówczesnej opozycji, którzy kolaborację z komunistycznymi namiestnikami, po zabójstwie Kapłana usprawiedliwiali „dobrą wolą” Jaruzelskiego i Kiszczaka, upatrując w nich patriotów i ludzi honoru. Tragiczny błąd tej przesłanki, niewykluczone, że inspirowany przez agenturę ulokowaną w „Solidarności” kładzie się cieniem na całe, późniejsze działania twórców „okrągłego stołu” i jest główną przyczyną naszej ułomnej, ograniczonej państwowości.

Jeśli w III RP są setki spraw aferalnych, ciemnych interesów, nie wykrytych zabójstw, mafijnych struktur – ten stan polskiego państwa, zawdzięczamy zmowie milczenia elit, która leży u podstaw ustrojowej transformacji. Wyjaśnienie tajemnicy zabójstwa księdza Jerzego i wskazanie ludzi odpowiedzialnych za wieloletnie matactwa w tej sprawie, musiałoby mieć siłę lawiny, która zmiecie z życia publicznego strażników kłamstwa i odsłoni przerażający obraz obecnego państwa. To prawdziwy „klucz” do wolnej i praworządnej IV Rzeczpospolitej.

Czy mając świadomość, że tu i teraz działają ludzie skrywający komunistyczną zbrodnię, że zabija się niewygodnych świadków, zastrasza rodzinę Popiełuszków, szykanuje rzetelnych dziennikarzy i prokuratorów, manipuluje informacją i używa organów państwa do działań niezgodnych z prawem – wolno zamykać oczy na tę rzeczywistość? Co jeszcze musi się wydarzyć, by do świadomości moich rodaków dotarła prawda, że dopóki nie poznamy wszystkich okoliczności zabójstwa Kapłana i nie wskażemy ludzi odpowiedzialnych za tę zbrodnię – Polska będzie tylko atrapą państwa prawa, a Polacy narodem bez przyszłości?

Podobno ostatnimi słowami księdza Jerzego, jakie usłyszał Waldemar Chrostowski ( TW Desperat) były słowa: Panowie, dlaczego mnie tak traktujecie...

Trzeba dziś mieć odwagę, by pytać polityków i dziennikarzy, prokuratorów i sędziów, hierarchów Kościoła i „autorytety” moralne – całą elitę życia publicznego III RP : Panowie, dlaczego tak traktujecie księdza Jerzego? Dlaczego ukrywacie prawdę o tej śmierci, chronicie morderców i ich popleczników? Dlaczego uczyniliście z tej śmierci depozyt swojej władzy i na niej oparliście samozwańcze rządy? Dlaczego wasze zafajdane życiorysy, mają być ważniejsze od ofiary życia Kapłana? Dlaczego tak traktujecie Polskę?

http://www.wprost.pl/ar/143615/Kto-zastrasza-rodzine-Popieluszkow/

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Policja-zajmie-sie-zastraszaniem-rodziny-ks-Popieluszki,wid,10116329,wiadomosc.html?ticaid=16ee2

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Giertych-zbada-matactwo-ws-smierci-Popieluszki,wid,10152518,wiadomosc.html?ticaid=16ee3&_ticrsn=5

WSW-WSI-BRAKUJĄCE OGNIWO

ONI ŻYJĄ - (BYDGOSZCZ 1984 - ABW 2008)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz