Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

niedziela, 18 października 2020

PATRON NIEPODLEGŁEJ

Ksiądz Jerzy mówił językiem prostym i twardym. Zadziwiająco twardym, jak na człowieka o wątłych siłach fizycznych. Wtedy nie wiedziałem, skąd wypływa ta twardość i gdzie leży źródło siły.
Dziś wiem.
Wiem też, że chcąc doświadczyć darów Jego świętości, nie wolno łagodzić słów Księdza Jerzego, nie wolno ich rozmiękczać.
Dlatego ten tekst będzie prosty i twardy, bez „światłocienia”, które jest mową oszustów.
        Biada społeczeństwu, którego obywatele nie rządzą się męstwem!” – wołał Ksiądz Jerzy w homilii wygłoszonej 8 października 1984 r. w kościele OO. Kapucynów w Bytomiu i cytując dalej słowa prymasa Wyszyńskiego, przestrzegał:
Przestają być wtedy obywatelami, stają się zwykłymi niewolnikami.
Jeżeli obywatel rezygnuje z cnoty męstwa, staje się niewolnikiem i wyrządza największą krzywdę sobie, swej ludzkiej osobowości, rodzinie, grupie zawodowej, narodowi, państwu, Kościołowi; chociaż byłby łatwo pozyskany dla lęku i bojaźni, dla chleba i względów ubocznych…”.
To twarde „biada”, jest skierowane do każdego z nas – bez wyjątku.
Bo brak męstwa – kardynalnej cnoty ludzi wolnych sprawił, że zgraja tchórzy i hipokrytów, ponownie będzie pławić się w zakłamaniu i pozować na „czcicieli” świętego Jerzego.
Duda i Kaczyński, Ziobro i Święczkowski, setki partyjnych wyrobników, którzy od pięciu lat boją się dotknąć środowiska wojskowej bezpieki i – w imię własnych interesów - nie uczynili nic, by zbrodnia założycielska została wyjaśniona.
Kardynałowie i biskupi, jednający nas przed laty z kremlowskim ludobójcą, którzy do dziś nie wykonali testamentu Jana Pawła II i w miejsce prawdy o genezie tego państwa, wybrali kłamstwo i pakt z bandytami.
Dziesiątki propagandystów i pomniejszych pismaków, pozujących na prawicowych „demiurgów”, którym koniunkturalizm i podległość wobec rządzących, nakazywały nazywać „bez sensu” wezwania kierowane do lokatora Pałacu lub ukrywać bezczynność tej władzy w sprawie mordu założycielskiego.
„Biada” jest skierowane do każdego z nas, bo każdy – bez wyjątku, ponosi odpowiedzialność za rządy takich postaci i stan tego państwa. To nasz deficyt męstwa sprawia, że ci ludzie mogą dziś stroić się w szaty patriotów i w czas gehenny Księdza Jerzego wycierać gęby Jego imieniem.

        Od 36 lat, w oparciu o komunistyczną farsę, zwaną „procesem toruńskim”, wmawia się nam, że winni tej zbrodni ponieśli już karę. Przy udziale kapusiów, pseudo - historyków i rozmaitych kanalii, stworzono powtarzaną do dziś legendę o wyłącznej winie czterech esbeków, by na tym fundamencie oprzeć koncepcję „historycznego kompromisu” katów ze zdrajcami i ustanowić komunistyczną hybrydę, pod nazwą III RP.
Od tego czasu, wszystkie środowiska uczestniczące w zmowie milczenia przyjęły na siebie ciężar zakładników zbrodni i wzięły odpowiedzialność za ukrywanie prawdziwych sprawców i mocodawców. Depozyt ten, do dziś daje gwarancję bezkarności oprawcom z wojskowej bezpieki, chroniąc ich wysoko postawionych wspólników i stanowiąc „aksjologiczne spoiwo”, łączące bandytów, ludzi polityki, Kościoła i mediów.
To główny powód, dla którego żaden z rządów III RP nie odważył się podjąć obowiązku przecięcia zbrodniczych układów. Andrzeja Witkowskiego - jedynego prokuratora, który był gotów wyjaśnić okoliczności zabójstwa Księdza Jerzego, odesłano „w stan spoczynku”- z nakazu dzisiejszych decydentów.
Gdyby nie istniały dziesiątki innych przesłanek, ta jedna – odrzucenie prokuratora,który miał odwagę stawiać zarzuty Kiszczakowi i chciał objąć oskarżeniem pomniejszym bandytów z wojskowej bezpieki, stanowi dostateczny dowód intencji obecnej władzy i jej relacji z zakładnikami zbrodni założycielskiej.
Rząd, który nie wykazuje woli zmierzenia się z tajemnicą zabójstwa świętego Jerzego, nie znajdzie też sił do wyjaśnienia zbrodni smoleńskiej. Te sprawy łączy głęboka, nierozerwalna więź. Doświadczenie tragedii smoleńskiej stanowi bowiem kontynuację tamtego kłamstwa i tamtej wizji świata, które skazały na śmierć Księdza Jerzego.
Jak wówczas, tak i dziś, ta sama, antypolska nienawiść wyznaczyła drogę - do tamy we Włocławku i do smoleńskiej pułapki.
Kto lęka się naruszyć zbrodnicze układy sprzed trzech dekad, jakże mógłby osądzić dzisiejszych zdrajców i bandytów?
Święty Jerzy nie zginął po to, by na „historycznym kompromisie” zbudowano kolejną hybrydę komunizmu.
Nie po to zginęło 96 Polaków, by na ofierze ich śmierci tworzono „porozumienie” Polaków z Obcymi i „pudrowano” truchło III RP.
Zaniechanie w sprawie zbrodni założycielskiej kładzie się głębokim cieniem na intencjach obecnej władzy i nie da się go usprawiedliwić pokrętną sofistyką.
Czy się to komu podoba czy nie - od czasu objęcia rządów przez partię Kaczyńskiego, całe odium za ukrywanie prawdy o zabójstwie Księdza Jerzego, za tysiące matactw i niegodziwości związanych z tą sprawą, za śmierć licznych świadków i szatański pakt zawarty nad grobem Kapłana, spada na polityków PiS i tych, którzy wtórują ich zaprzaństwu.
 
        Od tych ludzi – nie oczekuję już niczego. Pięć lat ich rządów, podczas których nie rozliczono żadnej zbrodni, nie naprawiono krzywd i nie przywrócono Polakom honoru, stanowi dostateczne świadectwo tej władzy.
Podobnie - nie oczekuję dobra od ludzi mojego Kościoła, od biskupów i kardynałów, którzy po zamachu smoleńskim „jednali” nas z wysłannikiem Putina i zakazali pytać o śmierć naszych rodaków. Ci bowiem utrzymują nas w fałszywym przeświadczeniu o przesłaniu świętego Jerzego i podkreślając słowa - zło dobrem zwyciężaj, każą nam zapomnieć, że poprzedza je równie ważny nakaz - nie daj się zwyciężyć złu.
Jeśli tacy wierzą, że przemilczanie zbrodni służy sprawowaniu „rządu dusz”, a ich „mądrość” nie runie w przepaść w godzinę śmierci, okazują pychę równą własnej nędzy.
Bo świętości Księdza Jerzego nie przykryją już oracje "autorytetów" i pseudo-nauki fałszywych pasterzy, nie zagłuszą jej żurnaliści- "bez sensu", nie pokona milczenie ani cenzura.
Ludziom uczestniczącym w ukrywaniu prawdy, tym, którzy będą klękali przed grobem świętego, by kolejną fotografią oszukać rodaków i uciszyć zafajdane sumienia, na zawsze winny brzmieć w uszach słowa Księdza, wypowiedziane do oprawców – dlaczego mnie tak traktujecie…
        Ale nie oczekuję też niczego od moich rodaków – od ludzi mieniących się „patriotami”, dla których zabójstwo Kapłana jest zaledwie zamierzchłą historią, a obowiązek wyjaśnienia zbrodni – rzeczą bez znaczenia.
Od tych, którzy zagrożenia dla swojej wolności gotowi upatrywać w obowiązku noszenia jakiś „maseczek” lub w urojonych „spiskach żydo-masońskich”, a nie zniewala ich zbrodnia założycielska i hańba Smoleńska, nie razi widok Obcych panoszących się w moim kraju, nie trwoży wspólnota brudu rządząca tym państwem.
Świadomość, że zabójstwo świętego Jerzego, to wciąż żywa rzeczywistość, a wśród nas są prawdziwi mordercy i ich pomocnicy - jest nazbyt wymagająca dla takich „patriotów”.
Jest nie do przyjęcia.

30 października 1982 roku, podczas Mszy św. za Ojczyznę, Ksiądz Jerzy powiedział:
"Człowiek, który daje świadectwo prawdzie, jest człowiekiem wolnym nawet w warunkach zewnętrznego zniewolenia, nawet w obozie czy więzieniu.
Gdyby większość Polaków w obecnej sytuacji wkroczyła na drogę prawdy, gdyby ta większość nie zapominała, co było dla niej prawdą jeszcze przed niespełna rokiem, stalibyśmy się narodem wolnym duchowo już teraz. A wolność zewnętrzna czy polityczna musiałaby przyjść prędzej czy później jako konsekwencja tej wolności ducha i wierności prawdzie.
Zasadniczą sprawą przy wyzwoleniu człowieka i narodu jest przezwyciężenie lęku. Lęk rodzi się przecież z zagrożenia. Lękamy się, że grozi nam cierpienie, utrata jakiegoś dobra, utrata wolności, zdrowia czy stanowiska. I wtedy działamy wbrew sumieniu, które jest przecież miernikiem prawdy. Przezwyciężamy lęk, gdy godzimy się na cierpienie lub utratę czegoś w imię wyższych wartości. Jeżeli prawda będzie dla nas taką wartością, dla której warto cierpieć, warto ponosić ryzyko, to wtedy przezwyciężymy lęk, który jest bezpośrednią przyczyną naszego zniewolenia.
Chrystus wielokrotnie przypominał swoim uczniom: "Nie bójcie się. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a nic więcej uczynić nie mogą".

        W tych słowach zawiera się „program” dla ludzi wolnych, dla kroczących drogą długiego marszu. „Program” prosty i twardy, jak życie Księdza Jerzego.
Ten, który świadectwem potwornego męczeństwa potwierdził wartość autentycznej wolności, pokazał też drogę do jej osiągnięcia.
Na tej drodze, nie trzeba nam partii, polityków i formalnych struktur. Nie trzeba pieniędzy, mediów ani „wyborczych zwycięstw”. Te mamidła, narzucone z woli oszustów budujących III RP, są drogą donikąd.
Człowiek, który daje świadectwo prawdzie, jest człowiekiem wolnym”.
Jeśli celem długiego marszu ma być Polska niepodległa, muszą w nim kroczyć ludzie wolni. Tylko tacy mogą mówić prawdę o realiach sukcesji komunistycznej i tylko oni będą gotowi ją obalić.
Bez wolności wewnętrznej, której owocem jest odwaga – nie będzie wolnej Polski. Możemy roić niestworzone scenariusze „walki politycznej”, obmyślać piętrowe strategie i powoływać setki kanapowych partyjek.
Deficyt ludzi wolnych i odważnych, przesądzi o klęsce.
Dlatego każdy, kto daje świadectwo prawdzie – w swojej rodzinie, środowisku i miejscu pracy, kto myśli i działa niczym człowiek wolny, wart jest setek polityków III RP, dziesiątki prezesów i naczelnych redaktorów.
Z takich ludzi, z ich przykładu i dzieła – choćby dokonanych w „małych ojczyznach”, w drobnych, codziennych sprawach, powstaną elity Niepodległej.
Przezwyciężamy lęk, gdy godzimy się na cierpienie lub utratę czegoś w imię wyższych wartości.”
To trudne słowa – niczym wezwanie do świętości.
Bo utrata dochodów i stanowisk, zdrowia i życia – musi wywoływać lęk. Ksiądz Jerzy wskazuje, że pokonamy ten lęk, jeśli pozostaniemy wierni własnemu sumieniu, a wartość prawdy przewyższy cenę tego, co utracimy.
Problem z przyjęciem tych słów, dotyczy definicji wolności.
To, co święty Jerzy uznaje za wolność, nie ma nic wspólnego z „systemem wartości” III RP. Ogromna przepaść dzieli te pojęcia, ukazują jednocześnie kondycję państwa zbudowanego na zbrodni założycielskiej.
Wolność Księdza Jerzego, nie jest „wyborem mniejszego zła”, nie zniża się do żadnych „kompromisów”, nie szuka „porozumień ponad podziałami” i nie syci „mechanizmem demokracji”.
W tej, autentycznej wolności, wybór dokonuje się w kategoriach dobra i zła, ustępstwo mierzone jest probierzem prawdy, a zwycięstwo zawsze wiedzie ku dobru.
To wolność od lęku, ale też – od nienawiści, wolność od zła, ale – nie za cenę prawdy, wolność od ograniczeń, ale – nie od moralnego nakazu.
Takiej wolności trzeba się uczyć od podstaw, zdobywać ją latami, wykuwać w walce.
Tylko ludzie zdolni do niej, do przezwyciężenia lęku - „w imię wyższych wartości”, mogą zagrozić właścicielom tego państwa, mogą znieść magdalenkowy porządek i obalić komunistyczną hybrydę.
Wbrew kłamstwom utytułowanych oszustów, z męczeństwa Księdza Jerzego nie wyrosło żadne „dobro” III RP. To państwo zbudowano na akceptacji zbrodni i oparto na zbójeckim pakcie. Jest ono zaprzeczeniem wartości, za które zginął święty Jerzy, a rządzący nim ludzie odrzucili przesłanie Kapelana Solidarności.
        Jak wielokrotnie pisałem - Ksiądz Jerzy nie mógł dożyć czasów III RP.
Państwo tworzone przez Kiszczaka i Jaruzelskiego, hołubiące bandytów, kapusiów i tchórzy- zabiłoby Go ponownie.
Jeśli słowa świętego Jerzego staną się drogowskazem, On sam będzie Patronem naszych działań. Opiekunem ludzi – choćby nielicznych, którzy w dążeniach długiego marszu – budowaniu prawdziwych elit i tworzeniu od podstaw fundamentów państwowości, widzą drogę do Niepodległej.
Wezwanie – nie bójcie się - jest twardym dowodem, że na tej drodze możemy liczyć na pomoc Księdza Jerzego.
Tylko On, patron wolnych Polaków, pomoże nam odnaleźć prawdę.
Również tę o swojej śmierci.
Wiem, że wbrew zamysłom ludzi złych i głupich, Bóg sprawi, że święty Jerzy, którego męczeństwo miało otworzyć drogę „porozumienia” katów ze zdrajcami, powróci jako Patron Niepodległej.

31 komentarzy:

  1. Szanowni Ściosowcy,

    dziękuję za ten tekst na "bezdekretu", obnażający, że w tej chwili Polsce i Polakom brakuje takiego człowieka, z takim przekazem, jaki Ks. Jerzy. Iloma takimi kapłanami moze KK sie pochwalic w dniu dzisiejszym? "Głos na pustyni", jedyny w swoim rodzaju, został zdradziecko zatrzymany przez złych, podłych, perfidnych ludzi.

    Tak ja Pan Aleksander napisał: "Takiej wolności trzeba się uczyć od podstaw, zdobywać ją latami, wykuwać w walce."

    Skad my, skąd Polacy, mają brać naukę "od podstaw"? Co jest (co powinno być) w naszym życiu tą podstawą?

    Polska jako naród chrześcijański, lub miewający się takim, nie posiada właściwej podstawy, bo właściwą podstawą MUSI, powinna być nauka apostolska, która jest oparta na Słowie Bożym (Stary i Nowy Testament). "Poznacie prawdę, a prawda Was wyswobodzi" (Jan, 8:32) czyli, staniecie się (będziecie) wolnymi ludźmi. Nie muszę tłumaczyć, że tą Prawdą jest Jezus Chrystus.
    Czytanie Biblii ze zrozumieniem, to nasza PODSTAWA do nauki o wolności, no, przynajmniej powinna być.

    Pozdrawiam
    M. Lappalainen

    OdpowiedzUsuń
  2. "Ludzie tak są prości i tak naginają się do chwilowych konieczności, że ten, kto oszukuje, znajdzie zawsze takiego, który da się oszukać."

    Niccolò Machiavelli

    Z serdecznymi pozdrowieniami i podziękowaniami za tekst,
    Katarzyna

    OdpowiedzUsuń
  3. PAN JEZUS JEST PRAWDĄ...

    Cytat:

    "(1) Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. (2) W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. (3) A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. (4) Znacie drogę, dokąd Ja idę. (5) Odezwał się do Niego Tomasz: Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?

    (6) Odpowiedział mu Jezus: JA JESTEM DROGĄ I PRAWDĄ, I ŻYCIEM. NIKT NIE PRZYCHODZI DO OJCA INACZEJ JAK TYLKO PRZEZE MNIE".

    Ewangelia według Jana 14/1-6

    Tylko On, Syn Boga Ojca pomoże nam odnaleźć prawdę, nikt inny! Taka jest bowiem Ojcowska Wola!


    https://m.neon24.pl/51860e8128aea7a9560563e4fcd5216d,14,0.png

    OdpowiedzUsuń
  4. Proszę zobaczyć jak dziś postępuje się z Polakami. A to wszystko w wigilię męczeńskiej śmierci ks Jerzego Popiełuszki. https://wprawo.pl/odmawiali-rozaniec-brutalnie-wtargnela-policja-i-wyprowadzila-ksiedza-wideo/?fbclid=IwAR2CAr1ZbJ_ZdWyesX5WTJxWrhMvFivdD6wBjofiBXftlCJj2dPaBny2rfo

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiedziałem,że taki tekst będę mógł tutaj przeczytać. Dziękuję Panie Aleksandrze.
    Dzisiaj słowa Księdza Popiełuszki są nadal aktualne, mając na uwadze działania obecnej władzy i ich zamiary.
    Tutaj link do słów księdza Popiełuszki, które dedykuję Kaczyńskiemu...
    https://youtu.be/bkYisNPA4a8

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potężne, nieprzemijające słowa homilii Księdza Jerzego.

      Nasze Credo.

      Bardzo dziękuję, Panie Piotrze za przypomnienie.

      Usuń
  6. Panie Aleksandrze!

    I jak tu nie przypisywać Panu zdolności jasnowidzenia? Dawno już pisałem - i mogę tylko powtórzyć - że ilekroć Pana twierdzenia wydają się z początku przesadne, zbyt daleko idące, niesprawiedliwe, zbyt radykalne, to nie trzeba długo czekać, a okazuje się, że jednak miał Pan rację.
    Sam pamiętam, że z powątpiewaniem przyjąłem Pana opinię, że komunizm wcale nie umarł, tylko się przepoczwarzył: Jak to nie umarł, kiedy wszyscy widzieli, jak upada "pod ciosami demokracji"? A dziś już prawie wszyscy mówią i piszą o neomarksizmie, o nowej rewolucji bolszewickiej, a w Seattle w USA powstaje ni mniej, ni więcej tylko republika sowiecka.
    Podobnie, kiedy pisał Pan o podziale na My i Oni, wielu się obruszało: No jak to, przecież "Kochajmy się", trzeba przekonywać i pozyskiwać. No to teraz przekonujcie i pozyskujcie dziką tłuszczę wyjącą "Wypierdalać!" (przepraszam - to cytat).
    Mam więc pytanie: czy korzystając ze swego daru jasnowidzenia nie dostrzega Pan może jakiegoś światełka w tunelu?

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń

  7. Święty Jerzy, męczenniku za wiarę, módl się za nami!

    Patronie Niepodległej, wspieraj nas, abyśmy byli wolni od lęku i zastraszenia, kiedy na ulicach i w najwyższych urzędach znów rozlega się wycie szatana.


    OdpowiedzUsuń
  8. Szanowni Państwo,
    Zastanawiam się czasem, jak wytłumaczyć osobnikom nie potrafiącym zobaczyć czegoś więcej od czubka swojego nosa (i to jedynie na dziś dzień), że w społeczeństwie zorganizowanym i mądrze rządzonym istnieją zakazy i nakazy, które odbierając możliwość decyzji, mają chronić nas przed możliwością wyboru w sytuacjach, gdy każdy wybór jest zły. Do takich decyzji należy zarówno aborcja, jak i eutanazja. Nie przez przypadek jednym z najokrutniejszych sposobów znęcania się nad ludźmi przez Niemców w obozach, było dawanie rodzicom wyboru, które dziecko ma przeżyć, a które zostanie zabite.
    W tym temacie wyciągane są argumenty religijne kontra krótkowzroczny egoizm połączony z pewną formą hedonizmu. A tak naprawdę, nie potrzeba żadnej religii, nie potrzeba żadnej ideologii, by zrozumieć, że aborcja (na równi z eutanazją) jest wyborem, kto z moich ukochanych ma żyć, a kto nie.
    W tym kontekście zakaz aborcji chroni kobiety. Tak, odbierając konieczność podjęcia decyzji.
    I nie ma znaczenia w tej sprawie, czy Bóg tę decyzję oceniać będzie, czy Bóg nie istnieje, bo dla wielu kobiet w ciąży sama konieczność podjęcia decyzji jest już piekłem.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "...bo dla wielu kobiet w ciąży sama konieczność podjęcia decyzji jest już piekłem".
      Z 60letniej kartoteki lekarskiej dr Półtawskiej wysuwa się przerażający wniosek:

      "WSZYSTKIE DZIECI, które zostały ZAMORDOWANE w łonie matek, miały NIEODPOWIEDZIALNYCH... OJCÓW!!!".

      Usuń
    2. Warto jeszcze zadać pytanie, co spowodowało, że ojcowie nagle stali się tacy "nieodpowiedzialni"?
      W całej "debacie" w tym temacie nie wiem, czy kiedykolwiek słyszałem postulat, by zdanie przyszłego ojca było brane pod uwagę przy aborcji. Z mężczyzn systemowo została zdjęta odpowiedzialność, więc efekt nie jest przypadkowy, a zamierzony.

      Usuń
    3. <<>>
      Nagle? Jak świat światem byli ojcowie nieodpowiedzialni. Od kilku dekad ta tragiczna prawda tylko wylazła, ot zupełnie tak, jak „grzmotnice” na ulice. Demon rozrzucił kości i zyskuje…

      <<>>.
      Zapewne wówczas dopiero system wciągnie do ewidencji odpowiedzialność mężczyzn…, gdy nieodpowiedzialni mężczyźni staną się wreszcie odpowiedzialni i uznają, że nie tylko „matka jest tą, która zabiła swoje dziecko”, ale również on sam - ojciec dziecka biernie czy nie, jest ludobójca. Księża mówią, że wiele kobiet – matek spowiada się: „proszę księdza zabiłam swoje dziecko w łonie”. Płaczą i chorują na choroby psychiczne/fizyczne/duchowe. Czy jaki ojciec spowiadał się z tego, że zabił swoje dziecko (dał forsę na zabieg, lub po prostu rzucił matkę swego dziecka, na skutek, czego ta, poszła zabić poczęte dziecko?). Tu mogliby się wypowiedzieć spowiednicy i mogliby wypowiedzieć słowo: ZERO ojców się spowiada z dokonania aborcji na własnym dziecku.
      Oczywiście wielu chłopaków nastoletnich/mężczyzn może się tłumaczyć: „Nie wiedziałem, że jestem ojcem. Ona mi nie powiedziała, nie przyznała się, tylko usunęła”. Trzeba pytać, dlaczego dziewczyna/kobieta zataiła. Może uznała, że ten mężczyzna jest nieodpowiedzialny/ nie nadaje się na opiekuna dziecka? Hmm…?
      Ale z drugiej strony jak mężczyzna może mówić, że nie wiedział, że jest ojcem, że mógł zostać ojcem? Przecież powinien to zakładać ilekroć współżył z kobietą/kobietami? Jak to mawia dr Półtawska: „Każdy chłopak – jeśli jest zdrów – to jest płodny od „pierwszego wąsa”, zaś każdy mężczyzna – jeśli jest zdrowy – jest płodny do śmierci”. Więc co znaczy: „nie wiedziałem, że jestem ojcem?”. A pytał? Miał odwagę pójść do dziewczyny/kobiety, z która współżył i zapytać: „jesteś, byłaś w ciąży?”.
      I już na koniec w formie luźnej, ale mnie się podoba ten tekst dr Półtawskiej: „Gdyby orgazm bolał mężczyzn tak jak bolą kobietę bóle porodowe, znalazłoby się tylko kilku herosów – ochotników na ojców. Reszta ćwiczyłaby na siłowni, by do orgazmu nie dopuścić nigdy”  Dziś wielu panów bóle porodowe może sobie wyobrazić/porównać troszeczkę z sytuacją „rodząc” kamienie zalegające w nerkach.
      Wszyscy mężczyźni byliby wówczas odpowiedzialni, to pewne. Nie byłoby też aborcji, bo jakby jeden z drugim poświecił się i w pełni świadomie zdecydował się przyjąć na siebie taki ból, to by owoc swego ból chronił nad swoje życie!
      I już naprawdę na koniec. 
      Taki przykaz dała mi osobiście dr Półtawska: „Trzeba ratować mężczyzn!”. Jak to?! – Zapytałam. Wręcz odwrotnie! Kobiety trzeba ratować przed nieodpowiedzialnymi mężczyznami! – upierałam się przy swoim.
      Nie – odpowiedziała mi dr Półtawska. Jeśli uratujemy mężczyzn, to ludzkość będzie uratowana i nie trzeba będzie ratować kobiet.
      A tak tak. Jeśli nieodpowiedzialni mężczyźni zostaliby nauczeni wierność/przyzwoitości/szlachetności to np. takie panie _tirówki z parasolkami, mogłyby tam sobie stać na trasie i… i nawet najcierpliwszy sutener straciłby wreszcie cierpliwość, bo by wyliczył, że umoczył w interesie… wziąłby zwinął interes.

      PS. To w takim kolosalnym skrócie streściłam ze 200 godzin wykładów z dr. Półtawską.
      Błogosławiony ks. Jerzy niemiałby mi za złe, że nie o nim jest mój komentarz, jestem tego pewna.

      Usuń
    4. Droga Pani,
      Miałem nadzieję na merytoryczną wymianę poglądów, ale skoro miast argumentów posługuje się Pani przekazem emocjonalnym, jestem zmuszony podziękować i z mojej strony zakończyć tę rozmowę. Mimo wszystko dziękuję za komentarz.
      Pozdrawiam

      Usuń
  9. Zrozumcie tylko tę jedną rzecz.: Jeżeli ludzie wolni i kroczący drogą długiego marszu uznają posiadanie i wychowanie przynajmniej 5 dzieci za zbyt wielkie, jak na ich miłość Ojczyzny, poświęcenie --- cały ten długi marsz w czasie skończy się tak, jak rzeka zanikająca płynąc przez pustynię.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pan Ścios widocznie nie podziela moje starania o to aby katolicy mogli zapoznać się z innymi (lepszymi) rozwiązaniami dla Polakow/katolikow.
    Smutno, że na tym zacnym forum tak mało jest otwarcia na inne rozwiązania dla Polaków w tych "ciężkich" czasach dla KK.

    Szacun i pozdrawiam zdrowo myślących,
    M. Lappalainen

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja od siebie dodam.

      Jeśli jako katoliczka zdradziłabym Chrystusowy kościół, po takich żałosnych nawoływaniach, to niech pan, panie Lappalainen wie (tak uwierzy mi na słowo), że jakby się potem tylko na horyzoncie pojawili inni, lepsi od pana "nagabywacze i naganiacze" - to ciulnę te Pańskie rozwiązania i rzecz jasna Pana JESZCZE SZYBCIEJ!


      Usuń
    2. Droga Pani Halko,

      poniżej odpowiedziałem, skrótowo, na tekst Sz. P. Aleksandra.

      ukłony
      M. Lappalainen

      Usuń
  11. Lappalainen,

    Szanowny Panie,

    Z wielką prośbą - proszę się nie ośmieszać.
    Pańskie "starania o to aby katolicy mogli zapoznać się z innymi (lepszymi) rozwiązaniami dla Polakow/katolikow" dotyczą przecież nachalnego promowania "nauczania" środowiska IPP i nie tylko, nie mają nic wspólnego z "lepszymi" rozwiązaniami,ale są z gatunku zachowań, jakich nigdy nie będę tolerował na moim blogu.
    Nie ma bowiem tekstu ani tematu,którego nie zechciałby Pan wykorzystać do narzucania tej narracji i atakowania mojego Kościoła.
    Nie ma sprawy ani problemu, który nie kojarzyłby się Panu z potrzebą "piętnowania" rzeczywistych i rzekomych grzechów Kościoła.
    Grzechów- podkreślę, o których na tym blogu pisałem znacznie wcześniej, niźli panu Chojeckiemu pojawił się pomysł stworzenia swojego kościoła.
    Pozwoli więc Pan, że nie będę z bezdekretu czynił miejsca do leczenia Pańskich frustracji i kompleksów.
    I nie z powodu - jak Pan rozpowiada - lęku przed prawdą, ale z przyczyny bardzo prozaicznej: niechęci do głupoty.
    Bo głupotą jest utożsamianie Kościoła z grzechami hierarchów.
    Tym większą głupotą jest odrzucanie Kościoła tylko z tego powodu, że są w nim ludzie grzeszni i źli.
    Taka postawa dowodzi totalnego niezrozumienia istoty Kościoła Chrystusowego, dowodzi wielkiej niedojrzałości,słabej wiary, kiepskiego intelektu i równie ułomnej refleksji teologicznej. Tłumaczyłem to wielokrotnie.
    Całkiem niedawno napisałem Panu:
    Jeśli chciałby Pan sugerować, że z tego powodu winienem opuścić mój Kościół lub „obrazić” się na kapłanów i wiarę katolicką, nie tylko straci Pan czas, ale narazi się na dyskusję, której kontekst może być niewygodny dla ludzi bezmyślnie atakujących Kościół Katolicki.
    Bo kto sądzi Kościół Chrystusowy podług miary ludzkiej ułomności, a choćby i najcięższych grzechów pasterzy tego Kościoła, dowodzi własnej niewiary i dopuszcza się poważnego błędu teologicznego.
    Upraszczając zaś– jeśli obserwuje Pan doskonały samochód, prowadzony przez fatalnego kierowcę, wyrobi Pan sobie negatywną opinię o samochodzie, czy raczej o złym kierowcy?

    Jakże może Pan pisać o "lepszych rozwiązaniach dla Polaków/katolików",skoro podstawowym motywem przekazu Pańskiego środowiska jest prymitywna nienawiść do wszystkiego, co katolickie, a zatem również - co polskie.
    W tej nienawiści popełnia Pan błąd karygodny i głosi herezję po stokroć skompromitowaną - utożsamiając grzechy ludzi należących do Kościoła, z samą wiarą katolicką.
    Na tym ma polegać ta wyjątkowa "mądrość", którą chce Pan przeciwstawić dwóm tysiącom lat nauczania apostolskiego?
    Co więcej - poza "krytyką" Kościoła Katolickiego, uwielbieniem dla Trumpa i pochwałą pewnych środowisk żydowskich, ma do zaoferowania środowisko IPP?
    Nie spodziewam się podjęcia przez Pana rzetelnej refleksji,ale radzę przyjąć, że choć w moim Kościele są (zawsze byli i będą) ludzie grzeszni i ułomni, w żadnym stopniu nie przekreśla to świętość tego Kościoła, nie podważa sukcesji apostolskiej i nie obala prawdy o Kościele mistycznym.

    Proszę też nie troskać się o "ciężkie" czasy dla Kościoła. Bywały stokroć cięższe i skoro do tej pory zło nie pokonało mojego Kościoła, nie zdoła tego nigdy uczynić. Wiem to ze słów mojego Zbawiciela: "Ty jesteś Piotr (czyli Skała), i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą".
    Jeśli więc sądzi Pan, że po kilkuletniej działalności lubelskiej grupki, zdołaliście już odnaleźć "jedyną prawdę" i jedyną drogę do świętości, jest w tym objaw pychy, która powinna przerażać.

    A ponieważ rozmawiamy pod tekstem poświęconym Księdzu Jerzemu, pozwolę sobie na jedną sugestię - proszę się pomodlić do świętego Jerzego.
    To wielki patron ludzi poszukujących prawdy. On pomoże.


    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z serca dziękuję Panie Aleksandrze. Trochę to trwało co świadczy o Pana wyrozumiałości, ale i ona ma swoje granice. Na szczęście.
      Prawicę sciskam

      Usuń
    2. Szanowny Panie Aleksandrze i Ściosowie,

      z wielka atencją przeczytałem wywód Sz.P. Ściosa.
      Cóż, różnimy się i nie potrzeba tutaj szkła powiększającego, ale w kilku sprawach mamy ten sam pogląd, na przyklad: antykomunizm, bron biologiczna, szkopy i kacapy, WSI, zamach Smolenski i inne tym podobne.

      Nie raczył Pan wspomnieć o wywiadach w #IPPTV m.in. z ks. prof. Kobylińskim czy z rzecznikiem prasowym Episkopatu KK Leszkiem Gęsiakiem. No, ale to mogło być zapewne jakieś takie tylko niedopatrzenie.

      "Na tym ma polegać ta wyjątkowa "mądrość", którą chce Pan przeciwstawić dwóm tysiącom lat nauczania apostolskiego?" I tutaj przedłożył Pan NAJlepsza odpowiedź o której m.in. jest w moich wpisach. 2000 lat. Kto i na podstawie czego nauczał ewangelii od 2000 lat Żydów i pogan? Czy przypadkiem nie listy apostolskie były (i są nadal) tą JEDYNA Nauką Apostolską? Od początku chrześcijanie (chrześcijanin => pochodzi od Chrystusa, Chrystusowy) opierali się i opierają się na SŁOWIE Bożym, a nie na innych (ludzkich) przekazach.
      Dlatego czy to ja, czy pastor Chojecki, czy KNP w Lublinie powtarzamy katolikom:
      "Słowa palą, więc pali się słowa
      ...
      Lecz niech czyta, kto umie,
      Niech nauczy się czytać!
      Niech powraca - do Słowa!" (J. Kaczmarski, Marcin Luter)!

      Jest mnóstwo ludzkich przemyśleń, ludzkich ideologii czy ludzkich nauk. Dlatego NAUKA APOSTOLSKA ma (POWINNA) być tym miernikiem dla ucznia Chrystusa odnośnie zachowania i postawy, tej moralnej też.

      Jeżeli katoliccy hierarchowie nie są dla Pana autorytetem to kto wskazuje Panu i innym katolikom właściwą ścieżkę postępowania w życiu? Czy czasem Biblia nie powinna być ta latarnia? Jedynie Słowo Boga objawione ludziom w Starym i w Nowym Testamencie ma dla chrześcijanina moc "wody żywej".

      I nie bynajmniej nienawiść, o której Pan tak rozgłasza, ale kieruje mnie troska o katolików w jakiej nauce są nauczani od urodzenia.
      Jeden jedyny cytat z Ew. Jana 3:3 (Nauka Apostolska!): W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego.

      Czy katolicy mają życie wieczne? "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia." J. 5:24.

      Zatem życzę owocnego czytania Słowa i pozdrawiam
      M. Lappalainen

      Usuń
  12. Piękne, mądre i budujące słowa Panie Aleksandrze. Bóg za nie zapłać! Kościół nasz Święty Chrystusowy nie upadnie nigdy nie tylko z powodu obietnicy Jezusa Chrystusa, ale z tej również przyczyny, że są w Nim wierni Pańskiego pokroju. Szczęść Boże we wszystkim!

    OdpowiedzUsuń
  13. Niedawno – w Pierwszą Sobotę miesiąca - natknęłam się na jakiegoś dziwoląga, który się werżnął mi do dyskusji (mojej z organizatorem Męskiego Różańca w Krakowie), kiedy usiłowałam się zapytać, czy mogę się dołączyć, jako kobieta do męskiego Różańca? Dziwoląg wtryniwszy się w naszą dyskusje powiedział, cytuję: „jesteście – w sensie ja i organizator – popier#$%^&*, że chcecie się modlić na Różańcu”. Na co dołączył się do naszej dyskusji, nie wiadomo skąd inny dziwak i uwaga, co powiedział: „choć jestem niewierzący, to się z Wami (czyli ze mną i organizatorem) pomodli na Różańcu. No taki numer. :)
    A teraz m.in. o mnie – katoliczkę – UWAGA - troszczy się protestant z ekstremalną ciasnotą umysłu i pisze „tu”, że kieruje nim „troska o katolików w jakiej nauce są nauczani od urodzenia”.

    Czego jeszcze dożyję? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Pani Halko,

      wyznawca Kościoła Chrystusowego powinien znać odpowiedź na niżej postawione pytania odnośnie osoby Jezusa Chrystusa.
      Część z nich już się dokonało a część się dokona w przyszłości.

      Dlaczego Jezus Chrystus:
      1. przyszedł na świat, na ziemie?
      2. umarł na krzyżu przelewając swoją krew?
      3. zmartwychwstał, został wzbudzony z martwych?
      4. został wzięty do nieba, wniebowstąpienie?
      5. posłał Ducha Świętego, Pocieszyciela?
      6. przyjdzie na powietrze (paruzja) po swój Kościół, po Oblubienicę?
      7. zstąpi, przyjdzie powtórnie na ziemię?
      8. gotowy jest do ostatecznego boju, ostatniej bitwy?

      Odpowiedzi na te pytania są w Słowie Bożym, w Biblii, a szczególnie w Nowym Testamencie, w Nauce Apostolskiej.
      Proszę zatem szczerze odpowiedzieć sobie samemu. Oczywiście może Pani poprosić o pomoc swojego duszpasterza, kapłana, o ile takiej pomocy będzie potrzeba.

      ukłony
      M. Lappalainen
      sympatyk KNP w Lublinie

      Usuń
    2. Mega misjonarzu,
      Wikipedia podaje, że (Kosciół Nowego Przymierza), "Kościół uznaje Katolicyzm, Świadków Jehowy oraz Mormonów za tzw. „religie postchrześcijańskie”, których nie można uznać za chrześcijańskie według kryteriów biblijnych." I to jest podstawa "ideowa" nachalnego nawracania katolików na "przymierze". "Jest najbardziej antykatolickim ugrupowaniem ewangelikalnym" i to tłumaczy dlaczego nie podejmuje trudu nawracania barbarzyńców i niewiernych, a właśnie katolików.
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_Nowego_Przymierza_w_Lublinie
      Nie interesują mnie żadne mega sekty. Szerokiej misjonarskiej drogi.
      Bez odbioru

      Usuń
    3. Panie Lappalainen jest pan niezbitym dowodem na to, że zło zawsze służy dobru.

      Musiała przyjsć KONTREFORMACJA, by poodkrecać te wszystkie, wasze baranie rogi, które nawkręcał wasz mentor Luter.

      P.S.
      Polecam obejrzeć film "Oto jest twarz zdrajcy". Ale w oryginale "A Man for All Seasons" brzmi lepiej. Tak bardziej "twarzowo".

      I też bez odbioru.

      Usuń
    4. ... no tak, tak, ale w jakim celu Jezus Chrystus uczynił, czyni (puka od drzwi serca człowieka) i uczyni to, o co pytam?

      M. Lappalainen

      Usuń
    5. ... przez moje komentarze che skłonić Was byście wzięli SŁOWO BOŻE i zaczęli je czytać ze zrozumieniem. Aby Biblia, Nauka Apostolska była Waszym życiowym drogowskazem.

      I z mojej strony bez dekretu ;-), o przepraszeám, bez odbioru.

      M. Lappalainen

      Usuń
    6. No i Lappalainen'a powinniśmy mieć z głowy :-).
      Jak się odezwie... znaczy, że nie dotrzymuje słowa "bez odbioru" ? A to będzie oznaczało wtedy, że... że kłamczuch i krętacz. :-)

      Usuń
  14. !!!

    DOBRA WIADOMOŚĆ Z TWITTERA PANA ŚCIOSA - BĘDZIE NOWA KSIĄŻKA!

    Cyt.:

    Jaka racja stanu, czym polskość i naród, gdzie droga do Niepodległej...

    Książka "Jaka Polska" to 3 część "Nudis verbis".
    Istniejący dziś zapis na Ściosa sprawia,że w III RP nie wyda jej żadne wydawnictwo. Jeśli powiodą się rozmowy z zagranicznym wydawcą,książka ukaże się w 2021r.

    https://twitter.com/SciosBezdekretu/status/1337473555345387526

    ===========

    Bardzo się cieszę i serdecznie pozdrawiam Pana Aleksandra i niestrudzonych Pana Obiboka i Mirosława-Rodaka, których też obserwuję na TT. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje bardzo Pani Urszulo i również pozdrawiam kłaniając się nisko.

      Mirosław

      Usuń