Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

środa, 28 maja 2008

ONI ŻYJĄ – (BYDGOSZCZ 1984 – ABW 2008 )

Gdy przed kilkoma dniami zamieściłem wpis ZEMKE - BRAKUJĄCE OGNIWO sądziłem, że wkrótce pojawi się więcej informacji, wzmacniających tezę, że motywem akcji ABW wobec Pietrzaka, Bączka i Sumlińskiego była sprawa zabójstwa ks.Jerzego, a inspiratorem tych działań mógł być Janusz Zemke, reprezentujący środowisko służb PRL-u.

Ponieważ od kilku tygodni, media i politycy PIS-u, jako jedyny cel działań ABW wskazują prowokację wobec Komisji Weryfikacyjnej, rola Janusza Zemke i jego udziału w tej operacji zeszła z pola widzenia. Nie negując faktu, iż motywem kombinacji operacyjnej przeciwko członkom Komisji była chęć skompromitowania tego organu i zastraszenia jego członków twierdzę, że ten motyw mógł stanowić „przykrycie” dla celu znacznie ważniejszego, z punktu widzenia zagrożenia interesów komunistycznej nomenklatury.

W poprzednim wpisie na ten temat wskazywałem, że w marcu 2007r. Janusz Zemke był „bohaterem” programu, wyemitowanego w telewizji bydgoskiej, w którym powoływano się na akta lubelskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Do 2004 r. śledztwo w sprawie śmierci ks.Popiełuszki nadzorował lubelski zespół śledczy, pod kontrolą prokuratora Andrzeja Witkowskiego. Nazwisko posła Zemke pojawia się w dokumentach tego śledztwa. Zapisano w nich zeznania Stefana Stefańskiego., byłego szefa wojewódzkich struktur Służby Bezpieczeństwa w Bydgoszczy, który twierdzi, że był naciskany przez ówczesnego sekretarza wojewódzkiego partii Janusza Zemke, żeby nie angażować się mocno w śledztwo dotyczące morderstwa.

Jednym z dziennikarzy tworzących ten program był Wojciech Sumliński, autor książki „Kto naprawdę Go zabił?”.

Podczas rewizji w dniu 15 maja br. ABW zabrało dziennikarzowi dokumenty związane ze śledztwem w sprawie zabójstwa ks.Popiełuszki. W wypowiedzi dla regionalnego Radia Podlasie, Sumliński stwierdził, że „w mieszkaniu zarekwirowano trzy tysiące tajnych, poufnych i niejawnych dokumentów. Były to dokumenty dotyczące sprawy ks. Popiełuszki, którą zajmuję się od kilku lat.” Sumliński zbierał również dokumenty związane z WSI – „Dziennikarz przyznał, że dokumenty, które posiadał nie pochodzą z komisji weryfikacyjnej, mogą być jedynie z nią związane. Przyznał także, że od dłuższego czasu zbierał dokumenty o WSI gdyż miał napisać książkę o służbach.”

Okazuje się, że również druga z ofiar akcji ABW - Leszek Pietrzak, jest bezpośrednio związany ze śledztwem w sprawie zabójstwa ks.Jerzego, gdyż uczestniczył jako biegły w postępowaniu, prowadzonym przez lubelski IPN. 17 października 2007r. Pietrzak opublikował w gazecie „Polska” obszerny artykuł, w którym podzielił się wiedzą na temat śledztwa.

- "Bezpieka chciała torturami zmusić ks. Popiełuszkę do współpracy. Kapłan zginął, bo nie chciał zostać tajnym współpracownikiem SB" - napisał w artykule Pietrzak. Ujawnił też, że „politycznie i prawnie za śmierć ks. Jerzego odpowiadają gen. Wojciech Jaruzelski, ówczesny szef państwa, i gen. Czesław Kiszczak, szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych". Pietrzak przypomniał również o złowrogiej roli oddziału Wojskowych Służb Wewnętrznych, które śledziły kpt. Grzegorza Piotrowskiego, mordercę ks. Jerzego.” (podr. moje)

Kilka dni po opublikowaniu artykułu, Pietrzak został wezwany na przesłuchanie, w charakterze świadka. Miał zeznawać w sprawie "funkcjonowania w okresie od 28 listopada 1956 r. do 31 grudnia 1989 r. w strukturach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych związku kierowanego przez osoby zajmujące najwyższe stanowiska państwowe, który miał na celu dokonywanie przestępstw, w tym zabójstw działaczy opozycji politycznej i duchowieństwa".

Zdaniem niektórych prawników, wezwanie biegłego na świadka jest sprzeczne z art. 200 kodeksu karnego. Mówi on, że "osoby, które brały udział w wydaniu opinii, w razie potrzeby przesłuchiwane były w charakterze biegłych". Dlaczego więc Pietrzak otrzymał takie wezwanie? On sam twierdził wówczas, że takimi działaniami próbuje zamknąć mu się usta i zmusić do milczenia.

Pojawia się pytanie – czy można uznać za przypadek fakt, że akcją ABW objęto tych właśnie dwóch ludzi, posiadających wiedzę na temat zabójstwa ks. Jerzego i mogących posiadać dokumenty, związane ze sprawą? Czy jest dziełem przypadku, że w kombinacji tej pojawia się Janusz Zemke, o którego roli w roku 1984 Stefan Stefanowski zeznawał w śledztwie IPN-u oraz jego przyjaciel, bydgoski esbek, Henryk Grobelny?

Nie jest tajemnicą, że również Piotr Bączek był autorem wielu publikacji na temat zabójstwa ks. Jerzego, a jego znajomość z Sumlińskim miała ścisły związek z wieloletnim śledztwem dziennikarza. Przypomnę jedynie ważną rozmowę Bączka z Krzysztofem Kąkolewskim, na temat zabójstwa ks. Popiełuszki, z kwietnia 2004 roku, zamieszczoną w nr.15-16 „GŁOSU”.

Śledząc doniesienia medialne o działaniach ABW oraz wypowiedzi polityków i publicystów, nie znajduje w nich jakiejkolwiek wzmianki o roli Janusza Zemke i Henryka Grobelnego.

A przecież z artykułu „Handel aneksem Macierewicza” z dn.27 kwietnia br., zamieszczonym w „Dzienniku” wyraźnie wynika, że szef sejmowej komisji ds.specsłużb brał udział w tej operacji i nie była to rola biernego świadka.

- „Szef komisji ds. służb specjalnych Janusz Zemke opowiedział nam, że dostał sygnał o handlu aneksem. "W lipcu ub.r. przyszedł do mnie pewien przedsiębiorca spoza Warszawy, który chciał się poradzić. Powiedział, że ktoś oferuje mu kupno fragmentów aneksu, w którym jest wymieniony" - mówi polityk SLD. Zemke poradził przedsiębiorcy, żeby w żadnym wypadku nie wchodził w "śmierdzącą transakcję".

- „Wersja Lichockiego jest taka: we wrześniu 2007 Zemke wysyła do niego Grobelnego, Grobelny prowokuje rozmowę o aneksie i ją nagrywa, taśmę ma przekazać dziennikarzom.”

- „Co na to Zemke?

- To jakieś bzdury! Nic nie wiem o rozmowach Grobelnego z Lichockim na temat aneksu. Zapewniam, że człowiek, który przyszedł do mnie w lipcu po poradę to nie był Grobelny."

Tylko wówczas i tylko w tym artykule pojawia się Janusz Zemke. Później, ani „Dziennik” ani inne media nie wspominają o jego udziale. Ostatni artykuł z „Gazety Wyborczej” – „Kto kręcił weryfikacją WSI”, jest już typowym „zapodaniem”, w którym z łatwością można dopatrzyć się inspiracji służb, chcących skierować uwagę na inne tory. Taką samą „osłoną” jest celowo pomijana przez prokuraturę rola spółki Agora, dzięki czemu w bardzo pożądany sposób absorbuje się uwagę polityków i mediów.

Jak to się stało, że w śledztwie Prokuratury Krajowej w ogóle nie występuje poseł SLD i nikt nie pyta o jego rolę w tej sprawie? Śledztwem nie objęto również Henryka Grobelnego, o którym opowieści Zemkego i Lichockiego są pospolitą bajką. Po co bowiem człowiek ten miałby zabiegać o wykreślenie z aneksu, skoro jego nazwisko i niechlubną historię znajdujemy już w Raporcie z weryfikacji WSI? Skoro jednak pojawia się w sprawie, to warto skonfrontować ten udział z faktem, że ten bliski przyjaciel Janusza Zemke był w latach 1972-1990 funkcjonariuszem MSW w województwie bydgoskim. Czy to ponownie przypadek?

Mamy, zatem z jednej strony - szefa sejmowej komisji ds. służb specjalnych, byłego wiceministra ON, dawnego aparatczyka, sekretarza KW PZPR w Bydgoszczy oraz jego dobrego przyjaciela z czasów partyjnej młodości, esbeka po moskiewskiej szkole KGB, który w roku 1984 był funkcjonariuszem SB w woj. bydgoskim.

Z drugiej zaś – trzech ludzi zaangażowanych w tropienie prawdy o śmierci ks.Jerzego, którzy przez ostatnie lata wielokrotnie próbowali przedstawić tę prawdę społeczeństwu.

Jeżeli istnieje jakikolwiek związek pomiędzy tymi osobami, to należy dopatrywać się go właśnie w tym zakresie i w tej sprawie. Udział Janusza Zemke i Henryka Grobelnego w tzw. aferze aneksowej, byłby zupełnie niezrozumiały i bezprzedmiotowy bez kontekstu sprawy ks. Popiełuszki. Ponieważ podjęcie bezpośrednich działań wobec Bączka, Sumlińskiego i Pietrzaka, w celu poznania materiałów, jakimi dysponują w sprawie ks. Popiełuszki, związane było z ryzykiem ujawnienia mocodawców i negatywnym odbiorem społecznym, posłużono się starą i zawsze aktualną metodą działania pod „przykryciem”, akcentując jako motyw działania służb, cel równie medialny i nośny lecz znacznie mniej kontrowersyjny w odbiorze.

Tak, jak w ramach „osłony” kontrwywiadowczej, przeprowadza się pozorowane operacje, mające na celu odwrócenie uwagi przeciwnika od celu nadrzędnego – tak obecnie, posłużono się tematem Komisji Weryfikacyjnej i prowokacją w sprawie aneksu, by ukryć znacznie głębszy i ważniejszy cel. Oczywiście, nie bez znaczenia pozostaje fakt, że niejako „przy okazji” zebrano materiały operacyjne przeciwko członkom Komisji, zastraszono ich metodami represyjnymi i przypisano motywacje kryminalne, w miejsce politycznych celów weryfikacji. Późniejsze wydarzenia, a w szczególności przyjęcie przez rząd nowelizacji ustawy o SKW i SW, umożliwiającej powrót do służby wszystkim żołnierzom byłych WSI – świadczą, że maksymalnie wykorzystano efekty kombinacji operacyjnej.

Niestety, zachowania polityków PIS-u i tej części dziennikarzy, którzy obiektywnie relacjonowali działania ABW, wpisują się w scenariusz, sporządzony przez służby. Brak jakiegokolwiek zainteresowania rolą Janusza Zemke i Henryka Grobelnego oraz pomijanie motywu śledztwa w sprawie ks. Jerzego, musi niepokoić. Milczenie środowisk prawicowych – również.

W doskonałym artykule Leszka Pietrzaka, na temat „arystokracji WSI” zatytułowanym „ Sołdokraci”, znaleźć można następujący akapit:

- „Na członkach bractwa spoczywał obowiązek wspierania się nawzajem. Łączyło ich przekonanie, że światem można manipulować pozostając niezauważonym w ukryciu. Ten specyficzny rodzaj myślenia był dodatkowo wzmacniany bardzo wyrazistym stosunkiem do obowiązującego prawa. Głębokie przeświadczenie o wyższości działań operacyjnych nad innymi, skutkowało bowiem instrumentalnym traktowaniem prawa i uznaniem, że jest ono nieprzydatne w życiu codziennym WSI.”

Wielki, tragiczny spektakl, jakiego jesteśmy niemymi świadkami, zdaje się potwierdzać, że przeświadczenie „sołdokracji” mogło być uzasadnione.

Źródła:

http://www.radiopodlasie.pl/index.php?m=275&idw=55&arch=0&start_id=0

http://fakty.interia.pl/prasa/news/chca-mu-zamknac-usta-ws-ks-popieluszki,1008540,16

http://www.dziennik.pl/polityka/article163434/Handel_aneksem_Macierewicza.html#reqRss

http://interwencja.interia.pl/news?inf=706790

http://wyborcza.pl/1,76842,5224344,Kto_krecil_weryfikacja_WSI.html

http://www.rodaknet.com/rp_art_3802_czytelnia_soldatokraci_pietrzak.htm

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz