Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

czwartek, 3 kwietnia 2008

SPRAWCY NIEZNANI

Mogło się wydawać, że po 19 latach tzw. transformacji ustrojowej, jesteśmy już na takim etapie budowy państwa postkomunistycznego, że agentura sowiecka w Polsce nie potrafi dezinformować społeczeństwa w ważnych, historycznych kwestiach. Takich, na przykład jak zamach na Jana Pawła II. Otóż, nic bardziej błędnego.

Wczorajszy „Dziennik" podał wiadomość, że szef ABW zwolnił z zachowania tajemnicy państwowej czterech agentów dawnego Departamentu I MSW , „którzy ściśle współpracowali ze służbami bułgarskimi od, co najmniej, 1977 roku.". Dalej „Dziennik" donosi jakoby „ dotychczasowe dochodzenie wykazało, że Ali Agca, który strzelał do papieża, był związany właśnie z bułgarskimi służbami."

http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article147834/Poznamy_sekrety_zamachu_na_Jana_Pawla_II_.html#reqRss

Prawdopodobnie - czego „Dziennik" już nie podaje, osoby te mogą zostać przesłuchane, w związku ze śledztwem w sprawie zamachu, którego wszczęcie jeszcze w 2006r. rozważał IPN. Ta informacja, podana w dniu 3 rocznicy śmierci Papieża, ma wszelkie znamiona prowokacyjnej gry dezinformacyjnej, jaką od 27 lat prowadzą sowieckie i rosyjskie specsłużby.

Stwierdzenie, kto stał za zamachem na Jana Pawła II nie powinno nastręczać problemów nikomu, kto ma choćby podstawowe pojęcie o komunizmie i jego służbach.

Decyzje, jakie Jan Paweł II podejmował w pierwszych latach pontyfikatu, nie mogły podobać się władcom Kremla. Niemal natychmiast po wyborze, przestawił watykańską politykę wschodnią, stawiając zdecydowanie na antykomunizm, ostro przeciwstawił się tzw. teologii wyzwolenia, inspirowanej przez sowieckie specłużby, rozbudził w Polakach uśpiony pęd do wolności, co skutkowało powstaniem "Solidarności".

Każda z tych decyzji Papieża była wystarczającym powodem dla Moskwy, aby zabić głowę Kościoła katolickiego. Decyzję o zamachu na największą, światową osobistość, mógł podjąć tylko jeden człowiek - Leonid Breżniew - jako główny decydent i sekretarz generalny KPZR. W sprawę musiał być wprowadzony gen. J. Andropow - jako przewodniczący KGB. Wykonawców również znamy. To gen. W. Kriuczkow - szef I Zarządu Głównego KGB. Do wykonania zadania wystarczyło 2-3 oficerów operacyjnych, którzy przygotowali zamach i wybrali wykonawcę.

Główni architekci zamachu są więc już poza ludzką jurysdykcją i z pewnością zostali objęci prawdziwą sprawiedliwością - bożą.

Ali Agca nie musiał, więc nie znał żadnych szczegółów operacyjnych ani logistycznych. Zasada obowiązująca w służbach, by wiedzieć tylko to, co konieczne była w tym przypadku z pewnością zachowana. Najprawdopodobniej Agca dostał zlecenie od agentów KGB, występujących jako Bułgarzy i na tym jego wiedza się kończy. Ponieważ wcześniej dokonał zabójstwa tureckiego dziennikarza, otrzymał propozycję „nie do odrzucenia". Wskazano mu cel, wręczono broń i kazano wykonać zadanie. Nie istniał żaden powód, by w sprawę zamachu KGB musiało angażować służby innych państw. Z punktu widzenia operacyjnego, wykonawstwo było rzeczą niezwykle prostą, a Papież stanowił dla zamachowca łatwy cel.

Dlatego, wbrew obiegowej opinii, twierdzę, że do wykonania zamachu nie trzeba było angażować więcej osób, poza wyżej wymienionymi.

Z pewnością natomiast, zaangażowano mnóstwo środków i wszystkie służby państw komunistycznych do wykonania operacji dezinformacyjnych. Celowo kierowano podejrzenia w stronę STASI, Bułgarów, czy nawet agentów w Watykanie. Włosi, którzy szczególnie długo i gruntownie drążyli trop bułgarski nie doszli w śledztwie do żadnych ustaleń. Zeznania Agcy również w niczym nie pomogły w ujawnieniu mocodawców, ponieważ był on tylko narzędziem i nie mógł znać żadnych szczegółów sprawy. Dowodem, że Agca takiej wiedzy nigdy nie posiadał, a również potwierdzeniem, że zamach został perfekcyjnie opracowany, jest fakt, że człowiek ten do chwili obecnej pozostaje przy życiu.

Przez długie lata służby demoludów, dyplomaci, politycy, a przede wszystkim publicyści i dziennikarze zgodnie wykonywali dezinformacyjną robotę, zleconą przez KGB&GRU. Setki artykułów, książek i zawartych w nich tropów miało na celu odsunięcie podejrzeń od faktycznych mocodawców. O tym, że działano skutecznie, świadczy fakt, że do chwili obecnej nikt oficjalnie nie wskazał na sowiecką Rosję.

Władze PRL- u i jego specsłużby podległe we wszystkim Związkowi Sowieckiemu, musiały być również zaangażowane w ten proces, co ze względu na osobę Jana Pawła II, stanowi dla nich szczególnie haniebną kartę. Jedną ze struktur służb PRL był Departament I MSW, czyli wywiad cywilny. W zakresie pracy tego Departamentu leżało m.in. „ujawnianie planów Watykanu i innych ośrodków religijnych zmierzających do prowadzenia działalności antypaństwowej w kraju." Działaniami dezinformującymi w związku z zamachem, mógł zajmować się Wydział IV, odpowiedzialny za prowadzenie wywiadu m.in. na terenie Watykanu.

Nie wiemy, kim są funkcjonariusze, których ABW zwolniło z zachowania tajemnicy. Sam fakt, że działalność służb PRL -u jest nadal objęta tajemnicą i stanowi dla społeczeństwa zakrytą kartę jest już dość hańbiącą okolicznością dla III RP. Ludzie ci prawdopodobnie nadal pracują w specsłużbach. Ich wiedza o zamachu na Papieża jest oczywiście żadna, a jedno, czego mogą się od nich dowiedzieć śledczy, to kolejna porcja sowieckich kłamstw i fałszywych tropów. Brednie o ogromnej operacji, spisku kilku służb, udziale Bułgarów, Niemców, Czechów, o wielomiesięcznych przygotowaniach i śladach, wiodących na kilka kontynentów - są wyłącznie dziełem propagandy sowieckiej, w których rozpowszechnianiu panowie oficerowie I Departamentu brali czynny i ochoczy udział. Gdyby chcieć skazać ich za dezinformację i służbę okupantowi, może ich przesłuchanie miałoby jakiś sens. W innym wypadku jest stratą czasu.

Trzeba przecież pamiętać, że cała struktura komunistycznych służb PRL była w całości zależna i poddana nadzorowi KGB, ze szczególnym uwzględnieniem najważniejszych ogniw, czyli wywiadu cywilnego i wojskowego kontrwywiadu, zatem nic, co dotyczyło spraw tak istotnych, jak zamach na Papieża, nie działo się bez instrukcji Kremla. „Świadkowie", których szef ABW wspaniałomyślnie zwalnia, to rzecznicy sowieckiej dezinformacji, którzy do ostatnich swoich dni będą wykonywać dyrektywy mocodawców.

Gdyby w niepodległej Polsce istniała rzeczywista wola wyjaśnienia okoliczności zamachu na Jana Pawła II i ujawnienia "polskiego wątku" tej zbrodni, należałoby pytać osoby, które mogą posiadać realną wiedzą na ten temat.

Są to gen.Jaruzelski, gen, Kiszczak i gen. Władysław Pożoga. Każdy z nich może dysponować wiedzą polityczną lub operacyjną o zamachu, a z pewnością muszą znać zakres i sposób dezinformacji, stosowanej przez Sowiety. Jako bezpośredni wykonawcy tych instrukcji wiedzą również, kto je wydawał oraz w jaki sposób i przez kogo były realizowane.

Problem w tym, że komunistyczni generałowie są objęci w III RP „historycznym immunitetem", udzielonym im przez koncesjonowaną opozycję przy Okrągłym Stole i póki w Polsce będzie rządził układ OS, żadna ze zbrodni komunistycznych nie zostanie ujawniona, a sprawcy ukarani. Nawet w sprawie tak bolesnej dla Polaków, jak zamach na Ojca Świętego obowiązuje nadal zasada ochrony PRL- owskich oprawców.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz