Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

poniedziałek, 11 lutego 2008

PYTANIA PRZED ANEKSEM

Codzienne występy pana Komorowskiego w telewizji przestają już dziwić. Choć zapowiedź nasłania prokuratorów na własnych kolegów-posłów, nie mieści się w standardach działań marszałka sejmu i jest raczej efektem osobistych frustracji pana Komorowskiego, niż sensownym działaniem w celu ochrony porządku prawnego. Prawdopodobnie, jak ze wszystkimi działaniami polityków Platformy, tak i z tego zawiadomienia nic nie wyniknie, a sprawa zostanie umorzona, jednak nerwowość działania pana marszałka warta jest chwili zastanowienia. Nie sądzę też, by warto było zajmować się sprawą, która została przez polityków Platformy i funkcyjnych dziennikarzy rozdmuchana, wyłącznie w celu odwrócenia uwagi od zdarzeń istotnych. Bardziej interesuje mnie - co sprawia, że pan Komorowski, codzienny gość wielu mediów, z tak wielkim zapałem i rewolucyjną żarliwością tropi rzekome afery z okresu rządów PIS-u i zdaje się zachowywać jak człowiek, który uciekając do przodu, chce uciec od prawdy?

- Muszę zobaczyć aneks przed publikacją - oświadcza Komorowski, tuż po informacji Prezydenta, że rozważa on ujawnienie aneksu do Raportu z weryfikacji WSI

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,9631868,wiadomosc.html?ticaid=1557b

I dodaje : Nie wyobrażam sobie, żeby pan prezydent nie zechciał wykonać ustawy. Ustawa jest jednoznaczna, jeżeli pan prezydent zamierza opublikować raport, to oczywiście z mocy ustawy musi on najpierw trafić także do marszałków Sejmu i Senatu.

Reakcję pana Komorowskiego wywołały słowa Prezydenta Kaczyńskiego, wypowiedziane w związku z koniecznością przesłania aneksu: powstaje pytanie z punktu widzenia celowościowej wykładni prawa. Jeżeli panowie marszałkowie nie mają tu żadnych kompetencji, to niby dlaczego raport ma być przesłany - powiedział Lech Kaczyński.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,statp,cG93aWF6YW5l,wid,9627641,wiadomosc.html

Opinia jaką Komorowski ma już wyrobioną o raporcie: „Raport o likwidacji WSI był powodem nieszczęść, kłopotów i wstydu dla Polski", świadczy, że również aneks spotka się z podobną oceną. Skoro jednak Raport Macierewicza to dokument źle sporządzony i szkodliwy dla Polski, można spytać - dlaczego panu marszałkowi tak mocno zależy na jego lekturze, przed oficjalnym opublikowaniem dokumentu? Czy to „przebieranie nogami" jest efektem politycznej ciekawości czy może pospolitego...lęku?

Przypomnę słowa Antoniego Macierewicza sprzed kilku dni :

- Marszałek Komorowski przez lata chronił ludzi z WSI i powinien za to ponieść odpowiedzialność.

http://www.tvn24.pl/-1,1538089,wiadomosc.html

Zgodnie z dziennikarską zasadą obiektywizmu i rzetelności, ta wypowiedź Macierewicza nie zainteresowała żadnej osobistości świata mediów i przepadła w odmętach ulubionego show dla gospodyń domowych i wyborców PO, pod stałym tytułem - „Tropimy afery PIS-u".

O związkach Komorowskiego ze służbą, którą potem wielokrotnie bronił, mówiło się już od roku 2000, gdy wybuchła afera z podsłuchiwaniem posłów z sejmowej komisji obrony.

Informował o tym w październiku 2007r. WPROST

http://www.wprost.pl/ar/115649/WSI-inwigilowaly-poslow/

Zarzucano wówczas Komorowskiemu, że jako minister obrony wiedział o podsłuchiwaniu posłów przez WSI i sam korzystał z tej wiedzy. Podsłuch stosowano w czasie, gdy ważyły się losy kilku niezwykle intratnych kontraktów rządowych na zakup sprzętu wojskowego. WSI pilnując interesów „swoich" firm, miał dzięki temu wiedzę o podejmowanych decyzjach, a wykorzystując informacje z podsłuchów, mógł wpływać na decyzje posłów.

Opis związków Komorowskiego z WSI znalazł się również w krytykowanym przezeń Raporcie z weryfikacji WSI, o czym pisałem niedawno, pytając - Kto grozi Paluchem Marszałkowi Komorowskiemu?

Przypomnę, że w roku 1993 r. kontrwywiad WSI uzyskał, poprzez współpracownika o pseudonimie „TOMASZEWSKI"( znajomego Komorowskiego z czasów internowania), informację że obywatel francuski Julien Demol próbował dotrzeć do osób z administracji państwowej (wiceminister Bronisław Komorowski, Maciej Rayzacher, Jerzy Milewski) oraz wysokich oficerów WP. WSI i UOP oceniły, że istnieją przesłanki wskazujące na związki J. Demola z obcymi służbami specjalnymi. Ta sytuacja posłużyła WSI jako pretekst do podjęcia rozpracowania Komorowskiego i Rayzachera. WSI interesowało się również kontaktami finansowymi Komorowskiego i Rayzachera z płk. Januszem Paluchem, który prowadził tzw. „działalność parabankową". Pieniądze Palucha pochodzić miały z nielegalnych transakcji: handlu bronią, narkotykami. Paluch twierdził, że posiada kontakty z mafią ze Wschodu i proponował WS „Tomaszewski" wspólne przedsięwzięcie polegające na handlu bronią, narkotykami i materiałami promieniotwórczymi. Działalność „banku" miała służyć do prania tak uzyskanych pieniędzy. Komorowski i Rayzacher zainwestowali w przedsięwzięcie Palucha 260 tys. DEM. Po upadku „banku" Palucha, odzyskaniem pieniędzy Komorowskiego miał zająć się kontrwywiad wojskowy. Czy pieniądze odzyskano i jaką cenę zapłacił pan Komorowski za tę pomoc - o tym raport milczy.

Może ciąg dalszy tej historii zawarty jest w aneksie, a ówczesne związki Komorowskiego z WSI przetrwały próbę czasu? Trudno wyobrazić sobie, by służba kontrwywiadu wojskowego udzielała bezinteresownej pomocy politykowi, nie żądając niczego w zamian.

Jest w związku z tą sprawą wiele pytań, które należałoby postawić marszałkowi sejmu:

- Skąd pochodziły tak znaczne środki, jakie zainwestował w „bank Palucha"?

- Czy odzyskał te pieniądze, dzięki pośrednictwu oficerów WSI?

- Czego zażądano w zamian za tę przysługę?

- Co łączy pana Komorowskiego z pułkownikiem Aleksandrem L. byłym szef Zarządu I Szefostwa WSW

- Jaki jest związek płk. Aleksandra L, ze zdarzeniem z roku 2004, gdy syn marszałka Komorowskiego został potrącony przez samochód jednego najbogatszych Polaków, który jechał w obstawie dwóch lancii BOR z pokazu Ferrari w hotelu Victoria i z jakich powodów zatuszowano to zdarzenie ?

Nie sądzę, by ktokolwiek z dziennikarzy, wysłuchujących codziennych tyrad pana Komorowskiego, zechciał zadać mu te pytania. Zapewne doskonale pamiętają, że już w październiku 2007r. przyszły marszałek podzielił ich na „lepszych" i „gorszych" , obiecując, że tylko ci „lepsi" dostaną upragnione akredytacje.

http://www.tvn24.pl/12690,1526241,wiadomosc.html

Kiedy więc pan marszałek sejmu zechce podzielić się z nami wiedzą o swoich związkach z WSI? Po ukazaniu się aneksu, może być już za późno na szczere wyznania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz