Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

wtorek, 12 lutego 2008

SKOK NA PRAWO

Znaczenie, jakie rząd Tuska nadaje zmianie ustawy o prokuraturze, nazywając tę inicjatywę rewolucyjną reformą, wydaje się zabiegiem mocno naciąganym.

http://www.rp.pl/artykul/91775.html

Ponieważ nie wierzę, obserwując szkodliwą działalność ministra Ćwiąkalskiego, by u podstaw wprowadzenia nowych regulacji leżała chęć odpolitycznienia prokuratury i usprawnienia jej działalności, przyglądam się tym zabiegom z rosnącym sceptycyzmem.

Całość „rewolucyjności" zmiany ustawy o prokuraturze, sprowadza się w praktyce do powołania urzędu Prokuratora Generalnego oraz powoływania szefów prokuratur okręgowych i rejonowych na kilkuletnie kadencje. Likwiduje się prokuratury apelacyjne. W zamyśle twórców nowelizacji ustawy, ma to zagwarantować niezależność prokuratury i uwolnienie jej od wpływów politycznych.

Podobną do projektu ministerialnego propozycję zmian, jako inicjatywę poselską, złożył klub SLD.

Oba środowiska słynną ze szczególnie pojmowanego szacunku do prawa i zasad jego stosowania - warto bliżej przyjrzeć się tym propozycjom, tym bardziej, że mają realne szanse na uchwalenie, nawet wbrew sprzeciwowi opozycji.

O konieczności rozdzielenia funkcji Prokuratora Generalnego od stanowiska ministra sprawiedliwości mówi się od dawna, upatrując w tym rozwiązaniu panaceum na niezależność organu prokuratury. Czy na pewno taki efekt zostanie osiągnięty?

Prokurator Generalny, wybierany na 7 letnią kadencję ma być praktycznie nieusuwalny. Jego wybór przez Prezydenta, z dwóch kandydatów zgłoszonych przez Krajową Radę Prokuratorów i Krajową Radę Sądownictwa stanie się pozornym przywilejem głowy państwa.

Brak umocowania tego urzędu Konstytucji (tak jak dzieje się to w wielu dojrzałych systemach prawnych) sprawia, że niezależność Prokuratora staje się iluzoryczna, podlega on, bowiem ocenie dokonywanej corocznie przez Sejm i Senat i jest opiniowany przez ministra sprawiedliwości. Odrzucenie sprawozdania uprawnia premiera do wnioskowania o odwołanie Prokuratora.

Niebezpiecznym postulatem jest powołanie Krajowej Rady Prokuratorów - kolejnej organizacji korporacyjnej, która w już i tak szczelnie zamkniętym systemie zawodów prawniczych stałaby się potężnym, wpływowym lobby. W praktyce, poprzez wnioski o nominacje prokuratorskie i szerokie uprawnienia konsultacyjne to właśnie KRP staje się faktycznym organem decyzyjnym w zakresie polityki karnej.

Zupełną fikcją, jest również rzekome wzmocnienie pozycji prokuratora rejonowego czy okręgowego. Jeśli w projekcie ustawy proponuje się, że „prokurator przełożony będzie mógł wydawać, wiążące prokuratorów podległych, wytyczne dotyczące sposobu postępowania w poszczególnych rodzajach spraw lub w konkretnej sprawie. Wytyczne w konkretnej sprawie nie będą mogły jednak przybrać formy polecenia dotyczącego treści czynności procesowej." - to nie zmienia się niczego z dotychczasowej praktyki nadzoru i zależności służbowej. Bez zmian, pozostaje również możliwość uchylenia każdej decyzji prokuratora podległego, przez jego przełożonego. Znając serwilistyczny stosunek prokuratorów wobec każdej władzy nadrzędnej, można mieć uzasadnione wątpliwości, czy teoria zaproponowana w ustawie, w praktyce nie okaże się pospolitym instrumentem nacisku.

Co zatem może zmienić ta ustawa i po co jest forsowana? Kto na niej skorzysta?

Pierwszą korzyścią jest oczywiście sam urząd Prokuratora Generalnego, gdzie swoje miejsce może upatrywać wielu dotychczasowych piewców systemu rozwiązłości prawa karnego. To doskonałe zwieńczenie kariery dla panów Zolla, Gardockiego czy Safjana, a niewykluczone, że sam docent Ćwiąkalski może myśleć o objęciu tej funkcji. Siedmioletnia kadencja, wysokie apanaże i praktyczna arbitralność działania, czyni z tej funkcji bardzo pożądaną posadę.

Oddzielenie urzędu PG od rządu, da temu ostatniemu możliwość „pozbycia się" całej, często krytykowanej sfery polityki karnej. Dla rządu Tuska może to oznaczać realną korzyść, w postaci skanalizowania niezadowolenia społecznego i skierowania go na urząd PG, który i tak przecież nie podlega osądowi społeczeństwa. Ponieważ formalnie rząd nie będzie miał wpływu na działalność prokuratury, w tym wpływu na zakres i rodzaj podejmowanych śledztw - zawsze pomocnym okaże się argument, że samodzielna i samorządna prokuratura kieruje się wyłącznie literą prawa, a nie np. doraźnym interesem politycznym.

Za ewentualne skutki społeczne takiego układu, w postaci np. wzrostu przestępczości czy zaniechaniu ścigania niektórych przestępstw przy jednoczesnym zaostrzeniu stosowania innych przepisów odpowie, niedosięgły dla obywatela (choćby poprzez kartę wyborczą) Prokurator Generalny. Uwolnienie rządu z odpowiedzialności za stan bezpieczeństwa obywateli, może z pozoru wydawać się regulacją sensowną. Jednak tylko do chwili, gdy założymy, iż obu tym organom - PG i rządowi chodzi wyłącznie o dobro obywateli, a nie np. o załatwianie własnych interesów czy „dożynanie watah".

Dla następców, rząd PO-PSL pozostawi swoistego „konia trojańskiego" w postaci wszechwładnej Krajowej Rady Prokuratorów i samego PG. Zakładając, (co można uczynić z dużą dozą prawdopodobieństwa), że instytucje te zostaną zdominowane przez ludzi obecnego układu władzy, jest oczywiste, że w przypadku zmiany ekipy rządowej, będą oni nadal realizować „wytyczne" poprzedników. Jakiekolwiek próby zaostrzenia polityki karnej, czy zmiany niektórych jej aspektów mogą się okazać niemożliwe do przeprowadzenia.

Poparcie, jakie tym regulacjom udzielają środowiska lewicowe oraz tzw. autorytety prawne, skompromitowane forsowaniem przepisów, które doprowadziły do wzrostu przestępczości i ochrony interesów przestępców - nakazuje wielką rezerwę i sceptycyzm wobec proponowanych zmian. Zamiast „rewolucji" Ćwiąkalskiego wolałbym uczciwego ministra i stosowanie prawa w interesie obywateli. To byłaby dopiero prawdziwa rewolucja!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz