Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

piątek, 21 grudnia 2007

WSPÓLNOTA BRUDU – RZECZ O LUSTRACJI DZIENNIKARZY.

O agenturze w środowisku dziennikarskim napisano już prawie wszystko. Znamy argumenty przeciwników lustracji dziennikarzy, jak i zwolenników tego przedsięwzięcia. Podejmowane w roku 1996 i 1999, apele o objęcie tego środowiska lustracją oraz projekt nowelizacji ustawy lustracyjnej z 2001r. nie spotkały się z akceptacją rządzących, ale też nie uzyskały wsparcia mediów i organizacji dziennikarskich. Po wspomnianymi apelami widnieją podpisy zaledwie kilkudziesięciu dziennikarzy i są to zwykle te same nazwiska, które pojawiają się pod kolejnymi apelami lustracyjnymi. Interesującym wyjątkiem jest postawa Tomasza Lisa, którego podpis widnieje pod apelem z 1996r. W latach następnych T.Lis stał się zagorzałym przeciwnikiem lustracji.

Działania, jakie w tej sprawie podjął rząd PIS -u, skończyły się, jak wiemy kontrowersyjnym wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego i głośnym apelem „antylustratorów", rzekomo upokorzonych oświadczeniami lustracyjnymi.

Dziś, po dojściu do władzy koalicji „okrągłego stołu" i głównych aktorów „nocy teczek" , można z pewnością problem lustracji uznać za zamknięty - przynajmniej do czasu zmiany rządu. Bezprecedensowa decyzja rządu o obcięciu budżetu IPN o kilkadziesiąt milionów złotych, jest jaskrawym dowodem ograniczania zakresu działalności tej instytucji, a tym pionu lustracyjnego IPN.

Byłoby truizmem wykazywanie, że agentura cywilna i wojskowa z okresu PRL-u przetrwała lata III RP. Media, spełniające w okresie komunizmu rolę propagandową, były szczególnie narażone na działalność agentury. W wolnej Polsce, grupy te otrzymały zadanie realnego wpływania na bieg zdarzeń politycznych i społecznych. Okres ostatnich dwóch lat, w którym obserwowaliśmy medialny spektakl manipulacji i oszczerstw pod adresem rządu Kaczyńskiego, został wyreżyserowany i inspirowany w dużej mierze przez byłych agentów bezpieki i obecnych agentów WSI. Działania te nie skończyły się z chwilą przejęcia władzy przez PO, lecz przyjęły obecnie inny wymiar, polegający na utrwalaniu w świadomości społecznej obrazu rzekomych zagrożeń ze strony PIS- u, a szerzej środowisk antykomunistycznych, mających jakoby zagrozić polskiej demokracji i polskiej racji stanu.

Agentura, ulokowana w mediach stanowi zwartą, dobrze zorganizowaną grupę ludzi, związanych wspólnym interesem wzajemnej ochrony. Jest „wspólnotą brudu", trzymaną na uwięzi wiedzą byłych esbeków, profitami i szantażem. Posiadając realny wpływ na stan świadomości Polaków, stanowi największe i prawdziwe zagrożenie polskiej demokracji.

Przed kilkoma dniami bloger FYM pytał (retorycznie) - kto jest polskim Feltem, kto kręci tyloma ‘dziennikarzami śledczymi, od tylu lat ?"

Jeżeli do dziś nie znamy nazwisk polskich „Feltów" , zawdzięczamy to właśnie zaniechaniu lustracji .

Wiem, że w środowisku dziennikarskim znajduje się wielu wiarygodnych i uczciwych ludzi, którzy dostrzegają ten stan rzeczy i w miarę swoich możliwości starają się rzetelnie wypełniać opiniotwórczą misję swojego zawodu. Jest to szczególnie ważne w przypadku młodych dziennikarzy, nieskażonych piętnem PRL- u, którzy są poddawani często silnej presji ze strony starszych kolegów i przełożonych, inspirowanych działaniem agentury.

Możliwość korzystania przez dziennikarzy i naukowców z archiwów IPN została wstrzymana 11 maja 2006r. orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego, który uznał za niekonstytucyjną część ustawy lustracyjnej i ustawy o IPN.

Zgodnie z art. 36 ust. 1 pkt 2 i 3 nowelizacji tej ustawy, IPN udostępnia obecnie zgromadzoną w archiwum dokumentację na potrzeby badań naukowych oraz publikacji materiału prasowego, w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe.

W przypadku dziennikarzy, zobowiązani są oni dołączyć do wniosku pisemne upoważnienie redakcji albo wydawcy.

Pomimo tych ograniczeń, istnieje faktyczna i prawna możliwość dokonania samolustracji środowiska dziennikarskiego. Każdy z dziennikarzy, może otrzymać dostęp do katalogów IPN, w tym, obejmujących materiały dotyczące agentów działających w mediach.

Z tych względów, warto wystąpić do środowisk dziennikarskich z apelem, by w miarę swoich możliwości korzystały jak najszerzej z ustawowych uprawnień w tym zakresie.

Wydaje się, że badania takie mogą w znaczącym stopniu przyczynić się, do ujawnienia i wyeliminowania z życia społecznego szczególnie groźnych agentów, działających w mediach i złamać tabu milczenia wokół tego tematu.

Bez podjęcia, choćby próby walki z tą patologią, żadne środowiska dziennikarskie i poszczególni publicyści nie mają moralnego prawa występowania w imieniu opinii publicznej czy dokonywania ocen i rozliczeń osób publicznych. Zasada - medice, cura te ipsum, powinna w tym wypadku być szczególnie respektowana.

Może więc warto, wbrew intencjom rządzących, podjąć temat lustracji środowiska dziennikarskiego i próbę wyeliminowania szkodliwych wpływów komunistycznej agentury.

W interesie dziennikarzy i nas - do których kierowana jest ich działalność.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz