Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

piątek, 1 marca 2019

TO JEST WOJNA O PAMIĘĆ


Sposób, w jaki partia rządząca oszukała Polaków w sprawie ustawy o IPN, zasługuje na szczególną uwagę. Nie dlatego, iż wyborcy tej partii mieliby dostrzec zachowania swoich wybrańców lub domagali się od nich walki o polskie interesy, ale wyłącznie z tej przyczyny, że konsekwencje bezmyślności i serwilizmu partii Kaczyńskiego przez długie lata będą ciążyły nad realiami III RP i dotkną każdego, komu sprawy polskie nie są obojętne.
Postępki partii rządzącej w kwestii przyzwolenia na fałszowanie historii, nie są bowiem „tematem politycznym” i nie mają nic wspólnego z jakąkolwiek „strategią” prezesa PiS. Nie jest to również „temat żydowski” i łączenie go z urojonym „polskim antysemityzmem” jest zabiegiem z zakresu ordynarnej demagogii. Taką samą, negatywną ocenę zjawiska należałoby postawić w przypadku działań każdego innego państwa i środowiska. A jednak, nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie utrzymywał, że opór wobec legislacyjnych roszczeń Francji, Słowacji czy Rumunii, miałby być objawem „polskiej frankofobii”, „słowacko-fobii”, czy niechęci do Rumunów.
Jeśli – dla obrony słuszności postawy PiS, ktoś sięga po zarzut „antysemityzmu”, a nawet chciałby widzieć w krytyce tej partii odbicie jakichś „interesów rosyjskich”, dokonuje podobnego fałszerstwa, jakim przez trzy dekady posługiwał się aparat propagandowy III RP. Czyż ludzie z obcych ośrodków propagandy, stawiając Polakom absurdalne zarzuty „antysemityzmu”, nie czynili tego w obronie własnych interesów i życiorysów, w celu wykazania „słuszności” swoich „linii programowych”? Grupa rządząca, która w krytyce serwilistycznej postawy wobec Izraela chciałaby widzieć objaw „polskiego antysemityzmu” lub węszy w tym inspirację Putina, sięga dziś po bliźniaczą retorykę i obronę partyjnych interesów utożsamia z polską racją stanu.
           Gdy w połowie ubiegłego roku, rząd PiS zrezygnował z zapisów noweli ustawy o IPN i pod wpływem nacisków ze strony obcych państw i środowisk antypolskich wykreślił z niej sankcje karne, mieliśmy do czynienia z wydarzeniem niespotykanym w dziejach współczesnej Europy. Nie potrafiłbym podać przykładu równie spektakularnego ustępstwa, dokonanego równie otwarcie, na oczach milionów obywateli, przy milczeniu tzw.”elit” i obojętności wyborców. Nie umiałbym też odpowiedzieć na pytanie: czy Rosji bardziej zależy na poróżnieniu PiS-u z Izraelem i z USA, czy na rezygnacji z istotnego elementu suwerenności, jakim jest niezależność ustawodawcza?
Jeśli ówczesne zachowanie polityków PiS, niczego nie nauczyło zwolenników tej partii i nie wywołało w nich wstrząsu, zawdzięczamy to imponującej osłonie medialnej ze strony partyjnych przekaźników oraz zatrważająco niskiej świadomości wyborców, którym patriotyzm myli się z „wiernością partii”, a idee z „interesem partyjnym”.
W tekście „PRZEPAŚĆ” z 26 lutego 2018 roku napisałem: „Chodzi o stworzenie precedensu, w którym rząd III RP ugnie się pod presją obcych mocarstw i dokona zmiany swojego prawodawstwa. Jeśli ten precedens nastąpi, otworzy on drogę do kolejnych aktów kapitulacji i przyspieszy rezygnację z resztek suwerenności. W taki sam sposób, będzie można „sformatować” ustawę reprywatyzacyjną, wymusić korzystny kontrakt lub zgodę na przyjęcie regulacji UE.
To wydarzenie, będzie też wytyczało wyraźną cezurę w świadomości Polaków.
Nie dlatego, byśmy mieli poznać zakres utajnionych geszeftów lub chcieli wyrazić swój sprzeciw, ale z tej przyczyny, że trwając pod medialną „narkozą” partyjnej propagandy, w atmosferze „ufności” i entuzjazmu z sukcesów „naszego rządu”, przekroczymy jedną z najważniejszych granic.
Gdy ją przekroczymy-dalej będzie tylko przepaść”.
Jeśli powracam do tematu i ponownie próbuję zainteresować nim czytelników, to dlatego, że w moim najgłębszym przekonaniu, ta granica - przyzwolenia na zło, została już przekroczona, a przepaść jest jedynym kierunkiem, w jakim zmierza to państwo.
By zobrazować zakres szalbierstwa z jakim mamy dziś do czynienia, sięgnę po wypowiedzi prominentnych polityków partii rządzącej.
Jarosław Kaczyński ,w wywiadzie z 27.06.2018 perorował:
Celem podpisania polsko-izraelskiego dokumentu jest walka o prawdę historyczną.
W mojej opinii dzięki temu porozumieniu uzyskujemy więcej, niżbyśmy byli w stanie osiągnąć dzięki przepisom nowelizacji ustawy o IPN. Otwieramy sobie drogę do ofensywy antydefamacyjnej. Proszę zwrócić uwagę, że władze Izraela – a one w kontekście spraw związanych ze zbrodniami II wojny światowej z oczywistych względów są niezwykle istotne – w całości potwierdzają polskie stanowisko: sprawcami są Niemcy; polskie społeczeństwo i polskie państwo podziemne nie miało nic wspólnego z Holokaustem, przeciwnie, robiło, co mogło, by ratować swoich obywateli narodowości żydowskiej. Potępiają antypolonizm, tak jak potępiają antysemityzm.
W mojej ocenie wspólna deklaracja naszych rządów kończy sprawę i daje szansę na walkę o dobre imię Polski w zupełnie nowych, bardzo sprzyjających okolicznościach.
Tego samego dnia, szef rządu twierdził z mównicy sejmowej:
W niedalekiej przyszłości zobaczycie, że to był krok we właściwym kierunku, że to była polityka, która bardzo mocno nam się opłaciła; budujemy prawdziwą polską narrację”.
Ważną deklarację złożył też polityk, znany z obaw posądzenia o „rusofobię”. Jarosław Selin, w wypowiedzi z 28.06.2018 oświadczył:
Deklaracja Polski i Izraela jest potężnym argumentem w rękach Polski oraz o tym, że przywódca Izraela potępił antypolonizm.
Będziemy mogli posługiwać się tym dokumentem w walce o prawdę”.
Planujemy w Izraelu polski sezon historyczny. Chcemy, żeby w Izraelu odbyły się seminaria, wykłady czy wystawy polskich historyków, naukowców. Mamy dużą pracę do wykonania”.
           Wytłuszczone przeze mnie fragmenty wypowiedzi, mają uzmysłowić czytelnikom, że politycy PiS z równą łatwością tłumaczyli wówczas własną indolencję, jak dziś zapominają o swoich deklaracjach i rzekomym znaczeniu „wspólnej deklaracji”.
Bo, nie tylko nie nastąpiła żadna „ofensywa antydefamacyjna”, nie tylko nie urządzono w Izraelu „sezonu historycznego” i nie zorganizowano przedsięwzięć służących prawdzie historycznej, ale dokument podpisany z szefem izraelskiego rządu, ma obecnie wartość papieru, na którym go sporządzono i – nie będąc żadnym argumentem przeciwko oszczercom, w najmniejszym zakresie nie może „zakończyć sprawy”. To, co mówili ludzie PiS i ich propagandyści, rozprawiając o „fundamentalnym znaczeniu deklaracji, do której możemy odwoływać się w różnych aspektach” (Wildstein), oraz „wydarzeniu historycznym i zwycięstwie prawdy” (Lisiewicz), jest dziś stekiem zwietrzałych komunałów i winno być przypominane owym luminarzom „wolnych mediów” jako rzecz wybitnie kompromitująca.
Brak reakcji tego rządu na łgarstwa Israela Katza i równie bezradna postawa wobec twierdzeń Netanjahu („Polacy kolaborowali z nazistami w Holokauście”), dobitnie pokazuje, że rezygnacja z zapisów ustawy o IPN była hańbą i błędem.
Mając na uwadze obietnice z czerwca 2018 roku oraz znaczenie, jakie przypisywano owej „wspólnej deklaracji”, za dostateczną reakcje nie można uznać odmowy uczestnictwa w szczycie V4 czy przyjęcie za dobrą monetę wyjaśnień kancelarii izraelskiego premiera, jakoby Netanjahu nie mówił o „polskim narodzie lecz o Polakach”.
Po tym, co wydarzyło się w ostatnim okresie, należałoby postawić pytania:
Który z polityków grupy rządzącej odwoływał się obecnie do „wspólnej deklaracji” i wykorzystał „sprzyjające okoliczności”, o których deliberował Kaczyński?
Kto i w jakim zakresie posłużył się tym „potężnym argumentem”, by zapobiec i ukrócić łgarstwa strony żydowskiej?
Czy M. Morawiecki przypomniał swojemu izraelskiemu koledze, że „opłacało się” podpisać „wspólną deklarację” i zażądał od niego respektowania jej zapisów?
Kiedy i gdzie usłyszeliśmy „polską narrację” - rozbrzmiewająca w mediach światowych, w izraelskim parlamencie, na forum międzynarodowym?
Ponieważ takie pytania nie padną i żadne z partyjnych „wolnych mediów” nie odważy się rozliczyć ludzi PiS za pustosłowie, nadal mogą oni uprawiać prymitywną propagandę i okłamywać Polaków rozlicznymi „sukcesami” rządu. Nadal też – i to stanowi największe zagrożenie, środowiska antypolskie, mogą uprawiać proceder „dyscyplinowania” tego rządu.
Rzecz wydaje się oczywista. Jeśli „wspólna deklaracja”, nie była i nadal nie jest wykorzystywana w polskim interesie, jeśli po oszczerstwach strony żydowskiej i „zaczepkach” amerykańskich propagandystek, nie przypomina się o jej znaczeniu i nie zapowiada powrotu do sankcji karnych, są dwie możliwości: albo owa „deklaracja” nie była tym, za co kazali ją uznawać politycy PiS i partyjni agitatorzy, albo ten rząd i ta grupa polityczna jest do głębi zniewolona, bezsilna i nieudolna, a rezygnując z zapisów ustawy, dokonała „transakcji”, na której tracąc cnotę, nie zyskała nawet kopiejki.
W pierwszym przypadku, mielibyśmy do czynienia z groźnymi cynikami, którzy sprawy polskie mają w głębokim poważaniu, w drugim zaś, z ludźmi bez charakteru i kręgosłupa, którzy dla korzyści płynących ze sprawowania „władzy”, gotowi poświęcić prawdę historyczną.
Nie ma przecież wątpliwości, że żaden tekst czy wypowiedź,w których oskarża się nas o współudział w niemieckich zbrodniach i przypisuje uczestnictwo w mordowaniu Żydów, nie powstał przypadkowo i nie jest efektem błędu. Nawet ćwierćinteligent po lewackiej uczelni ma już świadomość, że odpowiedzialność za zbrodnie II wojny światowej ponoszą rodacy Merkel. Tłumaczenia, w rodzaju popełnienia „niezamierzonej pomyłki” kompromitują tych, którzy je stosują, jak i tych, którzy dają im wiarę. Dlaczego więc pojawiają się takie oskarżenia?
Bo mogą.
Bo ci, którzy świadomie opluwają nas na arenie międzynarodowej, a nawet oczerniają podczas wizyt w III RP wiedzą,że ten rząd nie chce i nie potrafi bronić dobrego imienia Polaków. Wiedzą o tym, bo bezprecedensowe ustępstwo w sprawie ustawy o IPN uświadomiło naszym wrogom kondycję rządu PiS i otworzyło drogę do rozgrywania kolejnych, antypolskich kampanii.
Nie ma przypadku, że oszczerstwa polityków izraelskich zostały poprzedzone swoistą „zachętą” ze strony amerykańskiego sekretarza stanu. „Zachęcam moich polskich kolegów, by wprowadzili prawo pozwalające na zwrot majątków tym, którzy je stracili podczas Holokaustu - powiedział M. Pompeo, podczas spotkania w Warszawie z szefem polskiego MSZ.
Dostrzegając kontekst tej wypowiedzi, mając na uwadze słowa amerykańskiej dziennikarki oraz zachowania polityków Izraela, przekład tej „zachęty” na język polski, brzmiał: „dogadajcie się z Żydami w sprawie zwrotu majątku, bo jeśli tego nie zrobicie, my zrobimy z was antysemitów i wspólników holokaustu”.
Występy Netanjahu i Katza pokazały już „polskim kolegom”, że „wspólna deklaracja” ma wartość makulatury, a rozpętanie antypolskiej nagonki jest niezwykle łatwe. Jeśli więc nie podjęto żadnej „ofensywy antydefamacyjnej” i nie sięgnięto po rzekomo „potężny argument”, dowodzi to, że rząd PiS trafnie ocenia znaczenie „deklaracji” i ma świadomość, że stoi dziś na straconej pozycji.
Jak w tej perspektywie oceniać „pragmatyzm” prezesa partii i gloryfikację dokumentu podpisanego przez Netanjahu?
Nie trzeba też przypominać, że tego rodzaju kampanie wpisują się w szerszy kontekst i mają ścisły związek z polityką niemiecką. W zgodnej opinii wielu historyków i komentatorów, Niemcy – przy współudziale środowisk żydowskich, od wielu lat fałszują historię II wojny światowej i dążą do rozmycia odpowiedzialności za zbrodnie własnego narodu. Współuczestnictwo w tym procederze niektórych środowisk żydowskich, dowodzi natomiast, że „prawda historyczna” jest dla nich pojęciem z zakresu ekonomii i ma wartość liczoną w wymiernych zyskach.
Od chwili powstania sukcesji komunistycznej - III RP, państwo to jest całkowicie bezsilne wobec zakusów Geschichtspolitik – niemieckiej polityki historycznej. Jeden z dogmatów „georealistów” - pielęgnowanie „przyjacielskich relacji” z Rosją i Niemcami, atrofia nauk historycznych i poddanie ich racjom politycznym sprawiły, że komunistyczna hybryda nie prowadzi racjonalnej polityki historycznej i w zakresie obrony tej narodowej wartości, zdaje się na działania doraźne i chaotyczne. To zagrożenie, z którego niewielu zdaje sobie sprawę.
Jakkolwiek ocenimy ubiegłoroczną rezygnację z zapisów ustawy o IPN - dostrzeżemy w tym wyraz wyrachowania, słabości czy głupoty, ta decyzja jest mocnym dowodem, że władze sukcesji komunistycznej nie przywiązują wagi do polityki historycznej i są gotowe poświęcić ją na rzecz korzyści stricte politycznych. W tym kontekście, obecny rząd niczym nie różni się od poprzedników, a traktując prawdę historyczną jako element bieżących rozgrywek politycznych, wykazuje totalną obojętność wobec polskiej racji stanu.
Nie ma w tym nic zaskakującego, bo brak stabilnej i konsekwentnej polityki historycznej jest dziedzictwem okresu okupacji sowieckiej. Państwo, które kultywuje zmutowane formy tego dziedzictwa, nie może zabiegać o respektowanie prawdy na tematy historyczne i tego ograniczenia nie zniosą puste oracje „patriotycznych” polityków.
           Jestem przekonany, że dodatkowym elementem oszustwa dokonanego przez partię rządzącą, będzie ukrycie realnych „zysków” z ubiegłorocznej transakcji. Jeśli oceniać ją w kategorii ustępstwa na rzecz relacji polsko-amerykańskich i polsko-żydowskich, to wymiernym efektem byłaby stała obecność armii USA na ziemiach polskich i budowa struktury, nazywanej „Fort Trump”.
Taką interpretację decyzji o rezygnacji z zapisów ustawy o IPN podał 29.06.2018 roku wicepremier rządu J.Gowin, gdy tuż po „korekcie” ustawy oświadczył: „W tej chwili relacje z USA są odblokowane. Szansa na stałe stacjonowanie wojsk amerykańskich w Polsce jest większa. Podczas mojej wizyty w USA nasi amerykańscy partnerzy wyraźnie mówili, że trzeba tę sprawę rozwiązać, żeby odblokować rozmowy o stałym stacjonowaniu wojsk USA”.
Z dużym prawdopodobieństwem, można dziś zakładać, że „Fort Trump” w Polsce nie powstanie, a obecność wojsk amerykańskich nie zostanie znacząco zwiększona. Zachowają one obecny status, zaś zakupy dodatkowego uzbrojenia oraz poszerzenie bazy logistycznej zostaną okrzyknięte „wielkim sukcesem rządu” i zastąpią realne gwarancje. O takim scenariuszu świadczy szereg wypowiedzi polityków grupy rządzącej oraz niezmiennie prorosyjska i sprzeczna z polskimi interesami postawa administracji amerykańskiej. Cytowana powyżej wypowiedź M.Pompeo zdaje się nadto sugerować, że nie wyczerpano jeszcze sfery „odblokowania relacji” i w tej materii należy liczyć się z dużymi naciskami.
To jednak temat na osobny tekst i mam nadzieję, że w najbliższym czasie przedstawię rzeczową argumentację na poparcie powyższej tezy.
Dość zauważyć, że jeśli „Fort Trump” nie powstanie, a III RP nie uzyska dodatkowych (i mocnych) gwarancji amerykańskich, ustępstwo wobec roszczeń żydowskich urośnie do rangi „szczytu głupoty” i będzie obciążało rząd PiS bezmiarem politycznego nieudacznictwa. Nie mam przy tym wątpliwości, że również ten fakt zostanie ukryty przed wyborcami.
Postawa rządzących w sprawie ustawy o IPN i związana z nią bezsilność w walce z oszczercami, jest kolejnym dowodem, że roszady polityczne dokonywane w zakresie systemu III RP, tworzą fałszywą alternatywę i nie prowadzą do realnych zmian. Stosując pewne uproszczenie, można powiedzieć, że serwilizm PiS wobec USA czy Izraela (ale też wobec władz UE) ma koloryt identyczny jak służalczości PO-PSL wobec Niemiec czy Rosji. W obu przypadkach, mamy do czynienia z mentalnością niewolniczą i ograniczeniem wynikającym ze spustoszenia świadomości „elit” III RP.
Dla większości „klasy politycznej” tego państwa obco, a wręcz złowrogo brzmiałyby słowa wielokroć powtarzane przez śp. Janusza Kurtykę - „Jesteśmy ludźmi wolnymi, więc zachowujmy się jak ludzie wolni”.
Analogia jest tym bardziej uprawniona, że postawa partii rządzącej dotyczy obszaru wyjątkowego -prawdy historycznej, bodaj najważniejszego czynnika, decydującego o tożsamości narodowej.
Bez którego nie ma i nie będzie narodu. To sprawia, że ustępstwa i serwilizm w sprawach historycznych, należą do kategorii najcięższych win.
Przyszłość Polaków nie jest bowiem zdeterminowana władzą tej czy innej partii politycznej, nie podlega woli tego czy innego prezesa. Zależy natomiast od kwestii: czy i na ile potrafimy bronić polskiej pamięci, dobrego imienia, prawdy o naszych przodkach. Państwo, które pozwala zafałszować przeszłość narodu lub czyni z niej „monetę przetargową”, nie może oczekiwać, że historia okaże się dlań łaskawa.
Konsekwencje obecnych koncesji i zaniechań, nie dotkną panów Kaczyńskiego czy Błaszczaka.
Perspektywa, w jakiej myślą i działają tego rodzaju politycy, nie przekracza optyki partyjnej i ogranicza się do „kadencji wyborczych”. Dotkną natomiast nasze dzieci i wnuki, pokolenie tych, którym przyjdzie tłumaczyć się z niepopełnionych zbrodni i dźwigać ciężar cudzych grzechów.
Gdy są to ustępstwa w sprawach tak fundamentalnych, jak odpowiedzialność za holokaust i zbrodnie wojenne, gdy w ramach tych ustępstw przegrywamy dziś najważniejszą „wojnę o pamięć”, nikt, komu przyszłość Polski leży na sercu, nie ma prawa milczeć.
Wyrażając zgodę na ubiegłoroczny precedens i znosząc dzisiejsze szalbierstwo, przekraczamy granicę kolejnego zniewolenia. Jeśli dalej jest przepaść, pozostanie nam tylko krzyk.




44 komentarze:

  1. Panie Aleksandrze. Czy przypadkiem nie jest tak, że w wyborach w naszym kraju mieszają służby obcych państw? Tym razm służby lzraela ułatwiły PiSowi przejęcie władzy w Polsce. Zakładam taką hipotezę, że dla Mossadu PO była partią mniej dostępną z uwagi na (podobno) mocne stosunki z BND (słynne pieniądze w reklamówkach od CDU dla KLD). Po za tym partia PiS nie zrobiła prawie nic aby lepiej zabezpieczyć wybory. Czy nadal karty wyborcze nie są drukami ścisłego zarachowania? Więc myślę, że możliwe jest aby wpływać częściowo na wynik wyborów, do czego mogą przecież mieć chęć obce wywiady, bo chodzi przede wszystkim o kasę. Może taki dil został zawarty między Izaraelem, jego służbami a obecną ekipą rządzącą a przynajmniej jej tuzami? Może też są w posiadaniu służb izraelskich jakieś kompromaty na paru wpływowych, dobrze umocowanych polityków? Teraz mają związane ręce i mydlą oczy obywatelom o jakiś "sukcesach"..
    To oczywiście tylko skromna hipoteza ale może ona coś wyjaśnia... Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest taka cierpienia granica,
    Za którą się uśmiech pogodny zaczyna,
    I mija tak człowiek, i już zapomina,
    O co miał walczyć i po co.


    Panie Aleksandrze,

    Powyżej fragment wiersza Cz. Miłosza, chyba pasujący do konkluzji Pańskiego niewesołego (i dość przygnębiającego) tekstu. Cyt. "Wyrażając zgodę na ubiegłoroczny precedens i znosząc dzisiejsze szalbierstwo, przekraczamy granicę kolejnego zniewolenia. Jeśli dalej jest przepaść, pozostanie nam tylko
    krzyk."


    I pytanie: co mielibyśmy według Pana zrobić, żeby do tego szalbierstwa (i dziesiątek innych) nie dopuścić? Wyjść na ulice i wznosić okrzyki antyrządowe? Przecież obecne zło nie jest niczym nowym, trwa nieprzerwanie od początku "wolnej i niepodległej" III RP, o której wiemy, jak powstała i czym naprawdę jest. Długo łudziliśmy się, że partii Kaczyńskich i Macierewicza uda się wyrwać z zaklętego kręgu układu z najgorszym "sortem" komuny i bezpieki. Okazało się, że były to tylko złudzenia.

    W międzyczasie nie dopuszczono do powstania jakiejkolwiek alternatywy dla wykreowanych "demokratycznie" partii okrągłostołowych. Na tym de facto zasadzała się polityka wewnętrzna III RP. Samodzielnej polityki zagranicznej państwo polskie nie prowadzi wg mnie od 1939. Próbował pan prezydent Lech Kaczyński, więc szybko został... wyeliminowany. Dlatego pełna zgoda z Pańską myślą przewodnią: przede wszystkim należy obalić III RP! Dopóki tego nie zrobimy, będziemy skazani na "katakumby" lub życie w upokarzającym kłamstwie.

    Pozdrawiam Pana serdecznie

    PS. Komentarz jest rzecz jasna tendencyjny. :) Rozumiem Pańskie przesłanie, ale smutno mi, że według Pana pozostała nam już tylko walka o pamięć...

    OdpowiedzUsuń

  3. https://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/rozmowa/news-jaroslaw-kaczynski-w-rmf-fm-nie-jestem-dyktatorem,nId,2861857

    Link do najnowszego wywiadu z Jarosławem Kaczyńskim. Nie podejmuję się tego komentować, bo musiałabym używać "wyrazów"; więc może Pan...? :)

    Nb już parę osób zauważyło, że wypowiedzi JK coraz bardziej przypominają "chitry" bełkot bolkowy, tyle że w ciut lepszej polszczyźnie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Panie Aleksandrze,

    jak zwykle trafił Pan w samo sedno.
    Ja się jednak obawiam, że może być jeszcze gorzej, niż się obawiamy.
    A może oni się już dogadali z Żydami, że im zapłacą za "nasze zbrodnie" i te kolejne rozróby mają tylko służyć stworzeniu kamuflażu przed wyborcami w Polsce? Żeby ci z PiSu mogli powiedzieć: "No robimy co możemy żeby bronić Polski, ale sami widzicie, jaki idzie atak. Nie ma rady, musimy im zapłacić".

    Obym się mylił, ale daje do myślenia fakt, że ciągle wychodzi na jaw - przeważnie przypadkiem -, że po kryjomu odbywają się jakieś konszachty z Żydami, o których nie informuje się opinii publicznej w Polsce. A to rząd w komplecie urządza sobie wycieczki do Izraela, o czym nikt by nie wiedział, gdyby nie wypadek samochodowy w kolumnie pani premier Szydło. A to ustawy są konsultowane z ambasadą Izraela, o czym powiedział wiceminister Jaki w zeszłym roku. A to szczyt grupy wyszehradzkiej urządza się w Izraelu - konia z rzędem temu, kto powie z jakiego tytułu. Już nie mówię o chanukowych świecach. Etc., etc.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  5. Glenn,

    Nie znam żadnych przesłanek, które pozwalałyby bronic tezy, jakoby „służby Izraela ułatwiły PiSowi przejęcie władzy”.
    W okresie poprzedzającym tzw.”wybory” nie dostrzegłem takich wydarzeń, a podejrzenie o wpływ na wynik wyborczy uważam za bezprzedmiotowe.
    Wielokrotnie podkreślałem, że – w moim odczuciu, czynne tu były nasze „rodzime szatany”.
    Do takiego wniosku prowadzi m.in. analiza tzw.”afery taśmowej”, która w dużym stopniu „przemeblowała” scenę polityczną III RP i pozwoliła partii Kaczyńskiego na przejście do ofensywy medialnej. Biorąc pod uwagę sposób rozgrywania tej afery (dawkowanie materiałów do określonych ośrodków medialnych, osłona postaci związanych z Komorowskim, kompletna bezsilność „służb specjalnych”, proweniencja „słupów” zaangażowanych w aferę) można z dużym prawdopodobieństwem przyjąć tezę, że za tą kombinacją stali ludzie ze środowiska b.WSI.
    Po blisko czterech latach rzadów PiS, podczas których układ rządzący „wygasił” Smoleńsk, chronił interesy tego środowiska i w najmniejszym zakresie nie naruszył jego wpływów, taka teza zyskuje na wiarygodności.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  6. Pani Urszulo,

    Pani komentarz jest nie tylko tendencyjny, ale mocno prowokacyjny :)
    Jeśli potwierdzę – tak, powinniśmy iść na ulicę i korzystając z tzw. demokracji bezpośredniej (której systemowi „demokraci” III RP boją się jak ognia) rozwalić układ polityczny tego państwa, wyjdę nie tylko na fantastę, który wierzy w potencjał sprzeciwu naszych rodaków, ale na wichrzyciela i warchoła, który winien być izolowany przez władze tego państwa.
    Dlatego powtórzę to, co pisałem wielokrotnie w ramach strategii długiego marszu: bojkot „wyborów”, bojkot partyjnych mediów, budowanie małych, środowiskowych struktur, organizacja na poziomie lokalnym, edukacja, edukacja, edukacja.
    Sprzeciw wobec tej formy zniewolenia, jaką narzuca nam grupa rządząca. Ponieważ jest to forma oparta o nachalną propagandę, fałsz i terroryzm semantyczny, trzeba walczyć w obszarze informacji, argumentów i wiedzy. To oznacza, że nie należy oczekiwać natychmiastowych efektów.
    Piszę o terroryzmie semantycznym, bo fabrykowany przez PiS (i osobiście przez Kaczyńskiego) zarzut „polskiego antysemityzmu”, należy do kategorii głównych wsporników tego narzędzia.
    Trzeba mieć na uwadze, że okres rządów PiS znakomicie przyspieszy upadek III RP. Nie z powodu działań tego rządu, ale dlatego, że pojawiła się i będzie wzrastała ogromna grupa Polaków, którzy czują się oszukani przez partię Kaczyńskiego i dostrzegli już systemowe powinowactwo formacji politycznych III RP. To jest realny potencjał, z którego wyjdą prawdziwe, polskie elity.
    Ci ludzie nie dadzą się ponownie oszukać ani zagnać w kolejną fałszywą alternatywę – choćby nazywała się „narodowa” czy „konserwatywna” itp. Bo każda grupa, która chciałaby dokonywać zmian w ramach „demokracji” III RP, iść do sejmu, senatu, PE, jest grupą oszustów. W tym systemie nie będzie partii, które głosiłby postulat obalenia sukcesji komunistycznej.

    Bełkotu pana Kaczyńskiego nie będę komentował. Szkoda na to czasu i uwagi. Piszę - bełkotu, bo nie sposób nazywać inaczej równie obłych i obłudnych wypowiedzi.
    Jedna tylko uwaga.
    Wszystko, co powinniśmy wiedzieć o tym panu i jego przymiotach, zawiera się w stwierdzeniu dotyczącym zamachu smoleńskiego:
    „Wiem, że te prace trwają i że tam po drodze pewne ustalenia następowały. Nie były ogłaszane, bo lepiej nie bulwersować opinii publicznej”.
    Pozwolę sobie tylko na „tendencyjny” komentarz.
    Przez 50 lat komuniści ukrywali prawdę o zbrodni katyńskiej, m.in. dlatego, by „nie bulwersować” opinii publicznej.
    Ofiary takich stanów mentalności, do dziś zatruwają życie Polaków.

    Pozdrawiam Panią serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prowokacyjny, od razu prowokacyjny...!!! Człowiek pyta ufnie i bez podtekstów, a Ekscelencja spisków się dopatruje, po czym bez trudu (dialektycznie?) się z nich wywija :))

      "Ale zawsze się wyrwie
      O, już wolny, odeszło,
      I tańcuje szurając
      Odwiniętą podeszwą".

      Do terroryzmu semantycznego partia matka, służby i "dobrowolcy" dodają ostatnio terroryzm właściwy, strasząc ludność okrutnym odwetem "opozycji", gdyby ta wygrała wybory. Zauważył Pan?

      Poza tym bardzo mi się podoba przedstawiona alternatywa dla "obalania III RP": tj. możliwość, że ona sama się zawali! :))

      Cyt.: "Trzeba mieć na uwadze, że okres rządów PiS znakomicie przyspieszy upadek III RP. Nie z powodu działań tego rządu, ale dlatego, że pojawiła się i będzie wzrastała ogromna grupa Polaków, którzy czują się oszukani przez partię Kaczyńskiego i dostrzegli już systemowe powinowactwo formacji politycznych III RP. To jest realny potencjał, z którego wyjdą prawdziwe, polskie elity. Ci ludzie nie dadzą się ponownie oszukać ani zagnać w kolejną fałszywą alternatywę".

      Od razu poczułam się "prawdziwą polską elitą", merci!

      Pozdrawiam najserdeczniej

      PS. I niech tam tysiąc małodusznych znów mi od lizusów nawymyśla, ale kiedy czytam Pańskie "spiżowe" teksty i komentarze (szkoda, że przez "wąsików tego świata", tak ostatnio rzadkie), to przychodzi mi na myśl ten oto czterowiersz:

      "Widzę kształt rzeczy w ich sensie istotnym
      I to mnie czyni wielkim oraz jednokrotnym
      W odróżnieniu od was którzy Państwo wybaczą
      Jesteście wierszem idioty odbitym na powielaczu"

      ...

      Usuń
    2. Szanowni Maszerujący, Czytelnicy, Komentatorzy,

      Pan Aleksander powyżej napisał: "edukacja, edukacja, edukacja".
      Jeżeli tak, to przypominam o dwóch tomach "Nudis verbis..." ciągle będących w sprzedaży. To póki co nasz jedyny oręż, któremy nikt nie śmie dać merytorycznego odporu. Zamilczają, a my? Oddajemy pole, bo nie tylko nie realizujemy celów "Marszu", ale jeszcze dopuszczamy do eliminacji naszego Mistrza z rynku księgarskiego. Nie potrafimy utrzymać zainteresowania twórczością Pana Aleksandra jedynego przychylnego Wydawcy na terytorium polskim.
      Proszę śmiało dzielić się osiągnięciami i działaniami podejmowanymi w ramach "Długiego Marszu Przeciwko Mitom", bo jak inaczej Polacy mają o nim usłyszeć i rozważyć racje. Pan Aleksander pisze, informuje, robi swoje, a my?

      Pozdrawiam wszystkich idących po Polskę



      Usuń
    3. Pani Urszulo,

      Odpowiem tym samym tekstem :)

      "Dosyć sztywną mam szyję
      I dlatego wciąż żyję
      Że polityka dla mnie to w krysztale pomyje"

      Dziekuję i serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  7. Wąż Wystygły,

    Myślę, że nie musimy nawet rozstrzygać – czy oni „już dogadali z Żydami, że im zapłacą za ‘nasze zbrodnie".
    Wystarczy wiedzieć, to znaczy mieć pewność opartą na faktach i doświadczeniu, że ta grupa rządząca ulega wszelkim żądaniom ze strony wpływowych środowisk i prowadzi politykę opartą o „konsensus” - co trzeba tłumaczyć, jako politykę kapitulację, słabości i zniewolenia.
    Biorąc pod uwagę zachowania tej grupy wobec roszczeń unijnych (tzw. reforma sądownictwa) oraz obcych ośrodków lokalnych (Smoleńsk, ustawa degradacyjna, Aneks, dekomunizacja) nie wolno utrzymywać, że PiS przeciwstawi się roszczeniom Izraela i USA.
    Rezygnacja z zapisów ustawy o IPN jest tu ważnym wskaźnikiem.
    Skoro prawda historyczna mogła być dla tych ludzi przedmiotem targów politycznych, dlaczego nie mogą nim być pieniądze?
    Dysponując sprawnym aparatem propagandy (a zdolności Karnowskich, Kurskiego czy Sakiewicza oceniam wyżej niż TVN-u czy Polsatu) grupa rządząca może liczyć na silną osłonę medialną i „przepchnięcie” wśród wyborców PiS każdej kapitulacji, każdej bredni czy zaprzaństwa.
    Skoro wyborcy zaakceptowali „test ustawy IPN”, dlaczego mieliby dostrzec ustępstwo wobec roszczeń majątkowych? A gdyby nawet dostrzegli, łatwo im wytłumaczyć, że to wyraz wyśmienitej „strategii” Kaczyńskiego, dzięki której III RP zyska same korzyści.Np.w postaci wsparcia USA w sprawie odszkodowania od Niemiec.
    Przygotowaniu pod takie rozstrzygnięcia służy m.in. ogłoszony niedawno program rozdawnictwa socjalnego, w którym dobra władza, rozdzielając nasze pieniądze, zyska kolejnych, milczących zwolenników i zatka gęby wichrzycielom.
    PiS już dawno dostrzegł, że program „pełna micha” jest dla większości naszych rodaków najważniejszą „ideą” i „wartością patriotyczną”.
    Proszę również zwrócić uwagę na zamysł dostatniej, politycznej emerytury dla dotychczasowych „jedynek” PiS-u. Mam na myśli „eksport” kandydatów do PE.
    To zapowiedź dużych zmian w strukturze rządu. Będzie to rząd jeszcze bardziej „modernistyczny”, gotowy do dalekich „konsensusów” i prowadzenia rozmaitych „dialogów”, sformatowany według zaleceń akuszerów rozdania z roku 2015. Rząd, którego członkowie stworzą nową grupę decyzyjną w PiS i wesprą głównego „delfina” - M. Morawieckiego.
    Będzie to rząd na wskroś prezydencki – czyli zatwierdzony przez środowisko dyktujące aktywność Pałacu w zakresie polityki zagranicznej i obronnej.
    Nie mam wątpliwości, że taki rząd spełni wszelkie roszczenia majątkowe.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  8. Panie Aleksandrze,
    Pana teksty zawsze były rzeczowe, merytoryczne, pozbawione warstwy emocjonalnej. W przypadku powyższego tekstu jednak odnoszę wrażenie, że tak nie jest. Nie zamierzam podważać pańskiego zdania o nieudolności naszego rządu i dalekosiężnych konsekwencjach tej nieudolności, gdyż się z tym zdaniem zgadzam. Jednakże w sprawie samej wypowiedzi pana Pompeo chciałbym zwrócić uwagę na kilka szczegółów. Rzecz pierwsza – o owej wypowiedzi krzyczała tuba PiS. Otóż wPolityce.pl 13.02.2019 informuje o wypowiedzi pana Pompeo (jest to pierwsza informacja w mediach na ten temat – przynajmniej nie trafiłem wcześniej na jakąkolwiek choćby wzmiankę w innych mediach). wPolityce pisze, że inne media przemilczały wypowiedź sekretarza stanu USA, którą przetłumaczyli tak:
    „Doceniamy również wagę rozwiązywania nierozstrzygniętych kwestii z przeszłości i wzywam/namawiam moich polskich kolegów, aby poczynili postępy w zakresie kompleksowego ustawodawstwa dotyczącego restytucji mienia prywatnego dla osób, które utraciły nieruchomości w dobie Holocaustu”.
    Zanim odniosę się do treści, chciałbym zauważyć, że szczyt w Warszawie był szeroko krytykowany w mediach, PiS był atakowany za ten szczyt i tuba propagandowa tegoż PiS wyciąga i rozdmuchuje temat, który dodatkowo PiSowi szkodzi medialnie. Klasyczny związek prostytucji z muzyką, że tak powiem.
    Co do słów pana Pompeo. Trzeba zwrócić uwagę, że mowa o „kompleksowym ustawodawstwie” oraz mienia „dla osób, które utraciły..”. Być może myślę zbyt życzeniowo, ale widzę różnicę między „mieniem bezspadkowym”, a określeniem „dla osób” oraz sformułowanie „kompleksowe ustawodawstwo” jednoznacznie kojarzy mi się z ustawą reprywatyzacyjną.
    Aby nie polegać wyłącznie na swojej pamięci co do ustawy reprywatyzacyjnej, poniżej cytat z Gazety Prawnej z 05.02.2018 z artykułu „Ustawa o IPN: Czy Izraelowi chodzi o dużą ustawę reprywatyzacyjną?”
    „Chodzi o to, że ustawa reprywatyzacyjna doprowadzi do wygaszenia roszczeń o zwrot nieruchomości znacjonalizowanych po wojnie. W zamian za to uprawnieni uzyskają prawo do rekompensaty wynoszącej od 20 do 25 proc. wartości nieruchomości (według stanu nieruchomości na dzień nacjonalizacji i cen obecnych). Tyle że prawo do rekompensaty będzie przysługiwać tylko Polakom i to pod warunkiem, że w chwili nacjonalizacji odebrany grunt też należał do obywatela polskiego.
    W praktyce oznacza to, że wiele rodów żydowskich, które liczyły na uzyskanie w Polsce wielomiliardowych odszkodowań, zostanie z niczym. Stanie się tak m.in. w przypadkach, gdy nieruchomość należała do polskiego Żyda, którego dzieci lub wnuki wyemigrowały na Zachód i straciły związki z Polską. Nie podoba się to rzecz jasna administracji izraelskiej i amerykańskiej. Ambasador USA w Polsce Paul W. Jones w swym piśmie wskazał, że „ustawa powinna być otwarta i traktować równoprawnie wszystkie osoby występujące z roszczeniem, niezależnie od ich narodowości”.
    Gdy pierwszy raz przeczytałem o wypowiedzi pana Pompeo, doszukiwałem się w niej, które słowa miałyby świadczyć o dopominaniu się rekompensat podnoszonych w ustawie JUST i nie znalazłem. Dlatego późniejsze wypowiedzi pana Netanjahu i jego „szczekacza” w Izraelu oraz amerykanki z mediów (nijak nie pasuje mi do tej pani określenie dziennikarka) odbieram jako agresywne żydowskie weto do słów sekretarza stanu. Nagłośnienie słów pana Pompeo przez wPolityce wygląda tak, jakby było sterowane z Izraela, a miało na celu ukierunkowanie odbioru tej wypowiedzi jako efekt ustawy JUST, czyli wzmożenie efektu zmasowanego ataku na Polskę nie tylko przez Żydów, ale także rząd USA. Oczywiście owego tekstu nikt nie podpisał swoim nazwiskiem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam wszystkich Państwa.

    „My wam wywalczyliśmy niepodległość Ojczyzny, a wy będziecie w niej żyć, pracować i rządzić”.

    Fragment testamentu Piłsudskiego. O ile sobie dobrze przypominam gen. Sikorski nim go „sprzątnęli” pod Gibraltarem, powiedział słowa w podobnej tonacji do młodzieży, która wyszła z Sowietów z gen. Andersem.

    „My wam wolną Polskę wywalczymy, a wy musicie się uczyć, bo będziecie musieli być elitą…” – jakoś tak.

    Dziś my maszerujący ku Niepodległej musimy mówić/ myśleć tak samo. Musimy swoim dzieciom/ wnukom wywalczyć wolność. To raz. Jednak by nasze dzieci i wnuki mogły być elita, to trzeba zadbać wpierw o ich mądrą edukację. To nie kosztuje kropli krwi! Może potu. Ale nie krwi.

    Jakie są na to szanse?
    Rodzice zapierniczają na 2-3 etatach. Już na drugim etacie pracuje się dla dziecka na narkotyki! Takie są przerażające fakty!

    Druga sprawa. Edukacja w szkole. Porażka. Dzieci chodzą do zaocznych podstawówek. Mądrzy rodzice uczą wszystkiego sami w domach (bynajmniej nie dlatego, że prowadzą domowe nauczanie). System edukacji IIIRP jest do dupy! Każą dziecku wkuć na blachę od czego są mitochondria i do czego służy siateczka śródplazmatyczna i aparat Golgiego?! Do czego to potrzebne np. przyszłemu elektronikowi, spawaczowi, mechanikowi czy motorniczemu tramwajów? W klasie IV na biologii MEN przewidział jedną – dosłownie jedną lekcje – o układzie rozrodczym człowieka (zdjęcia rejonów intymnych płci obojga). Efekt. Dzieci sobie wyliczyły, za ile lekcji przypadną te zajęcia i 60% „rozchorowało się” na zawstydzenie, nie mogąc udźwignąć gwałtu jaki miał się dokonać na ich własnym wstydzie! Co bardziej postępowi rodzice odetchnęli z ulgą, że nauczyciele i koledzy z klasy wyręczą ich w tym niezręcznym temacie i… i będą mieli „to” z głowy!
    Do szkoły podstawowej dziecko chodzi zaliczać to, czego rodzic (jeśli w ogóle) nauczył go w domu. Spotykam rodziców co „klękli” w edukacji na V klasie SP. „Proszę Pani moja mama tego za Chiny nie rozkmini!” – powiedział mi jeden synek. I te sprawdziany w formie testów dla ćwoków. Wybierz A, B, C lub D, by nie wyszło, że nauczyciele nie wiele uczą, zaś uczniowie na skutek rąbania w „maincrafty” czy „robloxy” mają udręczone mózgi, niezdatne kompletnie do działania ponad potrzeby najniższego rzędu piramidy Maslowa. Raz nauczycielka nie przygotowała testów A, B. C. D z gotową jedną odpowiedzią – 95% ocen niedostatecznych! Nie dało się „strzelać”. Uczniowie zrozpaczeni. Rodzice załamani. Nauczycielka wymyśla pytania z A, B, C i D, by poprawić statystykę ocen.
    Ostatnio miałam ochotę zadzwonić do dyrektorki szkoły i zapytać, czy nie potrzebuje nauczyciela języka chińskiego. Gdyby mnie jednak przypadkiem zdziwiona zapytała, czy znam ten język? Odpowiedziałabym jej, że nie ale… ale mam CD i mogę dzieciom puszczać piosenki po chińsku. Tak wygląda w szkołach nauka języków obcych.

    Dziś My nie tylko będziemy musieli wywalczyć dzieciom/ wnukom niepodległość ale musimy zawalczyć o mądrą edukację naszych dzieci i wnuków, by mogły kiedyś stworzyć elitę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Rafał Stańczyk,

    Przyznam, że nie bardzo rozumiem, czego dotyczy Pański zarzut.
    Analizuje Pan wypowiedź M.Pompeo w zgodzie z moim tekstem i nie dostrzegam tu żadnej sprzeczności. Czy zaproponowane przeze mnie „tłumaczenie” słów Pompeo - „dogadajcie się z Żydami w sprawie zwrotu majątku, bo jeśli tego nie zrobicie, my zrobimy z was antysemitów i wspólników holokaustu” - jest błędne?
    Jeśli przyjmiemy, że cel ustawy JUST polega na wyciągnięciu dodatkowych pieniędzy przez środowiska żydowskie, sens wypowiedzi amerykańskiego sekretarza stanu doskonale wpisuje się w kampanię prowadzoną przez te środowiska.
    Przypomnę, że opublikowany 20 października 2017 projekt ustawy reprywatyzacyjnej zakładał, że​tylko obywatele Polski mogą żądać zwrotu utraconej własności. Muszą przy tym potwierdzić, że w momencie nacjonalizacji żyli w Polsce i posiadali polskie obywatelstwo. Kilka dni po ogłoszeniu projektu, ambasada Izraela w Warszawie wystosowała notę protestacyjną, a ambasador RP w Izraelu został wezwany do tamtejszego MSZ.
    Efektem tych nacisków było wycofanie przez PiS ustawy reprywatyzacyjnej. Została ona „odesłana do ministerstwa sprawiedliwości celem przeprowadzenia dalszych niezbędnych analiz”- jak głosił oficjalny komunikat.
    To jedno z wielu ustępstw partii Kaczyńskiego.
    Jest dla mnie oczywiste, że wspólna, izraelsko-amerykańska kampania ma na celu wymuszenie korzystnych zapisów ustawy reprywatyzacyjnej i prace nad takim projektem są już prowadzone.
    Środowisko żydowskie solidnie przygotowuje się na takie rozstrzygnięcie, o czym może świadczyć sporządzenie szczegółowej bazy danych, powstałej m.in. na podstawie warszawskich ksiąg wieczystych z 1939 roku.

    https://www.ynetnews.com/articles/0,7340,L-5398606,00.html

    Byłoby doskonale i z pożytkiem dla naszej rozmowy gdyby zechciał Pan precyzyjnie wykazać – z czym Pan się nie zgadza i dlaczego (jak sugeruje Pan w pierwszym zdaniu komentarza) ten tekst miałby być niemerytoryczny i emocjonalny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Aleksandrze,
      W tym rzecz, że ja odebrałem tę wypowiedź inaczej, coś w rodzaju: "weźcie Polacy w końcu uchwalcie swoją ustawę i zamknijcie Żydom usta, rozliczcie się z prawowitymi spadkobiercami, bo reszta wam nie da spokoju, a my potrzebujemy zgodnych koalicjantów". Dobranie Blaichmana do przemówienia też nam pomaga w obaleniu absurdalnych żądań. Taka interpretacja tłumaczy natychmiastową agresję B. Netanjahu. Pamiętajmy, że ustawa JUST zobowiązuje do informowania o sprawie,a nie rozwiązania sprawy i została uchwalona przy znikomej frekwencji przez aklamację bez identyfikacji głosujących kongresmenów.
      Jeżeli chodzi o emocje i merytorykę. Pomija Pan fakt, że p. Pompeo zaakcentował "kompleksowość" rozwiązania i określił bezpośrednich poszkodowanych, co wg mnie wyklucza restytucję mienia bez spadkowego. Cały wpis jest natomiast emocjonalny w odbiorze. Kończy Pan bardzo dramatycznie, tak jak by się nagle coś zmieniło. Otóż od lat nie zmieniło się nic. W tym sensie jest ten wpis emocjonalny.
      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  11. Pani Halko,

    Obraz szkolnej edukacji, jaki rysuje Pani w swoim komentarzu, w pełni pokrywa się z moimi obserwacjami.
    Dość sięgnąć po podręczniki historii szkoły podstawowej, by dostrzec, jak ordynarne łgarstwa wpaja się dzieciom.
    Od „oswajania” PRL-u poczynając, po gloryfikację OS i bełkot nt. Wałęsy itp. postaci „opozycji demokratycznej”.
    To kompleksowe, systemowe zatruwanie młodych umysłów, nie waham się nazywać zbrodnią na narodzie.
    Treści tych podręczników czynią ogromne spustoszenie i przyniosą katastrofalne skutki. Co ważne i tragiczne - nikt nie ma zamiaru ich weryfikować ani napisać na nowo współczesnej historii Polski, a od tego należałoby rozpocząć autentyczną dekomunizację. Tym bardziej nie zrobi tego rząd PiS, który – poza werbalnymi deklaracjami w sferze historycznej, jest kontynuatorem wszelkich łgarstw i zabobonów III RP.
    Patrząc na rzecz z nieco innej perspektywy, realny stosunek tej władzy do kwestii edukacji widać m.in. w przyzwoleniu na wejście na teren szkół zła nazwanego „LGBT”.
    Do tego nie wolno było dopuścić! Żadna pokraczna „demokracja III RP” ani rzekome „prawa mniejszości” ,nie uprawniają do takiego procederu. Państwo, któremu zależy na dobru i bezpieczeństwu dzieci, powinno tu działać wszelkimi (podkreślam) metodami. Ale ta sprawa pokazuje też poziom świadomości i mentalności ludzi nazywanymi „rodzicami” tych dzieci. Jeśli dopuścili do takiego skrzywdzenia swoich pociech, nie mają prawa nosić tego zaszczytnego miana.
    Gdy piszę o edukacji, mam oczywiście na myśli przekazywanie wiedzy przez rodziców, dziadków. Co nie zawsze jest możliwe, również dlatego, że pokolenie lat 80. czy 90. jest potężnie skażone sowiecką mentalnością.
    Mam też na myśli edukację własną, bo w tym obszarze istnieją ogromne błędy i zapóźnienia. Dość pomyśleć, że gdyby naszych rodaków rzetelnie edukowano w zakresie historii relacji polsko-rosyjskich, pogrobowcy endo-komuny, różni „Słowianie”, itp. „przyjaciele Rosji”, tak masowo dziś obecni „na prawicy”, byliby na kompletnym marginesie.
    Bo nie ma rzeczy bardziej kompromitującej dla Polaka, jak postrzeganie w Rosji jakiegoś „sprzymierzeńca”.

    Ma Pani rację pisząc, że „to nie kosztuje kropli krwi”. Cena jednak jest wysoka, bo edukacja wymaga czasu, wytrwałości, konsekwencji. Cech wielce dziś niepopularnych i wartości, na której brak każdy narzeka. To działanie, które nie będzie efektowne i nie przyniesie natychmiastowych korzyści.
    To sprawia największą trudność, bo w świecie, jaki nam zbudowano, ma liczyć się tylko to, co tu i teraz.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Halko, Panie Aleksandrze,
      Nie możemy zapominać, że ludzie nie nauczeni najprostszego związku przyczynowo-skutkowego jakim jest praca i osiągana z niej korzyść nie mają możliwości etosu pracy nauczyć swoich pociech. Ludzie, jak Pani celnie napisała, zarabiający drugim etatem na narkotyki dla dzieci robią to, bo myślą, że tak trzeba. Ich dzieci widzą zmęczonych biednych rodziców i wypoczętych bogatych "cwaniaków". Po co więc się uczyć? Po co ciężko pracować? Przecież gołym okiem widać, że dobra nie biorą się z pracy. A jak już ktoś ciekawski i chce się uczyć, to szkoła skutecznie go zniechęci.
      Panie Aleksandrze, pisze Pan, że nie wolno było do tego dopuścić. Zgadzam się. Nie było wolno. Tak jak nie wolno było dopuścić do polityki komunistów, jak nie wolno było wierzyć Wałęsie, jak nie wolno było... Stało się. Dopuściliśmy. Nie ci, których nie chce Pan nazwać rodzicami. Ludzie, których zdolność postrzegania świata pozwala na obsługę pilota TV, nie są w stanie do czegokolwiek dopuścić lub nie. Dopuściliśmy my, którzy wiemy nieco więcej o świecie od przeciętnego fana "Kiepskich" i pana Martyniuka.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. "Ludzie, których zdolność postrzegania świata pozwala na obsługę pilota TV, nie są w stanie do czegokolwiek dopuścić lub nie."

      Czy to ich usprawiedliwia i tym samym zwalnia z odpowiedzialności za kraj, który udziela im, że się tak wyrażę gościny, z której czerpią chrapami, gdy My, Polacy coś wywalczymy?! Jeśli tak, to może Pan o nich śmiało pisać nieużytki!

      Usuń
    3. Panie Halko,
      Oczywiście może Pani prywatnie pogardzać ludźmi za ich niezawiniony niedorozwój umysłowy. Niezawiniony, bo mamy dostępne opracowania naukowe mówiące o tym, że zaniedbania rozwoju pewnych cech w okresie dzieciństwa nie da się w żaden sposób nadrobić w późniejszym okresie. Dlatego nie uważam, by można było, choćby próbować, przerzucać winę za efekty systemu, na ofiary tego systemu. Nie uważam też, bym chciał walczyć o kraj, z którego miałbym już na starcie wykluczać, jako „nieużytki”, ludzi słabszych i pokrzywdzonych. Nie o taki kraj nasi najwybitniejsi rodacy też walczyli. Powtórzę więc, ma Pani prawo prywatnie pogardzać kim Pani chce, ale wrzucanie tej pogardy na forum publiczne, nawet jeśli jedynie w celu zmotywowania kogokolwiek, nam nie przystoi i z ludźmi tak postępującymi nie jest mi po drodze.
      Pozdrawiam

      Usuń
    4. Rafał Stańczyk,

      Nic nie zwalnia człowieka z myślenia. Ani ubóstwo, ani brak wykształcenia, wiedzy politycznej czy historycznej.
      Nikt, kto uważa się za istotę rozumną – choćby był tylko „operatorem pilota tv”, nie może być „rozgrzeszony” z nieużywania rozumu.
      Dlatego przemycając to gładkie zdanie - „Dopuściliśmy my, którzy wiemy nieco więcej o świecie od przeciętnego fana "Kiepskich" i pana Martyniuka” - Pan dopuszcza się manipulacji.
      Zawiera ono nie tylko głęboki błąd poznawczy, ale równie poważną insynuację, jakoby odpowiedzialność za stan polskich spraw spoczywała głównie na grupce ludzi samodzielnie myślących.
      Gdyby tak było w istocie, nie powstałaby III RP – oparta na iluzorycznej „władzy suwerena”, a mitologia demokracji nie byłaby w tym państwie narzędziem szalbierzy.
      „Wiedzieć więcej” - oznacza większą odpowiedzialność, ale „nie wiedzieć nic” - bynajmniej nie zwalnia z odpowiedzialności.

      Usuń
    5. Aleksander Ścios,
      Nie wiem, czym powodowany, ale dopuścił się Pan nieładnego zabiegu erystycznego. W pierwszych dwu zdaniach pisze Pan o obowiązku myślenia i odpowiedzialności, tak jak ja bym wcześniej zwalniał kogokolwiek z takiego obowiązku. Albo całkowicie nie zrozumiał pan mojej wypowiedzi, albo celowo stosuje Pan ten zabieg, by już na początku moją wypowiedź zdezawuować. Myślę, że nie trzeba nikomu tłumaczyć różnicy między obowiązkiem, czy "używaniem rozumu" a możliwością, sprawczością. Żadnym słowem nie zwolniłem nikogo z myślenia i odpowiedzialności, ale ośmieliłem się zauważyć, że ofiar tego systemu nie można obarczać winą za to, że są ofiarami. Dalej zarzuca Pan mi manipulację, błąd poznawczy nie tłumacząc, na czym wg Pana ten błąd polega. Pisze Pan, że moja wypowiedź zawiera "poważną insynuację, jakoby odpowiedzialność za stan polskich spraw spoczywała głównie na grupce ludzi samodzielnie myślących". Tak, Panie Aleksandrze, zdecydowanie tak twierdzę. Uważam, za jakąś kpinę twierdzenie, jakoby miało być przeciwnie. Na kim głównie miałaby spoczywać odpowiedzialność za stan polskich spraw? Na ludziach niepotrafiących samodzielnie myśleć? Czy to jest ten "głęboki błąd poznawczy"?
      Nie rozumiem też, czego miałby dowodzić argument o iluzoryczności polskiej demokracji. Zwycięstwo "szalbierzy" zmieniło zakres odpowiedzialności? Zwolniło z odpowiedzialności tych wiedzących więcej?
      Nie wiem, co jeszcze miałbym dokładniej wytłumaczyć.
      Pozdrawiam

      Usuń
    6. Rafał Stańczyk,
      "Ludzie, których zdolność postrzegania świata pozwala na obsługę pilota TV..." "urządzają" sobie i wszystkim pozostałym kraj w którym żyją. Mogą to robić tylko dlatego że mają przewagę liczebną. Dlatego #DemoKreacja jest systemem wynaturzonym, bo "operatorzy pilota" są używani do legitymizacji miernot wystarczająco cwanych i (bywa) miernot inteligentnych, żeby żerować na całym społeczeństwie również na tych "którzy wiedzą nieco więcej o świecie od przeciętnego fana "Kiepskich" i pana Martyniuka”. Proszę ich nie rozgrzeszać. Wystarczy żeby wyściubili nos poza granice terytorium polskiego i popełnili wykroczenie, a przekonają się że nieznajomość prawa kraju w którym miało to miejsce nie zwalnia od odpowiedzialności. Nic ich nie zwalnia z odpowiedzialności za tzw. "wyborcze decyzje". Dlatego tylko "garść ludzi" wiedzących "więcej o świecie", a nie "Kiepscy" w swej masie mogą doprowadzić Polaków do Niepodelgłej. To będą nowe "elity działania". To co mamy zawdzięczamy zdegenerowanej części "elit trwania", które podjęły współpracę z "elitami korzystania" na "obaleniu komuny"

      Usuń
    7. @rodakvision1
      Szanowny Panie,
      Sądząc po reakcji (nie tylko pańskiej) na mój wpis poczuwam się do obowiązku (próby) doprecyzowania.
      Absolutnie zgadzam się, że "tylko garść ludzi wiedzących więcej o świecie (...) mogą doprowadzić Polaków do Niepodległej". Zgadzam się również, że "operatorzy pilota są używani do legitymizacji" tego co mamy.
      Moja niezgoda dotyczy jedynie obwinianie "operatorów" za obecny stan rzeczy. Takie obwinianie jednoznacznie kojarzy mi się choćby z obwinianiem ofiary gwałtu o uczestnictwo w gwałcie, co się praktykuje nie w naszym, chrześcijańskim, systemie wartości.
      Myślę, że użycie cudzysłowu do słowa "urządzają" w pierwszym zdaniu świadczy, że Pan to doskonale rozumie.
      Pozdrawiam

      Usuń
    8. Szanowny Panie,
      Tak, nawet w "nieograniczonych" ilością znaków wypowiedziach powstają trudnosci we wzajemnym zrozumieniu. "Urządzają" w cudzysłowie oznacza, że nie oni decydują, że - jak wszyscy wyborcy pod każdą szerokością geograficzną - wykonują jedynie bezmyślny gest w plebiscycie na kartki.
      Ponieważ nic ich nie zwalnia z myślenia, to obwiniam ich o to, jak "organizują" mi życie za pomocą swoich reprezentantów.

      Proszę nie pisać takich rzeczy:
      "Moja niezgoda dotyczy jedynie obwinianie "operatorów" za obecny stan rzeczy. Takie obwinianie jednoznacznie kojarzy mi się choćby z obwinianiem ofiary gwałtu o uczestnictwo w gwałcie,..."
      Ofiara gwałtu nie wybiera gwałciciela, a "operatorzy" to robią i są "gwałceni" nie tylko oni ale wszyscy inni. To ich nie tylko "obwinia", ale ich dyskwalifikuje do roli objętych nadzwyczaj troskliwą opieką w "chrześcijańskim, systemie wartości". I niech sobie "system", albo ludzie do niego ponad życie przywiązani otaczają ich wartościami jakimi chcą, ale nie za cenę innych. Nawet tych którzy nie przykładają ręki do "kłamstwa demokratycznego". Osobiście obwiniam #DermoKreację i wszystkich jej uczestników. "Kiepscy" w tym systemie odgrywają rolę zasadniczą i jako tacy nie mogą być zwolnieni z odpowiedzialności. Chyba, że ekspert sądowy uzna ich za niepoczytalnych, ale wówczas trzeba ich izolować, zamknąć, a nie powierzać najważniejsze decyzje dot. państwa i milionów ludzi. Kto postawi ich przed sądem za współudział? Pomimo wszystko wyrażam nieustający podziw dla Judymów i Siłaczek, bo to oni powinni się zajmować "operatorami", a nie "operatorzy" państwem. IIIRP to Obrzydłówek, a nie Polska. Mają co robić. My mamy inny cel: Marsz ku Niepodległej tworzący dla niej "elity działania"

      Pana komentarze stanowią wartość samą w sobie, ale nie została ona zbudowana na usiłowaniu dowiedzenia błędnego rozumowania Gospodarza.
      Polemika jest tu mile widziana o ile wnosi coś do naszej wiedzy wyniesionej z tekstu Pana Aleksandra.

      Pozdrawiam

      Usuń
  12. Witam na blogu jestem od około półtora roku więc nazwałbym się na tę chwilę "czytelnikiem".Kiedyś mówiłem o swoim roczniku"rocznik wolności". Jednak kiedy zainteresowałem się głębiej historią naszego kraju już więcej tak nie powiem. Zakupiłem i przeczytałem oba tomy "Nudis Verbis"w tym roku. Książki naprawdę dają do myślenia.Teraz mam zamiar udostępnić te bardzo ważne lektury rodzinie i znajomym. Będę informował na blogu mam nadzieję o sukcesach." Mam nadzieję", ponieważ podjąłem już próbę i wielu ludzi na słowa, że komunizm wcale nie upadł - puka się w czoło lub twierdzi że nie wierzy w teorie spiskowe, że komuna to była wtedy jak dziadkowie i rodzice opowiadali o godzinie policyjnej i produktach na kartki. Przeraża mnie nieświadomość ludzi mojego pokolenia. Mam 30 lat, a to na tyle dużo że można spojrzeć na otaczającą nas rzeczywistość racjonalnie. Mam wrażenie jednak że moi rówieśnicy, w ogóle się Polską nie interesują. Ważniejszy jest nowy smartfon albo e-papieros. Będzie ciężko ale nie poddam się szybko i jak uda się uświadomić chociaż jedną osobę to uznam to za sukces. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Marcinie,

      Zanim uczyni to nasz Autor, który ma często ograniczony dostęp do własnego bloga, pozwoli Pan, że serdecznie Pana powitam i będę niecierpliwie czekała na Pańskie komentarze.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Dziękuję Pani Urszulo, bardzo mi miło :-)
      Z pewnością daleko mi jeszcze do wysokiego poziomu bloga i Państwa wiedzy ale staram się jakoś systematycznie ją uzupełniać bo niestety uczyłem się w szkole systemem o którym mowa w powyższych komentarzach.
      Jeszcze raz bardzo mi miło Pozdrawiam Pana Aleksandra i wszystkich czytelników i komentatorów bloga :-)

      Usuń
  13. Witam, wbrew temu co się publicznie pisze o poprawce do ustawy o IPN, ona gograniczała możliwość ścigania za znieważenie narodu polskiego. Wyłączała z odpowiedzialności karnej "naukowców" i "artystów". W polskim prawie jest odpowiedni paragraf, a mianowicie art. 133 kodeksu karnego(znieważenie) oraz art. 49 kodeksu wykroczeń (lekceważenie). Tylko lenistwo prokuratorów i innych upranionych organów sprawia, że bezkarnie znieważa się lub okazuje się lekceważenie dla narodu polskiego.

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam.
    Nie wiedziałam, czy wysłać, ale uznałam, że POLONIA, która czyta tego bloga, powinna wiedzieć, co się w tej IIIRP wyprawia? Więc niech to idzie na cały świat!

    Obecny kanon lektur: „Dzienniczek cwaniaczka” (nie polski, ale amerykański). Polskie gimnazja wyhodowały polskiemu społeczeństwu 90% IDIOTÓW). MASAKRA!
    Następny: „Mikołajek – realia lat 60-tych” Francji ale nie polskie!
    Kolejne: „Dynastia Niziołków”. No nareszcie coś polskiego. O warszawskim cwaniaczku i jego rodzicach apatrydach. Doskonale opisana codzienność początków transformacji z PRL w IIIRP.
    Owszem są „Chłopcy z placu broni”? Ale to znowu o węgierskich dzieciach.
    No to może „Opowieści z Narni”, naturalnie, by polskie dzieci wczuwały się całym swoim jestestwem w losy biednych, angielskich nastolatków, którym ta nastoletniość przypadła na czas wojny. A co z polskimi dziećmi wywleczonymi na kołdrach o 4:15 w trzech wywózkach, w bydlęcych wagonach na nieludzka ziemię, umierające po drodze z przemarznięcia (to szczęściarze wyjątkowi),ssące pasy ze skóry by nie pomrzeć z głodu, chorób, wycieńczone katorżniczą pracą?! Nasze dzieci nie mogły się ukryć nawet w szafie!

    Serce mi ledwie może znieść żałość, gdy muszę patrzeć, jak moje dziecko musi wkuć zakłamaną historię Polski…nie w PRL, ale w drugiej dekadzie XXIw!!! Mimo, że już można mówić głośno bo w podręczniku do historii o rtm. Pileckim, ba! nawet o „Lalku”, ale wciąż jak jakieś przekleństwo, onucowy smród, przewija się ta istota z Popowa, która uwikłana we wszystkie chyba dostępne agentury, urządziła Polakom życie w IIIRP!

    A to jeszcze coś Państwu napiszę! Dacie Państwo wiarę, że kilka lat temu (a więc już w XXI wieku i w <> zdawać by się mogło), moja wówczas 9 letnia córka miała nawet swoje pierwsze prześladowanie w szkole z tytułu poddania wątpliwości pokojowego Nobla i jego bohaterstwa, patriotyzmu. Nie ukrywam, że „maczałam palce” w tej pracy domowej dot. Polaków – noblistów. Sienkiewicza, Reymonta i Marię Curie – Skłodowską przybliżyłam córce w domu. Miłoszem i tą drugą pupilą komuszą nawet się… Powiedziałam, że Konopnicka czy Zofia Kossak – Szczucka powinny dostać Nobla zamiast tych... Kiedy opowiadałam „Trembowle”, córka wyglądała jakby zjeżdżała z Gubałówki na Snowtubingu. Jednak celowo na opis noblisty narzuciłam córce TV Bolka! Córka, cały czas przeczuwała: „Mamo, ale żeby z tego – no wiesz – problemów nie było?”.
    Pomyślała, że gdzie tam! Przecież żyjemy w wolnej Polsce, jest w końcu "wolność, równość, demokracja". Nazajutrz córka wróciła ze szkoły z miną jakby ją ktoś w gównie wytarzał dosłownie i z pretensjami, jak mogłam?! Jak mogłam ją tak narazić? Jak mogłam jej tyle kłamstw o tym nobliście, legendzie solidarności naopowiadać? Powiedziała, że pani – dotychczas milutka pani nauczania początkowego – wpadła w furię. „No proszę, no czytaj, no przeczytaj nam wszystkim, co napisałaś! No proszę czytaj głośno! Niech wszyscy usłyszą!!! Córka powiedziała: „Mamo, bałam się jej! Mówiła zmienionym głosem. Pieniła się i popluła!”. Nastawiła całą klasę przeciwko mojej córce. Do tego stopnia, że przez resztę dnia uczniowie z klasy wołały za moją córką: „Jak mogłaś tak wielkiego Polaka, bohatera narodowego w tak zły sposób opisać?!”

    Usiadłam z córką w domu i na spokojnie zaczęłam wyjaśniać, że teraz już wiesz, że od dziś „prawdziwej historii Polski” uczymy się TYLKO w domu!
    Usłyszał te słowa mój tato, który przyjechał właśnie odwiedziny i rzekł: „Czyli wróciliśmy znowu…? Znowu jak za czasów stalinowskich, o „Katyniu” będziemy mogli sobie mówić w domu, pod stołem?!”.
    ***
    Pan Rodak już wyszedł z tym pomysłem, a p. Scios swego czasu podał nam tu nawet kanon filarowych książek, które po obowiązkowym przeczytaniu, uszlachetnić powinny każdego Polaka.
    Trzeba nam, zatem stworzyć tu na Bezdekretu i „wrzucić” na rodaknet.com taki właśnie kanon lektur „maszerującego Polaka”. Tak uważam. Może nawet dałoby się umieścić w pdf’ie te ebooki?
    No coś musimy robić?!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  15. Bardzo bym prosił o podanie daty lub tytułu posta , w którym ów kanon został zaproponowany. Dziękuje .

    OdpowiedzUsuń
  16. Copamondial1998,

    Jako że pewna lista została zaproponowana przez Pana Aleksandra na moją prośbe pozwolę sobie podac link:

    https://bezdekretu.blogspot.com/2016/12/konserwatysci-wszystkich-krajow-aczcie.html?showComment=1481824408135&m=1#c3057318793204364495

    Być może są jeszcze inne propozycje, w innych postach, ktorych nie kojarzę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Rafał Stańczyk,

    Różnimy się tym, że ja słowa M. Pompeo - „Namawiam polskich kolegów,by poczynili postępy w zakresie kompleksowego ustawodawstwa dotyczącego restytucji mienia prywatnego dla osób,które utraciły nieruchomości w czasie Holocaustu"-
    https://www.state.gov/secretary/remarks/2019/02/289396.htm
    tłumaczę literalnie - tak, jak wskazuje ich treść i kontekst wypowiedzi,
    Pan zaś, tłumaczy – co sekretarz stanu USA miał na myśli.
    Ponieważ moja wiedza nie sięga tak daleko, by odgadnąć ukryte intencje pana Pompeo (mogę jej tylko pozazdrościć) pozostańmy przy swoich opiniach, a rozstrzygnięcie zostawmy czytelnikom.
    W kwestii Pana wyjaśnień dotyczących zarzutu emocji i braku metaforyczności, rozumiem, że zarzut ten wynika z odmiennej interpretacji wypowiedzi M.Pompeo. Zauważę tylko, że to mało racjonalna podstawa.
    Jeśli zaś razi Pana akapit kończący mój tekst, to dla uświadomienia sobie istoty tej sprawy, proszę o solidny argument.
    Czy na przestrzeni ostatnich trzech dekad, zechce Pan wskazać transparentny przykład takiego zachowania rządu III RP, gdzie pod wpływem żądań innego państwa, jawnych nacisków środowisk antypolskich i kombinacji operacyjnej obcych służb, podejmowana jest natychmiastowa decyzja o zmianie obowiązującej ustawy?
    Nie wykluczam, że Pan nie rozumie – jaka rzeczywiście zaszła zmiana, ale czynienie na tej podstawie zarzutu autorowi, uważam za mało poważne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Aleksandrze,
      Ponownie erystyka z pańskiej strony. Jeżeli słowa: "dogadajcie się z Żydami w sprawie zwrotu majątku, bo jeśli tego nie zrobicie, my zrobimy z was antysemitów i wspólników holokaustu" są tożsame z "„Namawiam polskich kolegów,by poczynili postępy w zakresie kompleksowego ustawodawstwa dotyczącego restytucji mienia prywatnego dla osób,które utraciły nieruchomości w czasie Holocaustu" to nie mam argumentu. Jak Pan pisze rozstrzygnięcie pozostawmy czytelnikom.
      Co do drugiej części, nie będę szukał przykładu zmiany ustawy na wypisanych przez Pana warunkach, gdyż zapewne jest to niewykonalne. Wcześniej nie było potrzeby upubliczniania żądań, nacisków, działań obcych służb z tej prostej przyczyny, że poprzedni rząd uchwalał wszystko, co obcy chcieli (niewiele choćby brakowało, by Lasy Państwowe były dziś w rękach żydowskich) i był chroniony parasolem medialnym. Najlepszym przykładem niech będzie oddanie śledztwa smoleńskiego Rosjanom. Parafrazując pańskie słowa, nie wykluczam, że Pan nie rozumie pułapki swojego toku myślenia, ale czynienie na tej podstawie zarzutu do mnie jest mało poważne.

      Usuń
  18. Marcin C,

    Witam Pana na bezdekretu i bardzo się cieszę, że zechciał Pan zamieścić swój komentarz.
    Ponieważ nie mam możliwości bezpośredniego kontaktu z czytelnikami „Nudis verbis”, każda taka wypowiedź, a w szczególności autorstwa młodego człowieka, jest dla mnie bezcenna.
    Dziękuję, że zadał Pan sobie trud lektury moich książek, a jeszcze bardziej dziękuję, że ma Pan odwagę udostępnienia tych treści wśród znajomych i rodziny.
    Piszę odwagę, bo najwyraźniej nie zniechęciły Pana opinie nieprzychylne.
    To, co chce Pan robić jest doskonałym wypełnieniem zamysłów długiego marszu - drogą, która, poprzez osobiste świadectwo, edukację i organizację, ma prowadzić do powstania autentycznej, polskiej elity.
    Sprzeciw wobec „prawd objawionych” III RP i podważanie każdej „doktryny” narzuconej nam przez „ojców założycieli”, jest nieodzownym warunkiem wejścia na tą drogę.
    Mam nadzieję, że czytając nasze rozmowy na bezdekretu i świadectwa osób, które już próbują tej roboty (a w szczególności relacje Pani Halki), ma Pan wiedzę, jak trudne to zadanie.
    Nieświadomością innych, proszę się nie przerażać. Póki nie czerpie ona ze złej woli lub lenistwa intelektualnego, jest przypadłością „do uleczenia”. Groźniejsi są „wyznawcy” i „wszystkowiedzący”, zwolennicy partii, „wierzący w polityków”, posiadacze tajnej wiedzy i różnej maści mędrcy po internetowych fakultetach. Tu racjonalne argumenty zawodzą i dla własnego dobra oraz higieny psychicznej lepiej odstąpić od dyskusji ze ścianą.
    Podoba mi się Pański racjonalny „program”: „nie poddam się szybko i jak uda się uświadomić chociaż jedną osobę to uznam to za sukces”.
    Życzę Panu wielu takich sukcesów, życzę wytrwałości i męstwa.
    Serdecznie dziękuje za to świadectwo i zachęcam do komentowania.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Panu bardzo Panie Aleksanderze.
      Szczerze, nie mogłem się powstrzymać od przeczytania "Nudis Verbis".Po tak ciekawych tekstach pisanych przez Pana byłem ciekaw treści "Wielkiej Księgi Bez Dekretu".
      Po rozmowach z moimi rówieśnikami zdaję sobie doskonale sprawę jak trudne to zadanie i jak długi może być to marsz.Jednak jest we mnie, nie wiem skąd jakaś pogarda do tego całego niepolskiego politycznego swiata, że będę starał się uświadamiać ludzi ze swojego otoczenia tak jak tylko będę potrafił.Jedną z metod będzie polecanie właśnie "Nudis Verbis"
      Cieszę się że jako przedstawiciel młodego pokolenia dałem przynajmniej tak myślę Państwu "maszerującym" nadzieję w nas młodych. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Panie Marcinie,

      To był jeszcze "głęboki Gierek". Prowadziłem obóz harcerski i zaprosiłem z okazji 1 Sierpnia Kombatanta Armii Krajowej na ognisko. Wyszedłem po Niego na przystanek autobusowy. Przywitaliśmy się i idąc do lasu przedstawiłem mu nasz program obchodów Rocznicy Powstania Warszawskiego. Dziękując Mu za przybycie podreśliłem niezbędność i wagę Jego świadectwa. W pewnym momencie zatrzymał się, spojrzał mi w oczy i spytał: Czy Pan, młody człowieku nie boi się? Nie obawia konsekwencji zapraszania człowieka wyrzuconego poza nawias, bo Polak? Odpowiedziałem: przecież to my mamy rację, a ja jestem ich komendantem. Wprowadziłem Go na niewielką polanę i gdy zobaczył scenerię, to stanął, zaczął szybko oddychać jak po długim biegu i po policzkach spłynęły my łzy. Ujrzał szałasy, a przy nich siedzące grupy harcerzy i harcerek.
      Niewielkie ognisko z wiszącym kociołkiem pełnym grochówki. Ktoś czyścił broń (wiatrówka :-)) Inny cicho grał na ustnej harmonijce, a na obrzeżach obozowiska wartownicy nawoływali się "puchaniem sowy". "Dowódca" oddziału zameldował wizytującemu "leśnych" Kombatantowi gotowość do rocznicowych obchodów. W reakcji naszego gościa nie było już nic ze wzruszenia, które tak mocno było widoczne chwilę wcześniej. Był u siebie, wśród swoich. Niepozorny, a przecież wielki, Starszy Pan z teczką w ręce pamiętającą tamten czas, kiedy za jej zawartość groziła śmierć. Piosenki, opowieści... Został z nami do rana śpiąc w szałasie. Gdy go żegnałem wsiadającego do autobusu usłyszałem słowa które jakże często wracały przez całe, dosyć długie już życie:
      bać się może każdy. Nie boi się tylko wariat. Ale najważniejsze to umieć lęk kontrolować. Druh to potrafi i tamta młodzież też będzie umiała. Jak przyjdzie potrzeba, to pójdziecie jak my poszliśmy, bo to zostaje na całe życie.
      Był w moim życiu okres wspinaczkowy i nigdy nie związałem się liną z kimś kto powiedział że się nie boi. Wspinałem się z ludźmy co mieli cykora, ale nie pękali.
      Nie piszę tego dla jakiejś płytkiej autokreacji.
      Piszę, bo pana deklaracja jest formą publicznej obietnicy, która z panem zostanie do późnej starości i pan też pójdzie jak przyjdzie potrzeba, bo w młodych ludziach jest ten ciąg do prawości. Ci z nich, którzy go odczują w pełni świadomie, to pójdą drogą prawych do końca.
      Czy w grupie, czy samotrzeć nie będzie miało dla nich znaczenia i żadna wola większości tego nie zmieni.
      Z takich elitarnych powstała "garść ludzi" co przywróciła Polakom Polskę.

      Z radością witam wśród Maszerujących.

      Usuń
    3. Dziękuję bardzo za te piękne słowa na przykładzie Pana wspomnień których tylko pozazdrościć :-) Pozdrawiam

      Usuń
  19. Copamondial1998,Wood,

    Panu Wood bardzo dziękuję za wskazanie odpowiedniego miejsca, a dla ułatwienia, pozwolę sobie ponownie wkleić odpowiedź z grudnia 2016:


    Przyznam jednak, że pytanie o książki i autorów, „do których nie sięgnąć byłoby śmiertelnym grzechem zaniechania”, sprawia mi niemałą trudność.
    Z trzech powodów.
    Po pierwsze, sytuuje pytanego w roli mędrca-autorytetu, od którego mamy prawo oczekiwać życiowych porad i etycznych drogowskazów. Ponieważ taka rola wiąże się zwykle ze znacznym stopniem stetryczenia owego autorytetu,(a często i gorszych przypadłości) chętnie odstąpię ją godniejszym i …starszym ode mnie :)
    Po wtóre, wymaga od pytanego dużego dystansu od własnych upodobań i subiektywnych ocen oraz wskazania takich dzieł i autorów, którzy sięgają ideałów klasyki. Z tym zaś, wiąże się trudność trzecia.
    To, o co Pan pyta dotyczy bowiem całej formacji człowieka – począwszy do wczesnych lat dziecięcych, a na wieku podeszłych skończywszy.
    I tu jest kłopot, bo jak w formule takiego pytania zmieścić sugestię o konieczności zaczytywania się w polskich bajkach, klechdach i legendach, „połykania” książek Juliusza Verne i kolejnych „Tomków”, fascynacji „Potopem”, „Krzyżowcami” i „Królem trędowatych”, czytywania nudnych lektur z wyprzedzenie o kilka lat i obowiązkowego zasypiania nad urzekającym Słowackim czy niezrozumiałym, ale ekscytującym Norwidem?
    Czy bez przejścia takiej (lub podobnej) drogi, uda się w wieku dorosłym „zgłębiać pamięć polskich dziejów” – nie wiem.
    Moje pokolenie, jeszcze miało to szczęście, że książkę traktowało jak przyjaciela. Kolejne pokolenia, nie znają już smaku tej przyjaźni.
    Rozumiem jednak, że Pańska prośba dotyczy wskazania źródeł uniwersalnych - treści, które trzeba przyswoić, by poczuć dumę z polskich dziejów i polskiej kultury.
    Pozwolę sobie zamieścić listę tych książek i autorów (kolejność przypadkowa), które – moim zdaniem, spełniają takie kryterium:
    - prace Mariana Zdziechowskiego, w szczególności – „Od Petersburga do Leningrada”,
    - „Szkice o nacjonalizmie i katolicyzmie polskim” – ojca Józefa M.Bocheńskiego,
    - „Historia powszechna” - Franza Josefa Holzwartha (rzecz monumentalna, a kiedyś obowiązkowa),
    - „Między Niemcami a Rosją” - Adolfa Marii Bocheńskiego,
    - „Wskrzeszenie Państwa Polskiego” - Michała Bobrzyńskiego,
    - Józefa Mackiewicza – wszystko co napisał, bo jest największy,
    - „Dziennik pisany nocą” i "Inny świat"- Gustawa Herlinga-Grudzińskiego,
    - „Bolszewizm” - Adama Krzyżanowskiego
    - „Rok 1920” - Józefa Piłsudskiego
    - „Cywilizacja komunizmu” – Leopolda Tyrmanda
    Z rzeczy nowszych, na pewno warto sięgnąć po:
    „Historię polityczną Polski 1935 – 1945” – Pawła Wieczorkiewicza, „Długie ramię Moskwy” - Sławomira Cenckiewicza, „W obronie niepodległości. Antykomunizm w II Rzeczypospolitej” – pod red. Jacka Kloczkowskiego i Filipa Musiała, „Z dziejów agonii i podboju. Prace zebrane z zakresu najnowszej historii Polski” - Janusza Kurtyki, „Harcerska droga do Niepodległości. Od "Czarnej Jedynki" do Komitetu Robotników” - Justyny Błażejowskiej czy „Nowe kłamstwa w miejsce starych. Komunistyczna strategia podstępu i dezinformacji” -Anatolija Golicyna. Jeśli ktoś ma ochotę wejść głębiej w tematykę rosyjską (choć nie tylko) polecam „Konia trojańskiego” Jeffreya Richarda Nyquista i jego „Origins of the Fourth World War”.
    Jak Pan widzi – są tu rzeczy stare, a dziś zapomniane oraz nowe, ale raczej niepopularne.
    Nie podejmę się natomiast wskazania jakiejkolwiek książki, która wiernie i w prawdzie przedstawiałaby najnowsze dzieje PRL i okresu tzw. transformacji ustrojowej. Moim zdaniem, taka książka jeszcze nie powstała, co zresztą pokazuje, w jak zakłamanej i tragicznej rzeczywistości przychodzi nam szukać polskiej drogi do wolności.

    https://bezdekretu.blogspot.com/2016/12/konserwatysci-wszystkich-krajow-aczcie.html?showComment=1481824408135&m=1#c3057318793204364495

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Aleksanderze
      A co Pan sądzi o książkach Wojciecha Sumlinskiego?Nie są to dzieła nadające się do edukacji nowych pokoleń,nie są to również książki które pokazują jak walczyć z otaczającą nas rzeczywistością i nie wskazują drogi do Niepodległej jak w przypadku Pana książek ale dla niektórych ludzi informację tam zawarte mogą być szokujące np jak w przypadku książki o Tusku. Zastanawia tylko fakt ze książki Pana Sumlinskiego bardzo dobrze się sprzedają i nikt tego nie blokuje chociaż pewnie by mógł.

      Usuń
  20. ------> DO Rafał Stańczyk7 marca 2019 15:49

    A niech pan nie myli pojęć i nie strzela "tu" do mnie paralizatorem o pogardzie, jak to mają w zwyczaju robić komuniści lub nomen omen UŻYTECZNI… IDIOCI! :-/

    Pierwsza sprawa.
    Ewangelia wg św. Mateusza przekazuje nam przypowieść o talentach.
    Właśnie ten trzeci sługa zostaje nazwany nieużytecznym sługą (Mt 25,30).
    A tak tak. Czas mi było się już nauczyć kontrować baranom, co mi ciągle tylko tak łomot przez plery robili: „kto bez winy niech rzuci kamień…”, czy o „nadstawianiu drugiego policzka”. To swoją drogą też powinno być jednym z zadań, jakie do wykonania ma „MASZERUJĄCY”.
    I tak należało rozumieć mój komentarz przewrażliwiony panie. Wprawdzie mniej dyplomatycznie nazwałam ich niż Ewangelista (a może to wina tłumacza), ale chodziło mi o to samo!

    Druga sprawa.
    Skoro zaś pan tak się zwiesił, to niechże mi pan wykaże, w czymże to mylnie tych „Kiepskich” określiłam? Niech nam pan tu wszystkim tak napisze, na czym polega użyteczność „Kiepskiego”? Proszę w swoim komentarzu uwzględnić budowę, działanie i zastosowanie, bo tak pojmuję utylitaryzm, a wiec użyteczność. Zużywanie prądu podczas oglądania „Kiepskich” (lub „Boskich” apatrydów zaprzeczenie wszystkiego co polskie!), czy używanie piwa, jako napoju chłodzącego się nie liczy.

    Trzecia sprawa.
    Te „ofiary systemu”, te bieduliny jak je pan tak sprytnie nazywa, dziwnym trafem opanowały do perfekcji życie z socjalu w IIIRP: dostają wcale nie małą kasę z gminy, od MOPS zapomogi, obiady darmowe dostają i węgiel na zimę. Teraz 500+. (od 2-5x). „Jak trza, to się bracieeeee wszystko da! Ino torche pomyślunku”.

    PS
    „(…) z ludźmi tak postępującymi nie jest mi po drodze”. Właściwie szczędził mi pan masy problemów. Maszerując jedną drogą z panem, musiałabym cały czas być czujną, czy mnie pan nie wepchnie w przepaść i nie zostawi na pewna śmierć lub nie zniknie nagle, by donieść na mnie moim wrogom. Problem więc rozwiązał się sam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Halka
      Zarzuca mi Pani używanie "paralizatora o pogardzie" zarzucając bycie użytecznym idiotą w identyczny sposób jak rozmaici szalbierze lub ich klakierzy używają określenia "mowa nienawiści".
      Przypowieść ewangelijna mówi i dotyczy czasów niewolnictwa, więc jeśli pani nie zauważyła, niewolnictwa już (głównie dzięki etyce chrześcijańskiej) nie mamy, choć to jak pani traktuje bliźnich (ręce opadają czytając pogardliwy sposób wypowiedzi szanownej Pani) jest dalekie od ewangelicznej miłości bliźniego - tu już Pani nie traktuje zapisów biblii literalnie. Jest to działanie charakterystyczne dla faryzeuszy.
      Zarzut dostosowania się do systemu jest już w ogóle poza krytyką. Być może Pani żyje za granicą i nie wie, że od trzydziestu lat wszystkie rządy w naszym kraju bardzo agresywnie walczyły z etosem pracy, zwalczały katolicki system moralny i sukcesywnie obniżały poziom kształcenia. Gdy człowiek żyje w faktycznej nędzy, nie opiera się zbyt długo przed przyjęciem jałmużny (dla niepoznaki określanej jako należnej pomocy). Ale by takie rzeczy dostrzec, trzeba widzieć nieco dalej niż koniec swego nosa.
      Co do użyteczności tych ludzi, większość z nich pracuje za minimalne stawki, by tacy jak Pani mogli kupić jedzenie, komputer do pisania na tym blogu, czy mydło do obmycia swych rączek po koniecznych kontaktach z "nieużytkami". Nawet jeżeli kupione przez Panią produkty są made in China, to w Chinach musiały być zakupione i tylko kilka procent tych zakupów pokrywa dług państwa, resztę wypracowali ci, których określa Pani "nieużytkami". Może Pani pochwali się, jaki użyteczny produkt dostarcza na rynek? Jeżeli tego Pani nie rozumie, to nie dziwię się, że to na co Panią stać, to zarzucanie obcym dla Pani ludziom donosicielstwo czy to, że "wepchnie w przepaść i (...) zostawi na pewna śmierć". Wszak "z obfitości serca mówią usta".
      PS
      Pani zacietrzewienie, awanturnictwo i brak szacunku dla ludzi w połączeniu z obrażaniem oponenta uświadamia mi, że nie jest Pani człowiekiem, z którym warto próbować/podejmować polemikę. Proszę więc swej "użyteczności" nie marnować na kolejny wpis do mnie skierowany.

      Usuń
  21. Rafał Stańczyk,

    Wiele Pan napisał, niczego nie wyjaśnił.
    Ja o chlebie, Pan o niebie. Albo odwrotnie.
    Nie bardzo widzę sens prowadzenia dalszej rozmowy, bo wywijając(tym razem) zarzutem "zabiegu erystycznego", próbuje mi Pan narzucić poglądy, jakich nigdy nie wyraziłem i prowadzi rozmowę na dalekie manowce.
    A ponieważ nie zwykłem tłumaczyć się z czegoś, czego nie napisałem, nie widzę też potrzeby utwierdzania Pana w bojowym nastroju.

    Gdyby Pan zapomniał, to uprzejmie przypominam, że rozmawiamy o dwóch ważnych zarzutach - braku merytoryczności oraz nazbyt emocjonalnym przedstawieniu tematu.
    Gdy nabędzie Pan pewność, że używa zarzutów adekwatnych do argumentu i argumentów właściwych dla uzasadnienia zarzutów, proszę mnie ponownie odwiedzić.
    Do tego czasu, dalszą rozmowę uważam za zbędną, a Pana i Państwa, którzy zareagowali na odpowiedzi, proszę o powściągnięcie emocji i zaprzestanie bezprzedmiotowej polemiki.
    Wydawało mi się, że temat mojego tekstu jest dalece inny niż proponowana przez Pana "kwestia kluczowa".
    Nie chciałby zatem ograniczać rozmowy do rzeczy niewiele wnoszących.

    OdpowiedzUsuń
  22. Gdy w niebie nawet nadziei nie widzą!
    Nie dziw, że ludzi, świat, siebie ohydzą
    Że utraciwszy rozum w mękach długich,
    Plwają na siebie i żrą jedni drugich.

    Adam Mickiewicz: Pan Tadeusz - "Epilog"


    Link: https://literat.ug.edu.pl/pantad/epilog.htm

    BARDZO PROSZĘ O PRZECZYTANIE CAŁOŚCI.


    Szanowni i Drodzy Państwo,

    Smutno mi, kiedy czytam ostatnią blogową "polemikę"...
    Myślę, że tak z ludźmi - i ludziom nie wolno.
    Nie będę rozwijać, przywołam tylko dwa słowa: próżność i pycha.

    Proszę wybaczyć, że nie będę kontynuować. Z mojej strony: EOT.

    Pozdrawiam wszystkich,

    OdpowiedzUsuń