Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

piątek, 1 kwietnia 2016

ZBRODNIA ZAŁOŻYCIELSKA III RP MUSI ZOSTAĆ WYJAŚNIONA

Każdy, kto nosi w sobie pragnienie wolnej Polski, musi zrozumieć, że sprawa zabójstwa księdza Jerzego Popiełuszki nie jest „tematem historycznym” ani „kwestią polityczną”, lecz wciąż żywą, nieprzedawnioną rzeczywistością, która ukształtowała fundamenty III RP i nadal decyduje o naszej przyszłości.
Przez 30 lat, w oparciu o farsę tzw. procesu toruńskiego wmawiano Polakom, że winni tej zbrodni ponieśli już karę. Ówczesna władza stworzyła powtarzaną do dziś legendę o wyłącznej winie czterech funkcjonariuszy SB i na tym kłamstwie oparła koncepcję „historycznego kompromisu” katów z ofiarami. Legendę uwiarygodnili sami esbecy, do końca odgrywając swoje role. W niezmienionej formie, kłamstwo to narzucone siłą komunistycznej propagandy, zostało przyjęte i zaakceptowane w III RP, stając się fundamentem komunistycznej sukcesji.  Odtąd wszystkie środowiska uczestniczące w zmowie milczenia przyjęły na siebie rolę zakładników zbrodni oraz odpowiedzialność za ukrywanie prawdziwych sprawców i mocodawców.  Depozyt ten do dziś daje gwarancję bezkarności komunistycznym oprawcom i stanowi „aksjologiczne spoiwo” łączące funkcjonariuszy bezpieki, ludzi Kościoła i „demokratycznej opozycji”.
Przypomnę, że Polacy i polski Kościół otrzymali szczególny nakaz od świętego Jana Pawła II. 27 listopada 1984 roku, nasz papież zobowiązał polski Kościół do wyjaśnienia prawdy o śmierci księdza Jerzego i w słowach - "Kościół nie może dopuścić, by zleceniodawcy zabójstwa księdza pozostali nieznani" – zawarł niespełniony do dziś testament.
Wszelkie próby zdemaskowania prawdziwych okoliczności zabójstwa, były i są skutecznie blokowane. To jedna z najistotniejszych wskazówek, jak z fundamentalną i żywą sprawą mamy do czynienia. W niewyjaśnionych okolicznościach ginęli świadkowie, innych zastraszano i nakłaniano do milczenia. Ludzi, którzy wykazali dość odwagi, by naruszyć tajemnicę tej zbrodni nazwano szaleńcami i fantastami. Odmówiono im prawa do zajmowania się tematem, przemilczano ich argumenty, szykanowano lub skazano na zapomnienie. Tak postąpiono z prokuratorem Andrzejem Witkowskim, tak również potraktowano księdza Stanisława Małkowskiego i Wojciecha Sumlińskiego.
Jeśli ktoś mówi dziś o potrzebie „dobrych zmian” i chce odbudowy autentycznej wspólnoty narodowej, musi też podjąć wyzwanie związane z tajemnicą zbrodni założycielskiej III RP. Tylko prawda o tym - kto naprawdę zabił księdza Jerzego, kim byli mocodawcy zbrodni i ludzie towarzyszący esbeckim porywaczom, może zburzyć fundament, na których wspiera się triumwirat morderców, tchórzy i donosicieli. Bez zrozumienia tego obowiązku, próżne są deklaracje patriotyzmu i wierności polskim ideałom, próżne epatowanie walką z patologiami tego państwa. Póki tryumfuje kłamstwo o zbrodni założycielskiej i trwa tchórzliwa zasłona milczenia – nie może być wolnej Polski.
Dlatego każdy, kto próbuje uciekać od tego obowiązku lub chciałby zamilczeć wołanie o prawdę – okłamuje siebie i innych i staje się zakładnikiem zbrodniczej intrygi.
Od wielu miesięcy jesteśmy świadkami wyjątkowo niegodziwej i ordynarnej mistyfikacji, której ofiarą ponownie staje się prawda o śmierci świętego Jerzego.
Do prezydenta Andrzeja Dudy skierowano co najmniej pięć petycji, których autorzy domagali się podjęcia sprawy zabójstwa Kapelana Solidarności i powierzenia śledztwa prokuratorowi Andrzejowi Witkowskiemu. Mam na myśli petycję Wojciecha Sumlińskiego, podpisaną przez kilkanaście tysięcy Polaków, apele księdza Stanisława Małkowskiego, Kornela Morawieckiego i środowiska kibiców oraz apel prof. dr hab. Stanisława Mikołajczaka, złożony w imieniu naukowców i pracowników uniwersyteckich zrzeszonych w Akademickich Klubach Obywatelskich im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W tym apelu znalazły się szczególnie ważne słowa – „Odzyskaliśmy niepodległość także dzięki ofierze Księdza Jerzego. Dlatego mamy obowiązek stać po stronie prawdy i dążyć do jej całkowitego ujawnienia”.
Pan prezydent III RP, który 5 maja ubiegłego roku, w trakcie swojej kampanii wyborczej składał wieniec na grobie świętego Jerzego i w dziesiątkach werbalnych deklaracji zapewniał Polaków o „wsłuchiwaniu się w ich głos” i „podjęciu misji służenia narodowi” – nie zechciał udzielić odpowiedzi na żadną z tych petycji. Przemilczał je i zignorował. Nie ma ani jednej wypowiedzi Andrzeja Dudy, w której wspomniałby o sprawie zabójstwa księdza Jerzego lub odniósł się do postulatu wznowienia śledztwa. Z odpowiedzi udzielanych telefonicznie przez urzędników Kancelarii Prezydenta wynikało, że petycje w tej sprawie były automatycznie przekierowane do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Takiej praktyki nie można nazwać inaczej, jak lekceważeniem głosu obywateli i ucieczką od odpowiedzialności.
Ksiądz Stanisław Małkowski, w wypowiedzi z 12 grudnia 2015 roku przypomniał:
Trzeba wyjaśnić motywy i sposób przeprowadzenia tej zbrodni, a także cele założone pierwotnie, jak i realizowane w wyniku pewnej zmiany, oferty złożonej przez Mazowieckiego i Geremka przedstawicielom władzy komunistycznej i PRL. Śledztwo w tej sprawie było prowadzone bardzo sumiennie przez prokuratora Andrzeja Witkowskiego i dwukrotnie było mu odbierane. Z końcem tego roku Andrzej Witkowski przechodzi w stan spoczynku. Trzeba to wstrzymać. Pytałem telefonicznie pana ministra Zbigniewa Ziobrę, czy jest możliwe przywrócenie do śledztwa prokuratora Witkowskiego i wstrzymanie jego przejścia na emeryturę. Powiedział, że będzie to możliwe dopiero w marcu, kiedy prokuratura będzie podporządkowana, miejmy nadzieję, ministerstwu sprawiedliwości. W tej chwili prokuratura z panem Seremetem na czele uczyni wszystko, aby nie doprowadzić do kontynuowania śledztwa w tej sprawie i wyjaśnienia prawdy.”
Od 4 marca br. Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości w rządzie PiS, jest również prokuratorem generalnym, któremu podlegają wszystkie prokuratury. To oznacza, że nie ma najmniejszych przeszkód formalnych, by obecny układ rządzący podjął śledztwo w sprawie zabójstwa księdza Jerzego, a jego prowadzenie powierzył prokuratorowi Witkowskiemu.  Trzeba wyraźnie podkreślić, że obecna władza nie już ma żadnych wymówek, zaś różni „objaśniacze intencji” PiS-u i pana prezydenta utracili swoje koronne argumenty.
W tej sytuacji, należy postawić pytanie - dlaczego nadal nic nie dzieje i nic nie wskazuje, by temat zbrodni założycielskiej miał być podjęty przez środowisko Prawa i Sprawiedliwości? Dlaczego w tak arcyważnej sprawie, od której wyjaśnienia zależy przyszłość wolnej Rzeczpospolitej panuje zmowa milczenia, niechęć i koniunkturalizm?
Za tym pytaniem pojawiają się następne – jak to możliwe, że „wolne media” i ludzie epatujący rewelacjami z esbeckich „szaf”, nie domagają się podjęcia sprawy stokroć ważniejszej? Dlaczego przemilcza się tchórzliwe zachowanie prezydenta Dudy i okazuje obojętność wobec tematu zbrodni założycielskiej? Jakież zasady lub normy etyczne pozwalają przedkładać troskę o „dobre imię” pana prezydenta, ponad wierność prawdzie i nakazom sumienia? Czy w tak jednoznacznej sytuacji wolno uciekać od uczciwej oceny postaw polityków lub bronić zachowań, które żadną miarą nie zasługują na wsparcie i szacunek?  
Podzielam opinię prokuratora Witkowskiego, że nadal nie ma woli politycznej, by wyjaśnić sprawę mordu założycielskiego III RP. Z przerażeniem dostrzegam obojętność moich rodaków na sprawę, która swoim ciężarem przewyższa wszystkie afery i tajemnice tego państwa.
A jeśli nie ma takiej woli i nie ma odwagi podjęcia tematu – nie ma też szans na zerwanie z komunistyczną sukcesją i zbudowanie wolnego państwa. Nie ma możliwości pokonania układu, którego fundamentem była ta zbrodnia.
To zaś oznacza, że rząd, który nie wykazuje woli zmierzenia się z tajemnicą zabójstwa świętego Jerzego, nie znajdzie też sił do wyjaśnienia okoliczności zbrodni smoleńskiej.  Te sprawy łączy głęboka, nierozerwalna więź. Doświadczenie tragedii smoleńskiej stanowi bowiem kontynuację tamtego kłamstwa i tamtej wizji świata, które skazały na śmierć księdza Jerzego. Tak wówczas, tak i dziś, ta sama, antypolska nienawiść wyznaczyła drogę - do tamy we Włocławku i do smoleńskiej pułapki.
Kto lęka się naruszyć zbrodnicze układy sprzed trzech dekad, jakże mógłby osądzić dzisiejszych zdrajców i bandytów?
Można mocno zaciskać oczy i opowiadać sobie banialuki o „dobrej zmianie”, ale nie sposób uciec od prawdy, że to zaniechanie kładzie się głębokim cieniem na intencjach prezydenta Dudy i zamysłach partii Jarosława Kaczyńskiego. Nie da się go usprawiedliwić ani obronić żadną pokrętną sofistyką.. Czy się to komu podoba czy nie - od tej chwili, całe odium za ukrywanie prawdy o zabójstwie świętego Jerzego, za tysiące matactw i niegodziwości związanych z tą sprawą, za szatański pakt zawarty nad grobem Kapłana, spada na polityków PiS i tych, którzy wtórują ich milczeniu.
Dzieje się tak dlatego, że mamy niepodważalne prawo wymagać od ludzi, z którymi Polacy wiązali nadzieję i którym powierzyli swój los i przyszłość kraju. Nikt o zdrowych zmysłach nie odważyłby się stawiać podobnych postulatów ludziom pokroju Tuska czy Komorowskiego. Nikt rozsądny nie pokładałby ufności w dobre intencje tchórzy lub zaprzańców.  
Dlatego wielka jest odpowiedzialność polityków Prawa i Sprawiedliwości – tym większa, im  bardziej chcieliby nas przekonać o swojej prawości, honorze i patriotyzmie. Miarą tych wartości musi być stosunek do zbrodni założycielskiej, próbą zaś – to, co uczynią z depozytem największej tajemnicy III RP.

Czytelnicy mojego bloga wiedzą, że niezwykle rzadko formułuję tu apele lub prośby.
Ze względu na pamięć o ofierze świętego Jerzego i znaczenie tej sprawy dla przyszłości naszej Ojczyzny, usilnie dziś proszę, by nie ustawać w żądaniu podjęcia śledztwa i powierzenia go prokuratorowi Andrzejowi Witkowskiemu. To jest obowiązek każdego z nas.
Póki żyją świadkowie tamtych wydarzeń i są ludzie gotowi dawać świadectwo prawdzie, póki jest prokurator zdolny udźwignąć ciężar tej tajemnicy – trzeba domagać się od prezydenta i rządu PiS wznowienia postępowania i objęcia go szczególną troską ministra sprawiedliwości.
Serdecznie proszę, by stawiać takie żądania każdemu politykowi Prawa i Sprawiedliwości, by apelować o wsparcie do „wolnych mediów” i dziennikarzy chlubiących się niezależnością. Nie wolno bać się głosów ludzi głupich i podłych, którzy w takich postulatach chcą widzieć „krytykę” partii rządzącej lub formę „ataku” na prezydenta.
Proszę nie zapominać o tej zbrodni i nie pozwolić, by zapomnieli o niej inni. Dziś jest czas, by podjąć wyzwanie i próbę dotarcia do prawdy.
Jeśli rządzący odrzucą nasze żądania i uciekną od obowiązku wyjaśnienia okoliczności zabójstwa księdza Jerzego – niech zostaną odrzuceni przez Polaków i skazani na infamię.
Osądzi ich Bóg, gdy staną przed Jego obliczem.

106 komentarzy:

  1. Panie Aleksandrze,

    skoro jak widzimy wszelkie apele w tej sprawie wpadają w studnię bez dna i odpowiedzią jest głuche milczenie, to pora zdać sobie sprawę, że najwyraźniej zapadła decyzja, żeby nie ruszać tej sprawy. I podejrzewam, że autorem tej decyzji nie jest prezydent, ani rząd, tylko najpewniej prezes Jarosław Kaczyński. Szczerze wątpię, żeby w sprawach największej wagi prezydent Duda mógł podejmować nieskrępowane własne decyzje.

    Od dawna się głowię, jaka też tajemnica może się kryć za morderstwem Księdza Jerzego, skoro do dziś (nawet gdy nie żyją dwaj główni macherzy) jej wyjaśnienie napotyka tak silny opór.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wąż Wystygły,

    W sprawie pytania - "jaka tajemnica może się kryć za morderstwem Księdza Jerzego, skoro do dziś (nawet gdy nie żyją dwaj główni macherzy) jej wyjaśnienie napotyka tak silny opór", można wskazać istotne wskazówki.
    Jeśli nawet nie dotyczą one samych sprawców zabójstwa, to pozwalają zrozumieć, dlaczego tyle wpływowych osób i środowisk zabiega o wyciszenie tej sprawy.
    Jedną z takich wskazówek może zawierać fragment listu Cz.Kiszczaka z 2003 roku, skierowanego do ówczesnego prezesa IPN. To ten list i interwencja szefa bezpieki sprawiły, że po raz drugi odebrano śledztwo prokuratorowi Witkowskiemu, który zamierzał postawić zarzuty "człowiekowi honoru". Kiszczak napisał m.in.
    "W czasie procesu toruńskiego zobowiązaliśmy oskarżonych do zachowania tajemnicy służbowej i państwowej (jeżeli coś nie dotyczy sprawy zabójstwa i nie przeszkodzi w ich obronie, to nie mają prawa tego ujawniać). Chodziło zwłaszcza o to, żeby nie ujawniać agentury pośród księży oraz faktów kompromitujących niektórych duchownych. Wiedzieli o tym obrońcy, osobiście lojalnie poinformowałem także sekretarza Episkopatu Polski, abp. Bronisława Dąbrowskiego".

    Nietrudno zauważyć, że list ten zawiera "delikatną sugestię" szefa bezpieki skierowaną pod adresem hierarchów. Jeśli przyjąć, że w przygotowaniach do zabójstwa uczestniczyli agenci ulokowani w strukturach kościelnych, a jeszcze więcej brało czynny udział w matactwach po zamordowaniu księdza Jerzego, staje się zrozumiałe, że ludzie ci (oraz grono ich towarzyszy) będą zabiegali o ukrycie prawdy.
    W tej sytuacji, partia, która usilnie próbuje przypodobać się hierarchom, nie będzie walczyła o sprawę, w której obowiązuje zmowa milczenia. Ileż "wspaniałych" postaci i świetlistych "karier" złamałaby prawda o zabójstwie księdza Jerzego?
    Jakich "nieodpowiednich" informacji dowiedzieliby się Polacy o ludziach, którym ufali i wierzyli?
    Myślę, że lęk przed dotykaniem tej sprawy dobitnie wskazuje co najmniej na dwie rzeczy: prawdziwi sprawcy i mocodawcy tego mordu nadal posiadają silne wpływy, zaś ci, którzy pomagali zacierać ślady zbrodni należą do "elity" III RP.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Autorze,
      Bardzo dziękuję za niezwykle lapidarne i jednocześnie przygnębiające wyjaśnienie, nawet dla mnie , już odartego dawno ze złudzeń co do PiSu nieszczęsnego....

      Usuń
  4. Mateusz Mati,

    Zapewne jest tak, jak Pan napisał. Dlatego ludziom wolnym proponuję racjonalną postawę.
    Cóż nas obchodzi cudzy "interes partyjny", pomysły jakiegoś prezesa czy innego partyjnego "stratega", który za ciężkie pieniądze stroi się w szaty patrioty?
    Jaką wartość ma wizerunkowy "pijar" polityka, który piastuje dziś stanowisko prezydenta?
    Czemu miałbym brać pod uwagę życzenie jakiegoś biskupa, który przez lata "jednał" nas z Putinem i nigdy nie przeciwstawił się złu, jakie działo się w mojej Ojczyźnie?

    Rzeczą Polaków jest dbać o dobro własnych rodzin i o dobro Polski. Jeśli ukrywanie prawdy o zbrodni założycielskiej dzieje się ze szkodą dla naszej przyszłości (a w to chyba nikt nie wątpi), mamy obowiązek nie zwracać żadnej uwagi na partyjne "interesy" i wołania koniunkturalistów. Pojawia tu ewidentny konflikt, z którego jest tylko jedno wyjście.
    Mamy obowiązek zanegować partyjne (i inne) interesy i domagać się respektowania naszych aspiracji. I bynajmniej, nie z powodu jakichś demokratycznych mrzonek, ale z prostej przyczyny - to nasz, a nie ich interes jest zagrożony i nie oni, ale my poniesiemy konsekwencje dzisiejszych zaniechań.
    Kto jeszcze tego nie zrozumiał i nadal bredzi o "strategii", "czekaniu" i "nadziei" - poświęca własne dobro, bezpieczeństwo swoich rodzin i dzieci na rzecz partyjnych "interesów". Nazwać to szaleństwem, byłoby uwłaczające dla szlachetnych szaleńców.

    OdpowiedzUsuń
  5. Panie Aleksandrze,chciałabym jeszcze coś dodać,ale Pana argumenty pokrywają się dokładnie z tym co myślę,więc powiem tylko,że powoli zaczynam być rozgoryczona,jako że też czekałam na uczciwe postawienie sprawy mordu na Bł. Księdzu Jerzym,także tu na tym blogu wspominałam o tym.Nie interesują mnie gry partyjne,prześcigiwanie się w tym, kto ma więcej sprytu i mocniej ogra przeciwnika,podczas kiedy najważniejsza sprawa tego 26lecia pozostaje owiana mrokiem tajemnicy i jakby duch zmowy unosi się nad nią.
    Pozdrawiam Pana bardzo serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszka Moitrot,

      Jest raczej pewne, że obecny układ rządzący zamilczy sprawę zabójstwa księdza Jerzego. Zbyt jest niewygodna w relacjach z hierarchami.
      Trzeba zatem podjąć próbę zmuszenia (to adekwatne słowo) polityków PiS i potraktować ją, jako ostatnią szansę.
      Jeśli nie spełnią tych słusznych postulatów, nie mogą być naszymi reprezentantami.

      Dziękuję Pani i serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  6. Witam. Znakomitym przykładem "dyplomacji" i unikania "trudnych" kwestii PAD, były pytania dziennikarzy po: "Debata z udziałem prezydenta w National Press Club w Waszyngtonie" https://www.youtube.com/watch?v=w19Y3QVWGyk (od 38 min.), dotyczące m.in. granicy z Kaliningradem, a także przywróceniu śledztwa prok. Witkowskiemu (to drugie w relacji na YouTube - wycięte). Otóż dziennikarz, który pierwszy zadawał pytania, zadał je dwa (co widać i słychać było w bezpośredniej transmisji w TVP info), drugie dotyczyło właśnie prokuratora Witkowskiego. Wtedy prowadzący zasugerował PAD możliwość wyboru pytania, z czego ten skwapliwie skorzystał, no i wybrał...
    Pozdrawiam wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kazimierz B.

      Dziękuję Panu za relację. Doskonale pokazuje, że człowiek, który publicznie deklarował - "nie będę unikał trudnych spraw", rzuca słowa na wiatr i jest podszyty tchórzostwem.
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Od momentu złożenia przez prokuratora Andrzeja Witkowskiego wniosku do ministra Ziobry o przywrócenie śledztwa w sprawie ks. Jerzego Popiełuszki, tj. od 4 marca, czekałam z szczerą nadzieją na pozytywny sygnał ze strony rządu w tej sprawie.

    11 marca nagrano ostatnie wystąpienie prokuratora, który zapewnił, że cały czas czeka na decyzje rządzących i pozostaje w gotowości podjęcia śledztwa.

    Dziś mamy nowy miesiąc...

    Jeżeli szanowna władza ma zamiar spełnić oczekiwania prokuratora Witkowskiego i tysięcy Polaków, którzy podpisali petycje, ale przygotowania do tego muszą zająć więcej czasu (np. zorganizowanie zespołu śledczego czy wybranie odpowiedniego prezesa IPN), to mogłaby to zakomunikować, w pierwszej kolejności prokuratorowi, ale i nam, obywatelom (choćby pośrednio, przez znane osoby). Brakiem przygotowanego gruntu pod śledztwo, do niedawna, jeszcze, tłumaczyłam sobie brak wieści na ten temat.

    Apel Autora jest dla mnie sygnałem alarmowym, ponagleniem, aby wznowić korespondencję w tej sprawie z decydentami PiS.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprawka. Ostatnie wystąpienie prokuratora z 30 marca w Radio Lublin:

      "- Prokuratura odzyskała instrumenty do skutecznej walki z przestępczością. Jestem gotowy do służby - mówi Radiu Lublin prokurator Witkowski. Prośbę o przywrócenie na stanowisko wysłał do prokuratora generalnego w dniu wejścia w życie ustawy o prokuraturze. - Czekam na decyzję w tej sprawie - dodaje prokurator Witkowski."

      Usuń
    2. Pani Iwono,

      To prawda, ten tekst jest "sygnałem alarmowym". Najmocniejszym, jaki mogę przekazać. I ostatnim, jaki kieruję w stronę PiS-u i "środowiska patriotycznego".
      Musimy sobie uświadomić, że nie jest naszą rzeczą "cierpliwie czekać" i "mieć nadzieję".
      Takie stawianie sprawy uwłacza Polakom i tym, którzy pokładali wiarę w dobre intencje rządzących. Jest pokłosiem sowieckiej mentalności, która nakazywała bałwochwalczy stosunek do władzy i stawiała ją na niedosiężnym piedestale.
      Tak być nie powinno.
      W sprawie zabójstwa księdza Jerzego, mamy absolutne prawo wymagać i stawiać żądania. Mamy prawo domagać się respektowania naszych życzeń - wbrew partyjnym interesom i tchórzliwej"pragmatyce".
      To jest sprawa, która przewyższa wszystkie partyjne dogmaty - o nieomylności prezesa, świętości prezydenta i prawości polityków PiS. Nic mnie one nie obchodzą, gdy rzecz dotyczy wyjaśnienia zbrodni założycielskiej.
      Choćby PiS miał utracić elektorat lub ponieść najsroższe konsekwencje, ludzie z tej formacji mają obowiązek (podkreślam) dążyć do prawdy o śmierci księdza Jerzego.
      I nie tylko oni, ale wszyscy, którzy mienią się Polakami.

      Pan prokurator Witkowski jest człowiekiem wielce prawym i taktownym. Zapewnia zatem o cierpliwym oczekiwaniu.
      Myślę jednak, że doskonale wie, co oznacza to długie milczenie.

      Pozdrawiam Panią

      Usuń
  8. Panie Aleksandrze.
    Szaleniec Boży, Szczepan wolny od lęku, dał świadectwo w prawdzie i przemawiał tak, że nie mogli dać mu rady na argumenty. Wtedy wściekli, wywlekli go z synagogi, z miasta i kamienowali, a on umierając modlił się za nich i dał świadectwo o Bożej Chwale. Zanim go ukamienowali, złożyli szaty u stóp młodzieńca zwanego Szawłem.
    Po co to przypominam? Bo to zapis odkrytej prawdy o mordzie Bożego Sługi sprzed dwóch tysięcy lat. Jaki zysk z tej prawdy? Oto Bóg w swoim Miłosierdziu z tłumu wlokącego Szczepana, wyławia Szawła, czyniąc z niego woła roboczego chrześcijaństwa. Pozwala mu odpokutować winę i sprawia, że ten staje się filarem Kościoła.
    Podobnie, jestem przekonany, że jedynie prawda o męczeństwie księdza Jerzego, może stać się podwaliną Wolnej Polski. Jedynie ta prawda , byłaby w stanie, wyłowić spoza kanciastej granicy tych, którzy mogą jeszcze ocalić swoje dusze, a być może przysłużyć się gorliwie sprawie Polski.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Meewroo,

      Tak. Pan Bóg kreśli proste linie nawet wśród krętych ścieżek i znajduje Szawłów podczas kamieniowania świętych.
      Trzeba jednak, by ów Szaweł odpowiedział na wezwanie, podążył za prawdą i odrzucił lęk.
      30 października 1982 roku, podczas Mszy św. za Ojczyznę, ksiądz Jerzy powiedział:
      "Człowiek, który daje świadectwo prawdzie, jest człowiekiem wolnym nawet w warunkach zewnętrznego zniewolenia, nawet w obozie czy więzieniu.
      Gdyby większość Polaków w obecnej sytuacji wkroczyła na drogę prawdy, gdyby ta większość nie zapominała, co było dla niej prawdą jeszcze przed niespełna rokiem, stalibyśmy się narodem wolnym duchowo już teraz. A wolność zewnętrzna czy polityczna musiałaby przyjść prędzej czy później jako konsekwencja tej wolności ducha i wierności prawdzie.
      Zasadniczą sprawą przy wyzwoleniu człowieka i narodu jest przezwyciężenie lęku. Lęk rodzi się przecież z zagrożenia. Lękamy się, że grozi nam cierpienie, utrata jakiegoś dobra, utrata wolności, zdrowia czy stanowiska. I wtedy działamy wbrew sumieniu, które jest przecież miernikiem prawdy. Przezwyciężamy lęk, gdy godzimy się na cierpienie lub utratę czegoś w imię wyższych wartości. Jeżeli prawda będzie dla nas taką wartością, dla której warto cierpieć, warto ponosić ryzyko, to wtedy przezwyciężymy lęk, który jest bezpośrednią przyczyną naszego zniewolenia. Chrystus wielokrotnie przypominał swoim uczniom: "Nie bójcie się. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a nic więcej uczynić nie mogą".

      Gdy proszę dziś Państwa o głośne wołanie w sprawie śledztwa i wyjaśnienia okoliczności zabójstwa księdza Jerzego, jest to też prośba o pokonanie lęku. Nie tego, wielkiego lęku, o którym mówił wówczas święty Jerzy.
      Wystarczy, że prawda będzie na pierwszym miejscu.

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  9. Wydaje mi się, że bardzo wiarygodnej odpowiedzi na główne pytanie (dlaczego nie podejmuje się skutecznej próby wyjaśnienia "zbrodni założycielskiej"?) udzielił powyżej Wąż Wystygły. Aż jestem zadziwiony, że autor bloga pominął tę wypowiedź milczeniem. A wydaje się być ona najbardziej wiarygodną i najlepiej wyjaśniającą tę dziwną sytuację zamiatania Księdza Jerzego pod dywan, i to dywan kościelny!

    Mam swoje na ten temat doświadczenia ze styku z hierarchami, których próbowałem zainteresować wynikami moich (dalece jeszcze wyrywkowych) badań w archiwach IPN. Poszukiwanie prawdy, tej nam dostępnej i zbliżającej nas tylko do Prawdy, wydaje się być obarczone wysokim ryzykiem infamii i ostracyzmu. Już pokazywano mi gliniane skorupki z moim nazwiskiem...

    Dla mnie jednak - zapewniam! - istnieje tylko Sąd Boży, nie ugnę się przed wyrokami sądu skorupkowego.

    dr Krzysztof Borowiak

    .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. borowiak,

      Obawiam się, że bardzo nieważnie przeczytał Pan komentarze. To nie pan Wąż Wystygły udzielił odpowiedzi - dlaczego nie podejmuje się tematu zbrodni założycielskiej. I nie autor bloga "pominął milczeniem" pierwszy komentarz.
      Proszę rzetelnie zapoznać się z tekstami.

      Usuń
    2. A rzeczywiście, popełniłem błąd lustrzany, zamieniając miejscami Pana i Węża Wystygłego. Tym bardziej mnie satysfakcjonuje i cieszy, że to właśnie Pan przedstawia tę opinię, bo w pełni pokrywa się ona z moim poglądem na problem.

      Najgorsze zaś w tym wszystkim jest to, że używa się w niegodny i kłamliwy sposób argumentu, iż wyjaśnianie, którego się domagamy, może PRZESZKODZIĆ w procesie kanonizacyjnym! To już jawna herezja: prawda c/a kanonizacja!

      Pozdrawiam

      KB

      Usuń
  10. Czyż nie jest dziwne, że dwa dni przed porwaniem Ks. Popiełuszko usłyszał od swoich przełożonych (Glempa?), że juz więcej mszy za Ojczyznę odprawiać nie będzie ! Hierarchowie ockinjcie się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Unknown,

      Nie znam przekazu o takich słowach prymasa Glempa.
      Zna natomiast fragment notatki księdza Jerzego sporządzonej po spotkaniu z prymasem Glempem - "Zarzuty mi postawione zwaliły mnie z nóg. SB na przesłuchaniach szanowała mnie bardziej".
      Po tej, jakże ludzkiej skardze, następuje jednak dopisek księdza Jerzego - "Nie jest to oskarżenie. Jest to ból, który uważam za łaskę Boga prowadzącą do lepszego oczyszczenia się”.

      Usuń
  11. Objęcie przez Ziobrę stanowiska PG niewiele, jak widać, zmieniło. Prokuratorów jest znowu za dużo... i znowu ktoś komuś nie podlega...

    Bogdan Święczkowski, prokurator krajowy, TVP Info, 31.03.2016:

    "Rozmawiałem z panem prokuratorem Witkowskim, spotkałem się z nim. I zobaczymy... Kierownictwo prokuratury jest w tym zakresie nastawione pozytywnie. Natomiast to zależy od wielu kwestii związanych także z faktem, iż prokuratura w IPN nie podlega bezpośrednio prokuratorowi krajowemu, tylko prokuratorowi generalnemu, tam jest zastępca prokuratora generalnego - Dyrektor Głównej Komisji ds. Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu. Ale nastawienie jest pozytywne. Natomiast, czy TO się STANIE, to PRZYNIESIE CZAS...
    (...)
    Ja nie chcę przesądzać, którymi sprawami będą się zajmowały wydziały do spraw przestępczości zorganizowanej, wydziały zamiejscowe prokuratury krajowej, a którymi nie. Zdecyduje o tym ranga, waga i skomplikowany stopień tychże postępowań."

    PiS ginie w biurokracji i sprawia wrażenie, że dobrze mu z tym. Biurokracja przesłania wartości, ważne priorytety dla Polski, kontakt z wyborcami.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Iwono,

      Ta wypowiedź jest po prostu obrzydliwa!

      Prokuratorowi Święczkowskiemu wykrzyczałabym w twarz, że takie szczeniackie odbijanie piłeczki i przerzucanie się odpowiedzialnością może sobie uprawiać w inscenizowanych potyczkach z tak zwaną opozycją, ale wara mu od podobnych praktyk, gdy zbliża się do Męczennika.

      Pozdrawiam serdecznie

      PS. Nie sądzę, aby problemem była "biurokracja PiS". Podobnie jak Pan prokurator Andrzej Witkowski zdecydowanie obstawiam brak woli politycznej i - to już od siebie - pospolite tchórzostwo i zakłamanie ludzi władzy. Niestety, także tej obecnej. Odbieram to jako wyraz pogardy dla narodu i brak bojaźni Bożej, szczególnie odstręczające u polityków, którzy mają gęby wypchane "katolickością".

      Usuń
    2. W pełni popieram wszystko, co Pani napisała i podpisuję się pod tym.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  12. 1. Dopóki PG był Seremet apele chyba nie miały szans na realizację, ale owszem, mogły przygotowywać grunt pod decyzje, które teraz powinny zapadać.

    2. Nie tylko ja się tu już zastanawiałem, dlaczego JP2 nigdy po 1989 r się nie zająknął o tym czym jest IIIRP.
    To jest moja matka, ta Ojczyzna! To są moi bracia i siostry! I zrozumcie, wy wszyscy, którzy lekkomyślnie podchodzicie do tych spraw, zrozumcie, że te sprawy nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć!
    Te słowa wypowiadane dramatycznym głosem były często przytaczane i jakoś mi utkwiły. Później sobie sprawdziłem, że przecież odnoszą się, tak jak cała homilia, wyłącznie do obyczajówki.
    Niestety ewentualna krytyka JP2, szczególnie po kanonizacji, to jest temat tabu również na tym blogu.
    Jeśli dla mnie Jan Paweł II nie jest „aż tak święty” (może przez brzemię urzędu) i kanonizacja utrudniła dyskusję na ten temat (na stulecia) to paradoksalnie kanonizacja ks. Popiełuszki również utrudni, ale dochodzenie do prawdy o jego heroizmie w pajęczynie zbrodniarzy, zdrajców i oportunistów.

    OdpowiedzUsuń
  13. W kwestii IPN, to zwracam Państwu uwagę na odc. 71 "Z filmoteki bezpieki", z częścią nagrań z wizji lokalnych porywaczy. Jednak, komuś kto spodziewałby się odniesień do dorobku choćby Sumlińskiego, czy Litki, czeka rozczarowanie. Panowie Gmyz i młody a przestraszony "tajemnica śledztwa" historyk - o wersji nieoficjalnej milczą, powtarzając właściwie ustalenia sprzed 30 lat. Polecam Państwu przysłuchać się tej dziwnej dyskusji. https://www.youtube.com/watch?v=s5wzhbGBGQw

    OdpowiedzUsuń
  14. Panie Aleksandrze,

    Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek prosiła o coś ludzi władzy.

    Teraz, przyłączając się z całego serca do Pańskiego apelu, zwracam się imiennie do Pani premier Beaty Szydło, do Pana prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, do Pana ministra Zbigniewa Ziobro i do Pana ministra Antoniego Macierewicza. Apeluję też do wszystkich posłów i senatorów Prawa i Sprawiedliwości.

    Proszę, wejrzyjcie Państwo we własne sumienia, dotrzymajcie obietnicy złożonej Polakom i doprowadźcie do wyjaśnienia zbrodni na bł. księdzu Jerzym.

    Proszę też o wsparcie dla tej wielkiej sprawy ludzi, których przez całe życie obdarzam najwyższym szacunkiem: bohaterów I Solidarności. Nie zapominajcie Państwo o swoim patronie i duszpasterzu, domagajcie się prawdy w naszym imieniu. W szczególny sposób proszę o to pp. Joannę i Andrzeja Gwiazdów, p. Jadwigę Chmielowską oraz p. Krzysztofa Wyszkowskiego. Mam nadzieję, że Państwa głos wiele teraz znaczy i nie zostanie zlekceważony jak dotychczasowe apele i jak nasze wieloletnie wołanie na tym blogu.

    Głęboko wierzę w to, że kiedy poznamy prawdę, nastąpi rzeczywisty przełom w dziejach naszej Ojczyzny.


    OdpowiedzUsuń


  15. I jeszcze parę słów do Autora :)

    Pamiętam swój komentarz sprzed kilku lat pod jedną z Pańskich niezliczonych publikacji o księdzu Jerzym. Było to chyba jeszcze przed Jego beatyfikacją. Zapytałam wówczas, mając na myśli ukrywających prawdę o zbrodni hierarchów Kościoła: czy tych ludzi nie ruszy w końcu sumienie? I pamiętam swoje zdumienie i niedowierzanie, kiedy odpowiedział mi Pan, że bardziej liczy na to, że sumienie wstrząśnie którymś ze znających prawdę esbeków, niż że doświadczy tego któryś z purpuratów.

    Dzisiaj, po upokorzeniach przymusowego "jednania" wiernych polskiego Kościoła z tow. Putinem i Cyrylem z KGB oraz ich Żywą Cerkwią, już bym się nie zdziwiła.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  16. Zastanawiam się jaki jest stosunek Antoniego Macierewicza do sprawy wznowienia śledztwa - wydaje się że jest to wpływowy polityk PiS (poprawcie mnie Państwo jeśli się mylę), który mógłby wesprzeć tego rodzaju apele.

    OdpowiedzUsuń
  17. Panie Aleksandrze
    Jest sposób żeby zmusić PiS do wyjaśnienia zabójstwa księdza Jerzego Popiełuszki, musi być…. a jeżeli go nie ma to należy wymyślić. Jeżeli trzeba będzie to należy przekonać większość Polaków i zażądać od PiS aby zajęła się tą sprawą. Jeżeli tego nie zrobi będzie to koronny dowód na to że Polska nie jest krajem demokratycznym i nie prawo i sprawiedliwość kieruje naszymi losami. Niech PiS wpadnie do własnego grobu i niech odejdzie w niebyt. Głosuje na nich od 10 lat, ale pierwszy chwycę łopatę , żeby ich pogrzebać.
    Skoro ta sprawa jest taka ważna – to skupmy się na tym – jak zmusić PIS … .Są na tym blogu mocne głowy, zapewne coś wymyślą.
    Pozdrawiam wszystkich przyjaciół bloga ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest sposob.
      Tablice z zadaniami wznowienia sledztwa na "marszu miliona".

      Usuń
  18. Szanowna Pani Iwono
    Napisała Pani:
    >> Bogdan Święczkowski, prokurator krajowy, TVP Info, 31.03.2016:
    "Rozmawiałem z panem prokuratorem Witkowskim, spotkałem się z nim. I zobaczymy... Kierownictwo prokuratury jest w tym zakresie nastawione pozytywnie."<<
    Sprawa ciągnie się już 32 lata i, jak dotąd, przerosła dotychczasowe rządy. Rozumiem i zdecydowanie popieram naciski na wyjaśnienie tej sprawy, ale czym uzasadniona jest konieczność pośpiechu w tej sprawie?
    B. pilnych spraw do podjęcia przez prokuraturę i Ministerstwo Sprawiedliwości jest b. dużo, problem jest co najmniej trudny, co wynika z prawie każdej wypowiedzi na tym forum, czy nie powinno się w tej sprawie działać ze szczególnym namysłem, rozwagą?
    Z. Ziobro dopiero od miesiąca jest PG...
    Przecież PK Bogdan Święczkowski powiedział "Kierownictwo prokuratury jest w tym zakresie nastawione POZYTYWNIE".
    Proszę tylko o odrobinę zaufania do ludzi, którzy potrafili wyrwać "dojną Polskę" z łap aferzystów (rozliczenie tych afer też jest pilne), a przede wszystkim o rozwagę.
    Dlaczego nie możemy poczekać jeszcze miesiąc, dwa?
    Dobrej niedzieli
    Grzegorz Musiał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest niecierpliwość, bo wskazujemy na zaniedbania (Ks. Jerzy, Aneks WSI), które nie wymagają przecież ani istotnych nakładów finansowych, ani zmian ustrojowych, których by jeszcze nie było!

      Ponadto - moim zdaniem - polityka kadrowa i niezrozumiałe niewykorzystywanie osób, które dają rękojmię uczciwości i fachowości przy jednoczesnym obsadzaniem odpowiedzialnych i wysokich stanowisk osobami wg klucza związanego tylko z nazwiskiem (casus młodego Kurtyki!) - to rodzi dystans!

      Zniecierpliwienie rodzi zniechęcenie, z którego rodzi się brak akceptacji, w efekcie boję się, że poparcie PiS-u będzie spadać, spadać, spadać...

      Każdy z nas wie, czym to się może zakończyć.

      Zasada Chrystusowa 77 przebaczeń nie odnosi się, moim skromnym zdaniem, do życia politycznego, tu raczej obliguje nas rozsądek i brak ślepego poddaństwa!

      KB (też umysł ścisły, bo inżynier)

      .

      Usuń
    2. "obsadzaniu" zamiast "obsadzaniem", oczywiście...
      Palce czasem szybsze niż siwa głowa ;-)

      KB

      Usuń
    3. Jak rozumieć wypowiedź Święczkowskiego:

      "Natomiast, czy to się stanie, to przyniesie czas..."

      Na dwoje babka wróżyła, albo się stanie, albo nie. Czy się to stanie, to przyniesie czas, nie konkretna, zdecydowana decyzja ministra Ziobry, tylko "czas"...

      Przypomnę takie oto obietnice, składane nam, maluczkim, przez polityków PiS, związane z przyjęciem ustawy o prokuraturze generalnej:

      Ks. Stanisław Małkowski dla Fronda.pl:

      "Pytałem telefonicznie pana ministra Zbigniewa Ziobrę, czy jest możliwe przywrócenie do śledztwa prokuratora Witkowskiego i wstrzymanie jego przejścia na emeryturę. Powiedział, że będzie to możliwe dopiero w marcu, kiedy prokuratura będzie podporządkowana, miejmy nadzieję, ministerstwu sprawiedliwości. W tej chwili prokuratura z panem Seremetem na czele uczyni wszystko, aby nie doprowadzić do kontynuowania śledztwa w tej sprawie i wyjaśnić prawdę."

      Z inicjatywy poseł Anny Fotygi w Parlamencie Europejskim w Brukseli 1 grudnia 2015 roku odbyło się spotkanie z autorami książek o życiu i śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki – Łukaszem Kudlickim i Wojciechem Sumlińskim.
      Obecny na spotkaniu poseł Jan Wojciechowski poparł postulat przywrócenia prokuratora Andrzeja Witkowskiego do śledztwa i przypomniał, że osobiście miał okazję pozytywnie ocenić profesjonalizm prokuratora. Europoseł stwierdził, że będzie to możliwe po dokonaniu zmian ustawowych.
      Stanowisko to poparła Anna Fotyga, wskazując, że przywrócenie połączenia funkcji ministra i prokuratora generalnego jest częścią programu obozu Prawa i Sprawiedliwości.

      Postulaty kierowane do ministra Ziobry są kierowane już od dawna i są konkretne - sprawą nie mają się zajmować podrzędne piony prokuratorskie i traktować ją jako jedną z wielu:

      Grupa byłych działaczy demokratycznej opozycji z posłem Kornelem Morawieckim na czele wystosowała list do Prezydenta Andrzeja Dudy i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry z apelem o podjęcie działań, które umożliwią rzetelne dokończenie śledztwa w sprawie zabójstwa kapelana „Solidarności” bł. ks. Jerzego Popiełuszki.

      W ich ocenie reforma organizacyjna prokuratury, jaka niebawem wejdzie w życie, stwarza dogodne warunki do tego, aby dalszym prowadzeniem tego śledztwa zajął się specjalny zespół śledczych, powołany przez ministra sprawiedliwości, który po reformie będzie jednocześnie prokuratorem generalnym. Autorzy listu-apelu zwracają się do prezydenta i ministra sprawiedliwości, aby osobiście wsparli takie rozwiązanie. Podkreślają również, że ustalenie wszystkich sprawców tej zbrodni to moralny obowiązek polskich władz wobec polskiego społeczeństwa.

      Usuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mateusz Mati
      Co jeszcze zleciłby Pan Antoniemu Macierewiczowi?
      A może by tak ogłosić festiwal życzeń? Śmiało...

      Usuń
    2. @Kazimierz B.

      Tak, na tym blogu krytykować Min. Macierewicza nie wolno. Nie wolno i już.

      Usuń
    3. jan kowalski
      ... ręce (i nie tylko) opadają ...

      Usuń
    4. Wood / Mateusz Mati,

      Zaiste, ten Antoni Macierewicz musi być nie lada gagatkiem, bo nie tylko nie tylko nie odpowiada na moje apele i "nie podejmuje tematu", ale ignoruje rzeczową krytykę ze strony zatroskanych komentatorów.

      Usuń
    5. @Mateusz Mati3 kwietnia 2016 12:52

      Wujek gUgl jest pamiętliwy. Po moim zapytaniu o treść usuniętego komentarza odpowiedział tak, cytuje:

      "Mateusz Mati3 kwietnia 2016 12:52

      Pytanie: Czemu Antoni Macierewicz nie podejmuje tego tematu? Rozumiem, że to nie to ministerstwo, ale zaangażowanie i głos posła partii rządzącej, a tym bardziej członka rządu byłyby ogromną pomocą."

      Koniec cytatu.

      Źródło: http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:sInJJqdZCTMJ:bezdekretu.blogspot.com/2016/04/zbrodnia-zaozycielska-iii-rp-musi.html+&cd=1&hl=pl&ct=clnk&gl=pl


      OK, strzeliło się sobie w stopę, lecz po tym jak inni wraz z Gospodarzem popełnili komentarze nie przystoi lekceważyć komentujących, a przede wszystkim z siebie samego nie wypada robić osiki.

      Rękopisy nie płoną.

      Podobnie jak nasze, czasem nie najmądrzejsze komentarze w Internecie, których i ja się nie ustrzegłem, bo wujek gUgl sporządza swoje kopie.

      Obibok na własny koszt

      PS
      Mój komentarz z odtworzonym komentarzem przywracający chronologię komentarzy może być w każdej chwili usunięty przeze mnie lub Gospodarza, o ile Gospodarz uzna go za niestosowny.
      Onwk.

      Usuń
  20. Marcin Ís,

    Wyjątkowo niemądrze i nietrafnie dobrał Pan słowa świętego Jana Pawła II, w kontekście zarzutu, jakoby "nigdy nie zająknął o tym czym jest IIIRP".
    Jeśli sądzi Pan, że Jan Paweł II miał na myśli realia III RP, mówiąc -„To jest moja matka, ta Ojczyzna", niewiele lub nic nie pojął Pan z nauczania polskiego papieża.
    Nie jest rolą Ojca Świętego formułowanie ocen politycznych, to zaś, co usłyszeliśmy przez lata posługi papieża, nie pozwala wątpić, że nie był zachwycony kształtem "odrodzonej" Rzeczpospolitej.
    Ponieważ rozmawiamy pod tekstem dotyczącym księdza Jerzego, chcę zwrócić uwagę, że to właśnie Jan Paweł II najmocniej wspierał i chronił Kapelana Solidarności i wyrażał opinie zasadniczo sprzeczne z oczekiwaniami polskich hierarchów i rzeszy watykańskich donosicieli.
    Z donosu TW "Jankowskiego" (ks. Michała Czajkowskiego) z dn. 10.03.1984 roku możemy się dowiedzieć, że już wówczas między Janem Pawłem II a prymasem Polski istniały poważne różnice zdań w ocenie działalności księdza Jerzego,. TW "Jankowski" donosił:
    „W czasie przedwczorajszej z nim (ks.Jerzym) rozmowy stwierdziłem, iż poczuł się on bardziej pewnie i jest przekonany, że prymas Glemp „już nie będzie go ścigał za zwalczanie komunistów”. Powodem tego było przywiezienie przez bp. Kraszewskiego błogosławieństwa od papieża oraz podarowanie papieskiego różańca ks. Popiełuszce. Popiełuszko mówił, że bp Kraszewski po powrocie z Watykanu odbył rozmowę z kard. Glempem na jego temat. Przebieg rozmowy był gwałtowny, gdyż biskup bronił Popiełuszki i stwierdził, że wobec papieża też gorliwie występował z taka obroną. W jej wyniku udało się bpowi Kraszewskiemu „zastraszyć” prymasa autorytetem papieskim. Doszło to tak daleko, że kard. Glemp ofiarował ks. Popiełuszko książkę o kard. Hlondzie z osobistą dedykacją. W bardzo ciepłym nastroju przyjął go i obiecał, że po powrocie z Południowej Ameryki nawiążą do tego spotkania. Ks. Popiełuszko ocenia tę zmianę prymasa względem jego osoby jako wynik zabiegów bp. Kraszewskiego u papieża. [...] Po wysłuchaniu takich zapewnień biskupa papież miał polecić obronę ks. Popiełuszki przez Kościół za wszelką cenę."
    Przypomnę też, że przed przyjazdem Jana Pawła II do Polski w roku 1987, "realiści" skupieni wokół prymasa Glempa starali się wyperswadować papieżowi odwiedziny grobu księdza Jerzego. Bezskutecznie. Papież postawił na swoim, a - co więcej, modlił się przy grobie księdza, zwracając się za jego pośrednictwem do Boga. Taka forma modlitwy oznaczała, że Jan Paweł II już uważa księdza Jerzego za świętego.

    OdpowiedzUsuń
  21. kymy,

    W październiku ubiegłego roku, gdy zbierano podpisy pod petycją do prezydenta Dudy w sprawie powierzenia śledztwa prokuratorowi Witkowskiemu, pan Cezary Gmyz wyraził opinię, iż jest to działanie "bez sensu". Jednocześnie, ten sam dziennikarz napisał na tt, że czekał wiele lat na prawdę o zabójstwie księdza Jerzego, zatem poczeka jeszcze te kilka tygodni (chodziło o objęcie władzy przez PiS). Od tego czasu upłynęło pół roku.
    Po moim obecnym tekście, kilku użytkowników twittera zwracało się do pana Gmyza z prośbą o wsparcie apelu dotyczącego śledztwa. Nie dostrzegłem, by spotkało się to z jakąkolwiek reakcją dziennikarza.
    Żaden z żurnalistów "wolnych mediów" nie wykazał zainteresowania tą sprawą.
    Nie ukrywam, że to zachowanie C.Gmyza doprowadziło do zasadniczej zmiany w mojej ocenie na temat tego dziennikarza. Odtąd, ten pan jest poza zakresem moich zainteresowań i myśli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisał Pan:
      Żaden z żurnalistów "wolnych mediów" nie wykazał zainteresowania tą sprawą.

      A co - w powyższym kontekście wg Pana - z Wojtkiem Sumlińskim? Ostatnio jakby przycichł, jego apel do PAD też nie wiadomo, czy w końcu został złożony? Czyżby go zarzuty plagiatowe nadto skutecznie rozłożyły?

      KB

      Usuń
    2. borowiak,

      Apel został złożony. Zarzuty plagiatu znam. W niczym nie zmienia to mojej wysokiej oceny twórczości pana Sumlińskiego w zakresie tematu zbrodni założycielskiej.

      Usuń
  22. Pani Urszulo,

    Bardzo dziękuję za wsparcie apelu. Mój obecny tekst ukazał się na stronie internetowej działaczy Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża, zatem jest szansa, że zostanie dostrzeżony również przez Państwa Gwiazdów.
    Wspomniała Pani o mojej uwadze sprzed kilku lat. Przyznam, że dziś sformułowałbym ją bardziej dosadnie, bo przez ostatnie sześć lat mieliśmy okazję ocenić kondycję moralną niektórych "pasterzy" Kościoła.
    Niezwykle ciężko odebrałem doświadczenia z roku 2014, gdy obchodziliśmy 30 rocznicę śmierci księdza Jerzego. Byliśmy wówczas świadkami wyjątkowo nikczemnego spektaklu, który winien wywołać ostry sprzeciw każdego Polaka. Niestety, nie wywoływał, a nawet zyskiwał przychylne komentarze tzw. wolnych mediów.
    Przypomnę, że to wówczas oglądaliśmy spektakl "wspólnych uroczystości" prezydencko-kościelnych, w których uczestniczył najważniejszy głosiciel orędzia nienawiści wespół z warszawskim kardynałem, który w tym samym czasie prześladował księdza Stanisława Małkowskiego. Te persony, w dowolny sposób powoływały się na świętość księdza Jerzego i próbowały wykazać, że byłby On zwolennikiem okrągło-stołowego "pojednania". Nie znam rzeczy podlejszej ponad tak fałszywą tezę.
    Ale też nie dziwię się, że nasi rodacy wykazują kompletną obojętność wobec apeli w sprawie wznowienie śledztwa.
    Bo też - kto dziś przyjąłby prawdę, że komunistyczne kłamstwo o śmierci Kapelana Solidarności jest fundamentem na którym zbudowano III RP, a ci wszyscy, którzy od trzech dekad strzegą tajemnic mordu założycielskiego i utwierdzają Polaków w farsie „procesu toruńskiego”, są zakładnikami sprawców i przyjęli brzemię zbrodniczej odpowiedzialności?
    Jestem przekonany, że efekty rzetelnego śledztwa musiałby doprowadzić do sytuacji,w której nie tylko życiorysy "ojców założycieli" III RP, ale i podręczniki najnowszej historii, musiałby zostać zmienione.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  23. Rob Roy,

    Oczywiście - "jest sposób żeby zmusić PiS do wyjaśnienia zabójstwa księdza Jerzego Popiełuszki". Sposób praktykowany w każdej normalnej, zdrowej demokracji, w społeczeństwach dojrzałych i świadomych swoich praw. Sposób ludzi wolnych, zatroskanych o dobro swoich rodzin i dobro kraju.
    Ten sposób nazywa się żądaniami społecznymi i wynika ze zdrowych relacji między rządzącymi i rządzonymi.
    To oznacza, że jest to sposób nieznany i niedostępny w III RP.
    Twierdzę, że zwolennicy i wyborcy PiS nie znają pojęcia własnych aspiracji, a tym bardziej obce jest im poczucie bycia suwerenem. Owszem, praktykujemy taką retorykę i chętnie słuchamy zapewnień polityków o "służbie narodowi" (tu mistrzem demagogii jest prezydent Duda),ale pojmujemy je jako utożsamianie z "linią" określonej partii i środowiska.
    Nie ma jednak zwyczaju (ani przyzwolenia) na formułowanie żądań pod adresem rządzących. Choćby były to żądania, od których realizacji zależy los naszej Ojczyzny.
    Taka praktyka jest powszechnie uznawana za "atak" lub "sypanie piachu w tryby". Jest zatem traktowana w sposób identyczny, jak postrzegali to komuniści i ich zwolennicy w zderzeniu z postulatami społecznymi. Można się wzdrygać na takie porównanie, ale niech ktoś spróbuje wykazać, że istnieje tu inna reguła.

    Moja prośba jest skierowana do ludzi, którzy nie tylko nie boją się jazgotu różnych partyjnych mędrków i nawiedzonych "czcicieli prezesa", ale mają świadomość, że wyjaśnienie okoliczności mordu założycielskiego jest sprawą priorytetową dla Polaków.
    Iluż jest takich ludzi, jeśli apel do prezydenta podpisało zaledwie kilkanaście tysięcy Polaków - i to głownie spoza kraju.
    Jako realista nie spodziewam się więc żadnej zmasowanej akcji ani gremialnego odzewu. Oczekuję raczej, że przyjdzie czas, gdy nakazy sumienia zaczną górować nad partyjną pragmatyką.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  24. Pani Iwono,

    Pan Święczkowski plecie, co mu ślina na jeżyk przyniesie.
    Podjęcie sprawy zabójstwa księdza Jerzego dotyczy tylko jednej kwestii - istnienia lub braku woli politycznej.
    Tu nie ma żadnych "przeszkód" merytorycznych, żadnych ograniczeń i tłumaczeń.
    To, co wygaduje ten wyjątkowo niekompetentny i nieudolny urzędnik jest zbiorem komunałów niewartych rozważań. Przypomnę, że dziś upływa miesiąc od chwili, gdy pan Ziobro i jego kolega Święczkowski otrzymali wszelkie narzędzia nadzoru nad prokuraturą.
    Ci panowie od wielu miesięcy wiedzą o propozycji prokuratora Witkowskiego i doskonale znają treść licznych apeli w sprawie śledztwa.
    Dziś znajdują czas na rzeczy tak najpilniejsze, jak dementowanie bredni TVN-u czy "polemikę" z łgarstwami jakiegoś Schetyny. Chętnie zajmują się "problemami" Trybunału Konstytucyjnego lub włączają w arcyważną akcję "Godzina dla wilka". Uformowali już zespół prokuratorów w sprawie Smoleńska (za co chwała), a nawet zapowiadają ściganie prokuratorskich łapówkarzy i kombinatorów.
    Jedynie w sprawie dotyczącej zabójstwa księdza Jerzego możemy usłyszeć,że "to zależy od wielu kwestii".

    Otóż, nie zależy to od żadnych "kwestii", a jedynie od koncepcji pana prezesa Kaczyńskiego i głosu jego zauszników.
    Ta "kwestia" nazywa się też wolą polityczną i jest wynikiem różnego rodzaju "kompromisów", małych gierek i parcianych interesów.
    Ta "kwestia" zależy od odpowiedzi na pytanie - czy PiS- owi "opłaca się" lub "nie opłaca" poruszyć sprawę mordu założycielskiego? Jakie mogą być tego konsekwencje, jakie starty lub polityczne zyski?
    Wszystko inne, co słyszymy z ust ludzi PiS, jest tylko demagogicznym bełkotem.
    Nie wiem, ile osób zdaje sobie sprawę, jak koszmarną rzeczą jest traktowanie tematu zbrodni założycielskiej w świetle partyjnej pragmatyki.

    Pozdrawiam Panią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My (ja, Pan, komentatorzy bloga) głosowaliśmy na nich.

      Myślę, że w czasie najbliższych wyborów parlamentarnych trzeba ich przykładnie ukarać nie głosując na nich i informując, tak aby usłyszeli, dlaczego nie chcemy im ponownie zaufać.

      Być może będziemy mieć sojuszników:

      http://telewizjarepublika.pl/Otwartym-tekstem-odc-9-2016-przesladowani-politycznie-za-po-pojda-siedziec-za-pis,video,2261.html#.VwFZhXqaJ62

      Jeżeli nie załatwią tej sprawy, niech nie będzie dla nich miejsca w ławach sejmowych!

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  25. 30 grudnia 2015 r., w odpowiedzi na – wystosowane w trybie dostępu do informacji publicznej – moje zapytanie o śledztwo w sprawie mordu na ks. Jerzym, przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości, a więc de facto minister Zbigniew Ziobro, napisał między innymi:

    "(…) Ministerstwo Sprawiedliwości nie posiada informacji, w jakim terminie i w jakim trybie Rzeczpospolita Polska podejmie na nowo śledztwo w sprawie zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki. Wyjaśniam, że zarówno Ministerstwo Sprawiedliwości, jak i Minister Sprawiedliwości nie posiadają kompetencji do wszczynania lub wydania polecenia wszczęcia postępowania prokuratorskiego (przygotowawczego). (…)."

    W następnej kolejności zostałem odesłany do Prokuratora Seremeta oraz [sic!] "pionu śledczego Instytutu Pamięci Narodowej - Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu lub komisji oddziałowych".

    Dlaczego o tym wspominam? Nie dlatego, oczywiście, by próbować poinformować Szanownego Autora i Szanownych Czytelników o kwestiach, które są Wam doskonale znane i które były tu po wielokroć, także jako osobiste doświadczenia, przywoływane. Moje starania w tym przypadku zupełnie się nie liczą, są nieważne wobec tych rzeczywiście wielkich prób podejmowanych przez szereg osób – również samego Autora i wielu tu, i gdzie indziej, zabierających głos.

    Ale kropla drąży skałę. Nawet jeśli wypłuczemy ledwie wstyd, bez skruszenia kamienia zbrodni i kłamstwa, należy! Może najbardziej po to, by znowu poczuć się razem, solidarnymi, połączonymi ideą wartą wszystkiego. Także życia.

    Szeregowy żołnierz I i II Polskiego Państwa Podziemnego wiedział, że jego obowiązkiem jest walka z bronią w ręku, robotnik z „Solidarności” miał świadomość tego, że jeśli głośno – podczas strajku lub manifestacji – nie upomni się o godność człowieka i Polaka, nikt mu tej godności nie wróci. Obydwaj, jako jednostki, znaczyli niewiele, i o tej skromności wiedzieli. Nie zawahali się jednak, od obowiązku się nie uchylili. Kto wie, może miarą honoru naszych dni jest to, by napisać do pana ministra, pana prezydenta, pani premier, a potem napisać po raz drugi, i trzeci … Nawet Judasz, ostatecznie, się przyznał. Ze wstydu. Ja napisałem, może kiedyś będę się wstydził, że za mało, ale może, gdy będzie nas 10 milionów, wystarczy.

    Dobrej Ojczyzny życzę, wszystkim,

    OdpowiedzUsuń
  26. Panie Aleksandrze,

    Czasu może być mało. Coraz intensywniej uruchamiana jest hierarchia, marki-jurki i pożyteczni idioci w kwestii wiadomej i pomyślnie przetestowanej w 2006/2007.

    Skopiuję Pańskie 2 świetne tweety:

    Aleksander Ścios @SciosBezdekretu

    Przez 8 lat kwitły "doskonałe relacje" hierarchów KK z reżimem PO-PSL. Zaskakujące, że nie domagano się wówczas zaostrzenia ust. antyaborcyjnej.


    Gdyby ktoś zechciał wyznaczyć zadanie dla wszelkiej maści agentury, dzisiejsze brzmiałoby - grajcie na tematykę aborcji i "ochrony życia".

    Naprawdę nie pojmuję, dlaczego PO, SLD i pozostałe komuchy, pomimo że gwiżdżą na Kościół, mają zawsze doskonałe układy z hierarchią, a PiS tak się przeraźliwie tych purpuratów boi? Potrafiłby Pan to wyjaśnić?

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Urszula Domyślna

      "Czasu może być mało. Coraz intensywniej uruchamiana jest hierarchia, marki-jurki i pożyteczni idioci w kwestii wiadomej i pomyślnie przetestowanej w 2006/2007. "
      =================================

      Prezes Kaczyński gra sobie w szachy z ciemnymi typami à la Schetyna urządzając jakieś spotkania z opozycją...

      Ni stąd, ni zowąd temat aborcji...

      Kuźmiuk na s24:

      "Jak z tego wynika patologia goniła patologię, a ludzie ze środowisk powiązanych z Platformą, uczyniły ze spółek Skarbu Państwa swoiste „dojne krowy”, które przez blisko 8 lat zasilały je w ogromne środki finansowe."
      -----------

      Wniosków do prokuratury żadnych.

      Raczej śmierdzi to wszystko, niż brzydko pachnie.

      Usuń
    2. Urszula Domyślna
      "Naprawdę nie pojmuję, dlaczego PO, SLD i pozostałe komuchy, pomimo że gwiżdżą na Kościół, mają zawsze doskonałe układy z hierarchią, a PiS tak się przeraźliwie tych purpuratów boi? "
      Jeżeli Pani pozwoli.
      Doskonałe układy komuchów z hierarchią kościelną wynikają tak z "układu magdalenkowego", jak i ze strachu tych drugich przed prawdą o okolicznościach śmierci bł. Jerzego Popiełuszki. "Oczywista oczywistość", jak mawia klasyk.
      Tuż po wygranych przez SLD wyborach w 2001 roku, Prymas Glemp zapytany o przyszłe relacje z komunistami odrzekł: "nam się z nimi zawsze bardzo dobrze współpracowało."
      Co do strachu PISu. "Ambona" to wciąż jednak siła.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  27. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  28. Witam
    Dziękuję uprzejmie za to, że Pan...jest.
    Czy ceną do zapłacenia[przez PIS] za doprowadzenie tej sprawy do końca byłoby uderzenie w hierarchów kościelnych, utrata ich wsparcia, wcześniejsze wybory i powrót władzy ewentualnie w poprzednie łapska?
    Idąc dalej według zasady, że rzeczy dzieją się nieprzypadkowo i jeśli już coś się dzieje to miał ktoś w tym interes, czy wyjaśnienie tej sprawy jest na rękę PIS [nie piszę tu o interesach Państwa bo te zdają się być nie do końca zbieżne..]?
    Kto zadbał o to, że realny wybór to sprawowania władzy to PIS lub PO?

    Wszystkiego dobrego

    OdpowiedzUsuń
  29. @ Wszyscy

    Dobre wieści od prokuratora Andrzeja Witkowskiego. Zapytany na antenie Radia Lublin, kiedy nastąpi decyzja w jego sprawie, odpowiedział:

    "Myślę, że to w najbliższym czasie nastąpi."

    Źródło: http://moje.radio.lublin.pl/witkowski-mamy-juz-w-tej-chwili-naprawde-sledcza-prokurature.html

    (trzeba odsłuchać nagranie rozmowy)

    Chwali też zmiany w prokuraturze: "Mamy już w tej chwili naprawdę śledczą prokuraturę".

    Może Ziobro coś tam w tej sprawie ciągnie w pozytywnym kierunku?

    Ja dzisiaj wysłałam petycję do ministra sprawiedliwości domagającą się przywrócenia prokuratora do tego śledztwa i informowania opinii publicznej o najważniejszych decyzjach w tej sprawie - treść na stronie poznacie-prawde.pl

    Pozdrawiam w trochę lepszym humorze

    OdpowiedzUsuń
  30. Dosyć kłamstw !
    Szanowny Panie
    Kilka lat temu dosyć przypadkowo zacząłem się zajmować sprawą ks. Jerzego Popiełuszki. Jako historyk już wtedy byłem zbulwersowany sposobem prowadzenia tej sprawy. Nie miejsce na rozwijanie tego wątku. Bardzo podoba mi się Pańska żarliwość w tej sprawie. Ale, proszę mi wybaczyć, jestem załamany Pańską naiwnością. Zanim się Pan oburzy proszę mnie posłuchać.
    1. Cały obecny establishment jest mnie lub bardziej uwikłany w tą historię. Dowody - prokurator Witkowski miał zakaz publicznego wypowiadania się w tej sprawie 0d 2004 do 2008 roku. W czasach ministra Ziobry 2005-2007 zakaz był cały czas utrzymywany. Pod wpływem nacisków w sierpniu 2007 roku ówczesny Premier Kaczyński powiedział, że prokurator Witkowski zostanie przywrócony do prowadzenia tej sprawy. Powstaje jednak pytanie dlaczego powiedział to dopiero w sierpniu 2007? Dlaczego przez 2 lata rządów PiS-u zakaz był bezwzględnie utrzymywany. Co się stało w sierpniu 2007 roku, że Kaczyński zmienił zdanie ? Uczciwość ? wierność ideałom ? Niestety byli tacy głupcy, którzy w to uwierzyli jak w prawdę objawioną. Wyjaśnienie jest banalne. Już było wiadomo, że wybory będą, nie da się dłużej utrzymać władzy. Sondaże były bezlitosne dla PiS-u. Było wiadomo, że wybory przegra. Pytanie jakim stosunkiem głosów. Prezes postanowił przygotować kiełbasę wyborczą. Jak są wybory to potrzebne jest stado baranów, które zagłosuje, bo sprawa ks. Jerzego wróci. Zakaz wypowiadania dla prok. Witkowskiego został zdjęty ale w 2008 roku przez ministra Ćwiąkalskiego. Do sprawy oczywiście nie wrócono, bo dla PO ta sprawa nie miała znaczenia.
    2. Pisanie apeli jest oczywiście ważne, bo mobilizuje opinię publiczną ale nie może Pan być naiwny. Ziobro, Kaczyński, Duda to ostatni ludzie, którzy Pana posłuchają. Oczywiście na wiecach dla otępiałego ludu wykrzyczą o niesprawiedliwości III RP. Ale nie zrobią absolutnie nic. Pan Ziobro zasłaniał się Panem Seremetem, mówił że jak tylko rozgoni tą bandę to wraca prokurator Witkowski. Przepraszam, kto w to uwierzył ? Polityka nie jest dla naiwnych. Niestety większość jest.. Prokurator Witkowskiego przesunięto na emeryturę. Tak się to załatwia. kiedyś o tym napisałem, że tak to się potoczy.
    3. IPN- naczelny wróg rozwikłania sprawy ks. Jerzego. Jeżeli ode mnie zależałoby prowadzenie sprawy to w ciągu 48 godz. rozwiązałbym IPN i odsunął wszystkich ludzi którzy zajmowali się tą sprawą. Niektórym postawiłbym zarzuty prokuratorskie. Niestety z pewnych względów nie mogę pisać jakim i dlaczego. Dodam tylko, że objęcie sterów IPN przez niejakiego Cenckiewicza to ostateczny koniec sprawy ks. Jerzego. Dlaczego ? Tego też nie mogę napisać ale chętnie założę się o ciężkie pieniądze z wszystkimi frajerami, którzy uważają inaczej.
    5. Teczki Wałęsy - zasłona dymna. Moja teza jest następująca - teczki Wałęsy z domu Kiszczaka ujawniono nieprzypadkowo. Do opinii publicznej „przedostał” się dokument opisujący poglądy Kiszczaka na sprawę ks. Jerzego. Oczywiście w tym kraju nikt tego nie analizował, bo wszyscy podzieli się dwa obozy. Wałęsa agent i obrońcy Wałęsy. Gazeta (Nie)Polska i cały ten bolszewicki szmelc zajęty był tym co mu podsunięto. Dla prawdziwych historyków a nie historyków uwikłanych w politykę dokumenty Wałęsy to totalny brak profesjonalizmu. Bardzo interesujący za to był dokument Kiszczaka o sprawie ks. Jerzego. I znowu założyłbym się o kolejne ciężkie pieniądze, że tylko nieliczni będą wiedzieli dlaczego.
    P.S.
    Zdaje sobie Pan sprawę, że za chwilę może się okazać, że był Pan agentem albo ktoś z Pana rodziny przebywał w ZSRR i tam na pewno został przeszkolony ? Na razie może Pan być spokojny ale jeśli sprawa ks. Jerzego zacznie nabierać rozpędu proszę się szykować na ostry atak. Zapewniam Pana, że przyjdzie ze stronę której się Pan na mniej spodziewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Roman,

      Uprzejmie dziękuję za te bezcenne uwagi i sygnalizację wyjątkowych tajemnic historycznych.
      Przyznam, że dawno nie gościłem na blogu równie interesującej postaci, która w tak merytoryczny, spójny i logiczny sposób wykłada problemy związane ze sprawą tego śledztwa.
      Korzystając przy tym z dobrodziejstw warsztatu historyka.
      Pozwoli Pan, że porażony taką dawką tajnej wiedzy, spostrzeżeń i ostrzeżeń, nie podejmę dalszej dyskusji.

      Usuń
    2. Panie Aleksandrze,
      Niewątpliwie ma Pan poczucie humoru. Lekką drwinę odczytałem. Szkoda. Ale zapewniam, że Pańska odpowiedź mi się podobała. Może spróbuje być choć trochę uparty jak Pan i odezwę się za 6 miesięcy, bo do tego czasu absolutnie nic się nie zmieni. Wbrew nadziejom Pańskich czytelników i chyba jedna Pana. Pan jest wielbicielem kropli wody, ja raczej czasu.
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Roman,

      Jak się chce o kimś pisać, że jest naiwny, to chociaż samemu wypadałoby być ogarniętym. Czyż nie? Czy Pan siebie czyta? "Do sprawy oczywiście nie wrócono, bo dla PO ta sprawa nie miała znaczenia". To jest dopiero prawdziwe frajerstwo tak twierdzić, że "ta" – sprawa mordu Popiełuszki PO nie interesowała/ jakby była PO obojętna. IIIRP na tym mordzie stoi! ONI (ci wg Pana z PO nie zainteresowani) na tym, by zleceniodawcy i mordercy bł. ks. Popiełuszki żyli sobie „w najlepsze”, z jednej strony żerowali, a z drugiej „srali w gacie”, by sprawa się nie rypnęła, bo... już ONI doskonale wiedzą, co to by dla NICH/ ONYCH znaczyło! „Ta” sprawa właśnie była dla ONYCH z PO najwyższej wagi. Zatem PO o to właśnie chodziło i tak to rozprowadzili, aby „taki” historyk jak Pan, zamiast do źródła, poszedł w... maliny.

      P.S. Ani polityka ani historia nie jest dla naiwnych.

      Usuń
    4. Halka,
      Ja bardzo lubię przebywać w malinach. Polecam. Szczególnie, że parę Pani wypowiedzi przeczytałem i nie mam wątpliwości, że dobrze to by Pani zrobiło. Nie jestem od bronienia PO, jestem od wyjaśnienia tej historii. Radziłbym Pani robić to samo, bo z tego co widzę to zajmuje się pani tłumaczeniem hierarchów kościoła. To jest historia zero- jedynkowa albo chce się to wyjaśnić albo nie. Ja nie znam instytucji, partii politycznej, środowiska które chciałby poprowadzić w realu sprawy ks. Jerzego. Pani zna ? Proszę podać. Tylko proszę mi nie pisać, że PiS obiecał. Dla mnie jest pewien poziom naiwności, który nie jestem w stanie tolerować. Mnie interesują fakty a nie kiełbasa wyborcza. Dlatego lubię maliny.
      Powrót Prokuratora witkowskiego jest pierwszym krokiem ale nie jedynym. Następnym jest powołanie specjalnego zespoły śledczego o nadzwyczajnych uprawnieniach. Mam nadzieję, że zna pani historię śledztwa i wie Pani dlaczego. Rozwiązanie tej zagadki to jest proszę Pani pójście na wojnę( z kościołem na pewno i to bardzo ostrą)Jak komuś to nie pasuje to niech zostanie w domu.
      Spieszę też Panią uspokoić, że pomimo ogromnej różnicy w poglądach politycznych pomiędzy Panem Aleksandrem a mną ( przynajmniej tak mi się wydaje z tego co wczoraj zauważyłem szybko przeglądając bloga ) nie mam żadnych złudzeń. Jest jedynym znanym mi człowiekiem, który zajmuje się to historią. I to proszę Panią na poważnie a nie tak jak cała rzesza dziennikarzy ( Gmyz, Rachoń i inne typki żerujące na ....- proszę sobie dopowiedzieć) I tylko dlatego podjąłem wątek na tym blogu. Szanuje ludzi, którzy nie traktują takich spraw w aspektach taktyki. Reszta byłych orędowników sprawy ks. Jerzego jest obecnie przy korycie, i ....już Pani wie. A że czasami bywam ostry. No cóż. Sprawdzam. Wszystkim, którzy naprawdę chcą dokończyć tą historię radzę porzucić dyplomację. Pan Aleksander jest całkowicie samotny. Z grupką swoich czytelników nie zrobi nic.
      Z Pani wypowiedzi wnioskuje, że dla Pani na pewno winna jest PO. Dlatego na Pani bloga na pewno bym nie zajrzał.

      Usuń
  31. Warszawa 1920,

    Pańskie doświadczenie potwierdza, że stała praktyką ministerstwa sprawiedliwości polegała na odsyłaniu petentów do prokuratora Seremeta.
    Z efektem wiadomym.
    O ile zgadzam się z Panem, że w przypadku starań o wznowienie śledztwa należy brać pod uwagę zasadę, iż "kropla drąży skałę", o tyle wciąż zwracam uwagę, że nie jest to sytuacja prawidłowa i naturalna.
    Gdyby w III RP obowiązywały zdrowe zasady demokracji i normy życia publicznego (o czym wszak zapewnia nas pan Kaczyński)należałoby oczekiwać, że politycy PiS samodzielnie (i w żaden sposób niemotywowani) podejmą sprawę zabójstwa księdza Jerzego.
    Ta sprawa jest przecież fundamentalna dla oceny III RP, a jej rozwikłanie może doprowadzić do upadku komunistycznej sukcesji i przecięcia szeregu patologicznych powiązań.
    Partia, której politycy deklarują głęboki patriotyzm i wolę walki z komunistyczną spuścizną, musiałaby zatem brać taki temat "na sztandary" i natychmiast dążyć do wszczęcia śledztwa.
    Tymczasem mamy sytuację, w której rządzący nie tylko nie wykazują zainteresowania sprawą zbrodni założycielskiej,zbywając rzecz milczeniem lub unikami, ale wyborcy tej partii uznają za naturalne, iż sami muszą zabiegać o uwagę polityków PiS, kierować doń wielorakie apele i pokładać nadzieję w słowach "kropla drąży skałę".
    Nikt też nie ośmiela się postawić pytania - dlaczego tak właśnie wyglądają realia III RP i relacje wyborców z politykami?
    Czy przyczyną owej "nienaturalności" jest fałsz po stronie partyjnych macherów i podejrzany rozziew między słowem a czynem, czy też wina leży po stronie samych wyborców, którzy błędnie odczytali intencje partyjnych działaczy i oczekują zbyt wiele od ludzi marnego formatu?

    Dziękuję Panu i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  32. Pani Urszulo,

    Już kiedyś podjąłem próbę odpowiedzi na takie pytanie i nie wydaje się ono szczególnie zawiłe.
    Posłużę się tu dwoma cytatami.
    Pierwszy to fragment wywiadu komunistycznego aparatczyka St.Cioska, jakiego udzielił przed wielu laty "Tygodnikowi Przegląd".Ciosek, który z ramienia KC PZPR objął nadzór nad MSW po zabójstwie księdza Jerzego, pytany – „Skąd się brała wasza skłonność do Kościoła?” – odpowiedział - „Hierarchia i instytucja bardziej rozumiała, i traktowała jako bardziej przewidywalną drugą hierarchię i instytucję”. Dodał też - „Stara jest zasada przetrwania Kościoła, jak w tym porzekadle: Kościół opłakuje zmarłego, ale do trumny z nim się nie kładzie itd. Zachowuje dystans. Tak samo tutaj było. Miałem masę rozmów z ludźmi Kościoła. I mogę powiedzieć, że Kościół był bardzo wstrzemięźliwy, gdy chodzi o wybory, o Okrągły Stół i podzielenie się władzą z "Solidarnością". Bo nie wiedział, jaka będzie ta nowa władza. Jakby przeczuwał zresztą, że lepiej było mu z komunistami niż z nie wiadomo kim..."

    Sądzę, że to określenie "nie wiadomo z kim" zrobiło w III RP oszałamiającą karierę i (w ogromnej mierze) zdecydowało o relacjach kościelnych hierarchów z komunistami i ich sukcesorami.

    Ale jest jeszcze druga strona medalu, ta mniej znana i dostrzegana.
    By zasygnalizować problem sięgnę po inny cytat - również z pokomunistycznego "Tygodnika Przegląd" z roku 2004. Tamże autor o nazwisku Grzegorz Sołtysiak, w tekście -"Jak wybrać Jaruzelskiego" zacytował arcyciekawy dokument zatytułowany "Notatka z rozmowy z biskupem Jerzym Dąbrowskim, Zastępcą Sekretarza Episkopatu Polski, odbytej 23 czerwca, z jego inicjatywy”. Dokument ten spoczywał (a sądzę, że nadal spoczywa) w tzw. zbiorach prywatnych Edwarda Kotowskiego, który zaczynał swoją karierę w policji politycznej PRL od pracy w Departamencie IV MSW, zajmując się „rozpracowywaniem” duchowieństwa. W dokumencie tym możemy przeczytać:

    cdn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warszawa, 23 czerwca 1989 r.

      Notatka z rozmowy z biskupem Jerzym Dąbrowskim, Zastępcą Sekretarza Episkopatu Polski, odbytej 23 czerwca, z jego inicjatywy.

      1. Nawiązanie stosunków dyplomatycznych między PRL i Stolicą Apostolską może nastąpić "w okolicach" daty 1 września 1989 r., a więc w 50. rocznicę wybuchu II wojny światowej i w tę samą rocznicę opuszczenia Polski przez nuncjusza na skutek rozpoczęcia działań wojennych. Obecnie Jan Paweł II, który sam zadecyduje o ostatecznej formule dokumentów z tym związanych, dokonuje przeglądu różnych jej wariantów.

      2. O tym jednak, czy dojdzie do tego aktu we wrześniu br., zadecyduje dalszy rozwój sytuacji społeczno-politycznej w Polsce. O ile dojdzie w okresie letnim do powstania realnych przesłanek rokujących "pomyślne skonsumowanie" porozumień tzw. okrągłego stołu, to wówczas niewątpliwie to nastąpi. Jeśli obecna sytuacja "charakteryzująca się tym, że najważniejsze strony tego porozumienia, tak partia, jak i "Solidarność", nie mają siły, aby je zrealizować", utrzyma się, to trzeba będzie szukać innej okazji do tego aktu. Niewykluczone jest, że wówczas sprawa przesunie się w czasie daleko, tj. do 1991 r., tj. do czwartej wizyty Jana Pawła II w Polsce w 200. rocznicę Konstytucji 3 Maja".

      3. Jednym z testów dalszego rozwoju sytuacji w kraju będzie rezultat przeprowadzenia wyborów Prezydenta PRL. Kierownictwo Episkopatu uważa, że najlepszym kandydatem byłby tu Gen. W. Jaruzelski, ale pod warunkiem że wybierany byłby spośród kilku kandydatów. To ten wybór uczyni wiarygodnym. Zdaniem bp. J. Dąbrowskiego, wybór Gen. W. Jaruzelskiego jest możliwy, o ile inni kandydaci będą tak dobrani, że na ich tle ten wybór stanie się oczywistą koniecznością. Dodał, że po raz drugi partia nie może już tak się skompromitować, jak to nastąpiło podczas wyborów, i stąd ten wybór powinien być gruntownie przygotowany.

      4. Stwierdził, że istotną sprawą jest wybór sposobu głosowania w tej sprawie przez Zgromadzenie Narodowe ("Jeśli np. będzie głosowanie jawne, to senatorowie i posłowie opozycyjni nie będą oddawać głosów na rzecz Generała z uwagi na wiadome zaszłości. Natomiast przy głosowaniu tajnym część z nich będzie oddawać głosy na rzecz tej kandydatury, ponieważ publicznie nie będzie wiadomo, kto jak głosował. Przy tym tajnym głosowaniu istnieje jednak ryzyko, że posłowie partyjni mogą głosować przeciwko Generałowi. Z drugiej strony, nie należy też wykluczać, że to samo zrobią oni i przy głosowaniu jawnym").

      5. Stwierdził, że najważniejszą sprawą jest odbudowa partii, "która jest w stanie rozkładu i zbuntowała się przeciwko swojemu kierownictwu". ("A może trzeba ją rozwiązać i odbudować od nowa?"). Dodał, że widoczne jest to, że "obecnie toczy się rywalizacja o przywództwo w PZPR między M. F. Rakowskim a M. Orzechowskim". W odniesieniu do M. Orzechowskiego stwierdził: "Bardzo szybko przeistoczył się w superliberała. Zbyt szybko, stąd ludzie Go nie zaakceptują".

      6. Nawiązując do wizyty prof. B. Geremka w Anglii, stwierdził, że popełnił on poważny błąd, zapowiadając "szybkie spotkanie M. Gorbaczowa z L. Wałęsą". ("Jest to nietakt i wobec M. Gorbaczowa, i wobec władz polskich. Widać, że B. Geremek zbyt podniecił się swoimi sukcesami").

      7. Rozwój sytuacji społeczno-politycznej w kraju ocenia pesymistycznie. Przewiduje poważne napięcia jesienią tego roku na tle ekonomicznym. Uważa, że "Zachód nie spieszy się z udzieleniem Polsce pomocy, a partia, podobnie jak "Solidarność" L. Wałęsy, jak się okazuje, nie są w stanie wcielić w praktyce porozumień tzw. okrągłego stołu. Co więcej, coraz bardziej widać, że wiele sił opozycyjnych i partyjnych jest przeciwnych tej polityce. która jest rezultatem tego stołu".

      cdn

      Usuń
    2. Jeśli wierzyć treści owej "notatki" (a nie są mi znane fakty, które podważałyby jej wiarygodność)mamy do czynienia z zadziwiającą sytuacją. Jest kontekst wynika z pkt.3 i 5, których treść ukazuje rzeczywiste intencje Episkopatu w odniesieniu do Jaruzelskiego oraz troski o "odbudowę partii".
      Treść tego dokumentu całkowicie koresponduje z wypowiedzią S.Cioska i wydaje się istotną przesłanką w ocenie ówczesnych (ale też obecnych) relacji kościelno-rządowych.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  33. skok w pszenżyto,

    Wspominając o obawach związanych z postawą hierarchów, poruszyłem tylko jedną, moim zdaniem, istotną przeszkodę.
    Ale istnieją też inne, jak choćby: dogmat "pragmatyki" partyjnej, która zakazuje "prowadzenia wojen na kilku frontach", dogmat "słupków sondażowych", który z kolei nakazuje konsultowanie poszczególnych decyzji politycznych z wynikami tzw. sondażowni, czy wreszcie, dogmat "centrowego elektoratu", który pozwala wierzyć, że tylko "koncyliacyjne" i "pokojowe" metody sprawowania władzy mogą zapewnić wieczne panowanie polityków PiS.
    Dopiero suma tych dogmatów, za którymi kryją się rozliczne fobie i kompleksy, pozwala oceniać sprawę zabójstwa księdza Jerzego w kontekście partyjnych interesów - jest, czy nie jest ona "opłacalna" dla partii pana Kaczyńskiego.

    Dziękuję Panu i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  34. Pani Iwono,

    Chcę wierzyć, że pan prokurator Witkowski, mówiąc -"myślę, że to w najbliższym czasie nastąpi", przekazuje nam dobre i w pełni wiarygodne informacje.
    Tym mocniej zachęcam do dalszych starań i nacisków na polityków PiS. Trzeba, by tej sprawie czuli naszą nieustającą presję.
    Pani wykonuje tu doskonałą robotę.

    Serdecznie dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy dążący do prawdy,

      Musimy próbować, każdy podług swych talentów i możliwości. Wczoraj otrzymałem z Ministerstwa Sprawiedliwości potwierdzenie przekazania do Prokuratury Krajowej moich kolejnych dwóch pytań w tej sprawie, wysłanych w niedzielę, 3 kwietnia. Co prawda, od razu wśród adresatów umieściłem też tę prokuraturę, ale jest to jednak dowód na jakieś związanie się obydwu tych instytucji trybem dostępu do informacji publicznej. Czekam zatem. Myślę przy tym, że warto byłoby rozważyć publiczne podniesienie naszych pytań podczas zbliżających się kwietniowych uroczystości, 10 i 24. Może obok transparentów z wołaniem o prawdę o Smoleńsku powinny pojawić się też takie, które pokażą władzy, że Naród pamięta o ks. Jerzym? Może państwowy pogrzeb mjr. Zygmunta Szendzielarza powinien być też czasem przypomnienia, że takich narodowych niezaleczonych ran jest więcej?

      Wiem jedno: Jeśli ta władza odmówi nam ukazania pełni prawdy o tym mordzie, należy zmusić ją do powiedzenia publicznie, że ją ta prawda NIE INTERESUJE. I rozstać się z taką władzą.

      Dobrej nocy, Polacy

      Usuń
  35. Jedyne racjonalne wyjaśnienie o pozytywnym wydźwięku to kolejność - Zetka może zneutralizować hierarchów, którzy inaczej stawialiby skuteczny opór śledztwu.

    Co nie zmienia faktu, że cisnąć trzeba. Codziennie na TT wywołuję do tablicy PAD, PBS i @pisorg o zetkę, aneks i śledztwo, odliczając przy tym dni. Dzisiaj 7.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Grzegorz

      Codziennie na TT wywołuję do tablicy PAD, PBS i @pisorg o zetkę, aneks i śledztwo, odliczając przy tym dni.
      ===============================

      Nie mam TT, ale jeśli jest tam Pan Cenckiewicz to, może warto jego zapytać co o tym sądzi jako kandydat na stanowisko Prezesa IPN. :)

      Usuń
  36. Witam.

    Panie Aleksandrze, aż przez chwile „zaniemogłam” czytając tę notkę, którą Pan nam tu wkleił 4 kwietnia 2016 19:49.


    Jerzy Dąbrowski (ur. 26 kwietnia 1931 w Liszkowie, zm. 14 lutego 1991) – polski biskup rzymskokatolicki, biskup pomocniczy gnieźnieński w latach 1982–1991. (za wiką)

    Nie całe dwa lata przed śmiercią... i jeszcze wpychał nas, Polaków w szpony komuchów. Jeszcze nie oprzytomniał. Na co liczył? No, od kogo, jak od kogo ale od hierarchów, należałoby się spodziewać, że powinni mieć większą świadomość od „tępego, maluczkiego ludu”. Oni powinni wiedzieć najlepiej, że lepiej bać się Boga niż diabła (w tym kontekście komunistów). To powinno przerażać wszystkich hierarchów z tzw. „umoczenia”, którzy do dziś wciąż żyją jak marnotrawne syny!
    Jak jeden hierarcha z drugim ubabrany, „osrany” we własne dziadostwo, nie rzadko na własną prośbę, przez własną pychę, to niechaj sam „nagina własną szyję do łańcucha”, ponosi odpowiedzialność. Nikt nie ma prawa, nikomu nie wolno przez swój własny gnój, wpychać w niewolę, w łapy demona choćby drugiego człowieka a co dopiero cały Naród polski. To jest pomsta z Nieba! O tak. „Jedni drugich brzemiona noście”? No to noszę brzemię, które na mój Naród i na mnie nałożyli hierarchowie ale nie zamyślam odpowiadać za świństwa, których się dopuścili! Jezus nie nauczał: „jedni drugich grzechy noście, czyli partycypujcie w grzechach, grzeszenie do spółki”, ale napominajcie grzeszących aby zerwali ze złem, pomagajcie, wspierajcie własnie w tym. No to napominam. O!

    Czy można wnioskować, że "polscy" hierarchowie "ryli" pod Wojtyłą? Tzn. z jednej strony, aby się Wojtyła nie połapał w ich nikczemnych planach (konszachtach z komuchami), a z drugiej strony, by tak użyć papieża, podczas wizyt w Polsce, aby uwiarygodnił swoim autorytetem to całe bydło?

    I jakby staje się oczywiste teraz, że bł. Ks. Jerzy Popiełuszko MUSIAŁ ZGINAĆ! To wygląda na to, że Popiełuszko to wszystko (te knowania, te przewrotne postawy hierarchów, to dogadywanie się z komuchami itd.) demaskował w swoich kazaniach, on ich zawstydzał. Nawet, jeśli robił to nieświadomie, nie mówił tego wprost, tak za fraki nie wydzierał po nazwisku, ale tylko dlatego, że mówił ludziom, że nie wolno się dogadywać z komuchami – ze złem o choćby tak jak dogadują się co niektórzy hierarchowie! To musiało boleć tych „ze świecznika”. Dlatego, że mówił, jakie są konsekwencje, gdy paktujesz z diabłem, bo komunizm to jest zło, demon. Popiełuszko musiał zostać zamordowany i to właśnie w tak bestialski sposób. Z jednej strony, by przestał zawstydzać, kompromitować i wyrzucać "tym" właśnie hierarchom, że są skundleni, zbydlęceni, że są jak.... Jak przed 2000 tys. lat faryzeusze, którzy zabili BOGA!!! A z drugiej, by skutecznie zdyscyplinować hierarchów, na wypadek gdyby im chwila słabości przyszła, ochotka do przyznania się, niczym nie wytłumaczalna skrucha.

    P.S. Pewnie zleceniodawcy tej zbrodni nie odważyliby się nigdy dokonać tej zbrodni, gdyby nie pewność i wsparcie duchowe co niektórych... gdyby wiedzieli, że ze wszystkich ambon będzie huczało od kazań, że to "Mord założycielski IIIRP". Zaś prok. Witkowski zapewne musi mieć na to mocne dowody, skoro od tylu lat wyznacza się mu rolę piłeczki w Tetrisie.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Halko.
      Najgorsze w tym wszystkim jest to, że taka postawa purpuratów ma przemożny wpływ na najniższy poziom w hierarchii kleru (już w seminariach alumni są "odpowiednio" ukierunkowani). Obserwuję to lat w swojej (i nie tylko) parafii. Pod płaszczykiem "nie angażowania się w politykę", przemycane są poglądy dalekie od szeroko rozumianego patriotyzmu. Oczywiście nie generalizuję, piszę tylko o tym z czym sam się zetknąłem.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Panie Kazimierzu B,
      Ale rozumie Pan, że umorusani hierarchowie dawno by przyznali się, tylko oni poza tchórzostwem, to tak w trosce o mnie i Pana (o wszystkich katolików - Polaków) tkwią w tym syfie dalej. Dlaczego? Byśmy my się nie zgorszyli ich postawą. To dla naszego dobra. Oni się boją, że Polacy by mogli odejść od kościoła, zasilić jehowe zbory i inne sekty. Zatem może warto taki komunikat wysłać do hierarchów, tak "na odwagę". "Nie martwcie się o nas, wiernych - maluczkich. Już który katolik miał się postawami niektórych hierarchów (kleru) pogorszyć i odejść z kościoła, to już to zrobił. Ci co dalej są "w kościele" to do kościoła katolickiego nie należą, ze względu na was ale na Boga w Trójcy Jedynego!".
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Pani Halko.
      W pełni się z Panią zgadzam. Dodałbym tylko jedno: nie bójcie się Ojczulkowie, Polacy Was obronią, krzyża bronią, bo Wy nie potraficie, to i Was obronią, mimo, że gros z Was na to nie zasługuje!
      Pozdrawiam Panią.

      Usuń
  37. @Halka
    Agenturalną przeszłość biskupa Jerzego Dąbrowskiego opisał w 2007 r. dr Tadeusz Witkowski. Jerzy Dąbrowski vel "Ignacy" był ponad wszelką wątpliwość świadomym, wynagradzanym za współpracę agentem.

    http://www.rodaknet.com/rp_witkowski_10.htm

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  38. Halka, Pan Aleksander, Wszyscy!

    Najpierw wyjaśnienie:

    Piszę w osobnym komentarzu, a nie w "odpowiedziach", ponieważ [+/-] od trzydziestego wpisu przestaję je zauważać, o odpowiedziach na odpowiedzi w ogóle nie wspominając. Polecam to uwadze Autora, z kolejną nieśmiałą sugestią, że może by jednak zrezygnować z "drzewek", albo - co mogłoby być nawet ciekawsze - zarezerwować je tylko dla Pana.

    AD REM:

    1. Komuna, potem postkomuna zostały rozpoznane i oswojone przez 50 lat przymusowej "kohabitacji", zresztą, po 1956 diabeł okazał się nie taki znów straszny, etc.etc. Natomiast katolickie polityczne "nie-wiadomo-co" swą żarliwą nadgorliwością po wielekroć psuło szyki wielebnej hierarchii i chyba trochę ją wkurzało, zresztą dotąd nie cieszy się nadmierną sympatią i zaufaniem Episkopatu. Dlatego PiS nie powinien mieć, moim zdaniem, najmniejszych złudzeń w tej sprawie.

    2. Dokument, czyli notatka z rozmowy z biskupem Jerzym Dąbrowskim jest rzeczywiście wstrząsająca; tak jasno wyrąbanej kawy na ławę przez przedstawiciela hierarchii KK jeszcze chyba nie czytałam. (Proszę zwrócić uwagę, że najważniejszą sprawą dla ekscelencji jest "odbudowa partii" = PZPR). A rozmowa - "z inicjatywy biskupa" - odbyła się 23 czerwca 1989, tuż po tzw "pierwszych, wolnych", kiedy 4 czerwca "upadł komunizm", a w trosce o to, żeby upadł na cztery łapy, niezbędne było pierwsze w III RP, oszustwo wyborcze, czyt. korekta geremkowska z 18 czerwca 1989, pt. pacta sunt servanda. Jak można wnioskować z dokumentu: zgodnie z wolą Episkopatu.

    Pozdrawiam serdecznie

    PS. Osoba, która potrafi zgubić każdy papier, wyraża niniejszym trwożny podziw dla Aleksandra Ściosa. - Czyżby gromadził Pan gazety (niechby tylko wycinki!) nawet sprzed kilkunastu lat? To gdzie Pan mieszka? W archiwum? Czy może w rezydencji z biblioteką wielkopowierzchniową? ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. OT - PROŚBA (DUŻA) DO AUTORA I CZYTELNIKÓW

    Chciałabym przed szóstą rocznicą Smoleńska odsłuchać i obejrzeć ponownie zeznania (zwłaszcza pracowników kancelarii Lecha Kaczyńskiego) przed Zespołem Parlamentarnym AM z 2010/2011. Niestety, pod linkiem: http://orka.sejm.gov.pl/SQL.nsf/zesp?OpenAgent&78 j - jest to niemożliwe. Link się nie otwiera, choć 5 lat temu był dostępny. Czy nie pomogliby Państwo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprawny link: http://orka.sejm.gov.pl/SQL.nsf/zesp?OpenAgent&78

      Usuń
  40. "KSIĄDZ" - Marii Dłużewskiej.

    Już jak najbardziej "w temacie" wpisu.

    Dopiero przedwczoraj dumnej nie-posiadaczce telewizora udało się obejrzeć na YT [ https://www.youtube.com/watch?v=dR-D65cu0CA ] film pani Dłużewskiej, który był szumnie zapowiadany, jako "przełomowy" i podobno emitowany w TVP w okresie Wielkanocnym. O swoich wrażeniach nie napiszę. Wystarczy powiedzieć, że kilka razy wyłączałam nagranie, nie mogąc ścierpieć nachalnego utrwalania oficjalnej wersji mordu na ks. Jerzym przez "niepokorną" dziennikarkę. Alibi dla pozorowanej "nowości" stanowią wyłącznie wkomponowane do esbeckich materiałów przerywniki z luźnymi wypowiedziami ks. Małkowskiego, nijak się mające do esbeckiego leitmotive (99% filmu).

    Oglądali to Państwo?
    A Pan, Sir Alexander?

    Jeżeli tak, bardzo proszę o recenzję, moja, niestety nie nadaje się do druku, ale wiadomo, w przeciwieństwie do Gospodarza nie jestem wzorcem opanowania i powściągania emocji.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  41. Pani Halko,

    Ksiądz Jerzy był zawsze wiernym synem Kościoła i nigdy nie pozwolił sobie na jakikolwiek akt nieposłuszeństwa.W kilku komentarzach pisałem już jak wyglądały Jego relacje z hierarchami.Dodam kilka innych wskazówek.
    W liście z 1983 roku skierowanym do biskupa Stanisława Miziołka i księdza Zdzisława Króla, ksiądz Jerzy pisał - "Dnia 14 grudnia br. J.E.Ksiądz Kardynał Prymas w rozmowie ze mną stwierdził, że nic nie zrobiłem w Duszpasterstwie Medycznym i powinienem poprosić o zmianę pracy, a w środowisku robotniczym szukam tylko własnego rozgłosu i własnej chwały".
    Z kolei przyjaciel księdza Jerzego, ks. Jan Sikorski, w wywiadzie udzielonym Biuletynowi IPN wspominał, że rozmowa z prymasem Glempem doprowadziła ks. Jerzego do łez:
    "Płakał i u mnie po spotkaniu z księdzem prymasem. Byłem przypadkowym świadkiem tego spotkania. Wychodziłem z nim z seminarium, kiedy z przeciwka szedł ksiądz prymas, i natknęliśmy się na siebie. I powiedział: „a to chodź, to porozmawiamy”, i wziął go ksiądz prymas do rozmównicy. Jerzy potem przyszedł do mnie do mieszkania, był bardzo przejęty tym, że – jak mówił – nie został zrozumiany".
    We wstępie Jana Żaryna do książki "Aparat represji wobec księdza Jerzego Popiełuszki 1982–1984" (tom 1.)znajdują się słowa, które bardzo trafnie oddają postawę niektórych duchownych wobec świętości księdza Jerzego. Żaryn napisał:
    "Z donosów wynika, że wielu duchownych nie było w stanie go zaakceptować, był dla nich chodzącym wyrzutem sumienia".
    W książce tej znajdują się m.in. fragmenty akt śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Wojewódzką w Warszawie w roku 1983, w których znalazły się donosy tajnych współpracowników bezpieki.
    Przedstawiały księdza Jerzego jako kapłana „zaangażowanego politycznie”, „karierowicza żądnego politycznego przywództwa”, podkreślały jego antykomunizm, mówiły o „krnąbrności” wobec władz kościelnych i państwowych, wskazywały na wypowiedzi i działania o rzekomo politycznym kontekście.

    Dla rzeszy donosicieli oplatających księdza Jerzego zdradziecką siecią, Jego rzekome „politykierstwo” i zaangażowanie w pomoc opozycji miało usprawiedliwiać ich własną nikczemność i dawać alibi aktom pospolitej zdrady. Stał za tym wybór „dialogu” z władzą, prowadzenia moralnie nikczemnej „dyplomatycznej gry”, która miała świadczyć o politycznej dojrzałości i pragmatycznym nastawieniu. Nie przypadkiem, w procesie beatyfikacyjnym księdza Jerzego najwięcej wątpliwości budziło to, czy można Go uznać za męczennika za wiarę. Część hierarchów, w tym prymas Glemp, skłaniała się do konkluzji, że ksiądz zginął z przyczyn politycznych, a zatem wspierała linię propagandy komunistycznej.
    Wielu z tych ludzi nie potrafiło, nie mogło zaakceptować świętości księdza Jerzego i Jego niezłomnej postawy. Była ponad ich siły.
    Woleli widzieć w nim zaangażowanego politycznie duchownego niż dostrzec prawdziwą, przerastającą wielkość. Zbyt mocno obnażała ich własną ułomność, zbyt wyraziście kontrastowała z załganą, ograniczoną wizją świata.
    Wzbudzała nienawiść – jak zawsze, gdy zło czuje się zagrożone dobrem.
    Myślę, że ksiądz Jerzy, Jego postawa i duchowość nadal są "wyrzutem sumienia" dla wielu dzisiejszych hierarchów.

    Pozdrawiam Panią

    OdpowiedzUsuń
  42. Pani Urszulo,

    Dostęp do tego typu publikacji nie wymaga posiadania "rezydencji z biblioteką wielkopowierzchniową" :) Tym bardziej - kolekcjonowania wydań "Tygodnika Przegląd".
    Cytowałem już ten dokument we wcześniejszych publikacjach na temat księdza Jerzego.
    Przed kilkoma laty były czynne linki do wskazanych tu publikacji.
    Obecnie nie da się już ich odnaleźć, dlatego trzeba posłużyć się bardzo użytecznym narzędziem - http://archive.org/web
    Wówczas uzyskamy dostęp do cytowanych dokumentów:
    http://web.archive.org/web/20071110013416/http://www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=4785
    http://web.archive.org/web/20051112144930/http://www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=3523

    Przyznaję, że czytanie na blogu tak wielu komentarzy, może być utrudnione. Dlatego w przypadku większości odpowiedzi staram się nie korzystać z "drzewek".
    Filmu Marii Dłużewskiej nie oglądałem,ponieważ nie korzystam z tv. Nie widziałem go również w internecie.
    Jeśli obraz jest skonstruowany w taki sposób, nic nie straciłem.
    Zresztą - czy zasługiwałby na propagowanie przez "wolne media", gdyby nie propagował oficjalnej wersji zabójstwa? To środowisko jest dziś wiernym rezonatorem fałszu na temat zbrodni założycielskiej.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Aleksandrze, Pani Urszulo,

      Ja film oglądałem w telewizji. Ocena, to kwestia prywatnych emocji, a może faktycznie – co przyznaję – bardziej wiedzy o całej sprawie. Tej mam zapewne (dużo) mniej, niż Państwo. Chciałbym jednak przynajmniej spróbować bronić filmu Marii Dłużewskiej.

      Być może w warstwie śledczo – procesowej nie jest on odkrywczy, a może nawet niebezpiecznie zachowawczy (choć zwracam uwagę, że w pewnym momencie śledczy MSW mówi o sprzeczności zeznań pietruszki i piotrowskiego, i o tym, że któryś z nich kłamie). Jednak pokazanie (chyba po raz pierwszy) szerokiej publiczności oryginalnych nagrań ubeckich z przesłuchań, przeprowadzania dowodów, okazań i wizji lokalnych (oczywiście wg scenariusza toruńskiego) niesie ze sobą bardzo duży ciężar dramatyzmu. Stawiając pytanie zasadnicze, a wcale nie tak oczywiste dla – jeszcze – bardzo wielu Polaków: Kim, a raczej czym są (bo przecież wciąż żyją) ludzie, którzy w taki sposób realizowali w Polsce komunizm? Czym jest zatem sam komunizm?

      Zaletą, a nie boję się tego powiedzieć – wartością filmu jest to, że w ogóle powstał. I że został wyemitowany w TVP. Zapewne mógłby być bardziej wymagający, może trochę inny, zapewne. Ale trwamy w rzeczywistości, która – w wymiarze debaty publicznej – Z PEŁNĄ PREMEDYTACJĄ POMIJA MILCZENIEM SPRAWĘ MORDU ZAŁOŻYCIELSKIEGO II prl. Więc co jest lepsze?

      „Ksiądz” nie jest przy tym opowieścią sprawców „medialnych”. Równolegle do materiałów MSW kiszczaka wybrzmiewa prawda (po prostu: prawda) o tej zbrodni. Ks. Stanisław Małkowski daje świadectwo tego, jak gigantycznym kłamstwem była – i jest – oficjalna wersja najpierw prl, a potem Magdalenki. Widz słyszy (może dopiero się dowiaduje?), że ci, którzy zamordowali ks. Jerzego, potem TAKŻE ZABIJALI, by to kłamstwo utrwalić i zachować. „Oni nadal kłamią”, wypowiedziane przez ks. Małkowskiego, to – dla mnie – motto tego filmu.

      Przypomnienie, że jest WCIĄŻ sprawa zamordowania ks. Jerzego, że żyjemy BEZ PRAWDY o niej, że powołujemy się na słowa Błogosławionego, nie pytając o to jak i dlaczego zginął, jest także pytaniem o nasze dobre samopoczucie. A sądzę, że ten film niesie takie przesłanie.

      I, przepraszam, na koniec straszna – a na swój sposób piękna – osobista refleksja: ostatni kadr części materiału nakręconej w sali sekcyjnej … stół … nagie zakatowane ciało Księdza … i tylko jedno w głowie … Chrystus …

      Pozdrawiam,

      Usuń
    2. Warszawa 1920,

      To, że powstają filmy dotyczące "kontrowersyjnej" tematyki, nie jest żadną zaletą. Gdybyśmy przyjęli taką kwalifikację, okazałoby się, że ruski paszkwil pt."Śmierć prezydenta" wyprodukowany przez kanadyjską firmę Cineflix dla National Geografic, jest również wartościowy, bo podejmuje sprawę zamachu smoleńskiego.
      Jeśli intencją autorki filmu o księdzu Jerzym było przypomnienie, że "sprawa jest wciąż żywa i żyjemy bez prawdy" o tym zabójstwie, nie można było sięgać po esbecką wersję "procesu toruńskiego". To jest powielanie kłamstw - nieważne pod odsłoną jakiej demagogii i jakiego "dramatyzmu".

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Panie Aleksandrze,

      Byłbym bardzo, bardzo daleki od tworzenia paraleli pomiędzy tymi dwoma filmami, a raczej filmem "Ksiądz" i tą rosyjską manipulacją.

      I druga kwestia: nie można autorytatywnie stwierdzać, że autorka filmu miała dobre intencje, ale zastosowała fatalną, bo absolutnie przeciwnej tezy dowodzącą, metodę przedstawienia swojej racji - nie oglądając tego filmu. Z całym szacunkiem, ale jest to swoiste nadużycie. Uznać skuteczność prezentacji tej albo odwrotnej wersji można jedynie wtedy, gdy zadamy pytanie osobom, które ten film widziały, proste pytanie: Czy, po obejrzeniu "Księdza", uważasz, że to piotrowski zamordował księdza Jerzego? Ja film widziałem i w żadnym razie na takie pytanie nie odpowiedziałbym twierdząco.

      Pozdrawiam,

      Usuń
  43. Witam.

    Panie Aleksandrze i wszystko jasne.
    Ehhhhhh gdyby tak było możliwe sfałszowanie podpisu ks. Popiełuszki i odfajkowanie go pod jakimś bodaj gówno znaczącym donosikiem. Iluż hierarchów odetchnęłoby z ulgą.
    A tak...
    To był kapłan NIEZŁOMNY!

    Upadają więc wszelkie zakłamane, podyktowane warcholstwem i tchórzostwem tłumaczenia, którymi karmią nas teraz ci, co wówczas (ale i dziś przecież bo to trwa nadal) składali lojalność komunistom:
    - no wiecie jakie to były czasy? Wtedy nie było bohaterów!
    - każdy na „moim” miejscu zrobiłby to samo.
    - jakoś trzeba było żyć w tamtych czasach, a ja chciałem żyć.
    - nie miałem wyjścia oni i tak każdego by zmusili.
    itp.
    Cóż, jakimś pomyleniem byłoby uznać, że „umoczeni”, dlatego podpisali, bo byli katowani gorzej od ks. Jerzego, który nie podpisał.

    Mdli mnie...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  44. To, że komuniści szczególnie "zajęli" się KK, nie dziwi. Dziwi natomiast, że do tej pory nikt z umoczonych purpuratów nie "wdział włosiennicy" by pokajać się. Tylko to wystarczy by przekonać się o tym w jakiej kondycji jest Kościół. Donosicielstwo natomiast zostało uznane za cnotę (chodzi m.in. o tzw. "wywiad kościelny"). To ostatnie odczułem osobiście na własnej skórze.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dodałbym tylko jedno: nie bójcie się Ojczulkowie, Polacy Was obronią, krzyża bronią, bo Wy nie potraficie, to i Was obronią, mimo, że gros z Was na to nie zasługuje!" <--- P. Kazimierzu B.lepiej niech się Pan nie wypowiada za wszystkich Polaków, bo może się okazać, że zostanie Pan na "wschodniej flance" sam. Hierarchowie zwieją pierwsi lub nie wstawią się do boju wcale :)
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Pani Halko.
      Być może niefortunnie się wyraziłem.
      Miałem wtedy "z tyłu głowy" wypowiedź jednego z biskupów (z litości nie wymienię jego nazwiska), że "wierni powinni być dla Kościoła tarczą", cokolwiek miałoby to znaczyć. Tylko nie bardzo rozumiem, jaka rola przypadłaby wtedy pasterzom?
      Mam tylko nadzieję, że gdyby nie daj Boże doszło do "sprawdzianu", to jednak część hierarchów się ostanie.
      Pozdrawiam Panią.

      Usuń
  45. Ten PiS i "prezydent" to u pana jest jak syn marnotrawny! Tyle razy zdradzili, zawiedli i perspektyw nie wykazują a pan ciągle w nich wierzy! Dlaczego? Tylko dlatego, że alternatywy nie ma?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już miałem nie pisać... a tutaj takie pytanie. Przepraszam, że się wtrącam ale gdyby to zagadnienie adresować szerzej, do nas Polaków, to twierdzę że jest to najciekawsze pytanie jakie zostało zadane na tym blogu. Być może odpowiedź na nie jest kluczem do odpowiedzi dlaczego w kraju, gdzie żyje ponad 90 % katolików i podobno 100 % ludzi, którzy posługują się jakąś jednak etyką i moralnością, tak zakłamana historia może tak długo pozostać nietknięta. Bo w istocie na tym polega problem. Nikt nie chce ruszyć tej sprawy. Moim zdaniem my cały czas posługujemy się mentalnością niewolniczą, to zresztą charakterystyczne dla ludów postsowieckich. My apelujemy,klęczymy na kolanach, zwracamy się z prośbą aż jakiś " Wielki Gonzo" łaskawie wyda zgodę na to, żeby zbadać sprawę kapłana zamordowanego, torturowanego i całkowicie zdradzonego przez własny naród. Polacy nie rozliczają w wyborach. Gdyby tak było, bylibyśmy w innym punkcie. Z moich wyliczeń wynika, że rozwikłanie sprawy przy sprawnie działającej ekipie ( na czele z wiadomo kim) zajęłoby od 12 do 18 miesięcy. My wolimy poczekać. Co tam 32 lata, poczekamy następne 32, bezmyślnie głosując i wierząc, że nadejdzie ten dzień. NIE NADEJDZIE.

      Usuń
    2. Kazimierz Mitrenga,

      Gdyby znał Pan treść moich tekstów, nie zadawałby równie bezmyślnego pytania. Szczególnie w kontekście mojej rzekomej "wiary".
      Proszę wpierw zapoznać się z publikacjami na temat PiS z ostatnich lat i wysilić na głębszą refleksję.

      Usuń
    3. Panie Romanie!
      Demagogię Pan uprawia. Uważa Pan (w swej wypowiedzi powyżej), że jedyną formą wymuszenia rzetelnego zbadania sprawy Księdza Jerzego jest kartka wyborcza? To proszę mi uprzejmie wskazać, na kogo w ostatnich wyborach parlamentarnych Polacy powinni zagłosować, aby tę ważną sprawę pchnąć do przodu?
      Ja głosowałem na PiS, ale tylko na zasadzie takiej, że nie było lepszego wyboru, bo z wieloma przejawami aktywności PiS-u mi nie po drodze, niektóre wręcz mnie odrzucają. ALE NIE MA (póki co) ALTERNATYWY!
      I Polacy to doskonale rozumieją, wielu stawiało sobie takie samo pytanie i wybrali jak ja: mniejsze zło. Inni pozostali w domu - to brak możliwości wyboru w zgodzie z własnym sumieniem jest (moim zdaniem) najważniejszym powodem stale niskiej frekwencji wyborczej!
      To wskazuje, mimo wszystko, na pewien ładunek mądrości politycznej moich rodaków.
      Czy doczekamy się alternatywy? Wobec wielkich konfliktów obcych interesów na polskim i okołopolskim teatrze - wątpię... A przynajmniej nie w najbliższych latach, póki warunki makro się nie zmienią - łatwo nam nie odpuszczą: i ci z Moskwy, z Berlina czy z innego Izraela...

      Krzysztof Borowiak

      Usuń
    4. Panie Krzysztofie,
      Teoria mniejszego zła w tym kraju jest wykładana od zawsze. Jej cechą jest to, że ludzie uważają, że nie mają wyboru. Ja twierdzę, że wybór jest zawsze.
      Pan dokonał określonego wyboru, który akurat w kontekście sprawy ks. Jerzego będzie miał bardzo określone konsekwencje. Czy to jest demagogia ? W kontekście sprawy ks. Jerzego będzie Pan miał okazje się przekonać. Ktoś z nas dwóch na pewno się myli. Czas pokaże. Nic więcej.

      Usuń
    5. Panie Romanie!
      Twierdzi Pan powyżej, że "wybór jest zawsze".
      Konkretnie: jaką alternatywę dla głosowania na PiS w ostatnich wyborach wskaże Pan jako ten wybór?
      Tylko proszę albo konkretnie, albo wcale, bo snuć teoretyczne rozważania o tym, co "w tym kraju jest wykładane od zawsze" można bardzo długo...

      KB

      .

      Usuń
    6. Panie Krzysztofie !
      Nie napiszę Panu na kogo ma Pan głosować, bo nie pretenduje do roli "Wielkiego Gonza". Napiszę Panu co innego - jeśli PiS utrzymywał, przez 2 lata swoich rządów, zakaz publicznego wypowiadania się dla prokuratora Witkowskiego, jeśli przez 2 lata ( 24 miesiące) nie zrobił absolutnie nic w kwestii wyjaśnienia tej zbrodni - to nie głosuje na PiS. Jeśli PO przez 8 lat swoich rządów nie zrobiła nic dla rozwiązania sprawy ks. Jerzego - to nie głosuje na PO. Jeżeli w ten sposób będzie funkcjonować znacząca część społeczeństwa, to zapewniam Pana, że zaraz się pojawią partię, które na swoich sztandarach na pierwszym miejscu będą niosły kwestię rozwiązania tego problemu. To jest oczywiście wariant uwzględniający morderstwo księdza Jerzego ale jeżeli ważniejsza jest kwestia polityki międzynarodowej, jak to Pan określił, Berlina, Moskwy, Izraela to wybór oczywiście nie ma żadnego znaczenia. Sprawa ks. Jerzego pozostaje wraz z nim w jego grobie i czeka na lepsze czasy. Może kiedyś za jakieś 60-70 lat jakiś funkcjonariusz SB w obliczu skruchy zmięknie i puści farbę. Może. Ale zapewniam Pana że część takich historii nigdy nie ma dobrego zakończenia. To nie jest amerykański film.

      Usuń
  46. IPN w najbliższym czasie planuje zakończyć śledztwo ws. śmierci ks. Suchowolca. Jest to sprawa prowadzona w ramach tych samych założeń, co sprawa ks. Jerzego Popiełuszki - chodzi o zbadanie działalności związku przestępczego w strukturach MSW, udziału w zbrodni najwyższych władz PRL.

    Trzeba patrzyć im na ręce. Zobaczymy, czy zostaną postawione konkretne zarzuty, czy skończy się to nie wykryciem sprawców.

    Sprawę Popiełuszki także IPN chciał w niedługim czasie zakończyć jałowymi wynikami, podtrzymującymi wersję toruńską.

    Warto też zwrócić uwagę, jak długo śledztwo ws. śmierci ks. Suchowolca było prowadzone. Przyznam się, że na razie nie wiem, trzeba poszukać informacji na ten temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbrodnia założycielska dotyczy również zabójstwa Ks. Zycha, ks. Suchowolca i ks. Niedzielaka.

      Ks. Małkowski:
      "Myśmy Okrągły Stół budowali na zabójstwach trzech księży. Pogodziliśmy się z tym. To kim my jesteśmy? Na jednej zbrodni nigdy się nie kończy. Zawsze są następne. Powinniśmy więc przeciwstawiać się złu."

      Usuń
  47. Pani Iwono,

    Sprawa śmierci księdza Suchowolca (ale też księży Zycha,Niedzielaka oraz ks.Mariana Rafała ) jest oczywiście związana ze zbrodnią założycielską.
    Wspomniała Pani o śledztwie dotyczącym zbadania działalności związku przestępczego w strukturach MSW. Przypomnę, że pierwsze takie działania podjęto w roku 1991, gdy powstała Komisja Nadzwyczajna do Zbadania Działalności Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w PRL, powołana przez Sejm X kadencji (tzw. komisja Rokity). Zgodnie z poleceniem Komitetu Helsińskiego miała ona zbadać przypadki niewyjaśnionych zgonów w czasie stanu wojennego. Istniało uzasadnione domniemanie, że ich sprawcami byli ludzie z kręgów podległych MSW.
    Mimo ogromnych utrudnień i ograniczeń owa komisja Rokity w sprawozdaniu ze swoich badań uznała (na 122 przebadane przypadki), że 88 niewyjaśnionych zgonów zdecydowanie kwalifikuje się do wszczęcia postępowania karnego. W podanej liczbie nie badano jednak okoliczności zabójstwa księży: Popiełuszki, Stefana Niedzielaka i Sylwestra Zycha, bo w ich sprawach prowadzono już postępowania prokuratorskie.
    Oprócz tych księży na liście niewyjaśnionych zgonów znalazły się nazwiska: ks. Stanisława Suchowolca, ks. Antoniego Kija, ks. Stanisława Kowalczyka i ks. Stanisława Palimąki.
    Kończąc pracę komisja skierowała do specjalnego Zespołu do spraw Nadzoru Szczególnego wnioski i zarzuty dotyczące poszczególnych, niedokończonych dochodzeń w sprawach niewyjaśnionych śmierci, porwań i podpaleń. W aktach większości z nich, powtarzały się te same sformułowania - " Nie można ustalić sprawcy oraz okoliczności zdarzenia, brak przesłanek, aby podjąć śledztwo na nowo, brak możliwości jednoznacznej oceny okoliczności śmierci".
    Istotna część Raportu komisji Rokity została utajniona w 1991 r. decyzją ministra spraw wewnętrznych Henryka Majewskiego, natomiast sam raport jest dostępny w Bibliotece Sejmowej.
    Prokurator Andrzej Witkowski był zbulwersowany faktem utajnienia części dokumentu i twierdził, że decyzja ta służyła ochronie konkretnych osób wcześniej pracujących w komórkach "D" MSW, a później w Urzędzie Ochrony Państwa.
    Znamy nazwiska esbeków pracujących w komórkach "D" (publikowałem je na blogu), a jednym z nielicznych zachowanych śladów ich bandyckich działań jest lista duchownych archidiecezji warszawskiej z 25 września 1984 r., na której figurują nazwiska księży, których "wrogą działalność" należało przerwać. Znajdują się na niej nazwiska: ks. Stanisława Małkowskiego,ks. Teofila Boguckiego, ks. Jerzego Popiełuszki, ks. Jana Sikorskiego,ks. Leona Kantorskiego.
    Te sprawy nigdy nie znalazły finału w "wolnej" III RP. Nie mam też żadnych wątpliwości, że IPN, w obecnym kształcie (po noweli autorstwa PO-PSL z roku 2010) jest całkowicie niezdolny do prowadzenia takich spraw, a tym bardziej- do wskazania winnych.

    OdpowiedzUsuń
  48. Doświadczenia ostatnich lat wskazują na to, że bez rozwiązania problemu agentury w KK, będzie bardzo trudne (jeżeli w ogóle możliwe), definitywne rozliczenie komuny i budowa rzeczywiście wolnego państwa.

    OdpowiedzUsuń
  49. @ A. Ścios i Wszyscy

    Dziękuję za tak obszerne i dokładne przypomnienie historii śledztw dotyczących zbadania działalności związku przestępczego w strukturach MSW. To, czy wynikiem zamknięcia tych spraw - w dzisiejszych realiach, gdy rządzi już Prawo i Sprawiedliwość - będzie nieśmiertelne: "Nie można ustalić sprawcy oraz okoliczności zdarzenia, brak przesłanek, aby podjąć śledztwo na nowo, brak możliwości jednoznacznej oceny okoliczności śmierci", przekonamy się już niedługo.

    Coraz częściej zastanawiam się, czy tak, jak w przypadku innych nadużyć Kościoła (np. pedofilia), trzeba będzie kiedyś prosić o pomoc i interwencję w tej sprawie samego papieża? Zwłaszcza, kiedy nie pozostanie nam już nic innego. Niech świat dowie się o bagnie polskiego kościoła, które Pan opisał tak celnie w książce "Zbrodnia założycielska III RP". Mowa na tym blogu jest o tym, aby nie robić z siebie niewolnika godzącego się z "nieuniknionym" losem, kształtowanym nie przez niego samego, ale szemrane, ubrudzone w zbrodnie grupy interesu.

    Może coś się jednak zmieni w tej sprawie. Dzisiaj o godzinie 16 wywiad z prokuratorem Andrzejem Witkowskim (na żywo):

    https://www.youtube.com/watch?v=aX14QO1TdA8

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  50. Trochę światła na sprawę rzuca wypowiedź red. Piotra Litki:

    "Przede wszystkim zaginęły materiały, które mogłyby posłużyć osobom, które upierają się przy wersji toruńskiej. Zaginęły materiały audio i wideo z sekcji zwłok ks. Jerzego, materiały z przesłuchać oskarżonych, taśma z oględzin zwłok ks. po wydobyciu z Wisły, na początku lat 90 znalazł je i opisał prokurator Witkowski i trafiło to do UOP i to ostatni ślad tych nagrań. Nie ma ich ani w IPN, ani w sądzie. Nie wiadomo kto za to odpowiada, nikt nie poniósł konsekwencji ."

    Co to znaczy, że zaginęły materiały z sekcji zwłok księdza Jerzego,taśma z oględzin zwłok po wydobyciu ich z Wisły, materiały z przesłuchań oskarżonych? Trafiły do UOP i zaginęły, nie ma ich w IPN i w sądzie. Widział te dokumenty prok. Witkowski i dlatego musi milczeć niezależnie od tego, kto jest przy władzy.

    Pierwsze pytanie, jakie się nasuwa, dlaczego w ogóle powstały te materiały? Zabójstwa księży: Zycha, Niedzielaka, Suchowolca, Palimąki, Kija nie mają podobnej dokumentacji. A przecież nastąpiły w tym samym czasie, zlecane były przez te same osoby.

    Dla mnie jest to najważniejsze pytanie, ważniejsze od tego, dlaczego nagrania zaginęły. Nie wierzę w przypadki w działaniu komunistycznej prokuratury i SB. Nie daję wiary scenariuszowi kreślonemu przez prof. Polaka, że ksiądz Jerzy zginął przez przypadek, że nie taki efekt SB chciało osiągnąć. W szczegolności, gdyby ksądz Jerzy zmarł z powodu braku leków, SB zrzuciło by jego zwłoki ze schodów w jakimś odludnym miejscu. Ktoś odnalazł by je tydzień, dwa później, a może nawet miesiąc później, w stanie daleko posunietego rozkładu. Obrażenia były by wynikiem upadku z wysokości, a przyczyną zgon z braku leków. Nie było by potrzeby sporządzania jakichkolwiek nagrań, przesłuchań, etc.

    Takie scenariusze byłu już bowiem przećwiczone. Na księdza Palimąkę, wegług oficjalnej wersji, najechało jego własne auto staczając się z długiego podjazdu. Śledztwo szybko umorzono (30 marca 1985 roku, 6 miesięcy po śmierci księdza Jerzego).

    Komunistyczne władze, po zabójstwie księdza Jerzego, nie tylko zatem nie zaprzestały kolejnych zbrodni, ale mordowały księży aż do roku 1989 (ksiądz Suchowolec został zamordowany w styczniu 1989 roku, a ksiądz Zych już po wyborach kontraktowych, w lipcu 1989 roku). Oczywiście, rok 1989 nie powinien być traktowany jako koniec okresu politycznych zabójstw w Polsce, dokonywanych na zlecenie byłych komunistycznych władz. Nadal musimy liczyć się z takim zagrożeniem.

    A zatem dlaczego tę dokumentację, nagrania, sporządzono? Kto miał je zobaczyć? W jakim celu?

    Dlaczego obecny rząd nie szuka tych nagrań? Czy wie, gdzie są?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przemek łośko był napisał:
      "Zabójstwa księży: Zycha, Niedzielaka, Suchowolca, Palimąki, Kija nie mają podobnej dokumentacji."
      A skąd taka wiedza?

      KB

      .

      Usuń
    2. Jest pewien element, który musi Pan uwzględnić w swoich rozważaniach. Sprawa ks. Jerzego to jest zupełnie inny kaliber niż pozostałych księży czy działaczy opozycji. Ks. Popiełuszko to postać bardzo rozpoznawalna w latach 80-tych. Jego nazwisko jest naczęściej pojawiającym się w ówczesnej prasie, radiu i telewizji. Spośród ówczesnych osób duchownych tylko trzy postacie ( Jan Paweł II,prymas Jóżef Glemp, ks. Henryk Jankowski) dorównywały w częstotliwości pojawiania się w mediach. Informacje o śmierci ks. Jerzego pojawiły się na pierwszych stronach gazet w Polsce i na świecie. To była historia, którą śledził cały świat. I nie ma w tym stwierdzeniu żadnej przesady. To jest do sprawdzenia. Władze były zmuszone do innego prowadzenia sprawy ks. Jerzego. Śmierć pozostałych osób nie miała takiego przełożenia medialnego. Na pewno te śledztwa były inaczej prowadzone albo w ogóle. Ale nie potrafię Panu odpowiedzieć czy jakaś dokumentacja była czy nie.

      Usuń
    3. Panie Przemku,

      To co Pan pisze, to jakaś aberracja! Te materiały są w IPN, nie trzeba ich nigdzie szukać. Nie są przy tym zastrzeżone i zostały właśnie wykorzystane przez Marię Dłużewską w filmie "Ksiądz" (niżej link do niego). Jest to, rzecz jasna, materiał oficjalny, "toruński", ale o nim Pan pisze.

      http://vod.tvp.pl/24520914/ksiadz

      Pozdrawiam,

      Usuń
  51. Odpowiem pytaniem na pytanie: czy są zatem nagrania z sekcji zwłok i przesłuchań świadków, podejrzanych w tych sprawach?

    OdpowiedzUsuń
  52. Warszawa 1920,

    bardzo dziękuję. Bazowałem na wypowiedzi p. Litki z listopada 2014 roku (dla Radia Wnet). Nie miałem innego źródła.

    Nasuwa się pytanie: czy wszystkie śledztwa dotyczące morderstw na księżach (lub przeciwnikach politycznych) były prowadzone w latach 1984-1989 w taki sam sposób? W taki, że można mówić o standardzie? Jeśli tak, to także w pozostałych sprawach powinny być nagrania (nie tylko zdjęcia i protokoły, ale również nagrania).

    Nie wierzę, że w roku 1985 władze cokolwiek "musiały". Wierzę, że "chciały". Chciały dać społeczeństwu dokładnie taki przekaz, jaki dały.

    Czy ten przekaz mógł brzmieć w taki sposób: "Patrzcie, oto okropna zbrodnia, my jesteśmy władza, a to nasz przeciwnik, ksiądz. Zabili go nasi funkcjonariusze, ale my się odcinamy od takiej nienawiści i takich metod."? Taki przekaz dawał podstawę do sterowanego przez MSW i komunistów pojednania, otwierał drogę do systemowej zmiany. W Związku Sowieckim ruszała pieriestrojka, czekiści zapewne komunikowali polskiemu ubectwu jaka jest aktualnie obowiązująca linia działania, co się szykuje. Taka ofiara całopalna, rozpoznawalna, dawała szansę na "pojednanie ponad podziałami". Jutro minie 6-ta rocznica zbrodni, po której rządzący nie zawahali się użyć podobnego schematu do "pojednania" z Rosją.

    Tak, ksiądz Jerzy był bardzo medialny. Czy tylko postępowanie w Jego sprawie filmowano? Czy z premedytacją wybrano go na ofiarę całopalną, czy z premedytacją przeprowadzono całą akcję? Co działo się w gabinetach Kiszczaka i Jaruzelskiego w dniach pomiędzy 19 i 25 października?

    Pytam, bo w pamięci mam jeszcze działania Urbana po zabójstwie księdza Zycha, w lipcu 1989 roku. Po rozpoznaniu zwłok, pracownik TVP w Gdańsku, Witold Gołębiowski, dostał osobiste polecenie Jerzego Urbana, aby udać się do Krynicy Morskiej i nakręcić reportaż „o księdzu, który się zapił na śmierć” oraz nagrać wypowiedzi świadków. Kilka lat wcześniej Czesław Kiszczak oskarżył w mediach księdza Zycha o zabójstwo sierżanta Karosa.

    Więc nie, nie wierzę, że władze PRL liczyły się z jakąkolwiek opinią, za wyjątkiem opinii swoich zwierzchników w Moskwie. Natomiast liczyły na osiągnięcie efektu i tylko to, czy efekt zostanie osiągnięty miało wpływ na ich działanie.

    Stawiam tezę, że ta zbrodnia była władzy potrzebna i wyreżyserowana, i co więcej, że trwa. Nie rozumiem tylko dlaczego obecny rząd chce, aby ta zbrodnia trwała. Czy w przerwaniu tej zbrodni, w wyjaśnieniu jej przebiegu przeszkadza obecnemu rządowi lęk związany z teraźniejszością, czy przeszłością?



    OdpowiedzUsuń
  53. Mamy juz odpowiedz z Ministerstwa Sprawiedliwosci! Skierowali do Prokuratury Krajowej...jest prawie koniec Kwietnia...ciezko im idzie...co to znaczy nie ma woli politycznej? Boja sie czegos?

    OdpowiedzUsuń