Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

sobota, 27 czerwca 2015

ROSYJSKI ŚLAD

Informacja o zatrzymaniu oficera 36. specpułku, współpracującego z rosyjskim wywiadem, stanowi istotne uzupełnienie dotychczasowej wiedzy na temat tragedii smoleńskiej.
Zespół parlamentarny ds. zbadania przyczyn katastrofy od dawna wskazywał, że nad całym procesem przygotowania i przebiegu wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu czuwały rosyjskie służby specjalne.
Analiza poszczególnych wydarzeń poprzedzających Smoleńsk, nie pozostawia też wątpliwości, że mieliśmy do czynienia z celową, spójną i logiczną sekwencją, w której działania służb rosyjskich odgrywały zasadniczą rolę. Pytaniem otwartym pozostaje - na ile działania te były skorelowane z decyzjami politycznymi grupy rządzącej oraz z aktywnością służb specjalnych III RP?
Można wskazać przynajmniej  trzy wydarzenia o takim charakterze:
- 7 kwietnia 2009 roku podjęto decyzję o powierzeniu remontu Tu 154 M konsorcjum firm MAW Telecom Intl. i Polit-Elektronik – ściśle powiązanych z przemysłem rosyjskim. Wbrew wcześniejszym praktykom, remontu tupolewa dokonano w zakładach lotniczych Awiakor w Samarze, należących do przyjaciela W.Putina, Olega Deripaski. W raporcie zespołu parlamentarnego z roku 2013 stwierdzono,  że to „służby rosyjskie decydowały o tym, jakie firmy i w jakim zakresie będą przeprowadzały remonty najważniejszych polskich samolotów". Okazało się także, że SKW nie nadzorowały remontu tupolewa, a cała modernizacja była kontrolowana przez wywiad rosyjski. Pytany o to były wiceszef MON Marcin Idzik twierdził, że „podczas pobytu w Samarze jedna osoba nie opuszczała tego samolotu”, ale nie potrafił wskazać – kim była ta osoba i czy należała do 36. specpułku.
- Od września 2009 roku rząd Donalda Tuska współdziałał z władzami Rosji w celu rozdzielenia rocznicowych uroczystości katyńskich. Przez wiele miesięcy toczyła się gra, w której uczestniczyli przedstawiciele polskiej dyplomacji, szefowie rządów Polski i Rosji oraz ambasada rosyjska w Warszawie.
- Organizację wizyty polskiego prezydenta powierzono komunistycznemu agentowi Tomaszowi Turowskiemu – byłemu oficerowi Wydziału XIV Departamentu I Służby Bezpieczeństwa PRL. Turowski został zatrudniony w MSZ 14 lutego 2010 roku i już następnego dnia udał się do Moskwy, gdzie - jako kierownikowi wydziału politycznego ambasady RP – powierzono mu zadanie zorganizowania uroczystości w Katyniu. Jeśli T. Turowski był w tym czasie funkcjonariuszem lub tajnym współpracownikiem Agencji Wywiadu (na co wskazuje szereg przesłanek), decyzja o skierowaniu go do Moskwy musiała być konsultowana z szefostwem tej służby, a rodzaj powierzonego mu zadania mógł dotyczyć funkcji łącznika ds. kontaktów ze służbami Federacji Rosyjskiej.
W kontekście informacji o rosyjskim szpiegu ulokowanym w 36. Pułku Specjalnym, warto też przypomnieć o kilku innych faktach, mogących mieć związek z zamachem smoleńskim.
Na krótko przed wizytą w Katyniu, 6 kwietnia 2010 r. na polecenie szefa techniki lotniczej 36. Specjalnego Pułku nakazano zmianę konfiguracji wnętrza samolotu z 90 na 100 miejsc dla pasażerów. Była to zmiana nielegalna, nieuzgadniania z producentem, po której nie dokonano wyważenia samolotu. Przebudowa dotyczyła trzeciego salonu, w którym, podczas lotu do Smoleńska znaleźli się generałowie WP. Według ekspertyzy sporządzonej przez dr Grzegorza Szuladzińskiego, to w śródpłaciu samolotu, w bezpośrednim sąsiedztwie salonki numer trzy (lub nawet w samej salonce)  doszło do drugiego, decydującego wybuchu.
Kilka dni później, 9 kwietnia 2010 w bazie lotniczej na Okęciu nastąpiła awaria i przez dwa dni nie działał system elektronicznych przepustek. Dowództwo Sił Powietrznych tłumaczyło incydent „wymianą serwera”. Zdaniem pilotów, taka sytuacja stwarzała ryzyko wejścia na teren bazy osób nieuprawnionych.
36 Pułk Specjalny i służący w nim lotnicy, byli też przedmiotem szczególnego zainteresowania ze strony Rosjan, polskojęzycznych ośrodków propagandy i rządu Donalda Tuska. Opinia publiczna była m.in. dezinformowana doniesieniami o istnieniu w pułku „tajnej instrukcji”, która miała zakładać, że lądowanie na lotnisku zapasowym mogło odbyć się tylko za zgodą "głównego pasażera". To wśród ludzi z 36 specpułku poszukiwano winnych tragedii smoleńskiej, obwiniano i szkalowano załogę tupolewa, zarzucając jej słabe wyszkolenie czy nieznajomość języków. Pierwsze zarzuty w sprawie Smoleńska prokuratura wojskowa postawiła szefowi jednostki - płk Ryszardowi Raczyńskiemu oraz oficerowi dowodzącemu eskadrą tupolewów. Pilotom służącym w jednostce stawiano też „zarzuty korupcyjne”, dotyczące rzekomego wyłudzania diet, winiono ich za szereg zaniedbań i łamanie procedur.
Wspólne tezy – rosyjskiego raportu MAK i tzw. komisji Millera, były głęboko krzywdzące dla żołnierzy tej jednostki. W efekcie takich działań doprowadzono do likwidacji pułku i decyzją D. Tuska z sierpnia 2011 roku, 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego został rozformowany.
Antoni Macierewicz komentując przed kilkoma dniami doniesienia o rosyjskim szpiegu, zauważył, że „rosyjskie działania musiały się wiązać z penetracją różnych części polskiego systemu bezpieczeństwa, pozwalającej na pozyskiwanie szczegółowych informacji”. Służby Federacji Rosyjskiej miały w tym zakresie mocno ułatwione zadanie. Od czasu objęcia rządów przez grupę PO-PSL mieliśmy bowiem do czynienia z demontażem podstawowych struktur bezpieczeństwa oraz celowym niszczeniem i osłabieniem służb ochrony państwa. Czystki personalne i  powrót  do  koncepcji  służb - jako „zbrojnego  ramienia  grupy  rządzącej”, zablokowanie weryfikacji WSI i odbudowa wpływów tego środowiska na życie publiczne, wielowątkowe kombinacje operacyjne, mające na celu inwigilację prezydenta i  pozbawienie go buforów bezpieczeństwa, osłabienie kontroli nad tajnymi formacjami czy bagatelizowanie zagrożeń wynikających z aktywności obcych służb - należały do działań, które znakomicie ułatwiały Rosjanom penetracje polskiego systemu bezpieczeństwa. Bez tych kompleksowych decyzji, nie mogłoby dojść do zastawienia pułapki smoleńskiej.  Jeśli nawet decydenci tych procesów nie planowali zastawienia pułapki, była ona możliwa dzięki świadomym działaniom rządów PO-PSL i wynikała z wewnętrznej logiki dokonywanych wówczas wyborów. Służbom specjalnym III RP należałoby natomiast przypisać rolę tych, którzy – przed i po Smoleńsku - jako pierwsi wywiesili białą flagę i ponieśli najbardziej spektakularną klęskę.
Ulokowanie rosyjskiego agenta w jednostce wojskowej obsługującej loty VIP-ów, świadczy oczywiście o iluzoryczności osłony kontrwywiadowczej Sił Zbrojnych i kompromituje  szefostwo tych służb. Nie jest to pierwsza i jedyna kompromitacja związana z zabezpieczeniem lotu do Smoleńska. Nadzwyczajna kumulacja takich zdarzeń, nakazuje jednak postawić zasadnicze pytanie - jaką rolę przypisać służbom III RP przed, w trakcie i po zamachu z 10 kwietnia?
Czy  była  to  rola  biernych acz  nieudolnych  wykonawców  poleceń wydawanych  przez  polityków,  czy  może  rola  ukrytych  inspiratorów i faktycznych decydentów? Czy chodzi tylko o indolencję, błędy i zaniechania, czy też mieliśmy do czynienia ze współdziałaniem z Rosjanami  i spiskiem tajnych służb, którego celem była eliminacja przeciwników reżimu Putina i osób zagrażających interesom grupy rządzącej?
Próbę odpowiedzi na takie pytania podjąłem już w roku 2012, w książce zatytułowanej „Smoleńsk. Pułapka Tajnych Służb?”. Niedawno zaś Jürgen Roth, powołując się na dane wywiadu niemieckiego, napisał, iż „umieszczenie w samolocie ładunków TNT wyposażonych w zdalne zapalniki byłoby niemożliwe bez zaangażowania polskich sił”.
Nie mamy dziś informacji o działaniach, jakie podejmował zatrzymany oficer 36. specpułku. Nie wiemy – czy i na ile były one związane z lotem Tu-154M i zamachem smoleńskim. Mając na uwadze dotychczasową praktykę, nie sposób przypuszczać, by takie informacje zostały ujawnione przez prokuraturę wojskową lub stały się przedmiotem rzetelnego śledztwa. To zadanie dla ludzi, którzy przejmą władzę po październikowych wyborach.
Jedno wydaje się pewne. Działaniom służb rosyjskich wokół Smoleńska musiały towarzyszyć nie tylko nadzwyczajne środki asekuracji, ale również wsparcie ze strony polskiej - w tym, ze strony agentury oraz służb specjalnych III RP. Wyjaśnienie – jak doszło do ulokowania rosyjskiego szpiega w tak newralgicznym miejscu, może zatem odsłonić istotne mechanizmy zamachu smoleńskiego, ale też ujawnić relacje istniejące między służbami polskimi i rosyjskimi.


Artykuł opublikowany w nr. 25/2015 Gazety Polskiej.

43 komentarze:

  1. Szanowny Autorze,
    Twoja odpowiedź udzielona Lisicy pod poprzednim postem
    "Bo wprawdzie III RP zbudowano na fundamencie PRL-u, wespół z tysiącami donosicieli, zdrajców i bandytów, wprawdzie zachowano ciągłość personalną i nie rozliczono żadnej zbrodni komunizmu, wprawdzie w życiu publicznym brylują esbecy, kapusie i ludzie kompartii, wprawdzie mediami rządzą esbeckie klany, a gospodarką agenturalne układy, wprawdzie niszczy się pamięć o ofiarach komunizmu, walczy z polską kulturą i patriotyzmem – to w powszechnym przekonaniu III RP jest państwem polskim, w pełni suwerennym i niepodległym, a rządzące nią mechanizmy definiuje się pojęciami prawa i demokracji. "
    jest najlepszym opisem schizofrenii zwanej III RP jaki spotkałem i powinien trafić do medycznych monografii traktujących o schorzeniach grupowych.
    Po pierwszych akcjach Prezydenta i rządu (daj Boże PiS-u) poznamy jakie są rokowania pacjenta.
    Serdecznie pozdrawiam,
    Tadeusz B

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Tadeuszu,

      Istotną cechą tego schorzenia jest stan nieświadomości. Nasi rodacy nie wiedzą, że cierpią na chorobę znacznie groźniejszą niż "katar demokracji". To sprawia, że jeśli nawet dostrzegają prawdziwe oblicze III RP, nie potrafią zdefiniować źródła choroby ani zastosować odpowiedniej kuracji.
      Są przekonani, że do poprawy stanu Rzeczpospolitej wystarczą środki łagodne, dawkowane według receptury "mechanizmów demokracji". Ponieważ w tym przeświadczeniu utrzymuje ich partia pana Kaczyńskiego, obalenie owej mitologii nie będzie rzeczą prostą.
      Ostrość widzenia zatraciliśmy już w czasach komuny, a ostatnie ćwierćwiecze poczyniło jeszcze większe spustoszenia. Ma to bezpośredni związek z odrzuceniem antykomunizmu - jako postawy nieprzydatnej w obliczu dogmatu o "uśmierceniu" komunizmu. To przekonanie uniemożliwia również rekonstrukcję autentycznych postaw antykomunistycznych, wywołuje destrukcyjny dysonans poznawczy (co staje się widoczne szczególnie w zderzeniu z poglądami głoszonymi na tym blogu) i decyduje o słabości przeciwników reżimu.

      Ja także czekam na pierwsze decyzje pana prezydenta Dudy. To, co słyszę z ust jego (potencjalnych) doradców i ministrów, nie nastraja optymistycznie. Warto jednak wykazać cierpliwość, bo znacznie ważniejsze od słów i deklaracji, będą polityczne konkrety.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. Pan Aleksander Ścios, Tadeusz

      Nie związane z głównym wątkiem, ale w nawiązaniu do powyższej odpowiedzi Pana Ściosa:
      Obawiam się, że schorzenie, które zdiagnozował Pan Aleksander, tzn. nieświadomość (w dodatku najczęściej występująca w połączeniu z brakiem chęci przejścia w stan świadomości) jest schorzeniem chronicznym, o ile w ogóle uleczalnym. Świadczy o tym chociażby opisywana przez Mackiewicza sytuacja we okresie wczesnego PRL-u. Brak świadomości czym jest komunizm i w jakim kierunku zmierza kraj pod jego rządami, dotknął wtedy zarówno przedstawicieli elit krajowych, z których przecież większość pamiętała czasy wolnej Polski i powinna być odporna na czerwoną propagandę, jak również środowiska emigracyjne, które nie były narażone na bezpośredni wpływ tej propagandy, bo żyły w wolnym świecie. Fakt, że w obu tych grupach „zwyciężyła prowokacja” może nie tyle usprawiedliwia obecne społeczeństwo, ale w jakiś sposób tłumaczy łatwość, z jaką daje sobie ono narzucić fikcyjną wizję świata. Bo w ogromnym stopniu jest bezbronne wobec „środków masowego przekazu”. Na szczęście szansą jest internet, coraz bardziej zastępujący tradycyjne media i (przynajmniej na razie) nie dający się kontrolować.

      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Robert Rudy,

      W tekście "O kanciastej granicy" przytoczyłem fragment artykułu Mackiewicza -„Dlaczego nie mogę wziąć udziału w ankiecie”, opublikowanego w czasopiśmie „Lwów i Wilno”:
      „Stan wojny z najeźdźcą nie znaczy, jak go chcą niektórzy ośmieszyć, porywanie się „z kłonicą na bombę atomową”. Ale znaczy tego rodzaju postawę moralną, która by wpływała hamująco na spadek po równi pochyłej, po której toczy się w tej chwili cały naród. Tej właśnie równi pochyłej, spowodowanej przez pewne środowiska na emigracji i w kraju, której dziś, dla zatuszowania swej odpowiedzialności, nadają niewinne miano: „przemiany społeczno-polityczne”!
      – Nie wyobrażam sobie bowiem, jak można na dłuższą metę wychowywać naród politycznie, bez przeprowadzenia „kanciastej” granicy pomiędzy pojęciami tak prymitywnymi jak: „sojusznik” i „najeźdźca”, „wierny” i „zdrajca”, „swój” a obcy, czy wrogi „agent”.

      "Zwycięstwo prowokacji" - jak celnie nazwał Pan stan owej nieświadomości, było możliwe, bo wróg odwołał się (i wciąż odwołuje) do dwóch potrzeb, naturalnych dążeń każdego człowieka - życia we wspólnocie i pragnienia spokoju.
      Narzucono nam zatem dogmat o szkodliwości, a nawet niedopuszczalności "kanciastej granicy", w której istnieje dychotomia My-Oni oraz przeświadczenie, że najwyższą wartością społeczną jest pokój i unikanie konfliktów.
      W latach PRL-u, takie dogmaty głosili ci, którzy po wojnie mordowali polskich patriotów i terrorem zaprowadzali nam "ład moskiewski. W III RP narzucają je sukcesorzy komunizmu oraz ludzie owładnięci nienawiścią do polskości.
      To broń niezwykle skuteczna.
      Ktokolwiek głosiłby dziś potrzebę zdefiniowana podziału na "swój" i "obcy" lub podważał sowiecki dogmat o wyższości "gołąbka pokoju" nad życiem w wolności, zasłuży na potępienie wszystkich "postępowych" środowisk.
      Obawiam się, że "nasza", opozycyjna przestrzeń internetowa, jest miejscem, w którym dogmaty te są mocno zakorzenione.

      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Autor, Robert Rudy
    Gdyby pociągnąć dalej wątek "medyczny" (za co przepraszam Gospodarza), to pojawia się pytanie - gdzie jest to schorzenie "ulokowane"? Dotyczy intelektu, duszy, czy obu? Jeżeli pierwszego, to niektórych da się podleczyć. Jeżeli drugiego, to gorzej. To pytanie jest ważne o tyle, że pomaga rozpoznać na ile skuteczne mogą być takie fora jak bezdekretu i czy nie trzeba równocześnie szukać innych ścieżek długiego marszu.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tadeusz

      Duszy, zdecydowanie duszy. A długi marsz będzie tym dłuższy, że lekarz dusz - Kościół, sam jest uwikłany w to schorzenie.

      Pod poprzednim postem przeczytałem w jednym z komentarzy, że pan Wojciech Sumliński organizuje petycję w sprawie wniosku o wznowienie śledztwa dotyczącego zabójstwa bł. ks. Jerzego. I teraz naiwne pytanie: ilu proboszczów zgodzi się na zbieranie podpisów w kościołach?

      Usuń
    2. Tadeusz,

      Jeśli dotyczy intelektu, dotyczy też duszy, bo nie sposób ich oddzielić.
      Bezwzględnie trzeba szukać "innych ścieżek długiego marszu".
      Blog jest tylko miejscem rozmowy i wymiany poglądów. Działać trzeba w świecie realnym i tylko tam możemy dokonywać prawdziwych zmian.

      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Panie Aleksandrze,

    W odpowiedzi panu Tadeuszowi napisał pan o dogmacie "uśmiercenia komunizmu" narzucanym Polakom przez ostatnie ćwierćwiecze.

    Pod poprzednim wpisem sygnalizowałam próby wprowadzania nowego dogmatu o rzekomej śmierci "postkomunizmu" - do której miało dojść po wyborach prezydenckich 2015.

    Bardzo powolne to konanie...

    W dodatku śmierć rozpisana na raty...?

    A może ono nigdy się nie skończy?

    I będzie tak:

    4 czerwca 1989 - skończył się w Polsce komunizm (po 50 latach)

    24 maja 2015 - skończył się w Polsce postkomunizm (po kolejnych 25)

    A w r. 20XX - skończy się w Polsce post-postkomunizm?

    Ruski cyrk. Zupełnie nieśmieszny. Zresztą czy cyrk może być śmieszny?

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. @

    Odrażająca KŁAMCZYNI SMOLEŃSKA*, aktualnie "premier III RP", zaszczekała dziś do Beaty Szydło, która jak wiadomo od 8 lat stoi na czele rządu:

    "Mniej kombinowania, więcej odpowiedzialnych decyzji! Dużo obiecują, a często kończy się to zwykle na samym gadaniu..."


    Paskudnie kończy (się) rząd PO...


    * Jeżeli w Polce KŁAMSTWO SMOLEŃSKIE zacznie być ścigane równie żarliwie jak (mgliście zdefiniowane) kłamstwo oświęcimskie, wtedy uwierzę, że żyję w wolnej Ojczyźnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo,

      Bardzo smutne to kalendarium. Szczególnie dla tych, którzy mają wierzyć w uśmiercenie wroga ludzkości, choć nigdy nie pokazano im "trupa" komunizmu i nie zdjęto niewolniczego jarzma.
      Postkomunizm zaś. jest terminem równie fałszywym (wielkie zasługi w tym zakresie ma pani Staniszkis), jak przekonanie o końcu komunizmu.

      To zdanie z Pani komentarza - "Jeżeli w Polce KŁAMSTWO SMOLEŃSKIE zacznie być ścigane równie żarliwie jak (mgliście zdefiniowane) kłamstwo oświęcimskie, wtedy uwierzę, że żyję w wolnej Ojczyźnie" - powinno stać się aksjomatem autentycznej opozycji i dewizą każdego Polaka.
      Patrząc na to, jak "pragmatycznie" omija się dziś sprawę zamachu smoleńskiego i tropi trzeciorzędne banialuki, śmiem jednak wątpić, by w takich kategoriach postrzegano tę powinność.

      Bardzo Pani dziękuję i pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  5. Jakie zadania wypełniał ten oficer-zdrajca z 36-go? Czy w ogóle wiadomo kto to jest, skąd się wywodzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przemek łośko,

      Nie znam odpowiedzi na te pytania.

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. George Smith,

      Jedyne, co powinno szokować w występach byłego esbeka to fakt, że funkcjonariusz Wydziału XI Departamentu I SB MSW pracuje/pracował w Agencji Wywiadu III RP. Niestety - ta okoliczność nie budzi zaskoczenia i za rzecz oczywistą uważamy, że człowiek szkolony do "walki z dywersją ideologiczną" (takie zadania wykonywał wydział SB,w którym służył Wroński) jest oficerem struktur bezpieczeństwa"wolnego państwa".
      Zdecydowanie odradzam dawanie wiary "spowiedziom" byłych esbeków. Ci ludzie nigdy nie zakończyli swojej "służby" i choćby wyznawali najskrytsze tajemnice, radzę traktować je w kategoriach gier operacyjnych i podchodzić do nich z największą ostrożnością.
      Nie mogę zrozumieć, dlaczego w "prawicowej blogosferze" panuje wręcz stała tendencja wsłuchiwania się w takie głosy i polegania na"dobrych intencjach" ludzi wyszkolonych do kłamstwa i dezinformacji.
      Ale gdyby nawet Wroński nie był byłym esbekiem,trzeba oceniać jego "spowiedź" z racjonalnej perspektywy.
      Trafnej oceny tych "rewelacji" dokonał Antonii Macierewicz,gdy zauważył:
      "Dwie tezy w jego wypowiedziach są trwałe i pojawiają się nieustannie. Po pierwsze teza, że niezależni naukowcy są współwinni albo wręcz winni podziałowi społeczeństwa, ponieważ zajmowali się jakimiś parówkami pękającymi czy opakowaniami po coca-coli. I druga teza, że agencja wywiadu nic nie robiła".
      http://wpolityce.pl/smolensk/257439-macierewicz-po-wywiadzie-wronskiego-dla-wsieci-agencja-wywiadu-duzo-robila-by-ukryc-prawde-zarowno-przed-dramatem-smolenskim-jak-i-po-dramacie
      Dodałbym jeszcze jedną, charakterystyczną tezę, o której wspomniał prof.Nowaczyk na twitterze - "w "spowiedzi" jest sugestia, żeby odciąć ekspertów od Zespołu, a na to się nie zanosi".

      Trzeba też sobie uświadomić, że Wroński, sugerując bezczynność Agencji Wywiadu (ale też innych służb) po Smoleńsku, wprowadza w obieg stwierdzenie wyjątkowo fałszywe. To jest oczywista dezinformacja, o ogromnej skali fałszu.
      Tu również Antonii Macierewicz wyjaśnia - "Agencja wywiadu bardzo dużo robiła zarówno przed dramatem smoleńskim jak i po dramacie. Jest czynna po dzień dzisiejszy w ukrywaniu prawdy" - i m.in. wspomina o roli T.Turowskiego.
      W mojej książce "Smoleńsk.Pułapka służb?" poświęcam tej postaci osobny rozdział, a również w tym tekście przypominam, że były esbek mógł być współpracownikiem lub funkcjonariuszem Agencji Wywiadu - tej samej, w której służył Wroński.
      Jeśli tak było (na co wskazuje m.in. przebieg procesu lustracyjnego TT) stawia to w całkowicie innym świetle samą AW i wskazuje na zasadniczo inną rolę służb III RP w sprawie pułapki smoleńskiej.

      Nie znajduję w występach Wrońskiego żadnego pozytywnego przekazu. Jest za to wiele przekłamań, ukrytych sugestii (np. słowa - "pamiętajmy, że katastrofy nie trzeba powodować wybuchem. Można stworzyć takie okoliczności, które doprowadzą do tragedii") oraz ewidentnej dezinformacji.
      Na osobną uwagę zasługuje portal i pismo, w którym ukazały się "wyznania" Wrońskiego. Ten sam portal prowadził wielowątkową krucjatę próbują uwiarygadniać postać TW Tamizy i czyniąc z niego"bohatera narodowego", wcześniej promował Wiplera, JKM, a do niedawna P.Kukiza.
      Można oczywiście utrzymywać, że panowie Karnowscy są wyjątkowymi ignorantami politycznymi, ale to wyjaśnienie mnie nie przekonuje.
      Proponuję zatem zachować sporo dystansu i jeszcze więcej zdrowego rozsądku w ocenie materiałów zamieszczanych w tym miejscu.

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. GS

      A skąd Pan wie, że "Cenckiewicz i Woyciechowski trochę fakty nagięli"?
      Zna Pan jakieś inne źródło? Proszę je wymienić. Byle nie Gontarczyka,
      który się swymi polemikami tylko ośmieszył.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Ależ skąd, wręcz przeciwnie. :)

      Po prostu na blogu AŚ odwykłam od dyskusji na tak wysokim poziomie ogólności. Nie rozumiem też zupełnie sformułowań typu: "patrząc na to obiektywnie".

      Pozdrawiam

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    7. Dr Gontarczyk miotał się z nieukrywanej złości podnosząc sprawy z punktu widzenia sprawy mało istotne. Nie rozumiem dlaczego. Czy nie jest bolesne, że TW Tamiza w każdym wydaniu swojej książki przypisał ten pseudonim Chrzanowskiemu? Czy nie jest bolesne, że działał i oddziaływał przez tyle lat głosząc pochwałę czynów szlachetnych, tworząc swoją legendę jednocześnie donosząc na kolegów, korzystając z "dobrodziejstw" gwarantowanych przez MSW?

      Nie chciałem wierzyć w pierwszej chwili, byłem na Cenckiewicza oburzony i rozżalony. A potem przestałem wierzyć, przez chwilę, że w ogóle ma sens angażowanie się W Polskę, choćby tak minimalne jak tu, słowem pisanym. Dawno mnie nic tak nie zraniło jak postawa TW Tamizy. Taka postawa niemal zupełnie odbiera nadzieję. Szkoda, że dr Gontarczyk tego nie zrozumiał.

      Usuń
    8. Co do słowa pisanego i mówionego przez ludzi pochodzących z aparatu MSW i MON - za każdym razem nawet podawane przez nich "fakty" wymagają sprawdzenia w kilku źródłach. Kłamstwo, w którym zyją i zyli przeżarło ich jak grzyb cegłę. Czy ktokolwiek próbuje ze szponów grzyba odzyskać pojedynczą cegłę, czy ją wykuwa i zastępuje zdrową?

      Usuń
  7. Panie Aleksandrze,

    Już, już miałam ostrzec pana GS, żeby przenigdy nie wierzył w żadnych skruszonych ani nawróconych esbeków, bo takie byty w przyrodzie nie występują. Dobrze że nie zdążyłam, bo Pańska bezkompromisowa odpowiedź jest aż nadto wymowna.

    Uważnie obejrzałam nagranie promujące książkę Wrońskiego, dla mnie tym bardziej obrzydliwą, że były esbek ośmiela się pisać o księdzu Jerzym.

    LINK: https://www.youtube.com/watch?v=xDeyYH3jsyE

    Ze zdumieniem dowiedziałam się, że w przeciwieństwie do TW Tamiza, esbek Wroński uzyskał warunkowe "imprimatur" od Sławomira Cenckiewicza i pełne wsparcie zasłużonego dla identyfikacji Turowskiego (już-nie-emigracyjnego?) wydawcy Jeglińskiego oraz redaktora Skowrońskiego - z wSieci pardon z wNet.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. PS. O płk. Wrońskim na pisałam na blogu (a Pan na tt) - 23 czerwca, ale promocja esbeka odbyła się już 14 maja! Od tego czasu "event" pompuje się nieustająco u pp. KK&S, przy zadziwiającym (mnie) wsparciu prof. S.C.

      Autocytat:

      Fratria & Co podsuwa nam nowego bohatera naszych czasów, już nie TW, ale nastojaszczego połkownika SB, co Pan (jak zwykle złowieszczo) skomentował na tt:

      >> Gdy byli esbecy "przerywają milczenie" i spowiadają w "wolnych mediach", zwykle na horyzoncie jawią się nowe sojusze i cienie okrągłych mebli. <<

      Odpukałam, ale myślę, że się Pan nie myli.


      Usuń
    2. Pani Urszulo
      Przepraszam, jeśli się mylę, ale skoro zadziwia Panią postawa prof. S. C., to zakładam, że nie zna Pani poniższego tekstu
      http://www.slawomircenckiewicz.pl/aktualnosci/krzywda-i-thriller-arcybiskupa-wielgusa-wersja-rozszerzona

      Usuń
    3. Rzeczywiście, nie znałam tego tekstu, dziękuję. :)
      Jest dość długi i tylko go pobieżnie "sfotografowałam", ale odnoszę wrażenie, że jeżeli zamiarem Cenckiewicza była obrona "skrzywdzonego", to swoim tekstem jeszcze bardziej go pogrążył.

      Pozdrawiam

      Usuń
    4. Z pewnością pełna lektura pozwoli lepiej poznać maestrię piruetów i menuetów prof. Cenckiewicza, ale już sam tytuł daje wiele do myślenia. Najwyraźniej pryncypialność kończy się tam, gdzie zaczyna się etat...
      Nie rozumiem tylko, dlaczego nie "pogrąża" to autora tekstu, tylko jego bohatera?

      Usuń
    5. Odpowiadam: ponieważ nie uważam, aby TW Grey został skrzywdzony.
      Uzasadnienie - komentarz AŚ z 30.06; 14.50

      Łamańce intelektualne SC jednak dostrzegam, więc niech będzie: pogrążeni obaj! :)

      Usuń
  8. Panie Aleksandrze,

    Okazuje się, że ustawce dopisano już ciąg dalszy!

    Najnowszy numer wSieci "zdobi" okładka-fałszywka: KLIK, która "dyskretnie" sugeruje pojednanie ze szpiclami (WSZYSCY BYLIŚMY/JESTEŚMY/BĘDZIEMY KAPUSIAMI?) i tworzy obelżywą (także dla mnie - wyborcy AD), "więź" prezydenta elekta z TW Tamizą.

    Ciekawe czy na kolejnej okładce pojawi się dopełniająca obrazu postać płk. SB Wrońskiego?
    I czy i tym razem nie będzie protestował Sławomir Cenckiewicz?

    Uważam, że biuro pana prezydenta Dudy powinno pilnie interweniować w tej sprawie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Niestety, nie bywam na fejsbuku. Są jakieś granice idiotyzmu.
      Dla mnie właśnie FB jest jedną z tych nieprzekraczalnych.

      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Ależ proszę nie traktować tego osobiście. :)

      Ja po prostu nie cierpię FB chyba jeszcze bardziej niż telewizji. To samo dotyczy TT. Czytam wyłącznie tweety AŚ, o innych dowiaduję się od plotkujących dziennikarzy.

      Pozdrawiam

      Usuń
    5. Pani Urszulo,

      Gdy ktoś pokroju TW Tamizy oświadcza - "Duda jest jednym z nas", mam prawo odbierać taką "rekomendację" jako fatalne świadectwo i zastanawiać się, czy Kieżun chce przez to powiedzieć, że w nowym prezydencie dostrzega pospolitego kapusia?

      Niech żadni jednodniowi mędrcy, przaśne "autorytety" i pseudohistorycy, nie wmawiają Polakom, że można było być kapusiem "na pół etatu". Niech nie próbują udowadniać, że w donosicielstwie był "rys heroicznych" lub nie wiązało się ono z ludzką krzywdą i nieszczęściem. To jest najpodlejsze kłamstwo i prymitywny relatywizm, obliczony na głupotę czytelników.
      Napiszę wprost. Gardzę ludźmi, którzy z komunistycznego kapusia próbują robić bohatera i za cenę prawdy o tamtych czasach wybielają jego życiorys. Gardzę tym bardziej, że w III RP dogorywa wielu autentycznych bohaterów, którzy nie mieli szczęścia dopchać się do medialnych układzików i poznać kilku panów redaktorów.
      Gdyby nawet owi Karnowscy nie popełniali innych błędów i medialnych niegodziwości, ta jedna rzecz wystarczy, bym takich miejsc nie nazwał wolnymi mediami, a owych obrońców kapusiów darzył głęboką pogardą.

      Pozdrawiam Panią serdecznie

      Usuń

    6. Zgadzam się z każdym słowem, Sir. :))

      Usuń

  9. NA DOMIAR ZŁEGO - SMUTNA KONSTATACJA:

    Już chyba trzeci raz z rzędu, pod prośbą o wsparcie bloga ukazuje się identyczne "rozliczenie" wpłat:


    = = = = = = = = = = = =

    Wpłaty: od 15.06 – 23.06

    - brak

    = = = = = = = = = =


    Bardzo to przykre i rozczarowujące. Bo wydawałoby się, że kiedy jak kiedy, ale w podobnym do obecnego zamęcie (jestem przekonana, że w znacznej mierze "sterowanym"), słowa Aleksandra Ściosa nabierają szczególnej wagi i powinny być odpowiednio docenione.

    Cóż...


    OdpowiedzUsuń
  10. Urszula Domyślna,
    Pani Urszulo, przyłączam się do Pani apelu o wsparcie bloga pana Aleksandra. Własnie pani apel wiele miesięcy temu "uruchomił" moją wyobraźnię. Połączmy zatem siły w stworzeniu "grupy nacisku" - zaczynając oczywiście od siebie:-)
    Pozdrawiam,
    Tadeusz

    OdpowiedzUsuń
  11. Panie Tadeuszu,

    Ależ, jak najchętniej! :-)
    Wreszcie nie będę jedyną pukającą do wrót kamienia...

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urszula Domyślna / Tadeusz,

      Serdecznie Państwu dziękuję za ten apel i zwrócenie uwagi na szczególną okoliczność.
      W nawiązaniu do słów Pani Urszuli, pozwolę sobie zauważyć, że chyba niewiele osób ma świadomość "sterowalności" obecnej sytuacji, a jeszcze mniej chciałoby wysłuchiwać krytycznych uwag pod adresem tzw. opozycji. Ja to rozumiem.
      Jak już kiedyś pisałem - do pewnych stwierdzeń i refleksji, przyjdzie nam powrócić dopiero po dłuższym czasie.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  12. Panie Aleksandrze,

    To jest tym bardziej dziwne, im bardziej wyraźne są symptomy "sterowania zamętem" i "wyreżyserowanych przedstawień kontrolowanych". :)

    ALE PSSST... AUTOCENZURA!!! :))

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo byłam ciekawa, kiedy wreszcie (jeżeli w ogóle) dojdą po tych taśmach do Kulczyka.:)

    Jakiś czas temu red. Gmyz wspominał wprawdzie w TVR, że cyt.:

    Troszeczkę więcej wiemy dzięki publikacji akt, dlatego że znamy zeznania kluczowych bohaterów tej afery i dowiadujemy się paru rzeczy, których w ubiegłym roku żeśmy nie wiedzieli. M.in. dowiadujemy się, że najprawdopodobniej głównym bohaterem afery podsłuchowej będzie Jan Kulczyk.

    Ale dzisiaj mamy tylko eskalację napięcia. Ach, ta ciekawość i niepewność! Ach jakże okrutni są ci nasi niemiłosierni dziennikarze! :)))

    http://niezalezna.pl/68500-sa-kolejne-tasmy-prawdy-z-ludzmi-po-marek-falenta-nagral-trzysta-osob

    = = = = = = = = = = = = = =

    Dla rozluźnienia proponuję zabawę obrazkową.

    Proszę przyjrzeć się obu zdjęciom:

    KLIK

    KLIK

    i podać jed(y)ną różnicę między "biznesmenami" po prawej.

    Prawidłową odpowiedź zamieszczę na blogu, pod - nomen omen - ANEKSEM I BÓLEM EGZYSTENCJALNYM.

    Pozdrawiam

    PS. A. Gawronik - jak oscylator - znów (podobno) w fazie "odsiadka".

    OdpowiedzUsuń
  14. AŚ & All

    Jedna z najśmieszniejszych rzeczy, na jakie natknęłam się ostatnio w internecie:

    Generał Koziej (o sobie) --- MY, ZACHÓD. :)

    Cyt. z TVR:

    Szef BBN o zagrożeniu ze strony Rosji: My, jako Zachód, daliśmy się tłamsić przez ostatnie dwa lata.

    Mędrzec Europy mówił kiedyś w Kongresie USA: MY, NARÓD, ale generał K. jak prawdziwy internacjonalista dronem Nad Poziomy Wylata!

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Szanowny Autorze!

    Zadaje Pan pytanie w jakim stopniu zaangażowane były władze III RP w zamachu Smoleńskim.
    Mogę tylko wymienić parę przesłanek dających pozytywną odpowiedź na to pytanie.
    Otóż wymowną odpowiedzią jest chociażby to zdjęcie http://www.se.pl/wiadomosci/polska/okladka-wsieci-putin-i-tusk-na-szokujacym-zdjeciu-ze-smolenska_362435.html
    Lub ten film
    https://www.youtube.com/watch?v=pZB3OJemoLw
    pokazujący nastroje panujące po katastrofie.
    Cofając się w czasie - ot taka luźna wypowiedź marszałka sejmu: https://www.youtube.com/watch?v=w9SwkurfAY8
    Do tego zachowanie władz najwyższego szczebla, które doskonale pokazuje że dla wielu z nich było już pewnikiem ze Prezydent nie żyje.
    Ciała nie zdążyły zastygnąć a już planowano objęcie urzędu przez ówczesnego marszałka Komorowskiego i rozpisywanie wyborów.
    Rodziny ofiar traktowano zbywając, i serwowano im pełną dezinformację.
    Teraźniejsza premierzyca tworzyła pełny etosu obraz identyfikacji i poszukiwania szczątków ofiar katastrofy.
    A tym czasem po drugiej stronie granicy skrzętnie zacierano ślady.
    Mainstream puścił papkę o winnych pilotach, winnych generałach i naturalnie rządzącym się swoimi prawami Prezydencie, przez którego całe zajście miało miejsce.
    Rozprawiono się z pośmiertnym kultem jakim niespodziewanie został otoczony śp. Prezydent i reszta ofiar.
    Sprawa zamiatana była pod dywan i na siłę próbowano ustawić na nim szafę, by przypadkiem spod tego dywanu nie wypełzła.
    A tu masz. Znalazł się Macierewicz i eksperci.Skala nienawiści puszczona w stronę bezstronnych naukowców i przewodniczącego parlamentarnej komisji d.s. katastrofy jest tak olbrzymia, że nawet ślepy powinien ujrzeć w tym działaniu coś alarmującego.
    Bardzo się cieszę, że dzięki rzetelnemu działaniu Komisji Macierewicza udaje się odkrywać kolejne karty tej zbrodni i mam nadzieje, że dane nam będzie w pełni rozwikłać zagadkę tego komu służyć miała ta tragedia, bo ja myślę, że interes w tym procederze mieli nie tylko Rosjanie i ówczesny Rząd Polski. Ale czy mam rację to miejmy nadzieje okaże się nie długo

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  16. Klucz do rowiązania tej tragedii jest na lotnisku Okęcie,bo nie ma żadnych filmów, zdjęć z wylotu tej delegacji. Jak mógł zdechnąć potrójny system ochrony granicy, jaką jest lotnisko???Dziwi mnie to, że żadna komisja Macierewicza nie poruszyła tego tematu!!!

    OdpowiedzUsuń