Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

wtorek, 23 czerwca 2015

BEZ ZNIECZULENIA

Jeden z głównych zarzutów, jaki luminarze „wolnych” mediów stawiali wyborcom PO dotyczył bezrefleksyjnej, bezkrytycznej  postawy wobec poczynań reżimowych polityków oraz ulegania zbiorowym halucynacjom i medialnym oszustwom. Idiotyczny termin „leming” (uknuty chyba tylko po to, by zafałszować dychotomię My-Oni i oswoić nas z groźną obecnością apatrydów) miał dotyczyć bezmyślnych wyznawców propagandowych haseł, czcicieli przaśnej politpoprawności, ludzi wyzbytych własnych poglądów i trwałych zasad.                          
Do tych (skądinąd słusznych) określeń, dodałbym rys zasadniczy – wyborcy Platformy nie stawiają swoim faworytom żadnych wymagań, nie oczekują od nich wysiłku ni pracy, nie oceniają poprzez pryzmat dobrych decyzji, konsekwencji w działaniu , wierności hasłom czy zwykłej przyzwoitości. Norma – „mieć święty spokój” zastępuje wszystko, co stanowi powinność człowieka rozumnego, zaś odwołanie do zbiorowej hipnozy i uleganie najniższym instynktom, staje się podstawowym gwarantem „wspólnoty”.
Jest w tym spuścizna mentalności niewolniczej, mającej swój wzorzec w hierarchii społeczeństwa skomunizowanego, w którym każdy „wybraniec ludu”, namaszczony przez kompartię na „przedstawiciela władzy”, był wyłączony z ocen moralnych, politycznych i prawnych.  
Tej właśnie mentalności zawdzięczamy, że od ośmiu lat rządzą Polakami ludzie, którym żaden uczciwy człowiek nie podałby ręki i nie wpuścił ich za próg własnego domu. Tych ludzi nie tylko nazywa się politykami, ale wbrew elementarnym przymiotom rozumu, obdarza zaufaniem, uwagą i szacunkiem.
Brak wymagań wobec owej „klasy politycznej”, niezdolność do samodzielnych ocen i formułowania roszczeń - najmocniej dowodzi fikcyjności „demokracji III RP” i rozbija w pył mitologię „społeczeństwa obywatelskiego”.
Cecha przypisana wyznawcom PO jest bowiem tak dalece powszechna i uznawana za „normę”, że również ci, którzy mienią się opozycją i wyrażają sprzeciw wobec poczynań reżimu, ulegają jej bezrefleksyjnie. Jakkolwiek oburzą się wyborcy PiS-u – ten polityczny infantylizm, demagogiczne zaślepienie i rezygnacja z własnej refleksji, są często wspólnym mianownikiem obu elektoratów. Jeśli nawet przyczyny zachowań są różne i w przypadku środowisk opozycyjnych wynikają najczęściej z potrzeby posiadania autorytetów, identyfikacji z postawami patriotycznymi, zaangażowania lub troski o polskie sprawy, nie zmienia to faktu, że wyborcy PiS nie chcą lub nie potrafią traktować polityków tej partii, jako adresatów konkretnych roszczeń i  wyrazicieli  naszych dążeń i postulatów.  
Dominuje raczej postawa akceptacji dla wszelkich decyzji i ocen, wiara w dobrą wolę polityków PiS, bezgraniczna ufność, a nierzadko  - groteskowa hołdowniczość i gloryfikacja. Panuje również przekonanie, że wśród polityków partii pana Kaczyńskiego znajdują się osoby o najwyższych standardach moralnych i intelektualnych, działające zawsze „dla dobra ogółu” i „w imię wyższych racji”. Każda decyzja, oświadczenie lub deklaracja są wówczas odbierane w kategoriach niepodważalnych dogmatów, zaś postaci reprezentujące PiS urastają do rangi politycznych herosów i mężów stanu.
Jeśli nawet te, i wiele podobnych zabobonów bywa obalanych dowodami zaprzaństwa, głupoty lub prywaty, w najmniejszym stopniu nie wpływa to na otrzeźwienie i nie wywołuje zmiany tak chorych relacji.
Nazywam je chorymi, bo nie znajdują żadnego uzasadnienia w świecie autentycznej wolności i prawdziwych reguł demokracji ( o których istnieniu zapewniają nas sami politycy PiS) i prędzej wywodzą się z mentalności sowieckich rabów niż świadczą o rozumnym pojmowaniu naszych praw i powinności. Po stokroć nazwę je chorymi, bo przyczyniają się raczej do skarlenia i deprecjacji owej klasy politycznej niźli prowadzą do społecznego dobra.
Nie ma nic bardziej demoralizującego dla polityka, jak peany ze strony wyborców i nie ma postawy głupszej, jak rezygnacja z prawa do samodzielnych ocen i krytycznego myślenia.
Prawem wyborców jest wymagać od tych, którzy za niemałe pieniądze i równie wielkie zaufanie, chcą uchodzić za reprezentantów naszych interesów. Takim politykom trzeba uświadamiać, że biorąc owe pieniądze i strojąc się w szaty „przedstawicieli patriotycznej części społeczeństwa”, winni przede wszystkim słuchać, uczyć się i ciężko pracować – na rzecz tych, którzy wywindowali ich na te pozycje. Jeśli się nie żąda, nie stawia wymagań i twardych warunków, lecz ucieka od refleksji i odważnych ocen – świadczy to o obojętności, głupocie lub skrajnym infantylizmie. Takim ludziom polecam myśl mistrza Henryka Elzenberga, który napisał kiedyś, że surowość jest wyrazem szacunku, wyrozumiałość zaś - lekceważenia.
O ile zatem potrafię zrozumieć, gdy grono „niezależnych” redaktorów i jawnych lub ukrytych doradców PiS, przekonuje nas o mądrości i skuteczności decyzji partyjnych, nie znajduję wytłumaczenia dla postaw, których tłem nie jest koniunkturalizm i towarzyskie konotacje.  
Objawem tych chorych relacji jest sytuacja, w której jednym medialnym pociągnięciem rozgrzesza się wieloletnie błędy i kardynalne zaniechania i przekonuje, że oto dokonaliśmy gigantycznego wysiłku i po wygraniu wyborów wkroczyliśmy na drogę „dobrych zmian”. Przekonuje zaś tym łatwiej, że do tej chwili nie dokonano rzetelnej oceny tego zjawiska i nie odpowiedziano na żadne z „niebezpiecznych pytań”. Bo też miarą tej choroby jest stan, w którym pytanie – dlaczego tak się stało? -  może narazić pytającego na zarzut malkontenctwa i snucia teorii spiskowych, a w najgorszym przypadku – na posądzenie o złą wolę, defetyzm i działanie na rzecz przeciwnika.
Festiwal takich zachowań widać szczególnie dziś - po wygranej Andrzeja Dudy i partyjnej nominacji Beaty Szydło na stanowisko premiera.
Ponieważ ludzie rozumni mają obowiązek kierowania się pragmatyką i doświadczeniem, nie zaś ulegania stadnym instynktom i taniemu optymizmowi – zadaję też sobie pytania: skąd bierze się wiara, że osoby bez doświadczenia w pełnieniu funkcji politycznych, bez semantycznej odwagi i  wyrazistości poglądów, potrafią spełnić oczekiwania Polaków i przywrócić nam  godność życia zrzeszonego”?  Na czym opiera się przeświadczenie, że człowiek uczciwy lecz politycznie słaby, sprosta walce z przeciwnikiem niestosującym żadnych reguł? Jakiż to kredyt zaufania musi otrzymać działaczka partyjna, by z pozycji sprawnej organizatorki, wyrosnąć na „żelazną damę”, pogromczynię ludzi służb i wojska? I pytanie szczególnie niepoprawne -  czego już dokonali ci ludzie, bym miał obdarzać ich bezgranicznym zaufaniem i stawiać na polityczny piedestał?  
Nie usłyszałem z ust Andrzeja Dudy słów, które świadczyłyby o intencji zerwania z ciągłością tworu zwanego III RP – a tylko taka deklaracja ma dla mnie znaczenie.
Nie usłyszałem wypowiedzi o konieczności rozliczenia stanu ośmioletniej zapaści, w jaką wepchnęły nas rządy PO-PSL i zweryfikowania okresu haniebnej prezydentury Komorowskiego – a tylko te działania mają dla mnie głęboki sens.
Nie usłyszałem też, by nowy prezydent lub kandydatka na premiera uznali za bezwzględny priorytet sprawę zamachu smoleńskiego i chcieli dążyć do znalezienia winnych śmierci moich rodaków.
I proszę, wszelkiej maści domorosłych analityków i jednodniowych mędrców, by nie przekonywali, że potrzebna jest dziś „łagodna retoryka” i przekaz kierowany do „centrowego wyborcy”, a zmieni się ją, gdy PiS dojdzie już do władzy. Opowieści takie poruszają może umysły dwudziestolatków, ale nie robią wrażenia na kimś, kto od ćwierćwiecza wypatruje autentycznej opozycji.  
Mam zatem prawo nie podniecać się pustosłowiem o „odbudowaniu wspólnoty” i nie jestem zainteresowany „zasypywaniem podziałów”, których nie stworzyli Polacy. Mam prawo oczekiwać konkretnych, politycznych decyzji i nie piać z zachwytu nad widokiem pana Dudy kłaniającego się patronowi wojskowej bezpieki.
Reżim III RP ma się nazbyt dobrze, bym miał pokładać nadzieje w parlamentarnych roszadach i wierzyć „partyjnym żołnierzykom”, o miłym acz pustym obliczu. Wolę od nich wymagać, a jeśli spełnią, co żądamy – postawić kolejne zadania.
Tym zaś, którzy dotąd nie pojęli, że tylko taka postawa może nas uchronić od kolejnego „zakrętu historii” i zrujnowania marzeń o Niepodległej – nie ma już nic do powiedzenia.

41 komentarzy:

  1. Aleksander Ścios

    Jeśli się nie żąda, nie stawia wymagań i twardych warunków, lecz ucieka od refleksji i odważnych ocen - świadczy to o obojętności, głupocie lub skrajnym infantylizmie. Surowość jest wyrazem szacunku, wyrozumiałość zaś - lekceważenia.

    Tak! Mamy prawo - wolni ludzie, nieulegający odruchom stadnym i myśleniu partyjnemu - oceniać tych, którym "demokratycznie" powierzyliśmy swój los i swoją ojczyznę.

    Mamy obowiązek, dyktowany prawdziwie obywatelskim poczuciem odpowiedzialności za Polskę, zadawania "niebezpiecznych pytań" oraz stawiania twardych warunków. Tym bardziej, że od miesięcy jesteśmy zapewniani, że politycy są tylko po to, by nas słuchać i nam służyć.

    Obawiam się jednak, że nie usłyszymy odpowiedzi, ani nie doczekamy się spełnienia naszych wymagań.

    My i świat polityczny "żyjemy na archipelagach".

    A nasze słowa... "cóż mogą, cóż mogą", panie Aleksandrze?

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

  2. Już nam zresztą "zapodano" jak mamy myśleć. Od prominentnego polityka partii "ubiegającej się" usłyszeliśmy niedawno:

    "Co się stało w Polsce 24 maja? Jakie znaczenie miała wygrana Andrzeja Dudy?

    Można powiedzieć, że tego dnia skończył się w Polsce postkomunizm. Przechodzimy do prawdziwej niepodległości, prawdziwej demokracji i prawdziwej wolności. Ta zmiana jest początkiem bardzo głębokiej, szerokiej i bardzo dobrej zmiany".

    I wystarczy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo,

      Jeśli nawet słowa niewiele mogą, zachęcam, by nigdy i pod żadnym pozorem nie rezygnować z naszych praw.
      III RP jest państwem "postawionym na głowie", a ilość mitów i patologii sięga jedynie normy PRL-u. Od dawna więc namawiam, by zacząć od rzeczy najprostszych - od przywracania prawidłowych, sensownych relacji. Nie tych, które narzuca nam "klasa polityczna" tego państwa i jej samozwańcze autorytety, ale takich, które są nam należne, mogą wyzwolić autentyczną energię społeczną i przywrócić (choćby w części) prawo do decydowania o sprawach polskich.
      Podejrzewam, że obecny tekst mógł oburzyć i zbulwersować wielu czytelników. Głupcy (zwyczajowo), odebrali go jako "atak na PiS" i "sianie defetyzmu". Tak mocno zaszczepiono w nas chory stosunek do postaci publicznych, tak wyuczono roli petenta, że rzeczą horrendalną wydaje się już samo mówienie o prawidłowych relacjach.
      W świecie, o którym możemy dziś tylko pomarzyć, polityk jest człowiekiem wynajętym do pilnowania moich interesów. Za to mu płacę. Jeśli dobrze wykonuje swoją robotę, dba o moje sprawy i mój kraj, obdarzę go zaufaniem i ponownie powierzę rządy. Nie muszę tego człowieka kochać, podziwiać ani stawiać na piedestał. To on ma zabiegać o moje względy i przekonać mnie, że potrafi sprostać moim oczekiwaniom. Dlaczegóż zatem ta prosta zasada (którą większość z nas zaakceptuje w teorii), uznawana jest w III RP za idealistyczny relikt i mrzonkę? Czy to nie partia pana Kaczyńskiego przekonuje nas, że żyjemy w normalnej demokracji i głosi hasło - "Polacy zasługują na więcej"? Kto traci, a kto zyskuje na utrwalaniu obecnej patologii, której efektem jest m.in. groteskowy, służalczy stosunek do polityków?
      Nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy rezygnować z prawa do wyrażenia własnych ocen, a nawet zmuszenia polityków PiS do zajęcia się rzeczami najwyższej wagi. To wyborcy powinni domagać się podejmowania działań skutecznych i prowadzenia autentycznej walki z reżimem.
      Nie po to, by „dokuczyć” lub bezmyślnie „krytykować” opozycję, ale dlatego, że od postawy tych ludzi zależy teraźniejszość i przyszłość owych wyborców. Rezygnować z tego prawa, lub twierdzić, że jego realizacja „osłabia opozycję” - byłoby więcej niż głupotą.

      Cytat z pana Biereckiego dowodzi dwóch rzeczy: tacy ignoranci nigdy nie powinni zajmować się polityką, a jeśli już muszą zabiegać o powrót do partii i o względy prezesa, niech przynajmniej nie plotą tak kompromitujących bredni.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  3. A. Ścios,

    podzielam Pańską rezerwę odnośnie ślepego entuzjazmu wielkiej części wyborców i mediów prawicowych.

    Służby - wojskowe i cywilne- na razie nie zniknęły, ale stoją pewnie na dwóch nogach, bez ich wyrwania z korzeniami w ogóle nie można mówić o jakiejkolwiek realnej reformie środowiska publicznego. Brak jednoznacznych deklaracji w tej sprawie ze strony Prezydenta Dudy i PiSu, jest dla mnie jak dzwonek alarmowy.

    Drugim dzwonkiem jest pojawianie się informacji o wykluczeniu A. Macierewicza ze składu przyszłego rządu )ewentualnego rządu, oczywiście). uważam, że po tylu latach przedstawiania przez PiS Smoleńska jako wielkiej hańby (z czym się zgadzam), wykluczenie polityka , który gwarantuje w tej sprawie bezkompromisowe dążenie do wyjaśnienia problemu będzie kpiną ze wszystkich wyborców prawicy.

    Zarówno Pan Prezydent Duda, jak i Pani B. Szydło są niestety zwykłymi nominatami partyjnymi, bez realnego dorobku politycznego. Dopóki nie zademonstrują publicznie swoich zdolności i nie wskażą publicznie priorytetów politycznych (konkretnych, a nie ogólników z mów wyborczych i konwentów), niespecjalnie można im przypisywać pozycję prawdziwych przywódców. bardzo zły znak to m. in. brak reakcji Pana Dudy na ostatnie ruchy (podrygi) personalne B. Komorowskiego w wojsku. Uważam, ze Prezydent Duda powinien ostro sprzeciwić się nominacjom ,,na ostatnia chwilę", brak takiej reakcji będzie drogo kosztował.

    I oby nie był zapowiedzią stopnia ogólnej politycznej sprawności Pana Prezydenta.


    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wojciech Miara,

      Zauważyłem "dzwonki", o których wspomina Pan w komentarzu i podzielam Pańskie opinie, ale, jak już wielokrotnie pisałem, chcę poczekać na konkretne decyzje pana prezydenta Dudy.
      Przede wszystkim dlatego, że polityka oceniamy poprzez jego działania, a nie poprzez słowa. Gdyby ta prosta reguła miała kiedykolwiek zastosowanie w III RP, oszczędzono by nam dziesiątków złotoustnych oszustów i politycznych hochsztaplerów.
      Bawi mnie gloryfikowanie (nie nazwę tego inaczej) pana Dudy i pani Szydło, ale tłumaczę to sobie wyzwoleniem tej wielkiej radości i autentycznej nadziei po upadku Komorowskiego.
      Sądzę, że Andrzej Duda doskonale rozumie, z jak wielką odpowiedzialnością wiąże się tak potężny ładunek zaufania, jakim już został obdarzony. Mam też nadzieję, że prócz "bycia prezydentem wszystkich Polaków" (ten banał opowiadali nam wszyscy ludzie zasiadający w Belwederze), będzie dążył do oczyszczenia mojego kraju z rozlicznych band i potwornych patologii. To jest główne zadanie dla "reprezentanta narodu".

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  4. Chyba wszyscy czytelnicy tego bloga zagłosowali na A. Dudę w drugiej turze. Niezależnie od tego kogo by PiS wystawił było wiadomo, że tak byśmy zrobili. Tak jak pisał Ścios, my nie mieliśmy wyboru. Dlatego kampania kandydata PiSu nie była skierowana do nas. Była skierowana chyba do tzw. przeciętnego wyborcy. W takiej kampanii rozdaje sie uśmiechy i gada o pierdołach. Zżymanie się na naturę takich kampanii wyborczych i na pajacowanie kandydatów to nie są żadne dąsy. Niby zwycięzców się nie osądza. Ja nazwałem A. Dudę panienką wystawioną jak Ogórek, potem nazwałem go chłopcem. Jest bardzo kulturalny i uformowany jak kandydat do seminarium. Zdobył też moją sympatię ale kim on naprawdę jest to jeszcze nie wiem(y).


    Mnie też irytują ostatnie zachwyty nad genialnością J. Kaczyńskiego bo wystawił Dudę i Szydło. I on tak cały czas od 8 lat jest genialny? PiS jeszcze nie wygrał wyborów. W pierwszej turze kandydat PiSu zbliżył się do magicznych okrągłostołowych 35% (34,76%).
    PiS powinien mieć w zamyśle cel obalenia całego kłamstwa IIIRP. Ale czy teraz walić z grubej rury i wykładać kawę na ławę? Nie wiem. Czy tak to widzi nowy prezydent i po wygranej zrobi porządek z kłamstwem oplatającym Polskę. Też nie wiem.


    Nowe formacje, które jeszcze nie powstały mają częściowo zagospodarować sieroty po platformie.
    A kim są wyborcy platformy? Niemalże z definicji to są ludzie upodleni. To są tresowane małpy (politycznie). Są głęboko oszukani, okłamani, często zdemoralizowani a w głębi duszy przestraszeni. Wydaje mi się, że sam też dawałem się łapać na to wszechobecne kłamstwo 7-8 lat temu. Właściwie skąd mają czerpać prawdę skoro nawet Kościół ich oszukuje? Powiedzieć, że 10.04.10 wdeptano ich w bagno, to zadziała mechanizm wyparcia. Cały czas działa taki mechanizm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marcin Ís,

      Zachwyty nad "genialnością" pana Kaczyńskiego są zapewne częścią powinności żurnalistów "wolnych mediów" i tak mają się do faktów, jak pisanina tych ludzi do wolnej myśli. Takich ocen wymaga partyjna pragmatyka. Więc piszą.
      Lista błędów partii pana Kaczyńskiego jest oczywiście nadal otwarta, a rozpoczyna ją oddanie władzy w roku 2007. Od tego czasu PiS nie stworzył żadnej sytuacji, która mogłaby zagrozić reżimowi, nie przeprowadził ani jednej efektywnej kampanii politycznej, nie odebrał skrawka władzy i nie wykreował wydarzeń, które uderzałyby w grupę rządzącą. To, co obserwujemy, nie wydaje się efektem działań opozycji, ale może wynikać z dwóch przyczyn - naturalnego "zużycia" grupy rządzącej lub intencji przeprowadzenia nowego rozdania.
      Jednym pozytywnym przykładem jest zespół parlamentarny ds. zbadania przyczyn tragedii smoleńskiej, przy czym efekty jego pracy są przede wszystkim osobistą zasługą ministra Macierewicza i zebranej przezeń grupy ekspertów i współpracowników.

      Wygrana pana Dudy jest oczywiście ogromnym i przełomowym wydarzeniem (a przynajmniej takim może się stać), ale jego ocenę wolałbym rozpocząć od znalezienia odpowiedzi na pytanie - dlaczego tak się stało? Szukając zaś odpowiedzi wystrzegałbym się mędrców głoszących pochwałę demokracji i skuteczności jej mechanizmów.

      Pozdrawiam


      Usuń
    2. "Wygrana pana Dudy jest oczywiście ogromnym i przełomowym wydarzeniem (a przynajmniej takim może się stać), ale jego ocenę wolałbym rozpocząć od znalezienia odpowiedzi na pytanie - dlaczego tak się stało? Szukając zaś odpowiedzi wystrzegałbym się mędrców głoszących pochwałę demokracji i skuteczności jej mechanizmów. "

      Otóż właśnie tutaj wysuwa się moje przekonanie, że A.Duda wygrał za czyjąś sprawą i nie mówię tutaj o głosach oddanych w urnie. To była czyjaś odgórna decyzja. Według mojej oceny właśnie służb amerykańskich, ale oczywiście może mnie ktoś solidnym argumentem z tego błędu wyprowadzić.

      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Cieszę się, że szanowny Gospodarz regularnie, jak przed wyborami prezydenckimi, raczy nas swoimi przemyśleniami i wątpliwościami. Wbrew Pańskim obawom, jest jednak o czym pisać, co z drugiej strony chyba nie powinno nikogo cieszyć. Niewiadomych ws. prezydenta-elekta jest sporo.

    Muszę przyznać, że w rozmowach ze znajomymi często sugeruję powściągliwość w ocenianiu p. Dudy i czekanie na rozwój sytuacji. By go z góry nie skreślać. Ale... Chyba nie tylko Gospodarz czuł zażenowanie, widząc umizgi wobec ustępującego prezydenta - czy było to pod publiczkę, czy nie - jakie ma to dla nas znaczenie? Czy tłumaczenie, jakoby PiS chciał poczekać do wyborów, oraz na fizyczne przejęcie Belwederu przez p. Dudę, by wówczas wkroczyć do akcji - ma jakiś sens?

    Podstawowe pytanie postawione przez Autora pozostaje otwarte i nikt nie zna na nie odpowiedzi. Jak to się stało, że Bronisław Komorowski przegrał wybory? Gdy dziś przypominam sobie lata 2005-2007 korzystając z prostej Wikipedii, i znajduję w niej nazwiska Sikorskiego, Marcinkiewicza czy Kamińskiego na tak eksponowanych miejscach, kręcę jedynie głową z niedowierzania. Jak to było możliwe?

    Pytanie drugie, moim zdaniem również istotne - czy Jarosław Kaczyński nie popełni tych samych błędów co w latach 2005-2007? Z czego wynikały jego błędne decyzje personalne? Moim zdaniem nazywanie ich zwykłą "pomyłką" to pójście na łatwiznę.

    Pytanie trzecie, jak będziemy oceniać postać Jarosława Kaczyńskiego, jeśli ten zaserwuje nam powtórkę z rozrywki z lat 2005-2007? Gospodarz nominację p. Szydło porównał do wyboru Marcinkiewicza... Więc nie wróży to dobrze. Tu nie ma miejsca na błędy. Retoryka "zgody ze wszystkimi", czyli z apatrydami wyzbytymi polskości? Cytując nielubianego tutaj Grzegorza Brauna, mówiącego coś w stylu "Ileż można pudrować tego trupa?"

    Czas pokaże. Wymagajmy, zgodnie z radą szanownego Gospodarza, konkretnych działań partii pana Kaczyńskiego. Póki co, wygląda to dość... dziwnie.

    Pozdrawiam wszystkich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Piotrze nie "pudrować trupa" a szminkować;-) - mówi to jedna z niewielu powołująca się tutaj na G.Brauna.

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  6. Wyświetla mi się takowy komentarz--- Twój kod HTML nie może zostać zaakceptowany: Wartość musi mieć co najwyżej 4 096 znaków ---więc spróbuje na dwa razy

    Panie Aleksandrze,
    Przede wszystkim po przeczytaniu Pana tekstu nasówa mi się hasło - mierny, bierny ale wierny, pasuje ono zarówno i do elektoratu danej partii jak i do oddanych prezesom - pionków partyjnych.
    " Jest w tym spuścizna mentalności niewolniczej, mającej swój wzorzec w hierarchii społeczeństwa skomunizowanego, w którym każdy „wybraniec ludu”, namaszczony przez kompartię na „przedstawiciela władzy”, był wyłączony z ocen moralnych, politycznych i prawnych."
    Pragnę zauwazyć, że na dzień dzisiejszy to właśnie poprzez owe "namaszczenie" zostają wybrani Ci czołowi przedstawiciele władzy(co ładnie widać na przedstawionym obrazku:
    Duda - Szydło). Zawsze jest ta góra, która przysłowiowemu "dołowi" partii udziela pozwolenia na działania na wyższym szczeblu niż bycie członkiem partii i pospolitym posłem. Panuje hierarchizacja głównie poprzez zasługi dla tych na górze. Nawet wystąpienia medialne są dla nielicznych posłów i żaden tam "Kowalski" pomimo tego, że dostał się z listy tej partii do sejmu, nie może bez przyzwolenia powiedzieć swoim wyborcą poprzez tv, co myśli na dany temat.
    Ot swoista niewolniczość.

    OdpowiedzUsuń
  7. Użył Pan słowa kompartia - co zabrzmiało jak Orwell'owska Nowomowa.
    Zresztą chyba nie tylko to wyrażenie tak się ma do Orwell'owskiego świata. Cała ta dzisiejsza partyjność i naginanie faktów według potrzeby całkiem przypomina tamtą scenerię.
    "Tej właśnie mentalności zawdzięczamy, że od ośmiu lat rządzą Polakami ludzie, którym żaden uczciwy człowiek nie podałby ręki i nie wpuścił ich za próg własnego domu. Tych ludzi nie tylko nazywa się politykami, ale wbrew elementarnym przymiotom rozumu, obdarza zaufaniem, uwagą i szacunkiem.
    Brak wymagań wobec owej „klasy politycznej”, niezdolność do samodzielnych ocen i formułowania roszczeń - najmocniej dowodzi fikcyjności „demokracji III RP” i rozbija w pył mitologię „społeczeństwa obywatelskiego”.
    Cecha przypisana wyznawcom PO jest bowiem tak dalece powszechna i uznawana za „normę”, że również ci, którzy mienią się opozycją i wyrażają sprzeciw wobec poczynań reżimu, ulegają jej bezrefleksyjnie."
    Jest to właśnie ( doskonale nazwana przez Pana Sumlińskiego) - polobotomijność społeczeństwa. Znieczulica na to co z nami robią jest wszechobecna już od okrągłostołowej iluzji wolności. Mózgi Polaków są prane sprawniej niż gacie w pralce.
    Od małego dzieci uczone są, że najważniejszym przymiotem szanowanego człowieka jest posiadanie.
    "Homo homini lupus est" to pierwsze słowa wypowiadane na pierwszym roku studiów, przez wielkiej rangi profesorów. Musisz rywalizować byś miał, byś był, by Cię docenili.
    W szkołach podstawowych dzieje się nie lepiej.
    Programy nauczania coraz to bardziej otępiają i zniechęcają świeże, dopiero rozwijające się w pełni umysły.Ciągłe zadania polegające na dokłądnym kolorowaniu obrazka na wszystkich możliwych przedmiotach, przez które przeplatają się treści w stylu musisz być lepszy od kolegi, musisz zasłużyć byś był dobrze odebranym. Zubożenie listy lektur i poszarpana na szczątkowe informację historia, omijająca najważniejsze wątkim które pokazują powody do dumy z bycia Polakiem. Do tego artykuły gazetach pokroju Gazety Wyb(ió)rczej typu - " sprawdź, czy stać Cię na dziecko", które przedstawiają zestawienie kosztów wychowania jednego dziecka z kosztami kupienia mieszkania i samochodu, z podsumowaniem, że koszty na dziecko są większe niż na mieszkanie i samochód - totalna dehumanizacja.
    Całość prowadząca nowe pokolenia w czysty materializm. Mam to znaczy, że mogę mieć resztę w głębokim poważaniu...Właśnie takie dzisiaj autorytety wychowują nasze dzieci, to właśnie wymiana elit , którą "towarzysze" z NKWD rozpoczęli tuż po "przyjciu nam na ratunek" doprowadziła, że autorytetami- elitami stali się oszuści, krętacze, najczęściej służbowo uwikłani, wyzuci z podstawowych cech moralnych, nie interesujący się losem tego kraju ani ich mieszkańców, dążący tylko do zapełniania swoich kont w zagranicznych bankach.
    A każda jednostka, która w jakiś sposób uniknęła/nie poddała się lobotomii staje się paranoikiem od teorii spiskowych.
    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lisica,

      W odniesieniu do realiów III RP, Orwell wydaje się autorem bajek dla dzieci. Ta rzeczywistość znacznie przerosła fikcję literacką, a my, chyba nawet nie zdajemy sobie sprawy z ogromu zafałszowania.
      Bo wprawdzie III RP zbudowano na fundamencie PRL-u, wespół z tysiącami donosicieli, zdrajców i bandytów, wprawdzie zachowano ciągłość personalną i nie rozliczono żadnej zbrodni komunizmu, wprawdzie w życiu publicznym brylują esbecy, kapusie i ludzie kompartii, wprawdzie mediami rządzą esbeckie klany, a gospodarką agenturalne układy, wprawdzie niszczy się pamięć o ofiarach komunizmu, walczy z polską kulturą i patriotyzmem – to w powszechnym przekonaniu III RP jest państwem polskim, w pełni suwerennym i niepodległym, a rządzące nią mechanizmy definiuje się pojęciami prawa i demokracji.
      Podejrzewam, że nawet autor "Roku 1984" miałby problem w opisaniu tego świata.

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Szanowny Autorze,
      "Bo wprawdzie III RP zbudowano na fundamencie PRL-u, wespół z tysiącami donosicieli, zdrajców i bandytów, wprawdzie zachowano ciągłość personalną i nie rozliczono żadnej zbrodni komunizmu, wprawdzie w życiu publicznym brylują esbecy, kapusie i ludzie kompartii, wprawdzie mediami rządzą esbeckie klany, a gospodarką agenturalne układy, wprawdzie niszczy się pamięć o ofiarach komunizmu, walczy z polską kulturą i patriotyzmem – to w powszechnym przekonaniu III RP jest państwem polskim, w pełni suwerennym i niepodległym, a rządzące nią mechanizmy definiuje się pojęciami prawa i demokracji. " jest najlepszym opisem schizofrenii zwanej III RP jaką kiedykolwiek zdarzyło mi się przeczytać i powinien trafić do medycznych traktatów jako przykład "jednostki chorobowej" o nazwie "polactwo".
      Pozdrawiam,
      Tadeusz

      Usuń
    3. Szanowny Autorze,
      "Bo wprawdzie III RP zbudowano na fundamencie PRL-u, wespół z tysiącami donosicieli, zdrajców i bandytów, wprawdzie zachowano ciągłość personalną i nie rozliczono żadnej zbrodni komunizmu, wprawdzie w życiu publicznym brylują esbecy, kapusie i ludzie kompartii, wprawdzie mediami rządzą esbeckie klany, a gospodarką agenturalne układy, wprawdzie niszczy się pamięć o ofiarach komunizmu, walczy z polską kulturą i patriotyzmem – to w powszechnym przekonaniu III RP jest państwem polskim, w pełni suwerennym i niepodległym, a rządzące nią mechanizmy definiuje się pojęciami prawa i demokracji. " jest najlepszym opisem schizofrenii zwanej III RP jaką kiedykolwiek zdarzyło mi się przeczytać i powinien trafić do medycznych traktatów jako przykład "jednostki chorobowej" o nazwie "polactwo".
      Pozdrawiam,
      Tadeusz

      Usuń
  8. Aleksander Ścios

    Napisał Pan "...od ośmiu lat rządzą Polakami ludzie, którym żaden uczciwy człowiek nie podałby ręki..."; całkowicie się z tym zgadzam... i mam przed oczami Państwa Dudów (chyba tak się pisze..) z bukietem kwiatów zmierzających do czekających w drzwiach (jak Dziedzice przed dworem) państwa lokatorów Belwederu... pisałem o tym w komentarzu pod poprzednią Pańską notką, mając w pamięci problem 'kanciastej granicy'...
    Obym się mylił, ale obawiam się, że rozczarowanie 'rządami' Prezydenta Dudy będzie równie wielkie, jak radość po jego wyborze.... zacznie się polityczna taktyka, 'zasypywanie' podziałów, wybieranie przyszłości... i nauka działania na pierwszym samodzielnym stanowisku w życiu - od razu w roli Prezydenta; dodatkowo gdy patrzę na fachowców już dziś kręcących się w pobliżu Prezydenta, wypowiadających się niemal w jego imieniu, tracę resztki nadziei - exemplum Ryszard Czarnecki..
    Jeszcze większe obawy budzi kandydatura Beaty Szydło; czy można sobie wyobrazić, że np. przed wyborami 2011 Tusk ogłasza, że w przypadku zwycięstwa premierem z PO będzie np. Julia Pitera albo Kidawa-Błońska??? Premier rządu to kluczowe stanowisko, największa władza, mając większość w sejmie Premier może praktycznie robić co chce; czy Beata Szydło znana jest z jakiś osiągnięć? Stworzyła coś? Przedstawiła jakieś swoje koncepcje? Bycie kiedyś burmistrzem to za mało - podobnie jak kierowanie kampanią Dudy, którego zwycięstwo lekko dziwi, ale to osobny temat....

    Tematy poruszone przez Pana są czymś, o czym wśród zdecydowanej większości patriotycznego elektoratu nie tylko 'nie trzeba głośno mówić', ale wręcz nie wolno, jesli nie chce się być posądzonym o zdradę, agenturalność, zaprzaństwo i wykluczonym z towarzystwa, co zdarzyło się piszącemu te słowa - nad czym oczywiście w żadnym razie nie boleję; 'Tylko prawda jest ciekawa', a stosowanie się do zasady 'nie trzeba głośno mówić' to "droga donikąd'. Ciekawe, co napisałby Józef Mackiewicz o dzisiejszej polityce opozycji....

    Pozdrawiam i pozwolę sobie pogratulować tekstu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fotocanon,

      Poznaliśmy dziś skład kancelarii prezydenta Dudy i ta informacja wydaje się potwierdzać Pańskie obawy:
      http://wpolityce.pl/polityka/257279-malgorzata-sadurska-bedzie-szefowa-kancelarii-prezydenta-andrzeja-dudy-dolacza-do-niej-lopinski-szczerski-i-kwiatkowski
      Są tam nazwiska osób, które określiłbym mianem ludzi bez właściwości. To nie jest ekipa przygotowana do walki. To nudni, partyjni administratorzy, ludzie po uszy zakopani w mitologii III RP. Czekam jeszcze na odpowiednie stanowisko dla posła Czarneckiego.
      To zaś, że nikt nie ma odwagi zadawać konkretnych pytań i stawiać spraw "na nogach", nie jest niczym zaskakującym. Głoszenie pochwały wolnej myśli i gloryfikacja niezależności, najlepiej wychodzi tym, którzy każdego "niepartyjnego niedogmatyka" posłaliby na szafot.

      Pozdrawiam Pana i dziękuję.

      Usuń
  9. Witam,

    nie podzielam w pełni zdania Pana Aleksandra L. Ten wpis Ściosa też jakoś mi nie do końca pasuje. Taki prosty, prawie prostacki, podział na zwolenników PiS i PO (a co z innymi partiami, stowarzyszeniami?) i ich psychoanaliza. Wynika z tego, że większość głosujących to durnie, którymi za pomocą gazety i monitora można dowolnie sterować.

    Nie zgadzam się na takie postrzeganie czynnych Wyborców.

    Nie potrafię dostrzec, jaki długofalowy cel chce osiągnąć Ścios. Tym tekstem wymierza ś-Ciosy w politykę i poza otwartą wojną ze wszystkim, co obecnie mamy w granicach kraju, nie oferuje nic więcej. "Idźmy na noże z III RP" - taki jest dla mnie wniosek z tekstów Ściosa.

    To jak skończyła się wojna społeczeństwo-władza pokazują lata 80. Czy dziś mamy rozpoczynać kolejną wojnę na dziesiątkach frontów i liczyć na cud? Dudę? PiS? Ściosa? ONI są dla Nas za silni. Na dziś są za silni Naszą słabością.

    Musimy wymagać od PiS i innych. Twardo, konsekwentnie i to My musimy spisać listę żądań i pilnować jej realizacji. To My musimy mieć plan dla przyszłości Polski, a nie ta czy inna partia.

    Ale czy Nam się chce?


    Pozdrawiam

    Ryszard

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polska2,

      Odnotowałem Pański sprzeciw wobec "takiego postrzegania czynnych Wyborców" i
      zdecydowanie odradzam dalszą lekturę moich tekstów.
      Szkoda Pańskiego czasu.

      Usuń
    2. Pewnie i mnie Pan zechce odradzić, ja jednak czytam, nawet więcej, wiele pamiętam" „…W niemal wszystkich zdarzeniach politycznych na przestrzeni ostatnich lat, nietrudno dostrzec udział osób związanych ze służbami PRL. Począwszy od wystawienia „emigracyjnego guru” Tymińskiego, poprzez kreowanie sieci „prawicowych” partyjek, utworzenie Samoobrony, budowę Platformy Obywatelskiej czy rozbicie AWS-u – mamy do czynienia z działaniami ludzi specsłużb. Wskazanie zdarzeń wolnych od tego rodzaju konotacji byłoby wręcz niemożliwe.
      Nie powinno zatem dziwić, jeśli znajdziemy je również wbieżących projektach osłabienia PiS-u, realizowanych w formie kreowania fałszywych alternatyw – nazywanych „trzecią siłą” bądź „nową prawicą”. Podejmowane na kilka miesięcy przed wyborami parlamentarnymi, wpisują się w szereg podobnych akcji dokonywanych w przeszłości, których wspólnym celem była dezintegracja środowisk prawicowych lub uszczuplenie elektoratu partii zagrażających układowi. Sposób budowania tych inicjatyw oraz autorament postaci działających zwykle w tle owych „naturalnych procesów politycznych”, pozwalał rozpoznać w nich typowe kombinacje operacyjne z udziałem ludzi peerelowskich służb. Cel operacji 2011 roku jest czytelny: każdy podział, każda fronda wśród przeciwników układu rządzącego zmniejsza szanse na zwycięstwo prawdziwej opozycji i może mieć wpływ na ostateczny wynik wyborczy PiS-u…”


      Usuń
  10. ścios w sprawie teminu "Leming" się myli:
    Termin "LEMING" nie jest idiotyczny, tylko jest diabelski - wbija nas, uzywających tego terminu, w niczym nieuzasadnione poczucie wyższości. Czym to pachnie?
    zniszczeniem naszej wrażliwosci, pychą, a także, trudnym do zasypania podziałem.
    a wprowadził to jeden prosty socjo-wytrych...

    Po drugie, nie ma podziału "My-Oni", któory Scios promuje, w kazdym razie nie w tak ostrym znaczeniu.
    Otóż "oni" nie mają tego samego poziomu wiedzy o świecie.
    Wiedzę o swiecie biorą z matriksa, i innego świata po prostu nie znają.
    Zamiast mówić - jak wiekszosc zadufanych w sobie konseratystów,
    "LEMINGI", czy jak sugeruje Scios - "ONI" - nalezy mówic - OSZUKANI.

    to najprawdziwsze z okresleń jakie znalazłem,
    daje szanse wspólnego dochodzenia do prawdy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. xpost,

      Niech Pan używa dowolny określeń. Nic mi do tego.
      Ale niech się Pan nie sili na jednozdaniową krytykę, wobec tematów, o których piszę od wielu lat.
      Na tym blogu, radzę wykonać trochę pracy myślowej, by zamieścić sensowny komentarz.

      Usuń
  11. xpost
    Najprawdziwsze z okresleń to: Uporczywie Odwróceni od Prawdy.
    W tym trzy najważniejsze podgrupy: dla zysku, z głupoty i ze strachu.
    Ścios ma rację. Nawet w rodzinach istniejemy My i Oni. Możemy ze sobą dyskutować na wiele tematów. Nigdy o Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda, że tu nie ma oceniania komentarzy...
    Żartuję, spłyciłoby to dyskusję do (wszechobecnego) poziomu gimbazy. Niemniej jednak:
    meewroo +1 thumbs up
    xpost -1 thumbs down
    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. @xpost Oni są oszukani ale jeśli weźmiemy tzw. nawróconego leminga to powie o sobie: jak mogłem być tak głupi. W pewnym sensie każdy zbrodniarz i kłamca jest oszukany bo wybiera fałszywe wartości. Niektórzy dopiero jak dostaną od życia po d.. to otrzeźwieją, inni nigdy. Dlatego trzeba wiedzieć kogo przytulić, do kogo z kwiatami, kim potrząsnąć a od kogo się odwrócić.

    Przed 10.04.10 no powiedzmy, że można było mieć wątpliwości. Ale sprawa 10.04.10 jest pomocna w tym sensie, że jeśli są bardzo uzasadnione podejrzenia zamachu to człowiek rozumny przeprowadza ciąg przyczynowo skutkowy.
    Istnieje poważne podejrzenie zamachu więc: to, to, i to, dlatego że to i tamto, itd.
    To należało zrobić, tego nie zrobiono, to trzeba zrobić, a tego nie wolno, itd.
    Ten kłamie, ten kręci, ten coś ukrywa, itd.
    I to powinno rzutować na absolutnie całą polską rzeczywistość. Tymczasem w Polsce ci którzy najzwyczajniej w świecie przeprowadzają ciąg przyczynowo skutkowy zostali nazwani, w najlepszym przypadku, marginesem.

    Patrzymy na 10.04.10, patrzymy dokładnie na to samo. Mogę zapytać każdego w Polsce: co widzisz?

    Dla mnie (ale, nie tylko dla mnie bo to trochę rozpowszechnione spojrzenie) każdy kto po 10.04.10 trzymał z PO-SLD-PSL jest albo głupi albo jest złym człowiekiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marcin Ís,

      Napisał Pan - "Dla mnie każdy kto po 10.04.10 trzymał z PO-SLD-PSL jest albo głupi albo jest złym człowiekiem".
      To jest najkrótsza i najprostsza sentencja, jaką można zdefiniować stosunek apatrydów do spraw polskich.
      Bardzo dziękuję za to sensowne zdanie.

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Bardzo celne. Chciałbym jednak podmieść wątpliwość:
      Przypomninam sobie bohatera filmu Truman Show. On był bardzo zdeterminowany, bardzo chciał prawdy. A jednak przez kilka lat żył w totalnym błędzie. Czy można nazawc go głupim ?

      Widzę dziesiątki osób, które, idąc sladem prawicowego RAZa,
      tokują: NIE WIADOMO CO TAM SIĘ STAŁO...
      "owszem, PO zachowują sie jak wspolnicy, ale musieli, czby pis nie doszedł do włądzy, przeciez by nie zabili prezydenta."

      Naprawdę sądzi pan, ze osoba znająca świat z 90% treści dostepnej publicznie,
      ktora ma tak wyrobione zdanie - jest głupia?

      oglada tvn,tvp,tv kulture, czytuje gw i rzepe, i w duzej czesci ma tytuly akademickie... GLUPI ? Podły?

      niestety, poza 2 kategoriami ktore Pan wymienił, jest jeszze trzecia.

      nie jest to leming.
      to oszukany.

      Usuń


  14. Oczom nie wierzyłam, Panie Aleksandrze! :)

    Jest Pan w ostatniej GP (nabyłam dzisiaj) - w interesującym bloku tematycznym, razem z płk. Kowalskim. A myślałam, że już ma Pan tam szlaban na zawsze. Cieszę się, że redakcja się opamiętała.

    Poza tym: w najbliższych dniach będzie pod dostatkiem gadania, tym razem - ze strony PiS - "programowego". Innym partiom się zapewne tematy wyczerpały odkąd nie ma im kto podrzucać. Podczas sobotniej konwencji PiS przedstawi tzw. "drużynę Szydło" czyt. 150 osobowy (!!!) zespół polityczno - ekspercki, z którego mają się wywodzić przyszli ministrowie.

    Nie wiem jak u Pana, ale u mnie pewne nazwiska wywołały osłupienie. Ale brak paru - żywą radość.

    http://wpolityce.pl/polityka/257284-pis-zaprezentuje-program-i-zaplecze-eksperckie-wspolpracownicy-beaty-szydlo-wystapia-jako-druzyna-ekspertow

    Poza tym: "in vitro", Kukiz i Stonoga - tłuczone do znudzenia przez "nasze media" oraz przez "naszych blogerów".

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  15. Szanowny Panie Aleksandrze,

    Jestem mocno zaniepokojony rozgrywanym na naszych oczach spektaklem.
    PiS i przyboczni, jakby nie dostrzegali wagi przeprowadzanych w nieprawdopodobnym tempie zmian prawnych, których zwornikiem jest najogólniej próba ratowania interesów i głów odchodzącej watahy.
    Jest oczywiste, że wiele z tych zmian jest nieodwracalnych. Pozostałe zaś, na tyle skutecznie demolują stan prawny, iż próby ich naprawy wywołają skutki w postaci paraliżujących w przyszłości system przewlekłych sporów prawnych i konstytucyjnych.
    Bardzo ciekawą tezę uzasadniającą m.in. te obawy zaprezentował ostatnio W. Cejrowski, stwierdzając, że tzw "afera taśmowa" jest niczym innym niż próbą zdezawuowania ewentualnych dowodów w sprawach przeciwko jej bohaterom! ( http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/cejrowski-afera-tasmowa-to-ustawka,14139411904)

    Kryterium przyzwoitości, tak celnie ujęte przez pana Marcin Is , to esencja sporu pośród osób średnio aktywnie i aktywnie uczestniczących w życiu politycznym kraju.
    To bardzo dobre rozróżnienie przy stosowanej na co dzień dychotomii "MY-ONI".

    Broniącym się przed tą klasyfikacją stwierdzeniem , że "ich polityka nie obchodzi", uciekającym od odpowiedzi na podstawowe pytania z wiedzy o otaczającym świecie, w świetle tego kryterium przysługuje na razie prawo bycia co najwyżej "głupim".
    Im zawsze powtarzam, że w końcu przecież i tak kiedyś, zgodnie z maximą, "nawet jeśli ty nie interesujesz się nią (polityką), to ona i tak z czasem się tobą zainteresuje".
    Może być, że w najbardziej zaskakujący sposób.

    Podział, pęknięcie, które jest efektem ostatniego ćwierćwiecza, w skali narodu jest nie do zasypania bo, jak Pan to kiedyś określił a z czym się zgadzam, "przebiega wzdłuż linii wyznaczającej nasze człowieczeństwo".

    Bez systemowej negacji III RP, bez opcji zerowej, nie uda się temu pokoleniu ze sobą współżyć w prawdziwej zgodzie.
    I choć pewnie historia potoczy się wg. innego scenariusza, to rządzący powinni mieć świadomość, że wyrządzonych krzywd i ich skutków nie złagodzi deklaracja, ani nawet gest pojednania, jeśli nie będzie temu towarzyszyć rozliczenie największych siewców zła.

    Jedyne do czego można i należy dążyć, to pojednanie pomiędzy osobami, wewnątrz rodzin, z najbliższymi. Ten wymiar podziałów, dotykający często naszych serc, to najtragiczniejsze pokłosie zasianego zła. Czas rządów PO, to w tym sensie najgorszy okres.
    Jako katolicy mamy obowiązek walczyć z nienawiścią tak samo jak o prawdę.
    Nie mamy jednak obowiązku "jednać się" z każdym i wbrew prawdzie.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Myślę, że żyjemy w Matrixie państwa mafijnego. Wszystko zaczęło się w PRL, a przypieczętowane zostało m.in. poprzez działania mafii paliwowej w latach 90-tych, kiedy to doszło do zacieśnienia sojuszu polityków (szczególnie tych z lewej strony sceny politycznej), służb i wymiaru sprawiedliwości. Prokuratorzy są umaczani w różnego rodzaju sprawki mafijne i to jest ten ostatni gwóźdź do trumny naszej wolności i praworządności.

    Wyobrażam sobie, ile mafia sądowo-prokuratorska ma do stracenia i ile musi chronić, czytając choćby na temat "seryjnych samobójstw" mających miejsce do dzisiaj w naszym nieszczęśliwym państwie:

    http://pokazywarka.pl/tajemniczezgony/

    Tu nawet nie chodzi o złą wolę ONYCH i ich mediów. Nasze państwo to prawdziwa mafijna ośmiornica. Mafia w najczystszej postaci!

    Myślę też, że stymulatorem tej mafii jest bliskie sąsiedztwo Rosji i sieć powiązań jeszcze z czasów PRL.

    A dziennikarze to nie tyle sprzedajni konformiści, co raczej mafijne wtyki, agenci wpływu (w groźnym tego słowa znaczeniu). Wszystko to mafia. Im wcześniej to zrozumiemy, tym lepiej. Musimy walczyć z nimi tak, jak walczy się z mafią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasi przedstawiciele (po wygranej PiS) powinni tę mafię, krok po kroku, rozbrajać.

      Podoba mi się np. inicjatywa Wojciecha Sumlińskiego i słuchaczy Radia Wnet zbierania podpisów pod petycją w sprawie przywrócenia śledztwa ws. zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki prokuratorowi Andrzejowi Witkowskiemu.

      To może być sprawdzianem dla nowej ekipy. Czy nowe władze PiS spełnią te postulaty? Pożyjemy, zobaczymy.

      Usuń
    2. Dobry wieczór!
      Napisała Pani:
      A dziennikarze to nie tyle sprzedajni konformiści, co raczej mafijne wtyki, agenci wpływu (w groźnym tego słowa znaczeniu). Wszystko to mafia. Im wcześniej to zrozumiemy, tym lepiej. Musimy walczyć z nimi tak, jak walczy się z mafią.

      Bardzo przypadła mi do gustu ta diagnoza. Pytanie - w jaki sposób walczyć z tymi "dziennikarskimi wtykami"?

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    3. "Pytanie - w jaki sposób walczyć z tymi "dziennikarskimi wtykami"?"
      Nie czytać, nie oglądać, nie kupować, nie komentować.

      Usuń
    4. Pablo,
      Bez wątpienia są to istotne wskazówki dla osób chcących się oderwać od serwowanej propagandy. Moje pytanie dotyczy nieco odmiennej kwestii - jak oderwać wtyki od odbiorców?

      Usuń
    5. Poprzez ujawnienie opinii publicznej tych "wtyk" - lustrację.

      "Nie czytać, nie oglądać, nie kupować, nie komentować" - i tak będziemy mieć to samo piekiełko, tylko dla psychicznego komfortu będziemy się trochę samooszukiwać, że jesteśmy poza tym.

      Usuń
  17. "Diagnozę lemingozy ogarniającej polskie społeczeństwo jako pierwsi postawili Andrzej i Joanna Gwiazdowie. Już w 1994 r. zastanawiali się, czy wydawać nadal bezdebitowe (podziemne) pismo „Poza Układem”, „skoro wszyscy już wszystko wiedzą, a sytuacja polityczna i gospodarcza jest aż przesadnie jednoznaczna. Mówiąc szczerze, jesteśmy już trochę znużeni i znudzeni nieustannym waleniem głową w mur, niestety połknęliśmy następny haczyk i zdecydowaliśmy się kontynuować wydawanie »Poza Układem«. Zainteresowały nas dziwne postawy ludzi, które na roboczo nazwaliśmy instynktem lemingów. Te drobne skandynawskie ssaki podejmują uciążliwą i długą wędrówkę do brzegu oceanu. Gdy tam już dotrą, masowo wchodzą do wody i dobrowolnie toną. Dlaczego?” (fragment artykułu „Poza Układem po 5 latach” - „Poza Układem” nr 1 z 1994 r.)."
    http://niezalezna.pl/41782-dolny-slask-stracil-cierpliwosc

    OdpowiedzUsuń
  18. @Aleksander Ścios.

    Idiotyczny termin „leming” (uknuty chyba tylko po to, by zafałszować dychotomię My-Oni i oswoić nas z groźną obecnością apatrydów)

    Podzielam tę diagnozę, zresztą swego czasu postawiłem podobną:
    "Leming" stanowi istotę mistyfikacji dla realnych wrogów polskości. Ilekroć przy opisie działań podejmowanych na szkodę narodu polskiego posłużyć się tym pojęciem, tylekroć odpycha się odpowiedzialność za te działania od faktycznego środowiska decyzyjnego, od antypolskiej bandy karierowiczów i cwaniaków, ich koterii oraz utworzonej przez nich struktury; już powszechnego i jawnego oszustwa - czy to ordynacyjnego i wyborczego - czy też wyzysku systemowego; wspieranej przez wszystkie znaczące ośrodki partyjne i medialne, w tym spadkobierców oraz funkcjonariuszy poprzedniego ustroju ciemiężycieli. Tym samym promuje się swoiste antidotum - na potransformacyjne ogłupienie - na niemożność oddzielenia w ramach dychotomii ziarna od plew

    Leming jest wygodnym substytutem, abstrakcyjną komodą pojęciową, zawierającą wszystko to, co powinno przypinać się do określonych, szkodliwych bytów, powiązań i mechanizmów III RP. Na poziomie metajęzykowym - sądzę, że jest jednym z największych wrogów obecnych czasów, potężnym pojęciem zastępczym o toksycznej pojemności zbliżonej do lokalnej "demokracji". W każdym razie - oba terminy sprawują podobną funkcję.

    W zasadzie nie ma ani jednej kwestii w Pana poście, której bym nie podzielał - co jest o tyle problematyczne, o ile moja aktywność na Pana blogu, po raz kolejny zresztą, zostaje zablokowana publikacją świetnego tekstu. Może to i dobrze, pozostanie mi działać w innych środowiskach i... czekać na kolejne notki Pańskiego autorstwa.

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  19. Panie Pawle,

    To może ja wstawię link do Pańskiego blogu Przez dym we mgle?

    http://przez-dym-we-mgle.blogspot.com/2015/01/dzieci-iii-rp.html

    Tam są bardzo ciekawe rzeczy. Polecam.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń