Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

wtorek, 31 marca 2015

ŚWIAT WIELKIEGO PIĄTKU


„Życie w komunizmie jest piekłem, ale nie dla wszystkich – pisał Leopold Tyrmand - Jest piekłem dla ludzi dobrej woli. Dla uczciwych. Dla rozsądnych. Dla chcących pracować z pożytkiem dla siebie i dla innych. Dla przedsiębiorczych. Dla tych, którzy chcą coś zrobić lepiej, wydajniej, ładniej. Dla tych, którzy chcą rozwijać, wzbogacać, pomnażać. Dla wrażliwych. Dla prostolinijnych i skromnych. Natomiast dobrze prosperują w komunizmie głupcy nie dostrzegający własnej marności i śmieszności. Doskonale powodzi się służalcom, oportunistom i konformistom; wiedzie im się tym lepiej, że z czystym sumieniem mogą nie robić nic, albowiem i tak nie sądzą, że należy coś robić w zamian za serwilizm - czują się zwolnieni z wszelkiej odpowiedzialności co wzmaga ich znakomite samopoczucie”.
            Jeśli w realiach III RP wciąż znajdujemy rys komunistycznego piekła - czy wolno nam karmić się wiarą w „śmierć komunizmu” i utrzymywać, że od ćwierćwiecza przemierzamy „wielki plac czyśćca”? Czy mamy prawo zamykać oczy na piętno tej sukcesji – tylko dlatego, że definiując ją zostaniemy zmuszeni do porzucenia kilku wygodnych dogmatów?  
Widok służalców i kanalii, decydujących dziś o przyszłości Polaków ujawnia nie tylko historyczną otchłań dychotomii My-Oni, ale jest dowodem tragicznego zniewolenia. Dotyka ono ludzi nieświadomych istnienia tak głębokiej sukcesji, ale również tych, którzy z rozmysłem uciekają od nazywania rzeczy po imieniu.
Tam, gdzie większość akceptuje życie w kłamstwie i dobrowolnie „uczęszcza na przyspieszone kursy padania na kolana” – herbertowska „postawa wyprostowana” staje się niedościgłą metaforą, a ludzie, którzy chcieliby ją przyjąć, zostają skazani na samotność.
Problem z nazwaniem naszych czasów wynika z kryzysu, w jakim znalazły się polskie elity. Pisząc – elity –mam na myśli środowiska, które przyznają się do tradycji patriotycznej lub chcą uchodzić za rzeczników polskich interesów. To kryzys odwagi i ucieczka od zdefiniowania rzeczywistości. Ujawnia on postawy, w których nadzieja na rychłe „zmartwychwstanie” ma usprawiedliwiać zacieranie wizji komunistycznego piekła. Stąd rodzi się przeświadczenie, że łatwiej tłumaczyć zjawiska III RP fałszywą miarą „postkomunizmu” lub „złożonością procesów demokracji” niż sięgając korzeni, dostrzec grozę obecnego położenia.
W napisanym przed kilkoma laty tekście „Świat Wielkiego Piątku” przypomniałem o definicji „ketmana” – wyjątkowo załganym sofizmacie, który „ukąszonym” komunizmem miernotom pozwalał dostąpić łaski fałszywego przebaczenia, zaś pospolitych zdrajców stroił w szaty „biegłych dialektyków”.
„Ketmani” pojawiali się tam, gdzie do ludzkiej nędzy przykładano miarę mądrości, gdzie słabość tłumaczono rozsądkiem, a lęk rozgrzeszano cnotą przezorności. Według reguł „ketmana” - Judasz dokonał politycznego wyboru, słusznie rozczarowany „niemesjańskim“ przesłaniem Jezusa. One stały za Potockim i Kossakowskim - tłumacząc hańbę Targowicy. Według nich działali literaccy „inżynierowie dusz” i szczytne Puczymordy PRL-u - przeświadczeni o moralnej dostojności i heroicznym „potykaniu się ze złem”. Wysublimowany z pospolitej zdrady „ketman” miał zaspokajać potrzeby ludzi nazbyt słabych, by pogodzili się z własnym zbydlęceniem i zbyt tchórzliwych, by znosili widok własnej twarzy.
Pisałem wówczas, że nie wolno nam godzić się na postawę „ketmanów” – którzy z negacji dobra i zła chcą budować załgane państwo i swoją niby obecnością występują przeciwko tym, którzy mają odwagę stawiania trudnych pytań. Nie można pozwolić, by pseudointelektualny bełkot „ketmanów” uzasadniał najzwyklejsze łajdactwo i z zaprzeczenia rzeczom niezaprzeczalnym, czynił fałszywą normę. Nie wolno było na to pozwolić - bo każdy z „ketmanów” zabijał prawdę o naszej rzeczywistości i drwił z ludzi zdolnych udźwignąć jej ciężar.
Po ćwierćwieczu III RP znamy już wszystkie odmiany „ketmana”. Znamy ich nazwiska i rejestr dokonań i żadna dodatkowa wiedza nie jest konieczna, by powtórzyć za Tyrmandem - „doskonale powodzi się służalcom, oportunistom i konformistom”.  
I na tym poprzestać, bo przekroczenie granic piekła komunizmu wciąż wydaje się nieosiągalne.
Już nie za sprawą twórców komunistycznej hybrydy, lecz z winy tych, którzy mamią Polaków wizją nieistniejącej demokracji i utrzymują w próżnej nadziei „zmartwychwstania”.  Ci ludzie tworzą dziś świat najgroźniejszej fikcji, w którym istnieje przyzwolenie na postawy oportunistów, lecz nie ma miejsca dla chcących „spojrzeć losowi prosto w oczy”.
Nikt nie zapyta - jakiej Polski dla nas pragną, jeśli nie mają odwagi zdefiniować komunistycznego piekła? Do czego „mobilizują” naród, skoro sami ulegają wrzaskom oportunistów i pozwalają im na zabójczą dialektykę? 
Przed czterema laty napisałem, że trzeba, byśmy zostawili „ketmanów” w ich świecie Wielkiego Piątku, „podziwiających zawrotną grę losu, potencje i uśmiechy fortuny”. Nie znajdą z niego wyjścia i nie doczekają dnia Zmartwychwstania.
Ten rok rozstrzygnie, czy w świecie Wielkiego Piątku pozostaną również polskie elity i ci, którzy im zawierzyli. 


Na czas wielkotygodniowego zamyślenia szczerze polecam lekturę wiersza Zbigniewa Herberta – „Pan Cogito o postawie wyprostowanej”.

18 komentarzy:

  1. Autor,

    Bardzo ciekawy panel miał dziś miejsce w czasie Konferencji Smoleńskiej.
    Jeden z prelegentów, bodaj pan Szczerski, wyjaśnił, iż największą przeszkodą w wysiłkach mających na celu umiędzynarodowienie śledztwa w/s 10.04 - jest "czynnik wewnętrzny". Prelegent wyjaśnił iż chodzi o formacje znaną jako Platforma Obywatelska.

    To faktycznie przykre że PO ani myśli pomagać.
    Ale...

    Doskonale pamiętam jacy to prominenci, z samym szefem na czele, wyrażali swą radość że oto "Polak" został prezydentem EU. Doskonale pamiętam credo, powiadające iż im więcej takich Polaków na kluczowych stanowiskach w strukturach tejże EU - tym dla Polski lepiej.
    Dziś przyszło rakiem wycofywać się z tych twierdzeń.

    Twierdzeń które stawiały świat na głowie - czy Państwo znają jednego (słownie jednego) sympatyka partii opozycyjnej, który powiedziałby Wam: tak, i ja wraz z Jarosławem Kaczyńskim, odczuwam satysfakcje z powodu awansów, honorów dla ludzi naszego reżimu...

    Nie?
    To może choć znacie Państwo kogoś, kto powiedział że takiego cudaka zna?

    Pójdę na te wybory/glosowanie.

    Tyle że jeśli znów nas nie policzą, tyle że jeśli znów okaże się że "badania wskazywały na sukces, ale badania zawiodły" - to wówczas trzeba wrócić do diagnozy sformułowanej tutaj przez (bodaj) pana Zaścianka. PiS utrzymuje wszelki opór wobec reżimu na pozycjach biegu jałowego.

    I powody tego stanu rzeczy będą już wtórne.

    Skoro nie jestem żadnym profesorem, ani tym bardziej postacią na miarę profesora Nowaka, to pozwolę sobie na własny rachunek strawersować jego słynny list do opozycji:

    Bój to będzie wasz ostatni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mariuszu,

      Schizofrenia polityczna zbiera wciąż obfite żniwo. Pomyślmy."Opozycjoniści" (cudzysłów konieczny), których jedyną formą sprzeciwu jest polemika z GW,TVN itp. agendami, przyznają, że III RP w wielu obszarach przypomina późny PRL, czy - jak kto woli - Białoruś. Ba - mówią nawet o szalejącej cenzurze, medialnej propagandzie, represjach i tłumieniu krytyki.
      Jak więc możliwe, że ci sami ludzie oczekują ( i takie pretensje publicznie wysuwają), że ośrodki propagandy będą podawały rzetelne informacje, a tzw. politycy PO dbali o polskie interesy? Skąd wynika przeświadczenie, że adresaci ich żalów, są w ogóle zdolni do takiego wysiłku lub zainteresowani biadoleniem?
      I pytanie ważniejsze - jak to możliwe, że odbiorcy przekazu owych "opozycjonistów" nie dostrzegają tak rażącego rozdźwięku i nie pytają "niepokornych" o stan zdrowia psychicznego? To dla mnie ogromna zagadka.
      Kto pamięta czasy PRL-u, powinien sobie wyobrazić - z jaką reakcją zdrowych na umyśle Polaków spotkałby się osobnik, który mieniąc się opozycjonistą publicznie formułowałby postulaty pod adresem Plenum KC, żądał od Trybuny Ludu sprostowania lub oczekiwał, że DTV poda prawdziwe informacje.
      Trzeba się zatem zdecydować - albo owi "niepokorni" żurnaliści kpią sobie z odbiorców i ku zadowoleniu gawiedzi wypisują dyrdymały o "powrocie do PRL-u" (sami nie wierząc w to co napisali), albo są skończonymi idiotami, których nie stać na logiczną refleksję nad rzeczywistością. W obu przypadkach, są to cechy dyskwalifikujące i tylko głupocie czytelników zawdzięczamy, że takie postaci brylują w tzw. środowisku opozycji.

      Bardzo mi się podoba Twoje pytanie o (choćby jednego) sympatyka opozycji, który podzielałby radość posła Czarneckiego z awansów "kolegów z PO". W normalnych realiach politycznych (kto z nas wie, jak takie wyglądają?) ów poseł byłby skończony, a formacja opozycyjna, która dopuściła się tylu kardynalnych błędów wystawiona na ostrą krytykę. Po to, by ponownie błędów nie popełniała i nie kompromitowała swoich wyborców.
      Jeśli tak się nie dzieje, to właśnie za przyczyną elit, o których wspominam w tym tekście. Ci ludzie szczególnie dbają, by jakakolwiek próba rzeczowej krytyki partii pana Kaczyńskiego była uważana za: błąd/bezzasadne roszczenie/atak na opozycję/defetyzm/wrogą działalność (wybór należy do czytelnika).
      W efekcie - wszystkie błędy są powtarzane i kumulowane, co musi prowadzić do osłabienia i skarlenia opozycji. Jest to wyjątkowo widoczne w tzw. terenie, wśród działaczy regionalnych PiS. Warto też pamiętać, że taka metoda ucieczki przez oceną krytyczną silnie upodabnia PiS do grupy rządzącej i sprawia, część elektoratu dochodzi do fałszywego wniosku - wszyscy oni jednakowi.

      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Ciąg dalszy na temat rewelacji WikiLeaks nt. obecnego prezydenta.

    W czasie konwencji wyborczej Andrzeja Dudy rozpuściłam, gdzie się da informacje o korespondencji nt. Komorowskiego pochodzące z agencji wywiadowczej Stratfor. Napisałam m.in. o hakach służb na Komorowskiego.
    Nie wiem, być może sami odnaleźli te informacje. W każdym razie "nasze media" opublikowały te informacje, co zostało zauważone przez drugą stronę:

    http://natemat.pl/138433,wikileaks-o-zwiazkach-komorowskiego-z-oficerami-wsi

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. programowanie,

      Na twitterze przypomniałem o Pani komentarzu z 1 lutego br. zamieszczonym pod tekstem "O wykluczeniu i zaciskaniu pięści":
      http://bezdekretu.blogspot.com/2015/01/o-wykluczeniu-i-zaciskaniu-piesci.html?showComment=1422779401214#c3254206511200319813
      Można sądzić, że z przekazanych wówczas informacji skorzystały "wolne media".
      Jak zawsze - bez podania źródła.

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Dziękuję za zwrócenie "wolnym mediom" uwagi o autorstwie "newsa dnia".

      Ja również napisałam osobiście (niedługo po komentarzu zamieszczonym na Pana Blogu) do redakcji wPolityce.pl o wikileaksowych źródłach na temat prezydenta, w zamian nie dostając nawet byle jakiej informacji zwrotnej, choćby tej, że ta informacja do nich dotarła.

      Nie pierwszy to raz napisałam coś do redakcji tego portalu nie doczekawszy się odpowiedzi. Taki zwyczaj, co zrobić.

      Nieraz ktoś z Czytelników tego Bloga zwracał uwagę na częsty proceder czerpania przez "niezależnych dziennikarzy" całymi garściami z Pana publikacji. Cóż, taki styl zamkniętych kręgów redakcyjnych mediów nastawionych na dużą sprzedaż swoich tytułów. Liczy się intensywna, dobrze sprzedająca się informacyjna "młocka" i pozycja rynkowa.

      Cała reszta, czyli ich czytelnicy (których nawołują na stronach portalu "wPolityce" do informowania o ciekawych "newsach"), czy niezależna blogosfera, nie zasługuje na uwagę, powoływanie się w artykułach czy nawet respektowanie praw autorskich.

      Pozdrawiam

      Usuń
    3. programowanie,

      Owszem, taki proceder istnieje i żurnalistom z "wolnych mediów" nawet do głowy nie przyjdzie, by podzielić się wiadomością, skąd czerpali inspirację do swoich tekstów. Pani doświadczenia z portalem Karnowskich pokazują też, w jaki sposób owi malowani "opozycjoniści" traktują odbiorców.
      Poza przyczynami, które zechciała Pani wymienić, istnieją powody nader prozaiczne, a mianowicie: niski stan wiedzy, kultury i brak samodzielności intelektualnej.
      Po to, by sprostać produkcji "newsów", ci ludzie musieliby posiadać solidną wiedzę o świecie, umieć znaleźć i zweryfikować rozmaite materiały, analizować je i rzetelnie przedstawić. Wymaga to pracy i niemałych umiejętności. Znacznie łatwiej poszperać w internecie i na twitterze i podać czytelnikom z nieodzownym - "jak ustaliliśmy".
      Nie wiem, czy ktoś zwrócił uwagę na ten aspekty "niezależnej" publicystki, ale zachęcam do poszukiwań - ile z treści prezentowanych przez "wolne media" jest prawdziwie nowatorskich i samodzielnych, ile zaś stanowi powtórzenie lub przetworzenie cudzych informacji i myśli.
      Taka kwerenda pozwoli zrozumieć, jak daleko nam do "wolnych mediów".

      Pozdrawiam Panią

      Usuń
  3. Aleksander Ścios, Mariusz Molik, Komentatorzy

    Czy bój to będzie ostatni rozstrzygną najbliższe dni. Już w tygodniu po Wielkiej Nocy będzie słychać czy mowa ich to "jak zwykle handel i ...", czy też odważą się "spojrzeć losowi prosto w oczy".

    Gdyby pokusić się o próbę pastiszu Mistrza Cogito, umieszczając nasze dzisiejsze rozterki w scenerii Jerozolimy, to "naszych senatorów" nie byłoby ani wśród faryzeuszy, ani pośród spiskowców z grupy Judasza, ani bliskich a żarliwych współpracowników Rabbiego na osiołku, ani w tłuszczy krzyczących "ukrzyżuj", ani pośród tłumu z palmami na głównej arterii Miasta.

    Byliby gdzieś obok, może w okolicach Świątyni i jej straganów, może pośród współpracujących z Rzymianami administratorów wodociągów i dróg bitych, w rzeczywistości równoległej, poza "zimnem i gorącem".

    Nam pozostaje zadanie łatwiejsze niż brzemię żmudnej, długiej i bolesnej współpracy ze złym, by społeczność maluczkich miała co dzień świeże placki pszenne i wino z czystą wodą –

    my musimy tylko pójść z Nim na Wzgórze Czaszki.

    PS. Trzeba wierzyć, że nasi senatorowie to jednak w większości uczciwi ludzie, a my powinniśmy im pomóc zrzucić ten dziwny balast, który, jestem o tym przekonany, ciąży im samym.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. viva cristo rey,

      Gdyby w tak ważnej chwili, "nasi senatorowie" znajdowali się "gdzieś obok", należałoby postawić pytanie - po co nam tacy reprezentanci?
      Zakreślił Pan niezwykle sugestywny obraz, dlatego pozwalam sobie na końcową konkluzję.
      My mamy prawo wymagać, oczekiwać i żądać. To są prawidłowe relacje, jakie winny istnieć między nami, a tymi, którzy chcą nas reprezentować. I nie dajmy sobie wmówić, że jest inaczej.
      Na pytanie - dlaczego? - istnieje prosta odpowiedź. To my, wyborcy i zwolennicy partii opozycyjnej zapłacimy za błędy pana Kaczyńskiego, Lipińskiego, Brudzińskiego. My poniesiemy konsekwencje wczorajszych i dzisiejszych zaniechań. A jeśli (jak Pan twierdzi) mielibyśmy wybrać zadanie "pójścia z Nim na Wzgórze Czaszki" - tym większe jest nasze prawo wymagać od tych, którzy pozostają "gdzieś obok".

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  4. Jest to świat, na który zgodziliśmy się. My za to odpowiadamy.

    Nie dość energicznie sprzeciwialiśmy się od samego początku, od roku 1989, i później w czerwcu 1992, i później w połowie lat 90-tych, a potem za czasów Bauca, potem przy wejściu do Unii, i potem, po zamachu, i teraz również nie dość energicznie sprzeciwiamy się.

    Nie dajemy czynem świadectwa prawdzie - opozycja nie umie tego czynu zorganizować. A my czekamy na to, co zrobi opozycja.

    Piszemy. Super. Piszmy.

    Ale gdzie jest działanie?

    Dopóki nie będzie masowego działania, masowego sprzeciwu, dopóty nic się nie zmieni. To znaczy - zmieni się. Potwór Pana Cogito będzie rosnąć w siłę, wszechobecność, bezwzględność. Dla zachowania postawy wyprostowanej wkopiemy się w piasek po szyję. Potwór będzie nas opluwać, a my będziemy twierdzić, że nic nie można zrobić przeciwko deszczowi, śnieżycy, że to już taki los.

    Trzeba założyć nowy ruch, ale ruch, nie partię polityczną. Szeroki, masowy, niewykluczający z powodów obyczajowych i wyznania, ale dyskryminujący ze względu na stosunek do lustracji i Okrągłej Hańby, dyskryminujący za ruso- i germanofilię, dyskryminujący za akceptację politycznej i sądowniczej korupcji. Nowy Sierpień, który będzie nie tylko chciał się mierzyć, ale zmierzy się z przeszłością i teraźniejszością Polski, który wytnie Szmaciaków.

    Nie trzeba tego robić bardzo spontanicznie i z wielkim ogniem, który może okazać się słomiany lub infiltrowany. Każdego dnia natomiast trzeba zrobić dwudziestomilowy marsz. Kiedy jest piękna pogoda - 20 mil. Kiedy jest porażająco zimno i śnieżyca chce nas zdmuchnąć z lodowca - 20 mil. Musimy być Amundsenem, przygotowanym na każdą okoliczność, metodycznym realistą, nie Scottem - ambitnym, ale nieprzygotowanym marzycielem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przemek łośko,

      Nie sądzę, by forma uogólnienia - "my za to odpowiadamy", była tu właściwa. Taka optyka jest wprawdzie popularna, ale w konsekwencji prowadzi do rozmycia odpowiedzialności i zatarcia prawdy o przyczynach indywidualnych wyborów.
      Pyta Pan - gdzie jest działania?
      Można oczywiście twierdzić, że nie powinniśmy liczyć na aktywność opozycji i zorganizować się sami, ale byłoby to myśleniem nieco życzeniowym, a nawet oderwanym od rzeczywistości. Zorganizowanie "pospolitego ruszenia" nie wydaje się dziś realne. Takim działaniom zawsze towarzyszy jakiś impuls (my otrzymaliśmy ich aż nadto) lub muszą być inspirowane przez wpływowych ludzi, środowiska.
      Ponieważ PiS stanowi realną siłę polityczną, dysponuje niemałymi środkami, ma miliony wyborców i reprezentantów w strukturach unijnych - byłoby nonsensem nie kierować postulatów do tak wpływowego środowiska. To jest nasze prawo, a dziś - obowiązek.
      Wielokrotnie pisałem, że jeśli PiS przegra tegoroczne wybory, pojawią się różne alternatywy i projekty polityczne. W większości służące rozłamom lub inspirowane przez agenturę. Trzeba będzie wiele doświadczyć w naszym "długim marszu", by wyłoniła się reprezentacja wolna od takich patologii. To również kwestia przywództwa, a ponieważ nie ma dziś nikogo, kto mógłby aspirować do miana przywódcy, również na to przyjdzie nam zaczekać.
      Rzeczą, której najbardziej potrzebujemy i co doskonale Pan podkreślił w swoim komentarzu, to konsekwencja i upór. Muszą one wyrosnąć z realizmu "długiego marszu".

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  5. To nie żart prima aprilis'owy.
    Komorowski podpisał ustawę o zmianie ustawy o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej oraz niektórych innych ustaw czyli tzw ustawę o kierowaniu obroną państwa w czasie wojny. Akurat dzisiaj czy i jak to nazwać?
    http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wydarzenia/art,3210,ustawa-o-kierowaniu-obrona-w-czasie-wojny---podpisana.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JAdaX,

      O tej inicjatywie Belwederu pisałem wielokrotnie. Czym jest owa ustawa i jakie rozwiązania wprowadza przedstawiłem m.in. w tekście BELWEDER IDZIE NA WOJNĘ z lipca 2014 r.
      http://bezdekretu.blogspot.com/2014/07/belweder-idzie-na-wojne.html

      Usuń
    2. Aleksander Ścios
      Panie Aleksandrze tak wiem, czytalem ten wpis i wiele innych. Ale ta dzsiejsza data i podpisanie tej ustawy. Traktuję to jako swego rodzaju symbolikę tego co robi od lat lokator belwederu. Dzisiaj 1 kwietnia.

      Usuń
  6. Aleksander Ścios i Komentatorzy,

    Dodam, że czerpanie przez dziennikarskich sprinterów z wnikliwych artykułów zamieszczanych na blogu cenionego autora książek to inna kategoria wagowa.

    Publicysta "wSieci", pan Piotr Skwieciński przepowiadał parę miesięcy temu definitywny koniec ery blogerów.

    Cytat: "Otóż kończy się króciutka era blogerów. Ci, którzy dziesięć czy sześć lat temu mieli - tak w każdym razie głosili prorocy Nowych Mediów - wyprzeć dziennikarzy-publicystów, wnieść w ich schyłkowy świat nowego ducha i stać się Nową, Prawdziwą Elitą, zamilkli. (...)
    Ale sytuacja znormalniała i coraz bardziej normalnieje. Głośni parę lat temu PT blogerzy rozeszli się do innych zajęć. Część rozpoczęła współpracę z tradycyjnymi mediami. Inni skompromitowali się rozmaitymi ekstrawagancjami intelektualnymi. Nowych za bardzo nie widać. Dziennikarstwo obywatelskie nie wyparło normalnego (od początku było jasne, że i setka nawet bardzo głośno krzyczących w sieci wolunterów nie zastąpi jednego profesjonalisty - bo za darmo nikt nie wykona choćby jednego telefonu do urzędnika, żeby coś dla potrzeb odbiorców informacji wyjaśnić)." wSieci, 10-16 listopada 2014

    Jak się ma ta diagnoza do procederu kopiowania niemal wszystkiego albo z mediów mainstreamowych albo... z sieci, z blogosfery właśnie?
    Może to pycha pozwala tym dziennikarzom na to, aby bez wahania przywłaszczać sobie, jako własne, cudze teksty, analizy czy wyniki kwerendy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. programowanie,

      Udzieliłem już odpowiedzi powyżej (pod Pani komentarzem). P. Skwieciński to marny autor i żurnalista o bardzo kiepskiej kondycji intelektualnej. Byłoby stratą czasu komentowanie jego dywagacji.
      Prawdą jest, że pycha stanowi oręż głupoty.

      Usuń
  7. Dzień dobry. Muszę przyznać,że pierwszy raz z kwestią tzw. wtórności spotkałem się za pośrednictwem uwag Autora jakiś czas temu w stosunku do jego artykułów.Przyznać takze muszę,że z informacją dotyczącą WLeaks również za pośrednictwem blogu Autora;tu palmę pierwszeństwa oddaję pani @programowanie. Z kolei materiały WLeaks mają swoje źródło pierwszeństwa w informacjach autorów ze Stratfor. Pierwszeństwo w artykułach dotyczących krytyki koncepcji Prus Wschodnich ma pan A.Ścios; nie wiem,czy na pewno,ale ja pierwszy raz się dowiedziałem o tym za pośrednictwem tego właśnie Autora.Nie tak dawno "ujawnił" podobną jeden z autorów Stratfor ,a ją z kolei powielił w swoim artykule pan @darski; różnica polegała na tym,że o ile Autor sprzeciwiał się tejże koncepcji Prus Wschodnich,o tyle autor ze Stratfor i pan @darski wręcz przeciwnie.Podobny "spór o pierwszeństwo" toczył się niedawno między portalem bibula.pl i pomniksmolensk.pl-tu powiem tak: zawsze powinno się podawać link źródłowy oddając tym szacunek prawom autorskim. Tacy jak ja "niezawodowcy od pióra" często linkują różne źródła,nawet te uznane za wrogie,krytykując kagańce cenzury ,jej formy "tajne przez poufne" etc.Robią to co robią pro publico bono ,korzystają z każdych informacji,zderzając je ze sobą /porównując/oceniając wybierają na zasadzie selekcji w zgodzie ze swoimi poglądami ;dopuszczając walkę przeciw systemowi zła na zasadzie "z każdej strony kopa" zawsze kieruję się tym,co od dawna uznałem za prawdę uzasadnioną logicznym ciągiem faktów,podstawowym zresztą dla moich ocen. Przykładowo: jasne i proste(a przez to zrozumiałe także dla laików) zderzenie faktów przez pana @kano na Konferencji dotyczące wysokości "pacernej brzozy" (tu pierwszeństwo w nazewnictwie posiada wg. mnie śp. pan @Seawolf). Podobna sprawa z pogranicza walki informacyjnej przeciw systemowi zła i "zapisu",tym razem w formie pytania i na korzyść internauty @Onwk: dlaczego nikt jeszcze nie skorzystał powszechnie z jego wiedzy na temat przeszłości sędziego,który skazał b.szefów CBA ? Czekają?-na co?-na "powielenie pierwszeństwa" ? Co do innych spraw,ze styku niektórych treści z portalu wsieci/wpolityce.pl: nie ze wszystkim (także z "końcem blogosfery") się zgadzam (namawiając jednak do pozostania w konwencji "pierwsze nie szkodzić" wszystkich "urażonych w ambicjach awangardy zmian - realistycznie tym razem oceniając aspekty uciekającego czasu/wykorzystania koniunktury/pozyskania potencjalnych sojuszników finansowych i zawsze przeciw mafii komorry. Świąteczne pozdrowienia dla wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobry wieczór. Potwierdzenie uciekającego czasu w stronę prokomorowskiego kolapsu (czyli dyktatury) http://www.trybunal.gov.pl/wyroki/art/7536-brak-regulacji-trybu-skladania-wnioskow-o-zezwolenie-na-pociagniecie-do-odpowiedzialnosci-sedz/ PS: Komentaż z 19:10 do artykułu http://www.niezalezna.pl/65699-zablokowana-lustracja-sedziow-trybunal-konstytucyjny-juz-zdecydowal ,z którym się zgadzam. Dodam tylko w tym miejscu,że ten "wyrok" potwierdza wszystkie Pana i pana W.Sumlińskiego (i innych) diagnozy dotyczące budowania dyktatury bezprawia BK przeciw narodowemu suwerenowi. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  9. http://naszeblogi.pl/53814-szczury-tak-sfalszuja-wybory-prezydenckie-wyciek-z-podsluchu

    OdpowiedzUsuń