Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

wtorek, 2 grudnia 2014

DYKTATURA


Jeśli lokator Belwederu tak szybko przyswoił literackie określenie i systematycznie piętnuje Polaków za „odmęty szaleństwa”, mamy do czynienia z sytuacją poważną i niebezpieczną. W swojej politycznej karierze Bronisław Komorowski tylko raz sięgnął po zarzut „szaleństwa”, co pozwala przypuszczać, że waga obu spraw musi być podobna.
 19 lutego 2007 roku, w wywiadzie dla radia TokFM ówczesny wicemarszałek Sejmu nazwał sporządzenie Raportu z Weryfikacji WSI oraz proces likwidacji tej służby „szaleństwem politycznym". W tym samy dniu, jego partyjny kamrat D. Tusk powtórzył w wywiadzie dla PR: „autorzy raportu o WSI mają szaleństwo w oczach”.
Nietrudno zauważyć, że już po dwóch dniach od opublikowania Raportu, politycy Platformy biegle przyswoili wspólny „gryps” i umiejętnie powtarzali wyuczone formułki. 
Ponieważ lokator Belwederu nie należy do mocarzy intelektu i toczy, zwykle przegrane, potyczki ze słowem (może dlatego z sieci znikają wywiady radiowe BK z lat 2005-2008), domyślam się, że szereg bardziej złożonych pojęć i określeń używanych w wystąpieniach tego pana, jest efektem wytężonej pracy sztabu doradców i  kancelistów.
Tak nerwowa, a zarazem arogancka reakcja Komorowskiego na zarzut fałszowania wyborów, nie jest z pewnością dziełem przypadku i nie podzielam opinii, w których mówi się o efekcie „strachu i paniki” w obozie władzy. Od 2010 roku nie było powodu, by reżim musiał okazywać takie emocje.
Jeśli polityczny patron WSI sięga po epitet „odmętów szaleństwa”, nazywa zarzuty o fałszowaniu wyborów „podkładaniem ładunku wybuchowego”, a narrację tę natychmiast powiela jego doradca – wskazuje to raczej na rozmyślne budowanie atmosfery zastraszenia i kreowanie przekazu, który posłuży do rozstrzygnięć konfrontacyjnych.
Przyjmując, że nie mamy do czynienia z irracjonalnym słowotokiem, lecz reakcją w pełni kontrolowaną, trzeba wziąć pod uwagę, że konsekwencją zarzutu „szaleństwa politycznego” z roku 2007, była m.in. zapowiedź „rozliczenia” za likwidację WSI. Padła ona z ust Komorowskiego w kwietniu 2007 roku, gdy w rozmowie z J.Osieckim polityk PO wyznał: „Po zmianie władzy rozliczymy za raport o WSI”.
Zapowiedź została zrealizowana, o czym świadczyły czystki w służbach specjalnych, nagonka na członków Komisji Weryfikacyjnej, reaktywacja wpływów środowiska WSI, procesy i oskarżenia wobec Antoniego Macierewicza, a wreszcie – afera marszałkowa i jej tragiczne następstwa.    
Dzisiejsze słowa Komorowskiego trzeba odczytywać w kontekście umacniania reżimu prezydenckiego – nie tylko poprzez kreowanie rozlicznych kombinacji operacyjnych, czy tworzenie tzw. rządu E. Kopacz, ale narzucanie rozwiązań legislacyjnych w obszarze bezpieczeństwa oraz oddziaływanie na ośrodki propagandy. To, co płynie z Kancelarii Prezydenta staje się obowiązującym „prawem” i głównym przekazem reżimu i przez najbliższe lata będzie decydowało o konkretnych posunięciach władzy.
Warto zauważyć, że swoimi wystąpieniami lokator Belwederu nie tylko potwierdza zamysł dyktatury prezydenckiej, ale odsłania jej rolę w zdarzeniach związanych z przebiegiem wyborów samorządowych. To nie przypadek, że kilka miesięcy przed wyborami prezydenckimi, właśnie z Belwederu dochodzi najgłośniejszy zgiełk i niewybredne połajania. Zastraszenie Polaków i zmuszenie do milczenia w sprawie fałszerstw wyborczych  leży w interesie tych, którzy z mamideł „demokracji III RP” uczynili fundament swoich rządów i chcą je kontynuować przez kolejne lata.
Dzisiejsza „odwaga” Komorowskiego w piętnowaniu Polaków, ma oczywiście swoje uzasadnienie, bo polityk PO doskonale wie, że nie spotka się z mocną reakcją środowisk opozycyjnych, a tym bardziej, nie będzie atakowany przez „wolne” media.  
Choć środowiska te mogłyby przeprowadzić skuteczną kampanię i przez najbliższe miesiące pokazać Polakom prawdziwy obraz lokatora Belwederu (a tym samym zablokować mu  drogę do drugiej kadencji), spodziewam się raczej trwożliwego milczenia lub krytyki na poziomie „merytoryczności” kandydata Dudy. Nie warto wierzyć, byśmy poznali kulisy procesu w sprawie afery marszałkowej lub dowiedzieli się o przyczynach odmowy przekazania prokuraturze aneksu do Raportu z Weryfikacji WSI. Nie ma też polityków ani publicystów, którzy powiedzieliby Polakom, że tylko pozbawienie Komorowskiego prezydentury daje cień szansy na zwycięstwo wyborcze i autentyczną demokrację. Nie słaby i bezwolny „rząd” E. Kopacz jest przeszkodą na tej drodze, lecz lokator Belwederu i ludzie wokół niego skupieni.
W ramach działalności opozycji, mamy tu do czynienia z kolejnym paradoksem. Bo choć hasło - „Komorowski musi odejść”, powinni dziś głosić wszyscy piewcy i naprawiacze „demokracji III RP” – próżno oczekiwać takiego postulatu.  Stwarza to sytuację nie tylko mętną i politycznie dwuznaczną, ale ujawnia zakres owej opozycyjności i pokazuje, z jak niebezpiecznym zjawiskiem mamy do czynienia.
Brak takiego postulatu może sugerować, że skrojona na miarę III RP opozycja i wtórujące jej „wolne” media, nie muszą obawiać się zarzutu „szaleństwa” i „podkładania bomby”. Antydemokratyczna dyrektywa Belwederu wytycza dość wyraźną granicę: tego, co dozwolone do  czasu wyborów prezydenckich i tego, co zakazane przez kolejne pięć lat.

45 komentarzy:

  1. Doskonały tekst !

    Mocarz intelektu klasy Nikodema Dyzmy !

    Muszę zacytować tekst Tadeusza Dołęgi-Mostowicza, bo czuję ogromną potrzebę by przywołać dawne i obecnie aktualne realia, gwoli poprawy samopoczucia.
    _________________________________________________


    "- Z czego? Nie z czego, moi państwo, tylko z kogo?! Z was się śmieję, z was! Z całego
    społeczeństwa, z wszystkich kochanych rodaków!
    - Panie!...
    - Milczeć - wrzasnął Ponimirski i jego blada twarzyczka chorowitego dziecka zrobiła się
    czerwona z wściekłości. - Milczeć! Sapristi! Z was się śmieję! Z was! Elita! Cha, cha, cha...
    Otóż oświadczam wam, że wasz mąż stanu, wasz Cincinnatus, wasz wielki człowiek, wasz
    Nikodem Dyzma to zwykły oszust, co was za nos wodzi, to sprytny łajdak, fałszerz i
    jednocześnie kompletny kretyn! Idiota, nie mający zielonego pojęcia nie tylko o ekonomii,
    lecz o ortografii. To cham, bez cienia kindersztuby, bez najmniejszego okrzesania!
    Przyjrzyjcie się jego mużyckiej gębie i jego prostackim manierom! Skończony tuman,
    kompletne zero! Daję słowo honoru, że nie tylko w żadnym Oksfordzie nie był, lecz żadnego
    języka nie zna! Wulgarna figura spod ciemnej gwiazdy, o moralności rzezimieszka. Sapristi!
    Czy wy tego nie widzicie? Źle powiedziałem, że on was za nos wodzi! To wy sami
    wywindowaliście to bydlę na piedestał! Wy! Ludzie pozbawieni wszelkich rozumnych
    kryteriów. Z was się śmieję, głuptasy! Z was! Motłoch!..."

    T. Dołęga-Mostowicz, "Kariera Nikodema Dyzmy"
    _____________________________________________________________

    Takimi bydlakami mamy obsadzony cały aparat władzy obecnego reżimu !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stanley Panama,

      Przed sześciu laty użyłem słów hrabiego Ponimirskiego do zilustrowania kariery Donalda Tuska.
      W odniesieniu do Komorowskiego, wydają się jednak nieadekwatne. I nie ze względu na inny format tej postaci, ale z uwagi na znacznie głębsze i poważniejsze przesłanki decydujące o kolejnych szczeblach kariery tego pana.

      Usuń
    2. Faktem jest, że bardziej pasuje do Tuska.
      Komorowski, niezależnie , że intelektem równie nie tęgi, to bez żadnych skrupułów może krwawo spacyfikować naród gdy ten publicznie okaże niezadowolenie.
      Ma mniej w sobie z cwaniaczka, a więcej z topornego chama.

      Usuń
  2. Szanowny Panie Aleksandrze,

    Ze zdumieniem przecierałem moje oczy, gdy czytałem na niezależnej to:

    http://niezalezna.pl/61997-zlecenie-zabojstwa-wiceszefa-knf-w-tle-wsi-i-agent-inwigilujacy-prawice

    Gdyby nie cenzura mojego komentarza gotów byłem pomyśleć, że zdjęto na Pana teksty zapis poprawności "naszych" medialnych szarlatanów.
    Oni jedynie cytują fragmenty, lecz nie są gotowi udzielić odpowiedz na proste pytanie - dlaczego tak w ogóle nie publikujecie tekstów Aleksandra Ściosa?
    Najwidoczniej takie pytania są za trudne dla tamtejszych piewców ze strefy rzekomo wolnego słowa, prawda?

    Tymczasem główny pirotechnik i piromaniak podkłada kolejne ładunki wyborcze.
    I tak, zapowiada bardziej dokładne zaminowanie siedziby PKW przez BOR, jak i samego kodeksu wyborczego, tak by żadne fałszerstwa już nie wyciekały już w przyszłości znikąd.
    Frekwencja 100%, poparcie 200% dla partii reżimu III RP.
    - O takie będą od tej chwili wyniki w PRL Bis, znaczy w III RP.

    http://niezalezna.pl/61985-komorowski-oskarzanie-o-falszerstwo-jak-podkladanie-ladunku-wybuchowego

    Pozdrawiam serdecznie.
    Obibok na własny koszt.

    PS
    No i zapomniał Bronek pirotechnik oznajmić, że każdy kto choćby PO cichu pomyśli o tym, że wybory mogły lub były sfałszowane, trafi natychmiast i bezterminowo do psychuszki na dożywotni wikt III RP.
    Onwk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Panie ONKW,

      Tak się składa, że cytat umieszczony w tekście niezależnej nie jest mojego autorstwa. To fragment Raportu z Weryfikacji WSI. O sprawie fundacji „Pro Civili” pisałem wielokrotnie, m.in. w cyklu tekstów "CZEGO SIĘ BOI BRONISŁAW K?" zamieszczanych na blogu tuż przed zamachem smoleńskim.
      Z uwagą śledzę dziś doniesienia o sprawie wołomińskiego SKOK-u i dostrzegam, że będzie to temat mocno niewygodny dla niektórych środowisk. I niekoniecznie dla tych, o których byśmy myśleli.
      W tej sprawie występuje oczywiście Piotr P., a w dalszej perspektywie fundacja Pro Civili. Nigdzie jednak nie znalazłem wskazówki - dlaczego obie sprawy trzeba ze sobą łączyć? Może zabrakło odwagi, może wiedzy?
      W jednym z tekstów poświęconych Komorowskiemu i jego kontaktom ze środowiskiem WSI, umieściłem cytaty, które mogą pomóc w rozwiązaniu tej zagadki.
      W lutym 2007 roku dziennikarz Dariusz Kos tak opisywał okoliczności, w jakich wspólnie z Robertem Zielińskim próbowali w „Super Expresie” badać sprawę Pro Civili:

      "Atmosfera wokół mnie gęstniała z dnia na dzień. W końcu w połowie 1999 roku szefostwo “SE” postanowiło się ze mną rostać. Dziwne, że wtedy gdy zaczęliśmy porządnie rozpracowywać z Robertem akurat sprawę Pro Cyvili. Po latach wiem, że było to na rękę WSI. Musieli spokojnie kończyć swoje przekręty z innymi bankami i rozpocząć tuszowanie sprawy. Robertowi w końcu udało się całą aferę opisać, lecz dopiero w marcu 2000 roku. Po ponad pół roku od kiedy wspólnie zabraliśmy się za tą sprawę. Po moim odejściu z “SE”, a przed publikacją tekstu Roberta działy się dziwne rzeczy z osobami zaangażowanymi w przekręt. Jeden z wojskowych inicjatorów akcji z drenowaniem PKO BP i innych banków zginął w wypadku. Innego zasztyletowano, kogoś pobili nieznani sprawcy. Zaś pewien J. S., który dysponował jednym z kont przekręciarzy poleciał w Sekułę, czyli dwukrotnie postrzelił się w brzuch.
      Można więc powiedzieć, iż ze mną postąpiono łagodnie. Wyrzucono tylko z pracy i pozbawiono środków do życia. Lecz nie pozbawiono samego życia. Ot, takie tam utrudnienia.”

      Natomiast Wojciech Sumliński, w grudniu 2008 roku tak opisywał okoliczności towarzyszące zbieraniu materiałów dotyczących fundacji:

      „Półgodzinny materiał ukazał się na przełomie stycznia i lutego 2007 roku w programie "30 minut" w TVP 3. Zbierając do niego informacje dotarłem do policjantów z CBS, pracowników IV oddziału banku PKO BP, z którego Pro Civili wyprowadziła miliony złotych, rozmawiałem na ten temat i z przedstawicielami Fundacji i z politykami pośrednio bądź bezpośrednio powiązanymi z Pro Civili (Onyszkiewicz, Maksymiuk, Komorowski - długa i trudna rozmowa) i dziennikarzami np. redaktorem Tomaszem Lisem, które to nazwisko występuje w dokumentach Fundacji - w Pro Civili chodzi jednak o innego Tomasza Lisa (zbieżność imienia i nazwiska) i przedstawicielami prokuratury, rozmaitych służb, etc. Materiał filmowy, który został wyemitowany, był tylko wstępem do dalszych prac, które miały znaleźć uwieńczenie w książce."

      Gdybym do tego opisu dodał słowa Antoniego Macierewicza z 2008 roku o zachowaniu Komorowskiego: "Ostatnio kilkakrotnie widziałem marszałka w stanie silnego podenerwowania. Pierwszy raz, gdy pytano go o związaną z WSI spółkę „Pro civili”. Drugi raz niedawno, gdy pytano go o kontakty z Leszkiem Tobiaszem i Aleksandrem L.” - mielibyśmy pewien pogląd na wagę tej sprawy.

      Pozdrawiam serdecznie

      PS. W jutrzejszym wydaniu GP ma ukazać się mój tekst nt. tzw. wyborów samorządowych.

      Usuń
    2. AŚ / ONWK

      Czy Panowie biorą pod uwagę nieszczęśliwy wypadek, jaki może się przydarzyć aresztowanemu przewodniczącemu RN Pro Civili - Piotrowi P. ?

      W końcu... płk Tobiasz "się zatańczył", inni - jak czytam powyżej - także zeszli tragicznie z łez padołu, można powiedzieć, że świadków ubywa...?

      O Piotrze P. i Pro Civili pisał Pan Aleksander w marcu 2009, w trzeciej części znakomitego cyklu CZEGO SIĘ BOI BRONISŁAW K?

      Naprawdę warto sobie przypomnieć. Jak zresztą i pozostałe części.

      http://cogito.salon24.pl/164849,czego-sie-boi-bronislaw-k-3

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. Szanowny Panie Aleksandrze,

      Dziękuję za wyprowadzenie mnie z błędu i tak obszerną odpowiedź.
      Pozwolę się zrewanżować odnalezionymi w moich opasłych archiwach trzema fotografiami Błogosławiony ksiądz śp Jerzy Popiełuszko oraz dwustronną ulotką wydaną przez Region Mazowsze Solidarności, która w oryginale ma wymiar 100 X 72 mm.
      W albumie do którego link zamieszczam niżej są fotografie w różnej jakości.
      Najlepsze noszą datę 03.12.2014 r., które można pobrać w oryginalnej jakości.

      https://plus.google.com/photos/108910137865025242278/albums/6088426132945488721

      Pozdrawiam serdecznie.
      Obibok na własny koszt

      PS
      Ten proputinowski pop, od którego Nas Pan uwolnił zapewne chciałby ponownie wprowadzić w Polsce sowieckie paszporty z takimi Naszymi fotografie jak te z okresu 1939-1941 po sowieckim plebiscycie, który powtarzają w różnych zakątkach MIRA po dzień dzisiejszy - ostatnio na Krymie :
      https://plus.google.com/photos/108910137865025242278/albums/6088593547617223601
      Onwk.

      Usuń
    4. Szanowna Pani, Urszula Domyślna,

      Tamten się zatańczył, inny się zastrzelił, po czym odłożył nagana do szuflady biurka, a ten może się udławić dajmy na to drobnymi, znaczy groszami of Poland.

      Pozdrawiam serdecznie.
      Obibok na własny koszt

      Usuń
  3. Zostało nam niewiele atutów w walce z reżimem prezydenckim Komorowskiego.

    18 grudnia odbędzie się przesłuchanie Komorowskiego w procesie Wojciecha Sumlińskiego, podczas którego dziennikarz zamierza zadać prezydentowi 200 kluczowych pytań odsłaniających przed mediami (również mainstreamowymi) prawdziwe oblicze tej persony.

    Potem książka z szokującymi materiałami nt. Komorowskiego. Ale układ ma już doświadczenie w zamilczaniu publikacji tego dziennikarza.

    Co z tym zrobią "nasze media" i tęgie umysły od strategii i planowania największej partii opozycyjnej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Iwono,

      Wprawdzie do przesłuchania Komorowskiego dojdzie w jego kancelarii i wątpię, by Wojciech Sumliński mógł zadać swoje 200 pytań, to wymienione przez Panią wydarzenia mogłyby stać się mocnym fundamentem kampanii informacyjnej.
      Już przed kilkoma tygodniami pisałem, że temat książki Wojciecha Sumlińskiego powinien być osią całej kampanii prezydenckiej i nie schodzić z czołówek "naszych" mediów przez wiele miesięcy.
      W dużej mierze zależy to od nas - czytelników "prawicowej" prasy i odbiorców tv. Trzeba wciąż przypominać o tej powinności i zmuszać polityków i publicystów do zajęcia się tematem.

      Usuń
  4. Panie Aleksandrze,

    Ma Pan rację, skończyły się przyjazne gesty i "radosne" happeningi dobrotliwego wujka Bronka i zaczyna się bezwzględna, twarda dyktatura, godnego następcy Jaruzela i jego pomagierów, równie godnych następców WRON / WSI.

    Naturalnie ma to nas zastraszyć, sparaliżować i uczynić niezdolnymi do jakiegokolwiek protestu. "Odmęty obłędu" już były, zakłady psychiatryczne także, czekam teraz niecierpliwie na pójście za ciosem i pogróżkę o topieniu oponentów w kiblu - wzorem najwyższego autorytetu tej komunistycznej szajki.

    Od "naszych" mediów możemy oczekiwać najwyżej przymilnych pseudo-polemik, jak np. ta:

    http://wpolityce.pl/polityka/224345-komorowski-juz-w-srodku-kampanii-wyborczej-oskarza-pis-o-cyniczna-bezwzgledna-walke-polityczna

    - albo - udającego napominanie "merdania ogonem" - jak to, które przeczytałam przed chwilą i zrobiło mi się niedobrze z obrzydzenia:

    http://wpolityce.pl/polityka/224424-panie-prezydencie-czy-rzeczywiscie-ci-dawni-pana-koledzy-i-przyjaciele-nigdy-nie-zasluzyli-na-jakakolwiek-przygane

    ....

    Odezwała się też natychmiast "nasza" REZONATORKA WŁADZY - stara załgana kobieta, która - nie pojmuję jakim cudem? - uchodzi dotąd za zwolenniczkę, ba! mentorkę PiS.

    http://wpolityce.pl/polityka/224419-prof-staniszkis-te-wybory-mialy-niesamowita-zmasowana-ilosc-naduzyc


    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo,

      Od czasu wskazania pana Dudy, jako kandydata PiS w wyborach prezydenckich, nie mam wątpliwości: jest "ponadpartyjna" zgoda na II kadencję Komorowskiego.
      Nigdy o niej nie usłyszymy ani nie poznamy kulisów, jednak postawa "wolnych" mediów i zachowania polityków opozycji wskazują na takie rozstrzygnięcie.
      To co widzimy, jest zaledwie spektaklem rozgrywanym ku uciesze gawiedzi.
      Dlatego nie próbuję nawet oceniać lub komentować takich "polemik" i sporów.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. O tym, że Komorowski i jego otoczenie pozbyli się już wszelkich zahamowań i rozpoczyna się etap bezwzględnego ataku na opozycję, świadczy dzisiejsza - zupełnie niesłychana w swej bezczelności wypowiedź zwykłej urzędniczki (rzeczniczki prasowej) KP - J. T-W.

      http://telewizjarepublika.pl/trzaska-wieczorek-zarzuty-pis-wobec-prezydenta-to-polityczna-schizofrenia,14564.html

      Usuń
  5. Szanowny Panie Aleksandrze,

    lokator Belwederu lubuje się w używaniu epitetu "szalony". Do już podanych przez Pana przykładów dołożę jeszcze jeden. W programie telewizyjnym Tomasza Lisa w grudniu 2012 r. rzekł był lokator:

    "Uważam, że gdzieś się chyba stało coś niedobrego, że w odpowiednim momencie po rozwiązaniu komisji ministra Millera, zabrakło takich głosów trzeźwych, fachowców, którzy mogliby toczyć tę polemikę z szalonymi głowami, ekspertami od nie wiadomo czego, którzy się w tej kwestii wypowiadali, byli zapraszani przez media, jako ciekawostka najpierw, a potem, jak się okazało, jako istotne źródło budowania polskiej wiedzy na temat katastrofy smoleńskiej".

    Niepokoi, że słowa "szalony", "szaleńcy" współgrają w słowotoku Komorowskiego ze wspominaniem zabójstwa Gabriela Narutowicza. To nieprzypadkowe połączenie, kreujące atmosferę strachu i napięcia. I oczekiwania na uspokojenie. Takiegoż uspokojenia dokonał swego czasu Jaruzelski...

    Użycie słowa "szalony" przypomina mi w wykonaniu lokatora Belwederu rosyjskie "бешеный" - "wściekły, gwałtowny, szalony". W języku polskim zakres znaczeniowy słowa "szalony" jest szerszy, a tu mamy do czynienia jedynie z wąskim użyciem jako "бешеный".

    Przypomniał mi się także w kontekście cytatów z wypowiedzi lokatora wykład prof. Andrzeja Nowaka. Proszę bardzo:

    "Triumf sowieckiego imperializmu przyniósł kolejny, niezwykle brutalny etap walki z polskim 'nacjonalizmem', czyli de facto – patriotyzmem. Streścił jej sens najlepiej pułkownik Anatol Fejgin, dyrektor osławionego X Departamentu UB: 'Trzeba zabić polską dumę, rozstrzelać patriotyzm'. 'Fejginięta' rozmnożyły się szybko w propagandzie i kulturze PRL. Znów widmem szalonego polskiego nacjonalizmu, fanatyzmu, antysemityzmu trzeba było odstraszyć jakiekolwiek sympatie zewnętrzne dla narodowej walki Polaków o wolność od totalitarnego imperializmu. I tym propagandowym widmem udało się przesłonić masowe zbrodnie sowieckie, niemieckie czy trochę późniejsze ubeckie"

    http://www.radiomaryja.pl/bez-kategorii/ile-jest-w-nas-obywateli-rzeczypospolitej-a-ile-europejczykow/

    Pozdrawiam serdecznie

    PS. Szanowni Państwo! Autor bloga, na którym tak często jesteśmy, i na którym W OGÓLE JESTEŚMY, nigdy nie prosi o datki, o wsparcie. Jest powszechnie czytany, ale nigdzie nie drukowany. Warto spojrzeć na prawą stronę. Tam napisano, jak wspomóc i okazać wdzięczność. Do czego zachęcam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Panie Kazefie,

      Dziękuję za tak cenne uzupełnienie i rozwinięcie tematu. W przypomnieniu, że "słowa "szalony", "szaleńcy" współgrają w słowotoku Komorowskiego ze wspominaniem zabójstwa Gabriela Narutowicza. To nieprzypadkowe połączenie, kreujące atmosferę strachu i napięcia. I oczekiwania na uspokojenie. Takiegoż uspokojenia dokonał swego czasu Jaruzelski.." - jest esencją refleksji nad intencjami środowiska belwederskiego

      Znane powiedzenie - o wiszącej na ścianie strzelbie, która musi wypalić w ostatnim akcie, może znaleźć potwierdzenie również w tym przypadku. Jeśli od początku kadencji, Komorowski ze szczególnym zainteresowaniem odnosił się do ustaw w/s stanu wojennego i wyjątkowego, na pytanie: po co to robił - padnie kiedyś trafna odpowiedź.

      Po przeczytaniu tekstu prof.Nowaka, przypomniał mi się fragment z "Cywilizacji komunizmu" Leopolda Tyrmanda. Rzecz, dzięki której łatwiej można zrozumieć logikę przedstawicieli reżimu - ich nienawiść do ludzi odmiennie myślących i sens narracji o "szaleństwie":
      Tyrmand pisał:
      "Kochając proletariat i partię, dobry komunista zobowiązany jest do nienawidzenia tych
      wszystkich, którzy nie kochają proletariatu i partii — taka jest ostateczna logika
      moralnych dyspozycji i rządzących nimi uczuć. W końcu wrogiem zasługującym na
      nienawiść staje się każdy inny, którego trzeba zniweczyć po to aby samemu istnieć. W
      aspekcie rozwoju rodzaju ludzkiego jest to regres do najprymitywniejszych kodów
      etycznych. W praktyce codzienności daje to efekt komiczny, przeobraża się w ponurą
      groteskę Najbardziej kurczowym wysiłkiem komunistów jest próba wmówienia całemu
      światu, a także i sobie samym, jednoznaczności interesów partii, państwa i
      społeczeństwa."

      Uprzejmie Panu dziękuję za to szczególne post scriptum i serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  6. Szanowny Panie Aleksandrze,

    Gratuluję kolejnego tekstu, w którym opisuje Pan sedno problemu. Czytam bezdekretu od jesieni 2012 roku. Treści tu prezentowane były dla mnie tak interesujące, że zajrzałem do archiwum, i powoli nadrabiam zaległości z lat 2007 - 2012. Jestem w pierwszym kwartale 2009 roku :)

    Niedawno napisał Pan, że liczba Ściosowców będzie rosła, cytuję z pamięci, treści nie zniekształcając. Zatem ma Pan kolejnego ucznia ;) I uczeń prosi o choć króciutką recenzję/słowo krytyki tego tekstu, powinien Pana zainteresować:

    http://rafaelantysocjalista.blogspot.com/2014/12/anatomia-rosyjskiego-rozbrojenia.html

    pozdrawiam serdecznie Autora i Gości

    OdpowiedzUsuń
  7. Rafael Pleson,

    Szanowny Panie,

    Jest mi bardzo miło powitać na blogu nowego "Ściosowca" i przeczytać deklarację o czytaniu archiwalnych tekstów.
    Muszę jednak odmówić Pana prośbie i pozwolę sobie nie skomentować linkowanego tekstu.
    Nie tylko dlatego, że nie dotyczy on tematu wpisu, ale z tej przyczyny, że nie praktykuję podobnych recenzji. Myślę, że czytając mój blog zauważył Pan pewne reguły i stałe praktyki.
    Mogę jedynie powiedzieć, że cieszę się, iż zachciał Pan korzystać z informacji zamieszczonych na bezdekretu i w kwestii "imperium czy potęga mitu", doszedł do spójnych wniosków.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  8. Opozycji przetracono kręgosłup 4 kwietnia 2010, na deser zabito Marka Rosika. Sygnał do opozycji był prosty. Albo tańczycie tak jak my wam zagramy, albo spotka was nieszczęśliwy wypadek. Polska nie upodabnia się do Rosji, ona nią już jest od wielu lat...

    Pozdrawiam Tomasz z Bremy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja w tym upatruję dzisiejszej takiej a nie innej postawy tejże opozycji...
      Smoleńsk to nie jest tylko kwestia zamachu... To jest wielopoziomowa intryga i sygnał o którym Pan pisze...
      No i postawa "sojuszników" w tej kwestii też znamienna...

      Usuń
    2. Tomasz z Bremy,

      "Opozycji przetracono kręgosłup 4 kwietnia 2010, na deser zabito Marka Rosika. Sygnał do opozycji był prosty. Albo tańczycie tak jak my wam zagramy, albo spotka was nieszczęśliwy wypadek"

      Subtelniejszy przekaz brzmiałby tak: to pan będzie za to odpowiedzialny.

      Nikt nie będzie dowodził że Prezesowi brak osobistej odwagi.
      Ale kto wie czy właśnie nie takim przekazem o jakim Pan pisze, opozycji nie ubezwłasnowolniono.

      Tym łatwiej że ta, bezrozumnie, zdaje się dźwigać na swych barkach odpowiedzialność za wszystko czym tylko szantażysta zagrozi.

      Usuń
  9. Panie Aleksandrze,

    Po ponad dwumiesięcznej przerwie (zamrażarce przedwyborczej?) - dopuszczono Pana na łamy J.O. Gazety Polskiej. Sądzę, że "Pułapka demokracji" będzie wkrótce na blogu - "bez znieczulenia" -, ponieważ w wersji papierowej została pospiesznie zneutralizowana przez p. red. Lichocką, która wysmażyła tekst w obowiązującej (staniszkisowej) narracji, o wdzięcznym tytule: "A można było wygrać". Od razu nasuwa się pytanie: skoro można było, dlaczego nie wygrano? I pani Lichocka to wie, cytuję:

    "[...] być może wyniki drugiej tury byłyby lepsze gdyby nie część tzw. prawicowych dziennikarzy. Niektórzy z nich, z wyrachowania albo z własnego braku rozwagi, przyczynili się do zniechęcenia centrowego elektoratu do głosowania na kandydatów PiS. I to niemniej niż dziennikarze rządowi.".

    SAPIENTI SAT :))

    Tymczasem w dzisiejszej GPC ukazuje się notka prof. Andrzeja Waśki "Trzeba głośno mówić" (!!!) - zatytułowana i napisana zdecydowanie i po męsku:

    Cyt.

    "„Naprawdę uważa pan, że wybory zostały sfałszowane?” – pytają przedstawicieli opozycji w telewizji przyjaciółki Jerzego Urbana, tonem sugerującym, że kto tak uważa, ten jest wariatem. Umiarkowany wyborca to słyszy, a ponieważ boi się wyjść na wariata, nad zasadniczymi sprawami powoli zapada zmowa milczenia. Jednym z nieomylnych znaków systemu autorytarnego jest to, że władza zakazuje nazywania rzeczy po imieniu. Ale panujący pokazują tym samym, jak bardzo boją się prawdy. Widzimy to od lat w sprawie katastrofy smoleńskiej; widzimy obecnie po wyborach. „Nie trzeba głośno mówić” – znamy to również z PRL‑u. Strajki w PRL‑u to też było „podpalanie Polski” – jak dzisiaj demonstracje uliczne. Mamy więc nie mówić o sfałszowaniu wyborów – żeby nie zrazić sobie „umiarkowanych wyborców”. Ale takie myślenie to nie realizm, tylko naiwny spryt. (!!!) Prawdziwi realiści wiedzą bowiem, że „umiarkowani wyborcy” nigdy nie kiwną palcem dla Polski – Polska może liczyć tylko na tych, którzy nie chcą żyć na kolanach. A dyktatura boi się nie „wyważonych sądów”, tylko nazywania rzeczy po imieniu. A poza tym masowych demonstracji i międzynarodowych obserwatorów na wyborach.

    Pozdrawiam serdecznie "prawicowego wichrzyciela":)

    OdpowiedzUsuń
  10. Panie Aleksandrze... Trochę nie na temat ale...
    Na TT wrzucił Pan linka z info o starciach na granicy ChRL-FR oraz koncentracji wojsk...
    To jest w istocie ciekawe bo artykuł sprzed około 2 miesięcy a więc z okresu kiedy media światowe donosiły tylko o postawieniu w stan gotowości kilkunastu tys wojaków ChALW wobec wojskowych manewrów Rosji na Syberii...
    Czy to by oznaczało, że między sojusznikami pękło ? Że pod neokomunistycznym światowym dywanem też wrze ? Z jednej strony trudno powiedzieć dlaczego nagle by się miało tak stać (zbyt dużo wspólnych interesów) z drugiej... Sam nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tomasz Ptak,

      Wiadomość (choć sprzed kilku tygodni) wydała mi się na tyle interesująca, że warta umieszczenia na tt. Sojusz Chin z Rosją przypomina przyjaźń między kanibalami, przy czym Chińczycy traktują Rosjan jako narzędzie w (ciągłym) konflikcie z USA.
      Nigdy jednak nie dopuszczą, by narzędzie mogło wymknąć się z rąk lub stać zbyt samodzielne.
      Cytowałem kiedyś opinię zamieszczoną przed dwoma laty w chińskim dzienniku „China Daily”. Tuż po wielkich manewrach armii rosyjskiej napisano tam, że "Rosja potwierdziła, że nie jest jeszcze gotowa, by bez walki poddać się Chinom”.
      Doniesienia o potyczkach na granicy i koncentracji wojsk chińskich świadczą, że Chińczycy przypominają Putinowi, że w każdej chwili może ogłosić taką gotowość.

      Usuń
    2. Żeby już nie zaśmiecać wątku, kończąc: dokładnie tak samo myślę...
      Rozrywka nie toczy się pomiędzy USA a FR (albo w mniejszym stopniu między nimi) a USA-ChRL...
      Na dziś to konflikt przede wszystkim ekonomiczny oraz informacyjno-wywiadowczy...
      A Rosja już dziś jest uzależniona od chińskiej sakiewki (finansowanie Siły Syberii) za które to finansowanie trzeba będzie zapewne (o ile już tego nie zrobiono) oddać pewnie przynajmniej połowę udziałów w gazociągach, wydzierżawić wieczyście ziemie i lasy na Syberii...
      No chyba, że w Rosji dojdzie do większego załamania... Wówczas Pekin potrząśnie nie sakwą a lufą karabinu aby zabezpieczyć tam co swoje...
      Tak to widzę na dziś...
      Jest to

      Usuń
  11. Panie Aleksandrze,

    jeśli Bronisław K. z taką konsekwencją umacnia pozycję reżimu prezydenckiego, to takie działanie ma sens tylko wtedy, jeśli Oni mają gwarancję, że Bronisław K., a po nim kolejni równie odpowiedni ludzie będą zajmować stanowisko prezydenta do końca świata i jeden dzień dłużej. A zatem fałszowanie wyborów jest dla Nich podstawą wszystkiego, a nie tylko jedną z wielu spraw do załatwienia. Trudno więc pojąć, że ktoś po "naszej" stronie wciąż jeszcze (udaje, że) wierzy, że o sfałszowanych wyborach mówią tylko wariaci i snuje księżycowe wizje możliwości przyszłych zwycięstw. Jak wygrać z szulerem grającym znaczonymi kartami inaczej niż przewracając stolik z kartami?

    Mało tego, przecież jeśli w Smoleńsku był zamach - a trudno dziś w to wątpić - to przecież "zabezpieczenie" odpowiedniego wyniku wyborów w Polsce musiało być jednym z głównych punktów planu. Nic więc dziwnego, że od 2010 r. żadnych wyborów nie wygrali "nieodpowiedni" ludzie.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wąż Wystygły,

      Bardzo podoba mi się to pytanie: "Jak wygrać z szulerem grającym znaczonymi kartami inaczej niż przewracając stolik z kartami?"
      Nie usłyszymy na nie odpowiedzi, bo logika jest ostatnią rzeczą, jaką politycy opozycji zaprzątają sobie głowę.
      W tej prawdziwej/udawanej wierze w moc karty wyborczej, jest oczywiście element gry. Sądzę, że dla partyjnych graczy ma ona proste reguły: my jesteśmy konstruktywni i zachowujemy "mechanizmy demokracji", wy pozwalacie nam działać i utrzymujecie szyldy tzw.demokracji. Przerwanie gry oznaczałoby, że reżim nie zachowywałby pozorów i musiał pokazać prawdziwą twarz.
      Stracą na tym ci, którzy z "bycia w opozycji" uczynili źródło utrzymania i godziwego życia oraz ci, których kariera naukowa, dziennikarska, polityczna, była oparta na uprawianiu owej mitologii.
      Rachunek jest zatem prosty.


      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  12. Pani Urszulo,

    Bardzo chętnie podjąłbym polemikę z obrońcami "demokracji III RP" oraz tymi, którzy porażkę PiS przypisują wpływom księżyca i "prawicowym dziennikarzom", ale obawiam się, że efekt byłby podobny do próby polemiki z tezami pani dr. Fedyszak Radziejowskiej.
    W takich sprawach nie chodzi bowiem o znalezienie sensownej drogi do zwycięstwa, lecz o obronę dogmatów - najczęściej naznaczonych piętnem własnych życiorysów i lękiem przed rozstaniem z mitami. To oznacza, że nie ma miejsca na rzeczową rozmowę. Nawet wówczas, gdy po jednej stronie jest pasmo porażek i recydywa błędów, po drugiej - fakty i rzeczy sprawdzalne.
    Muszę powiedzieć, że ze spokojem przyjmuję lekturę powyborczych analiz i publikacji. Ci,którzy nie chcą rozstać się z mitologią, napiszą swoje. I będą pisali nawet wówczas, gdyby na ulicach pojawiły się czołgi. Ci zaś, którym ostatnie wydarzenia przetarły nieco pole widzenia, dojdą kiedyś do wniosków, jakie na tym blogu były prezentowane przed kilkoma laty.

    Ponieważ wiele osób zarzuca mi nadmierny radykalizm, tudzież łatwość ferowania sądów, pychę, a nawet megalomanię, chciałbym uczciwie zarobić na te określenia. Dlatego Pani oraz wszystkim czytelnikom bloga bezdekretu proponuję proste acz wymagające cierpliwości zadanie: zaczekajmy do dnia wyborów parlamentarnych 2015 roku i posłuchajmy wypowiedzi "naszych" publicystów, ekspertów i polityków, głoszonych następnego dnia.
    Później zapraszam Państwa na blog, by powiedzieć autorowi, jak bardzo się mylił i jak poważne popełnił błędy.
    Sądzę, że będzie to dzień, po którym mitologia demokracji zemrze śmiercią gwałtowną, a opłakujący ją czciciele poczują wokół siebie kompletną pustkę.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie cała nadzieja umarła jeśli chodzi o "naszych" publicystów...
      K. Czabański przegląda na oczy ?
      http://wpolityce.pl/polityka/224570-krolowa-bona-umarla-czyli-co-planuje-wladza-scenariusz-na-rok-2015-widac-juz-dzis

      Niedawno otrzeźwiał S. Janecki...
      Zobaczymy Panie Aleksandrze, tak czy inaczej widać, że nie wszyscy chcą tkwić w matrixie...

      Usuń
    2. Pan Tomasz Ptak

      Miałabym poważne wątpliwości odnośnie red. S. Janeckiego.
      Czy przeczytał Pan jego dzisiejszy tekst "wP"?

      http://wpolityce.pl/polityka/224567-gorsi-sa-swoi-w-roli-uzytecznych-idiotow-niz-nawet-najbardziej-chamscy-przeciwnicy

      A zwłaszcza dwa ostatnie akapity?

      Przecież to nic innego jak uderzanie się w cudze piersi za swoje niewątpliwe winy: fatalne "analizy", "diagnozy" i "prognozy" jeszcze sprzed kilku - kilkunastu tygodni.

      Zabrzmiał mi ten tekst wyjątkowo fałszywie...

      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Tomasz Ptak,

      Nie nazwałbym tego efektem trzeźwości, zaś budowanie nadziei na kilku tekstach publicystycznych (bez refleksji nad tym, co pisano wcześniej) uznałbym za nierozsądne. Próbując więc zasłużyć na miano megalomana, odpowiem, że cieszę się, jeśli ci panowie odwiedzają bezdekretu.

      Usuń
  13. Ma pan racje bez wywrócenia stolika szulera ta gra będzie się kończyła bez końca.
    Potrzebny nam jest nowy Sierpień 80. Gdzie ukartowany przewrót pałacowy wymknął się z pod kontroli. Tylko kto ma to zrobić? Niezadowoleni, energiczni i młodzi wyemigrowali 2 miliony osób!!! Ludzie starsi niechętnie angażują się w rewolucje...
    Wiem na moment w kwietniu 2010 ludzie wyszli na ulice, wzbudzając przerażenie popleczników reżimu. Niestety nikt tego nie wykorzystał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tomasz z Bremy,

      Daleki jestem od stosowania takich analogii. "Nowy Sierpień 80" jest niemożliwy, bo Polacy nie wiedzą, że żyją w komunistycznej hybrydzie, zaś mit założycielski III RP ma znacznie solidniejsze podstawy niż kłamstwo PRL-u.
      Tamten twór powstał na mocy sowieckiego nakazu i został utworzony przez sowieckich agentów. Zbudowano go na zbrodni, represjach i ordynarnym oszustwie.
      III RP powstała na mocy paktu "polskich" bandytów (zwanych komunistami) z "polskimi" cwaniakami (zwanymi opozycją demokratyczną), a jej fundamentem jest erzac niepodległości i propagandowa wizja demokracji. Obie wsparte na spójnym przekazie całego establishmentu i działaniach ośrodków propagandy.
      To, o czym wiedział każdy Polak w czasach komuny, jest dziś darem dostępnym dla niewielu. Nie ma świadomości rodowodu tego państwa ani wiedzy o jego decydentach. Nie ma woli nazywania rzeczy po imieniu i burzenia mitów.
      To największe zwycięstwo komunistycznej hybrydy. Taką świadomość trzeba budować latami, tworząc autentyczną opozycję i wolne media.
      Nie można zatem oczekiwać aktów antysystemowego sprzeciwu. Można natomiast liczyć na protesty o podłożu ekonomicznym lub zakwestionowanie niektórych patologii.

      Usuń
    2. Zresztą, kontynuując wątek poruszony przez p. Ściosa, III RP jest tworem o krok doskonalszym w swoich fundamentach konstytucyjnych, w zestawieniu z instalacją Ludową. Po dziś dzień, przy każdej możliwej okazji, fasada opozycyjna nawiązuje do czarnych dni PRL-u - stanu wojennego. Jeszcze nie spotkałem się z analizą obecnych możliwości rozbijania tłumu, które od czasów powstania obowiązującej Konstytucji, usprawniły dedykowany sposób na radzenie sobie z protestami - stan wyjątkowy. Jest to mechanizm bez wątpienia godny Ludowej poprzedniczki, a siła jego wypływa nie tylko z możliwości odwołania się do niego na scenariusz właśnie zbiorowych krzyków narodu, ale i innych funkcji wpisanych w sam rdzeń prawodawstwa podobno demokratycznego. M.in. antydemokratycznego "spowalniacza" - czyli własności polegającej na tym, że "w czasie stanu nadzwyczajnego oraz w ciągu 90 dni po jego zakończeniu nie może być skrócona kadencja Sejmu, przeprowadzane referendum ogólnokrajowe, nie mogą być przeprowadzane wybory do Sejmu, Senatu, organów samorządu terytorialnego oraz wybory Prezydenta Rzeczypospolitej, a kadencje tych organów ulegają odpowiedniemu przedłużeniu". Oczywiście, to nie jest jedyny groźny aspekt Konstytucji i ustawy dot. stanu wyjątkowego, więc temat polecam zagłębić. Na teraz pragnę rzucić jedynie światło, na jeden z wielu asów w rękawie rezydentury, których nie dane nam było dotychczas uświadczyć.

      Z wyrazami Szacunku dla Autora i Czytelników.

      Usuń
  14. Dobry wieczór. Patriotyczne środowiska mają niepowtarzalną okazję do serii protestów w postaci ciągu,związanego z datami: 10/11/13/18 grudnia czyli smoleńska pamięć/kolejna odsłona procesu pana W.Sumlińskiego/pamięć stanu wojennego/kolejna odsłona procesu j.w. - wszystko łączące się w oporze przeciw głowie hydry,tj. przeciw środowisku belwederskiemu. Z okresu dęcia w "demokratyczne trąbki" samorządowe dwie rzeczy,które- być może-umknęły na fali mirażu "zwycięstwa samorządowego": 1) potwierdzenie kursu siłowego na "stan nadzwyczajny" przez podpisanie deklaracji współpracy policji i wojska; to oczywiste,że tzw. siły represji są podległe faktycznie obecnemu ośrodkowi belwederskiemu,zaś tzw. "rząd po liftingu" to bezwolne kukiełki Komorowskiego ,które spełnią każde jego oczekiwanie (źródło: http://www.policja.pl/pol/aktualnosci/106291,Policja-i-wojsko-podpisaly-porozumienie-o-wspoldzialaniu.html) ; to jeszcze jedno wręcz bezczelne przyznanie się do zabezpieczania siłowego wymuszenia posłuszeństwa i kolejny,po serii wcześniejszych regulacji ustawowych,dowód na zmierzanie w stronę reżimu prezydenckiego .A więc rację mają ci,którzy twierdzą od dawna,że patronem tej całej ośmiornicy/okrągłostołowej(magdalenkowej) hybrydy (supercelnie A.Ścios) politycznej jest obecnie BK. 2) w tym samym czasie delegat z kraju ,w którym szkolili się z "demokracji" rodzimi macherzy z PKW/KBW ,układał analogiczne do magdalenkowej puzzle rosyjskiej hybrydy w ojroparlamencie: igumen F.Riadych ,delegat RCP przy Radzie Europy komentując wystąpienie papieża Franciszka stwierdził,że "zainteresowanie było 5-krotnie większe niż podczas wystąpienia prezydenta USA",a krytyczny stosunek papieża Franciszka wobec procesów zachodzących w Europie jest "bardzo zbliżony do [stanowiska] Cyryla".(źródło: http://www.pl.radiovaticana.va/news/2014/11/28/patriarchat_moskiewski_o_wystapieniu_franciszka_w_strasbourgu/pol-838480) ;czyli hybryda rosyjska (sojusz cerkwii Gundiajewa/Michajłowa z tronem Putina) na niezmiennym kursie "konstruktywnej krytyki" EU (choć EU zasłużyła sobie na pejoratywne określenie 'eurokołchoz') i tworzenia warunków pod rugowanie USA z Europy (choć tzw. amerykański reset uważam za jeden z najgorszych błędów w historii,podobnie jak "trendy" "ocieplenia" klimatycznego i wciskanie GMO). PS: Wprawdzie "partia gazetowa węgierskich balików" i marszowej "jedynej słuszności" zamieściła artykuł 'Pułapka demokracji' opatrzony logo Autora ,jednak ze względu na wcześniejsze cenzorskie inklinacje nie mogę być pewny,czy nie jest to forma prewencyjnie skrócona. W b. dużym skrócie ,jak wg. mnie wygląda "pułapka,z której wkrótce nie będzie wyjścia": wymuszenie na Polsce eurowaluty i nieuchronny przy tym wzrost cen towarów i usług powodujący wzrost biedy i efekt w formie wzrostu emigracji Polaków "za chlebem" pogłębiającego kryzys demograficzny(mniej Polaków/więcej uzupełniających niedobór taniej siły roboczej importowanych obcokrajowców prowadzący do rozmycia tożsamości narodowej(jak np.obecnie w Niemczech,Wielkiej Brytanii,Francji,we Włoszech,w Stanach itp): od eskalacji konfliktów na tle narodowościowym po wykorzystanie takich konfliktów do celów zgodnych z wolą możnych tego świata (niekoniecznie zgodnych z drogą odzyskiwania suwerenności przez Polskę); od dawna zresztą używa się szerokiej służbowej platformy współpracy dla zwalczania wytworzonego "wroga wspólnego" ,zaś globalni terroryści korporacji trzymających władzę udają dbających o prawa człowieka "demokratów".Pytanie: czy tzw. "szpica NATO" będzie chronić proces odzyskiwania polskiej suwerenności ,czy tylko suwerenności redukowanej coraz bardziej na rzecz euromolocha ,w dodatku współfinansującego wroga w postaci "nowego" CCCP ? Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wsojtek,

      W kwestii scenariusza związanego z "wymuszaniem eurowaluty", mam inną ocenę. Ta sprawa powraca i będzie powracała, bo warszawskie marionetki chcą u zachodnich eurołajdaków zarobić na łaskę poklepywania po plecach. Dziś jednak nie ma szans na wprowadzenie tego "europejskiego rubla". Choćby dlatego, że skutki tej operacji zmiotłyby obecny układ i uniemożliwiły kontynuację propagandy sukcesu.
      Jeśli zaś chodzi o tzw. szpicę NATO, warto zapoznać się z projektem ustawy o zmianie ustawy o przebudowie i modernizacji oraz finansowaniu Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej.
      http://legislacja.rcl.gov.pl/lista/2/projekt/259637/katalog/259649
      Jest ona bezpośrednio powiązana z finansowaniem projektów powstałych w ramach owej "szpicy", a jej zapisy świadczą, że za puste deklaracje klubu dyskusyjnego pod nazwą NATO zapłacimy (słono) z własnej kieszeni.
      Byłoby to sensowne i zrozumiałe, gdyby bezpieczeństwo Polski było rzeczywiście priorytetem władzy, a tymi ogromnymi środkami zarządzali ludzie kompetentni. W wykonaniu reżimu, będziemy mieli jedynie propagandę i pompowanie kasy w kieszenie zaprzyjaźnionych firm i środowiska zbrojeniówki.

      Pozdrawiam

      Usuń
  15. @swojtek
    "wciskanie GMO"

    Korzystając z powyborczego zamieszania antypolska koalicja PO-PSL przegłosowała 28 listopada wprowadzenie GMO:

    http://www.prawy.pl/z-kraju/7674-poslowie-zdecydowali-o-legalizacji-stosowania-gmo-w-produkcji-zywnosci

    OdpowiedzUsuń
  16. Aleksander Ścios, Komentatorzy

    Jest Pan moim Mistrzem, tak, musiałem to powiedzieć, niechby nawet narażając się na śmieszność.

    Czytuję Ściosa krótko, bo od 2010 roku i przez ten czas WSZYSTKIE jego diagnozy i przewidywania, nie tylko w zasadniczym zrębie, ale i w zaskakujących szczegółach, sprawdzają się. To najlepszy polski analityk, publicysta i pisarz, obdarzony nie tylko gruntowną, rozległą wiedzą, ale i wyjątkowym talentem literackim. Ściosa się po prostu czyta...

    Dziękuję Autorowi za wybudzenie mnie z - jak to ktoś wcześniej ujął w komentarzach - Matrixa. Wprawdzie mógłbym sobie spokojnie spać i konstruktywnie zasilać dookolną rzeczywistość, w zamian jedynie deklarując zgodę na utylizację w momencie wskazanym przez reżim, wolę jednak być wyczulonym na niebezpieczeństwo zwierzęciem. Wolę czuć ból, złość, niezgodę, cierpienie i niespełnioną tęsknotę za niepokonanym, sprawiedliwym, pięknym Krajem wolnych Polaków, niż udawać, że zadowala mnie zabłocona i sprofanowana makieta niby-państwa, złodziejskie eldorado szumowin i bandytów.

    Spełni się niestety i kolejna prognoza Autora na rok 2015, bo wskazują na to wszelkie przesłanki przytaczane na tym blogu. Spisek i zmowa milczenia wokół niego to nie tylko pragmatyzm, by do układanki nie przywoływać tych elementów, które mogłyby zakłócić planowany-przypadkowy przebieg zdarzeń.

    Działa tu i bardziej prozaiczna przyczyna - ułomna ludzka natura. Jak śpiewał Georges Brassens:
    "Ale bliźni nie lubią gdy
    ktoś własną drogą pragnie iść".

    Nie poddając się zachowaniom stadnym, czytam i propaguję Ściosa. Do stałych Komentatorów i Czytelników apelować nie muszę, oni robią to pewnie skuteczniej ode mnie, ale tych, którzy zajrzeli tu niedawno, proszę - publikujmy Ściosa wszędzie, gdzie się da. Dla nas samych i naszych bliskich.

    Pozdrawiam serdecznie Autora i Komentatorów
    - ich wpisy są również bardzo cenne i inspirujące

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pamiętam kiedy przeczytałem pierwszy tekst Aleksandra Ściosa, ale pamiętam ten moment jako oczywistość, której nigdy wcześniej nie mogłem przeczytać lub usłyszeć od kogokolwiek.
      Ja też uważam Go za człowieka szalenie sprawnego intelektualnie.
      Nie mnie dochodzić kim on jest, ale po "piórze" można się domyśleć , że to człowiek reprezentujący stara polską inteligencję.
      Klasa, kultura słowa, jasność umysłu, krótkie i jasne formułowanie myśli, stałość w poglądach to tylko niektóre Jego przymioty.

      Myślę , że byłby świetnym nauczycielem akademickim, ale zrealizował by się raczej jako mąż stanu.
      Od długiego czasu jest jedyną osobą w polskiej przestrzeni publicznej, której warto poświecić czas.
      O przymiotach tego Pana pisałem wcześniej.
      Niezależnie od perturbacji na tym forum, nie straciłem dla Niego ani krzty respektu.

      Broń Boże nie chcę żadnej reakcji z Jego strony na ten mój tekst !

      O tym , że Pan Ścios zasługuje na atencję , świadczy to, że jest w gronie osób obserwowanych na Twiiterze nawet przez Ambasadę USA w Warszawie.

      Jedyna rozsądna myśl jaka mi przyszła do głowy, to taka , że ludzie pokroju Autora tego blogu powinni zorganizować się w Klub Inteligencji Polskiej, ale nie w celu adorowania się nawzajem, lecz w celu kreowania polskiej elity, która mogła by w przyszłości decydować o Państwie Polskim, jego rozwoju, celach oraz polityce zagranicznej.

      Te nasze tu odbijanie się od ściany do ściany, wynika głównie z faktu, że brak jest w Polsce rzeczywistej elity patriotycznej reprezentującej najlepsze wzorce Polaka wynikające z ponad 1000 letniej kultury i tradycji, z którymi moglibyśmy się w pełni identyfikować, niezależnie od stanu posiadania, edukacji czy urodzenia.

      Obecnie nie ma w Polsce żadnej partii, czy stowarzyszenia, która z charyzmatycznym liderem na czele , mogła by godnie reprezentować interesy Polski i większości Polaków.
      Ugrupowania po prawej stronie, (może i nam najbliższe), poprzez brak spójnej polityki, konsekwencji oraz jakości intelektualnej i organizacyjnej swych elit, nie są w stanie wzbudzić w nas ani respektu, ani szacunku.
      Dlatego Polska teraz, jak nigdy wcześniej, potrzebuje takich Panów Ściosów.

      Usuń
    2. viva cristo rey / Stanley Panama,

      Serdecznie Panom dziękuję za tyle dobrych słów i życzliwych ocen. Są dla mnie najwyższą nagrodą.
      Dodam jedynie, że realizacja opisywanych na tym blogu scenariuszy, nie sprawia mi najmniejszej satysfakcji i nie jest powodem do zadowolenia.
      Bardzo bym sobie życzył, by przywódcy partii opozycyjnej zechcieli kiedyś wziąć pod uwagę "scenariusz negatywny" - ze wszystkimi konsekwencjami i zależnościami. I nie dlatego, by mieli "posłuchać Ściosa", ale po to, by nie wprowadzili moich rodaków na drogę donikąd. Bo tego, nikt im nie wybaczy.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  17. - Marsz, którego symbolem będą biało-czerwone róże, ma nie dopuścić do zapomnienia o tym, co się stało w Polsce w tych wyborach - podkreślał Jarosław Kaczyński. - Kartka wyborcza - istota systemy demokratycznego - jest nam wyrywana z ręki, nie możemy do tego dopuścić.

    Czyli Prezes nadal widzi w tym czymś jakąś jeszcze rzekomą demokrację, której ja już od dawien dawna nie dostrzegam.

    No i te biało-czerwone róże jako symbol obrońców demokracji III RP mnie już całkowicie powalił.

    Gdybym mieszkał w Warszawie, to ze względu na nazwę: "Marsz Wolności, Solidarności i Niepodległości", to i tak nie wziąłbym w nim udziału, bo nie ma ani wolności, ani solidarności ani w końcu niepodległości, gdyż jest to jawny matrix i kontynuacja PRL za przyzwoleniem m.in. konstruktywnej i systemowej opozycji wyrosłem z korzenia Magdalenki i OS - rozszyfruję: "Ochrany Sadzonek" towarzysza Czesława Kiszczaka i jego bezpieki z TW coś tam coś tam.

    Możliwe, że marsz ten winien iść pod hasłem "Polacy nic się nie stało", bo dobrzy milicjanci obywatelscy jak widać wciąż trwają przy pełnym korycie razem ze złym milicjantem obywatelskim.
    Wszak PiS wygrał i nie było żadnego fałszerstwa.
    Ba, nie było nawet cudu nad urną, bo tak miało być jak jest.
    Wy nie krzywdzicie naszych, a my nie krzywdzimy waszych.
    I wszystko gra i buczy, bo kasą to i bez pomocy oszukanych Polaków potrafią się zgodnie podzielić.
    Jeśli to ja się mylę, to niech ktoś wskaże mi tą wolność, solidarność i niepodległość, a przy okazji także ścierwo rzekomo padłej komuny.

    Ściema, bardzo wielka ściema i nic poza tym.
    I ciągle ten sam bełkot wygłaszany przez tych samych zgranych figurantów, a w śród nich kandydat na kandydata kandydata i ten kandydat na głowę, który nim wystartował już głowę stracił chwaląc i dziękując czarnemu ZOMO za sprawną i bezwzględną akcję milicji obywatelskiej.

    Pozdrawiam serdecznie Gospodarza i Jego Gości.
    Obibok na własny koszt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obibok na własny koszt,

      Jeśli podczas marszu "w obronie demokracji III RP" mają być wykorzystane biało-czerwone róże, może pomysłodawca ma dobre układy z miejscowymi kwiaciarniami?
      Mówiąc zaś serio, domyślam się, że ta symbolika ma podkreślać "pokojowy charakter' manifestacji i świadczyć o przywiązaniu uczestników do "systemu demokratycznego".
      Z tego, co wyczytałem wynika, że pan Kaczyński zaprosił na marsz "32 tysiące kandydatów, których PiS wystawiło w wyborach samorządowych".
      Obawiam się jedynie, że w świetle oficjalnego przekazu partyjnego (PiS wygrał wybory), ci ludzie (osadzeni na stanowiskach) mogą już nie być zainteresowani uczestnictwem w manifestacji.
      Napisałem kiedyś, że szef partii opozycyjnej przypomina dziś marszałka stojącego na czele potężnej armii. Widzi on wokół siebie sztab doradców i dowódców i podług ich miary (ale również ich potrzeb) planuje strategię i ocenia szansę na zwycięstwo.
      Nie ma jednak dość odwagi, by spojrzeć za siebie i dostrzec kilkumilionową armię.
      Mówię o braku odwagi, bo po to, by z tej armii uczyć realną siłę, trzeba byłoby powiedzieć, że czeka ją walka na śmierć i życie, z przeciwnikiem, który nie stosuje żadnych "demokratycznych reguł" i nie bierze jeńców.
      Jeśli usypia się tych ludzi i obiecuje im łatwe zwycięstwo przy pomocy papierowych karabinków i gazetowych pałek, nie tylko trwoni się potencjał armii, ale demoralizuje ją i osłabia.
      Im dłużej trwa ten ponury spektakl, tym bardziej staje się oczywiste, że pan Kaczyński nie zechce odwołać się do milionowej armii.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. Szanowny Panie Aleksandrze,

      o tym, że nie ani Jarosław Kaczyński, ani nikt z PiS, ani nikt z nowej Solidarności, w której czapę ustanowił osobiście Czesław Kiszczak, nie chce żadnej armii dowiedziałem się osobiście już dawno temu.
      Ba, zorientowałem się o tym gdy przedstawiałem im mój pomysł na utworzenie rozproszonej struktury ruchu konsumenckiego, który współpracował ze sobą i przeprowadzałby akcje bojkotu konsumenckiego w skali krajowej.
      Z możliwością współpracy w ramach UE.
      Pisałem o tym w jednym z usuniętych przeze mnie komentarzy pod poprzednim Pan wpisem.
      Nie wiem czy może go pan nadal przeczytać lub zdążył przeczytać przed jego wykasowaniem, bo nie znalazł zainteresowania u cysty, lecz go mimo wszystko zachowałem podobnie jak ten odnośnie cytowanego pod poprzednim Pana wpisem jednego takiego wieszcza z okolic WSI.
      Nie tylko pisałem o moim pomyśle o bojkocie konsumenckim na byłych niepoprawnych i S24, lecz także prowadziłem rozmowy z dwoma wodzami i opozycyjnymi szychami, z których co i rusz słoma i nicość wyłazi niczym szydło z dziurawego wora.
      Wodzowie Solidarności powołanej za zgodą i pod patronatem Kiszczaka nie byli i nie są zainteresowani żadnymi skutecznymi metodami przetrzepania skóry rzekomym prześladowcom związkowym, z którymi on wolę trzymać sztamę, liczyć kasę i ją działkować pod stolikiem, z której nie muszą się rozliczać w przeciwieństwie do marnych składek płaconych przez niespełna pół miliona członków ich związku, z których co do grosza muszą się rozliczać i tworzyć różne preliminarze, które muszą być uchwalone przez naiwnych usłużnych idiotów związkowych.
      Niestety ci naiwni płatnicy składek nie dostrzegli pomimo upływu ponad 25 latach tego, że namaszczeni ojca założyciela już w Magdalence objęli swoje dożywotnie fuchy, z którymi nie mają zamiaru zrezygnować.

      Napisał Pan:

      "....pan Kaczyński nie zechce odwołać się do milionowej armii."

      Bo oni po prostu boją się tej armii, która może bardzo im popsuć i pokrzyżować dotychczasowe ukształtowane od ponad 25 lat szyki, a przy tym wolności ich i komunistycznych oprawców, bo przecież nie Naszej.

      Pozdrawiam serdecznie.
      Obibok na własny koszt

      PS
      Niech ich będą miliony, lecz i tak nie wygumkują z przeszłości tego, że jak trzeba było dać świadectwo prawdzie, walczyć ze złem o prawdę to ich nie było, bo było Nas tylko niespełna 100 tysięcy w grudniu 1981 roku w 199 zakładach w tym 40 zmilitaryzowanych.
      Ciągle będę pisał i powtarzał jak mantrę.
      Ja byłem jednym pośród tych strajkujących, byłem członkiem komitetu strajkowego w jednym z 40 zmilitaryzowanych zakładów pracy PRL, zakładu, którego Stoczniowcy po brutalnej pacyfikacji pierwszego strajku w dniu 16.12.1981 r. wzniecili po 12 dniach kolejny strajk w dniu 28.12.1981 r. w obronie imienia Stoczni, Józefa Piłsudskiego, które to właśnie Oni nadali po przeprowadzeniu stoczniowego plebiscytu w dniu 11.11.1981 r.
      Omwk.

      Usuń
  18. Wstawiony,

    W swoim komentarzu wspomniał Pan, iż w ramach propagandowych działań osłonowych, "fasada opozycyjna nawiązuje do czarnych dni PRL-u - stanu wojennego".
    Chętnie po tego rodzaju tematykę, okraszoną zwykle gawędą 'kombatancką", sięga również lokator Belwederu. A robi to tym śmielej, że ani opozycja ani jej "wolne" media nie chcą powiedzieć Polakom, z jakim "patriotą z przypadku" mają do czynienia.
    Przypomnę tylko niektóre fakty.
    Gdy w 1998 roku Prokuratura Wojskowa wydała postanowienie o umorzeniu śledztwa w sprawie pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, ówczesny szef sejmowej Komisji ON - Bronisław Komorowski, na wniosek grupy posłów SLD wnioskował do ministra sprawiedliwości o udostępnienie utajnionego uzasadnienia Wojciechowi Jaruzelskiemu i grupie generałów LWP. Dla społeczeństwa dokument pozostał do dziś tajny, ponieważ prokuratura tłumaczyła, iż zawiera on "informacje stanowiące nadal tajemnicę państwową".
    To Komorowski w 2005 roku usilnie sprzeciwiał się inicjatywie Jarosława Kaczyńskiego, gdy ten chciał pozbawić Jaruzelskiego przywilejów należnych byłemu prezydentowi oraz stopnia generalskiego.
    "To zły pomysł – perorował wówczas polityk PO - "Trzeba umieć oddzielić regulacje ustawowe dotyczące wszystkich byłych prezydentów od oceny ich działalności, nie można karać kogoś za błędne decyzje lub niewłaściwe zachowanie, odbierając uprawnienia”.
    Rok później, w wywiadzie dla M.Olejnik, Komorowski twierdził, że „zabranie Jaruzelskiemu stopnia generalskiego oznaczałoby, że przekreślamy całą drogę żołnierską generała, a ta nie cała przecież była zła”. Postać agenta Informacji Wojskowej Komorowski nazwał „do pewnego stopnia tragiczną” (ta sama argumentacja powróciła w czasie pogrzebu W.J.) argumentując, że Jaruzelski wziął udział w demontowaniu własnego systemu, za którym się opowiadał i którym żył przez całe życie. Komorowski podkreślał przy tym, że „niewątpliwie gdzieś miały swoje istotne znaczenie jego korzenie rodzinne, tradycja, dla myślenia w kategoriach patriotyzmu”.

    Tuż po objęciu prezydentury, Komorowski zaprosił Jaruzelskiego na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, argumentując, iż uczynił to „na rzecz zgody narodowej, na rzecz zakończenia wojny polsko-polskiej”. Kilka dni później "Wolski" napisał do Komorowskiego: „Rozumiem, że cała ta wrzawa wokół posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego i mojego w nim udziału, stała się głównie okazją do realizacji głównego celu – podważenia prestiżu, zaufania, zdyskredytowania Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. (...) Przykro mi, iż naraziłem Pana Prezydenta na powstałą sytuację”.
    Można zatem przyjąć, że Komorowskiego i Jaruzelskiego łączy wspólna wizja "prestiżu i zaufania" urzędu prezydenckiego.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Czarodziej Czuwarow zaczarował w 2011 wyniki w Rostowie na 146% normy https://www.youtube.com/watch?v=h1osOniNVCY#t=56

    OdpowiedzUsuń