Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

czwartek, 10 lipca 2014

BELWEDER IDZIE NA WOJNĘ


Po raz kolejny znajdujemy potwierdzenie, że określanie lokatora Belwederu mianem „malowanego prezydenta” lub przypisywanie mu „żyrandolowej” nieudolności, jest nie tylko aktem rażącej głupoty, ale powinno być podciągnięte pod zarzut celowej dezinformacji. 
Projekt ustawy o zmianie ustawy o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej oraz niektórych innych ustaw, skierowany dziś przez Komorowskiego do Sejmu, to bodaj najgroźniejszy pomysł legislacyjny powstały w środowisku Belwederu, związany z budową reżimu prezydenckiego.  
Jak już wielokrotnie przypominałem, od czasu objęcia stanowiska prezydenta, Bronisław Komorowski wykazuje zaangażowanie w bardzo szczególnym obszarze polityki. Obejmuje on sprawy bezpieczeństwa, wojskowości i służb specjalnych. Jedną z pierwszych inicjatyw ustawodawczych polityka PO, była nowelizacja ustawy o stanie wojennym oraz kompetencjach Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych. Na jej podstawie lokator Belwederu uzyskał prawo, by na wniosek Rady Ministrów wprowadzić stan wojenny lub stan wyjątkowy w sytuacji „szczególnego zagrożenia dla ustroju państwa” lub w przypadku  „działań w cyberprzestrzeni” – przy czym definicje tych zagrożeń nie zostały nigdy sprecyzowane, co pozwala ich autorom na dowolną interpretację. Uchwalona w ekspresowym tempie nowelizacja dawała  Komorowskiemu realne narzędzie, przy pomocy którego można np. anulować każdy niekorzystny werdykt wyborczy, lub zablokować zmiany groźne dla układu rządzącego.
Opiniując belwederski projekt, prof. dr hab. Andrzej Szmyt, ekspert ds. legislacji w Biurze Analiz Sejmowych, wyrażał poważne wątpliwość, co do potrzeby i kształtu proponowanej nowelizacji i zwracał uwagę, że termin „działania w cyberprzestrzeni” nie został w żaden sposób zdefiniowany i jest terminem „o nieustalonej treści normatywnej, raczej dość potoczną „zbitką pojęciową”. Zdaniem prof. Szmyta „prawne dookreślenie tego pojęcia ma istotne znaczenie, gdyż wiąże się z konsekwencjami w sferze praw i wolności człowieka i obywatela”.
Szereg propozycji prawnych oraz tzw. rekomendacji, zawarto w sztandarowym dziele belwederskich strategów - Strategicznym Przeglądzie Bezpieczeństwa Narodowego (SPBN), w ramach którego powstały koncepcje dokonywanej już „reformy służb specjalnych” oraz  „reformy systemu dowodzenia siłami zbrojnymi” i „modernizacji technicznej i finansowania sił zbrojnych”.
Kilka legislacyjnych posunięć zwiększyło wpływy Belwederu na armię (w tak newralgicznych kwestiach, jak obsada najwyższych stanowisk, rozbudowa „potencjału obronnego” i modernizacja przemysłu zbrojeniowego)  oraz dało podstawę do wdrożenia prezydenckiej „koncepcji kułaka”, w której znacząco ograniczono uprawnienia cywilnego wywiadu i kontrwywiadu, utworzono nową służbę (Narodowe Centrum Kryptologii) i umocniono formacje wojskowe. Przeprowadzone w ramach tego projektu roszady personalne, polegały na zastąpieniu złych, nieudolnych (lecz powiązanych z PO) szefów służb i ministerstw, ludźmi „drugiego szeregu”, równie bezbarwnymi, jak bezwolnymi wobec dyspozycji Belwederu. Nie tylko osłabiło to władzę Tuska i jego marionetkowych ministrów, lecz pozwoliło przesunąć centrum decyzyjne w sprawach bezpieczeństwa w stronę środowiska belwederskiego.
Gdy w następnych miesiącach powstawały kolejne regulacje prawne, w których poszerzano zakres władzy Belwederu nad siłami zbrojnymi, a cały system bezpieczeństwa narodowego III RP podporządkowano tzw. doktrynie Komorowskiego, stwierdzenie szefa BBN, iż - „wojsko to nasza polisa ubezpieczeniowa”, nabierało szczególnego znaczenia.
W ostatnich miesiącach uwaga Pałacu Prezydenckiego skoncentrowana była na kilku, podstawowych kwestiach: 
 - dokonania „konsolidacji przemysłu zbrojeniowego” oraz  zapewnienia finansowania budżetu MON na poziomie 2 proc PKB;
- przeprowadzenia nowelizacji ustawy o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służbie Wywiadu Wojskowego, w której zawarto procedury "uzupełnienia raportu" z Weryfikacji WSI,  przewidując również środki prawne mające ułatwić ponowną weryfikację żołnierzy i funkcjonariuszy tej służby;
- „domknięcia” reformy służb, przeprowadzonej według projektu prezydenckiego BBN, w której rząd Tuska próbował  nie dopuścić, by w nowym organie ds. kontroli służb - Komisji Kontroli Służb Specjalnych zasiadał przedstawiciel prezydenta. W konsekwencji takiego rozwiązania Komorowski zostałby pozbawiony wpływu na decyzje dotyczące służb oraz możliwości uzyskiwania istotnych informacji;
- dokonania tzw. reformy dowodzenia siłami zbrojnymi, w szczególności zaś „usprawnienia systemu kierowania obroną państwa w czasie wojny”.
W kontekście kombinacji operacyjnej o nazwie „afera podsłuchowa” warto zauważyć, że poprzedziło ją pewne znamienne wydarzenie. Na początku czerwca br. doszło do spotkania Tuska i Komorowskiego, „w sprawie zwiększenia wydatków obronnych” do poziomu proponowanego przez lokatora Belwederu. Po spotkaniu gen Koziej poinformował, że „najwięcej uwagi poświęcono kwestii zwiększenia nakładów na wzmocnienie systemu obronnego w perspektywie wieloletniej. Ustalono, że minister finansów przygotuje analizy możliwych sposobów realizacji tego zadania". Gdy kilka dni później minister finansów stwierdził,, że „w przyszłym roku bardzo trudno będzie o podniesienie wydatków na obronę” i przypomniał, że w 2015 roku Polska musi zapłacić drugą transzę należności za myśliwce F-16 ( 5,5 mld zł) stało się oczywiste, że „doktryna Komorowskiego” może stać się papierowym humbugiem, a rząd nie zechce pompować dodatkowych pieniędzy w  „modernizację” sił zbrojnych. Sytuację lobby zbrojeniowego poprawi natomiast podpisana przed trzema dniami ustawa offsetowa, o której informowałem w poprzednim tekście.
W pozostałych kwestiach, projekty Belwederu są realizowane planowo.  1 stycznia br. weszła w życie ustawa wprowadzająca tzw. reformę dowodzenia i kierowania armią, w której m.in. zapisano, że w czasie pokoju armią dowodzi dowódca generalny rodzajów sił zbrojnych, a za misje i działania w czasie kryzysu jest odpowiedzialny dowódca operacyjny. Już wówczas, gen Koziej zapowiedział, że „obecnie prowadzone prace mają na celu doprecyzowanie przepisów kompetencyjnych i zadaniowych, których przyjęcie zwiększyłoby skuteczność przygotowywania określonych organów do kierowania obroną państwa oraz usprawniałoby sam proces kierowania obroną”.
1 lipca br. uczestnicząc w obchodach dziesiątej rocznicy powołania Dowództwa Operacyjnego, Komorowski zapowiedział skierowanie do Sejmu projektu ustawy, „która określi kompetencje naczelnego dowódcy na czas wojny”. W oficjalnym komunikacie MON pojawiła się zaś informacja,  że prezydencki projekt trafił już do Sejmu. Informacja (jak się okazało) nieprawdziwa, bo dopiero dziś Belweder ogłosił, że skierował projekt ustawy dotyczącej kierowania obroną państwa w czasie wojny. Można się domyślać, że potrzebowano kilku dni, by ustalić szczegółowy zakres władzy prezydenckiej.
Chcemy doprecyzować kompetencje naczelnego dowódcy sił zbrojnych” – ogłosił gen Koziej- „ Do dzisiaj mogą być one szeroko interpretowane jako przejmowanie przez naczelnego dowódcę wszelkich władczych kompetencji w stosunku do sił zbrojnych, czyli w istocie całkowite przejęcie roli i kompetencji ministra obrony narodowej".
Co proponuje Komorowski? Wymienię tylko rzeczy najważniejsze, w kontekście budowy reżimu prezydenckiego.
Po pierwsze – to prezydent ma określać „w którym dniu rozpoczyna się czas wojny na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej”. On również postanawia o „dniu, w którym czas wojny się skończył”. Po drugie – to on ma kierować obroną państwa (we współdziałaniu z RM) w zakresie użycia sił zbrojnych. Po trzecie – wszystkie plany obronne i organizacyjne mają podlegać zatwierdzeniu przez prezydenta. Po czwarte – Naczelny Dowódca Sił Zbrojnych zostanie wyznaczony przez prezydenta, a organem doradczym w „procesie kierowania obroną państwa” będzie Szef Sztabu Generalnego WP (powoływany również na wniosek prezydenta).
Nietrudno zrozumieć, że projekt zgłoszony przez Komorowskiego daje mu wręcz nieograniczone kompetencje na czas  wojny lub wprowadzenia stanu wojennego. Obrona państwa oraz użycie armii podczas działań wojennych zostaną całkowicie podporządkowane środowisku belwederskiemu.
Pytałem już: dlaczego od początku prezydentury Bronisław Komorowski kładzie tak wielki nacisk na rozszerzenie swoich uprawnień w tym szczególnym zakresie? Nie życzyłbym sobie, byśmy odpowiedzi na to pytanie musieli poszukiwać w przyszłych wydarzeniach. 
Dziś jednak pojawia się jeszcze jedno, intrygujące pytanie: skąd lokator Belwederu czerpie pewność, że to on będzie beneficjentem tych ogromnych kompetencji?  Czy przedstawiając tak wyjątkowe projekty, ma już gwarancję zachowania drugiej  kadencji?



66 komentarzy:

  1. A. ŚCios,

    dobry tekst, ale jeśli traktuje Pan te publikacje jako rodzaj dzwoneczka ostatniej szansy dla PiSu, to sądzę, że działanie takie jest działalniem na marne. Ale kto chce, niech wierzy.

    Faktem jest, że Pański blog jest jedynym źródłem omówień tych działań Belwederu, a że są one mocno zastanawiające, niech to świadczy o stanie prawicowej prasy.

    Podpowiadam, jeśli oczywiście można, że niezłym probierzem rzeczywistych zdolności BBNu z przyległościami do budowy zdolności obronnych Polski jest sprawa niezbędnego ww kontekście walk na Ukrainie wzmocnienia rezerwowo-ludzkiego armii, który to problem został potraktowany marginalnie, oczywiście myślę o NSR. Spektakularne fiasko tego małego projektu, skoro nawet 10 tys. ludzi nie potraiono zorganizować, świetnie obrazuje rzeczywistą wolę i zdolności ,,ekipy" do ,,modernizowania armii".


    Powierzenie tak znacznych uprawnień wojskowych jednej osobie wywołuje pytanie o jej kompetencje wojskowe. prześwietlenie dokonań Bronisława Komorowskiego w okrsie MONowania powinno dawać istotne wskazówki do takiej oceny. Nikogo to oczywiście nie zainteresuje.

    Co do drugiej kadencji - a jeśli trzeba i trzeciej - to wbrew pozorom może ona nie minąć i Tuska. Silna pozycja Belwederu, a zwłaszcza uprawnienia do podważania de facto wyników wyborczych, w pełni to będą wspomagać. Jak dożyje i wydudli jakiś wynik, może i się utrzyma. W tej sytuacji wiara Pisowców, że odpuszzcając sobie strasznego Komorowskiego i koncentrując się na Tusku w celu wygrania władzy ,,rządowej" w 2015, będzie wstępem do wesołego przedstawienia ,,oszukano nas i naród" oraz ,,walki o wygraną w 2019 r."



    dziękuję za teskt w imieniu swoim własnym, jako osoby zainteresowanej mataczeniem wokół wojska,

    pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda na to że natychmiast po objęciu stanowiska Komorowski i jego ludzie dokonali bardzo prostej analizy potencjalnych zagrożeń.
    Oczywiście zagrożeń nie dla państwa, ale swego utrzymania przy władzy.

    Komorowski już za chwilę będzie już kompletnie przygotowany na to co nazywamy kryterium ulicznym. Zgodnie "z prawem" zawiesi wszelkie prawa obywatelskie, zgodnie z prawem spacyfikuje coś co przypominało by polski Majdan.
    System typu białoruskiego właśnie domyka się.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wojciech Miara,

    "Dzwonienie" na PiS byłoby bezcelowe. Robiłem to przez ostatnie trzy lata. Łaty "szaleńca" lub "wichrzyciela", są widomym znakiem tych działań. "Zapis na Ściosa", również.
    W tekście sprzed miesiąca napisałem, że jeśli partia opozycyjna nie dostrzega zagrożeń związanych z budową reżimu prezydenckiego – nie warto będzie żałować przegranej PiS-u. Jeśli jednak opozycja rozpoznała zamysły Belwederu, lecz godzi się na kolejną kadencję Komorowskiego i liczy na wyborcze nowe rozdanie - nie powinniśmy być zdziwieni, gdy belwederska „pięść” zostanie zaciśnięta.
    Ten blog jest czytany przez ludzi, którzy chcą dostrzec więcej niż oferują "nasze" media. To więcej, nie zawsze oznacza łatwiej.
    Przyznam, że od dłuższego czasu staram się nie zaprzątać głowy przekazem owych mediów, bo musiałbym użyć grubych słów, by wyrazić opinię o niektórych rewelacjach. Współuczestnictwo w kombinacji "afera podsłuchowa" jest dostatecznie żenującym spektaklem. Biorę też pod uwagę, że moje publikacje na temat rozbudowy reżimu prezydenckiego nie wzbudzą zainteresowania wyborców partii opozycyjnej. Dla większość z nich, lokator Belwederu jest przecież niegroźnym "misiem", z którego gaf można się pośmiać. Tak zwykle kreują go "nasi" dziennikarze. Trzeba też nieco wyobraźni i wiedzy o aktywności tego pana w ostatnich dwóch dekadach, by pojąć, że udzielenie mu kompetencji na wypadek wojny lub stanu wojennego jest więcej niż szaleństwem. Kto zechce, zrozumie. Kto zaś woli słuchać tych samych (od lat) bredni produkowanych przez "uznanych" żurnalistów, niech już dziś szykuje sobie tłumaczenie na przyszłoroczny wieczór wyborczy.

    Dziękuję Panu i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Szanowny Panie Aleksandrze,

    przyzwyczaił nas Pan do tekstów, jakie trudno spotkać w jakimkolwiek innym publicznym miejscu. Do analiz, które rozjaśniają mrok rozciągnięty nad Polską i Polakami. Brzmi górnolotnie, ale to prawda.
    Dzisiejsza notka jest wyjątkowa, bo domyka pewien ciąg dywagacji i podsumowuje wydarzenia z dalszej i bliższej przeszłości. Określa też, co nam REALNIE grozi.
    Panowie Wojciech Miara i Mariusz Molik dodali już kilka ważnych kwestii. Dramatycznie w konteście tego, co wiemy dzięki Pańskim tekstom, wygląda pytanie o PiS, o strategię sprzeciwu i powstrzymania staczania się w objęcia Moskwy, o to, kto zatrzyma lokatora Belwederu, necandusa. O przyszłość polskiego państwa.
    Pozwolę sobie na drwiące pytanie: czy Jarosław Kaczyński rozmawia o tym z Ziobro i Gowinem?
    I drugie pytanie, już całkiem serio: Czy ktoś mu podrzuci link do Aleksandra Ściosa?

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  5. Mariusz Molik,

    "Potencjalne zagrożenie" może dotyczyć wyłącznie utraty stanowiska przez Komorowskiego. Byłby to cios o sile politycznego trzęsienia ziemi. Tak dla układu rządzącego III RP, jak dla zagranicznych "przyjaciół" ze Wschodu i z Zachodu.
    Ponieważ w środowisku Belwederu nigdy nie będę postrzegał gwarantów naszego bezpieczeństwa, każde "majstrowanie" tych ludzi przy armii i służbach, każdy akt prawny związany z wojną lub stanem wojennym, budzi moje jak najgorsze skojarzenia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Szanowny Panie Kazefie,

    Byłoby to bardzo dobra forma przyzwyczajenia. Choć nieco dla mnie kłopotliwa.
    O sprawach związanych z budową reżimu prezydenckiego piszę od dawna, zatem kolejne, belwederskie akty prawne, nie budzą już zaskoczenia.
    Przyznam jednak, że po lekturze tekstu tej noweli, można odczuć głęboki niepokój i lęk. Być może mój wpis go nie eksponuje, ale w takich właśnie kategoriach postrzegam wizję powierzenia bezpieczeństwa moich rodaków lokatorowi Belwederu.

    Dziękuję Panu i serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Panie Aleksandrze a co jeśli prezesowi i spółce nie chodzi o to by złapać króliczka tylko go stale gonić.Trudno mi jest uwierzyć w to że ci ludzie są już tak totalnie impregnowani na wszelką wiedzę.Oni chcą znowu przegrać.Wszak w opozycji fajnie jest.Tylko tym razem mogą się w swych kalkulacjach tragicznie pomylić.Myślę że ''Ojciec Narodu''wraz ze ''Słońcem Peru''szykują wszystkim niesłusznie myślącym(przecież łączy ich wspólnota interesu i strachu przed odpowiedzialnością za swoje czyny)wielki kocioł do którego ich wrzucą i podpalą pod nim ogieniek.Kto wie może spotkamy w nim prezesa z kolegami,a może jednak nie?Na wypadek gdyby kociołek okazał się zbyt mały,zawsze można poprosić naszych sąsiadów o bratnią pomoc.Zapewne z radością im jej udzielą.Wg.mnie nie chodzi tu tylko o zwycięstwo w nadchodzących wyborach ale w dłuższej perspektywie o przejęcie pełni władzy o władzę absolutną która nie będzie podlegać żadnej kontroli.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jan Woskowski,

    Nie posądzam polityków PiS o taki rodzaj cynizmu. Z pewnością, są tam ludzie, dla których "bycie w opozycji", szczególnie na wysokich dietach brukselskich, może być udanym sposobem na życie. Od takich postaci, jak Czarnecki czy medialna gwiazdka,Hofman- niczego jednak nie oczekuję,
    Posądzam natomiast polityków PiS o nieudolność i niekonsekwencję,o podejmowanie rażąco błędnych decyzji oraz brak sensownej, długofalowej strategii. PiS nie tylko działa "od ściany do ściany", za jedyny punkt odniesienia mając reakcje reżimu i medialne wrzutki, ale nie jest zdolny do rzetelnej oceny własnych błędów i korekty działań. To najpoważniejszy problem.
    Nawet średnio rozgarnięty polityk, po siedmiu latach zorientowałby się, że "mechanizmy demokracji" oraz parlamentarny "konstruktywizm" są całkowicie nieskuteczne i nieprzystające do realiów III RP. Ci,którzy decydują o strategii opozycji muszą być ludźmi o niezwykle wąskich horyzontach, jeśli po tylu bolesnych doświadczeniach i klęskach, popełniają te same błędy.
    Od wielu lat partia opozycyjna i sympatyzujące z nią środowiska drepczą w miejscu, nie potrafiąc znaleźć sensownej i skutecznej odpowiedzi na rzeczywistość kreowaną przez układ rządzący. Reakcje ad hoc oraz cała dotychczasowa retoryka, okazują się całkowicie nieprzydatne. To nie jest metoda prowadzenia walki. To kompletna amatorszczyzna, rażąca tym mocniej, że po drugiej stronie stoją ludzie pozbawieni zasad, gotowi na każde draństwo w obronie swojej władzy.
    Jedynym, pozytywnym czynnikiem są dokonania zespołu smoleńskiego, ale nie można zapominać, że wykorzystanie efektów tej pracy również zależy od decyzji szefostwa partii.

    Jeśli zaś chodzi o perspektywę władzy totalnej i niekontrolowanej, to mamy ją co najmniej od kwietnia 2010 roku. Co więcej, ten reżim nie jest silny dzięki swojej skuteczności i bezwzględności, lecz dzięki porażającej słabości opozycji, która nie chce i nie potrafi zdobyć się na zerwanie z mitologią III RP.

    Pozdrawiam Pana


    OdpowiedzUsuń
  9. Panie Aleksandrze nie twierdzę że posiadam monopol na rację i było by lepiej dla nas wszystkich gdybym się mylił co do postawy ''wierchuszki'' PiS-u.Jednak trudno mi jest uwierzyć w to że decydenci tej partii od co najmniej siedmiu lat wkładają rękę do ognia(dziwiąc się przy tym że ogień parzy)tylko z powodu niskich horyzontów myślowych.Uważam że jest to tylko jeden z powodów kompletnej impotencji tej formacji politycznej.Nie było moim zamiarem uogólnianie moich tez na wszystkich członków PiS-u(choć pewnie mogło to tak wyglądać)Wg.mnie jest w nim wielu inteligentnych i uczciwych ludzi (A.Macierewicz)ale oni nie mają żadnego wpływu na to jaką strategię polityczną przyjmie ta partia.Mój radykalizm wynika z troski o przyszłość naszego kraju ,którego każda gródka ziemi jest przesiąknięta krwią naszych przodków walczących o wolną i sprawiedliwą ojczyznę.Teraz patrząc na to z góry co wyprawia się z Polską,przewracają się w grobach(także a może zwłaszcza z powodu działań ludzi którzy jeszcze myślą i czują po polsku,wszak po zdrajcach nie można spodziewać się niczego dobrego)Może mną też kieruje naiwna nadzieja w to że ktoś z kierownictwa PiS-u przeczyta te moje ''wypociny''i choć trochę otrzeźwieje.Przepraszam za patos,ale nie zawsze da się go uniknąć.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jan Woskowski,

    Działania opozycji mogę oceniać tylko na podstawie faktów, nie zaś wyobrażeń o intencjach polityków PiS. Przyznam też, że intencje niewiele mnie obchodzą.
    Od wielu lat namawiam wyborców PiS do zaangażowania się w proces "dyscyplinowania" polityków opozycji. Trzeba zmienić dotychczasowe relacje i sprawić, by ludzie chcący korzystać z naszego zaufania (czasu,pieniędzy,pracy) stali się rzeczywistymi reprezentantami dążeń milionów Polaków. Po doświadczeniach PRL-u i ćwierćwieczu jego hybrydy, może być to trudne do zrozumienia. Warto jednak spróbować.
    Panom z PiS należy uświadomić, że nie jesteśmy zainteresowani "koncepcjami" Hofmana, Lipińskiego czy Czarneckiego, że nie interesuje nas przaśne partyjniactwo na poziomie wiejskiej gminy, że nie oczekujemy od nich bogoojczyźnianych i patriotycznych deklaracji oraz taniej demagogii i "krzepienia ducha".
    Relacje wyborca - polityk to rodzaj kontraktu, w którym jedna ze stron ma prawo wymagać od drugiej przede wszystkim skuteczności, konsekwencji i zaangażowania. Na zaufanie wyborcy i jego głos trzeba solidnie zapracować, bo sama przynależność do PiS-u nie chroni do błędów bądź głupoty.
    Takich relacji, opartych zresztą o hasło PiS - "Polacy zasługują na więcej" - próżno dziś poszukiwać. Politycy opozycji, choć chętnie deliberują o demokracji bezpośredniej, bez entuzjazmu słuchają żądań wyborców.
    Dzięki wytężonej pracy "naszych" mediów i publicystów, nie tylko nie ma rzetelnej refleksji nad błędną strategią opozycji (nie po to przecież, by ją mieszać z błotem, lecz by uniknąć błędów w przyszłości) ale dominuje prostackie wazeliniarstwo, model mediów partyjnych i "zaangażowanych", przy czym zaangażowanie to ma zwykle bardzo prozaiczne podłoże.
    Nie ma dziś środowisk, które odważyłyby się wskazać - gdzie i dlaczego działania opozycji są złe i nieskuteczne. Nie ma wokół tej partii doradców, którzy potrafiliby dokonać takiej retrospekcji.
    Tymczasem lista błędów jest bardzo długa, a (co najgorsze) powtarzają się one cyklicznie i regularnie, w rytm kalendarza wyborczego.
    Błędem zatem jest wsłuchiwanie się w bełkot apatrydów i wpatrywanie w wyniki tzw. sondaży (choćby i sporządzanych przez partię).
    Błędem jest poleganie na nieistniejących "mechanizmach demokracji" i stosowanie narzędzi nieadekwatnych do statusu III RP.
    Błędem jest uczestnictwo w kampaniach nakręcanych przez ośrodki propagandy, obecność polityków PiS w mediach reżimowych, podążanie za rozlicznymi wrzutkami i tematami zastępczymi.
    Błędna jest "polityka wizerunkowa" partii, prowadząca w istocie do "pudrowania" i fałszowania rzeczywistości.
    Błędem jest modelowanie narracji według miary tzw.lemingów, próby dotarcia do mitycznego "centrum" oraz praktyka dostosowywania języka przekazu do standardów ustanowionych przez medialnych terrorystów i funkcjonariuszy.
    Błędem jest odrzucenie twardej retoryki, ucieczka przed jednoznacznymi ocenami oraz rezygnacja z "wykorzystania" tematu zbrodni smoleńskiej.
    Błędem jest rezygnacja z (całkowicie usprawiedliwionych) mocnych narzędzi nacisku: manifestacji, strajków, wezwania do aktów nieposłuszeństwa i protestów.
    Błędne są metody kontrolowania i zabezpieczenia procesu wyborczego (oparte na amatorszczyźnie i aktywności wolontariatu), niesamodzielność informacyjna oraz brak jakichkolwiek działań prewencyjnych.
    Błędem jest korzystanie z doradztwa tych samych osób i środowisk, po stokroć skompromitowanych i nierzetelnych oraz oparcie szeregu działań na mętnych układach towarzyskich i finansowych.

    cd..

    OdpowiedzUsuń
  11. cd:

    Jan Woskowski,

    Taką listę można poszerzyć o wiele innych okoliczności. Wystarczy refleksja nad działaniami opozycji w minionych latach, analiza błędów popełnionych podczas wyborów w roku 2010 i 2011,odrobina niezależności w myśleniu i odejście od dyktatu spraw bieżących.
    Ponieważ tej roboty nie chcą wykonywać ludzie "naszych" mediów i wzdrygają się przed nią rozliczni eksperci i tzw. analitycy, może warto próbować samodzielnie dotrzeć do polityków PiS, wykorzystać ich wizyty "w terenie", szukać kontaktu mailowego, pisać i komentować pod publikacjami internetowymi?
    Na pytanie - po co to robić, istnieje prosta odpowiedź: bo mamy w tym interes. Bo dziś jest jeszcze cień szansy, by obalić antypolski układ. Bo to nam powinno zależeć na własnych rodzinach i naszej przyszłości.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A. Ścios,

      wszystko pięknie, Szanowny Panie, ale ktoś, do kogo trzeba docierać i go informować, bo sam nie raczy pomyśleć, uczyć się i działać, nie wydaje się zapewne dużej części potencjalnych adresatów Pańskiego wywodu, osobą czy środowiskiem wartym takich zabiegów. Ludzie o odpowiednio silnej osobowości, żeby dostrzec wskazane przez Pana słabości, niekoniecznie będą chcieli poświęcać swój czas na prowadzenie za rękę słabowitych intelektualnie kolesiów pobierających słone renty z naszej kasy.


      Jeśli chodzi o działania pozaparlamentarne typu demonstracje itd., to tu już w ogóle nie widzę ruchu dla Pisu. Jeśli Prezes Kaczyńki nie miał siły pojawić się na sali sądowej we Wrocławiu, gdzie haniebnie skazywano młodych chłopaków za protest w sprawie sbka Baumana, to chyba wiele mówi.


      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  12. Panie Aleksandrze ostatni mój komentarz zakończyłem zdaniem cyt.kieruje mną naiwna nadzieja...Wtedy to dał głos wredny realizm który powiedział:chłopie zejdź na ziemię i zacznij trzeźwo oceniać otaczającą cię rzeczywistość.Czy naprawdę wierzy Pan w to że moja interwencja u polityków PiS-u którzy przez siedem lat wykazali się totalną odpornością na wszelką wiedzę sprawi że w/w doznają iluminacji i osiągną wyższy stopień świadomości?Jeśli chodzi o czynienie cudów to nie ten adres.Jedyną możliwościom przerwania tego chocholego tańca jest odsunięcie tych panów od procesu decyzyjnego i zastrzyk świeżej (najlepiej młodej i jeszcze nie zmanierowanej)krwi.Ludzi którym by się chciało chcieć i którzy uczyli by się na błędach.Oczywiście nie mielibyśmy żadnej gwarancji że i oni nie zawiodą ale była by to zawsze jakaś szansa na wyjście z impasu.Zwalanie winy na złych doradców jest wg.mnie błędem gdyż w ostatecznym rachunku to prezes wraz z kierownictwem partii podejmuje decyzję co do kierunku w jakim będą podążać i to właśnie oni ponoszą pełną odpowiedzialność za konsekwencje jakie one przynoszą .Także odpowiadają za dobór doradców.Nie posądza Pan chyba p.Kaczyńskiego o to że jest marionetką za której sznurki pociągają panowie z za kulis.Trzeba zastanowić się nad osobistą odpowiedzialnością pisowskiej ''góry''nie tylko za marną kondycję opozycji ale również współodpowiedzialności za katastrofalny stan państwa,wszak ten wg.mnie najbardziej destrukcyjny od 1989 roku rząd jest silny słabością swych przeciwników politycznych.Zdaję sobie sprawę z tego że jest to jeden z elementów składających się na ową siłę władzy lecz chyba sam Pan przyzna że jest on nie do przecenienia.Na koniec,cała polityka ''jedzie'' na ocenie i analizie intencji,działań i skutków jakie one przynoszą.Czyni się to również na tym blogu.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Szanowny Panie Aleksandrze,

    Bez watpienia, to co obserwujemy to domykanie systemowej konstrukcji państwa reżimowego.
    W praktyce, na mocy nadanych uprawnień - ostatecznym, a więc w konsekwencji jedynym prawdziwym ośrodkiem decyzyjnym staje się środowisko Belwederu.
    Czy wybory wygra ta czy inna partia, przestaje byc "de facto" znaczące.
    W każdej chwili, stosując nawet prymitywną prowokację wystarczy siegnąć do prerogatyw jednego z dyspozycyjnych prezydenckich ośrodków wykonawczych i można obalić każdą władzę, obezwładnić społeczeństwo i wprowadzić zasady dyktatu siłowego.
    Bez względu na bardziej czy mniej demokratyczny mandat aktualnej władzy ustawodawczej.

    Niedostrzeganie, pomijanie tego faktu jest niestety znamienne.

    Jestem przekonany, że to rozwiązanie zostało wykreowane na potrzeby nie jednej tylko czy dwóch kadencji!
    Myślę, że (w dużym uproszczeniu) intencje jego tworców zbiegają się w swej istocie z ogólnoświatowym trendem do powstawania społeczeństw dwubiegunowych, opartych o oligarchię i spauperyzowaną, zniewoloną resztę.
    W końcu, każdy generał to w pewnym sensie "oligarcha". Brakuje mu i jego rodzinie jedynie wielkich pieniędzy.

    Od dłuższego czasu podziwiam Pańską determinację i upór w dziele oświecania środowiska opozycji.
    Być może, przy zaistnieniu czynnika nieoznaczonego, czegoś na miarę "siły wyższej", powstaną warunki sprzyjające do trwałych i prawdziwych zmian. Tego nie można wykluczyć ani przewidzieć.
    Można i powinno się o to nieustannie modlić. W końcu to nas, jakby nie patrzeć na ideę "mesjanizmu" i szczególnej roli Polski w dziejach świata, wybrała Maryja jako swoje ziemskie królestwo!

    Jednak przyziemna, racjonalna postawa zakładać musi bieg (i to z przeszkodami) na dystansie kilkupokoleniowym.
    W tym kontekście, Pańskie analizy i myśli już na trwałe wpisały się w bieg naszej historii (jakkolwiek to nie zabrzmi wazeliniarsko w tym miejscu).

    Na zakończenie chciałbym zwrócić się do panów Jana Woskowskiego i Wojciecha Miary.
    Panowie, czy tego rodzaju opinie, które w znacznej mierze podzielam, mają jakąkolwiek moc sprawczą jeżeli nie jesteśmy w stanie ich przedstawić na forum istniejacej już struktury?
    Przecież nie stworzymy innej opozycji ot tak, z bicia piany na blogu czy z samego prezentowania swego (słusznego przecież) "krytycznego stanowiska".
    Jakkolwiek bardzo cenię ten blog i jego Gospodarza, zdaję sobie jednak sprawę z ograniczeń jakim podlega.

    A może należy na serio starać się zastapić tych "... słabowitych intelektualnie kolesiów pobierających słone renty z naszej kasy." ?
    Pamietajmy przy tym, że Układ wykorzysta każdą okazję jaką mu stworzymy, by osłabić jedyną faktyczną siłę z którą musi się jeszcze liczyć!

    pozdrawiam

    Zaścianek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękny i mądry komentarz, dziękuję! :)

      Pozdrawiam Pana serdecznie

      Usuń
  14. Wojciech Miara / Jan Woskowski,

    Dziękuję Panom za wyrażenie sceptycznych opinii o możliwościach dotarcia do polityków opozycji. Muszę jednak zaznaczyć, że na takim poziomie surrealizmu, rozmowa o polskiej polityce jest niemożliwa. Mówię o surrealizmie, ponieważ w wypowiedziach Panów nie znalazłem nawet cienia odpowiedzi na podstawowe pytanie: jaka inna siła polityczna może być zdolna do obalenia obecnego reżimu?
    Każdy, kto podważa sens traktowania polityków PiS, jako reprezentantów naszych interesów, musi zmierzyć się z takim pytaniem. Jeśli tego nie czyni, jego dywagacje są całkowicie bezprzedmiotowe i ocierają się o nonsens. Można sobie roić o "trzeciej sile", ale w warunkach tego państwa trzeba wskazać realne podstawy takich kalkulacji.
    Jak wielokrotnie pisałem, partia Jarosława Kaczyńskiego nie jest formacją polityczną moich marzeń. Musiałbym popełnić tekst niewspółmierny do komentarza, by wskazać wszystkie zastrzeżenie wobec PiS. Jedno wystarczy - to nie jest opozycja antysystemowa, dążąca do obalenia całego układu III RP i podważenia "porządku magdalenkowego". Wiemy już o tym.
    Jeśli jednak mamy realnie oceniać polską rzeczywistość, trzeba brać pod uwagę, że prócz PiS-u nie ma (i długo nie będzie) żadnej innej siły politycznej o podobnych predyspozycjach i potencjale. To w zasadzie decyduje, że w obecnej sytuacji, tylko PiS może być naszym reprezentantem i odbiorcą postulatów.
    Pisanie o "słabości intelektualnej" lub "rozliczeniach pisowskiej 'góry" (a o wszystkich tych sprawach doskonale wiem), jest tylko zabiegiem erystycznym, niemającym najmniejszego związku z bieżącą sytuacją.
    Dlatego jestem przekonany, że to, co proponuję wyborcom PiS i co zawarłem we wcześniejszej odpowiedzi, jest głęboko realistyczne i bardziej sensowne, niż poszukiwanie "trzeciej siły" lub ograniczanie się do (nawet zasadnych) pretensji. Można to nazwać polityczną koniecznością, nie sposób jednak podejrzewać mnie o naiwność.

    Pozdrawiam Panów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi


    1. Bardzo dziękuję za tę odpowiedź, zwłaszcza, że sama nie jestem bez winy i ostatnio napisałam wiele "rozgoryczonych" komentarzy (z opadaniem rąk włącznie), tak że spokojnie mógł Pan poszerzyć listę adresatów. :)

      Pozdrawiam

      Usuń
  15. Zaścianek,

    Szanowny Panie Zaścianku,

    Nie muszę chyba dodawać, że w pełni podzielam wyrażoną przez Pana opinię: prawdziwym ośrodkiem decyzyjnym jest środowisko Belwederu.
    Gdybym nie znajdował wielu innych dowodów na prawdziwość tej tezy, to dostateczną przesłanką jest postawa "naszych" mediów. Odnoszę czasem wrażenie, że przy całej miałkości intelektualnej, tak charakterystycznej dla przedstawicieli tego środowiska, ci ludzie doskonale wiedzą, o kim i o czym mogą pisać i w jakich obszarach szlifować swoją "opozycyjność". Podobnie, jak p.Dorn, który po raz kolejny pokazał dziś, że wie, skąd wieją wiatry

    Teza o dominacji belwederskiego ośrodka decyzyjnego ma oczywiście swoje konsekwencje, z których najpoważniejsza sprowadza się do stwierdzenia, że bez odebrania stanowiska Komorowskiemu, żadne realne zmiany nie będą możliwie. Cytując lokatora Belwederu można powiedzieć: „póki jest ten prezydent, nie da się dobrze rządzić”.
    To zaś oznacza, że taktyka partii opozycyjnej jest całkowicie błędna i prowadząca na polityczne manowce. Rezygnując z walki o prezydenturę (a sądzę,że taka decyzja już w PiS zapadła), partia Kaczyńskiego skazuje się na klęskę w wyborach parlamentarnych. Niezależnie od ich wyniku. Wówczas bowiem jedynym rozdającym będzie Komorowski. Jego środowisko nigdy nie dopuści do utraty wpływów w wyniku rozstrzygnięcia wyborczego. To całkowicie wykluczone.
    Można jedynie przypuszczać, że narzędzia siłowe i legislacyjne "furtki" są szykowane z myślą o jakimś niekorzystnym scenariuszu politycznym i (w głównej mierze) mają zabezpieczać interesy Belwederu.
    Pozwoli Pan, że odniosę się jeszcze do Pańskiej uprzejmej opinii na temat mojego uporu i determinacji . Nie może być inaczej.
    Otóż, im dłużej, im częściej piszę o lokatorze Belwederu, tym szczelniej zamykają się różne drzwi i tym łatwiej spotykam się z nieżyczliwymi ocenami. Głownie ze strony przedstawicieli "naszych" środowisk, publicystów czy blogerów, którzy chętnie powtarzają, iż autor "miesza ludziom w głowie". Ponieważ takie oceny nigdy nie są poparte rzeczową argumentacją, a pochodzą od ludzi, których proweniencję doskonale znam, nie wymagają mojej reakcji.
    Ważne jest co innego.
    Te głosy - wbrew intencji ich autorów, sprawiają, że mam całkowitą pewność, iż nadal trzeba pisać o reżimie prezydenckim. To temat najważniejszy. Myślę, że w przyszłym roku czeka nas wiele zadziwiających wydarzeń, w których będziemy świadkami różnego rodzaju "przemian", "nawróceń' i "zawróceń" z dziennikarzami i politykami w rolach głównych. Wówczas postaram się powrócić do tematu i szczegółowo wyjaśnić - dlaczego potrzeba było dziś uporu i determinacji.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  16. ALEKSANDER ŚCIOS

    Panie Aleksandrze!

    Miło jest popierać (czy to partię, czy ruch społeczny), zarówno przez serce jak i przez rozum, ale skoro się nie daje - trzeba zawierzyć rozumowi i kierować czystym pragmatyzmem.

    Alternatywy dla PiS w III RP - AD 2014 - najzwyczajniej nie ma, a szukanie "trzeciej drogi" wiedzie WPROST w zastawione przez wroga pułapki - w rodzaju szalejącej korwinozy lub przyczajonego Gowina - ukochania niepokornych publicystów, którzy do końca będą przekonywać do PO-PiSu, bo tak im wdrukowano w zwoje nerwowe i chyba się z tego nie wyleczą.

    O "dumie, dumie, narodowej dumie", w ogóle nie wspominam, bo jej przywódcy wystarczająco się skompromitowali, zresztą wcale nie ukrywają, że powiedliby nas w objęcia Putina.

    Czasem nie jest lekko, jednak kto powiedział, że musi być lekko?
    Trzeba zacisnąć zęby i trwać.

    Tyle de publicis.

    A prywatnie, Panie Aleksandrze, podobnie jak Pan Zaścianek, trwam w podziwie dla Pańskiej świętej cierpliwości i szlachetnego uporu, z jakimi od lat stara się Pan wskazywać drogę Polakom i naucza właściwej strategii opozycję.

    Żebyż ona w końcu potrafiła - zamiast się nadymać w pysze - najpierw przemyśleć Pańskie rady, a potem spróbować je wykorzystać!


    Pozdrawiam, ciesząc się latem, czego i Panu serdecznie życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pani Urszulo,

    Bardzo mnie cieszy to wyznanie: "Miło jest popierać (czy to partię, czy ruch społeczny), zarówno przez serce jak i przez rozum, ale skoro się nie daje - trzeba zawierzyć rozumowi i kierować czystym pragmatyzmem."
    A skoro wspomniała Pani o "trzeciej sile", to proszę zauważyć, że ta kombinacja jest od lat rozgrywana przed każdymi wyborami parlamentarnymi. W 2010 i 2011 były próby kreowania KP Polska Plus, Polska XXI, Prawica Rzeczypospolitej, czy "blogerskiego" projektu "Nowego Ekranu". Zawsze też pojawiają się wezwania sierot po PO-PiS-ie i te same banialuki w wydaniu "uznanych" żurnalistów. Czasem chodzi o wybujałe ambicje polityczne, innym razem o projekcję osobistych urazów czy pospolitą głupotę, skrywaną za parawanem politycznych pseudoanaliz i receptami „cudownych” strategii. Niekiedy są to projekty "samoczynne", innym razem stoją za nimi ludzie bezpieki.
    W każdym przypadku, chodzi o osłabienie pozycji PiS poprzez tworzenie fałszywych alternatyw „nowej prawicy” lub budowanie „drugiej opozycji”.
    Nietrudno też przewidzieć, że w obecnym rozdaniu, taką rolę przepisano JKM (ulubieńcowi kremlowskich szczekaczek). Nie wykluczam, że w związku z zapotrzebowaniem na taki rodzaj "prawicowości" i konserwatyzmu, pojawią się nowe inicjatywy blogerskie i towarzyszące im przedsięwzięcia. Emeryci z wojskowej i cywilnej bezpieki dawno zdali sobie sprawę, jaki jest poziom oddziaływania treści internetowych i nie zrezygnują z kontynuowania udanych projektów.
    Zachęcam, by w takiej właśnie perspektywie patrzeć na niektóre pomysły, a w odbiorze różnych treści ukazujących się w sieci, nie kierować złudną normą "prawicowości".
    Jest oczywiste, że do ludzi bliskich PiS-owi nie da się trafić z lewackim bełkotem. Trzeba zatem namaścić kilku "prawicowych" guru i uzbroić ich w pseudopatriotyczną i bogoojczyźnianą retorykę.

    Bardzo Pani dziękuję i serdecznie pozdrawiam


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Aleksandrze, bardzo mnie cieszy, że Pana ucieszyłam, ale ostatnie zdania to chyba nie do mnie, prawda?

      Cyt. Zachęcam, by w takiej właśnie perspektywie patrzeć na niektóre pomysły, a w odbiorze różnych treści ukazujących się w sieci, nie kierować złudną normą "prawicowości". Jest oczywiste, że do ludzi bliskich PiS-owi nie da się trafić z lewackim bełkotem. Trzeba zatem namaścić kilku "prawicowych" guru i uzbroić ich w pseudopatriotyczną i bogoojczyźnianą retorykę.

      = = = =

      Od razu zauważyłam, że w nadchodzących wyborach wojskowa i cywilna bezpieka odesłała Palikota w niebyt i zgodnie postawiła na Korwina. Już go zresztą "legendują".

      A to nazwie Ukrainę chorym człowiekiem Europy, a to pochwali Jaruzela pogrzeb z honorami, "zachojraczy" w PE, przywali po pysku TW Boniemu, albo westchnie prowokacyjnie (do Putina?) Żołnierzom walczącym o rosyjskość Doniecka i Ługańska można współczuć - i należy podziwiać. Tak samo jak podziwiamy naszych Żołnierzy Wyklętych.

      I zawsze tych parę procent młodych durniów za sobą pociągnie...

      Pozdrawiam

      Usuń
  18. SIEDEM TYTUŁÓW I JEDEN SONDAŻ :))))


    PiS z dużą przewagą nad Platformą, Korwin-Mikke traci poparcie. NOWY SONDAŻ

    niezależna.pl


    Nowy sondaż. PiS na zdecydowanym prowadzeniu. PO przestało spadać

    wpolityce.pl



    Platforma przestaje tracić poparcie

    rp.pl


    Najnowszy sondaż: topnieje przewaga PiS nad PO

    onet.pl


    Platforma już odrabia straty? Nowy sondaż

    dziennik.pl


    Platforma odrabia w sondażach

    newsweek.pl



    Najnowszy sondaż: PiS przed PO. Palikot poza Sejmem

    wprost.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. !!!
      Jak widać Niezależna.pl wreszcie 'wyczaiła' Korwina. Będzie go teraz popularyzować (pryncypialnie zwalczając) i napędzać mu przez to zwalczanie mnóstwo nowych zwolenników. A MOGŁABY ZAMILCZEĆ!

      Podobnie uczynią inni NIEPOKORNI. "Do rzeczy" już miesiąc temu "program polityczny" 72 letniego przywódcy młodzieży zaprezentowało, pod dumnym tytułem: "Kurs na prawo - program dla Polski" =>klik. Codziennie jest obecny "wPolityce", na portalu TVR itp.

      Media "lewicowe" (z tabloidami włącznie) są znacznie wstrzemięźliwsze. Po co mają się wysilać? NIEPOKORNI wystarczą!

      Usuń
    2. Pani Urszulo,

      Owi "niepokorni" oraz portal niezalezna.pl ponoszą ogromną odpowiedzialność za wykreowanie i wynik wyborczy JKM. Obecnie zaś, za utrzymywanie zainteresowania tą postacią.
      Nie będę rozwijał tematu, bo nie jest tego wart.

      Usuń
  19. Panie Aleksandrze,

    Zafrapowała mnie okładka najnowszej GP =>klik

    A na niej konterfekt pana Faldka opatrzony słowami jak ze spiżu: "ON OBALI RZĄD WE WRZEŚNIU".

    Odniesie się Pan do tych spekulacji (aż od nich gęsto w internecie) - proszę! :)


    PS. Jak wynika ze spisu treści kolejny numer GP bez Pańskiego udziału, szkoda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo,

      A cóż tu komentować? Mogę tylko zachęcić, by we wrześniu zapytać autorkę tekstu - czy Pawlak już obalił rząd?
      Podobnych tekstów ukazuje się mnóstwo. Ich autorami są zwykle młodzi ludzie, którzy traktują życie polityczne III RP według zasady: dziś się urodziliśmy i nie pamiętamy co było wczoraj.
      Gdyby czytelnicy mieli szacunek do samych siebie i pamięć dłuższą niż złota rybka, zapytaliby autorów o wiarygodność takich przepowiedni: po miesiącu, roku, trzech latach. Mogę tylko zachęcić, by tych 'uznanych" publicystów, którzy regularnie piszą o "przedterminowych wyborach", "bliskiej wygranej PiS", "rychłym rozpadzie PO","wojnie schetynistów z Tuskiem", "konfliktach w koalicji" itp. bredniach, potraktować poważnie i zapytać za jakiś czas - jak i kiedy sprawdziły się ich rewelacje?
      Nie zakończy to festiwalu głupoty i wodolejstwa, ale może otrzeźwi kilka głów.

      Pozdrawiam

      Usuń
  20. Moje gratulacje p.Aleksandrze wraz z p.Urszulą zdemaskowaliście spisek ciemnych ubeckich sił.Przez chwilę myślałem że w końcu znalazłem miejsce w którym w sposób merytoryczny i kulturalny będę mógł przedstawić swoje poglądy może nie zawsze mądre,trafne i ''słuszne'' ale przynajmniej moje własne.Całe życie chadzam własnymi ścieżkami i naprawdę a nie na niby nie uznaję żadnych autorytetów i prawd objawionych.Jeśli popełniam błąd jest to mój błąd jeśli ''biję pianę'' jest to moja piana.Nim wypali się komukolwiek na czole piętno lepiej by było go najpierw poznać gdyż można mu wyrządzić wielką krzywdę.No ale poco lepiej i wygodniej jest robaka rozdeptać.Niech się bydle nie pęta pod nogami i nie psuje perspektywy.Krytykujecie tu państwo ''słusznych' prawicowych dziennikarzy a stosujecie podobne metody zwalczania ''niesłusznych'' poglądów (stygmatyzacja)Z jednej strony lamentujecie nad tym że naród przestał myśleć samodzielnie nie przejawia żadnej inicjatywy z drugiej strony staracie się zniechęcić do jakiejkolwiek aktywności politycznej (no chyba że ma się słuszne poglądy)Czy jesteście państwo pewni tego że takiej Polski chcecie?Od niedawna jestem czytelnikiem blogu p.Aleksandra (zaledwie od paru miesięcy mam dostęp do internetu) i nie zawsze zgadzałem się z poglądami w nim zamieszczonymi niemniej jednak nie przyszło by mi do głowy oskarżać p.Ściosa lub komentatorów o złe intencje i związki z'' ciemną stroną mocy''Zniewagę jakoś przeżyję,ale niesmak pozostanie na długo.Na koniec,nie mogę sobie odmówić drobnej złośliwości a zarazem przestrogi dla p.Aleksandra.Broń mnie Panie przed wazeliniarzami bo z wrogami sobie jakoś poradzę.Ja zaś wyłączam się z jakiejkolwiek działalności politycznej również internetowej,nie chcę już więcej szkodzić PiS-owi Pomimo wszystko życzę państwu wszystkiego dobrego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JW

      Nie rozumiem Pańskich słów, zwłaszcza że w swoich komentarzach nawet o Panu nie wspomniałam, skąd więc zarzuty i wyrzuty? (Nawiasem: na tym blogu nie uprawia się lamentów. Płaczki i "małe rozbite dusze z wielkim żalem nad sobą" dawno się stąd ewakuowały.)

      Podejrzewam, że jest Pan kolejną ofiarą "ukąszenia korwinowego" i poczuł się dotknięty tym co napisałam o idolu?

      To powiem Panu, że to było nic, w porównaniu z tym, co o tym - w najlepszym wypadku - niezrównoważonym psychicznie osobniku piszą inni. Podaję link, proszę koniecznie zajrzeć na blog Karlina, a i dyskusję przeczytać nie zawadzi.

      http://karlin.salon24.pl/595271,janusz-korwin-mikke-rosyjski-zolnierz-wyklety

      Myślę też, że Pan. Ścios nie potrzebuje Pańskich ostrzeżeń. Ludzie, którzy pozwalają sobie na wyrażenie Mu swojej wdzięczności i podziwu są, jak Pan Kazef, Zaścianek, w końcu i ja, obecni na tym blogu razem z Nim od wielu lat i mają do tego pełne prawo. Tak jak Pan nie ma prawa wymyślać Autorowi po trzech, czterech komentarzach. Fatalnie to zresztą świadczy o Pańskich manierach.

      Pozdrawiam

      Usuń
  21. Jan Woskowski,

    Kompletnie nie wiem, czego dotyczy Pański komentarz i o jakim "zdemaskowaniu spisku ciemnych ubeckich sił" Pan prawi. Nikt Pana tu nie obraził i nie znieważył, a jeśli rzeczowa polemika kojarzy się Panu ze "stygmatyzacją", nic na to nie poradzę.
    Dwukrotnie udzieliłem odpowiedzi i serio potraktowałem Pańskie komentarze. Jak widzę, nie tylko nie zechciał Pan przeczytać ich ze zrozumieniem, ale próbuje mnie obrażać jakimiś idiotycznymi insynuacjami.
    Ponieważ ten blog jest przeznaczony dla ludzi posiadających zdolność czytania ze zrozumieniem, nie będę Pana namawiał do ponownych odwiedzin i męczącej lektury.

    OdpowiedzUsuń
  22. A. Ścios,

    dobrze rozumiem Pańskie podejście dotyczące wskazania realnej alternatywy dla PiSu, nawet z wszystkimi jego wadami, jako warunku sine qua non dla odrzucenia jakichś form współdziałania z tą formacją. Można by przy tym rozszerzyć to podejście także i na inne ugrupowania prawicy (rozumianej tu umownie jako formacje odrzucające w ramach systemu albo i poza nim dominację sił magdalenkowych) - w tym sensie, czy w ogóle istnieje jakaś alternatywa dla wspierania którejś z tych prawicowych partii - najlepiej najsilniejszej i rokującej najlepsze nadzieje w wyborach, choć nie jest to jedynie kryterium dla wyborców prawicy, vide Korwin (zaznaczam, że w przeciwieństwie do Pani Urszuli Domyślnej nie uważam Korwina za ,,ruskiego szpiona", ale raczej, podobnie jak Ziemkiewicz, za człowieka z przykrą szajbą).

    Otóż odpowiadam, że owszem, sądzę, że dziś nie ma takiej alternatywy, ale jestem przekonany, ze w ciągu 2-5 lat pojawi się ona - i nie będzie mi przeszkadzać, jeśli będzie ,,niedemokratyczna", bo odbieram ,,demokrację II RP" podobnie jak i Pan. Niestety, nie będę do tego czasu wspierał PiSu choćby nawet i poprzez doradztwo, wywieranie presji i tym podobne działania. Po pierwsze dlatego, że uważam dojście tej partii do władzy właśnie za surrealizm - i Pan sam to świetnie uzasadnia w swojej publicystyce w kontekście przygotowań Belwederu do zablokowania takiego rządu nawet w przypadku jakiejś, choćby nawet i znacznej (mało prawdopodobne) wygranej PiSu. Po drugie, bo mam wrażenie, że PiS nawet gdyby do władzy doszedł, to nie spełni oczekiwań swoich wyborców, włącznie z kwestią rozliczenia Smoleńska. W tej sytuacji głosowanie czy wspieranie inteketualnie czy finansowe PiSu ma z mojego punktu widzenia tyle sensu, jakby ktoś w dajmy na to 1764 r. namawiał mnie do popierania Familii, bo oni jedyni są siłą, kiepską, bo kiepską, ale jednak zdolną do grania ze stronnictwami rosyjskimi czy niemieckimi.


    c. d. n.

    OdpowiedzUsuń
  23. cz. 2

    Wreszcie, mam przykre doświadczenia z okresu 2005-2007, kiedy to aktywnie wspierałem nową władzę. W efekcie ocenianej przeze mnie źle decyzji o rozwiązaniu rządu wielu ludzi w terenie, którzy zdecydowali się zaryzykować swoje aktywa życiowe wobec silnych i agresywnych układów wrogich tej władzy, dostało mocnego kopa, podczas kiedy posłowie PiSu nie tylko umknęli na posady sejmowe, ale i po prostu zniknęli z terenu pozostawiając tzw. aktyw sam sobie, w rozliczeniach z bandyckimi nieraz środowiskami. Otóż nie chciałbym po raz drugi ryzykować swojego czasu i zasobów na popieranie kogoś, kto może znowu rozwiązać Sejm, bo którejś nocy źle będzie mu się spało. Każdego, kto popiera tezę PiSu o tym, że zostali oni zmuszeniu do takiego ruchu proszę o jasne stwierdzenie, czy uważa za lepszą sytuację: prezydent Lech Kaczyński, Premier Jarosław Kaczyński, wicepremierzy Lepper i Giertych, czy też: prezydent Bronisław Komorowski, premier Donald Tusk, wicepremier Palak czy inny złodziej z PSLu. Jako, że polityka jest sztuką osiągania realnych efektów w określonych okolicznościach, a nie chciejstwa, oraz kiedy zrozumiemy, że polityka nie jest zabawą, jak to może wydaje się rozsejmowanym chłopcom i dziewczynkom z Wiejskiej i okolic, ale poważną działalnością, w której często życiem albo życiowymi sprawami płaci sie za decyzje, możemy zrozumieć, że wyborcy mają prawo bardzo surowo oceniać właśnie efekty działań prawicy, w tym PiSu, i nie robić z siebie oraz swoich zasobów zakładników humorów i niehumorów tych ludzi. Nawet, jeśli głównym zasobem miałby być czas poświęcany na ich uświadamianie. Czas, który można wykorzystać lepiej, także, dla sprawy. O czym za moment.

    Na pocieszenie czy też ku refleksji dodam, że podobnie oceniam i pozostałą część prawicy, od Korwina po dwór Ziobry czy ktokolwiek tam się ubiega o poparcie i posady. Ogólnie, ci ludzie przypominają Pappena rzucającego teczką na biurko Goeringa - w przekonaniu, ze Marszałek Rzeszy poda się do dymisji po tak odważnym czynie.


    c. d. n.

    OdpowiedzUsuń
  24. cz. 3

    Ale co robić w tej sytuacji?

    W moim przekonaniu w Polsce zachodzą już procesy, których oddziaływanie i efekty będą potężniejsze, niż aktualne gierki polityczne formacji i tak, według mnie, skazanych na strategiczną klęskę. Może nie widać tego z Warszawy, ale w Polsce następuje bardzo silna przebudowa świadomości wielkiej części społeczeństwa, w tym młodzieży w szczególności. Oczywiście pewna część właśnie jest tym tylko dotknięta, ale masa krytyczna, potrzebna dla przełożenia tych nastrojów na działalność polityczną to tylko kwestia czasu. Wszelkie próby skanalizowania takowych ruchów, zwłaszcza poprzez podejmowane ze strony kbwiackich band próby kreowania ,,przywódczych" postaci i środowisk, nie będą tak skuteczne, jak kontrola Solidarności w latach 80., a to ze względu na fakt uświadomienia sobie takich działań właśnie na przykładzie ,,Bolka i ekipy" przez współczesną patriotyczną część społeczeństwa (która jest dziś o niebo bardziej zorientowana w tych rach, niż dwadzieścia lat temu, co zawdzIęcza w dużej mierZe publicystyce prawicowej), ALE GŁÓWNIE DLATEGO, ŻE KBWIACY I PODWIESZONA POD NICH NOMENKLATURA NIE SĄ DŁUGOTERMINOWO, ANI KTÓRTKOTERMINOWO ZASPOKOIĆ JAKICHKOLWIEK POTRZEB TEJ WARSTWY.

    Odpowiedź na działania alternatywne mam zatem taką: wolę wzmacniać swoje zasoby oraz działać oddolnie w pewnych środowiskach, przygotowując się na starcie realne, takie jak Solidarność stoczyła z komuną, tylko tym razem zwycięskie, niż zabierać głos na spotkaniu z posłem czy europosłem PiSu czy Korwina, i tak wiedzącym wszystko lepiej i spieszącym się by zakończyć spotkanie, bo czas już na kolację sławnej z dobrej kuchni miejscowej restauracji.


    Zaznaczam, że Pańską działalność publicystyczną traktuję bardzo pozytywnie właśnie dlatego, że serwuje Pan solidna przemyślenia, a nie propagandę, dlatego zasięg czasowy i personalny ich oddziaływania nie jest zakreślony mapami aktualnych przepychanek partyjniackich.

    Gdyby jeszcze rokowały one jakieś nadzieje! Niestety.


    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  25. Wojciech Miara,

    Dziękuję Panu za obszerną i ciekawą wypowiedź. Nie będę polemizował z ocenami na temat PiS-u, bo w wielu poruszonych przez Pana sprawach, całkowicie je podzielam i sam mógłbym dodać kilka innych argumentów. Gdy przeczytałem dzisiejszą wypowiedź pana Kaczyńskiego, w której "rzuca rękawicę" Tuskowi (w postaci "pakietu demokratycznego") oraz wyraża pozytywną opinię o Pawlaku, w roli premiera "rządu technicznego", z trudem powstrzymałem się przed zamieszczeniem komentarza na tt. Zdecydowała pewność, że treść takiej krytyki nie zostanie zrozumiana i szkoda czasu na komentowanie podobnego bełkotu.
    http://wpolityce.pl/polityka/205243-rzucilismy-rekawice-kaczynski-chce-pojedynkow-oko-w-oko-z-tuskiem-i-apeluje-o-poparcie-dla-pakietu-demokratycznego

    W kontekście naszej rozmowy, istotne jednak jest stwierdzenie zawarte również w Pańskim komentarzu - "dziś nie ma innej alternatywy". Na początku tego roku, w tekście "DLA TYCH KTÓRZY NIE MAJĄ WYJŚCIA" przypomniałem, jak przed kilkoma laty Tomasz Sakiewicz podzielił się następującą uwagą: „Ostatnio znany z dyplomatycznych talentów polityk PiS Adam Lipiński przekonywał mnie, że wyborcy nie mają wyjścia i muszą poprzeć jego partię i wyznaczonego przez nich kandydata na prezydenta: bez względu na to, co PiS zrobi i z kim się zbrata."
    Napisałem wówczas, że pan Lipiński i wielu innych polityków Prawa i Sprawiedliwości nadal trwają w takim przeświadczeniu. Tym łatwiejszym, że znajdują wsparcie w przyzwalającym milczeniu „naszych” środowisk, którym każda krytyczna uwaga na temat PiS wydaje się niedopuszczalna.
    Mam zatem świadomość, jakiego rodzaju jest to konieczność. Jeśli mimo to chciałbym próbować dotrzeć do tych ludzi i namawiam elektorat PiS do "dyscyplinowania" swoich reprezentantów, to (przyznaję) - jest to ostatnia próba. Podyktowana wyłącznie nakazem rozumu i okupiona zaciśnięciem zębów.

    Nie podejmę się rozstrzygania, czy i jaka szansa pojawi się za rok, dwa, pięć lat. Uważam, że póki trwa III RP, żadna antysystemowa opozycja nie zaistnieje i nie zdobędzie znaczącego poparcia. By zbudować taką strukturę należałoby wrócić do działalności konspiracyjnej, co z kolei jest niemożliwe, choćby ze względu na całkowitą nieznajomość reguł konspiracji przez młode pokolenie. Ludzie wychowani "na internecie" nie mają bladego pojęcia o takich zasadach, a w warunkach obecnego reżimu każda "niedemokratyczna struktura" będzie poddana inwigilacji służb i represjom.
    Natomiast Pańska odpowiedź na pytanie: co robić w tej sytuacji? - zasługuje na uwagę.Gdybyśmy rozmawiali przed rokiem, potwierdziłbym, że z nadzieją patrzę na fakt, iż "następuje bardzo silna przebudowa świadomości wielkiej części społeczeństwa, w tym młodzieży w szczególności". Dziś także dostrzegam takie procesy, ale - w perspektywie najbliższych lat - nie wiążę z nimi nadziei. Wydarzenia ostatnich miesięcy pokazały, że te procesy nie mają większego wpływu na zachowania społeczne. Nie mają zaś, bo wielce szkodliwą rolę "hamulcowego" pełni dziś partia opozycyjna i hierarchia kościelna. Póki te środowiska będą oddziaływały na ludzi młodych, każda próba protestu i społecznego sprzeciwu zostanie skanalizowana. Nie mam co do tego wątpliwości. Tak jest od 2010 roku i nic nie wskazuje, by miało się to zmienić.

    cdn.

    OdpowiedzUsuń
  26. Wojciech Miara -

    cd,
    Być może większość obserwatorów życia społecznego III RP nie potrafi tego zrozumieć, ale ostatni "wysyp" różnych tematów obyczajowych,związanych z kwestiami moralnymi i etycznymi, które silnie rozbudzają emocje i angażują uwagę, nie wydaje się rzeczą przypadkową.
    Protesty w sprawie prof.Chazana, oburzenie na HGW, sprzeciw wobec łamania klauzuli sumienia czy niezgoda na bluźnierczą inscenizację - są rzeczami słusznymi i potrzebnymi. Jeśli jednak w tym samym czasie nie organizuje się manifestacji przeciwko reżimowym łajdakom, nie wzywa do ogólnopolskich strajków i obywatelskiego nieposłuszeństwa, nie mówi Polakom, w jakim państwie żyją i z kim mają do czynienia, a przeciwnie - gasi sprawiedliwy gniew bełkotem o demokracji i uprawia parlamentarną fikcję, rzecz wygląd całkowicie inaczej.

    Nie wykluczam, że ma Pan rację pisząc, że próby skanalizowania ruchów młodzieżowych będą nieskuteczne, bo reżim nie ma nic do zaproponowania tej grupie. Cóż jednak, gdy tę rolę przejmują "nasze" środowiska?
    Prędzej czy później pojawia się również kwestia przywództwa i kierowania takimi ruchami. Tu byłbym już mocno sceptyczny i oczekiwał raczej sztucznego kreowania takich postaci niż naturalnych procesów tworzenia autorytetu. Trzeba jeszcze wielu lat i kilku pokoleń, by zwalczyć szereg stereotypów i mitologii oraz nauczyć nas samodzielnego myślenia.
    Dostrzegam natomiast, że Pańskie przemyślenia są w wielu miejscach zgodne z tym, co pisałem w tekście "Długi marsz" z 2011 roku. Postulaty zawarte w tym tekście są nadal aktualne, a w obecnej chwili wręcz niezbędne do rozpatrzenia.

    cdn.

    OdpowiedzUsuń
  27. Wojciech Miara,

    cd.

    Pozwoli Pan, że na zakończenie przypomnę fragment, który koresponduje z Pańskimi refleksjami:
    - Ci, którzy chcą przetrwać, muszą zacząć budować autentyczną wspólnotę: odtworzyć język, powołać media, propagować polską kulturę i styl życia. Każda gazeta, książka czy film wydane poza obiegiem propagandy mają odtąd wartość kamieni, z których powstanie solidna barykada. Stowarzyszenia i organizacje obywatelskie będą zaczątkiem wolnej społeczności, a oddolne inicjatywy i ruchy społeczne uderzą w monopol władzy. Podstawą takiej wspólnoty może być tylko rodzina, dom, środowisko zawodowe, krąg znajomych. Partia opozycyjna, jeśli chce przetrwać, musi zrezygnować z ciułania wyborców i zainicjować powszechny ruch obywatelski w oparciu o twardy, klarowny przekaz.
    Integracja na poziomie całego społeczeństwa i poszukiwanie więzi ze stronnikami obecnej władzy – wydają się niemożliwe. Nie możemy być razem, bo ich i nasze drogi prowadzą w różnych kierunkach, a obecna III RP jest rezultatem budowania takiej fałszywej wspólnoty.
    To państwo musi upaść, z jego mediami, instytucjami i samozwańczymi elitami. Mamidła „zgody narodowej” i bełkot rzeczników „porozumienia” służą podtrzymywaniu groźnej fikcji i konserwują wrogi, patologiczny twór.
    Nie ma dialogu z kimś, komu trzeba udowadniać, że tragiczna śmierć Polaków wymaga wyjaśnienia i pamięci.. Nie ma dialogu z łgarzem, skrytym za mianem dziennikarza, który z kłamstwa uczynił narzędzie pracy. Nie ma polemiki z chamem drwiącym z ofiar tragedii ani z umysłowym kaleką powtarzającym rosyjskie brednie.
    Szczególnie szkodliwe jest czerpanie z przekazu ośrodków propagandy, podążanie za ich wydzielinami i opiniami, zachłystywanie każdym śmieciem wytworzonym w rządowych rozgłośniach. Takie zachowanie wyróżnia osoby chwiejne, niezdolne do własnych ocen i samodzielnego myślenia. Jeśli dotyczy polityków opozycji lub środowisk deklarujących sprzeciw – jest dowodem ich słabości i intelektualnych ograniczeń, zaś obsesja polemiki z tezami propagandystów zawsze wyraża niepewność własnych racji, wskazuje na kompleksy i tchórzostwo. Zamiast dyskutować z oszustami lub tracić energię na odpieranie bełkotu idiotów – lepiej tworzyć niezależne środki przekazu i samodzielnie opisywać rzeczywistość.
    Pora również, by naiwną wiarę w zwycięstwo zastąpić rzetelną wiedzą o tym - jak wygrać, a w miejsce prostych definicji i dumnych haseł nauczyć Polaków historii i racjonalnego działania..
    To postulaty minimum, zaledwie na przetrwanie. Chcąc osiągnąć więcej – trzeba obalić kolejne mity i przekroczyć zakazane granice. Zasłużyć na nienawiść i samotność, poczuć się mniejszością we własnym kraju.
    Czeka nas długi marsz. Tak długi, jak przewlekła będzie agonia III RP. Można zostać po drodze z milionami polskojęzycznych apatrydów lub dojść do wolnej Polski.
    Na tym będzie polegał wybór.

    http://bezdekretu.blogspot.com/2011/10/dugi-marsz.html

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A. Ścios,

      dziękuję Panu za tak obszerne odniesienie się do mojego wpisu.

      Pozdrawiam Paan

      Usuń
  28. Widział Pan to, Panie Aleksandrze?


    http://vod.gazetapolska.pl/7609-ruskie-byly-przy-tym-tylko-pierogi#

    "Ruskie to były przy tym tylko pierogi..." :))))

    Z Maciejem Wąsikiem Przewodniczącym Klubu Radnych PiS w Radzie m.st. Warszawy, byłym wiceszefem CBA rozmawia Jacek Sobala.

    ----------------------------------------------------------------

    Trzeba by podesłać Gadowskiemu. Mam nadzieję, że wiceszefa CBA (tego prawdziwego CBA, Mariuszowego) nie nazwie wymądrzającym się mędrkiem i mącicielem.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  29. Poza tym...

    Zajrzałam szybko tylko na 3 portale i powiem Panu, że nie jest lekko, nawet z zaciśniętymi zębami!

    Pakiet "demokratyczny", rzucanie rękawicy (demokratycznej?) człowiekowi, któremu wielu Polaków imiennie odmawia wszelkiej zdolności honorowej podpisując apel prof. Żaryna zamieszczony wPolityce: KLIK

    Cyt. fragment:

    "Apelujemy o podpisywanie się pod stwierdzeniem o utracie przez Donalda Tuska polskich praw honorowych. Ludziom bez honoru nie podaje się ręki, milczy się w ich towarzystwie, wolno im splunąć pod nogi. Są nieobecni w naszych sercach i umysłach, jako ludzie zachowujący się niegodnie. Osobnicy bez honoru i godności nie są zapraszani do domów ludzi uczciwych, podobnie jak w opinii publicznej przestępcy, którym prawo stanowione nie potrafiło sprostać."

    A jakby tego było mało - zgoda na "technicznego" inżyniera Pawlaka!!!

    Cyt.

    "Jeżeli chodzi o pana Pawlaka, to jeżeli będzie poważny projekt odejścia tego rządu i wprowadzenia rządu technicznego, który doprowadzi do wyborów – to kwestia pakietu demokratycznego i zmian w ordynacji – to jesteśmy w stanie to rozważyć!"

    Naprawdę ręce opadają.

    A już zwłaszcza, kiedy się przed chwilą przeczytało =>TO.

    Wyłączę się chyba na kolejny tydzień, bo kiedy jeszcze czytam na blogu Pańską odpowiedź dla p. Wojciecha Miary: To postulaty minimum, zaledwie na przetrwanie. Chcąc osiągnąć więcej – trzeba obalić kolejne mity i przekroczyć zakazane granice. Zasłużyć na nienawiść i samotność, poczuć się mniejszością we własnym kraju.

    To robi mi się lekko nieprzyjemnie.

    Inna sprawa: czy nie jesteśmy tą "mniejszością we własnym kraju" co najmniej od siedmiu lat? A po prawdzie - to od zawsze? Był czas przywyknąć (jak mówi babcia Pawlakowa w "Samych swoich") - myślę jednak, że za nic nie wolno "przywykać" i godzić się na rolę poniewieranej ofiary.

    W każdym razie ja się nie godzę. Przenigdy!


    Pozdrawiam raz jeszcze

    OdpowiedzUsuń
  30. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  31. NARRACJA JUŻ GOTOWA?

    Ostatnie sekundy rozmowy przechwyconej przez Ukraińską Służbę Bezpieczeństwa:


    Bojowik: = Bojownik = "Separatysta" => w przekładzie z nowomowy: kremlowski terrorysta.

    - Po samolietu sbitomu w rajonie Snieżnowo -Toreza.
    Eto okazałsa passażirskij. Upał w rajonie Grabowo, tam morie trupow, żenszczin i dietiej. Sejczas kozaki tam smotriat. Eto wsio.

    - Po telewizoru pieredajut, czto w rodie kak AN-26, transportnik, no goworiat napisano na niom "Małazijskije awialinii". I czto on diełał na territorii Ukrainy?


    gen.(?) M. Kozicin (interpretuje):

    - Znaczit zawozili szpionow. Nie znaju, taa.
    Niech*j letat', siejczas wojna idiot.


    Bojowik:

    - Poniał.

    http://youtu.be/V5E8kDo2n6g?t=1m50s

    http://wpolityce.pl/swiat/205497-telewizja-bielsat-sbu-publikuje-zapis-rozmowy-separatystow-o-zestrzeleniu-samolotu-nie-ma-juz-watpliwosci-kto-to-zrobil

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Maciej Lasek na to:

      „Rosyjska komisja MAK ma pełne prawo, aby badać tę katastrofę”

      http://wpolityce.pl/swiat/205502-maciej-lasek-w-tvp-info-rosyjska-komisja-mak-ma-pelne-prawo-aby-badac-te-katastrofe

      Usuń
    2. Tutaj jest masa bieżących informacji o tym, jak to ujął tow. Komorowski, "tragicznym w skutkach wypadku":

      https://twitter.com/euromaidan

      Nawiasem ukraińskie media są o niebo wiarygodniejsze i zwyczajnie ciekawsze niż to polskie, przepraszam za wyrażenie, ścierwo, na które szkoda czasu.

      Ciekawsze pewnie dlatego, że "prawda jest ciekawa".

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. Na koniec tylko dwie cytaty z tego źródła

      "Jeśli to rzeczywiście pasażerski liniowiec, to to zrobiliśmy nie my"

      Aleksander Borodaj, premier samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej

      ..........

      "Wam co, stanie się lżej, jeśli się dowiecie, kto zestrzelił samolot?"

      Leonid Kałasznikow, przewodniczący komisji do spraw międzynarodowych Dumy Państwowej Federacji Rosyjskiej



      Z twittera Euromaidanu:

      Usuń
    4. Reżimowym mediom nad Wisłą zakazano wypowiadać słowo: SMOLEŃSK

      Usuń
    5. kazef,

      ciekawe natomiast, dlaczego jeszcze na temat malezyjskiego samolotu nie wypowiedział się Bronisław Komorowski. Z reguły na drugi dzień po wypadku lotniczym zna on już jego przyczyny i ogłasza je światu jako ,,boleśnie oczywiste".

      pozdrawiam Pana

      Usuń
    6. Pani Urszulo,

      Portal wPolityce i publikujący tam autorzy uparcie używają określeń "prorosyjscy separatyści" lub "bojownicy". To oczywista dezinformacja, bo na Ukrainie nie ma żadnych separatystów lecz wyszkoleni przez Moskwę agenci i najemnicy.
      Nie muszę dodawać, że określenia te są używane wyłącznie przez rosyjskie media i stanowią istotny element dezinformacji. Nie przypuszczam, by światli żurnaliści o tym nie wiedzieli.
      Szczególnie fałszywie brzmi przekaz tego portalu, gdy odwołuje się do wypowiedzi polityków ukraińskich lub relacji tamtejszych mediów. Fałszywie, ponieważ żaden Ukrainiec nie powie o rosyjskich bandytach "separatyści", a tym bardziej nie nazwie ich "bojownikami". W mediach ukraińskich nie używa się takich określeń.

      Pozdrawiam

      Usuń
  32. @Wojciech Miara

    Wypowiedział się. W swoim stylu. Jak pamiętamy przyczyna katastrofy smoleńskiej była dla niego "arcyboleśnie prosta". Zestrzelenie malezyjskiego samolotu to dla niego z kolei "tragiczny w skutkach wypadek".

    http://niezalezna.pl/57425-komorowski-o-zestrzelonym-przez-rosjan-samolocie-tragiczny-w-skutkach-wypadek

    Dziś zabrał głos Antoni Macierewicz:

    Wczoraj malezyjski samolot został zestrzelony przez rosyjską rakietę. Rozbił się w okolicach miasta Torez – niedaleko Doniecka. - Musimy w tej sytuacji wrócić oczywiście do zbrodni smoleńskiej – nie ma co do tego wątpliwości. Gdyby nie aprobata Donalda Tuska na rosyjską wersję zbrodni smoleńskiej, nie doszło by dziś do tych tragicznych wydarzeń - mówi w rozmowie z niezalezna.pl wiceprezes PiS Antoni Macierewicz.

    Jak w tym kontekście zachowania rządu wygląda dziś bezpieczeństwo Polski?

    Antoni Macierewicz: - Prawo i Sprawiedliwość domaga się natychmiastowego zwołania Komisji Obrony Narodowej. Liczymy na to, że Tomasz Siemoniak przyjdzie i przedstawi jednoznaczne, stanowcze stanowisko rządu Donalda Tuska. My nie wyrażamy zgody na taki stan rzeczy, w którym rząd zamiast bronić niepodległości Polski zajmuje się prywatnymi interesami poszczególnych przedstawicieli rządu, nawet jeżeli dla Polski miałaby płynąć korzyść z ew. zajmowania przez premiera najwyższych stanowisk. Dzisiaj zagrożone jest bezpieczeństwo i pokój w Europie. To dotyka naszych najżywotniejszych interesów. Stanowisko polskiego rządu musi być absolutnie jednoznaczne i musi ono stać po stronie Ukrainy. Musimy w tej sytuacji wrócić oczywiście do zbrodni smoleńskiej – nie ma co do tego wątpliwości. Gdyby nie aprobata Donalda Tuska na rosyjską wersję zbrodni smoleńskiej, nie doszło by dziś do tych tragicznych wydarzeń. 10 kwietnia 2010 roku się to wszystko zaczęło. Międzynarodowa Komisja w sprawie zbrodni smoleńskiej jest tak samo potrzebna jak Międzynarodowa Komisja w sprawie wczorajszej zbrodni, która miała miejsce w Ukrainie.

    To co się dzieje obecnie na Ukrainie, ta sytuacja wygląda jak test dla przywódców państw zachodnich i również dla prezydenta Obamy. Czy świat zachodni i przywódcy zdadzą ten egzamin?

    AM: - W tym jest więcej racji niż można by sobie wyobrażać. Ten akt terrorystyczny miał na celu właśnie dokonanie podziału, wymuszenie, sterroryzowanie Europy Zachodniej i państw Unii Europejskiej w kierunku rozwodnienia sytuacji. Chodzi o to aby nie obarczać odpowiedzialnością tych, którzy naprawdę to zrobili. Chodzi również o izolowanie Stanów Zjednoczonych, które podejmą bardziej zdecydowane i jednoznaczne działania. To by wskazywało na to, że ten akt z góry miał długofalowe funkcje polityczne zmierzające do zwasalizowania Unii Europejskiej. Ona sama pozostawiona na pastwę Rosji będzie musiała akceptować dyktat rosyjski, a pozostawione sobie samemu Stany Zjednoczone zajmą dużo bardziej radykalne stanowisko.

    Poseł PiS zwraca uwagę jak wielką wagę ma w obecnym momencie zachowanie polskiego rządu.

    - Wydaje się, że tu kluczową rolę ma Polska i dlatego tak bardzo szokujące jest stanowisko Komisji Badania Wypadków Lotniczych, Macieja Laska, osobistych ekspertów Donalda Tuska, którzy mówią, że to MAK powinien badać tą katastrofę. To jest kpina z ofiar tej tragedii i akt politycznego lobbowania na rzecz Rosji, nie ma co do tego wątpliwości. Przecież ten akt terroru został dokonany przez żołnierzy rosyjskich, przez żołnierzy specnazu, przez żołnierzy GRU – to oni dowodzą tymi siłami na terenie Ukrainy i oni są za to odpowiedzialni. Uruchomiono już agenturę wpływu i udział w takiej tonacji osobistych przedstawicieli Donalda Tuska jest skandalem. Ci ludzie powinni być natychmiast zdymisjonowani – mówi w rozmowie z naszą reporterką Antoni Macierewicz.

    http://niezalezna.pl/57442-antoni-macierewicz-dla-niezaleznapl-wszystko-zaczelo-sie-10-kwietnia-2010-roku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kazef,

      faktycznie. nic dodać, nic ująć.

      pozdrawiam

      Usuń
  33. ???

    DLACZEGO KACZYŃSKI (I CAŁY PiS) MILCZĄ W SPRAWIE OCZYWISTEJ ZBRODNI WOJENNEJ!!!

    Dlaczego wypowiada się tylko Antoni Macierewicz?!!

    Czy Prezes nadal uważa, że on o Rosji / Smoleńsku / Ukrainie wypowiadać się nie powinien, bo zepsuje sobie wizerunek i spadną mityczne słupki sondażowe?

    To aż nie do wiary, ale dzisiaj, kiedy należy wykorzystać każdą sekundę wzburzenia świata straszną tragedią nieszczęsnych ludzi, i wykorzystać na przypomnienie temu światu O PRECEDENSIE W SMOLEŃSKU - wg niezależna.pl - PREZES PIS UPRAWIA SWOJE ULUBIONE GRY GABINETOWE - I "JEDNOCZY" SIĘ Z GOWINEM I Z ZIOBRĄ! (Z tym ostatnim zapewne w wyniku skutecznego szantażu ze strony "Zbynia", i wspierającego go ojca Rydzyka, że się obaj "zjednoczą" z Ruchem Narodowym!).

    TAK BYĆ NIE POWINNO!!!

    SĄ PRZECIEŻ JAKIEŚ PRIORYTETY, A CHOĆBY POCZUCIE STOSOWNOŚCI / PRZYZWOITOŚCI, JEŚLI ZATRACIŁO SIĘ ZDOLNOŚĆ OCENY POLITYCZNEJ I HIERARCHIZOWANIA WAGI SPRAW.

    PiS "wypuszcza" Macierewicza, reszta milczy (z Prezesem na czele), tymczasem "punktuje" (znakomicie) Tusk, do którego obalenia dąży się aż obsesyjnie, zatracając zdolność dostrzegania innych rzeczy. Stokroć (w tej chwili) ważniejszych!

    PAP
    Donald Tusk: tragedia na Ukrainie nie może zostać bez reakcji. Mamy do czynienia z aktem terroru, nawet jeśli jej sprawcy będą twierdzili, że to pomyłka.

    Komorowski, który poza "solidaryzowaniem się z Ukrainą" nie zdobył się na słowo potępienia, ma się wypowiedzieć o 18-tej po spotkaniu z Tuskiem.

    DLACZEGO TERAZ NIE ODBYWA SIĘ KONFERENCJA PRASOWA PiS I NIE PADAJĄ MOCNE SŁOWA KACZYŃSKIEGO??? Tym bardziej że prezydent.pl sam się "podkłada".

    Skoro media, poza internetem, w którym NA SZCZĘŚCIE! - są wzmianki o analogiach smoleńskich, zostały zabetonowane przed "skojarzeniami" i - jak napisał Kazef - zakazano im wypowiadać słowo: SMOLEŃSK, to kto ma o tym mówić na miłość boską?!

    MUSI BYĆ OFICJALNE, MOCNE STANOWISKO PiS, łącznie z domaganiem się wyjaśnienia sprawy Smoleńska przez komisję międzynarodową.

    Bo jeśli nie teraz, to kiedy?
    Za "technicznego" premiera Pawlaka?

    ZGROZA!!!

    Pozdrawiam Pana Aleksandra i wszystkich Państwa,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postanowiłam przytoczyć całą notkę z niezależnej (sprzed 1,5 h), po jej przeczytaniu pewnie zrozumiecie Państwo, dlaczego ogarnęła mnie zgroza!

      Dodano: 18.07.2014 [15:19]

      Kaczyński: podziały na bok.

      Po wybuchu afery taśmowej uznaliśmy, że trzeba odłożyć na bok podziały, bo wymaga tego nadzwyczajna sytuacja. Zjednoczenie jest potrzebne, ale nie można się kierować partykularnymi interesami. Gdybym stosował normalne zasady uprawiania polityki, to poczekałbym, aż Ziobro i Gowin skruszeją - powiedział Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”.

      Prezes PiS był pytany, co łączy go z poglądami Jarosława Gowina. „Połączył nas bardzo krytyczny stosunek do obecnej władzy i opisywanie jej w kategoriach nie politycznych, ale prawno-karnych” - odparł Jarosław Kaczyński.

      Prezes PiS podkreślał, że nie ma szans na koalicję z Nową Prawicą. Powodem jest jej lider – Janusz Korwin-Mikke.

      „Jego obecność w życiu publicznym jest, łagodnie mówiąc, nieporozumieniem.(…) Mam bardzo krytyczny stosunek do Boniego, ale konfliktów się w ten sposób nie rozstrzyga. Jeśli Korwin-Mikke ma ambicje bokserskie, to niech idzie do klubu. Gdy ktoś mu odda, to może się uspokoi” - stwierdził Jarosław Kaczyński.

      Prezes PiS był pytany, czy jego partia siądzie do ewentualnych rozmów z lewicą, jeśli ta złoży wniosek o konstruktywne wotum nieufności.

      Na pewno siądziemy. Będziemy poważnie rozważać poparcie dla ich wniosku, oczywiście jeżeli nie zaproponują na premiera Anny Grodzkiej (śmiech)” - zażartował Kaczyński.

      . . .
      . . .

      Usuń
    2. Pani Urszulo,

      W PRL-u taki czas nazywało się "sezonem ogórkowym". Czytając brednie wypowiadane przez prezesa PiS w m-cu lipcu, przypuszczam, że czas ten będzie odtąd nazywany "sezonem Kaczyńskiego".

      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Wczoraj pomiędzy informacjami o zestrzeleniu Boeinga na głównej stronie niezaleznej znajduję zdjęcie JK i hasło "Trzeba zjednoczyć obóz niepodległościowy". Jutro jakiś, pożal sie boże, kongres.
      Dla mnie od dawna największą legitymacją J. Kaczyńskiego do bycia liderem opozycji są reżimowe ataki na niego. (Ale na Macierewicza są większe)
      Od dawna nie rozumiem też tego dogmatu, że J.K. jest politycznym geniuszem.
      Pozwolę sobie: dla mie jest politycznym durniem. Powoli staje się też oszustem. Oszustem swoich wyborców.
      Czy zlikwidowany brat jest alibi Jarosława na wszelkie posunięcia?
      Skoro dla PiS Smoleńsk się nie liczy, to wszelkie warunki do zjednoczenia z nimi spełnia SLD. SLD punktuje Tuska jeszcze sprawniej od PiSu.

      Tu nie trzeba nic jednoczyć. Obóz niepodległościowy od 10.04.10 zjednoczył się tak, że odcedzono większość plew.

      Usuń
  34. Macierewicz: Katastrofa boeinga to zbrodnia wojenna

    To zbrodnia wojenna Rosji, a my mamy do czynienia z próbą obarczania odpowiedzialnością za tę katastrofę Ukrainy. To klasyczne zachowanie, analogiczne do zbrodni na polskim prezydencie. Wtedy winą próbowano obarczyć polskich pilotów – mówił na antenie Telewizji Republika Antoni Macierewicz, wiceprezes PiS.

    – Gdybyśmy mieli do czynienia z tragiczną pomyłką, to Rosjanie powiedzieliby, że chcą to zbadać otwarcie i doszło do pomyłki. Teraz dzieje się zupełnie odwrotnie. Na świecie chcą to rozmyć, mówiąc, że nie wiadomo, kto to zrobił – wyjaśnił.

    Komentuje również postawy polskich polityków po katastrofie malezyjskiego samolotu, przytaczając przy tym prawdopodobnie słowa Macieja Laska.

    – Jestem przerażony wypowiedziami polskich polityków, którzy stwierdzają, że tę zbrodnię powinien badać MAK. To są rzeczy niebywałe, ten człowiek powinien być natychmiast zdymisjonowany, bo w pełni stanął po stronie rosyjskiej, ale premier milczy.

    Antoni Macierewicz dostrzega analogię między wydarzeniami z 10 kwietnia 2010 roku a wczorajszą katastrofą Boeinga 777.

    – Analogią katastrofy smoleńskiej z wczorajszym wydarzeniem jest działanie strony rosyjskiej, która przerzuca winę na najbardziej pokrzywdzonego. To, co się stało w Polsce 10 kwietnia to tylko początek – stwierdził. – Musimy mieć świadomość, że ci, którzy to zaczęli, będą to kontynuować.

    http://telewizjarepublika.pl/macierewicz-katastrofa-boeinga-to-zbrodnia-wojenna,9391.html
    _____________________________________________________________


    Dlaczego to nie jest oficjalne stanowisko całej partii i prezesa Kaczyńskiego?

    OdpowiedzUsuń
  35. Pani Urszulo,

    Te same pytania zadaję od wczoraj, twierdząc nadto, że informowanie dziś "wolnego świata" o Smoleńsku to OBOWIĄZEK odpowiedzialnej opozycji. Jeśli tego obowiązku nie spełni - nie zasługuje na wsparcie i pomoc. To trzeba sobie wyraźnie powiedzieć.
    W tej kwestii, nie interesują mnie prywatne poglądy panów posłów, cudowne "strategie" Jarosława Kaczyńskiego ani partyjne gierki.
    Obowiązek mówienia dziś o zbrodni smoleńskiej wynika z polskiej racji stanu - której wierność opozycja nam deklaruje. Dlatego nie oczekuję niczego od Tuska czy Komorowskiego, lecz od tych, którzy chcą uchodzić za polską reprezentację.
    Tu jest ogromne pole do nacisków ze strony elektoratu PiS. Na "nasze" media nie liczę.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  36. Za tt AŚ

    Trzeba przyjąć, że sojusz rosyjsko-niemiecki jest dziś śmiertelnym zagrożeniem - http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1180948,Katastrofa-malezyjskiego-boeinga-Merkel-nie-ma-alternatywy-dla-dialogu-z-Putinem - i … traktować Merkel jako alter ego Putina.

    Art.

    Kanclerz Niemiec powiedziała, że bardzo wiele poszlak wskazuje na zestrzelenie malezyjskiego samolotu. Skrytykowała politykę Rosji wobec Ukrainy, ale zastrzegła, że nie istnieje alternatywa dla dialogu z Władimirem Putinem.

    -----------------------------------------------------------------------------

    A jeżeli potwierdzi się w 100% - co wszyscy rozumni ludzie wiedzą od wczoraj - że to ruskie zestrzelili 300 lecących na wakacje pasażerów Boeinga, w tym 80 dzieci i niemowląt, kto wie, czy nie z własnego terytorium - TO WTEDY CO, FRAU RIBBENTROP?

    Nadal będzie wieczna "przyjaźń" ZSSR <--> DDR?

    Bo tak to zaczyna wyglądać i myślę, że kwity na panią pastorównę z NRD musi mieć Putin bardzo mocne skoro ta nie daje się wyprzedzić w wiernopoddańczym zapewnieniu o swej wyrozumiałości dla "sojusznika"- bandyty i zbrodniarza wojennego.

    OdpowiedzUsuń
  37. W artykule http://www.defence24.pl/news_niewyszkolona-zaloga-mogla-zestrzelic-samolot-jak-dziala-system-buk-rekonstrukcja czegoś jednak zabrakło. A mianowicie wyraźnego stwierdzenia,że reżim Putina od końca ubiegłego roku miał wystarczająco dużo czasu,by wyszkolić prokremlowskich terrorystów,że przez dziurawą granicę ukraińsko-rosyjską idą transporty rosyjskich środków wojennych,że Rosja wysyła swoich wyszkolonych terrorystów (tzw. "zielone ludziki" bez oznaczeń na mundurach),że Rosja -przynajmniej na Krymie-posiada swoje formacje militarne,a na terenie wschodniej Ukrainy posiada własne ośrodki dywersji.Nie wierzę w żadnych przypadkowych "elektroników" naprawiających "przejęty systemy rakietowe Buk" ,"żeby pomóc bratniemu narodowi".(wg. http://www.tvn24.pl/prokremlowski-politolog-rosyjscy-elektronicy-naprawiaja-rakietowy-system-buk,451057,s.html ),nie po tysiącach różnych informacji dotyczących wypowiedzenia wojny ukraińskim aspiracjom Majdanu np.:http://www.news2night.com/pl/news/genprokuratura-ukrainy-rossijskie-boeviki-vinovny-v-smerti-122-chelovek . Jest też dla mnie oczywiste,że rodzima wspólnota zbrodni smoleńskiej przyjmie optykę "izolacyjną":1)starając się izolować sprawstwo tragedii malezyjskiego samolotu od głównego inspiratora-reżimu terrorystów Putina- pod hasłem "to wyłącznie wina separatystów" oraz "tragiczny wypadek"-czego można się dowiedzieć z listu kondolencyjnego BK,2) budować fałszywy obraz Putina-demokraty,"który ochoczo udzieli wszelkiego wsparcia w wyjaśnianiu przyczyn tragedii",jako "prawdziwy człowiek miru-mir". Pytanie tylko,jak zachowa się tzw. "świat demokratycznych wartości"; po Czeczenii,po Gruzji,po Smoleńsku,po Krymie,po zamordowanych ofiarach na kijowskim Majdanie,przy kontynuowaniu "pragmatycznych biznesów" z reżimem terrorystów Putina-a w rzeczywistości współfinansując putinowski terroryzm,przy kontynuowaniu zachęcania putinowskich terrorystów "małym ruchem granicznym" ze zmilitaryzowanym okręgiem kaliningradzkim,przy braku jakiejkolwiek refleksji i dopuszczeniu szpiegowskiej misji funkcjonariuszy Putina w formie 'Open Skies' nad Polską w lipcu br. Jest oczywiste,że polityka "langsam-slowly" wobec terrorystycznego reżimu Putina ( skreślenie 'r' w stronę forsowania ewolucji) jeszcze raz zebrała swój krwawy plon nad Ukrainą,zaś rodzimi "regulatorzy"-w tym niestety część opozycji patriotycznej-służą wyłącznie "świętemu spokojowi"(a raczej "sile spokoju"),zbliżonemu do osławionej "walki z ekstremą". Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  38. Przypominają inni, nie Polska (z dążącą do przejęcia władzy patriotyczną opozycją włącznie). Niestety, wnioski niewesołe...

    Polecam wywiad wPolityce:

    Alain Besançon o zestrzeleniu malezyjskiego samolotu: Nie takie zbrodnie uchodziły Putinowi na sucho. Nie muszę chyba przypominać o katastrofie Smoleńskiej?

    http://wpolityce.pl/swiat/205632-alain-besancon-o-zestrzeleniu-malezyjskiego-samolotu-nie-takie-zbrodnie-uchodzily-putinowi-na-sucho-nie-musze-chyba-przypominac-o-katastrofie-smolenskiej-nasz-wywiad

    OdpowiedzUsuń
  39. Aleksander Ścios i Komentatorzy

    Materiał o hipotetycznym użyciu przez "separatystów" taktycznej broni jądrowej przeciwko Ukrainie. Dwie kremlowskie grupy rzekomo nie zgadzają się tylko co do rodzaju ataku i miejsca zastosowania uderzenia jądrowego, co do zasady i samej dopuszczalności ataku pozostają zgodne.

    http://maidanua.org/2014/07/o-vozmozhnom-prymenenyy-yadernoho-oruzhyya-objedynyonnymy-sylamy-terorystov/

    Panie Aleksandrze, czy bardzo pomylę się twierdząc, że jest to jednocześnie kremlowska dezinformacja służąca wywieraniu presji i szantażowi, i zarazem całkiem prawdopodobny scenariusz, który dopuszczają sowieccy bandyci?

    W tekstach o Syrii pisał Pan, że użycie tam przez Putina broni chemicznej jest sygnałem, niejako przygotowaniem do uderzenia jądrowego w innym miejscu, który to cios, o ile wreszcie nie nastąpi jakieś przebudzenie, świat równie gładko przełknie.

    W pełni zgadzam się z tym, o czym Pan wielokrotnie pisał: nie ma innej drogi powstrzymania Putina niż pełnoskalowa konfrontacja. Po pierwsze zaś całkowita gotowość do takiej konfrontacji w wymiarze psychologicznym i militarnym.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. viva cristo rey,

      Nie mam wątpliwości, że jedynie siłowa rozprawa z Rosją mogłaby zakończyć samowolę Putina. Niestety, to rozwiązanie jest nierealne.
      Nie z powodu rzekomej potęgi militarnej Rosji, bo państwo Putina jest karłem na glinianych nóżkach, ale z uwagi na wszechobecność tzw. georealistów i pomniejszych idiotów, którzy ubzdurali sobie,że Rosja jest mocarstwem, któremu przysługują szczególne prawa. Tłumacząc zaś własne tchórzostwo i mentalność raba, twierdzą, że konfrontacja z tym mocarstwem prowadziłaby do totalnej zagłady.
      Ja zaś w tej kwestii podzielam opinię Józefa Mackiewicza, którą niedawno sparafrazowałem na tt: Katastrofa,to nie śmierć połowy ludzkości w wojnie atomowej.Katastrofa,to życie całej ludzkości pod ruskim butem.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  40. ALEKSANDER ŚCIOS

    I wyszło szydło z worka, Panie Aleksandrze!

    Powołują komisję śledczą ds. zbrodni Macierewicza, czytaj: likwidacji WSI.

    QUI PRODEST?

    1. Komorowski i jewo komanda.

    Zrehabilitowani bohaterscy wojskowi esbecy, okrutnie i po nazistowsku (kto widział, żeby karać za współpracę z GRU?!!) potraktowani przez Komisję Weryfikacyjną wracają w glorii i zajmują lege artis odpowiedzialne i lukratywne stanowiska, głównie w "zbrojeniówce", ale i wszędzie tam gdzie trzeba. Po latach przymusowego postu znów, jak dawniej, "naprawdę rządzą tym krajem".

    2. Tusk i jewo komanda.

    Spełnia się ich marzenie, aby "zaje.ać PiS" i rządzić (niechby w charakterze pacynek) - do końca świata i jeden dzień dłużej, alias: ad mortem usrandum. Ruchy frakcyjne (tym razem "zjednoczeniowe") na prawicy tylko im w tym pomagają, bo stanowią dodatkowe pole do rozgrywania PiS.

    WNIOSEK:

    Po to, i tylko po to były "kelnerskie taśmy". I chytra taktyka: na początku sporo stracić wizerunkowo, aby potem odzyskać wszystko z nadwyżką, a przy okazji pozbyć się niepewnych członków szajki. No i mieć ustawioną kampanię wyborczą. W rytm oskarżeń PiS i Macierewicza.

    BONUS:

    Lud uwielbia igrzyska, więc będzie zachwycony i w odpowiednim czasie odpowiednio się odwdzięczy

    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Sikorski: Ty, ja uważam, że można zajebać PiS komisją specjalną w sprawie Macierewicza.
    Rostowski: No a co innego jest dzisiaj?
    Sikorski: No taaaak. Kaczyński się przyspawał do Macierewicza i teraz trzeba Macierewiczem ich obu na dno pociągnąć. To, co jest w materiałach prokuratorskich jest miażdżące. Można zrobić dwuletni cyrk. I niech oni się tłumaczą. Tam są straszne rzeczy. Wiem, bo byłem przy tym.
    Rostowski: Dobrze, tylko trzeba namówić. Musisz Donalda namówić.
    Sikorski: Donald się waha, ale lekko za. Powiedział: niewykluczone.


    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Skoro, wg. Szpaka, "cyrk" zapowiada się na dwuletni, obsłuży zarówno wybory samorządowe, jak i (przede wszystkim) przyszłoroczne: prezydenckie i parlamentarne. Ustawka z Latkowskim i Wprost oraz ich bohaterska obrona przez naszych walecznych dziennikarzy spełniła swoje zadanie w 150%.


    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo,

      Powołanie tej komisji to jeden z pierwszych efektów tzw. afery podsłuchowej.
      Oczywiście, nie jest to pomysł Sikorskiego, lecz dyrektywa środowiska WSI.
      Ponieważ staram się nie linkować do strony stowarzyszenia SOWA, kto zechce, znajdzie ją i przeczyta, co przed kilkoma miesiącami pisali na ten temat towarzysze z wojskówki.
      O takim scenariuszu informowałem już przed 6 miesiącami, w tekście "Reaktywacja-wyborcze myto".
      Nie chodzi też o żadną zemstę (jak twierdzi pan Kaczyński), lecz prosty w swojej logice plan przejęcia przemysłu zbrojeniowego.
      To jedyny powód, dla którego lokator Belwederu jest dziś tak zainteresowany "drogą na Zachód" i wzmacnianiem "polskiego potencjału obronnego".By ludzie WSI mogli otwarcie występować w roli "obrońców polskich interesów", trzeba ich prawnie rehabilitować i "przywrócić dobre imię".
      Ponieważ PiS współuczestniczy w tym scenariuszu (m.in.tekst "Belwederska pięść") ten aspekt jest zwyczajowo pomijany w wystąpieniach polityków opozycji i ludzi "naszych" mediów.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  41. WNIOSEK ROZSZERZONY:

    Jedynym z "partii i rządu", który nie stracił, a wyłącznie zyskał na ustawce okazuje się Komorowski - co niezbicie potwierdza jego inspirującą i dyscyplinującą rolę w "aferze taśmowej". Natomiast Sikorski - jak się wydaje - od dawna gra w drużynie belwederskiej.

    OdpowiedzUsuń
  42. Panie Aleksandrze,

    Jak Pan sądzi, czy doszłoby do powołania Komisji ds. reaktywacji WSI, gdyby nie - z kolei - aktywność na Ukrainie płk Putina i jewo komandy, która "zaowocowała" (utrzymując się w poetyce komorowskiej) zestrzeleniem przez bojców pasażerskiego samolotu Malaysia Airlines?

    Według mnie i bez komisji poradzonoby sobie w kampanii wyborczej, a reaktywacji panów w brązowych butach można było dokonać jednym ukazem, po wygranych wyborach prezydenckich i parlamentarnych. Jednak plany pokrzyżował... wypadek przy pracy? / zamierzone działanie?? - nieznanej (jak u nazistów) narodowości, tzw. "separatystów" / "rebeliantów" / "bojowników", czy jak tam ich jeszcze merdające przed tow. Putinem tchórzliwe rządy Europy i USA nazywają, i sprawa niebezpiecznie zaczynała przypominać Smoleńsk. Aby tego uniknąć - zdecydowano postawić na Komisję.

    Choć nie można chyba pominąć chęci odwetu "herosów z WSI", u których - wzorem Neronowym - serca zemsty wołają, a zemsta ofiary!


    Co Pan o tym myśli?

    I jeszcze jedno pytanie: bardzo mnie intryguje kwestia tego "przypadku". Opierając się na wypowiedziach osławionych ekspertów z pism lotniczych i komisji kwadratowej (nomina sunt odiosa) - jest to wersja niemal pewna, a pomylenie samolotu transportowego z pasażerskim zdarza się często i jest czymś oczywistym. Doznałam zatem szoku, gdy przed chwilą przeczytałam opinię gen. Skrzypczaka (on wprawdzie nie z lotnictwa, bo generałów - lotników wyeliminowano w Mirosławcu i potem - w Smoleńsku), ale w końcu generał, więc choć trochę na wojsku znać się powinien.

    Przytaczam za wPolityce:

    Według (gen. Skrzypczaka) to nie była pomyłka.

    Systemy rozpoznania i identyfikacji tak udoskonalono, że nierozpoznanie jest wręcz niemożliwe. Każdy samolot ma swoją charakterystykę. Moim zdaniem wiedzieli, że strzelają do cywilów -– stwierdził.

    ---------------------------------------------------------------------------------------

    A jak jest naprawdę? :)

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  43. O tym, że taśmy są narzędziem Litwina, nie musimy się nawzajem przekonywać - przecież ten temat zniknął już z wokandy, został zastąpiony korupcją w PSL'u, promocją kurwy w muszce, zdyskredytowaniem Latkowskiego (wywiad rzeka z mamą Iwony Wieczorek, poruszający codzienne serca).

    Jest jasne, że w atmosferze turbulentnej od bezpieczniackich wpływów i wpływików rodzi się przyszły zwycięzca wyborów, nowa partia, nowa koalicja.

    Jarosław Kaczyński, smiem twierdzić, to rozumie. Długo opierał się przed "zjednoczeniem" z pp. Ziobrą i Gowinem, którzy ze swoim połączonym elektoratem o sile statystycznego błędu, z całą pewnością zadecydują o zwycięstwie "prawicy".

    PiS nie jest jednak partią prawicową, tylko partią niosącą zanikłą już niemal społeczną solidarność. Szkoda, że ten właśnie element nie jest eksponowany przede wszystkim. Rozmawiałem dziś na cmentarzu w Międzybrodziu Żywieckim, z ojcem Dominikiem, staruszkiem pełnym dobrej energii, bezpośrednim, dowcipnym. Pożegnaliśmy p. Mirosławę Dziurzyńską, żonę patrona Górskiej Szkoły Szybowcowej "Żar", zmarła w pięknym wieku 95 lat. Spojrzał i spytał: dlaczego również do latania wkradło się zło pieniądza? Odpowiedziałem: to zaczęło się wtedy i nie zrobiliśmy nic, żeby temu przeszkodzić.

    I dalej nic nie robimy. PR PiS jest niedobry: zamiast podkreślić, że łączą się - mimo wcześniejszych błędów, oportunizmu i ambicji - ludzie, którzy zrozumieli, iż naczelną zasadą istnienia jest ludzka solidarność, że bez tej podstawowej sprawiedliwości osadzonej w każdym, nie ma mowy o wcieleniu największego imperatywu człowieka: "Nie lękajcie się", więc zamiast tego wszystkiego serwowany jest, także w "naszych" mediach fałsz, że "prawica" łączy się, żeby mieć większy elektorat.

    Co do Putina, to wszystko jest oczywiste. Śmierć tylu osób to ogromna tragedia, ale ta ofiara była jedynie kwestią czasu. Wiele wskazuje nie na prowokację, tylko pomyłkę, gdyż ujawniły się putinowskie mechanizmy zmierzające do zatarcia prawdy. Gdyby to była prowokacja, reakcja służb sowieckich (zaliczam do nich również obywateli GRU na terenie Ukrainy) byłaby subtelniejsza, przykryta szczelniejszą i dosadniejszą propagandą, bo dowody "ukrainskiej zbrodni" byłyby przecież już dawno przygotowane i gotowe do użycia przez sowieckie media".

    Jest tu kilka gier, ale widać wyraźnie, że na kanwie lęku przed Rosją, Komorowski chce przejąć władzę w zakresie zbliżonym do Łukaszenki.

    Jestem pewien, że Premier Kaczyński to widzi, ale jestem także pewien, iż zarówno on jak i Antoni Macierewicz liczą na to, że niewiele brakuje do zdestabilizowania relacji wewnątrz obecnego postbezpieczniackiego układu. Tak jak 25 lat temu zaangażowanie USA w sprawy europejskie dały niewielką, ale jednak furtkę do zmian, tak i dziś historia może się powtórzyć - taki jest chyba sposób myślenia PiS.

    Nie wiem, czy czy ten sposób myślenia wywołuje działania idące w dobrym kierunku - niekiedy ważne jest, aby działać, nie pozostawać biernym. Dlatego poczekałbym z krytyką PiS w tej chwili i z całych sił, jednak, jednoczył się w sprzeciwie nie tylko wobec obecnemu układowi, ale przede wszystkim wobec obecnego systemu wartości.

    OdpowiedzUsuń
  44. Przemek Łośko

    Trafił Pan idealnie "w toczku" - "naczelną zasadą istnienia jest ludzka solidarność, bez tej podstawowej sprawiedliwości osadzonej w każdym, nie ma mowy o wcieleniu największego imperatywu człowieka: "Nie lękajcie się".

    Bez celu i zarazem motoru, jakim jest miłość społeczna, nie mają sensu jakiekolwiek działania polityczne.

    Czy zestrzelenie liniowca było pomyłką - nie wiem, być może tak. Putin mógł to jednak zrobić na zimno, kalkulując zyski, wśród nich wołający o pokój dla terrorystów chór "impotentów moralnych" z Europy.

    Z końcówką zgadzam się w zupełności, pomimo wszystkie błędy już popełnione i te, które zostaną popełnione. Co nie zwalnia nas z obowiązku wskazywania ich opozycji, na miarę naszych sił i możliwości.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  45. Pani Urszulo,

    Temat zamachu terrorystycznego omawiam w tekście opublikowanym dziś w Gazecie Polskiej.
    Prawdopodobnie już dziś znajdzie się na blogu.
    Zamach nigdy nie jest dziełem przypadku, zaś opowieści (również wywiadu amerykańskiego) o przypadkowym zestrzeleniu przez tzw. separatystów, można włożyć między bajki.
    W tej sprawie toczy się mocna gra wywiadów, przy czym administracja Obamy (podobnie jak w przypadku Smoleńska, Bostonu i Syrii) prezentuje wobec Putina tradycyjną pozycję kolankowo-łokciową. Jednych to bawi, innych mniej. Rzecz gustu.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń