Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

czwartek, 22 sierpnia 2013

ANTYTUSKOWA REFORMA SŁUŻB


Gdyby planowaną obecnie reformę służb oceniać na podstawie niektórych komentarzy, mogłoby się okazać, że mamy do czynienia z pierwszym w historii III RP przypadkiem, gdy ośrodek rządowy dobrowolnie ogranicza swoje wpływy na formacje specjalne i pozbawia partię rządzącą jej „zbrojnego ramienia”. Większość obserwatorów jest bowiem zdania, że decydentami reformy są ludzie z ekipy Tuska.
Wówczas jednak trzeba zmierzyć się z pytaniami: dlaczego reżim PO-PSL miałby dążyć do ograniczenia uprawnień ABW i wzmacniania kompetencji służb wojskowych? Jaki cel miałaby reforma degradująca służbę podległą premierowi i tworząca nową, potężną formację (z połączenia Agencji Wywiadu ze Służbą Wywiadu Wojskowego) podporządkowaną słabemu szefowi MON? Dlaczego Tusk miałby rezygnować z nadzoru nad ABW i powierzyć Agencję ministrowi spraw wewnętrznych? Jaki interes miałaby grupa rządząca oddając swoje uprawnienia na rzecz „niezależnego zespołu” (powoływanego przez Sejm na sześcioletnią kadencję), który kontrolowałby operacje służb specjalnych?
Pytania można mnożyć, a jest ich tym więcej, że przez ostatnie pięć lat byliśmy świadkami procesu głębokiej „bondaryzacji” służb i ciągłego poszerzania uprawnienia Agencji. Decyzje legislacyjne podejmowane przez reżim w sprawach bezpieczeństwa zmierzały zawsze do skupienia władzy w rękach Krzysztofa Bondaryka i uczynienia z ABW „zbrojnego ramienia” partii rządzącej. To on i kierowana przezeń formacja mieli być gwarantem trwałości triumwiratu służb, biznesu i polityki i chronić interesy układu rządzącego.
Co zatem sprawiło, że Tusk przyjmuje nagłą dymisję Bondaryka, chce zdegradowania największej służby specjalnej i w najtrudniejszym okresie przedwyborczym pozbywa się narzędzi, dzięki którym mógłby odbudować swoją pozycję i kontrolować procesy społeczno-gospodarcze?
            Szukanie wyjaśnień w sferze emocji lub kojarzenie reformy ze sprawą Amber Gold, jest oczywistym nieporozumieniem. Na długo przed tym, nim afera ujrzała światło dzienne obserwowaliśmy masowe ucieczki funkcjonariuszy ABW (do sierpnia 2012 roku odeszło 345 osób) oraz wymuszone dymisje wszystkich zastępców Bondaryka. Najwyraźniej już wówczas wiedziano o planowanych zmianach i utracie przywilejów. Sama zaś afera, rozgrywana przez ośrodki propagandy i nakręcana kontrolowanymi „wrzutkami”, przypominała raczej kombinację operacyjną w wykonaniu służb konkurencyjnych wobec ABW i wyglądała niczym „propozycja nie do odrzucenia” złożona premierowi. Fakt, że wtedy właśnie rząd pospieszył ze zmianami w służbach i ogłosił założenia reformy pozwala dostrzec, co było przedmiotem owej propozycji.
Planowane obecnie zmiany można określić nie tylko mianem „antyrządowych”, ale uznać, że w najmniejszym stopniu nie zabezpieczają interesów Tuska i jego partyjnych kamratów. Jeśli zaś rząd niewiele potrafi powiedzieć o konkretach, to tylko dlatego, że sami ministrowie wydają się nie znać szczegółów swojej „rządowej reformy”.
Posądzanie o jej autorstwo ludzi tak niekompetentnych, jak Cichocki, Siemoniak czy Sienkiewicz – zakrawa na ponury żart.  Postawienie tych osób na czele kluczowych resortów – wojska i spraw wewnętrznych świadczy raczej, że poszukiwano biernych i lojalnych wykonawców, którzy bez szemrania zrealizują założenia reformy i równie chętnie usuną się w cień.
Jej sens staje się zrozumiały dopiero wówczas, gdy skutki zmian ocenimy z perspektywy ośrodka belwederskiego i zamysłu stworzenia reżimu prezydenckiego. To Bronisław Komorowski i skupione wokół niego środowisko „wojskówki” będzie głównym beneficjentem projektu przebudowy służb.
Gdy na początku stycznia 2011 roku „Gazeta Polska” twierdziła, iż jedną z pierwszych decyzji Komorowskiego było zlecenie przygotowania zmian systemowych w zakresie kontroli nad służbami – informacja ta spotkała się z dementi rzeczniczki prasowej BBN. Tymczasem treść dokumentów Biura oraz wypowiedzi członków rządu świadczą, że właśnie tam opracowano szczegółową koncepcję, której wykonaniem ma zająć się ekipa Donalda Tuska.
Łatwo się zapomina, że zaledwie kilka dni po zakończeniu prac Komisji Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego (SPBN), sejmowe Kolegium ds. służb specjalnych zajęło się wytycznymi SPBN dotyczącymi „propozycji zmian organizacyjnych i legislacyjnych w służbach”. 7 września 2012 roku niejawny raport SPNB trafił do Bronisława Komorowskiego, a już 18 września podczas obrad Kolegium Donald Tusk zapowiedział powołanie „zespołu roboczego” i wykorzystanie rezultatów zawartych w pracach ekspertów SPBN. Dwa miesiące później, szefowie MON i MSW przyznali na konferencji prasowej - "Nie jest tajemnicą, że wykorzystywaliśmy dorobek Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego, który BBN prowadził”.
Natychmiastowa reakcja na „dorobek” SPBN dowodzi, że Pałac Prezydencki przejął inicjatywę w sprawach bezpieczeństwa i narzucił rządowi dyktat w zakresie reformy służb.
Belwederski plan składa się w istocie z dwóch założeń: reformy dowodzenia Siłami Zbrojnymi, mającej na celu wzmocnienie lobby wojskowego i ugruntowanie zwierzchnictwa prezydenta nad armią oraz z dogłębnej przebudowy służb specjalnych, dokonywanej pod hasłem „integracji i koordynacji”, której efektem będzie osłabienie władzy premiera i wyłonienie nowej formacji – jako „zbrojnego ramienia” reżimu prezydenckiego. Model proponowany przez ludzi Komorowskiego zmierza do wyłączenia służb z ich dotychczasowego podporządkowania i przekazania uprawnień poszczególnym ministrom. Postuluje się przy tym włączenie nowej formacji do Sił Zbrojnych, co z kolei sugeruje powrót do rozwiązań sprzed 2006 r., kiedy to Wojskowe Służby Informacyjne znajdowały w MON, a funkcje dowódcze mogli pełnić wyłącznie żołnierze zawodowi.
Odtworzenie struktury i układu personalnego służb wojskowych będzie zaś możliwe dzięki planowanej nowelizacji ustawy o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służbie Wywiadu. Projekt noweli z dnia 16 października 2012 roku jest obecnie przedmiotem zaawansowanych konsultacji, do których zaproszono również żołnierzy byłych WSI, zrzeszonych w stowarzyszeniu Sowa.
Reaktywacja wpływów wojskówki nie ograniczy się z pewnością do służb specjalnych. Nie można wykluczyć, że w tle proponowanych reform istnieje zamysł powierzenia ludziom byłych WSI nadzoru nad technologiami wojskowymi oraz zaangażowanie ich w procesy związane z modernizacją Sił Zbrojnych. Również prezydencki projekt „polskiej tarczy antyrakietowej”, zakładający „uwzględnienie polskiego przemysłowego potencjału obronnego” wpisuje się w ten scenariusz.
Dodatkowym atutem Belwederu będzie tzw. Narodowe Centrum Kryptologii (NCK) –jednostka wojskowa powołana w kwietniu br. zarządzeniem ministra obrony narodowej, o której prawdziwych zadaniach nadal niewiele wiadomo. Oficjalnie NCK ma zajmować się „konsolidacją kompetencji i zasobów resortu obrony narodowej w obszarze kryptologii”, istnieje jednak obawa, że prace Centrum mogą służyć również monitorowaniu internetu i udoskonaleniu kontroli elektronicznej.
Dowodzenie NCK powierzono Krzysztofowi Bondarykowi, co w obecnej sytuacji wydaje się decyzją logiczną i dalekowzroczna. Dla Belwederu wiedza byłego szefa ABW stanowi cenny depozyt, z którego nie należy rezygnować. W NCK, pod okiem wojskowych kryptografów, Krzysztof Bondaryk będzie mógł nadal rozwijać swoje pasje inwigilacyjne.
Istota „rządowej reformy” sprowadza się zatem do wyłonienia nowego rozdania w służbach i przeniesienia ośrodka decyzyjnego do Belwederu. Po jej przeprowadzeniu, prezydent sprawujący zwierzchnictwo nad Siłami Zbrojnymi, stanie się - za pośrednictwem ministra obrony narodowej nie tylko faktycznym decydentem w kwestiach bezpieczeństwa, ale uzyska realny wpływ na działania służb specjalnych.

Artykuł opublikowany w nr 34/2013 Gazety Polskiej.

125 komentarzy:

  1. Od pewnego czasu zastanawiam się jak mogłaby wyglądać prowokacja razwiedki, która umożliwiłaby bezterminowe zaiweszenie wyborów prezydenckich i parlamentarnych w roku 2015.

    W jakich okolicznościach Konstytucja i Kodeks Wyborczy przewidują taką możliwość?

    Pytam, ponieważ nie wierzę, że wojskówka i jej reprezentant obsadzony w roli prezydenta, a przede wszystkim stojący za nimi mocodawcy, pozostawią sprawy wyborcom.

    Czy będzie to, na przykład, rozwijanie jakiegoś jednego, nabrzmiewającego wątku i stopniowe zacieśnianie medialnej i inwigilacyjnej kontroli dusz i ciał? Taki ogólny scenariusz pozwoliłby w dowolnym momencie wprowadzić np. stan wojenny (a to z powodu, że co nabrzmiałe grozi wybuchem, buntem, etc).

    Ale co to za sterowana sprawa mogłaby posłużyć za pretekst? Kiedy zacznie się rozprowadzanie przedwyborcze?

    Pytam, bo kierunki zmian, które opisał Pan w artykule uniemożliwiają wiarę w to, że wybory w 2015 odbędą się w spoób niekontrolowany. Przeciwnie, jestem pewien, że obóz belwederski już dziś zna i zadbał o właściwego zwycięzcę wyborów prezydenckich, a jedyną niewiadomą są wybory parlamentarne. Ale nie niewiadomą z powodu wyrażenia woli wyborców, tylko niewiadomą z powodu przetargu, do którego będą musieli stanąć mozliwi beneficjenci wyborów parlamentarnych. Przetargu, w którym zwycięzcę wyłoni obóz belwederski.

    Czy dotychczasowa ekipa ma w tym przetargu większe szanse niż inni?

    OdpowiedzUsuń
  2. ALEKSANDER ŚCIOS

    Panie Aleksandrze!


    A JA - WIDZĄC "POWSTAJĄCYCH DZIŚ Z GROBÓW RYCERZY" POLSKI NIEPODLEGŁEJ - PLWAM NA NĘDZNIKÓW, KTÓRZY USIŁUJĄ NAS NA NOWO ZAPĘDZIĆ W MOSKIEWSKĄ NIEWOLĘ - I OD RANA POWTARZAM Z WIARĄ NATCHNIONE SŁOWA WIESZCZA:


    WIERZĘ,

    ... że z kości rodzą się rycerze,


    Że nie śpi tyran, gdy łoże okrwawi

    I z gniazd najmłodsze orlęta wybierze,

    Że ogień z nim śpi i węże, i trwoga...

    Wierzę w to wszystko - ha! - a jeszcze w Boga!



    "SZATAŃSKI PLAN KOMUNISTÓW SIĘ NIE POWIÓDŁ!" - Tadeusz Płużański dla dzisiejszej Niezależnej!


    Pozdrawiam serdecznie


    http://niezalezna.pl/45093-pluzanski-dla-niezaleznapl-szatanski-plan-komunistow-sie-nie-powiodl



    OdpowiedzUsuń

  3. SZATAŃSKI PLAN KOMUNISTÓW SIĘ NIE POWIÓDŁ

    - Planem komunistów było zabić i unicestwić pamięć żołnierzy podziemia antykomunistycznego. W III RP większość ekip nie była zainteresowana, aby prawdziwi bohaterowie wracali do narodowej pamięci. Próbowano ich zastąpić tzw. elitą okrągłostołową. To Mazowiecki, Geremek, Kwaśniewski czy Jaruzelski mieli nam zastąpić bohaterów z AK, NZW czy NSZ. Ten ich świadomy plan się jednak nie udał - mówi portalowi niezalezna.pl Tadeusz Płużański, autor książek o komunistycznych zbrodniarzach.

    IPN ogłosił nazwiska 9 zidentyfikowanych żołnierzy niepodległościowego podziemia, których szczątki znaleziono na Łączce. Wśród nich są legendarni dowódcy: mjr „Zapora” i mjr „Łupaszka”.

    To wielka sprawa. „Zapora” i „Łupaszka” byli wybitnymi dowódcami i wielkimi bohaterami. Mieli jednak na zawsze pozostać w dołach śmierci. Dzięki determinacji IPN ten szatański plan komunistów się nie powiódł. Miejmy nadzieję, że polscy żołnierze zgodnie z planem zostaną pochowani na Powązkach. Ma tam powstać specjalna kwatera dla skrytobójczo zamordowanych bohaterów. Żołnierze doczekają się więc patriotycznych pogrzebów, wyobrażam sobie, że będą to również wielkie manifestacje patriotyczne.

    Czy od momentu znalezienia ich szczątków nasza historia narodowa nabiera innego kształtu, innego wymiaru, że oni są już wśród nas obecni, odnalezieni?

    Tak, teraz jeszcze większa liczba Polaków dowie się, że nieśli oni nam wolność. Nasi bohaterowie wracają do naszej zbiorowej pamięci.

    Komuniści zrobili chyba naprawdę wszystko, abyśmy o nich zapomnieli. Prawda jednak wyszła na jaw...

    Prawda jest nieunikniona. Zwycięży, bo – cytując mistrza – tylko ona jest ciekawa. Ogromnym zaniedbaniem polskiego państwa po 1989 r. jest to, że żołnierze ci wracają dopiero teraz. To trwało zdecydowanie za długo. II Rzeczpospolita zrobiła znacznie więcej dla swoich bohaterów niż III RP. Wiem, że robiono wszystko, aby te ekshumacje powstrzymać, jednak znajdują się osoby jak prof. Szwagrzyk, którym zależy na naszej historii i wydobywaniu jej z dołów. To dzięki ich determinacji możemy dziś rozmawiać i cieszyć się z kolejnych 9 zidentyfikowanych osób.

    Dlaczego czekaliśmy tak długo?

    W III RP większość ekip nie była zainteresowana, aby prawdziwi bohaterowie wracali do narodowej pamięci. Próbowano ich zastąpić tzw. elitą okrągłostołową. To Mazowiecki, Geremek, Kwaśniewski czy Jaruzelski mieli nam zastąpić bohaterów z AK, NZW czy NSZ. Ten plan się jednak nie udał.

    OdpowiedzUsuń
  4. przemek łośko,

    Nie ma potrzeby spekulowania - jak mogłaby wyglądać tego rodzaju prowokacja, ponieważ posiadamy dość mocne przesłanki pozwalające zakreślić obszar potencjalnych działań. Myślę oczywiście o uporczywym poszukiwaniu przez reżim "zagrożeń terrorystycznych", a w szczególności - o "prawicowym ekstremizmem". A skoro szukają, z pewnością znajdą.
    Od roku 2011 uparcie zwracam uwagę, że pierwszą inicjatywą ustawodawczą BK była nowela ustawy o stanie wojennym oraz o kompetencjach Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych i zasadach jego podległości konstytucyjnym organom Rzeczypospolitej Polskiej, zaś ulubionym tematem belwederskich "specjalistów od bezpieczeństwa" jest kwestia tzw. cyberprzestrzeni.
    W przyjętej pod koniec września 2011 roku noweli istnieją zapisy, które powinny szczególnie zainteresować opozycję. Pod warunkiem, że w ogóle dostrzega ona realne zagrożenia, a nie goni za podstawianymi figurantami.
    Jest oto art.2 ustawy, w którym czytamy :
    „W sytuacji szczególnego zagrożenia konstytucyjnego ustroju państwa, bezpieczeństwa obywateli lub porządku publicznego, w tym spowodowanego działaniami o charakterze terrorystycznym lub działaniami w cyberprzestrzeni, które nie może być usunięte poprzez użycie zwykłych środków konstytucyjnych, Rada Ministrów może podjąć uchwałę o skierowaniu do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wniosku o wprowadzenie stanu wyjątkowego”.
    O tym, co stanowi „szczególne zagrożenie” dla ustroju państwa lub czym są „działania w cyberprzestrzeni” będzie decydować Rada Ministrów w oparciu o prawo, które nie zawiera żadnej precyzyjnej definicji tych określeń. Ewentualna decyzja RM będzie całkowicie fakultatywna i zależna od swobodnej interpretacji zagrożeń.
    Istnieje natomiast definicja „zewnętrznego zagrożenia państwa”. W ustawie proponuje się ,by pojęcie to oznaczało - „celowe działania, w tym o charakterze terrorystycznym, godzące w niepodległość, niepodzielność terytorium lub w ważny interes gospodarczy Rzeczypospolitej Polskiej, a także zmierzające do uniemożliwienia wykonywania lub zakłócenia przez organy państwowe ich funkcji, podejmowane przez zewnętrzne w stosunku do niej podmioty, na lądzie, wodzie, w przestrzeni powietrznej, przestrzeni kosmicznej lub cyberprzestrzeni”. Z uzasadnienia projektu ustawy wynika zaś, że chodzi tu o „szkodliwe z punktu widzenia żywotnych interesów i celów strategicznych Polski działanie podmiotu zewnętrznego, niezależnie od miejsca podejmowania przez niego tych działań (zarówno w Polsce, jak i poza jej terytorium).
    Kolejną podpowiedź w tym temacie otrzymaliśmy w styczniu 2012, gdy rozgrywana była kombinacja zwana "bitwą o ACTA". Szef BBN Stanisław Koziej oznajmił wówczas- „Jeśli ataki hakerów zakłócą życie publiczne i na masową skalę nie będą mogły działać instytucje rządowe, wtedy trzeba będzie zastanowić się nad koniecznością wprowadzenia stanu wyjątkowego”. Zapewnił przy tym, że środowisko B.K. nadal „pracuje nad kwestią bezpieczeństwa w cyberprzestrzeni” – czego efektem mają być kolejne propozycje prezydenckich „ekspertów od bezpieczeństwa”.
    W tym wypadku bardzo wierzę panu Koziejowi i taką wiarę zalecałbym przedstawicielom opozycji.

    Jeśli reżim belwederski czerpie inspiracje od kremlowskich przyjaciół, to całkiem poważnie powinniśmy traktować różne wydarzenia rozgrywające się właśnie w "cyberprzestrzeni". Już po wypowiedzi Kozieja mieliśmy do czynienia z "atakami" na serwery rządowe i wykradaniem danych z poczty urzędników KRM. Tych incydentów nie wyjaśniono i mało kto kojarzy, że wykradziono wówczas maile Tomasza Arabskiego, który wkrótce potem udał się na przymusowe zesłanie do Hiszpanii.

    cdn

    OdpowiedzUsuń
  5. przemek łośko,

    Jeszcze 100 lat temu "kreowanie znaczących faktów" polegało zwykle na podkładaniu bomb lub zamachach na życie dostojników. Dziś agentura rozgrywa równie poważne sprawy przy udziale "grup hakerskich" i kilku komputerów.
    Rosjanie (pilnie instruowani przez przyjaciół z Pekinu) wyrastają w tej dziedzinie na potęgę, a im dłużej będą trwały kombinacje z ACTA-mi i "rewelacjami" Snowdena - tym Kreml zbuduje mocniejszą pozycję. Nie wykluczam, że w jakimś momencie zechce pomóc "polskim przyjaciołom".
    Dziś np. jeden z ukraińskich portali zwrócił uwagę na wypowiedź Miedwiediewa, który zachęcał internautów i blogerów do "prowadzenia wojny informacyjnej" - http://texty.org.ua/pg/news/movchun/read/47934/Rosija_gotujetsa_do_informacijnoji_vijny_Medvedev_vzhe?a_offset=
    Tak mogą wyglądać "wojny przyszłości", w których stworzenie „szczególnego zagrożenia dla ustroju państwa" będzie dokonywało się w cyberprzestrzeni.

    Jeśli pisząc - "dotychczasowa ekipa" ma Pan na myśli Tuska i spółkę, to jestem przekonany, że ta grupa została już skazana i w miejsce Tuska będzie kreowany nowy, mniej skompromitowany figurant. Jak dotychczas odbywa się to przy czynnym współdziałaniu opozycji, która nie chce/nie potrafi/nie może dostrzec, że fundament obecnego reżimu znajduje się w zupełnie innym miejscu. To co robi dziś wielu "naszych" publicystów, wpisuje się w scenariusz Belwederu. Komorowski chce pozbyć się Tuska i jeśli zrobi to rękami opozycji - wyrośnie na najsilniejszą postać życia publicznego.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co Pan przedstawia, dobrze tłumaczyłoby "wzrost" notowań PiS do PO na dwa lata przed wyborami. To daje świetny mandat obozowi belwederskiemu, do wewnątrzpartyjnego "ucięcia głowy" ekipie Tuska. Oznaczałoby także, że sondażownie połapały się już kto naprawdę rozdaje karty.

      Tym trudniej mi zrozumieć ostatni atak Hoffmana na kibiców i siedleckie podlizywanie się (czy to była inicjatywa oddolna, czy poseł PiS wypełnił polecenie góry, czy też jest to "śpioch"?).

      Bardzo trudno przeciwdziałać takim inicjatywom jak zmiana bazy PESEL (ustawa wchodzi w życie, o dziwo, 1 stycznia 2015, a nowela ukazała się we wrześniu 2010). Co więcej, tryb zgłaszania nowych dusz do PESEL jest taki, że władze terenowe mają cztery dni na weryfikację dokumentów, a w przypadku trybu korespondencyjnego (niepełnosprawni, cudzoziemcy, i ci, co dokumentują się paszportami) we wniosku należy podać wyłącznie numery dokumentów. Daje to duże możliwości nadużyć, bo procesem akceptacji zarządza samowładnie szef MSW (czy będzie nim Sienkiewicz, to się okaże - ale może jego aktywność też bierze się z próby przyłączenia się do prezydenckiej flotylli?).

      Belweder ma zatem, już dziś, takie możliwości:

      1. odpowiedź na "atak w cyberprzestrzeni" (zapewne własny) ->skutek-> stan wyjątkowy, nie ma wyborów lub prawidłowo przeprowadzone wybory, jesli mimo wszystko przyniosły niekorzystny dla władzy skutek, są "zawieszone" do czasu ustania zagrożenia; w międzyczasie szuka się pretekstu do ich unieważnienia (np. wykazując za pomocą służebnych NCK i PKW, że "atak w cyberprzestrzeni" spowodował znaczne przekłamanie wyniku wyborów)
      2. W przypadku niewielkiej różnicy w sondażach przedwyborczych Belweder może za pośrednictwem MSW "odnaleźć" wielu nowych rodaków w bazie PESEL. wcale nie musi ich potem usuwać, przydadzą się jeszcze takie "martwe dusze" w kolejnych wyborach
      3. Belweder posiada także system serwerów off-shore, pracujących gdzieś pomiędzy Kadykczanem i Susumanem, które w granicach błędu statystycznego (+3% dla partii/kandydata właściwe(j)/go) przetworzą wyniki.

      Wobec powyższego widać, iż partia opozycyjna lub jej kandydat w wyborach prezydenckich muszą wygrać różnicą co najmniej 6% głosów, co wobec punktu 1 jeszcze nie stanowi żadnej gwarancji wygrania wyborów.

      O determinacji obozu władzy nie będę przekonywać, bo jest ona oczywista ( np. tu: http://niezalezna.pl/45111-jest-akt-oskarzenia-ws-zabojstwa-krzysztofa-zalewskiego).

      Mimo skromnych środków, być może kosztem uposażeń poselskich posłów PiS - mam na myśli obowiązkową zrzutkę zarówno posłów prywatnie jak i finansowanie z kosztów biur poselskich - opozycja powinna stworzyć Obywatelskie Centrum Zabezpieczenia Kluczowych Obszarów w Internecie (OCZKO), które stale i na bieżąco monitorowałoby cyberprzestrzeń, we współpracy z Europejskim Inspektorem Ochrony Danych, ODIHR, Amnesty International i CODEXTER.

      Takie działanie mógłby, np., koordynować p. Hoffman, bo jeszcze młody jest i nie traciłby czasu na wypowiedzi o kibicach.



      Usuń
  6. Urszula Domyślna,

    Ja zaś widząc "powstających dziś z grobów rycerzy Polski Niepodległej", chciałbym dożyć chwili, gdy ich kaci, pomagierzy i wszelkiej maści sukcesorzy zostaną osądzeni, wygnani lub skazani na śmierć.
    Wówczas dopiero przyznam, że "szatański plan komunistów się nie powiódł".

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Wówczas dopiero przyznam..."

      Czy bez tych condiciones sine quibus non - nie potrafi się Pan, tak po ludzku, ucieszyć, że powrócili do nas Niezłomni, którzy się nigdy nie poddali, a może nawet wzruszyć - radością i wzruszeniem ich Rodzin?

      Janina Lewicka, siostra Zygfryda Kulińskiego ps. Albin, mówiła dziennikarzom, że wreszcie, po wielu latach, będzie mogła 1 listopada, w Dniu Wszystkich Świętych zapalić świeczkę bratu w miejscu, gdzie są jego szczątki. Ocierając łzy, mówiła, że Zygfryd był dla niej jako najmłodszej siostry wspaniałym bratem. "Teraz będę wiedziała, gdzie mu światełko postawić" - mówiła łamiącym się głosem.


      O wielkiej wadze wydarzenia wstrząsająco mówi dla RM dr Leszek Żebrowski, syn oficera ZWZ AK:

      http://www.radiomaryja.pl/multimedia/ekshumacje-przypomnieniem-wydarzen-po-1944-roku/


      A "Nasz Dziennik" prezentuje schemat układu jam grobowych, w których znaleziono szesnastu rozpoznanych do tej pory żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego:

      http://www.naszdziennik.pl/uploads/plakat_laczka.pdf


      Usuń
  7. przemek łośko,

    Podoba mi się Pański pomysł stworzenia Centrum. Wiemy jednak, że jest nierealny, bo w miejsce sensownych działań opozycja woli powoływać jakieś egzotyczne zespoły "w obronie demokracji".
    Wypowiedzi pana Hoffmana nie chcę komentować. Jestem przekonany, że byłoby najlepiej, gdyby tacy politycy (a dotyczy to głównie Czarneckiego i kilku innych) w ogóle nie wypowiadali się publicznie i mieli zakaz kontaktu z mediami.
    Współuczestnictwo w łobuzerskiej rozgrywce szefa MSW i rezonowanie rządowym przekaźnikom, jest dostatecznie kompromitujące. Wyborcy powinni o tym wiedzieć.
    Gdybyśmy mieli wolne media, może napiętnowałyby takie idiotyczne zachowania i ustrzegły innych polityków PiS od podobnych błędów. Póki jednak "nasze media" będą tubami partyjnymi, nie ma szans na refleksję.

    Bardzo trafnie zwrócił Pan uwagę na ważne wydarzenie, zakryte niestety tematami zastępczymi. Reżim przeniósł bazę danych 38 mln obywateli - nie pytany i nie niepokojony zainteresowaniem opozycji.
    Nie wiemy - po co to zrobiono ani gdzie obecnie znajdują się te dane.
    Jest wielce prawdopodobne, że operacja może mieć związek z przygotowaniami wyborczymi. Warto ją widzieć w powiązaniu ze zgłoszoną przez PO nowelą Kodeksu wyborczego, która przewiduje możliwość głosowania korespondencyjnego.
    Gdyby opozycja rzeczywiście chciała monitorować proces wyborczy, musiałaby zainteresować się takimi sprawami. W chwili obecnej, zapewnienia o "pilnowaniu wyborów" wyglądają na propagandowy humbug. Nie zainteresowano się przetargami organizowanymi przez PKW, wzięto udział w kombinacji medialnej dotyczącej zakazu finansowania partii, a dziś przeoczono kombinacje z bazą danych PESEL.

    OdpowiedzUsuń
  8. Temat, rzekłbym, kluczowy, a właściwie poza publicystyką Pana Ściosa nie dostrzegłem zbyt wielkiego nim zainteresowania. a prawdę mówiąc, chyba żadnego.

    Jeśli chodzi o PiS, to moim zdaniem walka z WSI jest tam przedmiotem troski zdecydowanej mniejszości, wielu z ulgą przyjęłoby zostawienie tego tematu. to tak jak pies, który oszczekuje wściekle drugiego psa przez płot, ale gdy spostrzega dziurę w siatce, natychmiast odchodzi. większość posłów i działaczy PiSu wolałaby walczyć z czymś mniej uzębionym (w ich mniemaniu) niż wsi .

    Chęć odbudowy dawnego (sprzed 2006 r.) modelu wsi - a więc wielkiej scentralizowanej służby zmonopolizowanej przez ,,wojsko" - jest tym bardziej zrozumiała, jeśli przeczytało się świetny tekst o wsi z okresu ,,świetności" , czyli ,,sołdatokrację". Przecież to musi wrócić! Mam na myśli odbudowę centrali, w której tak dobrze się żyło, zanim ,,katoprawica" nie uskuteczniła festiwalu nienawiści. Nawet teraz wsi, ten korzeń polskości, musi działać poniekąd po opłotkach, znosić jeszcze resztki upokorzenia, którego tym znakomitym fachowcom nie oszczędzono.
    Ale tak przecież być nie musi! jestem ciekaw, kto obejmie ,,tekę" naczalską w nowym-starym resorcie? czyżby spidi?


    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  9. Wojciech Miara,

    Podejmuję ten temat od blisko dwóch lat, czyli od chwili, gdy pojawiły się pierwsze publikacje BBN dotyczące reformy służb. Już wówczas było wiadomo, w jakim kierunku będą zmierzały zmiany.
    Problem opozycji polega na tym, że zdaje się nie dostrzegać, ani rzeczywistego decydenta ani planu budowy reżimu prezydenckiego. We wszystkich wypowiedziach polityków PiS-u i tzw. ekspertów od służb, przewija się absurdalna myśl o "rządowej reformie". Do tych ludzi skierowałem właśnie pytania zawarte w tekście, choć nie spodziewam się odpowiedzi.
    Jeśli potrafię zrozumieć, że politycy mogą nie mieć pojęcia o takich mechanizmach (choć powinni), to zadziwia mnie postawa ludzi służb związanych z opozycją. Z czego wynika tak błędna ocena? Z niewiedzy, z lęku, z wyrachowania? Każda z przyczyn świadczyłaby fatalnie o poziomie opozycyjnych kadr.
    Wygląda na to, że ci ludzie wprowadzają Polaków w błąd. I to błąd poważny. By to zrozumieć nie trzeba nawet interesować się problematyką służb specjalnych.
    Idzie przecież o sprawę fundamentalną - o budowę reżimu prezydenckiego, stworzenie spójnego systemu, który pogrzebie nasze nadzieje na wolną Polskę i umocni pozycję człowieka, którego uważam za najgroźniejszą postać ostatnich kilkudziesięciu lat.
    Odbudowa wpływów "wojskówki" to najgorsza rzecz, jaka mogłaby przydarzyć się nam w tej chwili. Podobnie, jak umocnienie lobby wojskowego, złożonego w większości z dozgonnych "przyjaciół Rosji" i peerelowskich trepów. Ci ludzie doprowadzą armię do ruiny, a celem ich działań jest dezintegracja NATO, osłabienie więzów euroatlantyckich i powrót Polski w orbitę wpływów Kremla.
    To właśnie robi lokator Belwederu - przez nikogo nie niepokojony i niepytany. W tym samym czasie opozycja zajmuje się tysiącami spraw marginalnych i pogonią za premierem-figurantem, którego obalenie nie zmieni naszej sytuacji nawet na jotę.
    Warto zadać sobie proste pytanie - jeśli opozycja i jej media błędnie definiują sytuację, nie potrafią lub nie chcą dostrzec największego wroga, a nawet pozwalają umacniać jego pozycję - w jaki sposób mogą przejąć władzę i obalić układ III RP ?

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  10. Problem opozycji polega na tym, że nie jest opozycją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wg mnie oni są opozycją, tylko totalnie nie na te czasy. coś jak czartoryscy myślący, że zreformują Polskę przy udziale Rosjan, a Poniatowski będzie ich człowiekiem.

      Usuń
  11. Wg mnie zarówno elity III RP, jak i rzekomą opozycję III RP trzeba włożyć między bajki. Władza jak i opozycja III RP jest wytworem stricte komunistycznym, fasadowym, hasłowym. Można rzec zrodzonym w tym związku. Problem polega na tym, że oni wszyscy czerpią z zatrutego źródła. Skurkiem tego może być tylko DAGAWOR. I w tym kierunku to zmierza. Nie ma dziś lepszej alternatywy niż PIS, ale to zawsze będzie wytwór III RP.
    Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
  12. Droga do zwycięstwa jest wąska. Wszelki alians z komunistyczną bestią prowadzi do klęski. Nie ważne czy w wersji hardpalikot czy lightgowin. Tu potrzeba wielkiej odnowy. Zerwania z mentalnością raba. Potrzeba siły woli i siły wspólnoty opartej na Prawdzie. Jak to zrobić? Myśleć i czynić jak wolny człowiek.

    OdpowiedzUsuń
  13. Fala wolnych ludzi położy kres temu koszmarowi...

    OdpowiedzUsuń
  14. Panie Aleksandrze,


    ISTOTNIE, ZADZIWIAJĄCA JEST TA "REFORMA RZĄDOWA", której szczegółów nie zna ani sam Tusk, ani żaden z "jego" (czy na pewno jeszcze "jego"?) ministrów: ON, SW - teoretycznie odpowiedzialnych za wojsko i służby. Bo teoria i konstytucja sobie, a praktyka sobie! Odkąd zatwierdzono belwederską Strategię Bezpieczeństwa Narodowego, można powiedzieć: "trepy górą", i mieć absolutną pewność, że pod patronatem BK nastąpiła rzeczywista reaktywacja WSI. Których ten pozostaje protektorem i wiernym obrońcą od zarania III RP - najpierw jako minister ON, potem: jako marszałek Sejmu - przechowywany na tym stanowisku z uwagi na funkcję interrexa, na wypadek przerwania "niewygodnej" prezydentury Lecha Kaczyńskiego.

    Na tzw. rządową reformę służb, o której tylko ktoś naprawdę głupi/podstawiony, może myśleć, że jest czymś innym, niż WSI-owo - belwederską implantacją putinowskiego "kułaka" = służby i wojsko pod kontrolą ośrodka prezydenckiego, - rząd PO/PSL nie ma najmniejszego wpływu. I mieć nie może! Przecież, jak Pan zauważył, - jest to de facto reforma antyrządowa!!!

    Napisał Pan w komentarzu z 22.08. g. 18:56 :

    Komorowski chce pozbyć się Tuska i jeśli zrobi to rękami opozycji - wyrośnie na najsilniejszą postać życia publicznego.

    Ostatnie posunięcia PiS potwierdzają trafność Pańskiej analizy, a jednocześnie - nieodpowiedzialność opozycji, która dając się wciągać w cudze rozgrywki, ułatwia zadanie BK, pozwalając mu grać rolę szczerego przyjaciela i poplecznika rządu!

    O tym, że rząd Tuska jest skazany, wiemy od dawna, obserwując m. in. sterowaną reakcję mediów, sondażowe "dołowania" PO i PSL oraz niebotycznie wywindowane słupki poparcia dla PiS, w które opozycja wydaje się święcie wierzyć!

    Gdzie się dwóch bije, tam zwykle korzysta trzeci. Jeżeli naturalnie jest wystarczająco silny. Obserwujemy z niedowierzaniem zażartą walkę PIS wyłącznie z PO, pozorne "odzyskiwanie" kolejnych przyczółków, z równoczesnym udawaniem, że "ten trzeci" nie istnieje! Co byłoby może zrozumiałe, ale nie wówczas, gdy prezydentem jest sojusznik Moskwy, wspierany przez WSI!

    W tej chwili PIS - i jego "tuby medialne" (czytaj: "nasze" media) - zdają się wykonywać pracę dla Belwederu, umożliwiając Komorowskiemu odgrywanie roli niezaangażowanego, bezstronnego męża stanu, przeciwnika wojny polsko-polskiej, i zapewne przyszłego rozjemcy. Jakby nagle wszyscy zapomnieli, z jakiej partii się rzeczony wywodzi i kto wywindował go na szczyt hierarchii władzy.

    I PYTANIA DO PANA :)

    1. Czy dobrze rozumuję, uważając, że BK nie zależy bynajmniej na zniszczeniu PO (tarczy anty-pisowskiej), chce ją tylko sobie do końca podporządkować, co z tym premierem jest nieco utrudnione? A w interesie opozycji leżałaby zażarta i jak najdłuższa walka Tuska z Belwederem, od której PiS winien trzymać się jak najdalej?

    2. Czy zgodzi się Pan z opinią, że chuchamy i dmuchamy na PiS, wybaczamy mu wiele (za wiele?), w nadziei, że kiedy powieją dla Polski pomyślniejsze wiatry - BĘDZIE KOMU PRZEKAZAĆ WŁADZĘ? I dlatego tej partii - w imię uczciwości wobec wyborców - nie wolno za żadną cenę, zawierać "taktycznych" sojuszy z komuną (SLD, PSL), czy neokomuną => spady z PO, typu Gowin & sp. oraz "nawróceni" zdrajcy.


    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  15. Zupełnie przypadkiem zauważyłem, że p. Marek Paweł Dabrowski, ekonomista pochodzący z Bydgoszczy, pierwszy zastępca Leszka Balcerowicza w Ministerstwie Finansów do września 90, od roku 91 poseł na sejm z ramienia UD, znał się już wówczas blisko z p. Komorowskim.

    Co robił p. Marek od września 90 do listopada 91?

    W Encyklopedii PWN czytamy:

    "Dąbrowski Marek Paweł, ur. 13 IV 1951, Bydgoszcz, ekonomista;
    profesor w Instytucie Nauk Ekonomicznych PAN; od 1978 uczestniczył w przygotowywaniu ekonomicznych reform w Polsce; 1989–90 sekretarz stanu w Ministerstwie Finansów; od 1991 założyciel i wiceprzewodniczący Rady Fundacji CASE; 1991–96 przewodniczący Rady Przekształceń Własnościowych; doradca ekonomiczny rządów m.in. Federacji Rosyjskiej, Gruzji, Kazachstanu, Mongolii, Rumunii, Ukrainy; 1998–2004 członek Rady Polityki Pieniężnej; zajmuje się problematyką transformacji systemowej w gospodarce i polityką makroekonomicznej. "

    Przewodniczącym CASE jest p. Ewa Balcerowicz, żona p. Leszka Balcerowicza. CASE posiada organizacje zależne m.in. na Białorusi, w Mołdawii i Kirgistanie (http://pl.wikipedia.org/wiki/Centrum_Analiz_Spo%C5%82eczno-Ekonomicznych).

    Kongres zjednoczeniowy Unii Demokratycznej, Forum Prawicy Demokratycznej i ROAD miał miejsce w połowie maja 1991 roku. Wybory miały odbyć się w październiku.

    Zarówno w rządzie Tadeusza Mazowieckiego (89-styczeń 91) jak i w rządzie Bieleckiego (od stycznia 91 do października 91) ministrem finansów był Leszek Balcerowicz. Marek dąbrowski był jego pierwszym zastępcą. W tym czasie Bronisław Komorowski najpierw był dyrektorem gabinetu ministra Halla, potem pełnił funkcję cywilnego wiceministra obrony narodowej ds. wychowawczo-społecznych w rządach Jana Krzysztofa Bieleckiego i Hanny Suchockiej.

    W maju i czerwcu miała miejsce kulminacja działań KLD i UD w Bydgoszczy - młody Donald Tusk spotykał się z gildią bydgoską, w której pierwsze skrzypce grali wówczas twórcy parabanków: Stajszczak, Rzeźniczak, Paluch. W tym samym mieście podobne spotkania odbywał p. Bronisław.

    TW "Litwin" został zarejestrowany jako TW w dniu 25 czerwca 1991 roku.

    Poproszę o podpowiedź nazwiska tego z oficerów WSW (nie pytam o stomatologa, p. Michała, ani o p. Lucjana Jaworskiego), który był blisko związany z Bydgoszczą.

    Piszę o tym, bo przecież te sprawy muszą być przejrzyste dla Jarosława Kaczyńskiego. Ma o nich, na pewno, obszerną i niezakłamaną wiedzę. Dlatego "podpinam się" swoim wpisem pod obawę p. Urszuli: BĘDZIE KOMU PRZEKAZAĆ WŁADZĘ?



    OdpowiedzUsuń
  16. Na naszych oczach powstaje państwo totalitarne. Do pełni szczęścia brakuje tylko jednego. Ten argument podła władza trzyma do samego końca. Wyobraźmy sobie mord polityczny wykonany rękomi np. kibola na jednym z członków rządu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już przecież próbowali z Bruno-bomberem. totalny brak informacji w mediach o procesie tego człowieka jest dowodem na nieudacznictwo tych służb - po prostu tam musi wychodzić czarno na białym, że wszytsko było prowokacją.

      Usuń
  17. Droga od Weltinex'u Stajszczaka prowadzi do płk Andrzeja Stuglika (kontrwywiad PRL) spinając jednocześnie losy Lecha Grobelnego. Stuglik został zamordowany (strzał podobny do tego, który zabił Papałę) 19 lutego 1991 roku przed blokiem, w którym mieszkał. Lech Grobelny został zakłuty nożem w roku 2007 po odbyciu kary pozbawienia wolności i po ostrzeżeniu Jarosława Kaczyńskiego, iż mafioso o ps. "Szczur" ma dokonać na niego zamachu.

    Czy droga Stuglika od doradcy p. Pietkiewicza w firmie DAL S.A. do organizatora parabanków np. z zysków pochodzących z handlu czerwoną rtęcią jest prawdopodobna? Czy p. Andrzej znał p. Marka Dąbrowskiego? Czy prawdą jest, że p. Marek Papała również współpracował z firmą DAL S.A.?

    Czy p. Bronisław znał p. Andrzeja Stuglika? Czy Michalkiewicz ma rację twierdząc, iż Marka Papałę zabiła wiedza nt. operacji finansowych Moskwa->WSW->Wiedeń?

    Gdzie i kto zarejestrował "Litwina"? Czy to było w Bydgoszczy, czy w Warszawie, czy w innym mieście? Rejestrującym nie mógł być p. Stuglik, bo w czerwcu 1991 już nie żył.

    Ostatnie wreszcie pytania: 1. czy kiedykolwiek, poza rządami i prezydenturą PiS, zawieszona była ciągłość rządów tych, których nie widać i którzy nadal żyją, w tym samym składzie? 2. Czy kiedykolwiek ustalono choćby półformalnie skład tego wąskiego zespołu? 3. Kto dziś jest w składzie tego nieoficjalnego rządu? 4. Kto rządzi tym tajnym rządem?

    I wreszcie pytanie o sprawę, która nie przestała mnie zdumiewać: Dlaczego Aleksander Kwaśniewski grając powierzoną mu w tym serialu rolę prezydenta (odcinek trzeci serialu) tak bardzo starał się wyjąć spod moskiewskich wpływów Ukrainę? Dlaczego działał w imię polskiej racji stanu, nie rosyjskiej? Czy jednak działał w imię rosyjskiej racji stanu w grze, która wymknęła się spod kontroli? Przyznaję, że tego wątku nie umiem jeszcze rozwikłać, a przecież jest to ważne dla zrozumienia motywacji aktorów obecnego odcinka serialu.









    OdpowiedzUsuń
  18. Fachowcy z SKW:

    http://niezalezna.pl/45183-sluzba-kompromitacji-wojskowej-dluga-lista-zarzutow-pod-adresem-kierownictwa-skw

    OdpowiedzUsuń
  19. Innymi słowy, dzięki takim reformom "Ktoś" (za pośrednictwem ludzi WSI oraz ośrodka prezydenckiego) położy niedźwiedzią łapę na tym, co jest istotą niezależności Polski.

    OdpowiedzUsuń
  20. Pani Urszulo,

    Platforma jest naturalnym zapleczem całego triumwiratu III RP, a zatem również Komorowskiego. Przez ostatnie lata nie udało się "wyhodować" nowej mutacji i tylko PO może zagwarantować przetrwanie patologicznego układu. Nie sądzę, by zmieniło się to do czasu wyborów.
    Problemem jest natomiast sam Tusk - figurant tak dalece skompromitowany, że nawet ośrodki propagandy nie są w stanie reaktywować jego wizerunku. Musi więc nastąpić zmiana figuranta i zastąpienie go inną postacią . Jaką - to nie ma najmniejszego znaczenia.
    Tusk tworzył układ oparty na "bondaryzacji" służb, z dominującą rolą środowiska cywilnej bezpieki i kilku oligarchów. Ten model ma ulec zmianie, zatem i Tusk i ludzie związani z Bondarykiem będą musieli odejść. Poza tym, Komorowski może się obawiać, że zarządzane przez Tuska PO nie udzieli mu dostatecznego wsparcia w wyborach prezydenckich. Reelekcję zagwarantuje mu tylko całkowicie podporządkowane zaplecze polityczne i nowi "sponsorzy" z biznesowego środowiska wojskowej bezpieki.
    W tej grze, opozycja nie powinna angażować się w obcy, antypolski scenariusz, lecz przede wszystkim dążyć do osłabienia wpływów Komorowskiego. Realizacja scenariusza nie przyniesie nam bowiem żadnych korzyści. Trzeba wyborcom rzetelnie wyjaśnić - na czym polega operacja wymiany Tuska, kto na tym skorzysta i jak wygląda mechanizm zmian.
    Tymczasem wybitni stratedzy PiS-u doszli do wniosku, że wykorzystają okazję, pozbędą się Tuska i - zwyciężając w wyborach - ograją Komorowskiego. Nic bardziej błędnego. Celem tej gry nie jest bowiem obalenie figuranta (to tylko jeden z etapów) lecz stworzenie trwałego reżimu prezydenckiego i przeprowadzenie operacji, którą nazwałem kiedyś "wymianą wody w akwarium". Uczestnicząc w niej opozycja wspiera cele ośrodka prezydenckiego, a czyni to tym mocniej, że unika krytyki i otwartej wojny z Belwederem.

    Powtórzę raz jeszcze tezę wyrażoną przed kilkoma miesiącami (choć mam świadomość, że spotka mnie za to zasłużona krytyka) - PiS nie wygra wyborów parlamentarnych lub oficjalnie osiągnie taki wynik, który uniemożliwi mu stworzenie samodzielnego rządu. Druga ewentualność jest dopuszczalna wówczas, gdy "rosyjskie serwery" popełnią błąd (co mało prawdopodobne) lub zdecydują się na pseudodemokratyczną mistyfikację.
    Inicjatywa przejdzie wówczas w ręce Komorowskiego. Art. 155 ust. 2 Konstytucji przewiduje prawo prezydenta do rozpisania nowych wyborów, jeśli trzy próby tworzenia rządu ( zasadnicza i procedury rezerwowe) zakończą się fiaskiem. Gdy tak się stanie (a propaganda dowiedzie, że PiS nie ma "zdolności koalicyjnych") z nowego rozdania powstanie układ PO-SLD+ dodatki. Nie trzeba uzasadniać, że będzie on całkowicie zależny od Belwederu.
    W grę wchodzi również rozwiązanie siłowe - czyli ogłoszenie stanu wyjątkowego (atak cyberterrorystów lub zamach "prawicowego" szaleńca) i opóźnienie wyborów do czasu rozprawy z opozycją. W tym scenariuszu można liczyć na "bratnią pomoc" Moskwy.

    Myślę, że nadal istnieje możliwość wywierania nacisku na PiS i uniknięcia, tego co nazwała Pani "taktycznymi sojuszami". W dużym stopniu zależy to od naszego zaangażowania (również w internecie) i odrzucenia błędnego mniemania, jakoby krytyka partii opozycyjnej była niedopuszczalna. Nie należy również uczestniczyć w idiotycznych kampaniach "naszych mediów", angażujących się w różne gowiniady, fascynacje wyborami w PO czy wizje odwołania jakiegoś ministra. Te rzeczy nie mają najmniejszego znaczenia i w żadnym stopniu nie przybliżają nas do zwycięstwa. To ponury teatr cieni, w którym dialogi rozpisują ośrodki propagandy i funkcjonariusze medialni, a głównym reżyserem jest ośrodek prezydencki.


    Pozdrawiam serdecznie


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję, że tegoroczny (lub przyszłoroczny) 11 Listopada będzie kluczowy. Od tego święta coś się zacznie w Polsce, sprawy przyspieszą... Przepraszam za wróżenie z fusów, ale mam takie nieodparte przeczucie...

      Usuń
  21. przemek łośko,

    Pańskie informacje są bardzo ciekawe, choć nie wiem, czy mają związek z tematem artykułu.Obawiam się też, że nie potrafię udzielić odpowiedzi w sprawie "tajnego rządu".
    Nie znam natomiast żadnych działań Kwaśniewskiego podejmowanych "w imię polskiej racji stanu. Tam gdzie cel polityczny wydaje się niezgodny z intencjami Rosji, proponuję szukać związków biznesowo-agenturalnych. Poza tym - przykład III RP wskazuje, że wejście takiego kraju do NATO czy UE nie stanowi problemu dla Moskwy. Przeciwnie - by mieć wpływ na sytuację międzynarodową, musi ona dysponować zaprzęgiem kilku koni trojańskich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Aleksandrze,

      rzeczywiście, tak rozumiane wprowadzenie Ukrainy do struktur europejskich (koń trojański nr 2) tłumaczy wyczerpująco modus vivendi p. Kwaśniewskiego. Jest to zgodne w ogóle z intuicyjną zasadą, aby zawsze mieć drugie wyjście z sytuacji, więc Pana argument odbieram jako całkowicie naturalny, i chyba nie może być inaczej.

      Przypomniałem kilka faktów dlatego, że zrozumienie mechanizmu działania "tamtych ludzi, w latach 89-91", obserwacja na konkretnych nazwiskach, w konkretnych relacjach pozwoli być może dostrzec konkretną hierarchię, którą będzie można nazwać ze stanowiska i nazwiska, a także konkretne reguły wewnętrzne i zewnętrzne tej struktury.

      Rok 1991 wydaje mi się przełomowym, a to ze względu na pierwsze "wolne" wybory do Sejmu, a także na kryzys państwowości opartej o ZSRR (irredentyzm roku 1990), którego kulminacją był pucz Janajewa w sierpniu 1991 roku. Przy takich problemach wewnętrznych istniała szansa, że Rosja, którą od września w sposób faktyczny zaczął rządzić Borys Jelcyn, nie będzie mieć dość siły i chęci, aby wpływać na losy Polski (skoro nie miała dość sił powstrzymać wystąpienia ze związku republik sowieckich takich "mocarstw" jak Estonia, Łotwa, czy Litwa).

      W roku 1991 funkcjonariusze WSW musieli wierzyć, że zdani są tylko na siebie i na stary, popeerelowski układ. Nie mogli liczyć na ZSRR. Czy w takiej sytuacji nastąpiła zwarcie szeregów, czy przeciwnie, rozsypka?

      Na tym tle zdumiewające wydało mi się, że grupa ludzi, która wówczas w Polsce kreowała niejako z tylnego fotela zdarzenia polityczne, siedzi na tym samym, tylnym fotelu także i dziś.

      Jaki mechanizm pozwala na taką stabilność? Nie może to być tylko ogólna "przynależność" do formacji. Taką stabilność dają tylko szczegółowo opisane relacje, kompromitujące materiały i wspólne, konkretne, niebezpieczne transakcje.

      Dlatego wydaje mi się, że stworzenie mapy tej struktury, z nazwiskami i rolami, z historią każdego punktu węzłowego mapy, z wartościowaniem relacji, pozwoliłoby na przewidywanie nie tylko przyszłej strategii, ale konkretnej taktyki obozu belwederskiego.

      Istnieje także oprogramowanie wspomagające takie "mapowanie": http://news.muckety.com/ lub http://www.mindtools.com/pages/article/newPPM_83.htm. Są także narzędzia jeszcze doskonalsze.

      I myślę sobie, że opozycja bardzo skorzystałaby na budowie np. takiego Centrum Studiów Polityki i Stosunków Międzynarodowych (dlaczego wciąż w tym kontekście myślę o młodym Hoffmanie?).

      Więc tak, ma Pan rację, że trochę równolegle do Pańskiego artykułu, ale także z wahaniem, czy reforma służb rzeczywiście jest "reformą", czy jest jedynie antytuskową, antyopozycyjną redefinicją struktury i wartości relacji w jej wnętrzu.





      Usuń
  22. Żeby zobrazować siłę takiego oprogramowania, wklejam link do opisu bezpłatnego oprogramowania Pajek: http://vlado.fmf.uni-lj.si/pub/networks/doc/pajek.pdf - jest to program już out of date, ale o sporej mocy. Takich programów jest o wiele więcej: http://en.wikipedia.org/wiki/Social_network_analysis_software

    Oprócz programów do analizy istnieją także programy do predykcji rozwoju sieci społecznej: http://www.realimpact.me/blog/churn-prediction-social-network-analysis/

    OdpowiedzUsuń
  23. http://www.analytictech.com/networks/basic%20concepts%202002.pdf

    Całość dokumentu stworzonego 11(!) lat temu jest bardzo interesująca. Dziś możliwości oprogramowania są daleko większe. Do bardzo głębokiej refleksji polecam strony 41 i 42.

    OdpowiedzUsuń
  24. Panie Aleksandrze,

    Ostatnio rzadko to robię, (bo jeszcze by się Panu w głowie przewróciło), ale tym razem naprawdę serdecznie podziękuję za znakomity komentarz => z godz. 14.02 !!!

    Pańska analiza powinna być codziennie przytaczana in extenso na czołówkach TV Republika, TV Trwam, GPC, NDz, Niezależna.pl i innych polskich (nie 3rp-owskich) portalach internetowych, oraz odczytywana na zebraniach, konwentyklach, posiedzeniach roboczych, etc. zarówno PiS-u jak i zaprzyjaźnionych organizacji.

    Starczyłaby za wszystkie "Polska-To-Wielka-Rzecz-Projekty", Myślące Tanki i ich ANALIZY!
    Kasę, naturalnie, powinien otrzymać Pan, a co zrobić z taaaką forsą chętnie podpowiem.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

  25. NAPISAŁ PAN NA TT:

    Aleksander Ścios ‏@SciosBezdekretu

    Uwaga na niebo. Rosyjscy i białoruscy "inspektorzy" sprawdzą, czy nie ukrywamy broni jądrowej


    http://polish.ruvr.ru/2013_08_26/Rosyjscy-i-bialoruscy-obserwatorzy-przeleca-nad-Polska/

    "Wspólna grupa rosyjskich i białoruskich inspektorów odbędzie lot obserwacyjny nad terytorium Polski w dniach 26-30 sierpnia w ramach Traktatu o Otwartych Przestworzach – poinformował p/o szefa Centrum Narodowego ds. Zmniejszenia Niebezpieczeństwa Jądrowego." (!!!)

    WIEM PO CO PRZYLECĄ!!!
    PO TĘ TONĘ URANU SPOD GDAŃSKA!
    ZWĘSZYLI I CHCĄ NAM PODEBRAĆ!

    http://niezalezna.pl/44839-850-ton-uranu-pod-gdanskiem-mieszkancy-coraz-czesciej-choruja-na-raka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. POPRAWKA

      NIE TONĘ, TYLKO PRAWIE TYSIĄC TON!!!

      Usuń

  26. Ręce opadają, Panie Aleksandrze!


    Przytaczam fragmenty wywiadu Bogdana Święczkowskiego, (szefa ABW z okresu rządów PiS), dla portalu Stefczyk.info:

    "Święczkowski: Rząd niszczy bezpieczeństwo państwa."

    [...]

    Może z tej mętnej wody uda się wyprowadzić dobre rozwiązania dla bezpieczeństwa Polski? Działania rządu dot. służb uspokajają pana?

    W żadnym wypadku mnie to nie uspakaja. Jestem przerażony tym, co robi władza. Moim zdaniem to jest zamierzony cel - osłabianie systemu bezpieczeństwa państwa. Szczególnie widać to w działaniu Prezesa Rady Ministrów w ostatnich 6 latach. Rozpoczął on od osłabiania prokuratury, potem wojska, policji, sądów, obecnie zajął się służbami specjalnymi. Pałac Prezydencki stara się raz na jakiś czas wyjść z projektem wzmacniającym bezpieczeństwo narodowe, jednak jest blokowany przez "mały pałac". Obecnie nie mamy do czynienia z żadną reformą. Mamy kolejne działanie, które osłabia zdolność reakcji państwa na rzeczywiste zagrożenia, szczególnie w zakresie zwalczania tej najważniejszej przestępczości, korupcyjno-ekonomicznej wśród ludzi z najwyższych szczebli władzy oraz w zakresie zwalczania zagrożeń wywiadowczych.

    Jaki może być cel tej działalności?

    W moim przekonaniu mamy do czynienia z działalnością zamierzoną, obliczoną na osłabienie systemu bezpieczeństwa państwa. Obecnie najważniejszym celem jest próba zapewnienia sobie takiej działalności organów państwa po ewentualnej zmianie władzy, by osoby odpowiedzialne za szereg naruszeń prawa, czy również przestępstw, nie poniosły odpowiedzialności. Oczywiście mówię o ludziach władzy.

    Uda się naprawić to, co zostało zniszczone w tym systemie bezpieczeństwa państwa? Czy zmiany są nieodwracalne?

    Te zmiany niewątpliwie bardzo utrudnią proces sanacji polskiego systemu bezpieczeństwa narodowego, także służb specjalnych, prokuratury, sądownictwa, wojska. To będzie wymagało wieloletnich, bardzo energicznych działań. Wyrażam nadzieję, że eksperci najważniejszych partii opozycyjnych przygotowują już zmiany, schematy działań, na wypadek przejęcia władzy, by szybko naprawić błędy i zniwelować skutki krótkowzrocznej polityki obecnej koalicji. Ona nie jest nakierowana na zapewnienie bezpieczeństwa państwa, ale na zapewnienie bezpieczeństwa elicie władzy. Zmiana tej sytuacji będzie wymagała wieloletniego nakładu sił, finansów i wykształcenia nowego pokolenia zaangażowanych dla ojczyzny, energicznie działających funkcjonariuszy. Zmiany są konieczne w każdym z obszarów bezpieczeństwa państwa. Wszystkie on będą potrzebowały sanacji.

    http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/swieczkowski-rzad-niszczy-bezpieczenstwo-panstwa,8368205581

    ==============

    Były szef ABW - więc chyba fachowiec (??!) - opowiadający banialuki o złym "małym pałacu" i dobrym "dużym pałacu" oraz "najważniejszych partiach opozycyjnych" (jakby były ich co najmniej dziesiątki) - to już ponad moją wytrzymałość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ZA WIKI:

      "W tym samym roku (2012 - dop. mój) Bogdan Święczkowski poparł powstanie Solidarnej Polski."

      Usuń
    2. Pani Urszulo,

      jeśli banialuki Święczkowskiego uzupełni się o belwederski projekt zmian w prawie o Trybunale Konstytucyjnym (http://niezalezna.pl/45251-ujawniamy-projekt-zmian-w-prawie-o-trybunale-konstytucyjnym-jak-zamach-stanu), to wizja roku 2015 zaczyna się powoli klarować. Nie mam bowiem wątpliwości, że "właściwy belwedersko" skład będzie orzekać w interesie Belwederu.

      Święczkowski z rocznika 70-go już był "uczony pokory" przez Schetynę. Skoro rysuje się jako prawdopodobna diada Schetyna-Gowin (co to może jeszcze przerodzić się w triadę z kimś "młodym i zdolnym" z obozu Kwaśniewskiego), to trzeba zadbać o karierę w taki sposób, żeby przynajmniej przed TK nie zawitać.

      Jeśli ten projekt zmian w prawie przejdzie, to możliwe, że będziemy świadkami rosnącego osamotnienia Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza. Z jednej strony to źle, ale z drugiej dobrze, bo odsiane zostaną liczne plewy. Dodatkowo, publiczna retoryka ze strony tych, którzy okażą się ziarnem PiS jak ich liderów będzie musiała się zaostrzyć, co doprowadzi do polaryzacji postaw i z całą bezwzględnością zostanie wykorzystane przeciw PiS przez "niezależne media". W ten sposób uzasadnienie znajdzie także obecny spadek i przyszły wzrost popularności PO (już w układzie triumwiralnym Schetyna-Gowin-ktoś tam z SLD lub Gumowy Janusz (o ile otrzyma namaszczenie Starszaka)).

      Krystyna Pawłowicz czujnie zareagowała, teraz potrzebne jest jeszcze stworzenie mocnego lobby polityczno-medialnego blokującego tę inicjatywę Komorowskiego. Z tym będzie znacznie trudniej.

      Usuń
    3. Warto barwna postac pana Hipollita Starszaka przypomniec... Niestety artykuly z Wprost znikaja jak sie wsioki z bezpieka pogodzily. Cale szczescie sa kopie:
      http://piotrlabega.wordpress.com/2011/05/30/wprost-nr-212004-1121-bezpieka-urbana/
      Jasiu z Hameryki

      Usuń
    4. Bardzo pożyteczna kopia. Marginalnie zauważę, że to "źródło mocy" Palikota może być przeszkodą - pomimo dużego zbliżeniaPalikota do Komorowskiego - w uzyskaniu przez Palikota sukcesji po Bronisławie. Chyba niekoniecznie "wojskówka" chciałaby być infiltrowana przez byłą Rakowiecką. Z kolei na samodzielne "przepłynięcie" z jednej strefy wpływów do drugiej, razwiedkowej, Gumowy Janusz jest chyba za słaby.

      Usuń
  27. Szanowny Panie Aleksandrze,

    Jesteśmy świadkami kolejnej już, ostatniej fazy mutacji tego samego od lat tworu.
    Okres jego istnienia przetykany różnymi przesileniami był niejednorodny, a w pewnym momencie - lata osiemdziesiąte - mógł zostać trwale zakończony z uwagi na sprzyjające warunki zewnętrzne.
    Ta chwilowa koincydencja mogła zmienić naszą teraźniejszość . Niestety, stało się inaczej.

    Pański komentarz z 14:02 wsparty takimi informacjami jak ta z komentarza panu Urszuli o Świeczkowskim, to w zasadzie streszczenie opisu naszej sytuacji.
    Kolejny raz widać jak jesteśmy otaczani, tumanieni, następną "nową" narracją, która stanie się niebawem dla nas zabójcza.

    Pojedyncze wystąpienia legalistów jak np. pani prof. Pawłowicz ( http://niezalezna.pl/45251-ujawniamy-projekt-zmian-w-prawie-o-trybunale-konstytucyjnym-jak-zamach-stanu) nie będą w stanie wiele zmienić w świadomości społecznej, przy kompletnym ignorowaniu tego elementu rzeczywistości przez "nasze" media.
    Pocieszająca pozornie świadomość, że "Przez ostatnie lata nie udało się "wyhodować" nowej mutacji i tylko PO może zagwarantować przetrwanie patologicznego układu..." chyba niezamierzenie, obrazowo jednoznacznie przybliża nas do symboliki znanego nam od 1945 roku systemu monopartyjnego (tak jak i w poprzednim wydaniu, z kilkoma podległymi hybrydami).

    Jestem ciekaw rozwoju sytuacji, choć nie sądzę by udało się zapobiec całkowitej supremacji środowiska belwederskiego.

    Chyba, że coś/ktoś zmieni radykalnie sytuację i rolę jego mocodawców.
    Przynajmniej na tyle, by było możliwe kolejne "pięć minut" szansy dla Polski.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. przemek łośko,

    Bez wątpienia, rok 1991 mógł być przełomowy. Właśnie ze względu sytuację w Rosji, tak trafnie przez Pana zarysowaną. Jeśli wówczas nie potrafiliśmy wyrwać się spod władzy komunistów (dwa lata później Polacy wybrali ich dobrowolnie) i uwolnić od wpływów sowieckich pachołków, to tylko dlatego, że wasalne relacje zawsze leżały w interesie tzw. elit III RP.
    Ci ludzie (począwszy od Wałęsy i przyjaciół Kiszczaka z tzw. demokratycznej opozycji,poprzez reżimowych żurnalistów, esbeków, sędziów, biznesmenów etc.) potrafili działać tylko w patologicznym układzie pan-niewolnik, w przestrzeni zwanej "mętną wodą", w której niejawne powiązania, małe i większe geszefty dominowały nad życiem owych indywiduów i nadawały mu jakikolwiek sens.
    W państwie prawa i demokracji, w relacjach opartych na prawdzie, w społeczności kierującej się wartościami, gdzie intelekt, zdolności czy etyka wyznaczają pozycję człowieka - ci ludzie byliby nikim, zostaliby zepchnięci na margines i zniknęli w odmętach historii.
    Ich "siła" tkwi w chorych, zepsutych relacjach, w mentalności niewolnika i tchórza, który dla ukrycia prawdy o sobie samym, gotów jest łgać, oszukiwać i mordować.
    Ta mentalność tłumaczy ich stosunek wobec polskości - rozumianej jako aksjologiczne zagrożenie i wyzwanie, któremu nigdy nie potrafili sprostać. To dość, by jej nienawidzili.
    Niezależnie więc jak wyglądała sytuacja w Rosji, tych ludzie motywowały własne ograniczenia i wola przetrwania. Gdyby zabrakło sowieckiego knuta, znaleźliby inny. Gdyby nie wiązały ich zależności agenturalne, spętaliby się innymi.
    Myślę, że na tym polega podstawowe spoiwo, łączące z sobą czasem postaci bardzo odległe, a nawet nieuwikłane we współpracę z bezpieką. Od czasu Smoleńska widzimy wyraźnie, jak przyciągają się te postaci, jak potrafią ze sobą współdziałać i bronić własnego bagna.

    Dziękuję Panu za wskazanie bardzo interesujących publikacji.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  29. Pani Urszulo,

    Bardzo dziękuję za tak wysoką ocenę tych kilku zdań. Nie zawierają nowych treści, bo o tych mechanizmach piszę równie często, co bezskutecznie.
    To nie są analizy, nad którymi pochyliliby się politycy opozycji lub "nasi" żurnaliści. Powód podstawowy: burzą hurraoptymistyczną narrację, stawiają duże wymagania, motywują do ciężkiej roboty i mogą zniechęcić kilku odzyskanych "patriotów", przez co zmniejszą się dochody i profity.

    Wywiad pana Święczkowskiego odbieram natomiast jako skierowany do ludzi niemających pojęcia o realiach III RP. Mówiąc wprost, ten pan kieruje swoje wywody do idiotów lub za takich uważa czytelników.
    Jeśli bowiem podstawową tezą wywiadu są słowa - "rząd niszczy bezpieczeństwo państwa" - niech ich autor odpowie wpierw na pytania: o jakim bezpieczeństwie peroruje, w jakich obszarach to państwo i jego służby zabezpieczają polskie interesy, co uczynił obecny reżim, by zadbać o to bezpieczeństwo przed i po 10 kwietnia 2010 roku, które z projektów belwederskich i dlaczego "wzmacniają bezpieczeństwo narodowe"?
    Od uzyskania wyczerpujących odpowiedzi na te pytania, trzeba uzależniać poważne traktowanie wywodów Święczkowskiego.
    Ja nie traktuję ich poważnie, bo nie wiem o jakim "bezpieczeństwie narodowym" można mówić po doświadczeniach związanych ze Smoleńskiem.
    Ośmielam się wręcz twierdzić, że każdy kto po tym wydarzeniu (a jest jeszcze kilka innych) nadal bredzi o "zadaniach służb" lub "ochronie bezpieczeństwa państwa" jest szkodliwym głupcem lub zadaniowanym publicystą, działającym na polecenie którejś ze służb.
    Pamiętam też, że pan Święczkowski już kilkakrotnie wykazał się żenującą ignorancją w sprawach służb i myślę, że jeśli takie postaci miałyby decydować o ich kształcie, nie doszłoby do żadnych istotnych zmian. Warto pamiętać, że ten pan wypowiada się z pozycji funkcjonariusza i człowieka zainteresowanego umacnianiem mitologii służb specjalnych III RP.
    Widać też wyraźnie, że pan Święczkowski doskonale rozeznał obecną sytuację i mocno "rzecznikuje" projektom "dużego pałacu". Wie zatem - skąd wieje wiatr. Niestety, tacy ludzie są namaszczeni przez "nasze" media na ekspertów i "fachowców od służb".
    Od żadnego z byłych funkcjonariuszy nie spodziewam się usłyszeć rzetelnej diagnozy, a tym bardziej postulatu przeprowadzenia "opcji zerowej" - czyli rozegnania na trzy wiatry wszystkich obecnych "bondów".

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  30. Aleksander Ścios & PT Komentatorzy z "Bezdekretu"

    Czy zauważyliście Państwo wyraźnie nasilającą się akcję PR-ową Belwederu pn. "Pan prezydent, mąż stanu i rozjemca"?

    Ostatnio co i rusz ktoś uchodzący za autorytet na prawicy zwraca się, nieprawdaż, z uniżonym, nieprawdaż, apelem, nieprawdaż, do Bronisława Komorowskiego - żeby ten sprawiedliwie rozsądził / zadecydował / poparł lub potępił / dołączył do "inicjatywy obywatelskiej"/ etc. - a adresat supliki z namaszczeniem podejmuje się roli męża sprawiedliwego.

    Nikt nie apeluje do premiera rządu; już sam pomysł wydaje się surrealistyczny. Cóż, w miarę ujawniania i umacniania realnej władzy, nasila się klientelizm i wzrasta pogłowie klientów. Jednak pewne rzeczy rażą i zastanawiają...

    To, że z gorącym apelem o godny pochówek dla Żołnierzy Wyklętych zwraca się do Komorowskiego prof. Antoni Dudek -"były doradca prezesa IPN" /LINK/- nie dziwi wcale. Pan Dudek lubi przebywać w oparach władzy; dobrze pamiętam jego przyjacielskie pogawędki na forum S24 z ówczesnym v/premierem - Waldemarem Pawlakiem.

    Jednak fakt, że właściwym autorem "gorącego apelu do Przydenta RP" okazuje się pan Tadeusz Płużański /LINK/ - wywołuje mój niepokój... Żeby nie napisać więcej!

    LEGITYMIZACJA PRZEZ "PRAWICĘ"?
    Tego potrzebują?!


    Pozdrawiam serdecznie



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autopoprawka!!!

      Przeczytałam swój komentarz.
      I myślę, że jednak jest ktoś, kto wciąż apeluje zarówno
      do premiera, jak i do poszczególnych ministrów rządu
      PO/PSL. To, rzecz jasna, PiS !!!

      :)

      Usuń

  31. Dzień dobry, drogi Autorze :)

    A to niespodzianka!
    Od niepamiętnych czasów nie zdarzyło mi się spotkać z Panem na blogu :))

    Tym serdeczniej pozdrawiam,

    U.


    OdpowiedzUsuń
  32. Zaścianek,

    Szansę upatruję tylko w naciskach na polityków opozycji. Ci ludzie muszą brać pod uwagę, że nastroje elektoratu są dalekie od ich koncyliacyjnych intencji i równie odległe od pseudodemokratycznej paplaniny. Tylko - kto im ma to uświadomić, skoro "nasze" media bezrefleksyjnie powielają każdą brednię wygłoszoną przez polityka PiS i stają się partyjnymi przekaźnikami?
    Ostatni przykład to sprawa kibiców Ruchu Chorzów, gdzie ludzie opozycji (Czarnecki i inni) ochoczo włączyli się w kampanię reżimowych mediów. Wcześniej obserwowaliśmy to na przykładzie kombinacji dotyczącej zakazu finansowania partii politycznych. Jeśli reżim przeforsuje taki zapis, stanie się to dzięki współpracy "naszych" komentatorów.
    Trzeba też naciskać, by media nazywające się opozycyjnymi, nie zachowywały się jak psy złaknione ochłapów rzucanych pod pański stół, by uwolniły się od zainteresowania bełkotem michnikowych reżimówek i zdobyły na własny, niezależny przekaz.
    Rozumiem, że wymaga to więcej pracy i samodzielności w poszukaniu tematów.
    Co Polaków obchodzą słowa jakiegoś nieszczęśnika z PO, lub jaką wartość mają wynurzenia ćwierćinteligenta z GW? Po co ekscytować się esbeckimi wrzutkami lub uprawiać polemikę z zawodowymi łgarzami?
    Sądzę, że w dużej mierze od nas zależy, jak będą odbierane takie tematy i jakie wymagania potrafimy stawiać "niezależnym" dziennikarzom.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  33. Pani Urszulo,

    Każdy apel skierowany do Komorowskiego, musi cieszyć jego serce. Jest przecież dowodem, że traktujemy tego człowieka jako godnego miana reprezentanta narodu i następcy Lecha Kaczyńskiego. Szczególnie zaś muszą cieszyć go apele dotyczące rozliczenia z komunizmem bądź odkłamywania historii. Pozwalają mu zaistnieć jako rzecznikowi prawdy historycznej i gwarantowi "demokratycznych przemian". Proszę zwrócić uwagę, że w większości wypowiedzi BK znajdują się nawiązania do jego "opozycyjnej" przeszłości lub wzmianki o zainteresowaniach historycznych.
    To jest klasyczna "woda na młyn" belwederskiej narracji i ludzie, którzy zwracają się do Komorowskiego z takimi apelami, działają na rzecz umacniania fałszywego wizerunku tej postaci.
    Jest to tym bardzie oczywiste, że apele te okazją się bezskuteczne. Kto dziś pamięta wezwania do niepodpisywania ustaw emerytalnych lub płomienne odezwy różnych patriotów, apelujących w sprawie odznaczeń i orderów nadawanych przez Belweder. Komorowski je zlekceważył, jednak nie zapomniano nagłośnić faktu, że środowiska opozycyjne (?) zwracają się doń w tak ważnych kwestiach.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  34. Panie Aleksandrze,

    wyjątkowo denerwującym przykładem "pseudodemokratycznej paplaniny" stają się - obok wytworów prof. Jadwigi Staniszkis (pod tym względem nie do przebicia!) - ostatnie wynurzenia prof. Zybertowicza /LINK/.

    Oboje państwo są zresztą stale obecni w "naszych" mediach. Może właśnie dzięki swej paplaninie (już to namaszczonej - Jadwiga S., już to "lekkiej, łatwej i przyjemnej" - Andrzej Z) - o każdej porze i na każdy temat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo,

      Wygląda to na typowy wakacyjny temat. Co do pani Staniszkis, uważam, że obecność jej "analiz" powinna kompromitować każdą redakcję. Wartość tego typu wypowiedzi jest łatwa do samodzielnej weryfikacji. Wystarczy wykazać się pamięcią dłuższą niż posiada złota rybka i w perspektywie kilku miesięcy pamiętać - co przewidywał dany analityk i jak widział rozwój wypadków. Można ocenić te poglądy weryfikując je w czasie i poddając powtórnej ocenie. W przypadku wywodów pani S., taka norma okazje się druzgocząca.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Panie Aleksandrze,

      Do tłuczenia wakacyjnych 'michałków' redakcje mają mnóstwo własnych pracowników.
      Natomiast od ekspertów, jak prof. Zybertowicz, oczekiwałabym jednak czegoś istotnego!

      Wobec prof. S. miałabym tylko jedno życzenie. Sienkiewiczowskie.
      "Kończ Acani; wstydu sobie (i nam) oszczędź"!

      Pozdrawiam

      Usuń
  35. Panie Aleksandrze, Szanowni Państwo!

    W kontekście narastającego napięcia w Syrii, chciałabym zwrócić uwagę na raport G. Friedmana: "A Little Cold War: Russia, Europe and the United States" /LINK/ który Stratfor opublikował 6 sierpnia br., a 26.08 przedrukowała go Rzeczpospolita /LINK/ nadając własny tytuł: "Moskwa wróciła do gry".

    Pokusiłam się o streszczenie najważniejszych tez szefa Stratforu:

    1. Wpływy międzynarodowe nie są dane jakiemuś krajowi raz na zawsze. Posiada je z racji swojej potęgi i ze świadomości faktu, że ignorowanie jego żądań może mieć niebezpieczne konsekwencje. W 1999 roku pozycja międzynarodowa Rosji była najsłabsza od stuleci.

    2. Przez chwilę wydawało się, że Amerykanie definitywnie złamią potęgę Rosji. Gdyby nie 9/11 być może by im się to udało. Dziś Stany Zjednoczone powoli zaczynają rozumieć, że Rosja jest ich przeciwnikiem, który w ramach swoich ograniczonych zasobów stworzył przemyślaną i skuteczną strategię, na którą Stany Zjednoczone nie mają pomysłu.

    3. Jedyną strukturą, która przetrwała upadek ZSRR i wciąż zachowała sprawność były tajne służby. Z nich wywodzi się Putin, który w ciągu 10 lat postawił kraj na nogi.

    4. Putin skupił się na jedynym atucie, jaki posiadała Rosja: zasobach energetycznych i surowcowych. Głównym instrumentem jego polityki "handlowego ekspansjonizmu" był Gazprom. Zajęło to ponad dekadę, ale w rezultacie Rosja nie tylko stała się stabilną gospodarką, ale również odzyskała wpływy w świecie.

    5. Słabość Europy zmusza kraje satelickie byłego UW, by nie pokładały zbyt dużej wiary w Brukseli. Nie mają też co liczyć na USA, które nie były w stanie przeprowadzić prostej operacji budowy tarczy antyrakietowej.

    6. Wzorem sowieckiej także rosyjska strategia wobec Stanów Zjednoczonych polega na generowaniu konfliktów w różnych częściach świata, co zmusza USA do rozpraszania sił i angażowania się w konflikty regionalne. Dla Putina taką strefą jest Bliski Wschód. Wojny w Afganistanie i Iraku były prawdziwym darem z nieba dla Rosji. Amerykanie zostali uwiązani w tych krajach, co dało Rosjanom czas na stabilizację.

    7. Aktualnie Stany Zjednoczone weszły w (powojenną) fazę izolacjonizmu.

    8. Natomiast Rosja wykorzystuje kryzys gospodarczy w Europie i napięcia pomiędzy UE i USA do rozszerzania swojej strefy wpływów i odizolowanie Europy od Ameryki.

    9. Trwa walka o wpływy. To, co robi latynoamerykańska lewica nie ma większego znaczenia, a Stany Zjednoczone nie dadzą się z powrotem wciągnąć w awanturę na Bliskim Wschodzie; dwie wojny całkowicie wystarczą. Jednak to co Rosja robi w Europie Wschodniej może zmienić równowagę sił na Starym Kontynencie na tyle, by zagrozić amerykańskim interesom. Trudno te działania zignorować, ale również trudno się im przeciwstawić. Na tym polega amerykański problem. Na razie Stany Zjednoczone nie mają dobrego wyjścia.

    NA KONIEC (JEDNAK) OPTYMISTYCZNIE:

    10. Stany Zjednoczone są wielkim mocarstwem, które ma dość czasu na reakcję. Rosja jest w ostatecznym rozrachunku państwem słabym. Jej przewaga w dziedzinie energetyki zależy od cen surowców, rozwoju alternatywnych źródeł energii i tego, czy znajdą się na nią klienci. Rosyjska buta opiera się na bardzo słabych podstawach i nie wytrzyma słowa „sprawdzam". Związek Radziecki był dużo silniejszy niż dzisiejsza Rosja, a i tak nie był w stanie się utrzymać. Podobnie będzie z Rosją.

    ==========================

    @AŚ

    Czy zgadza się Pan z wywodem Friedmana?
    Chodzi mi zwłaszcza o pkt. 9 i 10. - pozostałe wydają się oczywiste, prawda?
    Czy sądzi Pan, że USA przystąpią do wojny w Syrii?

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  36. ...

    I dalej, bo nie zmieściłam się w tych okropnych 4000 znaków! Nb. czy tego NAPRAWDĘ nie da się wyeliminować?
    ...

    Dzisiaj pojawiły się informacje wywiadu USA /LINK/, które mogą sugerować, że może Friedman się mylił.

    Pojawiają się też niedwuznaczne "ostrzeżenia" Moskwy. /LINK/

    Jak wg Pana ewentualna interwencja w Syrii mogłaby wpłynąć na sytuację Polski, teoretycznie członka NATO, ale rządzoną obecnie przez ludzi podporządkowanych Kremlowi?

    PS. Proszę koniecznie zerknąć na czołówki "naszych" mediów, dla których (może poza NDz), ważniejsze od napiętej sytuacji międzynarodowej są newsy typu: "Putin w halce skonfiskowany" - to niezależna.pl, czy "Homopropaganda nie przekonuje Polaków!" - wPolityce!

    "Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś spokojna?" - DO TEGO NAS ZNÓW PRZYUCZAJĄ?

    OdpowiedzUsuń
  37. Pani Urszulo,

    Na raport Friedmana zwracałem już uwagę na tt. Dobrze, że pojawiają się opracowania wolne od lewackiego bełkotu. Nie muszę chyba dodawać, że podzielam tezy zawarte w tym opracowaniu, choć mogę się dziwić, że pojawiły się tak późno.O tym, że " Rosja wykorzystuje kryzys gospodarczy w Europie i napięcia pomiędzy UE i USA do rozszerzania swojej strefy wpływów i odizolowanie Europy od Ameryki", wiemy przynajmniej od czterech lat.
    Ludziom straszącym nas dziś Moskwą polecam natomiast słowa:
    "Rosyjska buta opiera się na bardzo słabych podstawach i nie wytrzyma słowa „sprawdzam". Związek Radziecki był dużo silniejszy niż dzisiejsza Rosja, a i tak nie był w stanie się utrzymać. Podobnie będzie z Rosją".

    Sprawa Syrii jest superważnym sprawdzianem światowego układu sił. Na jej przykładzie mogliśmy się dowiedzieć o istnieniu silnej osi Moskwa-Berlin oraz o ścisłej współpracy rosyjsko-chińskiej. Szczególnie to ostatnie powinno niepokoić Amerykę.
    Nie sądzę też, by doszło do realnej interwencji militarnej. Jeśli USA zdecyduje się na taki krok, ograniczy się on do krótkotrwałego nalotu na pozycje syryjskiego reżimu i będzie miał raczej wymiar propagandowy. Nie ma natomiast woli obalenia bandy Assada, a dopóki istnieje ten reżim, Syria będzie miejscem cierpień i kaźni tysięcy osób. Proszę zauważyć, że Anglia i USA zgodnie zapewniają, że obalenie Assada nie jest ich celem. W tej kwestii jedynie Izrael zajmuje jednoznaczne stanowisko.
    Takie podejście państw "wolnego świata" dowodzi oczywiście słabości Obamy i NATO. Jest również dowodem skuteczności dyplomacji Putina i nacisków wywieranych na poziomie służb specjalnych.
    O reakcji międzynarodowej agendy kremlowskiej, czyli ONZ - nie warto nawet wspominać.
    Dla Rosji upadek reżimu syryjskiego niesie realne niebezpieczeństwo przeniesienia "rewolucji islamskiej" na obszar państwa Putina i to zagrożenie wydaje się głównym powodem histerycznych poczynań Kremla.
    W naszej, polskiej rzeczywistości, sprawa Syrii ukazuje poziom podporządkowania oficjalnej narracji interesom Moskwy. Z tego też powodu, do polskiego odbiorcy nie dociera nawet połowa informacji przekazywanych przez światowe media lub są one preparowane w ten sposób, by zaciemnić obraz.
    Są za to "analizy" różnej maści przyjaciół Kremla oraz tak smakowite kawałki, jak wystąpienie pana Waszczykowskiego, który na portalu wPolityce stwierdził - "Aby ukarać Assada, trzeba mieć stuprocentową pewność, że to właśnie on użył tej broni, a tego przecież nie wiemy". Tu akurat pan Waszczykowski się myli, ale by się o tym przekonać, musiałby sięgnąć po inne materiały niż podsuwane przez reżimowe przekaźniki.

    Pozdrawiam serdecznie


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A. Ścios,

      jeszcze Turcja chce rozprawy z Assadem (oprócz Izraela).

      Usuń
    2. Wojciech Miara,

      Oczywiście, zapomniałem wymienić jeszcze Turcję,

      Usuń
  38. Pani Urszulo,

    Nawet dzisiejszy wieczór przynosi potwierdzenie "moderowania" informacji w sprawie Syrii. Żaden z ośrodków propagandy (ale też i żadne z "naszych" mediów) nie podało informacji, że Rosjanie i Chińczycy opuścili dziś obrady RB ONZ. Ten prosty zabieg skutecznie zapobiegł przyjęciu rezolucji w sprawie interwencji zbrojnej.
    http://polish.ruvr.ru/2013_08_28/Przedstawiciele-Rosji-i-Chin-wyszli-z-posiedzenia-Rady-Bezpieczenstwa-ONZ-ws-Syrii/
    http://www.vedomosti.ru/politics/news/15706081/predstaviteli-rossii-i-kitaya-ushli-s-zasedaniya-sovbeza-oon

    OdpowiedzUsuń
  39. Tymczasem tęczowy Janusz ogłosił kolejną reaktywację formacji soc-lib-coś_tam_doklej na początek października, z Kwaśniewskim lub bez. Tym samym hasło z przeszłości "Wasz Prezydent, Nasz Premier" doznało redefinicji, dodajmy, zgodnej ze wzorami obowiązującymi w braterskim Związku Radzieckim: "Nasz Prezydent, a Wasz Premier, jeśli jest Nasz".

    Belwederski karnawał redefinicji słusznie wzorowanych na doświadczeniach ustrojowych Związku Sowieckiego nie odstrasza wszelkiej maści wazeliniarzy i "urodzonych w zgięciu po mydło" przed kolejnymi aktami strzelistymi a to w obronie gajowego, a to, żeby rozsądził (no wypisz, wymaluj Stanisław Anioł i alternatywy cztery :D ):

    Nad wszystkim czuwa gospodarz domu
    Nie da on krzywdy zrobić nikomu
    Zawsze pomoże o każdej porze
    O, mój Boże


    Palikot dąży zatem do tego, aby zostać premierem, takim prawdziwym, co poprawnie wymawia "rrry". Takam "naszym". Skoro sukcesorem być nie może, to premierem zostanie.

    No dobrze, ale kto będzie sukcesorem?

    OdpowiedzUsuń
  40. Witam po odpoczynku.
    Urszula, A. Scios. I inni Państwo.
    Jeśli jeszcze Państwo nie macie dość słuchania ni to zaskoczonych ni to łączących się „magnetyzmem serc” z belwederskim „światłem” to sobie posłuchajcie, chociaż fragment wczorajszych „Rozmów niedokończonych”. Jakby, co najmniej sam duch I. Krasickiego w nich wstąpił i zaczął zadawać rozpaczliwe pytania pod adresem byłych opozycjonistów, a dzisiejszych wiernych sług Moskwy. „Gdzieżeś cnoto? Gdzieś prawdo? Gdzieście się podziały?”. Co się z panem stało panie prezydencie?! Nie mogłam się dodzwonić. Ale gdybym tak dane mi było wparować na antenę to chciałam na niej wykrzyczeć do „KAZIKA”: „Jak chcesz wiedzieć, co się stało z obecnym panem prezydentem to zacznij czytać ŚCIOSA gamoniu!!! scios.pl”. Może dano by mi było dodukać domenę?:)

    Nie wiem, czy naprawdę ci panowie nie mają świadomości, w „co tu się gra”? Z kim mają do czynienia? Jakie są realia? Chcą we wrześniu iść z trąbkami, chorągiewkami, tubą manifestować! Ale pytam, co??? Przed kim?! Przed kim będą hałasować i co chcą osiągnąć? Idą nawrócić byłego kolesia, (co, do, którego są przekonani, że był po ich stronie wówczas, i jest nadal, tyle tylko, że teraz nieco wyżej siedzi - frajerzy)? Idą, ale, z czym? Z łukiem plastikowym, a w kołczanie mają strzałkę, której grotem jest przyssawka! Farsa, żenada, jakby „Miś Uszatek” wskoczył do „Blair wich project” i tańczył Kankana! Cóż życzę tym panom, aby się rozdarli, jak będą kolejno robić końcowy szpagat przed prezydentem!

    P.S.
    Urszulo, co się stało z Twoimi „wisienkami”?:)

    P.S.2
    Do Kazika i Piotrka. Jeśli dane by mi było formować armię. Nie chcę widzieć panów w jej szeregach!!! Dalszy brak rzetelnej wiedzy oznaczałaby ze strony panów zdradę. Jeśli nie dezercję to kolaborację, co na jedno wychodzi.

    Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi


    1. Kochana Halko,

      Bardzo się cieszę, że już wreszcie jesteś z powrotem :)
      Zawsze jak ktoś z "domowników" blogu/a?* pana Ściosa dłużej się nie odzywa, zaczynam się martwić. A jak ktoś odchodzi, to mi smutno. Tak, tak, Nordziu, Bondzie (d'E), Wolandzie - o was mówię!!!

      Piszesz o jakimś Kaziu, że nierozumny?
      Otóż ręczę Ci, że jeżeli to jeden z aktualnych "przywódców związkowych" (bardzo przepraszam za wyrażenie) - to doskonale wie zarówno co, jak i z kim jest grane. Po coś przecież został zaangażowany do roli, prawda? A że rola - na obecnym, nieprawdaż, etapie - wymaga odgrywania sierotki Marysi, to za coś przecież mu płacą? Inaczej pan namiestnik weźmie i związki zdelegalizuje, to gdzie on(i) potem taką fuchę złapie? Tak, że dobrze, że się do tego radia nie dodzwoniłaś, bo byś tylko koszty niepotrzebne poniosła. :)))

      Ja już nie mogę ani słuchać, ani oglądać NICZEGO, co jest nadawane w III RP, zresztą w ogóle ciężko odetchnąć od lewackiej, oślizgłej propagandy w całej Europie, ze Stanami włącznie! W Australii i NZ to oni chodzą do góry nogami, więc nie wiem...

      Pozdrawiam Cię najserdeczniej,

      U.


      PS. Specjalnie dla Ciebie przywracam wisienki, bo i mnie szczerze znudziła rozetka, ale cóż począć? Kiedy zaczęłam eksperymentować z obrazkami, nieopatrznie dopuściłam do dyskusji - i AŚ wybrał rozetkę! A w końcu JEDNAK on tu rządzi:))) Więc tylko od czasu do czasu sobie poszaleję.

      ==
      *Czy jakiś polonista nie zechciałby mi ostatecznie wyjaśnić jak jest "blog" w dopełniaczu? Byłabym szczerze zobowiązana!

      Usuń
    2. :-)

      Wyjaśnienie godne Salomona !

      Pozdrawiam serdecznie z blogua! :)))

      Usuń
  41. HISTORYJA (NIECHLUBNA) O TYM JAK "MY NARÓD" HANKIE ODWOŁYWAŁ


    Referendum po nowemu? Prezydent chce zaostrzyć jego kryteria!

    Bronisław Komorowski podpisał właśnie projekt ustawy, która zmienia między innymi zasady liczenia głosów podczas referendum. Chodzi przede wszystkim o dowoływanie prezydentów, burmistrzów i wójtów.

    Głosowanie byłoby ważne tylko wtedy, gdyby frekwencja byłaby co najmniej taka sama jak podczas wyborów.

    "Prezydent uzasadnił zmiany tym, że referendum stało się narzędziem walki politycznej. Stwierdził, że referenda odwoławcze przestały być wyjątkiem, ale stały się czymś w rodzaju prawyborów samorządowych. Przypomniał też, że takie głosowania nie miały być sposobem na skrócenie kadencji w sytuacjach względnie normalnych."

    http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/436661,prezydent-chce-zaostrzyc-kryteria-referendum.html

    ====

    "Point de rêverie, Messieurs !" - Car Aleksander II do Polaków, którym się "swobód" zachciało!

    W wersji siermiężnej:

    ODWOŁUJCIE, ODWOŁUJCIE, I TAK WAS PODLICZYMY W BUDZIE RUSKIEJ!

    OdpowiedzUsuń
  42. Czyli Pani Urszulo - nie ważne kto głosuje, ważne kto liczy głosy. Jakże prosta zasada i działa niezawodnie - "ma się rozumieć" (jakby rzekł Miś Uszatek). Całą demokrację można włożyć sobie wtedy tam gdzie kto chce. Tylko co wtedy? "kiedy siła argumentu się skończyła, pozostaje tylko siła" - i to jest powrót do wydarzeń z lat 80. Historia zawróci Nas wszystkich, bo nie odrobiliśmy jej "lekcji".

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ naturalnie, że tak! :)

      Przecież Iosif Wissarionowicz Dżugaszwili, pseud. Koba, pseud. STALIN,
      (to podobno jego słowa!) - nigdy się nie mylił, a Putin - to jego wyznawca
      i kontynuator!

      Usuń
  43. http://niezalezna.pl/45415-ja-tylko-jedno-takie-lato-mialam-w-zyciu

    Bardzo fajny tekst. Zawsze uważałem, że obok działań opartych na realistycznej ocenie faktów, życiem indywidualnym i społecznym rządzi czynnik "opatrznościowy", można powiedzieć "niezmienna niezależna".

    Tak będzie i tym razem, o ile, w wojnie psychologicznej prowadzonej z Polakami, nie damy sobie wytrącić z reki oręża zwanego : "nadzieja".

    Pozdrawiam Autora i Komentatorów BLOUGUA :))

    OdpowiedzUsuń
  44. Witam Pani Halko,

    Stan świadomości takich osób niewiele mnie obchodzi, ale jest prawdą, że wokół Komorowskiego zbudowano szczelną osłonę medialną. W przypadku ośrodków propagandy jest to zrozumiałe.
    Ale również w "naszych" mediach nie ma publicystów, którzy odważyliby się pisać o tym człowieku. Oczywiście - poza żartami lub rozpamiętywaniem lapsusów słownych.
    Casus Sumlińskiego został właściwie zrozumiany.
    Przed kilkoma miesiącami spotkałem się z ciekawą oceną moich tekstów poświęconych BK i działaniom ośrodka belwederskiego. Pewna gwiazda "naszych" mediów uznała, że są one "obsesyjne".
    Proszę więc nie polecać Ściosa, bo może się to okazać szkodliwe dla zdrowia odbiorców :)

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A. Ścios,

      obsesją normalnego człowieka w tym kraju muszą być wojskowe służby informacyjne, wiec jest Pan w zupełności usprawiedliwiony z koncentracji na osobie ich największego promotora w Polsce.

      pozdrawiam Pana

      Usuń
    2. ps. ,,casus Sumlińskiego został własciwie zrozumiany" -
      a więc zwykły śmierdzący strach. ale łatwo zarządzać 35 milionowym zbiorowiskiem.

      pozdrawiam

      Usuń
    3. Popieram!!!

      Pan Ścios, w przeciwieństwie do "gwiazd" GP potrafi rozpoznać właściwą hierarchię ważności!

      Po zamachu stanu z 10.04.2010 - nie ma ważniejszej postaci, ani ważniejszych spraw dla dziennikarzy politycznych, niż opisywanie Komorowskiego & Co - z WSI. Ci, którzy tego nie widzą - albo dziećmi być muszą, lub na głowę chorzy - albo są zwyczajnymi zaciemniaczami, narratorami, czy innymi agentami!

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  45. Pani Urszulo,

    W czasie, gdy "nasze" media gorliwie uczestniczyły w rozgrywaniu szopki z Gowinem, Godsonem i tzw. wyborami w PO, reżim przeprowadził kilka istotnych operacji.
    - przeniesiono serwery z danymi 38 mln Polaków,
    - podpisano z Rosją kontrakt na "modernizację" MiG-ów 29,
    - Sejmowa Komisja Obrony Narodowej jednogłośnie przyjęła BBN-owski projekt nowelizacji ustawy o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych,
    - BK przepchnął do Sejmu ustawę o samorządzie terytorialnym, której zapisy mają zablokować referenda o odwołanie lokalnych kacyków.

    O tych tematach informowałem na tt. Dobrze, że niektóre zostały dostrzeżone.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  46. Panie Aleksandrze,

    Szopka z prawyborami, a obecnie wystąpienia, podwieszenia, zawieszenia - "się" (euro-PO-poseł) lub "wymuszone" (zwykły PO-poseł) - dokonywane masowo (tzn. we czterech!), w dodatku - MARTYROLOGIA WYTYPOWANYCH ZAPEWNE OD DAWNA NIESZCZĘŚNIKÓW - zwłaszcza okrutne groźby, podobno ważnego w PO, ekonoma Grupińskiego, (to ten porośnięty włosiem na twarzy, podgardlu i szyi - dalej na zdjęciach nie widać! - nic bardziej obrzydliwego u mężczyzny!) - to niewyczerpane źródło dla dojrzałych 'analytyków' jeszcze z PRL, po kursach marksizmu-leninizmu, oraz tzw. hipsterów, lewicowych i prawicowych LINK, o mózgach akurat na takie pozorowane "rozgrywki". Oni je biorą serio i będą o tym mędzić jeszcze przez długie tygodnie!

    A Panu by się chciało, żebyśmy wyleźli medialnie z tych opłotków i wedle-stawu-grobli i wyjrzeli nieco na świat, zrozumieli mechanizmy polityczne i hierarchię ważności???

    Oraz, na Boga!, przestali się interesować pajacami z sejmu, których "ruchy frakcyjne" służą wyłącznie do tego aby BK mógł przetworzyć PO w PARTIĘ NAMIESTNICZĄ, i niczemu więcej! Przecież przerabiamy to do znudzenia w całym 3rp-owskim dwudziesto-czteroleciu!

    Najbardziej wkurza mnie fascynacja, z jaką niewątpliwa akcja służbowa pt. "ROZPAD PO" - jest obserwowana przez PiS i okolice! Czy tam też już występuje deficyt rozumu? Czy także myślą, że tylko to jest w stanie pojąć "przypadkowe społeczeństwo" = ICH ELEKTORAT?!

    Natomiast analizy dotyczące sytuacji w Syrii są na poziomie... nie napiszę, bo musiałabym się wyrażać!

    O co tam chodzi, i dlaczego tak ważne jest osłabianie/niszczenie państwa Putina (GŁÓWNEGO ŹRÓDŁA ZŁA NA PLANECIE) poprzez choćby akcje w Syrii - o tym zdaje się wiedzieć tylko Pan i Pan Darski, bo już na pewno nie "analitycy" ze sztabu PiS. Namiestnik i rząd są w lepszej sytuacji: mają z głowy wszelkie analizy, wykonają po prostu to, co im Ławrow, albo jego zastępca, nakaże przez telefon!


    Dlatego bardzo Pana proszę :)

    JEŚLI NIE W OSOBNYM WPISIE, TO CHOĆ TU, - W PARUDZIESIĘCIU ZDANIACH - O WYJAŚNIENIE, DLACZEGO TAK WAŻNA ( I KORZYSTNA DLA POLSKI, UWAGA! - nie mylić z III RP!!! ) - BYŁABY AKCJA SPRZYMIERZONYCH PAŃSTW, PRZECIWKO WSPIERANEMU PRZEZ PUTINA, REŻIMOWI ASSADA!

    ORAZ O OSOBNY ARTYKUŁ "OBSESYJNY" ( wg słów, ...no dobrze, niech już Panu będzie, :) "GWIAZDY" z GP! ) dotyczący ostatnich (zamilczanych medialnie) POSUNIĘĆ KOMOROWSKIEGO I JEGO DRUŻYNY, które Pan zaledwie sygnalizował na blogu i na twitterze!

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

  47. Za Niezależna.pl

    Kiedy atak na Syrię? Decyzja po spotkaniu Obama – Putin

    Decyzja o terminie amerykańskiego ataku na Syrię zostanie prawdopodobnie podjęta pod koniec przyszłego tygodnia po spotkaniu Barack Obama - Władimir Putin. Prezydenci Stanów Zjednoczonych i Rosji zobaczą się w połowie tygodnia podczas szczytu G20 w Petersburgu. - Obama odgrywa teatr, który ma zmusić Putina do porozumienia ws. Syrii i Baszara al-Asada. Jednak prezydent USA jest słabym graczem. W wyniku tej licytacji pokerowej Obama przegra, lecz Putin tylko podbije stawkę – mówi portalowi niezalezna.pl ekspert Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego dr Jerzy Targalski.

    Na początku sierpnia Obama odwołał swoją wizytę w Moskwie, która miała poprzedzić jego przyjazd do Petersburga. Decyzja miała związek z udzieleniem przez Rosję azylu byłemu współpracownikowi służb specjalnych USA Edwardowi Snowdenowi. Podczas szczytu G20 nie ma wprawdzie zaplanowanego oddzielnego spotkania Obama – Putin, ale przywódcy krajów będą mieli okazje do omówienia aktualnych problemów.

    Szczyt G20, nieformalnego klubu skupiającego 19 największych gospodarek świata i Unię Europejską, odbędzie się 5-6 września.

    W sobotę Barack Obama poprosił Kongres o udzielenie zgody na działania wojenne. John Boehner, przewodniczący Izby Reprezentantów oraz politycy z Partii Republikańskiej oświadczyli, że temat zostanie podjęty w drugim tygodniu września, czyli po wznowieniu obrad po przerwie (przerwa ta była planowana do 9 września).

    Potwierdzeniem tego że temat Syrii będzie omówiony podczas spotkania G20 są słowa Putina, który oświadczył, że sprawa Syrii zostanie poruszona na w Petersburgu.

    - Uważam, że Obama blefuje – mówi portalowi niezalezna.pl ekspert Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego dr Jerzy Targalski. - Moskwa i Waszyngton grają w pokera. Obama z Putinem licytują, przy czym Obama jest słabym graczem i oczywiście przegra, bowiem nie umie licytować. Jeżeli już teraz w trakcie licytacji powiedział, że zaatakuje reżym al-Asada po zgodzie Kongresu, to oznacza, że nie zaatakuje. Bo nie będzie żadnej zgody Kongresu. Cała eskalacja była po to, żeby Obama mógł zaproponować jakiś kompromis w Petersburgu 5 września. Natomiast, ponieważ Putin się orientuje, że Obama blefuje, oczywiście podbije stawkę podczas tego spotkania. I Obama jak zwykle przegra. Dlatego, że nie można blefować i przy tym informować wszystkich graczy, że to jest blef – wyjaśnia dr Targalski.

    ====

    Niezależna najwyraźniej nie pojęła słów Pana Jerzego, gdyby pojęła, w tytule byłoby zapewne: CZY NASTĄPI ATAK? a nie: "KIEDY ATAK?"

    OdpowiedzUsuń
  48. Panie Aleksandrze,

    Pan Jerzy Targalski - podobnie jak Pan (we wczorajszym i dzisiejszym wpisie na tt) - uważa, że Putin "przekona/przelicytuje" :)) Obamę!

    ____________________________________________________________________

    ‏@SciosBezdekretu - 31.08.

    Po pięciu dniach Putin przerwał milczenie w/s Syrii proponując Obamie"przemyślenie sytuacji".To sugeruje,że żadnej interwencji nie będzie.

    ‏@SciosBezdekretu - 01.09

    Analiza RT-Russia's Putin sees chance to turn tables on Obama at G20 -http://www.reuters.com/article/2013/09/01/us-syria-crisis-russia-g20-analysis-idUSBRE98007P20130901?feedType=RSS&feedName=topNews&utm_source=dlvr.it&utm_medium=twitter&dlvrit=992637 … + moja wczorajsza teza https://twitter.com/SciosBezdekretu/statuses/373890236851302400 …
    ____________________________________________________________________

    Ja tam zresztą myślę, że niespecjalnie będzie musiał go przekonywać. Najwyraźniej laureat pokojowej Nagrody Nobla (na zachętę, jeszcze przed rozpoczęciem I kadencji) - nie ma od początku serca do tej "interwencji", a pozorację rozpoczął zapewne pod naciskiem odpowiedzialnych ludzi, którzy myślą o swoim kraju tak jak przytaczany przeze mnie niedawno George Friedman - szef Stratforu. [Komentarz z 28 sierpnia 2013 20:17]

    Pozdrawiam


    OdpowiedzUsuń
  49. PS. Panie Aleksandrze! Tę analizę BBN z czasów nieodżałowanego śp. pana Olka Szczygły, nb. mego politycznego ulubieńca (aktualny to rzecz jasna pan poseł Tomek Kaczmarek), którą Pan aktualnie linkuje na tt, warto sobie chyba zapisać, bo coś mi mówi, że długo ona w tym "archiwum BBN" się nie uchowa!

    http://www.bbn.gov.pl/pl/wydarzenia/1840,dok.html

    ‏[@SciosBezdekretu
    Przed 4 laty BBN opublikował analizę "Propaganda historyczna Rosji w latach 2004-2009"-http://www.prezydent.pl/archiwum/archiwum-aktualnosci/rok-2009/art,9,802,analiza-bbn-propaganda-historyczna-rosji-w-latach-2004-2009.html … Jej tezy są nadal aktualne.]

    OdpowiedzUsuń
  50. Pani Urszulo,

    Nie przewiduję tekstu na temat Syrii. Nie sądzę by moja opinia była komukolwiek potrzebna.
    Tym bardziej, że rzecz jest banalnie prosta. W polskim interesie leży polityczno-militarny sojusz z USA oraz wspieranie wszelkich działań,które czynią Rosję słabszą i ograniczają jej strefę wpływów. Im mniej Rosji w świecie - tym będziemy silniejsi i bezpieczniejsi.
    To dostateczny powód, by Polska przystąpiła do koalicji antysyryjskiej.
    Nie wspominam nawet o tak oczywistej zasadzie, że każde sprawiedliwe i praworządne państwo powinno tępić bandytów mordujących dzieci. Jeśli nie z innych względów, to choćby dlatego, by bandytom nie przyszło do głowy mordować polskich dzieci. Ta uwaga ma związek z faktem, że putinowska Rosja jest głównym dostawcą broni dla Assada, zaś sowieckie Scudy służą do przenoszenia ładunków z sarinem.
    Myślę, że służby Izraela i USA doskonale wiedzą, skąd pochodził sarin i jak znalazł się w posiadaniu bandytów.
    Tyle teoria. Ponieważ III RP nie reprezentuje polskich interesów ani nie jest praworządnym państwem, nie ma sensu oczekiwać takich reakcji od przedstawicieli reżimu. Ci ludzie rezonują w rytm Kremla i nigdy nie zdobędą się na zachowania godne Polaków.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawa Syrii to temat bez dobrego wyjscia. Sowieci maja tam jedyny port w tym rejonie i dlatego za wszelka cene chca Assada utrzymac przy wladzy. Z drugiej strony jakby Assad padl, to kto go zastapi? Najprawdopodobiej Radykalni Islamisci. Wiec co lepsze? Morderca Assad czy Syryjski Taliban? Oczywiscie tej decyzji nie podejma Polacy tylko USA i Izrael. Jesli USA pojda ne Syrie, wiec Polacy i inne panstwa zachodnie "milujace wolnosc i demokracje" (przepraszam za cynizm) powinny USA poprzec. Problem w tym taki, ze przyczynienie sie do obalenia Assada jakimis metodami technicznymi (celnymi uderzeniami w jego bastiony czy to z samolotow, pociskami lub z "dronow") albo sparalizowanie lub rozproszenie jego sil jakimis innymi srodkami, gwarantuje ze w Syrii przejma wladze ekstremisci podobni do Talibow. Wtedy faktycznie nie bedzie innej mozliwosci, ale "American boots on the ground", a wiec okupacja Syrii przez armie amerykanska. Czyli wojna na Trzecim juz froncie. Jak wtedy zareaguje Iran, ktory jest zwiazany paktem wojskowym z Assadem i bardzo boi sie Islamistow Sunnickich? Moze bedzie konieczna wojna na Czwarty front? To moze doprowadzic do zalamania sie gospodarczego slabnacego amerykanskiego mocarstwa. To moze rowniez doprowadzic do niepokojow wewnetrznych tutaj. Amerykanie juz maja dosc tych wojen. Ameryka nie powinna sie dac Izraelowi wciagnac do utrzymywania "rownowagi" na Bliskim Wschodzie. Ale sie dala, i teraz nie ma jak sie z tego wycofac. A wycofac sie trzeba, bo takiego obciazenia zadne mocarstwo nie wytrzyma na dluzsza mete. Rosja sie potknela o Afganistan, a USA moze sie potknac o Syrie. A wtedy juz nie bedzie tak wazne czy Hameryka ma oddanych w Polakach, Wegrach, Brytyjczykach i kogo tam jeszcze, sojusznikow. Przyjdzie walec i wyrowna... Moze panikuje, ale nie jest "letko"...
      Jasiu z Hameryki

      Usuń
    2. Jasiu Z Hameryki,

      Gdybyśmy zastosowali proponowaną przez Pana optykę, musielibyśmy przyjąć, że lepiej zachować znanego (acz nieprzewidywalnego) bandytę. Na szczęście historia zna przypadki, gdy obalano reżimy nie tylko po to, by w ich miejsce tworzyć nowe.
      Rozważania o "okupacji" Syrii przez armię amerykańską są całkowicie nieuprawnione, bo póki prezydentem jest Obama, a UE trzęsie Merkel, Assad może czuć się bezkarny. Jestem przekonany, że nie dojdzie do żadnej "militarnej interwencji", a z pewnością nie takiej, która mogłaby realnie zagrozić syryjskiemu bandycie.
      Assad ma już tego świadomość. Proszę zapoznać się z "ekskluzywnym" wywiadem, jakiego udzielił Izwiestii.
      http://izvestia.ru/news/556036#ixzz2d4elJFuU

      Nie dziwi nawet, że wzorem Putina ( oraz wielu "naszych" analityków) Assad powtarza łgarstwa o "islamskich terrorystach" pustoszących jego piękny kraj i kreuje się na jedynego obrońcę "wartości i wolności". To samo mówi przecież Putin w odniesieniu do "czarnych" - Czeczeńców i Inguszów.
      Istotne w tym wywiadzie są ciepłe słowa pod adresem Rosji oraz niezwykle ważne uzasadnienie "rosyjskiego interesu". Assad mówi:
      "Rosja broni swoich interesów w regionie, i to jest jej prawo. Zainteresowanie to nie ogranicza się do portu Tartus. Jest znacznie głębsze: ataki terrorystyczne w Syrii mogą bowiem zagrozić stabilizacji na całym Bliskim Wschodzie. Destabilizacja w tym regionie będzie odczuwalna w Rosji."
      Assad ujawnił tu najgłębszy i największy lęk Putina. Upadek reżimu syryjskiego doprowadzi w istocie do otwarcia "islamskiej puszki Pandory" i przeniesienia "rewolucji islamskiej" na obszar Rosji. To jedynie kwestia czasu. Tylko ta sprawa jest dziś naprawdę ważna dla Putina i tylko dlatego gotów jest bronić reżimu syryjskiego - traktując go jako militarną i polityczną tarczę.

      Pozdrawiam



      Usuń
    3. Dziekuje za link do Izwiestii (przypomina sie stary dowcip: W Izwiestii niet prawdy, a w Prawdie niet izwiestii...). Moja perspektywa jest znacznie bardziej skomplikowana, niz ja w skrocie przedstawilem. I nie chce sie rozwodzic bo ani na temat, a przy tym musialbym tez poruszyc tematy, ktore sa tutaj tabu. Uwazam, ze nie ma sensu robic pokazow lotniczych nad Syria, jesli sie nie chce Assada obalic. Puste gesty i tylko zniecheca garstke Syryjczykow ktora jest proamerykanska. A pewno cos takiego obecna administracja wymysli. Przez caly ten czas opowiada sie frazesy, zamiast doprowadzic do jakiegos politycznego rozwiazania. USA potrafilo kiedys rozwalic Sojuz bez jednego wystrzalu, a teraz nie jest w stanie wywrzec presji na Arabie Saudyjska, Izrael i Iran. A szachisci w Rosji i na Bliskim Wschodzie (zarowno w Arabii Saudyjskiej jak i w Izraelu) maja ucieche patrzac na szamotanie sie Ameryki i jej niedoswiadczonego prezydenta, ktory traci z dnia na dzien poparcie obywateli.

      Usuń
  51. Pani Urszulo,

    Chciałbym jeszcze odnieść się do Pani słów o "wkurzeniu się" i tego co napisała Pani w związku z zainteresowaniami dziennikarzy "naszych" mediów.
    Początkowo reagowałem podobnie i szlag mnie trafiał, gdy obserwowałem tematy, jakimi fascynowali się młodzi "niezależni" i łatwość, z jaką poddawali się medialnym wrzutkom.
    Przestałem zwracać na to uwagę, gdy uświadomiłem sobie, że takie "głaskanie po brzytwie" i podążanie za ochłapami z pańskiego stołu jest wyrazem rzeczywistych predyspozycji i zainteresowań tych ludzi.
    Oni nie znają innej formy oppositio, jak tylko bycie w relacji do tego, co pokazali lub powiedzieli inni. Bez gazety Michnika, telewizji Solorza czy bełkotu ludzi PO - nie byłoby tematów wartych nagłaśniania i nie byłoby "opozycyjności". Wynika to również ze skazy środowiskowej, bo większość tych publicystów doskonale funkcjonuje (lub funkcjonowała) w ośrodkach propagandy i ma dobre kontakty z funkcjonariuszami reżimu.
    Istnieje tu pewna charakterystyczna zależność. Środowisko PO konsoliduje nienawiść i lęk wobec PiS-u, zaś głównym celem ośrodków propagandy jest walka z opozycją.
    Podobnie - wielu "niezależnych" publicystów, może pisać i mówić tylko dlatego, że znajduje tematy spadłe "z pańskiego stołu" - wypowiedź jakiejś kanalii, słowa ćwierćinteligenta lub artykuł przygłupa.
    Bez tego żerowiska, bez odniesień do cudzych słów i myśli - nie byłoby ani "opozycyjności" ani dziennikarstwa. Oni nawet wierzą, że tylko takie sprawy mogą interesować Polaków.
    To rzeczywiście nazwałbym obsesją, ale jeśli dobrze "się sprzedaje" - czy można walczyć z wiatrakami?

    Pozdrawiam raz jeszcze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A. Ścios,

      pomijając kwestię ,,skazy środowiskowej" - bardzo istotną, bo w tym kraju gdy przychodzi do czegoś poważnego, każdy kogoś zna i chce być ,,w ogóle chłopakiem w porządku", to poruszana przez Pana często wtórność i miernota publicystyki/dziennikarstwa opozycyjnego ma zwykłą przyczynę biologiczną: na płaski dowcip i miałkość osobowości trudno znaleźć lekarstwo. Różnica między postulowanym przez Pana samodzielnym określaniem kierunków analizy społecznej a przeżuwaniem papki z pańskiego stołu jest taka, jak mniej więcej między np. napisaniem doktoratu a pracą dziennikarzyny rubryki towarzyskiej,który codzienne życie intelektualne zaczyna od lektury ,,pudelków". Nie łudźmy się - praca intelektualna jest jednym z najbardziej deficytowych towarów - obok odwagi cywilnej. Który z dziennikarzy ma jakiś realny dorobek umysłowy? Niewielu. W Polsce wybijają się tylko poszczególne osobowości, natomiast szereg dziennikarski tkwi w miernych, choć wygodnych, wzorcach i nie wydźwignie się z nich, no bo niby jak? Musieliby rzucić się do jakiegoś samokształcenia. A to niosłoby weryfikację własnych zdolności i nieprzyjemną autorefleksję. A przecież, jak zauważa Szpotański, nikt nie godzi się z ochotą, z tym, że zwykłym jest idiotą. To jak z np. doktoratem: zaczyna studia doktoranckie 50 osób, kończy (obroną) 5. Dlatego niech Pan raczej nie liczy na nic więcej.


      poxzdrawiam Pana

      Usuń
    2. ps.

      dobrym przykładem tego, czym jest polskie dziennikarstwo (nie opozycyjne, ale w ogóle) są reakcje na pojawienie się ludzi z pomysłami i charyzmą, takich , jak np. Cejrowski czy Kolonko. Utopili by ich w łyżce wody, za to, ze tamci nie mając machiny medialnej wylansowali się pomysłami swoimi.

      pozdrawiam

      Usuń
    3. s.
      i zamilczenie A. Sciosa - przy odmienności i ostrości Pana tez (nikt chyba poza Panem tak wyraźnie nie wskazał na rolę komoroWSkI - ego ośrodka, przy ich jednoczesnym potwierdzeniu kilkakrotnym (np. w sprawie spodziewanych ruchów w słuzbach specjalnych) Pańska publicystyka powinna być teoretycznie o wiele szerzej dostrzegana i powinny być do niej jakies odniesienia,. nie widzę.

      pozdrawiam

      Usuń
  52. Czy mi się to tylko wydaje, ale myślę, że jedynym polskim medium specjalizującym się w śledztwach dziennikarskich (uderzających bardzo często w układ) jest tygodnik "Wprost". Tak było od lat 90-tych i tak jest do tej pory (choćby ostatnie doniesienia tej gazety ws. prezydent Warszawy). Co będzie, jak ta gazeta padnie? Pomimo ostatnich procesów władzy z tym tygodnikiem oraz prób dorobienia jej gęby brukowca (sprawa z Fibakiem), to jej redakcja ujawnia najwięcej afer. Ja wiem, że "Wprost" to gazeta z kategorii mainstreamowych, ale swoje osiągnięcia ma wyjawianiu różnych grzeszków władzy, którymi mogłaby obdzielić dziesięć "opozycyjnych" tygodników plus telewizje.
    Proszę zauważyć, że mamy już na rynku dwie nowe opozycyjne gazety i telewizję o coraz większym zasięgu. Zamiast [za przeproszeniem] o odchodzeniu z PO Gowina (który jeszcze tego do tej pory tego nie zrobił), mogliby pogrążyć tego i owego lidera partii rządzącej, prowadząc skuteczne śledztwa dziennikarskie.
    Po co nam te nudne gazety, mające trudności z zapełnieniem treścią swoich łamów?

    OdpowiedzUsuń
  53. Czekałem wczoraj na lotnisku w Rudnikach, aż przechodzący chłodny front odsłoni trochę błękitnego nieba i da szansę kumulusom. Nie wyciągałem jeszcze szybowca, wszedłem do pokoju odpraw, a tu szepty: Bronek przyleci! Nie, nie przyleci - odleci!

    I rzeczywiście, po dwudziestu minutach wylądował rządowy śmigłowiec. Dzień wcześniej przyjechały "borowiki", sprawdzili toaletę (dwa lata temu wyrzucili z sedesu delikwenta, bo Bronek wypadł przebierając nogami i na oślep prawie gnał do latryny, więc chyba nie wypadało, żeby mieszały się ścieżki dźwiękowe), nudzili się setnie.

    Poza toaletą nie sprawdzili niczego. W hangarze szybowcowym bez trudu ukryłby się pluton talibów z bazookami, tuż koło miejsca przyziemienia śmigłowca (jakieś pięć metrów) stały dwa, niesprawdzone wózki szybowcowe. Mozna w nich ukryć cztery tony ładunku wybuchowego. W międzyczasie przyjechała osłona meteo, łazik straży pożarnej i kawalkada gości na chrzciny, które odbywały się w aeroklubowym barze. Przyjechał także starszy pan na rowerze, podjechał pod śmigłowiec i odjechał nie niepokojony.

    Zdałem sobie sprawę, że tak musi wyglądać rozkład Państwa. Pozostał już tylko Urząd Podatkowy, zorganizowana grupa przedstawicieli trzech władz - podobno niezależnych kolumn demokracji - działająca ponad podziałami, w hierarchii, skupiająca się na łupieniu Obywateli i rozkradaniu majątku.

    Kiedyś powiadało się: "czterdzieści lat i niebogaty, znaczy: duraty". Gdyby wierzyć tej definicji w Polsce musisielibyśmy dojść do wniosku, że nieomal wszyscy Polacy-czterdziestolatkowie są idiotami: majątki osobiste mają maleńkie lub ujemne, kredyty na głowie, których spłacić żadną miarą się nie da, rosnącą spiralę codziennych kosztów, serwowaną przez monopole, które już nawet nie próbują się kamuflować. Ci czterdziestolatkowie żyją w wydzierżawionym Kraju, który okazuje się być coraz częściej własnością innych nacji - więc może dlatego takiej dzierżawy nie warto bronić, więc po co armia, niech sobie obcy kapitał wynajmie ochronę, która strzec będzie kraju (bo już nie: Ojczyzny).

    Znów obok wątku głównego o tym piszę, ot, taka refleksja z dnia wczorajszego. Nie, nie czekałem, żeby ujrzeć "prezydenta". Naprawdę nie miałem ochoty oglądać tego człowieka. A i front uparł się, żeby nie odkrywać lotniska, kierunek wiatru zmienił się na znowu niekorzystny i z taką metaforą w głowie pojechałem do domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasi sąsiedzi oraz sojusznik nr 1 to wiedzą i dlatego nas tak traktują.

      Usuń
    2. Zapomniałbym - tej refleksji towarzyszyła także odpowiedź na pytanie, które sobie w tym wątku, wcześniej, postawiłem: kto będzie sukcesorem? W świetle tego, co zabaczyłem, zdałem sobie sprawę, że Ktokolwiek. Może ruski Szary, który w międzyczasie tał się także polskim Szarym? Taki uniwersalny Ktokolwiek, który może być zręcznie zastąpiony Kimkolwiek. W każdym nieomal momencie.

      Usuń

    3. Przemek Łośko,

      komorowski gnający z samolotu na złamanie karku do wc - heheheh, to się Panu udało. powinien siedząc na desce wygłosić jakąś złotą myśl, albo udzielić przez drzwi wywiadu np. Kolendzie-Zaleskiej, która z szacunkiem przerywałaby pytania przy każdej sensacji.
      Tłum hołoty czytajacej następnego ranka ten wywiad w porannych wydaniach czułby lekkie mrowienie zadowolenia na myśl, że poparli tak umiarkowanego, rozsądnego, a przy tym wykształconego i lekko konserwatywnego nawet, męża stanu. Stary wykładowca nauk społecznych na którejś z uczelni, zadałby tego dnia pytanie o wypowiedź prezydenta studentkom zdającym poprawkę z historii państwa i ustroju, a brak odpowiedniej wiedzy skomentował uwagą na temat upadku chęci poznania świata u dzisiejszej młodzieży.


      żeby jednak nie stracić rzeczywistej roli tego misia stwierdźmy, że po zakończeniu i próbie umycia rąk zakończonej przyklejeniem ręcznika do mankietu, komorowski powinien mianować dwóch agentów rosyjskich na stanowiska w sztabie generalnym, ustalić z Dukaczewskim samobójstwo świadka w postępowaniu o wyjaśnienie afer szkolnictwa wojskowego, wziąć łapówkę od chłopaka z Pruszkowa za ułaskawienie Żaby czy Bejzbola, ustalić z Tuskiem rozdzielenie wizyty w Katyniu, potem zadzwonić do ambasady rosyjskiej i przekazać tą informację, tylko po to, zeby zostać zruganym za używanie do tego telefonu i to bezposrednio na biurko ambasadora, wreszcie próbować wręczyć łapówkę za dostęp do aneksu o wsi.

      Dopiero po tym pracowitym dniu zdąży wysłuchać Nałęcza odnośnie projektu unieważniania referendów lokalnych przez odwoływanych prezydentów - i przed walnieciek lufy na sen podpisać go.


      Taki to miły miś..

      pozdrawiam

      Usuń
    4. Ten miś jest tylko tak groźny jak wola i działania tych, co go popychają. Znudzi się, to mu główkę oberwą albo oczka na zadku przykleją. To jest Pan Nikt - i tak się go również ochrania. Na jego miejscu mógłby być ktokolwiek, np. Niesiołowski, choć media wolałyby kogoś mniej chamowatego. To mnie właśnie uderzyło: jaki szef taki szacunek do niego. Jesli szef z szacunkiem traktuje urząd i Państwo, to i jego podwładni mają szacunek i potrafią zadbać, aby szanowano Państwo tam, gdzie się pojawiają.

      Tu nie było żadnego szacunku, tylko zupełna bylejakość. Bractwo szwendało się, policjanci badali alkomatem tych, co się do nich zgłosili, strażacy obijali gruchy przy żywopłocie, ci, co przyjechali na chrzciny szwendali się pomiędzy "borowikami" i policjantami, na parking (10 metrów od śmigłowca) podjeżdżał kto chciał i kto chciał wyjeżdżał (ja także). Gdybym zechciał przywieźć w bagażniku granaty i je użyć, nikt nie zdołałby mi w tym przeszkodzić.

      Jestem przekonany, że profesjonalna ochrona pilnuje kogoś innego. Ci, co pilnują Komorowskiego lekceważą swoje obowiązki w stopniu zdumiewającym. Ci, co nim kierują jak lalą w teatrze przedszkolnym, zapewne już obmyślają dublera. Jak rozwiążą kwestię komorowską, nie wiem, w końcu jaki prezydent taki zamach - kolejne jajo będzie ugotowane na beton? A może Bronek poślizgnie się na słowniku ortograficznym?

      Usuń
    5. jasne, że komorowski jest wylansowanym zerem, ale to zero w pełni jest świadome swoich łotrostw - zresztą niektóre pierdy sądzę, ze on sam wydaje, bez wyraźnej komendy, np. próba zakupu aneksu do raportu o wsi. oczywiście, mogliby go zmienić, chociaż nie tak łatwo, jak Pan mówi.

      Usuń
    6. Komorowski jest lobbystą służb. To raczej wkład zbiorowy w dzieło zniewolenia naszego kraju. Chyba cały nasz kontrwywiad jest na usługach Rosjan (dyktował rządowi wersję zdarzeń w Smoleńsku; dziwna wizyta FSB w siedzibie SKW w Warszawie).

      Niestety, w dalekiej (raczej nie bliskiej) przyszłości Polacy będą musieli przeprowadzić czystkę co do nogi (wśród polityków, wysokich urzędników, sędziów, prokuratorów, dziennikarzy, pracowników naukowych, funkcjonariuszy służb). A służby specjalne powinny stać się jak zakon wiernych rycerzy składających przysięgę Narodowi.

      Usuń
  54. Wojciech Miara,

    Jeśli już wspomniał Pan o "zamilczeniu" - zawsze jest ono haniebną i podłą praktyką, stosowaną przez pospolitych tchórzy. Tym podlejszą, jeśli "nasze" media nie przemilczają publikacji gazety Michnika i tysięcy innych bredni rozpowszechnianych przez propagandę.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  55. przemek łośko,

    Podoba mi się Pański opis i wieńcząca go konkluzja. Podzielam wprawdzie zdanie, że "sukcesorem może być Ktokolwiek", ale wiem też, że środowisko skupione wokół BK i on sam jest najgroźniejszym bastionem sił zniewalających Polskę.
    Ten człowiek podlega najściślejszej ochronie i nie sądzę, by kiedykolwiek doszło do próby wymiany. Nie ma i nie będzie w III RP lepszego gwaranta obcych interesów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest najgroźniejszym.

      Znów coś się w tle "grubego" szykuje, bo:

      1. Mama Madzi
      2. Kleiber (http://niepoprawni.pl/blog/2399/michal-kleiber-%E2%80%93-czy-ma-byc-polski-premier) występuje z inicjatywą "niezależnej" konfrontacji

      Usuń
    2. Ha, ha, jest reakcja Tuska :D

      Czyli wywołanie "kontrolowanym" Kleiberem dyskusji ma na celu zdyskredytowanie, przynajmniej częściowe, raportu Millera (ale w bardzo, bardzo bezpiecznych dla obozu belwederskiego granicach) i pogrążenie Tuska oraz Arabskiego "za niedopatrzenia" i coś, co się jeszcze znajdzie (ciekawe jest jednak, jak w szczegółach będzie wyglądać ta operacja).

      Tusk się połapał i zaraz wrzuca info, że jutro, na-ten-tychmiast:

      1. będzie decyzja w sprawie OFE (a pierwszy wariant jednej z trzech możliwych decyzji, to brzmi wręcz bajkowo, jeśli zapomni się, że wszelkie prezenty w Kraju Nadwiślańskim i tak czynione są na koszt podatnika)
      2. kryzys w Europie się kończy i "Polacy odparli kryzys"

      Takie info daje komunikator szkoły gottwaldowskiej, "Gadzinówka Wybiórcza".

      TW Albin przytomnie rozdziela przy tym kasę prawdziwą (patrz sprawa Blassa) od kasy, którą może wyciągnąć tu i teraz od zagrożonego Tuska :)

      Ale może się mylę, może "idzie" coś jeszcze głębiej? Jaki zysk poza sondażami może odnieść Tusk poprzez szukanie medialnego poparcia, które (przecież musi to widzieć) szybciej i lojalniej reaguje na polecenia "razwiedki"?

      Usuń
  56. Pani Urszulo,

    Zamieściłem tego tweeta, gdy linkowany przez Panią tekst był już znany. Nie sądzę, bym się pospieszył. Decyzja Kaczyńskiego to mocny sygnał, że PiS nie chce być kojarzony z grą belwederskiej "opozycji", w której pan Duda i SLD tworzą zadziwiająco zgodny chór.
    Jak w przypadku wielu innych poczynań PiS-u, tu również mamy do czynienia z "łagodzeniem stanowiska" i dozą żałosnej koncyliacyjności, ale nawet ten śmieszny "brak przeciwwskazań" nie zaciera sensu decyzji Kaczyńskiego.
    Choć mam świadomość, że różni kreatorzy "naszych" mediów nadal będą parli do wspólnych działań z Dudą i Kukizem, po tych manifestacjach będzie to utrudnione. PiS zrobił krok w dobrą stronę.

    Pozdrawiam Panią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mija 90 lat od czasu, w którym Musil zaczął pisać Człowieka bez właściwości. Jak pamiętamy, akcja tej podskórnie bardziej gorzkiej niż po wierzchu komicznej powieści zaczyna się rok przed I wojną światową. Główny bohater i wirujące wokół niego postaci szukają jednoczącej idei w licznych oparach lepiej lub gorzej uprawianej filozofii i okołonauki, korzystając na co dzień z koneksji i wypróbowanych układów.

      Osiemset albo tysiąc stron przemyśleń, złożonych piętrowo i labiryntowo, składa się na finalny, świadomy absurd, pointę: solidarność społeczna pozostaje nieodkryta, miłość i pasja osobiste pozostają kwestionowane, a jedyną rzeczywistością, na którą godzą się wszyscy bez estetycznego i intelektualnego protestu są pieniądze i władza.

      Nie tylko Ulrich, główny bohater, co to wziął roczny "urlop od życia" jest tym tytułowym, pozbawionym właściwości człowiekiem. Tym człowiekiem jest Każdy, w tak rozumianym świecie.

      W Polsce, jakby na styku dwóch frontów chłodnych, tego znad Atlantyku i tego znad lodowatej Rosji, zbiegły się dwie "kultury": ta bez właściwości, w której hipokryzja musi zastąpić emocje, aby codziennie można było maskować przemiłym "Morgen" morderczy bieg po pieniądze i władzę ("sukces") i ruski kult "Szarego", co to "na ziemię sra" (Jerofiejew), kultura człowieka upodlonego, zredukowanego do fizjologicznych i urzędowych czynności.

      Powinniśmy szukać własnego, narodowego stylu i go promować. Opierać się o pasję, o solidarność. Wierzyć każdego dnia i przekonywać każdego, że pieniądz nie stanowi sedna życia, ani miary sukcesu, że władza, to obowiązek, wypełnianie społecznego mandatu, nie przywilej. To nie jest tylko donkiszoteria, to jedyny sposób na wytworzenie właściwości i zachowanie Państwa w długim terminie. Historia bowiem uczy, że tam, gdzie zaniknęły właściwości, tam państwo znikało z mapy świata.

      Tymczasem dziś czytam, że "rząd" wprowadza obowiązkowy język rosyjski. Kilka dni wcześniej ten sam nierząd uznaje, że "Pan Tadeusz" nie jest potrzebny młodym Polakom. Jeszcze rok, dwa i dzieci będą obowiązkowo czytać Jak hartowała się stal Ostrowskiego albo Armię konną Babla. W oryginale.

      Może warto, nawet tu, wokół tego bloga, blogów zaprzyjaźnionych, zacząć tworzyć taką promieniującą, kulturową komórkę? Może to pobudzi silniejsze wizerunkowo, ale uśpione centra kultury polskiej, prawdziwej solidarności, nie tej zawłaszczonej, zdefraudowanej, przedzierzgniętej w karykaturę i jawne szyderstwo?

      Usuń
    2. Nie ma absolutnie żadnych podstaw do wprowadzenia w Polsce obowiązku nauki języka rosyjskiego. Jedynym językiem obowiązkowym (ze względów cywilizacyjnych) powinien być wyłącznie angielski. Tak jak od prawników, lekarzy i farmaceutów można wymagać znajomości łaciny. Jeżeli rząd wprowadza taki obowiązek, to jest to kwestia światopoglądowa.

      Rugowanie z kanonu lektur szkolnych dzieł Mickiewicza jest wynikiem działalności lobby wpływowych środowisk lewicowych (na czele których w polonistyce stoi m.in. Maria Janion, od lat krytykująca polski romantyzm). Te środowiska mają swój rząd i za jego pomocą (póki trochę czasu im jeszcze zostało), wprowadzają swoje porządki.

      Usuń

  57. Panie Aleksandrze! Szanowni Państwo!

    Zwracam uwagę na opublikowany w "Rzeczypospolitej":

    ŚWIETNY 'WYWIAD PROGRAMOWY' JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO!

    1. Chcemy mieć większość konstytucyjną, aby móc przebudować państwo.

    2. W nowej konstytucji trzeba przede wszystkim wyraźnie zapisać kwestie aksjologiczne./Invocatio Dei/.

    3. Musimy się zdecydować: albo rządzi prezydent, albo rząd.

    4. Należy jasno zapisać kwestie suwerenności Polski 
i wyższości krajowych przepisów nad prawem europejskim.

    5. Jednoznacznie musi zostać zapisana kwestia rodziny i związku małżeńskiego.

    6. Mamy cały system finansów publicznych opisany na nowo w gotowych projektach ustaw. Chodzi o ustawy podatkowe i kompleksowy plan przebudowy urzędów skarbowych i celnych. Gdy dojdziemy do władzy, to przebudowa finansów państwa nastąpi bardzo szybko. Nowy VAT, nowy PIT i CIT, bez zmian zostawiliśmy tylko akcyzę.

    7. Mamy plan aktywizacji zawodowej Polski, reindustrializacji kraju.

    8. Należy wymusić podniesienie płac, bo są one zaniżone.

    9. Podniesienie wieku emerytalnego, elastyczny czas pracy - grozi konfliktem i nieprzewidywalnymi skutkami.

    10. Nie chciałbym kandydować na prezydenta. Ale nie dlatego, że boję się Komorowskiego. Tusk też wydawał się teflonowy, a dziś widać, że jest inaczej. Do wyborów prezydenckich są jeszcze dwa lata, może się wiele zdarzyć. Zwracam uwagę, że Komorowskiego nikt w poprzedniej kampanii nie prześwietlał i nie atakował. Ale ja wolę być premierem. Chciałbym, aby jedynym „prezydentem Kaczyńskim" 
w historii Polski był mój brat.

    11. Komorowski jest człowiekiem jednej strony, jedynym posłem PO, który bronił WSI. Bardzo wyraźnie pokazuje jego szczególny stosunek do tej służby, która była filią rosyjskiego wywiadu wojskowego. Jego otoczenie też jest szczególne.

    12. Najlepiej byłoby, aby wybory prezydenckie wygrał nasz kandydat prof. Piotr Gliński. Pytanie, jakie ma szanse.

    13. Między mną a Gowinem są zasadnicze różnice, trudne do przezwyciężenia. Ustawa Gowina (kontradyktoryjność) to wielki prezent dla środowisk przestępczych.

    14. Poprzemy wybory, ale tylko jeśli najpierw premier Tusk poda się do dymisji. Nie zgodzimy się na to, by ci ludzie, którzy przez tyle lat trzymali w rękach państwo, mogli jeszcze kontrolować wybory.

    15. Będzie potrzebny duży ruch społeczny, który będzie pilnował poprawności wyborów. Jest też pytanie, gdzie znajdują się serwery, na które spływają wyniki wyborów? Dlaczego te serwery nie pracują w państwowych pomieszczeniach? W przypadku wyborów, obowiązuje zasada ograniczonego zaufania.

    16. W niektórych obszarach wykluczona możliwość pracy w polskiej administracji osób zajmujących stanowiska za czasów PRL - np. szef Krajowego Biura Wyborczego Kazimierz Czaplicki, który za czasów PRL pracował w Kancelarii Rady Państwa.

    17. Nie chciałbym, żeby gen. Czesław Kiszczak był wciąż szefem służb specjalnych.

    18. W wyborach w Warszawie chętnie wypróbowalibyśmy prof. Glińskiego.

    19. Jedną z metod ratowania 
III RP, stosowaną przez tych, którzy już nie wierzą w Platformę, jest pokazywanie, że PO jest zła, a krytykują ją z jednej strony SLD, a z drugiej PiS. A więc SLD ma się jawić jako alternatywa. A przecież to SLD jest jednym z autorów tego systemu. Ich kontestacja jest mało wiarygodna. SLD dziś przygotowuje się do wspólnego marszu w koalicji z PO. My mamy całkiem inny cel.

    OdpowiedzUsuń
  58. 20. /Red./Jaką rolę w pańskim planie rządzenia odgrywa Smoleńsk? Jak pan jako premier chciałby wyjaśnić katastrofę?
    Na pewno nie będę się tym zajmował jako premier. Może powołamy sejmową komisję śledczą, może będziemy działali w ramach istniejących instytucji. Zaczniemy od podporządkowania prokuratury Ministerstwu Sprawiedliwości. Zrobimy weryfikację śledztw, jak również innych materiałów, które zostały zebrane z różnych źródeł, również przez zespół Antoniego Macierewicza. Poprosimy inne państwa o pomoc. Będziemy się starali dowiedzieć, co się stało w Smoleńsku i kto odpowiada za błędy w śledztwie. Chcemy się też dowiedzieć, co oznaczały różne wcześniejsze wypowiedzi polityków PO, w stylu, że „prezydent gdzieś pojedzie i się wszystko zmieni", lub o „ślepym snajperze", który strzelał do mojego brata, a nie trafił.

    /Red/To aluzje do Bronisława Komorowskiego.
    W normalnym kraju odszedłby z polityki, a w Polsce został prezydentem.

    Jaką rolę widzi pan w rządzie dla Antoniego Macierewicza?
    Nie będę opisywał składu rządu, choć mam go w głowie. Ale Antoni Macierewicz będzie w nim ważną osobą.

    Będzie się bardzo różnił ów rząd od gabinetu z lat 2005-2007?
    Tamten rząd nie był rządem IV RP. Nowy rząd, rząd zmiany, będzie się składał maksymalnie z 70 ministrów 
i wiceministrów. Nie wszyscy będą geniuszami, nie wszyscy będą nadzwyczajnie zdolni, ale będą musieli być zdyscyplinowani, uczciwi i muszą wiedzieć, czego chcą.

    http://www.rp.pl/artykul/107684,1044683-Kaczynski--Biznes-czesto-to-przystan-ludzi-PRL.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo,

      Długo było czekać na takie słowa!

      To jedna z najważniejszych, jeżeli nie ta najważniejsza, z wypowiedzi J. Kaczyńskiego od 10.04.2010.

      Widać też po niektórych z "naszych", że chyba Ściosa coraz uważniej czytają:))) (http://niezalezna.pl/45596-usa-jedynym-sojusznikiem)

      pozdrawiam
      Zaścianek

      Usuń
    2. Wszystko co ważne ujęte. Będę głosować na PiS, który i tak prowadzi w sondażach.

      Usuń
  59. ...

    Jest też natychmiastowy odpór Owłosionego Podgardla. To ten od "knucia" w PO ;)

    "Jak trochę przysypia demokracja, to zawsze budzą się upiory w umysłach, które są skłonne do obsesji. Jarosław Kaczyński wraca do swoich obsesji politycznych i obsesji związanych z czasami PRL. Powtarza zarzuty, insynuacje, które rysują Polskę niepodległą, Polskę współczesną jako system postkomunistyczny, w którym wszystko jest złe - począwszy od konstytucji po sposób finansowania biznesu, wszystko jest do zakwestionowania - począwszy od kwestii płac w Polsce po prezydenta Komorowskiego" - powiedział Grupiński dziennikarzom w Sejmie

    I zakończył z platformiastym sznytem:

    Kaczyński powiedział też m.in., że w jego rządzie ważną osobą będzie Antoni Macierewicz. - Jeśli chodzi o Antoniego Macierewicza wolałbym, aby uczęszczał na terapie psychologiczne, a nie udzielał się w jakimkolwiek polskim rządzie - podkreślił Grupiński.

    ====

    Jeżeli poseł na G może tak się wypowiadać o jednym z najwybitniejszych polskich polityków - to chyba i mnie wolno doradzić mu, żeby częściej przebywał wśród swoich. W ZOO.

    Pozdrawiam


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  60. PAN ZAŚCIANEK


    Jestem tego samego zdania, Panie Zaścianku!

    To niezwykle ważna wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, taka o jakiej marzyłam od wielu miesięcy. I dzisiaj, kiedy kamień spadł mi wreszcie z serca, przyznam się Panu, że pomału traciłam nadzieję. Teraz wiem, że tego robić nie wolno! :) Nigdy i za żadną cenę nie wolno zwątpić, nie wolno się poddać.

    I ja zauważam, że blog pana Ściosa staje się coraz bardziej opiniotwórczy, i - prawdę mówiąc - nie spotkałam nikogo, kto będąc szczerym Polakiem, a jednocześnie internautą - nie słyszał o COGITO / BEZDEKRETU.

    Pragnęłabym, aby tak jak o tym pisał wczoraj pan Przemek Łośko (koment. z 3. 09. 2013, 08:04), blog Aleksandra Ściosa powoli przekształcał się w patriotyczny ośrodek myśli niepodległej, nie tylko zresztą politycznej, ale także, cyt. za PŁ: "promieniującą, kulturową komórką".

    Po Smoleńsku, w tych najgorszych dniach roku 2010 i później, w 2011, wielu z nas pisało, że spotykają się tutaj, żeby odetchnąć pełną piersią, bo na tym blogu zawsze była i jest Polska!!! I mimo że tematy poruszane przez Autora są trudne, czasem aż ciężkie do zniesienia - jest to jedyne dla nas miejsce, w którym nie spotka się słowa fałszu, zakłamania, obłudy. A komentatorzy, starając się dorównać do poziomu Gospodarza, stawiają sobie wysokie wymagania, dlatego nie ma tu, tak charakterystycznego dla blogosfery, bezsensownego przerzucania się słowami, czyli "gadania dla samego gadania". No, może czasem...:) Cóż, ideały występują tylko u Platona :)))

    Kończę fragmentem bardzo interesującego komentarza PŁ:

    Może warto, nawet tu, wokół tego bloga, blogów zaprzyjaźnionych, zacząć tworzyć taką promieniującą, kulturową komórkę? Może to pobudzi silniejsze wizerunkowo, ale uśpione centra kultury polskiej, prawdziwej solidarności, nie tej zawłaszczonej, zdefraudowanej, przedzierzgniętej w karykaturę i jawne szyderstwo?

    Co Państwo o tym myślicie?
    I - przede wszystkim - co o tym myślisz Ty, Drogi Autorze?



    Pozdrawiam serdecznie, Panie Zaścianku :)







    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Ponieważ POETA, jakim jest niewątpliwie PŁ, jest z natury obdarzony DAREM SŁOWA, znalazłam w przytoczonym cytacie odpowiedź na dręczące mnie pytanie :) A więc: "bloga, bloga, bloga" - i niech tak zostanie. :))

      Usuń
  61. Pierwszego września - w rocznicę napaści Niemiec na Polskę, nie napisałam stosownego komentarza, dlatego chciałabym dzisiaj przypomnieć przemówienie na Westerplatte - wygłoszone 1.09.2009 przez Lecha Kaczyńskiego, MOJEGO PREZYDENTA!

    http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=Rshn21RSkO4

    Historia zawsze oddaje sprawiedliwość Wielkim Postaciom. Z dystansu (już czterech!) lat, i wobec tragicznego przerwania Jego Prezydentury, coraz lepiej widać z jakiej miary POSTACIĄ mieliśmy do czynienia.

    Przychodzi mi na myśl wiele słów, ale najważniejsze jest to jedno: Prezydent Lech Kaczyński - CZŁOWIEK SZLACHETNY!



    OdpowiedzUsuń
  62. Pani Urszulo,

    Przeczytałem wywiad z Kaczyńskim już rano i skomentowałem na tt słowami - wreszcie mocna, konkretna deklaracja J.Kaczyńskiego w sprawie reżimu prezydenckiego.
    Bardzo mnie cieszy, że padły słowa o Antonim Macierewiczu i to, że prezes PiS poświęcił tyle uwagi lokatorowi Belwederu. Zapowiedź - "Chcemy się też dowiedzieć, co oznaczały różne wcześniejsze wypowiedzi polityków PO, w stylu, że „prezydent gdzieś pojedzie i się wszystko zmieni", lub o „ślepym snajperze", który strzelał do mojego brata, a nie trafił." i kilka innych mocnych stwierdzeń, już wywołały nienawistną reakcję środowiska Belwederu. Żałosny występ Kozieja jest tylko zapowiedzią dalszej paniki.
    Na uwagę zasługuje ocena postępków Komorowskiego i jakże trafna konkluzja - "W normalnym kraju odszedłby z polityki, a w Polsce został prezydentem".
    Otóż to właśnie, ta okoliczność, iż pół roku po Smoleńsku prezydentem został człowiek ogarnięty nienawiścią do Lecha Kaczyńskiego, człowiek uwikłany w haniebne, mętne układy, o nieprześwietlonym i zafałszowanym życiorysie - jest miarą upadku III RP i dowodem "nienormalności" tego państwa.
    Mam nadzieję, że za takimi słowami pójdzie głębsza refleksja i PiS przestanie "obchodzić" Komorowskiego szerokim łukiem przemilczenia. Nie wykluczam też, że wypowiedzi Kaczyńskiego mają jakiś związek z aktywnością "niepokornego" Dudy i kilku innych środowisk politycznych działających pod mianem opozycji. Może zdano sobie sprawę, że ośrodek prezydencki chce stworzyć kolejną mutację koncesjonowanej opozycji i szykuje PiS-owi przykrą niespodziankę powyborczą?
    Niezależnie od przyczyn, ten wywiad przynosi znaczącą zmianę retoryki i - po raz pierwszy, tak wyraźnie akcentuje rolę Belwederu.
    Jest tylko jedno zagrożenie - jeśli Kaczyński podtrzyma taką narrację, może zostać zaliczony przez niektórych przedstawicieli "naszych" mediów (wraz z niej podpisanym) do grona osób wykazujących "obsesyjne" zainteresowanie Komorowskim :)

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  63. Pani Urszulo,

    Chcę też Pani serdecznie podziękować za słowa zawarte w odpowiedzi udzielonej Panu Zaściankowi. Jako człowiek realnie oceniający obecne zjawiska (również w tzw. blogosferze), nie mam wprawdzie zakusów bycia "opiniotwórczym", ale cieszę się, że w taki sposób postrzega Pani to miejsce.
    Wiem też, że jeśli w ogóle zasługuje ono na podobną ocenę, jest to w ogromnej mierze zasługą moich Gości i Komentatorów, którzy nie tylko wzbogacają blog swoimi refleksjami, ale upowszechniają te treści w wielu innych miejscach sieci internetowej. Nawet tam, gdzie Ścios jest na indeksie :)
    Myślę też, że nie trzeba dokonywać jakiś szczególnych deklaracji ani pytać mnie o zdanie w kwestii "promieniującej, kulturowej komórki". Dzięki Państwa obecności, ten blog już dawno przekroczył miarę "blogu autorskiego" i stał się dobrem powszechnym. To dla mnie największa nagroda i satysfakcja.

    Bardzo dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  64. Panie Aleksandrze,

    Natomiast moją szczególną radość wywołały słowa z - daj Boże! - przełomowego wystąpienia prezesa PiS, które w streszczeniu wywiadu nawet podwójnie wyboldowałam:

    "Zwracam uwagę, że Komorowskiego nikt w poprzedniej kampanii nie prześwietlał i nie atakował."

    Mam nadzieję, że Jarosław Kaczyński wreszcie sobie uświadomił, że właśnie z tego powodu, czyli wmówionej mu "miękkiej kampanii", zaniechania podstawowych pytań (choćby tych słynnych pięćdziesięciu AŚ, z gotowego przecież "aktu oskarżenia") - nie zdołał wygrać z człowiekiem z Ruskiej Budy. Choć brakowało naprawdę bardzo niewiele! Podobna "letnia" kampania w wyborach z 2011, niezależnie od ruskich serwerów, była przyczyną nieznacznej porażki PiS.

    Społeczeństwo w ciągu ostatnich lat mocno się zradykalizowało, i na pewno, oprócz medialnej agentury, i tych z "naszych" dziennikarzy, którzy do swego (pozorowanego) "tak" - dla PiS-u, zawsze muszą dodać rytualne: "ale" - NIKOGO nie będzie gorszyła twarda walka, bez oszczędzania przeciwników!

    W najbliższych wyborach gra będzie się przecież toczyć o NAJWYŻSZĄ STAWKĘ - BYĆ ALBO NIE BYĆ DLA NIEPODLEGŁEJ POLSKI.

    Posunięcia Belwederu = montowanie koalicji PO - SLD wspartej przez ZWIĄZKI ZAWODOWE ob. DUDY wespół z od zawsze komuszymi OPZZ, są aż nadto czytelne! Czyżby starzejącym się "trepom" z WSI nie stawało już cienia finezji???

    "Skatologiczny" odpór Kozieja na dzisiejsze słowa JK świadczyłby, że tak jest w istocie.


    Pozdrawiam Pana serdecznie i zapewniam, że wyjątkowo
    sobie cenię towarzystwo takich OBSESJONATÓW ! :-)

    NIECH ŻYJE OBSESYJNE DĄŻENIE DO WOLNEJ POLSKI!!! HURRRA!

    PS. Ciągnące się przecież obsesyjnie (?) - z dwudziestoletnim oddechem w II RP - bez przerwy od przeszło trzech stuleci! TO DOPIERO OBSESJA!

    Kończę Mickiewiczem i wzorcową "mową nienawiści" :)))

    Nie dbam jaka spadnie kara:
    Mina, Sybir czy kajdany;
    Zawsze ja wierny, poddany:
    Pracować będę dla cara.

    W minach, kruszec kując młotem,
    Pomyślę: ta mina szara —
    To żelazo — z niego potem
    Zrobi ktoś topór na cara.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo,

      Wielką mądrość zawiera Pani "mowa nienawiści". Po to jednak, by ktoś zrobił "topór na cara" trzeba dokonać najważniejszej kowalskiej roboty i nasze obecne zniewolenie przekuć w pragnienie wolności. Nie znam innej i skuteczniejszej metody, jak tylko "obsesyjne" kucie :)

      Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  65. Szanowny Panie Aleksandrze, Szanowni Państwo.

    Warto przeczytać cały wywiad z prezesem Prawa i Sprawiedliwości, bo pada w nim mnóstwo ciekawych stwierdzeń.
    http://www.rp.pl/artykul/1044683.html?print=tak&p=0

    Dla nas, bywalców tego bloga, niektóre z wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego brzmią bardzo znajomo. A równocześnie mają posmak świeżości, bo padają z ust polityka, w którym pokładamy nadzieję, i od którego podobnych słów oczekiwaliśmy. Jest to zatem dla nas tutaj rodzaj święta. Aż tak bardzo "odświętnie" brzmią niektóre ze sformułowań.

    Powinny tymczasem stać się codziennością. To wokół zawartych w wywiadzie tez powinna toczyć się dyskusja na łamach uczciwej prasy: o przeszłości lokatora Belwederu, jego otoczeniu, o wyborczych serwerach, o mętnym charakterze marszów Dudy itd.

    Ten wywiad na poły jest programowy, bardziej jednak,jak sądzę, sytuuje PiS na nadchodzące miesiące w centrum wydarzeń i naszej walki.
    Oby przesłanie Prezesa zrozumieli politycy PiS, podtrzymując jego narrację; oby wracali do stwierdzeń zawartych w wywiadzie.

    Pozdrawiam.

    ps. Pani Urszulo, bardzo mi się podoba dokonany przez Panią wybór najważneijszych wyimków z wywiadu. Dodalbym tylko jeszcze:

    "(...)
    Pan by rozwiązał MSW po dojściu do władzy?
    Oczywiście.
    (...)
    Pan naprawdę uważa, że Tusk sfałszuje wybory?
    Panowie, PiS zgłosił dziesięć poprawek do prawa wyborczego, które miały zmniejszyć możliwość fałszowania wyborów. Wszystkie zostały odrzucone. Dlaczego?
    (...)"



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Panie Kazefie,

      Ten "posmak świeżości" (jak celnie Pan to ujął), wynika chyba z zastosowania jakże innego języka- prostego, konkretnego, odwołującego się do sedna spraw. To rzecz wyjątkowa, bo w przypadku wielu innych wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, mamy do czynienia z karkołomnymi konstrukcjami, nagromadzeniem trudnego słownictwa i nieznośną manierą polegającą na rozmywaniu nazbyt mocnych treści.
      Mam nadzieję, że wkrótce nie będą to już sformułowania "odświętne", lecz staną się codzienną mową polityków PiS-u. Zasługujemy, by tak się stało.

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  66. W pełni podzielam entuzjazm jaki tu zapanował po przeczytaniu streszczenia wypowiedzi J.Kaczyńskiego.

    Mam nieodparte wrażenie, że JK, że tak powiem: „pojechał ściosem”. ;-)

    W porównaniu z dotychczasowymi występami jego przybocznych u różnych olejnik, kraśków, lisów itp. to jest wręcz rewolucyjna zmiana.

    W końcu najważniejszy polityk reprezentujący interes Polski powiedział prawdę o BK: "W normalnym kraju odszedłby z polityki, a w Polsce został prezydentem".
    To jest jak balsam usłyszeć takie słowa. To ja jednak jestem normalny...




    Tym bardziej jawi mi się skala upadku polskiego Kościoła. Doprawdy nie mogę sobie z tym poradzić. Milczenie kościoła w sprawie Smoleńska, stosunek do BK (Lednica, Jasna Góra...), wyciszanie ludzi którzy walczą o prawdę o katastrofie...

    Tymczasem polski Kościół uznał Komorowskiego za rycerza, który współcześnie broni wiary. Kolejnym takim rycerzem jest też dla Kościoła Putin, z którym to hierarchowie pospieszyli się jednać.
    Pewnie, że mają na nich haki. Ale na wszystkich? A gdyby w katastrofie zginęła głowa państwa Watykańskiego to takie „śledztwo” też by wszystkich przekonało?!?

    Czy można liczyć na Kościół w walce o niepodległą Polskę kiedy ten roztrząsa tylko kwestie moralno-światopoglądowe?

    J.Kaczyński wspomniał o Invocatio Dei i definicji małżeństwa. A gdyby tak BK zagwarantował Kościołowi to samo to dla hierarchów chyba nie będzie różnicy. Na dodatek BK tyle mówi o zgodzie i dialogu. Potem te same słowa słyszę z listów Episkopatu Polski czytanych z ambony. I jeszcze żeby się politycy nie kłócili. No a wiadomo kto się najbardziej kłóci zamiast wspólnie pracować z koalicją rządzącą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. marcinis,

      Jeśli oceniać postawy niektórych hierarchów z perspektywy minionych dwóch dekad, nie może dziwić dzisiejszy sojusz tronu i ołtarza. To jest wybór świadomy i konsekwentny, dokonywany (jak zawsze) między sferą sacrum i profanum, w którym lokator Belwederu staje się gwarantem dwóch podstawowych "zdobyczy":pozycji materialnej i bezpieczeństwa instytucjonalnego.

      Przypomniałem kiedyś słowa komunistycznego kacyka, Stanisława Cioska, który z ramienia KC PZPR nadzorował MSW po morderstwie na księdzu Jerzym.
      W wywiadzie sprzed kilku lat, Ciosek pytany – „Skąd się brała wasza skłonność do Kościoła?”, odpowiedział:
      „Hierarchia i instytucja bardziej rozumiała, i traktowała jako bardziej przewidywalną, drugą hierarchię i instytucję”. I dodał: „Stara jest zasada przetrwania Kościoła, jak w tym porzekadle: Kościół opłakuje zmarłego, ale do trumny z nim się nie kładzie itd. Zachowuje dystans. Tak samo tutaj było. Miałem masę rozmów z ludźmi Kościoła. I mogę powiedzieć, że Kościół był bardzo wstrzemięźliwy, gdy chodzi o wybory, o Okrągły Stół i podzielenie się władzą z "Solidarnością". Bo nie wiedział, jaka będzie ta nowa władza. Jakby przeczuwał zresztą, że lepiej było mu z komunistami niż z nie wiadomo kim...”.

      Sądzę, że sens tej wypowiedzi można dziś dedykować wielu polskim hierarchom, a szczególnie tym, którzy dopuszczają się ogromnego zgorszenia, pozwalając lokatorowi Belwederu na obecność przed ołtarzem, głoszenie "homilii" i kreowanie na katolika i męża stanu.
      Nasz problem polega również na tym, że nadal nie potrafimy/nie chcemy wyrażać swoich opinii na temat postawy tego czy innego hierarchy. Zwykle dlatego, że paraliżuje nas lęk przed posądzeniem o "wrogość wobec Kościoła".
      Tam, gdzie rzecz dotyka istotnej sfery politycznej (jak w ostatnim wywiadzie prymasa), gdzie wiąże się z naszą przyszłością i losem Polski - nie wolno milczeć. Takie milczenie jest tchórzostwem,zaprzeczeniem powinności chrześcijanina, nie ma nic wspólnego z wiarą bądź wiernością Kościołowi.
      Obawiam się, że upłynie jeszcze wiele czasu, nim Polacy to zrozumieją.

      Pozdrawiam

      Usuń
  67. Witam.
    W piątek o 18:15 w TV TRWAM i 18:15, 21:40 w Radio Maryja w "rozmowach niedkończonych" będzie premier Kaczyński. Zapewne warto poświęcić czas na wysłuchanie.
    Nie wiem jak Państwo ale będę się dobijać na antenę!
    Jeśli Premier Kaczyński chce być moim premierem MUSI zaczać/czytać ŚCIOSA!
    Pozdrawiam.
    P.S.
    Hoffmany i inne jak się boją... nikt tu (w PIS) nikogo na siłę nie trzyma, można sobie pójść w pierony jasne a nawet do Paligrzmota np.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Pani Halko,

      Po takiej zapowiedzi i uprzedzeniu swoich zamiarów, ma Pani niewielkie szanse na przedarcie się na antenę RM :) Ale dziękuję i życzę powodzenia,

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. Litwin grozi:

      "Ja nic nie poradzę na lęki prezesa Kaczyńskiego. Nie chcę być jego doradcą. Należy czytać konstytucję. Ona mówi wyraźnie, jakie są okoliczności rozwiązania parlamentu, ewentualnych wyborów. A każdy polityk musi ocenić to, jak ta decyzja wpłynie na jego własną pozycję, jak wpłynie na pozycję jego partii."

      Najadł się grochu i porównuje, bezpieczniackim stylem, przynależność członków rodziny do PZPR, z aktywnym, zdradzieckim współdziałaniem z GRU, z wysługiwaniem się - na każdym szczeblu - "władzy ludowej" dla kariery. Co więcej, taki pałkownik-elegancik z pederastką do dziś pełni ważne funkcje i łże, i obraża. To zresztą można znieść, ale sowieckiej demencji i tego, że przez tyle lat nie uwolnił się ten przydziałowy generał z sowieckiej smyczy znieść nie sposób. Słabo wykształcona partyjniacka, wazeliniarska szumowina otrzymała sznury generalskie i profesorską togę. Widać, pomógł jej w tym "sowiecki magik" z tego samego, ludowo-knajackiego dowcipu, który z pewnością przypadłby do gustu zarówno Litwinowi jak i Staszkowi "Z dupy trąbie".

      Sądzę, że czas już publikować w niezależnych mediach konkretne kwity związane z Litwinem: lojalkę z czerwca 1991, aneks do raportu z likwidacji WSI. Może warto byłoby namówić TV Republikę, żeby zrobiła wywiad z p. Benedykiem, z p. Lucjanem Jaworskim, innymi "bliskimi współpracownikami" "męża stanu" (jestem głęboko przekonany, że dobrze byłoby tego wąsatego, moskiewskiego wołu potraktować "elektrycznym pastuchem" prawdy - niewiele można stracić). I nie chodzi o reportaż, który łatwo zginie w tłumie innych wiadomości. Chodzi o stały program cykliczny, nadawany w porze wysokiej oglądalności, odsłaniający powiązania Litwina z WSI, kulisy afer i przestępstw, etc. To musiałoby działać jak serial, na początku streszczenie ostatniego odcinka, przypomnienie postaci, i tak dalej.

      Czy się odważą? A od czego jest TV Republika? Chyba nie po to, żeby z namaszczeniem pochylać się nad tym, że Buzek karci "piłkarza" w sprawie OFE?

      Odważą się?

      Usuń
    3. Witam.

      "Widać, pomógł jej w tym "sowiecki magik" z tego samego, ludowo-knajackiego dowcipu, który z pewnością przypadłby do gustu zarówno Litwinowi jak i Staszkowi "Z dupy trąbie".".

      Panie Przemku. Pewne rzeczy trzeba już zacząć nazywać "po imieniu", a nawet po nazwisku. Zatem czemu nie: "jak z Koziej pały trąbka?"

      Pozdrawiam
      Halka

      Usuń
    4. Pani Halko

      Myślę, że nie tylko Radio Maryja powinno czytać Ściosa. Również hierarchowie kościelni.

      Ale oni nie wsłuchują się w głos Narodu, poetów (pozdrowienia dla Pana Przemka Łośko) ani publicystów patriotów.

      Usuń
    5. Przemek Łośko

      W "naszych mediach" pracują przecież znani dziennikarze śledczy (m.in. Cezary Gmyz). Tak jak wcześniej pisałam o tygodniku "Wprost", że swoimi śledztwami (ostatnio napisał o interesach rodziny HGW) mógłby obdarzyć dziesięć prawicowych tygodników plus telewizje.

      Usuń

  68. CZY SIĘ ODWAŻĄ? :))))

    Panie Przemku, zleźże Waść ze swego Parnasu i dobrze się rozejrzyj!

    Kto miałby się odważyć?

    Red. Soft Power Karnowscy z Sieci? Red. Tak-Ale Zaremba?

    Maczos-Muczaczos + Spętany-Rednacz-Lisicki [klik] z "DoRzeczy?

    Red. Sakiewicz, który za tydzień szturmuje Warszawę wraz z komandosem Dudą [klik] i kwiatem opezetzetu?

    TVR której blond gwiazda zajmowanie się Komorowskim uważa za obsesję?

    ....

    A w słowotoku BK, który Pan przytoczył i trafnie scharakteryzował, a którego nie zalinkuję, bo do szczujni nie linkuję, najlepsze jest to o Macierewiczu:

    "No największe związki ze służbami specjalnymi miałby Antoni Macierewicz, bo nimi kierował."

    To, że WSI przy okazji tego kierowania rozwiązał i rozpędził na cztery wiatry, i gdyby nie cicha przystań przy Protektorze, dotąd by się nie pozbierali, jakoś umknęło uwadze Młócącego (z) Cepami...


    ====

    PS. Komentarz, mimo to, pierwszorzędny!




    OdpowiedzUsuń
  69. Witam all.


    Do Aleksander Ścios z 5 września 2013 godz: 20:03

    Panie Aleksandrze? Pan sądzi, że tylko ja (z tutaj zgromadzonych) dybię na te dzisiejsze „rozmowy...” z premierem? :) Chodzi o to by, ktokolwiek z nas się przedarł na antenę. Ale do tej rozmowy trzeba się przygotować. Nie tak, że się połączyć i wysławiać chwalebne czyny premiera i peplać coś w stylu: „jest pan balsamem na moje uszy, serce i... ” co tam jeszcze. Trzeba jeszcze raz dokładnie przewertować te pańskie „50 pytań do...” i tym pikować do premiera by on następnie trafiał w tego co trzeba. I ewentualnie, jeśli jeszcze się będzie dało wykrzyczeć.: „Panie premierze jest Pan to winien swemu zamordowanemu bratu i tego oczekują od Pana prawdziwi Polacy. Po 2015 będzie już za późno!!!”. Wersja dla odważniejszych: „Panie premierze po 2015r będą nas wyrzynać po kolei”.



    Dlatego wklejam kontakt do Radia Maryja.
    Telefony:
    56-655-23-55- antena 1 - słuchacze z Polski płn.
    56-655-23-56- antena 2 - słuchacze z Polski płd.
    56-655-23-33- antena 3 - słuchacze z zagranicy
    56-655-23-66- antena 4 - słuchacze z zagranicy
    536-600-100- antena 5 - słuchacze sieci komórkowej 'W Naszej Rodzinie'
    536-600-200- antena 6 - słuchacze sieci komórkowej 'W Naszej Rodzinie'
    011-48-56- nr kierunkowy z USA


    I jeszcze, co do obsesji. Oni doskonale wiedzą, że z obsesji jest trudno się wyleczyć. Niemal jest to niemożliwe. Zwłaszcza, jeśli ta obsesja wynika z bycia „chorym na Polskę”. No, kto by pomyślał, że ONI przestraszą się „chorych” Polaków?

    P.S.
    Ja nawet już uczę się na szybko modulować głos na taką „delikatna gęś” by mnie tylko połączono, a jak mnie tylko połaczą to...

    Dziękuję.
    Halka

    OdpowiedzUsuń

  70. :))))))))))


    Ależ im się (wPolityce) wspaniale udał tytuł:

    "Polska stoi w obliczu gigantycznej szansy, szansy na miarę tysiącleci!".
    Przed weekendem prezydent swobodnie lewituje na Podkarpaciu.



    Czyżbym jednak wczoraj się myliła skreślając wszystkich "niepokornych"?
    Bo to już nie poszturchiwania typu bul i parasol, ale jawne wykpiwanie :)
    Powiedziałabym: tak trzymać!, ale aż się boję zapeszyć :)))


    Pozdrawiam wszystkich, ze szczególnym uwzględnieniem Szanownego Autora,
    którego BEZ ŻADNYCH PODTEKSTÓW, grzecznie zapytuję, czy zamierza
    może napisać coś nowego, bo już od przeszło dwóch tygodni komentujemy pod
    antytuskową reformą służb???

    OdpowiedzUsuń
  71. Pani Urszulo,

    Uprzejmie informuję, że owszem, zamierzam napisać coś nowego, a nawet już to zrobiłem. Ku Pani zaskoczeniu (jak sądzę) jest to tekst o sprawie syryjskiej.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  72. Witam.
    Robiłam co mogłam by się dodzwonić. Na próżno. Przez tel "południa" i "północy". Kupa. A do pasji doprowadził mnie swoim bzdetnym pytaniem "Pan Jan z Chicago".

    OdpowiedzUsuń