Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

piątek, 6 września 2013

PUTIN, SYRIA, SARIN - O ZABÓJCACH DOSKONAŁYCH


Jest niewidoczny, jak przystało na doskonałego zabójcę. Nie ma barwy ani zapachu. Atakuje poprzez skórę, oczy, podczas wdychania, picia lub jedzenia. Jest 500 razy bardziej toksyczny od cyjanku, a w postaci gazu lub cieczy powoduje śmierć w przeciągu kilku minut.
Pierwsze objawy to katar, uczucie ciężkości w klatce piersiowej, powiększenie źrenic, problemy z oddychaniem, nadmierna produkcja śliny, pocenie się, zaburzenia tętna i ciśnienia. Chwilę później pojawiają się wymioty, skurcze i silne bóle brzucha, skurcze mięśni i dezorientacja, następuje atak apopleksji, paraliż, śpiączka, ustanie pracy układu oddechowego i śmierć. Umiera się długo, bo pierwsze symptomy mogą pojawić się po jednej do dziesięciu minut  i trwać przez kilka kolejnych. 
Wyprodukowali go Niemcy w latach 30. ubiegłego wieku, a nazwę zawdzięcza nazwiskom twórców: Schradera, Ambrosa, Rudigera i Van der Lindea. Amerykanie nazwali go „GB” (German Agent B) Zastosowany po raz pierwszy w trakcie II wojny światowej był używany do eksterminacji więźniów w niemieckich obozach zagłady. Od razu też spodobał się Sowietom, którzy już przed wojną prowadzili z Niemcami wspólne badania nad bronią chemiczną. Spodobał się tak bardzo, że gdy w roku 1945 Armia Czerwona wkroczyła do Brzegu (gdzie Niemcy produkowali sarin na ogromną skalę) instalację do produkcji zdemontowano i wywieziono do miejscowości Dzierżyńsk. Tam fabryka funkcjonowała jeszcze w latach 90, jako jedna z 14 tego typu zakładów, pracujących na potrzeby sowieckiej armii.
Po raz pierwszy po wojnie, sarin pojawił się w latach 80., podczas wojny Iraku z Iranem.   W roku 1994 użyła go japońska sekta Aum Shinrikyo (Najwyższa Prawda) podczas ataku na metro w Tokio. Ta sama grupa przeprowadziła jeszcze co najmniej dziesięć innych ataków biologicznych na cele w Japonii i bazę amerykańską na Jokosuka. W roku 2001 służby rosyjskie aresztowały grupę Rosjan należących do Aum, którzy planowali zorganizowanie w Tokio zamachu w celu uwolnienia przywódcy sekty i przetransportowania go do Rosji. W jednym z zamachów chemicznych sekta używała rosyjskiego śmigłowca wojskowego, posiadała również informacje o obiektach nuklearnych w Rosji i na Ukrainie i usiłowała pozyskać z Rosji materiały nuklearne. 
Skąd w Iraku znalazła się broń chemiczna, mogliśmy dowiedzieć się w roku 2003, gdy George Bush wydał rozkaz ataku na państwo Saddama Husajna. Według informacji uzyskanych przez wywiad brytyjski, ukraiński i izraelski, tuż przed 20 marca 2003 roku Rosjanie przeprowadzili operację wywiezienia z Iraku broni chemicznej i materiałów do jej produkcji. Akcja nadzorowana przez Jewgienija Primakowa, byłego szefa KGB, oraz dwóch emerytowanych generałów: Władysława Aczałowa i Igora Malcewa, zakończyła się na kilka dni przed atakiem Amerykanów.
Rosyjskie rakiety i głowice oraz materiały do produkcji broni chemicznej, biologicznej i jądrowej wywieziono wówczas do Syrii i Libanu. Część odpłynęła na dwóch rosyjskich statkach handlowych z irackiego portu Umm Kasr w kierunku Oceanu Indyjskiego.
Informacje na ten temat zdobyła grupa specjalistów, którą kierował John A. Shaw, podsekretarz stanu w Departamencie Obrony USA. W operacji nazwanej „Spirit” współpracowali z nim m.in. były brytyjski ambasador na Bliskim Wschodzie Julian R. Walker, amerykański analityk wywiadu pochodzenia ukraińskiego i były oficer GRU. Zespół mający wyjaśnić kwestię irackiej broni masowego rażenia działał pod nadzorem sekretarza obrony Donalda Rumsfelda.
Zdaniem Amerykanów, rosyjska operacja z marca 2003 r. była tylko ostatnim etapem wieloletniej polityki ukrywania broni i środków do jej produkcji. Saddam Husajn już w latach 90. wydał rozkaz wywiezienia materiałów do innych krajów (m.in. Sudanu, Libii i Algierii). Produkcja irackiej broni chemicznej miała być rozwijana w Sudanie, zaś materiały do produkcji broni jądrowej trafiły do Libii i Algierii wraz z irackimi naukowcami, których wkrótce potem wysłano do Syrii i Iranu, by tam kontynuowali prace. Część irackiej broni chemicznej i biologicznej miała zostać zakopana w libańskiej dolinie Bekaa, a część wywieziona do Syrii. To wówczas w syryjskich podziemnych bazach wojskowych znalazły się rosyjskie rakiety Scud oraz głowice chemiczne i biologiczne.  
W roku 2003 prezydent George Bush i Donald Rumsfeld oskarżali reżim, Baszara alAssada, że daje schronienie dygnitarzom irackim i prowadzi prace nad bronią masowego rażenia.
Szef brytyjskiej dyplomacji Jack Straw twierdził z kolei, że ani jego kraj, ani Stany Zjednoczone nie mają zamiaru atakować Syrii jako ewentualnego kolejnego celu wojny z międzynarodowym terroryzmem. „Jeśli chodzi o to, czy Syria jest następna na liście, to powiedzieliśmy już jasno, że nie jest. Nie ma też żadnej następnej listy. Są natomiast ważne pytania, na które Syria musi odpowiedzieć. Ważne jest, żeby w pełni współpracowała” - uznał Straw.
            Jesienią 2004 roku, tuż przed wyborami prezydenckimi w USA, w reakcji na oskarżenia demokratów wysuwane wobec Busha, John Shaw ujawnił prasie brytyjskiej i amerykańskiej kulisy operacji „Spirit”. Zostały one natychmiast zdyskredytowane przez część kierownictwa CIA i wywiadu wojskowego oraz przez amerykańskie media sprzyjające konkurentowi Busha. Nad informacjami Shawa szybko zaciągnięto kurtynę milczenia. Niektóre gazety nazwały je -"izraelską dezinformacją". 
W publikacji tygodnika „Wprost” z 2006 roku, poświęconej tej sprawie, znalazła się wypowiedź Johna Shawa: „To nie przypadek, że opublikowane szczegóły operacji wywiezienia broni masowego rażenia i materiałów wybuchowych z Iraku były fragmentaryczne, gdyż grupa wpływowych i bezwzględnych osób robiła wszystko, by podważyć ich wiarygodność. Nie do końca rozumiem, dlaczego w przededniu wyborów usiłowano zatuszować odpowiedzialność Rosjan za wywiezienie tych materiałów. Problem broni masowego rażenia w Iraku był i pozostaje największym problemem politycznym tej administracji i byłoby logiczne wykorzystanie moich informacji nawet jako dodatkowego przedwyborczego argumentu. Czego ci ludzie spodziewali się po Putinie? I jakie znaczenie miał udział Syrii w tej sprawie?".
Trzeba było kilku lat, by pytania te powróciły w kolejnej odsłonie światowego dramatu. Wiele wskazuje, że również dziś nie usłyszymy na nie odpowiedzi.
Nikt bowiem nie ma chęci ujawnić rzeczywistej roli Putina w kryzysie syryjskim ani pokazać światu – skąd i dlaczego broń masowego rażenia znalazła się w posiadaniu reżimu Assada. Nie usłyszymy też odpowiedzi na pytanie - dlaczego sarin i dziesiątki innych śmiertelnych trucizn trafiły w ręce światowych terrorystów i pospolitych morderców?  Kto naprawdę odpowiada za śmierć dziesiątek tysięcy cywilów, w tym tysięcy dzieci? 
Demokraci sprawujący władzę w Waszyngtonie, nie znaleźli dość odwagi, by ujawnić powiązania służb rosyjskich z atakami w Bostonie. Tym bardziej nie napiętnują wspierania terroryzmu i zbrojenia przez Moskwę większości krwawych reżimów. Assad i inni „przyjaciele Moskwy” mogą nadal czuć się bezkarnie, a światowe media, wespół z naszymi rodzimymi „prawicowcami”, będą skutecznie zatruwały umysły bredniami o „izraelskiej prowokacji” i obronie przez Assada „cywilizacji chrześcijańskiej”.
Widząc zachowanie Obamy i tzw. przywódców Zachodu, Assad nie musi nawet przenosić swoich arsenałów. Są bezpieczne pod politycznym protektoratem Moskwy. Miną kolejne lata i ta broń zostanie ponownie użyta. Na skalę proporcjonalną do dzisiejszych błędów i zaniechań. Wówczas, już nikt może nie zadać prostego pytania – czego ci ludzie spodziewali się po Putinie?

137 komentarzy:

  1. Skoro moskiewski korniszon podkłada Amerykanom ciągle nogę, a nawet ich upokarza, to może czas spodziewać się, żeby wypłynęły te satelitarne zdjęcia ze Smoleńska, które ,,zgubił gdzieś" ,,nasz wywiad"?

    OdpowiedzUsuń

  2. ,,Prezydent Rosji Władimir Putin przekazał, że podczas szczytu G20 w Petersburgu ewentualną akcję wojskową przeciwko Syrii otwarcie poparli tylko przywódcy USA, Turcji, Francji, Arabii Saudyjskiej i Kanady. Według Putina, który mówił o tym na konferencji prasowej kończącej petersburskie forum, przeciwko interwencji kategorycznie wystąpili liderzy Rosji, Chin, Indii, Indonezji, Argentyny, Brazylii, RPA i Włoch".


    wszystko rozumiem, ale skąd Włochy w tym towarzystwie? po staremu Niemcy im kazali?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ps. cytat wziąłem, o zgrozo, chyba z wybiórczej. rzadko mi sie darza.

      Usuń
  3. Poprzez dozbrajaniem reżimów Putin chce osłabienia (a nawet zniszczenia) USA. Myślę, że to ostateczny (na razie ukryty, nie dostrzegany) cel Putina. Kto wie, czy w dalszej kolejności dozbrajanie przez Rosję terrorystów nie skończy się uderzeniem tych ostatnich już nie w ludność cywilną (Syryjczycy) ale... A rosyjsko-irańska bomba nie wybuchnie gdzieś na Zachodzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rosja nie chciałaby bezpośredniej konfrontacji z USA/NATO. Zdestabilizowany, doposażony w broń masowego rażenia Bliski Wschód to zbrojne ramię Moskwy.

      Teraz nie ma Zimnej Wojny. Jest oficjalnie Reset, a za plecami nóż Brutusa.

      Usuń
  4. Nie przy tym "prezydencie" USA. Pan Obama, to cień Hamleta (jakże piękne są angielskie zdrobnienia: ham - szynka, hamlet - szyneczka). A trzeba Fortynbrasa.

    Zupełnie niepotrzebne są te dywagacje. Do interwencji nie dojdzie, bo USA do tej chwili nie pokazali następcy. Rosja z całą pewnością pomaga Assadowi, ale czyni obietnice także jego przeciwnikom. A lokalna "razwiedka" już szuka haków i pilnuje biznesu.

    OdpowiedzUsuń
  5. przemek łośko,

    ale nawet taki osobnik jak Obama może nie wytrzymać i Rosjanom zamieszać choć trochę, a wtedy można (???) by się spodziewać jakichś wątków smoleńskich u Amerykanów. nie można w każdym razie tego wykluczyć

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Powinniśmy już chyba zaprzestać łudzić się, że nasza narodowa tragedia została odnotowana przez Amerykanów i tylko czekają, aby użyć jej jako oręża przeciwko Putinowi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. iwona,

      została na pewno świetnie odnotowana, ale użyją jej tylko według własnych potrzeb, może całą sprawa z Syrią ich skłoni do zrobienia dywersji Rosji - albo i nie, nie wiem. tylko się zastanawiam

      pozdrawiam Panią

      Usuń
    2. Przestańcie się łudzić, że Stany wyciągną sprawę smoleńską. Przestańcie się też łudzić, że kiedykolwiek nas obronią dla samej Polski.
      Sprawy zmierzają do tego, że w pewnym momencie historii (raczej na pewno) znajdziemy się w strefie wpływów Rosji i Niemiec i zależnie od szczęścia, albo pozwolą nam sprawiać wrażenie na zewnątrz wolnego kraju, albo podzielą się naszym terytorium (Niemcy mają zakusy na nasze ziemie zachodnie).

      USA NIE KIWNĄ PALCEM DLA SAMEJ POLSKI.

      Dopiero, jak ich własne bezpieczeństwo zostanie naruszone (przez działania Rosji - na Bliskim), może dojść do konfrontacji obu mocarstw. I módlmy się, aby do takiej konfrontacji kiedyś doszło na niekorzyść Rosji. Inaczej nikt nie zapłacze nad Polską, kiedy historia się po raz kolejny powtórzy.

      Usuń
    3. ...ze nastapi VI-rozbior Polski to jest pewne! Prosze zwrocic uwage na specjalne traktowanie ziem zachodnich jesli chodzi o inwestycje. Wielkie pieniadze jakie poszly na rozwoj infrastruktury zachodniej czesci Polski, a szczegolnie miast takich jak Wroclaw, Sczecin, Kolobrzeg i...takze Gdansk daja duzo do myslenia. Niemiecka polityka, strategia w dazeniu do odzyskania swoich terytorii jest bardzo prosta i nazywa sie OE! Pozdrawiam Pania, Pana Aleksandra Scios i wszystkich, madrych Polakow piszacych na tym Forum. Janusz z Toronto.

      Usuń
    4. korekta: "IV-rozbior", "EU" ;)

      Usuń
  7. Panie Aleksandrze, Szanowni Państwo!

    Zanim przejdę do meritum - zdaje się, że dopiero jutro - bo temat rzeczywiście mnie zaskoczył, Panie Aleksandrze!


    Proponuję Państwu zapoznać się z opublikowaną przez WIKI
    - CAŁOŚCIOWĄ LISTĄ ZAMACHÓW TERRORYSTYCZNYCH.


    http://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_zamach%C3%B3w_terrorystycznych


    Zwraca uwagę ich stopniowe nasilenie na przełomie XX/XXI w. i niezwykłe przyspieszenie - po 4 września 2001r - kiedy pełnię władzy w Rosji osiąga - "dyspozytor zamachów" - W. PUTIN.

    Od r. 2008 zamachów jest już tyle, że na każdy rok, WIKI musi sporządzać osobną, całostronicową listę!


    ===============================


    Na własny użytek dokonałam pobieżnego przeglądu


    Motto:

    "Kiedy patrzę na Putina, widzę tylko trzy litery: KGB" - senator John McCain.

    "Rosyjska buta opiera się na bardzo słabych podstawach i nie wytrzyma słowa: sprawdzam. Związek Sowiecki był dużo silniejszy niż dzisiejsza Rosja, a i tak nie był w stanie się utrzymać. Podobnie będzie z Rosją." - G. Friedman, szef Stratfor Global Intelligence.



    1990-1991 - I WOJNA W ZATOCE PERSKIEJ - 1990 - Irak zajmuje Kuwejt, natychmiastowa reakcja USA i "świata", zatrzymana pod Bagdadem. Rozejm.

    Luty 1993 - I zamach "terrorystów islamskich" na WTC - eksplozja ciężarówki z toną materiałów wybuchowych.

    Kwiecień 1995 - zamach w Oklahoma City - zrównany z ziemią ładunkiem wybuchowym (w ciężarówce) budynek federalny, zniszczonych/uszkodzonych kilkaset budynków w promieniu kilku km od epicentrum - zamachowiec: Timothy McVeight

    ERA PUTINA

    11/9/2001 - zmasowany atak "terrorystów islamskich" na USA. Zaatakowany Nowy Jork i Waszyngton, zrównane z ziemią WSZYSTKIE BUDYNKI WTC - i cała "strefa zero" Manhattanu. Zniszczony Pentagon. Cudem ocalały Biały Dom.

    2001 - natychmiastowa kontrakcja USA w Afganistanie

    Marzec 2003 - Kontrakcja USA w Iraku - II wojna w Zatoce Perskiej.


    ===============================


    10 lat "spokoju" w USA

    ZA TO - W "MIĘDZYCZASIE" - STAŁA "REGULACJA TERRORYSTYCZNA" W EUROPIE:

    1995 - Francja; wybuch w paryskim metrze
    1996 - Anglia; wybuch w londyńskich dokach
    2004 - Hiszpania; seria zamachów na pociągi podmiejskie w Madrycie
    2005 - Anglia; 7 lipca - trzy eksplozje w londyńskim metrze i jedna w miejskim autobusie, 21 lipca - eksplozje w londyńskim metrze i miejskim autobusie - bez ofiar śmiertelnych.
    2011 - Norwegia, wybuchy w Oslo (zniszczone budynki rządowe), jatka na wyspie Utoya.


    ===============================

    2013!

    15 kwietnia 2013 - zamach podczas maratonu w Bostonie, za jedynych sprawców uznani dwaj Czeczeni naturalizowani w USA, ich powiązań terrorystycznych oficjalnie nie szukano.


    21 sierpnia 2013 - atak chemiczny na wspieranych przez USA przeciwników Asada (wspieranego przez Rosję)

    - RB ONZ zablokowana trwale przez Rosję i Chiny

    - NATO - nie reaguje

    - UE - wspiera Putina

    - III RP - jw.

    Pojedyncze państwa: Francja, Anglia, Kanada, Turcja deklarują wsparcie dla USA.

    OBAMA ZASŁANIA SIĘ KONGRESEM!


    Uwaga!!!

    PUTIN NIE ZWRACAŁ SIĘ O PRZYZWOLENIE DO ONZ, KIEDY W ROKU 2008 ZAATAKOWAŁ NIEPODLEGŁĄ GRUZJĘ.

    ZARÓWNO USA, NATO, JAK I UE WÓWCZAS NIE ZAREAGOWAŁY, albo uczyniły to post factum.

    JEDYNYM POLITYKIEM ŚWIATA, KTÓRY ZORGANIZOWAŁ (SKUTECZNY!!!) SPRZECIW, TWORZĄC KOALICJĘ PRZYWÓDCÓW PAŃSTW POSTSOWIECKICH - OKAZAŁ SIĘ PREZYDENT POLSKI - LECH KACZYŃSKI. ROSJA MUSIAŁA SIĘ WYCOFAĆ I NIE ZAJĘŁA GRUZJI!

    ===================================

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cyt: "Zwraca uwagę ich stopniowe nasilenie na przełomie XX/XXI w. i niezwykłe przyspieszenie - po 4 września 2001r - kiedy pełnię władzy w Rosji osiąga - "dyspozytor zamachów" - W. PUTIN. "

      Jestem wszystkimi rękami ZA. To jest istota sprawy. Bliski Wschód to zbrojne ramię Moskwy. Wymierzone ostatecznie w Stany Zjednoczone.

      Usuń
    2. Tak właśnie myślę, i proszę AŚ, jeżeli tu zajrzy, o jego opinię. Wg mnie ostatecznym celem (zarazem jedynym; pozostałe to tylko etapy), są dla terrorystów z Kremla, Stany Zjednoczone AP - mocarstwo, które jest wystarczająco silne, i zachowało w sobie dość ducha, aby stawić czoło wschodnim barbarzyńcom. Europę zhołdowali (przy pomocy największego sojusznika: Niemiec) bardzo łatwo; zamachy w Londynie, Madrycie i Paryżu miały jedynie charakter dyscyplinujący i "przestrzegały" przed wybraniem niewłaściwej, z punktu widzenia Moskwy, władzy. Po zamachach w Madrycie nastał np. Jaś Fasola Zapatero, choć wszystko wskazywało na druzgocące zwycięstwo konserwatystów! Nie wiem czy się nie mylę, ale nie przypominam sobie żadnego zamachu w Berlinie. Najwyraźniej tam zawsze wiedzą jak wybrać!

      Pozdrawiam

      Usuń
  8. @Szanowny Panie Aleksandrze

    Dziękuję, ze napisał Pan jak jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Kazefie,

      Bardzo dziękuję za wizytę i pozdrawiam.

      Usuń
  9. Z tt A. Ścios: „Bez potężnej kampanii informacyjnej ukazującej rolę Rosji w zbrojeniu Assada, Ameryka przegra każdą akcję militarną w Syrii.”


    Z mediów (pobieżnie):
    http://www.pch24.pl/dlaczego-syria-splywa-krwia-,17257,i.html
    http://www.pch24.pl/proizraelskie-lobby-podzega-do-wojny,17545,i.html
    http://www.pch24.pl/interwencja-w-syrii---ratowaniem-twarzy-obamy,17404,i.html
    http://www.fronda.pl/a/rand-paul-obalenie-assada-zaszkodzi-syryjskim-chrzescijanon,30460.html

    PAP:
    Papież Franciszek zaapelował w liście do prezydenta Rosji Władimira Putina na rozpoczynający się w czwartek szczyt G20 o znalezienie pokojowego rozwiązania sytuacji w Syrii - poinformowała Stolica Apostolska.
    Według Franciszka rozwiązanie siłowe byłoby daremne. Za interwencją w Syrii opowiadają się Stany Zjednoczone.

    PAP:
    - Nie zapominajmy również o stanowisku papieża Franciszka, który uznał rozpoczęcie nowej wojny za niedopuszczalne - podkreślił Putin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę... Nawet papież kreuje Putina na gołębia pokoju. Ale myślę, że kiedyś zasłona opadnie i światu ukarze się prawdziwe oblicze przywódcy Rosji.

      Usuń
    2. iwona,

      To nie papież kreuje Putina na gołębia pokoju, lecz Putin wyzyskuje słowa Franciszka.
      Stanowisko papieża jest oczywiste, nie może być inne. Wykorzystanie go w celach politycznych Kremla, to już inna sprawa.

      Usuń


    3. Przykro mi to napisać, ale odnoszę wrażenie, że Jan Paweł II w takiej sytuacji zachowałby się jednak zupełnie inaczej! Może dlatego, że sam dobrze wiedział czym jest komunizm, zarówno z Polski jak i z osobistego doświadczenia już w Watykanie. Od dnia zamachu, aż do samej śmierci, odczuwał skutki postrzału i związanych z nim powikłań. Ale mimo, że przez ponad 20 lat doświadczał fizycznych męczarni, nasilających się wraz z wiekiem, i coraz ciężej przychodziło Mu dźwigać brzemię Przywódcy Kościoła, nie opuścił łodzi Piotrowej, ani nie rozpraszał na tani populizm...

      Usuń
  10. iwona,

    Podzielam opinię, że USA nie użyje sprawy Smoleńska w rozgrywkach z Rosją. Wynika to z kilku powodów.
    Przedstawienie prawdziwego przebiegu zdarzeń z 10 kwietnia mogłoby zasadniczo zmienić układ sił w Europie i na świecie oraz wywołać konflikty, których wiele państw (w tym USA) chciałoby uniknąć.
    Ponadto informacje zgromadzone przez służby amerykańskie stanowią niezwykle cenną kartę przetargową i mogą być wykorzystane w przyszłości, w ramach kontaktów na poziomie służb. Są korzystnym dla interesów USA narzędziem nacisku i mogą zostać użyte w celu wymuszenia określonych zachowań lub wywarcia wpływu na decyzje Kremla. Takiej broni służby specjalne nie wypuszczają łatwo z rąk.
    Warto też wziąć pod uwagę, że III RP i jej służby, nie są dziś dla Ameryki żadnymi partnerami. Administracja Obamy doskonale wie, że państwo polskie i jego służby podjęły decyzję o całkowitej kapitulacji i nie chcą wyjaśnienia prawdziwych przyczyn katastrofy. Wie również jaką rolę spełniały służby III RP w zastawieniu pułapki smoleńskiej. Reprezentując w tej sprawie stanowisko Moskwy, obecny reżim stawia się w jednoznacznej pozycji. Jestem przekonany, że gdyby USA podjęły samodzielną próbę ujawnienia przebiegu zdarzeń z 10 kwietnia, spotkałoby się to natychmiast z histeryczną reakcją reżimu i zarzutem ingerowania w wewnętrzne sprawy polskie.
    Wobec takiej postawy władz III RP,ujawnianie materiałów wywiadowczych byłoby niewskazane, a w perspektywie globalnych interesów USA – całkowicie zbędne. Może to nastąpić tylko wówczas, gdy władzę w Polsce będzie sprawował rząd reprezentujący interesy polskie i traktujący USA jako partnera i sprzymierzeńca.
    Napisała Pani - "USA nie kiwną palcem dla samej Polski" i jest to o tyle prawdziwe, że "nie kiwną palcem" dopóki my sami nie zmienimy sytuacji krajowej i nie staniemy się państwem, dla którego warto ryzykować stosunki z Rosją.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. przemek łośko,

    Od początku obecnego konfliktu zwracam uwagę, że nie dojdzie do żadnej rzeczywistej interwencji. Rzeczywistej - czyli takiej, która poza wymiarem propagandowym, mogłaby wpłynąć na obalenie reżimu Assada i ukrócenie wpływów Rosji.
    W obecnym układzie sił, gdy prezydentem USA jest Obama, a spraw Putina pilnuje Merkel, jest to nierealne.

    OdpowiedzUsuń
  12. Minął czas , kiedy opłaciło się na Bliskim Wschodzie oraz Afryce Północnej podtrzymywać u władzy różnego rodzaju despotycznych kacyków , w zamian za możliwość kupowania tanio surowców.
    Dlaczego minął ? Nie wiem.
    Mam wrażenie, że i Zachód, i Wschód, szpikuje państwa arabskie bronią, po to żeby Arabowie byli zajęci wzajemnym mordowaniem się i jeszcze za to zapłacili.
    Korzyść ma z tego głównie Izrael, bo zdestabilizowani sąsiedzi są dla niego mniej groźni, niż tacy lepiej poukładani jak Iran, do niedawna Syria, a jeszcze wcześniej Irak. No chyba żeby poszło coś nie tak....

    Do tej sytuacji z dostarczaniem broni arabom nasuwa mi się taki oto kawał :

    - Arab ucieka na wielbłądzie i się ostrzeliwuje z Kałacha. Gonią go Izraelczycy w czołgu. Jadą, jadą i w pewnym momencie arab staje i przestaje strzelać. Goniący go Żydzi zatrzymują czołg i z włazu wychodzi dowódca. Pyta araba czemu przestał strzelać??
    -Skończyła mi się amunicja - odpowiada arab.
    A dowódca czołgu na to:
    -To może chcesz kupić??

    Ten kawał można poprawić ze względu na czas i sytuację oraz dodać , że to już nie muszą być koniecznie Izraelczycy w czołgu, natomiast Arabowie niekoniecznie muszą broń kupować tylko u Żydów.

    Reasumując.
    Handel bronią oraz udzielanie się po stronach konfliktu jest szalenie niemoralne.
    Państwa te powinny same stanowić o tym, co jest dla nich dobre lub złe, bez ingerencji tzw. Zachodu czy tez Wschodu w ich politykę wewnętrzną.
    Emigrację muzułmańską, niezadowoloną z bytu jaki mają we własnych ojczyznach, która próbuje dostać się na stary kontynent, czyli do Europy, należy z automatu przekierowywać do krajów ich pobratymców : Indonezji, Pakistanu lub innych państw muzułmańskich.
    Hej.


    OdpowiedzUsuń
  13. Pani Urszulo,

    Bardzo celne zestawienie. Państwo Putina jest godnym spadkobiercą tradycji sowieckich, w tym wspierania i inspirowania terroryzmu.
    W tej tradycji, terroryzm jest jedną z metod osiągania celów światowego komunizmu. Wyraził to już Trocki w książce "Terroryzm a komunizm", pisząc wprost:
    "Człowiek, który odrzuca terroryzm co do zasady, to jest odrzuca środki dławienia i zastraszania zdeterminowanej i uzbrojonej kontr-rewolucji, musi odrzucić wszelką ideę politycznej supremacji klasy robotniczej i jej rewolucyjnej dyktatury. Człowiek, który odrzuca dyktaturę proletariatu, odrzuca rewolucję socjalistyczną i kopie grób socjalizmowi".
    Zgodnie z tą zasadą - Lenin finansował powstanie IRA, Chruszczow i Breżniew inicjowali "ruch palestyński" i powstanie lewackich bojówek, a Putin wspiera każdą formę terroryzmu wymierzoną w "kontrrewolucję".
    Właśnie broń chemiczna i biologiczna była specjalnością sowieckich służb. Już w latach 20. i 30. ubiegłego wieku Sowiecki ściśle współpracowali z Niemcami w opracowaniu coraz skuteczniejszych metod zabijania.
    Do dziś stanowi ona realne zagrożenie dla świata. Również dla Europy. Przypomnę tylko jeden przypadek.
    W roku 2005 brytyjski kontrwywiad MI5 zidentyfikował 32 szpiegów rosyjskiego wywiadu zagranicznego (SVR), prowadzących działalność pod przykrywką immunitetu dyplomatycznego. Utrzymywali oni łączność z byłymi agentami KGB, którzy podczas zimnej wojny ukryli na angielskiej prowincji broń biologiczną, przeznaczoną do wyprzedzającego ataku na miasta brytyjskie.
    Okazało się,że podczas zimnej wojny sowiecki wywiad ukrył na Zachodzie broń masowego rażenia - biologiczną, chemiczną i jądrową. MI5 twierdziło, że istnieje wielkie prawdopodobieństwo, iż niektórzy agenci KGB (pilnujący tej broni) zostali zwerbowani przez Al-Kaidę.
    Były agent KGB Aleksander Kuzminow w wydanej na Zachodzie książce "Szpiegostwo biologiczne" wyjawia:
    "Zajmowaliśmy się szpiegostwem biologicznym, planowaniem i przygotowywaniem zamachów z użyciem broni biologicznej, sabotażem i wojną biologiczną". Kuzminow był szefem tajnej jednostki KGB - departamentu 12.
    Byłoby naiwnością sądzić, że kagebista Putin zaniechał takich praktyk lub zrezygnował z wykorzystania arsenału zgromadzonego przez starszych kolegów.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niejako w uzupełnieniu: http://wydawnictwopodziemne.com/2009/04/21/komunizm-czy-islamski-terroryzm/

      Usuń
  14. marcinis,

    Opnie wyrażane na takich portalach, nie są niczym nowym. W identyczny sposób sprawę Syrii przedstawia propaganda Kremla, wspierana przez rosyjską Cerkiew.
    W jednej ze wzorcowych publikacji tuby Kremla, zatytułowanej "Likwidacja chrześcijaństwa jako uwieńczenie „arabskiej wiosny” napisano:
    "Upadek reżimu Baszara al-Asada znamionować będzie kres cywilizacji chrześcijańskiej, i to nie tylko w Syrii, lecz na całym Bliskim Wschodzie, takie obawy wyrażają eksperci. Już obecnie wyznawcy religii Chrystusa w regionie są okrutnie prześladowani i znajdują się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Po chrześcijaństwie mogą tu zniknąć wszystkie tradycyjne religie."
    http://polish.ruvr.ru/2013_09_04/Likwidacja-chrzescijanstwa-jako-uwienczenie-arabskiej-wiosny/

    Takie same treści są rozpowszechniane na "naszych" portalach i w katolickich mediach.
    Przedstawianie Assada jako "obrońcy chrześcijaństwa" jest znaną metodą propagandystów. W ten sam sposób rosyjska Cerkiew kreuje Putina na "obrońcę wartości", a polscy hierarchowie przedstawiają lokatora Belwederu, jako katolika i męża stanu.
    Sprawie syryjskiej towarzyszy systematyczna kampania dezinformacji, prowadzona w europejskich i światowych mediach. Na ten temat można byłoby napisać obszerny artykuł, ja wskażę tylko dwie publikacje z ostatnich 24 godzin.
    Oto wczoraj New York Times publikuje nagranie wideo, na którym widać jak "syryjscy rebelianci" zabijają siedmiu żołnierzy Assada. Natychmiast informują o tym rosyjskie media.
    Dziś zaś "Głos Rosji" twierdzi, że broń chemiczna, zastosowana w Syrii, mogła trafić tam z USA. Dlaczego? Ano dlatego jakoby składniki do produkcji sarinu można jakoby kupić w amerykańskich sklepach i stworzyć truciznę w warunkach domowych.
    To oczywista brednia, ale nie przeszkadza to tubie Kremla na zamieszczenie publikacji zatytułowanej "Broń chemiczna, zastosowana w Syrii, mogła trafić tam z USA".
    http://polish.ruvr.ru/2013_09_07/Bron-chemiczna-zastosowana-w-Syrii-mogla-trafic-tam-z-USA/

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Stanley Panama,

    Opinia, jakoby Izrael miał korzyści ze "szpikowania państw arabskich bronią", jest nielogiczna. Zbrojenie tych reżimów nie może leżeć w interesie Izraela,bo broń sprzedawana Arabom jest używana głównie przeciwko temu państwu.
    Doskonale widać to na przykładzie syryjskim, gdzie sprzedaż przez Rosjan rakiet S-300 jest odbierana jako zagrożenie dla interesów Izraela. I z pewnością nie dlatego, że Assad nie kupuje takich rakiet od Tel Awiwu.
    Prawdą jest natomiast, że USA i Rosja traktują zbrojenie państw arabskich jako element własnych rozgrywek. Byłoby jednak uproszczeniem twierdzić, że chodzi wyłącznie o ich "wykrwawienie".

    OdpowiedzUsuń
  16. Szanowny i Drogi Panie Aleksandrze,


    Dziękuję Panu za dodanie mnóstwa ważnych rzeczy do mojego nocnego, pisanego w pośpiechu komentarza, z których każda zasługuje na osobną dysertację.

    Jednocześnie wyjaśniam, że pisałam zdumiona faktem, jak chaotyczna i "bezkierunkowa" (za wyjątkiem wypowiedzi pani Iwony) staje się dyskusja pod Pańskim tekstem. I żeby uświadomić O CZYM MY TU WŁAŚCIWIE ROZMAWIAMY!

    A mówimy przecież o ogromnej, nigdy dotąd niespotykanej, skali zjawiska i narastającej zuchwałości terroryzmu, który uderza już w same centra cywilizacji i ośrodki władzy cywilizowanego świata: miasta stołeczne Europy i USA.

    Przypatrując się biernie temu, co dzieje się dzisiaj w Syrii, więcej: apelując w tej sytuacji o "pokój i socjalizm" - milcząco przyzwalamy na rozzuchwalenie się bandytów, hodowanych, trenowanych, zaopatrywanych w coraz groźniejsze środki masowej zagłady - a sterowanych od stulecia, przez władców Kremla!

    Apelujemy, modlimy się i czekamy! Czekamy kiedy barbarzyńcy pójdą krok dalej i zaczną po prostu bombardować nasze europejskie miasta, zagazowywać nasze, europejskie dzieci! - Przedsmak już przecież mieliśmy: 4/09/2001, kiedy atak z powietrza na NY i Waszyngton, zmiótł z powierzchni ziemi centrum Manhattanu i uderzeniami na Pentagon poważnie naruszył centrum dowodzenia.

    A Syria jest naturalnie prowokacją, tyle że ani amerykańską, ani izraelską, jak zapluwają się ruskopochodne szczekaczki - tylko sowiecką, putinowską! Testują na "społeczności międzynarodowej" jak daleko mogą się posunąć, i ile ofiar, ginących w męczarniach, zdoła jeszcze przemilczeć "zbiorowe sumienie świata" !!!


    I na zakończenie to, od czego właściwie powinnam zacząć!


    Podobnie jak już uczynił pan Krzysztof, pragnę bardzo serdecznie Panu podziękować za ten tekst, który, jak sądzę, wymagał od Pana nie tylko rzetelnej wiedzy, ale przede wszystkim: wielkiej osobistej odwagi! Odnoszę przykre wrażenie, że nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę.

    Bardzo mnie ciekawi, ile osób w Polsce, w Europie, odważy się choćby powtórzyć Pańskie słowa? Przecież nawet w USA (co po zamachu z 4.09.2001 wydaje się aż niepojęte!) - ludzie odważni i prawi: jak opisywany przez Pana John Show, mają z tym problemy! DLACZEGO JE MAJĄ ??? Czy potrafi mi Pan na to odpowiedzieć?

    Przytoczę raz jeszcze słowa J. A. Show'a :

    To nie przypadek, że opublikowane szczegóły operacji wywiezienia broni masowego rażenia i materiałów wybuchowych z Iraku były fragmentaryczne, gdyż grupa wpływowych i bezwzględnych osób robiła wszystko, by podważyć ich wiarygodność. Nie do końca rozumiem, dlaczego w przededniu wyborów usiłowano zatuszować odpowiedzialność Rosjan za wywiezienie tych materiałów. Problem broni masowego rażenia w Iraku był i pozostaje największym problemem politycznym tej administracji i byłoby logiczne wykorzystanie moich informacji nawet jako dodatkowego przedwyborczego argumentu. Czego ci ludzie spodziewali się po Putinie? I jakie znaczenie miał udział Syrii w tej sprawie?

    No właśnie: czego "wpływowe i bezwzględne osoby" spodziewały się po Putinie? Jak Pan myśli, Panie Aleksandrze?

    I dlaczego teraz tylko "stroszą pióra", zamiast odpowiedzieć jak mężczyźni? Czy wszyscy są już tylko żałosnymi dupkami, którzy boją się Putina? Kto wywołał w nich ten zwierzęcy strach? Może los śp. prezydenta Kaczyńskiego był dla nich ostateczną przestrogą, przed tym, jak KGB rozprawia się z oponentami? A może niektórzy (Obama?) po cichu mu sprzyjają, bo - jako wychowankowie w 100% lewackich ośrodków Wschodniego Wybrzeża (z kadrą, gdzie pewnie co drugi, to jeszcze sowiecki agent wpływu) - nie odczuwają, podobnie jak nasze rządzące miernoty, ani dumy z przynależności do wielkiego narodu, ani wielkości swojego kraju, w którym wciąż pokładają nadzieję wszyscy, którzy zasmakowali na własnej skórze realnego komunizmu.


    Pozdrawiam bardzo serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. September 11, 2001
      Ta data lepiej pasuje.
      Stan

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Ma Pan oczywistą rację!

      Kompletnie nie rozumiem, skąd mi się wzięła ta czwórka.
      Dziękuję za zwrócenie uwagi. Niestety, nie mogę tego już
      poprawić. Więc może boldem:

      Zamach na Stany Zjednoczone AP - 11 WRZEŚNIA 2001r. !!!

      Pozdrawiam

      Usuń


  17. PS. Zawsze, przy takich okazjach, dziwi mnie postawa amerykańskich mediów, w znakomitej większości lewackich (NYT, CNN, BBC), oraz niezwykle wpływowego ośrodka propagandowego - Hollywood, zlewaczałego do szpiku kości. Przecież właścicielami tego "interesu" są, w znakomitej większości, znani z rodowej solidarności, Amerykanie pochodzenia żydowskiego. Którzy muszą sobie zdawać sprawę, że pierwszą ofiarą, zmiecioną z powierzchni ziemi, będzie, w wypadku nie powstrzymania sterowanego z Kremla, tzw. islamskiego terroryzmu - Izrael, państwo które utrzymują (bez pomocy z USA nie prztrwałoby miesiąca) - i w którym stawiają swoje rezydencje.

    Naprawdę, nie potrafię tego pojąć...

    ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo,

      Bardzo słuszna uwaga, ale ja bym nie przesadzał z tym poczuciem więzi narodowej wśród hollywoodzkich lewaków. Podobnie, jak z łączeniem różnych środowisk żydowskich z interesami Izraela. To często dwie różne sprawy.
      Poza tym, większość z nich nie stać na tak pogłębioną refleksję, a istnienie państwa Izrael traktują jako wyraz "prawa naturalnego" - rzecz należną Żydom za czas holokaustu. Owszem - plują na "amerykański imperializm" i wrzeszczą o "łamaniu praw człowieka", ale nie tylko nie zamienią dolara na rubla ale wybiorą spokojną wegetację w Ameryce nad burzliwe życie w Izraelu.
      Na marginesie tej kwestii, warto natomiast wspomnieć o jednym z największych, historycznych zwycięstw sowieckiej dezinformacji. Jeśli nawet samo wspominanie o nim jest niebezpieczne i grozi środowiskową anatemą.
      Otóż - wszędzie tam, gdzie tzw. środowiska prawicowe grzmią o "żydowskich spiskach i prowokacjach", a w miejsce kremlowskich interesów dostrzega się niecne, żydowskie knowania - słuchać ponury rechot Stalina i jego wiernych uczniów. Tego zwycięstwa nikt już Sowietom nie odbierze.

      Usuń
  18. Panie Jaszczurze,

    Dziękuję za zalinkowany tekst. W jednym z jego źródłowych artykułów znalazłem fragment wypowiedzi Iona Mihai Pacepy - byłego szefa wywiadu Rumunii, który uciekł z państwa Ceausescu i uzyskał azyl w USA. W wywiadzie z 2004 roku udzielonym FrontPageMagazine, Pacepa mówił m.in., jak w roku 1970 Kreml przekonywał rządy Iraku i Libii do przyłączenia się do wojny terrorystycznej ze Stanami Zjednoczonymi. Pacepa stwierdził:
    "Szef KGB Jurij Andropow (który później został przywódcą Związku Radzieckiego), powiedział mi, że jeden z tych dwóch krajów może wyrządzić więcej szkód Amerykanom niż Czerwone Brygady, Baader-Meinhof i wszystkie inne organizacje terrorystyczne razem wzięte. Rządy krajów arabskich, jak wyjaśnił Andropow, nie tylko mają niewyczerpane zasoby finansowe (czytaj: ropę), ale także ogromne służby wywiadowcze, prowadzone przez "naszych doradców" - co pozwala przedłużyć nasze wpływy (macki) do każdego zakątka ziemi."
    http://archive.frontpagemag.com/readArticle.aspx?ARTID=13975

    Myślę, że to bardzo "pragmatyczne" wyjaśnienie Andropowa przynosi istotną odpowiedź na pytania dotyczące dzisiejszego zaangażowania Rosji w ofensywę terrorystyczną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Artykuły Iona Mihaia Pacepy znam. A czy czytał Pan może Stanisława Łuniewa? Ten uciekinier z GRU twierdzi, że na terenie USA sowiecka wojskówka umieściła dość dużą ilość tzw. "walizkowych" bomb atomowych, wystarczającą do przeprowadzenia przez Sowietów ataku pod fałszywą flagą, np. używając ekstremistów islamskich.

      A czy zna Pan może tą historię? http://foxmulder.blox.pl/2011/05/Nuklearna-rozgrywka-z-bin-Ladenem-cz-3-Let-one.html

      Jeżeli zeznania agenta wywiadu US Navy są prawdziwe, to jest to dowód rzeczowy na to, że za zamachem na WTC stoją sowieci.

      Polecam też wywiad z Christopherem Story (wrzucałem kilka lat temu u siebie), w którym Story szczegółowo opowiada o kulisach 9/11 i powiązaniach sowieciarzy z terroryzmem islamskim: http://www.youtube.com/watch?v=facg5prt6uM

      Usuń
  19. Droga Pani Urszulo,

    Napisanie tego tekstu nie wymagało nadzwyczajnej odwagi. Jeśli publicysta odczuwa lęk i z tego powodu rezygnuje z prawdy lub przekłamuje rzeczywistość - nie powinien już więcej sięgać po pióro lub zająć się pisaniem bajek dla dzieci. Jest wiele innych ciekawszych zajęć od kreowania tchórza na bohatera.
    Tym zaś, którzy drżą przed nazywaniem rzeczy po imieniu, polecam lekturę publikacji ludzi z (autentycznej) opozycji antyputinowskiej (linki na moim blogu) lub sięgnięcie po artykuły uciekinierów z Czeczenii.
    Ci ludzie wiedzą, czym jest Rosja i kim jest Putin. I choć rzeczywiście ryzykują życiem, mają odwagę pisać o sprawach niedosiężnych dla naszej opozycji i naszych mediów. Nie wspominając o publicystach z lewackich -zachodnich i amerykańskich mediów.

    Może w tym właśnie zawiera się część odpowiedzi na Pani pytanie: czego "wpływowe i bezwzględne osoby" spodziewały się po Putinie?
    Ja postawiłbym je w inny sposób: czego syci i bogaci durnie mogą spodziewać się po bandycie? Czy nie tego, że zostawi ich w spokoju, da się ucywilizować, zadowolić "światowym życiem", oswoić i przyjąć dobre obyczaje? Tego właśnie oczekiwano od Putina, wierząc, że zbliżenie z Zachodem uczyni z prymitywnego kagebisty "człowieka z zasadami", a sama Rosja stanie się krajem demokratycznym.
    Na takim stosunku do komunizmu i jego mutacji polega cała filozofia utrzymania "zdobyczy cywilizacji zachodniej". Wsparta na pospolitym tchórzostwie i cynizmie, znana od okresu międzywojennego i praktykowana później w ramach "nowego kalendarium" - jak nazwał Mackiewicz swoisty podział na dobro i zło, zastosowany po II wś.
    Wskazując na datę 22 czerwca 1941 roku – dzień w którym Hitler przechytrzył Stalina i pierwszy zaatakował dotychczasowego sojusznika. Mackiewicz pisał:
    „Od tej daty wszystko jest - dobrem, cokolwiek czyniło się dla poparcia Sowietów, a wszystko jest – złem, cokolwiek czyniło się ku przeszkodzie ich zwycięstwa nad Niemcami. Kto Sowietom podczas wojny pomagał, bez względu na osobiste przekonania polityczne, ma dziś prawo do zabierania głosu w wolnym świecie. Kto przeszkadzał, nie ma nic do gadania.
    Każdy naród ujarzmiony przez komunizm posiada wprawdzie, w oczach Zachodu, prawo do samoobrony, względnie do zniknięcia z powierzchni ziemi i wtedy może liczyć na współczucie, - nie miał jednak prawa od roku 1941, opierać się Sowietom, gdy znalazły się one w wojnie; a tym bardziej we współdziałaniu z armią niemiecką. Gdyż w takim wypadku, bez rozpatrywania jego interesów narodowych, ipso facto zaliczony zostaje do wrogów demokracji.”

    Ilustracją tej postawy były słowa Churchilla o gotowości sprzymierzenia się z diabłem, żeby tylko wypędzić szatana. Tym diabłem - był Józef Stalin i system komunistyczny. A skoro diabeł obronił Zachód przed szatanem- Hitlerem, każdy kto występował przeciwko diabłu, musiał być odtąd uznany za wroga.
    Echa tej postawy są do dziś żywe i determinują postawę większości państw europejskich i USA.
    Pozbycie się takiej niewolniczej mentalności jest możliwe tylko w jednym przypadku - gdy Europa stanie w obliczu zagłady, a "wartości cywilizacji zachodniej" znajdą się pod ruskim butem.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  20. Nareszcie: http://niezalezna.pl/45721-prezes-pis-bronislaw-komorowski-powinien-pozegnac-sie-z-polityka

    O Czeczenii nigdy dość. Mało kto mówi, pozostawiliśmy ją samotną i okaleczoną. Dziesięć lat temu, kolega, który wrócił stamtąd zupełnie osiwiały (pomagał w akcji humanitarnej), opowiedział mi historię - jedną z tysiąca - zamieniłem ją w wiersz:


    Opowiedz mu o płatku śniegu

    Wrócił z przepustką i piliśmy kwas. Pokazał mi zdjęcie
    chłopca. Imienia nie znał, ale go odnajdzie. Prosiłam, żeby
    nie wracał, żeby opowiedział mi o płatku śniegu, jak kręci się,
    coraz starszy, coraz bielszy, aż dołączy do mgły. Opowiedział.

    Namierzyli przerzut przypadkiem - baby w jurcie suszyły tytoń.
    Kornet kazał im stać bez sapog do zmroku, a jedną gwałcili
    do rana. Powiedziała. Tylko przełęcze mają dość odwagi
    aby mgłę zatrzymać. Zbierał rozsypaną sól, która wchłaniała

    wilgoć i żółkła, gdy dym nad ceratą sformował szereg
    idący stępa jak iskrzące zjawy, bezgłośnie.I padali, bezgłośnie,
    od kul, i opadał śnieg krwawy, i krzepł, iskrząc na ściętych w pół
    kruczych zadach koni, i żółkł wokół rozbitych kanistrów,

    ciał. Weź. Opowiedz mu o płatku śniegu, szeptał. Opowiedz
    jak wiruje, że jego ramiona maja młode ramiona, a te
    posiadają kolejne, czyste, najczystsze, że przez te ramiona
    patrzy cały świat - że siwy kolor mgły jest kolorem tła.


    Siwy kolor, kolor ruskiego Szarego, wciąż jest kolorem pierwszego planu. Ba, Szary twierdzi, że to z niego biorą się czyste, śniegowe płatki.

    Im dłużej myślę o tym, tym większą mam pewność, że teraz jest ostatni czas, żeby wypalić sługusów Szarego. Trzeba zrobić listę proskrypcyjną z bandytami z WSI, z miejscem aktualnego zamieszkania, zwyczajami, wszystkim, co pomoże ich rozpracować. I trzeba uderzać, celnie i bezwzględnie: dziś skierować przeciw każdemu z tych miłych panów sprawę do prokuratury, jutro (bo każda z tych spraw zostanie "zatrzymana" przez okrągłostołowych popaprańców) osądzić i osadzić w więzieniach, pozbawić praw publicznych. Tych, którzy sięgną po broń, zlikwidować w akcji.

    Powiedziałem to? Tak, powiedziałem. Jest mi trochę lżej i jednocześnie o wiele ciężej: za tym dziełem stoi ogrom systemowej pracy, którą trzeba wykonać, człowiek z ulicy sam tego nie dokona. Potrzebna jest organizacja, w której sprawiedliwość ważniejsza jest od prawa. Dlaczego?

    Dlatego, że prawo, to kodeksy wynikające z siły wpływów: kulturowych, społecznych i poszczególnych grup interesów. A sprawiedliwość ma wymiar etyczny i estetyczny, nie użytkowy. Jest jak wszystkie wielkie osiągnięcia etyczno-estetyczne człowieka: miłość, litość, odpowiedzialność. Sprawiedliwość to źródło światła, prawo to przysłona, która pozwala wywołać zdjęcie sądowe. Źle użyta powoduje niedoświetlenie obrazu (giną wówczas niezbędne dla właściwej oceny szczegóły, zwłaszcza te w półcieniach) lub prześwietlenie obrazu (wtedy nie widać już nic).

    Nie można godzić się, żeby było tak, jak dotąd.

    Należy dziś szczególnie mocno atakować Rosję. Należy pomóc Czeczenom. Może warto zaproponować Gruzji utworzenie stałej polskiej misji wojskowej pod egidą NATO? To pozwoliłoby zorganizować pomoc humanitarną i edukacyjną w Czeczenii, zarazem Gruzini zyskaliby życzliwego obserwatora i rzecznika swoich interesów w NATO.




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przemek łośko,

      Owszem, nie można się godzić, by było tak, jak dotąd,ale proponuję, żeby raz jeszcze przemyślał Pan swój komentarz, a szczególnie postulat sporządzania "list proskrypcyjnych z bandytami z WSI".
      Nie zmienimy swojej sytuacji snując tego typu rozważania.

      Usuń
    2. Ma Pan rację. Sąd jest od tego.

      Usuń
    3. "Sąd jest od tego."
      O swieta naiwnosci!
      Senator McCarthy nie kierowal spraw do sądow, ale podejmowal decyzje jednoosobowo, wyposazony w stosowne pelnomocnictwa Kongresu.
      General Pinochet mial podobne pelnomocnictwa od parlamentu chilijskiego, a general Franco prowadzil regularną wojne z wszelkiej masci bolszewią.

      Szanowni Panowie Legalisci, pokazcie mi choc jedno panstwo na swiecie, ktore skutecznie wygralo z bolszewią za pomocą tzw "wymiaru sprawiedliwosci"!

      PS
      Hamletyzujecie Panowie.
      http://www.urbandictionary.com/define.php?term=Hamlet&defid=3620071
      6. Hamlet - 1) verb. To deliberate incessantly about a course of action that will lead to the same conclusion in any case.

      Usuń
    4. Powiedziałem, to co musiało zostać powiedziane.

      Usuń
    5. Przepraszam, nie rozumiem. Nieprawda musi byc mowiona? Na tym blogu?

      Usuń
    6. viilo,

      Mnie zaś cieszy, że Pan Przemek Łośko zrozumiał.

      Usuń
    7. Aleksander Scios,

      Ja tez zrozumialem, byc moze co innego.
      Nie ubolewam, ze Pana to nie cieszy.

      Usuń
    8. viilo,

      Cieszy mnie Pańska odwaga. Choć umiarkowanie.

      Usuń
    9. Aleksander Scios,

      ... ni strach ni odwaga nie zbawią nas ...
      Nie ma zatem czym sie radowac, nawet umiarkowanie.

      Usuń
  21. Witam all.
    Panie Aleksandrze czy to znaczy, że już najwyższy czas jest mówić o „sowiecko- niemieckim śladzie”, gdy tylko coś, gdzieś rąbnie i sowieci z automatu zaczynają się wcielać w role rozjemców, „marzeń ambasadorów”, „obrońców uciśnionych” i są za „pokojowym rozwiązaniem tego konfliktu” powołując się na słowa papieża lub innych autorytetów itd.?
    Druga sprawa: „Czego ci ludzie spodziewali się po Putinie?” Czego można oczekiwać od ludobójcy? Że w końcu mu się znudzi mordowanie i zacznie ze swymi ofiarami układać pasjanse by nie popaść w apatię, nudę, nie wyjść z formy?
    Tu znowu wraca cała historia. Czy wówczas, gdy szykowała się „odsiecz wiedeńska” papież Inocenty XI też wzywał mahometan do pokojowego rozwiązania? A Polaków by nie wymierzali sprawiedliwości tylko na spokojnie przekonali tę dzicz, aby wróciła do siebie i uprawiała poletko bądź wypasali owieczki? Nie. Co więcej? Papież w 1684r odznacza Jana III Sobieskiego tytułem „Obrońcy wiary”. A w 1920? Papież Benedykt XV „Z krzyżem na bolszewika - Chodzi o rzeczy najważniejsze. Obecnie jest w niebezpieczeństwie nie tylko istnienie narodowe Polski, lecz całej Europie grożą okropności nowej wojny” – pisał papież Benedykt XV kilka dni przed Bitwą Warszawską.
    A JPII: „Wiecie, że urodziłem się w roku 1920, w maju, w tym czasie, kiedy bolszewicy szli na Warszawę. I dlatego noszę w sobie od urodzenia wielki dług w stosunku do tych, którzy wówczas podjęli walkę z najeźdźcą i zwyciężyli, płacąc za to swoim życiem”.
    Więc Papież Franciszek powinien był przemyśleć swój wyczyn? Kiedy trzeba negocjować pokój to trzeba. Kiedy można się powstrzymać od rozlewu krwi, to trzeba do tego dążyć. Ale kiedy trzeba spuścić wpierd... – to trzeba! Jako wymiar sprawiedliwości i jako nauczka na przyszłość by ludobójca nie podnosił łba nigdy więcej!
    Bo tak sobie po ludzku myślę. Co ma zrobić mąż, ojciec, syn, brat, itp., kiedy dowiadują się, że sowieckie bestie przez cały dzień gwałcili jego żonę, matkę, siostrę, córkę? Niech ze swoim pogodnym usposobieniem wyjaśni im to tak jak potrafi najlepiej papież Franciszek, kiedy swoim nieprzemyślanym czynem wkłada w łapy ludobójcy dodatkowy atut. Do pierona jasnego nie można cały czas oczekiwać, że będzie, co rusz każdy papież potem powoływał do świętości kolejną „KÓZKÓWNĘ”!!! Chociaż ta miała wielkie szczęście. Została zabita, nie zostawszy zgwałconą przez swołocza!
    I co jeszcze chcę napisać?
    To już nieco odległej od tematu. Jak kiedyś Państwo będziecie w kościele budowanym w stylu gotyckim, to zwrócicie uwagę na datę budowy. Będziecie zdumieni, że to nie XII-wieczne czasy, lecz początek XX w! Do czego zmierzam. Polacy by budować kościoły nie łazili manifestować, trzepać łbami w kornym błaganiu, że chcą sobie postawić kościół, tylko go po prostu budowali. Byli za to masakrowani, ale go budowali. I w końcu car by nie wyjść na błazna wydać musiał zezwolenie na budowy kościołów. To tak pod Dudowy apel, który wysłał do Polaków na antenie RM, aby ci, co czują się lekceważeni przez obecne władze przyjechali to zamanifestować do Warszawy. Lekceważeni? Oni dopiero się czują lekceważeni proszę Szanownych Państwa. Ja się nie czuje już dawno lekceważona! Jak ja się czuję... to wyrażę jak przyjdzie ku temu naprawde czas! Amen!

    Dziękuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Halko,

      Popełnimy poważny błąd, jeśli słowa papieża Franciszka (lub innych papieży) będziemy interpretować w kontekście bieżącej polityki. Przywódca Kościoła nie może udzielać swojego błogosławieństwa wojnie i nie wolno oczekiwać, że z ust papieża usłyszymy polityczną ocenę konfliktu syryjskiego.
      To nie Franciszek "swoim nieprzemyślanym czynem wkłada w łapy ludobójcy dodatkowy atut", lecz owi ludobójcy wykorzystują jego słowa we własnym interesie. A to istotna różnica. Dzieje się tak nie dlatego, iżby Franciszek był człowiekiem niefrasobliwym i nieodpowiedzialnym, ale z tej przyczyny, że nad sprawą Syrii rozciągnięto haniebną zasłonę fałszu i tchórzliwego milczenia.
      Nie oczekuję od papieża, że potępi Putina, stanie po stronie USA czy powie - ta wojna jest słuszna.
      Prawdy na temat konfliktu oczekujmy od polityków, dziennikarzy i ludzi życia publicznego. Oni są winni wytłumaczenia opinii publicznej kulisów tej sprawy, wyjawienia faktów i wskazania winnych.
      To zatem, co Pani proponuje wiodłoby do odwrócenia i pomieszania porządków.

      Pozdrawiam Panią

      Usuń
    2. Witam Panie Aleksandrze.
      Miałam tę odpowiedź napisać na prywatną poczęte do Pana, ale zwykła przyzwoitość nakazuje mi by wkleić ją tu.
      Panie Aleksandrze! Który to już raz przychodzi mi dziękować Panu, za to, że ma Pan tak wielka cierpliwość do mnie? Ale tym razem jestem Panu wdzięczna, za coś więcej. Odpowiedzią na mój komentarz - w jednej chwili - wyrwał mnie Pan z takiego - musze mieć odwagę to napisać - faryzejskiego myślenia nt. wypowiedzi papieża i jego postawy. Tak popełniłam poważny błąd! Kiedy tylko Pan napisał: „Popełnimy poważny błąd (chociaż to ja go popełniłam – przypis mój) , jeśli słowa papieża Franciszka (lub innych papieży) będziemy interpretować w kontekście bieżącej polityki.” Sumienie wyrzuciło mi nagle... Zrozumiałam, że właściwie potraktowałam papieża zupełnie tak jak niegdyś faryzeusze Jezusa. Mam tu na myśli konkretną scenę, kiedy rzucili Jezusowi Marię Magdalenę jak psa pod nogi, (tylko ją, bo cudzołożnego chłopa dziwnie jakoś nie udało się im przyłapać), a którą to właśnie przecież przyłapali na cudzołóstwie. Czego żądali, oczekiwali wówczas faryzeusze od Jezusa? Czyż nie tego samego, co ja od papieża? Faryzeusze żądali od Jezusa, aby Ten potępił człowieka (a wiec by to z Jego ust padło, że chce śmierci grzesznika - kamienowanie), nie potępienia czynów. A jeśli by tego nie zrobił to by mu wyrąbali, że się sprzeciwia Prawu Mojżeszowemu (a wiec swemu Ojcu). Wówczas ukamienowaliby ich razem.
      Przed kilkoma laty dziwnym zrządzeniem losu było mi dane rozmawiać z 9-letnim chłopcem z Czeczenii. Był nad wiek dojrzały, pozbawiony beztroski dziecięcej właściwiej temu wiekowi. Mówiłam do niego Khanu... I widziałam w jego czarnych oczach wszystkie te gwałty sowieckich sołdatów. Widziałam, że oni tam tak samo zostali pozostawieni na pożarcie tym ludobójcom jak niegdyś Polacy. Nie mogę tego zapomnieć do dziś.
      Nie jestem w stanie tolerować tego ludobójcy, jego bezkarności i jeszcze tego całego „przymykania ślepiów” reszty świata na to, gdy ten ludobójca kreuje się na kogoś w stylu rozjemcy, negocjatora czy mówiąc wprost krzewiciela pokoju. A ponieważ już nie liczę na żaden nawet najdrobniejszy przejaw odwagi ze strony dziennikarzy to pisząc swój komentarz myślałam sobie, że chociaż papież powinien był powiedzieć coś w stylu: „człowieku (Putinie), zanim zaczniesz pokój wprowadzać do Syrii najpierw zostaw w spokoju Czeczeńców i opuść ich kraj i napraw wszelkie krzywdy, które wyrządziłeś temu Narodowi!!! Wtedy będziesz wiarygodny”. Ale ma Pan rację, że to nie papież swoim „ nieprzemyślanym czynem wkłada w łapy ludobójcy dodatkowy atut.” Tylko ten zbir łapie za paralizatora.
      Jakie to szczęście, że wyratował mnie Pan z takiego zaciemnienia sprawy.

      Tak wiele jeszcze się muszę od Pana nauczyć...
      Dziękuje i pozdrawiam.
      Halka.

      Usuń
    3. Pani Halko,

      To ja bardzo Pani dziękuję. Za świadectwo serca i rozumu.
      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
    4. Panie Aleksandrze czy to było moje świadectwo serca i rozumu, a wiec rozsądku, to się za chwile okaże:)? Bo widzi Pan zdobyłam kolejne fakty i znowu mam kocioł myśli.
      Czytam sobie taki artykuł "Ofiara Mafii" - "Niedziela" nr 37 z dn. 15.09.2013r. ss. 8-9.
      I co tam czytam? Wywiad z kard. Salvatore De Giorgim - emerytowanym biskupem Palermo. Główny temat to beatyfikacja ks. Giuseppe Puglisiego - zamordowanego przez mafię 15 września 1993r. Powód? A jak zwykle, bo głosił Ewangelię szczególnie młodym ludziom. Wyrywał ich po prostu z rąk mafii. Ale co tu jest znamienne? A to, że kilka miesięcy wcześniej bo 9 maja 1993r, JPII pielgrzymował na Sycylię i odprawił Mszę Świętą w Agrigento (Słynnej Dolinie Świątyń). Na zakończenie celebracji Papież miał dać błogosławieństwo i dał ale powiedział też przy okazji podniesionym głosem to: „Bóg powiedział nie zabijaj! Nie może człowiek, żaden człowiek, żadna ludzka struktura, mafia, nie może zmienić i podeptać tego, świętego, Bożego zakazu. W imię Chrystusa, zwracam się do winowajców: Nawróćcie się! I DLA WAS NADEJDZIE DZIEŃ SĄDU BOŻEGO!”. Mafiozi to olali i sprzątnęli księdza kilka miesięcy potem. Ale w wywiadzie czytam, że zamachowiec „zbaraniał”, poszedł na współpracę z Policją, wydał boss’a i rozpoczął się jego proces nawrócenia.
      Nazbyt napadłam na Franciszka ale tylko dlatego, że gdzieś podskórnie czułam i nie znając tego faktu, zmierzałam do tego, że JPII gdyby teraz żył to by tak tego nie zostawił. Putin musiałby wiedzieć, że chociaż jeden przywódca Państwa „nie kupuje” jego strategii krzewienia pokoju na świecie.
      Pozdrawiam
      Halka

      Usuń
  22. Stosunek Polaków do Putina powinien być zero-jedynkowy. I nie ważne "ratowanie pokoju" w Sankt Petersburgu. Bo my, Polacy, pomimo dzisiejszych humanistycznych rozterek Europy kiedyś znowu zostaniemy oddani przez Świat w ręce odwiecznych oprawców. I tu akurat cywilizacja zachodnia nie będzie mieć tych głęboko humanistycznych dylematów. Odda nas dla Pokoju (jak to było po Jałcie).

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stanley Panama,

      Proszę wybaczyć, ale nawet nie zamierzam Panu tłumaczyć przyczyn istnienia opinii na temat USA.
      Nie sądzę, by miało to jakiekolwiek znaczenie w kontekście opisanej przeze mnie sprawy, zaś roztrząsaniem kulisów sowieckiej propagandy uważam za zbędne.
      Jeśli chce Pan dokonywać ocen na podstawie tego - co kto i o kim mówi, dojdzie Pan z pewnością do ciekawych wniosków.
      Odnoszę też wrażenie, że Pan i niektórzy z komentatorów nie próbują nawet zapoznać się z moim tekstem.

      Usuń
  24. Witam (niedzielnie)
    Autora i Komentatorów

    Co do Niemiec, i nie tylko, poniższe linki. Wynikało by z nich to, co podpowiada zdrowy rozsądek: Niemcy mają na uwadze i realizują, na ile w danej sytuacji mogą, głównie swoje interesy.

    Pisałem już kiedyś na blogu Pana Aleksandra, że są krajem, z którym Polska mogłaby pograć, jeśli tylko by chciała - warunek konieczny: polski rząd w Polsce. Niemiaszki doświadczyli radzieckich słodyczy i nie wierzę, że chcieliby spróbować ponownie. Sojusz rosyjsko - niemiecki, jeśli mówienie o czymś takim jest w ogóle uprawnione, bo zależy co przez to rozumieć, jest właśnie konsekwencją pozostawienia Niemcom pola manewru, czy raczej próżni, którą starają się, tradycyjnie, wypełnić po swojemu. A że finezyjni raczej nie są, to i działają, jak działają.

    Oczywiście działają w efekcie pozostawienia Europy przez Amerykę pod kierownictwem Obamy, co trzeba doprecyzować. I to jest, w moim przekonaniu, też istotą odpowiedzi na pytanie Pana Stanley`a.

    Ameryka jest nielubiana we wskazanych miejscach nie za to, że jest mocarstwem, tylko za to, że będąc nim, postępuje niedorzecznie. Zamiast realizować politykę swych tradycyjnych wartości, opartych na prawie naturalnym, zogniskowanych wokół indywidualnie i zbiorowo przeżywanej wolności i akceptowanych przez wolny świat - pod przywództwem Obamy brną w ideologiczne mrzonki.

    http://vod.gazetapolska.pl/5058-co-obama-da-putinowi-czym-go-przekupi

    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/to-nie-el-asad-tylko-generalowie-niemcy-przechwycili-rozmowy-ws-ataku-gazowego/yppxw

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. "Gołąbek pokoju" karci Sikorskiego za jego odosobnione na forum międzynarodowym słowa prawdy o syryjskiej broni:

    http://www.wprost.pl/ar/415609/Rosjanie-drwia-z-Sikorskiego-W-jego-glowie/

    OdpowiedzUsuń
  26. Pani Iwono,

    Tak Pani linkuje ten wprost, że aż tam z ciekawości zajrzałam, i bardzo dziękuję, bo się teraz szczerze zaśmiewam.

    Oto dwie wypowiedzi ludzi Bronisława K.:

    1.
    "Na dożynkach w rodzinnych stronach przypomniałem, że bezpieczeństwo Polski zawsze chłopem stało i dziś też sporo od chłopa, rolnika zależy" - napisał na Twitterze szef BBN gen. Stanisław Koziej.


    2.
    Doradca prezydenta Komorowskiego prof. Tomasz Nałęcz w rozmowie z Polskim Radiem odpowiada, że prezes PiS próbuje wywołać "wojnę domową". Nałęcz podkreślił, że słowa Kaczyńskiego przypominają iż prezes PiS "nie jest owieczką" chociaż czasem na "wilczą głowę naciąga owczą skórę", ale "nawet jak beczy to beczy wilczym głosem". Zdaniem prezydenckiego doradcy atak na prezydenta i jego otoczenie to próba polaryzowania społeczeństwa i wywołania "wojny domowej" za pomocą "gazu bojowego w postaci kłamstwa i insynuacji".

    ====

    Dobrali się towarzysze jak w korcu maku. Nawet się różnice pciowe zaznaczają!!!

    Koziej-co-chłopem-stoi & Nałęczowianka

    Powinien im pryncypał obowiązkowo związek partnerski wyprawić!


    Pozdrawiam


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo,

      A to się Koziej nie popisał. Najwyraźniej nie czytał dożynkowej "homilii" lokatora Belwederu, w której tenże powoływał się na słowa Jana Pawła II - "model chłopa, lub chłopa-robotnika pracującego z małym skutkiem a ponad siły, winien być zastąpiony modelem wydajnego i niezależnego producenta". Po przypomnieniu tych słów, Komorowski stwierdził: "W moim przekonaniu wspólnym wysiłkiem jesteśmy coraz bliżej urzeczywistnienia się tych papieskich marzeń i tych papieskich myśli".
      Nie "chłop" więc, a "niezależny producent" będzie nas odtąd żywił i bronił.
      Koziej jest niedoinformowany.

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Ja tylko pokazuję neutralnego światopoglądowo newsa (akurat "Wprost" mi się wygoglował). Widać gazeta ta jest obecnie w samym epicentrum wojny antykaczyńskiej (lepiej jednak omijać szerokim łukiem).

      Usuń
  27. viva cristo rey,

    W sprawie Syrii, Putin i Merkel mówią jednym głosem. Różnice tonacji są nieistotne.
    Mówią zaś nie dlatego, iżby Merkel kochała Assada (lub, nie daj Boże, Putina) ale dlatego, że wszystko co osłabia wpływy USA, wzmacnia pozycję Niemiec.
    Najmilsza Niemcom jest zatem wizja Europy "porzuconej" przez Amerykę. W tej wizji, Niemcy zajmują pozycję dominującą (przynajmniej w sensie ekonomicznym) i wspólnie z Rosją budują"nową przestrzeń" między Odrą a Bugiem.
    Gdybyśmy mieli dziś państwo polskie, ta okoliczność byłaby kolejnym argumentem za opowiedzeniem się po stronie USA.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Aleksandrze

      Jeśli idzie o mnie, to do obecności Ameryki w Europie, do opowiedzenia się po jej stronie, nie trzeba mnie przekonywać. Tej Ameryki, która przeważyła szalę wojen, I Wielkiej i II Światowej, wygrała Zimną, zwalczała komunizm na wszystkich frontach, niosła wolność. Warto na przykład pamiętać, że Powszechną Deklarację Praw Człowieka z roku 1948, poprzedziła, ogłoszona przez Krajową Konferencję Episkopatu Amerykańskiego, Deklaracja Praw Człowieka. A reakcje lokalnych Kościołów i ich hierarchów są zawsze odpowiedzią na stan ducha świeckich. Zatem nie jest przypadkiem, że podstawowy dokument promulgujący zasady prawa naturalnego powstał właśnie w Stanach.

      Będę jednak powracał do "naszych baranów", jak mawiają Francuzi, czyli kochanych sąsiadów, Niemiec. Jestem tu "natchnięty" trochę J. Mackiewiczem, który, oczywiście w innym kontekście historycznym, był zwolennikiem sprzymierzenia się z Niemcami. Sprzymierzenia się co do zasady nadrzędnej: potępiając system hitlerowski, należało wówczas stanąć po stronie Niemiec, by najpierw zwalczyć znacznie groźniejszy, zabójczy komunizm.

      Jak Pan uważa: czy różnice cywilizacyjne pomiędzy nami a nimi i oczywiście różnice potencjałów, są nieprzekraczalną barierą jakiejkolwiek współpracy? Czy i jak moglibyśmy cywilizować niemiecki egoizm narodowy, wyrosły na podbudowie protestantyzmu, odrzucający chrześcijański-katolicki uniwersalizm i neutralizować tam wpływy bizantyjskie? Czy dostrzega Pan coś na kształt polskiej misji cywilizacyjnej wobec Niemiec? Zdaję sobie sprawę, że pytanie może brzmieć karykaturalnie, ale przecież nic nie jest zdeterminowane, poza ludzką wolą, która determinuje sama siebie aktem decyzji :))

      Pytanie zatem dwu kierunkowe - jak powinna politykować Polska wobec Niemiec, gdy:
      1. Ameryka jest obecna w Europie proporcjonalnie do realnych potrzeb, zaś Polska posiada polski rząd;
      2. Ameryka nie jest obecna w Europie w stopniu odpowiednim do potrzeb, zaś Polska posiada polski rząd.

      Nasuwają się też pytania poboczne o to, jak działać wobec Niemiec bez Ameryki i własnego rządu oraz czy przypadkiem obecność Ameryki w Europie nie jest warunkiem lub jednym z warunków posiadania własnego rządu.

      Obama usprawiedliwia nieobecność Ameryki tym, że Stary Kontynent jest w miarę stabilny, a Stany nie mogą walczyć na wszystkich frontach naraz. Ale polityka to nie tylko działania wojenne, a amerykański bezruch może doprowadzić do destabilizacji Europy.

      Pozdrawiam serdecznie





      Usuń
    2. P.S.
      Pisząc, że reakcje hierarchów KK, wyrażane w oficjalnych dokumentach Kościoła, są odpowiedzią na stan ducha świeckich, nie miałem na myśli niechlubnych wyjątków, omawianych choćby na Pana blogu.

      Usuń
    3. viva cristo rey,

      wprawdzie pyta Pan p. Aleksandra, ale - jeśli Pan pozwoli - dołączę się do dyskusji.

      Uważam, że Polacy, którzy zdecydowali się w duchu, że tworzą Naród, który chce mieć miejsce na Ziemi i tworzyć Ojczyznę (Naród i Ojczyzna, to nie są synonimy; Ojczyzna obejmuje bowiem również całość kultury materialnej Narodu, nie tylko język, obyczaj i kulturę duchową), więc tacy Polacy nie powinni nigdy egzystować w formie reakcji na jakikolwiek inny Naród, inną Ojczyznę niż własna.

      Dlatego śledząc poczynania innych narodów, ucząc się od nich spraw i działań pożytecznych, unikając ich błędów, Polacy powinni sami kształtować swój narodowy charakter, w szczególności dlatego, że za Polakami stoi 1000 lat kultury duchowej i materialnej.

      Polacy już udowodnili, że zdolni są budować Ojczyznę wielką, że potrafią być narodem zwycięskim. Nie potrzebujemy teraz sięgać do doświadczeń niemieckich, rosyjskich lub innych, często bardzo odmiennych, bo podyktowanych inną koniecznością historyczną lub możliwością dziejową.

      Wielki upadek Rzeczpospolitej rozpoczął się - w mojej ocenie - nie w chwili, w której upadła ekonomia (czyli, kiedy straciliśmy monopol na zboże i jego tranzyt w następstwie klęski Szwecji pod Połtawą i dojścia Rosji do Bałtyku), nie wtedy, kiedy sobiepaństwo i warcholstwo zaczęły rozsadzać nasz Kraj, ale wtedy, kiedy odrzuciliśmy już wypracowaną kulturę materialną, będącą żywym, namacalnym świadectwem kultury duchowej. To jest w chwili przeniesienia stolicy z Krakowa do Warszawy - z miasta zwycięskiego, królewskiego do miasteczka bez korzeni, za to bliżej kochanicy władcy.

      Wyobraźmy sobie, że dziś przenosimy stolicę z Warszawy do - bez obrazy - Lubocina (pomorskie) lub lubelskiej Krynicy, bo są tam obiecujące złoża gazu łupkowego. Albo, niechby nawet, do Łodzi, bo jakby bliżej jest geometrycznego środka Polski. Czy to byłby krok, który buduje, czy niszczy kulturę materialną Narodu? A jeśli zubaża, niszczy kulturę materialną taki krok, to czy zubożenie kultury materialnej powoduje wzrost, czy upadek kultury duchowej.

      To są te najważniejsze sprawy dla Ojczyzny i Narodu - dbać o kulturę materialną, nie o rzeczy, księgi, pisma, kodeksy, tylko cały system, minikosmos, który subtelnie, ale silnie oddziałuje na Polaków.

      I to oddziaływanie jest kolejnym powodem, dla którego kulturę materialną i duchową Niemiec możemy badać, sięgać do niej, ale nigdy przyswajać, asymilować i traktować jak własną. Sami bądźmy kulturowo sprawczy. Potrafili nasi przodkowie, również my potrafimy.

      Sojusze Polska powinna zawierać tylko takie, w których jest stroną dominującą lub co najmniej równoprawną. Dominującą może być tylko lokalnie, więc lokalnie powinniśmy na sojuszników szukać państw mniej liczebnych, militarnie słabszych. Globalny sojusz jawi mi się tylko jeden: ze Stanami Zjednoczonymi. Możemy być dla nich lokalnie równoprawnym partnerem, ale musimy znacznie wzmocnić się militarnie, politycznie i ekonomicznie. W tej chwili jesteśmy państwem bez właściwości, nijakim, wahliwym odbiciem woli państw ościennych. Kto z silnych chce takie państwo mieć za sojusznika, lokalnego gwaranta globalnych interesów i wartości?

      To są, tak myślę, sprawy oczywiste, że w tej chwili PO doprowadziło Polskę nie tylko na skraj bankructwa ekonomicznego i politycznego, ale także bankructwa kultury materialnej, a co za tym idzie kultury duchowej i ponadczasowych wartości, które powodują, że jedne narody mogą swoim dzieciom przekazać miejsce, w którym mogą one grać pierwszoplanowe role, a inne znikają albo bez potomstwa, albo w ciele narodu większego, mądrzejszego. Takie znikające narody pełnią role drugoplanowe lub w ogóle żyją na cywilizacyjnym obrzeżu narodu dominującego.

      Wybór należy do nas.

      Usuń
    4. Przemek Łośko

      Bardzo dziękuję za inspirujący wpis. Jak zawsze, gdy czytam Pana komentarze, nie ze wszystkim się zgadzam, aleć przecie nie o jednomyślność chodzi, zwłaszcza przecież w tym miejscu, na gościnnym blogu Autora.

      Czy przeniesienie stolicy do Warszawy było aktem regresu, czy rozwoju? Wydaje mi się jednak, że tym drugim. Lat 30 po Unii Lubelskiej wymusiła to przeniesienie konieczność, rozrastający się organizm państwowy. Tak jak wcześniej, wchłanianie/inkorporacja kolejnych dzielnic na wschodzie i południu, spowodowało przesunięcie środka ciężkości z Wielkopolski, z Gniezna i Poznania, ku Małopolsce.

      Poza tym jak wielu Warszawiaków i samo miasto zapisało się w naszej historii!!!

      Co do wątku polsko-niemieckiego, to ma Pan rację: nie chodziło mi o upodabnianie się do Niemców. Zaawansowanie technologiczne nie oznacza, nie musi oznaczać wyższości kulturowej, często bywa na odwrót. Myślę, że tak jest w przypadku Polski i Niemiec; oni, ze względu na procesy historyczne, stoją dziś wyżej w rozwoju technologicznym. Czy jednak ich kultura i cywilizacja jest głębiej ludzka niż nasza?

      Stąd też pojawiło się moje pytanie: Niemcy są i nie przeniosą się na Madagaskar, a my powinniśmy wyciągnąć stąd wnioski. Czy możliwa jest koegzystencja z Niemcami oparta o kooperację, wspólność interesów i wartości? Czy możliwa jest polska misja cywilizacyjna wobec Niemiec, inaczej mówiąc jakiś proces, z pewnością długi, w którym oni choć w części powrócą do tych chrześcijańskich fundamentów, na których wyrośli?

      Bo proszę zwrócić uwagę, że kult siły i egoizmu tylko początkowo przynosił im zyski, potem był przyczyną ich kolejnych klęsk. Nie sposób tego nie powiązać. Bismarck twierdził, że Polacy nie potrafią rządzić się sami, a jak rządzili się Niemcy od lat 60. XIX wieku? Tracili po kolei to, co zagarnęli: Alzację, Lotaryngię, Pomorze, Wielkopolskę, Śląsk Górny, Dolny, Prusy, Lubusz, Pomorze Zachodnie...Tam muszą być ludzie, którzy, podobnie jak my, posługują się zdrowym rozsądkiem.

      Dlaczego zatem Polska nie miałaby podjąć aktywnej polityki wspierającej takie ośrodki w Niemczech?

      Pozdrawiam serdecznie



      Usuń
    5. P.S.
      No i oczywiście ich ostatnia katastrofa z wymienionej wyżej serii, czyli NRD.

      Usuń
    6. Muszę przyznać, że podzielam zdanie p. Ściosa - pomiędzy Niemcami i Rosjanami musimy być lwem, nie kogutem. I temu powinniśmy podporządkować wszystkie państwowe i społeczne siły, ponad podziałami mniejszej wagi, różnicami obyczajowymi, etc.

      Dlaczego Niemcy zniszczyli w 44 Warszawę? Bo chcieli zniszczyć na zawsze polską duchowość, która - jak słusznie ocenili - zdołała się odrodzić i przejawiła z największą siłą, najpiękniej właśnie w tym mieście.

      Dlaczego w odradzającej się Warszawie Sowieci wcisnęli obrzydliwy Pałac "Kultury i Nauki"? Żeby pokazać kto dominuje kulturowo w Mieście i Państwie. Do dziś nie zdobyliśmy się na odwagę, żeby ten kulturowy wyprysk zrównać z ziemią. Rosyjski penis góruje nad Warszawą i taka jest także symboliczna wymowa tego budynku. Architektoniczna, duchowa, a w efekcie cywilizacyjna potwarz.

      Oczywiście, że przeniesienie stolicy ma w początkowej fazie charakter rozwojowy, pozwala oczyścić skostniałe struktury państwowe, gospodarcze i społeczne. Rosjanie również przenieśli stolicę z Moskwy do Petersburga. W początkowej fazie było to dla państwa korzystne, ale skończyło się upadkiem Rosji, jej wewnętrznym krachem. I stolica wróciła do Moskwy.

      Dziś powinniśmy pokazać symbolicznie, że chcemy Odrodzenia. Powinniśmy zburzyć PKiN i w to miejsce postawić Łuk Wielkiej Polski. Tak, najzwyklejszy łuk tryumfalny dokumentujący największe sukcesy w Polskiej historii: zdobycie Kijowa przez Chrobrego, zdobycie Moskwy, daty unii, które pozwoliły, aby powstała Rzeczpospolita Obojga Narodów, Bitwę Warszawską, powtórne wkroczenie do Kijowa, pokonanie zakonu krzyżackiego, wreszcie hołdy pruski i liczne lenne, zwycięstwa Batorego nad Rosją, ale i w wojnie domowej, i wiele innych. Pod Łukiem Wielkiej Polski mogłoby powstać ogromne, podziemne Muzeum Losów Narodów Rzeczpospolitej (nie tylko narodu polskiego, ale także tych mniejszych, ale wspaniale zintegrowanych w ciele Wielkiej Rzeczpospolitej - litewskiego, białoruskiego, ukraińskiego). Potrafiliśmy wydać pięć miliardów złotych na stadiony, na których żelboje grali o nic, więc potrafimy wydać pięć razy mniej na miejsce ważne dla każdego Polaka.

      Niemcy mają swoją wielką historię, swoje wielkie osiągnięcia kulturowe, techniczne i militarne. Nie chcę tych osiągnięć umniejszać, ani porównywać. Chcę natomiast, żeby Polacy mieli świadomość, że stać ich na osiągnięcia równej wielkości lub większe. Żeby czuli, że spoczywa na nich odpowiedzialność dorównania swoim przodkom.

      Takie spojrzenie narzuca, rzecz jasna, obowiązek bezwzględnej walki z kolesiostwem, bo to ono w głównej mierze powoduje, iż nie najlepsi osiągają sukces, tylko najpodlejsi, wysługujący się, kłamliwi i skorumpowani. Taką postawę trzeba wypalić, a do tego służy edukacja. I edukacja właśnie powinna doznać gruntownej reformy. Wszelkie uniwersytety uczące magistrów kosmetologów powinny zostać zlikwidowane, egzamin maturalny powinien być znacznie trudniejszy, a wymagania, od najmłodszych lat powinny dotyczyć tak uczniów jak i nauczycieli. Nie może być tak, że uczniowie uczą się przedmiotów ścisłych bez zrozumienia. Wiem coś o tym, bo wiele lat uczyłem różne dzieciaki na zasadzie "awaryjnej". Za każdym razem szwankowały podstawy myślenia, niewłaściwie ukształtowane lub w ogóle nieukształtowane przez nauczyciela.

      To, że mamy wielkich, liczących się na świecie rywali jako sąsiadów, wcale nie musi być przekleństwem - mamy sąsiadów, którym najpierw musimy dorównać, a potem ich prześcignąć. Trzeba tego tylko chcieć.

      Żartem powiem, że szybownicy wiedzą, iż to możliwe ;). W ostatnich latach nie ma nacji bardziej utytułowanej w tym sporcie, niż Polacy. Tak, potrafimy być najlepsi. Nomen omen najlepszy aktualnie niemiecki zawodnik w tym sporcie nazywa się Matkowski :).

      I już finalnie: jeśli będziemy promieniować siłą militarną, ekonomiczną i kulturową, to ośrodki polskości utworzą się tak w Niemczech jak i w Rosji spontanicznie. Ludzie biorą przykład z silniejszych, z tych, którzy odnoszą sukces.










      Usuń
    7. przemek łośko,

      Postawa, o której Pan wspomina jest związana z koniecznością odrzucenia "determinizmu geopolitycznego" - największej zmory, dręczącej Polaków od wielu pokoleń.
      W każdym okresie historii przeżywamy nowe odsłony tego determinizmu,a od wieku XVIII objawia się on w ciągłej obecności dwóch "stronnictw", walczących o pogrzebanie Rzeczpospolitej. Wyhodowały one rzesze ideowych sukcesorów i jeszcze większą liczbę pospolitych agentów.
      To ci ludzie przekonują nas, że -w najlepszym wypadku, mamy pozostać europejskim kogutem, który serwilizmem i uległością zasłuży na darowanie mu życia.
      Tak nas pouczają owi „realiści geopolityczni”, perorując o akceptacji powojennego porządku, w którym dominacja sowiecka miała być nieuniknionym "efektem historycznych uwarunkowań", a Polska miała stanowić przedmiot w grze światowych mocarstw.
      Przez lata komunizmu i istnienia tzw. demokratycznej opozycji, ludzie tacy jak Michnik, Geremek czy Mazowiecki, twierdzili, że Rosja jest hegemonem, którego polityczna i militarna obecność stanowi granicę nieprzekraczalną dla polskich aspiracji, a wszelkie koncepcje istnienia wolnej Polski muszą mieć na uwadze interes Rosji. Po rzekomym "upadku komunizmu" ta retoryka nie uległa zmianie, lecz przybrała jedynie inny koloryt i zaczęła odwoływać się do konieczności "współpracy i pokojowego współistnienia".
      Dwadzieścia lat później, fałszywa koncepcja niewolnicza, kazała lokatorowi Belwederu w orędziu przed Zgromadzeniem Narodowym wyznać: "nie będzie stabilnego rozwoju naszego regionu bez współpracy z Rosją" oraz twierdzić, że w „interesie nas wszystkich leży pojednanie z Rosją”.
      Ci ludzie będą wciąż rozgrywać polskie lęki i żerować na naszej geopolitycznej ułomności. Gdyby nawet Rosja była glinianym Golemem, a Niemcy papierowym tygrysem - znajdą dość argumentów, by podsycać ten determinizm.

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  28. Witam Panie Aleksandrze
    Poniżej nieco inne spojrzenie na kwestię MY-ONI:
    "(...)Premier Tusk wobec wyborców posługuje się straszakiem PiS-u. Przy członkach i stronnikach PO sięga po mechanizm umacniania plemienności – odróżnienia Swój-Obcy."
    "(...)Ale do jakiej fazy rozwoju cofa Polaków premier sięgający po tak prymitywnie ciosaną plemienność?"

    http://wpolityce.pl/dzienniki/artykuly-profesora-andrzeja-zybertowicza/62055-taniec-na-beczce-z-prochem-premier-tusk-stale-siega-po-mechanizm-umacniania-plemiennosci-odroznienia-swoj-obcy

    OdpowiedzUsuń
  29. viva cristo rey,

    "Nie zgadzam się, żeby Niemcy byli wrogiem największym. Większym są bolszewicy, bo są bardziej dla każdego narodu niebezpieczni. Z prostej formuły, że żaden Polak nie może być jednocześnie Niemcem, gdyż te pojęcia wykluczają się wzajemnie. Ale każdy Polak może być jednocześnie komunistą. Gdyż pojęcia te, często niestety, dobrze się nawet rymują.
    Fałszujemy rzeczywistość, stawiając niekiedy znak równania pomiędzy okupacją niemiecką i sowiecką.
    Niemiecka robi z nas bohaterów, a sowiecka robi z nas gówno. Niemcy do nas strzelają, a sowieci biorą nas gołymi rękami. My do Niemców strzelamy, a Sowietom włazimy w dupę. To nie jest więc żadna analogia, lecz odwrotność".

    Mogę się podpisać pod tymi słowami Mackiewicza, pochodzącymi z książki "Nie trzeba głośno mówić".
    Pańskie pytanie dotyczy zaś dylematu, o którym wspomina Tadeusz Norwid, recenzent tej książki. W roku 1946 w polemice z publicystą szwedzkim, powtarzającym za niektórymi publicystami zarzut polskiej "winy" w klęsce wrześniowej, która miała być jakoby wynikiem naszej "złej polityki" przed wojną, padło pytanie:
    – Jaką politykę, zdaniem pana, powinien prowadzić kogut, którego dwóch kucharzy postanowiło zarżnąć?
    Na tym polemika się urwała.
    To jest w istocie pytanie o naszą politykę wobec Niemiec. Nie sposób bowiem udzielić odpowiedzi, nie biorąc pod uwagę, że znajdujemy się między dwoma państwami, które rozpętały najstraszliwszą z wojen światowych i wspólnie planowały podbój Europy i świata. Nie da się więc mówić o "kwestii niemieckiej" bez uwzględnienia "kwestii rosyjskiej", a nasze położenie nadal przypomina sytuację owego koguta.
    Sądzić więc, że uda się "rozegrać" Niemcy przeciw Rosji - jest naiwnością i politycznym szalbierstwem. Te państwa łączą stokroć mocniejsze interesy niż Polskę z Niemcami, czy Polskę z Rosją. Nie są to kwestie cywilizacyjne.
    Interesy te mogą być zrealizowane tylko po "zarżnięciu koguta" - przy czym forma tej operacji (rozbiór, okupacja, aneksja, wasalizm polityczny) jest rzeczą wtórną.
    Jeśli jednak przyjmiemy punkt widzenia Mackiewicza, musimy też przyjąć, że w tej hierarchii Rosja jest wrogiem stokroć groźniejszym. Dziś wiele osób tego nie rozumie lub rozumieć nie chce. Dotyczy to szczególnie środowisk prawicowych, w których nad "sprawą niemiecką" dominuje fatalny cień dmowszczyzny.
    Ja do argumentów Mackiewicza dodałbym jeszcze jeden. Aktualny szczególnie dziś, gdy w Niemczech coraz mocniej dochodzą do głosu różnej maści lewacy i enerdowscy czynownicy, a kolejną kadencję kanclerską będzie sprawowała pupilka Stasi.
    Trzeba więc sobie uświadomić - gdzie znajdują się akta wszystkich służb bloku komunistycznego, w tym pełne archiwum policji politycznej NRD? Przywódcy którego państwa mają pełną wiedzę o kilkudziesięcioletnim "urobku" sowieckich agentów, znają "młodzieńcze błędy" dzisiejszych euroidiotów oraz"ideowe fascynacje" pokolenia 68?
    W czasie ostatniej dekady, ta wiedza dała Rosji przewagę większą niż wszystkie rakiety i czołgi razem wzięte. Schröder i Nord Stream wyglądają tylko na wierzchołek tej góry.

    Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie- "czy i jak moglibyśmy cywilizować niemiecki egoizm narodowy" lub na czym miałaby polegać "polska misja cywilizacyjna wobec Niemiec". Powiedziałbym natomiast, że dziś już nie mamy czasu na takie dylematy.
    "Kogut" może uniknąć śmierci tylko wówczas, gdy zamieni się w lwa, z którym "kucharze" będą musieli się liczyć.
    Budowa silnej państwowości i jeszcze silniejszej armii jest najlepszą polityką wobec takich sąsiadów. Czy jeszcze możliwą - to już inna sprawa.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  30. Polemicznie

    Pragnę Polskę mieć spokojną.
    Nie chcę nowej wojny z wojną!
    Choć powody są i zło.
    Nie chcę wojny! To jest to!

    Mówią mi: "Ogień na ogień!".
    Swoje zdanie też mieć mogę!
    Chociaż służba z tego kpi.
    Przed wojną zamykam drzwi.

    Nie chcę tak: - Za ciosem - cios!
    Ma rację w ocenie Ścios -
    kto zapalił to ognisko.
    Nie chcę wojny... i to wszystko.

    Zawsze miałem takie zdanie,
    że też winne jest pełzanie
    i nie wszystko było fair.
    Dość już mam wojennych gier.

    Trudno ukryć te miliony
    zabijanych, poranionych.
    I nie zrobił tego sarin
    tylko zamysł bardzo stary!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będzie spokoju.
      Nadchodzą czasy wojenne.
      Dla Polski zbawienne..

      Usuń
  31. KSIĄDZ ROBAK,

    Przeczytałem rano tekst pana Zybertowicza i utkwiły mi w pamięci szczególnie dwa pytania: "Czy także jesteśmy zarażeni?", "Czy wiemy, jak głęboko potrzeba odreagowania wtargnęła do obozu patriotycznego?"
    Nie miejsce tu na analizę tego tekstu, ale z opinią, że jest on "innym spojrzeniem na kwestię MY-ONI" zgodzę się o tyle, że przynosi on zaprzeczenie tej elementarnej dychotomii, o której piszę od kwietnia 2010 roku.
    Autor tekstu chyba nie dostrzegł, że podział proponowany przez środowiska PO przebiega nie tylko według rzekomych kwestii politycznych czy ideologicznych, ale wiedzie w głąb człowieka, podważa jego zdolności odróżnienia dobra od zła, odwołuje się do najniższych instynktów, wspiera na nienawiści. To podział pustoszący i niszczący człowieka, wymierzony w polskość i fundamenty naszej cywilizacji.
    Doskonale opisał go przed laty Leszek Kołakowski, w słowach, które już kilkakrotnie cytowałem:
    „Ruchy i systemy totalitarne wszelkich odcieni potrzebują nienawiści nie tyle przeciw zewnętrznym wrogom i zagrożeniom, ile przeciwko własnemu społeczeństwu; nie tyle, by utrzymać gotowość do walki, ile by tych, których wychowują i wzywają do nienawiści, wewnętrznie spustoszyć, obezwładnić duchowo, a tym samym uniezdolnić do oporu. Nieustające, bezgłośne, lecz całkiem jasne orędzie powiada: „Wy jesteście doskonali, tamci są zgnili ze szczętem. Już dawno żylibyście w raju, gdyby złość waszych wrogów nie stała na przeszkodzie”.

    Nie wolno - jak robi to Zybertowicz, stawiać znaku równości między naszym poczuciem krzywdy i pragnieniem sprawiedliwości, a obłędem zaszczepionym wyznawcom PO. Nie wolno sugerować, że jesteśmy zarażeni nienawiścią pochodzącą z owego "jasnego orędzia", bo gdyby tak w istocie było, stalibyśmy po stronie Tuska i jego akolitów.
    Nie mamy "potrzeby odreagowania" doznanych krzywd, lecz potrzebę wolności i prawdy, która nie wypływa z podziałów opartych na normie nienawiści.
    Tego jednak autor albo nie rozumie albo celowo chce łączyć rzeczy nieprzystawalne i nawoływać do "zgody ponad podziałami".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Można jedynie mieć nadzieję na tych, w których polskość jest jedynie uśpiona. W końcu może się przebudzą.
      Zastanawiałam się w moim tekście "Ile Polski jest w Polsce. http://niezalezna.pl/45699-ile-jest-polski-w-polsce
      Odpowiedź prosta tyle - ile polskości w nas.

      Usuń
    3. Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

      Usuń
  32. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  33. Panu prof. Zybertowiczowi zadałem z kolei pytanie kończące pana artykuł My-Oni, czy bez tego podziału jesteśmy w stanie zbudować Nową Polskę? Profesor podejrzewam wychodzi naprzeciw środowisku, które nie będzie szukało odwetu po tych zaprzańskich rządach. Może to kuszące zagranie nawołujące w kontekście np. nowego rozdania, o nieorganizowanie polowania na czarownice. W sumie takich męczenników nam nie potrzeba. Przerabialiśmy to w latach 2005-2007. Tak sobie myślę, że przyjdzie czas, że przed każdym szanującym sie publicystą stanie pytanie. Co zrobić z tymi polskojęzycznymi kreaturami. Boję się pomyśleć, że pojawiłby się nadle slogan z odp... się od generała. To oczywiście pytanie na przyszłość, ale chyba juz dziś trzeba je sobie zadawać. Mnie nurtuje jedno. Gdzie trzeba postawić granicę? ale nie tak teoretycznie, ale w spotkaniu z drugim człowiekiem.

    OdpowiedzUsuń
  34. Ciekawe, jaki temat zastępczy przysłoni ten:
    http://m.forsal.pl/prawo/poszukiwanie-gazu-bedzie-utrudnione-w-srode-glosowanie-w-pe

    OdpowiedzUsuń
  35. KSIĄDZ ROBAK,

    Na takie pytanie każdym musi sam udzielić odpowiedzi. Granica przebiega w wielu miejscach: w obszarze prawa, moralności, sumienia.
    A slogany, o których Pan wspomina, są już od dawna obecne. W "naszych" mediach i w PiS-ie. Podobnie, jak konstruowane są mniejsze i większe "okrągłe stoliki". Proszę pamiętać, że cały czas trwa spektakl z "dobrymi ludźmi" PO w tle. Inscenizują go publicyści, którzy z wielką uwagą pochylali się nad Gowinem, Godsonem czy Rokitą oraz ci z polityków, którzy zawsze mają "uchylone drzwi".
    Ci ludzie będą pierwszymi, którzy wskażą nam drogę do "budującej zgody". W środowisku przodującym w takiej narracji pojawił się wczoraj ważny tekst Kornela Morawieckiego -"NA-PiS przyszłości". Nie dlatego ważny, że mądry, bo byłoby to ostatnią rzeczą, jaką można powiedzieć o wywodach Kornela. Czytamy tam nim m.in:
    "Jak to zrobić w głęboko podzielonym kraju? Bez wysiłku zasypywania tego podziału – wydaje się to niemożliwe.Ten wysiłek należy podjąć. Przypomnijmy nadzieje rozbudzone przed ośmiu laty samą możliwością powstania PO-PiS-u. Te zaprzepaszczone nadzieje trzeba w nowej formie wskrzesić. [...]
    Marzy mi się NA-PiS – Narodowy Apel Prawa i Sprawiedliwości. Otwarta koalicja ze związkami zawodowymi, z narodowcami, z pogubionymi zagończykami, a nawet z uciekinierami z obecnego obozu władzy, którzy przejrzeli na oczy". itd...

    http://wpolityce.pl/artykuly/62038-na-pis-przyszlosci-niezaleznie-od-tego-czy-platforma-przyspieszy-wybory-czy-odbeda-sie-one-za-dwa-lata-porazka-rzadzacych-jest-przesadzona

    Na tym samym portalu ukazał się dziś tekst Zybertowicza - jakże korespondujący z takim przekazem.

    Można byłoby powiedzieć, że za wcześniej dzielimy skórę na niedźwiedziu, jednak w związku z Pana uwagami dodam, że błędnie definiuje Pan problem. Nie można bowiem twierdzić,jakoby pojawiało się dziś zagrożenie "odwetu po tych zaprzańskich rządach" lub, że ktoś planuje "polowanie na czarownice". Nie wiem też, czego dotyczą analogie z latami 2005-2007.
    Tak mogą sądzić tylko ci, którym prawo myli się z samosądem, a sprawiedliwość z politycznym pałkarstwem. Tymczasem rzecz jest prosta. Obecny układ musi zostać rozliczony. Ale nie z pragnienia zemsty, lecz w imię prawa i elementarnej sprawiedliwości. Winni muszą być osądzeni, ale nie dlatego, że nie lubimy Tuska czy Komorowskiego, lecz dlatego, że są w tym układzie ludzie, którzy popełnili przestępstwa.
    Rozliczenie polityczne, to już inna kwestia. Na miejscu opozycji i ludzi "naszych" mediów byłbym przerażony, że obecny układ ma nadal poparcie kilkudziesięciu procent Polaków. Że w ogóle ma jakiekolwiek poparcie. Do tego trzeba dodać ludzi głosujących na partię komunistyczną. Po 50 latach sowieckiej okupacji. To przecież widoczna miara patologii, których nie da się wyplenić przez wiele pokoleń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obecny układ musi zostać rozliczony. Ale nie z pragnienia zemsty, lecz w imię prawa i elementarnej sprawiedliwości. Winni muszą być osądzeni, ale nie dlatego, że nie lubimy Tuska czy Komorowskiego, lecz dlatego, że są w tym układzie ludzie, którzy popełnili przestępstwa.

      To jest podstawowa definicja opisująca maksymalny zakres działania "porozumienia ponad podziałami". Takie porozumienie jest potrzebne, ale linia opisana powyżej jest nieprzekraczalna. Przekroczenie jej, to jak zakażenie dziecka w łonie wirusem HIV.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Pełna zgoda. Ale kto ma ich rozliczyć? Sądy III RP? Czy jest w Polsce taka w pełni wiarygodna instytucja? Może już dziś warto poczynić wstępne założenia legislacyjne powołujące np. Trybunał ds. przestępstw 2007-2015. Przy założeniu pełnych samodzielnych rządów PIS. Pobożne życzenia...Ale bliżej rzeczywistości.
      Już dziś powinny w każdej strukturze terenowej PIS powstać zespoły ds. kontroli przyszłych wyborów, celem rekrutacji i szkolenia mężów stanu. Może choć to się uda zrobić.

      Usuń
    4. Zgadzam się z Panem. Takie działanie powinno być organizacyjnie przygotowywane już dziś.

      Usuń
    5. Dlaczego tylko "ds. przestępstw 2007-2015". Cały bój opozycji powinien toczyć się o definitywne rozliczenie postkomuny i oczyszczenie polskiego wymiaru sprawiedliwości.
      Smoleńsk i przymus jego rozliczenia poprzez nie do końca wolny wymiar sprawiedliwości do tylko pokłosie braku rozliczeń.

      Usuń
  36. Panie Aleksadnrze
    Moją intencją nie było twierdzenie o zagrożeniu odwetem, a jedynie zwrócenie uwagi na retorykę niektórych publicystów, którzy już dziś przed tym przestrzegają. To również dotyczy "polowania na czarownice". Powtórzę, ja takiego problemu nie widzę, ale dostrzegam go u naszych publicystów. Myśląc o latach 2005-2007 miałem na myśli walkę z układem III RP, wściekle bronionym przez reżimowe media i całą spasioną na polskim majątku watahę. Chodzi mi o to, aby nie wejść znów do tej samej rzeki. Przecież możemy sie domyślać, że po wygranych przez PIS wyborach, zacznie się podobna, oczywiście słuszna kontrofensywa. Może więc warto stworzyć iluzoryczne przekonanie w rzekomo nawracających się platformerskich renegatach, że jeśli teraz kopniecie Tuska w d..., to może nie podzielicie do końca ich losu czyli więzienia. Mówię tu o pewnej czysto propagandowym zabiegu. Oczywiście mówimy tu w kontekście miażdzącej przewagi PIS. Dziś nie dałbym sobie głowy uciąć, że ten układ dogorywa. Bardziej jestem skłonny uwierzyć w coraz bardzie egzotyczne alianse, celem zachowania władzy. Wiedzą przecież co ich czeka za Smoleńsk. Pomimo jednak tego muszę powiedzieć, o pewnym pańskim profetyzmie społecznym. Proszę zauważyć, że ten podział zaczyna się coraz bardzie krystalizować.Jest on wręcz tyle konieczny, co nieuchronny. Ich kierunek jest tylko jeden- na lewo. Ci co jednak zawczasu się ewakuują, będą, mowię to z przykrością, liczyć na przychylne opinie naszych publicystów oraz polityczne rozgrzeszenie.( hipoteza).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ksiądz Robak

      Milczenie, niewyraźne stanowisko zostaną odebrane jako słabość przez przeciwników, jako niezdecydowanie przez zwolenników rozliczenia. Taka strategia doprowadzi do porażki.

      Nie oznacza to, że jedno brzmienie działań i słów doprowadzi do zwycięstwa. Proszę spojrzeć jak w ciągu zaledwie tygodnia, umiarkowanie neutralne, a nawet odlegle przychylne Kaczyńskiemu media dokonały zwrotu: już atakują byłego premiera, kryją się w krzakach, żeby robić tanią sensację z półrubasznych żartów (jak gdyby mężczyźni nie byli czasem mężczyznami i nie mieli prawa napić się lub poświntuszyć), dyżurny Żakowski jak zwykle popisuje się analną wręcz służebnością wobec pracodawcy.

      "Chcieli uniknąć wojny - teraz mają wojnę i hańbę" - tych słów nie wolno nam zapomnieć. Obecny układ nie odda władzy bez walki. Trzeba po tę władzę przyjść i ją sobie zabrać. Im bardziej zdecydowanie i bezwzględnie opozycja to uczyni, tym większe zdobędzie dla swoich działań medialne i społeczne poparcie. Tłum kocha zwycięzców, pokonani o słabych charakterach z biegiem czasu ulegają syndromowi sztokholmskiemu.

      Nie lękajmy się ;) - bierzmy co da się naprawić i naprawiajmy.

      Usuń
  37. Z innej beczki:

    http://niezalezna.pl/45808-antoni-macierewicz-zespol-parlamentarny-zajmie-sie-natychmiast-sprawa-raportu-plk-klicha

    Zaczęło się. Przed 14 września obóz belwederski przygotował sprytne "przełożenie wajchy". Oto Godson, Żalek i Gowin "osłabiają" PO, bo działa "sprzecznie z ideałami" (jak gdyby kiedykolwiek miała jakiekolwiek, a panowie byli dziećmi i uwierzyli - a mimo to, tak to sprzedają publice), oto znajduje się raport Edmunda Klicha - a dopiero co pisałem, że jeśli trzeba Komorowski znajdzie "nieprawidłowość" w śledztwie prowadzonym "głównie przez rząd" - oto związki wyjdą 14 września na ulice. Przypomnijmy, że są to związki okołokomorowskie.

    Po czyjej stronie stanie Komorowski? Retoryczne pytanie, prawda? Mąż z taką "opozycyjną" kartą naturalnie stanie po stronie związków, umęczonych ludzi pracy i "przegoni" Tuska. I będzie aja aja. I jeszcze wytknie Kaczyńskiemu, wytknie PiS, że on - kiedy trzeba - stoi murem za ludźmi, że w "sprawie katastrofy zachowuje obiektywizm i troskę o jej wyjaśnienie", a Nałęcz jeszcze raz podkreśli, że "insynuacje Prezesa nt WSI są nie na miejscu, niedopuszczalne" i już od siebie doda coś urągającego protokołowi.

    Trzeba temu scenariuszowi aktywnie przeciwdziałać. Już dziś należy podnieść współudział ówczesnego marszałka, a potem p.o. prezydenta w mataczeniu w pierwszych godzinach i dniach po zbrodni. Należy także twardo obnażyć zależność Dudy od środowiska Komorowskiego. Nie wolno dopuścić do sytuacji medialnej, którą opisałem powyżej. Ludzie bowiem mają ograniczoną "energię sprzeciwów". Bardzo łatwo zadowolą się "szybkim rozwiązaniem problemów, które nastąpiło dzięki ich protestom", przy aktywnej i "życzliwej" pomocy, wręcz wsparciu jowialnego rezydenta.

    Po usunięciu Tuska, które widzę w ciągu tygodnia dwóch, nastąpi PO-reaktywacja. Towarzyszyć temu będą liczne czystki obozu potuskowego w PO, co chwilę wywlekane przez "niezależne media głównego mainstreamu", po to, żeby gawiedź czuła, że "nadeszło oczyszczenie" i winni złej sytuacji kraju ponoszą karę. Oczywiście, "potrzeba czasu na zupełny powrót do normalności i dobrobytu", więc "nie należy spodziewać się efektu od razu", ale nowe kierownictwo PO przy wsparciu i pod kontrolą Prezydenta będzie czynić nadludzkie nieomal wysiłki, aby "sytuację w ciągu roku lub dwóch" poprawić. I tak dociągnąć do wyborów.

    Czyli Schetyna z Gowinem. A ten trzeci pojawi się jako odświeżacz przed wyborami.

    Tymczasem Rosjanie rozegrali kampanię syryjską za pomocą prowokacji z mejlami, które jakoby wyciekły (bo przecież zdolny haker w szczególności włamie się do skrzynki każdego wysokiego oficera CIA, i w szczególności taki emajlowy adres oficera CIA zostanie założony na yahoo.com), dodali do tego propozycję, aby Assad poddał się kontroli, a teraz jeszcze okaże się, że tę kontrolę bezpłatnie i dla zachowania ładu w regionie będą sprawować pomysłodawcy, czyli Rosjanie. Od tej propozycji dzieli ich już tylko jeden mały pretekst.






    OdpowiedzUsuń
  38. Za Naszym Dziennikiem:

    Globalna destabilizacja

    Wtorek, 10 września 2013

    Grupa G20, jak wiadomo, obejmuje 20 najwyżej rozwiniętych oraz gospodarczo wschodzących krajów świata. Jej trzon stanowią uznane potęgi ekonomiczne, ale także szybko rozwijające się gospodarczo kraje dawnego tzw. Trzeciego Świata.

    W jej skład nie wchodzi Polska, co ze strony społeczności międzynarodowej jest dobitnie krytyczną recenzją efektów gospodarczych polskiej transformacji. Ostatni szczyt grupy odbył się w Rosji, w Sankt Petersburgu. W formalnym porządku obrad figurowały sprawy gospodarcze, zwłaszcza kwestie podatkowe, ale szczyt został zdominowany przez problem syryjski, który nie figurował w oficjalnym programie spotkania.

    Prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama usiłował przeforsować zgodę uczestników na podjęcie działań zbrojnych wobec obozu urzędującego syryjskiego prezydenta Baszara al-Asada w odwecie za użycie broni chemicznej wobec syryjskich powstańców. Wychodzi on bowiem ze słusznego skądinąd przekonania, że dla takiej akcji nie uzyska mandatu ze strony Rady Bezpieczeństwa ONZ ze względu za niemal pewne weto Rosji i Chin.

    Niemieckie rewelacje

    Sprawa interwencji zbrojnej w Syrii wywołuje niepokój kół politycznych i międzynarodowej opinii publicznej. Wielu ma bowiem w pamięci kazus Iraku. Głoszone wówczas alarmistyczne informacje o posiadaniu przez reżim irackiego dyktatora Saddama Husajna broni masowego rażenia, co stało się pretekstem dla amerykańskiej interwencji zbrojnej, nie znalazły potwierdzenia w rzeczywistości. Także obecnie wielu powątpiewa w prawdziwość informacji o ataku chemicznym na powstańców.

    Niemieckie służby wywiadowcze ujawniły uzyskane przez siebie informacje, według których na użycie gazów bojowych wobec przeciwników kilkakrotnie nalegali syryjscy wojskowi, ale nie uzyskali akceptacji przełożonych. Te same służby donosiły także o znamiennym przegrupowaniu w obozie powstańczym. W jego obrębie topnieją środowiska o orientacji prozachodniej, natomiast rośnie w siłę Al-Kaida.

    Podobnie oceniał sytuację w Syrii prezydent Putin. Na konferencji prasowej 31 sierpnia oświadczył on, że Stany Zjednoczone prą do akcji zbrojnej, ponieważ nie widać szans na zwycięstwo sił powstańczych z reżimem Baszara al-Asada.

    Sprawa syryjska wyraźnie podzieliła uczestników szczytu. Przeciwko interwencji zbrojnej wypowiedział się gospodarz spotkania Władimir Putin. Podobne stanowisko prezentowała kanclerz Niemiec Angela Merkel, która później jednak zmieniła zdanie i stanęła u boku Stanów Zjednoczonych, co z niesmakiem odnotowały niemieckie media.

    W początkowej fazie swojej batalii syryjskiej Obama mógł liczyć przede wszystkim na wsparcie prezydenta Francji François Hollande’a, a także Turcji oraz naftowych państw Zatoki Perskiej z Arabią Saudyjską na czele. Nawet Wielka Brytania, mająca status specjalnego sojusznika USA, nie stanęła po jego stronie, albowiem parlament brytyjski związał w tej kwestii ręce premierowi Cameronowi, wypowiadając się przeciwko inwazji.
    CDN

    OdpowiedzUsuń
  39. USA na rozdrożu

    Wielce symptomatyczny był fakt, że w trakcie szczytu wyraźnie zarysowała się jedność krajów grupy BRICS (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i Republika Południowej Afryki). W kwestii syryjskiej zajmowały one podobną postawę, a ponadto – jak oświadczył w swoim przemówieniu inauguracyjnym gospodarz szczytu Putin – doszły one do porozumienia w sprawie utworzenia funduszu stabilizacyjnego z kapitałem w wysokości 100 mld dolarów.

    Wcześniejsze wypowiedzi przedstawicieli tej grupy jasno wskazują, że zamierza ona stać się konkurentem i alternatywą wobec hegemonii amerykańskiej na polu ekonomiczno-finansowym, a w konsekwencji także na polu politycznym.

    Po analizie przebiegu spotkania w Sankt Petersburg można mówić o zarysowującym się kryzysie amerykańskiego przywództwa nie tylko w świecie, ale i w obrębie państw Zachodu. Wprawdzie dyplomacji amerykańskiej udało się uzyskać w Wilnie poparcie ze strony państw UE, ale problem pozostaje.

    Stany Zjednoczone pod przywództwem Obamy wydają się pozbawione jasnej i skutecznej perspektywy geopolitycznej.
    Słynny „reset” amerykańskiego prezydenta w stosunkach z Rosją, przynoszący jednostronne korzyści Moskwie, został w końcu przez niego samego zdezawuowany poprzez ostentacyjne zamrożenie kontaktów osobistych z prezydentem Rosji i odwołanie planowanej wcześniej na drugą połowę września oficjalnej wizyty w Moskwie.

    Podobnie przedstawia się sprawa z głoszonym przez Obamę programem zwrotu ku Azji (pivot to Asia), w stronę Pacyfiku. W opuszczone przez Amerykanów newralgiczne sektory eurazjatyckiego megakontynentu coraz wyraźniej wkraczają Chiny, a swoją dawną w nich pozycję usiłuje odzyskać Rosja.

    Stanom Zjednoczonym brakuje także jasnej perspektywy geocywilizacyjnej. W czasie spotkania w Sankt Petersburgu Obama spotkał się z przedstawicielami rosyjskich środowisk homoseksualnych.

    Trudno nie dostrzec w tym kroku karykatury doktryny obrony praw człowieka głoszonej w drugiej połowie lat siedemdziesiątych XX wieku przez prezydenta Jimmy’ego Cartera, doktryny, która wstrząsnęła ideologicznymi podstawami dawnego bloku sowieckiego i znacząco przyśpieszyła erozję systemu komunistycznego. Obecny krok Obamy jest przygnębiającym świadectwem dekadencji Zachodu, którego najpotężniejszą częścią składową pozostają przecież nadal Stany Zjednoczone.

    Osobną kwestią jest także skuteczność polityki amerykańskiej, jej możliwość inspirowania i sterowania pozytywnymi procesami społeczno-politycznymi na arenie międzynarodowej.

    Wydarzenia w Syrii mieszczą się bowiem w szerszym kontekście arabskich rewolucji, które z kolei wypływają z amerykańskiego programu demokratyzacji i modernizacji Wielkiego Bliskiego Wschodu określanego skrótem GMEI (Greater Middle East Initiative). Wydarzenia w Syrii, ale także w Egipcie, a wcześniej w Libii świadczyć mogą o tym, że zamiast demokratyzacji kraje te doczekały się destabilizacji.

    Prof. Tadeusz Marczak

    http://www.naszdziennik.pl/mysl/53422,globalna-destabilizacja.html

    OdpowiedzUsuń
  40. Za Stratfor:

    Syria, America and Putin's Bluff

    By George Friedman


    In recent weeks I've written about U.S. President Barack Obama's bluff on Syria and the tightrope he is now walking on military intervention. There is another bluff going on that has to be understood, this one from Russian President Vladimir Putin.

    Putin is bluffing that Russia has emerged as a major world power. In reality, Russia is merely a regional power, but mainly because its periphery is in shambles. He has tried to project a strength that that he doesn't have, and he has done it well. For him, Syria poses a problem because the United States is about to call his bluff, and he is not holding strong cards. To understand his game we need to start with the recent G-20 meeting in St. Petersburg, Russia.

    Putin and Obama held a 20-minute meeting there that appeared to be cold and inconclusive. The United States seems to be committed to some undefined military action in Syria, and the Russians are vehemently opposed. The tensions showcased at the G-20 between Washington and Moscow rekindled memories of the Cold War, a time when Russia was a global power. And that is precisely the mood Putin wanted to create. That's where Putin's bluff begins.

    A Humbled Global Power

    The United States and Russia have had tense relations for quite a while. Early in the Obama administration, then-Secretary of State Hillary Clinton showed up in Moscow carrying a box with a red button, calling it the reset button. She said that it was meant to symbolize the desire for restarting U.S.-Russian relations. The gesture had little impact, and relations have deteriorated since then. With China focused on its domestic issues and with Europe in disarray, the United States and Russia are the two major -- if not comparable -- global players, and the deterioration in relations can be significant. We need to understand what is going on here before we think about Syria.

    Twenty years ago, the United States had little interest in relations with Russia, and certainly not with resetting them. The Soviet Union had collapsed, the Russian Federation was in ruins and it was not taken seriously by the United States -- or anywhere else for that matter. The Russians recall this period with bitterness. In their view, under the guise of teaching the Russians how to create a constitutional democracy and fostering human rights, the United States and Europe had engaged in exploitative business practices and supported non-governmental organizations that wanted to destabilize Russia.

    The breaking point came during the Kosovo crisis. Slobodan Milosevic, leader of what was left of Yugoslavia, was a Russian ally. Russia had a historic relationship with Serbia, and it did not want to see Serbia dismembered, with Kosovo made independent.
    [...]
    Russia felt it deserved more deference on Kosovo, but it couldn't have expected much more given its weak geopolitical position at the time. However, the incident served as a catalyst for Russia's leadership to try to halt the country's decline and regain its respect. Kosovo was one of the many reasons that Vladimir Putin became president, and with him, the full power of the intelligence services he rose from were restored to their former pre-eminence.

    Western Encroachment

    The United States has supported, financially and otherwise, the proliferation of human rights groups in the former Soviet Union. When many former Soviet countries experienced revolutions in the 1990s that created governments that were somewhat more democratic but certainly more pro-Western and pro-American, Russia saw the West closing in. The turning point came in Ukraine, where the Orange Revolution generated what seemed to Putin a pro-Western government in 2004. Ukraine was the one country that, if it joined NATO, would make Russia indefensible and would control many of its pipelines to Europe.
    CDN

    OdpowiedzUsuń
  41. In Putin's view, the non-governmental organizations helped engineer this, and he claimed that U.S. and British intelligence services funded those organizations. To Putin, the actions in Ukraine indicated that the United States in particular was committed to extending the collapse of the Soviet Union to a collapse of the Russian Federation.

    [...]

    Then came the second act of Kosovo. In 2008, the Europeans decided to make Kosovo fully independent. The Russians asked that this not happen and said that the change had little practical meaning anyway. From the Russian point of view, there was no reason to taunt Russia with this action. The Europeans were indifferent.

    The Russians found an opportunity to respond to the slight later that year in Georgia. [...] it resulted in Russian tanks entering a U.S. client state, defeating its army and remaining there until they were ready to leave. With the Americans bogged down in Iraq and Afghanistan, no intervention was possible. The Russians took this as an opportunity to deliver two messages to Kiev and other former Soviet states. First, Russia, conventional wisdom aside, could and would use military power when it chose. Second, he invited Ukraine and other countries to consider what an American guarantee meant.

    U.S.-Russian relations never really recovered. From the U.S. point of view, the Russo-Georgia war was naked aggression. From the Russian point of view, it was simply the Russian version of Kosovo [...]

    Since 2008, Putin has attempted to create a sense that Russia has returned to its former historic power. It maintains global relations with left-wing powers such as Venezuela, Ecuador, Bolivia and Cuba. Of course, technically Russia is not left wing, and if it is, it is a weird leftism given its numerous oligarchs who still prosper. And in fact there is little that Russia can do for any of those countries, beyond promising energy investments and weapon transfers that only occasionally materialize. Still, it gives Russia a sense of global power.

    In fact, Russia remains a shadow of what the Soviet Union was. Its economy is heavily focused on energy exports and depends on high prices it cannot control. Outside Moscow and St. Petersburg, life remains hard and life expectancy short. Militarily, it cannot possibly match the United States. But at this moment in history, with the United States withdrawing from deep involvement in the Muslim world, and with the Europeans in institutional disarray, it exerts a level of power in excess of its real capacity. The Russians have been playing their own bluff, and this bluff helps domestically by creating a sense that, despite its problems, Russia has returned to greatness.

    In this game, taking on and besting the United States at something, regardless of its importance, is critical. The Snowden matter was perfect for the Russians. Whether they were involved in the Snowden affair from the beginning or entered later is unimportant. It has created two important impressions. The first is that Russia is still capable of wounding the United States -- a view held among those who believe the Russians set the affair in motion, and a view quietly and informally encouraged by those who saw this as a Russian intelligence coup even though they publicly and heartily denied it.

    The second impression was that the United States was being hypocritical. The United States had often accused the Russians of violating human rights, but with Snowden, the Russians were in a position where they protected the man who had revealed what many saw as a massive violation of human rights. It humiliated the Americans in terms of their own lax security and furthermore weakened the ability of the United States to reproach Russia for human rights violations.

    OdpowiedzUsuń
  42. Obama was furious with Russia's involvement in the Snowden case and canceled a summit with Putin. But now that the United States is considering a strike on the Syrian regime following its suspected use of chemical weapons, Washington may be in a position to deal a setback to a Russia client state, and by extension, Moscow itself.

    The Syria Question

    The al Assad regime's relations with Russia go back to 1970, when Hafez al Assad, current President Bashar al Assad's father, staged a coup and aligned Syria with the Soviet Union. In the illusion of global power that Putin needs to create, the fall of al Assad would undermine his strategy tremendously unless the United States was drawn into yet another prolonged and expensive conflict in the Middle East. In the past, the U.S. distraction with Iraq and Afghanistan served Russia's interests. But the United States is not very likely to get as deeply involved in Syria as it did in those countries. Obama might bring down the regime and create a Sunni government of unknown beliefs, or he may opt for a casual cruise missile attack. But this will not turn into Iraq unless Obama loses control completely.
    This could cause Russia to suffer a humiliation similar to the one it dealt the United States in 2008 with Georgia. The United States will demonstrate that Russia's concerns are of no account and that Russia has no counters if and when the United States decides to act.

    The impact inside Russia will be interesting. There is some evidence of weakness in Putin's position. His greatest strength has been to create the illusion of Russia as an emerging global power. This will deal that a blow, and how it resonates through the Russian system is unclear. But in any event, it could change the view of Russia being on the offensive and the United States being on the defensive.

    Putin made this a core issue for him. I don't think he expected the Europeans to take the position that al Assad had used chemical weapons. He thought he had more pull than that. He didn't. The Europeans may not fly missions but they are not in a position to morally condemn those who do. That means that Putin's bluff is in danger.

    History will not turn on this event, and Putin's future, let alone Russia's, does not depend on his ability to protect Russia's Syrian ally. Syria just isn't that important. There are many reasons that the United States might not wish to engage in Syria. But if we are to understand the U.S.-Russian crisis over Syria, it makes sense to consider the crisis within in the arc of recent history from Kosovo in 1999 to Georgia in 2008 to where we are today.

    http://www.stratfor.com/weekly/syria-america-and-putins-bluff


    OdpowiedzUsuń
  43. Panie Aleksandrze,

    Czy nie zechciałby Pan skomentować w wolnej chwili tych dwóch opracowań? Z których pierwsze prawie zapowiada światową hegemonię Rosji, drugie natomiast wyraźnie traktuje aktualne sukcesy Putina jako coś "przejściowego", z czym USA sobie poradzi w dłuższej perspektywie.

    Przynajmniej ja tak to odczytałam :)

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  44. OFICJALNY RAPORT E. KLICHA / AKREDYTOWANEGO PRZY MAK-u / - Z 30 LISTOPADA 2010 - WYKAZUJĄCY ŻE TO ROSJANIE DOPROWADZILI DO KATASTROFY TU 154M - ZOSTAŁ ZIGNOROWANY I UKRYTY RZEZ KOMISJĘ MILLERA!!!

    Za Niezależna.pl

    Portal niezalezna.pl i „Gazeta Polska” dotarły do raportu sporządzonego przez płk. Edmunda Klicha, polskiego akredytowanego przy komisji MAK. Według dokumentu to Rosjanie doprowadzili do śmierci 96 osób na pokładzie Tu-154.

    Dokument o numerze 1271/AK/92/2010/11 zatytułowany „Uwagi Akredytowanego Przedstawiciela Polski przy Międzypaństwowym Komitecie Lotniczym do projektu raportu końcowego z badania katastrofy lotniczej samolotu TU154 –M, która wydarzyła się w dniu 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem” został sporządzony 30 listopada 2010 r.

    Czytamy w nim m.in.:

    (…) Osoby odpowiedzialne w Moskwie nakazały służbom kierowania lotami lotniska Smoleńsk „Północny” sprowadzenie samolotu Tu-154 M do lądowania pomimo wielokrotnych monitów w tym zakresie kierownika lotów i wiedzy, że warunki na lotniku są wielokrotnie niższe niż minimalnie dopuszczalne do lądowania tego typu samolotu i bezpieczne lądowanie jest praktycznie niemożliwe. (…) .

    Z raportu Edmunda Klicha jednoznacznie wynika, że Rosjanie wprowadzili załogę Tu-154 M w błąd odnośnie położenia samolotu.

    (…) zbyt późne podanie komendy „Horyzont” uniemożliwiło załodze bezpieczne wyprowadzenie samolotu do lotu poziomego i było jedną z przyczyn katastrofy (…).

    Dokument został przekazany do komisji Jerzego Millera, która nie uwzględniła kluczowych tez raportu Edmunda Klicha o winie Rosjan za spowodowanie katastrofy. Komisja Millera całą odpowiedzialnością obarczyła polskich pilotów, nie mając na to żadnych dowodów.

    Co istotne, Edmund Klich w swoim raporcie potwierdził to, co mówił o odpowiedzialności Rosjan za smoleńską katastrofę 22 kwietnia 2010 r. w gabinecie ówczesnego ministra obrony narodowej Bogdana Klicha oraz ówczesnego szefa Sztabu Generalnego gen. Mieczysława Cieniucha – stenogram tej rozmowy ujawniła „Gazeta Polska”.


    Nie wiadomo, dlaczego w publicznych wypowiedziach Edmund Klich zmieniał zdanie na temat przyczyn katastrofy.


    http://niezalezna.pl/45807-tylko-u-nas-oficjalny-raport-rosjanie-doprowadzili-do-katastrofy-w-smolensku

    ======================

    Macierewicz: Złożymy zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Tuska, Klicha i Millera.

    "- Jednoznaczne stanowisko podjęte przez polskiego przedstawiciela przy MAK zostało przez niego samego oraz przez przewodniczącego państwowej komisji pana Jerzego Millera i przez premiera Donalda Tuska absolutnie zignorowane i jest ignorowane po dzień dzisiejszy. Ci publicyści i ci badacze, którzy na podstawie zgromadzonych doszli do tych samych wniosków są dziś obrzucani inwektywami – oświadczył Antoni Macierewicz.

    Przewodniczący zespołu parlamentarnego Antoni Macierewicz poinformował, że egzemplarz dokumentu, który mu pokazano zawierał numer kancelaryjny oraz pieczątkę Edmunda Klicha i jego podpis. Co istotne, jak podkreślił Antoni Macierewicz, dokument nie miał klauzuli tajności, dlatego aby rozwiać wszelkie wątpliwości zespół parlamentarny na drodze oficjalnej wystąpi o jego udostępnienie w ramach dostępu do informacji publicznej.

    Antoni Macierewicz poinformował też, że Edmund Klich został zaproszony na dzisiejsze posiedzenie, jednak z niego nie skorzystał. Ponadto przewodniczący zespołu parlamentarnego ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy TU-154 M z 10 kwietnia 2010 r. ujawnił, że przygotowane zostało zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, które wskazuje jako winnych Edmunda Klicha, Jerzego Millera i Donalda Tuska."

    http://niezalezna.pl/45831-macierewicz-zlozymy-zawiadomienie-o-popelnieniu-przestepstwa-przez-tuska-klicha-i-millera

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ujawniony raport E.Klicha

      http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=u8sMOSlSPuE

      Usuń
  45. Jadwiga Chmielowska,

    Szanowna Pani Jadwigo,

    Dziękuję za wizytę na blogu. Przeczytałem Pani tekst na niezależnej i choć zgadzam się z końcową konkluzją, nie mogę zgodzić się z diagnozą. Bo jeśli w kontekście tego tekstu przypomina Pani słowa Mickiewicza: "Nasz naród jak lawa, Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa, Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi; Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi." - to ich wymowa wydaje mi się całkowicie odległa od wyrażania nadziei na taki "powrót do polskości".
    "Zstępowanie go głębi" - to przecież nic innego, jak droga do źródeł i sięgnięcie do pokładów, które uczyniły z nas Polaków. Idąc tam, chcąc odbudować pojęcie narodu, nie wolno oglądać się do tyłu ani zmuszać do drogi rzesze apatrydów.
    Uważam też, nie można "zapomnieć o polskości". Tak jak nie można "zapomnieć", że jest się człowiekiem, istotą rozumną, chrześcijaninem. Jeśli następuje takie "zapomnienie" i dokonuje się ono w sferze wartości, języka, stosunku do tradycji i kultury - jest w istocie aktem zdrady, z której nie ma rozgrzeszenia. Nie ma zaś dlatego, że polskość nie może być przymusem ani ciężarem. Jest przywilejem i darem, którego nie tylko nie wolno odrzucać lecz trzeba nań zasłużyć. Jeśli więc ktoś "zapomniał" i wybrał "taplanie w błocie" - jak może ponownie sięgnąć po ten przywilej lub dlaczego zmuszać go po przyjmowania takiego daru? Niech zostanie tam, gdzie jego miejsce.
    Myślę też, że większość z tych ludzi nie ma i nigdy nie miała nic wspólnego z polskością. Nie musieli czekać na obecny reżim, by "zapomnieć" o czymś, czego nie posiadali. Miejsce urodzenia i używany język - to nie są jedyne ani najważniejsze atrybuty.
    Tej prawdy o naszym społeczeństwie nie powiedzą dziś najtężsi myśliciele. Nie odważą się głosić jej politycy. Co innego poeci. Dlatego tylko poetę stać było na słowa, o których "nasze" media nie chcą pamiętać (choć uczyniły poetę Człowiekiem Roku):
    "Nazywanie teraz tych Polaków, którymi owładnęła ta mongolska idea, lemingami czy jakoś podobnie łaskawie – traktowanie, poprzez tę nazwę, całej tej formacji jako czegoś trochę żałosnego, niemal zabawnego, właściwie sympatycznego – to jest wielki błąd językowy, błąd niedopuszczalny."

    Zamiast oczekiwać "nawrócenia" od takich ludzi, zamiast zabiegać o przekonywanie i leczenie owych "lemingów", Rymkiewicz proponuje nam rozwiązanie godne ludzi wolnych: "Nie może zostać tak, jak jest – nie możemy współżyć na naszej ziemi ze zdrajcami, z wieloma pokoleniami zdrajców. Polska nie może być własnością tutejszych wewnętrznych Moskali, nawet jej resztki, jeśli to są resztki, nie mogą stać się ich łupem. (...) Nie możemy pozwolić wewnętrznym Moskalom, żeby zawładnęli naszymi umysłami. Nie możemy dać im żadnej szansy – nawet jeśli krew znów musiałaby zostać przelana."

    Pozdrawiam Panią


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Wszystko dobrze, Panie Aleksandrze, tylko co Pan z tymi ludźmi zrobi?
      Przecież ich na Syberię nie wyślemy, bo to nie nasza obłast' ?

      Rymkiewicz, moim zdaniem, mocno przeholował! Jak on to sobie zresztą wyobraża?

      Pół Polski - bo tak to się mniej więcej rozkłada - ma wykopnąć z kraju drugie pół?

      QUO MODO?






      Usuń
    2. Pani Urszulo,

      Nikt nikogo nie będzie "wykopywał" ani skazywał na banicję. Ci ludzie muszą żyć obok nas, przy czym postaci prominentne trzeba pozbawić jakichkolwiek wpływów na sprawy polskie: odebrać majątki, wyrzucić ze służb, pozbawić własnych mediów i udziału w życiu publicznym. Przeciąć nici łączące patologiczny triumwirat III RP -politykę, służby i biznes.
      Reszta będzie musiała przystosować się do życia w państwie polskim lub wybrać dobrowolną emigrację. W dowolnym kierunku.

      Pozdrawiam

      Usuń
  46. Pani Urszulo,

    Ja podobnie odczytałem te teksty i myślę, że w tym przypadku, punkt widzenia zależy od miejsca, z którego komentatorzy patrzą na sprawę.
    Opinia Prof. Marczak jest rzeczowa i trudno jej odmówić logiki. Pod przywództwem Obamy Ameryka traci rolę wiodącego mocarstwa i w wielu obszarach oddaje pole Rosji i Chinom. Polski autor wyprowadza z tego wniosek o rosnącej sile tych państw, podczas gdy Friedman ( i z tym poglądem się zgadzam) mówi o grze pozorów i putinowskim blefie.
    Można nawet ulec wrażeniu, że prof. Marczak przeszacowuje siły Rosji, Friedman zaś nie docenia pozycji przeciwnika lub wręcz ją bagatelizuje.
    Myślę, że szef agencji Stratfor niespecjalnie chce przyznać, że siła Putina wypływa ze słabości Obamy i błędów popełnianych przez jego administrację. Taka opinia (w pewnym stopniu) godziłaby w interes agencji, z której analiz korzystają amerykańscy politycy.
    Marczak zaś odczytuje objawy tej słabości jako efekt skutecznej polityki Kremla.
    Niezależnie od tych dwóch ocen, jest pewne, że Putin już wygrał konflikt syryjski. Jak na razie jest to zwycięstwo propagandowe i wizerunkowe, ale w relacjach Rosja-USA ma ono ogromne znaczenie.
    Jeśli Obama wycofa się nawet z okrojonej formy ataku na Assada ( a wiele na to wskazuje), zaakceptuje pozycję Putina jako rozdającego i przyzna Rosji kolejne prawo do decydowania o sprawach świata.
    Tu bowiem nastąpi znaczące przesunięcie bandyckiej "podziałki śmierci", przy pomocy której Rosja wciąż testuje reakcje Zachodu.
    Odtąd już nie 1500 ofiar sarinu, ale np. 1,5 mln ofiar bomby atomowej będzie wyznaczało próg reakcji państw "wolnego świata".
    Jeśli oczywiście zdążą zareagować. Tego jednak chyba niewiele osób bierze pod uwagę.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Aleksandrze, Urszulo,

      Nie tylko Putin wygrał już wojnę w Syrii. Wraz z nim wygrał tow. Xi. Patrząc na to, co dzieje się nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale także w rejonie Pacyfiku Zachodniego i Centralnej Azji (wspólne, sino-sowieckie manewry morskie i kolejna z cyklu "Misja Pokojowa" SCO) powinno się mówić o wspólnej, sino-sowieckiej geopolityce i geostrategii. Co, nawiasem, niebawem doczeka się z mojej strony kolejnego już wpisu.

      Odtąd już nie 1500 ofiar sarinu, ale np. 1,5 mln ofiar bomby atomowej będzie wyznaczało próg reakcji państw "wolnego świata".

      A reakcji tej będzie wtórował chór pożytecznych idiotów oraz lewackiej (i niestety, nie tylko lewackiej) swołoczy na ulicach, protestującej przeciwko "amerykańskiemu imperializmowi", "żydowskiemu faszyzmowi" i domagającej się "uważania" dla towarzyszy czekistów z Kremla, partyjnych towarzyszy z Nowego Zakazanego Miasta oraz głoszących pokój teherańskich ajatollahów i braci muzułmanów z Al-Azhar.

      Usuń

    2. A tacy jak my, zostaną na wieki podżegaczami, którzy z żądzy mordu chcą podpalić świat i zamiast machać chorągiewką, czcząc pokój i socjal-kapitalizm, oczekują sprawiedliwości i dążą nienawistnie do wojny, choć, nieprawdaż, nawet papa Francesco każe się modlić o pokój (i socjalizm?).


      Usuń
  47. Panie Aleksandrze,

    Rzeczywiście i ja odniosłam wrażenie, że, zwłaszcza George Friedman, łagodzi swoją wypowiedź, bo nie za bardzo chce podpaść Obamie. Jest na tyle mądry, aby wiedzieć iż ten mściwy człowiek, a po nim, kto wie czy nie jego następczyni - oooo! mocna rzecz!!! - niejaka Hillary Clinton, która podobno szykuje się do prezydentury! - w życiu mu tego nie darują!!! I demokracja demokracją, a Stratfor trzeba będzie zwijać!

    A tu nawet nie Reagana potrzeba, wystarczyłby poczciwy Dablju Bush (którego lubiłam), żeby kagebistę sprawdzić!

    Jasne, że prof. Marczak Putina z kolei przeszacowuje, ale to normalka. Miałby się z pyszna, gdyby nie doszacował!

    To tylko Pan i pan Jerzy Targalski daliście odpowiednie rzeczy słowo. Pan tutaj, na blogu (GP - nie puściła???) - JT też tylko w GPC, a to przecież za trudne na dziennik!

    http://niezalezna.pl/45833-kogo-jeszcze-zdradzi-obama

    Pozdrawiam serdecznie



    OdpowiedzUsuń
  48. Aleksander Ścios

    "Odtąd już nie 1500 ofiar sarinu, ale np. 1,5 mln ofiar bomby atomowej będzie wyznaczało próg reakcji państw "wolnego świata".
    Jeśli oczywiście zdążą zareagować. Tego jednak chyba niewiele osób bierze pod uwagę."

    Wiem .

    "WiW
    Dodałbym, że nienawiść (którą już nam wkładają w ręce) nie pozwala na trzeźwy osąd rzeczywistości, fałszuje jej obraz i spłyca. Oni nie boją się naszych nienawistnych słów. Są im na rękę, bo pozwalają przedstawić nas jako ludzi groźnych, owładniętych chęcią zemsty.
    Dziś trzeba patrzeć na czyny, nie słowa.
    Dwa dni po tragedii, namiestnik Komorowski podjął już kilka ważnych decyzji, takich, których podejmować nie musiał, bo nie tłumaczy ich wymóg prawa, ani troska o funkcjonalność państwa.
    Zasady przyzwoitości, pamięć o zmarłych, niepisany kodeks polityczny (jakkolwiek to nazwiemy)- nakazywałby wstrzymać się z nimi, choćby do czasu zakończenia żałoby.
    Ponieważ Komorowski je podjął, są dowodem, że za "żałobną mistyfikacją" odgrywaną przez media kryją się cele czysto polityczne, wyrachowanie i cynizm.
    Polacy mają przeżywać swoją tragedię w rytm medialnych nakazów, oni zaś rozpoczęli proces przejmowania i demontażu państwa.
    Jeśli do tego zauważymy, że nie funkcjonuje rząd, a Tusk sprawia wrażenie człowieka zagubionego - staje się jasne, że realną władzę przejmuje namiestnik wespół z tymi, których reprezentuje.
    ALEKSANDER ŚCIOS12.04.2010 16:51"

    http://cogito.salon24.pl/169423,nie-bedziemy-razem

    OdpowiedzUsuń
  49. "Dwa dni po tragedii, namiestnik Komorowski podjął już kilka ważnych decyzji"

    P.S.
    Po fakcie

    PUTIN "podjął już kilka ważnych decyzji",

    /"Odtąd już nie 1500 ofiar sarinu, ale np. 1,5 mln ofiar bomby atomowej będzie wyznaczało próg reakcji państw "wolnego świata"./

    OdpowiedzUsuń
  50. Do: Ksiądz Robak

    Cyt: "Pełna zgoda. Ale kto ma ich rozliczyć? Sądy III RP? Czy jest w Polsce taka w pełni wiarygodna instytucja? Może już dziś warto poczynić wstępne założenia legislacyjne powołujące np. Trybunał ds. przestępstw 2007-2015. Przy założeniu pełnych samodzielnych rządów PIS. Pobożne życzenia...Ale bliżej rzeczywistości.
    Już dziś powinny w każdej strukturze terenowej PIS powstać zespoły ds. kontroli przyszłych wyborów, celem rekrutacji i szkolenia mężów stanu. Może choć to się uda zrobić."

    Dlaczego tylko "ds. przestępstw 2007-2015"? Cały bój opozycji powinien toczyć się o definitywne rozliczenie postkomuny i oczyszczenie z niej polskiego wymiaru sprawiedliwości.
    Smoleńsk i przymus jego rozliczenia poprzez nie do końca wolny wymiar sprawiedliwości do tylko pokłosie braku rozliczeń.

    OdpowiedzUsuń

  51. Za PAP:

    Komisja ONZ: strony konfliktu w Syrii dopuszczają się zbrodni wojennych


    11.09. Genewa (PAP) - Komisja ONZ ds. zbrodni wojennych w Syrii podkreśliła w ogłoszonym w środę raporcie, że zbrodni tych dopuszczają się obie strony konfliktu syryjskiego. W ciągu półtora roku siły reżimowe dokonały co najmniej ośmiu masakr, a rebelianci - jednej.

    Najnowszy raport komisji, na której czele stoi Brazylijczyk Paulo Pinheiro, obejmuje okres od 15 maja do 15 lipca br. i uaktualnia ustalenia komisji od 2011 roku.

    Siły reżimu masakrują cywilów, bombardują szpitale i dopuszczają się innych zbrodni wojennych, walcząc o odzyskanie terenów opanowanych przez rebeliantów - podkreślono w raporcie.

    Wskazano też, że siły opozycji syryjskiej, w tym cudzoziemscy islamiści, również dopuszczają się zbrodni wojennych, w tym egzekucji, brania zakładników i ostrzeliwania dzielnic mieszkaniowych.

    Podkreślono, że sprawcy tych zbrodni, po obu stronach konfliktu, działają nie szanując prawa międzynarodowego i nie obawiają się, że zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. Wskazano na konieczność wymierzenia im sprawiedliwości.

    W raporcie odnotowano, że w przypadku każdego z incydentów od kwietnia 2012 roku "zamierzone masowe zabójstwa i tożsamość sprawców" zostały potwierdzone zgodnie ze standardami gromadzenia materiału dowodowego przyjętymi przez komisję.

    Czworo niezależnych ekspertów komisji bada też kolejne dziewięć masowych zabójstw dokonanych od marca br. Tożsamości sprawców nie udało się jeszcze ustalić.

    Associated Press odnotowuje, że poufna lista podejrzanych o dokonanie zbrodni wojennych w Syrii jest sporządzana przez komisję i przechowywana przez wysoką komisarz ONZ ds. praw człowieka Navi Pillay. "To długa lista" - powiedziała w poniedziałek dziennikarzom wchodząca w skład komisji Carla del Ponte.

    Komisja otrzymała doniesienia o używaniu broni chemicznej "głównie przez siły rządowe". W raporcie napisano, że "na podstawie dostępnych obecnie dowodów niemożliwe było ustalenie użytych środków chemicznych, środków przenoszenia i sprawców". Śledztwo jest kontynuowane.

    Jest to 11. raport komisji w ciągu dwóch lat. Sporządzono go m.in. na podstawie 258 rozmów z uchodźcami syryjskimi i dezerterami, w regionie i w Genewie, także przez Skype'a. Mimo ponawianych wielokrotnie żądań, członków komisji nie wpuszczono do Syrii.

    W raporcie wezwano do znalezienia pokojowego rozwiązania dla syryjskiej wojny domowej oraz wezwano państwa do "wstrzymania transferów broni" do stron konfliktu syryjskiego, podkreślając ryzyko, że broń ta będzie wykorzystywana do "poważnego naruszania prawa międzynarodowego". (PAP)

    ====================

    Panie Aleksandrze!

    Skoro Wysoka Komisja ONZ prowadzi badania przez skype'a, bo "komisarzy" nie wpuszczają do Syrii, to jakim cudem zdoła zlokalizować i posprawdzać tę broń chemiczną, z "wymienionymi rosyjskojęzycznymi nalepkmi na pojemnikach z sarinem." - jak pisał Pan wczoraj na tt?

    Kiedy poprzeklejają wszystkie, to ich wpuszczą?

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  52. WELL...


    A. RYBCZYŃSKI - W DZISIEJSZEJ GP [11 września br.] - "Wszystko wydaje się zmierzać ku wojnie. Zbrojna operacja wymierzona w syryjski reżim to kwestia czasu."


    A. ŚCIOS - NA BLOGU "BEZDEKRETU" [28 sierpnia br.] - "Sprawa Syrii jest superważnym sprawdzianem światowego układu sił. Na jej przykładzie mogliśmy się dowiedzieć o istnieniu silnej osi Moskwa-Berlin oraz o ścisłej współpracy rosyjsko-chińskiej. Szczególnie to ostatnie powinno niepokoić Amerykę. Nie sądzę, by doszło do realnej interwencji militarnej. Jeśli USA zdecyduje się na taki krok, ograniczy się on do krótkotrwałego nalotu na pozycje syryjskiego reżimu i będzie miał raczej wymiar propagandowy. Nie ma natomiast woli obalenia bandy Assada."


    J. TARGALSKI - W ROZMOWIE Z NIEZALEŻNA.PL [1 września br.] - "Obama jest słabym graczem i oczywiście przegra, bowiem nie umie licytować. Jeżeli już teraz w trakcie licytacji powiedział, że zaatakuje reżym al-Asada po zgodzie Kongresu, to oznacza, że nie zaatakuje".


    Najszczersze gratulacje dla panów Aleksandra Ściosa i Jerzego Targalskiego.

    Respectfully,

    _____________________________________________________________

    1. Żaba-pośrednik łapę podstawia??... "Jeśli moje sugestie pomogły, mam satysfakcję."

    "O roli Sikorskiego napisał też amerykański dziennik "New York Times", który podał, że pomysł przekazania zapasów broni Rosji Sikorski poruszył podczas rozmowy telefonicznej z amerykańskim sekretarzem stanu Johnem Kerrym 29 sierpnia."

    "Niemiecki dziennikarz (z "Die Welt"- dop. mój) powołuje się między innymi na wpis małżonki ministra, Anne Applebaum, na Twitterze z 30 sierpnia. Applebaum napisała w związku z wywiadem udzielonym dzień wcześniej przez Sikorskiego gazecie "Le Monde": "Rosja/ZSRR stworzyły syryjski arsenał broni chemicznej. Być może Putin powinien przejąć odpowiedzialność za jego rozbrojenie?".

    http://www.rp.pl/artykul/15,1046867-Sikorski--Obama-w-oredziu-trafil-w-punkt.html


    2. Czyżby niedawny "wściekły atak" ruskiej gaziety na S. - to była tylko gra maskująca?

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,Rossijskaja-Gazieta-Moskwa-twardo-odpowiedziala-na-zarzuty-z-Warszawy,wid,15957432,wiadomosc.html


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo,

      Od początku tej ponurej farsy uważałem, że nie dojdzie do żadnej, realnej akcji. By to wiedzieć, nie trzeba wróżyć z fusów, lecz zrozumieć politykę Obamy i Merkel.
      Putin gra jak mu na to pozwalają. A pozwalają na tyle, że wyleniały kagebista może imitować "tygrysa".

      Dziękuję za to zestawienie i serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  53. -
    OT - "ARTYSTYCZNY"

    Panie Aleksandrze,

    Powstaje film fabularny o pułkowniku Ryszardzie Kuklińskim.

    Reżyser "thrillera": Władysław-bo-to-zła-kobieta-była-Pasikowski.

    Treść - podaję za niezależna.pl, która leci za PAP-em, bez słowa autokomentarza: Ryszard Kukliński (pseud. Jack Strong) był oficerem Ludowego Wojska Polskiego. Uprzedził Amerykanów o zamiarze wprowadzenia w Polsce stanu wojennego, przekazał im plany tej operacji oraz inne tajemnice Układu Warszawskiego.

    UWAGA! W roli głównej NIE WYSTĘPUJE Bogusław Linda.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  54. :-)

    ZA NIEZALEŻNA.PL

    RAPORT

    Taktyka Kremla na odcinku polskim

    Dodano: 11.09.2013 [19:30]

    Ku chwale Matuszki Rassji pułkownik Josif Darskij, naczalnik Polskogo Oddieła Służby Wnieszniej Rozwiedki, wygłosił wczoraj w kolejną miesięcznicę incydentu smoleńskiego referat, dotyczący spraw polskich. Z jego treścią ma się zapoznać każdy oficer działający w kraju Lachów.

    Nie powinniśmy popełniać błędu patrzenia na współczesnych Polaków przez pryzmat ich przeszłości. Dzięki ciężkiej pracy naszych starszych funkcjonariuszy obecni Polacy w większości niczym nie przypominają przodków, którzy upierali się przy mrzonkach jakiejś samodzielności i rywalizacji z nami zamiast uznania oczywistych korzyści z podporządkowania się Rosji.

    Pozostaje jednak grupa zapatrzona w przeszłość, która w okolicznościach kryzysu mogłaby pociągnąć innych. Należy ją ograniczyć i kontrolować, ale nie likwidować, gdyż musimy mieć jakiś instrument nacisku na nasze elity w Polsce, by powodowane strachem przed eliminacją przez pogrobowców zbankrutowanej sanacji, były nam wierne. Nasze archiwa same nie wystarczą, a tylko nieliczną warstwę możemy związać interesami ekonomicznymi.

    Celem zasadniczym jest odizolowanie Polski od Zachodu, zwłaszcza USA, jej skompromitowanie i całkowite skłócenie z naszą bliską zagranicą. Dążyć do tego powinni sami Polacy, przekonani, że działają na swoją korzyść. Nasza polityka powinna polegać na korygowaniu sytuacji w Polsce, a nie na bezpośrednim kierowaniu. Polacy powinni sami uczynić się niezdolnymi do prowadzenia jakiejkolwiek polityki zagranicznej i szukać z różnych przyczyn opieki u nas. Każdej grupie należy zatem pokazać perspektywę podporządkowania się nam jako jedyną realną i korzystną. Jednocześnie nasze koszty polityki polskiej powinny być niskie i dlatego należy wykorzystywać autentyczne siły lokalne, które świadomie lub nie będą działały w naszym interesie.

    Sterowanie Polską przy pomocy grup wywodzących się z Kominternu lub miejscowych komunistów czy związanego z nami biznesu już nie wystarczy. Nasze główne wpływy powinny objąć obóz narodowy, poprzez suflowanie mu celów politycznych dla nas korzystnych i polegać na sterowaniu jego rywalizacją ze zwolennikami gnijącego Zachodu, którzy z obawy przed epigonami będą nam posłuszni. Dzięki naszej ochronie będą mogli spokojnie żerować, oczywiście po zaspokojeniu naszych potrzeb. Należy utrzymywać równowagę między obu grupami, które zwalczając się, będą szukały naszej opieki.

    Fascynujący ciąg dalszy - KLIK na Niezależną.pl !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę. Wedle takiej strategii każdy naczelnik dowolnego polskiego urzędu zostaje zrównany z Akakiuszem Kamaszkinem.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  55. Wracając do pańskiego artykułu, wnioskuję z niego, że nie potępiał Pan ataku USA na Iraq? Ja wtedy nie miałem jasnego rozeznania w tej sprawie mimo, że skłaniałem się ku USA. Najbardziej przekonywał mnie fakt, ze Niemcy opowiadali się wtedy jednoznacznie przeciwko interwencji używając retoryki pacyfistycznej co było dla mnie dość śmieszne.

    Sama interwencja wydaje mi się była jednak o kilka lat spóźniona.

    OdpowiedzUsuń
  56. '
    Za Bibuła.com:

    Dlaczego mainstream kocha Obamę?

    John Nolte, pisarz, dziennikarz, publicysta i popularny bloger wyjaśnił Amerykanom, dlaczego mainstreamowe media w Stanach Zjednoczonych są „zakochane w administracji Obamy”.

    Jak stwierdził Nolte częściowo można to wytłumaczyć tym, że w większości największych koncernów medialnych pracują członkowie rodzin osób zatrudnionych na najwyższych stanowiskach w administracji rządowej. Dlatego też CNN, ABC czy CBS unikają podawania nieprzychylnych dla prezydenta USA newsów, albo zwyczajnie przekłamują informacje.

    Na poparcie swoich tez Nolte podał kilka przykładów. I tak David Rhoades, prezes stacji CBS News, jest bratem Bena Rhoadesa, doradcy ds. bezpieczeństwa wewnętrznego prezydenta. Ben często komentował nowe kompromitujące dla prezydenta doniesienia w sprawie ataku na amabsadę amerykańską w Bengazi, w wyniku którego zginął ambasador USA. Doradca prezydenta nadawał „właściwy” kierunek zainteresowaniom dziennikarzy w sprawie, która wydarzyła się w rocznicę ataku na World Trade Center w ub. roku.

    Z kolei ClaireShipman, reporterka w ABC News, jest żoną Jaya Carney’a, sekretarza prasowego Białego Domu. Dalej Prezes ABC News, Ben Sherwood jest bratem dr Elizabeth Sherwood-Randall – specjalnego doradcy Obamy. Natomiast inna postać mediów – Virginia Moseley pełni funkcję wiceprezesa CNN. Jest szefową waszyngtońskiego oddziału stacji. Prywatnie to żona Toma Nides’a, zastępcy Sekretarza Stanu w administracji Baracka Obamy.

    Co jest szczególnie interesujące, zdaniem Nolte, to fakt, że wszystkie osoby związane z Białym Domem i pozostające w ścisłych koneksjach z ludźmi wpływowych mediów w kraju, w sposób szczególny zaangażowane były w wyciszenie afery związanej z atakiem na ambasadę w Bengazi. To, zdaniem publicysty, może pomóc wyjaśnić, dlaczego media w ubiegłym roku, kiedy doszło do ataku na ambasadę skupiły się na krytyce kandydata na prezydenta, Mitta Romneya oskarżającego Obamę o „partactwo” i nieudolność w sprawie Bengazi, zamiast, jak twierdzi Nolte, demaskować „kłamstwa” prezydenta, ubiegającego się o reelekcję, który w dodatku okazał się skrajnie nieudolny.

    Źródło: breitbart.com, AS.
    Za: Polonia Christiana - pch24.pl (2013-09-11)

    KOMENTARZ BIBUŁY: Oczywiście w/w dziennikarz, autor “wyjaśnienia” dlaczego to mainstream kocha Obamę, opisuje jedynie drobną część rzeczywistości. Owszem, wielu dziennikarzy ma bliskie, często rodzinne powiązania z pracownikami administracji Obamy. Problem jednak jest dużo szerszy, bowiem chodzi tutaj nie tyle o same powiązania z tą czy inną administracją, lecz to, że wszyscy dziennikarze głównych mediów (powtarzamy: wszyscy, z zastosowaniem reguły o wyjątkowych przypadkach-rodzynkach mogących wystąpić w każdej regule) są kreaturami starannie dobieranymi pod kątem swojej lewicowości, zapatrywań syjonistycznych i antykatolickości. I dlatego to ci dziennikarze są dzisiaj “zakochani w Obamie”, a w przyszłości będą hołdować każdej ekipie budującej kolejne wcielenie międzynarodowego socjalizmu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  57. !!!

    PANIE ALEKSANDRZE & WSZYSCY

    Skoro dożylismy czasów, kiedy przestępstwem jest napisanie na Pomniku Czterech Śpiących "CZERWONA ZARAZA" /klik/, a nie jest przestępstwem samo ISTNIENIE TEGO POMNIKA HAŃBY w stolicy Polski...

    Pluję na szczurzą nędzę wokół i wspominam w dzisiejszą 330 rocznicę bitwy pod Wiedniem, naszą polską dumę i wspaniałość.

    Vivat Królu Janie III Sobieski, Obrońco Wiary, Lwie Lechistanu, bohaterze ulubiony! Który spod zwycięskiego Wiednia kierowałeś dumne słowa do papieża Innocentego XIII - Venimus, vidimus, Deus vicit!

    A do swej Królowej w nocy po bitwie tak pisałeś:

    W namiotach wezyrskich
    13 IX [l683] w nocy.

    Jedyna duszy i serca pociecho, najśliczniejsza i najukochańsza Marysieńku!

    Bóg i Pan nasz na wieki błogosławiony dał zwycięstwo i sławę narodowi naszemu, o jakiej wieki przeszłe nigdy nie słyszały. Działa wszystkie, obóz wszystek, dostatki nieoszacowane dostały się w ręce nasze. Nieprzyjaciel, zasławszy trupem aprosze, pola i obóz, ucieka w konfuzji. Wielbłądy, muły, bydle, owce, które to miał po bokach, dopiero dziś wojska nasze brać poczynają, przy których Turków trzodami tu przed sobą pędzą; [...] Wezyr tak uciekł od wszystkiego, że ledwo na jednym koniu i w jednej sukni.[...] Niech się wszyscy cieszą, a Panu Bogu dziękują, że pogaństwu nie pozwolił pytać się: "A gdzie wasz Bóg?"


    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  58. Cyt: "Odtąd już nie 1500 ofiar sarinu, ale np. 1,5 mln ofiar bomby atomowej będzie wyznaczało próg reakcji państw "wolnego świata".

    (‎9 wrz 2013)
    Władze Iranu popierają najnowszą propozycję Rosji w sprawie ustanowienia międzynarodowego nadzoru nad bronią chemiczną w Syrii - poinformowało ministerstwo spraw zagranicznych w Teheranie.
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/iran-popiera-propozycje-rosji/lch9j

    (‎10 wrz 2013)
    Iran "ani na jotę nie ustąpi" w sprawie rozwijania swojego programu atomowego - oświadczył irański prezydent Hasan Rowhani, cytowany dziś przez agencję Mehr. Rowhani wystąpił z przemówieniem do imamów.
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/iran-nie-zrezygnuje-z-atomu/1nj6v

    (11.09.2013)
    Rosja i Iran porozumiały się w sprawie dostaw S-300
    Rosyjskie władze podjęły zasadniczą decyzję, aby wyjść na przeciw oczekiwaniom Iranowi w dwóch kluczowych kwestiach – dostawach zmodyfikowanych przeciwlotniczych zestawów rakietowych S-300 i budowie drugiego bloku energetycznego elektrowni atomowej w Buszerze.
    Kontrakt na dostawę do Iranu pięciu dywizjonów S-300 o wartości około 800 milionów dolarów został podpisany w 2007 roku. Trzy lata później Rada Bezpieczeństwa ONZ zatwierdziła rezolucję w sprawie Iranu, wprowadzającą przeciwko niemu sankcje, w tym także zakaz przekazywania nowoczesnej broni.
    We wrześniu 2010 roku Rosja unieważniła kontrakt na dostawę S-300. W odpowiedzi Iran pozwał Rosoboroneksport do Sądu Arbitrażowego Genewy.
    http://polish.ruvr.ru/2013_09_11/Rosja-i-Iran-porozumialy-sie-w-sprawie-dostaw-S-300/

    OdpowiedzUsuń
  59. Władimir Putin u szczytu dyplomatycznej ofensywy. Rosyjski prezydent poucza Amerykanów, na czym polega demokracja, zbroi Iran i gra na czas w sprawie Syrii.

    źródło: http://www.rp.pl/artykul/11,1047525-Putin-zajal-miejsce-Obamy.html

    OdpowiedzUsuń
  60. I jeszcze jedno, ostatnie, ale nie mogę się powstrzymać...

    Lider Al-Kaidy wyglądem przypominający duchownego muzułmańskiego (przebrany w "święte szaty") nawołuje "atakujcie USA, aby je wykrwawić". A ikony z wizerunkiem Putina (lidera pojednania obu kościołów) wiszą w niektórych rosyjskich cerkwiach:
    http://www.wprost.pl/ar/416609/Lider-Al-Kaidy-atakujcie-USA-by-je-wykrwawic/

    Zbrodniarze w roli mentorów, "gołąbków pokoju" i świętych...

    OdpowiedzUsuń
  61. Szanowny Gospodarzu,

    Wszystko układa się w ponury, logiczny obraz rzeczywistości.
    Na poziomie ogólnoświatowym trudno być pewnym w którym kierunku się to faktycznie potoczy, perspektywy są jednak złe.
    Jeżeli w dalszym ciągu świat będzie zmierzał w kierunku nadawanym przez kagebistę, bez wątpienia perspektywy są nieciekawe.
    Jeżeli zaś w optyce USA nastąpi (oczekiwana) zmiana, zaowocuje to napięciami wprost proporcjonalnymi do utraconych szans i ubiegającego czasu od krytycznych dni jakie obserwujemy.
    Jestem przekonany, że spojrzenie George'a Friedmana, aczkolwiek rzeczowe i materialnie uzasadnione, jest o tyle błędne, iż zdobycze wizerunkowe uzyskane przez obóz kremlowski nie będą tym razem oddane lekko.
    Mówiąc wprost, nie wydaje mi się, iż tym razem racjonalna i wyliczalna nijako przewaga USA wystarczy by zneutralizować siłę zła które się teraz wylało na cały świat.
    Taka erupcja miała ostatnio miejsce za czasów kryzysu kubańskiego tyle, że wtedy napotkała na swym kursie J.F.K. i musiała ustąpić.
    Pytanie które Pan postawił na końcu artykułu, a co tak sugestywnie wyraża pani Iwona w swoich uwagach, jest możliwym i realnym skutkiem dzisiejszej słabości i przyszłym zagrożeniem dla całego świata.

    W sprawach polskich wydaje się ( i mówię to z autentycznym zaniepokojeniem) zmierzamy w stronę realizacji przewidywanego przez Pana kierunku:
    cyt: " Pan jako Prezydent jest jedyną osobą, która może zainicjować zmiany mające na celu przeciwdziałanie negatywnym, szkodliwym społecznie zjawiskom i doprowadzić do przywrócenia realnego, a nie pozorowanego dialogu społecznego - napisali protestujący w petycji do prezydenta RP. List zamierzają przekazać podczas dzisiejszej manifestacji. " (http://niezalezna.pl/46004-protestujacy-chcemy-godnego-zycia-lepszych-perspektyw-petycja-do-komorowskiego)
    Osoby podpisane pod tym tekstem potwierdzają powagę i zasadność tych przypuszczeń!

    Tak czy owak, żyjemy w ciekawych czasach.
    Czy staniemy na wysokości stawianych zadań, czas pokaże.

    Wiem jednak, że nic już w sercach wielu Polaków nie będzie w stanie zburzyć poczucia dychotomii powstałej po 10.04.2010.

    Znając zaś ten naród, na miejscu każdego dzisiejszego i przyszłego apatrydy zamieszkującego w granicach z grubsza opisanych na mapach jako Polska, odczuwałbym co najmniej niepokój.


    pozostaję z wyrazami szacunku

    Zaścianek

    OdpowiedzUsuń
  62. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  63. !!!

    Zakończył się cyrk gwiaździsty w Warszawie.

    Było głośno, radośnie, kolorowo i bogato - jak na protest nędzarzy przystało.
    Zażywni działacze jak spod igły, w gustownych wdziankach/czapeczkach/
    kurteczkach przeciwdeszczowych. Trąby, bębny, Tusk ze styropianu, baloniki,
    petardy, syreny alarmowe, sympatyczni milicjanci z gwizdkami ... i tysiące flag
    z bezbronnym znakiem "S"...

    Oto twoi przywódcy (związkowi) - ludu pracujący MIAST i WSI!

    KLIK

    "Duda rośnie, kiedy przemawia w czasie protestów, porywa..."
    - MOlejnik.


    PS. Po 24 latach "transformacji ustrojowej", do ZZ należy
    ok. 5% zatrudnionych. Wyłącznie z sektora państwowego.
    W prywatnym ZZ nie ma - nie pozwolili! Mamy wszak demokrację!

    OdpowiedzUsuń
  64. iwona,

    Oglądamy największą w dziejach kompromitację amerykańskiego prezydenta. Wygrana Putina była łatwa do przewidzenia, ale przyznaję, że zaskakuje mnie skala tego zwycięstwa. Dowodzi, że rosyjski satrapa ma mocne karty w grze z Obamą i przez ostatni rok solidnie zapracował na zgromadzenie takich kart.
    Najgorsze jest to, że konsekwencje "bitwy o Syrię" będziemy odczuwali przez najbliższe lata, a na pewno do czasu odejścia najgorszego w dziejach prezydenta USA.
    Dzięki postawie Obamy, każdy światowy bandyta otrzymał czytelny sygnał: możesz mordować przy użyciu dowolnej broni i na dowolną skalę - byle byś miał za sobą Putina i bandę lewackich kuglarzy od propagandy.
    Po dzisiejszym porozumieniu Ławrow- Kerry nie mam wątpliwości, że następny "test śmierci" będzie dotyczył broni nuklearnej, z Iranem w roli głównej.
    Takie obawy wyrazili również dwaj republikanie - McCain i Lindsey Graham, w wydanym dziś oświadczeniu:
    http://www.mccain.senate.gov/public/index.cfm?FuseAction=PressOffice.PressReleases&ContentRecord_id=1dee52f2-ab65-c03b-c7fb-aca466bee01a

    OdpowiedzUsuń
  65. Zaścianek,

    Rzeczywiście, scenariusz budowy reżimu prezydenckiego jest coraz bardziej widoczny. Wystosowanie apelu "przywódców związkowych" do Komorowskiego wydaje się głównym akordem trzydniowych manifestacji. Pan Duda srodze zakpił sobie ze związkowców, strojąc lokatora Belwederu w szaty "mediatora" i gwaranta "pozytywnych zmian".
    Dobrze się stało, że w niedawnym wywiadzie Jarosława Kaczyńskiego padły mocne słowa o tej postaci.
    Stwarza to szansę, że PiS spróbuje zmienić dotychczasową linię i - spoza wizji figuranta Tuska, dostrzeże wreszcie główne zagrożenie.
    Obserwując dziś zachowanie "naszych" mediów, mam obawy, że jeśli tak się nie stanie, będą one wkrótce rezonowały w takt belwederskiej "opozycji".

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  66. Pani Urszulo,

    Nie po raz pierwszy w naszej historii "przywódcy związkowi" mają do odegrania rolę w teatrze cieni.
    Myślę, że niewiele osób ma świadomość, iż obecny związek postał w miejsce "starej', celowo uśmierconej "Solidarności".
    Przypomnę fragment mojego dawnego tekstu na ten temat.

    Od grudnia 1981 r. Wałęsa stanowczo odmawiał zwołania statutowych władz „Solidarności”, nawet wówczas, gdy nie groziło to już żadnymi represjami. Obecni w kraju członkowie Komisji Krajowej bezskutecznie domagali się tego przez osiem lat (od 1987 r. zorganizowani jako Grupa Robocza KK, później w ramach Porozumienia na rzecz Demokratycznych Wyborów w NSZZ „Solidarność”).
    Wieloletnia i niezgodna ze statutem związku współpraca Wałęsy z grupami nieformalnymi, służyła osłabieniu "Solidarności" i wyeliminowaniu ze struktur decyzyjnych aktywnych i bezkompromisowych działaczy. W ich miejsce Wałęsa forsował ludzi, którzy stworzyli później oficjalną delegację do paktowania z komunistami.

    Nowa „Solidarność” miała zostać zbudowana według wzorca nakreślonego przez Jacka Kuronia podczas jego „konsultacji” z SB we wrześniu 1985 roku.
    Mówi o tym notatka z rozmowy płk. Wacława Króla i mjr. Jana Lesiaka z Departamentu III SB MSW z Jackiem Kuroniem:
    „W przypadku znalezienia formuły porozumienia TKK – zdaniem J. Kuronia – winna zobowiązać się do wydania polecenia rozwiązania wszystkich struktur konspiracyjnych i swojego przedstawicielstwa na Zachodzie. Ocenia, iż takiej decyzji TKK podporządkowałby się cały układ organizacyjny. Poza tą decyzją – wg J. Kuronia – pozostałaby „Organizacja Solidarności Walczącej” oraz różne – jak z ironią podkreślił – „partie polityczne”, co jednak nie miałoby – jak stwierdził – większego znaczenia;
    – stwierdził, iż wiadomo mu, że były ze strony władzy propozycje ewentualnego reaktywowania „Solidarności”. Odmówił odpowiedzi co do czasu, miejsca i osób w nich uczestniczących. Propozycje sformułował następująco:
    a) eliminuje się z nazwy związku słowo „Niezależny”,
    b) struktura organizacyjna tylko branżowa’
    c) związek przyjmuje na siebie odpowiedzialność za aktywny udział w łagodzeniu nastrojów społecznych wynikających z obniżenia stopy życiowej oraz za rozwiązanie problemów ekonomicznych,
    d) sporządzona zostaje liczba osób, które nie mogą być członkami tego związku."

    Ludzie, którzy w roku 1989 zasiedli do rozmów z komunistami świadomie zrezygnowali z relegalizacji NSZZ „Solidarność” i wyrazili zgodę na legalizację związku na podstawie ustawy z 1982 r.
    „Udało nam się uzyskać - chwalił się wówczas na posiedzeniu Biura Politycznego PZPR Aleksander Kwaśniewski - bardzo ważne i z politycznego punktu widzenia ogromnie doniosłe oświadczenie, iż to, o co zabiega Solidarność, jest legalizacją, a nie relegalizacją. Skutki relegalizacji oznaczałyby podważenie decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego i delegalizacji "S".
    W ocenie Kwaśniewskiego, takie właśnie rozwiązanie utrudniało związkowi podjęcie „ewentualnych roszczeń rewindykacyjnych” dotyczących majątku skonfiskowanego przez władze po wprowadzeniu stanu wojennego oraz utrwalało podział w związku między Wałęsą a jego oponentami.
    17 kwietnia 1989 roku, w wyniku ustaleń „okrągłego stołu”, sąd zarejestrował nową „Solidarność”. Statut związku został uzupełniony o aneks, w którym zawieszone zostały artykuły sprzeczne z ustawą o związkach zawodowych z 1982 r., m.in. prawo do strajku. Za reprezentację związku uznawał Krajową Komisję Wykonawczą (do nowego krajowego zjazdu delegatów), a nie wybraną w 1981 r. Komisję Krajową.
    Przypomnę jeszcze słowa Andrzeja Gwiazdy:
    "Nie podjęto żadnej próby legalizacji samowolnych działań Wałęsy dla zachowania choćby formalnej ciągłości z pierwszą „Solidarnością”. Mimo to I Zjazd nowej organizacji nazwano II Zjazdem „Solidarności”. Popularność Wałęsy, poparcie jakiego udzieliły mu władze PRL, Kościół i demokratyczny Zachód pozwoliły mu złamać statut i podeptać demokrację.
    „Solidarność” przestała istnieć, nawet nie została zgodnie ze statutem rozwiązana.”

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  67. Pan Aleksander,

    Cyt: "Po dzisiejszym porozumieniu Ławrow- Kerry nie mam wątpliwości, że następny "test śmierci" będzie dotyczył broni nuklearnej, z Iranem w roli głównej. "

    Przed nami wojna z Iranem (myślę, że to kwestia najbliższych 5 lat).
    A to państwo nie odpuści. Już w 2012 roku wojskowi irańscy odgrażali się, że w razie ataku na Iran, USA i kraje Europy zostaną zaatakowane "od wewnątrz". Kanada w tym czasie nawet wydaliła irańskich dyplomatów i zamknęła irańską ambasadę, ponieważ jej służby wywiadowcze prześwietliły tychże dyplomatów (tworzących grupy terrorystyczne).

    Myślę, że w przypadku zniszczenia przez Izrael irańskich instalacji do produkcji uranu, Iran nie będzie czekał dziesięcioleci na odwet i odbudowę od nowa infrastruktury do produkcji bomb nuklearnych (która i tak będzie później ponownie zbombardowana).

    Iran (za pomocą gotowej bomby, z przepastnych zasobów byłego ZSRR, pod kierunkiem byłego KGB???) zemści się niechybnie, na celach, o których wspominali wojskowi irańscy.

    Tak to może (z bardzo dużym prawdopodobieństwem) wyglądać. Wielki atak terrorystyczny na Zachodzie (na kraje biorące udział w ataku prewencyjnym na Iran, czyli USA i Izrael) będzie zależeć wyłącznie od tego, czy nastąpi ten atak.

    Wielką rolę w tym nowym (brutalnym) przetasowaniu kart odegra Rosja. I to ona byłaby największym beneficjentem tych przetasowań. A Iran to, jak wcześniej pisałam o Bliskim Wschodzie, to tylko zbrojne ramię Moskwy.

    P.S. Ja naprawdę widzę, co się szykuje na świecie. Powoli przyzwyczajam się, że taki koszmar już niedługo nastąpi.

    OdpowiedzUsuń
  68. Panie Aleksandrze,

    Czy wie Pan, że Obama i Putin będą niedługo rozmawiać jak noblista z noblistą?


    Pokojową Nagrodą Nobla należy nagrodzić Władimira Putina

    Władimir Putin może zostać przedstawiony do Pokojowej Nagrody Nobla. Informację o tym podało kilka rosyjskich i zagranicznych mediów. W Komitecie Noblowskim na razie nie potwierdzono tych doniesień, ale także nie zaprzeczono zaznaczając jedynie, że „nazwiska kandydatów są trzymane w ścisłej tajemnicy”.

    Propozycję przyjęcia do rozpatrzenia kandydatury rosyjskiego prezydenta do ubiegania się o Pokojową Nagrodę Nobla już wysłano do Komitetu Noblowskiego. Przynajmniej tak przekonują środki masowego przekazu, które dotarły do oficjalnego pisma ze szczegółowym uzasadnieniem podobnej inicjatywy. Należy ona do prezydenta Ogólnorosyjskiej Fundacji Edukacji Siergieja Komkowa.

    [...] Zakończenie wojny w Afganistanie zakończyło się Nagrodą Nobla dla Gorbaczowa, Obama także dostał nagrodę za jego pokojowe inicjatywy. Kolejny etap to to, że Putinowi uda się intelektualny przełom w zapewnieniu pokoju na Bliskim Wschodzie i Syrii.

    Równolegle z inicjatywą rosyjskich uczonych coraz więcej o zasługach Władimira Putina w uregulowaniu syryjskiego konfliktu mówi się w Europie. We Francji na przykład już zaczęto zbierać podpisy pod petycją, której treść jest podobna do listu Komkowa. A na ulicach Rzymu ukazały się plakaty z wizerunkiem rosyjskiego prezydenta i słowami „Jestem z Putinem”. Pozycja rosyjskiego prezydenta cieszy się dużą popularnością, a sam Putin ma coraz więcej zwolenników, powiedział korespondent „Asia Times” i autor książki „Obama tworzy Globalistan” Pepe Escobar: Chciałbym, żeby na całym świecie zostało przeprowadzone referendum w tej sprawie. Jestem przekonany, że Władimir Putin wygra, nie podejmując nawet żadnych wysiłków.[...]

    http://polish.ruvr.ru/2013_09_12/Pokojowa-Nagroda-Nobla-nalezy-nagrodzic-Wladimira-Putina/


    Nawet Chiny byłyby za w tym referendum, bo bardzo się cieszą z "porozumienia":
    Niezmiernie uradowany jest też sekretarz generalny NATO - Rasmussen, a jeszcze bardziej Iran.

    http://www.deon.pl/wiadomosci/swiat/art,14630,kto-jest-a-kto-nie-zadowolony-z-porozumienia.html

    ====

    Cóż za wspaniała koalicja nam się utworzyła, nic tylko usiąść i pęknąć ze śmiechu!!!

    USA-Rosja-NATO-Chiny_Iran...

    I pokojowy Nobel dla człowieka z krwią na rękach...








    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Urszulo.
      Urszulo to teraz jeszcze mi tylko powiedz taką rzecz... gdybyś mogła. Wiedz, że nie wymagam od Ciebie proroctw - jeszcze :).
      Skoro odwieczny opozycjonista USA przeszły do koalicji, to kto w związku z tym jest teraz opozycją? Mnie wychodzi, że w opozycji pozostali już tylko Bóg lub kosmici (to tak pod te sondę kosmiczną co to nam mówią (i każą wierzyć), że ona już tak od trzydziestu paru lat leci i lecie... i wyleciała w końcu poza US, a nie rozpadła się np. na starcie lub nie wyleciała wcale), a Ty kogo typujesz?
      Druga sprawa. Jeśli już to całe towarzystwo się zbratało to wychodzi na to, że można teraz już RIP do czasu, aż... trzeba będzie skazać Jezusa. Tylko, że w czasie Paruzji Jezus już nie przyjdzie po to by cierpieć, ale by "dla odmiany" sądzić! Ciekawe czy ONI (możni tego świata) o tym wiedzą, czy dalej nic?
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Halko, dziewczyno! Ty i te twoje hiperbole! :))))

      Ja tu nieobowiązująco i sarkastycznie wspominam o aktualnych (acz wirtualnych) uczestnikach JAŁTY BIS, gdyby miało do niej dojść, np. w celu rewizji obecnego 'stanu posiadania' i 'podziału wpływów' :) -- A TY PARUZJI SIĘGASZ? I jak ja mam Ci odpowiedzieć, sama powiedz? :)

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  69. Nic nie wyjdzie z tego pokojowego rozwiązania konfliktu (z udziałem dwóch "noblistów").

    Myślę, że dojdzie do dużej eskalacji konfliktu w Syrii. Obawiam się, że zwłaszcza syryjska opozycja będzie chciała zaznaczyć, że mało ją obchodzą cele społeczności międzynarodowej dot. kontroli broni chemicznej, bo jej głównym celem jest obalenie reżimu Asada. Po drugie, syryjska opozycja czuje się zdradzona przez Obamę. Ameryka długo zwlekała z jakąkolwiek reakcją na terror, jaki miał miejsce w Syrii.
    Myślę, że syryjska opozycja, przekornie, doprowadzi do eskalacji konfliktu, gdy okaże się, że Obama nie będzie miał zamiaru wspomóc jej konkretnie (dostawami broni) czy poprzez osłabienie reżimu Asada (atak na cele związane z Asadem), a ta tzw. kontrola broni chemicznej to wielki pic na wodę.

    OdpowiedzUsuń
  70. Panie Aleksandrze,

    Chciałabym nawiązać do dwóch spraw, które poruszane są dziś na portalach (niezależna, wPolityce LINK) i blogach internetowych (Martynka LINK) => i poprosić Pana o obszerny komentarz (a może także o osobny wpis?) - w tych sprawach.

    I. PIERWSZA - to poruszana już na BEZDEKRETU sprawa planowanego "awansu" (=ukrycia na placówce) - szefa SKW, gen. J. Noska (nominacja generalska po Smoleńsku) - i związana z tym interpelacja poselska nr 19 270 posła Tomasza Kaczmarka (PiS) do Min. ON - Tomasza Siemioniaka, z 2 lipca br.

    OTO TREŚĆ INTERPELACJI:

    Interpelacja
    (nr 19270)
    do ministra obrony narodowej
    w sprawie planowanego wyznaczenia szefa SKW na stanowisko attaché
    wojskowego w USA


    W związku z pojawiającymi się informacjami o planowanym powierzeniu
    szefowi SKW Januszowi Noskowi stanowiska attaché obrony, wojskowego,
    morskiego i lotniczego przy Ambasadzie RP w Waszyngtonie, proszę o
    udzielenie odpowiedzi na poniższe pytania:

    1. Czy planowane jest powierzenie szefowi SKW Januszowi Noskowi
    stanowiska attaché obrony, wojskowego, morskiego i lotniczego przy
    Ambasadzie RP w Waszyngtonie?

    2. Jeśli tak, to czy potajemna (ukrywana przez ok. 3 lata przed panem
    premierem, ministrem obrony narodowej, ministrem spraw zagranicznych, a
    więc prowadzona z naruszeniem art. 9 ustawy o SKW oraz SWW) współpraca
    Janusza Noska ze służbami specjalnymi Federacji Rosyjskiej nie jest dowodem
    na jego nielojalność wobec państwa polskiego i jego struktur, a tym samym czy
    osoba taka może reprezentować Rzeczpospolitą przed naszym najważniejszym
    sojusznikiem?

    3. Czy strona amerykańska zgłaszała jakiekolwiek zastrzeżenia do sytuacji,
    gdzie na stanowisko attaché planuje się wyznaczyć Janusza Noska, tj. osobę,
    która:

    — oszukała nadzorującego jej pracę prezesa Rady Ministrów oraz ministra
    obrony narodowej w zakresie faktu współpracy ze służbami Federacji
    Rosyjskiej i ukrywała ten fakt przez 3 lata;

    — ujawniła bez zgody nadzorującego jej pracę prezesa Rady Ministrów oraz
    ministra obrony narodowej rosyjskim służbom specjalnym ściśle tajne
    informacje o metodach pracy operacyjnej SKW;


    — wypuściła bez jakichkolwiek konsekwencji dwóch rosyjskich szpiegów;

    — zaniechała rozpoznania siatki zbudowanej przez oficerów rosyjskiego
    wywiadu w strukturach Wojska Polskiego;


    —bez zgody nadzorującego jej pracę prezesa Rady Ministrów oraz ministra
    obrony narodowej potajemnie uruchomiła łącze do komunikacji z rosyjskimi
    służbami;

    — jako przedstawiciel jedynej w NATO służby specjalnej przewoziła
    funkcjonariuszy operacyjnych pracujących na kierunku wschodnim rosyjskim
    transportem lotniczym;

    — oparła działania osłonowe w PKW Afganistan na informacjach
    pochodzących od kontaktów kontrolowanych przez rosyjskie służby specjalne;
    — zezwoliła na to, aby ściśle tajne informacje z PKW Afganistan były
    przesyłane za pośrednictwem rosyjskich satelitów;

    — nie wykonała jakichkolwiek czynności z zakresu osłony
    kontrwywiadowczej celem zabezpieczenia przetargu na remont samolotów dla
    VIP-ów i umożliwiła rosyjskim służbom przejecie całkowitej kontroli nad tą
    procedurą;

    — nie wykonała jakichkolwiek czynności z zakresu osłony
    kontrwywiadowczej celem zabezpieczenia remontu samolotów dla VIP-ów na
    terenie FR;

    — nie wykonała jakichkolwiek czynności z zakresu osłony
    kontrwywiadowczej celem zabezpieczenia wizyty prezydenta RP oraz szefów
    wszystkich rodzajów Sił Zbrojnych w Katyniu w dniu 10 kwietnia 2010 r.;
    — po katastrofie 10 kwietnia 2010 r, ujawniła bez zgody nadzorującego jej
    pracę prezesa Rady Ministrów oraz ministra obrony narodowej służbom
    rosyjskim wszystkie działania SKW na terenie FR podjęte w związku z tą
    tragedią;

    OdpowiedzUsuń
  71. — przekazała organom państwowym sfalsyfikowany przez rosyjskie służby
    specjalne materiał dotyczący rzekomych przyczyn katastrofy prezydenckiego
    samolotu;

    — zataiła przed prowadzącą śledztwo w sprawie tej tragedii Wojskową
    Prokuraturą Okręgową w Warszawie fakt, iż otrzymała od służb rosyjskich
    informacje na temat katastrofy;


    — planowała przeszkolenie całego kierownictwa SKW w Moskwie;

    — od kilku lat regularnie organizuje spotkania alkoholowe z udziałem
    przedstawicieli rosyjskich służb specjalnych;

    — umożliwiła całkowite rozpoznawanie przez rosyjskie służby specjalne
    ćwiczeń służb specjalnych NATO, które miały być osłanianie przez SKW;

    — prowadziła nielegalne operacyjne rozpracowanie posłów na Sejm RP oraz
    Zespołu Parlamentarnego ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy TU-154 M z 10
    kwietnia 2010 r.;

    — prowadziła nielegalną inwigilację prokuratora Marka Pasionka za
    oficjalne kontakty z oficerami łącznikowymi USA nazywanymi „obcym
    mocarstwem”.

    Proszę o pełną i terminową odpowiedź na zadane pytania.
    Poseł Tomasz Kaczmarek
    Warszawa, dnia 2 lipca 2013 r.
    http://sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/interpelacja.xsp?typ=INT&nr=19270

    A OTO ODPOWIEDŹ Min. ON - T. Siemioniaka, z 25 lipca br :

    Szanowna Pani Marszałek! Odpowiadając na interpelację posła Tomasza
    Kaczmarka w sprawie planowanego wyznaczenia szefa SKW Janusza Noska na
    stanowisko attaché wojskowego w USA (SPS-023-19270/13), uprzejmie
    wyjaśniam, że nie planuje się wyznaczenia pana gen. bryg. Janusza Noska na
    stanowisko attaché obrony, wojskowego, morskiego i lotniczego w Waszyngtonie.


    I... na tym koniec wyjaśnień ministerialnych!!!!!!!!

    JAK PISZE DZIŚ MARTYNKA na portalu wPolityce:

    "Każdy z przywołanych wyżej punktów w szanującym się państwie powinien spowodować błyskawiczną reakcję ministra ON oraz premiera, a także postawić na nogi wszystkie pozostałe służby. Człowiek, pod adresem którego poseł na Sejm publicznie sformułował tak ciężkie zarzuty, powinien zostać natychmiast zawieszony do czasu wyjaśnienia całej sprawy. Jest nie do pomyślenia i fatalnie świadczy o państwie polskim, że po ujawnieniu tak szokujących informacji nic w tej sprawie się nie dzieje, a przynajmniej publicznie o tym nic nie wiadomo, zaś odpowiedź ministra na interpelację posła Kaczmarka była, mówiąc delikatnie, niezadowalająca.

    Czyżby pan minister nie doczytał drugiej części interpelacji, a może udał, że jej nie widzi?

    Jako obywatel państwa polskiego mam prawo i chcę wiedzieć, czy ludzie opłacani między innymi z moich podatków działają zgodnie z interesem Polski. Chcę też wiedzieć, czy stawiane pod adresem szefa SKW zarzuty znajdują potwierdzenie w faktach, czy przywołane przez posła PiS działania szefa polskiej służby wojskowej oraz podległych mu oficerów istotnie miały miejsce.

    Wreszcie, czy prawdą jest, że premier rządu nie miał wiedzy i świadomości o działaniach podległych mu służb, jak sugeruje poseł?

    W nakreślonej przez parlamentarzystę sytuacji nie wyobrażam sobie, aby premier, minister ON oraz służby specjalne mogły przejść nad tym do porządku dziennego, a jeżeli tak się dzieje, to oznacza dla nas, jako państwa coś bardzo, bardzo niedobrego."

    http://wpolityce.pl/artykuly/62726-znana-blogerka-martynka-dla-wpolitycepl-zarzut-postawiony-szefowi-skw-jest-z-gatunku-tych-najciezszego-kalibru

    WCZEŚNIEJ (12 września) WYPOWIADAŁ SIĘ NA TEN TEMAT, W WYWIADZIE DLA wPOLITYCE, poseł T. KACZMAREK:

    "wPolityce.pl: Analizując pana aktywność poselską, przeglądając m.in. składane przez pana interpelacje, nie sposób nie zauważyć, że ma pan na pieńku z szefem SKW gen. Januszem Noskiem. Co złego dzieje się w SKW, że tak często pan w sprawie tej służby alarmuje?

    Tomasz Kaczmarek, poseł PiS, były funkcjonariusz policji i CBA: Kompromitacja, jaka dziś spadła na służbę wywiadu wojskowego, jest skutkiem działalności i postawy kierownictwa SKW. To również skutek działań samego generała Janusza Noska. Sprawa nieprawidłowości w kontrwywiadzie wojskowym to temat rzeka.

    OdpowiedzUsuń
  72. Przeglądając moje interpelacje, problemy, jakie w nich poruszam oraz zawiadomienia do prokuratury, które kieruję w związku z nieprawidłowościami i patologiami w SKW, można samemu zobaczyć z jak porażającą skalą błędów i patologii mamy do czynienia. Generał Janusz Nosek powinien natychmiast stracić stanowisko, powinien zostać zdymisjonowany.

    Niepokoją szczególnie mocno kontakty SKW i gen. Noska ze służbami specjalnymi Rosji.

    Rzeczywiście to niezwykle niepokojące. SKW podejmowało współpracę ze służbami Rosji, i to pomimo braku zgody premiera na taki krok. Pamiętamy historię transportów lotniczych, jakie realizowane są do Afganistanu w związku z udziałem Polski w misji ISAF. Lotami takimi podróżują i żołnierze, i oficerowie SKW i sprzęt. Takie loty są natomiast obsługiwane przez lotników i samoloty rosyjskie. Nie trzeba być jasnowidzem, by wiedzieć, że są to współpracownicy GRU i innych rosyjskich służb. Mieliśmy również przykłady niekontrolowanego wpuszczania do stref bezpieczeństwa osób nieuprawionych, związanych z rosyjskimi służbami. Takie przykłady można mnożyć.
    Czy to oznacza, że strona rosyjska ma w SKW swego rodzaju furtkę do Polski?
    Mamy do czynienia z sytuacją bardzo niepokojącą i niebezpieczną. Mam wrażenie, że obecnie służba kontrwywiadu wojskowego straciła możliwości wykonywania ustawowych zadań. SKW powinna się zajmować wyłapywaniem szpiegów, którzy działają na terenie Polski. Mam wrażenie, że służba ta została natomiast zmanipulowana przez stronę rosyjską.
    Gen. Nosek otrzymał awans po tragedii smoleńskiej, do dziś jest na swoim stanowisku. To zdaje się oznacza, że rząd akceptuje to, co dzieje się w SKW i nie widzi problemu.
    Tak należy przyjąć. Wydaje się, że ten stan rzeczy jest akceptowany, ponieważ nie ma żadnych konkretnych działań ze strony choćby premiera Donalda Tuska, który zgodnie z prawem nadzoruje i kontroluje tę służbę. Nie ma również reakcji na wiele kompromitujących wypowiedzi ludzi SKW. Przypomnę oświadczenie wysokiej rangi oficera SKW Krzysztofa Duszy, który stwierdził, że na pokładzie Tupolewa nie było urządzeń szyfrujących i kryptograficznych. A przecież wiadomo, że wszyscy szefowie wojsk polskich dysponowali telefonami Blackberry, które były akredytowane, by przetwarzać informacje niejawne. Te urządzenia były wyposażone w system szyfrujący. A tuż po tragedii smoleńskiej zostały zabezpieczone. Strona rosyjska miała dostęp do informacji niejawnych, a - co gorsze - również do serwerów MON.

    Za pomocą tych telefonów?

    Tak, za pomocą tych urządzeń, które nie zostały na czas zablokowane i zabezpieczone.

    To i dziś zagraża bezpieczeństwu państwa?

    Oczywiście. Przecież funkcjonariusze służb specjalnych Federacji Rosyjskiej prowadzą najbardziej ofensywne działania wywiadowcze na terenie Polski. Pokazuje to choćby sprawa Azotów. Jednak Polska jest członkiem NATO. I naszym głównym strategicznym partnerem są Stany Zjednoczone. Pamiętajmy o tym..."

    http://wpolityce.pl/wydarzenia/62384-skw-zostala-zmanipulowana-przez-strone-rosyjska-rosjanie-prowadza-najbardziej-ofensywne-dzialania-wywiadowcze-nasz-wywiad-z-poslem-kaczmarkiem


    II. SPRAWA - dotyczy dzisiejszego skandalicznego ujawnienia przez PW zeznań trzech ekspertów ZP A. Macierewicza prawdopodobnie "ustawionego" z wiadomą redakcją:

    Przytaczam, za MARTYNKĄ:

    PROKURATURA OPUBLIKOWAŁA ZEZNANIA EKSPERTÓW ZP

    [...] przed chwilą prokuratura wojskowa na swoich stronach opublikowała oświadczenie:

    OdpowiedzUsuń
  73. „W związku z treścią dzisiejszej publikacji w Gazecie Wyborczej pt. „Trzej zamachowcy” informujemy, że Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie nie udostępniła mediom protokołów przesłuchań świadków, o których mowa w treści ww. artykułu.
    Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie w maju i czerwcu br. przesłuchała w charakterze świadków trzy osoby wypowiadające się na forum „Zespołu Parlamentarnego ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Tu-154 M” na temat przyczyn i przebiegu katastrofy. Przesłuchania te odbyły się w obecności pełnomocnika stron postępowania lub pełnomocnika świadka. Protokoły, sporządzone w toku tych czynności, zostały włączone do akt śledztwa, do których nieograniczony wgląd mają wszystkie strony postępowania, w tym pokrzywdzeni oraz ich pełnomocnicy procesowi.
    W związku z treścią wskazanej na wstępie publikacji, Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie rozważy możliwość wyłączenia materiałów do odrębnego postępowania w kierunku art. 241 § 1 kk.
    ”Mając na względzie wagę śledztwa dotyczącego katastrofy smoleńskiej dla polskiej opinii publicznej – zgodnie z decyzją prokuratora referenta śledztwa – poniżej publikujemy protokoły przesłuchania określonych świadków, związane z treścią dzisiejszej publikacji.

    Rzecznik prasowy NPW
    wz. kpt. Marcin Maksjan


    "W opinii NPW sprawa jest na tyle istotna, ze zdecydowała się na publikację treści zeznań świadków – ekspertów współpracujących z Zespołem Parlamentarnym, co jest rzeczą bezprecedensową w dotychczasowym postępowaniu.

    Eksperci ZP podtrzymali swoje stwierdzenia zaprezentowane min. w publikacjach, czy na konferencji smoleńskiej, która miała miejsce w ubiegłym roku. Wszyscy trzej, każdy w ramach swojej kompetencji zaprezentowali rzetelnie swoje stanowisko i swoją wiedzę. Szczególnie interesujące są zeznania świadka nr 1, który podkreślił, iż przed przesłuchaniem został wezwany do ambasady USA, gdzie go poproszono, aby nie ujawniał nazwisk osób z nim współpracujących na terenie USA, co niestety pokazuje, że Amerykanie nie mają za grosz zaufania do swoich sojuszników z NATO. Zresztą trudno się dziwić po tym, co się stało 10 kwietnia 2010 r., kiedy de facto Polska oddała się z całym dobrem inwentarza pod "opiekę" Putina.
    Polecam wszystkim pewien eksperyment myślowy - [...] proszę zestawić tekst redaktor GW z treścią opublikowanych zeznań świadków. "

    http://www.npw.gov.pl/files/0/49098/swiadek1.pdf
    http://www.npw.gov.pl/files/0/49098/swiadek2.pdf
    http://www.npw.gov.pl/files/0/49098/swiadek3.pdf
    http://wyborcza.pl/1,75478,14617664,Jak_eksperci_Macierewicza_skompromitowali_sie_w_prokuraturze.html

    OdpowiedzUsuń