Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

poniedziałek, 3 czerwca 2013

CENA STRACHU

Po złożeniu homagium przez Prezydium Konferencji Episkopatu Polski, podpisaniu orędzia z wysłannikiem płk Putina, publikacji „przesłania” Komorowskiego w śpiewniku uczestników Orszaku Trzech Króli, mamy kolejny akt politycznego serwilizmu. Akt szczególnie niegodziwy i podstępny, bo odnoszący się do młodzieży zgromadzonej na modlitewnym spotkaniu na polach Lednicy.
Zapraszając Komorowskiego na XVII Spotkanie Młodych Lednica 2000, ojcowie dominikanie poczynili wyrazisty gest polityczny po adresem środowiska Belwederu. Ta decyzja nie znajduje innego uzasadnienia i nie wolno doszukiwać się w niej sensu religijnego czy patriotycznego. Komorowskiego nie zaproszono ze względu na jego życiową postawę lub przymioty osobiste. Nie wpuszczono go dlatego, że swoim życiem zasłużył na miano „ojca narodu” czy „męża stanu”. Ta wizyta leżała w interesie obu stron i tylko w kontekście interesu należy ją oceniać.
Ten kto podjął decyzję, wykorzystał cynicznie nie tylko tradycję spotkań lednickich, ale potraktował instrumentalnie polską młodzież i świadectwo wiary dawane przez młodych Polaków.
Ojciec Jan Góra, odznaczony przed dwoma laty Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, niespecjalnie ukrywał, że zaproszenie lokatora Belwederu jest formą „pijaru”, który ma przyciągnąć zainteresowanie mediów. „Cieszymy się, że pierwsza osoba w państwie daje swoją pieczęć dla tego spotkania. Dzięki temu wiele osób, które zapomniały o Lednicy, nagle sobie o niej przypomniało. Zwielokrotniła się też obecność mediów” – stwierdził inicjator spotkania. Oceniając rzecz w takich kategoriach, można się spodziewać, że na następne spotkania w Lednicy, Jan Góra zaprosi zespoły rockowe i kilka skandalizujących „gwiazdek”.
Nie mam wątpliwości, że decyzja o zaproszeniu Komorowskiego ma wymiar na wskroś propagandowy, służy budowaniu medialnego wizerunku lokatora Belwederu i jest kolejną fałszywą inscenizacją, w której wykorzystuje się zaufanie jakim Polacy obdarzają Kościół i kapłanów. Tym większa wina tych, którzy ze spotkania modlitewnego zrobili prostacki wiec i obrazem „tańczącego prezydenta” próbują narzucić polskiej młodzieży fałszywe, parciane wzorce.
W takim działaniu wolno się dopatrywać szczególnie groźnej intencji. Ludzie, którzy chcieliby uczynić z Komorowskiego „wzór ojcostwa” i „konserwatyzmu” wydają się liczyć na to, że zapomnimy, kim naprawdę jest ten człowiek, jakim wartościom politycznym hołdował, z kim przystawał, co mówił i robił w swojej karierze.
W narzuconej Polakom optyce mamy nie pamiętać, że lokator Belwederu przez lata wspierał „czerwoną generalicję” i środowisko wojskowej bezpieki, stając się najzagorzalszym obrońcą i politycznym patronem ludzi WSI. Mamy zapomnieć jego pełne pogardy słowa na temat przeciwników politycznych i nie pamiętać o nienawiści, jaką żywił wobec prezydenta Kaczyńskiego. Mamy wymazać z pamięci obraz roześmianej twarzy Komorowskiego, gdy nasz prezydent wracał w trumnie z nieludzkiej ziemi. 
Mamy nie rozumieć, skąd brała się radość kremlowskich satrapów po wyborze tego człowieka i nie dostrzegać jego rozlicznych kontaktów z ludźmi służącymi Moskwie. Mamy zapomnieć, że jego serdecznym przyjacielem i alter ego jest poseł na P. i to czego nie mógł zrobić i powiedzieć lokator Belwederu, zawsze wykonywał jego kamrat. Bo i to mamy zapomnieć, że za sprawą Komorowskiego rozpętano walkę z krzyżem upamiętniającym ofiary Smoleńska, że pod jego siedzibą drwiono ze zmarłych, bito i lżono modlących się ludzi. Zapomnieć mamy tym szybciej, że w tym samym czasie polski Episkopat słał do Komorowskiego zadziwiające homagium, a opluwanych i bitych przez motłoch Polaków nazwano „fanatyczną sektą” i ludźmi „zadymionymi PiS-em”. 
Jeśli ojciec Góra i podobni mu ludzie Kościoła, chcą młodym Polakom stawiać „na wzór” postać Komorowskiego – niech mają dość odwagi, by zmierzyć się z prawdą o tej postaci. Jeśli tej odwagi im brakuje – niech własnych słabości i przyziemnych interesów nie osłaniają powagą mojej wiary i mojego Kościoła.
Przez najbliższe dwa lata będziemy świadkami wielu podobnych mistyfikacji i wytyczania „drogi do cerkwi”, podczas których postać lokatora Belwederu będzie wręcz gloryfikowana i stawiana na piedestał. Taka jest logika ludzi budujących sojusz tronu i ołtarza, w którym reżim prezydencki ma stać się gwarantem małych  i większych interesów. Ten proceder nie ominie polskiego Kościoła, nie oszczędzi też „naszych” mediów i środowisk politycznych.
Zamiast mocnego głosu sprzeciwu – usłyszymy nieczysty falset medialnych wyrobników, poznamy „nowy Dekalog” i etykę, sprowadzoną do roli użytecznego narzędzia. Zamiast słów twardych i prostych –dostaniemy miazgę bełkotu lub otchłań haniebnego milczenia.
W tym przyzwoleniu na tryumf podłości, gnie z oczu rzecz najważniejsza. Prezydentura Komorowskiego była możliwa tylko dlatego, że na nieludzkiej ziemi zginął Lech Kaczyński i elita polskiego narodu. Ci, którzy uciekają od prawdy o osobie lokatora Belwederu, niech już dziś szukają odpowiedzi na pytanie – jaką cenę zapłacą Polacy za kolejną kadencję?  

31 komentarzy:

  1. --
    Mój Boże...

    Pan Prezydent Lech Kaczyński nigdy nie został zaproszony na Lednicę. Jedyny chrześcijanin i wierny syn Kościoła katolickiego, spośród wszystkich prezydentów III RP!

    O. Góra - człowiek próżny i pyszny, dopóki mógł, budował swe "imperium" w blaskach sławy Jana Pawła II. Teraz opiera "pijar" na moskiewskim najmicie!!! Który i zatańczył, i zaśpiewał, a jakby mu dali ... to pewnie by jeszcze wypił i zakąsił.

    SPROFANOWANO LEDNICKĄ BRAMĘ W III TYSIĄCLECIE...

    Przemija postać świata.....

    Pozdrawiam serdecznie Autora

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ze stwierdzeniami rodzaju jedynego chrześcijanina i wiernego syna kościoła katolickiego bym jednak uważał. Co bynajmniej nie oznacza, że obecny lokator pałacu prezydenckiego jest lepszy

      Usuń
  2. Panie Aleksandrze,

    Myślę że bardzo wielu patriotycznych i prawdziwie pobożnych kapłanów polskiego Kościoła głęboko ubolewa nad "drogą do Cerkwi", którą zdecydował się prowadzić wiernych Episkopat Polski.

    Pan Kazef (w ostatnim komentarzu pod poprzednim wpisem) przytoczył dzisiejszą wypowiedź dla Radia Maryja - ks.prof. Pawła Bortkiewicza, TChr.. Pozwolę sobie zamieścić słowa księdza Profesora także pod "CENĄ".

    ____________________________________

    OdpowiedzUsuń
  3. __


    Niespójność słów i czynów prezydenta

    Radio Maryja, 3.VI.2013

    Wypowiedź dla Radia Maryja ks. prof. Pawła Bortkiewicza

    Jest mi bardzo trudno oceniać zachowanie prezydenta. Chodzi tutaj bowiem o stronę psychiczną, a to nie leży w moich kompetencjach. Jednak z laickiego punktu widzenia dostrzegam wyraźną niespójność słów i czynów.

    Warto zwrócić uwagę na konsekwencję wypowiedzi pana prezydenta. Prezydent mówił o zróżnicowanym świecie, w którym nie istnieje jedno Prawo Boskie. Mamy tutaj bardzo wyraźną sugestię, że istnieje wiele podmiotów Prawa Boskiego. Istnieje, zatem wielu bogów.

    Jak to w takim razie pogodzić z wyznawanym i deklarowanym światopoglądem pana prezydenta? To jest po prostu nie do pogodzenia. Problem jest jednak bardzo poważny, ponieważ pan prezydent swoją pielgrzymką do grobu św. Wojciecha, w cudzysłowie pielgrzymką, spotkaniem z Tercio Milenio, następnie spotkaniem na Lednicy, wreszcie wczorajszym udziałem w procesji relikwii św. Andrzeja Boboli, w sposób bardzo ostentacyjny i zarazem nachalny manifestuje swoje przywiązanie do Kościoła.

    Jednocześnie dystansuje się w sposób pozornie – jak sądzę w jego mniemaniu – delikatny od całkowitego utożsamienia się z nim. Trzeba powiedzieć, że takim wyrazem pozornego dystansowana się – podkreślam słowo „pozornie” – delikatnego, a w gruncie rzeczy bardzo ostrego były słowa o pluralizmie porządku moralnego. To są słowa, które absolutnie nie są do pogodzenia z tradycją chrześcijańską, a nawet ze zdrową tradycją naszej cywilizacji euroatlantyckiej.

    To jest bardzo poważny problem nachalności zewnętrznych postaw. Jednocześnie bardzo radykalnego odcinania się od chrześcijaństwa. Poza tym charakterystyczne dla tej kadencji są niezliczone wypowiedzi, poczynając od kampanii wyborczej, a kończąc na ostatnich wypowiedziach, które bardzo wyraźnie kolidują z doktryną Kościoła katolickiego.

    Warto przypomnieć, że pan prezydent jest za in vitro, że jest częściowo za aborcją, ale to nie przeszkadza mu twierdzić, że w tej konfiguracji jest za życiem. Jest za legalizacją spraw, które wywołują najdelikatniej mówiąc ogromne kontrowersje itd. Mamy więc do czynienia z bardzo skomplikowaną sytuacją, która ma, mówiąc bardzo banalnie, jedno wytłumaczenie. Mianowicie pan prezydent próbuje umocnić swój image i jednocześnie image tej formacji politycznej, która się sypie na naszych oczach. Tylko, że jest to manipulowanie Kościołem i Panem Bogiem. A tego czynić się nie godzi.

    Musimy mieć świadomość tego, że osoba, która reprezentuje takie poglądy sama siebie wyklucza ze wspólnoty. Zauważmy zresztą rzecz bardzo banalną i zarazem bardzo czytelną. Jeżeli ktoś w sprawach zupełnie mniejszej rangi w ugrupowaniu politycznym deklaruje poglądy niezgodne z poglądami Boga, czy z poglądami ideologii partyjnych, zostaje natychmiast zawieszony w prawach członka tej partii, albo zostaje z niej wykluczony, albo staje się persona non grata. Obserwujemy to niemal, na co dzień w sytuacjach różnych sporów i konfliktów światopoglądowych.

    Dlaczego zatem niektórym z nas tak trudno uwierzyć, że ktoś taki – w sprawach o wiele wyższej wagi, jaką jest kontestacja nauczania moralnego i doktrynalnego Kościoła w sprawach wiary i moralności – miałby być nadal członkiem wspólnoty?

    On sam siebie wyklucza, dlatego, że odrywa się od tożsamości, od źródeł tej przynależności. Przynależność tutaj nie jest przynależnością czysto formalną, na zasadzie podbicia legitymacji, ale organiczną na zasadzie związku z Chrystusem, który żyje w swoim Kościele, i który wyraża ten związek także poprzez swoją naukę moralną.

    Nie można mieć najmniejszych wątpliwości, że taki człowiek jest poza wspólnotą Kościoła i przystępowanie przez niego do sakramentów świętych jest w tym wypadku przystępowaniem po prostu świętokradczym.

    http://www.radiomaryja.pl/polecamy/niespojnosc-slow-i-czynow-prezydenta/

    OdpowiedzUsuń
  4. Mariusz Molik,

    Dziękuję za wizytę i pozdrawiam Cię.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pani Urszulo,

    Napisała Pani - "Pan Prezydent Lech Kaczyński nigdy nie został zaproszony na Lednicę. Jedyny chrześcijanin i wierny syn Kościoła katolickiego, spośród wszystkich prezydentów III RP!"
    My wiemy, że gdyby Lech Kaczyński chciał pojawić się na spotkaniu młodzieży w Lednicy, chór medialnych hien zafundowałby nam tygodniowy spektakl o "wykorzystywaniu religii dla celów politycznych", a wszelkiej maści politolodzy i medialni "eksperci" prześcigaliby się w udowadnianiu, jak podłą rzecz zrobił prezydent, "podłączając" się pod spotkanie młodzieży.
    Można przypuszczać, że w takiej kampanii posiłkowano by się wypowiedziami kilku księży patriotów i hierarchów.

    Warto też przypomnieć, że w całych dziejach PRL i III RP, Episkopat Polski nigdy nie wysyłał "listów gratulacyjnych" po wyborze prezydenta. Uczyniono to tylko dla Bronisława Komorowskiego.
    5 lipca 2010 roku Prezydium Konferencji Episkopatu Polski napisało:
    „Wyrażając uznanie dla odniesionego sukcesu, pragniemy życzyć, aby podjęta odpowiedzialność owocowała działaniami realizowanymi w duchu najwyższych wartości. Niech dobry Bóg daje Panu Prezydentowi potrzebne siły i konieczne łaski dla owocnego wypełnienia tego zaszczytnego zadania. Polecamy Bogu osobę Pana Prezydenta, Jego Rodzinę i wszystkich współpracowników, życząc obfitości Bożych darów na lata szczególnej odpowiedzialności za Ojczyznę i wszystkich jej obywateli.”

    Dziękuję za przeniesienie tu cennego tekstu ks.prof. Pawła Bortkiewicza. Ksiądz profesor, w sposób dalece doskonalszy od mojej próby, przekazuje nam istotę problemu związanego z postawą Komorowskiego. Nie mogę jedynie zgodzić się z tezą, że "jest to manipulowanie Kościołem i Panem Bogiem".
    Taka manipulacja nie udawała się nawet komunistom w okresie największych represji i prześladowań Kościoła. Tu zaś mamy do czynienia z przyzwoleniem niektórych hierarchów i kapłanów. Przyzwoleniem na instrumentalne traktowanie Kościoła i wiary katolickiej.
    Już dziś możemy przewidzieć, jak to się skończy i co zyska polski Kościół na tym sojuszu.
    Raz jeszcze przypomnę te słowa: Nie można pobłażać bestii i być zdziwionym, że zaatakowała.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. W świetle mijającej niespełna miesiąc temu, 30. rocznicy śmierci o. Honoriusza Kowalczyka OP (wtedy mieszkającego w tym samym, poznańskim klasztorze) - cała historia wydaje mi się jeszcze bardziej obrzydliwa.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Bo człowiek z siebie emanuje dobro lub zło. Właśnie kwas faryzeuszów i Heroda. Dużo tego kwasu jest w naszej ojczyźnie, ale to nie znaczy, by ktokolwiek z nas, jakikolwiek Polak musiał być tym skalany. Można być nietkniętym w każdej sytuacji. Zależy to tylko od nas, od naszego sumienia. Trzeba je mieć czyste. I to jest chyba najsłuszniejsza racja stanu. To chyba dobrze służy polskiej racji stanu – czyste sumienie w każdej sytuacji." -
      O. Honoriusz Kowalczyk, homilia z 4 grudnia 1982 r.

      Dziękuję Panu za to przypomnienie.
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Panie Aleksandrze,

    Kościelni "ONI", zwłaszcza PRL-owscy hierarchowie, uwikłani w rozmaite "układy" (dobrze, jeśli nie agenturalne!) z komunistyczną władzą, jak wszyscy "uwikłani", BALI SIĘ Pana Prezydenta Kaczyńskiego!

    Bo był (i pozostał nawet po swej męczeńskiej śmierci) - zagrożeniem i (chcę w to wierzyć!) - wyrzutem sumienia! Jak kiedyś tak niecierpiany przez purpuratów - ksiądz Popiełuszko!

    Dlatego śmierć OBU powitali chyba z ulgą. I stąd, myślę, ten "adres wiernopoddańczy" wobec Komorowskiego, jak przedtem "nihil obstat" dla Okrągłego Stołu.

    Wspólnota zdrady i brudu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo,

      Dla mnie rzeczą najważniejszą jest fakt, że polscy hierarchowie nigdy nie potępili bestialskiej kampanii nienawiści prowadzonej wobec Lecha Kaczyńskiego, nie powiedzieli Polakom, że tak niszczy się człowieka prawego. To ogromna wina tych ludzi.


      Usuń
  8. POLECAM WSZYSTKIM !!!

    "Strzeżcie się agentur" Jarosława Szarka z dzisiejszej GPC.

    DWA FRAGMENTY:

    „Szpicel jest to najnikczemniejsze stworzenie na świecie, gorsze od najdzikszego zwierzęcia, bo wilk, lis, tygrys albo lew napadają inne zwierzęta, szarpią je i pożerają, lecz żadne z tych dzikich bestii nie napada i nie pożera swego plemienia; ale szpicel podły braci swych sprzedaje, aby za ich krew i łzy pić i hulać, zbytkować i rozpustować” – pisał na łamach tajnego, powstańczego pisma w 1863 roku poeta, pisarz, wydawca Wacław Ludwik Anczyc, autor słynnych pieśni, wśród nich „Marsza strzelców”.

    „Niech każdy prawy syn Polski odwróci się i splunie, gdy koło szpicla przechodzić będzie, niech mu nie poda ręki ani pozwoli wejść pod swój dach, ani posili chlebem, ani napoi wodą, niech każdy przeklnie jego kroki i omija dom jako powietrzem rażony” – wzywał Anczyc, pierwszy z dobrze zasłużonej, krakowskiej rodziny wydawców i społeczników (jego wnuka kapitana Wojska Polskiego, więźnia Starobielska zamordowało NKWD w Charkowie), wydawca powstańczej bibuły: „Kosyniera”, „Partyzanta”, „Przyjdź Królestwo Twoje”.
    [...]
    Zdrada własnego narodu – zaprzedanie swej ojczyzny obcym – oceniano jednoznacznie, co było oczywiste dla naszych przodków. Marszałek Józef Piłsudski na Zjeździe Legionistów w 1927 roku, w kaliskiej świetlicy 29. Pułku Strzelców Kaniowskich wypowiedział słynne słowa: „Polskę, być może, czekają i ciężkie przeżycia. Podczas kryzysów – powtarzam – strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym”.

    W czasie II wojny światowej w „Biuletynie Informacyjnym” – głównym organie ZWZ-AK – w kwietniu 1941 roku czytamy: „Pragniemy napisać o jednym z rzadszych, ale zarazem jednym z najcięższych zjawisk polskiego życia pod okupacją. Pragniemy przedstawić kał naszego życia narodowego: donosicielstwo. (…) Donosicielstwo-denuncjacja jest jedną z największych podłości, jaką człowiek może popełnić. Podłość ta swoją ohydą rani najboleśniej dumę narodową i domaga się zadośćuczynienia. Domaga się usunięcia ze społeczeństwa typów nienadających się do polskiej wspólnoty narodowej”.

    Jeszcze w stanie wojennym na początku 1982 roku w „Kodeksie okupacyjnym” czytaliśmy: „Stosuj bojkot towarzyski (nie witaj się, nie podawaj ręki, nie rozmawiaj) wobec donosicieli, służalców, nadgorliwców, tych, którzy poparli juntę. Niech wokół siebie czują pustkę”.

    Minęło trzydzieści lat… Dziś stoją w świetle reflektorów i pouczają ze swych telewizji, gazet, uczelnianych katedr, sądowych sal, ministerialnych, ambasadorskich gabinetów, nie wspominając już o prezesowskich czy dyrektorskich stołkach. Ale czemu się dziwić, gdy ich mocodawcy - członkowie junty z 13 grudnia 1981 roku – są ozdobą „salonów”, a gdy który odchodzi, to w honorowej asyście Wojska Polskiego.

    Odwieczny porządek, w którym to konfident, zdrajca byli łajdakami, wywróciła okrągłostołowa „elita” III RP – ze swą ostatnią odsłoną „fajną Polską” – która w destrukcji niemal wszystkiego może już śmiało konkurować z PRL-em, a niekiedy zostawia go daleko z tyłu. Część środowisk akademickich, artystycznych, dziennikarskich, politycznych, prawniczych, sędziowskich – długo by wymieniać – już nie oczyści swych życiorysów z hańbiącej obrony donosicieli, nie wspominając już o byciu nimi. Z szydzenia z tych – niekiedy jeszcze niedawnych swych kolegów – którzy stanęli po stronie prawdy i przyzwoitości.


    Zresztą stosunek do agentury i zdrajców jest tylko jedną z odsłon moralnego upadku jaki fundują nam współcześni inżynierowie dusz. Nie brakuje przykładów – nie tylko w historii Polski – jak kończyły narody, imperia, które ulegały demoralizacji. Doświadczyła tego Rzeczpospolita w XVIII wieku, a powstańcy styczniowi – już kolejne pokolenie naszych rodaków – płacili daniną krwi i cierpienia za swych prapradziadów, którzy sprzedali się za rosyjskie bądź pruskie srebrniki, a reszta „jadła i popuszczała pasa”.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urszula Domyślna,
      ,,Ale czemu się dziwić, gdy ich mocodawcy - członkowie junty z 13 grudnia 1981 roku – są ozdobą „salonów”, a gdy który odchodzi, to w honorowej asyście Wojska Polskiego".

      Ozdobą salonów, i ot tych sejmowych. Podobno SLD przygotowuje skromny benefis tow. Generała Jaruzelskiego w Sejmie, na dniach.

      źródło:
      http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Wprost-SLD-szykuje-w-sejmie-fete-dla-gen-Wojciecha-Jaruzelskiego,wid,15697301,wiadomosc.html?ticaid=110b44&_ticrsn=3

      pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  9. Jeszcze z ostatniego Naszego Dziennika (który był rozdawany 1 czerwca na Jasnej Górze).
    Ostatnia strona:
    1. Najnowsze, sympatyczne (bo dotyczy mamutów) odkrycie "rosyjskich naukowców".
    2. Bon mot szefa SLD o niedawnym towarzyszu.
    3. Sympatyczne zdjęcie eleganckiego, wysportowanego pana w białej koszuli przeskakującego rozświetlony słońcem strumyk oraz filozoficzna sentencja. Czyli oswajamy się z bezwzględnym zbrodniarzem – konserwatysta, klasyk, filozof...

    Link do zdjęcia:
    http://img259.imageshack.us/img259/944/nd20130602.jpg

    Może zaśmiecam, ale wg mnie pozytywny obraz Putina w mediach katolickich nie jest kreowany przypadkowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. marcinis,

      Od 17 sierpnia 2012 roku istnieje jedno, bezbłędne kryterium w ocenie rzeczywistej postawy wobec putinowskiej Rosji. Dotyczy ono w szczególności mediów katolickich. Wystarczy poznać opinię na temat wspólnego orędzia.

      Pozdrawiam

      Usuń
  10. Szanowny Panie Aleksandrze,

    gra idzie szerzej i nie o sam pijar z pewnością tu tylko chodzi.
    Wydaje sie, że wzmacnianie opcji prezydenckiej i kierunku przemian odbywa sie również z pomocą niektórych z hierarchów Kościoła.
    Napisał Pan gromko, bo tak trzeba.
    Przypominanie ciągu zaproszeń i aktów serwilizmu w stosunku do lokatora Belwederu pozwala dostrzec miarę rzeczy. Przypominanie o Smoleńsku i krzyżu z Krakowskiego Przedmieścia winno byc stałym obowiązkiem. Za mało o tym mówimy. Za mało mówią o tym media, które jeszcze niedawno o tym dużo pisały. To oznacza ugruntowywanie się narracji tych, którzy dominują w mediach i terroryzują pamięć Polaków.

    To przypominanego przez Pana ciągu zdarzeń dodam niedawne zaproszenia prezydenta do Piekar Śląskich na pielgrzymkę mężczyzn (jak bardzo deprecjonuje to tę piękną tradycję!) i zaproszenie na Święto Dziękczynienia (jakże niestosowne wydaje się już choćby napisanie nazwy tego święta w kontekście obecności lokatora).

    Ks. kardynał Nycz w homilii, którą czytano przy tej okazji we wszystkich polskich kościołach, mówił o zakończeniu wojny polsko-polskiej, "niech ucichną wszelkie zwady i spory", mówił, że nikt nie może dyktować drugiemu, kto jest patriotą...
    Bardzo smutne to słowa. Korespondują z prezydencką hucpą z czekoladowym orłem, ze smoleńskim "bądźmy razem", wzywaniem do pogodzenia się nad ciałami Ofiar Smoleńskich. Wpisują sie w prezydencką narrację, wzmocnioną ostatnio zapowiedzią "roku 2014 - roku radosnego świętowania". Brrr.. aż zimno się robi od wizji tej całorocznej radości.

    Muszę odnotować pewną zmianę w mediach o. Tadeusza Rydzyka. Wypowiedź ks. prof. Pawła Bortkiewicza stanowi głos akademicko wyważony, ale przecież etycznie jasny i jednoznaczny. Od pewnego czasu zrozumiano w Toruniu, że to ludzie prezydenta blokują koncesję. Zaczęto o tym mówić. Albo raczej: przestano kryć się z tą wiedzą.
    Warto pamietać, kto w tych dniach - gdy ważą się losy multiplexu - atakuje TV Trwam. Oto dr Andrzej Grajewski na internetowej stronie "Gościa Niedzielnego" nagłosnił brak w TV Trwam transmisji z Piekarskiej Pielgrzymki Mężczyzn. Zacytuję fragment:

    "(...) Radio Maryja, które jeszcze w latach 90. organizowało bezpośrednią transmisję z uroczystości w Piekarach, dzisiaj z niej zrezygnowało. Zastanawiam się, co jest powodem tego, że środowisko, które Maryję wybrało sobie za patrona, ocenzurowało wszelkie informacje na temat jednej z największych pielgrzymek maryjnych w naszym kraju. Czy chodziło o obecność prezydenta Bronisława Komorowskiego, który podobnie jak wcześniej prezydent Lech Wałęsa, czy premier Jarosław Kaczyński, a przed wojną prezydent Stanisław Wojciechowski, uczestniczył w tej pielgrzymce? Gdyby to rzeczywiście był powód milczenia, oznaczałoby to dzielenie uroczystości religijnych na te, o których mówimy, gdyż są na nich bliscy nam politycy, i które przemilczamy ze względu na obecność przeciwników politycznych.

    Telewizja Trwam od wielu miesięcy walczy o prawo do nadawania na multipleksie, co umożliwi jej dotarcie do każdego widza w Polsce. Wielokrotnie w „Gościu” pisaliśmy, że prawo do nadawania Telewizji Trwam w systemie cyfrowym jest ważnym elementem pluralizacji rynku polskich mediów elektronicznych. W tych słusznych zmaganiach stacja otrzymała wsparcie od wielu samorządów z Górnego Śląska oraz licznych jej tutaj widzów. Bojkotując zaś pielgrzymkę piekarską, po prostu wielu z nich zawiodła.(...)

    http://gosc.pl/doc/1572604.Piekary-na-cenzurowanym

    Tekst Grajewskiego spotkał sie z natychmiastową ripostą na stronie "Naszego Dziennika":

    cdn.


    OdpowiedzUsuń
  11. Oświadczenie

    W odpowiedzi na tekst Pana Redaktora Andrzeja Grajewskiego zamieszczony na portalu gość.pl „Piekary na cenzurowanym” http://gosc.pl/doc/1572604.Piekary-na-cenzurowanym informujemy, że Radio Maryja i Telewizja Trwam nie transmitowały Pielgrzymki mężczyzn i młodzieńców do Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej w Piekarach Śląskich, ponieważ nie otrzymały stosownego zaproszenia, jakie kierowane było do nas przed laty.

    O tym ważnym wydarzeniu jakim jest wyżej wspomniana pielgrzymka informowaliśmy na naszym portalu www.radiomaryja.pl 26 maja http://www.radiomaryja.pl/kosciol/pielgrzymka-mezczyzn-i-mlodziencow/

    Wbrew insynuacjom obecnym w artykule Pana Redaktora Andrzeja Grajewskiego poinformowaliśmy o uczestnictwie w tej uroczystości Prezydenta RP – Bronisława Komorowskiego.

    Zamieszczenie tego typu informacji na ogólnodostępnym portalu, bez uprzedniej prośby o o relacjonowanie wydarzenia jest jakąś dziwną formą –pytanie czy najlepszą?!

    Pragniemy zaznaczyć, iż w tym dniu Radio Maryja i Telewizja Trwam transmitowały: Archidiecezjalną Pielgrzymkę Rodzin i Małżeństw archidiecezji łódzkiej do Sanktuarium św. Maksymiliana Marii Kolbego w Pabianicach, Regionalne Spotkanie Podwórkowych Kółek Różańcowych Dzieci z Sanktuarium Matki Bożej Ludźmierskiej w Ludźmierzu – wydarzenia do transmitowania których zostaliśmy zaproszeni z odpowiednim wyprzedzeniem. Poza tym –jak w każdą niedzielę transmitowaliśmy Mszę św. z Bazyliki św. Krzyża w Warszawie, Mszę św. z Kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze, oraz Modlitwę Anioł Pański z Ojcem Świętym Franciszkiem.

    Ponadto pragniemy podkreślić, że wszystkie ważne wydarzenia z życia Kościoła i Ojczyzny – przy odpowiednim poinformowaniu redakcji – są relacjonowane w Radiu Maryja i TV Trwam.

    Z poważaniem

    o. Piotr Detlaff CSsR, Redakcja Informacyjna Radia Maryja

    http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/34192,radio-maryja-dementuje-insynuacje-goscia-niedzielnego.html

    ------
    Tekst Grajewskiego zniknął szybko ze strony głównej gosc.pl po opublikowaniu na Naszym Dzienniku w/w cytowanego oświadczenia, ale my powinnismy o nim pamietać. Z prawdziwą, iście prezydencką radością powitała wymianę zdań miedzy katolickimi mediami komunistyczna "Polityka", która tekst na ten temat tytułowała słowami uruchamiającymi ślinotok u wytresowanych, niczym psy Pawłowa, lemingów: "Ojciec Rydzyk otwiera kolejny front. Tym razem na Śląsku. Radio Maryja znów warczy". (Już w tytule mamy tu - a'rebours - nawiązanie do psów (!) i podtrzymanie stale obecnej od lat narracji antagonizujacej Śląsk z resztą Polski)

    Z jakim rodzajem letniego katolicyzmu mamy do czynienia w redakcji "Gościa Niedzielnego" można się przekonać czytając najnowszy komentarz jednego z redaktorów tego tygodnika. Kto ciekaw, i jeszcze nie znużony moim przydługim komentarzem, niechaj klika - a potem czyta:

    http://gosc.pl/doc/1582029.Prezydent-poboznieje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Krzysztofie,

      Przeczytałam. Aż mnie zemdliło. Bo to chyba jednak nie "letni katolicyzm", ale obłudna, tchórzliwa postawa "chytrego niewolnika", który za "wydłużenie łańcucha o pół sążnia" (WŁ) gotów zaprzedać się z ciałem i duszą.

      Niech Pan posłucha: "Błędem byłoby odrzucenie prezydenta, w sytuacji, gdy w wielu ważnych dla katolików sprawach jest on sojusznikiem."

      Na tej zasadzie można łatwo zaakceptować także Putina. Przecież w Rossiji nikt nawet nie piśnie o legalizacji homozwiązków i innych dewiacji obyczajowych - car zabronił! Putin (z Cyrylem z KGB) odbudowuje cerkwie, uczestniczy we wszystkich ceremoniach kościelnych, jest nawet czczony przez pewną sektę jako wcielenie św. Pawła!!!

      A z mediami toruńskimi też różnie bywa. Bo zdarzają się tam (w sumie przeważają, zwłaszcza w RM) głosy podobne do cytowanej wypowiedzi ks. prof. Bortkiewicza, ale od pewnego czasu zauważam spore lawirowanie, i wrzutki podobne zalinkowanej przez p. Marcinisa. I w wielu sprawach... coraz ostrożniejsze milczenie... niestety!

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. @Pani Urszulo

      Przytoczyła Pani samo clou. I cóż tu dodać? Chyba tylko słowa o bestii z tekstu naszego gospodarza.
      Co do mediów: RM i TV Trwam. Nie oczekuję bynajmniej z ich strony wypowiedzi politycznych i funcjonowania na płaszczyznie podobnej do innych mediów. Nie taka jest rola i posłannictwo. Nie takie - wielkie przecież zadania.
      Chciałbym jedynie, ale uświadamiały one odbiorcom prawdę również wtedy, gdy w sprawach wiary chcieć bedą odciskać swoje pietno najważniejsze osoby w Państwie.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  12. Solidarnie zdecydowana większość prasy nabrała wody w usta po weekendowych pseudoreligijnych ekscesach byłego marszałka. Oprócz kilku krytycznych tekstów, całość przekazu mocno uwiarygadnia jednak postać Komorowskiego. Próźno również szukać mocnego glosu sprzeciwu ze strony hierarchów Kościoła.
    Mnie osobiście szczególnie przeraził poniższy tekst:
    Prezydent Komorowski w pewien sposób odniósł się do słów Leszka Millera. Stwierdził, że „żyjemy w świecie zróżnicowanym i nie ma jednego prawa bożego”. Co to oznacza?

    "Prezydent Komorowski w pewien sposób odniósł się do słów Leszka Millera. Stwierdził, że „żyjemy w świecie zróżnicowanym i nie ma jednego prawa bożego”. Co to oznacza?
    Być może nad tym zdaniem powinniśmy rozciągnąć kotarę miłosierdzia. Być może pan prezydent uległ chwilowemu rozproszeniu myśli albo przejęzyczeniu. Być może miał na myśli zupełnie coś innego i posłużył się pewnym skrótem myślowym, który zabrzmiał fatalnie. Nie wiem. Być może trzeba pana prezydenta zapytać o odniesienie się do własnej wypowiedzi i sprecyzowanie, co miał na myśli. Gdyby przyczepić się do tego zdania, to fatalnie świadczyłoby ono o stanie wiary czy chrześcijańskich przekonań pana prezydenta. Dlatego nie dowierzam temu, żeby za wypowiadanymi słowami podążała intencja."

    Ja bym ze 100 % pewnością stwierdził, że Komorowski uległ herezji i jest wyłączony ze wspólnoty Kościoła. Ale nie to jest najważniejsze czemu uległ pan Bronisław. Pytanie jest czemu, albo komu ulegli biskupi, że odpowiadają ciszą na jawne zgorszenie i jakobińskie wypociny lokatora Belwederu? Szczególnie w kontekście obchodzonej wlaśnie oktawy Bożego Ciała, kiedy w wielu polskich kościołach roabrzmiewały apele o poszanowanie Bożego Prawa. Dziwne to...

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Panie Aleksandrze .

    Ja swoją wiarę w Polskich hierarchów K.K. straciłem całkowicie obserwując ich reakcję na sikanie na palące znicze ,przypalanie petami modlących ludzi itp.

    Nie na darmo Komuna tworzyła specjalne kompanie w wojsku dla kleryków .
    Temat ten był już kiedyś na Pańskim blogu poruszany .

    Były wyjątki ,które się tam nie złamały ,ale skończyły m/innymi tak jak niepokorny Bł. ks. Jerzy Popiełuszko .

    W pokolenie księży wykształconych w III RP też zbytnio nie wierzę .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WiW,

      Temat kompanii wojskowych dla kleryków był poruszany, ale na pewno nie w kontekście, o którym Pan wspomina. To była komunistyczna metoda represji, forma nacisku na Prymasa Wyszyńskiego i Episkopat w celu wymuszenia ustępstw.
      W artykule "ODEBRANY RÓŻANIEC" z 2008 roku przypomniałem, że przez 21 lat trwania tego swoistego eksperymentu, przez wojsko przeszło około 3000 kleryków, czyli 20 proc.obecnego duchowieństwa. Dla komunistów eksperyment ten zakończył się totalną klęską.

      Usuń
  15. Witam

    Stwierdzając najpierw, że nie czuję się kompetentny do wiążącego wypowiadania się w kwestiach wiary i doktryny Kościoła (taką kompetencję nieomylności ma tylko Papież i to w ściśle określonych sytuacjach) pozwolę sobie na kilka refleksji.

    W historii mieliśmy już purpuratów masonów i zdrajców, którzy kończyli na szubienicach? – fakt historyczny.

    Mieliśmy również „księży patriotów”, czy po prostu konfidentów i agentów poprzebieranych za księży? – fakt.

    Mieliśmy i mamy, obok mądrych i szlachetnych, wielu duchownych, którzy ani za bardzo mądrzy, ani szlachetni nie są. Wśród głęboko wierzących świeckich katolików popularne jest pytanie kierowane do jednego czy drugiego proboszcza: „A ksiądz to jest z tych kapłanów, którzy wierzą w Pana Boga, czy z tych, co nie wierzą?”

    Chcę przez to powiedzieć, że Kościół zawsze był i będzie zróżnicowany aż do skrajności – od świętości, po postawy heretyckie. I tego żadną ludzką miarą się nie ogarnie, bo żeby Kościół kochać, trzeba głęboko wierzyć. Tak jak w małżeństwie…

    Dlatego tak podstawowa jest kwestia wierności Rzymowi, to znaczy pozostawanie wiernym Ojcu Świętemu, Biblii, nauce Doktorów, świętych, katechizmowi, modlitwie, sakramentom – poprzez Ducha Świętego, bo po ludzku, to przecież nie do przyjęcia.

    Tekst p. Ściosa jest ważny, o poruszonym problemie prezydenta kłamcy trzeba mówić w sposób jasny, czytelny i jak najszerzej. Bo choć lud mamy głęboko wierzący, to jednak słabo wyedukowany w sprawach jego własnej wiary, nierzadko prowadzony przez ślepców w sutannach, stąd jego tak częsty „kołobłęd” i mylenie podstawowych pojęć.

    Na wszystko trzeba jednak patrzeć w perspektywie Świętej Katolickiej Wiary, która, mimo wszystko, jest żywa wiarą ludu, i której nawet same bramy piekieł nie przemogą, a cóż dopiero jeden czy drugi słaby na umyśle lub złośliwy…

    Trzeba też dostrzegać dobre rzeczy w Kościele. Jakiś czas temu na blogu p. Ściosa sygnalizowałem o powstaniu penitencjarii archidiecezjalnej w Szczecinie, powstałej z inicjatywy JE abp Andrzeja Dzięgi. Będzie zajmowała się orzekaniem o zgodności publicznych postaw i deklaracji etycznych z nauką Kościoła.

    Na koniec coś z Feliksa Konecznego:

    Kościół urządza życie publiczne narodów, pielęgnując personalizm, aposterioryzm, jedność w rozmaitości, narodowość, dualizm prawny, a monizm etyczny. Kościół wymaga, by życie zbiorowe oparte było na monogamii, na szacunku pracy fizycznej, by zaś nie było w nim niewolnictwa ni msty rodowej, tudzież by Kościół był niezależnym od władzy świeckiej. W tych dwóch zdaniach zawarta jest obecność Kościoła w historii powszechnej - a zatem także w historii polskiej (…)

    Nadspodziewanie okazuje się, że tkwi w Kościele sama geneza państwowości(…)

    Nie ma wprawdzie w Nowym Testamencie przepisów, jak urządzić państwo; nie ma w Ewangelii prawa ni prywatnego ni publicznego, a Kościół nigdy nie wybrał pewnych form dla państwa, ażeby się z nimi utożsamić, a inne potępić; ale Ewangelia osnuwa wszystko kategorią dobra, moralnością, etyką, i to wystarcza do wytworzenia wyraźnych drogowskazów we wszystkim, również w dziedzinie państwowej(…)

    Wymaga natomiast katolicyzm monizmu w innej dziedzinie. Wbrew rozpowszechnionemu mniemaniu, jakoby istniały dwie etyki, odrębna dla życia prywatnego a odrębna dla publicznego, stoi Kościół na stanowisku monizmu etycznego. Ta sama musi być moralność w życiu prywatnym i w publicznym, nie wyłączając ani nawet polityki. My, katolicy, chcemy etyki totalnej.

    (Kościół jako polityczny wychowawca narodów)

    Pozdrawiam Autora i Komentatorów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. viva cristo rey,

      Dziękuję za ten obszerny komentarz i pozdrawiam.

      Usuń
    2. Formacja Dominikanów pojawia się ostatnio w kontekście telewizji Religia.tv czy teraz nowej Boska.tv, z bloku TVNu, jako kontrkandydat TvTrwam. Wogóle nazwa 'boska' to chyba karykatura śpraw świetych, nie można o telewizji mówić(pisać)używając atrybutów Boga. W jezyku wulgarnym, potocznym używa się tego zwrotu, często ironicznie.

      Usuń
  16. Przed chwilą przyjaciel przysłał mi link z tytułem:

    możliwości bojowe

    http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=QtuN8UuAWTg#

    Myślę, że zachęca do optymizmu:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Szanowny Panie Kazefie,

    Napisałem gromko tylko z jednego powodu. Rzecz dotyczy polskiej młodzieży, ludzi, którzy w te deszczowe dni przybyli na lednickie pola, by spotkać się na modlitwie i dać świadectwo swojej wiary. Tej młodzieży zafundowano spektakl z udziałem Komorowskiego i wskazano jej za wzór człowieka, który żadną miarą nie zasługuje na uznanie i szacunek, a cały swój wizerunek oparł na medialnym fałszu i manipulacji. Wykorzystano niedoświadczenie tych ludzi ich niewiedzę i dobrą wolę. Zadrwiono z nich - dając im taki wzór.
    Nazwałem to draństwem i twierdzę, że tak należy oceniać ów postępek.
    Dziękuję, że uzupełnił Pan mój tekst i wskazał bardzo ważne przykłady odpychającego serwilizmu.
    Wprawdzie nie dostrzegam zmiany w mediach ojca Rydzyka, to jestem przekonany, że sprawa koncesji dla TV Trwam nie powinna stanowić problemu dla niektórych hierarchów. Nie ma wątpliwości, że o koncesji decydują ludzie Komorowskiego, a zatem wystarczy serdeczna rozmowa z tym przykładnym katolikiem i "ojcowskim konserwatystą", by rzecz została pozytywnie rozpatrzona. Rozmowa tym łatwiejsza, że wielu hierarchów wydaje się mieć doskonałe kontakty ze środowiskiem Belwederu. Może zatem warto pytać - dlaczego do takiej rozmowy jeszcze nie doszło?

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  18. Prawdziwe oblicze Komorowskiego można "promować" rozpowszechniając historię Wojciecha Sumlińskiego (jego książkę "Z mocy bezprawia"). Ja próbuję napisać scenariusz filmowy na tej podstawie. Wprawdzie to moje nieudolne próby napisania pierwszego w życiu scenariusza, ale liczy się pomysł. Może zainteresuję nim jakiegoś reżysera?

    " - Pamiętaj o Papale, Dębskim i o tym, kurwa, że jeżdżą ciężarówki ze żwirem."; "Świat wydawał się być pełen ideałów i dziennikarzy, którym o coś chodziło."; " - Z tego, co mam w tej szafie, wykształciłem dzieci, a teraz kształcę wnuki."; " - Porządna firma, a jednocześnie spokojna przystań dla człowieka w moim wieku. Dobre miejsce dla doświadczonego życiem emeryta."; " - Byłem w wojskowym wywiadzie. Wiem o takich sprawach, że amerykańscy scenarzyści byliby zachwyceni."

    Polscy scenarzyści też powinni...

    OdpowiedzUsuń
  19. Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia albo z ostu figi? Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. A więc: poznacie ich po ich owocach. (Mt 7:15-20)

    OdpowiedzUsuń
  20. Te wszystkie afery to taki typowy kocioł gazowy, nagrzeje się i boom, będzie za późno na wszystko

    OdpowiedzUsuń