Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

czwartek, 31 stycznia 2013

BELWEDERSKA STRATEGIA BANAŁÓW I PRZEMILCZEŃ


Lektura dzieła zatytułowanego „Główne ustalenia i rekomendacje Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego” (SPBN) nie należy do rzeczy łatwych. Stopień ogólnikowości, bezzasadna komplikacja, powszechne stosowanie pseudonaukowych zwrotów branżowych oraz rażąca niejednoznaczność przekazu - czynią z tego opracowania dokument nieczytelny, poprzez swoją formę zbliżony do produktów „minionego okresu”.
Krótki cytat pozwoli zrozumieć, na czym polegał problem autora, zmagającego się z pięknem ojczystego języka:
Opcja zrównoważonego integrowania systemu bezpieczeństwa narodowego to przygotowanie systemu bezpieczeństwa narodowego do zrównoważonego wykorzystywania zarówno szans wynikających ze współpracy międzynarodowej, jak i racjonalnie umacnianych zdolności sukcesywnie integrowanego narodowego potencjału bezpieczeństwa, którego priorytety rozwojowe koncentrowałyby się jednak wokół zadań związanych z zapewnieniem bezpośredniego bezpieczeństwa Polski. Jest to opcja ekstrapolacji obecnych kierunków transformacji systemu bezpieczeństwa.”
Analiza językowa dzieła wykazałaby zapewne intrygujące źródła inspiracji, jednak na potrzeby niniejszego artykułu przyjmijmy, że uczona retoryka jest uzasadniona „pionierskim charakterem SPBN”, o czym zapewnia nas autor dokumentu – gen. Stanisław Koziej.
Zachęcony deklaracją szefa BBN, iż „Przegląd zapoczątkował nową jakość w polskiej kulturze i myśli strategicznej, a jego sukcesem jest uruchomienie społecznej debaty o sprawach bezpieczeństwa narodowego”, podjąłem jednak trud lektury „głównych ustaleń”, w nadziei uzyskania „kompleksowej i interdyscyplinarnej” wiedzy.
Niestety trud daremny, bo efektem dwuletniej pracy „wybitnych polskich ekspertów i instytucji zajmujących się sprawami bezpieczeństwa” jest jałowy i ciężkostrawny zbiór ogólników - równie dalekich od prawdy jak od konkretności.
Dowiadujemy się, że w ramach SPBN nakreślono trzy możliwe scenariusze kształtowania się strategicznych warunków bezpieczeństwa w najbliższym dwudziestoleciu – „integracyjny – optymistyczny (z przewagą pozytywnych i pożądanych zjawisk i tendencji); dezintegracyjny – pesymistyczny (z przewagą niekorzystnych i niebezpiecznych zjawisk zewnętrznych i wewnętrznych) oraz ewolucyjny – realistyczny (zakładający kontynuację względnej równowagi negatywnych i pozytywnych zjawisk)”.
Za podstawę dalszych rozważań przyjęto „scenariusz ewolucyjny-realistyczny”, w którym zakłada się że „Unia Europejska – mimo występowania kryzysów gospodarczych o niskim lub średnim stopniu intensywności – przetrwa jako rynek zjednoczony wspólną walutą, a podstawowe elementy spójności zostaną utrzymane. Jednocześnie NATO pozostanie podmiotem zdolnym wspierać i wzmacniać bezpieczeństwo państw członkowskich oraz selektywnie interweniować wszędzie tam, gdzie zagrożone są żywotne interesy.” Próżno byłoby poszukiwać uzasadnienia takiego wyboru.
Po dodaniu bezcennej uwagi, iż „wystąpienie nagromadzonych „szczęśliwych przypadków” w scenariuszu optymistycznym czy też „czarnej serii” w scenariuszu pesymistycznym wydaje się mało prawdopodobne”, następuje równie wartościowa konkluzja – „Podsumowując główne ustalenia i wnioski SPBN, należy stwierdzić, że zmiany zachodzące w otoczeniu bezpieczeństwa Polski – przede wszystkim jego nieprzewidywalność i niedookreśloność, spadek znaczenia klasycznych zagrożeń militarnych wobec zagrożeń o charakterze asymetrycznym, a także rozszerzenie pola konfliktów o cyberprzestrzeń i rozwój struktur sieciowych – pociągają za sobą konieczność nie tylko zmiany zasad działania i funkcjonowania poszczególnych struktur oraz podmiotów bezpieczeństwa, ale – co istotniejsze – wymagają podjęcia niezbędnych działań przygotowawczych (transformacyjnych, rozwojowych i doskonalących)”.
Jeśli twierdzenia o „nieprzewidywalności i niedookreśloności”, przy jednoczesnym założeniu „spadku znaczenia klasycznych zagrożeń militarnych” odzwierciedlają rzeczywiste poglądy „wybitnych polskich ekspertów i instytucji zajmujących się sprawami bezpieczeństwa” – powinniśmy uznać, że pieniądze wykładane na ich utrzymywanie i tworzenie takich „strategicznych przeglądów” - są wyrzucone w błoto. Jeśli zaś rażąca enigmatyczność tej konkluzji jest zamierzona, wolno przypuszczać, że zabieg ma na celu przemilczenie autentycznej sytuacji polityczno-militarnej i ucieczkę przez poważną refleksją.
Prognoza skutków obecnego kryzysu w strefie euro czy analiza zachowań NATO w ostatnich kilku latach (brak odpowiedzi na militaryzację Rosji, bierność wobec wojny w Gruzji czy nieudolność w obliczu konfliktu syryjsko-tureckiego) w żaden sposób nie pozwalają antycypować „scenariusza ewolucyjno-realistycznego”. Od kilku lat obserwujemy przekształcanie NATO z sojuszu obronnego w polityczną organizację bezpieczeństwa. Udział niektórych państw członkowskich w zbrojeniu rosyjskiej armii i policji, umacnianie osi Moskwa-Berlin, wstrzymanie procesu rozszerzania Sojuszu, czy ujawnione podczas interwencji w Libii poważne braki wojsk europejskich – to tylko niektóre dowody erozji spoistości politycznej Sojuszu i zaniku więzi euro-atlantyckich. Obrazu dopełnia rezygnacja USA z postrzegania Starego Kontynentu jako centralnego punktu geostrategicznych interesów oraz zwijanie parasola ochronnego nad Europą. Ujawnienie się w ostatnim czasie szeregu nowych konfliktów zbrojnych, aktywność sojusznicza Rosji, Chin i Białorusi, wzrost nakładów na zbrojenia – to z kolei przesłanki świadczące, iż teza o spadku znaczenia klasycznych zagrożeń militarnych jest równie błędna.
Twórcy SPBN rekomendując na początku „priorytetów strategii operacyjnej” – „utrzymywanie i wykorzystywanie zdolności, gotowości i determinacji do samodzielnego – w razie potrzeby – reagowania na wszelkie zagrożenia” – postulują w istocie rozwiązania nieprzystające do „scenariusza ewolucyjno-realistycznego” i  - co najważniejsze, niedostępne dla polskiej armii. Jej realny potencjał i możliwości budżetu III RP sprawiają, że postulat „samodzielnej reakcji”  staje się propagandowym koncertem życzeń.
Kolejny priorytet – „wzmocnienie” Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa UE przyspieszy natomiast tendencje dezintegracyjne NATO i znakomicie ułatwi proces „wypchnięcia” Stanów Zjednoczonych z Europy, o co usilnie zabiegają Niemcy i Francja. Wskazanie na ostatnim miejscu – „partnerstwa strategicznego z USA” nie powinno zatem zaskakiwać. Ta hierarchia odzwierciedla jedną z wcześniejszych rekomendacji SPBN, w której zalecano „odejście od polityki bezwarunkowego, a wręcz bezrefleksyjnego popierania wszystkich działań tego mocarstwa.
Założyciel agencji Stratfor, George Friedman w artykule „Strategia dla Polski” opublikowanym niedawno w „Rzeczpospolitej”, napisał wprost – „(…)polska historia uczy nas, że dynamika zmian w Rosji ma charakter cykliczny i Polska nie może zakładać, że Rosja będzie słaba i uległa w nieskończoność. Podobnie jak wszystkie państwa, Polska musi budować swoją strategię na najgorszym możliwym scenariuszu.”
Friedman dodaje – „Członkostwo w organizacjach międzynarodowych jest rozwiązaniem wątpliwym także z tego względu, że zakłada, iż NATO i Unia Europejska są instytucjami stabilnymi. Jeżeli Rosja stanie się agresywna, zdolność paktu do wystawienia sił zdolnych powstrzymać Rosjan będzie w większym stopniu zależeć od Amerykanów niż od Europejczyków.”
Propozycje belwederskich ekspertów nie tylko nie biorą pod uwagę „najgorszego scenariusza”, ale całkowicie bezpodstawnie kreślą abstrakcyjny plan „ewolucyjno-realistyczny” – równie oderwany od rzetelnej prognozy, jak od doświadczeń przeszłości.
Za najpoważniejsze uchybienie „ustaleń i rekomendacji” SPBN trzeba uznać przemilczenie roli Rosji i obecnej polityki Kremla, a szerzej – zagrożeń wynikających z położenia geopolitycznego III RP. Jest to zaniechanie tym bardziej rażące, że na wstępie opracowania gen. Koziej zwraca uwagę, iż „geopolityczne położenie Polski między Zachodem a Wschodem było najważniejszym strategicznym czynnikiem kształtującym tożsamość narodową i państwowość, a także determinującym charakter interesów narodowych i celów strategicznych w dziedzinie bezpieczeństwa.”
Wprawdzie w jednym z dokumentów podsumowujących Przegląd, zatytułowanym „Aspekty bezpieczeństwa militarnego w ujęciu SPBN”, jest mowa o „mocarstwowych ambicjach Rosji oraz jej dążeniu do przekształcenia systemu bezpieczeństwa Europy w rodzaj nieformalnego koncertu mocarstw”, to już wnioski z tej oceny zawarte w „zadaniach operacyjnych dla Sił Zbrojnych RP” ograniczają się do inadekwatnego postulatu „budowania zaufania w stosunkach z Rosją przez rozszerzanie współpracy w dziedzinie wojskowej w ramach istniejących możliwości wynikających z członkostwa w NATO”. Kolejne z opracowań znajdujących się w podsumowaniu SPBN – „Rosja wobec wewnętrznych wyzwań i zagrożeń w najbliższych latach” nie zawiera zasadniczej refleksji nad działaniami rosyjskich „siłowików” i jest zbiorem medialnych doniesień oraz projekcją życzeń pod adresem wschodniego sąsiada. Konkluzja, że „w Rosji potrzebne są reformy” jednak „w najbliższym czasie nie dojdzie do gruntownych zmian, a wprowadzane będą jedynie kosmetyczne decyzje pozornie usprawniające państwo” – nie zasługuje na miano analizy wieńczącej przegląd bezpieczeństwa narodowego. Tłem do tego typu opracowań jest natomiast jedna z wcześniejszych rekomendacji ekspertów BBN-u, mówiąca o tym, iż „Rosję należy przyjąć taką jaka ona jest i chce być”.
W żadnym miejscu „ustaleń i rekomendacji” nie znajdziemy wzmianki o zagrożeniu wynikającym z nadzwyczajnej aktywności służb Federacji Rosyjskiej (o skali porównywalnej z okresem „zimnej wojny”), o skutkach nowej doktryny wojskowej Kremla, wzroście nakładów na zbrojenia, wrogich posunięciach militarnych w obwodzie kaliningradzkim czy o agresywnej i konfrontacyjnej polityce propagandowej. Opracowanie SPBN przemilcza następstwa procesu integracji na obszarze poradzieckim (rozumianej przez Putina w kategoriach sowieckiego "uskorienia"), ignoruje skutki stosowania "miękkiej siły" jako narzędzia w rosyjskiej polityce zagranicznej i zdaje się nie dostrzegać zagrożeń związanych z perspektywą szantażu energetycznego bądź  cyberataku ze strony wschodniego sąsiada.
Ekspertów SPBN najwyraźniej nie interesują ostrzeżenia służb czeskich, holenderskich, słowackich, łotewskich czy gruzińskich mówiące o rosyjskiej ofensywie wywiadowczej, raporty najpoważniejszych ośrodków analitycznych przestrzegających przed groźbą akcji militarnej ze strony Rosji czy wnioski zawarte w raporcie Komisji Obrony brytyjskiej Izby Gmin -„Russia: a new confrontation?”, w którym podkreśla się, że „Rosja staje się zagrożeniem dla świata i może doprowadzić do nowej zimnej wojny. Choć nadal jest słaba militarnie i gospodarczo, to potrafi zmuszać Zachód, by finansował odbudowę jej imperium”.
W miejsce poważnej refleksji, warunkowanej sytuacją geopolityczną i realną oceną zagrożeń, otrzymujemy zbiór bezużytecznych komunałów o budowaniu „zintegrowanego systemu bezpieczeństwa narodowego” oraz równie zbędnych definicji w rodzaju – „Opcja usamodzielnienia systemu bezpieczeństwa narodowego oznacza konieczność przygotowania systemu bezpieczeństwa narodowego, którego priorytetem jest maksymalizacja narodowego potencjału bezpieczeństwa, zdolnego przede wszystkim do realizacji zadań związanych z bezpośrednim bezpieczeństwem Polski i w następnej kolejności zadań międzynarodowych.”
Trudno pozbyć się wrażenia, że ten pseudonaukowy żargon i ucieczka od konkretów, skrywa nie tylko niekompetencję twórców SPBN czy brak zdolności do formułowania rzeczowych wniosków, ale ma na celu zakamuflowanie prawdziwych intencji środowiska Belwederu. Realny kształt strategii bezpieczeństwa będzie bowiem uzależniony od efektu prac legislacyjnych i zostanie zatwierdzony poza wzrokiem opinii publicznej. Zapowiadana „implementacja wyników SPBN” oznacza konieczność nowelizacji szeregu ustaw i tworzenia nowych. Istotną cechą każdego z określeń użytych w „ustaleniach i rekomendacjach” jest możliwość dowolnej interpretacji – bez narażenia na zarzut odstępstwa od wypracowanej „strategii”. Podkreślanie „nieprzewidywalności i niedookreśloności” pozwala natomiast na modyfikację dotychczasowej polityki bezpieczeństwa, a nawet rewizję sojuszy militarnych, zaś kluczowe słowo SPBN – „integracja”, otwiera pole do konsolidacji struktur siłowych i budowania reżimu prezydenckiego na wzór kremlowski. Wyniki Przeglądu trzeba oceniać w powiązaniu z dotychczasową, prorosyjską polityką ośrodka belwederskiego, definiowaną w jednej z rekomendacji jako „normalizacja stosunków wzajemnych i pojednania polsko-rosyjskiego”.
Jeśli takie intencje leżały u podstaw opracowania „nowej strategii”, środowisko skupione wokół Belwederu otrzymało użyteczne narzędzie propagandowe do realizacji własnych celów. Przy jego pomocy można uzasadnić niemal każdy projekt i forsować dowolne rozwiązania w sferze bezpieczeństwa. Nie ma jedynie pewności, że będą to rzeczy służące bezpieczeństwu Polski.


Artykuł w wersji skróconej został opublikowany w nr 5/2013 Gazety Polskiej.


Link do dokumentu „Główne ustalenia i rekomendacje SPBN” -

101 komentarzy:

  1. Aleksander Ścios,

    Wojna wywolana przez bolszewikow w 1920 miala o ile dobrze pamietam trzy cele, by po trupie obszarniczej Polski niesc robotniczą pomoc czerwonym braciom w Niemczech, oraz dostarczyc Paryzanom prawdziwą wolnosc na bagnetach Armi Czerwonej.
    Ofensywa zawszonych Kacapow wywrocila sie juz na pierwszej przeszkodzie, co nie znaczy, ze Sowieci poniechali zamiarow. Cwierc wieku pozniej ukatrupili kapitalistyczną Polske i pomogli klasie robotniczej Niemiec Wschodnich.
    Teraz czas na Paryz.
    Polacy są juz wystarczajaco oglupieni, nad Francuzami trzeba jeszcze popracowac.

    Racje ma Friedman, ze "Polska musi budować swoją strategię na najgorszym możliwym scenariuszu". Niestety bolszewickie pacynki Koziej, Komorowski i Tusk realizują wlasnie ten najgorszy możliwy scenariusz przeciw Polsce.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. viilo,

      Nad Francuzami już popracowano. Gdy piszę w tekście o państwach europejskich zbrojących rosyjską armię, mam na myśli głównie Francję, która już przed dwoma laty sprzedała Rosji cztery okręty typu Mistral. Zrobiła to mimo ostrych protestów NATO. To jest miara wiarygodności "europejskich sojuszników".

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  2. W świetle planów belwederskiego BBN-u widać jak na dłoni dezinformacyjny charakter propagandy "naszych" publicystów przekonujących nas, że Rosja nie miała interesu w zabiciu Prezydenta i generalicji. Warto zapamiętać te nazwiska i prześledzić ich rolę w obecnych przetasowaniach na rynku "naszych" tygodników.

    Druga sprawa, to nasza mentalność. Postulat „budowania zaufania w stosunkach z Rosją przez rozszerzanie współpracy" jako reakcja na militaryzm i imperializm Rosji doskonale współgra z oczekiwaniami większości obywateli III RP (celowo nie piszę Polaków). Potwierdza to reakcja na Smoleńsk i popularność nowego lokatora Belwederu. Mówiąc brutalnie, to naród tchórzy, którzy za ciepłą miskę zrezygnują z godności i niepodległości. W tym kontekście można współczuć JK, który miota się pomiędzy twardością i kompromisem, by jakoś zgromadzić przy sobie większościowy elektorat.

    Trzecia sprawa. Czy uważa Pan za uzasadniony niepokój mec. Andrzeja Turczyna wyrażony na Twitterze (https://twitter.com/AndrzejTurczyn) w związku z tą ustawą: http://orka.sejm.gov.pl/Druki7ka.nsf/Projekty/7-020-524-2013/$file/7-020-524-2013.pdf

    Z poważaniem,

    Paweł Chojecki

    OdpowiedzUsuń
  3. Paweł Chojecki,

    Jeśli chodzi o nasze położenie geopolityczne i związaną z tym polską mentalność, to od dziesiątków lat jesteśmy indoktrynowani przez komunistycznych zaprzańców, a od dwóch dekad - przez "geopolitycznych realistów", czyli członków partii rosyjskiej w Polsce.
    Kto chciałby dociekać - skąd w naszych najnowszych dziejach wzięli się ludzie głoszący dziś hasła „pojednania” z Rosją, narzucający mit „zaufania” i konieczność „kompromisu” z kremlowskim ludobójcą, musiałby trafić na środowisko "warszawskiego salonu" (w tym Klubu Krzywego Koła), tzw.„komandosów” oraz ludzie "demokratycznej opozycji".
    Dla nich, „realizm geopolityczny” to nic innego jak akceptacja powojennego porządku, w którym dominacja sowiecka miała być nieuniknionym efektem historycznych uwarunkowań, a Polska stanowić przedmiot w grze światowych mocarstw. Ten pogląd narzucony Polakom kulami sowieckich karabinów i pałkami bezpieki, wsparty na konformizmie i mentalności niewolników stanowi dziś podstawę "ideologii" członków partii rosyjskiej.
    Nigdy tego nie ukrywali, tylko my nie umieliśmy dostrzec, z kim mamy do czynienia.
    Michnik w artykule „Potrzeba reform” z października 1977 roku, którego publikacji w KOR-owskim „Głosie” odmówił Antoni Macierewicz pisał wprost:
    „[...] granicą zmian jest militarna i polityczna obecność ZSRR w Polsce. Dlatego opozycja powinna sobie uświadomić, że zmiany te muszą odbywać się w ramach doktryny Breżniewa”. Michnik wskazywał na "fundamentalną zbieżność interesów kierownictwa politycznego ZSRR, władz politycznych w Polsce i demokratycznej opozycji" oraz stwierdził, ze „w partii jest wielu "pragmatyków", którzy wiedza, ze represje niczego nie rozwiązują .”
    A w Gazecie Wyborczej z 10.11.1989r. stwierdził - "Co to znaczy dzisiaj chcieć niepodległości? Znaczy to konsekwentnie, krok po kroku, przebudowywać Polskę; znaczy to pracować, by doktryna Breżniewa została pogrzebana na zawsze. Jednak nie drogą rozpalania antyrosyjskiej nienawiści ani urządzaniem antysowieckich demonstracji. Wytwarzanie obrazu Polski dyszącej potrzebą antysowieckich akcji jest sprzeczne z polskim interesem narodowym i godzi w politykę rządu Tadeusza Mazowieckiego”

    cd.

    OdpowiedzUsuń
  4. Panie Aleksandrze,

    Komentarz do artykułu, obnażającego nicość (nieistnienie?) planów belwederskich zawarł Pan już w tytule: BELWEDERSKA STRATEGIA BANAŁÓW I PRZEMILCZEŃ. Podejrzewam, ze ten żałosny bełkot w nowomowie powstał jako alibi dla podstawowej doktryny obronnej III RK(omorowskiej), którą streściłabym w 2 punktach:

    1. Jak walnęło - to urwało.
    2. Rosję należy przyjąć taką jaka ona jest i chce być.

    Reszta jest czekaniem na barbarzyńców, czyli wyglądaniem dyrektyw z Centrali (tej samej co u kpt. Klossa), wtedy pustosłowie wypełnione zostanie pożądaną dla NIEOBCEGO MOCARSTWA treścią.

    WOT WSIO!

    Pozdrawiam serdecznie

    PS. Czy to prawda, że zarówno Kancelaria Komorowskiego jak i Biuro Kozieja zrezygnowały z ochrony BOR-u, powierzając bezpieczeństwo organów bezpieczeństwa prywatnej firmie ex SB-eków? Jeżeli tak - to jak to Pan ocenia?

    OdpowiedzUsuń
  5. :-)

    Serdecznie dziękuję za wczorajszą obietnicę przesłania mi Pańskiej książki o antykomunizmie jeszcze przed drukiem!

    Zaszczyt to niemały, tylko proszę nie żartować z "recenzją". Ja znam swoje miejsce i swoje możliwości. :)
    A książkę i tak kupię, bo wolę czytać z kartek, niż z ekranu. I wtedy Panu napiszę jak mi się czytało.

    Ale o dedykację na wersji elektronicznej i tak pięknie proszę.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Paweł Chojecki,

    Nie powinniśmy się dziwić, że dla tych ludzi służalstwo wobec Putina, okupione rezygnacją z uprawnień państwa suwerennego jest postawą równie oczywistą, jak każda, która zapewnia „polityczny spokój” i namiestniczą wegetację.

    Z uwagą przeczytałem projekt ustawy o udziale zagranicznych funkcjonariuszy lub pracowników we wspólnych operacjach lub wspólnych działaniach ratowniczych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.
    To jest bezpośrednia kontynuacja działań podjętych tuż przed Euro2012. Chodzi o uchwaloną 15 września 2011 roku ustawę o wymianie informacji z organami ścigania państw członkowskich Unii Europejskiej.
    Podobnie też użyto formuły – wytrychu o „dostosowaniu prawa krajowego do unijnych standardów” oraz „wdrażaniu do polskiego systemu prawnego zasad wynikających z kilku decyzji ramowych Unii Europejskiej”. Tymczasem nawet tytuł ustawy o wymianie informacji miał niewiele wspólnego z jej treścią.
    Jej przepisy rozciągały procedury wymiany informacji o polskich obywatelach na organizacje międzynarodowe oraz państwa nie będące nawet członkami UE i pozwalały na całkowitą dowolność działań służb specjalnych w zakresie pozyskiwania takich danych.
    Po jej uchwaleniu najbardziej poufne informacje o obywatelach polskich mogą bez przeszkód trafić do takich państw jak: Chiny, Kuba, Rosja, Wietnam czy Białoruś.
    O tej ustawie pisałem we wrześniu 2011 roku w tekście "INFORMACJE BEZ GRANIC" -
    http://cogito.salon24.pl/345774,informacje-bez-granic

    Nie jestem więc zaskoczony, że obecnie uchwala się ustawę pozwalającą prowadzić działania na terytorium III RP "zagranicznym funkcjonariuszom lub pracownikom z państw niebędących członkami UE lub państw niestosujących dorobku Schengen".
    Ponieważ tzw. polskie służby nigdy nie służyły interesom państwa polskiego i jego obywateli -czemu nie dać wolnej ręki obcym agentom? Będą pomocni w tropieniu "środowisk nacjonalistycznych" i "prawicowych terrorystów".

    Pozdrawiam


    OdpowiedzUsuń
  7. świetnie, ze Pan się tym zajął

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Panu. Tym tematem zajmuję się od blisko dwóch lat i poświęciłem mu wiele tekstów.

      Usuń
    2. Szanowny Panie!

      Wiem: ale nie miałem czasu wszystkiego prześledzić. Pan ma naprawdę niezły poziom - w Polsce rzadko niestety spotykany - jeśli chodzi o analizę kwestii strategicznych politycznie - sam podłapałem niejedno od Pana (choć zastrzegam - ze nie bezkrytycznie, bo odnośnie pewnych spraw pozwalam sobie zachować nieco odmienne punkt widzenia, jako Pański czytelnik).
      W kwestiach obronności i polityki międzynarodowej jest generalnie bardzo źle. Osobiście mam jeszcze gorsze (albo Pan po prostu grzeczniej je formułuje)opinie o polskiej generalicji, a zwłaszcza Sztabie Generalnym i ekipie z Belwederu. Uważam ich - po prostu i zwyczajnie i mogę to uzasadnić - za idiotów. Pański tekst wskazuje, że nie jestem sam w takich odczuciach.
      Polska doktrynna obronna nie jest trudna do wypracowania - łącznie
      ze wskazaniem finansowania. Niech tę ostatnią kwestię zilustruje jeden tylko przykład: za wysłane przez Rudego dla ratowania Grecji 7 lmld euro można przy obecnych cenach (1,6 mld zł za sztukę) kupić kilkanaście okrętów podwodnych klasy Scorpene albo Gotland. Moglibyśmy zatem od ręki zbudować flotę podwodną kończącą właściwie rolę rosyjskiej floty bałtyckiej, a także umożliwiającą potężne osłabienie Rosji (blokada handlu bałtyckiego niezalezna od Nato) w przypadku wojny. To tylko jeden przykład.


      Pozostaję z szacunkiem

      Usuń
    3. Wojciech Miara,

      Do podanego przez Pana przykładu dorzucę jeszcze jeden konkret. Obok kosmicznego (choć zasadnego z punktu widzenia rosyjskich interesów) pomysłu budowy "polskiej tarczy antyrakietowej”, pojawił się projekt „modernizacji sił powietrznych”, a w jego ramach koncepcja zastąpienia wysłużonych samolotów Su-22 innymi samolotami lub przejęcia części ich zadań przez bezzałogowe statki powietrzne, tzw. drony. MON planuje nabyć 41 zestawów tych maszyn, a także dwa zestawy samolotów posiadających uzbrojenie zbliżone do amerykańskich dronów MQ-1 Predator.
      Po wyjawieniu tego projektu wielu ekspertów zaczęło się zastanawiać – po co armii, która planuje wycofanie wojsk z misji zagranicznych potrzebne będą samoloty bezzałogowe i jaki jest sens inwestowania ogromnych pieniędzy (kontrakt może opiewać na ponad miliard USD) w tak specjalistyczny sprzęt?
      Zwracałem już uwagę, że odpowiedź na to pytanie kryje się w strategii realizowanej przez "sojusznicze" armie, z którymi władze III RP podjęły szeroką współpracę po roku 2010. Chodzi oczywiście o armię rosyjską, chińską i białoruską. Prócz aspektu militarnego, ważne jest również to, że aparatura instalowana na dronach pozwala na prowadzenie dokładnej obserwacji dowolnego terenu oraz wykonywanie tysięcy precyzyjnych zdjęć i służy tym reżimom do inwigilacji opozycji, w tym monitorowania manifestacji i protestów.
      Kto chciałbym lepiej zrozumieć uzasadnienie takiego wyboru (podjętego rzekomo samodzielnie przez rząd Tuska), powinien też przeczytać wywiad z gen.Koziejem z roku 2002, zatytułowany "Lepiej kupić samoloty bezzałogowe" - http://www.rmf24.pl/ekonomia/news-koziej-lepiej-kupic-samoloty-bezzalogowe,nId,113089
      Zawarte tam stwierdzenia mogą świadczyć, że w istocie nie chodzi o rzeczywiste potrzeby polskiej armii i gwarancje naszego bezpieczeństwa, ale o realizację (po 10 latach) autorskiego pomysłu szefa BBN.


      Pozdrawiam Pana

      Usuń
    4. Pamiętam dobrze Pański tekst o dronach.

      Usuń
  8. Pani Urszulo,

    Niestety, nie jest to tak oczywiste, bo wszyscy politycy (bez wyjątku) oraz ludzie piszący o sprawach bezpieczeństwa, traktują produkty SPBN ze śmiertelną powagą.
    To są rzeczy poważne, jednak nie z powodu "doniosłości" prac "wybitnych polskich ekspertów i instytucji zajmujących się sprawami bezpieczeństwa”, lecz z uwagi na zagrożenie kryjące się za tym bełkotem. Nakreśliłem je w kilku ostatnich zdaniach. Taktyka działania gen.Kozieja i środowiska Belwederu przypomina tu sytuację ze znanej nam bajki Andersena o szatach cesarza.
    Tam przecież - "Oszuści ustawili warsztaty tkackie, udawali, że pracują, ale nie mieli nic na warsztatach. Zażądali od razu najdroższych jedwabi i najwspanialszego złota; chowali je do własnej kieszeni i pracowali przy pustych warsztatach".
    Trzeba było dopiero krzyku, że "cesarz jest nagi", by gawiedź zrozumiała, że padła ofiarą oszustwa.
    Jeśli przedmiotem takich działań jest bezpieczeństwo narodowe, powinniśmy zdawać sobie sprawę z wagi zagrożenia.

    O tym, że Kancelaria Komorowskiego i BBN zrezygnowały z ochrony BOR-u i wynajęły prywatne firmy, pisałem już na twitterze.
    Dwie rzeczy wydają się pewne. Po pierwsze - takie działanie podczas kadencji prezydenta Kaczyńskiego, wywołałoby kilkutygodniową histerię i medialny jazgot funkcjonariuszy oskarżających prezydenta o brak zaufania do organów państwa i szastanie publicznymi pieniędzmi. Po drugie - obecny lokator Belwederu może obawiać się, że BOR dowie się zbyt wiele o tym co dzieje się w pomieszczeniach pałacu (w tym, kto odwiedza Komorowskiego), ale też może nie mieć za grosz zaufania do służby pana Janickiego. Obie przesłanki mogą występować łącznie.

    Raz jeszcze dziękuję Pani za wyśmienity komentarz pod poprzednim tekstem :)

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  9. Problem obronności to klucz to wszystkiego w budowaniu jakiejkolwiek realnej strategii politycznej dla Polski. Tu nie Irlandia: w Europie Centralnej nie ma miejsca na przyjazne, spokojne i nieudolne państwa. Albo będzie tu Rzym, albo my będziemy wiecznie Wercyngetoryks-owali. Ale Rzymu nie da się zbudować w obecnych warunkach.
    Belweder oczywiście świadomie-moim zdaniem-zatruwa kwestie obronności. Natomiast tragiczny jest poziom rozważań na ten temat nawet w sferze publicystyki dobrej woli, niestety. Wojsko nasze intelektualnie leży - tzn. jest niezdolne do wypracowywania jakichkolwiek doktryn poza ćwiczenia taktycznej obrony (a i to niezbyt dobrze). Społeczeństwo nasze z wyjątkiem 35% opozycji do RP OS uważa militaryzm za kwestie obciążajacą ich sumienia i kieszenie, a nade wszystko głowy.
    Tragedią jest więc, że dzieje się to w sytuacji, w której Polska ma - przynajmniej materialnie - wszystkie potrzebne środki do zbudowania potężnej armii konwencjonalnej, zdolnej do samodzielnego złamania jakiejkolwiek ofensywy konwencjonalnej ze strony Rosji w Europie Środkowej. Sadzę, że przy odpowiednim nastawianiu można by zbudować także środki ludzkie.
    Bardzo ważny temat i oby Pan Aleksander Ścios jak najczęściej publikował w tym kierunku.

    Pozdrawiam

    (Wojciech Miara = dawny Mocny102)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wojciech Miara,

    Poruszył Pan ważną sprawę, pisząc, że "Belweder (...)zatruwa kwestie obronności". To jest - jak Pan trafnie zauważył - efekt niskiego poziomu publicystyki z zakresu bezpieczeństwa ( a zatem małej świadomości społecznej) oraz pewnej niechęci środowisk opozycyjnych do zajmowania się sprawami obronności.
    Sam odczułem, że artykuły na taki temat nie cieszą się powodzeniem, są uznawane za nazbyt trudne i nieciekawe.
    Tę sytuację wykorzystują ludzie "ludowego wojska" oraz byli funkcjonariusze bezpieki, kreując się na znawców i ekspertów ds. bezpieczeństwa. Tak dzieje się od ponad dwudziestu lat, ale od kilku lat proces ten nabrał cech powszechności. Biorąc pod uwagę istnienie różnych gremiów, stowarzyszeń i związków, zarządzanych przez ludzi "minionej epoki" można mówić wręcz o zawłaszczeniu całego obszaru spraw obronności i bezpieczeństwa III RP.
    Mało kto zadaje sobie pytanie - jak ludzie służący przez lata okupantowi, rzecznicy obcych interesów i prześladowcy polskiego społeczeństwa, mogą być ekspertami wolnego państwa i gwarantami długofalowej strategii narodowej? Nasuwają się tylko dwie odpowiedzi - albo to państwo nie jest wolne i niepodległe i dlatego akceptuje takie postaci, albo ci ludzie są oszustami.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Panie,
      "Sam odczułem, że artykuły na taki temat nie cieszą się powodzeniem, są uznawane za nazbyt trudne i nieciekawe"
      - ale przez kogo są tak odbierane Pańskim zdaniem: szeroka publikę czy "specjalistów": dziennikarzy i polityków?
      Trzeba pamiętać, że większość polityków prawicy to ludzie którzy jutro mogliby być w PO, ich główną troską jest zapewnienie sobie socjalu w Sejmie i okolicy, a przyczyną tego stanu miernota zawodowa. Stąd trudno wymagać, by chcieli oni wysilać umysł na kwestie inne niż proste fajerwerki socjalne, a problematyka obronności wymaga przynajmniej zapoznania się z podstawami wiedzy technicznej, taktycznej i strategicznej oraz finansów - co boli w mózgu. A jeszcze mieć własne zdanie? O ileż łatwiej klepać o "wiedzy eksperckiej" - i stąd jej zawłaszczenie przez pajaców z dawnego układu, o którym Pan mówi. Publicyści zaś dopiero w ostatnim czasie (od Gruzji) zaczęli się nad tym zastanawiać, stad ich praca jest w stadium raczkowania, a i tych piszących z jakimś sensem niewielu.
      Ale nie szkodzi - gdy Einstaina chciano ośmieszyć wobec jego twierdzenia, że atom jest podzielny, zebrano bandę tytulatów, którzy wydali jakiś długi tekst o niepodzielności atomu. ALbert E. odpowiedział: gdyby mieli rację wystarczyłby jeden. I tak samo tutaj: racja jest po stronie zainteresowanych doktryną strategii obronnej, a że przeczyta to niewielu? Tylko na początku. A poza tym, tych niewielu, którzy Pana przeczytają w tym zakresie, to mniej więcej ci, którzy mają/będą mieli coś do powiedzenia w tym kraju o tej kwestii, od której Polacy i tak nie uciekną: bo dogoni ich w ciągu najbliższych lat.


      Pozostaję z szacunkiem

      Usuń
    2. Szanowny Panie,

      Po części są to postawy usprawiedliwione, bo łatwiej rozprawiać na tematy podsuwane przez ośrodki propagandy (nadciąga kolejny z osobą jakiegoś nieszczęśnika w roli głównej) niż czytać o sprawach bezpieczeństwa. Problemem jest też język - czy o takich tematach pisać lekko i przystępnie, ryzykują uproszczenia i pewną trywializację, czy sięgnąć po język bardziej hermetyczny, operować cytatami i konkretami. Jeśli mamy do czynienia z czymś pokroju owego Przeglądu, rzecz jest tym trudniejsza.
      Ma Pan natomiast rację, że ta tematyka "dopadnie" każdego Polaka - czy sobie tego życzy, czy nie. Z dzisiejszych tematów, które tak zaprzątają uwagę prawej strony, nic nie pozostanie. Skutki "analiz" powstałych w ramach SPBN odczujemy wszyscy.



      Usuń
  11. Panie Aleksandrze,

    A tak Bogiem, a prawdą - to czy my mamy jeszcze jakieś wojsko?
    Nie mam w tej chwili głowy do sprawdzania, ale tak mi się przypomina,
    że na 1 generała (oficera), przypada w WP tylko 1,2 żołnierza.
    Gdyby i to okazało się prawdą - to nawet szkoda gadać o tym...

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo,

      Trzeba dać odpór tym podejrzeniom. Po względem "ugenerałowienia" jesteśmy w czołówce. Na niecałe 100 tys. żołnierzy przypada 119 generałów, co daje jednego generała na ok. 840 żołnierzy.
      To jest słuszna koncepcja, bo we wrażej armii amerykańskiej, która liczy 1,4 mln żołnierzy, jest zaledwie 40 generałów. Łatwo zrozumieć, że pod tym względem wyprzedzamy imperialistów i wykazujemy znacznie lepsze wskaźniki.
      Koncepcja jest tym słuszniejsza, że armia burżuazyjnej II Rzeczpospolitej liczyła w roku 1939 1,2 mln żołnierzy i miała 97 generałów ( jeden na 12 371 żołnierzy), a - jak wiadomo, przegrała wojnę z Hitlerem i Stalinem. Płynie z tego wniosek, że "ugenerałowienie" armii może mieć wpływ na zdolności bojowe wojska. Nie od dziś wiadomo, że nic tak nie mobilizuje szarego żołnierza, jak widok gości z lampasami na pierwszej linii.

      Pozdrawiam serdecznie


      Usuń
    2. Pomyślałam o tym samym Pani Urszulo...

      Czytając te eksperckie cytaty odczuwa się nudności.
      Poza TYM MIEJSCEM nie zauważyłam żadnej 'debaty społecznej
      o sprawach bezpieczeństwa narodowego'.

      Mogę w kwestii bezpieczeństwa wypowiedziec się jako antyekspert.
      Krótko.Ten dokument może pełnic rolę papieru toaletowego.

      Pozdrawiam serdecznie
      Barbara L.



      Usuń
  12. W belwederskim dokumencie nie ma w zasadzie żadnej głębszej analizy.To tylko pla,pla,pla..
    Komentarze ze Stratforu to jedno,ale fakty dotyczące relokacji amerykańskich wojsk to drugie.No ale dla gen.Kozieja takie drobiazgi jak budowa nowej gigantycznej bazy USA w Port Darwin czy plany wojny powietrzno-morskiej na Pacyfiku nie mają znaczenia.Zwłaszcza w kontekście zapowiadanej i realizowanej
    redukcji amerykańskiego potencjału w Europie.Albo zaniepokojenie państw skandynawskich militaryzacją Bałtyku i Morza Arktycznego i w związku z tym szukanie sojusznika w Wielkiej Brytanii.Kto by sobie zawracał głowę takimi duperelami.

    aquirre

    OdpowiedzUsuń
  13. Panie Aleksandrze Ścios,

    SPBN, przejęcie głównych stanowisk dowódczych przez trepów szkolonych w b.ZSRR,Smoleńsk powoduje że nie możemy być poważnie traktowani przez prezydium NATO. Sam Pakt Atlantycki jak słusznie Pan sygnalizuje zdaje się być w głębokim kryzysie. Członkowie sprzedają technologię stronie, która legła u postaw stworzenia sojuszu, Niemcy I Francja wypychają USA z Europy, same USA dokonują reorientacji na obszar pacyficzny i szukają Rosyjskiego partnerstwo w rozwiązywaniu problemów Bliskiego Wschodu (logika resetu). Nota bene w tym kontekście znamienna jest sposób prokuratora Pasionka jako osoby która kontaktuje się ze służbami „obcego mocarstwa”.

    W świetle powyższego na ile ocenia Pan szanse realizację scenariusza Unii Euroazjatyckiej? Czy możemy zakładać że nasz ośrodek prezydencki wliczając BBN próbuje odgrywać rolę pośrednika tego ewentualnego porozumienia, choć de facto kluczowa będzie ostateczna postaw a Niemiec. Czyli tak jak rozumiem możliwe opcje naszego zachodniego sąsiada - zachowujemy status quo bądź skłaniamy się w stronę Unii Euroazjatyckiej zgodnie z kierunkiem interesów ekonomicznych pociągając za sobą europejskich partnerów?

    Szelma Onufury

    OdpowiedzUsuń
  14. "Wizyta u Bronisława Komorowskiego, wg oficjalnych komunikatów kancelarii prezydenckiej, miała charakter kurtuazyjny z apelem o zwrot wraku tupolewa. Chociaż, moim zdaniem, dla prezydenta, historyka z wykształcenia i chełpiącego się szlacheckim pochodzeniem, spotkanie z Siergiejem Naryszkinem, powinno być szalenie intrygujące."(!?)
    "Zwłaszcza, że przewodniczący Dumy Państwowej, poza dziejami swego znakomitego rodu, miał wiele interesujących rzeczy Polsce do zakomunikowania, np. to, że 2015 rok został ogłoszony Rokiem Polski w Rosji i Rokiem Rosji w Polsce. Rosjanie zakładają, że będzie on przełomowym na drodze zbliżenia Rosjan i Polaków i rozpoczęli solidne przygotowania. Przedstawiciele izb wyższych parlamentów Rosji i Polski pracują wspólnie nad organizacją Forum Regionów Rosji i Polski, które odbędzie się w połowie maja w Kazaniu i będzie poświęcone rozwojowi kultury i edukacji.
    Ale o tym ani w oficjalnych komunikatach władz polskich, ani w mediach – nie ma ani słowa. Jest o wraku i aktach spraw sprzed dziesiątków lat."

    http://polish.ruvr.ru/2013_02_01/Polska-Rosja-brak-rownowagi/

    Wykluczony

    OdpowiedzUsuń
  15. aquirre,

    Myślę, że przytoczone przez Pana fakty są jednak brane pod uwagę, a redukcja amerykańskiego potencjału w Europie jest witana w środowisku Belwederu wręcz entuzjastycznie. Podobnie jak wszelkie procesy dezintegracyjne w NATO.
    Omawiany w moim tekście dokument jest wprawdzie zbiorem bełkotliwych dywagacji, to jednak istnieją wcześniejsze opracowania SPBN, w których te kwestie zostały jasno przedstawione.
    W ekspertyzie autorstwa prof. dr hab. Ryszarda Zięby i dr hab. Justyny Zając zatytułowanej „Budowa zintegrowanego systemu bezpieczeństwa narodowego Polski” znajduje się rozdział – „Rekomendacje dla priorytetów i zadań polityki bezpieczeństwa w perspektywie średnioterminowej (2010–2020)”. Możemy tam przeczytać:

    - „Redefinicji wymaga dotychczasowa teza polityki polskiej, mocno opowiadająca się za dalszym rozszerzaniem NATO. Zgodnie z komunikatem przyjętym na szczycie Sojuszu w Bukareszcie w kwietniu 2008 r. (pod naciskiem USA i Polski), w przyszłości do NATO powinny być przyjęte Ukraina i Gruzja. W czerwcu br. przywódcy Ukrainy jasno oświadczyli, że rezygnują ze starań o przystąpienie do Sojuszu. Niestabilność wewnętrzna w Gruzji i konfliktowe stosunki tego państwa z Rosją raczej eliminują go z grupy kandydatów do NATO. Oznacza to, że rewizji wymaga stanowisko Polski w sprawie wschodniego rozszerzenia, tym bardziej, że w raporcie Grupy Mędrców znalazła się teza, że rozwijanie partnerstwa z Rosją jest gwarancją bezpieczeństwa w regionie euroatlantyckim. Pozostaje więc ewentualny południowo-wschodni kierunek rozszerzania NATO, o kolejne państwa postjugosłowiańskie.”
    „Powrót do idei ściślejszej współpracy w ramach OBWE; instytucja ta jest doskonałym forum dialogu i konsultacji z krajami pozostającymi poza UE i NATO: Rosją oraz innymi państwami poradzieckimi. Może służyć jako instrument kształtowania europejskiego bezpieczeństwa kooperatywnego; o działania na rzecz normalizacji i rozwoju stosunków z Federacją Rosyjską; będzie to nie tylko umacniać bezpieczeństwo Polski, ale również wzmacniać jej pozycję w UE i NATO;
    Stosunki ze Stanami Zjednoczonymi powinny nadal odgrywać istotną rolę w polskiej polityce bezpieczeństwa, choć należy odejść od polityki bezwarunkowego, a wręcz bezrefleksyjnego popierania wszystkich działań tego mocarstwa. Polityka Polski w tym względzie winna mieć wyraźne odniesienie do własnych interesów, a nie nosić znamiona strategii bandwagoning.”

    Zasadniczą cechą wszystkich rekomendacji powstałych w ramach SPBN jest postulat - nie drażnić Rosji, ze współpracy z nią uczynić podstawę naszego bezpieczeństwa. Dlatego pseudonaukowy bełkot owych "głównych ustaleń i rekomendacji" traktuję jako zasłonę dla bardzo groźnych rozwiązań legislacyjnych.



    OdpowiedzUsuń
  16. Szelma Onufury,

    Proszę zauważyć, że Rosjanie doskonale wiedzą, iż scenariusz tworzenia Unii Euroazjatyckiej jest odbierany przez USA jako bardzo poważne i realne zagrożenie.
    W grudniu ub.r dała temu wyraz Hilary Clinton, oświadczając wprost, że Stany Zjednoczone będą sprzeciwiać się procesowi integracji w przestrzeni postsowieckiej, oceniają go jako próbę odbudowania ZSRR. Rosja zareagowała na te słowa wypowiedzią przewodniczącego Komitetu Dumy Państwowej ds. Wspólnoty Niepodległych Państw Leonida Słuckiego, który oświadczył, że "Oświadczenie sekretarz stanu Stanów Zjednoczonych Hillary Clinton o zamiarze Waszyngtonu przeciwdziałania procesom integracyjnym w przestrzeni postsowieckiej może wywoływać jedynie współczucie".
    Myślę, że zdając sobie sprawę z takiej reakcji USA, Rosja będzie odtąd rozgrywać kwestię integracji jako rodzaj politycznego straszaka, traktując ją również jako narzędzie szantażu. Prawdziwym celem polityki Putina nie jest bowiem zjednoczenie z Białorusią, Kazachstanem czy nawet Ukrainą, ale ekonomiczny i polityczny podbój Europy. To po nią wyciąga łapy. Tak jak czynił to Stalin i jego następcy.
    Budowa Unii Euroazjatyckiej nie zapewni Rosji nowych technologii, nowych inwestycji i pieniędzy. Bez nich zaś, Rosja skazana jest na zagładę. Tylko "wyważenie drzwi do Europy" może uratować reżim Putina. Dlatego priorytetem było otwarcie granicy z obwodem kaliningradzkim, wejście do WTO oraz dążenie do zniesienia ograniczeń wizowych. W tych sprawach III RP odegrała rolę rosyjskiego konia trojańskiego, a cała tzw. prezydencja w UE była podporządkowana celom Moskwy.
    Z pewnością Rosja nie zrezygnuje z odbudowy ZSRR, czy odzyskania wpływów w państwach Bloku Wschodniego. Jest to jednak tylko jeden ze środków do celu.
    Po raz kolejny możemy obserwować skuteczność strategii podstępu i dezinformacji, o której pisał Anatolij Golicyn. Rosja osiągnęła już stan, w którym państwa "wolnego świata" uwierzyły w "śmierć komunizmu" i dla własnego spokoju przyjęły, że stała się ona państwem demokratycznym (choć ułomnym).
    Teraz przychodzi czas na odbudowę stanu posiadania i sięganie po zasobną (acz bezbronną) Europę. Przyjdzie to tym łatwiej, że Rosja - o czym świadczy przykład III RP, nigdy nie utraciła wpływów w Europie Wschodniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdziwym celem polityki Putina nie jest bowiem zjednoczenie z Białorusią, Kazachstanem czy nawet Ukrainą, ale ekonomiczny i polityczny podbój Europy. To po nią wyciąga łapy.

      Mówienie o integracji przestrzeni sowieckiej może być właśnie zasłoną dymną do przykrycia ukrytej inwazji na Europę. Poza tym, "byłe" republiki sowieckie nigdy nie wyszły, z małymi wyjątkami, zpod wpływów "byłej" centrali w Moskwie. Ewentualne utworzenie Unii Eurazjatyckiej byłoby zatem jedynie legalizacją i uformalnieniem stanu faktycznego.

      Polecam też w tym kontekście analizę Piotra Maciążka: http://politykawschodnia.pl/index.php/2013/01/25/postimperialna-zaprawa/

      Poza tym, kolejnym priorytetem polityki Moskwy jest strategiczny sojusz z komunistycznymi Chinami (którym to problemem próbuję się zająć u siebie na blogu).

      Usuń
    2. Jaszczur,

      Ciekawe, że Rosja już niespecjalnie ukrywa istnienie sojuszu z Chinami. Jak Pan na pewno wie, przez lata prowadzono politykę obliczoną na wywołanie wrażenia rzekomego rozłamu chińsko-sowieckiego. Umożliwiło to tym dwóm komunistycznym państwom prowadzenie podwójnej polityki zagranicznej, niedostrzegalnej dla państw Zachodu choć ściśle skoordynowanej. Na tym polegała klasyczna "strategia nożyczek", o której pisał Golicyn.
      Obecna współpraca polityczna, a głównie militarna, kładzie kres tej długoletniej strategii. Jest to niepokojące, bo może sugerować, że otwarty sojusz rosyjsko-chiński to zapowiedź przejścia do agresywnej ofensywy.

      Pozdrawiam

      Usuń
    3. "W tych sprawach III RP odegrała rolę rosyjskiego konia trojańskiego, a cała tzw. prezydencja w UE była podporządkowana celom Moskwy."

      Trzeba tu dodać, że ten "koń trojański Moskwy" nie działał wbrew woli Niemiec, a projekty współpracy wojskowej np. Niemiec i Francji z Moskwą(i konkretne transakcje jak te z Francuskimi okrętami klasy Mistral czy porozumienie rosyjsko-niemieckie o budowie nowoczesnego centrum szkolenia bojowego na bazie największego w Europie poligonu armii rosyjskiej w podmoskiewskim Mulino), to potwierdzają. Przypomina to podobne działania niemiecko - radzieckie z przed II WS.
      Dodajmy do tego to, że po 10.04.2010 roku, rząd D.Tuska i B.Komorowski podporządkowali się interesom USA i Izraela.

      Podczas pobytu Prezydenta Komorowskiego w Waszyngtonie w dniu 8 grudnia 2010 roku, na zaproszenie Prezydenta Baracka Obamy, wystosowane podczas szczytu NATO w Lizbonie (choć z braku zainteresowania tą wizytą przez amerykańskie media, można wnioskować, że został tam po prostu wezwany do raportu), padły z jego strony znamienne słowa podczas konferencji prasowej, gdy w odpowiedzi Obamie, który dziękował Polsce za poparcie układu START II(niekorzystnego dla USA, a bardzo korzystnego dla Rosji) Komorowski powiedział:

      "Jeśli mamy razem iść na wielkie polowanie, to najpierw musimy mieć pewność, że nasz dom, nasze kobiety, nasze dzieci są bezpieczne.Wtedy też lepiej się poluje."

      Reakcje mediów w Polsce, np. GW:

      „Polskie media potraktowały to infantylnie,Niektórzy oburzali się, że nasz prezydent uważa wyprawy do Iraku i Afganistanu za krwawe polowania na tubylców. Nowoczesne polskie kobiety podniosły larum, że nie są własnością mężów, nie czekają na nich przy kominku z gromadką dziatek i w ogóle nie potrzebują opieki żadnych samców. Seksistowskie uwagi prezydenta uznały za upokarzający policzek, tym boleśniejszy, że wymierzony publicznie, na oczach całego świata, w Gabinecie Owalnym Białego Domu.”

      Więcej... http://wyborcza.pl/1,76842,8806006,Ameryka_ma_nas_w_nosie.html#ixzz1tvCJI2HP

      Usuń
    4. @Aleksander Ścios,

      Ciekawe, że Rosja już niespecjalnie ukrywa istnienie sojuszu z Chinami.

      Niespecjalnie ukrywa i rzadko dezinformuje o konflikcie. Ostatnim przykładem jest słynny "manifest" Karaganowa, w którym "Związek Europy i Rosji" miałby być przeciwwagą dla Chin. Następnie postuluje utworzenie "Dyrektoriatu Światowego" złożonego właśnie z Chin i Rosji Sowieckiej. Co znamienne w tym, o czym Pan pisze, tezy przez lata lansowane przez sowieckich i chrlowskich dezinformatorów są powtarzane przez zachodnich analityków i polityków. Można zatem powiedzieć, że świat zachodni niejako sam się dezinformuje i oszukuje.

      Obecna współpraca polityczna, a głównie militarna, kładzie kres tej długoletniej strategii. Jest to niepokojące, bo może sugerować, że otwarty sojusz rosyjsko-chiński to zapowiedź przejścia do agresywnej ofensywy.

      Tak. Wystarczy rzucić okiem choćby na to, jakie były tematy spotkań czynników rządzących obu państw i na jakim szczeblu się one odbywały. W 2009 roku podczas wizyty Putina w ChRL podpisano szereg dwustronnych porozumień politycznych, wojskowych i gospodarczych. Moskwa i Pekin mają m.in. wzajemnie koordynować politykę wojskową, np. informować drugą stronę m.in. o ruchach wojsk na Dalekim Wschodzie czy wystrzeleniach pocisków balistycznych. Sowieckie kompanie wydobywcze mają zaopatrywać w ropę i gaz ChRL, która z kolei ma unowocześnić infrastrukturę przesyłową na terenie Syberii i Dalekiego Wschodu.

      Po ostatnich „wyborach” w Rosji Sowieckiej, celem pierwszej zagranicznej wizyty „nowego” prezydenta Putina był Pekin, gdzie wziął on udział w szczycie SCO. Towarzysze z Moskwy i Pekinu zobowiązali się do zacieśnienia współpracy w ramach SCO, BRIC, G-20 i ONZ oraz wzajemnego sojuszu, zarówno na poziomie politycznym, wojskowym i ekonomicznym. [...]

      Podobnie było po mianowaniu nowego ministra obrony FR: pierwszą wizytę Siergiej Szojgu (typowany na sukcesora Putina) odbył do ChRL, gdzie wziął udział w siedemnastym posiedzeniu Chińsko-Rosyjskiej Międzyrządowej Komisji ds. Współpracy Wojskowo-Technologicznej i spotkał się ze starą i nową wierchuszką KPCh, m.in. z Zastępcą Przewodniczącego Centralnego Komitetu Wojskowego KC KPCh. Na spotkaniu tym także padły zapewnienia o stałości i zacieśnianiu sojuszu Moskwa-Pekin.
      Niestety pominąłem manewry SCO czy deklaracje tej organizacji o wsparciu assadowskiej Syrii (gdzie - wiele na to wskazuje - ma miejsce sowiecka "bratnia pomoc").

      Pozdrawiam również

      Usuń
    5. cd.

      Otwarta ofensywa sojuszu Moskwa-Pekin już ma miejsce. A jeśli państwa zachodnie będą kontynuować politykę resetu czy to wobec Rosji Sowieckiej, czy CHRL, to całkiem realnym zagrożeniem, i to globalnym, jest - jak to określił Aleksandr Dugin - "Światowe Imperium Eurazjatyckie" pod wodzą Moskwy i Pekinu.

      Usuń
    6. Współpracę tę widać szczególnie w sferze militarnej. Jak dalece jest ona zaawansowana, niech świadczy fakt, że Rosja i Chiny zapowiedziały stworzenie wspólnego systemu obrony przeciwrakietowej - jako odpowiedzi na "amerykańskie zagrożenie".
      To efekt styczniowej podróży do Chin Nikołaja Patruszewa - sekretarza Rady Bezpieczeństwa FR.

      Usuń
    7. Panie Aleksandrze,

      Nie wiem, naprawdę nie wiem, dlaczego tak ważną informację przegapiłem i nie umieściłem w pierwotnej wersji tekstu. Właśnie uzupełniłem, także dziękuję Panu za przypomnienie.

      A współpracę czerwonego dwugłowego orła z czerwonym smokiem można porównać jedynie do symbiozy w świecie przyrody, gdzie kooperacja jest niezbędna dla jednego i drugiego.

      Usuń
  17. c.d.
    Gazeta Wyborcza też okazała swoją indolencję na tematy polityczne mówiąc, że Prezydent odnosi się do wypraw do Iraku(misja zakończona 4 października 2008 r) lub Afganistanu(misja w toku i naiwnym jest twierdzenie , że sformułowanie”„Jeśli mamy razem iść na wielkie polowanie…” mogłoby się odnosić do tej misji).
    Wyraźnie mówi w czasie przyszłym, czyli o wyprawie, która ma dopiero nastąpić.
    Komorowski powiedział też na wspomnianej wyżej konferencji prasowej, że: " Polska jest lojalnym sojusznikiem i wywiąże się z paragrafu 5 traktatu Północno Atlantyckiego. "

    W lutym (23-24.02.2011 rok) D.Tusk z rządem odwiedził Izrael, gdzie podpisał m. inn. umowę o współpracy wojskowej z Izraelem
    - efektem tej umowy były ćwiczenia naszych F-16 z lotnictwem Izraela na pustyni Negew(marzec 2012 rok)
    - dodatkowo trzeba tu wspomnieć o złożonym przez MON w 2012 roku, zamówieniu w USA na uzbrojenie do F-16, w tym na ciężkie bomby burzące, które raczej nie posłużą do obrony polskiej przestrzeni powietrznej. Zamówienie o wartości ok.0.5 mld$(ok. 1,5 mld PLN).
    - na początku czerwca lotnicy polskich Sił Powietrznych po raz pierwszy wzięli udział w elitarnych ćwiczeniach 'Red Flag' na Alasce. Ćwiczyli tam w warunkach zbliżonych do rzeczywistego pola walki
    Trzeba tu dodać też, ze w 2011 i w 2012 roku Polskie siły powietrzne nasiliły swój udział w przeróżnych ćwiczeniach i manewrach(do sprawdzenia na stronie internetowej PSP), co też dodatkowo potwierdzałoby przygotowania do udziału w misji wojennej PSP.
    - 25, 26.07.2012 roku, Minister ON Siemoniak z wizytą w Waszyngtonie:
    "Siemoniak z Panettą o Syrii, Afganistanie i współpracy wojskowej"
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/siemonia...
    - "Robert Kupiecki ma zostać nowym wiceszefem MON"
    http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-ro...
    Kupiecki ma być specem od kontaktów z USA i z NATO
    - doniesienia z UK:
    http://konflikty.wp.pl/kat,1020229,title...

    - 27.07.2012 roku, Polska wycofała swoich dyplomatów z Syrii(reprezentowali oni też interesy USA w Syrii)
    http://www.tvn24.pl/polska-zamknela-ambasade-w-damaszku-dyplomaci-opuscili-syrie,267462,s.html

    Ta intensywna współpraca Polski D.Tuska i B.Komorowskiego z USA i z Izraelem po 10.04.2010 roku, wskazywałaby na to, że zamach smoleński był uzgodniony z USA i z Niemcami w ramach porozumienia USA-Rosja.
    Tłumaczenia, że Tusk czynił coś, co byłoby sprzeczne w tamtym czasie z interesem USA, bez zgody USA, nie ma uzasadnienia w realnej polityce.
    Oczywiście, że USA gra z Rosją i każda ze stron chce wyciągnąć więcej korzyści dla siebie, a Rosja w tej grze chce przechytrzyć USA, co np. objawia się okresowym pogorszeniem stosunków. Liczy się jenak trend w dłuższej perspektywie.
    USA prowadzi politykę odcinania Chin od źródeł surowców na świecie, traktując Chiny jako największego przyszłościowego konkurenta i kieruje zainteresowanie Chin surowcami rosyjskiej Syberii, co powoduje z kolei parcie Rosji do UE i uzależnianie sobie UE politycznie i ekonomicznie(głównie poprzez dostawy surowców).
    Niektórzy analitycy przekonują, że w wielobiegunowym świecie , tylko dwa bieguny : USA i biegun Unii UE-Rosja, może w przyszłości być wystarczającą przeciwwagą dla Chin.

    OdpowiedzUsuń
  18. jksmwwms,

    Obawiam się, że ma Pan poważny problem z Ameryką. Rozumiem bowiem, że uznaje Pan ten kraj za sprawcę wszelkiego zła - również w odniesieniu do sytuacji w III RP.
    Cierpliwie zniosłem komentarze pod poprzednim tekstem, w tym ostatni, skierowany do pana Viilo. Udzieliłem Panu nawet kilku obszernych odpowiedzi, których i tak nie brał Pan pod uwagę.
    Obecnie napisał Pan opinię, która - w moim odczuciu, wyklucza poważne traktowanie Pańskich wywodów - "po 10.04.2010 roku, rząd D.Tuska i B.Komorowski podporządkowali się interesom USA i Izraela".
    Na "dowód" tego twierdzenia przytoczył Pan kilka zdarzeń i pozbawionych kontekstu wypowiedzi. W konkluzji padło zdanie - "Ta intensywna współpraca Polski D.Tuska i B.Komorowskiego z USA i z Izraelem po 10.04.2010 roku, wskazywałaby na to, że zamach smoleński był uzgodniony z USA i z Niemcami w ramach porozumienia USA-Rosja".
    Są to kompletne brednie, niemające żadnego uzasadnienia w faktach. Umowa gazowa z Rosją,rezygnacja z tarczy antyrakietowej, nowe sojusze militarne, sposób zastawienia pułapki smoleńskiej, współpraca na poziomie służb specjalnych, oddanie śledztwa Rosji, proces polsko-rosyjskiego "pojednania", podstawowe założenia nowej strategii bezpieczeństwa oraz setki innych zdarzeń -przeczą Pańskim twierdzeniom.
    Nie uważam za stosowne podejmować z nimi dyskusji, bo najwyraźniej traktuje Pan mój blog jako miejsce do głoszenia irracjonalnych i kłamliwych ocen, nie biorąc pod uwagę żadnych faktów (choćby zawartych w tym tekście i odpowiedziach). Proszę więc zapoznać się z ostatnim komentarzem Pani Urszuli spod poprzedniego tekstu, bo zawiera on właściwą odpowiedź na Pańskie dywagacje.
    Ponieważ pojawia się Pan na moim blogu pod kolejnym, "egzotycznym" nickiem, będę zobowiązany za zaniechanie dalszego komentowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Aleksandrze,

      Skądinąd polityka Obamy i jemu podobnych polityków to nic innego, jak krecia robota i zagrożenie nie tylko dla Polski, Europy Środkowo-Wschodniej czy Kaukazu. Nie mówiąc już o politycznej przeszłości Obamy czy Clintonów.

      Co nie zmienia faktu, że Pan o "egzotycznym nicku" bredzi jak potłuczony i powiela antyamerykańskie i antyizraelskie, uproszczone "cliche", które na dłuższą metę, w realu, prowadzą w objęcia towarzyszy z czerezwyczajki.

      Usuń
    2. Jaszczur,

      Od wielu lat negatywnie oceniam politykę Obamy i uważam, że jest to najgorszy prezydent USA, a efekty jego drugiej kadencji mogą się okazać tragiczne dla świata. Gra na izolację Izraela i polityka ustępstw wobec Rosji, którą obecnie wyartykułował Michael O'Hanlon z Brookings Institution - budują fatalną prognozę na przyszłość.
      Żadne zdarzenia nie uprawniają jednak do stawiania tak absurdalnych tez, jak ta iż "rząd D.Tuska i B.Komorowski podporządkowali się interesom USA i Izraela", a Ameryka uczestniczyła w spisku na życie polskiej elity. Powielanie takich bredni to gra w interesie rzeczywistych sprawców.

      Usuń
    3. Jaszczur,

      Z uwagą przeczytałem Pański ostatni tekst - "Pekin-Moskwa. Sojusz i miraż konfliktu" - http://jaszczur09.blogspot.com/2013/01/pekin-moskwa-sojusz-i-miraz-konfliktu.html i uważam, że jest wręcz wzorcową publikacją podsumowującą ten trudny temat.
      Tym chętniej pozwoliłem sobie dodać Pański blog do miejsc, które warto odwiedzić.

      Pozdrawiam

      Usuń
    4. Panie Aleksandrze,

      Czuję się zaszczycony, że w ten sposób zwrócił Pan uwagę na mojego skromnego bloga.

      Przeto dziękuję bardzo i pozdrawiam.

      Usuń
  19. Szanowny Panie Aleksandrze,

    Z duża satysfakcją przegladam toczacej się wymianie zdań.
    Jako laik nie bardzo mógłbym cokolwiek dodać, cieszę się jednak, że wśród komentatorów nie brak osób o znacznej wiedzy i co ważne - biorąc pod uwagę incydent z panem o nicku "jksmwwms" - czystych intencjach!
    Serdecznie pozdrawiam
    Zaścianek

    OdpowiedzUsuń
  20. Polska swoją siłę powinna budować na dobrobycie swoich obywateli... im więcej obywateli ma dostęp do środków do życia tym Polska silniejsza i odwrotnie.

    OdpowiedzUsuń
  21. " Rząd proponuje ustawę, która przenosi uprawnienia polskich funkcjonariuszy na funkcjonariuszy obcych państw."

    http://www.stefczyk.info/wiadomosci/polska/obce-sluzby-zaprowadza-porzadek,6616022119

    Wykluczony

    OdpowiedzUsuń
  22. .
    PREZYDENT CHCE WYLECIEĆ W KOSMOS!

    Czytam na Niezależnej i serce we mnie rośnie. Niestety, nie nasz.
    IRANU!!!

    Szanowna Niezależno!
    Nie wolno ludziom stwarzać złudnych nadziei :)))

    http://niezalezna.pl/38066-prezydent-chce-leciec-w-kosmos

    ============

    Pozdrawiam serdecznie, Panie Aleksandrze,
    czy napisze Pan coś o tej ustawie, linkowanej wyżej,
    a będącej de facto zgodą na "pokojową"
    interwencję Krassnoj Armii w Polsce?

    http://sejmometr.pl/sejm_druki/2202449

    wPOLITYCE


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak może Pani zauważyła brakuje tam punktu 9.

      To są te groźne dla społeczeństwa antyreżimowego-rozwiązania...

      Włos się na głowie jeży.

      Pozdrawiam

      Usuń
  23. .
    CUR.IOSUM

    Polska – Rosja: brak równowagi

    Zofia Bąbczyńska-Jelonek, (PODOBNO) ze Szczecina, red. internetowa Głosu Rossiji.

    "Czytając polskie gazety i czasopisma, czy też oglądając telewizję można dojść do wniosku, że główne relacje z Rosja to nieustępliwa walka Polski i wszelkich organów o zwrot resztek po rozbitym w Smoleńsku prawie 3 lata temu samolocie. Media nawet najdrobniejszą akcję polskich polityków w tej sprawie wynoszą na piedestał, nie zwracając przy tym najmniejszej uwagi na fakt, że te akcje najczęściej ośmieszają Polaków, którzy wrak rozbitego samolotu stawiają ponad prawem i rosyjskim, i międzynarodowym.

    Tak było m.in. niedawno w Brukseli, podczas tradycyjnych obrad komitetu ds. współpracy parlamentarnej UE-Rosja Parlamentu Europejskiego (PCC). W komisji tej znajduje się kilkoro polskich posłów i to oni, poza porządkiem obrad wymusili przyjęcie kuriozalnego „wezwania” adresowanego do władz Rosji: „Zobowiązana narastającymi wezwaniami do współpracy między Federacją Rosyjską oraz państwami członkowskimi Unii Europejskiej, Komisja Współpracy Parlamentarnej Unia-Rosja wzywa do natychmiastowego zakończenia śledztwa i zwrotu Polsce wraku samolotu, który rozbił się 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku, w którym zginął prezydent Polski i 95 innych osób”. Polskie media rozdmuchały ten nic nieznaczący epizod do rangi dyplomatycznego bez mała sukcesu.

    Wezwanie przeszło natomiast bez echa w końcowym komunikacie, jakie wydali wspólnie współprzewodniczący PCC – niemiecki socjalista z PE - Knut Fleckenstein i deputowany Dumy - Siergiej Żelezniak. W komunikacie podali, że: „(…) Komisja dąży do dalszego przyczyniania się do ułatwiania kontaktów międzyludzkich”. Obaj współprzewodniczący PCC uważają, bowiem, że „wniosek o zmianę umowy o ułatwieniach wizowych UE-Rosja będzie miał praktyczne znaczenie w tym zakresie”,wzywają „do przyspieszenia pracy na rzecz liberalizacji procedur a w przyszłości do pełnego uchylenia wiz w przypadku krótkoterminowych podróży obywateli Rosji i UE”; apelują też o „prowadzenie dialogu UE-Rosja, dot. migracji”.

    Notabene Siergiej Ławrow przypomniał następnego dnia w Moskwie, że „…wszystkie kwestie techniczne i prawne dotyczące zniesienia wiz między Rosją a Unię Europejską zostały już rozwiązane. Chodzi jedynie o decyzję polityczną”.

    Tego samego dnia, przypomniał też, na życzenie polskiej dziennikarki, że:

    - Zgodnie z obowiązującymi w naszym kraju przepisami, dopóki dochodzenie nie jest ostatecznie doprowadzone do końca, a sprawa nie została przekazana do sądu, dowody rzeczowe powinny znajdować się w dyspozycji śledczych.

    W całej tej sprawie najbardziej niedorzeczne są oczekiwania polskich posłów Parlamentu Europejskiego, w tym desygnowanych z PO, partii obecnie rządzącej koalicyjnie w Polsce oraz ich nieprzemyślane do końca naciski na władze Rosji, wzywające do ….łamania rosyjskiego prawa w imię partykularnych interesów polskich polityków. Problem w tym, że ani media, ani też polscy politycy, od prezydenta RP poczynając - nie mają świadomości tego faktu.

    ========================

    RUSKIE PRAWO UBER ALLES!

    Dobrze wam tak, podnóżki z Platformy, już was pryncypialnie gani byle " korespondentka z Polski".
    Która w drugiej części komentarza oddaje się adoracji na klęczkach - niejakiego Naryszkina!
    Warto przeczytać! :-)
    Można się zdrowo uśmiać, zwłaszcza jeżeli wie się co nieco o tej "bojarskiej arystokracji".

    http://polish.ruvr.ru/2013_02_01/Polska-Rosja-brak-rownowagi/

    OdpowiedzUsuń
  24. Za wPolityce,

    która, co tu dużo mówić...robi się coraz ciekawsza!

    Macierewicz: "Siła argumentów komisji Millera wynika wyłącznie z siły mediów oraz z siły rządu"

    wPolityce.pl: Organizatorzy Konferencji naukowej o katastrofie smoleńskiej na UKSW mówią, że na ich zaproszenie nie odpowiedzieli członkowie komisji Millera. Wie pan dlaczego?

    Antoni Macierewicz, szef Parlamentarnego Zespołu ds. zbadania przyczyn katastrofy TU-154 M z 10 kwietnia 2010 r.: Nie mnie sądzić, dlaczego ktoś podejmuje samobójczą decyzję. To ich wolny wybór. Nie wiem czemu uciekają od debaty, od skonfrontowania swojego stanowiska z naukowcami. Pewnie nie mają odwagi podjąć merytorycznej, transparentnej, spokojnej debaty. To kompromituje bezpośrednio pana Donalda Tuska, bo to są przecież jego przedstawiciele. To przecież pan premier zdecydował, że Jerzy Miller został szefem komisji badającej katastrofę. [...] Ze strony Zespołu Parlamentarnego będą występowali wyłącznie naukowcy i eksperci. Wyjątek zrobiono wyłącznie dla pana Laska, który jest politykiem obozu rządowego o statusie ministerialnym, jest bowiem przewodniczącym Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Pan Lasek woli jednak występować w sytuacjach dla siebie wygodniejszych, gdy jego partnerami są Monika Olejnik czy Adam Michnik. Gdy naprzeciw niego mieliby stanąć ludzie kompetentni: naukowcy, profesorowie, wówczas pan Lasek nie wyraża chęci wzięcia udziału w takiej rozmowie. To pokazuje sposób działania tego rządu, który od początku badania tragedii smoleńskiej ukrywał rzeczywiste działania, wprowadzał w błąd posłów i opinię publiczną. Przypomnijmy sobie wystąpienia Ewy Kopacz czy samego pana premiera. To ta sama polityka formułowania mętnych, nieprawdziwych, wypowiedzi i niechęć wobec możliwości zweryfikowania stanowiska. Łatwiej jest rozmawiać publicznie z psiejącym, prorządowym dziennikarzem niż przedyskutować problem z profesorem Biniendą czy Nowaczykiem. Gdy nie ma się argumentów na obronę nieprawdziwych tez i kłamliwych informacji najłatwiejsza jest ucieczka. Jeżeli członkowie komisji Millera nie zmienią zdania i nie pojawią się na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, będzie to dowód na ich kompromitację i na niemożność obrony głoszonych przez siebie tez. Siła ich argumentów wynika wyłącznie z siły rozgłośni radiowych i telewizyjnych oraz z siły rządu, a nie z siły badania. To skompromituje raport Millera w sposób ostateczny.

    Jeśli członkowie komisji Millera nie pojawią się na UKSW lektor ma odczytać fragmenty raportu, a obecni na konferencji naukowcy mają się do tych fragmentów odnieść. Wie pan jakie tezy naukowcy obalą? O czym będzie mowa?

    To jest w rękach organizatorów. Wiem, że organizatorzy, zapraszając naszych ekspertów powiedzieli, że ich kontrpartnerami będą eksperci rządowi. Jeśli jednak oni nie przyjdą, wówczas ich racje będą przedstawione na podstawie raportu komisji Millera. Swoją drogą eksperci zespołu parlamentarnego przygotowali cały szereg pytań do ekspertów komisji Millera. Wiem, na pewno, że padnie pytanie o dokument, jaki miał podpisać pan Lasek w lutym 2011 roku, stwierdzający, że nigdy nie badano wraku. Pod tym dokumentem podpisali się eksperci zespołu Millera. Takie samo stanowisko zajął pan Edmund Klich, który w swej książce napisał, że komisja nigdy nie badała wraku, bo to nie było potrzebne. Musi więc paść pytanie, czemu teraz eksperci twierdzą, że wrak badali, skoro w 2011 podpisali dokument, stwierdzający, że tak nie było. Musi też paść pytanie o to, czy znają jakąkolwiek katastrofę lotniczą, w której nie badano wraku. To co zrobiła komisja Millera, to praktyka wyjątkowa w historii lotnictwa.

    cdn

    OdpowiedzUsuń
  25. A czy może być mowa o krawędziach wraku. Profesor Binienda mówi w "GPC", że „Niezależnie od tego, czy kadłub upada obrócony do góry kołami, czy odwrotnie, nie jest możliwe, by ściany i sufit kadłuba zostały wywinięte tak, jak widać na zdjęciach wraku ze Smoleńska”. Tymczasem pan Lasek twierdził, że krawędzie nie były wywinięte.

    W raporcie pana Millera nie ma żadnej ekspertyzy z badania wraku, nie ma żadnego opisu badania wraku, nie ma diagnozy związanej z wrakiem. Jeśli ktoś twierdzi, że coś takiego zrobiono, wprowadza opinię publiczną w błąd. Przeczytałem raport Millera i nie ma tam żadnej ekspertyzy dotyczącej krawędzi wraku.


    Ja powołuję się na słowa Macieja Laska, tuż po opublikowaniu raportu Millera. Mówił on wówczas: „Są ślady wskazujące, jak się samolot niszczył. Członkowie Komisji analizowali uszkodzenia, krawędzie porozrywanych elementów To, jak wyglądał samolot, to był wynik jego rozcalania się po zderzeniu z ziemią. Zupełnie inaczej wyglądają szczątki samolotu po eksplozji. Wszystko jest powyginane na zewnątrz” („Fakt” – 31.07.2010.).

    Pan Lasek różne rzeczy mówi, ale to jest gołosłowie. Prawda jest inna. Kadłub samolotu ma wywinięte obie burty na zewnątrz. To widać gołym okiem. Może eksperci pokażą to jutro publiczności, tak, żeby wszyscy to zobaczyli. Pan Lasek wprowadza w błąd ludzi, którzy nie znają materiału faktograficznego. Na tym polega problem. Nie stawia się na merytoryczną dyskusją, a korzystając ze wsparcia rządu, którego jest przedstawicielem, mówi o rzeczach, które nie miały miejsca. Dlaczego tak robi? A dlaczego pani Kopacz mówiła, że o przekopaniu miejsca katastrofy na metr w głąb? Trudno to zrozumieć. Niech pan Lasek ma odwagę przyjść i pokazać niewygięte krawędzie.

    Rozmawiała Dorota Łosiewicz

    OdpowiedzUsuń
  26. Zaścianek,

    To wyłącznie zasługa zacnych Gości i ich komentarzy. Cieszę się,że pod tekstem znalazły się tak trafne refleksje.
    Dziękuję Panu i serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. Urszula Domyślna/Peter Wykluczony -

    O ustawę pytał już pan Paweł Chojecki, w komentarzu z 31 stycznia. Dobrze, że wzmianka na ten temat pojawiła się na portalu wPolityce. Myślę natomiast, że zapisy tej ustawy należy wiązać z szerszym zagrożeniem niż "zgoda na "pokojową" interwencję Krassnoj Armii w Polsce".
    Gdybyśmy żyli w normalnym państwie, w którym funkcjonują sprawne służby specjalne, taka ustawa nie wzbudziłaby zainteresowania i nie niosłaby dodatkowych zagrożeń. Byłaby wręcz potrzebna, bo ta sfera - działań funkcjonariuszy obcych służb, nie jest w ogóle uregulowana.
    Ponieważ III RP nie ma służb zdolnych zapewnić nasze bezpieczeństwo i jest państwem kompletnie zdezintegrowanym, a posiada niesprawny i całkowicie nieudolny rząd - ta ustawa musi budzić szereg wątpliwości i wywoływać pytania.
    Przede wszystkim - dlaczego proponuje się ją teraz i dlaczego pozwala ona na prowadzenie operacji specjalnych w tak szerokim zakresie? Dlaczego swoim zasięgiem obejmuje służby "państw niebędących członkami UE lub państw niestosujących dorobku Schengen" - co niesie możliwość działania na naszym terytorium np. służb chińskich czy izraelskich?
    Te - i wiele innych pytań powinna zadawać opozycja, bo regulacje zawarte w ustawie niosą szereg poważnych zagrożeń. Szczególnie w sytuacji państwa, które jest całkowicie bezbronne.
    W odpowiedzi udzielonej panu Chojeckiemu napisałem, że obcy agenci będą pomocni w tropieniu "środowisk nacjonalistycznych" i "prawicowych terrorystów". Myślę bowiem, że tę ustawę trzeba kojarzyć z wcześniejszymi regulacjami, a szczególnie z ustawą o wymianie informacji z organami ścigania państw członkowskich Unii Europejskiej.
    Przed kilkoma dniami unijna komisarz do spraw wewnętrznych Cecilia Malmstroem orzekła, że "największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa mieszkańców Unii Europejskiej są różne formy agresywnego ekstremizmu", wymieniając na pierwszym miejscu "skrajną prawicę albo skrajną lewicę, separatyzm i ekstremizm religijny". To jest trend bardzo mocny wśród lewackich euroidiotów i wciąż wzmacniany działaniami rosyjskiej dyplomacji na forum ONZ i OBWE.
    Również w ramach prezydenckiego SPBN, tzw. zagrożeniom terrorystycznym oraz zagrożeniom w cyberprzestrzeni, poświęcono najwięcej uwagi. Nie muszę chyba wyjaśniać, dlaczego są to hasła niezwykle przydatne dla grupy rządzącej Polską. Kombinacja operacyjna z "polskim Breivikiem" i nienawistny bełkot o "zagrożeniu prawicowym ekstremizmem" wyjaśniają intencje rządzących.
    Dopuszczenie funkcjonariuszy obcych służb do działań na terytorium III RP znakomicie ułatwi wykrywanie takich "zagrożeń" i uwiarygodni działania reżimu.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Pani Urszulo,

    Tekst, o który Pani pyta - "STRATEGIA ROZWOJU SYSTEMU BEZPIECZEŃSTWA NARODOWEGO RP 2012-2022" pochodzi z kwietnia ubiegłego roku. Podstawą wdrożenia tej strategii będą oczywiście "rekomendacje" powstałe w ramach SPBN. Ważne zatem, jak ów pseudonaukowy bełkot zostanie "zaimplementowany" w konkretnych ustawach i planach (w tym w
    planie reagowania obronnego RP).
    Zapis, na który zawraca Pani uwagę potwierdza tezę zawartą w moim tekście, iż "realny kształt strategii bezpieczeństwa będzie uzależniony od efektu prac legislacyjnych i zostanie zatwierdzony poza wzrokiem opinii publicznej".
    Proszę zwrócić uwagę, że wszystkie najważniejsze dokumenty wdrożeniowe nowej strategii (oznaczone jako cel operacyjny 2) pozostaną tajne. Pod tabelą znajduje się informacja - "Z uwagi na swój niejawny charakter dokumenty wdrożeniowe celu 2 będą wyłączone z rygoru zgodności z wymogami ustawy o zasadach prowadzenia polityki rozwoju".
    Nie mam wątpliwości, że rząd D.Tuska (czy ewentualny "rząd fachowców") będzie jedynie wykonawcą dyrektyw opracowanych w środowisku Belwederu. Tylko tam trzeba upatrywać rzeczywistych decydentów.
    Myślę, że opozycja jest świadoma tej sytuacji i związanych z nią zagrożeń. Może o tym świadczyć fakt, że na dzisiejsze rozmowy do BBN - "o planowanej reformie systemie kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi" wybrali się posłowie: Antoni Macierewicz i Marek Opioła.


    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  29. Panie Aleksandrze,

    ja jeszcze o projekcie ustawy "O udziale zagranicznych funkcjonariuszy lub pracowników we wspólnych operacjach lub wspólnych działaniach ratowniczych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej", która od 18 stycznia znajduje się w Sejmie.

    Dobrze, że wPolityce (p. Cywiński, p. Żaryn) wydają się pilotować tę sprawę, ale zadziwia mnie fakt, ze opozycja wydaje się nie być nią specjalnie przejęta. Poseł PiS, J. Zieliński wypowiada wprawdzie we wczorajszym wywiadzie dla 'wP' takie słowa:

    "Ta sprawa pachnie czymś bardzo niedobrym. To wskazuje, że polski rząd idzie za daleko. Działanie służb to jest sfera bardzo wrażliwa, jej się trzeba przyglądać, trzeba mieć nad nią kontrolę. Państwo nie może tak postępować, by ta dziedzina była poddana niekontrolowanej działalności służb z innych krajów. To jest kolejny krok do wyzbywania się suwerenności państwowych instytucji. Krok po kroku oddaje się uprawnienia w kolejnych sferach życia państwowego. Jeśli się komuś wydaje, że nie ma już państwa polskiego, tylko region w Unii Europejskiej, to nie powinien być w rządzie. Jeśli ta filozofia stała u podstaw tej ustawy to trzeba się temu mocno przeciwstawić."

    oraz

    "Warto zaznaczyć, że ustawa nie precyzuje, że chodzi jedynie o działanie policji obcego państwa w Polsce. Może więc chodzić również o regulacje dotyczące obecności obcych służb specjalnych. To byłoby niezmiernie groźne. Trzeba być bardzo ostrożnym, tego rządu trzeba pilnować, temu rządowi trzeba patrzeć na ręce. On najróżniejszymi drogami może wprowadzać obce interesy w Polsce."

    ale jednocześnie na pytanie redaktora:
    Co jeśli zobowiązania międzynarodowe zmuszają nas do wprowadzenia tych rozwiązań?

    odpowiada:

    "W tym obszarze można wprowadzać zmiany, ale tylko niegrożące pomieszaniem ról państwa, pomieszaniem ról naszych i obcych funkcjonariuszy. Jeśli jednak takie zmiany rzeczywiście wymuszane są na Polsce jakimiś regulacjami międzynarodowymi czy zobowiązaniami, to należy zweryfikować te zobowiązania i regulacje. Trzeba wyjaśnić tę sprawę, być może są inne możliwości rozwiązania tej sytuacji."

    http://wpolityce.pl/wydarzenia/46296-nasz-wywiad-zielinski-o-groznej-ustawie-jesli-sie-komus-wydaje-ze-nie-ma-juz-panstwa-polskiego-tylko-region-ue-to-nie-powinien-byc-w-rzadzie

    ====

    Czegoś tu nie rozumiem. Projekt leży od 3 tygodni w Sejmie, poseł wie, że "temu rządowi trzeba patrzeć na ręce", ale wygląda na to, że nic jeszcze nie uczyniono w tej sprawie. Opozycja wydaje się nie znać unijnych regulacji, o których mowa, zamierza się w nich dopiero "rozpatrzeć"! Co robią w takim razie na codzień rzesze "ekspertów", i po co siedzą w Brukseli opozycyjni europosłowie? Żeby facecje na blogach wypisywać, albo wdzięczyć się jak Szpak do Mrs Ashton - pseudonim: Baronowa?

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  30. I w tej samej sprawie, dzisiaj wPolityce - Wiesław Johann, prawnik, były sędzia TK:

    Jak Pan ocenia pomysł powstania tego projektu?


    "To jest kuriozum. Dla mnie to jest szokujący projekt. Co to ma być? Wzywanie bratniej pomocy, jak w było w 1956 na Węgrzech, czy w 1968 w Czechosłowacji? To jest jakieś głębokie nieporozumienie. To jest przecież oddanie kompetencji polskich organów w ręce funkcjonariuszy państwa obcego. Oni mają mieć ogromnie szerokie uprawnienia w Polsce. W mojej ocenie wprowadzenie tej ustawy to bezsens, nie wiem po co jest ten projekt. Polskie służby porządkowe muszą prosić o pomoc zza granicy? W jakim celu?"

    http://wpolityce.pl/wydarzenia/46366-nasz-wywiad-johann-dla-mnie-to-jest-szokujacy-projekt-co-to-ma-byc-wzywanie-bratniej-pomocy-jak-w-w-1956-na-wegrzech-czy-w-1968-w-czechoslowacji

    OdpowiedzUsuń
  31. OPIS OBYCZAJÓW III RP

    GRODZKĄ W KOŁTUNA!
    - zagrzmiał z okładki Newsweeka >TU< ulubiony Pluszak Premiera.

    "Jeśli Anna Grodzka zostanie wicemarszałkiem Sejmu, Polska zda test tolerancji."

    Nie zdała. Odezwał się kołt.. - WRRRÓĆ! - klub PO.

    "Władze klubu PO po spotkaniu z premierem: nie ma podstaw do odwołania Nowickiej."

    ============================

    Ze słownika XVII w polszczyzny:

    Niełaska pańska
    – z pewney okázyey nie wygodzić Páńskiey intentiey, urázić Páná, y z wielkiem Urzędnikiem Rzeczypospolitey poróźnić się.

    OdpowiedzUsuń
  32. MUST READ!


    http://politykawschodnia.pl/index.php/2013/02/05/rosyjska-odpowiedz/

    Rosyjska odpowiedź

    lut 5, 2013 by Piotr A. Maciążek
    Rosyjska odpowiedź

    Obecna sytuacja międzynarodowa zmusza Rosję do bardziej asertywnej odpowiedzi na natowskie manewry, które jesienią odbędą się na terytorium Polski i krajów bałtyckich.

    Scenariusz wrześniowych manewrów Anakonda-12 zakładał roszczenia terytorialne sąsiadujących ze sobą państw, które doprowadzają do konfliktu zbrojnego. Do użytych w nim kryptonimów Barii i Mondy skonfliktowanych z Wislandią dość łatwo można dopasować napięte relacje pomiędzy Rosją i Białorusią a Polską. Na taką optykę wpływają także ćwiczenia Zapad 2009, podczas których ćwiczono desant na plaże imitujące polskie wybrzeże, stłumienie powstania wywołanego na Białorusi przez polską mniejszość na Grodzieńszczyźnie, czy atak nuklearny na Polskę (oficjalnie testy strategicznych bombowców).

    Jesienią tego roku czeka nas nie tylko kolejna odsłona ćwiczeń Zapad, ale i zakrojone na szeroką skalę manewry NATO Steadfast Jazz 2013 na terytorium Rzeczpospolitej i państw bałtyckich. Są one naturalną konsekwencją przyjętego przez Sojusz planu obronnego dla tych państw tzw. „Eagle Guardian”. Scenariusze wspomnianych manewrów nie są jeszcze znane, ale prawdopodobnie będą nieznacznymi modyfikacjami swoich poprzedników.

    W tym kontekście niezwykle ciekawa z naszej perspektywy może okazać się reakcja polityczna Rosji na aktywność NATO w regionie Europy Środkowo- Wschodniej. Wiele wskazuje na to, że będzie ona ponadstandardowa i nie ograniczy się do klasycznego już straszenia Iskanderami. Nic nie wskazuje na to by jak w przypadku odbywających się z dala od natowskich granic ćwiczeń Tarcza Związku 2011, Rosja próbowała łagodzić przekaz tegorocznych manewrów. Sytuację podsyca zakończenie amerykańsko- rosyjskiego resetu, wzmagający się antyzachodni kurs trzeciej kadencji Władimira Putina i wzrost znaczenia jastrzębi w jego otoczeniu np. wicepremiera Dmitrija Rogozina.

    Zatem jakiego typu mogłaby to być reakcja? Ze względu na wyczerpanie zestawu doraźnych środków rosyjskich godzących w Stany Zjednoczony (odpowiedź na Ustawę Magnitskiego) oraz zmiany na stanowiskach sekretarza obrony i stanu w administracji Baraka Obamy, co może zaowocować pewnym przesunięciem akcentów w relacjach bilateralnych, odpowiedź Moskwy na zaangażowanie NATO w Europie Środkowo- Wschodniej będzie prawdopodobnie dotyczyć właśnie krajów tego regionu.

    Najbardziej prawdopodobnym ruchem Kremla wykraczającym poza dotychczasowo stosowane środki asertywnej odpowiedzi skierowane w stronę Paktu Północnoatlantyckiego byłby zakrojony na szeroką skalę atak cybernetyczny. Taki pokaz siły to bardzo efektowne narzędzie, które nie tylko wywołałoby odpowiedni efekt psychologiczny, ale i przyniosło realne straty zaatakowanym podmiotom. Istotna w tym kontekście wydaje się również lokalizacja natowskiego ośrodka bezpieczeństwa cyfrowego w Tallinie oraz amerykańskie zapowiedzi wzmocnienia bezpieczeństwa cybernetycznego (kontekst propagandowy). Rosyjskie środki pozwalają także na zatarcie śladów obciążających ją odpowiedzialnością za całe wydarzenie.

    Innym bardziej drastycznym środkiem zastosowanym przez Kreml może być rozmieszczenie nowych baz wojskowych w bezpośredniej bliskości Polski lub krajów bałtyckich. Dość prawdopodobne są także różnego rodzaju gesty polityczne skierowane w stronę kwestii rosyjskich bezpaństwowców w krajach bałtyckich.

    Wykluczoną z mojej perspektywy reakcją Moskwy na aktywność NATO w regionie są wszelkiego rodzaju naciski energetyczne. Słabnie siła Gazpromu, nieprzychylnie do interesów firm rosyjskich jest również ustosunkowana Komisja Europejska, a Polska i kraje bałtyckie posiadają coraz efektywniejsze środki służące do walki o własne interesy w UE.

    OdpowiedzUsuń
  33. ,
    Aaależ wyrąbał młody Wildstein na Niezależnej!
    Aż ciarki po mnie przeszły. PRZEKLEJAM, Sir Alexander, bo Pan to chyba cały w tym "Antykomunizmie" siedzi (i zajmuje się ponętnymi komisarkami ludowymi), tak że na blog czasu nie ma?

    Mimo to pozdrawiam serdecznie

    PS. Pięknie pisze, i też w GP - co mnie szczególnie cieszy, bo choć czasem wkurza, jednak sercu najbliższa - Łysiak jr . I Piotr Lisiewicz. I - przyznam - z wielką nadzieją kibicuję "wSieci". Ale pomna Pańskich nauk od razu odstukuję w niemalowane... :)

    ============

    A jednak krew się liczy

    Cała afera pt. „Grzebanie w życiorysach", medialna histeria i nagonka, wycieranie sobie pysków antysemityzmem itd., zaskoczyła mnie. Zdziwiło mnie, jak pewne środowiska trzęsą się ze strachu i jak agresywnie potrafią się odgryźć. Ale teraz rozumiem już trochę więcej z rzeczywistości, która mnie otacza.

    Co właściwie mieliśmy? Zupełnie odrealnione brednie o „hańbie i podłości" niebiorące pod uwagę faktu, że w tej ukochanej i cywilizacyjnie wyższej Unii Europejskiej tego typu wiedza na temat osób publicznych jest podstawą tamtejszych demokracji; że tego typu analizy to potężny dział socjologii; że jest oczywiste, iż wiedza o rodzinach osób publicznych uniemożliwia zbieranie tzw. haków na nie…

    Mieliśmy skrajnie cyniczną grę kwestią żydowską, maskowanie swoich interesów kategoriami etnicznymi i wypłukiwanie określenia antysemityzmu z jakiejkolwiek treści.

    Mieliśmy też ostentacyjne deklaracje wspólnoty krwi, która każe współplemieńcom trzymać się razem... I przyznaję, że powoli zaczynają mnie oni przekonywać, zaczynam im wierzyć, że mają rację w opisie samych siebie.

    To jest powrót plemienia. Nie plemienia Polaków, Żydów, Greków czy Rzymian. Ale tego komunistycznego. Którego identyfikacja pierwotnie nie jest etniczna, nawet nie kulturowa. Raczej towarzysko-instytucjonalna. Ale z czasem, wraz z kolejnymi dekadami trzymania się wspólnie, także biologiczna. Sami zresztą się do tego przyznają. Być może więc właśnie III RP Donalda Tuska stała się przestrzenią, w której plemię komunistyczne stało się też plemieniem biologicznym? Powróciło przesiąknięte aurą zbrodniczego systemu i mordu założycielskiego, na którym ten system się oparł? I zrzuca dziś szatki perspektywy publicznej i obywatelskiej na rzecz biologicznego trybalizmu?

    A serio, jeśli są to nadal tacy ludzie (a dlaczego mam im nie wierzyć), to czy może mnie dziwić, że cieszy ich, gdy przetrzymują bezprawnie prawie rok faceta, którego winą było krytykowanie rządu; że Olejnik w żywe oczy kłamie, iż tego typu praktyki panowały za czasów PiS-u?

    Czy może mnie dziwić, że Paradowska sprofanowanie ciała prawdziwej bohaterki Anny Walentynowicz komentuje mniej więcej tak (cyt. niedosłowny): trzeba było jakoś ją rozpoznać, rękawiczka w twarzoczaszce się przydała (w jej świecie zapewne jest to normalne). Czy może mnie dziwić ich orgiastyczna podnieta Palikotem, ich pogarda dla „wykopków", radość z bicia starszych ludzi pod krzyżem, dowcipów o „zimnym Lechu", szczania na znicze? Czy może mnie dziwić, że cieszą się, gdy Samuel Rodrigo Pereira wyzywany jest od zwierząt i nieludzi, a matkę Ziemkiewicza nazywa się zdechłą świnią? Czy może mnie dziwić ich zachwyt Urbanem i to, że nie przeszkadzają im jego dowcipy i kpiny z ofiar Holokaustu?

    Taki typ plemienia. Pięknie się nam odsłoniło. I jak intensywnie plemię to produkuje podobnych sobie obywateli... Wobec takich ludzi ciężko mieć jakiekolwiek złudzenia.

    Jest pewne, że polskość wymaga dziś odkrycia siebie na nowo. Wymaga nauczenia się siatek pojęciowych, które utraciliśmy, a które nas współtworzyły jako naród. Wymaga przepracowania z powrotem wielu tradycji. Czy to pozytywistycznej, czy to romantycznej. Ale to plemię nigdy nie będzie zdolne w tym współuczestniczyć. Bo potrafi już tylko identyfikować się biologicznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On przerósł ojca...

      Polecam jeszcze tekst prof. Gontarczyka: http://niezalezna.pl/38018-kochane-dzieciaki

      Usuń
  34. MUST LISTEN!!!


    http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=CLeWIgucUPs

    http://wpolityce.pl/artykuly/46467-studio-telewizyjne-wpolitycepl-prof-wieslaw-binienda-wszedzie-na-swiecie-spotykam-sie-z-szacunkiem-tylko-w-polsce-nie-czuje-sie-bezpiecznie

    Wywiad dla wPolityce z prof. Wiesławem Biniendą.
    Profesor w pierwszej części z uśmiechem dekomponuje (słownie) kwadratową facjatę i pozostałość dr inż Laska z komisji Mc Millera, ale druga część jest już, niestety, bardzo smutna...

    Więc żeby nie popaść w melankoliję powiem, że chciałam poznać imię dr inż. L. i wpisałam go w google. Jako pierwszy wyskoczył wywiad na onecie, z kwietnia 2012 (!), którego sam tytuł sprawił, że się zaniosłam śmiechem czystym, rzęsistym :)))
    Dr inż. Maciej Lasek: w kokpicie lub w jego bezpośredniej bliskości był nie jeden, ale dwóch generałów.
    Dalej jest jeszcze śmieszniej, a najśmieszniej na końcu, kiedy L. oświadcza, że "eksperci zespołu parlamentarnego Antoniego Macierewicza, który bada okoliczności katastrofy, nie byli na miejscu katastrofy, a także nie mieli dostępu do ważnych materiałów źródłowych i zapisów urządzeń rejestrujących parametry lotu i głosy w kabinie." A JA WIEM - Z WYWIADU Z PROFESOREM (8' 20"), - ŻE DR LASEK TAKŻE NIE BYŁ W SMOLEŃSKU. CHOĆ MA BLIŻEJ !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest bardzo ciekawe, pani Urszulo, KTO pozbawil Zespol Parlamentarny "dostępu do ważnych materiałów źródłowych i zapisów urządzeń rejestrujących parametry lotu i głosy w kabinie".

      Usuń
  35. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  36. Witam
    Jestem totalnie w szoku odnośnie wypowiedzi pana prof. B. Wolniewicza. Zawsze go uważałem za autorytet. A teraz takie coś. Proszę posłuchać od 38 minuty.
    http://www.radiownet.pl/#/publikacje/5-wieczorny-magazyn-wnet
    Wykluczony

    OdpowiedzUsuń
  37. BELWEDERSKA STRATEGIA BANAŁÓW I PRZEMILCZEŃ

    Polecam .

    Magda Figurska :

    /Wejdą, nie wyjdą?/

    http://wing2009.salon24.pl/485404,wejda-nie-wyjda#comment_7270192

    /„Kto na ziemię ojczystą, choćby grzeszną i złą, wroga odwiecznego naprowadził, zdeptał ją, stratował, splądrował, złupił rękami cudzoziemskiego żołdactwa, ten się wyzuł z ojczyzny”.

    Stefan Żeromski/

    OdpowiedzUsuń
  38. BELWEDERSKA STRATEGIA BANAŁÓW I PRZEMILCZEŃ

    „Opcja zrównoważonego integrowania systemu bezpieczeństwa narodowego to przygotowanie systemu bezpieczeństwa narodowego do zrównoważonego wykorzystywania zarówno szans wynikających ze współpracy międzynarodowej, jak i racjonalnie umacnianych zdolności sukcesywnie integrowanego narodowego potencjału bezpieczeństwa, którego priorytety rozwojowe koncentrowałyby się jednak wokół zadań związanych z zapewnieniem bezpośredniego bezpieczeństwa Polski. Jest to opcja ekstrapolacji obecnych kierunków transformacji systemu bezpieczeństwa.”

    Tomasz Kaczmarek :

    "Tusk klęczy przed Merkel i Putinem"

    http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/kaczmarek-tusk-kleczy-przed-merkel-i-putinem,6648910803

    /Stefczyk.info: Posłowie z sejmowej komisji spraw wewnętrznych zdecydowali, że specjalna podkomisja zajmie się projektem ustawy, na mocy której można będzie zaprosić do Polski obce służby, by pomagały w zaprowadzaniu porządku. Jak Pan ocenia ten projekt?

    Tomasz Kaczmarek: Ten projekt, jego wprowadzenie, otwiera drzwi dla obcych służb specjalnych, które mogłyby bez problemu działać na terenie Polski. W mojej ocenie Donald Tusk tym pomysłem potwierdza, że klęczy zarówno na Wschód, jak i na Zachód Europy. Nawet dziecko wie, że taki przepis osłabi nasze bezpieczeństwo, osłabi naszą obronność i możliwość pozyskiwania informacji ważnych ze względu na silną i mocną gospodarkę i bezpieczeństwo fizyczne obywateli. Widać, że Tusk klęczy i przed Merkel i przed Putinem.
    /


    "Jest to opcja ekstrapolacji obecnych kierunków transformacji systemu bezpieczeństwa"

    OdpowiedzUsuń
  39. '
    DIALEKTYCZNIE - DIACHRONICZNIE - DO OKRĄGŁEGO STOŁU BIS?!

    CZYLI RZĄDY KOMUNISTÓW NIEZAGROŻONE...



    Za wPolityce:

    Prof. Piotr Gliński i Aleksander Smolar w dyskusji kwartalnika "Więź" pt „Polska popękana, Polska posklejana?”

    opublikowano: 6 lutego, 19:30

    WIĘŹ:

    Jan Paweł II stwierdził kiedyś, że skuteczne pojednanie nie może być mniej głębokie niż sam podział. Spróbujmy wyobrazić sobie polskie pojednanie równie głębokie jak obecne podziały. Na czym mogłoby ono polegać? A może to idealistyczna mrzonka?



    Aleksander Smolar:

    Nie dramatyzowałbym polskich podziałów. Jak mówiliśmy, kryzys gospodarczy jest źródłem zrozumiałych niepokojów i obaw. Lęki maja też źródło w braku wiedzy i umiejętności, by funkcjonować w złożonym, niepewnym świecie. Na to nałożyła się katastrofa smoleńska i powstały wokół niej głęboki spór, który umożliwia formułowanie nawet takich oskarżeń, że przeciwnicy polityczni są w istocie mordercami, i to wspólnie z przywódcami obcego państwa. Takie oskarżenia przeciwników politycznych o akty zdrady to „poziom zero” każdej polityki, bo to oznacza, że nie ma żadnego pola wspólnego. Jeżeli nie uda się przezwyciężyć wrogości i nieufności powstałej wokół katastrofy smoleńskiej, to nie widzę perspektyw na głębokie pojednanie. Łatwiej już z kryzysem gospodarczym, bo on kiedyś się skończy. Choć trauma smoleńska też z czasem będzie słabła.



    Piotr Gliński:

    Nie zgadzam się, że padają zarzuty o morderstwo wobec rządzących. Takich sformułowań publicznie nie było. Czy można natomiast używać w debacie publicznej zarzutu zdrady? Zdradę można różnie interpretować. To nie musi być od razu zdrada stanu o najwyższym ciężarze gatunkowym, lecz dotycząca – stopniowalnego przecież – interesu narodowego. Odmienne definiowanie kategorii interesu narodowego przez różne strony sceny politycznej może uzasadniać posługiwanie się tego rodzaju językiem. Tego nie można w demokracji zakazać.

    Aleksander Smolar:

    Jarosław Kaczyński bez żadnych dowodów mówił: „Zamordowanie 96 osób to niesłychana zbrodnia. Każdy, kto miał cokolwiek z tym wspólnego, powinien ponieść konsekwencje”, sugerując następnie „matactwo i poplecznictwo” polskich władz…

    A zdrada jest intencjonalna, albo jej nie ma – tak jak kłamstwo. W innym przypadku mamy odmienne wybory, może nawet błędne, ale prawomocne. Zdrada nie może mieć żadnej prawomocności demokratycznej ani patriotycznej.

    Piotr Gliński:

    Cytat przez Pana przytoczony jednoznacznie potwierdza, że nie był to zarzut pod adresem polskich władz o morderstwo, ani nawet o wspólnictwo w morderstwie. Był i jest zarzut o celowe rozdzielenie wizyt i kontakty z przedstawicielami ważnych instytucji obcego mocarstwa bez wiedzy Prezydenta RP. A także o oddanie śledztwa Moskwie, co wzbudza wątpliwości dotyczące obiektywizmu tego postępowania i szans na przeprowadzenie rzetelnego śledztwa w Polsce (chociażby na skutek braku kontroli nad dowodami). Szkoda, że interpretacja przytoczonej przez Pana wypowiedzi tak często bywa w przestrzeni publicznej – mówiąc delikatnie – nieprecyzyjna.

    Natomiast intencji oczywiście nie można sugerować – tu się zgadzam. Ale zdrada może wynikać z innego rozłożenia priorytetów. Można nawet mieć dobre intencje, ale z punktu widzenia drugiej strony zdradzać interes narodowy w jej rozumieniu. Ja sam nie używam retoryki zdrady, ale widzę pewne działania w kwestii smoleńskiej, które absolutnie kompromitują polskie władze i polskie państwo.

    OdpowiedzUsuń
  40. cd.

    Aleksander Smolar:

    Oskarżenie o zdradę w polityce krajów demokratycznych padać nie może, bo jest ono wykluczające, i to absolutnie wykluczające ze wspólnoty. Jeżeli ma się zarzuty do prowadzonej polityki, to istnieją demokratyczne środki oddziaływania. W najbardziej dramatycznej sytuacji – gdy podejrzewa się przestępstwo, w tym zdradę – jest możliwe odwołanie się do sądu czy Trybunału Stanu. Jeżeli jedną z demokratycznie wypracowanych koncepcji rozwoju nazywa się zdradą, to kwestionuje się fundamenty demokracji. A my mieliśmy nawet odmowę posługiwania się tytułami wobec osób wybranych w demokratycznych wyborach. To jest podważenie zasad demokracji. Oczywiście zwolennicy teorii zamachu mają pełne prawo wypowiedzi, tak jak zwolennicy płaskiej ziemi czy kreacjonizmu, ale nie można ich wypowiedzi traktować jako równouprawnionych sądów. Poziom zatrucia atmosfery społecznej jest pod tym względem dramatyczny.


    Piotr Gliński:

    Ale zdradę można też interpretować diachronicznie. Ja na przykład w dyskursie naukowym formułuję tezę o zdradzie polskich elit wobec idei społeczeństwa obywatelskiego. Ktoś, kto wyznawał pewne idee w latach PRL, po roku 1989 niewiele zrobił dla jej urzeczywistnienia. Czyli zdradził swoją ideę. Równie dobrze można mówić, że polityk, który obiecywał, że coś zrobi dla Polski, a potem tego nie zrealizował – zdradził swoje idee. Zgadzam się, że zarzut zdrady jest bardzo mocny i ja bym go nie używał, aby nie obniżać poziomu kultury polskiego życia publicznego. Nie można jednak zabronić używania tego zarzutu.
    Wersję zamachu też trzeba weryfikować. Mocarstwo, o którym mowa, znane jest z zabijania swoich przeciwników politycznych, także w okresie pokoju. Nie można z góry odrzucać takiej wersji. Co gorsza, prawdopodobnie ta katastrofa już nigdy nie będzie wyjaśniona w sposób zadowalający. Są olbrzymie zaniedbania w tym śledztwie, a na dodatek jeszcze mamy skandaliczną politykę informacyjną prokuratury, która też zatruwa atmosferę.

    WIĘŹ:

    Czy można sobie w tej kwestii wyobrazić pojednanie równie głębokie jak podział?


    Piotr Gliński:

    Głębokie pojednanie rzeczywiście wymagałoby zasypania wyrwy smoleńskiej. Czy to możliwe? Nie wiem. Na razie trwa spór i trzeba wyjaśniać to, co możliwe.

    Jestem generalnie bardziej pesymistycznie nastawiony niż pan Aleksander Smolar. Ale mam też receptę na scenariusz bardziej optymistyczny. W Polsce życie polityczne tak wygląda, że jest skoncentrowane w rękach dwóch-trzech liderów. I to tylko wyłącznie oni są władni zmienić tę sytuację. Oni mogliby zmienić los kraju. Być może dążenie do pojednania wymagałoby zmiany strategii działania, a niekiedy personaliów kluczowych decydentów? Są możliwości zasypywania tych pęknięć, ale to musi się dziać odgórnie. Działania oddolne do tego nie wystarczą. Prawdziwa zmiana musi się dokonać jednocześnie od dołu i od góry. Obecne relacje pomiędzy głównymi polskimi obozami politycznymi i ich liderami z tego punktu widzenia nie zdają egzaminu. W rękach tych ludzi wciąż jednak jest klucz, złoty róg.

    Aleksander Smolar:

    Cóż to za pesymizm, skoro zastąpienie trzech osób może doprowadzić do zmiany sytuacji narodu? Obecne konflikty i podziały mają głębokie źródła społeczne, ekonomiczne i polityczne, ale zablokowanie możliwości porozumienia politycznego miedzy partiami wynika również z cech osobistych głównych aktorów, jak i z ich interesów. Ostre podziały im sprzyjają. A dzieje się to oczywiście kosztem ogólnej kultury politycznej i niemożliwości wypracowania wspólnych decyzji w sprawach podstawowych, np. przyjęcia euro, co przecież zostało zaakceptowane wraz ze wstąpieniem do UE.


    Piotr Gliński:

    Ale bez podania terminu!

    Aleksander Smolar:

    Oczywiście, ale na naszych oczach tworzy się nowa Unia i powstaje pytanie, gdzie my się w niej odnajdziemy.

    WIĘŹ:

    Czy mamy zatem szansę na społeczeństwo bardziej pojednane?

    OdpowiedzUsuń
  41. cd.

    Aleksander Smolar:

    Naprawdę nie jest tak źle. W sumie 23 lata polskiej wolności nie są najgorsze z punktu widzenia tematu naszej dyskusji. To nieprawda, że Polska pękła. Jest to kraj wyjątkowo, jak na współczesną Europę, zintegrowany, choć nie zawsze w najlepszy sposób, ale to już inny temat. Polska naprawdę wiele osiągnęła.

    W sumie są, moim zdaniem, trzy wymiary integracji społecznej: poprzez społeczeństwo obywatelskie, struktury państwowe i rynek. W różnych krajach różne płaszczyzny odgrywają większą czy mniejszą rolę w integracji społecznej. Mnie się wydaje, że w Polsce społeczeństwo obywatelskie nigdy nie będzie odgrywało tak wielkiej roli jak w krajach skandynawskich. Trzeba je oczywiście wzmacniać, ale nie dramatyzujmy, jeśli jest nieco słabsze. Nie można tylko całkowicie odrzucać któregoś z wymiarów. A pamiętajmy, że Jarosław Kaczyński kilka lat temu udzielił wywiadu Cezaremu Michalskiemu dla „Dziennika”, w którym odciął się od idei społeczeństwa obywatelskiego.

    Piotr Gliński:

    Kilkakrotnie publicznie krytykowałem Jarosława Kaczyńskiego za tę postawę, również na Ogólnopolskim Zjeździe Socjologicznym w obecności prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Ale trzeba pamiętać, że Jarosław Kaczyński twierdzi, że zmienił zdanie na ten temat i uwzględnia obecnie ten wymiar jako bardzo istotny.

    Także moja obecna rola w życiu politycznym wynika m.in. z tego, że Jarosław Kaczyński wysłuchał mojego referatu na temat społeczeństwa obywatelskiego w Polsce, mniej więcej półtora roku temu na konferencji „Polska – Wielki Projekt”. Powiedziałem wtedy m.in. o nim jako osobie nieufnej wobec tej idei. Może politycy się uczą? Ja przynajmniej tak to obecnie widzę i mam taką nadzieję.



    Pełen tekst rozmowy w: WIĘŹ wiosna 2013

    --------------------------------------------------------------

    Aleksander Smolar – ur. 1940. Politolog, prezes Zarządu Fundacji im. Stefana Batorego. W latach 1971-89 przebywał na emigracji: we Włoszech, Wielkiej Brytanii i Francji. Był pracownikiem naukowym francuskiego Krajowego Centrum Badań Naukowych CNRS (1973-2007). Założyciel i redaktor naczelny kwartalnika politycznego „Aneks" na emigracji (1974-89). Był doradcą ds. politycznych premiera Tadeusza Mazowieckiego i doradcą ds. polityki zagranicznej premier Hanny Suchockiej, członkiem władz krajowych Unii Demokratycznej i Unii Wolności. Ostatnio opublikował Tabu i niewinność.


    Piotr Gliński – ur. 1954. Socjolog, prof. dr hab. Kierownik katedry Socjologii Struktur Społecznych Uniwersytetu w Białymstoku i pracownik Zakładu Społeczeństwa Obywatelskiego Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk. W latach 2005-2011 był przewodniczącym Polskiego Towarzystwa Socjologicznego. Autor m.in. książek: Polscy Zieloni. Ruch społeczny w okresie przemian oraz Style działań organizacji pozarządowych w Polsce. Grupy interesu czy pożytku publicznego? W październiku 2012 r. przedstawiony przez Prawo i Sprawiedliwość jako kandydat na premiera.

    =====================================

    Bla Bla Bla Bla...
    MNIE WYSTARCZY!

    Pozdrawiam, Panie Aleksandrze,
    i proszę szybko wracać, bo pora chyba, żeby się Pan odezwał...

    --

    OdpowiedzUsuń
  42. Czy prawdą jest, że wydawcą "Więzi" jest Fundacja Batorego? Nie potrafię tego znaleźć!

    ===============================================

    Fundacja Batorego (wg. Wiki)

    Rada Fundacji

    Członków pierwszego składu Rady powołał założyciel Fundacji, George Soros. Kolejnych powołuje swą decyzją sama Rada.



    Przewodniczący

    Marcin Król – filozof i historyk idei, dziekan Wydziału Stosowanych Nauk Społecznych i Resocjalizacji Uniwersytetu Warszawskiego, redaktor naczelny miesięcznika „Res Publica Nowa”

    Członek honorowy

    George Soros

    Członkowie

    Jan Krzysztof Bielecki – ekonomista, były premier RP, były prezes zarządu Banku PEKAO S.A.,
    Bogdan Borusewicz – historyk, Marszałek Senatu RP
    Wojciech Fibak – przedsiębiorca, były tenisista
    Olga Krzyżanowska – lekarz
    prof. Krzysztof Michalski – filozof, dyrektor Instytutu Nauk o Człowieku w Wiedniu
    Andrzej Olechowski – ekonomista, wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej banku City Handlowy S.A., były minister spraw zagranicznych RP
    prof. Zbigniew Pełczyński – politolog, Pembroke College, Uniwersytet Oksfordzki
    ks. bp. Tadeusz Pieronek – Konferencja Episkopatu Polski
    prof. Andrzej Rapaczyński – prawnik, Szkoła Prawa, Uniwersytet Columbia
    prof. Hanna Suchocka – prawnik, Ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej, była premier RP (członkostwo zawieszone na czas pełnienia misji dyplomatycznej)
    prof. Stanisław Wellisz – ekonomista, Szkoła Ekonomii i Spraw Międzynarodowych, Uniwersytet Columbia

    W skład Rady wchodzili również przed śmiercią: Jerzy Turowicz (Przewodniczący Rady w latach 1991–1999), Anna Radziwiłł (Przewodnicząca Rady w latach 1999–2009), Bronisław Geremek, Leszek Kołakowski oraz ks. Józef Tischner.
    Zarząd Fundacji

    Działalnością Fundacji kieruje Zarząd powoływany przez Radę na dwuletnią kadencję.


    W skład Zarządu wchodzą:

    Prezes

    Aleksander Smolar, politolog

    Członkowie

    Klaus Bachmann – historyk, politolog, Katedra Nauk Politycznych Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie
    Nathalie Bolgert – konsultant finansowy, Polsko-Amerykański Fundusz Pożyczkowy Inicjatyw Obywatelskich (PAFPIO)
    Szymon Gutkowski – współwłaściciel i dyrektor generalny agencji reklamowej DDB
    Irena Herbst – ekonomista, Szkoła Główna Handlowa
    prof. Jacek Kochanowicz – historyk ekonomii, Wydział Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego
    Radosław Markowski – socjolog, Instytut Studiów Politycznych PAN
    prof. Andrzej Ziabicki – chemik, Instytut Podstawowych Problemów Techniki PAN

    Finansowanie działalności

    Fundacja Batorego finansuje swoją działalność ze środków własnych oraz dzięki dotacjom i darowiznom przekazanym jej przez polskie i zagraniczne instytucje prywatne i rządowe oraz osoby prywatne, a także dzięki wpłatom 1% podatku dochodowego od osób fizycznych.

    Głównym darczyńcą instytucjonalnym Fundacji jest Open Society Institute, założony przez George’a Sorosa. W gronie pozostałych darczyńców instytucjonalnych znajdują się m.in. Fundacja Forda, Fundacja Społeczeństwa Obywatelskiego (Trust for Civil Society in CEE), Fundacja C.S. Motta, Fundacja Pamięć, Odpowiedzialność i Przyszłość, Fundacja Boscha, Fundacja AGORY, AGORA SA, Fundacja Taubego. Fundacja korzysta także ze wsparcia firm komercyjnych, m.in. Nestle Polska, Commercial Union. Ważnym źródłem finansowania Fundacji są wpłaty 1% podatku dochodowego, a także darowizny osób prywatnych, które przeznaczane są na projekty wyrównywania szans edukacyjnych dzieci i młodzieży szkolnej w ramach programu Równe Szanse.

    --

    OdpowiedzUsuń
  43. Pani Urszulo,

    prawdę mówiąc, pan Gliński jakby niespecjalnie mi się już teraz podobał. A takie dobre wrażenie zrobił na mnie kiedyś, kiedy pierwszy raz go słyszałem. To było na długo przedtem, zanim komukolwiek się śniło proponować mu jakiekolwiek stanowisko. Pomyślałem wtedy: proszę, profesor a gada jak jeden z nas.

    Może Jarosław Kaczyński też kiedyś odniósł pozytywne wrażenie co do tego pana, a potem nie zgłębiał dalej tematu. No i teraz szykuje się kolejny klops (Kaczmarek, Ziobro, Kluzik-Rostkowska, Poncyliusz etc. etc....) A raczej szykowałby się, gdyby nie to, że trudno wróżyć temu panu wielkie powodzenie.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  44. Panie Wężu,

    mam nadzieję, że Pan się nie pomylił i że istotnie "trudno wróżyć temu panu wielkie powodzenie". Bo ileż można budować na piasku? Kończy się wtedy tak jak Pan napisał: kaczmarkami, kluzikami, izabelem itp. Pan Ścios kiedyś powiedział, że mógł prof. Gliński wyjść z Unii Wolności, ale Unia Wolności nigdy nie wyjdzie z niego. To co? Znów ta sama gra? Po Smoleńsku?!!!

    Nie godzi się. A my, żelazny elektorat jednak rzeczywiście "zasłużyliśmy na więcej".

    Dzisiaj pięknie o tym mówił w homilii ks. prof. Waldemar Chrostowski. Przytaczam za Niezależna.pl:

    "Gromadzi nas pamięć, karmiona miłością, lojalnością, przyjaźnią, przywiązaniem do ojczystych obyczajów, do ojczystej ziemi i tradycji. Nie jesteśmy żadną sektą. Nie wyznajemy żadnej smoleńskiej religii. I w imię tej pamięci, która nas zbiera, jesteśmy gotowi znieść wszystkie inwektywy i cynizmy, i sarkazm, i ironię, i kpinę, i obłudę, i pogardę. Bo taka jest rola strażników pamięci.[...] Musimy znać prawdę o Smoleńsku. Bo dopiero wtedy będziemy wiedzieli kim naprawdę jesteśmy. Między losem tych, którzy zginęli w Katyniu i losem tych, którzy zginęli pod Smoleńskiem, jest jedno dramatyczne podobieństwo. Jedna i druga śmierć są przedmiotem wielkiego zakłamania, wielkiego fałszu. Kłamstwo katyńskie z udziałem najwyższych przedstawicieli największych mocarstw trwało kilkadziesiąt lat. Dałby Bóg, żeby nic podobnego nie powtórzyło się z kłamstwem smoleńskim".

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  45. @ Wąż Wystygły

    Odnosnie pana Glińskiego wystarczy sobie zadac jedno pytanie. Czy ow pan bedzie probowal rozprawic sie z bezprawiem i matolstwem nomenklaturowym odziedziczonym po PRLu, czy bedzie jedynie usilowal "poprawic" wskazniki ekonomiczne, technokratyczne i statystyczne?

    Nie mam zludzen, ten pan, nawet gdyby zostal premierem, bedzie kontynuowal polityke grubej kreski odcinajacej szarego obywatela od przywilejow okrąglego koryta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, prof. Gliński, jeśli hipotetycznie zostałby "technicznym premierem", będzie kontynuował ciągłość PRL-bis. Świadomie, bądź nieświadomie.

      A swoją drogą, prof. Gliński to typowe studium "użytecznego idioty" i spenglerowskiego "człowieka prawd" - oderwanego od życia liberalnego intelektualisty, którego umysł przepełniony jest utopijnymi ideami, cynicznie wykorzystywanymi przez czerwonych (różnych odcieni).

      Usuń
  46. Zgoda.., ale zaczynamy dotykac spraw bolesnych. Czy profesor moze kontynuowac cos nieswiadomie? Raczej nie poniewaz profesor to powazny tytul lub funkcja nienalezna prymitywom o niskim stopniu swiadomosci.
    Jest jeszcze jedna mozliwosc. Nie tyle genotyp, co "podreczna pamiec genetyczna" profesora zostala zmieniona na tyle, ze profesor nie jest juz samcem alfa walczącym o przywodztwo stada, ale zalosną psiną laszacą sie do pana w oczekiwaniu pelnej miski.
    Ktoz moglby byc panem tego pieska (czerwonym takiego czy innego odcienia)? Odpowiem oglednie i dyplomatycznie, bo rzecz jest do szpiku kosci bolesna: moim zdaniem JK nie widzi w Glinskim materialu na konia trojanskiego.

    Polecam w temacie: silver foxes

    OdpowiedzUsuń
  47. Urszula Domyślna, Wąż Wystygły,viilo, Jaszczur,
    Szanowni Państwo,

    Podzielam Państwa uwagi na temat projektu "rząd prof.Glińskiego" i od chwili ujawnienia tego pomysłu, byłem wobec niego bardzo krytyczny. Ani ten "kandydat na premiera" ani zastosowana przez PiS forma "konstruktywnego wotum nieufności", nie mają najmniejszej szansy powodzenia.
    A ponieważ trudno przypuszczać, by Jarosław Kaczyński wspierał taki projekt i był nieświadomy jego końca, widziałbym w tym raczej rodzaj politycznego sondażu lub nawet rzucenia przeciwnikowi ostatniej "deski ratunku".
    Obie intencje są ( w mojej ocenie) i tak całkowicie chybione, jednak warto zauważyć, że ostateczne rozstrzygnięcie sprawy wprowadzałoby pewien ład w obecną sytuację, wytrącało "koncyliacyjne" argumenty partyjnym "gołębiom" (których wielu lata wokół prezesa) i zmuszało opozycję do poszukiwania realnych metod przejęcia władzy.
    Jeśli taki byłby efekt forsowania pana Glińskiego, a później odrzucenia "konstruktywnego wotum nieufności", może warto przeboleć kompromitującą porażkę tego projektu.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  48. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  49. Aleksander Ścios

    "Podzielam Państwa uwagi na temat projektu "rząd prof.Glińskiego" i od chwili ujawnienia tego pomysłu, byłem wobec niego bardzo krytyczny. Ani ten "kandydat na premiera" ani zastosowana przez PiS forma "konstruktywnego wotum nieufności", nie mają najmniejszej szansy powodzenia."

    Panie Aleksandrze -(myślnik)...

    Podobne myślenie ,miałem już od "Początku" tego "projektu" !

    Projektu Glińskiego .

    Polska ! - Nie potrzebuje ...aż tak "głęboko" przemyślanych "projektów".



    OdpowiedzUsuń
  50. Wiem ,że to jest w nie temacie .

    Moim zdaniem ,warto dokumentować takie sytuacje :

    /Agnieszka i Urszula Radwańskie, pewnie pokonały gospodynie turnieju Julię Glushko i Shahar Peer 4:6, 6:3, 6:4, ale cały czas musiały znosić obelżywe opinie kibiców. Krzyczano do niech m.in. „Katolickie s…i!”./

    http://wirtualnapolonia.com/2013/02/12/katolickie-suki-zydzi-wulgarnie-obrazaja-siostry-radwanskie/

    ...a wcześniej w Warszawie bywało też tak :


    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,opage,10,title,J-Kaczynski-dojdziemy-do-prawdy-bo-to-jest-nasza-bron,wid,13395506,wiadomosc.html?ticaid=1100df

    /Przy ogrodzeniu Pałacu Prezydenckiego ustawiono ponad dwumetrowy drewniany krzyż, w jego pobliżu na chodniku składano kwiaty i znicze. Gdy prezes PiS wraz ze zwolennikami doszedł przed Pałac, powitały go fanfary w wykonaniu orkiestry dętej. Potem odegrano hymn państwowy. Natomiast po mowie J.Kaczyńskiego zebrani odśpiewali "Boże coś Polskę" z frazą "Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie". W tym czasie zwolennicy Palikota puścili utwór "Barbra Streisand" zespołu Duck Sauce


    (ang. "Sos z kaczek"). /

    OdpowiedzUsuń
  51. Za GP/wP

    Rząd postanowił zaoszczędzić na remoncie rządowego tupolewa, pozbawiając go systemu obrony antyrakietowej

    W Tu – 154 M 101 nie było żadnej osłony przeciwrakietowej, tzw. systemu obrony biernej – informuje "Gazeta Polska". A stało się tak ponieważ Rosjanie, na życzenie MON - nie zamontowali go podczas remontu w Samarze. Resort obrony postanowił bowiem zaoszczędzić na tym elemencie wyposażenia.

    Jak pisze "GP" w skład systemu obrony biernej wchodzą specjalne czujniki wykrywające odpalenie rakiet sterowanych drogą radiową lub na podczerwień, wyrzutniki flar i dipoli, które mogły być odpalane automatycznie lub ręcznie. Dzięki takim czujnikom można w samolocie wykryć sygnały wysyłane drogą radiową przez zamachowców "namierzających' samolot. Koszt zainstalowania takiego systemu w tupolewie szacowano na 2 mln zł, co nie wydaje się sumą szczególnie wysoką, biorąc pod uwagę że cały koszt remontu tupolewa w Samarze wyniósł 59 mln zł.

    Jak przypomina gazeta system obrony biernej sprawdził się w polskim lotnictwie 27 października 2011 podczas lotu wojskowej Casy, którą leciała do Libii delegacja z ministrem Sikorskim na pokładzie. Z samolotu zostało wystrzelonych wtedy 40 flar, czyli wabików mylących wroga, namierzającego polską maszynę.

    Tygodnik twierdzi, że z wagi takiego wyposażenia zdawał sobie sprawę były minister obrony Bogdan Klich, który zdecydował się zainstalować go w wojskowych śmigłowcach. W przypadku remontu tupolewa – resort obrony nie wziął jednak pod uwagę wniosku generała Błasika, zabiegającego o jego zainstalowanie. Informator gazety twierdzi, że generał Błasik sprzeciwiał się też wysłaniu rządowych tutek na remont do zakładów w Samarze. Generał chciał by remont przeprowadzono w zakładach WARZ-400 we Wnukowie, które od początku dokonywały okresowych przeglądów rządowych samolotów. Jednak umowy z Wnukowem nie podpisano na czas. Przeciwko wyborowi Samary miał protestować zresztą nie tylko Błasik ale także Bumar, pośredniczący w dotychczasowych remontach.

    Decyzja rządu Tuska była tym bardziej zdumiewająca, że jak informowała agencja lotnicza Altair – MON wybrało wykonawcę remontu bez analizy propozycji cenowych innych oferentów. Skoro nie decydowała ani fachowość, ani cena, czym kierowała się ekipa Donalda Tuska?


    - pyta "Gazeta Polska".

    http://wpolityce.pl/wydarzenia/47010-rzad-postanowil-zaoszczedzic-na-remoncie-rzadowego-tupoloewa-pozbawiajac-go-systemu-obrony-antyrakietowej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. .

      10 PYTAŃ ZESPOŁU MACIEREWICZA DO MACIEJA LASKA

      >TUTAJ<

      --

      Usuń
  52. .

    ROSSIJA czy ZSSR?

    Za "The Telegraph"

    Document proclaiming death of Soviet Union missing

    One of the most important historical documents of the 20th century appears to have gone missing
    — offering the alarming possibility that the Soviet Union still exists, if only on paper.


    Stanislav Shushkevich, the former leader of Belarus, told The Daily Telegraph that the Belavezha Accords — the agreement which sounded the death knell of the USSR in 1991 – had disappeared from state archives.

    The accords were signed by Mr Shushkevich, Russia’s president Boris Yeltsin and Ukraine’s president Leonid Kravchuk in a hunting lodge in the Belovezhskaya Pushcha nature reserve in western Belarus.

    It has often been rumoured that the trio were under the influence of alcohol at the time they signed the document which brought down the vast Soviet empire, although Mr Shushkevich has since denied they were drunk.

    In a telephone interview, the former Belarus leader said he had requested to see the original document as he prepared to write his memoirs. “The last time I saw it was when I put my signature on it,” said Mr Shushkevich. “I wrote to the foreign ministry where it should be archived but they sent a polite reply saying they don’t have a copy in Belarusian. And then it transpired that they don’t have the original in Russian either. It’s not there.”

    The document, signed on December 8, 1991, led to the dissolution of the Soviet Union, which was finally completed 17 days later with the resignation of President Mikhail Gorbachev. It also created the Commonwealth of Independent States (CIS), a loose association of former Soviet countries.

    ================================

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet smieszne, mimo ze juz bylo.
      Ot, jakis ichni Bolek wypozyczyl bumage z archiwa.

      Usuń
  53. .
    COŚ DLA DUCHA :-)

    >TUTAJ<

    Kilka dni temu - na aukcji Christie's, w Londynie, za ok. 30 mln £ sprzedano portret ukochanej Modiglianiego.
    Bagatela! Jak bym miała tyle pieniędzy, też bym kupiła ten piękny obraz! Nie ma sprawiedliwości, Panie Aleksandrze! :))

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakas taka strasznie niepodobna do siebie ta Jeanne Hebuterne.
      Prosze porownac.

      Jakis dziwnych znajomych mial Modigliani.
      Strach spotkac takich na fejsbuku.

      Usuń
  54. .

    WRACAMY NA ZIEMIĘ...:)

    Za Rp

    POLSKIE WIZY JAK ŚWIEŻE BUŁECZKI!


    Polscy konsulowie wydali w ubiegłym roku rekordową liczbę ponad 1 miliona 300 tysięcy wiz

    Najwięcej pozwoleń na wjazd do Polski uzyskali obywatele Rosji oraz krajów Partnerstwa Wschodniego - głównie Ukrainy i Białorusi.

    Najwięcej wiz wydano w konsulatach we Lwowie, Mińsku oraz Kaliningradzie. Dyrektor Departamentu Konsularnego MSZ Marek Ciesielczuk tłumaczy, że tak duża liczba wydawanych wiz to również efekt współpracy dyplomatów z firmami zewnętrznymi. - Udało nam się doprowadzić do sytuacji, że ruch wizowy między Polską a krajami bloku wschodniego osiągnął poziom sprzed wejścia Polski do Schengen. Udało nam się to osiągnąć nie tylko dzięki rozbudowie konsulatów, ale także dzięki wprowadzeniu systemu outsourcingu na terenie Federacji Rosyjskiej i na Ukrainie - mówi Ciesielczuk.

    Dla obywateli Obwodu Kaliningradzkiego wydano też 8 tysięcy kart małego ruchu granicznego. Na ich podstawie Rosjanie mieszkający w rejonie przygranicznym mogą bez wiz wjeżdżać do Polski.

    Polska wydaje obecnie aż połowę wszystkich wiz, jakie są wydawane we wszystkich krajach Unii Europejskiej obywatelom spoza Unii. Ministerstwo Spraw Zagranicznych podjęło w ostatnim czasie decyzję o stworzeniu nowych konsulatów w rosyjskim Smoleńsku (!) i ukraińskim Doniecku. Podjęto też decyzję o likwidacji konsulatów w Kolonii i Malmoe.

    ==

    Koń trojański staje się, widać, coraz bardziej kosztowny, skoro trzeba likwidować stare konsulaty...


    OdpowiedzUsuń
  55. Za Głosem Rossiji

    W elektrowni atomowej w Czarnobylu zawaliły się ściany

    Wczoraj w maszynowni 4 bloku energetycznego w elektrowni atomowej w Czarnobylu na Ukrainie doszło do częściowego zawalenia się ścian. W obiekcie nie odnotowano zmian poziomu promieniowania ani poszkodowanych – podaje biuro prasowe elektrowni.

    Do katastrofy w elektrowni atomowej w Czarnobylu doszło 26 kwietnia 1986 roku. W rezultacie zanieczyszczenia radioaktywnego ucierpiało mnóstwo regionów Rosji, Ukrainy i Białorusi. Po katastrofie nad uszkodzonym blokiem elektrowni atomowej zbudowano sarkofag, który w ostatnich latach stopniowo ulega zniszczeniu.

    * * *

    Francuskie firmy budowlane Vinci i Bouygues w ramach środków ostrożności ewakuowały personel z Czarnobyla po tym, jak we wtorek w maszynowni czwartego bloku energetycznego czarnobylskiej elektrowni atomowej doszło do częściowego zawalenia się paneli ściennych i dachu.

    [...] Zawalona ściana nie graniczyła z reaktorem – oświadczyła służba prasowa czarnobylskiej elektrowni. Tym nie mniej, fakt zawalenia się oznacza, że stan konstrukcji elektrowni wciąż się pogarsza.


    ==

    OdpowiedzUsuń
  56. Z całym szacunkiem dla tematu i komentarzy... Bardzo ważne słowa:
    "Osobiście zwróciłem uwagę na następującą okoliczność czasu: Ojciec Święty ogłosił, że ustąpienie z urzędu nastąpi dokładnie 28 lutego o godz. 20.00. To wzbudziło we mnie pytanie: dlaczego akurat ten dzień i dlaczego ta godzina? Spojrzenie w kalendarz wskazało, że 28 lutego to czwartek, przeddzień pierwszego piątku miesiąca. Jest to więc Godzina Wieczernika, a nawet bardziej Godzina Ogrójca. W moim osobistym odbiorze Ojciec Święty – wskazując na godz. 20.00 – wskazuje na Godzinę Ogrójca, gdy Chrystus prosił apostołów: „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie. Duch wprawdzie jest ochoczy, ale ciało słabe”. Apostołowie zaś posnęli. Wtedy usłyszeli słowo wyrzutu: „Jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną?”

    http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/23865,klamra-wielkich-pontyfikatow.html

    Wykluczony

    OdpowiedzUsuń
  57. .
    Panie Aleksandrze,

    Przesyłam najnowsze INFORMACJE Z KRAJU!
    Zebrane i odczytane przez znakomitego JANA PIETRZAKA.

    http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=4Si5_cik35I

    ====

    Ponieważ według obowiązującego już (chyba?) w III RP kalendarza wschodniego, weszliśmy właśnie w rok Czarnego Wodnego Węża, proponuję nieco przepowiedni z Głosu Rossiji:

    "Na Wschodzie Wąż uważany jest za symbol mądrości, w związku z tym rok 2013 będzie sprzyjał zdobywaniu nowej wiedzy oraz rozszerzenia horyzontów. Podstawowa rada dla wszystkich znaków – proszę więcej studiować oraz poświęcać czasu na samopoznanie i samodoskonalenie się. Dlaczego by nie spróbować swoich sił w czymś nowym? Na przykład, jeśli od dawna chciałeś zapisać się do szkoły tańca, zająć się jogą bądź medytacją, lecz z pewnych powodów odkładałeś to, najwyższy czas, aby zacząć. Wąż lubi ludzi, którzy spełniają dane sobie obietnice.

    Rok Węża będzie szczególnie sprzyjał rozwiązaniu trwających od dawna konfliktów w drodze pokojowych rozmów, za pomocą mądrości życiowej. Hasło roku to „kropla drąży skałę”. "

    Reszta horoskopu TUTAJ

    ====

    Pan też niedawno coś wspominał o kropli drążącej skałę, ale samodoskonalenia i medytacji jednak Panu nie polecam, bo po co nosić drzewo do lasu? Może lepiej rzeczywiście pomyśleć o tej szkole tańca?

    Pozdrawiam serdecznie




    OdpowiedzUsuń

  58. Przysłano mi film o Danusi.

    Nakręcony "za Kaczorów", w 2006r.
    Nie wiedziałam, że taki film powstał.
    Nie wiem czy - i gdzie był wyświetlany.

    Na razie jest na YouTube:

    http://www.youtube.com/watch?v=B5262FDPrJY

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  59. Dziwna sprawa:
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Papiez-umrze-w-ciagu-12-miesiecy,wid,14245252,wiadomosc.html?ticaid=110163
    Dokładnie rok później papież informuje o abdykacji.

    Wykluczony

    OdpowiedzUsuń
  60. Czy przedłużająca się nieobecność Gospodarza nie jest niepokojąca?

    OdpowiedzUsuń
  61. NATO Secretary General Discusses Cooperation with Russian Foreign Minister Lavrov

    NATO Secretary General Anders Fogh Rasmussen discussed strengthening NATO-Russia cooperation with Russian Foreign Minister Sergey Lavrov on Monday 18 February.

    The Secretary General, who held talks with Mr. Lavrov at NATO Headquarters, said that NATO and Russia should build on the significant progress that was made in practical cooperation between the two sides last year.

    In 2012, the NATO-Russia Council (NRC) took forward cooperation in a number of key areas, such as training counter-narcotics officers from Afghanistan, Pakistan and Central Asia, training maintenance crews for the Afghan Air Force helicopter fleet, and expanded transit facilities through Russia for the NATO-led mission in Afghanistan.

    In December, NRC foreign ministers agreed a work programme for 2013 which expands existing projects and also builds on cooperation in areas such as counter-piracy and counter-terrorism.

    Implementing that work programme in a timely and efficient manner will enhance security for all members of the NRC, Mr. Fogh Rasmussen said.


    The Secretary General and Mr. Lavrov also discussed ways to advance the NATO-Russia dialogue on missile defence.

    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    KLIK
    KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. LINK się źle wpisał: http://www.nato.int/cps/en/SID-6A87C8B0-0F355970/natolive/news_98502.htm

      Usuń
  62. Przedłużająca się nieobecność Gospodarza jest czymś niepokojącym i powodem mojego szczerego zmartwienia.Czy ktoś może mi wytłomaczyć-proszę.

    OdpowiedzUsuń
  63. Szanowni Państwo,

    Bardzo przepraszam za przedłużającą się nieobecność i już wkrótce obiecuję zamieścić nowy tekst.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noooooo nareszcie. Panie Aleksandrze, prosze nam więcej nie robic takich numerów "milczenia". Przeciez Pan wie, ze my tu wszyscy nie z powodu wscibskich podrygów ale z najprawdziwszej troski o Pana osobę, o Pana zycie martwimy się gdy Pan nie daje oznak zycia (powyżej trzech dni).

      Nie chodzi o to by się Pan nam tłumaczył z osobistych planów, nagłych wyjazdów, czy przyczyn nieobecności bowiem jak każdy - co nie ulega wątpliwości - ma Pan prawo do odpoczynku. Ale jeśli w przyszłosci Pan planuje "zniknać" na dłuzej to prosze chociaż plusika zrobić w komentarzu (+ i ilość dni). To wystarczy. Wówczas bedziemy spokojni. A tak, niby wszyscy milczeli, niby nikgo nie zdzwiła, nie zmartwiła, nie zainteresowała Pana tak długa nieobecnosć (dotychczas zresztą niebywała) ale tak naprawdę zapewne wszyscyśmy po cichu truchleli co sie z Panem dzieje?
      Musi Pan już mieć świadomosc, że mimo, ze nigdyśmy sie (mam tu na myśli wszystkich wiernych czytelników) nie widzieli, nie słyszeli wzajemnie głosów, to nie jest nam Pan i nigdy już nie bedzie obojętny.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  64. Pani Halko,

    Obiecuję nie robić więcej "takich numerów milczenia" :)
    I serdecznie dziękuję za Pani słowa.

    OdpowiedzUsuń
  65. http://www.pch24.pl/swierczewski---pijany-kat,12670,i.html

    Apel!!!
    Może niech każdy spróbuje w swojej okolicy, mieście, miasteczku, wsi. Ja już się zająłem i w Poznaniu zlokalizowałem 3 "podejrzane" nazwy ulic i
    jeden plac, a mianowicie:

    - Armii Ludowej
    - Żołnierzy Lenino
    - Rapackiego
    - pl. L. Waryńskiego

    Czy ktoś z Państwa wie, jak i gdzie najskuteczniej domagać się zmiany nazw ulic? Czy ktoś ma jakieś doświadczenie?

    Trzeba w końcu zacząć sprzątać ten syf.

    Wykluczony

    OdpowiedzUsuń
  66. W Polsce mamy tylko 908 miast. Może zróbmy " prezent" naszym bohaterom z okazji 1 marca. Co blogerzy na to?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto posłuchać przed 1 Marca .

      I n k a
      Muzyka i wykonanie – Rincewindx
      Słowa – Barbara Lipińska-Postawa

      http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=VR_nc4-aflo#!

      Usuń
  67. Ech, kochana, znienawidzona demokracja. Rózne miasta, te same problemy. Jestem w Warszawie - długie kolejki, w Krakowie - multum pokojów do zwiedzenia, fatalna obsługa prawna - Wrocław, o kolejkach już tam nie wspominam. Tyle czasu mija i żadnych zmian.

    OdpowiedzUsuń