Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

czwartek, 2 sierpnia 2012

POJEDNANIE Z CERKWIĄ PUTINA

Cieszy nas to, że podczas działań Waszych współpracowników szczególną uwagę poświęcacie sprawom duchowo-moralnym. Jestem przekonany, że konstruktywna współpraca Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej i Służb Federalnych posłuży umocnieniu moralno-patriotycznego ducha obrońców Ojczyzny”.
Ten fragment niedawnego listu patriarchy Cyryla I do Aleksandra Bortnikowa szefa Federalnej Służby Bezpieczeństwa, z okazji 60-lecia urodzin generała FSB doskonale oddaje charakter stosunków łączących Rosyjską Cerkiew Prawosławną z władzą kremlowskich kagebistów.
Ich symbolem jest jedna z najważniejszych świątyń prawosławia - cerkiew św. Zofii, położona niedaleko Łubianki, którą w 2002 roku uroczyście poświęcono jako oficjalną świątynię pracowników Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Wśród funkcjonariuszy KGB/FSB zasiadających na Kremlu sformowała się nawet grupa „prawosławnych czekistów” z Władimirem Jakuninem na czele, która zabiega o wsparcie finansowe i dba o dobre kontakty z przedstawicielami hierarchii.
W zgodnej opinii niemal wszystkich rosyjskich środowisk opozycyjnych, Rosyjska Cerkiew Prawosławna stanowi dziś wyłącznie „narzędzie w rękach Putina”, sam patriarcha jest zaś określany jako członek ekipy pułkownika KGB – przy czym określenie to należy do łagodniejszych epitetów. Niektórzy z rosyjskich duchownych, jak 74-letni Wiaczesław Winnikow nazywają kościół pod przywództwem Cyryla „Kościołem Szatana” i mówią wprost o „zorganizowanej grupie przestępczej pod nazwą Rosyjski Kościół Prawosławny”.
Zwraca się uwagę, że Władimir Michajłowicz Gundiajew – wieloletni agent KGB o pseudonimie „Michajłow”, znany dziś jako patriarcha Cyryl I, od początku swojej kariery był związany ze służbami sowieckimi. Prześledzenie jego autentycznej biografii nie jest jednak łatwe, bo od roku 2000 – tj., od początku „epoki Putina” publikacje na ten temat ukazują się tylko zagranicą, w Rosji zaś są objęte cenzurą. Gdy w początkach lat 90., które przez „Michajłowa” są uznawane za najgorsze w historii Rosji, doszło do próby lustracji i badania akt KGB, natychmiast interweniował Patriarchat Moskiewski. Powołano wówczas (podobnie jak to miało miejsce w III RP) specjalną kościelną komisję do zbadania faktów współpracy duchownych ze służbami specjalnymi. Na jej czele stanął biskup kostromski Aleksy. Do dziś ani komisja ani kolejne Synody Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego nie wydały żadnego komunikatu w tej sprawie. Jak twierdzi opozycja -  Cyryl zareagował szybko na to zagrożenie i zajął się gromadzeniem tajnych materiałów na swój temat, tworząc obszerne prywatne archiwum. Dzięki temu, jego oficjalny życiorys przypomina dziś hagiografię świętego mędrca i ma niewiele wspólnego z prawdą.
Problemy z biografią Cyryla dotyczą już lat najwcześniejszych. Zwraca się np. uwagę, że młody Gundiajew musiał cieszyć się niezwykłą przychylnością władzy radzieckiej skoro został przedterminowo zwolniony ze służby wojskowej i za sprawą metropolity Nikodema (agenta KGB o pseudonimie „Światosław”) prosto z Armii Czerwonej trafił do Leningradzkiego Seminarium Duchownego.
To metropolita Leningradu i Nowogrodu Nikodem przez lata czuwał nad karierą Gundiajewa, zabiegając o szybkie otrzymanie przezeń święceń kapłańskich, posadę wykładowcy w Leningradzkiej Akademii Teologicznej, czy rolę reprezentanta rosyjskiej Cerkwi w Międzynarodowym Forum Młodzieży Prawosławnej. Dzięki Nikodemowi, zaledwie 23 letni Gundajew występując jako osobisty sekretarz biskupa mógł wyjeżdżać bez problemów zagranicę i cieszył się zaufaniem komunistycznej władzy.
Znany jest dokument z 16 kwietnia 1960 roku, w którym szef KGB Aleksander Szelepin rekomenduje Komitetowi Centralnemu KPZR metropolitę Nikodema na stanowisko przewodniczącego Wydziału Stosunków Zewnętrznych Cerkwi Prawosławnej i poleca mianowanie go przedstawicielem Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego w Światowej Radzie Pokoju. KGB miało prawo nominacji na urzędy kościelne nie tylko w cerkwi prawosławnej. Głosem doradczym dysponowała Rada do Spraw Religijnych, która - jak twierdzi Wasilij Mitrochin - stanowiła oficjalną twarz IV Departamentu KGB. Zdaniem Mitrochina na czele wszystkich związków wyznaniowych w ZSRR stali oficerowie komunistycznych służb specjalnych.
Ponieważ Cyryl I, pozostając przez wiele lat pod opieką „Światosława” przeszedł identyczną drogę kariery, można przypuszczać, że jej poszczególne etapy – od działalności w Światowej Radzie Kościołów i kierowania wydziałem zewnętrznych stosunków cerkiewnych, po stanowisko biskupa smoleńskiego i  patriarchy moskiewskiego – musiały również przebiegać pod czujnym okiem KGB/FSB. W niektórych publikacjach podkreśla się, że doświadczenie operacyjne Gundiajewa w sposób szczególny łączy go w serdeczniej przyjaźni z płk Putinem i jest to „więź dwóch profesjonalistów – kolegów pracujących w różnych oddziałach służb sowieckich”.
W wydanej na Zachodzie książce “Wieże tajemnic” były funkcjonariusz IV Departamentu KGB (zajmującego się Cerkwią) Wiktor Szejmow, twierdził, że agentura w kościele prawosławnym była czymś więcej niż tylko źródłem informacji - był to aktyw KGB, zaliczany do nieumundurowanych pracowników tej organizacji. Inny były oficer KGB, Anatol Szuszpanow, w wywiadzie udzielonym przed laty rosyjskiemu tygodnikowi “Argumenty i Fakty“, przyznał, że agenci - duchowni Cerkwi prawosławnej byli de facto pracownikami KGB.
Karierze Cyryla towarzyszyły także liczne skandale finansowe i zarzuty korupcyjne. Jeszcze przed objęciem stanowiska patriarchy Moskwy jego osobisty majątek oceniano na cztery miliony dolarów. Gundiajew prócz apartamentu w Moskwie ma także posiadać dom w Szwajcarii (gdzie co roku jeździ na narty) oraz liczne konta bankowe i nieruchomości rozsiane po całym świecie. Na początku lat 90. duchowny zajmował się handlem wyrobami tytoniowymi, wwożonymi do Rosji bez cła i składowanymi w Monasterze Daniłowskim oraz obrotem ropą naftową, wykorzystując w tym celu instytucje religijne i korzystając z ulg i odpisów podatkowych.  Był m.in. założycielem banku komercyjnego oraz funduszu „Nika”, który posłużył do importu do Rosji ogromnych ilości papierosów w ramach „pomocy humanitarnej”. Zyski z tych przedsięwzięć ocenia się na setki milionów dolarów, a działająca pod koniec lat 90. komisja nadzwyczajna, licząc straty państwa z tytułu przywilejów celnych w latach 1994-1996, stwierdziła, że wyniosły one prawie 33 miliardy rubli.
W roku 2000 pojawiły się w prasie informacje o działalności Gundiajewa na rynku...handlu owocami morza. Spółka w której ówczesny biskup smoleński miał udziały (JSC "Region") zajmowała się połowem krabów królewskich i krewetek, a zyski z tego interesu szacowano na co najmniej 17 milionów dolarów.  Kilka lat temu w jednym z wywiadów Cyryl ironicznie stwierdził, że jego wrogowie są tak zaciekli, że próbowali go oskarżać o próbę zniszczenia wielu cennych gatunków krabów. Obecne pomysły biznesowe Gundajewa dotyczą rozwoju spółek medialnych oraz budowy sieci nocnych  klubów, w których rosyjska młodzież poznawałaby „alternatywne sposoby spędzania czasu po zmierzchu.”
Od kilku miesięcy opozycyjne media stawiają patriarsze zarzuty związane z aresztowaniem trzech młodych kobiet z zespołu punkowego Pussy Riot. W lutym br. wykonały one w soborze Chrystusa Zbawiciela w Moskwie utwór, w którym prosiły Bogurodzicę, by przepędziła z Rosji Władimira Putina.  Władze Cerkwi oskarżyły artystki o „sprofanowanie świątyni, obrażenie uczuć religijnych i szerzenie nienawiści”. W atak na Pussy Riot włączył się osobiście Cyryl I, grzmiąc na „upadek obyczajów” i „bezczeszczenie narodowych świętości” oraz domagając się surowego ukarania sprawczyń. Mimo listu protestacyjnego rosyjskich intelektualistów, podpisanego również przez dziesiątki tysięcy Rosjan, areszt wobec dziewczyn przedłużono do stycznia 2013 roku, a za „czyn chuligański” grozi im kara 7 lat więzienia. Rosyjska opozycja, krytykując obłudną postawę Cyryla podkreśla, że sprawa ma wyłącznie kontekst polityczny i świadczy o bezwzględnym podporządkowaniu Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej interesom kremlowskich kagebistów. 
Powszechnie wyśmiewana i krytykowana Cerkiew broni się w niewyszukany sposób. Jej przedstawiciele powtarzają, że ataki na hierarchów to nic innego jak „akcja zaplanowana przez wrogów Rosji za granicą”, a przede wszystkim - przez sprawcę wszelkiego zła, czyli Departament Stanu USA. Najnowsza uchwała soborowa Kongresu Narodu Rosyjskiego organizowanego przez Patriarchat Moskiewski, wydana po serii wielotysięcznych manifestacji opozycji mówi o „próbie destabilizacji kraju przy udziale zewnętrznych wpływów i sił radykalnych”.
Ta retoryka, zaczerpnięta wprost z wystąpień obecnego prezydenta FR pozwala dostrzec, że przeciwnicy Putina są również wrogami Cerkwi i każdy kto występuje przeciwko reżimowi kagebisty może liczyć na miano śmiertelnego wroga rosyjskiego prawosławia.
Nie dziwi zatem, że strona Patriarchatu Moskiewskiego przypomina oficjalny biuletyn rządu Federacji Rosyjskiej. Listy gratulacyjne oraz życzenia od i do poszczególnych ministrów przeplatają się z informacjami o wzajemnych wizytach, naradach i spotkaniach. Najnowszym sukcesem Cyryla jest  kwietniowe rozporządzenie premiera Rosji o uproszczeniu procedury przekazywania darowizn i nieruchomości na cele religijne. Reżim Putina nie żałuje również pieniędzy na finansowanie budownictwa sakralnego. Przed kilkoma miesiącami Putin chwalił się, że „jeśli w latach 2008-2011, przeznaczyliśmy kwotę 2,3 mld rubli na przywrócenie świetności budowli sakralnych i transferów do organizacji religijnych, to w ciągu najbliższych trzech lat będzie to prawie 3,5 miliardów rubli”.
W zamian za rozliczne przywileje, Cerkiew wspólnie z kagebistami buduje system autorytarnej władzy „opartej na tradycyjnych rosyjskich wartościach” i kontynuuje drogę wytyczoną   wiernopoddańczym listem metropolity Sergiusza z roku 1926, w którym znalazł się m.in. nakaz: ”Musimy nie słowami, lecz czynami pokazać, że jesteśmy wiernymi obywatelami Związku Sowieckiego, lojalnymi wobec władzy sowieckiej” oraz pouczenie, iż „Wszelki cios, skierowany przeciwko Związkowi Sowieckiemu – czy to wojna, czy bojkot, czy jakakolwiek klęska społeczna, czy zwykłe zabójstwo zza węgła, w rodzaju warszawskiego, uważamy za cios skierowany przeciwko nam.”
Sergiaństwo – jak przeciwnicy obecnej Cerkwi nazywają sojusz prawosławia z władzą kagebistów  -  święci dziś tryumfy i pod kierunkiem Cyryla i Putina zmierza do najściślejszej fuzji tych dwóch porządków. W raporcie prestiżowego Instytutu Keston, zajmującego się od 1969 roku badaniem religii w krajach komunistycznych mówi się o „narastaniu bezwarunkowej lojalności” i serwilizmie Cerkwi wobec Putina Podstawowy dogmat kremlowskiej ideologii - koncepcja „wyjątkowości, unikalności rosyjskiej wizji demokracji i praw człowieka” – został uchwalony na Światowym Kongresie Narodu Rosyjskiego zorganizowanym przez Patriarchat Moskiewski w roku 2006. Natomiast w pod koniec maja 2010 roku, podczas spotkania Cyryla I z przedstawicielami putinowskiej partii „Jedna Rosja” podpisano oświadczenie o współpracy, w którym zadeklarowano „narodowe porozumienie co do podstawowych wartości moralnych” oraz intencję „utrzymywania Rosji jako unikalnej cywilizacji szczególnie w kontekście globalizacji i wdrażanie na szeroką skalę programu modernizacji kraju”.
Zdaniem środowisk opozycyjnych – rosyjskie prawosławie jest dziś przede wszystkim narzędziem indoktrynacji społeczeństwa rosyjskiego i służy ekspansji władzy kagebistów, zaś jego wymiar religijny został sprowadzony do efekciarskiej, pustej fasady. Kościół pod przywództwem Cyryla  porównuje się wręcz do „ideologicznego wydziału Komitetu Centralnego KPZR” i oskarża o bezgraniczną podległość władzy kremlowskiej.
Główną rolę w działaniach zagranicznych Cerkwi spełnia wydział kontaktów zewnętrznych – obsadzany od dziesięcioleci najwierniejszymi agentami KGB. Również dziś Służba Wywiadu Zagranicznego (SWR) posiada w nim rozliczną agenturę zapewniającą m.in. doskonałe kontakty z emigracją rosyjską. Przewodniczącym wydziału w latach 1960-72 był patron Gundiajewa metropolita Nikodem (agent „Światosław”), a przez 10 lat na jego czele stał sam agent „Michajłow”. To przedstawiciele tego wydziału odwiedzili Polskę we wrześniu 2009 roku, tuż po wizycie Putina na Westerplatte, która zapoczątkowała proces „zacieśniania przyjaźni” z kremlowskim reżimem. Efektem tej wizyty był projekt wspólnego listu Episkopatu i Cerkwi „o poszanowaniu prawdy historycznej i wezwaniu Polaków i Rosjan do pojednania”. Kolejna wizyta, tym razem przewodniczącego wydziału, metropolity wołokołamskiego Hilariona, miała miejsce tuż po tragedii smoleńskiej, w czerwcu 2010 roku. Powołano wówczas dwa zespoły: polski i rosyjski, które miały opracować tekst wspólnego orędzia.
Jak wiemy, do jego podpisania dojdzie podczas czterodniowej wizyty Gudiajewa -Cyryla w Polsce, w dniu 17 sierpnia br., gdy przedstawiciele obu Kościołów uczynią to w obecności Bronisława Komorowskiego. Tekst orędzia wzywającego do „pojednania” zostanie następnie odczytany we wszystkich polskich kościołach.
Minister Anna Fotyga pisząc niedawno o tym projekcie zapytała: „Komu służy to pojednanie?  Dlaczego, choć to ważne wydarzenie, nikt nie zabiera głosu.? Milczą historycy, religioznawcy, milczy laikat. Ta cisza jest przerażająca, dźwięczy mi  w uszach.
W istocie, cisza panująca wokół tego wydarzenia powinna nas przerażać, bo ponad wszelką wątpliwość akt ten ma groźny wymiar polityczny i służy interesom kremlowskich kagebistów. Te zaś nigdy nie były i nie będą zgodne z dążeniami milionów Polaków. Towarzysząca wspólnemu orędziu religijna retoryka oraz nachalna demagogia - stanowią rodzaj zasłony, zza której wyziera twarz płk Putina i intencje dalekie od „historycznego pojednania”.  W sposób daleki od prawdy przedstawia się nie tylko postać patriarchy Cyryla, ale również pozycję i rolę Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Milczeniem pomija się fakt, że jest to instytucja podległa władzy Kremla, wspierającą fałszowanie historii stosunków polsko – rosyjskich, pochwalającą eksterminację narodu czeczeńskiego i „błogosławiąca” bandyckim działaniom służb Putina.
Do dziś nie znamy nawet treści wspólnego orędzia, a jego całkowite utajnienie – aż do chwili odczytania w kościołach – pozwala przypuszczać, że w proces ten zaangażowani zostali również ludzie służb specjalnych. Nie ma wątpliwości, że w takich kategoriach trzeba postrzegać wielu przedstawicieli rosyjskiej Cerkwi. W publikacji GPC z 17 lipca br. przypomniano zaś, że wizyta Gudajewa jest wynikiem m.in. zabiegów byłego pułkownika SB Tomasza Turowskiego, który z nadania Radosława Sikorskiego zajmował się „pogłębianiem stosunków z Rosyjskim Kościołem Prawosławnym”. Rzeczywisty wymiar tego „pojednania” uwidacznia się również w fakcie, że po jednej stronie sygnatariuszy znajdujemy agenta KGB „Michajłowa”, z drugiej zaś tajnego współpracownika SB o pseudonimie „Zefir”.
Jako Polacy i wierni Kościoła Katolickiego mamy prawo pytać: jakie owoce może przynieść to „pojednanie” - jeśli nie poprzedził go rachunek krzywd, wyznanie win i akt skruchy? Na czym jest ono oparte, skoro w obecnych stosunkach polsko-rosyjskich nie ma nawet definicji oprawcy i ofiary, a do kłamstwa katyńskiego rosyjski reżim przyłożył kłamstwo smoleńskie i złowrogą tajemnicę śmierci polskiej elity?
Jan Paweł II w Adhortacji Apostolskiej RECONCILIATIO ET PAENITENTIA przypominał, że  „pojednanie nie może być mniej głębokie niż sam rozłam. Tęsknota za pojednaniem i ono samo będą w takiej mierze pełne i skuteczne, w jakiej zdołają uleczyć ową pierwotną ranę, będącą źródłem wszystkich innych, czyli grzech”.
Czy wspólne orędzie Cerkwi i Episkopatu może uleczyć ogromną ranę polskich dziejów związaną z krzywdami doznanymi od Rosjan - jeśli nigdy ich nie nazwano, nie policzono i nie przeproszono za nie? Jaki grzech ma uleczyć to „pojednanie”, skoro nie ma wyznania winy ani woli poprawy i które rozłamy ma zasypać, jeśli zabroniono nam o nich nawet mówić?
Nie ma dziś sprawy ważniejszej dla Polaków, jak głośne wykrzyczenie sprzeciwu wobec tego fałszywego aktu. Nie da się bowiem walczyć o prawdę bez wsparcia przywódców polskiego Kościoła i nie da się zachować polskości bez jej najważniejszego gwaranta. „Pojednanie” podpisane przez Kościół z wysłannikiem Putina - skazuje nas na przerażającą samotność. Tak wielką, jak zagrożenie, przed którym dziś stoimy.



Artykuł opublikowany w nr 31/2012 Gazety Polskiej pod tytułem „Cerkiew, narzędzie w rękach Putina”.



Wcześniejsze teksty na ten temat:

DROGA DO CERKWI - http://cogito.salon24.pl/298512,droga-do-cerkwi

JAK KAMIEŃ NAGROBNY - http://bezdekretu.blogspot.com/2012/06/jak-kamien-nagrobny.html

PRZECIWKO "POJEDNANIU"- http://bezdekretu.blogspot.com/2012/07/przeciwko-pojednaniu.html

TAKTYKA KOMPROMISU-TAKTYKA ZDRADY - http://bezdekretu.blogspot.com/2012/07/taktyka-komromisu-taktyka-zdrady.html

147 komentarzy:

  1. Szanowny Autorze,

    Bardzo dziękuję za ten tekst.
    Właśnie takiego zasobu informacji i zbioru racjonalnych argumentów potrzebują wszyscy mniej zorientowani lub nie dość obeznani w temacie.

    Z wyrazami szacunku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja również dziękuję za ten tekst.
      P.

      Usuń
  2. Szanowny Panie Aleksandrze!

    "...akt ten ma groźny wymiar polityczny i służy interesom kremlowskich kagebistów. Te zaś nigdy nie były i nie będą zgodne z dążeniami milionów Polaków."
    Prawdziwie i wnikliwie udokumentowane Pana obawy budzą jedną moja wątpliwość. Mianowicie podejrzewam Pana o wiarę w demokrację w ogóle a w to, że demokracja może zmienic Rosje w szczególności. Ja natomiast tak jak Pilsudski rownie bałbym się demokratycznej Rosji bez kagebistow. Marszałek sondował poglądy Denikina czy Wrangla na suwerennośc Polski i przekonał się, że nie mogloby być o tym mowy po zwycięstwie białych. Dlatego też nie rozgromił rewolucji choć być może miał taka sposobność. Ja z domu wynioslem przekonanie, że z Rosjanami nie da sie porozumieć nigdy. Nie ma znaczenia kto rządzi na Kremlu - tam zawsze jest Moskwa i tam zawsze są moskale i zawsze będą nas traktować jak utraconą prowincję Imperium. Stosunki z nimi mogą być neutralne w sprzyjających warunkach politycznych i militarnych jak bylo za II RP, kiedy np. wymiana handlowa z ZSRS byla bardzo dobra wbrew temu co nam wmawiano za komuny.
    Obecne warunki geopolityczne nie są jednak nam sprzyjające. Dlatego też myślę, że "pojednanie z cerkwią" aczkolwiek haniebne, politycznie będzie bez większego znaczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za wchodzenie w słowo i rolę adwokata Autora - obecnie to właśnie KGB rządzące "Rosją" (de facto Neo-Sowietami) stanowi główne, jeśli nie największe zagrożenie, a przynajmniej jego strukturalny "rdzeń".

      A z perspektywy czasu - niepoparcie "Białych" przez Naczelnika było Jego największym błędem. Ale oczywiście, w ówczesnym kontekście, w ówczesnych awrunkach - jak najbardziej zrozumiałym. Kiedy adm. Kołczak i gen. Wrangel zrzekali się roszczeń wobec Polski, Denikin mówił stale o "jedinoj i niedielimoj"...

      Usuń
    2. P.S.

      Artykułu, samej jego treści nie komentuję, bo i co miałbym napisać - że się w pełni zgadzam???

      Usuń
    3. Szwoleżer,

      Nie próbuję nawet dociekać przyczyn Pańskich "podejrzeń", bo w żaden sposób nie mogą się one opierać na powyższym tekście.
      Nigdy też nie dałem powodów by przypisywać mi "wiarę w demokrację w ogóle a w to, że demokracja może zmienic Rosje w szczególności".
      Pańskie wywody biorę zatem na karb nieznajomości moich licznych tekstów dotyczących Rosji.
      To państwo zawsze będzie wrogiem Polski i polskości, ale dziś, każdy kto walczy przeciwko Putinowi jest naszym sprzymierzeńcem. Niestety, tej prawdy nie rozumie nawet nasza opozycja.

      Usuń
  3. Panie Aleksandrze,

    Ten wpis uzmyslawia bezmiar upadku cerkiewnej hierarchii. Na jej tle polska hierarchia koscielna mimo rzeszy tajnych wspolpracownikow wydaje sie w miare mocna. Pojednanie z taką Cerkwią otworzy nowy rozdzial w historii polskiej hierarchii KK, rozdzial jawnej zaleznosci od pobolszewickiej wladzy w Warszawie i w Moskwie. Nie wplynie to pozytywnie na tradycyjną polską poboznosc.
    "Pojednanie" to silny i potencjalnie niszczacy atak, przeprowadzany od srodka. Zgroza.

    Pozdrawiam niezmiennie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na jej tle polska hierarchia koscielna mimo rzeszy tajnych wspolpracownikow wydaje sie w miare mocna.

      Tym bardziej gorszące i hańbiące jest "pojednanie" z kościołem wielkiego, sowieckiego szatana.

      Ale też nie można zapominać, że to, co mamy obecnie jest pokłosiem V 2, a wcześniej modernizmu.

      Usuń
  4. Zaścianek,

    Byłoby dobrze gdyby niezależne media w ogóle zechciały poinformować Polaków o mającym nastąpić "pojednaniu" z putinowską Cerkwią.
    Bardzo Panu dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wyjaśnieniem może być to, iż na polskiej prawicy, wśród polskich niepodległościowców, antykomunistów etc. są sprawy, instytucje i ludzie, o których - że pojadę Mackiewiczem - "nie trzeba głośno mówić".

      Usuń
  5. viilo,

    Moją intencją było ukazanie prawdziwego oblicza współczesnej RCP i Cyryla - "męża opatrznościowego", jak nazwał tego człowieka kard.Glemp.
    Ta prawda jest dziś skrzętnie ukrywana przez katolickie i "niezależne" media, zaś miano, jakim Gundiajewa obdarzył polski prymas to wyraz upadku hierarchów polskiego Kościoła. Przyznam, że mnie samego zadziwia i przeraża ogrom fałszu, z jakim mamy do czynienia.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  6. Jaszczur,

    Nie powinniśmy przechodzić do porządku nad kwestią milczenia "niezależnych" mediów. Zbyt wielka jest cena, jaką zapłacimy za to "pojednanie" i nie usprawiedliwiają jej żadne parciane kompromisy.
    Nie one powinny nas obchodzić.
    Dodam jedynie, że ostatni, celowo wyłuszczony akapit tekstu nie znalazł się w artykule opublikowanym w GP.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Panem, próbowałem tylko powyżej wyjaśnić przyczynę i odpowiedzieć na pytanie, które Pan i Komentatorzy zadają na tym blogu od jakiegoś już czasu.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  7. Słucham?

    "cerkiew św. Zofii, położona niedaleko Łubianki, którą w 2002 roku uroczyście poświęcono jako oficjalną świątynię pracowników Federalnej Służby Bezpieczeństwa."

    To nie mieści się w głowie...
    Za chwile będziemy miec pojednanie z tymi biskupami którzy koło centrali SS wyświecili zbrodniarzom świątynie?

    Pozdrowienia,

    N

    OdpowiedzUsuń
  8. Mariusz Molik,

    Nazwałby to raczej rzeczą naturalną, że starsi koledzy oddelegowani na "odcinek religijny" poświęcają świątynię dla młodszych kadr KGB/FSB.
    Proponuję też krótki kurs historii RCP na podstawie fotografii opublikowanych pod tymi linkami:

    http://fr-victor.ru/index.php?option=com_content&view=article&id=348:2011-06-12-12-46-19&catid=85:galerei&Itemid=27

    http://fr-victor.ru/index.php?option=com_content&view=article&id=347:5-partiarh&catid=85:galerei&Itemid=27

    Drugi link dotyczy zdjęć Gundiajewa-Cyryla, a szczególnie polecam fotografie z braćmi Castro.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Aleksander 2 sierpnia 2012 18:19 a

    Ale i wszyscy inni czytelnicy

    Uważam że z tymi linkami powinien zapoznać się każdy. Bardzo dziekuje i pozdrawiam.

    N

    OdpowiedzUsuń
  10. Panie Aleksandrze,
    czy twierdzenie o planowym zastąpieniu ideologii marksizmu-leninizmu religią prawosławną jako ideologią uzasadniającą budowę nowego imperium (podczas nadzorowanego procesu przekształcania ZSRS w Rosję) można Pana zdaniem uznać za prawdziwe?
    A co do samego "pojednania" - ot, agenci wspólpracują z agentami. Martwią mnie tylko skutki tego "dogoworu" dla polskich księży pracujących z naszymi Rodakami na Wschodzie. No i co na to Watykan?

    OdpowiedzUsuń
  11. Panie Aleksandrze,

    od paru tygodni mam wrażenie, że dom rodzinny, którego bronię i o którego naprawę zabiegam od lat - jest nie do uratowania, bo oto okazało się, że pękły fundamenty.
    Nie wiem, co gorsze - bezradność czy wściekłość....

    Pozdrawiam
    eska

    OdpowiedzUsuń
  12. Kocislaw,

    Nie sądzę by chodziło tu o prosty zabieg zastąpienia ideologii jakąś formą religijną. W realnym komunizmie - a wyznawcami tego systemu są bandyci spod znaku KGB/FSB - każda ideologia (również marksizm-leninizm) oraz każda religia są jedynie narzędziem do osiągnięcia celu. Bywają użyteczne w określonym czasie i warunkach i są bez problemu odrzucane na rzecz, bardziej przydatnych innych form.
    Z takim zabiegiem mieliśmy już do czynienia w historii ZSRR, w latach 1941-44, gdy Stalin, zagrożony przez młodszego kolegę-bandytę zaczął odwoływać się do uczuć patriotycznych i religijnych.
    Dla Putina i Cyryla - ludzi KGB - prawosławie jest zatem narzędziem służącym interesom władzy i ma wartość o tyle, o ile jest w stanie pomóc realizacji bieżących planów. Stąd obecny sojusz Cerkwi z FSB. Religia czy duchowość, nie mają tu najmniejszego znaczenia

    OdpowiedzUsuń
  13. Eska,

    Takie zagrożenie jest niestety realne. Dlatego tak ważną sprawą jest głośne mówienie o istocie planowanego "pojednania" - bez lęku, bez fałszywych obaw i kompromisów.
    Dziś nie zatrzymamy tego procesu, bo ludzie Kościoła posuwają się do haniebnych manipulacji i historycznych fałszerstw, byle tylko uzasadnić podpisanie aktu z wysłannikiem Putina :
    http://wpolityce.pl/wydarzenia/33373-abp-budzik-o-przeslaniu-kosciola-i-cerkwi-do-narodow-polskiego-i-rosyjskiego-nie-padnie-przebaczamy-i-prosimy-o-przebaczenie

    Proszę jednak o tym szeroko pisać, informować. To dziś najważniejsza sprawa.
    Polacy muszą wiedzieć, czyje interesy skrywa to orędzie oraz mieć świadomość, że czeka nas najtrudniejszy okres w historii.
    Milczenie w sprawie orędzia jest nie tylko tchórzostwem, ale nakłada na milczących ogromną winę.

    Dziękuję Pani i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Panie Aleksandrze,

    Właśnie przeczytałam Pański świetny tekst + komentarze i mam tylko jedno pytanie:
    Kto, na Boga, ośmielił się ocenzurować Pański artykuł w GP??
    Czyżby podczas wakacji zatrudniano tam w charakterze stażystów chłopców od Leskiego?

    Pozdrawiam serdecznie :)

    ==

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Przed chwilą, na adres e-mali Kurii Przemyskiej wysłała to zapytanie:
    - Do Ks.Arcybiskupa Józefa Michalika Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski
    Ogromnie zaniepokojona treścią artykułu znanego, niezależnego publicysty, Aleksandra Ściosa p.t.:"Pojednanie z cerkwią Putina", którego treść załączam: http://bezdekretu.blogspot.com/2012/08/pojednanie-z-cerkwia-putina.html -proszę o zaprzeczenie, sprostowanie, wyjaśnienie... tej nieprawdopodobnej wiadomości, o kuriozalnym "pojednaniu" mojego Kościoła z niegodną instytucją rosyjskiej propagandy, jaką jest nadal, od czasów sowieckich, tamtejsza Cerkiew Prawosławna. Dla mnie i wielu katolików, byłoby to wielkim niezrozumiałym gestem, zwłaszcza w tym czasie, w okresie ostatnich dwóch trudnych lat w stosunkach polsko-rosyjskich. Nadal bowiem żyjemy w niepokojącej wielu Polaków, kwestii braku rzetelnego wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej, głównie, z winy strony rosyjskiej (powszechnie znanych utrudnień w polskim śledztwie i odzyskaniu dowodów).
    Ewa Macholak- wierna kościoła katolickiego.
    (Treść opublikowałam na Facebooku, dla informowania katolików)

    OdpowiedzUsuń
  17. @ Aleksander Ścios

    Szczęść Boże!
    Wielce Szanowny Panie Aleksandrze!!!
    Serdecznie dziękuję za zawsze trafne i o czasie, a często nawet przed, poruszane niezmiernie ważkie, żywotne dla Narodu Polskiego sprawy. Zastanawiałem się już od dawna dlaczego panuje taka złowroga cisza wokół tego epokowego aktu zdrady Polski i Narodu. Dopiero po ostatnich Pańskich artykułach ja i wielu znajomych otworzyło oczy. Teraz widzimy jak na dłoni, że w Polsce nie ma Episkopatu, a jest po prostu TWskopat. Planujemy w pierwszym rzucie wysłać kilkanaście tysięcy maili z protestem i zapytaniem do Kurii Przemyskiej do Arcybiskupa Józefa Michalika, a także o wyjaśnienia.
    Czy mógłby Pan podać adres mailowy? Zgadzam się z Panem całkowicie z tezami zawartymi w Pana postach, a w szczególnie w ostatnich. Czytam Pana artykuły niemal od początku. Już niemal 70% mam zapisane na dysku w plikach tekstowych. Wiele rozsyłam, drukuję i rozdaję z najciekawszymi komentarzami. Zdajemy sobie sprawę, że milczenie w sprawie orędzia jest nie tylko tchórzostwem, ale nakłada na milczących ogromną winę. Dlatego tak ważną sprawą jest głośne mówienie o istocie planowanego "pojednania" - bez lęku, bez fałszywych obaw i kompromisów.
    Wiemy, że dziś nie zatrzymamy tego procesu, bo ludzie Kościoła posuwają się do haniebnych manipulacji i historycznych fałszerstw, byle tylko uzasadnić podpisanie aktu z wysłannikiem ludobójcy Putina. Będziemy o tym szeroko pisać, informować gdzie się tylko da. To dziś najważniejsza sprawa.
    Polacy muszą wiedzieć, czyje interesy skrywa to orędzie oraz mieć świadomość, że czeka nas może, najtrudniejszy okres w naszej historii. Mnie również zadziwia i przeraża ogrom fałszu, z jakim mamy do czynienia. Historia Polski pełna jest zdrad i cierpień między innymi dzięki sprzedajnym przedstawicielom polskiego kościoła. To się już działo od początku zapisywanej Historii Polski. Pocieszające, że mamy przykłady takich wspaniałych jak błogosławiony ks. Jerzy Popiełuszko, ks. Niedzielak, ks. Suchowolec, ks. Zych, Prymas Kardynał Stefan Wyszyński i nasz Błogosławiony Papież Karol Wojtyła. Moi rodzice żołnierze AK uczestnicy Powstania Warszawskiego '44 w takich razach mawiali: ''Pażijom uwidim, skazał głuchomu slepoj''.
    Nam pozostaje walczyć do upadłego, do ostatniej kropli krwi skoro 10.04.2010 wypowiedziano nam ''świętą wojnę''. Podziwiam za wspaniałą przenikliwość, rozwagę, odwagę, roztropność. Jest Pan dla wielu z nas przykładem wspaniałego polityka. Bo przecież polityka, to roztropna troska o dobro wspólne. Pozdrawiam serdecznie. Alleluja i cała naprzód!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ad: Adamsonn
    Szanowny Panie, adresy Kurii można znaleźć w internecie, co uczyniłam pisząc w tej kwestii(o czym informuję w komentarzu powyżej). Zwróciłam się z moim niepokojem, w sprawie rzekomego "pojednania" Kościoła Katolickiego w Polsce z Cerkwią Rosyjską, do Abp Józefa Michalika na adres: kuria@przemyska.pl
    Pozdrawiam, Ewa Macholak.

    OdpowiedzUsuń
  19. Pani Urszulo,

    Nie dokonał tego żaden stażysta. Jedna z dziennikarek GP uznała, że oryginalny tytuł "wydawał się mniej atrakcyjny od obecnego", zaś ostatni akapit artykułu został usunięty ponieważ był "po prostu niespójny" i "niejasny".
    Jeśli chodzi o "chłopca od Leskiego" -to znalazł doskonałe miejsce w "niezależnych" mediach i wyrasta w nich na gwiazdę dziennikarstwa.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  20. WiW WiW-a Polonia,

    Szanowny Panie,

    To nie jest metafizyka, bo bez wiary w Boga i bez obecności Kościoła w naszym życiu - nie będzie polskiego narodu. Dlatego "pojednanie" hierarchów z putinowską Cerkwią stanowi tak ogromne zagrożenie.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  21. Ewa Macholak,

    Polscy hierarchowie powinni dostawać takie listy i dobrze, że zdecydowała się Pani pytać w tak ważnej dla nas sprawie.
    Przypomnę, że na stronie BM24 widnieje list do abp.Michalika, który również można wysyłać:
    http://blogmedia24.pl/node/58612

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Adamsonn,

    Uprzejmie dziękuję za życzliwe słowa.
    Elektroniczne listy do Episkopatu można kierować na adres: skep1@episkopat.pl.
    Z pewnością nie wpłyną one na zmianę decyzji hierarchów, ale będą widocznym znakiem naszego sprzeciwu.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Napisalem wczoraj komentarz ale widzę, że został wycięty. Więc powtórzę.

    Wspólny dokument jaki będzie prezentowany 17sierpnia nie będzie dotyczył kwestii politycznych ale wzajemnych relacji pomiędzy Cerkwią a Kościołem Katolickim w Polsce. Regulacji wymaga wiele zagadnień, jak np.:
    - ważności sakramentów
    - kwestii małżeństw mieszanych oraz wychowania dzieci( do tej pory zgoda na małżeństwo mieszane była warunkowana wychowaniem dzieci w Kościele Katolickim
    - a także innych treści teologicznych

    Autor zdaje się, że relacje pomiędzy Kościołami( prawosławnym i katolickim ) widzi w kontekście politycznym, podczas gdy ich relacje nie mają nic wspólnego z relacjami politycznymi pomiędzy Polską a Rosją.
    Porządek państowy( polityczny ) jest czymś zgoła inny niż porządek religijny relacji pomiędzy Kościołami. Epoka państwa Kościelnego jest już od wieków poza nami więc w tych kategoriach nie należy patrzeć na relacje pomiędzy wyznaniami.

    Z wyrazami szacunku.

    Poldek34

    OdpowiedzUsuń
  24. Poldek34,,

    jeśli został wyciety to słusznie został wycięty. Przedstawianie patrona tego porozumienia, pana Bronisława Komorowskiego, jako osobę czułą na zagadnienia teologiczne, to gruba przesada.

    Całkiem być może problem małżeństw mieszanych czy ważności sakramentów odbierał sen prawdziwemu akuszerowi tego porozumienia, komunistycznemu szpiclowi Tomaszowi Turowskiemu.
    Prosze się nie kompromitować.

    Gdyby Aleksander Ścios zdecydował się ponownie skasowac Pański idiotyczny wpis, to prosze by skasowano i mój. szkoda czasu.

    ps.

    Poczta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pan nie zdaje sobie sprawy, że Kościół Prawosławny w szczególny sposób traktuje władzę świecką. Zupełnie inaczej niż Kościół Katolicki, dlatego też nie można porównywać tych dwóch Kościołów jeśli idzie o relację Państwo-Kościół. To wynika z założeń teologicznych.

      Poza tym, odnoszę wrażenie, że nic a nic nie zrozumiał Pan z tego co napisałem. Ale powtórzę, dokumenty pomiędzy wyznaniami regulują relacje pomiędzy wyznaniowe a nie pomiędzypaństwowe. I to proszę przyjąć do wiadomości. Co nie znaczy, że strony owych dokumentów mogą mieć inny stosunek do władzy swieckiej. Ale ów stosunek nie musi być odnotowany w porozumieniach. A ponieważ nie zna Pan owego dokumentu - na co wskazuje Pan Ścios - to niech Pan sobie daruje wycieczki polityczne.

      Pozdrawiam.

      Usuń
  25. Poldek,

    Nikt nie "wycinał" Pańskiego komentarza, zatem proszę darować sobie prymitywną prowokację.
    Wolno Panu mieć odmienną opinię, ale zostałaby potraktowana poważnie tylko wówczas, gdyby - w miejsce dywagacji - opierała się na racjonalnych, merytorycznych argumentach.
    Choćby takich, jak zawarte w moim tekście.
    Pańskie oceny nie mogą być podstawą do dyskusji, bo ani Pan nie zna treści wspólnego orędzia ani Pan nie rozumie, że dzisiejsza RCP nie ma nic wspólnego z duchowością i religią.

    W celu poszerzenia wiedzy na ten temat, proszę zapoznać się z oficjalnymi dokumentami na stronie Patriarchatu Moskiewskiego: http://www.patriarchia.ru/index.html, a dla dostrzeżenia politycznego wymiaru dzisiejszej Cerkwi proszę zajrzeć na strony internetowe przedstawicieli rosyjskiej opozycji.
    choćby tu:
    http://ipvnews.org/
    http://fr-victor.ru/
    Polecam też lekturę raportu Instytutu Keston:
    http://www.keston.org.uk/russianreview.php
    Dopiero później proszę pisać o tym, co się autorowi "zdaje".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ^^^^Nikt nie "wycinał" Pańskiego komentarza, zatem proszę darować sobie prymitywną prowokację.

      Nie wiem z jakiego powodu się nie ukazał, pewnie to wina serwera.. .

      ^^^^^Pańskie oceny nie mogą być podstawą do dyskusji, bo ani Pan nie zna treści wspólnego orędzia ani Pan nie rozumie, że dzisiejsza RCP nie ma nic wspólnego z duchowością i religią.

      Jeśli przyjąć Pański punkt widzenia, w ogóle temat nie jest pod dyskusję, gdyż również Pan nie zna treści orędzia więc jest to rozmowa bezprzedmiotowa. Więc Pańska uwaga jest także do Pana.

      Przedmiotem owego dokumentu nie jest problem uwikłania władz cerkwii we wpółpracę z Kremlem jak i również ich powiązań ze służbami - co nie jest tajemnicą dla władz Kościoła w Polsce.
      Zwłaszcza, że dla Kościoła Prawosławnego relację z władzą ze swej natury kierują się innymi przesłankami niż relacje z władzą w Kościele Zach. A Kościół Kat. nie rości sobie prawa do wpływania na te relacje.

      Fakt uwikłania przywódców Cerkwi we współpracę ze służbami nie jest przesłanką do zerwania odrzucenia relacji z Cerkwią Prawosławną na płaszczyźnie religijnej i teologicznej.
      Zaś dla Kościoła w Polsce, kontakt Cerkwi z przedstawicielami władz Rosji( obecnie oraz w przeszłości) nie mają znaczenia i nie stanowią przeszkody w nawiązywaniu relacji religijnych i teologicznych. Fakt i rodzaj współpracy nie jest obszarem w który Kościół Katolicki może i chce ingerować - jest to wewnętrzna sprawa Kościoła Prawosławnego.

      ^^^^Pan nie rozumie, że dzisiejsza RCP nie ma nic wspólnego z duchowością i religią.

      Pan twierdzi, że Kościół Prawosławny ( również ten w Polsce, bo podlega pod zwierzchnictwo RCP) nie ma nic wspólnego z duchowością i religią? Bardzo sobie cenię Pana wpisy i analizy, ale powyższy akapit jest kuriozalny i zupełnie ponad przedmiotem dyskusji.

      Pozdrawiam.

      Usuń
  26. Autor

    Najgrzeczniej, jak potrafię, zapytuję Pana Aleksandra czy zdaje sobie sprawę, że Jego pisarska działalność wskazywać może na jakiś chorobliwie wrogi stosunek do Rosjan i państwa rosyjskiego lub. .. na zupełnie coś przeciwnego?

    OdpowiedzUsuń
  27. homosovieticus,

    Posiadanie "chorobliwie wrogiego stosunku do Rosjan" uznałbym za komplement, pod warunkiem, że potrafi Pan zdefiniować taką jednostkę chorobową. Jeśli nie - proponuję donos do odpowiedniego organu, bo tego rodzaju myślozbrodnia będzie już wkrótce karana.
    Ja zaś po raz ostatni i najuprzejmiej jak potrafię, proszę by sowieciarze omijali ten blog.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mozna nie miec wrogiego stosunku do ludobojcy, klamcy katynskiego i piewcy najbardziej ludobojczego panstwa na swiecie(upadek ZSRS nazwal wielka tragedia). Dlaczego sa tacy ludzie jak Pan powyzej ktorzy zle zycza Polsce?

      Slater

      Usuń
  28. Dzień dobry.

    Przeczytałam własnie wywiad z abp.Michalikiem,w którym z założenia są piękne
    deklaracje miłości a nawet wspólne przemyślenia,co do losu chrześcijaństwa
    we współczesnej zlaicyzowanej Europie...
    Tak sobie myślę,że to tylko słowa...słowa...słowa...
    Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane.Do prawdziwego pojednania będzie daleko,zważywszy na ludzką naturę,skłonną do złego.
    Przykład powinien iśc z góry,a Pasterze służyc swym owcom.
    Chrystus w Ewangelii pragnął jednej owczarni,a my Polacy służyliśmy zawsze tylko Jednemu Bogu,którego namiestnik zasiada na Stolicy Piotrowej w Watykanie.
    Trzeciego Rzymu nie uznamy za swój,a tylko patrzec jak rozgorzeje walka o hegemonię...
    Kto ciekaw,niech przeczyta te piękne deklaracje miłości braterskiej:

    http://gosc.pl/doc/1223975.Kiedy-mysle-Rosja

    Pozdrawiam
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ^^^Przeczytałam własnie wywiad z abp.Michalikiem,w którym z założenia są piękne
      deklaracje miłości a nawet wspólne przemyślenia,co do losu chrześcijaństwa
      we współczesnej zlaicyzowanej Europie...
      Tak sobie myślę,że to tylko słowa...słowa...słowa...

      Ewangelia jest również w pewnym sensie pełne pięknych założeń ale jej autor skończył nie za bardzo "wdzięcznie.." .

      Rolą Kosioła jest więc głoszenie owych "tylko słów..". Ewangelia św.Jana zaczyna się "Na początku było Słowo.. " - tylko słowo.. .

      Rozumiem pewne skojażenia które mogą się rodzić z chwilą gdy pewna gazeta i media ogłosiły pojednanie na gruzach Smoleńskiej tragedii. Ale proszę nie ulegać tymże skojażeniom. Proces jednania pomiędzy Cerkwią Prawosławną trwa dłużej i zaczął się na dlugo przed Smoleńskiem.. i nie o takie jednanie chodzi tutaj, aby przykrywać prawdę. Chodzi o takie jednanie które nie zaklada a'priori winy i uprzedzeń ale szacunek dla badań i faktów. bp Michalik pisze w tymze wywiadzie:

      ""człowiek mądry w takiej sytuacji opiera się na faktach a nie na teoriach, zaś człowiek sumienia rozważa każde słowo i troszczy się, aby nie naruszało prawdy. Żeby o kimkolwiek, największym nawet wrogu, powiedzieć tak mocne słowa, trzeba znać fakty, mieć pewność. Tymczasem tej pewności nie ma. Dlatego ci, którzy posługują się takimi teoriami i hasłami robią sobie i tragedii smoleńskiej największą szkodę! I to trzeba im powiedzieć: robią krzywdę tragedii smoleńskiej, bo na tym etapie trzeba ograniczyć się do poszukiwań i badań. Można mieć postulaty, żądać powołania takich czy innych międzynarodowych komisji i dochodzeń, ale dopóki nie przyniosą one efektów, nie wolno używać zbyt mocnych słów, bo w ten sposób robi się krzywdę prawdzie i w niewłaściwą stronę ukierunkowuje się ból osób oraz myślenie całego społeczeństwa.""

      Czy więc pojednanie wg bpa Michalika, ma być opierane na nieprawdzie? NIe, wręcz przeciwnie ale ma podlegać wymogom miłości a nie prawom demagogii i łatwych osądów bez pokrycia w badaniach.

      Usuń
    2. @poldek34

      Zacytowałeś Ewangelię św.Jana dokonując pewnego nadużycia.

      Miałam na myśli słowo pochodzące nie od Boga,lecz od człowieka.
      Mam wrażenie,że abp.Michalik uległ deklaracjom głoszonym w nauczaniu
      Patriarchy Rusi,które na papierze nic nie znaczą.
      Osobiście nie ufam przywódcy Rosyjskiej Cerkwi i myślę,że w Polsce jest
      więcej takich ludzi jak ja.
      Nie mam nic do przeciętnego wiernego Prawosławia,szanuję obrządki
      innych wyznań w duchu miłości bliźniego,więc z założenia orędzie nie
      jest skierowane do mnie.

      B.

      Usuń
    3. Użycie cytatu ze Św.Jana miało powiedzieć nie mnie ni więcej to, że głoszenie Słowa Bożego ma ogromne znaczenie i że dla nieroztropnych ludzi jest ono traktowane jako zbiór pobożnych życzeń.

      Zaś co się tyczy personanie Patriarchy osobiście - jako wiernego KOścioła, sprawy jego sumienia to sprawy pomiędzy nim a BOgiem, nikomu nie wolna się w nie wtrącać.

      Zaś sprawy relacji pomiędzy Kościołami to inny obszar. Wszelkie uzgodnienia oficjalne pomiędzy wyznaniami są trwałe niezależnie od tego, kto będzie reprezentował Kościół po stronie Episkopatu POlskiego jak i Rosyjskiego.

      Bić na alarm trzeba byłoby wtedy gdyby w treści dokumentu znalazły się takie uzgodnienia które skutkowałyby tym o czym napisał Pan Aleksander Ścios. A więc byłyby sprzeniewierzeniem się Bogu - bo przecież nie dotyczą polityki państw: Polskiego i Rosyjskiego.

      Twoje podejście kojarzy mi się z sytuacją lekarza, który jeśli choruje na grypę, nie może leczyć pacjentów na grypę. Innymi słowy, jeśli Patryarcha ma osobiste problemy z wiarą nie oznacza, że zawierane porozumienia w imieniu Kościoła którym kieruje, będące zgodne z nauczaniem Jego Kościoła stają się z powodu jego problemów niemoralne, niewiążące oraz czynią ów Kościół nieduchowym i niereligijnym.

      Tak nie jest gdyż w Kościele nie ma odpowiedzialności zbiorowej za grzechy poszczególnych wiernych.

      Usuń
  29. --
    Aleksander Ścios


    CYWILIZACJA ŻYCIA VERSUS CYWILIZACJA ŚMIERCI...

    The Telegraph, 6 sierpnia 2012r

    MARS LANDING

    Engineers at Nasa's mission control cheer the moment the Curiosity rover completes its ambitious attempt to land on Mars without a hitch.

    http://www.telegraph.co.uk/science/space/9455079/Mars-Landing-Nasa-scientists-celebrate-as-Curiosity-rover-touches-down.html

    *

    The Telegraph, 6 sierpnia 2012r

    KHMER ROUGE MASS GRAVE UNCOVERED IN CAMBODIA

    A mass grave thought to contain the remains of hundreds of Khmer Rouge victims has been uncovered in northwestern Cambodia, authorities said on Monday.

    http://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/asia/cambodia/9455336/Khmer-Rouge-mass-grave-uncovered-in-Cambodia.html

    =============================

    Panie Aleksandrze,

    W imię czego, jakim prawem, polscy hierarchowie Kościoła dołączają nas do kraju, który jest apoteozą cywilizacji śmierci? Wikłając nas w "pojednanie" z człowiekiem, o którym ten sam The Telegraph pisze: "President Vladimir Putin’s cruel tyranny is driven by paranoia".

    Dlaczego nasi biskupi nam to robią? Dlaczego nas porzucają? Dlaczego zamiast przestrzegać - przyłączają się do ludzi podobnych produkującym się powyżej "radzieckim" propagandystom. Nie potrafię tego pojąć...

    Pozdrawiam

    = =

    OdpowiedzUsuń
  30. Marquis de Custine w "La Russie en 1839" pisał

    "Oderwana od Zachodu przez przyjęcie schizmy greckiej, Rosja, po szeregu wieków, z niekonsekwencją zawiedzionej miłości własnej, zwróciła się do narodów, urobionych przez katolicyzm, po cywilizację której ją pozbawiła religia, całkowicie polityczną. To wyznanie bizantyjskie, które wyszło z pałacu cesarskiego, aby utrzymać porządek w obozie, nie zaspakaja wznioślejszych potrzeb duszy ludzkiej; dopomaga ono policji do oszukiwania ludzi. Od czasu uzurpacji praw Boskich przez wladze świecką w Rosji religia chrześcijańska utraciła swą czystość; weszła w zastój i stała się częścią składową mechanizmu tyranii. Duchowieństwo schizmatyckie nie jest niczym innym, jak tylko milicją przybrą w uniform."

    OdpowiedzUsuń
  31. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  32. Rada Biskupów Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego z 2000 r. również opowiedział się w tej sprawie w swojej "podstawowej koncepcji Społecznej z Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego"

    "We wszystkim co dotyczy wyłącznie ziemskiego porządku rzeczy, prawosławny chrześcijanin jest zobowiązany do przestrzegania prawa, niezależnie od tego jak idealny lub niedoskonały jest. Jednak, gdy zgodność z wymogami prawnymi grozi mu wieczne zbawienie i wymaga aktu apostazji lub Zaangażowanie inny grzech określony przed Bogiem i bliźnim, chrześcijanin jest wezwany do pełnienia wyczynu świadka wiary w imię prawdy Bożej i zbawienia duszy dla życia wiecznego. On musi mówić otwarcie i zgodnie z prawem przed bezspornym naruszeniem popełnionym przez społeczeństwa lub państwa wobec ustaw i przykazań Bożych. Jeśli to zgodne z prawem działanie byłoby niemożliwe lub nieskuteczne, powinien przyjąć postawę obywatelskiego nieposłuszeństwa "(IV, 9).

    To, że bp Kła współpracuje z bezpieką ( podobnie jak Bp Kła Katolickiego ) ma się nijak do duchowości i religijności całego Kościoła. Bp poprzez większą lojalność do władzy niźli Boga wchodzi na drogę zagrożenia swojego osobistego zbawienia. Gdyby ten biskup prawnie i w zasadach religijnych wpisał wyższość lojalności wobec władzy niż BOga, wtedy można byłoby mówić o tym, że jego Kościół traci kontakt z Bogiem. Tymczasem w Cerkwii Prawosławnej tak nie jest - jak twierdzi autor bloga. Zasady religijne chrzescijan prawosławnych jasno wskazują, że lojalność wobec Boga jest nadrzędna dla lojalnosci wobec władzy świeckiej. A więc Kościół Prawosławny jest Chrystusowy i Boży. Szkoda, że Pan Aleksander Ścios wszystko pojmuje w pryzmacie polityki pomijając warstwę główną, jaką stanowią zasady religijne( a więc Ewangelia i Prawo Boże) w odniesieniu do danego Kościoła.
    Tak się nie da i jest to zamierzona bądź niezamierzona manipulacja czytelnikiem.

    OdpowiedzUsuń
  33. Nooo...to ja czekam,aż Cyryl I wypowie posłuszeństwo Putinowi.
    B.

    OdpowiedzUsuń
  34. Ten słowotok poldek34 to tylko próbka retoryki jaka będzie obecnie królowała. Krótko mówiąc plują mu w twarz on mówi, że deszcz pada. Albo on nam pluje w twarz, tak jak abp Michalik cytowany w poscie 6 sierpnia 2012 23:42
    Cerkiew Putina, jak słusznie nazwał ją autor bloga, jest jedna wielką manipulacją schowaną za szatami, architekturą i obrządkiem. Tu nie ma miejsca na prawdę tylko gry służb specjalnych.
    Śledztwo nie jest śledztwem, cerkiew nie jest cerkwią i pojednanie nie jest pojednaniem.
    Trzeba rozumieć co te słowa w ogóle oznaczają. (co rozumiesz pod słowem "śledztwo"? jak sobie je wyobrażasz? bez dowodów? oparte na podesłanych kopiach? prowadzone przez potencjalnych sprawców?)
    Należę do cywilizacji zachodniej i rozumiem znaczenie pojęć bez wypaczenia.

    Dodam taki truizm, że tzw. przeciętny wierny RCP, albo w ogóle przeciętny Rosjanin nie jest niczemu winny bo jest ofiarą zbrodniczego systemu i polityki realizowanej przez ten system. Co roku jeżdżę w okolice Kodnia nad Bugiem, gdzie przeplata się katolicyzm i prawosławie w każdej wiosce. Mój daleki przodek był męczennikiem unickim*.
    Dawniej car używał cerkwi do swoich celów dziś RCP jest podporządkowana pułkownikowi KGB Putinowi i w odpowiednim momencie jest używana do celów politycznych.

    Jeśli teraz ktoś mówi o sakramentach, mieszanych małżeństwach i teologii to już jest tylko przykrywka. W rzeczywistości chodzi o Smoleńsk: mamy nie używać „zbyt mocnych słów”.

    *Unici zachowując obrządek prawosławny przyjęli zwierzchność papieża rzymskiego – dlatego byli tępieni przez cara.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałem się podpisać

      marcinis

      Usuń
    2. """Cerkiew Putina, jak słusznie nazwał ją autor bloga, jest jedna wielką manipulacją schowaną za szatami, architekturą i obrządkiem. Tu nie ma miejsca na prawdę tylko gry służb specjalnych. ""

      To zdanie ogólne, proszę o skonkretyzowanie znaczenia pojęcia "Cerkiew". Kogo Pan ma na myśli: Patryarchę, wszystkich wiernych, chórzystów, Koscielnych, ministrantów, itd.

      Władze Kościoła w Polsce zdają sobie sprawę ze spraw o których pisze autor bloga.

      Ale zarówno Pan jak i autor bloga nie odróżniają dziedzin w których obydwa KOścioły moga współpracować z dziedzinami w których współpracować nie mogą.
      Bo przecież wspólny dokument nie jest deklaracją stosunków Kościoła w Polsce z Kremlem.. . Gdyby tak było, mielibyście Panowie rację. A skoro tak nie jest, nie mogą mieć racji.

      """Dawniej car używał cerkwi do swoich celów dziś RCP jest podporządkowana pułkownikowi KGB Putinowi i w odpowiednim momencie jest używana do celów politycznych.""

      Wszystko wyjaśni dokument który zostanie niedługo zaprezentowany - rozumiem, że nie uważa Pan jego treści jako formę używania Kościoła w Polsce do swoich celów przez Kreml.

      Co ma wspólnego życie sakramentalne wiernych owych Kościołów ze Smoleńskiem nie mam pojęcia. Zaś ferowanie wyroków powinno być oparte na wymogu prawdy a nie domysłów. Jak mówi w wywiadzie ks.bp.Michalik, nie można czynić krzywdy prawdzie. A osądy pozostawić rzetelnym badaniom.

      Usuń
    3. Do Anonimowego z godź o1.41 nie wiem dlaczego wpisuje się pod tow.Poldkiem

      Mam tylko jedno pytanie: kto to jest ten "przecietny Rosjanin" co jest niewinny itd. Czy to Kałmuk? czy to Łotysz (z obstawy Stalina), czy to Sybirak?, Kazach? Czeczeniec? Tylu synów matiuszki Rassiji i wszyscy niewinni?

      Usuń
  35. Prosze Państwa,

    bardzo krótki 40 sekundowy film z serwisu youtube.

    http://www.youtube.com/watch?v=JsOAKwCzE4U

    Ostatnie sekundy tego bardzo krótkiego obrazu są całkiem szokujące, ale wyłacznie dla tych którzy chyba nie rozumieją kto jest autentycznym przywódca rosyjskiej cerkwi.

    Pozdrawiam,

    MM

    OdpowiedzUsuń
  36. poldek34,

    Pan dezinformuje i manipuluje, dlatego każdy kolejny występ zostanie usunięty. Sprawa jest zbyt poważna bym pozwolił na harce niedouczonego prowokatora.
    Jakże może się Pan wypowiadać w sprawach "duchowości", skoro nie wie Pan nawet, że Polski Kościół Prawosławny ma w nazwie Autkokefaliczny - co oznacza jego niezależność od Moskwy.
    W II RP autokefalia została udzielona Kościołowi przez Patriarchat Konstantynopolitański 13 listopada 1924 r, zaś w czerwcu 1948 roku PAKP otrzymał aukokefalię od Patriarchatu Moskiewskiego.
    I o jakich "rzetelnych badaniach" Pan bredzi w zakresie oceny stosunków polsko-rosyjskich lub informacji dotyczących Cerkwi? Historia naszych relacji jest naznaczona bezmiarem zbrodni rosyjskich i krzywdą milionów moich rodaków, jest relacją kata i ofiary - o której złotouści hierarchowie haniebnie milczą.

    Sposób w jaki próbuje Pan oddzielać "porządek polityczny" od "porządku religijnego", wskazuje nie tylko na brak zrozumienia realiów Rosji i III RP, ale jest obarczony ogromnym bagażem złej woli. Pan zdaje się nie pojmować nawet rzeczy tak oczywistej, że związki RCP z najbardziej zbrodniczą organizacją świata wykluczają tych ludzi nie tylko ze społeczności osób wierzących ale nawet z miana ludzi cywilizowanych.
    Wbrew podanym w moim tekście faktom bredzi Pan o "pojednaniu na płaszczyźnie religijnej i teologicznej", podczas gdy jedyną płaszczyzną owego "pojednania" są archiwa Łubianki.
    Radzę, by zastosował się Pan do słów abp.Michalika i pamiętał, że "człowiek mądry w takiej sytuacji opiera się na faktach a nie na teoriach".
    Dopóki nie nadrobi Pan poważnych zaległości z zakresu wiedzy historycznej i nie zrezygnuje z manipulacji - Pańskie komentarze będą usuwane.

    OdpowiedzUsuń
  37. Pani Urszulo,

    Znamy już nawet odpowiedź abp.Michalika na protesty laikatu i na List opublikowany na BM24.
    Wywiad hierarchy dla KAI zawiera taką ilość fałszu i przekłamań, że należałoby napisać osobny tekst by wymienić je wszystkie:
    http://wpolityce.pl/wydarzenia/33537-narasta-niepokoj-co-przyniesie-wspolny-list-polskiego-kosciola-i-rosyjskiej-cerkwi-abp-michalik-to-jest-jeden-malenki-etap

    W mojej ocenie - to głos tak haniebny i załgany, że dorównuje jedynie retoryce Cyryla- "Michajłowa". Arcybiskupowi pouczającemu nas, że "już Pan Jezus wskazywał: jeśli cię kto bije w prawy policzek, nadstaw mu i lewy" należałoby przypomnieć, że nim zacznie przebaczać w imieniu Polaków, wpierw nadstawił własny policzek i zmierzył się z prawdą o własnym życiorysie i własnej odpowiedzialności.

    Cieszy mnie natomiast cenny głos prof. Józefa Szaniawskiego opublikowany na łamach "Naszego Dziennika":
    Znalazły się w nim słowa niezwykle bliskie moim wcześniejszym refleksjom dotyczącym fałszywego "pojednania":

    "Pojednania nie należy budować na kłamstwie. Do pojednania potrzebna jest dobra wola i ludzie dobrej woli. Ono może być budowane wyłącznie na prawdzie, a prawda jest zawsze znakiem sprzeciwu wobec zła. A to nie Polska, tylko Rosja była Imperium Zła.
    Pojednanie w sensie politycznym nie może być celem samym w sobie, bo tym jest racja stanu i bezpieczeństwo narodowe Rzeczypospolitej. Do pojednania powinny dążyć obydwie strony. To jednak Polska od wieków była ofiarą, więc to dążenie powinno wypływać przede wszystkim od Rosji, która była agresorem, zaborcą, napastnikiem, okupantem, a także katem."

    http://www.naszdziennik.pl/mysl-felieton/6794,cyryl-i-w-polsce.html

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  38. Im bliżej do 15 sierpnia tym więcej takich poldków i homosovieticusów dzikusów będzie nie tylko na tym blogu, ale wszędzie tam gdzie zło nazywa się złem, a zdradę zdradą.

    Dziękuję Autorowi za bardzo cenne informacje poparte faktami ws. tego aktu pojednania.


    Ryszard

    OdpowiedzUsuń
  39. --

    Panie Aleksandrze,

    w godnym odnotowania artykule prof. Szaniawskiego opublikowanym w dzisiejszym NDz, obserwuję znamienne zawahanie. Otóż poprzednika obecnego patriarchy, Aleksieja II, Józef Szaniawski nazywa - zgodnie z prawdą historyczną - "współpracownikiem KGB o pseudonimie Drozdow". Natomiast w odniesieniu do Cyryla I zabrakło jednak dopełnienia, "współpracownik KGB o pseudonimie Michajłow".

    Mamy za to cytat z "Do przyjaciół Moskali"...

    * * *

    RM publikuje bogaty program pobytu w Polsce Cyryla I, uzupełniany cukrowemi słowy ks. Klocha. W tonacji podobnymi obłudnej wypowiedzi abp Michalika z wP, którą Pan przytoczył:

    http://wpolityce.pl/wydarzenia/33537-narasta-niepokoj-co-przyniesie-wspolny-list-polskiego-kosciola-i-rosyjskiej-cerkwi-abp-michalik-to-jest-jeden-malenki-etap

    http://www.radiomaryja.pl/kosciol/krok-ku-pojednaniu-polakow-i-rosjan/

    Pozdrawiam serdecznie,

    ==

    OdpowiedzUsuń
  40. --

    "Pod koniec sierpnia PiS zaprezentuje nowe oblicze. Zniknie kierowany przez Antoniego Macierewicza zespół smoleński, partia Jarosława Kaczyńskiego przedstawi za to pakiet ustaw i rozwiązań systemowych odnoszących się do aktualnych problemów społecznych.

    Jak dowiedziała się „Rz", PiS swoje propozycje ma przedstawiać w formie happeningów i prezentacji. – Zależy nam, by z naszymi pomysłami przebić się do opinii publicznej w formie jasnego, wyraźnego komunikatu – mówi „Rz" członek Komitetu Politycznego PiS. – To będzie, używając terminologii piłkarskiej, „krótka piłka" i „ostre strzały na bramkę" – dodaje."


    http://www.rp.pl/artykul/10,922814-PiS-szykuje-jesienne-fajerwerki.html

    ====

    Panie Aleksandrze,

    Jeżeli artykuł W. Wybranowskiego z Rzepy nie jest próbą kreacji bytów i wydarzeń (z czego znani są dziennikarze tego pisma) i istotnie PiS - zamiast doprowadzenia do końca i w wierności Poległym, śledztwa smoleńskiego - zamierza rozwiązać ZP Macierewicza (zastępując go np. zespołem do badania "demokracji III RP" natrętnie lansowanym przez posła Szczerskiego, o którym już rozmawialiśmy), a dodatkowe propozycje ma zamiar przedstawiać "W POSTACI HAPPENINGÓW" i "ostrych strzałów na bramkę" - zaczyna to przypominać cyrk, a nie poważną partię opozycyjną. I na najlepszej drodze do zdobycia O% nowego, a utraty 90% żelaznego elektoratu.

    Hańba porzucenia Smoleńska będzie, w moim przekonaniu, końcem PiS.
    Być może niektórym w partii właśnie o to chodzi.

    Pozdrawiam raz jeszcze,


    PS. W dodatku zimno, leje i wieje...

    ==

    OdpowiedzUsuń
  41. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  42. --
    Prof. Andrzej Zybertowicz pyta w ostatniej GP "Kim będziemy, gdy wygramy?"

    Za: http://niezalezna.pl/31725-kim-bedziemy-gdy-wygramy - przytaczam ostatni akapit:

    "Nie powiedzie nam się troska o całą Polskę, jeśli już teraz nie zatroszczymy się o samych siebie. Pora zacząć bardziej systematycznie ćwiczyć wyobraźnię, odpowiadając na pytanie: co stanie się z Polską, co stanie się z naszymi schematami myślowymi, z naszymi wyobrażeniami wolnej i sprawnej Polski, gdy już odniesiemy sukces?

    Wyjście ze starych nawyków myślowych prawie zawsze jest bolesne. Ale nie zmienimy Polski, jeśli wcześniej nie zbudujemy potencjału zmieniania samych siebie."

    ====

    Panie Aleksandrze,

    Zawsze z uwagą czytam przemyślenia prof. A. Zybertowicza. Tym razem zawiodła mnie najwyraźniej umiejętność "czytania ze zrozumieniem" (nota bene - sformułowanie stanowiące ulubiony wytrych blogerów mających kłopoty z odpowiedzią). Nie mogąc zapytać profesora AZ - pytam Pana: z jakich nawyków myślowych mam (boleśnie) wyjść? I jak buduje się potencjał zmieniania samej siebie, jeśli jest się konserwatystką o ugruntowanych poglądach, z małym marginesem swobody na zmiany, które w większości prowadziłyby do zaprzeczania samej sobie i wyznawanym przez siebie wartościom?

    CZY PAN TO ROZUMIE?
    ==

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urszulo,

      Podzielam Twoje obawy, with all due respect to prof. Zybertowicz. Ale jest w tekście jeszcze jedno stwierdzenie, dot. spraw podstawowych - "No, ale komunizm się skończył [...]"

      A ja, obojętnie, czy wygramy (co niestety jest wątpliwe) czy nie, zostanę trochę aspołecznym, zoologicznym antykomunistą i faszyzującym (coraz bardziej) neocon'em.

      Usuń
    2. Jaszczurze,

      Przyznam się, że tak byłam zszokowana i obrażona stwierdzeniem,
      cyt. "Jesteśmy zbyt egocentryczni. Czy np. rozumiemy sposób myślenia, emocje tych ponad stu tysięcy obywateli z Małopolski, którzy w ostatnich wyborach do Senatu oddali swój głos na odwołanego już wtedy z funkcji szefa MON Bogdana Klicha?" - tj. koniecznością (wg AZ) wczuwania się (przeze mnie) w głębię umysłową 100 000 troglodytów z Małopolski, że o tym "skończonym" komunizmie zapomniałam napisać. Choć to rzecz istotnie zasadnicza i kompromitująca.

      Pozdrowienia dla neokona od zwierzęco zajadłej antykomunistki, w III RP faszystki ex definitione. :)

      Usuń
  43. Ryszard,

    Twórczość takich postaci jest ponurym znakiem czasu, ale problem nie dotyczy samej ich obecności. Ci ludzie nie mają nic do powiedzenia w zakresie faktów i rzeczowej argumentacji - sporo za to w obszarze dowolnych ocen i pseudointelektualnych dywagacji.
    Nie różnią się tu od abp. Michalika, którego wypowiedzi publiczne na temat wizyty Cyryla oscylują między niewyszukaną sofistyką a kiepską homiletyką i mogą trafiać tylko do osób wykazujących poważne luki edukacyjne.
    Przystępując do pracy na tym artykułem, miałem do wyboru dwie możliwości: przedstawić własne refleksje na temat idei "pojednania" lub zaprezentować fakty - na tyle istotne, by skłoniły czytelnika do samodzielnej refleksji. Uznałem, że druga opcja (choć trudniejsza) będzie bardziej adekwatna dla tematu.
    Oczekuję zatem, by dyskusja z tezą o "pojednaniu z cerkwią Putina" odbywała się na tym samym poziomie argumentacji i szacunku wobec czytelnika.

    Dziękuję Panu i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  44. Pani Urszulo,

    Nie potrafię ocenić wartości "rewelacji" przedstawionych przez żurnalistów "Rzepy", ale zakładam, że oparte są na relacjach kilku zaprzyjaźnionych rozmówców z władz PiS-u. Przyznam też, że nie będę zdziwiony, jeśli partia opozycyjna zacznie poszukiwać "centrowego elektoratu" i wyciszy temat tragedii smoleńskiej. Jeśli tak się stanie, po raz kolejny dowiemy się, że Jarosław Kaczyński nie analizuje żadnych popełnionych błędów.
    W tekście "Długi marsz czy krótki bieg" z marca br. napisałem, że należy brać pod uwagę pewien szczególny scenariusz zmiany ekipy rządzącej. Stałoby się tak wówczas, gdyby doszło do zakulisowych ustaleń między głównymi graczami sceny politycznej lub część polityków opozycji planowała udział we wspólnej inscenizacji. Chodziłoby o kontrolowany proces zastąpienia Tuska postacią mniej skompromitowaną czy nawet utworzenie egzotycznej koalicji. Takie działania otworzyłby drogę do swoistego consensusu, w którym ceną politycznej abolicji byłby rząd złożony z „fachowców”.
    Zgadzam się z Panią, że „krótkie piłki" i „ostre strzały na bramkę" (te określenia zdradzają nam autora kontrolowanego przecieku) oznaczałyby całkowitą marginalizację opozycji i drogę na polityczne manowce.
    Jeśli rzeczywiście takie plany są rozpatrywane, może to tłumaczyć przemilczenie sprawy haniebnego "pojednania" z putinowską Cerkwią.

    W sprawie artykułu prof. Zybertowicza nie podejmę się zgadywania intencji autora. Nie sądzę też, by pytanie "kim będziemy, gdy wygramy?" miało głębszy sens od elementarnego pytania - jak mamy wygrać? Z kolei - bez odpowiedzi na to pytanie - rozważania o przyszłości sprowadzamy do realnego dylematu: czy będzie kim wygrać?

    Byłbym natomiast zadowolony, gdyby prof.Zybertowicz pisząc o konieczności "zatroszczenia się o samych siebie" i "wyjściu ze starych nawyków myślowych", miał na myśli odrzucenie całej mitologii III RP, opartej na wierze w miraże demokracji, rozstanie z zabójczą optyką "krótkiego skoku" i równie zgubną strategią "konstruktywnej opozycji".
    Dla mnie bowiem "wyjście ze starych nawyków myślowych" polega na odrzuceniu wszystkiego co oferuje nam III RP i budowaniu nowego państwa - od podstaw.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Internauta Poldek naskarżył na Aleksandra Sciosa na salonie 24. Linku nie podam.

      Po raz setny czy tysięczny okazuje się że pierwsze przeczucia są słuszne. Zatem tnij Autorze :)

      pzdr

      N

      Usuń
    2. Wydaje mi się oczywiste, że w niedługim czasie (jesień br. lub wiosna przyszłego roku) nastąpi zmiana na stanowisku premiera i będzie nim najprawdopodobniej Pan Schetyna, nazwany kiedyś przez prof. Staniszkis "państwowcem", co w istocie wskazywałoby na powstanie rządu fachowców. Myślałem, że będzie chodziło o coś w stylu "Pan Schetyna jest bardzo krótko na stanowisku premiera, ale już widać efekty jego pracy", co zostałoby oficjalnym tekstem pod koniec 2014 roku i w ten sposób dociągnięcie do kolejnych wyborów. Jednak z zaskoczeniem przyjąłem wiadomość, iż mieliby w tym uczestniczyć ludzie opozycji. Jeśli jednak tak miałoby być, to widzę dwa kierunki wyjaśnienia tego. Nie mogą się doczekać, aby dorwać się do władzy, albo nie chcą czekać do 2015 roku, bo potem może być za późno (nie na objęcie władzy, ale na odwrócenie tego co w Polsce następuje - rozkładu, o czym bardzo fajnie pisze Pan Ziemkiewicz w artykule nt. Amber Gold). Jednak chyba najprawdopodobniejszy jest trzeci kierunek - rozgrywanie opozycji.

      Usuń
  45. Mariusz Molik,

    Interesujący donos "internauty Poldka" :) Choć pisany drżącymi rękami.
    Potwierdza się reguła, że bolszewizm wyłazi spod każdego kamuflażu. Nie sposób go ukryć.
    Zestawienie z Antonim Macierewiczem - przednie.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A propos Antoniego Macierewicza - najnowszy wywiad :http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/macierewicz-polska-opleciona. I przyznam, że nie bardzo rozumiem tegofragment, gdzie mowa o sluzbach specjalnych:"Ludzie tacy, jak Tadeusz Mazowiecki czy Jan Krzysztof Bielecki byli jedynie figurantami ich decyzji" - czy AM, ktorego uważam za jedynego uczciwego obecnie polityka, chce umniejszyć odpowiedzialność tych person? Mazowieckiego uważam za postać wyjątkowo wstrętną i pamiętam jego działalność w Znaku i publikacje w "Więzi". A to wszystko o czym mowimy to przecież wynik "grubej kreski".
      Jest jeszcze jeden fragment tego wywiadu : "ludzie związani z WSI mogli w sposób nieskrępowany używać aparatu państwowego do działań nielegalnych. Obecnie nie mają takiej możliwości. Liczę na to, że nigdy mieć jej już nie będą. Oni oczywiście tworzą wciąż silne lobby i korzystają z poparcia bardzo możnych ludzi, jak Bronisław Komorowski czy Donald Tusk. Dzięki temu mogą odgrywać istotną, a czasem złowieszczą, rolę.
      Czyżby AM zaczął wierzyć w demokrację? Czy mówi tak jako prominentny członek PiSu, który skręca w "stronę centrum" delikatnie mowiąc?

      Usuń
    2. Panowie darujcie, ale grozenie chlopakowi, ze sie Go wytnie, a nastepnie twierdzenie, ze jest kapusiem, bo napisal polemike nie tu a na wlasnym blogu ... no nie trzyma poziomu, delikatnie mowiac.

      Pozdrawiam
      wojtek

      Usuń
  46. Panie Aleksandrze,

    Mając na uwadze powagę tego miejsca,jak i problem który Pan tutaj naświetlił,
    nie odniosę się do mętnego'wykładu z prawa kanonicznego',którego to (wykładu)
    udzielił mi internauta Poldek.
    Śledzę bieżącą dyskusję z zainteresowaniem.W sumienia Patyarchów nie wchodząc,
    krytykowała będę ich czyny,w myśl nakazu-'grzeszących napominac'.

    Pozdrawiam
    B.

    OdpowiedzUsuń
  47. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Panie Wiesławie,
      i najserdeczniej pozdrawiam :)
      ==

      Usuń
  48. --
    Aleksander Ścios, godz. 18.54

    Pamiętam "Długi marsz, czy krótki bieg", Panie Aleksandrze. I pamiętam, że kiedy go czytałam, myślałam w duchu: wszystko, tylko nie ta przeklęta maskirowka! Polityczna, oszukańcza inscenizacja "na pomieszanie dobrego i złego". Zdrada własnego elektoratu.

    Pozdrawiam serdecznie

    ==

    OdpowiedzUsuń
  49. Anonimowy z 22:07,

    Bardzo dziękuję za rozsądną postawę. Wiemy już kim jest ów "internauta Poldek" i nie ma powodów by nobilitować go polemiką.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  50. WiW WiW-a Polonia,

    Chciałbym podzielać Pańską wiarę, że "od Smoleńska rośnie w nas siła".
    Niestety - wybory dokonywane przez Polaków oraz ostatnie doświadczenie związane ze wspólnym orędziem Cerkwi i EP dowodzi czegoś wręcz przeciwnego.
    By ocenić stan, w którym się dziś znajdujemy warto zadawać sobie pytanie: czy tego rodzaju rzeczy byłyby możliwe przed 10 kwietnia?

    Bardzo dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  51. PS. Pan tweetuje, a ja podlinkuję, a jeszcze lepiej przekleję :-)

    Gmyz: Wiedza o Turowskim jest coraz większa

    08.08.2012

    To bardzo źle świadczy, że polska dyplomacja wciąż zatrudnia ludzi, którzy byli oficerami komunistycznych służb specjalnych - mówi w rozmowie z portalem Stefczyk.Info Cezary Gmyz, dziennikarz "Rzeczpospolitej" i "Uważam Rze", pozwany przez Tomasza Turowskiego.

    Stefczyk.info, wPolityce.pl: Jaki był przebieg dzisiejszej rozprawy między panem, a Tomaszem Turowskim?

    Rozprawa miała dość dramatyczny przebieg. Najciekawsze zeznanie składał Piotr Jegliński, który czuje się zdradzony przez Turowskiego i te jego zeznania miały charakter bardzo emocjonalny. W pewnym momencie Jegliński określił Turowskiego mianem komunistycznego kapusia. Sam Turowski pojawił się w sądzie w tragicznym towarzystwie – dwóch ochroniarzy oraz czterech oficerów departamentu pierwszego, na czele z generałem Henrykiem Jasikiem, ostatnim szefem I Departamentu MSW, a później pracującym w UOP. Oprócz tego byli pracownicy IPN, którzy dowodzili tego, czemu zaprzecza Turowski – że departament I był częścią Służby Bezpieczeństwa. Poza tym zeznawał Jakub Opara, pracownik kancelarii prezydenckiej, na temat okoliczności w jakich poznał Turowskiego.

    Turowski nie był przesłuchiwany, ale zadawał liczne pytania, od czasu do czasu dogadując. A między nim, a Jeglińskim było widać spore napięcie psychologiczne i to, że Turowski mocno się denerwuje.

    Jakie roszczenia wobec pana wystosował?

    Turowski żąda ode mnie 50 tys. złotych, przeprosin oraz zaprzeczenia niektórym rzeczom, które napisałem o nim w swoich tekstach.

    Czy gdyby miał Pan jeszcze raz pisać teksty o tej sprawie, zmieniłby Pan coś?

    W swoim warsztacie nic bym nie zmienił, ponieważ wiedza jaką wówczas zdobyłem była ogromna i dość szczegółowa. Ale gdybym pisał ten tekst dzisiaj, to dopisałbym wiele nowych rzeczy, których dowiedziałem się już po powstaniu tego tekstu.

    Na przykład?

    Na przykład dzisiaj dowiedziałem się, jak wygląda krąg znajomych Turowskiego. Dowiedziałem się też, że nadal utrzymuje kontakty z jezuitami; m.in. jeden z jezuitów wystawił mu zaświadczenie, w którym utrzymuje, że Turowskiego nie było w Rzymie w czasie zamachu na Jana Pawła II. Warto wspomnieć też o jego licznych podróżach od połowy lat 80. aż do dziś, w których Turowski często podróżował do Moskwy oraz parę innych rzeczy, które uzupełniają naszą wiedzę o tym człowieku.

    Czy takich niejasnych postaci jak Turowski może być więcej w administracji i polskim MSZ?

    Z całą pewnością tak. Sam opisałem jeszcze jeden przypadek oficera wydziału nielegalnego, który do dzisiaj pracuje w MSZ-cie, czyli Leszka Ostrowskiego, który pracował na Białorusi. Na pewno takich osób jest więcej; w Smoleńsku na płycie lotniska w kwietniu 2010 r. czekał jeszcze jeden oficer, tym razem ze służb wojskowych, czyli Jarosław Drozd, który nadal pracuje dla MSZ-tu.

    Jak obecność takich ludzi w administracji może wpływać na polskie służby i państwo?

    To bardzo źle świadczy, że polska dyplomacja wciąż zatrudnia ludzi, którzy byli oficerami komunistycznych służb specjalnych. To są ludzie, którzy przez wiele lat działali przeciwko opozycji, przeciwko Kościołowi i de facto – przeciwko Polsce. Utrzymywanie w MSZ-cie tak dużej liczby funkcjonariuszy mających korzenie w tajnych służbach PRL-u kłóci się nie tylko z elementarnym poczuciem przyzwoitości, ale ze zdrowym rozsądkiem. Taka współpraca jest w moim przekonaniu niebezpieczna dla funkcjonowania państwa.

    http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/gmyz-wiedza-o-turowskim-jest-coraz-wieksza

    OdpowiedzUsuń
  52. ==

    Przy okazji warto przeczytać

    "Niepokojące związki ludzi przygotowujących lot do Smoleńska".

    Przygotowaniem wylotu śp. Lecha Kaczyńskiego do Smoleńska zajmowali się ludzie związani z rosyjskimi służbami. Chodzi przynajmniej o trzech pracowników polskiej dyplomacji - pisze "Gazeta Polska". Zdaniem gazety, "taki dobór kadr trudno uznać za przypadkowy".

    "GP" przypomina stwierdzenie Gene Poteat, byłego dyrektora Rady Badań Wywiadowczych w CIA, który komentował zaangażowanie Tomasza Turowskiego, byłego szpiega z czasów PRL w wylot Prezydenta do Katynia. - Najwyraźniej Rosja dopilnowała, by jak najwięcej stanowisk rządowych było obsadzonych ludźmi, którzy są bardziej lojalni wobec Moskwy niż Warszawy - mówił Poteat.

    Okazuje się jednak, że postać Turowskiego może być jedynie wierzchołkiem góry lodowej. W działania związane z wylotem do Smoleńska zaangażowani byli ludzie o związkach z Rosją i jej służbami. Takim jest m.in. Jarosław Bratkiewicz, który obecnie pełni funkcję dyrektora politycznego MSZ. To jeden z najbardziej zaufanych współpracowników Radosława Sikorskiego, w pierwszej połowie 2010 r. dyrektor Departamentu Wschodniego w tym ministerstwie.

    Jak się okazuje Bratkiewicz to wychowanek MGIMO, czyli Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych. To znana kuźnia kadr służb sowieckich.

    (...)

    Reszta w GP nr 32 lub w Stefczyk Info: http://www.stefczyk.info/wiadomosci/polska/niepokojace-zwiazki-ludzi-przygotowujacych-lot-do-smolenska

    ==

    OdpowiedzUsuń
  53. Szwoleżer,

    Jeśli tak dalece nie zrozumiał Pan słów Antoniego Macierewicza jest niewielka szansa, że przyjmie Pan jakiekolwiek wyjaśnienie.
    Proponuję, by zamiast dowolnej egzegezy zdań wyrwanych z kontekstu zacytował Pan cały fragment wypowiedzi i ponownie zastanowił się nad ich sensem:

    ad.1.
    "Od początku III RP istniała tendencja do posługiwania się ludźmi ze służb specjalnych. Można nawet powiedzieć, że te osoby w kluczowych momentach życia politycznego, społecznego i gospodarczego podejmowały decyzje. Ludzie tacy, jak Tadeusz Mazowiecki czy Jan Krzysztof Bielecki byli jedynie figurantami ich decyzji. To było związane z genezą Okrągłego Stołu, który był organizowany przez służby specjalne Czesława Kiszczaka, oraz z oparciem struktury państwa na komunistycznych służbach specjalnych."

    Ze słownika opublikowanego na stronach IPN-u dowie się Pan, że figurant to osoba "sprawdzana, kontrolowana lub rozpracowywana w ramach sprawy operacyjnej."

    ad.2.

    "Kark WSI został złamany. To jest formacja, która nie ma żadnych szans, by powrócić do dawnej potęgi. Ta potęga wynikała z faktu, że ludzie związani z WSI mogli w sposób nieskrępowany używać aparatu państwowego do działań nielegalnych. Obecnie nie mają takiej możliwości. Liczę na to, że nigdy mieć jej już nie będą. Oni oczywiście tworzą wciąż silne lobby i korzystają z poparcia bardzo możnych ludzi, jak Bronisław Komorowski czy Donald Tusk. Dzięki temu mogą odgrywać istotną, a czasem złowieszczą, rolę."

    http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/macierewicz-polska-opleciona

    Jeśli na podstawie tego fragmentu wskaże Pan racjonalne przesłanki by twierdzić jakoby Antoni Macierewicz wykazywał "wiarę w demokrację" i mówił "jako prominentny członek PiSu, który skręca w "stronę centrum" - zasłuży Pan na miano tęgiego logika.
    Proszę czasem zastanowić się nad treścią komentarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje uprzejmie. Stary juz jestem i rzeczywiscie nie mam szan na polemiką z takim logikiem jak Pan. Co to jest figurant wytłumaczono mi juz w 1968 roku, kiedy siedziałem z "powodów marcowych" (mialem nieprzyjemność kończyc wtedy studia). A "figurant czyjejś dezyzji", to chyba co innego. W każdym razie jeszcze raz dziekuję i za to, że uspokoił mnie Pan, że PiS nie skręca do centrum.

      Usuń
  54. Pani Urszulo,

    Dziękuję za wskazanie tych tekstów. W wypowiedzi Cezarego Gmyza zwróciłbym uwagę na fragment:
    "Na przykład dzisiaj dowiedziałem się, jak wygląda krąg znajomych Turowskiego. Dowiedziałem się też, że nadal utrzymuje kontakty z jezuitami; m.in. jeden z jezuitów wystawił mu zaświadczenie, w którym utrzymuje, że Turowskiego nie było w Rzymie w czasie zamachu na Jana Pawła II."

    Kontakty Turowskiego z ludźmi Kościoła mogą być jedną z najważniejszych przesłanek, którymi należy objaśniać proces obecnego "pojednania" RCP i EP.
    W książce "Smoleńsk.Pułapka tajnych służb?" poświęcam tej postaci wiele miejsca, a ustalenia Cezarego Gmyza uważam za fundamentalne w kwestii wyjaśnienia okoliczności tragedii smoleńskiej.
    Turowski - jako pułkownik SB, przyjaciel ludzi Kościoła oraz - prawdopodobnie - oficer lub TW Agencji Wywiadu jest postacią kluczową dla zrozumienia logiki pułapki smoleńskiej.

    Pozdrawiam Panią

    OdpowiedzUsuń
  55. Próbuję sobie wyobrazić pierwszy dzień po "pojednaniu". Nie wiem na skutek czego, ale mam przeczucie, że nic się nie zmieni. Kolejny dzień długiego weekendu.

    Patrząc na brak reakcji środowisk prawicowych odważę się na tezę, że nie będzie żadnego larum, żadnych protestów, żądania wyjaśnień. Przemilczane zostaną haniebne porównania do listu Biskupów z 18 listopada 1965 roku. Medialne machiny zrobią swoje, sondażownie zrobią swoje dodając KomuJakKomu kilka procent, takie poldki i inne środowiska blogowe zrobią swoje, no i prawicowa prasa zrobi swoje tym "milczeniem które dźwięczyć będzie w uszach" ale tylko nielicznym osobom.

    Los tych którzy się sprzeciwią będzie opisany pod podobnym tytułem : http://wyborcza.pl/1,76842,7854599,A_ci_zawsze_przeciw__Dwa_pojednania_1965___2010.html


    Jestem zdania, że nie warto oglądać się na te chorągiewkowate media polskojęzyczne. Trzeba budować Polskę na nowo. Od początku, od tych zostawionych samym sobie ludziom. Innej drogi nie ma.

    I pójść koniecznie 15 sierpnia do kościołów i głośno, nawet przerywając czytającemu, powiedzieć co się myśli. I zapytać siedzących, czy zgadzają się podać rękę putinowskim mordercom. Tak właśnie musi zrobić dumny Polak, który nie zapomniał o tych, którzy oddali życie za wolność Polski. Tak zrobię. Wierzę, że ten głośny sprzeciw rozlegnie się w wielu miejscach Polski.

    Proszę mi wybaczyć Panie Aleksandrze, że wykorzystuję pański blog do własnych celów, ale mam wrażenie, że ludzie, którzy odważą się wstać i zabrać głos, muszą prędzej czy później trafić w to właśnie miejsce.


    Chciałbym poznać Pana zdanie na temat pierwszego dnia po "pojednaniu".


    Ryszard Orlicki

    OdpowiedzUsuń
  56. Coś się jednak przedarło do opinii publicznej, bo salon kontratakuje:

    "Libicki na blogu: No to się teraz zacznie. Obóz smoleński zawył"

    http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/libicki-na-blogu-no-to-sie-teraz-zacznie-oboz-smol,1,5213016,wiadomosc.html

    Pozdrawiam

    Paweł Chojecki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawył...to bardzo prostackie określenie.
      Pytanie czego spodziewali się obaj hierarchowie?że nie będzie sprzeciwu?
      A może właśnie na to liczyli,że częśc wiernych Katolików w Polsce będzie przeciw?To jest wg.mnie częśc agenturalnego planu wewnętrznego rozbicia Polski i Kościoła.Rozdarcia wielu serc...zostac w tej owczarni,czy też nie?

      Zostanę,że względu na to,że tak mi to wpoili rodzice,że nie dla księdza
      chodzi się do Kościoła,tylko dla Pana Boga,w którego Sprawiedliwośc nie
      przestałam wierzyc.

      Pozdrawiam
      B.

      Usuń
  57. Ryszard Orlicki,

    Przywołał Pan bardzo ciekawą kwestię - wizję pierwszego dnia po "pojednaniu".
    Bez wątpienia, nie nastąpią żadne spektakularne wydarzenia. Nikt z hierarchów nie rzuci się w objęcia Putina, liturgia nadal będzie odprawiana w języku polskim, a z kościołów nie będą nas wyrzucać za sprzeciw wobec wspólnego orędzia.
    A jednak skutki tego dokumentu będą się ujawniały niczym objawy podstępnego, powolnie działającego wirusa, którego pierwszym symptomem jest niewinne pokasływanie, by po kilku latach wybuchnąć najgroźniejszą odmianą nowotworu.
    O pierwszym ze skutków już Pan napisał, bo brak reakcji środowisk prawicowych, "żadnego larum, żadnych protestów, żądania wyjaśnień" naznaczą te środowiska ogromnym piętnem hańby i będą szczeliną, przez którą wniknie każdy inny "kompromis" i każde "taktyczne przemilczenie" usprawiedliwione "wyższą koniecznością". Kto milczy dziś w tak ważnej sprawie - będzie milczał w sprawach znacznie mniejszej wagi, a ujawnione obecnie pokłady relatywizmu zostaną cynicznie wykorzystane przez naszych wrogów.
    Objawem pierwszego dnia po "pojednaniu" jest już fałsz zawarty w oficjalnych wypowiedziach ludzi Kościoła. Fałsz tak głęboki, że skłonił mnie do użycia mocnych słów w ocenie wystąpienia abp. Michalika.
    Istota tego fałszu polega na wykorzystaniu retoryki i symboliki religijnej w celach dalekich od warunków chrześcijańskiego pojednania. To one powinny wyznaczać ramy, w jakich mamy oceniać ten akt.
    Nie przypadkiem więc przywołałem w artykule fragment adhortacji apostolskiej RECONCILIATIO ET PAENITENTIA Jana Pawła II, bo gdyby zwolennicy tezy o religijnym wymiarze wspólnego orędzia odważyli się na lekturę owej adhortacji, musieliby zrozumieć, jak fałszywie brzmią argumenty hierarchów.
    Gdy abp. Michalik mówi – "Nasze przesłanie jest apelem do wiernych oraz do wszystkich ludzi o konkretny trud sumienia, za którym pójdzie prośba o wzajemne wybaczenie doznanych krzywd i gotowość przebaczenia" - spróbujmy skonfrontować te słowa z treścią nauczania Jana Pawła II, który w w/w adhortacji napisał:
    "W każdym z tych znaczeń pokuta jest ściśle połączona z pojednaniem, ponieważ pojednanie się z Bogiem, z sobą samym i z innymi zakłada pokonanie radykalnego rozdarcia, którym jest grzech; dokonuje się to jedynie poprzez wewnętrzną przemianę, czyli nawrócenie, które owocuje w życiu poprzez uczynki pokutne."
    Na czym zatem ten pyszny hierarcha opiera swoją nadzieję, gdy mówi "Jestem pełen nadziei i uważam, że nazwanie rzeczy po imieniu, wskazanie drogi może być znakiem profetycznym. Chodzi zresztą o drogę, którą Kościół prawosławny i Kościół rzymskokatolicki od lat wskazują" ?

    OdpowiedzUsuń
  58. Ryszard Orlicki - cd.

    Jaką drogę - powinniśmy zapytać - i kto wskaże choćby jeden akt pokuty, ze strony tych, którzy odpowiadają za niezliczone zbrodnie przeciwko Polakom? W jakim wymiarze dokonuje się w RCP wewnętrzna przemiana i nawrócenie - jeśli Cerkiew ta błogosławi ludziom najbardziej zbrodniczej organizacji świata i upadek ZSRR nazywa największym nieszczęściem Rosji? O jakiej drodze jest mowa, gdy chce się ją przemierzać wspólnie z funkcjonariuszem KGB?
    Jan Paweł II napisał - "Pełne pojednanie wymaga koniecznie uwolnienia od grzechu, który musi być całkowicie wykorzeniony. A zatem ścisła wewnętrzna więź głęboko łączy nawrócenie i pojednanie: niemożliwe jest rozdzielenie tych dwóch rzeczywistości czy też mówienie o jednej a przemilczanie drugiej."

    "Niemożliwe jest rozdzielenie tych dwóch rzeczywistości" - trzeba to mocno powtórzyć tym wszystkim, którzy chcieliby z orędzia uczynić jakiś pseudoreligijny abstrakt i odrzeć je z historycznej prawdy o relacjach polsko-rosyjskich. Jeśli mówi się o pojednaniu, musi być też mowa o grzechu! Bez nazwania go i próby wykorzenienia - pojednanie jest fikcją.
    Tymczasem w wstąpieniu abp. Michalika możemy przeczytać zachwyty nad światłym umysłem agenta Michajłowa czy dywagacje o „rosyjskiej duszy” lecz nie zobaczymy jednego słowa o aktach pokuty, nawrócenia czy rachunku win. Tak jak gdyby ta strona pojednania w ogóle nie istniała.

    OdpowiedzUsuń
  59. Ryszard Orlicki - cd.

    Przyznam, że dopiero lektura wystąpienia tego hierarchy uświadomiła mi ogrom zakłamania i upodlenia niektórych postaci Kościoła - tak wielki, że przerażający.
    Dla mnie, z dziesiątek fałszywych stwierdzeń abp.Michalika, jedno jest szczególnie rażące - gdy człowiek usprawiedliwiając podpisanie haniebnego aktu z wysłannikiem ludobójcy mówi: "Ufam, że nasz naród nie chce pamiętać zła, lub raczej: pamięta zło, ale nie chce zamieniać pamięci w nienawiść. Mamy wkodowane przekonanie, że piękno jest w przebaczeniu. Tu ma też swe źródło hasło przywoływane przez ks. Popiełuszkę: „zło dobrem zwyciężaj”.

    Ten nader często używany przez hierarchów "argument" ze św.Jerzego zawsze – i nieprzypadkowo - bywa pozbawiony niezwykle istotnego elementu. Ksiądz Jerzy mówił bowiem: nie daj się zwyciężać złu, lecz zło dobrem zwyciężaj.
    Jakże więc można nawoływać do pojednania pod znakiem tego, którego śmierć miała stanowić akt założycielski III RP, jeśli od ponad 20 lat daje się zwyciężać złu - temu samemu złu, które uderzyło w księdza Jerzego? Jak można przywoływać te słowa, gdy w wymiarze publicznym, politycznym i moralnym nigdy nie sprzeciwiono się temu złu, lecz ściśle z nim współdziałano?
    Przez ponad 20 lat ludzie Kościoła nie zdobyli się na odwagę, by powiedzieć Polakom, jak okrutnie oszukano ich w czasie „ustrojowej transformacji”, jak zniweczono ich marzenia o niepodległości i skazano na niby - państwo, w którym „elity” tworzą tchórze i zaprzańcy.
    Gdzie byli ci piewcy "pojednania", gdy wzniecano systemową nienawiści wobec Lecha Kaczyńskiego i niszczono życie publiczne przyzwoleniem na kłamstwo i arogancję władzy?
    Czy słyszeliśmy ich głos, gdy na nieludzkiej ziemi zginął nasz prezydent i polskie elity? Czy powiedzieli wówczas Polakom, że ukrywa się prawdę o tragedii smoleńskiej, że obecna władza w pakcie z kremlowskim ludobójcą pozbawia nas resztek godności i suwerenności? Czy zaapelowali o wyjaśnienie przyczyn narodowej tragedii, zadbali o uszanowanie pamięci i obronę imienia tych, którzy zginęli za Polskę?
    W obliczu tego nieszczęścia usłyszeliśmy jedynie nawoływania do "pojednania" z Rosją i głosy potępienia wobec ludzi ośmielających się wołać o prawdę. Usłyszeliśmy ten sam ton, który towarzyszył wypowiedziom esbeka Turowskiego.

    Przyznam, że poraża mnie ogrom kłamstw zawartych w słowach abp. Michalika i nikt nie ma prawa wymagać, bym wobec takiej postaci i takich "argumentów" okazywał szacunek.


    Bardzo bym chciał, by - jak Pan trafnie opisał - "ludzie, którzy odważą się wstać i zabrać głos" trafili również na mój blog. Każdy, kto odczuwa fałsz tego aktu powinien głośno wyrazić swój sprzeciw - będąc bardziej wiernym własnemu sumieniu niż nakazom załganych hierarchów.
    Wiem, że ja tak postąpię i zrobiłbym to nawet wówczas, gdybym był jedynym Polakiem, który nie zgadza się na "jednanie" z bandytami.


    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  60. Paweł Chojecki,

    Szanowny Panie Pawle,

    Powiem tylko tyle: nas to nie dotyczy.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  61. Dziękuję Panie Aleksandrze za bardzo mądre słowa.

    Staram się na to "pojednanie" spojrzeć od strony putinowskiej. Kreml na pewno ma jakąś długofalową strategię wobec Polski i ten akt "pojednania" z pewnością wpisuje się w niego.

    Wydaje mi się, że chodzi o jak największe zniszczenie autorytetu kościoła jako instytucji, ale także zniszczenie duchowego oparcia w trudnych chwilach. Bóg Honor Ojczyzna - to jest dla mnie Dusza Narodu Polskiego, dzięki zachowaniu której odzyskaliśmy niepodległość dwukrotnie. Chociaż powiem szczerze, że zastanawia mnie czasem, czy tak naprawdę odzyskaliśmy niepodległość, czy tylko pozwolono Polsce wrócić na mapę.

    Myślałem, że potężny cios z 10 kwietnia coś zmieni w Polakach na tyle, że uporają się ze skutkami okrągłostołowymi, że zrobią coś wielkiego dla Polski.

    Nie wiem, czy putinowskie służby przewidziały to, co będzie działo się w Polsce i z wyrachowaniem rozgrywały "szachy współczesnej historii". Teraz czas na kolejną partię...

    Obawiam się czasem, że sponiewierana, upokorzona i osamotniona Dusza Narodu Polskiego już się nie podniesie. Może o to właśnie chodzi putinowskim "szachistom"?

    Jak Pan uważa, w jaki putinowski plan wpisane jest nieodległe "pojednanie"? Czy w plan długofalowy, czy chodzi o szybkie, krótkie i bolesne uderzenie w Ducha Narodu Polskiego?


    Pozdrawiam

    Ryszard Orlicki

    OdpowiedzUsuń
  62. Dzien Dobry Panie Aleksandrze,

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Abp-Jozef-Michalik-o-zamachu-w-Smolensku,wid,14835554,wiadomosc.html

    "Wydarzenie takiej miary jak katastrofa smoleńska powinno się traktować w kategoriach symbolu, a nie w kategoriach politycznego interesu - powiedział w wywiadzie dla KAI przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Józef Michalik"

    Katastrofa Smolenska w kategorii symbolu!!!??? _ Polska to jednak dziki kraj! - Bo tutaj logiczni ludzie slyszac takie cos zyc nie moga!

    OdpowiedzUsuń
  63. Jeśli masz serce i żywe sumienie, czujesz niepokój i wewnętrzny sprzeciw słysząc milczenie Kościoła. Czujesz jeszcze większy niepokój i jeszcze większy sprzeciw słysząc jak Kościół zamierza zabrać głos 17.08.
    Po raz pierwszy w życiu postanowiłem przeciwstawić się Kościołowi z którego jestem i zanegować zdanie Jego biskupa.
    Wysłałem list do Abpa Michalika z protestem.
    Ufam swojemu sercu i sumieniu i jestem przekonany, że tak trzeba.
    Zrób to samo.

    OdpowiedzUsuń
  64. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  65. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  66. Ryszard Orlicki,

    Gdy zastanawiałem się jak odpowiedzieć na Pańskie pytanie: "w jaki putinowski plan wpisane jest nieodległe "pojednanie", przypomniały mi się słowa
    Zygmunta Krasińskiego zawarte w memoriale skierowanym do Napoleona III z roku 1854. Cytowałem je przed kilkoma miesiącami. Nasz wieszcz narodowy pisał:
    „Rosja jest wytworem pierwiastków najbardziej złowrogich i najbardziej rozkładowych, jakie są w historii. Zepsucie wyrafinowane ostatnich czasów Bizancjum przeszło w jej kościół i jej dyplomację. Srogość nieubłagana a zimna chanów mongolskich stała się sprężyną jej administracji. Urządzenia gminne pierwotnych Słowian przechowały się u jej ludów. Rosja jest wielkim komunizmem, rządzonym przez władzę zarazem teokratyczną i wojskową. Ta władza zaś równa terrorowi z 1793 r. w okropności, jest od niego nierównie wyższa w swej organizacji, w swej zdolności trwania. Danton, Marat i Robespierre to figury blade, jeśli się je postawi obok takich rewolucjonistów, jak Iwan Groźny, jak Piotr I, jak Mikołaj I.
    Jeśli Rosja ma przestać być plagą, gotową zawsze spaść na kościół, na cywilizację, na świat, to jest na to tylko jeden sposób: doprowadzić ją do zupełnej niemocy. Wszelki pokój zawarty przed tym ostatecznym rezultatem, pogorszy tylko sytuację i pchnie nieprzyjaciela do nowych i straszniejszych wysileń. Upokorzony, ze zdartą maską, ale nie osłabiony, chwyci się on innej broni i zanim powtórzy swój chybiony zamach na Konstantynopol, przygotowuje sobie inne drogi, ciemniejsze a skuteczniejsze. Poda rękę wszystkim tajnym stowarzyszeniom, wszystkim konspiracjom i skrytym konszachtom. Będzie je opłacał swoim złotem a popierał swoimi intrygami. Słowem odda całą swą potęgę na usługi rewolucji socjalnej, aby obalić trony tych dynastii, co świeże zerwały z nim przymierze, albo nim wzgardziły”.

    W ten plan panowania nad światem wpisane jest również "pojednanie" Cerkwi z EP. Znaczenie tego aktu przewyższa wszystko co do tej pory udało się Rosjanom zdobyć. Jest ważniejsze od armii agentury, od dyktatu politycznego, od pajęczyny układów i siły propagandy. Twierdzę, że jest ważniejsze od pułapki smoleńskiej, bo godzi wprost w podstawy naszego bytu narodowego, w to, co nazwalibyśmy duszą narodu.
    Józef Mackiewicz napisał kiedyś, że "prowokacja polityczna to użycie najświętszych symboli narodowych i najgłębszych jego uczuć przeciwko narodowi".
    Rosjanie to zrobili. Przy całkowitym milczeniu "patriotów" i "opozycji".

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  67. Dana,

    Nie będę komentował bredni opowiadanych przez tego hierarchę, bo jest to język GW. Abp.Michalika należałoby spytać - jaki "polityczny interes" ubiją hierarchowie na "pojednaniu" z Putinem i ile według niego kosztuje prawda o śmierci 96 Polaków?

    Pozdrawiam Panią

    OdpowiedzUsuń
  68. WiW WiW-a Polonia,

    Niech się "jednają" - w obecności największego wroga krzyża - lecz wara im od nakazywania, by Polacy przyjęli postawę ślepego i głuchego na prawdę wasala.

    Pozdrawiam

    Pański ostatni komentarz usunąłem. Z dość oczywistych powodów.

    OdpowiedzUsuń
  69. Szanowny Panie Aleksandrze,

    Najpierw powtórzę jeszcze raz Pańskie słowa:


    Znaczenie tego aktu przewyższa wszystko co do tej pory udało się Rosjanom zdobyć. Jest ważniejsze od armii agentury, od dyktatu politycznego, od pajęczyny układów i siły propagandy. Twierdzę, że jest ważniejsze od pułapki smoleńskiej, bo godzi wprost w podstawy naszego bytu narodowego, w to, co nazwalibyśmy duszą narodu.
    Józef Mackiewicz napisał kiedyś, że "prowokacja polityczna to użycie najświętszych symboli narodowych i najgłębszych jego uczuć przeciwko narodowi".
    Rosjanie to zrobili. Przy całkowitym milczeniu "patriotów" i "opozycji".
    --------



    Niestrudzona Pani Maryla na blogmediach24

    http://blogmedia24.pl/node/58612

    publikuje list otwarty Bogdana Freytaga,
    wiceprzewodniczącego Poznańskiego Klubu Gazety Polskiej do Arcybiskupa Michalika pisany w imieniu własnym i kilkudziesięciu członków Klubu. W tym samym miejscu na blogmediach został zamieszczony list do Episkopatu wysłany przez tłumaczkę i dziennikarkę Monikę Beyer .

    Myślę,że wszyscy odwiedzający ten blog powinni zapoznać się z tymi listami (gospodarza na pewno do zajrzenia na blogmedia24. przekonywać nie muszę).

    Ruszyła już machina wprawiana w ruch najgłośniej na Czerskiej i Wiertniczej. Zapierająca dech w piersiach rozmiarem fałszu i manipulacji. Równocześnie dekująca każdego, kto wyraziłby sprzeciw, czy choćby jakieś wątpliwości, wyśmiewająca esbeckim językiem przeciwników zadekretowanego na smoleńskich grobach pojednania. Tryby maszyny wprawiają w ruch medialni funcjonariusze, jej łoskot słychac na biurkach pozytecznych idiotów.

    Co ciekawe, nawet Episkopat Niemiec postanowił odegrać w tym wszystkim jakąś rolę...

    Nieliczne głosy protestu są już dziś spóźnione, co nie znaczy, że nie należy dawać świadectwa i zaniechać pokazywania architektom pojednania na jakim kłamstwie je budują i jak wielkie zło czynią. Głos Pani Anny Fotygi zabrzmiał w odpowiednim momencie, ale jakoś dziwnym trafem nikt go nie dosłyszał i nie podtrzymał.

    Przepraszając za wielowątkowość komentarza (dawno nie pisałem) nie mogę się powstrzymać na koniec, żeby nie wspomnieć o jeszcze jednej sprawie. Wczoraj w "Rozmowach niedokończonych" u ojca Rydzyka o braku koncesji na Multipleksie dla TVTrwam rozmawiał ojciec prowadzący, Jan Pospeszalski i Anita Gargas z "Gazety Polskiej". Nie szczędzono krytycznych słów pod adresem Tuska i Komorowskiego, Dworaka i Lufta... Także w kontekście ograniczania wolności słowa, zawłaszczanie patriotyzmu i przejmowania idei marszu niepodległości. Jan Pospeiszalski opowiedział kilka interesujących epizodów, jak ten z Luftem pacyfikującym film o Solidarnych2010. Pod koniec rozmowy zadzwonił ojciec Rydzyk - mówił o atakach na Kościół i Radio Maryja, o kulturowej brutalnej walce, która wokół się toczy. W pewnym momencie podparł się opinią Rafała Ziemkiewicza....
    Wygląda na to, że zasypano rowy między środowiskiem Radia Maryja a "Gazetą Polską" wykopane przy okazji sprawy arcybiskupa Wielgusa.
    I ja bym się z tego bardzo cieszył.
    Jedna tylko rzecz popsuła mi oglądaneie tej rozmowy. Ani półzdaniem, ani półsłowkiem, ba - nawet między wierszami nikt z rozmowców nie zająknął się o pojednaniu z cerkwią. O haniebnym akcie, który ma się zdarzyć już za tydzień.

    Napiszę wprost, Panie Aleksandrze. Wygląda na to, że targ jeszcze nie dobity. Zostało kilka dni, a Putin nic nie ustąpił. Czyżby powiedział, że dla nas pojednanie, a dla was figa?


    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  70. Szanowny Panie Kazefie,

    Przyznam, że nie interesuje mnie już - kto, z kim i jakie targi dobije na owym "pojednaniu". Polegniemy na nim wszyscy, również ci, którzy dziś je wspierają lub o nim milczą.
    Po raz pierwszy napisałem o tym akcie w kwietniu 2011 roku, w artykule "Droga do Cerkwi", a przez ostatnie dwa miesiące poświęciłem sprawie kilka kolejnych tekstów.
    W jednym z nich przypomniałem fragment książki Mackiewicza "Zwycięstwo prowokacji", w którym autor zwraca uwagę w jaki sposób komuniści wykorzystali uległość hierarchów polskiego Kościoła. Mackiewicz pisał:
    "Dnia 4. 4. 1950 podpisana zostaje umowa "pomiędzy Kościołem i państwem", stanowiąca poważne zwycięstwo komunistów i przyjęta ze zdumieniem i zaskoczeniem w Rzymie. To co nastąpiło dalej ze strony komunistów nie było, jak to powszechnie przedstawiano, "wbrew umowie", lecz przeciwnie było logicznym wynikiem tej umowy. Albowiem komuniści sądzą, że Kościół stoi na progu kapitulacji i zwiększają nacisk. Następuje okres bezwzględnego prześladowania. W 1952 wymuszona zostaje przysięga biskupów; 9-go lutego 1953, słynny dekret o obsadzeniu stanowisk kościelnych, który wkracza już w forum internum jurysdykcji kościelnej; 26 września 1953 aresztowany zostaje prymas Wyszyński. W dwa dni później biskupi Klepacz i Choromański podpisują w imieniu episkopatu oświadczenie, które nigdy nie zostało opublikowane na emigracji. Jest to poniżający akt, który zamiast protestować przeciwko aresztowaniu prymasa i prześladowaniom, zawiera wiernopoddańcze akcenty wobec władzy komunistycznej. Jeżeli chodzi o historyczną analogię, odpowiada on z treści i ducha kapitulacyjnej deklaracji metropolity Sergiusza z r. 1927."

    Nie inaczej będzie po podpisaniu orędzia Cerkwi i EP. Kościół utrzyma przywileje finansowe, wyciszona zostanie sprawa Komisji Majątkowej, a nie wykluczam nawet, że TV Trwam dostanie koncesję. Później nastąpi atak - o tyle mocniejszy, o ile większa jest dziś słabość polskich hierarchów i ich uległość wobec władzy.

    Cieszę się, że początkowe milczenie wszystkich środowisk opozycyjnych ustępuje dziś miejsca różnym deklaracjom i mniej lub bardziej mądrym wypowiedziom. Trzeba tu jednak wielkiej rozwagi i umiejętności dostrzeżenia intencji, a za najgroźniejszą formę manipulacji uważam głosy koncyliacyjnych mędrków i publikacje w rodzaju zamieszczanych na portalu wPolityce.
    Kto tylko tyle ma do powiedzenia w obliczu obecnego zagrożenia - lepiej gdyby milczał.

    To zaś, że w rolę obrońców abp. Michalika i orędowników "pojednania" wcielają się polskojęzyczne ośrodki propagandy i różnej maści kanalie, daje właściwe świadectwo temu wydarzeniu, jest jego znakiem rozpoznawczym. Próba generowania sztucznych sporów i wywoływanie konfliktów jest przecież podstawowym celem tych środowisk. Ich głos po stronie „pojednania” potwierdza charakter owego orędzia i wyznacza krąg osób autentycznie zainteresowanych paktem z Putinem. To dla nich i w ich interesie dojdzie do podpisania dokumentu.
    Byłoby dobrze, gdyby do tych środowisk zwracali się odtąd polscy hierarchowie. Szczególnie w chwili, gdy nastąpi atak na Kościół.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  71. Jest duzy interes do zrobienia - 125 rocznica Deutche Bank w Cerkwi Chrystusa Zbawiciela w Moskwie pod obrazami świętych
    Klik

    OdpowiedzUsuń
  72. No i jest też szansa na Nobla w dziedzinie ekonomii.
    Patriarcha Cyryl niedawno obwieścił iż sprzedaż pod patronatem Cerkwi nie podlega opodatkowaniu gdyż towary zostały uprzednio poświęcone.
    Rosyjskie organizacje konsumenckie usiłują zainteresować sądy tym rozwiązaniem a póki co oficjalnie zgłosiły wniosek do Komitetu Noblowskiego o nagrodę dla twórcy Nowej ekonomii.
    Klik
    Klik
    Klik

    OdpowiedzUsuń
  73. DAY AFTER

    Pan Ryszard Orlicki (serdecznie pozdrawiam) zadał pytanie o to, co będzie po 17 sierpnia. AŚ odpowiedział - 9 sierpnia 2012 18.32:

    "Bez wątpienia, nie nastąpią żadne spektakularne wydarzenia. Nikt z hierarchów nie rzuci się w objęcia Putina, liturgia nadal będzie odprawiana w języku polskim, a z kościołów nie będą nas wyrzucać za sprzeciw wobec wspólnego orędzia. A jednak skutki tego dokumentu będą się ujawniały niczym objawy podstępnego, powolnie działającego wirusa, którego pierwszym symptomem jest niewinne pokasływanie, by po kilku latach wybuchnąć najgroźniejszą odmianą nowotworu. O pierwszym ze skutków już Pan napisał, bo brak reakcji środowisk prawicowych, "żadnego larum, żadnych protestów, żądania wyjaśnień" naznaczą te środowiska ogromnym piętnem hańby i będą szczeliną, przez którą wniknie każdy inny "kompromis" i każde "taktyczne przemilczenie" usprawiedliwione "wyższą koniecznością". Kto milczy dziś w tak ważnej sprawie - będzie milczał w sprawach znacznie mniejszej wagi, a ujawnione obecnie pokłady relatywizmu zostaną cynicznie wykorzystane przez naszych wrogów."

    ====

    Dodałabym i ja swoje trzy grosze, przewidując:

    1. Mnóstwo internetowych (może i "naziemnych"?) miękkich protestów dziennikarskich (próbka - Karnowski we wczorajszym wP, Sakiewicz w dzisiejszej Niezależnej), czyli dziennikarskie ruchy uwiarygodniające typu: "jak można było nie protestować? no jak można było? dlaczego NIKT nie protestował?" - z pominięciem, rzecz jasna TYCH KTÓRZY PROTESTOWALI OD KWIETNIA 2011 ROKU.

    2. Kiedy powstał na ten temat pierwszy tekst w sieci, pt: "DROGA DO CERKWI" autorstwa Aleksandra Ściosa - SUMIENIA INTERNETU - i spotkał się z dużym odzewem ze strony stałych czytelników/komentatorów, ale zerowym w mass-mediach oraz na odległych archipelagach polityków i hierarchii Kościoła.

    3. Potem pojawiały się kolejne, zawsze wyłącznie by AŚ:

    "JAK KAMIEŃ NAGROBNY"
    "TAKTYKA KOMPROMISU - TAKTYKA ZDRADY"
    "PRZECIWKO "POJEDNANIU"
    "POJEDNANIE Z CERKWIĄ PUTINA"

    4. Współbrzmiały z nimi wypowiedzi Maryli i blogerów z Blogmedia24 oraz last but not least - komentarze Pańskich stałych czytelników oraz tych, którzy poruszeni ważnością wydarzenia postanowili napisać u Pana po raz pierwszy i protestować.

    5. A więc BYLI PROTESTUJĄCY. Dziennikarze ich "nie zauważyli" ;) - i nie zauważą. Nie nagłośnili i nie nagłośnią! Wyjątek - Pański artykuł (OCENZUROWANY!!!) - w Gazecie Polskiej. Wypowiedź Anny Fotygi na Niezależna.pl. I - w Naszym Dzienniku - felieton Józefa Szaniawskiego. Na blogach: oprócz BEZDEKRETU, wspaniała akcja Blogmedia24, głos pastora Chojeckiego, wczoraj - Gadającego Grzyba i kilku innych. Im bliżej 17.08 - tym, prawdopodobnie, więcej. Typowa dla "braci internetowej" musztarda po obiedzie.

    6. "Obłudni żurnaliści" zaczną rozdzierać szaty, kiedy już będzie po wszystkim.
    Hieny urbanowe i "okołowyborcze", plugastwo telewizyjne i inne, już pewnie gotowe, aby rzucić się "jak robactwo na świeżego trupa", na tych, którzy ośmielą się nie podporządkować "mądrości etapu". Będziemy złymi katolikami, odszczepieńcami - kto wie, czy nie każą nam się spowiadać z grzechu niepojednania?

    7. NA PEWNO ODBUDOWANY ZOSTANIE - może w tym samym miejscu, na pl. Saskim? (obecnie Piłsudskiego) - SOBÓR, jak się patrzy, może nawet pw. św. Aleksandra Newskiego? a może św Władymira, kto wie?

    itd.
    itd.

    Jednak to są wszystko rzeczy małej wagi.

    8. Najważniejsze będą te długoplanowe:

    Rozmiękczenie KK w Polsce i jego oderwanie od wiernych.
    Zarysowanie fundamentów, na których w X w. rozpoczęło się budowanie Państwa Polskiego.

    ====

    Pozdrawiam serdecznie, Panie Aleksandrze,
    i bardzo proszę, aby - o ile to możliwe - tekst "Pojednanie z cerkwią Putina",
    pod którym protestujemy, pozostał aż do przyszłej niedzieli. Co Pan na to? :)

    --

    OdpowiedzUsuń
  74. PS. Dla porządku: uzupełnienie A. Ściosa z dzisiejszej odpowiedzi p. Kazefowi:

    "Kościół utrzyma przywileje finansowe, wyciszona zostanie sprawa Komisji Majątkowej, a nie wykluczam nawet, że TV Trwam dostanie koncesję. Później nastąpi atak - o tyle mocniejszy, o ile większa jest dziś słabość polskich hierarchów i ich uległość wobec władzy.".

    "Byłoby dobrze, gdyby do tych środowisk ("polskojęzycznych ośrodków propagandy" oraz "różnej maści kanalii") zwracali się odtąd polscy hierarchowie. Szczególnie w chwili, gdy nastąpi atak na Kościół."

    -

    OdpowiedzUsuń
  75. Chciałbym uczynić uwagę natury ogólnej.

    Kósciół ma ponadnarodową perspektywę i cele. Istnieje już prawie dwa tysiące lat, przetrwał imperia, formacje społeczne, autokracje, republiki inarody. Umiał się porozumieć nawet z barbarzyńskimi najeźdzcami.

    Może należy pozwolić polskim i rosyjskim biskupom ze sobą rozmawiać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja bym chciał zwrócić uwagę na konsekwencje również ogólne, ale przez nas pomijane.

      Jak incjatywa polskich hierarchów przełoży się na sytuacje kosciołow w takich państwach jak Gruzja, Kuba, Ukraina i tak długo by wymieniać.

      Z dnia na dzień sytuacja tych kościołów zmieni się.

      Baaa.. jak zmieni się sytuacja naszego koscioła w Rosji.

      Represje będą już braterskie i z pozycji braterskich będzie się ograniczać pozycje tych kosciołów.

      Usuń
  76. Niech sobie rozmawiają, niech się jednają, niech nawet potępią czeczeńskich podżegaczy wojennych ALE niech to robią tak jak pewien Biskup Bez Ziemi, który owszem plugawi polski Kościół ale robi to jako cwelebryta, w swoim imieniu.
    Tu natomiast mamy do czyznienia z reprezentowaniem wspólnoty KRK.

    Slater

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Tu natomiast mamy do czynienia z reprezentowaniem wspólnoty KRK."

      Kościół Katolicki ma strukturę monarchiczno-arystokratyczną w przeciwieństwie do protestantów.

      Zawsze można przejść na Luteranizm lub choćby do Polskiego Kościoła Narodowego

      Usuń
  77. Co będzie po 17 sierpnia?

    Przy milczeniu "opozycji" od PiSu do GaPola, Lud Bozy z malym szemraniem, albo bez, zaakceptuje zbratanie sie polskiego KK z Cerkwią czyli Putinem, a wlasciwie KGB / FSB.
    Niech nikt pozniej sie nie dziwi, ze jakis ksiadz czy hierarcha jest bylym lub obecnym agentem jakiejs tajnej antypolskiej sluzby - przeciez tego wlasnie chcial Lud Bozy.

    OdpowiedzUsuń
  78. Jak to się wszystko sprawdza, Panie Aleksandrze...

    "Rozkoszniacki" wpis na blogu TUZA :

    http://www.rp.pl/artykul/776919,924178-Ruscy.html?p=1

    --

    OdpowiedzUsuń
  79. Urszula Domyślna,

    Pani Urszulo,

    Pani przewidywania są całkowicie słuszne i bardzo dziękuję za to precyzyjne zestawienie. "Miękkie protesty" mają dziś miejsce, bo tak wypada i zawsze będzie można powołać się na swój "sprzeciw".
    Są oczywiście bez znaczenia, bo o sprawie "pojednania" należało gromko mówić od wielu miesięcy, organizować protesty i szeroko informować Polaków o tym akcie. Podobnie, jak w przypadku wszystkich innych zagrożeń, tak i tu, sprawę przespano.
    Dziękuję, że przypomniała Pani pewną istotną chronologię, ale też chcę zapewnić, że nie chodzi o to kto pierwszy i ile razy napisał na ten temat lecz o elementarny brak solidarności i mądrości środowiska opozycyjnego.
    Ci ludzie nie muszą cytować Ściosa, choć wielu z nich zagląda na mój blog. Powinni jednak rozumieć, że w sprawie paktu EP z Cerkwią Putina trzeba wszystko postawić na jedną kartę i głośno wypowiedzieć swój sprzeciw.
    Chyba, że traktuje się "niezależną" publicystykę koniunkturalnie i wyłącznie poprzez wymiar materialny, zaś "troska o Polskę" jest jednym z użytecznych haseł. Wówczas można pisać nawet będąc pod okupacją.

    Uwzględniając wszelkie różnice i charakter minionych zdarzeń przywołałbym sytuację z lat 2008-2009, gdy mieliśmy do czynienia z aferą marszałkową i dziesiątkami gier służb specjalnych obliczonych na osłonę osoby Bronisława Komorowskiego. To był czas, gdy mądra i zdecydowana postawa środowisk opozycyjnych ( w tym również prasy i portali internetowych) mogła spowodować zakończenie kariery tego polityka. Gdyby ten czas został wykorzystany, Komorowski musiałby odejść już w roku 2009.
    Stało się inaczej i choć Smoleńsk był efektem tego rażącego zaniedbania, również ponowną szansę zaprzepaszczono w trakcie wyborów prezydenckich.

    Obawiam się, że z taką sekwencją zdarzeń i postawą opozycji mamy również dziś do czynienia. Impreza organizowana na Zamku z udziałem Komorowskiego, podczas której dwóch współpracowników bratnich służb podpisze wspólny dokument - dla większości z nas nie wydaje się aktem równym Targowicy. Po 17 sierpnia Polska nie przestanie istnieć.
    Trzeba będzie mieć jednak dość odwagi, by wydarzenia następujące po tym akcie odczytać właśnie w perspektywie wspólnego orędzia. Jeśli nawet nastąpią za kilka miesięcy bądź lat. Myślę, że niewielu Polaków zdobędzie się na taką refleksję, a z pewnością nie będzie wśród nich dzisiejszych koncyliacyjnych publicystów i polityków. Ci zawsze mogą liczyć na amnezję Polaków.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  80. Anonimowy z 20:41,

    W pełni popieram. Należy pozwolić polskim i rosyjskim biskupom ze sobą rozmawiać.
    Niech rozmawiają - jak najczęściej i jak najowocniej. Niech podpisują setki stosownych dokumentów i spotykają na imprezach u Komorowskiego.

    Byle nie próbowali włączać w to Polaków ani mówić o "pojednaniu narodów". Byle nie wzywali nas do jednania z katem i nie kazali zapomnieć o rachunku krzywd.
    Tego im czynić nie wolno. Kimkolwiek by nie byli.

    OdpowiedzUsuń
  81. Mariusz Molik,

    W kontekście Twojej trafnej uwagi warto też byłoby zapytać: dlaczego rosyjskie prawosławie, dlaczego Rosyjska Cerkiew?
    I może rzecz najważniejsza - czy doszłoby do podpisania tego orędzia, gdyby nie było Smoleńska?
    Bo jeśli ta tragedia - jak twierdził Turowski i wielu ludzi "partii rosyjskiej" - otworzyła drogę do "pojednania", to budowane jest ono na śmieci naszych rodaków i za fundament ma ich mogiły. W dziejach polsko-rosyjskich znamy takie budowle.
    Zwolennicy wspólnego orędzia powinni skorzystać z profetycznych zdolności rosyjskich mediów i za hasło owego "pojednania" obrać tytuł „Niezawisimaj Gaziety” z 13 kwietnia 2010 roku: "Katyńska kość niezgody w relacjach Warszawy i Moskwy zostanie pochowana razem z prezydentem Lechem Kaczyńskim".

    OdpowiedzUsuń
  82. No,to częśc dalsza galimatiasu,polsko-rosyjskiego w wydaniu medialnym:

    http://www.rp.pl/artykul/924171.html
    Bardziej staszno,nż śmieszno,ale obnażona została obłuda uwikłań...
    Pozdrawiam.

    B.

    OdpowiedzUsuń
  83. viilo,

    Temu, że ktoś był kapusiem lub służył w służbach okupanta (zwanych "polskim wywiadem") Polacy od dawna się nie dziwią.
    Gdyby choć na chwilę wykazali takie "zadziwienie", większość "elit" tego państwa musiałaby na zawsze zniknąć.

    To również powód, dla którego Rosjanie nie dziwią się obecności księży - agentów i donosicieli.
    Jak stwierdził rosyjski filozof Grigorij Pomieranc - "lustracja Cerkwi jest potrzebna, ale zlustrować nasze prawosławie oznaczałoby pozostawić je bez kadr".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomeranc napisał też:


      "the devil begins with froth on the lips of an angel entering into battle for a holy and just cause." Those who are obsessed with the nobility of their own views have a tendency to dismiss the views of others and to allow their ends to justify their means.

      Usuń
  84. Pani Urszulo,

    Cóż tu komentować? Ktoś kto po Smoleńsku wyraża nadzieję, że "może zaowocuje ta wizyta w przyszłości, daj Boże..." - nie powinien już brać pióra do ręki. Bo wstyd.

    Ja zaś wyrażam nadzieję, że poznamy kiedyś "archiwum Igelstroma", a tym, którzy są dziś tak pyszni i pewni, że uda się im oszukać Polaków dedykuję fragment poezji konfederackiej:
    "Zbywać Ducha Świętego na męki dla wiary
    Odstąpiłeś Kościoła, owieczek i fary.
    Bodajże biskup młody, co grać lubi w karty,
    Nie Chrystusową trzodę, lecz pasł raczej czarty".

    OdpowiedzUsuń
  85. Aleksander Ścios

    "Miękkie protesty" mają dziś miejsce, bo tak wypada i zawsze będzie można powołać się na swój "sprzeciw". Są oczywiście bez znaczenia, bo o sprawie "pojednania" należało gromko mówić od wielu miesięcy, organizować protesty i szeroko informować Polaków o tym akcie. Podobnie, jak w przypadku wszystkich innych zagrożeń, tak i tu, sprawę przespano."

    ==

    Myślę, że jednak nie przespano, Panie Aleksandrze.
    Jestem przekonana, że cynicznie i "na zimno" sprawy poniechano.


    Bo to taki subotnikowy katolicyzm i patriotyzm tych "naszych-nie naszych" - próżnych i zadufanych w sobie tuzów dziennikarskich. Dlatego sądzę, że nie "chyba"- jak Pan napisał, ale NA PEWNO "traktuje się "niezależną" publicystykę koniunkturalnie i wyłącznie poprzez wymiar materialny, zaś "troska o Polskę" jest jednym z użytecznych haseł."

    I rzeczywiście: "można (wówczas) pisać nawet będąc pod okupacją."

    Dodam, że to na tych dziennikarzy - mówiących o sobie (za Zybertowiczem) "jestem polskim dziennikarzem, więc mam obowiązki polskie" spada największa odpowiedzialność za nie poinformowanie choćby części Polaków.

    Wyjątki można policzyć na palcach jednej ręki...


    Pozdrawiam serdecznie
    --

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo,

      Ponieważ trudno w tym przypadku mówić o nieświadomości, zapewne ma Pani rację. Zdecydowały kalkulacje i rachunek zysków.
      Po raz kolejny też wygrali medialni terroryści, którym sprawę "pojednania" udało się ustawić w kontekście "ataku na Kościół i hierarchów".

      Muszę dodać, że dziś dostrzegłem rzecz (dla mnie) horrendalną. Otóż okazuje się, że komentatorem GPC jest bohaterski prześladowca Putina i piewca fymologii stosowanej - bloger Rolex:
      http://niezalezna.pl/31827-rozumienie-problemow-obronnosci
      Sądzę,że ludziom, którzy potrafią samodzielnie myśleć nie trzeba wyraźniejszego znaku.
      Idzie nowe.

      Pozdrawiam Panią

      Usuń
  86. Anonimowy z 12 sierpnia 00:30,

    Cytaty też warto przedstawiać rzetelnie:

    "But extremism in the defense of liberty, or anything else, is still extremism. In the words of the 20th-century Russian dissident philosopher Grigory Pomerants, "the devil begins with froth on the lips of an angel entering into battle for a holy and just cause." Those who are obsessed with the nobility of their own views have a tendency to dismiss the views of others and to allow their ends to justify their means. They also do not always recognize the full costs of their actions, which can be significant even for a country with America's unparalleled military, political, economic and cultural power".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sens się niczym nie różni. Cytat, który podałem wyraża ogólną myśl.

      Poprzedzające zdanie, które Pan dodał, odnosi ją do konkretnego przypadku - ekstremizmu w obronie wolności. A następujące do kosztów wynikających z
      takich działań.

      Usuń
  87. Szanowny Panie Aleksandrze, trochę nie na temat, ale tutaj Komorowski ma problem. http://blogmedia24.pl/node/59369
    ps
    W tekście /11 sierpnia 2012 23:34/ drobna literówka.

    Pozdrawiam serdecznie
    stary kowal

    OdpowiedzUsuń
  88. ALEKSANDER ŚCIOS

    Panie Aleksandrze,

    Chyba ustalono wytyczne. Nie Cyryl lecz Aleksy, nie Michalik lecz Glemp,
    nie 4, ale 24 lata temu, w 1988r, rozpoczęło się pojednanie z Cerkwią radziecką!


    http://www.stefczyk.info/wiadomosci/polska/wizyta-w-polsce-patriarchy-moskwy-po-24-latach-dialogu
    http://polska.newsweek.pl/patriarcha-moskwy-odwiedzil-polske--historyczny-moment-dla-ekumenizmu,94959,2,1.html
    http://wyborcza.pl/1,91446,12295807,Wizyta_w_Polsce_patriarchy_Moskwy_po_24_latach_dialogu.html
    http://wpolityce.pl/wydarzenia/33887-wizyta-w-polsce-patriarchy-moskwy-jest-efektem-24-lat-dialogu-o-spotkanie-zabiegal-od-lat-prymas-polski-kard-glemp


    Jeżeli TEN SAM KURIOZALNY* TEKST (choć pod różnymi tytułami) znajduję na portalach Newsweek, GW, Wprost, Stefczyk.Info, wPolityce i in. - czy mam prawo podejrzewać, że wobec złego przyjęcia wersji A (Cyryl, abp Michalik) podano nam do testowania wersję B, czyli tę z Glempem i Aleksym? A potem wybierze się obowiązującą i jedynie słuszną? Ewentualnie dokona melanżu. Już się zresztą dokonuje.

    *tekst oparty na wywiadzie z prymasem-seniorem Glempem zaświadcza, że kontakt nawiązano w 1988 podczas wizyty Glempa w Moskwie, a łaskawy Aleksy II, cyt.

    "Wydawało się, że chce przyjechać do Polski i nie odmówił"

    - wspomina kard. Glemp. Do wizyty jednak nigdy nie doszło. Prymas-senior w 2008 r. uczestniczył w pogrzebie Aleksego II w Moskwie."

    Pozdrawiam


    PS. Rolex jako kolejny marekzegarek zupełnie mnie nie dziwi. W otoczeniu egzotycznych postaci pojawiających się ostatnio na Niezależna.pl wydaje się jak najbardziej na swoim miejscu.
    --

    OdpowiedzUsuń
  89. Skazanego kibica rosyjskiego szybko i cichaczem wypuścili, zapewne aby uniknąć pytań rosyjskich dziennikarzy towarzyszących wizycie.
    Chyba czas dać na tacę 100 rubli. Na początek.

    OdpowiedzUsuń
  90. Pani Urszulo,

    Czytałem niewiele tekstów równie fałszywych. Skalę fałszu oceni każdy, kto zechce zapoznać się z oficjalnymi dokumentami RCP z lat 2000-2010 oraz dostrzeże relacje tej Cerkwi z KK.
    Chciałbym zobaczyć choćby jeden dokument EP sprzed 2010 roku, w którym mowa jest o dwudziestokilkuletnim "dialogu" z RCP.
    "Pojednanie" zapoczątkowane po wizycie Putina we wrześniu 2009 roku nie ma nic wspólnego z treściami religijnymi. Potwierdzenia rzeczywistych intencji można poszukiwać m.in. w wypowiedzi przewodniczącego Wydziału Stosunków Zewnętrznych Cerkwi Filipa Riabycha z 6 kwietnia 2010 roku, której tytuł nie pozostawia wątpliwości: "Cel dialogu rosyjskiego Kościoła prawosławnego z Kościołem Katolickim w Polsce - wznieść się ponad polityczne podziały".

    http://www.patriarchia.ru/db/text/1131547.html

    Polecam lekturę tego wywiadu, bo doskonale oddaje poglądy ludzi RCP na sprawę Katynia i relacji polsko-rosyjskich. O tym polscy czytelnicy nie dowiedzą się z mediów katolickich.

    Pracuję obecnie nad tekstem, w którym postaram się wskazać rzeczywistego architekta obecnego orędzia.


    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  91. Warto obejrzec...

    http://vod.gazetapolska.pl/2206-szpieg-w-smolensku-szpieg-w-watykanie-tomasz-turowski-pozywa-cezarego-gmyza

    OdpowiedzUsuń
  92. Tłumaczenie Google wywiadu opata Filipa Riabycha:
    klik

    OdpowiedzUsuń
  93. Szanowny Panie Aleksandrze,

    cieszę się bardzo, że pracuje Pan nad nowym tekstem.
    Polaków trzeba intensywnie budzić z twardego snu...

    Oni pracują nad "pojednaniem" od kilku lat, 10 kwietnia 2010 usunęli "główne przeszkody" i obecnie robią kolejny krok budując "nową świadomość społeczną". Nawiązują do cytowanej przez patriarchę Cyryla myśli męczennika Ignacego z Antiochii: "Wnikaj w uwarunkowania czasu".

    Proszę zajrzeć do maila.
    Ukłony.

    OdpowiedzUsuń
  94. Witam
    Bez zbędnego komentarza choć może warto byłoby powiedzieć, że Polacy już dawno zapomnieli, kogo trzeba usilnie błagać o wybawienie:
    http://www.pinakoteka.zascianek.pl/Kossak_Jerzy/Images/Cud_nad_Wisla.jpg
    http://www.ksiegarnia-mm.pl/matka_boza_laskawa_a_cud_nad_wisla_j_bartnik_e_storozynska,p7061.htm

    i jeszcze na koniec - rok 1920
    "W obliczu nadciągającego nieszczęścia modlono się dosłownie wszędzie, nie tylko w kościołach, które nie mogły pomieścić wszystkich wiernych, choć otwarte były cała dobę. Od Starówki, siedziby Matki Bożej Łaskawej - Patronki Warszawy, aż do kościoła Świętego Krzyża tłum trwał na modlitwie, dzień i noc wzywając pomocy swojej Patronki i Królowej. Przed figura Najświętszej Panny znajdującej się na otwartej przestrzeni Krakowskiego Przedmieścia czuwano i modlono się bez przerwy. Przypominano Łaskawej Patronce Stolicy, ze już raz złamała strzały Bożego gniewu i uratowała Warszawę przed czarną zarazą (epidemia cholery). Błagano, by zechciała uratować swój lud i swoje królestwo. Błagano, by zechciała zdusić czerwoną zarazę i zapobiegła rozniesieniu się krwawego bolszewickiego terroru, nie tylko w naszej Ojczyźnie, ale i w Europie."

    Rok 2012 - protesty, listy, żale, komentarze...i do tego zdrada hierarchów.

    OdpowiedzUsuń
  95. A może to "pojednanie" jest potrzebne? Może dzięki niemu coś się w ludziach złamie?

    Myślałem, że takim przesileniem będzie zamach smoleński. Niestety silna propaganda medialna na to nie pozwoliła. Co więcej sami Polacy nie znali i nadal nie znają odpowiedzi na pytanie: co zrobić w obliczu takiej prawdy?

    Może właśnie kolejne, silne upodlenie Polaków i znaczenia Kościoła w historii zacznie "budzić" sumienia i postawy patriotyczne. Może to będzie to dno, od którego w końcu Naród Polski się odbije.

    Zasmuca mnie postawa tych nielicznych mediów, które, wydawało mi się, naprawdę walczyły o interes Polski. Jednak okazało się, że tam gdzie zaczynają się interesy wysokich hierarchów kościelnych, tam kończy się granica interesów Polski. I na tę granicę spuszczono haniebną zasłonę milczenia. Gdyby nie blog Pana Aleksandra to do teraz nic bym nie wiedział.

    Tak jak napisała Pani Urszula "sprawy poniechano" w pełni świadomie. Mam nadzieję, że stanie się tak, że to "pojednanie" będzie srogim batem, dzięki któremu przegoni się zdrajców Polski. Nie tylko ze sfery polityki, Kościoła, mediów.


    Pozdrawiam
    Ryszard Orlicki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę Szanownego Pana zapewnić, że nic podobnego się nie stanie. Cóż takiego mogłoby odciągnąć Polaków od plastikowego pudełka i wirtualnego życia? Ten naród otrzeźwieje dopiero wtedy, kiedy zobaczy rozlaną krew na własne oczy.

      Usuń
    2. "srogim batem, dzięki któremu przegoni się zdrajców Polski. Nie tylko ze sfery polityki, Kościoła, mediów."

      Mógłby Pan podać historyczne przykłady gdy jakiś naród został oczyszczony
      ze zdrajców "srogim batem"?

      Usuń
    3. @ Anonimowy15 sierpnia 2012 10:48

      Mógłby Pan podać historyczne przykłady gdy jakiś naród został oczyszczony
      ze zdrajców "srogim batem"?


      Prosze uprzejmie, "srogim batem" oczyscili swoje kraje ze zdrajcow:
      general Franco w Hiszpanii,
      general Pinochet w Chile,
      senator McCarthy w USA.

      Oczywiscie "pojednanie" nie bedzie takim "batem", bedzie narzedziem umacniajacym panstwo totalitarne.

      Usuń
  96. Jest kolejny artykul.
    Pani Lichocka nie ma cienia watpliwosci co do szlachetnosci i prawosci abp Michalika.
    Kłamać jak w mainstreamie to swietne motto dla Niezaleznej.

    Mam wrazenie, ze komentowalem to juz przed miesiacem:
    Desant na nienaleznej.pl trwa nieprzerwanie

    OdpowiedzUsuń
  97. --
    32 ROCZNICA ROZPOCZĘCIA STRAJKU W GDAŃSKU

    Dzisiaj w Gdańsku zaplanowano uroczystości 32. rocznicy rozpoczęcia strajku w 1980r.
    32 lata temu we wczesnych godzinach rannych kilku robotników rozpoczęło strajk, który następnie objął całą załogę zakładu.

    Domagali się oni m.in. przywrócenia do pracy Anny Walentynowicz, postawienia pomnika ofiar Grudnia 70, zagwarantowania bezpieczeństwa strajkującym, podwyżki płac oraz lepszej pomocy socjalnej dla robotników.

    Dzisiaj stoczniowcy z jednej strony pójdą na bramę ok. godz. 10 delegacja stoczniowców zasłoni przede wszystkim skutecznie Lenina transparentem Solidarności tak by Lenin symbol komunizmu nie był symbolem stoczni gdańskiej. Zostaną złożone kwiaty pod historyczną bramą stoczni gdańskiej a później przemaszeruje delegacja pod Urząd miasta bo tam dzisiaj głoduje człowiek, który został wraz z żoną wyeksmitowany z miasta. To co się złego dzieje właśnie w państwie polskim, że godność człowieka jest deptana, że emeryt dzisiaj nie może za emerytury opłacić mieszkania i dzisiaj wielu Polaków (...) jest zagrożonych wyrzuceniem z mieszkań. ” – powiedział Karol Guzikiewicz, wiceprzewodniczący Solidarności stoczni gdańskiej.

    http://www.radiomaryja.pl/informacje/32-rocznica-strajku-w-gdansku/

    =====================================================

    W 32. rocznicę rozpoczęcia historycznego strajku w Stoczni Gdańskiej zakładowa Solidarność złożyła kwiaty pod bramą nr 2. Działacze związku zakryli też wielkim transparentem Solidarności napis "im. Lenina" nad stoczniową bramą.

    „Dziś tacy politycy jak Donald Tusk, Bogdan Borusewicz, Lech Wałęsa, ale również Jerzy Borowczak, którzy wtedy tutaj działali, dzisiaj łamią postulaty sierpnia mówiące o godności i godnym życiu. Dziś pracownicy wielu firm nie mają zapłaty za płacę – to było nie do pomyślenia nawet za komuny – mają umowy śmieciowe, nie są płacone składki na emeryturę” – mówił przed bramą nr 2 wiceprzewodniczący Solidarności w Stoczni Gdańsk Karol Guzikiewicz.

    Wśród kilkudziesięciu osób, które zebrało się przed stoczniową bramą byli m.in. poseł PiS
    i b. prezes Stoczni Gdańsk Andrzej Jaworski oraz b. działacz Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża Krzysztof Wyszkowski.

    Zasłonięcie napisu "im. Lenina" to reakcja na skandaliczną decyzję gdańskiego magistratu, który postanowił przywrócić stoczniowej bramie wygląd z sierpnia 1980 r. W połowie maja tego roku, w miejscu dotychczasowego napisu "Stocznia Gdańska S.A.", pojawiła się nazwa "Stocznia Gdańska im. Lenina", na bramę wrócił też metalowy Order Sztandaru Pracy. Przeciwko takim zmianom od początku sprzeciwiła się zakładowa "S", a troje pomorskich posłów PiS złożyło do prokuratury zawiadomienie o przestępstwie polegającemu na propagowaniu idei komunistycznych. Prokuratura umorzyła jednak sprawę.

    ====

    Panie Aleksandrze,

    Gdyby - nawet jeszcze 4-5 lat temu - ktoś mi powiedział, że przywrócą Lenina Stoczni Gdańskiej, powiedziałabym, żeby nie wymyślał bredni...
    Dzisiaj nawet Katowice zmienione na Putinogród powitałabym wzruszeniem ramion.

    Tylko...
    Tak bardzo żal ludzi, którzy uwierzyli w Solidarność, którzy poświęcili jej najlepsze lata, nigdy się nie sprzeniewierzyli żadnymi magdalenkami po wojnie jaruzelskiej, a dzisiaj...
    Żal (i wstyd) aż dławią.

    Pozdrawiam Pana
    --

    OdpowiedzUsuń
  98. --
    S t r o n a • byłych działaczy • Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża

    Instytut Pamięci Narodowej czy INSTYTUT POPIERANIA NIEPRAWDY ?

    Posted in ■ aktualności, ■ odkłamujemy HISTORIĘ, Zborowski Lech by Maciejewski Kazimierz on 13 Sierpień 2012


    Nadszedł kolejny sierpień, a z nim rocznica słynnego strajku. Jak można było oczekiwać, różne organizacje wzięły się za firmowanie rocznicowych obchodów.

    Na liście organizatorów jest oczywiście Europejskie Centrum Solidarności, które w innym czasie nazywało by się ministerstwem propagandy niejakiego Goebelsa. Instytucja służąca głównie do wybielania historii Wałęsy zwanego popularnie Bolkiem jak i popularyzowania wynurzeń takich „gigantów prawdomówności” jak Borusewicz czy Borowczak. Organizacja znana przede wszystkim z tego, że za ciężkie pieniądze podatników i całkiem niezłe unijne wsparcie, zamienia naszą historię na żałosną propagandową sieczkę, służącą głównie budowaniu własnych karier wałęsowych klakierów, z których większość nie miała z sierpniowym strajkiem nic wspólnego.

    ECS od lat już przywłaszcza sobie to, co należy do nas wszystkich, czyli pamięć o niezwykłych wydarzeniach sierpnia 1980 roku. Do tego faktu zdążyliśmy się już przyzwyczaić. To co stanowi dla mnie pewne zaskoczenie, to fakt, że tą żałosną farsę, zwaną dziś obchodami sierpniowej rocznicy, podpisuje wspólnie z nim Instytut Pamięci Narodowej. Ten sam, którego jeszcze niedawno broniliśmy przed likwidacją. Ten sam, którego historyków broniliśmy przed szykanami niemiłościwie nam panujących władców. Czyżby prezes Kamiński nie rozumiał, że współpracując z tą na wskroś goebelsowską machiną zakłamania uwiarygadnia produkowane od lat kłamstwa?

    Byłem dotąd przekonany, że instytucja IPN jest naszą Polaków własnością i ma służyć zachowaniu i przekazaniu następnemu pokoleniu prawdy, a nie lukrowanego wizerunku przeróżnej maści agentów, czy też jedynie słusznej historii stworzonej przez równie jedynego świadka Borusewicza.

    W programie obchodów znajdujemy informacje o planowanych odczytach. Na liście mówców są między innymi: Jan Lityński, Aleksander Hall i Leszek Moczulski.

    Nikt nie wie i pewnie sam Jan Lityński również nie potrafiłby powiedzieć, co on miał wspólnego z sierpniowym strajkiem. To jednak tylko drobiazg jeśli przypomnimy, że jeszcze niedawno domagał się on publicznie, aby prawo do decydowania – kto może oficjalnie obchodzić pamięć sierpnia, a kto nie – miała wyznaczona przez rząd grupa „autorytetów”, przy czym jest według niego oczywistością, że on sam jest właśnie takim autorytetem.

    IPN raczył też zapomnieć, że inny „wspaniały pośród dzielnych” Aleksander Hall wykazał w czasie strajku w roku 1980 postawę szczególną. Podczas gdy stoczniowcy zamknięci w stoczni układali niespotykane dotąd w obozie komunistycznym żądania, Aleksander Hall pobiegł do bezpieki zapewnić ją, że on sam jak i jego organizacja (Ruch Młodej Polski) nie mają z tym strajkiem nic wspólnego i aby go przypadkiem nie represjonować. Czyżby prezes Kamiński nie zauważył , że IPN jest w posiadaniu dokumentów potwierdzających ten fakt?

    Jest również w tym zestawie Leszek Moczulski. Ten sam, któremu wydaje się, że stempel jakiegoś unijnego urzędnika może nagle zmienić nasze spojrzenie i opinię na temat jego, delikatnie mówiąc, dziwnych kontaktów z komunistyczną bezpieką. Czyżby i te dokumenty umknęły uwadze prezesa Kamińskiego?

    Podpisując się pod takimi przedsięwzięciami IPN staje się dziś pieczęcią uwiarygadniającą historycznych kłamców i ich fałszywą historię. Instytut coraz częściej wydaje się iść drogą takich „zacnych” organizacji jak niegdyś Front Jedności Narodu, czy w stanie wojennym WRONA, które miały spełniać rolę takich właśnie tarcz wiarygodności dla ówczesnej propagandy.
    ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napis wisi tam gdzie ma wisieć, reszta stoi tam gdzie ma stać ZOMO.

      Usuń
  99. CD.

    Spotykam się czasem z argumentem, iż w obecnych warunkach IPN musi stosować różnego rodzaju uniki tylko po to, aby przetrwać. Trudno wyobrazić sobie większy absurd. Oto instytucja, której jedynym powodem istnienia jest obrona historycznej prawdy postanawia potwierdzać kłamstwo i wspierać jego wyznawców tylko po to aby jakoś przetrwać i …no, właśnie, co?

    Jeżeli nawet założymy, że raz od wielkiego święta za zgodą głównego cenzora Borusewicza i jego pomagiera Bolka uda się IPNowi przemycić okruch jakiejś historycznej prawdy, na przykład o Mieszku Pierwszym, to drogi panie prezesie Kamiński istnienie IPN przestaje mieć jakikolwiek sens. Jeżeli wykazanie odwagi i trwanie przy wyznaczonych celach przekracza możliwości prezesa Kamińskiego, to sugeruję aby poszedł wzorem innych, którzy zrezygnowali nie godząc się na spełnianie roli marionetki w rękach złodziei historii. Jestem pewny, że jakaś ciepła posada w Europejskim Centrum Solidarności nie będzie problemem. Oczywiście odnoszę się do linii działania wytyczonej przez prezesa dla IPN jako całej instytucji.

    Prawdą jest, że w IPN została jeszcze garstka historyków, dla których prawda historyczna pozostaje ciągle zasadniczym celem ich działalności. Mimo bardzo ograniczonych możliwości, próbują o tę prawdę walczyć. Pracownik gdańskiego oddziału IPN Arkadiusz Kazański zorganizował właśnie wystawę przypominającą wyrzucaną stale z historii postać Anny Walentynowicz. Jestem mu za to wdzięczny. Problem w tym, że wystawa jest częścią organizowanych obchodów, a więc niefortunnej – i chciałbym wierzyć, że może częściowo przypadkowej – współpracy IPN z machiną kłamstwa. I tak jak zachowanie pamięci wspaniałej Anny Solidarność uważam za nasz obowiązek, tak wiem również, że ona sama nigdy nie zgodziłaby się na uczestnictwo w obchodach sierpnia z ludźmi reprezentującymi dziś kłamstwo i często zdradę ideałów tamtego strajku.

    Mija trzydziesta druga rocznica sierpnia 1980, a IPN nie znalazł drogi by dotrzeć do wielu prawdziwych świadków tamtych wydarzeń by spisać ich relacje, natomiast wielokrotnie potrafił przyklaskiwać historycznym kłamcom i wytworom ich chorej wyobraźni. Instytut Pamięci Narodowej czy Instytut Popierania Nieprawdy? Faktem jest, że ta instytucja wyraznie staje się częścią układu i tylko czekać aż, razem z Europejskim Centrum Solidarności, ogłosi wspólny komunikat, że tak naprawdę to w sierpniu nie było Anny Walentynowicz, Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża, milionów Polaków, a tylko Borusewicz, Bolek Wałęsa, Borowczak, Krzywonos, którzy wspólnie z Geremkiem, Mazowieckim i kilkoma innymi wypertraktowali dla nas wolność, przy oczywistym wsparciu bezpieki i komunistycznych władz. Po tym radosnym obwieszczeniu nastąpi zapewne połączenie dwóch wspaniałych instytucji i powstanie coś w rodzaju Europejskiego Centrum Pojednania Narodowego, a przy jednym biurku zasiądą na przeciwko siebie prezes Kamiński i prezes Borowczak. Patronat honorowy obejmie oczywiście Lech Wałęsa zwany pieszczotliwie Bolkiem, a na ścianach zawisną obok siebie portrety Kiszczaka i Borusewicza. I odtąd będzie się nam żyło długo i szczęśliwie, a przede wszystkim w poczuciu jedynie słusznej historycznej prawdy. Niech żyje instytut! Niech żyje prezes!

    Lech Zborowski

    http://wzzw.wordpress.com/2012/08/13/instytut-pamieci-narodowej-czy-instytut-popierania-nieprawdy/

    --

    OdpowiedzUsuń
  100. --
    Gorąco polecam poniższy tekst Martynki z n.b.

    "...TRZASKI, HUKI I DETONACJE", CZYLI ZBRODNIA PRAWIE DOSKONAŁA

    "Kilka dni temu Zespół Parlamentarny pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza zaprezentował dokument podsumowujący ponad dwuletnią pracę ekspertów zespołu z Polski i zagranicy. Minister Macierewicz zaznaczył, że wiele badań jeszcze trwa, a wyniki mają wkrótce spłynąć z zagranicznych laboratoriów. Materiały, analizy i ekspertyzy zawarte w przedstawionym dokumencie ukazują niezwykle spójny i logiczny ciąg zdarzeń, które doprowadziły do największej w dziejach katastrofy lotniczej z udziałem najważniejszych osób w państwie. Można już dzisiaj powiedzieć, że katastrofa nie była wypadkiem, czy przypadkiem, ale została zorganizowana przez osoby trzecie, na co wskazują nie tylko analizy techniczne kluczowych momentów lotu TU 14M, ale też cały szereg działań ze strony polskiej i rosyjskiej, zupełnie niezrozumiałych i zaskakujących, które miały miejsce przed i po katastrofie. Prokurator Jim Garisson, który prowadził śledztwo w sprawie zabójstwa prezydenta Kennedy’ego powiedział kiedyś, że brak należytej ochrony ze strony służb, niezapewnienie bezpieczeństwa głowie państwa, zaniechanie, wyglądające nawet na przypadek, czy błąd, jednoznacznie wskazują na spisek, obejmujący szerokie struktury aparatu państwowego.
    Jak było w przypadku ochrony prezydenta Lecha Kaczyńskiego i zabezpieczenia planowanej przez niego wizyty w Rosji?

    Eksperci ZP w zaprezentowanym dokumencie postawili 49 tez, które pokazują, iż co najmniej od 2008 roku skutecznie osłabiano bezpieczeństwa Lecha Kaczyńskiego, co z pewnością nie mogło umknąć uwadze obcych służb. Trudno bowiem o lepszą sytuację dla realizacji wrogich zamiarów wobec danego państwa, niż ta, kiedy partia rządząca urządza nagonkę z polowaniem na głowę państwa polskiego, skutecznie skłóca społeczeństwo, wykazując przy tym nie tylko bezbrzeżną głupotę, ale też daleko idącą lekkomyślność, niezrozumienie istoty państwa, polityki i geopolityki. Słowem: idealnie realizowano, być może nieświadomie, scenariusz z sowieckich podręczników dezinformacji. W takiej sytuacji wystarczyło tylko wyciągnąć pomocną dłoń, delikatnie, acz skutecznie zasugerować, szepnąć słówko odpowiednim osobom. Grono słabiej wyposażonych intelektualnie o mentalności podwórkowego cwaniaka zostało zapewne wsparte przez szeroko pojętą agenturę i akcję „Smoleńsk” można było rozpocząć.
    Na początku było trochę niewyszukanych żartów z nieudanego zamachu w Gruzji, później inwigilacja głowy państwa przez służby specjalne, analiza bilingów i życia kancelarii głowy państwa, a następnie zmiana oficerów BOR z osobistej ochrony prezydenta. Międzyczasie TU 154 M z numerem bocznym 101 odleciał do Samary, by tam pod czujnym okiem ludzi KGB, bliskich znajomych premiera Putina, przejść gruntowny remont. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, iż firma, która wygrała przetarg na remont Tupolewa posiadała także certyfikat na obrót materiałami wybuchowymi i bronią. Tu porównywalną może być jedynie sytuacja, w której amerykańskie służby oddałyby Air Force One w ręce talibów, a później beztrosko wsadziłyby na jego pokład nie tylko prezydenta, ale całe dowództwo sił zbrojnych USA, senatorów, urzędników i ministrów. Prawda, że brzmi niedorzecznie? A jednak rząd polski i służby mu podległe dokładnie tak zrobiły. Wówczas też pojawiły się głosy ze strony ówczesnego marszałka sejmu, jak i innych polityków PO o konieczności skrócenia kadencji Lecha Kaczyńskiego, a także deklarowana pewność, że tak się właśnie stanie.

    http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-bronislaw-komorowski-wybory-prezyd...

    W pierwszych miesiącach 2010 roku doszło też do kilku, nie do końca jasnych manewrów, jak choćby rezygnacji Donalda Tuska z ubiegania się o fotel prezydenta, czy złożenia przezeń propozycji Lechowi Kaczyńskiemu, aby nie ubiegał się o ponowny wybór.
    ...

    OdpowiedzUsuń
  101. CD 2

    Następnie do gry oficjalnie włączyły się czynniki rosyjskie, grając na rozdzielenie planowanej wizyty w Katyniu, która miała być wspólna dla prezydenta i premiera. W końcu Rosjanom się udało – premier Tusk przyjął propozycję Putina osobnych obchodów bez żadnych zastrzeżeń, nie informując o tym nawet prezydenta.

    Przez kilka następnych tygodni kancelaria Lecha Kaczyńskiego była elementem perfidnej gry, w którą aktywnie włączył się ambasador Grinin, co przywodzi na myśl ponure czasy I Rzeczypospolitej. Rosyjski ambasador nie krył także prawdziwych zamiarów, jakie przyświecały władzom Kremla, kiedy w wywiadzie z 15 marca 2010 roku mówił, iż celem władz rosyjskich jest wyeliminowanie sprawy Katynia z debaty międzynarodowej. Jednocześnie MSZ skutecznie zablokowało wizyty prezydenckich ministrów w Rosji, BOR nie przeprowadził rekonesansu lotniska, a szef tej formacji zdawał się żyć w innym wymiarze, zupełnie nie interesując się wizytą prezydenta, wokół której gromadzić się zaczęły coraz gęstsze chmury, wytwarzane przez rosyjskie służby. Szczególnie zaskakująca w tamtych dniach była postawa polskich służb, zwłaszcza SKW, AW, czy ABW, które ustawowo powinny dbać o bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie. Mimo tak wielu przedziwnych sytuacji, zaskakującej i niepokojącej gry ze strony Rosjan, w która włączyli się polscy urzędnicy, mimo alarmu z 9 kwietnia 2010 roku, żadna ze służb RP nie postawiła tamy planom potencjalnych zamachowców. Przy całkowitej ignorancji służb, braku jakiejkolwiek ochrony każdy, kto wówczas chciałby dokonać aktu terrorystycznego miał ku temu warunki wręcz idealne. Prezydent wraz z całym sztabem WP leciał zupełnie bezbronny na wrogie terytorium.

    Zespół Parlamentarny w swoim podsumowaniu wskazał także na skandaliczne zachowania polskich władz po zaistnieniu katastrofy, kiedy już po kilkunastu minutach orzeczono nie tylko winę pilotów, ale przede wszystkim śmierć wszystkich 96 osób, o czym informował telefonicznie Jarosława Kaczyńskiego szef MSZ. Na podstawie jakich danych to ustalono, tego do dziś nie wiadomo, ale wiadomo jedno: akcję ratunkową wstrzymano przy zerowej reakcji polskiego rządu, a rozbitków pozostawiono w agonii. Najwyraźniej jest to taka tradycja władz rosyjskich, by nie pozwolić przeżyć kluczowym świadkom, zwłaszcza świadkom katastrof szczególnych, co pokazały dobitnie przy okazji katastrofy Kurska.
    Z polskich pilotów uczyniono głównych winowajców tragedii, choć jak już dzisiaj wiadomo ze stuprocentową pewnością, nie planowali lądować, nigdy nie zeszli poniżej 20 metrów, nie zetknęli się z brzozą, odchodzili na zapasowe lotnisko, tylko nie wiedzieli jednego: ich plany kolidowały z planami kogoś innego. Widać rozkaz Krasnokutskiego wydany kontrolerom ze Smoleńska „Sprowadzamy do 100 m, 100 m i koniec dyskusji” miał swój głęboki, ukryty sens, gdyż „towarzysz generał” musiał być usatysfakcjonowany.
    ...


    OdpowiedzUsuń
  102. CD 3


    Co się stało z TU 154M nad Smoleńskiem? Polski samolot został rozerwany w powietrzu przez dwie eksplozje, co potwierdzili swoimi autorytetami tacy naukowcy, jak doktor inżynier Grzegorz Szuladziński, czy doktor inżynier Wacław Berczyński oraz współpracujący z nimi eksperci. Na trafność ich ustaleń wskazują także zeznania wielu świadków, w tym jedno z ważniejszych autorstwa Artura Wosztyla, pilota JAKa 40, oczekującego na płycie lotniska:

    „W pewnym momencie usłyszałem, że silniki zaczynają wchodzić na zakres startowy, tak jakby pilot chciał zwiększyć obroty silnika, a tym samym wyrównać lot lub przejść na wznoszenie. Po dodaniu obrotów po upływie kilku sekund usłyszałem głośne trzaski, huki i detonację. Do tego doszedł milknący dźwięk pracującego silnika, a następnie cisza”.

    Nikt ze strony polskiej nie brał udziału ani w oględzinach miejsca tragedii tuż po jej zaistnieniu, ani w oględzinach zwłok, choć minister Kopacz przekonywała, że było inaczej. Na stronach Naczelnej Prokuratury Wojskowej, w zakładce „katastrofa smoleńska” można przeczytać między innymi:

    „W pierwszych dniach po katastrofie przebywający na miejscu zdarzenia polscy prokuratorzy wojskowi nie prowadzili samodzielnie żadnych czynności procesowych, bowiem Europejska Konwencja o pomocy prawnej w sprawach karnych z dnia 20 kwietnia 1959 r., na podstawie której opiera się współpraca pomiędzy prowadzącą śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej Wojskową Prokuraturą Okręgową w Warszawie oraz Komitetem Śledczym Federacji Rosyjskiej, nie przewiduje takiej możliwości”.

    Całe dochodzenie oparto na zarządzeniu premiera Putina, które zostało ustnie zaakceptowane przez premiera Tuska, przy czym nie sporządzono z tego wydarzenia żadnego dokumentu, czy choćby notatki służbowej. A była to największa tragedia Polski od czasów II Wojny Światowej, co stwierdził sejm RP w tamtych kwietniowych dniach.

    Kim byli sprawcy? Dlaczego polskie władze tak łatwo zgodziły się na rosyjski dyktat, tak miękko weszły w rosyjską grę, dając podłoże do snucia podejrzeń o współpracę? Dlaczego polskie służby nie przejrzały planów potencjalnych zamachowców? Dlaczego pozostawiono prezydenta i polskich dowódców na pastwę wszelkiej maści terrorystów?
    Może kiedyś uda się znaleźć odpowiedź na te pytania. Może…

    http://vod.gazetapolska.pl/2223-28-miesiecy-po-smolensku-dotychczasowe-u...
    http://www.npw.gov.pl/491-Czynnociprocesowenamiejscukatastrofy.html

    http://naszeblogi.pl/31431-trzaski-huki-i-detonacje-czyli-zbrodnia-prawie-doskonala
    --

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MARTYNKA

      Dziękuję, Martynko za ten świetny tekst, utkwiło mi w pamięci zwłaszcza zdanie:

      "Najwyraźniej jest to taka tradycja władz rosyjskich, by nie pozwolić przeżyć kluczowym świadkom, zwłaszcza świadkom katastrof szczególnych, co pokazały dobitnie przy okazji katastrofy Kurska."

      Bo istotnie - od skazania na śmierć w męczarniach własnych marynarzy (z uszkodzonego okrętu Kursk) rozpoczęła się niewiarygodna kariera KGB-isty z Petersburga, i postępująca wraz z pokonywaniem kolejnych barier zwyrodnienia: eksterminacja Czeczenii, dzieci Biesłanu, pasażerowieTu 154M 1010 - tyrania i paranoja.

      Pozdrawiam serdecznie

      PS. Przepraszam, że komentuję tu, nie na NB, ale nie zwykłam poddawać się tresurze.
      --

      Usuń
  103. „Od kilku lat trwa dialog między Rosyjskim Kościołem Prawosławnym i Kościołem Katolickim w Polsce. Jego celem jest zbliżenie naszych Kościołów i pojednanie narodów. W Warszawie, 17 sierpnia, patriarcha Moskwy i Wszechrusi Cyryl I oraz przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Józef Michalik podpiszą wspólne Przesłanie do Narodów Rosji i Polski.” cytat z TAKTYKA KOMPROMISU - TAKTYKA ZDRADY - A. Scios

    Z komunikatu z 358. zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski, jakie odbyło się 21, 22 i 23 czerwca br. we Wrocławiu.


    Tak sie zastanawiam, jakim prawem wlasciwie chca oni podpisac cos w imieniu Narodow Polski i Rosji.
    Narod, w moim odczuciu, to zbior obywateli o roznych pogladach i przede wszystkim wyznaniach, takze i np. ateistow. Kosciol Katolicki moze reprezentowac tylko siebie i swoich wyznawcow ale nie jest uprawniony do wyglaszania czegokolwiek w imieniu Narodu, bo nie zostal przez ten Narod wybrany w demokratycznych wyborach do jego reprezentowania.

    W imieniu Narodu moze tylko wypowiadac sie rzad, ktory jest zbiorem politykow, reprezentujacym polityczna wole wiekszosci i wybranych wlasnie przez tych zroznicowanych, miedzy innymi pod wzgledem wyznania, obywateli.
    To, ze akurat wiekszosc obywateli polskich to katolicy, nie uprawnia KK do narzucenia swojej woli mniejszosciom wyznaniowym i podpisywania czekokolwiek w ich imieniu. Nie mowiac juz o ogromnym Narodzie Rosji i roznorodnosci wyznan, czy chocby odmian i konfliktow na lonie kosciela ortodoksyjnego.

    Wynika z tego dla mnie, z jezyka jakim sie posluguja hierarchowie KK, zapozyczonego prosto z polityki, ze jest to sprawa o podlozu czysto politycznym.

    To "pojednanie Narodow Polski I Rosji", poprzez uczestniczace w nim strony, ma wyrazne tlo wyznaniowe, a wiec, zeby bylo pelne, powinni w nim tez brac udzial, wedlug mnie, bezwarunkowo przedstawiciele innych kierunkow wyznaniowych. Dlaczego nie dopuszczono innych do tego dialogu? W czym by to przeszkodzilo?

    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  104. I dlaczego mają podpisać na Zamku Królewskim w Warszawie czyli rzecz ma mieć charakter polityczny?
    A więc w czyim imieniu?

    OdpowiedzUsuń
  105. Panie Aleksandrze .

    Na koniec naszej dyskusji.
    Jeśli można ?

    Zacytuję "przyjaciela",który nie wykonał ostatniej woli swojego wiernego Przyjaciela Jana Pawła II .


    Panie Boże chroń nas od fałszywych przyjaciół !
    --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    http://www.fakt.pl/Kard-Dziwisz-o-Smolensku-To-nie-byla-smierc-meczenska,artykuly,100416,1.html

    /10 kwietnia doszło do ogromnej tragedii, ale przecież przechodziliśmy już w naszej historii wiele innych, może większych nieszczęść. To był wypadek, który nie może wytrącić nas z życia i normalnej pracy. Musimy iść naprzód! - powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską kard. Stanisław Dziwisz./

    P.S.

    Prof. Nowak - w Naszych Dniach Sierpniowych :

    /Kto potępia 1 sierpnia, nie rozumie znaczenia 15 sierpnia. Obydwie daty spotkały się w pamięci tych, którzy słuchali lekcji historii narodu, jakich udzielał Polakom najpierw prymas Stefan Wyszyński w milenijnych obchodach, a potem Jan Paweł II w swojej wielkiej nauce pierwszej pielgrzymki do ojczyzny w 1979 r. Obydwie daty, a może wszystkie sierpniowe daty: pamięć wielkich ofiar i wielkiego zwycięstwa – spotkały się w nadziei sierpniowego strajku w 1980 r., w nadziei Solidarności. Bez tej pamięci i bez tej nadziei nie będzie polskiej wolności./

    http://niezalezna.pl/31905-w-centrum-polskiej-historii



    Pozdrawiam Serdecznie Pana

    WiW


    Kard. Dziwisz:

    Przenieśmy Krzyż
    --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


    http://www.rp.pl/artykul/600985,525626-Kardynal-Dziwisz-namawia-do-przeniesienia-krzyza.html

    OdpowiedzUsuń
  106. It's hard to come by experienced people in this particular subject, however, you seem like you know what you're talking about!
    Thanks
    My blog ; bonus slots free online

    OdpowiedzUsuń
  107. If some one wants expert view regarding running a blog
    afterward i propose him/her to go to see this website,
    Keep up the fastidious work.
    Also see my website: real online slots

    OdpowiedzUsuń
  108. I think the admin οf thiѕ web page is actually working hard for his web site, as
    here еvery material іѕ qualіty based informatiοn.


    Also visit my blog post: just click the up coming internet page

    OdpowiedzUsuń