Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

poniedziałek, 2 lipca 2012

DECYZJA NA MIARĘ MEMORANDUM

Na decyzję prokuratury III RP o umorzeniu postępowania w tzw. wątku cywilnym śledztwa smoleńskiego należy spojrzeć z całkowicie innej perspektywy niż czynią to komentatorzy i publicyści. Jest ona naturalnym i w pełni spodziewanym werdyktem, wydanym przez organ podległy grupie rządzącej. Dla obserwatorów życia publicznego – ta decyzja nie może stanowić żadnego kuriozum, a jeśli kogoś zaskakuje, świadczy to jedynie o politycznym analfabetyzmie i rażącej amnezji.
Niespodzianką mogłaby być wyłącznie decyzja o postawieniu zarzutów któremukolwiek z obecnych decydentów lub wskazanie winnych po stronie rosyjskiej. W III RP takie rozstrzygnięcie nigdy nie zapadnie, bo w sposób oczywisty naruszałoby antydemokratyczne status quo, w którym tzw. organom praworządności przypisano rolę rzeczników grupy rządzącej. Doświadczenie pięciu lat rządów monopartii powinno nas przekonywać, że nie ma takiego przestępstwa i takiej sytuacji, w której ludzie z najwyższych kręgów władzy ponieśliby odpowiedzialność karną.
Sądzić inaczej – byłoby aktem pospolitej naiwności i niekonsekwencji. Bo jeśli postrzegać to państwo jako kondominium rosyjsko-niemieckie i oskarżać rządzących o współudział w zastawieniu pułapki smoleńskiej - czy wolno traktować jego instytucje jako praworządne i suwerenne lub oczekiwać od nich wyjaśnienia okoliczności tragedii? Jeśli odmawiamy temu państwu niezawisłości, a w jego „elitach” upatrujemy rzeczników obcych interesów – czy można odczuwać zaskoczenie decyzją podległej prokuratury?
W takich sytuacjach warto wykazać miarę konsekwencji i zdecydować: albo III RP jest sukcesorem komunistycznego zaprzaństwa i atrapą państwa stojącego nad przepaścią - albo jest to ocena demagogiczna, stworzona przez politycznych pieniaczy i fałszywie opisująca rzeczywistość. Albo mamy do czynienia z zakładnikami kłamstwa smoleńskiego i procesem niszczenia naszej suwerenności - albo szermujemy zarzutami, w które sami nie wierzymy.
Ujawniająca się w takich przypadkach polityczna schizofrenia, nie sprzyja budowaniu mądrych postaw i zachowań.
W mojej ocenie - dzisiejsze orzeczenie prokuratury wpisuje w wieloletnią praktykę tzw. organów i po raz kolejny potwierdza regułę, że III RP jest zaledwie personalną i mentalną kontynuacją PRL-u, a pod obecnymi rządami zmierza wprost do wzorców „demokracji” putinowskiej.
Zbyt łatwo zapomnieliśmy, że organy tego państwa są formalnie związane treścią memorandum o współpracy pomiędzy prokuraturami Polski i Rosji.
Na początku grudnia 2010 roku, dwa dni przed przyjazdem prezydenta Miedwiediewa do Polski, przybyła do nas również delegacja rosyjskich prokuratorów, na czele z Prokuratorem Generalnym Federacji Rosyjskiej Jurijem Czajką – odpowiedzialnym za rosyjskie śledztwo smoleńskie. Wraz z Miedwiediewem przyjechał także minister sprawiedliwości Rosji Aleksander Konowałow. Trafną ocenę tej farsy uwydatniły rosyjskie "Wremia Nowostiej", ciesząc się, że „wysokich rangą gości było tak wielu, że mogło się wydawać, iż rosyjski rząd, parlament i prokuratura generalna odbywają na polskiej ziemi wyjazdowe posiedzenie” .
W podpisanym wówczas memorandum postanowiono, że „Prokuratura Generalna Federacji Rosyjskiej i Prokuratura Generalna Rzeczypospolitej Polskiej, zwane dalej Stronami, uznając wagę umocnienia i dalszego rozwoju wzajemnej współpracy pomiędzy Prokuraturami obu państw w dziedzinie walki z przestępczością oraz ochrony praw i wolności człowieka przy wykorzystaniu najbardziej skutecznych metod i środków porozumiały się w następujących sprawach”. W dalszej części dokumentu wymienia się m.in. „organizowanie konferencji, seminariów i konsultacji w celu wymiany doświadczeń, wymianę informacji, podnoszenie skuteczności wykonywania wniosków o pomoc prawną, wymianę doświadczeń krajowych w zakresie zwalczania przestępczości zorganizowanej, terroryzmu, korupcji i innych przestępstw, konsultacje w kwestiach prawnych, między innymi na etapie sporządzania i wykonywania poszczególnych wniosków o ekstradycję i wzajemną pomoc prawną”.

Obie strony postanowiły również, że wszelkie sprawy sporne dotyczące stosowania memorandum rozstrzygane będą „w drodze konsultacji i pertraktacji”.
Podstawowa idea memorandum zawartego z organami legalizującymi ludobójstwo katyńskie polegała na narzuceniu III RP modelu putinowskiego, w którym niezależność władzy sądowniczej i prokuratorskiej stanowi demagogiczną fikcję. Już wówczas stało się jasne, że akt ten będzie bezpośrednio rzutował na przebieg śledztwa smoleńskiego i zamknie drogę do formułowania przez stronę polską rzetelnych i autonomicznych wniosków końcowych.
W trakcie przemówienia w Pałacu Prezydenckim, w obecności Bronisława Komorowskiego i rządu Donalda Tuska, przywódca Rosji wydał polskim „przyjaciołom” następującą dyspozycję:
Nie dopuszczam możliwości, by w sprawie katastrofy smoleńskiej śledczy polscy i rosyjscy doszli do różnych ustaleń. Odpowiedzialni politycy, przywódcy struktur śledczych powinni wyjść z obiektywnych danych".
Na dzisiejsze postanowienie prokuratury trzeba patrzeć w kontekście słów wypowiedzianych wówczas przez Miedwiediewa.

28 komentarzy:

  1. Panie Aleksandrze!

    Z góry przepraszam za tak obcesowy komentarz, ale równie dobrze artykuł mógłby się składać z tych oto dwóch fragmentów, nie tracąc nic na wartości poznawczej:

    Na decyzję prokuratury III RP o umorzeniu postępowania w tzw. wątku cywilnym śledztwa smoleńskiego należy spojrzeć z całkowicie innej perspektywy niż czynią to komentatorzy i publicyści. Jest ona naturalnym i w pełni spodziewanym werdyktem, wydanym przez organ podległy grupie rządzącej. Dla obserwatorów życia publicznego – ta decyzja nie może stanowić żadnego kuriozum, a jeśli kogoś zaskakuje, świadczy to jedynie o politycznym analfabetyzmie i rażącej amnezji.

    [...]dzisiejsze orzeczenie prokuratury wpisuje w wieloletnią praktykę tzw. organów i po raz kolejny potwierdza regułę, że III RP jest zaledwie personalną i mentalną kontynuacją PRL-u, a pod obecnymi rządami zmierza wprost do wzorców „demokracji” putinowskiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Jaszczur
      Zgadzam się, ale proszę również zauważyć, że i tak na 1 skrol ;-). Artykuł przyzwoity lecz co z niego wynika? Wszyscy przecież wiedzą, że prokuratura jest zależna. A jeśli tak jest, to po co w ogóle o tym pisać? Może warto napisać coś konstruktywnego np. jak to zmienić? Zamiast zastanawiać się nad chorobą, lepiej chyba ją leczyć. Pytanie tylko, gdzie jest Lekarz? Jestem naprawdę pod wrażeniem ludzi, którzy w tym kraju jeszcze nie zwariowali. Jako naród jesteśmy wyprani z oleum do zera. Chwała Panu Aleksandrowi, który jeszcze walczy piórem choć powiem szczerze, że dziś trzeba już tylko interwencji z Nieba.

      Usuń
    2. Panie Pawełku,

      Artykuł przyzwoity lecz co z niego wynika? Wszyscy przecież wiedzą, że prokuratura jest zależna.

      Tu się nie zgodzę. Nie wszyscy wiedzą, to po pierwsze. Pomijając bolszewię i poputicziestwo, zdecydowana większość polskiej prawicy, antykomunistów czy niepodległościowców postrzega - jak niżej słusznie niestety konstatuje P. Aleksander - rzeczywistość "przez pryzmat państwa prawa". Nie tylko zresztą to, o czym tu pisze. I nie tylko "przez pryzmat państwa prawa" ale i "demokracji", "wolnego rynku", "praw człowieka".

      Tymczasem, realny świat, tym bardziej realna polityka, tak nie działa.

      Usuń
  2. Panie Jaszczurze,

    Pozwoliłem sobie na rozszerzenie "wartości poznawczej", bo zawsze w takich przypadkach zadziwia mnie rażąca niekonsekwencja poglądów głoszonych przez przeciwników grupy rządzącej.
    Postanowienie prokuratury powinno oczywiście bulwersować - jak każdy akt fałszu i niesprawiedliwości, ale ocenianie go poprzez pryzmat państwa prawa - jest bezsensowne. Nikt z nas nie był zdziwiony, gdy prokuratury PRL-u umarzały śledztwa w sprawach pobić czy mordów na ludziach opozycji. Identyfikując państwo Tuska z tamtą rzeczywistością, jakże można odczuwać zaskoczenie?
    Sprawiedliwych i rzetelnych rozstrzygnięć w sprawie Smoleńska oczekujmy w wolnej i suwerennej Polsce, a do tego państwa przykładajmy należną mu miarę.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, rzecz jednak w tym, że poza Panem, dość pokaźną większością Pańskich Gości, poza czytelnikami niszowych portali (typu Wydawnictwo Podziemne), nikt praktycznie nie zauważa, że "3 RP" to PRL-2, a Tusk to "partia zewnętrzna" wobec operujących za kulisami prawdziwych bolszewików.

      Usuń
    2. Trzeba o tym wciąż przypominać, a przede wszystkim domagać się konsekwencji. Również w wyrażaniu poglądów.
      Dopóki ograniczamy się do werbalnych deklaracji, utyskiwań i pretensji, a nadal traktujemy to państwo jako "nasze" i przykładamy doń miarę demokracji i prawa - nie mamy szans na pokonanie obecnego reżimu. Fałsz i mistyfikacja stanowią o jego sile, a u podstaw tych fundamentów leży przekonanie ogromnej większości Polaków, że żyją w normalnej (acz ułomnej) demokracji.
      Pierwszy i nieodzowny warunek pokonania tego reżimu polega na odrzuceniu tej błędnej perspektywy i budowaniu własnego, alternatywnego obszaru aktywności.
      Niestety na ten wysiłek nie chcą się zdobyć nawet zagorzali krytycy obecnej władzy i wolą poprzestawać na "wyrażaniu oczekiwań" wobec czegoś, co jest z gruntu obce i antypolskie.

      Usuń
    3. Pytanie tylko czym jest ten alternatywny obszar aktywności? Skoro opozycja nie ma ani mocy ustawodawczej, ani mediów. Jak z tym ewentualnie dotrzeć do mas? Pewnie zgodzi się Pan, że jedynym obszarem, który oparł się komunistycznej bestii był Kościół. Ja tu i tylko tu widzę ratunek dla jakichkolwiek alternatywnych obszarów aktywności. Tylko w Kościele nie ma błędnych perspektyw i śmierdzącego oddechu komuny.

      Usuń
    4. To jest myślenie życzeniowe, Panie Pawełku,
      poczekajmy może do 17 sierpnia. Jeżeli nie będzie "Orędzia",
      może przyznam Panu rację.

      Pozdrawiam

      =

      Usuń
  3. @Aleksander Ścios, @Jaszczur

    Brakuje jeszcze jednego niezbędnego fragmentu:

    W trakcie przemówienia w Pałacu Prezydenckim, w obecności Bronisława Komorowskiego i rządu Donalda Tuska, przywódca Rosji wydał polskim „przyjaciołom” następującą dyspozycję
    "Nie dopuszczam możliwości, by w sprawie katastrofy smoleńskiej śledczy polscy i rosyjscy doszli do różnych ustaleń. Odpowiedzialni politycy, przywódcy struktur śledczych powinni wyjść z obiektywnych danych".
    Na dzisiejsze postanowienie prokuratury trzeba patrzeć w kontekście słów wypowiedzianych wówczas przez Miedwiediewa.
    -----


    Zwracam przy okazji uwagę na użyte przez Miedwiediewa sformułowanie. Dla niego nie ma rozdziału władzy wykonawczej od sądowniczej. Są politycy, i są przywódcy struktur śledczych. Obie grupy jawią się w tym cytacie bądź jako jedność, bądż też jako struktury będące w ścisłym stosunku podległości. Ponadto słowo "przywódca" odnosi się semantycznie do polityka, trudno, żeby mówić w ten sposób o szefie prokuratury czy ministrze sprawiedliwości. Mimo to Miedwiediew mówi o "przywódcach struktur śledczych".
    Mamy zatem pełne zamazanie rozdziału tych dwóch konstytucyjnych władz. Kremlowski "nauczyciel" jasno daje do zrozumienia, że za decyzje prokuratury odpowiadają politycy. Miedwiediew nie wie i nie chce wiedzieć, że w priwislińskim kraju może inaczej.
    Słuchający tych słów Donald Tusk sterczy z przyklejonym uśmieszkiem numer 8. Komorowski buja się obok jako gwarant właściwego zrozumienia.

    Pozdrawiam.

    ps. słowa Obamy o "polskich" obozach były powtórzeniem funkcjonującego od lat na Zachodzie stereotypu. Wywołały słuszne potępienie i spóźnioną reakcję rządową w Warszawie. Słowa Miedwiedwiewa nie wywołały żadnej reakcji, choć były skandalicznym dyktatem w stosunku do polskich polityków i atakiem na niezawisłość polskiej prokuratury.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta dwuznaczna postawa liderów opozycji (nazywanie III RP kondominium i jednoczesne traktowanie serio jej organów) powoduje największe spustoszenie i zniechęcenie w środowisku patriotycznym. "Gdzie nie ma objawienia, tam lud się rozprzęga" Przyp. 29:18 (BT daje lekcję: "Gdy nie ma widzenia, naród się psuje"). Brak jasnej perspektywy na rzeczywistość i rozumienia zachodzących zjawisk muszą skutkować zniechęceniem, rezygnacją, wycofaniem się w świat aktywności, które się rozumie.

    Smutno pozdrawiam

    Paweł Chojecki

    OdpowiedzUsuń
  5. Panie Kazefie,

    Dokładnie tak rozumiem intencje wypowiedzi Miedwiediewa. Dlatego połączyłem ją z informacją o memorandum i zwróciłem uwagę, że podstawowa idea tego aktu polegała na narzuceniu III RP modelu putinowskiego, w którym niezależność władzy sądowniczej i prokuratorskiej stanowi demagogiczną fikcję.
    Miedwiediew nie tylko nie odróżnia obszarów władzy wykonawczej od sądowniczej, ale oba z nich podporządkowuje bieżącym interesom grupy rządzącej, czyli proponuje model kremlowskiej "demokracji".
    Dla rosyjskiej marionetki było rzeczą wręcz oczywistą, że polscy "przyjaciele" mają bezpośredni wpływ na wynik śledztwa smoleńskiego i będą w stanie kontrolować je politycznie. Dzisiejsza decyzja prokuratury dowodzi zatem, że Miedwiediew trafnie oceniał zasady obowiązujące w priwislińskim kraju.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  6. Paweł Chojecki,

    Od dwóch lat nazywam tę postawę schizofrenią polityczną i staram się ukazać jej zgubne następstwa. Zwraca Pan uwagę na jedno z największych zagrożeń.
    Jeśli bowiem zwolennicy opozycji słyszą o kondominium i utracie suwerenności, o osobistej odpowiedzialności ludzi władzy i ich współpracy z rosyjskim ludobójcą, o szerzeniu nienawiści i wykluczeniu współpracy "do czasu daleko posuniętej ekspiacji z ich strony", a następnie słyszą o mechanizmach demokracji, postulatach państwa prawa i nawoływaniu do "konstruktywnej współpracy z rządem w sprawach ważnych dla Polski" - jak mogą uwierzyć w prymat wartości nad doraźnymi interesami? I jak poczują, że "zasługują na więcej"?
    Taka schizofrenia prowadzi nie tylko do utraty najbardziej świadomego elektoratu, ale wiedzie do fatalnych kompromisów i ustępstw.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Panie Aleksandrze,


    Podobnie jak Pan i Jaszczur dziwię się TYM KTÓRZY SIĘ DZIWIĄ I OBURZAJĄ dzisiejszym wyrokiem "niezależnej prokuratury". Spodziewali się innego?! Czy są po prostu obłudni?!

    Parę godzin temu, pod Pańskim poprzednim wpisem poinformowałam o umorzeniu (wraz z komentarzem AM) - i dodałam od siebie:

    Czy istnieje jeszcze "polski wymiar sprawiedliwości"? Ostatnie decyzje (Kiszczak, Jaruzelski, Smoleńsk) wyraźnie wskazują, że dawno został "przejęty".
    A na nim wszak opiera się praworządne państwo. W 1 rozdz. art.2 Konstytucji RP zapisano: "Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej."

    To już nawet - w kontekście ostatnich orzeczeń - nie jest ponury żart. TO OBRZYDLIWOŚĆ.


    =

    Dziękuję, że po raz tysięczny nadał Pan właściwą rzeczom miarę i uprzytomnił "niewiedzącym i/lub obłudnym", że bez odzyskania Polski nie możemy spodziewać się sprawiedliwych wyroków zarówno w sprawie Smoleńska, jak i w każdej innej sprawie, istotnej dla niepodległego bytu naszego państwa!

    W III RP jedyną wykładnię stanowi przytoczona przez Pana dyrektywa Miedwiediewa:

    "Nie dopuszczam możliwości, by w sprawie katastrofy smoleńskiej śledczy polscy i rosyjscy doszli do różnych ustaleń. Odpowiedzialni politycy, przywódcy struktur śledczych powinni wyjść z obiektywnych danych".

    O "obiektywności danych" i "odpowiedzialności polityków" - każdorazowo decyduje nie kto inny jak Prokuratura Generalna FR!!!

    Czy ktoś jeszcze w to wątpi?
    Jeśli tak, to: "albo dzieckiem być musi, lub na głowę chory".


    Pozdrawiam serdecznie


    PS. Serwer "padł" (?) - moja przeglądarka "nie mogła odnaleźć blogspota", dlatego ten komentarz wpisuję po raz trzeci. Mam nadzieję, tym razem - skutecznie :)

    =

    OdpowiedzUsuń
  8. Pani Urszulo,

    Z każdym dniem i każdym kolejnym zjawiskiem potwierdzającym obecny status III RP, coraz bardziej aktualne staje się pytanie, które kiedyś zadałem: co dalej?
    A zadając to pytanie napisałem, że nie odmieni się retoryka łgarzy, nie zajdą zmiany w śledztwie smoleńskim i nie nastąpią ekspiacje winnych.
    Kto oczekuje od tego rządu słów przeprosin lub domaga się kolejnego śledztwa, podobny jest do ofiary, która na sędziego swojej sprawy wyznacza sprawcę nieszczęść. Takie żądania nie tylko uwłaczają pamięci poległych, ale skutecznie zacierając granice dobra i zła, pomniejszając tym samym zakres autentycznej odpowiedzialności.
    Nie można przecież przeprosić za zdradę i współpracę z obcym mocarstwem, za doprowadzenie do śmierci własnych rodaków i szerzenie systemowej nienawiści, za sprzężoną z intencjami wroga kampanię dezinformacji, za drwiny ze zmarłych i niszczenie pamięci o nich, za nienawiść do Polski i pogardę wobec Polaków. Za te czyny nie ma przeprosin. Jest historyczna infamia i najwyższy wymiar kary.

    Coraz wyraźniej widać, że nie wystarczy poprzestawać na potwierdzeniu stanu faktycznego i definiowaniu rzeczywistości.
    Ten etap zmierza do końca i bez odpowiedzi na pytanie, co dalej - będziemy krążyć w miejscu.


    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  9. CO DALEJ?

    Panie Aleksandrze, Pan to napisał 20 stycznia 2012r !

    Przypomnę kolejny, najistotniejszy - moim zdaniem - fragment:

    "Po blisko dwóch latach zmagań z kłamstwem smoleńskim powinniśmy wiedzieć, że o jego trwałości nie decyduje ani potęga łgarzy ani logika metod dezinformacji, lecz głębia naszego zniewolenia i determinacja, z jaką Polacy ignorują prawdę. To lęk przed prawdą lub obojętność wobec jej wyzwań rozstrzygają o niszczącej mocy zdarzeń z 10 kwietnia. One nakazały wybrać prezydentem człowieka owładniętego nienawiścią i zdecydowały o powierzeniu naszych losów tym, którzy doprowadzili do zapaści państwa.
    Wiemy również, że nawet podważenie kardynalnej tezy warszawsko-moskiewskiej mistyfikacji pozostanie bez wpływu na stan świadomości, jeśli o poglądach Polaków, o dokonywanych wyborach i sposobie postrzegania rzeczywistości, będą decydowały rządowe media i ośrodki propagandy. Na nich wspiera się gmach kłamstwa smoleńskiego i one gwarantują bezkarność grupie rządzącej. To zaś musi prowadzić do wniosku, że podstawowy problem nie polega na ustaleniu okoliczności tragedii i demontażu fałszywych twierdzeń, lecz na znalezieniu antidotum na chorobę toczącą polskie społeczeństwo. Ten rząd i wasalne media uczyniły z owej patologii miarę własnej skuteczności i na niej zbudowały antypolski system władzy. Dlatego żadna, najbardziej wstrząsająca prawda o śmierci polskich elit nie wpłynie na wybory dokonywane przez Polaków i nie zakończy czasu upodlenia. By tak się stało – trzeba wpierw zniszczyć przyczynę patologii i z przypadkowej populacji zamieszkującej kraj nad Wisłą, uczynić autentyczny naród. Trzeba też uznać, że nie wystarczy ujawnienie prawdy i doniosłość racji moralnych, jeśli nad językiem przekazu panują kłamcy i kanalie. By odebrać im władzę - trzeba wpierw odtworzyć semantyczny ład i prostotę wyboru: tak lub nie."

    http://bezdekretu.blogspot.com/2012/01/co-dalej.html

    BY ODEBRAĆ IM WŁADZĘ - TRZEBA ODTWORZYĆ SEMANTYCZNY ŁAD I PROSTOTĘ WYBORU: TAK LUB NIE.

    Tylko - i aż - tyle.

    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za Pańskie analizy, które, jak widać, nie zawodzą.

    =

    OdpowiedzUsuń
  10. Lub po prostu:
    "Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie - ani na niebo, bo jest tronem Bożym; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi." (Mt 5:33-37)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pani Urszulo,

    Dziękuję za to przypomnienie. To jednak jest - aż tyle, bo semantyczny ład i prostota wyboru należą do rzeczy, po które niechętnie sięgamy.
    Nadal nie stać nas na przywrócenie pierwotnych znaczeń słów polskość czy honor, a nawet tak powszechnych, jak dziennikarz, polityk, patriota. Obdarzamy nimi tych, którzy nie zasługują nawet na miano rozumnego człowieka.
    Nadal nie potrafimy dokonać wyboru - między atmosferą "piłkarskiego święta", a nakazem dawania świadectwa, między pogonią za sensacją, a rzetelnym odkrywaniem prawdy, między łatwym stereotypem, a wymagającą analizą.
    A to zaledwie początek.
    Nadal też boimy się szukać i żądać odpowiedzi na pytanie: co dalej?

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Szanowny Panie Aleksandrze,

    myślę, że tu na tym blogu nie boimy się szukać i żądać odpowiedzi: "co dalej?".

    Pisał Pan po wielokroć, że nie lansuje tez łatwych i przyjemnych, lecz do bólu prawdziwe. I tak też - jestem pewien - pozostanie.

    Ten blog to zaledwie początek - jakże ważny początek!, dla wielu przemyśleń i konkretnych działań. My tu przychodzimy pooddychać, nabrać sił i energii...

    Bohdan Urbankowski w jednej z najlepszych i najważniejszych książek ukazujących istotę zaczadzenia komunizmem wsród twórców kultury i skalę ich antypolskiej kolaboracji napisał: "Kultura jest dla komunistów wojną prowadzoną innymi metodami, wojną czasu pokoju".
    Te właśnie wojnę miał na myśli Komorowski, gdy mówił niedawno, że dzisiaj wszystko jest polityką, nawet to, co się dzieje wokół EURO...
    Trafnie zauważał Urbankowski, że Sowieci wygrali w 1945 r. wojnę z Niemcami, ale nie wygrali z Polakami. I prowadzili tę zakamuflowaną wojnę przez cały PRL, aż do 1989 r.
    Nie ma wątpliwości, że tę wojnę wciąż prowadzą.
    Wojnę z polskością, bój z tradycją, walkę z Kościołem. Z rodziną, honorem, niepodległością.
    I wracam do pytania: "co dalej?"
    Walczymy. Każdy na ile może, i jak potrafi.

    Żeby więcej wiedzieć i lepiej potrafić warto zaglądać do Pana.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. "Trafnie zauważał Urbankowski, że Sowieci wygrali w 1945 r. wojnę z Niemcami, ale nie wygrali z Polakami. I prowadzili tę zakamuflowaną wojnę przez cały PRL, aż do 1989 r.
    Nie ma wątpliwości, że tę wojnę wciąż prowadzą.
    Wojnę z polskością, bój z tradycją, walkę z Kościołem. Z rodziną, honorem, niepodległością."


    Temat trochę poboczny, ale dotknął go Pan mimowolnie. Wcześniej była mowa o semantyce i prostym dzieleniu rzeczy na Tak lub Nie. Problem polega na tym, iż Polska moim zdaniem wcale nie walczy tylko z Rosją/Niemcami i tylko o siebie. To jest walka jakby z czymś większym, co opanowało zachodni świat. Oby nie była to z naszej strony walka z wiatrakami...

    Przypatrzmy się bowiem polityce Niemiec, Francji czy USA. Czy one na pewno stosują prostą semantykę? Czy ich polityka jest "prawa", czy też stosują wytrychy tak zwanej "demokracji"? Moim zdaniem daleko im do "prawości" w życiu publicznym i politycznym - a jednak swoje cele polityczne osiągają. Zatem pytanie - czy nie porywamy się na zbyt ambitne cele odmienienia w praktyce całego świata? Czy odrzucając narzędzia nam dostępne, nie ograniczamy swoich możliwości przy jednoczesnym stawianiu jeszcze wyższych celów?

    Była tu też mowa o opozycji i schizofrenii. Będę próbował bronić jednak opozycji. Gdyby opozycja poszła na totalną wymianę ciosów i atak frontalny skończyć by się to mogło "rozstrzygnięciem" - albo MY obalilibyśmy ich, albo ONI nas. Czy jesteśmy na to gotowi? To co wolno nam w publicystyce różni się nieco od tego, co wolno politykom w rzeczywistości. Powiedzieć, napisać- jest bardzo łatwo. Co zrobić realnie? Przewrót majowy? Z kim? W 1918 nic byśmy nie zrobili, gdyby nie sprzyjające "warunki geopolityczne". Tak więc róbmy swoje ale nie dziwmy się, iż opozycja "walcząc o ster" kurczowo trzyma się tej "kradzionej łajby" na której wszyscy płyniemy. Chciałbym więcej, ale bądźmy realistami. Ta gra ma wysoką stawkę - albo MY ich ostatecznie albo ONI nas na kilka kolejnych pokoleń. Walczymy z potęgami, trzymającymi nas w garści nie od 1989 roku, ale od XVIII wieku. Walczmy z głową, wykorzystując dla celów naszej słabej sytuacji każde dostępne narzędzia. Nie mamy aż takiej siły, aby przebierać w środkach i odrzucać całkowicie "zasady gry demokratycznej". No chyba że walczymy o zasady, nie o kraj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie mkj1920
      "Walczymy z potęgami, trzymającymi nas w garści nie od 1989 roku, ale od XVIII wieku." - perfekcyjne stwierdzenie. Gratuluję wyśmienitej konkluzji.
      "Ta gra ma wysoką stawkę - albo MY ich ostatecznie albo ONI nas na kilka kolejnych pokoleń."- również świetne, choć powiedziałbym, że niestety oni NAS na zawsze. Mamy w Polsce oręż silniejszą od wszystkich dostępnych arsenałów na świecie. Szkoda tylko, że zapomnieliśmy jak Go używać. Bolszewik i spółka boją się go, jak diabeł święconej wody. Jak sobie przypomnimy instrukcję obsługi, to może w sierpniu zdarzy się kolejny Cud na Wisłą.

      Usuń
    2. Uzytkownik mkj1920 pisze ze musimy walczyc z potegami i to wszystkimi. Ja nie chce wprowadzac szumu i dyskutowac o rzeczach "fenomenologicznych". Na dzisiaj jest wiekszy problem: spoleczenistwo w 70% zbolszewizowane, mlodziez nie wie kiedy bylo Powstanie Warszawskie, a "elity" rzadowe i intelektualne pracuja dla mafii rzadzacej krajem czy to ze strachu o zycie/pozycje, czy tez dla pieniedzy. A mafia ma wiadomy rodowod, to sprzedajni zdrajcy pracujacy dla rozmaitych frakcji CzeKa i dajacy bez wyboru kazdemu innemu o ile ich oficer prowadzacy z CzeKa na to pozwoli. Ze USA, Francja (i Niemcy) maja swoja polityke ktora jest w ich wlasnym interesie? To oczywiste. Obecna panstwowosc Polski juz wlasciwie nie istnieje. Nie ma tez zadnej "polityki" i "wizji". Po prostu kradna i robia co im kaza... A "narod" na nich glosuje bo ma nadzieje ze tez cos ukradnie, a swojaki w rzadzie go nie beda ciagac po sadach (niebaczny na przestroge ze "Duzi zlodzieje malych wieszaja). Dopoki to sie nie zmieni, zadne "mocarswo" nie bedzie Polski traktowac powaznie, a juz z pewnoscia nie beda inwestowali w te tereny sporne miedzy Rosja a Niemcami w ktorych mieszkaja ludzie co jak w zegarku wybieraja kanalie w wolnych i demokratycznych wyborach. Trzeba zaczac od poczatku, np. nauczyc dzieci spiewac Rote i "Boze cos Polske...", albo wytlumaczyc, ze Polska w XVI wieku byla najpotezniejszym mocarstwem swiatowym, czy podstawowych odruchow obywatelskich, zeby rozumialy, ze tylko Polacy moga Polsce pomoc, bo inaczej "rozdziobia nas Kruki i Wrony". Dopoki zakompleksieni Polacy beda sie czuc Europejczykami (zamiast Polakami) nic sie tutaj nie ruszy, nawet jakby wszystkie mocarstwa na kuli ziemskiej chcialy w nas inwestowac wbrew swoim narodowym interesom. Wybrani w demokratycznych wyborach wybrancy zaraz by te inwestycje rozkradli.

      Jasiu z Hameryki

      Usuń
  15. Szanowny Panie Kazefie,

    Bardzo Panu dziękuję za te słowa, a szczególnie za stwierdzenie, że "ten blog to zaledwie początek". Chciałbym, by tak właśnie to miejsce było postrzegane - jako pierwszy etap, wstęp, na długiej drodze prowadzącej do wolnej Polski.
    Jestem przekonany, że zaczyna się ona od poznania prawdy i zdefiniowania rzeczywistych zagrożeń, od obalania mitów i przekraczania zakazanych granic.
    A przede wszystkim, od budowania poczucia wspólnoty i solidarności. Nawet w tak szczególnym obszarze, jak blog i sieć internetowa.
    To zaś wymaga odwagi w formułowaniu sądów, ale też odpowiedzialności za słowo.
    Mam nadzieję, że uda się nam stworzyć takie miejsce.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I co dalej?
      “„Dzięki śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa — mówił śp. bł. ks. Jerzy Popiełuszko — symbol hańby i poniżenia stał się symbolem odwagi, męstwa, pomocy i braterstwa. W znaku krzyża ujmujemy dziś to, co najbardziej piękne i wartościowe w człowieku. Przez krzyż idzie się do zmartwychwstania. Innej drogi nie ma. I dlatego krzyże naszej Ojczyzny, krzyże nasze osobiste, naszych rodzin, muszą doprowadzić do zwycięstwa, do zmartwychwstania, jeżeli łączymy je z Chrystusem” (Kazania patriotyczne).
      Dwa tygodnie temu ks. S. Małkowski powiedział:
      W Apokalipsie św. Jana (rozdział XII) znajdujemy obraz ogniście czerwonego Smoka, który prześladuje Niewiastę i chce pożreć Jej Dziecię. Dzieckiem Niewia­sty Maryi jest Chrystus, który jednak przez zmartwychwsta­nie i wniebowstąpienie staje się niedostępny morderczym zamiarom Smoka; ów więc rozpoczyna walkę z resztą po­tomstwa Niewiasty, ze świad­kami Jezusa (Ap. 12,17).
      Czytamy dalej (Ap. 13), iż Smok przekazuje wła­dzę dwóm Bestiom: pierwsza bluźni, druga udaje Baranka ale mówi jak Smok. Jednym ze znaczeń tego przekazania wła­dzy jest przemiana; która do­konała się w Polsce. Czerwony smok komunizmu stopniowo schodzi ze sceny dziejów ale oddaje swoją władzę masone­rii i fałszywym katolikom. Tego jesteśmy świadkami w ojczyź­nie. Okrutne komunistyczne prześladowania budziły sprze­ciw i opór wielu Polaków. Na­tomiast bluźniercza i kłamliwa propaganda Bestii przykryta pozorami wiary sieje myślowy, moralny i społeczny zamęt.
      W latach PRLu rządzili bezboż­nicy, w latach PRL-bis, czyli III RP rządzą fałszywi katolicy, którzy kłamstwo, złodziejstwo i zbrod­nię przykrywają pozorami re­ligijności a zdezorientowani Polacy mówią: mamy demo­krację, wolną Polskę, katolików u władzy. Powiększa chaos po­stawa niektórych hierarchów, którzy aprobują świętokradz­twa złoczyńców i przyjaźnią się z nimi(...).
      Mam nadzieję, że w tych dwóch krótkich sentencjach jasno jest powiedziane gdzie jest prawda, gdzie są zagrożenia i ukute mity. Bez doświadczenia spotkania człowieka z człowiekiem nigdy nie zrodzi się jakakolwiek więź. Sieć tyleż pomaga co mąci. Definiowanie rzeczywistości to łatwa pokusa, i zawsze jednak o krok za wrogiem, który już szykuje kolejne pułapki. Dziś potrzebna jest walka.

      Usuń
  16. mkj1920,

    Zdolność do rozumienia słów nie zawsze nadąża za prawem do wyrażania opinii. Jeśli więc powołuje się Pan na słowa z komentarza Pana Kazefa i wyprowadza z nich dywagacje dotyczące "Niemiec, Francji czy USA" - zwracam Panu uwagę, że nadużywa Pan tego prawa, a powstały z tego nadużycia wywód jest głęboko ahistoryczny i fałszywy.
    Ponieważ nie poczuwam się do obowiązku tłumaczenia Panu, jaka jest różnica między zagrożeniem ze strony "Niemiec, Francji czy USA" a zagrożeniem ze strony Rosji, ani wyjaśniania tego, o czym mówił Bohdan Urbankowski - prosiłbym jedynie, by zechciał Pan oszczędzić mi czytania swoich przemyśleń na tym blogu.

    Dodam, że dalszą część Pańskich wywodów wraz z wezwaniem do realizmu i twierdzeniami o trwającej od XVIII wieku "walce z potęgami" - uważam za dowód kompletnego pomieszania pojęć, faktów i intencji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli wyjaśniłem się niezbyt jasno, to przepraszam. Będę starał się porządkować swoje myśli tak aby były czytelne dla każdego w lot.

      W dużym skrócie: Wydaje mi się, iż próba porządkowania pojęć semantycznych(przez co rozumiem "działanie w prawdzie"), choć poniekąd słuszna, może się rozbić o ścianę dużo potężniejszą, niż Rosja. Zauważam, iż żadne ze światowych mocarstw realizujących swoje cele polityczne(a jak rozumiem wszyscy chcielibyśmy, aby Polska taką zdolność realizacji swych aspiracji posiadała również) niekoniecznie ucieka się do celów, jaki my sobie stawiamy - czyli poprzez działanie w "prawdzie". Nasz stosunek do Rosji to jedna kwestia - kolejną jest to, iż dążenia Polski stoją w sprzeczności również z interesami państw zachodu. Sugerowałem więc rozsądek i nie wdawanie się w wojnę na kilu frontach równocześnie.

      Tylko tyle, i aż tyle, chciałem zauważyć w swoim poprzednim wpisie. Proszę nie traktować mojego wpisu jako "ataku"(odniosłem wrażenie, iż tak Pan odebrał moją poprzednią wypowiedź) ale jako odrębną opinię, której zamiast wyciszać lub unikać być może lepiej jest się przysłuchać.

      Usuń
  17. Po skandalu z umorzeniem śledztwa smoleńskiego. Seremet: "szanuję tę decyzję"

    Nie można liczyć na prokuratora generalnego ws. umorzenia śledztwa smoleńskiego w tzw. wątku cywilnym. Jak powiedział rzecznik PG Mateusz Martyniuk, "Andrzej Seremet nie ma podstaw, by kwestionować umorzenie śledztwa ws. organizacji lotów do Smoleńska. Nie ma też instrumentów prawnych, by wznowić śledztwo umorzone przez niezależnego prokuratora".

    Martyniuk powiedział w środę PAP, że była to autonomiczna decyzja.

    Andrzej Seremet szanuję ją

    - dodał Martyniuk. Podkreślił, że decyzja prokuratury o umorzeniu podlega kontroli sądowej, chyba że nie ma nikogo, kto mógłby ją do sądu zaskarżyć - jak w tym przypadku.

    Krótko mówiąc, nic się nie da zrobić, sprawa jest ostatecznie zamknięta. Prokuratura generalna umywa ręce, a osoby, które naruszyły przepisy, mogą wciąż żyć w błogiej bezkarności. Bo - przypomnijmy - mimo, że śledztwo umorzono, prokuratorzy wskazali mnóstwo nieprawidłowości, jakich dopuścili się urzędnicy.

    ===

    Komentarz red. JK

    Dziś widzimy w całej jaskrawości ile warte były apele władzy i bliskich jej mediów by zaufać państwu, poczekać, dać kredyt prokuratorom. Niestety, była to tylko próba wygaszenia zainteresowania opinii publicznej, zwiedzenia jej, by po ponad dwóch latach od śmierci polskiej elity w smoleńskim błocie ogłosić: konsekwencji nie będzie, wniosków nie będzie, zginęli to zginęli. (...)

    Nic jednak nie zniesie podstawowych faktów: w dniu 10 kwietnia 2010 roku wszystkie narzędzia związane z bezpieczeństwem tego lotu od trzech niemal lat spoczywały w rękach ludzi Platformy Obywatelskiej. Nic tego nie zniesie, żadna sztuczka prawna i socjotechniczna nie zmyje. I nie wiem czy za rok, trzy czy pięć, ale kiedyś państwo polskie do sprawy wróci i uczciwie osądzi tych, którzy zawinili.

    http://tinyurl.com/cc28pjg

    =

    OdpowiedzUsuń
  18. Witam Panie Aleksandrze

    Bardzo niejednoznaczne jest dla mnie dość obszerne uzasadnienie prokuratury o umorzeniu śledztwa. Nie ze względu na sam fakt "umorzenia", co doskonale Pan opisał, ale na dostrzegalną szczegółowość którą wprost "epatuje" to uzasadnienie. Przyznam, że czytając jego treść nie mogłem wyjść ze zdumienia, że prokuratura podaje "na tacy" pewne informacje, które w takim uzasadnieniu nie musiały być uwzględnione.
    Jest to dla mnie sygnał, że albo sprawa ma jakieś drugie dno, albo członkowie składu prokuratorskiego uznali, że na wszelki wypadek, nawet jeśli będą działać "zgodnie z instrukcją " politycznego zwierzchnictwa, powinni sobie zapewnić "zabezpieczenie" na wypadek zmiany opcji politycznej w Polsce.

    Dlaczego taka ocena ?

    Bo jeśli nie będzie nacisków politycznych, to na podstawie treści takiego uzasadnienia, dobry prawnik może zrobić przysłowiowy "wiatrak z..." tych o których mowa w uzasadnieniu. Na swoim bogu opublikowałem tekst na ten temat ale zacytuję też fragment uzasadnienia.

    "Z kolei oceniając działalność Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Moskwie, należy stwierdzić, iż brak było aktów prawnych, które normowałyby sposób organizacji i przygotowania wizyt zagranicznych, najważniejszych osób w państwie, a co za tym idzie brak było normatywnych źródeł obowiązków i uprawnień, w oparciu o które działaliby w tym zakresie pracownicy MSZ i Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Moskwie. W związku z powyższym, pomimo stwierdzenia szeregu różnego rodzaju uchybień, brak jest możliwości odniesienia się i wskazania, jakie konkretnie obowiązki zostały niedopełnione, z czego one wynikały oraz jakie ewentualnie zostały przekroczone uprawnienia. Wprawdzie uprawnień i obowiązków funkcjonariusza publicznego można dopatrywać się w źródłach o charakterze nie normatywnym, ale jak wskazuje się w doktrynie, dopuszczalne jest to tylko wtedy, gdy obowiązek, czy uprawnienie zostaje pierwotnie wywiedziony z podstawy normatywnej."

    Poruszani się na płaszczyźnie doktryny prawnej jest obarczone "subiektywizmem" ocennym i daje możliwość odmiennej interpretacji. Dla prawnika to chleb powszedni. Dlaczego prokuratura pozostawia taka furtkę ...?

    Natomiast jeśli chodzi o drugie dno....

    cyt. " Koniecznym jest przy tym zaznaczyć, iż za bezpieczeństwo operacji lotniczych, jakimi były loty z Warszawy do Smoleńska i z powrotem w dniach 7 i 10 kwietnia 2010 r. odpowiadał przewoźnik, którym w tym wypadku był, m. innymi 36 Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego. To zagadnienie pozostaje jednak poza przedmiotem niniejszego postępowania."

    Ten fragment uzasadnienia doskonale wpisuje się w narrację Jerzego Millera - obarczenie odpowiedzialnością SPLT.

    Wydaje mi się, że prokuratura jest pomiędzy młotem a kowadłem, lub ...pomiędzy sierpem i młotem. Obie wersje moga być równie prawdopodobne...

    OdpowiedzUsuń