Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

środa, 13 czerwca 2012

ANTYKOMUNIZM – BROŃ UTRACONA (2)


Nie podszywajmy się pod metafizykę, nie nadymajmy się, mówmy o rzeczach prymitywnych językiem prymitywnym” – postulował Zbigniew Herbert w „Hańbie domowej” Jacka Trznadla. To dobra rada, gdy wypada mówić o komunizmie, lub wtedy, gdy szukamy prób odpowiedzi na pytanie zadane przed kilku laty przez prof. Krasnodębskiego: czy trzeba jeszcze zwalczać komunizm, czy antykomunizm ma jeszcze sens?
Jeśli przyjmiemy, że przekazy mówiące o „śmierci” komunizmu są prawdziwe, postawa antykomunistyczna traci jakikolwiek sens. Nie można przecież walczyć z czymś, co już nie istnieje i nie stanowi zagrożenia. Broń antykomunizmu byłaby wówczas orężem Don Kichota, widzącego w poczciwych wiatrakach demoniczne potwory.
Nie obędzie się zatem bez odpowiedzi na pytanie - czym był lub czym nadal jest komunizm? Pamiętając o postulacie Herberta, nie warto zagłębiać się w filozoficzne rozważania. Tym bardziej, że komunizm filozofią nigdy nie był.
Już tylko wielość koncepcji komunizmu powinna wywoływać podejrzenia u ludzi trzeźwo myślących. Dla jednych był przecież szlachetną utopią, dla innych ideokratycznym totalitaryzmem; jedni wywodzili jego podstawy z moralizmu, inni z nihilizmu; według jednych zrodził go idealizm i humanizm, zdaniem drugich wulgarny materializm i ucieczka od wolności; jedni widzieli w nim fałszywą religię, inni oświecającą gnozę. Według niektórych, komunizm to sama ideologia, inni twierdzą, że doktryna polityczna i ekonomiczna.
Ważne jest – na co zwrócił już uwagę prof. Ryszard Legutko - że spór o komunizm zaangażował niemal wszystko, co w dziedzinie myśli zrodziła tradycja zachodnia, a tym samym rzucił cień zwątpienia na cały dorobek tej tradycji.
Myślę, że taka rozmaitość definicji dowodzi dwóch rzeczy: ludzie są zdolni wymyślić każdą brednię byle usprawiedliwić swoje najniższe instynkty, a sam komunizm nie jest tym, o czym mówią pseudonaukowe definicje.
Dlatego sądzę, że nie warto analizować rzekomej ideologii komunizmu, lecz cele, do których zmierza, nie warto zajmować się badaniem historii idei, lecz samą historią, na której komunizm odcisnął swoje zbrodnicze piętno. Jedno jest pewne: pod każdą myślą wytworzoną przez komunizm kryło się atawistyczne pragnienie władzy jednej grupy ludzi nad drugą, każda z jego teorii wynikała z planu panowania nad światem, a wszelka aktywność była nakierowana na realizację tego planu.
Dlatego komunizm musiał być prymitywny, cyniczny i kłamliwy – po to, by posługująca się nim grupa mogła dokonać aksjologicznego oszustwa, a tym, którzy ją wsparli dać skuteczne narzędzia do walki o władzę i „rząd dusz”. Musiał stworzyć świat fikcji i chaosu, w którym nie obowiązywały żadne normy i prawidła – po to by grupie swoich zwolenników stworzyć przestrzeń, w której będą mogli realizować najpodlejsze  zamysły.
Cokolwiek powiedziano lub zrobiono w komunizmie, każda jego zbrodnia, kłamstwo i manipulacja - miała jeden, podstawowy cel: władzę nad człowiekiem i panowanie nad światem.
Dlatego kardynalnym błędem popełnianym najczęściej przy ocenie komunizmu jest dopatrywanie się w nim filozofii, ideologii bądź politycznej doktryny, podczas gdy wszystkie one stanowiły wyłącznie narzędzie dla realizacji celu – nigdy cel sam w sobie. Gdy było to konieczne - zostały przyjęte i zastosowane, gdy okazały się zbędne - zmieniono je lub odrzucono. „A czymże jest nasza teoria – nauczał Lew Trocki - jeśli nie po prostu narzędziem działania? Tym narzędziem jest dla nas teoria marksistowska, bo aż do dziś nie wymyślono lepszego.”
Wszystkie teorie związane z komunizmem służyły temu tylko, by dać alibi mordercy, psychopacie i złodziejowi, usankcjonować kolejną patologię i zbrodnię – na tyle przekonująco, by ukryć podłoże najniższych instynktów, usprawiedliwić żądzę władzy, bogactwa i dominacji.
W zgodzie z tą dialektyką, Lenin tłumaczył swoim wyznawcom: „Trzeba zrozumieć, że należy być przygotowanym na wszelkie możliwe sztuczki, podstępy, nielegalne metody, na przemilczanie, zatajanie prawdy ”. Tę samą myśl rozwinął Trocki w „Ich moralność, a nasza” pisząc: „Konieczność uciekania się do podstępów i sprytu, zgodnie z wyjaśnieniem Lenina, wynika z faktu, że reformistyczna biurokracja, zdradzająca robotników na rzecz kapitału, szczuje na rewolucjonistów, prześladuje ich, a nawet korzysta przeciwko nim z burżuazyjnej policji. „Spryt” i „zatajenie prawdy” są w tym wypadku tylko środkami uzasadnionej samoobrony przed zdradziecką reformistyczną biurokracją.”
Kłamstwo, „spryt” i „zatajenie prawdy” – były od początku podstawowym składnikiem komunizmu, z nich też zbudowano podwaliny rzekomej ideologii.
Nigdy wcześniej człowiek nie wynalazł tak skutecznego mechanizmu do walki przeciwko drugiemu człowiekowi. Jakkolwiek w historii ludzkości, zbrodnicze instynkty wspierano różnymi argumentami, zaś mali i wielcy tyrani korzystali z nieograniczonego zasobu  sofizmatów, by uzasadnić konieczność zbrodni - to nie mordowano milionów ludzi odwołując się przy tym do antyfilozoficznej utopii i haseł  budowania szczęśliwego społeczeństwa.
Dopiero komunizm zrealizował  obłędny postulat  Robespierre’a: „Przypieczętowując naszą pracę naszą krwią możemy w końcu ujrzeć jaskrawy świt powszechnego szczęścia” – przy czym to nie twórcy komunizmu płacili cenę krwi za „jaskrawy świt” tej szczęśliwości, lecz ich ofiary. 
Gdybyśmy z tej perspektywy spróbowali ocenić komunizm, staje się oczywiste, że w wymiarze historycznym był on zawsze metodą na realizację interesów ludzi dążących do absolutnej, totalitarnej władzy nad światem – grupy, która w tym celu przyjęła określoną ideologię oraz zbiór funkcjonalnych teorii politycznych i ekonomicznych.
Lew Trocki wyznał wprost - „Materializm dialektyczny nie zna dualizmu środka i celu. Cel w sposób naturalny wynika z samego historycznego ruchu. Środki są w sposób organiczny podporządkowane celowi. Najbliższy cel staje się środkiem dla celu bardziej odległego”.
To zatem, co definiowano dotąd jako komunizm, musi być zaledwie zbiorem pomocniczym w opisaniu działalności owej grupy – podobnym do definicji terroryzmu islamskiego czy przestępczości mafii kalabryjskiej, które nazywają wprawdzie określone zjawisko lecz czynią to zawsze w odniesieniu do konkretnych postaci i zdarzeń.
Nie dotyka zatem samej istoty zła, opisując zaledwie jego zewnętrzne atrybuty i koncentrując uwagę na skutkach. Nazywając stalinizm bądź okres rządów Breżniewa, komunizmem – dostrzeżemy tylko jego wymiar historyczny, ujawniony poprzez wydarzenia i metody wykorzystywane w tym okresie. 
Błąd wielu definicji zdaje się polegać na tym, że objawy nazywają chorobą, a różnorodne formy aktywności grup używających komunizmu - biorą za niego samego. Innymi słowy – dotąd definiowano komunizm poprzez jego atrybuty zewnętrzne, formę lub skutki - nie zaś poprzez wewnętrzną logikę i wspólnotę celów.
Dopiero odrzucenie tej zwodniczej optyki pozwala dostrzec prawdziwe oblicze najbardziej zbrodniczego narzędzia. Pozwala też zrozumieć, że  komunizm nie mógł „umrzeć” – ani w roku 1989, ani w latach następnych. Nie mógł – ponieważ nie jest ideologią, systemem politycznym czy gospodarczym. Tworzą go ludzie, poszczególne grupy interesu, organizacje, czy rządy państw. Wszystko, czego ci ludzie używali: ideologia, język, zbiór pojęć polityczno-ekonomicznych czy aksjologia oraz struktury w których funkcjonowali – nazywano błędnie komunizmem. Likwidacja lub transformacja tym form zewnętrznych, nie mogły mieć żadnego wpływu na dalsze trwanie komunizmu. Dotyczyły zaledwie funkcjonalnej powłoki, przyjętej w określonym momencie historii. Były rodzajem gadziej wylinki, której pozbyto się, gdy okazała się nazbyt niewygodna.
Zmiana nazwy ZSRR - na Rosja, PRL – na III RP, SB – na UOP, I sekretarza - na prezydenta, Komitetu Centralnego – na rząd, gospodarki socjalistycznej – na rynkową, itp. zabiegi semantyczne, nie miały najmniejszego znaczenia. Podobnie, jak likwidacja struktur i zamiana symboli, rezygnacja z ideologii w miejsce pragmatyki, zastąpienie haseł propagandowych – tzw. politycznym marketingiem, likwidacja monopartii w miejsce kontrolowanego systemu wielopartyjnego. Żadne z tych zabiegów nie mogły mieć znaczenia, ponieważ zachowano nietkniętą, wewnętrzną treść komunizmu.
Wszystko, czego byliśmy świadkami w latach 80.i początku 90. było spektaklem zamiany jednej formy na drugą – ogromną, rozpisaną na wielu wykonawców mistyfikacją, podczas której zastąpiono zużyte, zbędne narzędzia innymi, przydatnymi w warunkach nowej rzeczywistości. Nie sposób przyrównać tego procesu do ewolucji – ona bowiem zakłada rozwój w stronę form wyższych, przy jednoczesnej zmianie cech gatunkowych. Tu – zmieniono formy, lecz ewolucja nie dotknęła samego „gatunku” - czyli ludzi używających komunizmu jako narzędzia panowania. 
Od początku owej transformacji wsparto ją na środkach, którymi komunizm posługiwał się najlepiej: dezinformacji i manipulacji. Rozłożono na setki poszczególnych zdarzeń, zaangażowano tysiące zwolenników i miliony nieświadomych statystów, uwiarygodniono postaciami ludzi dobrej woli i żywiołowymi reakcjami społeczeństw.
Warto zauważyć, że transformacja grupy interesu zwanej polskimi komunistami, odbyła się całkowicie bezproblemowo. Żadnych kłopotów nie nastręczyła rezygnacja z ideologii; bezboleśnie pożegnano się z gospodarką planową, socjalizm przekształcono w pseudodemokrację, a dotychczasowe sojusze zastąpiono innymi. Ludzie komunizmu niemal natychmiast stali się żarliwymi bojownikami o wolność, piewcami pluralizmu, zwolennikami NATO i Unii Europejskiej. W ciągu krótkiego okresu dokonali niebywałego „skoku cywilizacyjnego”, często wyprzedzając tradycjonalistyczne i „niepostępowe” społeczeństwo. Używane do dziś określenie – postkomuniści, było wyjątkowo użytecznym kłamstwem, ponieważ sytuowało tę grupę w rzekomym „okresie przejściowym” - podczas gdy nadal mamy do czynienia wyłącznie z komunistami.
Przykład polskiej transformacji jest wręcz modelowy dla przeobrażeń, jakim poddano niemal wszystkie grupy posługujące się komunizmem. Ta doskonała zdolność akomodacji i mimikry, właściwa w przyrodzie dla drapieżników oraz organizmów prymitywnych acz żywotnych – potwierdza nie tylko zbrodniczo - pasożytniczy charakter komunizmu, ale świadczy o jego sile i woli przetrwania.
Gdyby komunizm był ideologią lub filozofią, upadłby natychmiast, gdy zabrakło argumentów aksjologicznych i wspólnoty poglądów. Gdyby był systemem politycznym, skończyłby się wraz z rozwiązaniem partii komunistycznej, rezygnacją z dogmatów i „dyktatury proletariatu”.
Ponieważ nie był ani jedyny ani drugim – mógł bezboleśnie poświęcić wszystkie dotychczasowe formy zewnętrze i również łatwo zastąpić je innymi.
Niezmienni pozostali bowiem ludzie korzystający z narzędzi komunizmu i cele, które przed sobą postawili. Niezmienny pozostał ich realny potencjał i metody osiągania celów. Są tymi, o których nihilista Wierchowieński prorokował w "Biesach" Dostojewskiego: "Zostaną tylko ci, którzy wyznaczyli się do zagarnięcia władzy! Mądrych zyskamy, a pojedziemy na plecach głupców!"
Z tej przyczyny, proces, który obserwowaliśmy przed dwoma dekadami nie mógł doprowadzić do żadnego uśmiercenia komunizmu. Oglądaliśmy jego udaną transformację i przejście w bardzie zaawansowane stadium działalności.
Istnieje też bezpośredni dowód, że ów rzekomy „nieboszczyk” nadal posiada ogromne wpływy i może decydować o przyszłości świata.
Jest nim powszechne zaniechanie rozliczenia zbrodni komunistycznych i oczyszczenia Europy z komunistycznej przeszłości. W tym zakresie, reakcja rządów i społeczeństw europejskich diametralnie różni się od sposobu, w jaki potraktowano faszyzm – jedną z młodszych mutacji komunizmu. Poświęcono ją bowiem na „ołtarzu historii” – nie dlatego, iż była bardziej zbrodnicza od komunizmu, ale dlatego, by zachować nietknięty główny nurt. Ten rażący kontrast w traktowaniu obu odmian tego samego totalitaryzmu, to jeden z politycznych i moralnych paradoksów naszych czasów, niezrozumiały tylko dla tych, którzy uwierzyli w „śmierć” komunizmu.

CDN....

Cykl tekstów zatytułowanych „Antykomunizm – broń utracona” opublikowałem w roku 2009, gdy polityka władz III RP zmierzała do smoleńskiego epilogu. Poprawioną i uzupełnioną wersję tych tekstów chciałbym przypomnieć obecnie, gdy pytanie o postawę antykomunistyczną staje się coraz bardzie zasadne










27 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szanowny Autorze!

    Dziękujemy za przypomnienie tego ważnego tekstu!

    Niestety komuniści w większości przypadków zachowali swoje wpływy i fortuny. Tuż obok nich stąpają zwerbowani "opozycyjni" współpracownicy robiąc bajeczne kariery. Widać to zjawisko niemal na każdym kroku.
    Kolejne pokolenia dziedziczą majątki wraz z odpowiednią postawą wobec dekomunizacji i lustracji.
    Na wolnym rynku, w państwie sprawiedliwości i prawa musieliby żyć i pracować uczciwie.

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fakt charakterystyczny: im wiekszy czerwony bandyta lapal wladze, tym bardziej staral sie uchodzic za doktrynera, dosc przypomniec towarzyszy sowieckich, chinskich, kambodzanskich, koreanskich, a nawet polskich.

    Oni wszyscy wymachiwali komunizmem jak papierową choragiewką by stworzyc zaslone dymną dla wlasnych nieprawosci. Zaslona dymna byla mozliwa poniewaz na choragiewce widnial wziety ze sredniowiecznego folkloru archetyp finansowego zbawienia w doczesnym swiecie, uwspolczesniony Janosik albo Robin Hood, co to bogatym zabierze i ubogim rozda. Archetyp najwyrazniej niedoceniony i zlekcewazony przez Kosciol Katolicki, Mircea Eliade, Carla Junga, a nawet przez samego Krzysztofa Klopotowskiego. Jest to jednak wątek w tym miejscu poboczny, mozna zatem dac szanse obydwu KK na skorygowanie bledow poznej mlodosci.

    Znacznie istotniejszą sprawą jest fakt, ze komunizm im dluzej trwal tym bardziej modyfikowal spoleczenstwa. Zaczynal od terroru, nastepnie oswajal i uladzal by nastepnie calkowicie udomowic obywatela. Dzis widzimy wielu redaktorow radosnie merdajacych ogonkami, wyszczekujacych w zgodnym chorze peany ku czci i laszacych sie do nogi Wielkiego Polityka. To wszystko nie byloby jeszcze tragedią, jeszcze daloby sie zmienic na drodze politycznej, jeszcze udaloby sie zadyndac te niepospolite swinie na pospolitych postronkach.

    Niestety, stopien i doglebnosc modyfikacji spoleczenstwa uniemozliwia rozwiazania polityczne. Wedlug mojej oceny kazda polska rodzina ma przynajmniej jednego cichego merdacza. Gdybym sie mylil to prosze czytelnikow bloga pana Sciosa o niezwloczną korekte.

    Pan Stanilko sugeruje rozwiazania edukacyjne, ale na to trzeba kilku pokolen i w dzisiejszym wartkim nurcie jest to wielce niepewne, przetrwanie tych kilku pokolen patriotow skoncentrowanych na edukacji jest wielce niepewne. Nawiasem mowiac, kanadyjska mlodziez od zerowki po liceum rozpoczyna kazdy dzien w szkole od odspiewania hymnu panstwowego. Cos w tym jest.

    Premier Tusk to zaden komunista. To glupawy gnojek, prymitywny cwaniaczek (street rat), ktory dostrzegl dla siebie mozliwosc zdobycia wladzy w oglupionym i udomowionym przez komune spoleczenstwie.
    Oczywiscie ci, ktorzy pociagaja za sznurki tej kukly szybko i skutecznie udowodnili zywemu Tuskowi, ze nie da sie przystapic do komunistow nie bedac bandytą. Smolensk to byla inicjacja Tuska. On teraz jest riemiecha. Jak Kiszczak.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyli "komunizm" to po prostu przykrywka ludzi dążących do władzy wszelkimi sposobami. Bez Boga dozwolone jest wszystko-mordy, grabieże, gwałty itd. i to bez żadnego potępienia.
    Do tej pory myślałem, że komunizm jest narzędziem imperializmu rosyjskiego, tak jak demokracja jest narzędziem imperializmu amerykańskiego.
    Uświadomił mi Pan, że to jednak coś więcej. Faktycznie nic złego nikomu się nie stało po transformacji.
    Pozdrawiam i dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś pytałem Pana Aleksandra o adres www.scios.pl, ktory prowadził do bloga na salonie24.
    Teraz prowadzi już do bloga tutaj.

    Zamiast długiego bezdekretu.blogspot.com wystarczy zatem wpisac w wyszukiwarkę:

    scios.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. @kazef

    Po tym jak pan Aleksander zrezygnował z publikowania swoich wpisów na S24, zmieniłem delegację dla domen :
    scios.pl
    ścios.pl
    bezdekretu.pl

    na tego bloga :)

    Pozdrawiam
    kaczysta.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Drogi Panie Aleksandrze,

    dziękuję za kontynuację wspaniałego cyklu o naszej "broni utraconej".
    Antykomunizm - czyli to, czego nam teraz potrzeba jak powietrza! Żebyśmy - jak nasi przodkowie, w okresie II RP, ( po doświadczeniach 1920 roku) - zostali skutecznie immunizowani przeciwko najgorszemu z ludzkich wynaturzeń. Szczepionka z międzywojnia była tak skuteczna, że przetrwała jeszcze przez ponure czasy PRL-u, przestała działać dopiero po tzw. odzyskaniu niepodległości - w 1989, kiedy obwieszczono nam przez łże-media przy pomocy sprzedajnych dziwek płci obojga, że komunizmu już nie ma (pstryk! zdematerializował się!) podczas gdy on przepoczwarzał się w to, czego apogeum chyba już doświadczamy: w putinowski, KGB-owski totalitaryzm.

    Zagrożenie nie tylko dla wolnej myśli każdego z nas, ale - przede wszystkim - dla naszego państwa i narodu polskiego!

    Obserwuję, zwłaszcza w ciągu ostatnich lat, z wielkim przyspieszeniem po mordzie smoleńskim, jak to narasta...
    Łże-media, ale (przez konwergencję?) także i te "niepokorne" już nie widzą nic dziwnego w swych tytułach, typu: 'Moskwa wściekła', 'Putin ruga', itp.

    Zamiast napisać; "Precz KGB-isto, trzymaj łapy z dala od Polski", już nas urabiają, abyśmy za przykładem łże-władzy, "jednali się" z oprawcą, a obecnie: przepraszali i kajali się, gdy czerwona hołota wali nas kułakiem po twarzy.

    Gdy tymczasem "wściekły" Putin wzywa na dywanik człowieka bez właściwości, którego oczadziali "tutejsi" bo przecież nie Polacy, obwołali swym przywódcą i - przy okazji - premierem komunistycznej III RP.
    Za to, jak sądzę, że za słabe mordobicie urządził, i nikt na świecie poza "tutejszymi Dodami" i agenturą-która gada co jej każą, nie dał się nabrać. Większość już wie, że (prawdopodobne) ofiary śmiertelne w Polsce miały być newsem, który przykryje antyputinowski marsz setki tysięcy Rosjan - w Moskwie! Ale wszystko przed nami. Może - dla udobruchania kagebisty, ukatrupi się jakiegoś nieszczęśnika?

    Gdyby, jak u naszych przodków, a czego tradycja przetrwała w domach wielu z nas, komunizm wywoływał instynktowną odrazę, pogardę, nieufność, nawet nienawiść - nigdy nie dalibyśmy się oszukiwać przez 20 lat samozwańczej łże-opozycji, która wespół z komuną (uwłaszczoną i urządzoną jak na prawdziwych - /mądrość etapu się kłania/ - kapitalistów przystało) urządza nam tu powrót do stalinizmu, a prawdopodobnie już dokonała całkowitego zaboru Polski. Bez jednego wystrzału!

    Przepraszam - wystrzały jednak były. Te, które zdetonowały ładunki umieszczone (podczas remontu w Samarze) w samolocie TU 154M.

    KTÓRYM, DLA UCZCZENIA POMORDOWANYCH BESTIALSKO JEŃCÓW WOJENNYCH W KATYNIU, UDAWAŁ SIĘ NASZ PREZYDENT Z NASZĄ ELITĄ W OSTATNIĄ ZIEMSKA PODRÓŻ...

    A teraz?
    "Car dziwi się - ze strachu drżą petersburszczany,
    Car gniewa się - ze strachu mrą jego dworzany;
    Ale sypią się wojska, których Bóg i wiara
    Jest car. Car gniewny - umrzem, rozweselim cara!"


    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  8. Dies Irae,

    Oni nie tylko zachowani wpływy, ale odnieśli błyskotliwe zwycięstwo przekonując Polaków, że komunizm umarł. Jest to zwycięstwo w iście szatańskim stylu, bo nic tak nie cieszy Szatana jak powszechna niewiara w jego istnienie.
    Bardzo dziękuję i serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. viilo,

    Nie nazwiemy Tuska komunistą, bo w powszechnej (a błędnej) świadomości jest to nazwa zastrzeżona dla wyznawców tej "ideologii" oraz członków i działaczy partii komunistycznej.
    Jednak Tusk jest wręcz klasycznym komunistą, jeśli jego cele i metody działania zmierzymy miarą strategii komunistycznej.
    Doskonale Pan zauważył, że "Smoleńsk to była inicjacja Tuska". Inicjacja, która pozwoliła temu człowiekowi zaistnieć w grupie realizującej cele komunizmu.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  10. Anonimowy z 14 czerwca g. 07:12,

    Przed czterema laty, bloger Michael (przy mojej nieznacznej współpracy) sformułował niezwykle celną definicję komunizmu.
    Nie zawiera ona sformułowań, jakimi dotychczas opisywano to zjawisko i nie ma nic wspólnego z leksykalnymi, potocznymi opisami.
    Brzmi ona:

    Komunizm jest grupą wpływu, złożoną z ludzi interesu, świadomie i celowo realizujących plan zniszczenia systemów etycznych i społeczno-politycznych w państwach, aż do wrogiego przejęcia władzy politycznej, w stopniu umożliwiającym trwałą degenerację prawa państwowego, w sposób zapewniający tej grupie przejęcie kontroli nad gospodarką, w celu długotrwałej pasożytniczej eksploatacji jej zasobów materialnych i ludzkich, pod ochroną prawa państwowego i międzynarodowego. Cel wyżej opisany może być osiągany wszelkimi, dostępnymi środkami."

    Dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja definiuję komunizm - nieco inaczej niż powyżej, choć równolegle.

      Komunizm to teoria i praktyka totalitarnej władzy, której głównymi i stałymi cechami jest władza (dążenie do władzy globalnej, nad wszystkim) i sowietyzacja (inżynieria społeczna, hodowla "nowego człowieka").

      Również, jeśli będzie Pan łaskaw spojrzeć, pisałem na ten temat: http://jaszczur09.blogspot.com/2010/11/woko-teorii-komunizmu-ciag-dalszy.html

      Usuń
    2. P.S.

      Bardzo dziękuję za przypomnienie tego cyklu, jest on nawet bardziej aktualny, niż w 2009 roku, kiedy pierwotnie Pan go opublikował.

      Usuń
  11. kaczysta.pl,

    Przyznam, że nie miałem nawet pojęcia komu zawdzięczam istnienie tych domen :)
    Serdecznie Panu dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. CZYM JEST KOMUNIZM?

    Przed kilkoma miesiącami czytałam wstrząsający essay blogera Unukalhai, który opublikował "Czas Bestii".
    Przyznam, że mimo setek relacji, także w literaturze pięknej (Inny Świat, Na Nieludzkiej Ziemi, Mój wiek) - ta skrótowa relacja wywarła na mnie wrażenie, którego nie zapomnę...

    Przytoczę fragmenty, ale proszę, przeczytajcie Państwo całość!

    =====

    UNUKALHAI: „CZAS BESTII”

    „(...) Metodyczne ludobójstwo miało za główny cel złamanie wszelkiej chęci oporu u pozostałych przy życiu. Zdobycie władzy przez bolszewików zostało okupione realizowaniem totalnej wojny przeciwko społecznościom zamieszkującym ziemie Rosji, wojny prowadzonej bez żadnych zasad, bez traktowania w kategoriach człowieczeństwa kategorii ludności uznanych za wrogie.

    Wojny, która pochłonęła w latach 1917-1922 około pięciu milionów ofiar, w większości z głodu.

    Początkowe kroki nowej władzy były wykonywane z zimnym, wyrachowanym, cynizmem.

    Władzy, która mordowała bez sądu, nie mając czasu na napisanie potrzebnego (sobie) w tym celu prawa.


    Apogeum terroru głodem nastąpiło w latach 1930-1933. Kolektywizacja rolnictwa nie odbywała się w tempie wymyślonym przez ideologów komunistycznych. Należało zatem złamać kręgosłup chłopstwu jako warstwie społecznej, która traktowana była jako przeżytek czasów minionych (...). W roku 1930 władza państwowa zabrała z kołchozów na Ukrainie i północnym Kaukazie od 30 do 40 % zboża. W roku następnym wskaźnik ten sięgał już 50%,(...) aby ratować „wykonanie planu”, przywódcy bolszewiccy nakazali, , konfiskowanie także niezbożowych zapasów żywności. (...) Te drakońskie zasady rabowania wszystkiego, co się da, spowodowały masowy, śmiertelny głód na Ukrainie, na Powołżu, na Kubaniu, na północnym Kaukazie i w Kazachstanie. Głód wypędzał ze wsi setki tysięcy, a może i miliony mieszkańców, którzy ruszyli na migrację do miast w poszukiwaniu ratunku przed śmiercią głodową.

    Ale na taką ewentualność władza miała już (...) metody postępowania. Decyzja Rządu ZSRR z 22 stycznia 1933 r., podpisana przez J. Stalina i W. Mołotowa, stanowiła, między innymi:

    Komitet Centralny i Rząd mają dowody na to, że masowe ucieczki chłopstwa organizowane są przez wrogów władzy radzieckiej, kontrrewolucjonistów i agentów polskich. Należy zabronić wszelkimi możliwymi środkami przemieszczania się chłopstwa Ukrainy i północnego Kaukazu do miast.

    Wojsko otoczyło rejony skazane na śmierć głodową, tworząc z nich obszary swoistej kwarantanny.

    W ciągu tygodnia została utworzona służba do chwytania porzuconych dzieci. O północy wywożono je ciężarówkami na dworzec towarowy nad Dońcem Siewierskim, tam znajdował się personel medyczny, który prowadził segregację. Tych, którzy jeszcze nie opuchli od głodu i mogli przeżyć, wysyłano do baraków na Głodowej Górze lub do spichlerza, gdzie na słomie umierało jeszcze 8 000 dusz, głównie dzieci. Słabszych natomiast wysyłano pociągami towarowymi za miasto i pozostawiano, aby umierali z dala od ludzi. Po przybyciu wagonów wszystkich zmarłych wyrzucano do przygotowanych już wielkich rowów.
    (…)
    Każdej nocy w Charkowie zbiera się po ćwierć tysiąca trupów zmarłych z głodu i na tyfus. Dostrzega się, ze wiele z nich nie ma wątroby, z której przygotowuje się pirożki i handluje nimi na rynku.

    Nikt nie policzył dokładnej ilości ofiar tego głodowego ludobójstwa. Szacunki dotyczące Ukrainy wskazują tylko dla 1933 roku na 3,0-3,5 miliona, dla Kazachstanu dla całego okresu 1930-1933 na 3,0 miliony, na Powołżu, gdzie nie konfiskowano zapasów niezbożowych, ofiar głodu było tylko około 400 tysięcy.

    Jednocześnie Związek Radziecki w latach 1932 i w 1933.wyeksportował po 1,7 mln ton zboża.(...)
    Z kraju gdzie szalało ludożerstwo wymuszone głodem, eksportowano w tym samym czasie mąkę, cukier, ziarno słonecznika i inne produkty roślinne.”

    http://dawidowicz.salon24.pl/392957,czas-bestii

    OdpowiedzUsuń
  13. Pani Urszulo,

    Nie ma bardziej jaskrawego dowodu na istnienie komunizmu niż zachowanie warszawskich rabów, zwanych "elitą" III RP. Te wiernopoddańcze adresy do Putina i haniebne donosy na Polaków, są wyrazem relacji, które mogą istnieć tylko w świecie komunizmu. Tylko tam upodlenie jest tak głębokie, że zabija w człowieku jakąkolwiek godność. Nazwanie tych ludzi terminem Suworowa - "gawnojedy" - byłoby nazbyt uprzejme.
    Na zachowania tych postaci patrzę z pogardą i dedykuję im fragment z książki "Stalin. Pierwsza pełna biografia oparta na rewelacyjnych dokumentach z tajnych archiwów rosyjskich", Warszawa 1996 r.

    "Wzywa mnie [wspominał radziecki urzędnik w latach 60. XX wieku] towarzysz Stalin. Do tej pory jeszcze nigdy z nim nie rozmawiałem. Jechałem jak otumaniony. Odpowiedź na jego pytanie wypaliłem natychmiast, patrząc mu w oczy i starając się nie mrugać. Wszyscy pamiętaliśmy, że kiedyś powiedział: "Oczy biegają - znaczy, że ma coś na sumieniu". Wysłuchał mojej odpowiedzi i powiedział wyciągając rękę: "Dziękuję wam, towarzyszu". Kiedy poczułem uścisk jego dłoni, miałem wrażenie, że mnie przeszyła błyskawica. Ukryłem dłoń pod marynarką, zszedłem do samochodu, pojechałem do domu. I nie odpowiadając na pytania zaniepokojonej żony, podbiegłem do łóżeczka, w którym spał mój malutki syn, wyjąłem dłoń spod marynarki i uniosłem nad jego głową. Żeby i jego owiało ciepło dłoni Stalina".

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  14. @Aleksander Ścios

    Zastanawiałem się, dlaczego tak mało komentarzy pod tekstem. Ale w rzeczy samej: to jest analiza opisująca byt zbrodniczy i czasem trudny do pojęcia. Dobrze, że Pan przytoczył definicję Michaela (już sam miałem to zrobić), bo łatwiej dzięki temu zakotwiczyć naturę czegoś, co mi osobiście przywodziło na inny Pański tekst - ten o Golemie, a Pani Urszuli przypomniało "Czas bestii".

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Panie Kazefie,

    Tekst nie zawiera odniesień do bieżących wydarzeń i wydaje się dość nudny, zatem mała ilość komentarzy jest całkowicie usprawiedliwiona.
    Definicja Michaela jest zaś wręcz nieodzowną wskazówką, gdy chcemy mówić o komunizmie. Nie mogłem jej przemilczeć :)
    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  16. Panie Aleksandrze,

    takich rzeczy: z jednej strony - zwierzęcego strachu, z drugiej niemalże ubóstwienia bestii, pojąć nie jestem w stanie. Dlatego nie czytam (nawet b. dobrych) książek o Stalinie, Hitlerze, Leninie i innych oprawcach. To ponad moje siły. Nie czytam też opisów tortur i nie chodzę na współczesne filmy, które pokazują podobne okropieństwa. (90%) Natomiast polecam, wydane za I komuny "Opowiadania o Leninie" Zoszczenki. :)

    Aha! I nigdy ni byłam, ani być nie zamierzam w KL Auschwitz.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Panie Aleksandrze, Panie Krzysztofie,

    no to może ja coś z bieżących wydarzeń opowiem, a takimi są w III RP wyłącznie sprawy EURO2012 i okolic.
    (p. Aleksandra uprasza się o nieużywanie pogardliwego określenia "piłka kopana", gdyż ma do czynienia z miłośniczką piłki nożnej, ale na jej wysokim - nieosiągalnym dla drużyny III RP - poziomie. Jednocześnie ostrzegam, że jeżeli będzie Pan trwał w tym nazewnictwie, zacznę okreslać Pańskie ulubione szachy - grą planszową, typu chińczyk -wszak i tu i tu - pola i pionki!!!)

    Ale ad rem: spoglądając jednym okiem na rozgrywany w Charkowie nudny mecz Niemcy:Holandia, usłyszałam od komentatora, że podczas meczu Polska:Rosja kibice, głównie ukraińscy, zgromadzeni w tzw strefie kibica, jak jeden mąż dopingowali drużynę Rosji!!! Czy Panowie sobie wyobrażają podobną rzecz w jakimkolwiek (no, może poza NRD) państwie z ex. Układu Warszawskiego? Nawet Serbowie, choć, biedaki, mają za co "dziękować" :( "Zachodowi", jestem pewna, że byli za Polską, czymkolwiek ona teraz jest!

    A Ukraińcy - za Rosją! I lada dzień język rosyjski będzie tam z powrotem obowiązkowy i równoprawny z ukraińskim. W jednym nie pomylił się KGB-ista: to istotnie było państwo sezonowe, w znakomitej większości zrusyfikowane, rdzenną ludność eksterminowali jeszcze w latach 30-tych! A ci co zostali chyba stracili swoją szansę na niepodległe państwo.

    Podobnie jak my tracimy właśnie swoją...

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Witam Panie Aleksandrze !

    Czytając, przypomniało mi się zdanie wypowiedziane przez Feliksa Konecznego w jego "Państwie i Prawie(...)", w którym zawiera się podobna myśl - "(...)O tym trzeba myśleć realnie, a nie marzyć; trzeba liczyć się z brutalnością polityczną i działać wśród niej (...)

    Rzeczywiście, utrata "instynktu samozachowawczego" jest wyraźną cechą naszych czasów i co gorsza, młodego pokolenia, które zupełnie nie dostrzega zagrożenia. Mam podobne zdanie co Pan, zresztą ...temat ten jest mi równie bliski.
    Działania , aby zachować takie status quo, prowadzone są z metodyką wypracowaną przez wieki doświadczeń - komunizm wszak wywodzi się z pewnych filozoficznych, politycznych i społecznych nurtów, które rozpoczęły się jeszcze przed "wcieleniem" teorii Marksa i Engelsa w życie. Idea to trudny przeciwnik, bo nie znika nawet wtedy, gdy umierają ludzie jednego pokolenia. Komunizm, w sensie idei trwa nadal, tylko jego forma jest nieco inna.

    serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. http://ratujmyroja.pl/darczyncy/

    OdpowiedzUsuń
  20. Niezależna 2012-06-15 13:33

    Doradca Putina znów przypilnuje Polaków

    Doradca prezydenta Federacji Rosyjskiej ds. rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i praw człowieka Michaił Fiedotow ponownie udaje się do Warszawy - poinformowało radio Echo Moskwy (...)
    Doradca Władimira Putina przyleci do stolicy Polski w sobotę, by - jak to określono - "bronić rosyjskich kibiców". Według Echa Moskwy spotka się z polskim ministrem spraw wewnętrznych Jackiem Cichockim.

    Fiedotow był już w Warszawie we wtorek i środę w związku z bójkami i burdami, do jakich z udziałem rosyjskich fanów doszło tam przy okazji wtorkowego meczu Euro 2012 między Polską i Rosją. Policja zatrzymała wtedy 184 osoby, w tym 25 Rosjan (jednego na stadionie po odpaleniu racy).

    Podczas pierwszego pobytu w Polsce wysłannika Kremla również przyjął Cichocki.

    ===

    Co to może oznaczać, Panie Aleksandrze?
    Wymuszenie solidniejszych "zamieszek" na ministerialnej .... (przepraszam) od SW?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Angela Merkel zdetronizowana! donosi Onet.

    ...biedny Yorick...z Kaszub.

    OdpowiedzUsuń
  22. PiS ponownie wzywa do powrotu kolegów z Solidarnej Polski. Uchwałę w tej sprawie podjął dzisiaj Komitet Polityczny partii. Poseł Krzysztof Tchórzewski - członek kierownictwa PiS - powiedział, że droga powrotu jest teraz otwarta dla wszystkich - łącznie ze Zbigniewem Ziobrą.

    PiS oczekuje, że Solidarna Polska jako ugrupowanie rozwiąże się, klub parlamentarny przestanie istnieć i wówczas jej członkowie zostaną ponownie przyjęci do starej partii. Nie bawimy się w "wyrywanie" poszczególnych osób - wyjaśnił poseł PiS.

    Zdaniem Krzysztofa Tchórzewskiego posłowie Solidarnej Polski powinni decydować się szybko, bo szansa na powrót skończy się po wakacjach.

    Zgodnie z uchwałą Komitetu Politycznego ma to być już ostatnie wyciągnięcie ręki. Zbliżają się wybory europejskie, samorządowe i w tej dziedzinie będziemy musieli podjąć zdecydowaną rywalizację - dodał poseł.

    Jego zdaniem różnic ideowych między PiS i Solidarną Polską na razie za bardzo nie widać i jeśli w grę wchodzą tylko sprawy personalne to może nie warto ryzykować "wypadnięcia" z życia publicznego i marnować dużego w przypadku wielu osób doświadczenia w publicznej działalności.

    ===

    Mam nadzieję, że w SP zwycięży poczucie odpowiedzialności.
    Choć ciężko będzie zapomnieć niektóre ataki, niechby wrócili.
    Daj Boże, bez Dorna i Kurskiego.

    OdpowiedzUsuń
  23. Do autora.
    „Zmiana nazwy ZSRR - na Rosja, PRL – na III RP (…)”.
    Uzupełniłabym, że MO – na Policję, Propaganda – na PiaR, ORMO – na Straż Miejską.

    Do Dostojewskiego :)
    „"Zostaną tylko ci, którzy wyznaczyli się do zagarnięcia władzy! Mądrych zyskamy, a pojedziemy na plecach głupców!" Troszkę się z Dostojewskim nie zgodzę. „Przemądrzałych pyszałków” da się pozyskać. Konformistów, których na ich własną zgubę Bóg wyposażył w rozum. „Mądrych” w oczach tego świata da się pozyskać. Mądrych bożą mądrością – NIGDY! A co do głupców? Nie dyskutuję z faktami.

    Do Urszuli Domyślnej.
    Urszulo, wyobraziłam sobie… dziś poszłoby bestii jeszcze szybciej zagłodzić polskie wsie. Ugorem stoi tyle ziemi. Pali się zbożem!!! W miastach myslą, że chleb pieką „półki” w hipermarketach. A ziemniaki powstają w reklamówkach po 5kg ewentualnie sadzi się je jak marchew w postaci ziarenek. „Młodym i starym z wielkich miast” do głowy by nie przyszło zastanawiać się skąd pochodzą pierożki? Kanibalizm? Jakieś skrupuły? Wątpię. Już jest kanibalizm dusz.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Parafrazując Herberta można napisać tak:

    "Komunista, trockista jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca. Oszust intelektualny. To jest to, żeby w Polsce panował 'potwór z ludzką twarzą' . To jest widmo dla mnie zupełnie nie do zniesienia. Jak jest potwór, to powinien mieć twarz potwora. Ja nie wytrzymuję takich hybryd, ja uciekam przez okno z krzykiem."*

    Grzegorz2

    OdpowiedzUsuń
  25. „Jeżeli wszystko ma pozostać tak jak jest, wszystko musi się zmienić”
    - książę Salina
    "Lampart", Lampedusa

    OdpowiedzUsuń