Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

środa, 23 maja 2012

SŁUŻBY WOKÓŁ SMOLEŃSKA

Gdybyśmy mieli wskazać scenę, która być może najtrafniej charakteryzuje postawę służb specjalnych wobec tragedii smoleńskiej, należałoby otworzyć książkę Leszka Misiaka i Grzegorza Wierzchołowskiego zatytułowaną „Musieli zginąć” i przeczytać opisy dwóch wydarzeń. Pierwsze dotyczy zachowań funkcjonariuszy BOR-u, wysłanych przed 10 kwietnia do Smoleńska, by chronili prezydenta Polski. Autorzy książki cytują słowa jednego z funkcjonariuszy BOR: „Poprzedniego dnia w hotelu ostro popili z Rosjanami. Cały BOR o tym mówił zaraz po tragedii, podobnie jak o autach dla prezydentów – że kolumny samochodowej dla głowy państwa nie podstawiono. Jeden z chłopaków ma – jak sądzę jego zachowanie w różnych sytuacjach – problemy z alkoholem. Dziwne, że go wysłano do Smoleńska”.
Druga ze scen miała miejsce dzień po tragedii smoleńskiej. Na stronie 183 książki można przeczytać: „w siedzibie Służby Kontrwywiadu Wojskowego przy ul. Oczki w Warszawie urządzono suto zakrapianą alkoholem imprezę. Jeden z szefów Biura Kadr SKW miał się upić do nieprzytomności. Tylko dwaj oficerowie nie chcieli w niej uczestniczyć, poszli pod Pałac Prezydencki oddać hołd poległym pod Smoleńskiem”.
Wspólne libacje z kagebistami czy impreza zorganizowana dzień po tragedii, w czas narodowej żałoby – mogą szokować tylko tych, którzy żyją w przeświadczeniu, że służby III RP są profesjonalnymi formacjami wolnego państwa i zajmują się sprawami naszego bezpieczeństwa.  Gdyby taka opinia była choć w części uzasadniona – nie żylibyśmy dziś w stanie całkowitej kapitulacji i nie musieli znosić ciosów i upokorzeń ze strony reżimu pułkownika Putina.
Jeśli 10 kwietnia 2010 roku doszło do tragicznego zdarzenia, które totalnie obezwładniło i skompromitowało cały system bezpieczeństwa, a w wyniku tego zdarzenia państwo polskie dobrowolnie wyrzekło się części swoich zewnętrznych prerogatyw oraz zrezygnowało z istotnych składników suwerenności – stało się tak, ponieważ III RP już na początku swojej drogi została pozbawiona profesjonalnych i propaństwowych służb.
Na mocy paktu komunistycznych kacyków z wyselekcjonowaną opozycją zastąpiono je zgrają  pospolitych sowieciarzy z przestępczych organizacji zwanych „służbami PRL”, a nadając tym organizacjom nowe szyldy, kazano Polakom wierzyć, że zyskali służby specjalne wolnego i niepodległego państwa.
Tymczasem służby te stanowiły integralny element megasłużb sowieckich i nigdy nie posiadały autonomii działania. Były zaledwie ekspozyturą służb ZSRR na obszar PRL-u, realizując wyłącznie interesy okupanta i strzegąc władzy namiestników sowieckich. Działania ludzi policji politycznej PRL nie miały zatem nic wspólnego z zadaniami wywiadów wolnego świata. Nie obejmowały ochrony bezpieczeństwa państwa i obywateli i nie strzegły jego suwerenności. Ta „pierworodna skaza”, już na starcie III RP przesądziła o jakości i roli służb.
Ponieważ po roku 1989 szkoleniem nowych kadr zajmowali się wyłącznie funkcjonariusze bezpieki i oni również obsadzali kierownicze stanowiska w służbach- na działaniach agencji wywiadowczych i kontrwywiadowczych III RP ciąży nadal esbecki model funkcjonowania i związana z nim mentalność. 
Pijacka komitywa z kagebistami czy urządzanie libacji w czasie największej żałoby narodowej wydaje się zatem czymś w pełni naturalnym dla ludzi służb III RP – wyrosłych z tradycji megasłużb sowieckich, kierowanych lub inspirowanych przez funkcjonariuszy podległych ongiś Moskwie. Od moralnej oceny tych sytuacji, ważniejsza jednak wydaje się opinia na temat działań służb w okresie poprzedzającym tragedię smoleńską.
Nawet powierzchowna analiza tematu wyraźnie wskazuje, że zdarzenie to przyniosło służbom III RP całkowitą kompromitację. Nie tylko dlatego, że nie potrafiły zapobiec katastrofie i profesjonalnie chronić życia prezydenta i najwyższych oficjeli -  ale przede wszystkim w związku z zachowaniami tych formacji przed i po 10 kwietnia.
Jeżeli skutki tragedii smoleńskiej możemy porównać do następstw zbrojnej agresji, w wyniku której ginie głowa państwa i całe dowództwo wojsk, a pozostała w kraju władza wykonawcza ogłasza całkowitą i bezwarunkową kapitulację – służbom specjalnym należałoby wówczas przypisać rolę tych, którzy pierwsi wywiesili białą flagę.
Stało się to na długo przed 10 kwietnia, gdy Polska znalazła się w centrum zainteresowania rosyjskiego wywiadu, a w polskim życiu publicznym zaczęły dominować postaci forsujące ideę „przyjaźni” z reżimem Putina. Stało się to wówczas, gdy przy zamkniętej kurtynie medialnej i wrzasku propagandy podejmowano obłędne decyzje polityczne i gospodarcze służące interesom moskiewskich ludobójców.
W czasie, gdy szef FBI Michael McConnell porównywał aktywność służb specjalnych Federacji Rosyjskiej do okresu „zimnej wojny”, zaś wywiady Czech, Gruzji, Słowacji i Łotwy alarmowały o wzmożonej aktywności agentury i służb rosyjskich – jedynie państwo zarządzane przez Donalda Tuska oraz służba kontrwywiadowcza Krzysztofa Bondaryka nie wykazywały najmniejszych oznak niepokoju o bezpieczeństwo Polski. Główna troska ABW dotyczyła wówczas znalezienia materiałów kompromitujących ludzi Komisji Weryfikacyjnej WSI oraz inwigilacji i działań operacyjnych przeciwko prezydentowi Polski
Do annałów osobliwość służb specjalnych przejdzie z pewnością ówczesny raport ABW na temat zamachu gruzińskiego, w którym służba Krzysztofa Bonadaryka w całości powieliła tezy rosyjskiej propagandy o rzekomej „prowokacji gruzińskiej”.
Gdy służby państw zachodnich ostrzegały, że w NATO aktywnie działa wywiad rosyjski, a prestiżowy tygodnik "The Ecoomist" przynosił informację o obsadzeniu rosyjskimi szpiegami przedstawicielstwa Rosji przy Pakcie Północnoatlantyckim– jedynie służby III RP zdawały się nie dostrzegać żadnych zagrożeń płynących z ekspansji rosyjskich „dyplomatów” i podejmowanych przez nich zabiegów o rozdzielenie wizyt prezydenta i premiera w Katyniu.
W tym samym czasie, gdy prezydent Rosji ogłaszał doktrynę wojskową uznającą NATO i nowe państwa sojuszu za największych wrogów Federacji, gdy po raz pierwszy od upadku ZSRR rosyjska armia dostała nieograniczone prawo na prowadzenie działań militarnych poza granicami oraz miliardy dolarów na zbrojenia, zaś wysoki przedstawiciel partii rządzącej Rosją uznał, że „gdyby nie Armia Czerwona, to Polacy byliby dziś służącymi i prostytutkami u Aryjczyków" – służby wojskowe III RP zastanawiały się, jak zatuszować zniknięcie szyfranta z WSI, a rząd Donalda Tuska konstruował prawo umożliwiające formacji „moskiewskich kursantów” powrót do czynnej służby i usilnie przepraszał kolejne „ofiary” Komisji Weryfikacyjnej.
To w słowach ostatniego szefa WSI  - „nie ma podstaw, aby wątpić w wiarygodność działań Rosjan. W tej chwili nie ma potrzeby używania służb, dlatego że poziom zaufania w tej konkretnej sprawie jest na tyle wysoki, że można pytać o wszystko " – znajdziemy najpełniej wyrażone stanowisko ludzi postpeerelowskich formacji w sprawie tragedii smoleńskiej. 
Gdybyśmy uznali, że służby wywiadowcze stanowią forpocztę w relacjach z sojusznikami – za znak zbliżających się czasów należałoby wskazać współpracę polskich służb z białoruskim KGB, datowaną od roku  2008, gdy wydano zakaz wjazdu do Polski Józefowi Porzeckiemu – wiceprezesowi zwalczanego przez Łukaszenkę Związku Polaków na Białorusi. Z kolei pod koniec 2009 roku służby III RP przekazały do KGB dane o transakcjach Białorusinów w naszym kraju – na tyle ważne, że białoruska bezpieka szantażowała tymi informacjami swoich obywateli oraz pracowników polskiego konsulatu w Grodnie. Ujawniony niedawno kazus Alesia Bialackiego był jedynie „wypadkiem przy pracy” potwierdzając, że współpraca z reżimem Łukaszenki trwała od dawna.
Ponieważ to służby specjalne rozpoznają sytuację międzynarodową i przygotowują grunt pod nowe sojusze – nie ulega najmniejszych wątpliwości, że proces „pojednania” polsko-rosyjskiego musiał być poprzedzony wielomiesięcznymi kontaktami ludzi specsłużb na wielu – jawnych i tajnych poziomach. Takie kontakty musiały być podejmowane w związku z wizytą Putina na Westerplatte w roku 2009, negocjowaniem kontraktu gazowego oraz na długo przed spotkaniem Tuska i Putina w Katyniu. O specyfice tych więzi nie dowiemy się z oficjalnych komunikatów, istnieją jednak mocne przesłanki, by dostrzec jak ścisła była to współpraca.
Może o niej świadczyć działalność Tomasza Turowskiego – wieloletniego funkcjonariusza komunistycznego wywiadu.
To tej postaci należy przypisać rolę inicjatora i moderatora procesu „zbliżenia” polsko-rosyjskiego. Wynika to z aktywności Turowskiego w latach 2007-2010 oraz jego bliskich związków z moskiewską Akademią Ekonomii i Prawa (MAEiP) i powołaniem do życia tzw. Klubu Polskiego w Moskwie. W marcu 2008 roku powstał Klub Rosyjski w Warszawie, założony pod patronatem byłego ambasadora PRL w Moskwie Stanisława Cioska, prezesa Stowarzyszenia "Polska-Wschód" (wcześniejsza nazwa: Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej) Stefana Nawrota oraz „przyjaciela uczelni” Tomasza Turowskiego. Zwieńczeniem działalności ambasadora tytularnego były wydarzenia kończące rok 2010. Podczas wizyty w Polsce prezydenta Rosji Miedwiediewa, Warszawę odwiedziła również delegacja MAEiP i 6 grudnia w Pałacu Kultury i Nauki – w obecności Turowskiego - odbyło się wspólne posiedzenie „Klubu Rosyjskiego” w Warszawie i „Klub Polskiego” w Moskwie. Oficjalny komunikat głosił, iż „w oparciu o zasady dobrego sąsiedztwa i pojednania, podpisano porozumienie w sprawie utworzenia na ich bazie, "Polsko-Rosyjskiego Centrum” w Warszawie i "Polsko-Rosyjskiego Centrum” w Moskwie”. 25 marca 2011 r uchwalono ustawę o powołaniu Centrum, nadając mu kompetencje instytucji rządowej odpowiedzialnej za zadekretowanie „przyjaźni polsko-rosyjskiej”.
Nie ulega wątpliwości, że Tomasz Turowski był jednym z najaktywniejszych architektów tego procesu, a jego działalność przerwała dopiero publikacja Cezarego Gmyza na temat przeszłości ambasadora.
Gdy przed dwoma miesiącami, Sąd Apelacyjny w Warszawie uwolnił Turowskiego od zarzutu „kłamstwa lustracyjnego” i uznał, iż  "sprawa w ogóle nie powinna trafić do sądu, a postępowanie lustracyjne nie powinno się odbyć" – w tle tego wyroku pojawiła się kwestia współpracy ambasadora tytularnego ze służbami III RP. Konkluzja wyroku mogła bowiem wskazywać, że  ten były oficer Departamentu I SB MSW i wieloletni watykański „nielegał” jest nadal funkcjonariuszem lub współpracownikiem Agencji Wywiadu. Mając na uwadze rodowód służb III RP - taka informacja nie byłaby zaskakująca. 
Gdyby tak w istocie było, należałoby całkowicie zweryfikować ocenę aktywności Turowskiego w latach 2007-2010 oraz w zupełnie innym świetle spojrzeć na jego rolę w przygotowaniu wizyty Lecha Kaczyńskiego w Katyniu. Jeśli służby sowieckie, a później rosyjskie doskonale znały pełne dossier agenta „Orsoma” – jego nagłe skierowanie na moskiewską placówkę należałoby raczej oceniać jako formę nawiązania głębokiej współpracy służb III RP ze służbami Federacji Rosyjskiej. Wówczas pojawia się pytanie o rolę Agencji Wywiadu i innych tajnych formacji III RP w wielomiesięcznym procesie „zacieśniania” przyjaźni polsko-rosyjskiej oraz w przygotowaniach zmierzających do tragicznego lotu. Odpowiedź na pytanie: jaką misję wypełniał Tomasz Turowski - mogłaby przynieść rozstrzygnięcie w kwestii określenia środowisk  odpowiedzialnych za śmierć prezydenta i polskiej elity oraz wiedzę o rzeczywistej roli służb specjalnych.


Artykuł opublikowany w nr 4/2012 miesięcznika „Nowe Państwo”

48 komentarzy:

  1. Szanowny Pan Aleksander Ścios.

    Dziękuję za ten tekst, będący jak łyk świeżego powietrza dla udręczonych płuc. Tylko tak należy wnioskować: jasno, precyzyjnie, dając bezlitośnie prawdziwą i chłodną analizę sytuacji. Tu nie ma miejsca na prowadzące donikąd roztrząsania, czy wielce zasłużony oficer miał moralne prawo do robienia zakupów w zieleniaku w czasie, gdy Prezydent RP, szefowie wszystkich rodzajów wojsk udawali się samolotem wojskowym na teren wrogiego geopolitycznie państwa. Dobrze, że właśnie teraz wracasz Aleksandrze do tych z pozoru znanych spraw i ustawiasz ich znaczenie w jedynie prawdziwej optyce.
    10 Kwietnia to teatr jakoby całkowicie sparaliżowanego państwa, które głuche i ślepe - jednak doskonale przegotowane na tryumfalne wejście "przyjaciela" esbeckich z mentalności i prerogatyw "żołnierzy" - członków zbrodniczego zakonu sowiet- przestępców.

    Wyrazy najwyższego szacunku.

    P.S
    Trudno to zrozumieć, ale tematy zastępcze zaczynają podsuwać nam ludzie, w których prawość i mądrość trudno było wątpić. Dlatego trzeba chronić to miejsce, ten blog.

    Pozdrawiam raz jeszcze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Wolandzie,

      Ten tekst zawiera pewne treści, które próbuję szerzej rozwinąć w mojej książce o roli służb wokół Smoleńska. Są to tematy, które wielu z nas przeczuwa, jednak nadal brakuje nam wiedzy, by dokonać rzeczowej analizy.
      Jestem przekonany, że ludzie służb III RP znają prawdę o Smoleńsku i mogę mieć jedynie nadzieję, że przyjdzie czas, gdy ta prawda zostanie ujawniona.

      Bardzo Ci dziękuję za wizytę i serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  2. Dobry wieczór, Panie Aleksandrze :)

    Jak Pan widzi żadne Google z blogspotami nie są w stanie pokonać Pańskiej rozzłoszczonej komentatorki. Udało się! Więcej: obrazek nawet sobie w postaci kuli wpisanej w walec - walca w takim pomniejszeniu, niestety, nie widać - sporządziłam, ciekawe czy się wyświetli i czy się Panu spodoba? W razie czego mam jeszcze rozetkę w barwach narodowych - zaprezentuję w następnym - mam nadzieję! - komentarzu. A Pan za tzw. całokształt będzie miał przywilej wyboru :)

    Ale teraz ad rem

    Napisał Pan, że tzw. służby "nie sprawiły się" przed, w, i po Smoleńsku. Otóż moim (a zapewne i Pańskim) zdaniem sprawiły się na medal (medale zresztą i awanse zostały im i ich sowieckim towarzyszom przyznane bistro, bistro)!

    Przecież tej - jak to Pan barwnie określił, - "zgrai pospolitych sowieciarzy z przestępczych organizacji zwanych „służbami PRL” - nigdy nie zależało na ochronie TEGO PREZYDENTA!!!

    Przeciwnie!

    Już od 2007, gdy BOR potulnie opuścił posterunek w Pałacu Prezydenckim, aby można było dokonać zbrojnego najazdu na BBN i materiały Komisji Weryfikacyjnej ds WSI, poprzez pogranicze Gruzji w 2008, (gdzie pojawia się "ślepy snajper"), aż wreszcie - po nie mający precedensu w historii nie tylko Polski - zamach smoleński, kiedy wzajemna przyjaźń i współpraca służb obu bratnich krajów zwieńczona zostaje, po wykonaniu zadania i udanej operacji (?) - upiciem się do nieprzytomności polskich funkcjonariuszy, biesiadujących z sow-, wróć: rosyjskimi przyjaciółmi.

    Takie rzeczy - gdy czytane - wydają się nie do wyobrażenia.

    Ale każdy, kto oglądał banner "Zimny Lech" i tłuszczę ryczącą: "jeszcze jeden", i zamawiającą - bynajmniej nie w melinie - "kaczkę po smoleńsku", wywołując tym rozradowany rechot i zero sprzeciwu (podobnie jak przyjmowane z aplauzem bluźnierstwa pod Krzyżem Pamięci)
    WIE, ŻE TAKA JEST PRAWDA.

    I o naszych służbach i o PO - partii tych służb oraz o ich wychowankach: pijanej hołocie i tzw. celebrities z Krakowskiego Przedmieścia!

    I o nas samych także, niestety! Bo jesteśmy tchórzami, którzy nie potrafią (po części nie chcą) przeciwstawić się temu szaleństwu!

    Dlatego do tej pory mamy upiorne tańce, hulanki, swawole, na grobach pamięci, urządzane przez łajdactwo przy totalnym aplauzie rządu, lokatora Belwederu i im podobnych, pod radosną dyrygenturą "wiodących mediów"- pancernej pięści towarzyszy z wsi i okolic.

    A nad wszystkim ten straszny, złowieszczy człowiek do specjalnych i najkrwawszych poruczeń: Tomasz Turowski. Przeznaczony od przeszło 40 lat do najohydniejszych zadań: począwszy od zamachu na JP II (MBF ustrzegła!), skończywszy na smoleńskiej hekatombie.

    I teraz to wampiryczne, ufundowane "na przelanej krwi" upiorne POJEDNANIE.

    Panie Aleksandrze - czy ludzie tego nie widzą?

    A jeżeli nie widzą, to do diabła z mediami, coraz gorliwiej przypinającymi sobie plakietkę WOLNE MEDIA, które powinny pokazywać Polakom nie radosne igrzyska, ale wyzierającą zza nich GROZĘ.

    Pozdrawiam serdecznie,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Pani Urszulo,

      Pyta Pani: czy ludzie tego nie widzą? Nie może być innej odpowiedzi, jak tylko: owszem - nie widzą.
      Gdybyśmy bowiem przyjęli, że widzą, a nawet rozumieją, co wydarzyło się w Smoleńsku oraz dostrzegli wybory dokonane przez Polaków w roku 2010 i w roku ubiegłym , musielibyśmy przyjąć, że żyjemy w społeczności sowieckich rabów, których nigdy nie będzie stać na niepodległość.
      Spróbujmy zatem wierzyć w ludzką głupotę, bo zapewne nie znieślibyśmy wiedzy o bezmiarze naszego upodlenia.

      Ciszę się, że udało się Pani pokonać opór materii blogspota. Przyznam też, że wolę Panią oglądać na blogu jako narodową rozetkę niż w postaci kuli wpisanej w walec:)

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. No nie wiem, nie wiem!

      Ta kulka jest śliczna i oryginalna (i niesie wielorakie przesłania :) już od czasów Archimedesa), a rozetka - jednak opatrzona! I - o ile czegoś znów nie pokręciłam - i się wyświetli, zobaczy Pan, że się gryzie kolorystycznie z nową niebiesssską (w kratkę) skórką Pańskiego bloga. [Pan sam zmienił, czy to zmiana automatyczna? Wolałam dawną!]

      A co do samoświadomości Polaków: ma Pan naturalnie rację. Bo przyjmując wiedzę "ludu", choćby i podskórną, wypieraną - w kontekście wyniku wyborów i rosnącej buty (wcale nie strachu, jak chcą niektórzy, w tym PiS!, czasem też i Pan) klasy panującej - świadczyłoby to nie tylko o rabstwie, ale o kompletnym zbydlęceniu. Wtedy można człowieka zabić choćby "na mięso" ( ku przestrodze), jak napisałam po śmierci Leppera.

      Powiem Panu, że coraz gorzej - Pan przecież też?! - znoszę dzisiejszą rzeczywistość. Bo widzę jak szybko to postępuje. I jak oni nas sobie już "zaklepali". Ledwie rozpoczął się triumfalny pochód prof. Biniendy po polskich uczelniach, a już ten..słowa niecenzuralne..Borusewicz przywozi nam żenszczinę, która obiecuje powrót wraku. Szkoda, że go od razu ze sobą nie przytargała, bo kolejnych lat na przeklętej ziemi smoleńskiej może już nie wytrzymać!

      Ale narracja w lud poszła: "ruskie oddają wrak". Dzisiaj? Chciałoby się zapytać? Ależ skąd! No to co wy mi ....zawracacie? Jak w starym witzu.

      Przeraża też OBOJĘTNOŚĆ ŚWIATA!
      Naszym sąsiadom się nie dziwię: przecież to woda na ich szwabsko-ruski młyn! Ale kiedy przeczytałam, że Anglia nie życzy sobie na swoich igrzyskach (jakby Pan nie wiedział - to Olimpiada w Londynie zaraz po naszym koko-spoko) DYKTATORÓW i ludzi łamiących prawa człowieka - i wymieniono w tym kontekscie prezydenta Iranu, nie zająknąwszy się nawet o Putinie - przyznam, że zrobiło mi się nijako!

      Ciekawa też jestem, co Pan myśli o wynikach szczytu NATO w Chicago i o koncepcji smart defense NATO (ja od razu napiszę, że myślę jak najgorzej!).
      Ciekawie to opisano w dzisiejszym NDz. Wydaje się (ku mojemu zdziwieniu) że p. min. Fotydze pomysł się podoba.

      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Pani Urszulo,

      Podzielam Pani opinię. Ostatni szczyt NATO był preludium przed likwidacją sojuszu. Jeśli w USA nie dojdzie do zmiany administracji, los tej organizacji wydaje się przesądzony.
      Trafną konkluzję zawarto w artykule "Financial Times", pisząc o wyraźnym kryzysie NATO. Zdaniem tej gazety "USA dochodzą do wniosku, że Europa jest coraz mniej użyteczna z punktu widzenia interesów obronnych Waszyngtonu. Z kolei Europa nie słucha amerykańskich ostrzeżeń o tym, że stary kontynent musi wydawać więcej na swoje potrzeby obronne".
      Jedynym pozytywnym akcentem szczytu było wezwanie Rosji do "zaprzestania uznania Osetii Południowej i Abchazji jako niepodległych państw".
      Warto też zauważyć, że Rosja całkowicie zbojkotowała szczyt i ten fakt może najpełniej definiuje obecne znaczenie sojuszu.

      Pozdrawiam Panią

      Usuń
  3. @Autor
    Czytałam ostatnio, że jest wysoce prawdopodobne, że amerykańskie zdjęcia satelitarne dotyczące katastrofy polskiego samolotu w Smoleńsku mogły zostać zniszczone po przekazaniu ich polskim służbom. Czy jest to możliwe? Przyznam, że bardzo mnie to zaniepokoiło, chociaż może niesłusznie dopatruję się w nich ostatniej szansy na wyjaśnienie tej bezprecedensowej katastrofy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na ulicy -

      Te zdjęcia istnieją lecz zostały objęte klauzulą tajności po to, by ich treść nigdy nie dotarła do społeczeństwa.
      Należałoby też ustalić: czy sprzeczne i fałszywe opowieści prokuratury i urzędników Tuska na temat zdjęć satelitarnych, dotyczą fotografii wykonanych przez satelity wywiadowcze USA, czy pochodzących od prywatnej firmy Digital Globe?

      Usuń
  4. @Aleksander Ścios

    Dziękuję za powiew wolnej Polski.

    Można sie spodziewać, że w czasie mistrzostw piłki kopanej będziemy mieli kolejne apogeum polsko-rosyjskiej przyjaźni i cały szereg szerokich, serdecznych gestów. Załgane media przygotowują już grunt pod te igry od dawna.
    Doprawdy, brakowało mi na propagandowych obrazkach z ostatnich "gospodarskich podróży" Tuska pociągiem po kraju, żeby towarzyszył mu Breżniew, pardon... Putin. A najpierw na lotnisku uściskaliby się niczym w Smoleńsku, tylko zasmuconych min nie musieliby juz udawać.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Panie Kazefie,

      Dopiero dziś odkryłem Pański komentarz...w spamie. Nie wiem nawet dlaczego tak się stało.
      Nie ma wątpliwości, że "narodowe święto" zostanie wykorzystane propagandowo i posłuży wzmocnieniu pozycji rządzących. Nie wykluczam nawet, że wkrótce dowiemy się o wielkodusznym geście Putina i usłyszymy zapowiedź zwrotu polskiego samolotu.
      Wypada jedynie żałować, że w tą fatalną i fałszywą retorykę wpisuje się również partia opozycyjna.

      Dziękuję Panu za wizytę i serdecznie pozdrawiam

      Usuń
    2. Też nie wiem, co się stało. Zaraz po wstawieniu komentarz był widoczny, przy kolejnej wizycie zobaczyłem zdziwiony, że go nie ma.. Dzis widzę, że jest, na dodatek z Pańskim komentarzem.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  5. Panie Aleksandrze,

    czy w tej książce o służbach w Smoleńsku (pamiętam że jakiś "poinformowany"- skąd? - pytał o nią, ku Pańskiemu zdumieniu, jeszcze na S24), a więc czy w tej książce będzie Pan analizował tylko "dni smoleńskie" i zachowanie/reakcję (raczej brak reakcji) poszczególnych funkcjonariuszy, czy też cofnie się Pan do okresu "zastawiania pułapki smoleńskiej?" Bo wtedy nie tylko służby, ale i WŁADZE IIIRP i FR należałoby opisać.

    Choć czy w tych władzach jest ktoś nie powiązany z KGB i jej polsko - rosyjskimi sukcesorami?

    I to nieprawda, że polskie ss są słabe, bo nie umiały ochronić, etc. Proszę spojrzeć jak sprawnie radzą sobie z ochroną lokatora Belwederu, choć ten lata i lata, nawet z planowymi postojami (może i przesiadkami?). Kiedy czytałam o entuzjastycznym powitaniu owego przez Polonię w Chicago - to okazało się, że w pewnym momencie OCHRONA zaczęła przeważać liczebnie "witających".
    Dlatego nawet jajkiem nie oberwał!

    Kwaśniewski (właściwie Kwaśniewska, bo sam bohatersko zwiał, narażając tylko ją na jajecznicę we Francji) miał jednak mniej szczęścia.

    Służby nie były jeszcze wtedy jak kułak Putina!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo,

      Nie można prawidłowo ocenić roli tych służb bez uwzględnienia okresu poprzedzającego Smoleńsk. Tragedia z 10 kwietnia była przecież zwieńczeniem pewnego procesu i bez zdarzeń z 2008 i 2009 roku nie mogłaby się wydarzyć.
      Wbrew temu, co Pani napisała myślę, że służby III RP są słabe i nieudolne, zaś taką ochronę lokatora Belwederu czy innych VIP-ów może zapewnić każda profesjonalna agencja.

      "Skórkę" sam zmieniłem, ale nie jestem zdziwiony, że nie przypadła Pani do gustu.

      Usuń
    2. Panie Aleksandrze!

      Coś tu jednak jest nie tak.
      Skoro one takie słabe i nieudolne, te służby, to czemu tak nas sprawnie w szachu trzymają już od 23 lat, licząc od "upadku" ;) komunizmu?

      Rozumiem: brak lustracji, sieć powiązań i podległości jeszcze z PRL, aktualnie - obsadzenie wszystkiego co się da w państwie i nieliczenie się z nikim. Samą słabością się tego przecież nie dokona! Chyba ze dołożymy, niestety, coraz większe błędy i zaniedbania opozycji? Ale to wszystko jeszcze nie usprawiedliwia aż takiego "sukcesu". Chyba, że uwzględnimy fakt, że to zaledwie przekaźniki kremlowskich dyspozycji. A służbowi na Kremlu chyba słabi nie są?
      I stąd siła (pozorna?) ich polskich podwładnych?

      Pozdrawiam serdecznie

      PS. Skoro wiedział Pan, że mi się "nie spodoba", to czemu Pan dał ten jadowity niebieski od którego pisząc w tym (za małym) okienku, oczopląsu dostaję?
      Na złość teraz będzie (niebieska!) kulka :)

      Usuń
  6. PS. Nie odpowiedział mi Pan na pytanie o tę "skórkę"! Czy Pan to sam zmienił?

    OdpowiedzUsuń
  7. @Autor

    Jeżeli chodzi o wspomniane przeze mnie zdjęcia miałam na myśli systematyczne "kasowanie" takich źródeł po stronie amerykańskiej. Nie chce mi się wierzyć aby tak ważny materiał nie został zarchiwizowany. Jednak poczułam się tym faktem zaniepokojona.
    tutaj stosowny link

    W cytowanej przez Pana książce „Musieli zginąć” jest prawdziwy kwiatek na str 180 cała lista nagrodzonych po Smoleńsku. Warto sobie zapamiętać wszystkie te nazwiska i mieć w pamięci wagę wydarzenia i odpowiedzialność jaka spoczywała na wszystkich tych osobach w sprawie najwyższej wagi w państwie - ochrony Prezydenta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na ulicy -

      Żaden wywiad nie pozbywa się takich materiałów. Nie ulega natomiast wątpliwości, że w obecnej konfiguracji i relacjach USA-Rosja - nie zostaną one ujawnione. Nie znaczy to, że nie mogą być wykorzystane na poziomie kontaktów między służbami lub stać się użytecznym materiałem przetargowym.
      Nie widzę powodów, by służby amerykańskie (bądź innych państw) miały dzielić się ze służbami III RP swoją wiedzą. Byłoby to wręcz niewiarygodne, ponieważ wywiady USA czy Izraela zapewne doskonale wiedzą, w jakim charakterze występował T.Turowski.

      Usuń
  8. Panie Aleksandrze,
    te łachudry co z ruskimi pili będąc na służbie, powinni być po pierwsze zawieszeni w czynnościach służbowych. Po drugie powinny być im postawione zarzuty zaniedbania obowiązków służbowych w stopniu dyscyplinarnym. Po trzecie może jeszcze coś, ale tego na chwilę obecną nie wiemy.
    Jednak gdzie oni biesiadowali ? Czyżby w słynnym już hotelu " Nowy " ?

    Serdecznie Pana pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wkapeluszupanama -

      Ależ oni robili tylko to, czego zostali nauczeni przez "fachowców" z peerelowskiej bezpieki. Ktoś przecież wyszkolił tych ludzi i uczynił z nich "strażników tajemnic".

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  9. Pili ale jaki to ma związek z brakiem kolumny limuzyn na lotnisku, pili ale co nie wstali ? budziki im wysiadły ? powinni być na płycie lotniska w stanie lepszym bądź gorszym ale powinni być .... a gdzie byli ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością nie tam gdzie być powinni. Jak wiemy, BOR zaniechał sprawdzenia lotnika w Smoleńsku przed przylotem prezydenckiej delegacji.
      Już tylko to jedno zaniedbanie dyskwalifikuje taką służbę ochrony prezydenta.

      Usuń
  10. Tak czy siak, traktorzysta wyższe inżyniera - oto jest efekt judeosowieckiej tresury. Polecam ostatnią swoją notkę, kompatybilną inaczej wraz z najważniejszą konkluzją na jej końcu.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. @Autor

    Tytułem powitania: cieszę się, że w końcu mogę nie tylko Pana blog czytać, ale i komentować. Trudno było mi przemóc się, aby zakładać konto na poprzedniej platformie, gdzie Pan publikował. Gratuluję decyzji o 'podwójnej' dystrybucji swoich przemyśleń. Trzymam kciuki aby zyskał Pan tu jak najszersze grono nowych odbiorców, a już aktualni nada Pana czytali.

    Co do Pana wpisów, to z ciekawością je czytam, gdyż tok myślenia, który Pan prezentuje jest na tyle spójny, że primo ciężko znaleźć w nim luki logiczne, przez co duo jest on przekonywujący. No i tertio: różnorakie działania spychające Pana wpisy do piwnic tym bardziej je uwiarygodniają. Nie ma lepszej reklamy nad udawaną obojętność "lwów salonowych" oraz brak spójnego przekazu obalającego Pana tezy. A takiego na łamach Pana bloga, jak i w blogosferze, jeszcze mi poznać nie było dane.

    Podsumowując, czytam z zaciekawieniem i trzymam kciuki. Każde mądre słowo jest teraz potrzebne, jeżeli ten kraj i ludzie mają wyjść 'na prostą'.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominique Proszę pozwolić mi się podpisać pod Pana komentarzem.
      Dziękuję uprzejmie.

      Usuń
    2. Dominique -

      Bardzo dziękuję za tak pozytywną ocenę i zapewniam, że "dystrybucja" tekstów będzie pojedyncza. Tylko na tym blogu.
      Warto też dostrzec, że cenzura na S24 wzmagała się zawsze gdy czekały nas ważne wydarzenia polityczne. Jeśli zatem Igor Janke odważył się na tak spektakularne działania (a nie jest to postać grzesząca odwagą) - może to świadczyć, że takie wydarzenia są blisko. I nie mam na myśli farsy z Euro.
      Lęk małych demiurgów to dobry objaw.

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  12. Dobra wiadomość, Panie Aleksandrze! :)

    Za Niezależna.pl:

    Polscy naukowcy aprobują badania Biniendy

    Portal Niezalezna.pl dotarł do najnowszego komunikatu zespołu parlamentarnego ds. katastrofy smoleńskiej pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza. W komunikacie czytamy, że wczoraj w Krakowie przyjęte zostało stanowisko o poniższej treści:

    "Naukowcy, doktoranci i studenci polskich wyższych uczelni technicznych zebrani na Uniwersytecie Jagiellońskim w dniu 23 maja 2012 r., po zapoznaniu się z badaniami prof. Wiesława Biniendy z Uniwersytetu w Akron Ohio USA dotyczącymi technicznych aspektów katastrofy smoleńskiej Tu-154M w dniu 10 kwietnia 2010 r. stwierdzają, że przesądzają one w sposób ostateczny, iż gdyby skrzydło samolotu uderzyło w brzozę, to z pewnością przecięłoby ją nie naruszając zdolności nawigacyjnych samolotu. Oznacza to, że katastrofa ta nie mogła zostać spowodowana na skutek ułamania skrzydła samolotu przez brzozę."

    Stanowisko to potwierdzili: prof. dr hab. inż. Janusz Kawecki – Dyrektor Instytutu Mechaniki Budowli Politechniki Krakowskiej, prof. dr hab. inż. Andrzej Michał Oleś – z Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej Uniwersytetu Jagiellońskiego, prof. dr hab. inż. Jacek Rońda – z Wydziału Inżynierii Metali i Informatyki Przemysłowej Akademii Górniczo-Hutniczej, prof. dr hab. Edward Malec – Dyrektor Instytutu Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej Uniwersytetu Jagiellońskiego, prof. dr hab. inż. Piotr Witakowski – z Wydziału Geomechaniki, Budownictwa i Geotechniki Akademii Górniczo-Hutniczej.

    - Jest to niezaprzeczalnie ważny moment w badaniu przyczyn katastrofy. Są to jedni z najwybitniejszych przedstawicieli polskiej nauki; cieszy mnie przede wszystkim ich odwaga oraz fakt, że nauka okazała się ważniejsza od presji politycznej czy sporów między partiami. Naukowcy mają teraz wciąż ogromną misję polegającą na wyjaśnieniu podstawowych faktów i mechanizmów, które doprowadziły do tragedii w 2010 r. Przedstawiciele uczelni i ich studenci, które reprezentują ci naukowcy, mogą być dumni ze swojej kadry - z jednej strony za ich wiedzę i kompetencję, z drugiej za niewątpliwą odwagę - mówi nam Antoni Macierewicz, przewodniczący parlamentarnego zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej.

    ====================

    A DZISIAJ O 22.30 W TV INFO (u red. Pospieszalskiego) NIEZWYKLI GOŚCIE: prof. W. Binienda i min. A. Macierewicz.

    Mam tylko nadzieję, że red. Pospieszalski nie ulegnie poprawności politycznej i nie "doprosi" dla tzw. równowagi (czytaj: zaciemnienia przekazu) jakiegoś bełkota, którego jedynym celem będzie zagłuszenie słów prawdy, jak ostatnio słów prof. Sławomira Cenckiewicza i pana Lecha Zborowskiego przez śliniącego się Wujca-czuj-sie-odwołany, który z uporem godnym lepszej sprawy dowodził (o ile zrozumiałam, bo to był słowotok) - że TW Bolek to nie TW Bolek, albo odwrotnie.

    Pozdrawiam serdecznie i bardzo dziękuję za "białe na białym" :-) oraz za poszerzenie okienka komentatorskiego. Teraz to się "samo" pisze :) Inna sprawa: czy znane są mojemu Ulubionemu Blogerowi tzw. stany pośrednie? Bo to przejście od rozbuchanego baroku (w niebieską kratkę) do ascetycznej bieli (romanesque?) było tak nagłe, że ujrzawszy aż zakrzyknęłam:)

    Ciekawi mnie tylko jeszcze - dlaczego ponad 1/3 strony zajmują puste i zbędne marginesy? Obawiam się jednak, że taka to już uroda blogspota. Zgodna ze światowymi "tryndami": ważniejsze (przynajmniej dla PR) jest TŁO = narracja=słowotok=ględzenie bez sensu, od PRZEKAZU, choćby był nawet najważniejszy na świecie!

    Pozdrawiam, dziękuję i obiecuję, że odtąd tylko narodowa rozetka dla Pana :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. I JESZCZE JEDNO POZYTYWNE WYDARZENIE! :-)

    7oo WSPANIAŁYCH ( uczeni, prawdziwi politycy, prawdziwi redaktorzy mediów = prawdziwa elita życia publicznego)
    RATUJE HONOR PRAWDZIWEJ SOLIDARNOŚCI I BRONI KRZYSZTOFA WYSZKOWSKIEGO PRZED ATAKAMI TW BOLKA - tym samym chroniąc Go przed niechybną licytacją komorniczą - i powodując odroczenie wytoczonej Mu rozprawy do września oraz powołanie na świadków badaczy najbardziej tego godnych: Sł. Cenckiewicza i P. Gontarczyka!

    http://wpolityce.pl/wydarzenia/29152-nasz-news-sad-przyjal-wnioski-dowodowe-w-procesie-walesa-wyszkowski-a-wiec-sprawa-zdaniem-sadu-wymaga-zbadania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo,

      Oświadczenie krakowskich naukowców może stać się wydarzeniem wręcz przełomowym. Dowodzi nie tylko prawdziwości tez prof.Biniendy, ale jest dowodem przebudzenia środowisk naukowych. Ci ludzie musieli przełamać mocną barierę strachu, by zdobyć się na tak rzetelną ocenę. To, co jeszcze przed kilkoma miesiącami jawiło się jako niemożliwe - dziś staje się faktem. Upada cała moskiewsko-warszawska narracja i kruszy się mur dezinformacji.
      Jest szansa, że również inne środowiska naukowe zabiorą głos i zechcą przyjrzeć się kłamstwu smoleńskiemu.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo,

      Takie prognozy nie są niczym nowym. Od czasu, gdy potwierdziła się prezydencka kandydatura Putina wielu analityków mówi o "nieodwracalnym kryzysie" i groźbie "rozwiązań siłowych". Nie może być inaczej, bo władza oparta na przemocy musi zostać przemocą usunięta.
      W Rosji nie będą obowiązywały żadne reguły demokratyczne, zatem wszelkie dywagacje na ten temat są bezprzedmiotowe. Opozycja już dziś dysponuje realną siłą i jest w stanie zmobilizować setki tysięcy demonstrantów.
      Jej najmocniejszym atutem jest prosty i czytelny dla ludzi przekaz, sprowadzony do żądania: Putin precz.
      Gdyby polska opozycja posiadała sensowny scenariusz obalenia władzy, już dziś powinna nawiązywać kontakty z rosyjskimi dysydentami i otwarcie wspierać ich dążenia. W kontekście sprawy Smoleńska miałoby to istotne znaczenie.

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Panie Aleksandrze,

      Z zachowaniem wszelkich proporcji i różnic historycznych, ale Pan zrozumie o co mi chodzi: TO CO? Mamy sobie sprowadzać na kark DEKABRYSTÓW??? I zawierać z nimi sojusze? Na jakiej podstawie żywi Pan do nich takie zaufanie? Bo fakt, że są przeciw Putinowi - to - wybaczy Pan, wg mnie zdecydowanie za mało! Ja im nie uwierzę.

      NIGDY!

      Co do polskiej opozycji natomiast zgadzam się w 100%!

      Zamiast ośmieszać się wchodzeniem w każdy głupi szczegół, z których większość jest zresztą prowokacją, należałoby nieść jedno hasło:

      PRECZ Z TYM RZĄDEM. PRECZ Z TYM PREZYDENTEM. PRECZ Z TĄ WŁADZĄ ZDRAJCÓW I ZŁODZIEI.

      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Panie Aleksandrze, Urszulo!

      Tu nawet nie chodzi o "ściąganie na kark dekabrystów"; uważam ponadto, że polscy i rosyjscy ANTYKOMUNIŚCI powinni ze sobą współpracować. Tyle, że to czysto teoretyczny postulat z powodu słabości (łagodnie mówiąc) takiego widzenia rzeczywistości politycznej i takiej postawy w obu krajach.

      Cała "śnieżna rewolucja" (co ciekawe, parę razy padła nazwa "biała rewolucja", z której oczywiście przypadkowo zrezygnowano) wygląda mi na zwykłą, sowiecką ustawkę, skierowaną przede wszystkim na podtrzymywanie narracji o "demokratyzowaniu się postsowieckiej Rosji". Oczywiście, nie wszyscy demonstrujący na ulicach są agentami, po prostu czekiści na chwilę obniżyli nieco ciśnienie. Poza tym, jeśli przyjrzeć się bliżej, to z jednej strony mamy ludzi dążących usilnie do neo-sowieckiego "okrągłego stołu" a z drugiej - lewicowych (Udalcow, Limonow) i nacjonalistycznych (czy wręcz neonazistowskich) radykałów, na których tle KGB może się przedstawiać jako "najbardziej optymalny wybór".

      Usuń
    4. Poza tym, wygląda na to, że to Miśkowowi wyznaczono "wzięcie na klatę" ewentualnej "zemsty ludu". Podczas gdy Putiny, Patruszewy czy Iwanowy (plus reszta kagiebowskiego "politbiura") albo będzie się przyglądać z boku, albo obierze pozycje rozjemców.

      Na moje - nie sądzę, żeby doszło do frontalnego, krwawego stłumienia protestów. Raczej będzie kontynuowana polityka polegająca to na dawaniu ograniczonych koncesji, to na wycofywaniu się z nich i (dość umiarkowanych, na tle "sprawy" Politkowskiej czy Litwinienki, nie mówiąc o operacji "riazański cukier") represjach.

      Usuń
    5. Jaszczurze drogi!

      My chyba od zawsze mamy identyczną opinię o tzw. opozycji w putinowskiej Rosji, wszelkich (też uważam, że ustawionych) śnieżnobiałych rewolucjach etc. etc.
      Bardzo się z tego cieszę!

      Pozdrawiam serdecznie, przepraszając, że odpowiadam dopiero dzisiaj - to wina "gniazdowania komentarzy" (określenie moje) i nieukazywania się nowych, choćby na prawym marginesie.

      U.

      Usuń
  15. Mnie ciągle intryguje jedna kwestia. Jeśli zacieśnianie współpracy tajnych służb III RP z Rosją było widoczne na długo przed 10.04.2010, to jaka była odpowiedź środowisk patriotycznych (mam na myśli ośrodek władzy skupiony przy Prezydencie) i dlaczego dopuszczono do smoleńskiej pułapki? Byliśmy zbyt głupi, lekkomyślni czy jest jakieś inne wytłumaczenie?
    Analizę na przyszłość rozpocząłbym w tym miejscu.

    Pozdrawiam

    Paweł Chojecki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paweł Chojecki -

      Nie sądzę, by istniała prosta odpowiedź na pytanie: dlaczego? Próba odpowiedzi - z perspektywy tragedii smoleńskie, byłaby obarczona poważnym błędem. Łatwo bowiem pytać dziś, gdy wiemy, co się wydarzyło.
      Wielokrotnie np. zwracałem uwagę, że zaniechanie nagłośnienia afery marszałkowej, kosztowało nas koszmarną cenę: prezydenturę Komorowskiego.
      Ze zdarzeń, jakie miały miejsce w latach 2008-2009 należało natomiast wyciągnąć twarde wnioski i na ich podstawie budować strategię opozycji.
      Tego niestety nie uczyniono.

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Pastorze Pawle, Panie Aleksandrze!

      Może przyczyny należy szukać w przyjęciu peerelowskiego odcinka "Perestroika deception" za fakt? Na fałszywym rozesnaniu sytuacji, sprowadzającym się do np. do stwierdzeń, że co prawda "rządzą służby, rządzą komuniści, ale jednak mamy wolność i niepodległość" etc.

      Usuń
  16. Profesor Binienda chce (wraz z Polonią amerykańską) odkupić bliźniaczego Tupolewa, żeby nie przejęli go Rosjanie!!!

    Prof. Wiesław Binienda, ekspert zespołu parlamentarnego badającego katastrofę smoleńską chce odkupić od polskiego rządu bliźniaczego Tu-154M, aby maszyna „nie wpadła w ręce Rosjan”. Jak podaje "Fakt", profesor organizuje zbiórkę wśród amerykańskiej Polonii. Do przetargu stanie też Rosja.

    Mamy podejrzenia, że gdyby Rosjanie go kupili, to podrzucili by jego części do wraku. Bo z tego, co zebrano z miejsca katastrofy, wiele brakuje. Te dwa Tu-154M to egzemplarze wyjątkowe, robione na zamówienie, są identyczne i nie istnieją inne dokładnie tego typu maszyny

    – tłumaczy Binienda.

    "Fakt" przypomina, że eksperci zespołu parlamentarnego od dawna zwracali uwagę, iż we wraku Tupolewa brakuje wielu ton części, padały nawet opinie, że to jest m.in. powód, dlaczego Moskwa nie chce nam oddać szczątków samolotu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Czegoś takiego jeszcze nie było. W Giżycku rozpoczynają się dziś polsko-rosyjskie... mistrzostwa dzieci w piłce nożnej. Turniej ma "przełamywać polsko-rosyjskie stereotypy i ułatwiać nawiązywanie przyjaźni".

    Organizatorem turnieju jest Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia wraz z m.in. Ministerstwem Sportu.

    Pełna nazwa imprezy to Turniej o Mistrzostwo Strefy Małego Ruchu Granicznego w Piłce Nożnej - na cześć ustawy pozwalającej na swobodniejsze przekraczanie polsko-rosyjskiej granicy. Opozycja alarmowała, że ustawa ułatwi penetrację terytorium Polski przez rosyjskie służby i będzie działać na korzyść rosyjskich gangów - ale koalicji rządzącej z jakichś względów bardzo zależało na uchwaleniu nowego prawa.

    Teraz okazuje się, że mamy nie tylko ustawę, ale i odpowiedni turniej, który ma utrwalić w głowach dzieci, że Rosjanie to nasi przyjaciele. Tym bardziej, że - jak czytamy na stronie internetowej Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu - uwieńczeniem imprezy będą mecze rozegrane przez mieszane zespoły polsko-rosyjskie. Co więcej, w przyszłości turniej będzie imprezą cykliczną.

    Pozdrawiam.

    Za niezależna.pl

    OdpowiedzUsuń
  18. Panie Aleksandrze,

    A propos Turowskiego - ciekawy wywiad radia Wnet z Piotrem Jeglińskim - sugeruje, ze nie mamy pewności nawet co do prawdziwego nazwiska super-szpiega; w Watykanie miał styczność z najwyższymi dostojnikami, którzy dziś "obejmują bardzo wazne diecezje w Polsce"; w 1986 r. sowiecki nielegal z "misji jezuickiej" ląduje na ciepłej posadace radaktora czasopisma należącego do Stronnictwa Demokratycznego... ; ambasadorem na Kubie został , dzięki osobistej rekomendacji "prof." Bartoszewskiego, który z kolei powoływał sie na "nieformalną" aprobatę służb rosyjskich , co do osoby Turowskiego (sic!)

    System naczyń połączonych, po prostu!

    Serdeczności,
    zoominto



    cz. I: http://www.youtube.com/watch?v=y-lmGvewslQ&feature=related

    cz. II: http://www.youtube.com/watch?v=3lTC1g57Hr4&feature=relmfu

    OdpowiedzUsuń
  19. TUROWSKI
    ==========

    sobota, 15 stycznia 2011

    DYPLOMACI Z DEPARTAMENTU I SB

    http://bezdekretu.blogspot.com/2011/01/dyplomaci-z-departamentu-i-sb.html
    =====

    środa, 2 marca 2011

    TOMASZ TUROWSKI – ARCHITEKT PRZYJAŹNI Z MOSKWĄ

    http://bezdekretu.blogspot.com/2011/03/normal-0-21-15-kwietnia-2010-roku.html
    =====

    czwartek, 17 marca 2011

    KADRY I AKTYWA

    http://bezdekretu.blogspot.com/2011/03/kadry-i-aktywa.html
    =====

    środa, 30 marca 2011

    POKOLENIA PRZYJACIÓŁ ROSJI

    http://bezdekretu.blogspot.com/2011/03/pokolenia-przyjacio-rosji.html
    =====

    sobota, 30 kwietnia 2011

    PRZYJAŹŃ Z MOCY USTAWY

    http://bezdekretu.blogspot.com/2011/04/przyjazn-z-mocy-ustawy.html
    =====

    środa, 29 czerwca 2011

    CENTRUM KATA I OFIARY

    http://bezdekretu.blogspot.com/2011/06/centrum-kata-i-ofiary.html
    =====

    wtorek, 20 września 2011

    ANATOMIA KAPITULACJI

    http://bezdekretu.blogspot.com/2011/09/anatomia-kapitulacji.html
    =====

    piątek, 30 września 2011

    POJEDNANIE ZE SZCZEGÓLNYM BŁOGOSŁAWIEŃSTWEM

    http://bezdekretu.blogspot.com/2011/09/pojednanie-ze-szczegolnym.html
    =====

    sobota, 18 lutego 2012

    BO NAJPIĘKNIEJ MILCZY TRUP...

    http://bezdekretu.blogspot.com/2012/02/bo-najpiekniej-milczy-trup.html
    =====

    wtorek, 28 lutego 2012

    BRATERSTWO WYROSŁE Z KRWI

    Wczorajszy wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie w sprawie Tomasza Turowskiego, może stanowić jedno z najważniejszych wydarzeń przybliżających nas do oceny okoliczności związanych z tragedią smoleńską.
    Orzeczenie S.A. zdaje się potwierdzać, że postać ambasadora tytularnego w Moskwie stanowi klucz do zrozumienia procesów zapoczątkowanych na długo przed dniem 10 kwietnia 2010 roku.
    Tomaszowi Turowskiemu możemy przypisać rolę inicjatora i moderatora procesu „zbliżenia” polsko-rosyjskiego. Wynika to z jego aktywności w latach 2007-2010 i bliskich związków z moskiewską Akademią Ekonomii i Prawa (MAEiP).

    http://bezdekretu.blogspot.com/2012/02/braterstwo-wyrose-z-krwi.html

    ===========================================
    Tomasz Turowski podczas wywiadu, jakiego udzielił w dniu 12 kwietnia 2010 roku rosyjskiemu radiu FINAM FM. powiedział: „I Rosja, i Polska należą [...] do tej samej ogromnej judeo - chrześcijańskiej tradycji, a wielkie rzeczy w tej tradycji zawsze rodziły się we krwi. I jestem pewien, że z tej krwi wyrośnie to, na co my wszyscy czekamy - nowe, dobre stosunki pomiędzy Polską i Rosją”.
    ===========================================

    wtorek, 20 marca 2012

    CZY TRZEBA BYŁO MOCNIEJSZYCH SŁÓW?

    W tym samym czasie, gdy władze Federacji Rosyjskiej niszczyły dowody zbrodni smoleńskiej i obarczały winą pilotów i polskiego prezydenta, gdy reżim Putina w odpowiedzi na skargę rodzin katyńskich skierowaną do Trybunału w Strasburgu stwierdził, że „nie ma dowodu na to, iż Polaków zamordowano. [...]„nie udało się potwierdzić okoliczności schwytania polskich oficerów, charakteru postawionych im zarzutów i tego, czy je udowodniono” - prymas Polski w homilii wygłoszonej w archikatedrze warszawskiej podczas żałobnej Mszy św. 17 kwietnia 2010 roku głosił:
    „Dramat, który rozegrał się na rosyjskiej ziemi – jak nigdy dotąd – połączył Polaków i Rosjan."

    http://bezdekretu.blogspot.com/2012/03/czy-trzeba-byo-mocniejszych-sow.html
    =====

    środa, 23 maja 2012

    SŁUŻBY WOKÓŁ SMOLEŃSKA

    http://bezdekretu.blogspot.com/2012/05/suzby-woko-smolenska_23.html

    OdpowiedzUsuń
  20. Panie Aleksandrze,

    powyżej spisałam chyba najważniejsze Pańskie publikacje dotyczące agenta Tomasza Turowskiego.

    Poniżej linki do artykułów red. Cezarego Gmyza, demaskujących "Orsoma".

    http://www.rp.pl/artykul/580731.html

    http://www.rp.pl/artykul/606016,627636-Turowski_jak_capo_di_tutti_capi.html

    http://wpolityce.pl/wydarzenia/6503-cezary-gmyz-o-turowskim-zostal-ukadrowiony-wstecznie-a-wsteczne-ukadrowienie-stosowano-wobec-szczegolnie-zasluzonych

    http://www.rp.pl/artykul/667924.html

    Także z YT dwa programy Jana Pospieszalskiego poświęcone TT

    http://www.youtube.com/watch?v=6VSVZI5tG68&feature=related

    http://www.youtube.com/watch?v=tJdh9jPYH74&feature=related

    I WSTRZĄSAJĄCE:

    Turowski - stróż J.Kaczyńskiego w Smoleńsku
    http://www.youtube.com/watch?v=n395EoQcx5g&feature=related

    Tu na cmentarzu - mówi (po rosyjsku) o naszym "wspólnym losie"
    http://www.youtube.com/watch?v=jcz0EYvW6zk&feature=related

    I (aż nieprawdopodobna) wypowiedź dla rosyjskiego radia. Ta o tradycji judeo-chrześcijańskiej i krwi, z której wyrosną dobre stosunki polsko - rosyjskie.
    http://finam.fm/archive-view/2372/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech to nie będzie poczytane jako zwykła forma grzecznościowa, ale jak prawdziwie szczere podziękowanie za trud (więcej znaczy niż spiż:)) ). Już dawno chciałem to zrobić, a teraz, w tym miejscu jest pora stosowna - Twoja praca i czas poświęcany dla Cogito to dobra rzecz!

      Serdeczne pozdrowienia, Urszulo!

      Usuń
  21. Pani Urszulo,

    Doskonała robota. Serdecznie Pani dziękuję za to zestawienie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Witam,

    Polecam czasem lekturę zapytań i interpelacji poselskich, bo wbrew pozorom można się z nich całkiem sporo dowiedzieć czytając między wierszami, co z pewnością nie jest umiejętnością Panu obcą.
    np. odpowiedź ministra obrony narodowej na interpelację nr 4 w sprawie ustawowego nadzoru prezesa Rady Ministrów nad służbami specjalnymi osłaniającymi lot do Smoleńska w dniu 10 kwietnia 2010 r. http://orka2.sejm.gov.pl/IZ7.nsf/main/39BEFE3E
    Pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na Pana książkę.

    OdpowiedzUsuń
  23. Urszula Domyślna 25 maja 2012 21:06 >> "Także z YT dwa programy Jana Pospieszalskiego poświęcone TT" >> Znalazła Pani przedostatni kawałek "Puzzli" w obrazie, który układam. Dzięki Pani znalazłem ostatni.

    Luty 2011 - http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=6VSVZI5tG68

    14.02.2010- "Po to chcę być prezydentem, aby polityka hakowa i ci, którzy ją uprawiają -http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,7558892,Chce_byc_prezydentem__by_odsunac_Kaczynskich___Sikorski.html - bracia Kaczyńscy zostali odsunięci od wpływu na polskie sprawy - tak Radosław Sikorski skomentował w Radiu Zet słowa Jarosława Kaczyńskiego, który stwierdził, że na szefa MSZ są haki.

    W wywiadzie dla "Newsweeka"Jarosław Kaczyński powiedział, że na Radosława Sikorskiego są "haki" i zagroził, że zostaną one wyciągnięte na światło dzienne, jeśli PO wystawi szefa MSZ jako kontrkandydata LechaKaczyńskiego w wyborach prezydenckich. Jeśli Donald Tusk postawi w wyborach prezydenckich na Radosława Sikorskiego, to będzie bardzo zabawnie - zapowiedział prezes PiS. Po wypowiedzi Kaczyńskiego Turowski zostaje ściągnięty z emerytury i wysłany do ambasady w Moskwie. Miał się zająć przygotowaniem wizyt Tuska i Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

    Leszek Szymowski“Zamach w Smoleńsku”:Członek Komisji Weryfikacyjnej WSI:“Na biurko prezydenta Kaczyńskiego trafiła wersja aneksu, ale prezydent ją poprawił, pewne rzeczy kazał wykreślić. Sporządzono więc drugą wersję. Było tak samo. Ostatecznie chyba dopiero jedenasta wersja - okrojona prawie o połowę w stosunku do pierwszej - znalazła akceptację w oczach Głowy Państwa. Prezydent zwlekał z jej upublicznieniem, choć Macierewicz, Olszewski i inni doradzali mu, aby odtajnił to jak najszybciej. Ale Kaczyński się wahał i wahał. W zgodnej opini nas wszystkich, czekał z ujawnieniem aneksu do okresu poprzedzającego kampanię wyborczą. Wydaje się zasadny pogląd, że liczył na to, iż opublikowanie aneksu pomoże mu pogrążyć Komorowskiego, w którym upatrywał głównego rywala w walce o powtórną kadencję. A może chciał poczekać na właściwy moment do ujawnienia tej zabójczej wiedzy.” -10 kwietnia 2010 roku wczesnym rankiem, dysponent tej zabójczej wiedzy- prezydent Lech Kaczyński - wsiadł do tupolewa lecącego do Smoleńska.”


    Insygnium - 08.11.2011

    Łuna to czy słońce - blask Nieba.
    Rozstrzygnięcia przyszła pora. Tak trzeba.

    Wirując, w górze unosi się korona.
    Dukatów krocie warte jest pytanie:
    Na czyich skroniach spocznie,
    komu przeznaczona?

    Klękamy przed Tobą - odpowiedz Panie!
    Klękamy przed Tobą - chyląc swe czoła!
    Rzeczypospolita? - Czy zwyciężyć zdoła?
    Co ze snem o prawdzie, kraju, potędze?

    Zwycięży w walce, czy polegnie w nędzy?
    Bitwa jeszcze nie rozstrzygnięta.
    Wiara ludzi
    to rzecz nieugięta.

    Korona - zrabowana - wciąż łudzi!
    Dlaczego? - co robisz - Naród pyta?
    Widać! - już wiedzą - Agenda ukryta!
    Gdy klejnot skroni dotyka prawie,
    “Liberum Veto - Kawa na ławie”!

    Twarz blednie - wzrok się krzyżuje.
    W sercu Narodu gniew się buduje.
    Regenta głos, prawda zamglona!
    Posłucha Naród, czy pierwej skona?

    W oczy, patrzą sobie srodze.
    Jeden przegrać nie chce,
    drugi nie może.
    Bitwa jeszcze nie rozstrzygnięta.
    Wiara ludzi - to rzecz nieugięta!

    Naprzeciw siebie, przed walką z Goliatem,
    stanie “On” i Dawid purpury okryty szkarłatem.
    Wirując, w górze unosić się będzie korona,
    w rękach Dawida moc tkwi. Moc zwycięży demona.

    I zagrzmi dzwon.
    W Niebo wzbiją się białe gołębie.
    Biskup Go wesprze podając swą rękę,
    a Oni - chcąc nie chcąc - pochylą swe czoła.

    Tak mi napisać kazano:
    - Jestem Kim Jestem -
    by “Słowo ciałem się stało.”

    OdpowiedzUsuń
  24. Witam,

    Mam do Pana pytanie dotyczące tekstu - jakie jest źródło wypowiedzi gen. D: "nie ma podstaw, aby wątpić w wiarygodność działań Rosjan. W tej chwili nie ma potrzeby używania służb, dlatego że poziom zaufania w tej konkretnej sprawie jest na tyle wysoki, że można pytać o wszystko"? Gdzieś mi umknęła.
    Pana tekst - świetny.

    Pozdrawiam

    Cerber 22

    OdpowiedzUsuń