Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

czwartek, 25 listopada 2010

SYMBOL

Jeśli dostrzec, że najbardziej hańbiącym symbolem zniewolenia PRL-u był współudział jego „elit” w kłamstwie katyńskim , gdy w imię „przyjaźni” ze Związkiem Sowieckim wyparto się prawdy o ludobójstwie dokonanym na polskich oficerach, nie sposób pominąć milczeniem faktu, iż dzisiejsza III RP zmierza w tym samym kierunku, a wtórne kłamstwo katyńskie może wkrótce stać się fundamentem nowego zniewolenia.
Jestem przekonany, że zbliżająca się wizyta prezydenta Miedwiediewa zostanie wykorzystana przez Rosję i grupę rządzącą Polską do ostatecznego zamknięcia kwestii mordu katyńskiego i pogrzebania prawdy na kolejne kilkadziesiąt lat. Od wielu miesięcy jesteśmy świadkami fałszowania prawdy o zbrodni katyńskiej na niespotykaną wprost skalę, ukrywania niewygodnych faktów i karmienia Polaków kłamstwami o stosunku Rosjan do Katynia.
Polskie społeczeństwo nie wie, iż państwo rosyjskie nigdy nie uznało mordu na polskich obywatelach za zbrodnię ludobójstwa, nie ujawniło wszystkich okoliczności sprawy, nie otworzyło archiwów, a w oficjalnym stanowisku rządu rosyjskiego przekazanym do Trybunału w Stasburgu stwierdzono, że „ nie ma dowodu na to, iż Polaków zamordowano”. Ten sam rząd Władimira Putina w kwietniu 2010 roku odmówił jakiejkolwiek rehabilitacji ofiar, twierdząc, że „nie udało się potwierdzić okoliczności schwytania polskich oficerów, charakteru postawionych im zarzutów i tego, czy je udowodniono”. W maju br. główny prokurator wojskowy Federacji Rosyjskiej Siergiej Fridinski oznajmił, że „z powodu przedawnienia” nie ma podstaw prawnych do wznowienia dochodzenia w sprawie rozstrzelania polskich jeńców.
W rosyjskich szkołach, w zakresie nauczania historii XX wieku nadal obowiązują wytyczne z 2008 roku wydane przez Akademię Podwyższania Kwalifikacji i Zawodowego Przekwalifikowania Pracowników Oświaty. Młodzież rosyjską uczy się, iż  mord w Katyniu był sprawiedliwą zemstą za zagładę wielu tysięcy Rosjan w polskiej niewoli po wojnie 1920 roku. Naucza się również, że tamtą wojnę wywołała Polska, a nie Związek Radziecki oraz przekonuje, że ludobójstwa Józefa Stalina, to nic innego jak  mądre działania przywódcy szykującego kraj do wojny”. W tym samym duchu nową wersję kłamstwa katyńskiego powiela płk. Putin, głosząc, że zbrodnia „ była osobistą zemstą Józefa Stalina za porażkę w wojnie polsko-bolszewickiej roku 1920”.
Polskie społeczeństwo ma nie wiedzieć, że współczesna Rosja uważa się za spadkobiercę katyńskiego kłamstwa, a podtrzymywanie go uważa  za swoją rację stanu. Dowodem jest treść odpowiedzi władz rosyjskich ws. skargi katyńskiej złożonej w marcu br. w Europejskim Trybunale Praw Człowieka, w którym Rosja negatywnie odpowiedziała na żądanie Trybunału dotyczące m.in. ujawnienia akt, umorzonego w 2004 r., śledztwa rosyjskiej prokuratury. W 17-stronicowym piśmie strony rosyjskiej ani razu nie użyto słowa zbrodnia, czy mord, napisano jedynie o sprawie lub zdarzeniu katyńskim. Uzasadniając odmowę ujawnienia dokumentów rosyjskiego śledztwa, władze Federacji powołują się „na ochronę interesów współczesnej Rosji”. Zdaniem Moskwy postanowienie o umorzeniu śledztwa katyńskiego z 2004 roku musi pozostać tajne, gdyż „zawiera tajemnice, których ujawnienie mogłoby przynieść uszczerbek bezpieczeństwu kraju”.
To twierdzenie wskazuje wprost, że istnieje historyczna  i prawna ciągłość pomiędzy Związkiem Sowieckim, a obecną, rzekomo demokratyczną Rosją, zaś ukrywanie prawdy o zbrodni ludobójstwa jest dla władz Federacji Rosyjskiej kwestią dotyczącą bezpieczeństwa państwa.
Polacy nie wiedzą, iż przekazane Bronisławowi Komorowskiemu z propagandową oprawą akta 67 tomów akt śledztwa katyńskiego to rzeczy doskonale znane polskim prokuratorom i historykom, którzy widzieli je już przed kilkoma laty. Tyle, że wówczas Rosjanie nie pozwolili wywieźć ich do Polski. Całość akt rosyjskiego śledztwa liczy 183 tomy, to zatem co „ujawniono” stanowi zaledwie trzecią część sowieckich tajemnic. 
Przed polskim społeczeństwem ukrywa się stanowisko rosyjskiego Stowarzyszenia Memoriał, które przed kilkoma dniami stwierdziło, że od czasu uroczystości żałobnych w Katyniu, poświęconych 70. rocznicy zamordowania polskich oficerów, władze Rosji nie uczyniły nic, aby zamknąć sprawę zbrodni.
W ciągu ostatnich sześciu miesięcy struktury państwowe nie zrobiły kompletnie niczego, a wysiłki społeczeństwa napotykały demonstracyjne, nawet bezczelne przeciwdziałanie ze strony tych struktur” – ocenił wiceprezes Memoriału Jan Raczyński w artykule, opublikowanym w „Prawdzie Gułagu”, dodatku do opozycyjnej „Nowej Gaziety”.
Polacy mają nie wiedzieć, iż oświadczenie Memoriału wydano po tym, jak 2 listopada br. moskiewski sąd prowadzący postępowanie z pozwu tej organizacji podjął ostateczną decyzję o utajnieniu postanowienia o umorzeniu śledztwa w sprawie mordu katyńskiego. W toku postępowania sądowego ujawniono, że klauzulę tajności na materiały śledztwa nałożyła Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) uznając, że niektóre dokumenty zawierają „tajemnice państwowe”. Rosyjska prokuratura od lat odmawiała Memoriałowi i rodzinom ofiar zbrodni katyńskiej dostępu do akt śledztwa, twierdząc, że zostały utajnione przez komisję międzyresortową. W czerwcu br. komisja przesłała do sądu pismo, w którym zaprzeczyła jakoby utajniała materiały. Zdaniem Memoriału na jaw wyszły wówczas nieprawdziwe argumenty rosyjskiej prokuratury, które powtarzano od lat. – „Teraz wiemy, że to FSB podjęła decyzję o utajnieniu. A to oznacza, że oszukane zostały polskie władze, a także Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu, do którego złożyliśmy skargę przeciwko Federacji Rosyjskiej w imieniu rodzin katyńskich” – stwierdził  Ireneusz Kamiński, adwokat rodzin katyńskich. Memoriał chciał, aby FSB została uznana za stronę w postępowaniu. Sąd odrzucił również ten wniosek, nie uzasadniając swojej decyzji.
Polskie społeczeństwo nic nie wie o toczącym się przed Trybunałem w Strasburgu procesie, w którym 13 rodzin katyńskich domaga się od Rosji ujawnienia materiałów zamykających  rosyjskie śledztwo katyńskie z września 2004 r. W lipcu br. rodziny katyńskie zaproponowały stronie rosyjskiej, że w zamian za odtajnienie całego śledztwa w sprawie zbrodni oraz pełną prawną rehabilitację ofiar, wycofają sprawę z Trybunału w Strasburgu.
Propozycja ugody była wyciągnięciem ręki do Rosjan, którzy ją odrzucili” – stwierdziła wczoraj Witomiła Wołk-Jezierska – córka jednego z oficerów zamordowanych przez NKWD.
To, co ostatnio władze Rosji przesłały strasburskim sędziom, jest policzkiem wymierzonym nie tylko nam, ale wszystkim tym, którym zależy na pełnym wyjaśnieniu zbrodni katyńskiej – powiedziała.
W przesłanym obecnie do Strasburga piśmie Rosjanie stwierdzili, że nie mają obowiązku wyjaśniać losu zamordowanych polskich oficerów, zaginionych - jak to określili - w wyniku "wydarzeń katyńskich". Pod pismem podpisał się wiceminister sprawiedliwości FR Georgij Matiuszkin.
To jest wypieranie się zbrodni katyńskiej. To ubliża nam - rodzinom ofiar zbrodni - i pamięci zamordowanych Polaków  - podkreśliła Wołk-Jezierska.
Według politologa i sowietologa prof. Włodzimierza Marciniaka, w ocenie działań władz Rosji w sprawie zbrodni katyńskiej należy odróżniać deklaracje polityczne od działań o charakterze prawnym. – „To istotna różnica. Czym innym są gesty i pojednawcze słowa rosyjskich polityków, którzy deklarują, że coś w tej sprawie będą robić, a czym innym byłyby konkretne działania, zmierzające do pełnego wyjaśnienia tej zbrodni. Rozdzielenie tych dwóch wymiarów jest bardzo ważne. Tymczasem problem w ogóle nie został rozwiązany, ponieważ do tej pory nie ma żadnych konkretów formalno-prawnych - stwierdził Marciniak, przypominając, że w dotychczasowym orzecznictwie Rosji zbrodnia katyńska nadal jest przestępstwem pospolitym, które uległo przedawnieniu.
W świetle informacji dotyczących stanowiska Rosji w Strasburgu i utajnienia akt śledztwa katyńskiego za ponurą drwinę należy uznać słowa  Michaiła Fiedotowa  szefa rady przy urzędzie prezydenta Dumy Państwowej Rosji do spraw sprzyjania rozwojowi instytucji społeczeństwa obywatelskiego i praw człowieka. Człowiek ten w dzisiejszym wywiadzie dla agencji „Interfaks” stwierdził: „Rosja powinna udostępnić jak najwięcej dokumentów w tak zwanej „sprawie katyńskiej. Odnośnie tragedii katyńskiej powinniśmy uczynić wszystko, aby nie było żadnych podejrzeń, nawet najmniejszych, co do tego, że usiłujemy rzekomo coś ukrywać”.
Wskazane powyżej fakty nie są nagłaśniane przez polskojęzyczne media i nie doczekały się komentarzy czołowych polityków grupy rządzącej. Nietrudno dostrzec, że istnieje ogromny, rażący fałszem dysonans: między wspólnymi, oficjalnymi gestami i deklaracjami władz państwowych, a rzeczywistym zachowaniem Rosji wobec sprawy Katynia. Polskie społeczeństwo jest utrzymywane w przeświadczeniu, jakoby Rosjanie dążyli do wyjaśnienia mordu katyńskiego i wykazywali w tej sprawie dobrą wolę. Ukrywa się lub marginalizuje fakty nieprzystające do propagandowej wizji „pojednania” oraz dezinformuje Polaków przy pomocy pustych gestów i frazesów.
Nie ma najmniejszych wątpliwości, jaki cel stawia sobie dzisiejsza Rosja. Przed kilkunastoma dniami wyraźnie zakomunikował to rzecznik MSZ Federacji Rosyjskiej Andrieja Niestierienko: „Rosja liczy na  ostateczne rozstrzygnięcie kwestii katyńskiej z Polską. Jesteśmy szczerze zainteresowani w skreśleniu tej sprawy z porządku dziennego oraz w rezygnacji z jej politykowania”, - oświadczył Niestierienko podczas brifingu w Moskwie.
Rosyjsko-polskim aktem pojednania” nazywa polskojęzyczna propaganda zapowiadaną przed wizytą rosyjskiego prezydenta w Warszawie rezolucję Dumy Państwowej Rosji „W sprawie tragedii katyńskiej i jej ofiar”. Znajdziemy w niej m.in. następujące stwierdzenia: „Duma Państwowa Rosji wyraża głębokie współczucie wobec wszystkim ofiarom nie uzasadnionych represji, ich rodzinom i krewnym”, „potępiając terror i masowe prześladowania obywateli swego kraju oraz obywateli państw obcych, jako kolidujące z ideą nadrzędności prawa i sprawiedliwości”  oraz kłamliwe tezy uwłaczające pamięci pomordowanych, w których zrównuje się ofiary z katami : „Narody rosyjski i polski zapłaciły olbrzymią cenę za zbrodnie totalitaryzmu”.
Istotą tej rosyjskiej farsy ze zbrodni katyńskiej jest twierdzenie kończące ową rezolucję:
Potępiając zdecydowanie reżim, który gardził prawami i życiem ludzi, deputowani Dumy Państwowej Rosji w imieniu narodu rosyjskiego wyciągają rękę przyjaźni do narodu polskiego i wyrażają nadzieję na początek nowego etapu w stosunkach między naszymi krajami, które rozwijać się będą na gruncie wartości demokratycznych,”
Entuzjastyczna reakcja Tomasza Nałęcza, doradcy Bronisława Komorowskiego nie pozostawia wątpliwości, że to pustosłowie ma być uznane za „znaczący krok” w sprawie zbrodni katyńskiej. Nałęcz uznał dokument za „daleko idący”,  pozytywny sygnał i zwycięstwo zdrowego rozsądku” oraz podkreślił, że „do zwrotu w stosunkach polsko-rosyjskich przyczyniła się działalność rządu Donalda Tuska, który zabiegał o zmianę języka, jakim Rosja mówi o sprawie Katynia”.
Ponieważ dla Rosjan sprawa mordu katyńskiego nadal stanowi przedmiot cynicznych gier, można spodziewać się spektakularnych gestów w czasie wizyty Miedwiediewa, a nawet przekazania Polsce kolejnych, znanych już dokumentów. W najbliższych dniach należy też oczekiwać ofensywy propagandowej, mającej przekonać Polaków o dobrej woli władz rosyjskich oraz wspólnych – putinowsko-tuskowych zapewnień o zakończeniu „kwestii katyńskiej”.
Kartą katyńskiego ludobójstwa Rosjanie zaczęli grać niemal natychmiast po tragedii smoleńskiej.  To na początku maja br. przewodniczący wyższej izby rosyjskiego parlamentu, Siergiej Mironow oświadczył, że „Katyń może i powinien stać się symbolem rosyjsko-polskiego pojednania historycznego. Katyń - to nasz wspólny ból i nasza wspólna tragedia" - podkreślił.
Na przykładzie realnych  zachowań władz Rosji nie można mieć wątpliwości, jak będzie wyglądało owo „historyczne pojednanie”, wsparte na cynicznym kłamstwie, arogancji i odrzuceniu odpowiedzialności za zbrodnie.
Choć w III RP nikt już nie usiłuje fałszować historycznych faktów, to większość tzw. elit obecnego państwa uważa przecież, że sprawę katyńską należy zamknąć w imię przyszłości i ułożenia dobrych stosunków z rosyjskim sąsiadem. Historia, która ma „nie dzielić” - winna stać się kartą zamkniętą, zdławioną nakazem kazuistycznej moralistyki i mętnych interesów. Sposób, w jaki chcą to uczynić władze Rosji i Polski sprawia, że ta, nierozliczona i nienazwana historia stanie się ponownie symbolem zniewolenia.
Dlatego w zgiełku spraw bieżącej polityki nie możemy stracić z oczu prawdy o zbrodni katyńskiej, nie możemy zapomnieć o rzeczywistych intencjach i zachowaniach władz Rosji oraz pominąć milczeniem tchórzliwego przyzwolenia polskich „elit”.




1 komentarz:

  1. Tak, polskie społeczeństwo ma wielu rzeczy nie wiedzieć. Media i rządzący liczą, że wszyscy cierpimy na sklerozę. Jacy oni są śmieszni, do kogo kierują swój przekaz?
    Rozumiem, że rezolucja Dumy Państ.Rosji jest skierowana do Europy Zachodniej.
    Nas przepraszał już za Katyń Jelcyn i Gorbaczow, ba Jelcyn część akt nawet odtajnił, które teraz nam przekazują.
    Politycy krzyczą, że dzieją się rzeczy ważne i nowe.
    Nic nowego się nie dzieje, na pewno nie to co oficjalnie nam się mówi. Jednak układność naszych rządzących, chyba najgorsza od czasu PRL, jest czymś okrutnie nowym.
    IVA

    OdpowiedzUsuń