Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

sobota, 8 maja 2010

MOSKIEWSKA ODWAGA BRONISŁAWA K.

Jest tylko jedno  miejsce, gdzie Bronisław K. może poczuć się bezpiecznie, mając świadomość, że nikt nie zada mu niewygodnych pytań. Pupil rosyjskich mediów musiał zatem znaleźć się w Moskwie, by podjąć odważną  „dyskusję z internautami”, a pod jej pretekstem napluć na Prezydenta Kaczyńskiego i śmiało dokopać jego bratu.
Odwaga Bronisława K. pozwala mu od lat krytykować polskiego prezydenta i polskich polityków i stawać mężnie w obronie rosyjskich interesów. Pamiętamy przecież, że test, jaki płk Putin przeprowadził w Gruzji, każąc strzelać do  konwoju polskiego prezydenta - Bronisław K zdał celująco.
Ten piewca niezależności, mógł zatem w Moskwie podzielił się uwagą, że Prezydent Kaczyński „rozpoczął swoją kadencję w taki sposób, który utrudnił mu występowanie w roli niezależnego prezydenta, bo od słynnego złożenia raportu „panie prezesie, melduję wykonanie zadania. To był zły sygnał i złe tego skutki. Pan prezydent miał wiele walorów, wiele zalet, ale niewątpliwie był głęboko uwikłany w lojalność wobec swojego brata i wobec środowiska politycznego, któremu przewodzi Jarosław Kaczyński”.
Sam Bronisław K. przed dwoma miesiącami jasno wyłożył swoją wizję niezależności, gdy pytany, jak widzi rolę prezydenta i czy zgadza się z założeniami ograniczenia prawa weta dla prezydenta, odpowiedział, że „należy uczynić z Kancelarii Prezydenta instytucję wspierającą rząd”.
Żartobliwy „raport”  Lecha Kaczyńskiego musiał mocno utkwić w pamięci Bronisława K. W grudniu ubiegłego roku gdy w wywiadzie dla TVN deklarował: „Chciałbym skrócić zły okres prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Okres konfliktu i braku współpracy z rządem. – dodał – „Ten słynny meldunek: "Panie prezesie melduję wykonanie zadania", zaciążył nad całą prezydenturą”. W tekście „Kandydat Komorowski” zadałem wówczas prowokacyjne pytanie: „Jeśli w efekcie medialnych manipulacji i bezpieczniackich gier operacyjnych, Bronisław Komorowski zostałby prezydentem Polski – dziś jeszcze można zapytać - komu złoży meldunek o wykonaniu zadania?
Za kilka miesięcy, możemy już nie móc zadać tego pytania”.
Ta prognoza zdaje się powoli sprawdzać. Wiemy już, że wobec polskich wyborców Bronisław K. nie wykaże się odwagą i nie zechce publicznie odpowiedzieć na wiele ważnych pytań dotyczących swojej przeszłości. Fakt, że mamy prawo sprawdzić - czy ten, któremu obywatele powierzają najważniejszy urząd, jest godnym go sprawować – nie ma znaczenia w państwie zwanym III RP. Nie ma również znaczenia dla polskich dziennikarzy i publicystów, tchórzliwie uciekających od odpowiedzialności. Szykuje się zatem sytuacja, w której część społeczeństwa, skłonna dochodzić swoich obywatelskich praw do rzetelnej informacji, będzie zdana na domysły i dywagacje, a pytania – które winni zadać reprezentanci interesu społecznego, nie zostaną nigdy zadane
Pewną nadzieję przynoszą słowa Bronisława K. wypowiedziane w moskiewskim wideo - czacie, iż „wielkim wyzwaniem jest, żeby starać się o to, aby nie nastroje żałobne decydowały o wyniku wyborów prezydenckich, ale ocena dotychczasowych osiągnięć kandydatów, ich zdolności do prowadzenia spraw polskich oraz elementy programu”.
Liczę zatem, że sam kandydat w publicznych wystąpieniach wskaże Polakom swoje „osiągnięcia i zdolności do prowadzenia spraw polskich”. Liczę, że zwolennicy Bronisława K. , rzesze dziennikarzy i publicystów, sławiących dobre imię tego pana -  rzucą się do klawiatur, by przedstawić nam owe osiągnięcia, wskazać okoliczności i dowody świadczące o szczególnych zdolnościach kandydata do „prowadzenia spraw polskich”.
Liczę również, że moim rodakom nie zabraknie rozumu, by skonfrontować je z prawdą.
Wiemy, że na Bronisława K. przyszła chwila, gdy na odwagę jest za późno. Chwila, w której tchórz staje się postacią tragiczną, bo przeświadczoną o własnej wielkości i nietykalności. Moskiewska odwaga, jaką od lat wykazywał ten człowiek, znalazła dziś swoje miejsce. Stosowne dla Bronisława K.
Nie możemy jedynie dopuścić, by w naszej, polskiej historii, ten człowiek odegrał rolę nieporównywalnie groźniejszą, niż odgrywa dziś.
Przypomniałem przed trzema miesiącami fragment wspomnień Bronisława K., z wywiadu – rzeki, jakiego udzielił Teresie Torańskiej w 2006 roku:
Mój tata oczekiwał ode mnie jakiegoś szaleństwa patriotycznego, oczekiwał, że my, jego dzieci, będziemy dawali świadectwo prawdzie. Będziemy mówili, ryzykowali, a jak trzeba, to fiut na Syberię albo do lasu. Czułem się trochę jak necandus - jest taki termin łaciński - skazany na zagładę, przeznaczony na śmierć. Miałem być kolejnym Komorowskim, który pójdzie na wojnę, do powstania, do partyzantki, do więzienia. Kolejnym kamieniem rzuconym na szaniec”.
Są w „Edypie” Sofoklesa słowa, jakie przyszły władca Teb miał usłyszeć od wyroczni delfickiej. Brzmią one – „Deus dixit: “Tibi pater necandus et mater in matrimonium ducenda est”. Po usłyszeniu tych słów Edyp nie chciał wracać do ojczyzny, by przepowiednia nigdy nie została spełniona. Słowa wyroczni wolno przetłumaczyć - „Bóg powiedział: „ty musisz zabić ojca i poślubić swoją matkę”.
My wiemy, że Bronisław K. wróci z Moskwy.
Necandus – jest przeznaczeniem, fatum– zgotowanym człowiekowi, czasem wbrew jego woli. Trzeba zrobić wszystko, by w naszej najnowszej historii Bronisław K. nigdy nie odegrał przeklętej roli necandusa.




10 komentarzy:

  1. Bardzo serdecznie pozdrawiam. Tyle w temacie wątku.

    Duzo zdrowia i sił zyczy:
    nurni

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytam Pana (Panią?) dopiero od kilku dni i jestem pod wrażeniem! Życzę wytrwałości i odwagi. Serdecznie pozdrawiam, Andrzej Kłopotowski

    OdpowiedzUsuń
  3. Wielkie dzięki za ten i inne teksty, jakie znalazłam na Pana blogu. Posiłkuję się nimi, aby przekonać znajomych do oddania głosu na Jarosłąwa Kaczyńskiego, chociaż mam pewne małe wątpliwości.
    Niemalże sen z powiek spędza mi sprawa rozwiązania sejmu RP w 2007r. Wyglądało to tak, jakby J.K. sam osobiście bardzo tego chciał i tylko skorzystał z pretekstu, jaki dał mu Lepper. Co by nie mówić, to był najlepszy sejm i miał praktycznie nieograniczone możliwości. Biorąc pod uwagę siłę, jaką dysponował wtedy J.K. - na dzień dzisiejszy pwoinniśmy miec z głowy wszystkich Komorowskich i innych sprzedawczyków. Nie moge zrozumieć tego, co się wtedy wydarzyło i mam żal do J.K. Może ktoś, kto ma więcej wiedzy na ten temat, zechce mo nieco rozjaśnic tę kwestię?

    OdpowiedzUsuń
  4. odp. na pytanie ani perkowskiej: w związku z wybuchem afery gruntowej, w którą zamieszani byli politycy Samoobrony, PiS zdecydował o rozwiązaniu koalicji z LPR i Samoobroną, nie chciał firmować swoim nazwiskiem, tego co wyrabiali ludzie z tamtych partii. Tacy ludzie jak J.K. nie poświęcają wszystkiego dla władzy, interes Państwa Polskiego był zawsze najważniejszy. Woleli "oddać władzę" niż pozwalać na łamanie i naginanie prawa, korupcję itd. Zauważ ile udało się PISowi zrobić przez dwa lata rządów i porównaj to z osiągnięciami i cudami obecnej "władzy".... czy żyje się lepiej???

    OdpowiedzUsuń
  5. Oczywiście zauważyłam. Ale zauwazyłam też, że największy problem i bolączka RP nie zostały rozwiązane - tj obecność nomenklatury postpeerelowskiej w życiu gospodarczym i politycznym. Zastanawia mnie, dlaczego prezydent zdecydował o tym, żeby nie upubliczniać aneksu do raportu o rozwiązaniu WSI. Odsunięcie i rozliczenie tych ludzi jest rzeczą najważniejszą i to powinno byc zrobione w pierwszej kolejności.

    OdpowiedzUsuń
  6. P.ANIU W 2007 ROKU WYBORY ZMANIPULOWANO Z UDZIAŁEM TAKIEJ ORGANIZACJI JAK FORUM POLSKO NIEMIECKIE FINANSOWANE PRZEZ BALCEROWICZA.... BARTOSZEWSKI, OLECHOWSKI, SAFIAN, ZOLLL. TO ONI TEZ WYMY SLILI HASŁO ZABIERZ BABCI DOWÓD. JEST ICH STRONA.... JAK ZNAJDE TO PODAM. TAM SAMI O TYM PISZĄ.

    OdpowiedzUsuń
  7. MNIE W DALSZYM CIĄGU NIEPOKOI GODZINA NAPISANIA I WYSŁANIA ORĘDZIA DO NARODU 5.57.... KIEDY ONI JESZCZE ZYLI KOMOROWSKI PRZYGOTOWYWAŁ ORĘDZIE, TO ZNACZY ŻE WIEDZIAŁ,ŻE ZGINĄ WSZYSCY. NA STR.WWW.ITV24... KLIKNIJ W ZDJECIE KOMOROWSKIEGO ORĘDZIE. I PO REKLAMIE INFORMATYK POKAZUJE TEN FAKT ZAPISANY PRZEZ SERWERY. TO MNIE MROZI. CZY ON I CI Z WSI SA MORDERCAMI Z BŁOGOSŁAWIEŃSTWEM Z KREMLA?

    OdpowiedzUsuń
  8. Własnie obejrzałam ten film i od razu rozesłałam link do swoich znajomych. Postawa ludzi pokroju marszałaka K nie jest dla mnie żadną niespodzianką - niczego dobrego się po nim nie spodziewam.
    Mam nadzieję, ze J. Kaczyński jak wygra wybory (prezydenckie i później parlamentarne) nie bedzie się już pieścił z WSI i zrobi z nimi porządek.

    OdpowiedzUsuń
  9. http://www.felieton.natal.pl/2009/03/jak-zmanipulowano-wybory-w-2007-roku/

    To niestety może się powtórzyć teraz podczas wyborów 2010

    OdpowiedzUsuń