Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

środa, 3 września 2008

HONOR

W związku z tym, że pan nie podaje się do dymisji, a walczy do końca, zaciekle, do upadłego o utrzymanie władzy i fotela, pytanie jest jedno: Czy pan, uważa siebie za człowieka honoru? „ – pytał retorycznie Bronisław Komorowski podczas posiedzenia sejmu w 13 czerwca 2003r , kierując to pytanie do ówczesnego premiera Leszka Millera.

Pomijając oczywisty absurd tego pytania – nikt, bowiem sam sobie nie może nadać miana człowieka honoru, „dramatyzm” pytania obecnego marszałka sejmu, nadal wydaje się aktualny.

Odpowiedź na pytanie – kim jest dziś „człowiek honoru” przysporzyła by pewnie niemałych trudności. Tak zresztą, jak sama definicja słowa honor, używanego w III RP wobec ludzi i w sytuacjach, które nic wspólnego z tym pojęciem nie mają.

Klasyczna niemal definicja, zamieszczona w „Polskim kodeksie honorowym” stanowiła, że osobami honorowymi te osoby, „które z powodu wykształcenia, inteligencji osobistej, stanowiska społecznego lub urodzenia wznoszą, się ponad zwyczajny poziom uczciwego człowieka.” Być honorowym, znaczyłoby więc – być więcej niż uczciwym.

Czy zatem, wobec jakiegokolwiek polityka można używać określenia „człowiek honoru”, skoro sama polityka, zdaje się dziedziną, w której uczciwość nie należy do cech szczególnie pożądanych? Polityk – człowiek honoru, brzmi w naszej, polskiej rzeczywistości niczym antonim.

Dziś jednak, byliśmy w polskim sejmie świadkami zachowań, których analiza i ocena będzie z pewnością tak różna, jak różne są poglądy polityczne Polaków. Dwóch ludzi, z dwóch różnych partii zachowało się w tak diametralnie odmienny sposób, że jednym wspólnym mianownikiem tych zachowań, powinno być właśnie słowo honor.

Co robi człowiek honorowy, gdy staje wobec bezzasadnych, krzywdzących zarzutów? Jak broni swojej godności, która jest jednym z atrybutów honoru?

Czy człowiek honoru przemilcza te zarzuty, udaje, że go nie dotyczą, że nic się nie stało? Czy chroni się za sprawowany urząd i immunitet, wykorzystując swoją aktualną pozycję?

Czy kłamie, przerzucając na innych odpowiedzialność, oczernia ich i obraża?

Usłyszeliśmy wczoraj wypowiedź Bronisława Komorowskiego: „Mam nadzieję, że pan Ziobro skorzysta z mojej rady, że najlepszym rozwiązaniem, stosowanym bardzo często przez bardziej przyzwoitych posłów, jest samorezygnacja z immunitetu”.

Dziś usłyszeliśmy Zbigniewa Ziobrę :„Zamierzam z podniesionym czołem stanąć przed sądem, bo prawda zwycięży”.

Pojawiły się natychmiast głosy – Ziobro popełnił błąd, źle zrobił, podając się nagonce, ulegając politycznemu odwetowi. To głosy tych, którzy kierując się dobrą wolą, wobec byłego ministra sprawiedliwości, zapomnieli jednak, czym jest honor lub pojmują go jako jeszcze jeden składnik politycznego wyrachowania. Warto w tym kontekście przytoczyć słowa człowieka, którego trudno podejrzewać o nieznajomość polskich realiów „państwa prawa”:

Wytaczane przeciw Panu zarzuty są bezpodstawne. Działał pan w ramach prawa i w granicach własnych kompetencji. Nikogo pan nie skrzywdził i nie wyrządził żadnej szkody, ani osobie, ani sprawie. Nie popełnił żadnego przestępstwa! Tę szkodę może pan wyrządzić teraz, jeśli się pan podda nagonce. Uznają, że tak można, że jeśli się chce kogoś politycznie zaatakować, to można do tego celu użyć prokuraturę i zastosować każde, nawet najbardziej absurdalne paragrafy. (…)Wierzy Pan w sprawiedliwość? Jako były sędzia oczywiście też w nią wierzę. Ale nie przesadnie. Mam wrażenie, że w sprawach politycznych Temida nie zawsze jest ślepa. Zdarza się, że widzi więcej niż trzeba.

Rozumiem ten odruch - staję z podniesionym czołem, nie chowam się za immunitet, niech mnie sądzą! Pewnie na Pana miejscu miałbym to samo. Ale to jest oskarżenie polityczne. Nie poddanie się takiemu oskarżeniu nie jest chowaniem się za immunitet.”

Te słowa napisał dziś Janusz Wojciechowski, sędzia, były prezes NIK. Zapewne miał rację.

A jednak Zbigniew Ziobry zrzekł się immunitetu, pokazując wszystkim, starszym od siebie politykom, jak postępuje człowiek honoru. Kto chce dojrzeć w dzisiejszych zdarzeniach miarę człowieka – ten zrozumie. Nieczęsto w polskiej polityce jesteśmy świadkami takich zachowań. To ważna lekcja, której nie wolno przeoczyć w medialnym wrzasku dziennikarskich i politycznych karzełków.

Oddając immunitet Ziobro zachował się jak człowiek naiwny, pryncypialny i politycznie niedojrzały – czyli tak właśnie, jak zachowuje się każdy człowiek honoru, mający w sobie dość siły, by stanąć twarzą naprzeciw chamskiego bezprawia. Mówiąc „prawda zwycięży” – naraził się na śmieszność, na słuszny zarzut politycznej naiwności i ideowej ślepoty, na gromkie naigrywania medialnych mędrków i pełne cynizmu obelgi pospólstwa. I tak właśnie być powinno, byśmy mogli zobaczyć – z jednej strony, jak zachowuje się człowiek honoru, z drugiej zaś – jak wygląda pospolity tchórz. Bez tego zestawienia, tych właśnie dwóch postaci, lekcja z zakresu staroświeckiego słowa „honor”, nie mogłaby się odbyć.

Ten, który namawiał wczoraj Ziobrę do zrzeczenia się immunitetu, nie zrozumie takiej postawy, bo słowa, które wypowiada są mu tak samo obce, jak wszelkie zasady, które gromko głosi. Żyjąc przez dwa długie lata w tchórzliwym świecie agenturalnego strachu, żywił się myślą o zemście i pragnieniem odwetu. Nie wierzę nawet, że ma świadomość swoich słów, gdy mówi:: „rezygnacja z immunitetu jest najlepszą i najbardziej honorową formą”.

O tym, czy ktoś jest człowiekiem honoru decydują jego czyny, nigdy słowa. Choćby marszałek sejmu zapewniał wszystkich wokół o własnej uczciwości, szlacheckim pochodzeniu, dumie i odwadze, w niczym nie zmieni to jego miejsca w hierarchii żałosnych postaci III RP. Od kilkunastu lat spełnia w polskiej polityce jedną, wyuczoną rolę - strażnika interesów komunistycznych służb wojskowych, przechrzczonych w 1991 roku na Wojskowe Służby Informacyjne. Czy wypełnia tę rolę jako agent wpływu, jako człowiek poddany szantażowi, ze strachu przed ujawnieniem obciążających go kompmateriałów, czy też odgrywa rolę „użytecznego idioty”, którego chore ambicje, fobie i kompleksy karmią zręczni pochlebcy – jest rzeczą drugorzędną. Niczym wzorzec „polityka” wyhodowanego przez III RP – bez zasad, bez twarzy i bez honoru, stanowi miarę adekwatną do państwa, które on sam i jemu podobni stworzyli.

W tym państwie nie znajdzie się człowiek, gotów pytać o kontakty Komorowskiego z przestępcami z WSI, o jego rolę w kombinacji operacyjnej, która doprowadziła do krzywdy wielu ludzi, a dziennikarza na skraj samobójstwa. W tym państwie nie będzie żadnego prokuratora, który zbadałby działania Komorowskiego jako ministra obrony narodowej, jego rolę w przetargach milionowej wysokości, przekroczenia uprawnień i niedopełnienie obowiązków - prokuratora, który wszcząłby śledztwo w sprawie roli marszałka sejmu w tworzeniu fałszywych dowodów i oskarżeń, w matactwach i poplecznictwie, w nadużyciu funkcji lub utrudnianiu postępowania. Bronisław Komorowski może dziś spać spokojnie. III RP jest państwem na jego miarę i żaden organ tego państwa nie wystąpi o uchylenie immunitetu posła Komorowskiego.

Jego spraw nie obnaży żaden dziennikarz, pamiętający doskonale rady o „ wstrzemięźliwość w okazywaniu solidarności zawodowej dziennikarskiej”. O faktycznej roli marszałka sejmu milczy opozycja, która składając wniosek o odwołanie, argumentuje go równie zasadnie, jak karą za popełnione winy, było skazanie Alphonsa Gabriela Capone za przestępstwa podatkowe. Sam Komorowski do lat milczy na te tematy, lub zbywa je ogólnikowymi wykrętami.

Nie będę „apelował” do marszałka sejmu o zrzeczenie się immunitetu. Byłoby to równie racjonalne, jak żądanie od niektórych wyborców Platformy, by ze zrozumieniem czytali ten blog.

Wiem, że przyjdzie czas w polskiej rzeczywistości, gdy Bronisław Komorowski stanie wobec takiego wyboru. Za rok lub za lat dziesięć. Pamiętajcie wówczas o jego dzisiejszych słowach i rzućcie mu je w twarz, gdy z chytrością tchórza, uciekał będzie przed odpowiedzialnością.

http://orka2.sejm.gov.pl/Debata4.nsf/main/318E4E95

http://wiadomosci.onet.pl/blogi/januszwojciechowski.blog.onet.pl,340774976,blog.html

http://www.tvn24.pl/12690,1563471,,,ziobro-prawda-zwyciezy--stane-przed-sadem,wiadomosc.html

http://wiadomosci.onet.pl/1817722,11,mam_nadzieje_ze_ziobro_skorzysta_z_mojej_rady,item.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz