Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

sobota, 16 sierpnia 2008

AFERA „MARSZAŁKOWA” – 1

Muszę zobaczyć aneks przed publikacją – oświadczył przed wieloma miesiącami Bronisław Komorowski, tuż po tym, jak Kancelaria Prezydenta poinformowała, że rozważa on ujawnienie aneksu do Raportu z weryfikacji WSI. Ciekawość pana Komorowskiego nie powinna raczej dziwić, jeśli pamięta się, że w samym Raporcie jego nazwisko wymienia się ponad 60 razy. Według ustawy likwidującej WSI, prezydent po zapoznaniu się z aneksem do raportu, przekazuje go marszałkom Sejmu i Senatu, przeprowadza z nimi konsultacje, a następnie decyduje o jego upublicznieniu w "Monitorze Polskim. Gdy w lutym tego roku, prezydent Kaczyński zaczął zastanawiać się celowością ujawnienia treści aneksu, doszedł do wniosku, że jeżeli panowie marszałkowie nie mają tu żadnych kompetencji, to niby dlaczego raport ma być im przesłany ?”

Te słowa wywołały natychmiastową reakcję Komorowskiego, który orzekł, że „ nie wyobraża sobie, że prezydent Lech Kaczyński nie zechce wykonać ustawy”

Troska pana marszałka o losy aneksu, powinna stać się przedmiotem szczegółowej analizy, której część chciałby tu przedstawić. W przedziwny, choć logiczny sposób, zainteresowanie Komorowskiego aneksem ma związek z przebiegiem, tzw. „afery aneksowej”. Warto przedstawić pewną chronologię zdarzeń, by wykazać istnienie tego związku. Chcąc uniknąć zarzutu manipulacji, posłużę się w tym celu niemal wyłącznie cytatami z publikacji internetowych, unikając własnego komentarza.

Oto 14 października 2007r.”Wprost” podał informację, że „w 2000 r. Wojskowe Służby Informacyjne inwigilowały posłów z sejmowej komisji obrony.Z naszych informacji wynika, że o sprawie mógł wiedzieć Bronisław Komorowski, ówczesny minister obrony narodowej, a dziś jeden z liderów PO.”

W sejmowej komisji MON zasiadali wówczas m.in. Jerzy Szmajdziński (SLD), Janusz Zemke (SLD), Janusz Onyszkiewicz (UW), Paweł Graś i Paweł Piskorski, wówczas posłowie niezrzeszeni. Szefem WSI był Tadeusz Rusak, a jego zastępcami Mariusz Marczewski i Kazimierz Mochol. Wszyscy, pytani o inwigilację przez WSI, zaprzeczają, by miała miejsce lub twierdzą, że nic im o tym nie wiadomo.

Fakt inwigilacji potwierdza natomiast Krzysztof Borowiak, ówczesny dyrektor Departamentu Nauki i Szkolnictwa Wojskowego MON. Jego zdaniem, zdobyte w czasie inwigilacji materiały mogły trafić do ówczesnego szefa MON Bronisława Komorowskiego.

„Podczas rozmowy z szefem MON Bronisławem Komorowskim puścił mi on nagranie z poczty głosowej telefonu komórkowego Głowackiego. Było to moje nagranie na jego pocztę głosową. Minister zaprezentował mi je z komentarzem, że to dowód na moją nielojalność i brak możliwości dalszej współpracy. Ciekawe, skąd Komorowski wziął to nagranie” – mówi Borowiak.

Pod tekstem „Wprost” pojawił się wówczas bardzo ciekawy komentarz Romualda Szeremietiewa: „Bardzo mnie uciszyło zapewnienie Bronisława Komorowskiego, że nie stosował inwigilacji WSI wobec swoich wspólpracowników, gdy był ministrem ON. To oświadczenie pozostaje jednak w sprzeczności z tym, co mówił dla "Życia Warszawy" (07.05.04.). Cytuje: " - Zleciłem WSI objęcie działaniami Zbigniewa F. (asystenta wiceministra) i Romualda Sz. - mówi były szef MON Komorowski." Przypomnę, Zbigniew Farmus był członkiem Gabinetu Politycznego ministra ON i moim współpracownikiem. W grudniu 2006 r. sąd uniewinnił F. od zarzutów łapownictwa. Ja (Romuald Sz.) w 2000 r. byłem posłem i Sekretarzem Stanu Pierwszym Zastępca Ministra ON (czyli Komorowskiego) i do dziś nie zostałem osądzony bowiem po paru latach procesu z powodów formalnych okazało się, że będzie on podjęty ponownie i od początku. Ta czy inaczej jak przyznaję Komorowski obu nas (F. i Sz.) jako szef MON "polecił" WSI.???

18 październik 2007r. „Gazeta Polska” zamieszcza artykuł Leszka Misiaka pt. „Komorowski i WSI”, nawiązujący do publikacji „Wprost”. W artykule czytamy m.in.o tajemniczym przyjacielu Bronisława Komorowskiego, który w marcu 2004r. informował Leszka Misiaka o wypadku samochodowym, jakiemu uległ syn Komorowskiego. Dziennikarz napisał:

„W tamtym czasie nie wiedziałem kim jest ów informator, jego nazwisko nic mi nie mówiło. Przedstawiał się jako lobbysta, mówił, że często bywa w Sejmie, kiedyś nawet spotkałem go przed Sejmem. Prawie dwa lata później dowiedziałem się, że to pułkownik WSI, były szef Zarządu I Szefostwa WSW Aleksander L.
Fragment z raportu o WSI dotyczącego inwigilacji prawicy: "K. ocenił, że kontakty por. P. z politykami prawicy z lat 1991-1993 mogły być inspirowane przez wysokich rangą byłych oficerów Szefostwa WSW: płk. Aleksandra L. (ostatniego szefa Zarządu I Szefostwa WSW) oraz płk. Marka W. (ostatniego szefa Oddział II w Zarządzie III, a wcześniej szefa Oddziału III w Zarządzie I Szefostwa WSW)93.".
Jaki interes miał wysoki rangą oficer WSI, by występować jako rzecznik Bronisława Komorowskiego? Co łączy czy łączyło obu panów? Czy była to znajomość prywatna czy też miała inny charakter? Te pytania chcieliśmy zadać marszałkowi Komorowskiemu.”

Choć Misiak próbował wówczas uzyskać od Komorowskiego odpowiedzi na te pytania, nie doczekał się żadnej reakcji.

Kilkanaście dni później – 27 października.2007r. „Wprost” powiadomił że „Aneks do raportu komisji weryfikacyjnej Wojskowych Służb Informacyjnych trafił już do prezydenta”, informując również, że „na najbliższy poniedziałek przed komisję został wezwany były minister obrony narodowej Bronisław Komorowski, obecnie jeden z liderów PO, kandydat partii Donalda Tuska na marszałka Sejmu. Jego wezwanie ma związek z nielegalnymi podsłuchami stosowanymi przez funkcjonariuszy WSI w latach 2000-2001. Komisja w poniedziałek chce też wysłuchać byłego szefa WSI gen. Tadeusza Rusaka.”

W odpowiedzi na to doniesienie, Komorowski stwierdził „ że są to próby podważenia jego wiarygodności. Nie tylko próbuje się stworzyć sprawę nieistniejącą, bo żadnej inwigilacji opozycji, w czasach gdy ja byłem ministrem, w moim najgłębszym przekonaniu, nie było, ale również próbuje się stworzyć wrażenie, że jest o co mnie przesłuchiwać”.

„Nazwiska Komorowskiego, Onyszkiewicza, Kalisza, Szmajdzińskiego i Rusaka znajdują się w aneksie do raportu o Wojskowych Służbach informacyjnych”30 pażdziernika.2007r. napisała "Rzeczpospolita".

Antoni Macierewicz konieczność wysłuchania w/w osób uzasadnia następująco: „Ustalenia, które są w aneksie do raportu o WSI, wymagają, aby ci panowie się do nich ustosunkowali. Jeśli tego nie zrobią, to trudno, aneks i tak zostanie opublikowany”. Macierewicz przypomniał, że po opublikowaniu raportu z likwidacji WSI pojawiły się zarzuty, iż szereg osób nie miało możliwości złożenia wyjaśnień, a gdyby ją miały, to "sprawy byłyby inaczej opisane". Zaznaczył, że wszyscy wezwani przez komisję będą się mogli odnieść do dokumentów i informacji, na podstawie których aneks został napisany. "Jeżeli ich wyjaśnienia będą satysfakcjonujące, to ulegnie on zmianie, jeśli nie będą satysfakcjonujące, to na pewno zostaną przytoczone, by czytelnik mógł skonfrontować obie strony" - zaznaczył Macierewicz.

Wezwania będą dotyczyły osób "rzeczywiście znanych", bo "aneks zajmuje się przede wszystkim odpowiedzialnością osób, mających związek z najważniejszymi prywatyzacjami, a czasem z tego wynikały niestety przestępstwa" - powiedział Antoni Macierewicz. Dodał, że aneks skupia się na problematyce gospodarczej. "Pokazuje, w jak dużym stopniu polska gospodarka została wygenerowana przez działania tajnych współpracowników służb wojskowych, dokonuje analizy składu władz największych przedsiębiorstw, pokazujemy w jak dużym stopniu były one zależne bądź od agentury sowieckiej, a także od nieprawidłowości przy FOZZ". "To jest szereg 'układów', które, poza działaniem agentury dawnych sowieckich służb wojskowych, łączą 2-3 centra, skupiające się wokół najważniejszych postaci ostatniego 16-lecia"

Następnego dnia, po ukazaniu się informacji o wezwaniu przed Komisję, Komorowski informuje media - „Pan Macierewicz powinien zniknąć ze swojej instytucji” , „ Kwestia odwołania ministra Macierewicza wydaje się być kwestią oczywistą” i oznajmia – „ Przyjdzie nowy minister, zostaną przeprowadzone zmiany personalne i jedną z pierwszych decyzji będzie odsunięcie pana Macierewicza od wpływów na tak newralgiczny obszar państwa „

Komorowski wyjaśnił, że komisja weryfikacyjna ds. WSI, która podlega Macierewiczowi, jego zdaniem "zachowuje się bardzo dziwnie". - Komisja próbuje wzywać na przesłuchania kandydata na marszałka Sejmu. Tu może chodzić o chęć zepsucia atmosfery i mojego wizerunku, a nie o dojście do prawdy - stwierdził.

W niedzielę, 18 listopada 2007r. „Dziennik” zamieszcza wypowiedź nowego szef MSWiA -

„Schetyna nie wierzy w tłumaczenia”: Zbadam kłamstwa o materiałach WSI

„Nowy minister spraw wewnętrznych Grzegorz Schetyna nie wierzy, że dokumenty komisji weryfikacyjnej WSI zostały przeniesione z powodów organizacyjnych. "Te informacje są absurdalne i nieprawdziwe" - twierdzi Schetyna. "Będziemy tę sprawę wyjaśniać już od jutra" - "Ta sprawa zostanie gruntownie wyjaśniona i to w najbliższych dniach. Nie może tak być, że jesteśmy świadkami informacji, które w moim przekonaniu nie są prawdziwe i mają fałszować rzeczywistość" - mówił Schetyna.”

19 listopada 2007r. Anna Marszałek z Dziennika w artykule „Nocne gry i zabawy polityków PIS” dzieli się z czytelnikami niezwykle emocjonalnymi uwagami:

Takiego numeru jeszcze żadna odchodząca władza swoim następcom nie wycięła. Decyzja o skopiowaniu i wywiezieniu archiwów komisji weryfikującej żołnierzy zlikwidowanych Wojskowych Służb Informacyjnych oznacza, że przez następne lata czeka nas nieustanny wysyp "hakowych" informacji. (…)Skandalem jest, że jedna grupa polityczna bez żadnej kontroli buduje sobie "prywatne" archiwa do bezpardonowej walki politycznej z przeciwnikami. Skandalem jest, że uważa, iż ma do tego prawo, bo przegrała wybory, i w dodatku sądzi, że "przypadkowe społeczeństwo" zapewne się pomyliło i nie wie, co dla niego jest dobre. Kraj według PiS to "podwórko", na którym wygrywa ten, kto mściwiej rozliczy innych i ciężej obrazi. A cóż się do tego bardziej nadaje niż brudy z archiwów tajnych służb. Prawdziwości ich już nikt nie weryfikuje. Łatwość wrzucenia "pomyj" do mediów przez rządzących, oczywiście anonimowo, rozzuchwaliła polityków PiS. W opozycji mogłoby brakować tej amunicji, więc podjęto próbę okopania się na przyczółku Pałacu Prezydenckiego. Niedawno DZIENNIK ujawnił, że kopiowano akta ABW. Teraz, że wywieziono archiwum WSI. Czy politycy PiS nie zauważyli, że społeczeństwo w wyborach odrzuciło takie zabawy i zostali na podwórku sami?

Tego samego dnia - 19 listopada 2007 „Dziennik” przynosi „sensacyjną” informację, opatrzoną nagłówkiem –Każdy może kupić tajne dokumenty, pt. „Aneks do raportu o WSI na sprzedaż”.

Dziennikarze gazety donoszą: „DZIENNIK zdobył kolejne potwierdzenie, że tajne archiwa WSI oraz dokumenty komisji weryfikacyjnej zostały skopiowane. Ale to jeszcze nie wszystko. Gazeta ustaliła, że aneks Antoniego Macierewicza do raportu o WSI można kupić na czarnym rynku. Minister sprawiedliwości zapowiedział wyjaśnienie tej sprawy. "Mieliście rację. Skopiowano całość zgromadzonych przez komisję materiałów" - powiedział gazecie ekspert ds. służb pracujący dla koalicji PO - PSL. Sprawę bada już MON oraz sejmowa komisja ds. służb. Wczoraj DZIENNIK zdobył kolejne potwierdzenie prawdziwości tych informacji.

"Może to próba upublicznienia materiałów, co do których wątpliwości ma nawet prezydent" - spekuluje jeden z rozmówców DZIENNIKA. Zastrzeżenia do publikacji aneksu mają także politycy Platformy Obywatelskiej, którzy już pierwszy raport Macierewicza uważali za niewiarygodny.”

Na tym zdarzeniu należałoby zakończyć pierwszą część zestawienia, by nie budować wpisu, który z uwagi na objętość, stanie się niestrawny i nieczytelny. W dalszej części, warto przyjrzeć się uważniej sprawie inwigilacji posłów z sejmowej komisji obrony, z roku 2000 i człowiekowi, który, podobnie jak Romuald Szeremietiew, stał się ofiarą działań pana Komorowskiego. Niewykluczone, że zeznania tego człowieka, złożone przed Komisją Weryfikacyjną WSI, dały początek rozpętaniu tzw. „afery aneksowej”.

Źródła:

http://www.wprost.pl/ar/115649/WSI-inwigilowaly-poslow/

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,9631868,wiadomosc.html?ticaid=16701

http://www.gazetapolska.pl/?module=messages&message_id=260\

http://www.wprost.pl/ar/116552/Nowy-raport-o-WSI-u-prezydenta-Komorowski-wezwany-przed-komisje/

http://www.rp.pl/artykul/65922.html

http://www.wprost.pl/ar/115687/Tasmy-Rusaka/?I=1295

http://www.dziennik.pl/polityka/article73819/Schetyna_Zbadam_klamstwa_o_materialach_WSI.html

http://www.dziennik.pl/opinie/article83170/Marszalek_Nocne_gry_i_zabawy_politykow_PiS.html

http://www.dziennik.pl/polityka/article76428/Aneks_do_raportu_o_WSI_na_sprzedaz.html

CZY PUŁKOWNIK ROZKAZUJE MARSZAŁKOWI?

PYTANIA PRZED ANEKSEM

KTO GROZI PALUCHEM MARSZAŁKOWI KOMOROWSKIEMU?

PYTAJCIE KOMOROWSKIEGO!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz