Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

środa, 18 czerwca 2008

AFGAŃSKA MISJA POD DYKTANDO SB

„W jednym z najważniejszych dowództw NATO odpowiedzialnych za operację afgańską pracował oficer WSI. Był oficerem zajmującym się wymianą informacji wywiadowczych. I ten człowiek z przyczyn, które się określa „ze względu na potrzeby sił zbrojnych”, został wezwany do kraju w trybie pilnym. Dwa tygodnie przed wydarzeniami w Nangar Khel! Prawdopodobnie został wezwany, dlatego, że nosił brązowe buty albo, że pracował w WSI. Gdyż już tam, do dowództwa, nie wrócił. A był tam niezwykle wysoko oceniany. Chciano mu nawet dać stanowisko, którego do tej pory nikt spoza bardzo wąskiego grona osób w NATO nie zajmował. Bo był tak dobry.(…) Gdyby ten oficer był na miejscu w dowództwie, przynajmniej mielibyśmy pełną, rzetelną wiedzę na temat tego, co się wydarzyło w Nangar Khel, jakie są oceny innych służb.”

Przed tygodniem we wpisie MISJA "BRĄZOWYCH BUTÓW" napisałem, że wkrótce sprawa ostrzelania afgańskiej wioski Nangar Khel, będzie interpretowana jako efekt zdrady, dokonanej przez Antoniego Macierewicza. Taką opinię zaprezentował w wywiadzie dla 20 numeru tygodnika „Przegląd” Marek Dukaczewski i jak należało się spodziewać, stanie się ona wkrótce wiążąca dla polskiego rządu i sądu.

Dzisiejsze doniesienia RMF potwierdzają w pełni moje przypuszczenia. Dowiadujemy się, że Antoni Macierewicz i prezydent Lech Kaczyński są oskarżani przez Dukaczewskiego i 21 innych zuchów z WSI o najcięższe przestępstwo. Doniesienie w tej sprawie jest przedmiotem postępowania, prowadzonego przez prokuraturę.

Z zawiadomienia dzielnych zuchów wynika, jakoby Macierewicz miał zdradzić szczegółów operacji prowadzonych przez wojskowy wywiad, a tym samym narazić życie polskich żołnierzy. Zainteresowanych odsyłam do rozdziału 12. Raportu z weryfikacji WSI, gdzie na str. 151-160 znajduje się opis tzw. operacji ZEN.

Cytat z początku mojego wpisu, to słowa Marka Dukaczewskiego, wypowiedziane w wywiadzie dla „Przeglądu”. Nie wiemy, o kim mówi Dukaczewski, znamy za to innego „fachowca” z nadania WSI, który faktycznie kierował polską misją w Afganistanie. Chodzi o płk. Aleksandra Makowskiego – byłego ubeka, w latach 1972-1990 funkcjonariusza Departamentu I MSW. To o tę postać „walczą” dziś towarzysze z WSI, wespół z politykami Platformy.

Zdrada Macierewicza miałaby polegać na ujawnieniu w Raporcie roli, jaką Makowski spełniał w Afganistanie.

Kim był ten człowiek? Jego dokładne dossier zawiera aneks 24 do Raportu, w którym możemy przeczytać, jaką rolę spełniał Makowski w czasach PRL.

Jako „naczelnik Wydziału XI Departamentu I MSW (powstał w styczniu 1978 r.) - przeznaczony był do walki z „dywersją ideologiczną”, po wprowadzeniu stanu wojennego zyskał nową formułę (był jakby jednocześnie wywiadem i kontrwywiadem) stając się, obok Biura Studiów MSW, „okrętem flagowym” MSW. W latach 80-tych Wydział XI Dep. I MSW prowadził działania na terenie państw zachodnich (głównie Europa Zachodnia, Skandynawia i USA) oraz kraju (zwłaszcza w Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu, Szczecinie i Poznaniu). Makowski osobiście nadzorował sprawy : rozpracowanie Biura Brukselskiego „Solidarności”, rozpracowanie TKK i kanałów przerzutu sprzętu i pieniędzy, kontroli nad informatycznym system łączności pomiędzy częścią TKK (grupa Jacka Merkla) a Brukselą (Jerzym Milewskim), a od 1987 r. prowadził dialog operacyjny z Jackiem Merklem, który odpowiadał za finanse i łączność TKK z Brukselą.

Makowski miał na „kontakcie” „ Grażynę Trzosowską TW ps. „Sara Virtanen”, działaczkę RMP i „S” z Gdańska, którą w 1982 r. Wydział III KW MO w Gdańsku pozyskał do współpracy, a która okazała się tzw. źródłem manewrowym, docierając szybko i zyskując sympatię Jacka Kuronia, Adama Michnika a przede wszystkim Janusza Onyszkiewicza. W 1988 r. została wysłana do Kanady; znał kulisy i sumy przekazywanych pieniędzy przez Ambasadę USA w Warszawie Bronisławowi Geremkowi, Jackowi Kuroniowi i Januszowi Onyszkiewiczowi; na przełomie 1984/1985 był zaangażowany (choć sam w nich nie uczestniczył) w organizacje spotkań i rozmów Jacka Kuronia z gen. Kiszczakiem w MSW przy ul. Rakowieckiej. „ (…) „1987/1988 zaangażował się w projekt „okrągłego stołu”, co polegać miało na eliminacji „radykalnych” działaczy podziemia z tzw. głównego nurtu opozycji. Działania operacyjne Wydziału XI zmierzały w takim kierunku, by stało się rękoma znanych i szanowanych działaczy podziemia”

Postać znana w III RP - 1990-1995 pracownik Inter Comerce , 1995-1998 pracownik spółki Impart , 1998-2000 pracownik Inter Comerce, od 2000 r. współwłaściciel i pracownik Konsalnet S.A. itd.

Temu właśnie człowiekowi wywiad wojskowy powierzył zadanie zorganizowania osłony wywiadowczej obecności polskiej w Afganistanie, a w miarę upływu czasu to on właśnie w coraz większym stopniu decydował o przedsięwzięciach wywiadu w sprawach związanych z misją. Raport traktuje Makowskiego jako pospolitego hosztaplera i oszusta, którego rzekoma działalność wywiadowcza w Afganistanie, była jedynie przykryciem do zupełnie innych działań, mających na celu odniesienie osobistych korzyści przez niego i związanych z nim ludzi.

Opinię, wyrażaną wielokrotnie przez szefa UOP Zbigniewa Siemiątkowskiego, że „Makowski jest osobą niewiarygodną, konfabulantem, osobnikiem ukrywającym rzeczywiste intencje i dążenia” ignorował szef WSI Dukaczewski i ówczesny minister obrony Radosław Sikorski.

„ Jako szef Urzędu Ochrony Państwa byłem wewnętrznie przekonany, że trzeba postępować bardzo ostrożnie, bo mamy do czynienia z najważniejszą sprawą z punktu widzenia bezpieczeństwa naszego kraju i naszych sojuszników (...). Przekazywałem swoje wątpliwości odnośnie Makowskiego ministrowi Szmajdzińskiemu i szefowi WSI. (...) Nasza weryfikacja osoby Makowskiego, jego informacji i możliwości operacyjnych nie wypadła dla niego dobrze. Dlatego on poszedł ze swoimi pomysłami do WSI. My zakładaliśmy, że Makowski może być konfabulantem, a jego źródła mogą być inspirowane – zeznał przed komisją weryfikacyjną Siemiątkowski.”

O szkodliwej działalności Makowskiego ostrzegali polskie władze sojusznicy – „Amerykanie ostrzegają przed kontaktami z Aleksandrem Makowskim, którego uznają za bardzo niebezpieczną postać, która w okresie zimnej wojny wyrządziła Stanom Zjednoczonym wiele szkód”.

Tymczasem WSI fałszowało dokumentację operacyjną, poprzez zaklejenie danych personalnych Makowskiego, jak i poprzez opisanie go jako źródła, którym w istocie nie był. Podczas przesłuchania przed Komisją Weryfikacyjną Dukaczewski zeznał, że Makowski był „osobą pośredniczącą”, „kontaktem ze źródłem”, „kontaktem” – choć żadne instrukcje operacyjne nie znają takiej kategorii współpracy. Nigdy też nie sprawdzono skąd Makowski czerpał swoje informacje, kto był ich źródłem. Jeśli Dukaczewski, opowiadając banialuki w „Przeglądzie” miał na myśli właśnie Makowskiego, to mówiąc o „oficerze zajmującym się wymianą informacji wywiadowczych”, kłamałby po raz kolejny.

Przekazywane przez Makowskiego informacje okazywały się ogólnikowe, powierzchowne i niewiarygodne, na co „ wielokrotnie zwracali uwagę oficerowie wywiadu – płk Hermel i płk Szlenk”. Mimo tego, w oparciu m.in. o rzekome meldunki Makowskiego i jego źródeł Dukaczewski zimą 2005 r. sugerował władzom państwowym wprowadzenie w całym państwie nadzwyczajnych środków, mających ochronić przed zamachem terrorystycznym. Jak wielokrotnie podkreśla się w Raporcie, największym zagrożeniem, wynikającym z działalności Makowskiego było celowe wprowadzanie w błąd organów państwa, w tym prezydenta.

Zwykle, jeśli nie wiadomo, o co chodzi, okazuje się, że chodzi o pieniądze.

Koncepcja osłony wywiadowczej, jaką forsował Makowski miała polegać na stworzeniu firmy handlowej (lub sieci firm), które zaopatrywałyby wojska w Afganistanie. Firmy te miałyby stanowić z jednej strony bazę dla działań rozpoznawczo-wywiadowczych, z drugiej , miały „zaspokajać potrzeby finansowe współpracujących z polskimi wojskami środowisk w Afganistanie” . Udziały w tej działalności miał mieć Makowski, a nie można wykluczyć, że także inni właściciele Konsalnetu. W każdym razie inny współwłaściciel i założyciel Konsalnetu - Wiesław Bednarz - już w lutym 2002 r., a więc na samym początku operacji w Afganistanie wziął wraz z Makowskim i min. Szmajdzińskim udział w podróży do tego kraju.

W rzeczywistości, Makowskiemu i wspierających go ludziom chodziło o wykorzystanie polskiej misji wojskowej w Afganistanie do prowadzenia interesów z tubylcami, pod przykryciem działań wywiadowczych. Interesy za państwowe pieniądze – to przecież ulubiony temat działalności zuchów z WSI. Z chwilą, gdy dzięki publikacji Raportu „spalono” intratny biznes „kręcony” wspólnie z byłymi ubekami, wściekłość środowiska musiała znaleźć ujście.

Rządy Platformy i reaktywacja WSI doprowadziły dziś do sytuacji, w której ubecy i kryjący ich działalność panowie „oficerowie” byłych służb wojskowych nie wahają się oskarżać prezydenta i ministra rządu RP o zdradę. Jeszcze bardziej bezczelny jest zarzut Dukaczewskiego, który twierdzi, jakoby ujawnienie w Raporcie informacji o „operacji ZEN”, naraziło życie polskich żołnierzy. Nie usłyszeliśmy ani jednego argumentu, który uzasadniałby taki zarzut.

Można by nawet pomyśleć, że byłego szefa WSI szczerze interesował los polskich żołnierzy i troska o ich bezpieczeństwo. Znając jednak opis działalności Aleksandra Makowskiego, trudno nie mieć podejrzeń, że troska pana generała ma podłoże czysto materialne, a zarzuty, jakie obecnie formułuje są prymitywnym aktem zemsty człowieka, któremu odebrano wadzę i ogromne źródła dochodów. Cynizm Dukaczewskiego jest tym mocniej widoczny, że dla obrony własnych interesów, posługuje się rzeczywistą tragedią z Nangar Khel i rozgrywa emocje, towarzyszące tej sprawie.

Może najbardziej widocznym źródłem „inspiracji” Dukaczewskiego i 21 innych zuchów z WSI jest dokument o nazwie „Opinia zespołu ekspertów Platformy Obywatelskiej do publikacji Raportu o działaniach żołnierzy i pracowników WSI” , sporządzony „ pod redakcją posła Marka Biernackiego” z 27 marca 2007 r. Tezy tego dokumenty, a w szczególności dotyczące rozdziału o operacji „ZEN” są identyczne z zarzutami jakie formułuje dziś pod adresem prezydenta i ministra Macierewicza środowisko WSI.

Ponieważ nigdy opinia publiczna, nie dowiedziała się, kim byli owi tajemniczy „eksperci” Platformy, można przypuszczać, że zespół tworzyli ci sami ludzie, których podpisy widnieją pod zawiadomieniem do prokuratury, o rzekomych przestępstwach Kaczyńskiego i Macierewicza. Odwaga zuchów z WSI i ich politycznych „patronów” z PO nie sięga tak daleko, by powiedzieć o tym społeczeństwu.

Źródła:

http://www.rmf.fm/fakty/?id=138745

http://www.dziennik.pl/polityka/article21524/Misje_w_Afganistanie_przygotowywal_hochsztapler_.html

http://www.raport-wsi.info/%20Makowski.html

http://www.rmf.fm/fakty/?id=114741

http://www.prawy.pl/?dz=nowosci&id=22290&subdz=

http://www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=wywiad&name=299

http://www.polityka.pl/polityka/redir.jsp?place=galleryStats&id=54783.

FUNDACJA OBRONY REPRESJONOWANYCH

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz