Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

wtorek, 29 stycznia 2008

KTO GROZI PALUCHEM MARSZAŁKOWI KOMOROWSKIEMU

Lęk, jaki wśród polityków Platformy wzbudza Antoni Macierewicz przybiera postać paranoi.

Odrzucenie jego kandydatury na członka komisji śledczej ds. rzekomych nacisków na służby specjalne przez Prezydium Sejmu, jest autorskim dziełem panów Komorowskiego i Niesiołowskiego.

http://www.rp.pl/artykul/88021.html

Powtarzane po stokroć bzdury, jakoby powodem odrzucenia był „kontrowersyjny" charakter byłego szefa SKW można włożyć między bajki dla pospólstwa. Jednocześnie, bowiem to samo Prezydium wyraża akceptację dla kandydatury Jana Widackiego, człowieka, podejrzewanego o składanie fałszywych zeznań, którego działalność adwokacka, jako ideowego obrońcy ubeków i morderców (proces ws. zabójców Pyjasa) musi prowokować pytania o jego kwalifikacje moralne i etyczne. Związki z przestępcami i ubecka mentalność posła SLD nie są „kontrowersyjne" dla polityków Platformy.

Jeśli tak karykaturalna postać jak Stefan Niesiołowski posuwa się do nazwania Macierewicza „szkodnikiem i chuliganem", mamy do czynienia z przejawem politycznej psychozy, której choć widzimy objawy, nie znamy dokładnych przyczyn.

Jedno jest pewne - histeria platformianych „gołąbków pokoju" ma swoje podłoże w panicznym lęku, jaki odczuwa to środowisko na widok Macierewicza.

Już przed kilkoma dniami marszałek Komorowski zapowiedział, że Macierewicz nie nadaje się do komisji śledczej, z powodu braku możliwości..... kooperacji.

http://www.rmf.fm/fakty/?from=rss&id=130744

Dziś Komorowski używa jako wytrycha słowa reasumpcja, by uniemożliwić ponowne głosowanie nad kandydaturą Macierewicza.

http://wiadomosci.onet.pl/1682330,11,item.html

Ma pan marszałek Komorowski osobiste powody, by nie lubić likwidatora WSI.

Na kartach Raportu z weryfikacji WSI nazwisko polityka PO pojawia się 26 razy i za każdym razem jest to obecność negatywnego bohatera. Raport wskazuje na polityczną odpowiedzialność byłego ministra obrony narodowej za nieprawidłowości i przestępstwa, związane z działalnością WSI w latach 2000-2001. Przypomina również niedorzeczne i szkodliwe wypowiedzi tego polityka z początku lat 90 tych, gdy twierdził on, że współpraca wojskowych służb PRL i ZSRR nie była oparta o związki agenturalne.

Szczególnie dużo miejsca Raport poświęca tajemniczym związkom Komorowskiego z agentem WSI o pseudonimie „Tomaszewski".

- Według „Notatki służbowej" z 14.04.1995 r., sporządzonej przez kpt. Piotra Lenarta z Wydziału 2 Oddziału KW POW, Bronisław Komorowski i Maciej Rayzacher w okresie 1991-92 powierzyli WS. „Tomaszewski" wysokie sumy pieniędzy, aby ten wpłacił je do tzw. „banku Palucha" za pośrednictwem płk. Janusza Rudzińskiego. Cała suma opiewała na 260 tys. DM. Z odnalezionych dokumentów nie wynika, że WSI interesowały się źródłem pochodzenia zgromadzonego kapitału. Według rozpoznania Kontrwywiadu Wojskowego, pieniądze wpłacali także inni wyżsi oficerowie WP. ( str.77przyp.118)

- W notatce WSI stwierdzono, że Rayzacher i Komorowski nie mieli „możliwości żądania zwrotu pieniędzy drogą prawną". WS Tomaszewski dowiedział się, że „generałom udało się odzyskać pieniądze przy pomocy kontrwywiadu wojskowego". Próbą odzyskania pieniędzy zajął się w imieniu Komorowskiego i Rayzachera WS „Tomaszewski. [....] W aktach nie ma informacji, czy próby odzyskania zainwestowanych pieniędzy przez ws. „Tomaszewski", Komorowskiego i Rayzachera w „Bank Palucha" powiodły się. Brak też informacji, skąd tak dużą sumę posiadali wyżej wymienieni. Nie wiadomo też, jak zakończyło się rozpracowanie Komorowskiego, Rayzachera oraz wyższych oficerów WP.( str.77 przyp.119)

http://www.raport-wsi.info/str.77

I my tego nie wiemy, jak powiodła się panu Komorowskiemu próba odzyskania, przy pomocy WSI tak ogromnej kwoty. Możemy mieć nadzieję, znając sprawność oficerów WSI, że pan marszałek odzyskał głupio zainwestowane pieniądze.

Na cytowanych powyżej stronach Raportu zawarte jest jeszcze jedna, ciekawa uwaga:

- „TOMASZEWSKI" twierdził, że fundusze zbierane nieoficjalnie przez Palucha mogły posłużyć do sfinansowania biura wyborczego Lecha Wałęsy lub kandydata przez niego popieranego. 120) Tworzeniem takiego biura miał się zająć Mieczysław Wachowski. Natomiast Paluch - po bankructwie swego banku - przez pewien czas ukrywał się u siostry Mieczysława Wachowskiego. (str. 78)

W ten oto sposób, demoniczny Macierewicz zmieścił na kartach Raportu, czcigodnych dziś polityków PO i osobę pana Prezydenta Wałęsy, wraz z jego towarzyszem, Mieczysławem Wachowskim. A w tle - jak nieodłączny element krajobrazu III Rzeczpospolitej, oficerowie i agenci WSI. Czy można za to lubić Macierewicza? Nawet bez „kooperacji" i „reasumpcji" ?

Ale też, czy można się go bać tak dalece, by łamać wszelkie normy politycznego obyczaju i serwować pospólstwu bajkę o „kontrowersyjności" kandydata do komisji śledczej?

Pan Komorowski ma prawo nie lubić Macierewicza. Osobiste prawo. Nie wierzę jednak, by równie mocno odczuwał przed nim lęk.

Kto zatem grozi panu marszałkowi?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz