Wkrótce minie dziesiąta rocznica śmierci pułkownika
Ryszarda Kuklińskiego (14.02.2004), człowieka, o którym dyrektor CIA William
Casey powiedział: „Nikt na świecie, w
ciągu ostatnich 40 lat, nie zaszkodził komunizmowi tak jak ten Polak. To on przyczynił
się do utrzymania pokoju”.
Wspominając postać polskiego bohatera, chciałbym przypomnieć
fragmenty kilku tekstów, opublikowanych przed laty pod wspólnym tytułem „Skazany
przez III RP. Rzecz o Pułkowniku”.
Państwo, które mieni się wolnym i niepodległym wielokrotnie
skazywało Ryszarda Kuklińskiego. Nie tylko w sensie prawnym, jak w roku 1995,
gdy ścigano pułkownika za zdradę PRL, czy rok później, gdy rozesłano za nim
listy gończe. Zaocznym wyrokiem tego państwa i jego „elit”, pułkownik Kukliński
został skazany na zapomnienie, a prawda o jego czynach, na zafałszowanie.
Od roku 1997, gdy po raz pierwszy NSZZ Solidarność
wystąpiła do władz o nadanie pułkownikowi najwyższego odznaczenia państwowego i
awansowanie na stopień generała, III RP konsekwentnie odmawia uhonorowania
polskiego bohatera. Jeśli już wspomina się o nim – to w sposób wyznaczony esbeckimi
dyrektywami Zespołu Analiz MSW z roku 1987, lub słowami takich świadków, jak
Stanisław Koziej, dla którego Ryszard Kukliński „dopuścił się czynu trudnego do zaakceptowania dla ludzi w mundurach,
tzn. służby dla obcego państwa”.
Wraz z odziedziczoną po PRL-u propagandą, do dziś powielane
są łgarstwa o „zdradzie Kuklińskiego”, a jego postać uznaje się za „kontrowersyjną”
i „niejednoznaczną”. Ta niewolnicza mentalność nie dopuszcza myśli, że sprzeciw
wobec okupanta nie może być aktem zdrady, zaś wiernopoddańcza służba w armii
zarządzanej przez okupanta, nigdy nie będzie powodem do chwały.
Refleksja nad minionym ćwierćwieczem
skłania do konkluzji, że dobrze się stało, iż państwo zakorzenione w spuściźnie
komunizmu nie oddało honorów polskiemu bohaterowi.
To sprawia, że w sposób naturalny, pułkownik
Ryszard Jerzy Kukliński jest dla Polaków prawdziwym bohaterem. Dla tych zaś,
którzy stworzyli to państwo i mienią się jego elitą – niech pozostanie zdrajcą.
1.
Są w najnowszej historii Polski postaci, których
III RP nigdy nie uzna za heroiczne i nie przydzieli im miejsca w panteonie
narodowych bohaterów. Niezależnie – kto i w jakiej konfiguracji rządzi państwem
– te postaci pozostaną w cieniu, a ich czyny będą skazane na zapomnienie.
Dzieje się tak, bo twór zbudowany na sojuszu zdrajców
z katami musi bać się każdej, autentycznej wielkości. Nadto obnaża ona nędzę
tych, którzy zafundowali Polakom namiastkę niepodległości.
Stosunek III RP do pułkownika Ryszarda
Kuklińskiego dowodzi, że państwo to jest bezpośrednim sukcesorem PRL-u i podobnie,
jak w sprawie „mordu założycielskiego” na księdzu Jerzym istnieje haniebna „zmowa
elit”, tak w przypadku pułkownika Kuklińskiego mamy do czynienia z fundamentalnym
i systemowym zafałszowaniem. […]