Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

poniedziałek, 23 sierpnia 2021

JAKA POLSKA ?

 „Nikogo nie „oskarżam” i nikomu nie „zarzucam”. Że inni, czy wszyscy inni, idą jakąś drogą polityczną, ideową, czy każdą uznaną przez nich za słuszną, to ich rzecz.
Upieram się natomiast, że wolno mi tę ich drogę obserwować i — w warunkach wolności słowa — nawet opisywać.
Kiedyś nazwałem tę drogę „donikąd”. Dziś uznana została przez „instynkt narodu” za docelową.
W tym zdaniu nie ma (złośliwej) ironii. Jest tylko stwierdzenie faktu
”.
Nieuchronnie zbliża się czas, w którym wybór musi być dokonany. Nie z przymusu, ani groźby upadku, nie dla zysku lub makiawelicznych planów.
Musi być dokonany, by nie spadły na nas słowa Józefa Mackiewicza.
Ten, który „drogę wielkiego ześlizgu” przemierzył skalą nudis verbis, wiedział, jak kończy się „stwierdzenie faktu”.
„Nie ja wygrałem.
Wygrali ci, którzy organizują "instynkt narodu".
Ja przegrałem z kretesem.
Więc proszę o pobłażanie”.

Przed pięcioma laty pisałem, że to wyznanie Mackiewicza, uczynione u kresu życia wielkiego pisarza, jest wyrazem geniuszu i politycznej wizji.
Darów, które ciężarem logiki mackiewiczowskiej, zawsze skazują na wykluczenie i samotność.
Jednocześnie - to słowa tak wstrząsające, że nie wolno dopuścić, by ktoś je powtórzył.
        Nieuchronny jest więc wybór – między tym, co „instynkt narodu” uczynił dziś drogą powszechną, prowadząc moich rodaków na manowce III RP, ku obcej krainie „donikąd” - i tym, co w naszych marzeniach, w niepoprawnie śmiałych planach, wytycza drogę długiego marszu i wiedzie do Niepodległej.
Trzeba się zdecydować - „gdzie kończy się wmówienie a zaczyna związek realny czy wskutek przeżyć historycznych nie staliśmy się psychicznie skrzywieni i na wypadki reagujemy teraz z prawidłowością histeryków czy wciąż jesteśmy barbarzyńskim plemieniem wśród sztucznych jezior i puszcz elektrycznych”.
Trzeba wybrać – czy dalej „obserwować”, „opisywać” i obdarzać uwagą zwodnicze „realia”, w jakie wpychają nas mali demiurdzy, w służbie tego państwa, czy może – odrzucić to nędzne simulacrum i skierować myśl na projekt godny Polaków.
Nie sposób pominąć słów Mackiewicza, nie wolno ich lekceważyć ani odsyłać w otchłań historii.
Głupcami są ludzie, którym dziś wydaje się oderwane od przeszłości i narodowych doświadczeń.
Głupcami są ci, którzy słów autora „Nudis verbis” nie odczytują jako współczesnej przestrogi.

    „Jak można na dłuższą metę wychowywać naród politycznie, bez przeprowadzenia „kanciastej” granicy pomiędzy pojęciami tak prymitywnymi jak: „sojusznik” i „najeźdźca”, „wierny” i „zdrajca”, „swój” a obcy, czy wrogi „agent ?” – pytał Mackiewicz w roku 1947.
Skoro dziś – w całej przestrzeni publicznej tego państwa, nikt nie odważy się postawić takiego pytania, czy wolno twierdzić, że uwolniliśmy się z ówczesnych ograniczeń?
Mackiewicz – pisarz przeklęty geniuszem, musiał przekopać powojenną rzeczywistość do fundamentów, a nie znajdując nigdzie ratunku przed tymi, którzy „organizują instynkt narodu”, uznać swoją porażkę.
My nie musimy.
Nie dlatego, by z sukcesji komunistycznej, pod nazwą III RP miała wyrosnąć Wolna i Niepodległa, ale z uwagi na przestrogę pozostawioną przez Mackiewicza.
Dzięki niemu wiemy, że „obserwacja” i „opis” – zawsze kończy się porażką, a „zarzuty” i „oskarżenia” - choćby najcelniejsze i trafiające w głąb przegniłych fundamentów, doprowadzą do wyznania – „nie ja wygrałem”.

        Wiem, że wielu z Państwa odczuwa odrazę do rzeczywistości skleconej przez „wybrańców narodu”, że mierzi stan tego państwa, przeraża ogrom nieprawości i niebotyczne zakłamanie politycznych decydentów.
Kilka lat temu napisałem, że fałsz i nędza polityki prowadzonej przez obecnych rządców III RP, ma prawo odstręczać i napawać odrazą ludzi rozumnych.
Jako autor setek tekstów z lat 2007-2015, w których niezwykle krytycznie oceniałem reżim PO-PSL, mogę dziś napisać – tak prostackiej propagandy, takich pokładów zakłamania i ordynarnego fałszu, takiej pogardy dla polskich aspiracji - nie widziałem nawet w tamtych, ponurych latach.
Bo choć były one naznaczone zbrodnią smoleńską, choć odsłoniły najgłębsze pokłady upodlenia  tzw.”elit” tego państwa, ich postępki, ich słowa pełne nienawiści, nie dotykały tak boleśnie.
Jak nie dotyka to, co pochodzi od Obcych.
Tych zaś, którzy dziś rządzą – jakiż w tym absurd i ciężar goryczy – czy nie chcieliśmy nazywać „naszymi” i widzieć w nich rzeczników polskich interesów?
Ilu z tych, którzy czytają te słowa pokładało nadzieję w zapowiedziach „dobrej zmiany”, ilu wierzyło, że rządy tak długo wyczekiwane, przyniosą czas prawa i sprawiedliwości?
Powie ktoś – przecież ludzie reżimu PO-PSL prowadzili jeszcze bardziej nędzną i fałszywą politykę, przecież kłamali na potęgę i traktowali naszych rodaków niczym stado idiotów.
Odpowiem: prawda, lecz świadomość – kim byli ci ludzie, była równie naturalna, jak wiedza o objawach śmiertelnej choroby. Byli tymi, za kogo ich uważaliśmy – zbieraniną obcych, twardogłowych typów, złączonych nienawiścią do wszystkiego co polskie.
Byli tacy, jakich poznaliśmy po Smoleńsku – grupą załganych karłów, ludzi bez czci i odwagi.
Spodziewać się po nich dobra, oczekiwać uczciwości i działań honorowych - byłoby niepodobne.
Od takich, nie oczekiwałem więc niczego.
Poza życzeniem, jakie wyraziłem przed dziesięcioma laty: by zniknęli z mojego kraju na zawsze.
Ich świat - świat Obcych, dawno stał się rozpoznawalny i tylko ludzie bez daru rozróżnienia dobra od zła, mogli go nie dostrzec.
Dziś, gdy jedni i drudzy są równie Obcymi, nie zasługują nawet na pogardę.

Odraza do obecnej rzeczywistości, jest naturalną reakcją ludzi wolnych.
Lecz niedostateczną, by mienić się Polakiem.
Bo poza odrazą, poza krytyką i (choćby najświętszym) oburzeniem, musi podążać poczucie obowiązku.
Z niego zaś-świadomość, że jest czas, w którym trzeba dokonać wyboru.
Dla tych, którzy wraz ze mną od lat przemierzają drogę długiego marszu, wybór wydaje się oczywisty. Wiedza – czym jest to państwo, jak i dla kogo je stworzono, kim są jego „elity”, jakie interesy i zakres suwerenności - niesie dostateczną pewność, by dokonać wyboru właściwego.
    Zawsze twierdziłem, że długi marsz jest drogą dla ludzi odważnych. Tych zaś, nie zadowala „szat rozrywanie” i najwznioślejsza krytyka. Nie wybiorą „wewnętrznej imigracji” i nie poddają myśli dyktaturze miernot.
Tacy muszą stanąć przed pytaniem – co dalej?
W tym pytaniu ujawniają się dziesiątki wyzwań: jak obalić bękarta, udającego państwo polskie, gdzie wiedzie droga ku niepodległości, na czym budować silną państwowość, jaki jej ustrój, organizacja i sojusze, czym jest racja stanu, czym polskość i naród, jakiej Polski chcemy i na jaką się odważymy?
Wybór – to próba odpowiedzi na takie pytania, to obowiązek ich podjęcia.
        Nie wystarczy wiedzieć - co za sobą zostawiamy i co odrzuciliśmy na ścieżce donikąd. Tyle wiedział Mackiewicz, gdy wiedza ta pozwoliła mu wyznać - „Nie ja wygrałem. Wygrali ci, którzy organizują "instynkt narodu".
Dlatego wybór, musi przekraczać granicę dzisiejszej niby-państwowości, a przekraczając je, budować wizję nowej, wolnej Polski.
Świadomość - czego chcemy, do czego zmierzamy, jest odpowiedzią ludzi wolnych i niezależnych, jest antidotum na dzisiejsze zniechęcenie, na poczucie beznadziei i apatii.
Trzeba wiedzieć, że przez trzydzieści lat sukcesji komunistycznej, pseudo-elity tego państwa nie wypracowały żadnej wizji Niepodległej, nie wytyczyły drogi do obalenia magdalenkowego porządku i zerwania więzów łączących nas z komunizmem.
Ludzie, którzy nadali sobie nienależne miano „autorytetów” i „przywódców narodu”, okazali się niezdolni do „myślenia po polsku”, do wyjścia poza tchórzliwe dogmaty i zbiór prostackich banałów. Oparcie owych „elit” na systemie partyjnym, uzależnienie ich od profitów i politycznych synekur sprawia, że odwaga i autonomia intelektualna, są atrybutami nieznanymi w III RP.
Tu nigdy nie pojawi się świeża myśl, nie zaistnieje „pomysł na Polskę”, nie powstanie projekt burzenia starych fundamentów.
To nie przypadek, że przez trzy dekady nie znalazł się żaden polityk, żaden intelektualista, który rozstanie z mitami „demokracji” i „georealizmu”, uznałby za wymóg polskiej racji stanu.
Nie ma też – i być nie może, ani jednej partii, która podważałyby przymus ustrojowy, zapisany w konstytucji tego państwa.
Tym bardziej – nie znajdziemy środowisk, dla których punktem wyjścia refleksji politycznej, byłby pogląd, że linia dzisiejszych podziałów, nie wynika z urojonej „wojny polsko-polskiej”, lecz jest konsekwencją półwiecza okupacji rosyjskiej, efektem zdrady magdalenkowej i budowania fałszywej wspólnoty My-Oni.
    Świadomość tych ograniczeń, powinna decydować o odrzuceniu dotychczasowych „modeli politycznych”  - z ich łgarstwem o państwie demokracji, o roli partii politycznych, wyborach powszechnych itp. erzacach służących dominacji miernot i kanalii.
Uleganie tym łgarstwom sprawia, że w miejsce odważnych wniosków dominuje zabobon, jakoby Polacy odzyskali pełnię wolność i na jej fundamentach budują dziś państwo prawa i demokracji. Ten irracjonalny pogląd, sprzeczny z elementarnym doświadczeniem i wiedzą o stanie państwa, spycha nas w pułapkę „georealizmu”, wywołuje dysonans poznawczy i przesądza o klęsce.

Dlatego stawiam dziś pytanie – co dalej?
Po 15 latach prowadzenia tego bloga, po setkach zamieszczonych tu tekstów, chciałbym usłyszeć o Państwa wizji wolnej Rzeczpospolitej, chciałbym dowiedzieć się – czy są jeszcze Polacy zdolni do  sformułowania takiej wizji, do śmiałych projektów politycznych i myślenia poza schematami.
Jeśli droga długiego marszu ma mieć sens,  musi przynieść odpowiedź na pytania – jaka Polska i jak ją zbudować?
Do tego wyzwania nie trzeba nam mediów, partyjnych gazet i ekranów telewizji. Nie trzeba polemik z Obcymi i zawierania zabójczych „kompromisów”. Nie trzeba akcesu do pseudo-elity, ani pochwały fałszywych proroków.
Potrzebna jest pewności, że wszystko zależy od nas.
Od naszej reakcji na zakłamanie i łajdactwo, od odrzucenia rzeczy łatwych i sprzeciwu wobec zła. Od codziennych, prozaicznych czynności, z których powstaje polska teraźniejszość i od myśli, które budują przyszłość.
Proszę się nimi podzielić.
Niech głupcy uznają to za utopię, tchórze zaś - za szaleństwo.
Niech ludzie zaczadzeni partyjną retoryką i zniewoleni bełkotem „elit”, wzruszają ramionami.
To bez znaczenia.

    Pewien zacny człowiek, w korespondencji kierowanej do mnie, podjął ważki temat. Zwrócił bowiem uwagę na rzecz równie pewną, jak prozaiczną – autor tego bloga kiedyś przestanie pisać, zamilknie.
Co wówczas z projektem długiego marszu? Czy ta myśl i setki naszych blogowych dyskusji podzieli los rzeczy zapomnianych, zagubionych w globalnej sieci?
Czy  mocą przekleństwa „instynktu narodu”, zostanie skazana na zamilczenie?
Intencje tego listu były tak zbieżne z moimi refleksjami, że zdecydowałem się nim wspomnieć.
Dlatego prośba o dokonanie wyboru i rozmowę o wolnej Polsce, jest otwarciem na kolejny etap długiego marszu.
Może najważniejszy, bo po odpowiedzi – co było, ma przynieść nadzieję – co będzie?
Mam pewność, że pisanie dziś o sprawach bieżących i roztrząsanie politycznego ‘”łajna” III RP, jest stratą czasu.
To państwo ludzi martwych, państwo na równi pochyłej, z którym nie wolno wiązać  nadziei.
Trzeba natomiast, by upadek tego państwa nie zastał nas w więzieniu codzienności, wśród „sytych – umarłych” , bez odwagi myśli i bez wizji przyszłości.
„Trzeba śnić cierpliwie w nadziei że treść się dopełni że brakujące słowa wejdą w kalekie zdania i pewność na którą czekamy zarzuci kotwicę”.



W tekście zawarłem cytaty: z Józefa Mackiewicza-„Na drodze wielkiego ześlizgu” i Zbigniewa Herberta -”Zasypiamy na słowach…”, „Rozważania o problemie narodu”.

33 komentarze:

  1. Dzień dobry, dziękuję za tekst. Co do zawartego w nim pytania, to nie pomogę, ponieważ dostrzegam zaledwie garstkę osób, którym prawda i honor są bliskie. Dzięki Bogu, że są, ale nie w polityce, a to przecież ona rządzi. Mizeria intelektualna tzw.rządzących co rusz wychodzi na jaw, ich niedbałość i krótkowzroczność są porażające. Cenzura się panoszy bardziej niż za komuny, prawda to kłamstwo, a normalność to szaleństwo. Ratunku !

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja już odpowiedziałam na pytanie: "co dalej?".

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam,

    Przede wszystkim natychmiastowe wyjście z unii europejskiej (specjalnie z małych liter). Co za tym idzie - zamknięcie granic. Zniesienie ustawy 1066.

    Budowa silnej gospodarki, opartej na własnych działaniach i pracy Polaków, którzy nie będą okradani z owoców swojej pracy, z wykorzystaniem własnych surowców.

    Rozwój polskiej energetyki odnawialnej, jądrowej i (w przyszłości) termojądrowej.

    Rozwój polskiej infrastruktury komunikacyjnej i przesyłu oraz magazynowania informacji, bez dostępu państw trzecich do tej infrastruktury (czyli własne algorytmy szyfrujące, przetwarzające...).

    Uniemożliwienie funkcjonowania takich portali w Polsce, jak facebook, tinder, tik-tok, badoo,...

    Rozwój polskiego przemysłu.

    Rozwój polskiej kultury i oświaty.

    Rozwój polskiej nauki, bez oglądania się na "bo się nie da, bo niemożliwe, bo nie wypada...".

    Rozwój polskich uczelni technicznych i humanistycznych.

    Wprowadzenie do szkół podstawowych i średnich przedmiotów ścisłych i humanistycznych (szczególnie języka polskiego i historii) w rozszerzonym wymiarze godzin. Na historii Polski zawsze omawiać wydarzenia w odniesieniu i kontekście działań i skutków odwiecznych naszych wrogów: Niemiec i Rosji.
    Języki obce: niemiecki, rosyjski (język wrogów trzeba znać) i angielski (podstawowy i specjalistyczny).
    Bezwzględny wymóg sprawdzania przyswojenia przekazanej wiedzy na sprawdzianach, klasówkach, egzaminach, maturze bez żadnej taryfy ulgowej.
    Dość powiedzieć, że w szkole podstawowej miałem już rachunek różniczkowy, w średniej całkowy. Teraz tego nie ma...

    Rozwój polskiej armii, rozwój uzbrojenia konwencjonalnego i atomowego. Każdy polski mężczyzna i kobieta mieszczący/ca się w ustalonym limicie wiekowym, jest okresowo kierowany/na na obowiązkowe przeszkolenie wojskowe.
    Powszechny dostęp do broni palnej dla Polaków po udokumentowaniu odbycia w.w. przeszkolenia wojskowego. Po przekroczeniu górnego limitu wiekowego plus czasokres przeszkoleń wojskowych lub wystąpienia problemów zdrowotnych uniemożliwiających sprawne i świadome użycie broni, taki obywatel polski musiałby zwrócić już broń do magazynu/sklepu/arsenału.

    Natychmiastowe uchylenie kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (relikt z 1964 roku!!!) bo to służy niszczeniu polskich rodzin w sądach (sam to przerabiałem). Zamiast tego proponuję proste:
    - obowiązkowe testy na ojcostwo,
    - domyślnie przyznawana opieka naprzemienna nad dziećmi, gdy ich rodzice się rozwodzą,
    - w przypadku niemożności przyznania opieki naprzemiennej, ustanowienie obowiązku alimentacyjnego na małoletnie lub uczące się dzieci na podstawie realnych, udokumentowanych potrzeb. Rodzic, który otrzymywałby alimenty od drugiego rodzica na dzieci, byłby zobowiązany do okresowego składania drugiemu rodzicowi i sądowi szczegółowego raportu z wykorzystania przyznanych alimentów, popartemu fakturami i innymi dokumentami. Zaniedbanie tego obowiązku mogłoby skutkować uchyleniem obowiązku alimentacyjnego na dzieci,
    - zniesienie obowiązku alimentacyjnego na drugiego rozwiedzionego małżonka,
    - zniesienie niebieskiej karty (bywa, że jest specjalnie zakładana na potrzeby rozwodu),
    - obowiązkowa weryfikacja z urzędu wzajemnych oskarżeń rozwodzących się małżonków,
    - w przypadku udowodnienia fałszywości oskarżeń, oskarżający małżonek ponosi pełne konsekwencje prawne, finansowe, społeczne wobec oskarżanego małżonka.

    Jestem pewien, że liczba rozwodów w Polsce uległaby drastycznemu zmniejszeniu.

    To tyle. Pozwoliłem sobie puścić wodze fantazji, w jakiej Polsce chciałbym mieszkać...

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzień dobry.
    1.Gospodarka
    1a.Energetyka.
    Polska stoi na węglu, rolnictwie i lasach. To potencjał naturalny, który umiemy i potrafimy wykorzystywsć.
    Zanim wymrą i wyjadą fachowcy branży górniczej( jak stało się ze stoczniowcami) Polska musi wznowić i zintensyfikować wydobycie węgla. Dalej przyjdzie czas na nowe, efektywniejsze metody wydobycia pozwalające eksploatować ptzemysłowo trudne pokłady antracytu, które wydłużą naszą energetyczną niezależność. Dalej przyjdzie czas na niskoemisyjne, nowoczesne techniki spalania węgla. Budowa lepszych, bardziej sprawnych ekektrowni węglowych. Wielokrotnie słyszałem wypowiedzi polskich specjalistów, że takie technologie są już opracowane, lub opracowywane.
    Geotermia w obszarach gdzie będzie rentowna. Energetyka wiatrowa w obszarach, gdzie rzeczywiście wieje (2-3 takie miejsca w kraju?). Zniesienie monopolu na wytwarzanie własnej energii.
    Obywatel ma solary? Ma swój prąd. Przez jego ziemię płynie rzeka? Stawia domową elektrownię wodną. Ma nadmiar? Może odsprzedać państwu.
    Skoro lasy i drewno to odpady poprodukcyjne i techniki ich obróbki i spalania z dopalaniem spalin.
    Skoro rolnictwo, to nowoczesne biogazownie w rejonach nasyconych produkcją zwierzęcą.
    Na końcu elektrownie jądrowe, umiejscowione najbezpieczniej dla obywateli, z uwzględnieniem średniej rocznej kierunku wiatru, odpowiednio na obwodzie kraju. Bliźnniaczą inwestcją powinna być budowa własnego, odpowiednio zlokalizowanego ppdziemnego silosu ma odpady radioaktywne.
    Dalej zakup gazu i ropy od wszystkich, którzy sprzedają, a zakup od nich nie jest w kontrze do polskiej racji stanu. Z pozosawieniem możliwości ciągłej elastycznej wymiany dostawców.
    Generalna zasada: jak najwięcej energii wytważamy u siebie, jak najwięcej pozostaje nam suwerenności i dobrobytu.
    1b.Rolnictwo.
    W drodze ewolucji powstały już i powstają nadal nowoczesne indywidualne gospodarstwa rolne w rękach najlepszych fachowców. To synowie i wnukowie ich posiadaczy. W sposób naturalny wykupują oni ziemię od starzejących się sąsiadów, nie posiadających dzieci pracujących w branży
    Cdn...:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Panie Aleksandrze,
    Postawione pytanie jest pytaniem kluczowym i absolutnie koniecznym, a zarazem rzekłbym wyczekiwanym przez osoby takie jak ja. Jest to jednak pytanie tak złożone i wielowątkowe, że próba odpowiedzi na nie w formacie komentarza blogowego jest nie lada wyzwaniem. Jednakże ceniąc kondensację słowa, postaram się temat naszkicować w tej dostępnej formie.

    Pominę w swoich rozważaniach Obcych. Nie dlatego, bym ich lekceważył, ale wyłącznie z powodu szerokiego nakreślenia tego problemu przez Pana Aleksandra. Uważam również, że zbudowanie społeczeństwa świadomego musi doprowadzić do odrzucenia i należytego ukarania Obcych bez bezczelnego stawiania „czerwonych linii” i podobnego plucia Polakom w twarz. Wymaga tego nie tylko odbudowa zaufania w instytucje państwa, ale i zwykła przyzwoitość.

    W pierwszej kolejności chciałbym nakreślić zarys problemów, z jakimi musimy się zmierzyć, aby cel osiągnąć. Głęboko wierzę w to, że obraz dzisiejszego człowieka, w tym również Polaka, to obraz istoty niesłychanie upośledzonej. Parafrazując dzisiejsze trendy, my nie potrzebujemy „Nowego człowieka”, my potrzebujemy powrotu do „ludzkiej istoty”, powrotu do człowieczeństwa. Do zwalczenia lub rozwinięcia jest więc sporo cech stricte ludzkich. Myślę, że fundamentalną wadą jest permanentna niedojrzałość połączona z niechęcią do odpowiedzialności. Strach przed dorosłością, tą prawdziwą dorosłością, dorosłością, która bezustannie wymaga... Twierdzenia, że Polacy w swej masie nie potrzebują wolności i demokracji, do których niedorośli, jest poniekąd racją. Polacy muszą w końcu zechcieć samostanowienia, odpowiedzialności i dorosłości. Polacy muszą pragnąć osobistej odpowiedzialności, aby po jej osiągnięciu byli zdolni do samostanowienia politycznego. Nieustannie wymagająca dorosłość musi się stać czymś szalenie pożądanym. W ludziach musi się ugruntować przekonanie, że własną pracą i tylko własną pracą mogą skutecznie zbudować swoją przyszłość. Głęboko w to wierzę, że to efektywna, ale i niestety jedyna droga do osiągnięcia zamierzonych celów. Jest też to celem samym w sobie, gdyż marząc o Wolnej i Niepodległej, marzę właśnie o kraju ludzi świadomych, dorosłych, odpowiedzialnych, dla których Państwo jest tylko organizacją dbającą o prawo do owej samorealizacji. W związku z powyższym - ludzi wykształconych, pracowitych, otwartych na świat, świadomie odrzucających manipulacje i manipulantów. Tacy ludzie sami zbudują Wolną i Niepodległą, bo będzie ukoronowaniem ich celu.

    Z powyższych zdań wynika jasno, jaki powinien być kierunek działań. Afirmacja dorosłości, odpowiedzialności, samoświadomości, wiedzy, etos pracy (zwłaszcza na swoim) itd. Koniecznym jest odbudowanie zaufania do nauki, autorytetów, przywództwa. Wyszkolenie klasy menadżerskiej staje się tu priorytetem (brak realnych przywódców jest widoczny na każdym stopniu drabiny społecznej). Przywrócenie wiary, że własną pracą możemy zbudować dostatnią przyszłość z solidnym fundamentem. Do tego potrzeba zdecydowanie odrzucić dzisiejsze pseudoelity (polityczne, naukowe, społeczne, ekonomiczne) i zbudować przekonanie, że tylko głupcy tym pseudoelitom wierzą, za nimi podążają. Tak więc w skrócie edukacja i praca, praca i edukacja oraz wszystko przetkane etyką katolicką, chrześcijańską, jako jedyną znaną formą etyki ze źródłem niepodlegającym człowiekowi (temat źródła etyki nie da się zgłębić w niniejszej formie wypowiedzi, ale chętnie bym go kontynuował).
    cdn...

    OdpowiedzUsuń
  6. Część 2
    Co do systemu politycznego, to osobiście optowałbym za systemem wyboru samorządów w małych okręgach z możliwością odwołania w każdej chwili wybrańca łamiącego umowę. Samorządowcy powinni między sobą wybierać wyższe władze z zaznaczeniem, że przedstawiciel wyższego szczebla traci mandat, jeżeli popierający go samorządowcy zostaną odwołani lub wycofają swe poparcie. Ten sposób wyłaniania liderów powinien być stopniowany od dołu aż do najwyższych władz państwowych. Mając jednak świadomość, że, jak pisał Justo Sierra, jeden z cientificos dyktatora Meksyku Porfirio Diaza: „cała historia uprzytomnia nam, że narody, które żyją pod presją zewnętrznego zagrożenia, wymagają ogromnej koncentracji władzy w społeczeństwie”, uważam, że struktura władz najwyższych winna koncentrować znaczną władzę w niewielu rękach. Słuszność tej tezy potwierdzają nam choćby ostatnie wydarzenia światowe, gdzie kraje rządzone przez „wyrazistych” przywódców bez problemu raz za razem ogrywają tanim kosztem wielkie „stare demokracje” – p. Łukaszence wystarczyło kilkudziesięciu „biednych imigrantów” by zagrozić systemowi całej UE (podobnych przykładów w ostatnich latach mamy wiele). W związku z koncentracją władzy, należy zerwać z mitem odpowiedzialności politycznej. Sposób rozliczania odchodzącej władzy powinien być systemowy. Każda odchodząca władza winna systemowo być poddana osądowi i w razie udowodnienia nadużyć – ukarana.

    W tym momencie poruszę jeszcze jeden temat. Wydarzenia ostatnich miesięcy jasno nam pokazują, że gospodarka zarządzana międzynarodowymi korporacjami nieuchronnie prowadzić musi do hybrydy komunistyczno – feudalnej, gdzie feudałem stają się władze korporacji, a dla reszty pozostaje komunistyczny totalitaryzm (system obecny w ChRL i wychwalany przez dzisiejszych „liberałów”). Przeciwieństwem tego systemu jest rozdrobniona gospodarka w posiadaniu jak najszerszej klasy średniej. Wydaje się, że pomocnym w budowie takiego społeczeństwa może być progresywny podatek obrotowy (nie obok, ale w zamian podatków, które da się zlikwidować) likwidujący rentowność zbyt dużych koncernów czy konglomeratów. Taki podatek mógłby być zerowy dla drobnych przedsiębiorstw działających lokalnie, co pomogłoby również w zwalczaniu nieuczciwej konkurencji ogólnoświatowych korporacji (Uber, Booking, itp.).

    Mam świadomość, że w niniejszej wypowiedzi tylko zarysowuję temat i dotykam jedynie trzech kwestii: wiedzy/nauki/samoświadomości, systemu elekcji oraz systemu danin. Jest to jednak absolutnie wstępna próba sformułowania myśli, która, mam nadzieję, będzie mogła ewoluować – na tym lub innych forach. Mam też świadomość, że wyrażone tu myśli nie muszą być zrozumiałe dla wszystkich czytelników – wiele z nich trzeba rozwinąć lub sprecyzować, dlatego też, nawiązując do Józefa Mackiewicza, proszę o pobłażanie.
    Pozdrawiam
    Rafał Stańczyk

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest też alternatywa dla takich małych, izolowanych gospodarstw. Dotowane, premiowane i ułatwiane przez państwo zakładanie spółdzielni zrzeszających wielu rolników. To metoda wzrostu kapitału, konkurencyjności i możliwości drobnych wytwórców. Należy dołożyć wszelkich starań, aby zachęcić rolników zrażonych komunistyczną kolektywizacją, i co jest polską specyfiką, skłóconych żeby nauczyli się myśleć i współpracować dla osiągnięcia i maksymalizacji dobrobytu.
    Ogólnie. Podiadamy już renomę jako producent dobrej i zdrowej żywności za granicą i znany, ustalony popyt wewnętrzny. Należy natychmiast zattzymać wyprzedaż ziemi obcokrajowcom, mechanizm zakupu przez "słupy",skonstruować mechanizmy promujące polskich rolników (tani kredyt) i ostatecznie wydzierżawiać na czas określony ziemię niechcianą obcym, aby nie mnożyły sie w Polsce gorszące ugory. Państwo polskie i obywatele czerpią korzyści z uboju rytualnego i hodowli zwierząt futerkowych? Nic do tego politykom. Obrońcy praw zwierząt mogą prowadzić do oprymalizacji prawa zabezpiczającego dobrostan zwierząt. Organy kontroli powinny zabezpieczać i egzekwować takie prawo. Tyle z bioetyki.
    Polacy powinni jeść dobrze i zdrowo, a bogaci Europejczycy chcą tak jeść.
    Polska jest gotowa już teraz ten popyt.
    Wystarczy nie psuć.
    1c. Lasy.
    Do czasu nałorzenia na Lasy Państwowe haraczu (obecnie w czasach zadłużania państwa nikt nie zna poziomu daniny i presji na leśników)gospodarka zasobami leśnymi wyglądała na tyle wzorcowo, że polscy leśnicy mogli szkolić i szkolili kolegów z innych krajów. Eksploatacja lasów była zrównowarzona, nawet ekstensywna. Dziś w obecnych realiach takie gospodarowanie nie jest realne.
    W planowaniu elsploatacji lasów należy zaufać fachowcom leśnikom, których na szczęście posiadamy. Oni powinni ustalać poziom wyrębu gwarantujący bezpieczny poziom biozastępowalności drzewostanu i bioróżnorodności. Ogólnie mamy w lasach bogactwo na skalę europejską i fachową kadrę która umie się o nie zatroszczyć.
    Nie ma nic do zmiany. Wystarczy nie gmębić, nie psuć i nie wymuszać.
    Ważna żecz dotyczy postępowania z pozyskanym drewnem. Zamiast sprzedawać na masową skalę drewno nieprzetworzone,państwo w swojej polityce, powinno dążyć, aby Polskę opuszczał produkt wysokoprzetworzony w kraju. Jesteśmy chyba na pudle jako producent mebli w Europie z ugruntowaną pozycją. Wystarczy nie psuć i postarać się o numer jeden.
    2. Stosunek Państwo-Obywatel..
    Cdn...:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Streszczę go w jednym przykładzie:
    Polacy muszą mieć swobodny dostęp do broni. Nie jest do przyjęcia w tym zakresie żadna argumentacja instytucji państwa, która tłumaczy jak wysoce ułomnymi jesteśmy obywatelami. Jak wielce niedorastamy do przyjęcia odpowiedzialności za posiadanie broni.
    Państwo Polskie powinno gwarantować obywatelowi swojodny dostęp do broni.
    Masowe posiadanie broni jest bowiem jednym z najdobitniejszych wolności obywatelskich i przykładów służebnej roli instytucji państwa.
    Z kolei umiejętność skutecznego egzekwowania prawa w państwie uzbrojonych obywateli jest wyznacznikiem skuteczności państwa oraz jego prestiżu wśród obywateli praworządnych. Jest też zapowiedzią nieuchronnej kary dla przestępców. Pomimo wszelkich kontrowersji w tym temacie nie widzę alternatywy. Na koniec pytanie: Czy masowo uzbrojonym obywatelom można byłoby zafundować tą całą upkorzającą gehennę Smoleńska?

    OdpowiedzUsuń
  9. " beze mnie nic nie możecie uczynić " jeśli Polska odkryje znaczenie tych słów wszystko się ułoży. Jeśli nie odkryje -wszystko o czym autor pisze nie ma żadnego sensu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zoe. Dziś promuje się niebezpieczną podróbę Chrystusa, który naucza: "Ze mną nic uczynić nie możecie". W imię miłości ,tolerancji i pokoju. W imię uznania własnej grzeszności nie stawiajcie tamy złu. Nie nazywajcie wartości. Zaniechajcie aktywności, bo nie na wasze głowy wiedzieć co dobre, a co złe.
    Najlepsza pokora i bierność, szczególnie dla tych, którym wydaje się ona tchórzostwem. Za takim Chrystusem prowadzi dziś nierzadko Kościół w osobie Pasterzy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Drodzy Państwo,
    Przepraszam, że nieco obok tematu tekstu, ale w ścisłym powiązaniu z możliwością jego powstania i opublikowania.

    Już przywykłem do malejącej ilości komentarzy w tym Miejscu dla polskich patriotów i chociaż zamieszczono powyżej ciekawe propozycje o które prosi Pan Aleksander, to trustu mózgów nie dostrzegam. Brak propozycji i pomysłodawców niesie za sobą brak dyskusji w której wykuwałyby się idee dla Niepodległej, ale to nie dziwi, bo wezwanie jakie rzucił Autor jest na miarę "garści ludzi" po którą dopiero idzie "długi marsz". Jak można mieć nadzieję, że podołamy zadaniu na wiekopomną miarę skoro nie potrafimy wesprzeć Tego co nam Myśl niezbędną przekazuje.

    Z TT:
    Aleksander Ścios
    @SciosBezdekretu
    Ponowne pytanie do @ZiobroPL:
    jakie przestępstwo popełnił A.Ścios,że podległe Panu organy od 5 lat (!!!) prowadzą szeroko zakrojone śledztwo,próbując ustalić tożsamość anonimowego blogera? Dziś, w imię bezsilnej zemsty,chcą oskarżać i stawiać przed"sądem"Bogu ducha winne osoby.

    RODAKvision1-Ścios
    @RODAKvision1
    Replying to
    @SciosBezdekretu and @ZiobroPL
    1/2"Cechą haniebną,a niestety powszechną jest chowanie się w cieniu tych niewielu, którzy stają na "utwardzonej ziemi". Symbole walki: pieści,karabiny zamieniono na pilota i klawiaturę, a walkę na internetowe pyskówki. Jak nie "garść ludzi", to nikt. Jak nie przemocą,to niczym."

    2/2RODAKvision1-Ścios
    @RODAKvision1
    2/2 Obraz gotowości i głębi przekonań maszerujących w "długim marszu". Na jakie poświęcenia jesteśmy gotowi, jeżeli nie potrafimy wesprzeć Bezdekretu i jego Autora? Gdyby tak zachowali się Polacy w peerelu, to Solidarność byłaby niemożliwa.

    To ten symboliczny obraz:
    https://twitter.com/RODAKvision1/status/1436541687375937542/photo/1

    Dodam tylko: Polacy demoralizowani i zniewalani przez czerwonych parchów z kremlowskiego nadania. Dzisiejsi Polacy są demoralizowani przez legitymizowanych tzw. swoich "wybrańców".

    Nikt tego lepiej nie sformułuje:
    Aleksander Ścios
    @SciosBezdekretu
    Replying to
    @RODAKvision1
    Pierwszym krokiem jest bojkot wszelkich"świąt demokracji",rozstanie z partyjną retoryką i mediami. Po 30 latach"zaczadzenia" mitem demokracji, trzeba nieco czasu,by przewietrzyć umysły naszych rodaków.

    Trzeba wietrzyć Rodacy.
    Wietrzmy zatem dbając o tego co nam kieruek wskazuje.

    OdpowiedzUsuń
  12. Trzeba dystansu. Czasowego oraz przestrzennego. By przynac Panu rację. Trzęsą tęsknić. By dostrzec. Trzeba zdrowej perspektywy z dystansu czadu zrodzonej pozdrawiam z szacunkiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ile tego czasu Panu potrzeba?
      Millenium?
      Uspokajacz się znalazł!

      Usuń
    2. Nie jestem kroplami Waleriana. Napisałam z osobistej perspektywy. Bez zadnych podtekstów, marginesow interpretacjach. Jeżeli przeszkadzają Pani młodzi że spontaniczna mysla, ugruntowaną postawą. To się miksuję. Pamiętać jednak należy, że młodzi pójdą dalej. Wiekowym praktycznie może czasu nie wystarczyć. Nikt nie żyje tylko dla siebie. Pozdrawiam z wyrozumiałości A. Pani Domyslna

      Usuń
  13. A JA O POLSCE MARZĘ, CO NIE JEST TYLKO WITRAŻEM

    "Polska będzie wielka albo nie będzie jej wcale"
    - komendant Józef Piłsudski


    Czcigodni stratedzy i wizjonerzy!

    Poskąpiono mi - naturze na wskroś intuicyjnej - takich, jak by to
    ujął p. Ścios przymiotów, jak myślenie strategiczne:)

    Dlatego po swojemu, na przykładzie dwóch piosenek:

    1. "Unio-Wolnościowej" (ponoć ze Stoczni Gdańskiej roku
    pamiętnego), która jest dla mnie bluźnierczą "antylitanią":

    https://www.youtube.com/watch?v=Yl19hL3jvww

    W przeciwieństwie do śpiewaka powtarzającego jak mantrę refren, cyt.

    Nie pragnę wcale byś była wielka
    Zbrojna po zęby od morza do morza
    I nie chcę także by cię uważano
    Za perłę świata i wybrankę Boga
    Chcę tylko domu w twoich granicach
    Bez lokatorów stukających w ściany
    Gdy ktoś chce trochę głośniej zaśpiewać
    O sprawach które wszyscy znamy


    Pragnę czegoś zupełnie odmiennego: niech będzie Wielka, zbrojna po
    zęby i od morza do morza, niech będzie wybranką Boga, w której nikt nie nasłuchuje trwożnie "stukania lokatorów". -- Ach, te żałosne skomlenia "samoograniczającej się rewolucji"!

    2. "Naszej" p. Przemka Gintrowskiego i p. Jacka Czecha, której część zacytuję. (Całość pod linkiem):

    https://www.piosenkaztekstem.pl/opracowanie/przemyslaw-gintrowski-wyspianski/

    A ja o Polsce marzę,
    Co nie jest tylko witrażem,
    I nie komedią na scenie,
    Ale spełnieniem!
    Niechże się taka stanie,
    Co by nie była udaniem,
    By szyldem tylko nie była,
    Lecz żeby żyła.
    A ludzie tu mnie mijają
    I czymś tam się pocieszają;
    Pociecha dla nich jak tarcza.
    I to już im wystarcza!
    A myśl ich podła kusi,
    Że tak już zostać musi,
    I będą sobie kłamać,
    Że zmartwychwstanie – sama!
    A we mnie wielki okrzyk drga,
    Słowami tymi natchniony:
    Wyzwolin ten tylko doczeka się dnia,
    Kto własną wolą wyzwolony!


    To są słowa wyjęte spod mojego serca. I nic więcej dodawać nie trzeba.


    Pozdrawiam serdecznie drogiego Autora i miłych Czytelników. :-)


    PS. Pieśń Gintrowskiego do dziś wywołuje we mnie dreszcze...,posłuchajcie:

    https://www.youtube.com/watch?v=Nu30GKGtYcE


    OdpowiedzUsuń
  14. PROŚBA DO WSZYSTKICH Z "BEZDEKRETU".
    @
    Bezsenność mnie dziś dopadła, (brrrr), prawie jak Edwarda Nortona w "Podziemnym kręgu". Ponieważ bójki na gołe pięści w moim wypadku odpadają, spożytkuję czas insomnii wystosowując do Państwa APEL URSZULI.

    DRODZY I SZANOWNI!

    Skoro Opatrzność obdarzyła nas wyjątkowym Autorem, jakich jeden na tysiące, a my czerpiemy od niego bezinteresownie, GRATIS (!) od wielu lat (ja od 2009) - dlaczegóż by choć symbolicznie nie odpłacić tym, co możemy, oprócz komentarzy. Mam na myśli PIENIĄDZE, wpłacane w miarę regularnie, które ułatwiły by Mu życie.

    Pan Mirosław Rodak (pozdrawiam drogą syrenkę - że też mnie nie wpadł do głowy taki śliczny nick?) opisał to wszystko z goryczą w poście z 11 września 2021 - patrz wyżej.

    Wraz z naszym zaniechaniem ucieka, być może, niepowetowany czas...

    O wiele rzeczy oskarżano Polaków, ale nigdy nie o skąpstwo! Więc może brak wyobraźni? Opamiętajmy się więc, bo prześladowanie Aleksandra Ściosa dzieje się TU I TERAZ, a On mężnie nie poddaje się i nadal walczy. Także przecież w Naszym imieniu!!!

    Proszę, bardzo proszę, wszystkich Państwa: niech ten mój APEL nie pozostanie bez odzewu. Przelejmy jak najwięcej na Pay Pal.


    PAY PAL
    Uprzejmie informuję, że przycisk PayPal został przywrócony.
    Jest to nowe, zmienione konto:


    Konto bankowe:
    COMPATRIOT MOVEMENT BEZDEKRETU
    Westpac Banking Corporation
    SWIFT CODE: WPACAU2S
    57 Old Cleveland Rd.
    Australia, Capalaba, Qld 4157
    BSB: 034-080
    Account Number: 529 144

    OdpowiedzUsuń
  15. Panie Aleksandrze,

    Zastanawiałam się mocno, czy umieścić tu ostatni tekst dr Jerzego Targalskiego, niezwykle, nawet dla tego Autora, ponury i pesymistyczny. Ale ponieważ czytałam dzieje porozbiorowej Polski, Sejmu Niemego, itp. - muszę przyznać wiele racji Panu Jerzemu. Sobie zostawiam nadzieję i przekonanie, że niezbadane są wyroki Boskie...

    ------------------------------------------------------------------

    Jak wyłaniają się elity?

    Nie jest to teza odkrywcza, gdyż wszyscy rozumieją, że obecne elity nadają się jedynie do wymiany, a najlepiej do tiurmy z racji magdalenkowatego pochodzenia. Problem podstawowy polega na znalezieniu odpowiedzi na pytanie, jak nową merytokratyczną elitę, zwaną przez Roszkowskiego inteligencją, wyłonić. Droga odgórna jest wykluczona, gdyż złodzieje, kłamcy, niedojdy i tchórze mogliby wynajdywać i ułatwiać karierę jeszcze większym geszefciarzom, oszustom, patałachom i tchórzom, ponieważ inaczej nowi stanowiliby konkurencję dla starych. Na tym polega zasada selekcji negatywnej powszechnie u nas obowiązująca. Autentyczne elity wyłaniają się oddolnie w wyniku wstrząsu, który pcha ludzi do działania. Tak było, gdy powstawała Solidarność. Tworząca się wówczas elita została zniszczona przez bezpiekę i socjalistyczną inteligencję. Co mogłoby być takim wstrząsem uruchamiającym w wyniku buntu proces elitotwórczy? Kiedyś myślałem, że dopiero likwidacja państwa polskiego, kiedy Niemcy działając jako Unia, zlikwidują resztki suwerenności i przekształcą Polskę w krainę geograficzną, spowoduje masowy protest. Dziś sądzę, że likwidacja Polski zostanie, podobnie jak w 1795 roku, przyjęta z ulgą i zadowoleniem przez mieszkańców, jak kiedyś przez większość szlachty. Jedni będą cieszyli się, że wreszcie Polski nie ma, a inni będą się łudzili, że wraz z nią znikną patologie. Nielicznych buntowników internuje się na kwarantannie, aż zmądrzeją. Nie widzę obecnie żadnego powodu, który wywołałby elitotwórczy bunt.

    Nie jesteśmy już dawnym narodem, ale tworem zupełnie nowym.
    Autor publikacji:
    Jerzy Targalski

    https://jozefdarski.pl/13870-jak-wylaniaja-sie-elity

    OdpowiedzUsuń
  16. Po drugim. Z tęsknoty za ojczyzną, wejściem na bloga p. Sciosa, będąc spuszczna, po brztwie, przez p. Domyślną, dokonań przelewu. Rozumiem te najezona ostrożność wyprzedzające p. Domyślnej.

    OdpowiedzUsuń
  17. Z Twittera AŚ:

    Dr Jerzy Targalski jest w bardzo ciężkim stanie i walczy o życie. Niech Ksiądz Jerzy wyjedna łaskę zdrowia temu prawemu człowiekowi.

    Panie Jerzy drogi, proszę się nie poddawać, proszę walczyć. Jest Pan przecież archetypem człowieka mężnego. Proszę, niech Pan nas nie opuszcza.

    Z całego serca modlę się w Pańskiej intencji.

    OdpowiedzUsuń
  18. Wieczne odpoczywanie daj jemu Panie. A Światłość wiekuista niechaj mu Swieieci. Zmarł p. Jerzy Targalski

    OdpowiedzUsuń

  19. Wielki ból i smutek.
    Żegnaj, nieodżałowany Panie Jerzy.
    Odpoczywaj w pokoju.

    OdpowiedzUsuń
  20. Teraz juz nie bedzie kogo oglądać w tematach geopolityki.

    OdpowiedzUsuń
  21. Panie Aleksandrze, Szanowni Państwo,
    W suplemencie do Nudis verbis Józefa Mackiewicza znalazł się przedruk pierwszego numeru pisma ALARM z 26 czerwca 1944 roku. W tekście czytamy takie słowa:

    Trzeba nam było wszystko rzucić, i wygodne łóżka, komu jeszcze pozostały, i zbombardowane domy, i rodziny, jeżeli jeszcze były razem, i warsztaty pracy, i dobre i złe koniunktury spekulacyjne, i nawet łzy wysuszyć po rozstrzeliwanych przez Niemców bliskich, a wołać, wołać i całemu światu wytykać największego z wrogów, najpotężniejszego; nie tego, który jest fragmentem, ale tego, który jest zjawiskiem stałym.

    W powieści Droga donikąd Mackiewicz diagnozuje źródło tej potęgi:
    … straszna teraz siła ludziom dana. Takiej siły wprzódy nikt a nikt niemiał. A dziś każdy. I ludzie sami tej siły przelękli się.
    - Co za siła?
    - A ta siła i jest, że każdy jeden, kto tylko zechce, może drugiego zgubić. Nie trzeba, jak kiedyś bywało, nożem czy zza węgła albo i w lesie jakim strzelić. Dziś słowem jednym można zgubić.


    Szanowni Państwo, wydaje się, że próby zaprowadzenia takiego systemu obserwowane od ostatnich dwóch lat skończą się jedną wielką kompromitacją, ale szkody uczynione nam przez Obcych w tym czasie mogą być nieodwracalne. Gdy spojrzymy pod pandemiczny płaszczyk, zauważyć możemy, że głowni gracze światowi nader aktywnie realizują swoje interesy. Polska najprawdopodobniej wyjdzie z tej zadymy z długiem przekraczającym możliwości spłaty, być może bez własnej waluty, z systemem przekazu informacji całkowicie kontrolowanym przez Chiny (sieć 5G już działa), w energetycznych kleszczach pomiędzy Niemcami i Rosją, za to bez perspektyw rozwoju (kontrolowanego chociażby ceną energii) i z kolorowymi instytucjami na karku, skutecznie rozbijającymi naród, społeczności, rodziny. Co nie uda się wdrożyć teraz, zostanie wdrożone w kolejnych latach, a pętlą, którą założono nam na szyję, jest owych xxx set miliardów, których ułuda nie pozwoli nam zainstalować władzy opornej Brukseli, a Brukseli posłuży jako postronek dla warszawskich polityków. Czytając Drogę donikąd odnaleźć można tyle punktów stycznych z teraźniejszością, że skłoniło mnie to do zacytowania słów z ALARMU. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że jeszcze na owo wołanie za późno nie jest, dlatego zacytuję raz jeszcze, by uświadomić wszystkim, że jeszcze warsztaty pracy działają, rodziny są razem w niezbombardowanych domach, a i łóżek jeszcze porzucać nie musimy.
    Niech wybrzmi Mackiewicz:

    Trzeba nam było wszystko rzucić, i wygodne łóżka, komu jeszcze pozostały, i zbombardowane domy, i rodziny, jeżeli jeszcze były razem, i warsztaty pracy, i dobre i złe koniunktury spekulacyjne, i nawet łzy wysuszyć po rozstrzeliwanych przez Niemców bliskich, a wołać, wołać i całemu światu wytykać największego z wrogów, najpotężniejszego; nie tego, który jest fragmentem, ale tego, który jest zjawiskiem stałym.

    Rafał Stańczyk

    OdpowiedzUsuń
  22. Ech...

    https://www.youtube.com/watch?v=NHT2rdIGX5M

    OdpowiedzUsuń
  23. 1-Jaka Polska?

    Niepodległa, bezpieczna, a zatem silna siłą nie tylko wojska, ale społeczństwa i struktur państwowych, bo bez tego wszystko inne nie będzie miało znaczenia dla wolności, a przecież to jest cel “długiego marszu”. Muszą zostać wypracowane gwarancje wolności państwa i ludzi w nim żyjących. Polska będzie taka jaka będzie, elita, która podejmie się jej budowy! Nie mam co do tego cienia wątpliwości.

    Żeby nie musieć wracać do tekstu naszego Mistrza co chwilę pozwolę sobie jego najważniejszą moim zdaniem część przytoczyć na wstępie tego o czym zamierzam napisać.

    “Dlatego stawiam dziś pytanie – co dalej?
    Po 15 latach prowadzenia tego bloga, po setkach zamieszczonych tu tekstów, chciałbym usłyszeć o Państwa wizji wolnej Rzeczpospolitej, chciałbym dowiedzieć się – czy są jeszcze Polacy zdolni do sformułowania takiej wizji, do śmiałych projektów politycznych i myślenia poza schematami.
    Jeśli droga długiego marszu ma mieć sens, musi przynieść odpowiedź na pytania – jaka Polska i jak ją zbudować? Do tego wyzwania nie trzeba nam mediów, partyjnych gazet i ekranów telewizji. Nie trzeba polemik z Obcymi i zawierania zabójczych „kompromisów”. Nie trzeba akcesu do pseudo-elity, ani pochwały fałszywych proroków. Potrzebna jest pewności, że wszystko zależy od nas.
    Od naszej reakcji na zakłamanie i łajdactwo, od odrzucenia rzeczy łatwych i sprzeciwu wobec zła. Od codziennych, prozaicznych czynności, z których powstaje polska teraźniejszość i od myśli, które budują przyszłość.
    Proszę się nimi podzielić.
    Niech głupcy uznają to za utopię, tchórze zaś - za szaleństwo.
    Niech ludzie zaczadzeni partyjną retoryką i zniewoleni bełkotem „elit”, wzruszają ramionami.
    To bez znaczenia.” - “Jaka Polska” - Aleksander Ścios

    Tytułem wstępu jeszcze dodam, że nie jestem utytułowany, ale i nieutytłany. Bliżej mi do żołnierskiego języka w ocenie otaczającej nas rzeczywistości niż do akademickiego. Nigdy nie pisałem pod ilość słów dlatego często być może jest ich zbyt wiele jak na wymagania “profesorów”.
    Proszę wybaczyć. Kieruję się zdrowym rozsądkiem, doświadczeniem i wiedzą zdobytą na uniwersytecie życia w sporej części na kierunkach proponowanych przez tutejszy “Uniwersytet Narodowy” Bezdekretu.

    Jedynie elita może być siłą twórczą i przywódczą. Tak było od zawsze i tak jest obecnie. “Lud” może być jedynie przez nią użyty, wykorzystywany. To do czego będzie wykorzystany zależy właśnie od elity. Na moment pozostawię ten temat, bo on będzie się przewijał w dlaszej części.

    Jaka Polska zatem?

    Wolna, a żeby była wolna musi być silna!
    Wszystko inne z tego wynika i jest tym uwarunkowane: Polacy muszą mieć możliwość życia i rozwoju w bezpiecznym państwie, w zgodzie z własnymi tradycjami. Muszą móc osiągać założone cele własną drogą, a nie narzucaną przez obce siły i fałszywe elity Obcych, wrogich, wynarodowionych mieszkańców tej ziemi oraz ich promotorów z zagranicy.
    cdn.

    OdpowiedzUsuń
  24. 2- Polska musi się stać tak twardą ością, która stanie w gardle każdemu wrogowi.
    Nie musimy być silniejsi, bo nie chcemy nikomu zagrażać, ale wróg musi wiedzieć, że pozbawienie Polaków wolności będzie dla niego zbyt kosztowne i praktycznie wręcz niemożliwe. Musi wiedzieć, że każdy(!) Polak będzie jego wrogiem, bo tak zostanie wychowany, przeszkolony, uzbrojony i zorganizowany. Wówczas wróg będzie wiedział, że determinacja tego narodu do obrony wolności jest nieskończona, bo skończyć ją może jedynie śmierć. To bardzo, ale to bardzo trudne będzie do osiągnięcia, ale musi zostać tak bezwarunkowo postawione, żeby wszystkie wartości wyższe wróciły na swoje miejsce. “Kolumbowie-rocznik 20-ty”, ich nauczyciele I wychowawcy udowodnili, że to jest możliwe.

    Zatem zbrojenie, kształcenie i wychowanie to są główne wyzwania i program bez którego realizacji żadne najmądrzejsze nawet propozycje gospodarcze, prawne, ustrojowe, organizacyjne, czy strukturalne nie będą miały żadnego znaczenia, bo będą zdominowane przeklętą zasadą współczesnego białego człowieka: “spokój za wszelką cenę”, a to znaczy wprost: nawet za cenę niewoli.

    Jeżeli nie wychowamy Polaków do gotowości walki o swoje państwo gwarantujące im spokojny byt, a zarazem poniesienia ceny najwżyszej za wolność, za człowieczeństwo jakim obdarzył nas Bóg, do gotowości wyznaczonej Krzyżem na kórym żywota dokonał Człowiek w imię trwania przy swoich przekonaniach, a przecież mógł dla “świętego spokoju”...
    To dla niewierzących gotowych do każdego ustępstwa i upokorzenia w imię “paciorków” i “raju na ziemi”: Ten Człowiek, Jezus Chrystus wyznaczył wartości i ich cenę ostateczną dla wierzących i nie wierzących.

    Jeżeli tego nie dokona Elita po którą idzie “długi marsz”, to znaczy że to jeszcze nie ona i że musimy iśc dalej. Pan Aleksander wytrwale powtarza, że to jednostki wpływają na dzieje i w tym nasza nadzieja.

    Jak już pewnie większość z bywających na Bezdekretu wie nie mam żadnych wątpliowści, że “demokracja” jest tak samo groźnym systemem jak komuna. Posługuje się innymi narzędziami, ale osiąga te same cele: zniewala szybciej i skutecznej przy akceptacji zniewalanych. Wręcz na ich życzenie. Moje życie, działanie i znajomość “who is who” pośród “wybrańców” nie pozostawia miejsca na żadne ale... To życie w komunie i tzw. Demkracji uczyniło ze mnie radykała dumnego ze swego radykalizmu. Tylko radykalizm pozwala na walkę z syftemami niszczącymi naszą cywilizację. Wszedzie! Zmiana tzw. wahadła w DemoKreacji spełnia rolę “naprawiania błędów i wypaczeń” w komunie! Ta zmiana niczego nie zmienia poza miejscem zasiadania “wybrańców”. Dalej wszyscy żerują na tym samym żerowisku, a system się degeneruje. Non stop! Nie tylko ludzie są źli, ale również system, który wykorzystują do złych celów. Historia trwania tego systemu pokazuje wyraźnie, że lepiej nie będzie, bo jest coraz gorzej i żadne zaklęcia niczego nie zmienią, a dobra wola i zaangażowanie pożytecznych, naiwnych idiotów, “reformatorów” będzie wyłącznie skutkowała utratą energii na naprawianie nienaprawialnego.
    cdn.

    OdpowiedzUsuń
  25. 3-Na własnej skórze doświadczam reakcji ludzi zdawać by się mogło “wykształconych”, gdy poruszam tematy, które na Bezdekretu są codziennością. Pada natychmiast pytanie: co zamiast? Odpowiadam: nie wiem, bo brak takich odniesień, określeń, doświadczeń w historii. Wszystko bowiem inne od demokracji zostało zohydzone i jest nie do zaakceptowania przez “wykształciuchów” i “lud”. Gdy mówię dyktatura, to wywołuję rechot, ale gdy zaczynam rozwijać to, co mam na myśli, to podnosi się pełen politowania opór, że to nie dyktatura.
    Ależ tak ponieważ przejęcie władzy i jej sprawowanie ma się odbyć z pominięciem “procedur demokratycznych” i postawieniem świata z głowy na nogi.

    Elita ma dbać o państwo i jego mieszkańców, a mieszkańcy o swoje małe sprawy wokół i stać murem za elitą.

    Elita ta zaś ma pracować z całych sił na rzecz tego nad czym przejęła kontrolę i przyjęła pełną odpowiedzialność. Taka elita, która stworzy, taki kanon praw i taki etos służby, że powstanie zupełnie nowy system oparty na nieznanych nam w dziejach świata zasadach. Kanon praw dla wszystkich ludzi, a nie immunitety dla siebie. Kanon zobowiązań wobec Polaków, prawa i obowiązki dla wszystkich równe. Bez żadnych kompromisów i wyjątków. Praw i obowiązków bezwzględnie egzekwowanych. Spuentowanych wezwaniem i deklaracją świadomości, że w wypadku sprzeniewierzenia się temu kanonowi Polacy mają prawo im wymierzyć karę śmierci.

    Elita wreszcie, która będzie potrafiła się sama ograniczać, a nie kraść i bogacić się w nieskończoność. Jestem głęboko przekonany, że tacy ludzie są wśród nas, że nie jest to utopia, ani szaleństwo.

    Taka elita musiałaby wyłonić nauczycieli I wychowawców, którzy potrafiliby w tempie podobnym do tych z “dwudziestolecia” wychować pokolenie ludzi, którzy podjęliby trud codziennej walki o wolność i bezpieczeństwo ojczyzny i swoich rodaków.

    Balcerowicz i cała ta hałastra zdrajców skazali Polaków na wiele lat poniżającej “transformacji” zawstydzania nas naszą własną historią. Wyzwaniem byłaby gotowość Polaków do okresu koniecznych wyrzeczeń w celu zbrojenia się za wszelką cenę i z pełnym zaangażowaniem. Nie śmieszne 2-2,5% budżetu, tylko 15, albo 20. Tyle, ile będzie potrzeba, aby warunek możliwości obrony Niepodległej i prawa do wolności Polaków był spełniony.

    Często krytykuję geostratega Bartosiaka i jego Strategii & Future, ale jest to obecnie jedyne środowisko, które w sposób kompleksowy, merytoryczny i poważny podchodzi do problemów obronności i wojska.
    Jedyna znana mi grupa ludzi z którymi można ten temat dyskutować na serio, a nie po “akademicku” jak to czynią autorytety IIIRP zasiadające po wszystkich stronach okrągłostołowej barykady. Jakiś przykład? Proszę spojrzeć co wygaduje PROFESOR, były “MINISTER” OBRONY NARODOWEJ Szeremietiew i jakim jest “cieniasem” wobec Bartosiaka. https://www.youtube.com/watch?v=efVJnbZzdHY Zachęcam.

    Żaden z nich się nie zająknął nad problemem “parti ruskiej i szwabskiej”, nad rolą służb i oczyszczeniem pola walki o bezpieczeństwo z Obcych w całej administracji państwowej, sądownictwie, szkolnictwie... To może wynikać z bartosiakowego wezwania do nieideologizowania. To zasadniczy punkt mojego “sporu” z tym “geostrategiem”. Są bowiem rzeczy naganne, karygodne i państwa, organizacje, czy ludzie z kótrymi się nie rozmawia tylko tępi wszystkimi możliwymi metodami.
    cdn

    OdpowiedzUsuń
  26. 4-Do wojska – mówi Bartosiak – mają iść tylko ludzie o bardzo wysokim morale. Oczywiście, ale skąd wziąść takich ludzi ze społeczeństwa pozbawianego od dekad jakiejkolwiek moralności i “wyłaniającego” amoralnych przywódców państwa bezprawia? Tego żaden z rozmówców nie rozumie, albo nie ma odwagi wyartykułować, że żadne najlepsze nawet starania niczego nie zmienią, bo jak sami przyznali brak “woli politycznej”. Żadne zwycięskie wojska polskie nie zależały do “woli politycznej” “wybrańców”. Nigdy! Ostatnie takie wojsko było tworzone przez Pana Marszałka, a nie “sejmokrację” i “partiokrację”.

    Wojska Niepodległej też nie stworzą kaczyńscy z tuskami wspierani spurkami i “suwernenym ludem” goniącym na wyprzódki “wyżej rozwiniętych” w deprawacji i destrukcji znanego nam świata.

    Przepraszam za brak “akademickiej” dyscypliny wypowiedzi na zadany temat.

    Podsumowując.
    Polska niedemokratyczna!
    Demokreacja może się ewentualnie sprawdzać tylko na najniższych szczeblach i to pod warunkiem bardzo precyzyjnych zapisów prawnych eliminujących jej oczywiste wady.
    Polska i Polacy muszą posiadać siłę odstraszania wystarczająca, aby nikt nie pokusił się na ich zniewolenie. Wszystkie działania państwa temu celowi muszą być podporządkowane: bezpieczeństwu.
    Dlatego oprócz sił zbrojnych i gotowości narodu do walki państwo musi się uzbroić w siły i środki niezbędne do odparcia współczesnych zagrożeń wynikających z rozwoju technologii i prowadzenia samoograniczającej się wojny zwanej też hybrydową.
    Równolegle kluczowym jest kształcenie i wychowanie, bo bez tego nie będzie niezbędnej myśli technicznej, ani morale w wojsku i narodu, który mogą dzielić poglądy polityczne, zasobność portfeli, wyznawana wiara, ale musi jednoczyć bezwzględna wola trwania przy polskiej racji stanu.

    Kto tego warunku nie będzie spełniał będzie zdrajcą i poniesie karę jaką wolni ludzie wymierzają zdrajcom, karę najwyższą, ale tu już prawnicze liczykrupy tworzące podwaliny prawne Niepodległej wyliczą co ile jest warte. Moim zdaniem śmierć zdrajcom! Chwała Bohaterom i część ludziom ciężkiej pracy dla dobra Polski i Polaków.

    Pozdrawiam i proszę Genarałów myśli o rozwijanie moich przemyśleń w kierunku ich praktycznych rozwiązań o ile uznją je za godne uwagi, a ja deklaruję publicznie, że jako "wachmistrz" no może "rotmistrz" :-) dołożę starań by swym działaniem przekuwać je w czyn na miarę wątlejących sił.

    Mirosław Rymar

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Mirosławie,
      Zauważam całkowitą zbieżność pańskich przemyśleń z moimi, zaprezentowanymi 30 sierpnia. Pozwala mi to postawić tezę, że zarysowuje się tutaj pewna wspólnota, co mnie bardzo cieszy. Jakże wspaniałą byłaby możliwść uczestniczenia w jakiegoś rodzaju warsztatach, w których można by otwarcie dyskutować o tego typu pomysłach, ideach..
      Pozdrawiam z szacunkiem
      Rafał Stańczyk

      Usuń
    2. Szanowni Państwo,

      Ogromnie dziękuję za obszerne,rzeczowe komentarze i odpowiedź na pytanie - jaka Polska?
      Wiedząc,że temat obecnego wpisu nie należy do "atrakcyjnych", nie sądziłem, że znajdę tyle interesujących wypowiedzi. Tym większa moja radość, że nie zabrakło Przyjaciół bezdekretu, którzy podzielili sie swoimi przemyśleniami.
      Tym tekstem i Państwa komentarzami, chciałbym zapoczątkować naszą "niszową" - a przez to elitarną i wartościową, dyskusję o nowej Polsce.
      Uważam, że to dziś jedyny temat, na który warto rozmawiać.
      Bardzo liczę na Państwa udział w tej rozmowie.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. Szanowny Panie Aleksandrze,
      To się nie zdarzyło, ale nie zgadzam się z Pana opinią,;-), że "temat obecnego wpisu nie należy do "atrakcyjnych"". Moim zdaniem biorąc pod uwagę celowość istnienia Bezdekretu tak wiele lat i założenia "długiego marszu", to poza książkami "Nudis verbis..." jest nie tylko jeden z najciekawszych tematów, ale i jeden z najpotrzebniejszych żeby nas porzybliżyć do Niepodległej. Mało tego, bo otwarte wezwanie do dyskusji jest wezwaniem do czynu. Jego pierwszego etapu, gdyż "wszystko zaczyna się w głowie".
      Trochę nas mało, żeby zorganizować "jakiegoś rodzaju warsztaty" o których wspomina powyżej pan Rafał i jak doświadczenie wyraźnie pokazuje funduszy nie ma i nie będzie, a bez tego takich przedsięwzięć nie da sie zorganizować. "Społecznie" można tylko po amatorsku, niestety, a i do tego potrzeba conajmniej samoopodatkowania się uczestnikółw.
      Pan Rafał napisał: "otwarcie dyskutować o tego typu pomysłach, ideach" co napewno byłoby twórcze. Nieodparcie nasuwa mi się pytanie:
      czy formuła rozmowy na blogu może spełniać warunek "otwartej"?
      A co za tym idzie jaką ma ona spełniać funkcję, bo napewno będzie otwieraniem się na "kamińszczaków" i czy to nie ograniczy jej otwartości? Chyba, że idziemy na zwarcie "z tym światem" i ignorujemy to wszystko co ONI mogą. Czy, sumując "otwartość" nie będzie się samograniczała autocenzurą? Nikt tak doskonale nie wie tego jak Pan ile czasu i pracy kosztuje Pana każdy tekst, żeby nie dać formalnych podstaw kamińszczakom do podjęcia działań, a i tak są podejmowane.
      Wiemy przecież, że tak jak komuniści zapisali w konstytucjach jedyny możliwy ustrój: komunizm, tak demokracjusze uczynili z demokracją. Każde odstępstwo od tego syftemu jest postrzegane jako przestępstwo, a conajmniej jako myślozbrodnia. Te łotry tylko udają, że akceptują to co opatrzone jest glejtem "demokratyczne", ale jeszcze dopuszczają "moderowanie" dyskusji i zachowań dających się zamknąć w tej fałszywej formule. To podobna pała na wolnych ludzi jak pała antysemityzmu. Jaka rozmowa zatem?

      Prawicę ściskam Panu Aleksandrowi i Rafałowi

      Usuń
  27. W pełni racja że to państwo naduzywa "święta demokracji" by kontynuować marsz sukcesu kanciastego stołu. Ale czy wszystko musi umrzeć bo nowe życie musiało zaistnieć. Wszystko co było jest wczoraj. Ale było. To przegrane głowy z lenistwemjako glownyM celem. Geopolityka powinna być atutem nie klopotem. Sojusze Ale nie na wieczność. Wylewmosc Ale mię naiwność. Polski duch Alu nie ostatnie tchnienie. Pozdrawiam Pana serdecznie. Prawda pisana przez Pana to szczerość do bólu. Ale ma boleć. Ból to etap do zdrowia. Szacunek

    OdpowiedzUsuń