Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

niedziela, 9 października 2016

MY I ONI. POCZĄTEK DROGI

Bez podziału na My i Oni, nie byłoby Polski.
Nawet ten twór, zwany III RP powstał z dychotomii różnych postaw i poglądów, choć sprowadzonych do wspólnego mianownika - „historycznego pojednania”.
Bez podziału na My i Oni nie byłoby patriotyzmu, poczucia dumy narodowej, ruchów politycznych czy religijnych.
Bez tego podziału nie byłby możliwy opór przeciwko okupantowi, sprzeciw wobec komuny, wybór między dobrem, a złem.
Dychotomia My – Oni jest w życiu niezbędna. Organizuje i porządkuje nasz świat, pozwala odnaleźć grupową tożsamość, wydobyć się z nieokreśloności 
Bez Oni, nie byłoby My.
Poczucie odrębności wyznacza granice tego, kim jesteśmy, do jakiego kręgu kultury należymy, co identyfikujemy jako nasze. Wskazanie wrogów, nazwanie obcych - pełni ważną funkcję i buduje grupową solidarność. Jest konieczne, by świat stał się uporządkowaną rzeczywistością, a nie chaosem przypadkowych, nienazwanych relacji.
Dlatego Oni boją się podziałów. Boją – szczególnie wówczas, gdy prowadzą do budowania narodu, gdy identyfikują nas wokół wartości godnych miana Polaka.
Dlatego nie pozwolili dobić nam komuny, czyniąc z tego zaniechania największą winę mojego pokolenia.  Choć od dwóch dziesięcioleci dzielą nas sami, według mętnych kryteriów własnego interesu, boją się, gdy to my dokonujemy wyboru wprowadzając kategorię niedostępną dla ich mentalności.
Dziś doprowadzili nas do muru, poza którym nie ma drogi. Dzieląc nas nienawiścią do człowieka prawego, drwiąc z naszych wartości i z naszych marzeń.
Postawili nas pod murem obojętności na zło, przyzwolenia na rządy miernot i kanalii, wymagając zgody dla rzeczy niegodnych i fałszywych. Ale i tego było im mało. Gdy pod ciężarem ich nienawiści zginął mój Prezydent, zażądali od nas milczenia, wezwali do „pojednania” i narodowej amnezji. W imię lęku przed katem. Zniewolenie każąc nazywać „pragmatyzmem”, kłamstwo  - „polityką pojednania”, a zdradę – „racją stanu”. W obronie zafajdanych życiorysów i marnych interesów, narzucają nam semantyczne oszustwo i żądają odstąpienia od nazywania rzeczy po imieniu. Chcą dialektyki, w której prawa oprawcy mierzy się zdolnością do deptania grobów ich ofiar.
Historia nie znosi idiotów i błędów popełnianych ponownie. Doświadcza, lecz uczy.  Dla tych, którzy ją ignorują – bywa bezlitosna i spycha ich w otchłań zapomnienia.
Dlatego podział na My i Oni jest dziś konieczny. Nasz gniew jest dziś konieczny. I nasz sprzeciw. Nie okazaliśmy go, gdy był na to czas. Gdy żył nasz Prezydent i mieliśmy wokół ludzi na miarę wolnej Polski. Nie okazaliśmy go wcześniej, gdy Książę Poetów wykrzyczał nam, że „naród dostał w pysk, napluto na niego, na wszystkie jego marzenia.” Milczeliśmy tak długo, aż wina za smoleńską tragedię naznaczyła wszystkich, dających przyzwolenie na zatarcie granic dobra i zła.
Dusza polska jest chora, to prawda. [...] Głównym symptomem tej choroby jest wszak przekonanie, że nic od nas nie zależy, bo wszystkie ważniejsze role rozdano. To jest mentalność człowieka zniewolonego. [...] Najważniejsze, żeby zobaczyć tę polską niemoc i się wkurzyć. Im więcej ludzi to zobaczy i się wkurzy, tym większa szansa, że coś się zmieni. Kiedyś widziałem w filmie taką scenę: mężczyzna otwiera okno w środku nocy i krzyczy, że ma już dość i tak dalej być nie może. Po jakimś czasie zaczynają tak się zachowywać inni i powstaje reakcja zbiorowa. Może to jest jakiś pomysł?” – pytał przed dwoma laty prof. Ryszard Legutko.
Trzeba się wreszcie wkurzyć i nie powtarzać bredni o naszej jedności. Trzeba się wkurzyć, by nie usypiać Polaków opowieściami, jak wspaniałym są społeczeństwem i jak zjednoczyli się w obliczu tragedii. Trzeba się wkurzyć, by zamknąć drogę do kolejnej kampanii nienawiści. To, co chcą z nami zrobić Oni, wymaga otwarcia okien i krzyku w środku nocy.
Wymaga wyznaczenia jawnej, nieprzekraczalnej granicy - wobec retoryki rozmywania odpowiedzialności, wobec pokusy relatywizowania postaw.
Wymaga wreszcie, by słowa i wybory były wyrażane według jasnych kryteriów dobra i zła, bez światłocienia, który jest mową oszustów.  
Jeśli ten podział nie nastąpi, będziemy skazani na „Polskę Ketmanów”, którzy usprawiedliwią każde łajdactwo i z zaprzeczenia rzeczom niezaprzeczalnym uczynią wspólną normę.
To Oni - „światli naprawiacze świata”, tchórzliwi konformiści, bufoni, karierowicze i pospolite kanalie, stworzyli przestrzeń własnej miernoty, nieistniejące „państwo Ketmana”, w którym próbują dyktować fałszywą wersję zdarzeń, pisaną językiem łgarzy. W świecie, który wznoszą – ich zaprzaństwo ma znieść wszelkie granice, zatrzeć hierarchie i zniszczyć normy.
Ma przeczyć istnieniu naturalnego porządku, w którym wybór (choćby i polityczny) dokonuje się zawsze w kategoriach dobra i zła.
Nie wolno do tego dopuścić, ponieważ „państwo Ketmanów” zabija nadzieję i niszczy prawdę o rzeczywistości, drwiąc z ludzi zdolnych udźwignąć jej ciężar. Nie wolno, – bo takie państwo jest śmiertelnym wrogiem człowieka, wszystkiego, co w nas słabe i potężne, co czyni nas wolnymi i pozwala się zmierzyć z wyzwaniem. Nawet wówczas, gdy przygniata nas ciężar tragedii.
My i Oni - to podział dziś konieczny. 
Kto boi się takiej dychotomii, niech zostanie w „Polsce Ketmanów”.
Ten podział jest konieczny, by stworzyć nową Polskę.



Tekst MY I ONI powstał w pamiętnym maju 2010 roku. Choć od publikacji upłynęło ponad sześć lat, nie sądzę, by stracił na aktualności.
Podział na MY i ONI jest dziś tym bardziej konieczny, że straciliśmy te lata na bezrozumnych próbach budowania fałszywej wspólnoty. Na destrukcyjnej polityce „pojednania” i „zgody narodowej”. Na szukaniu „dróg kompromisu”, z których każda wiedzie na antypolskie manowce.
Jestem przekonany, że gdybyśmy wówczas odważyli się zburzyć mitologię III RP i zerwać więzi z Onymi, bylibyśmy dziś ludźmi wolnymi. Ponieważ zabrakło przywódców, mądrości i odwagi – nadal tkwimy w zabójczym związku Polaków z apatrydami i jesteśmy związani tysiącem śmiertelnych „kompromisów”.
Świadomość, że takie kompromisy nie istnieją i należy wytyczyć „ostrą granicę między pojęciami” - jest darem niedostępnym dla większości naszych rodaków. Głównie z winy środowiska, które sprawuje dziś władzę. Postawa tych ludzi prowadzi nie tylko do szukania „dróg porozumienia” i zgubnego zamazywania różnic, ale do wartościowania wszystkiego, co robią lub mówią Oni oraz racjonalizowania tego przekazu. Uwagą obdarza się wytwory ośrodków propagandy, chwyta słowa wypowiadane przez Onych, przykłada wagę do ich wystąpień, wsłuchuje w głos semantycznych terrorystów.
Tak rozumiany patriotyzm ogranicza się do postawy amoralnego koniunkturalizmu, w której „prowadzenie polemiki” i ujadanie w rytm narzuconych tematów ma dowodzić odwagi i intelektualnej sprawności. W istocie – owi politycy i publicyści związani z grupą rządzącą, działają w interesie Obcych i swoją tchórzliwą „strategią” zwodzą miliony Polaków.
Na niekonsekwencji i pomieszaniu pojęć – tak charakterystycznych dla środowiska Prawa i Sprawiedliwości, nie da się zbudować nic trwałego.  Dlatego w tym środowisku nie ma dziś miejsca na ozdrowieńczą dychotomię My-Oni ani przyzwolenia na obalenie truchła III RP. Jest za to miejsce na szukanie „konsensusu” z Obcymi, na uległość wobec medialnych terrorystów i uprawianie mazgajowatej pseudo polityki.
To niepojęte, że od czasu zbrodni smoleńskiej nie chcemy dostrzec, że nie ma groźniejszych nawoływań od postulatu fałszywej zgody narodowej – osiągniętej za cenę naszych dążeń i prawdy o realiach III RP. Niezrozumiałe, że nie potrafimy odrzucić postawy, która w obliczu agresji ze strony sukcesorów komunizmu, każe mówić o porozumieniu i dialogu.  
Słowa Jarosława Rymkiewicza -„W wielkiej wspólnocie żyjących nie ma miejsca ani dla wampirów, ani dla upiorów”, pozwalają dostrzec lęk, jaki musi towarzyszyć Onym w zderzeniu ze świadomą postawą antykomunistyczną. Wyrazem tego lęku są próby budowania sztucznych wspólnot oraz postulaty „zgody narodowej”. Obawa przed wykluczeniem jest widoczna w histerycznych reakcjach na każdy przejaw tej dychotomii, na samo ujawnienie podziału lub mówienie o nim.
Pozostawienie Onych „poza wspólnotą żyjących”, wyrzucenie za granicę naszej uwagi, pozbawia tych ludzi niemal ontologicznej podstawy egzystencji, skazuje ich na pustkę i spycha w otchłań zapomnienia. W reakcji obronnej ujawnia się lęk pasożyta, który utracił organizm żywiciela, lęk herbertowskiej „czystej negatywności”, której odmówiono „ontologicznego statusu”.
W obszarze życia publicznego, takie odrzucenie jest koniecznością. Nie można budować społeczności ludzi wolnych wraz z tymi, którzy noszą piętno niewolnictwa. Ci, którzy próbują takiego kuglarstwa– nie tylko nie ocalą niewolników, ale zgubią ludzi pragnących wolności.
To nie My potrzebujemy obecności Onych i nie My znajdujemy się na obcej ziemi. Od dziesiątków lat komunizm i jego sukcesorzy chcą czerpać z naszego potencjału, żerować na naszej polskości i „jeść przy naszym stole”.
Pozwalać na to – to oddać im Ojczyznę i przyszłość narodu.
Józef Mackiewicz, którego słowa wielokrotnie przywoływałem, nakreślił kiedyś „metodę walki” z komunizmem. W tekście z 1936 roku napisał:
My musimy komunizm wyniszczyć, wyplenić, wystrzelać! Żadnych względów, żadnego kompromisu! Nie możemy im dawać forów, nie możemy stwarzać takich warunków walki, które z góry przesądzają na naszą niekorzyść. Musimy zastosować ten sam żelazno-konsekwentny system. A tym bardziej posiadamy ku temu prawo, ponieważ jesteśmy nie stroną zaczepną, a obronną!”
Te mocne słowa są echem tradycji, którą utraciliśmy w czasie hańby komunizmu i trzech dekad sukcesji III RP. Są echem dumy z posiadania własnej Ojczyzny i narodowych świętości. Nie nawołują do nienawiści, lecz mają źródło w zrozumieniu grozy komunizmu i jego antypolskich celów. Bez obudzenia tej świadomości i zdefiniowania podziału na My i Oni, nie staniemy się narodem.
Przypominam tekst sprzed sześciu lat, bo poprzedzi on próbę wytyczenia drogi do budowania autentycznej wspólnoty narodowej. 

111 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. xxxxxxx,

      I ja dziękuję za wizytę i lekturę tekstu.

      Usuń
  2. Czas rodzić Konrada. Polska Wiosna wzywa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przemek łośko,

      "Come sono due generazoni da combattere... bisogna essere volpe e leone."

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. To się wydaje proste, i w istocie jest proste - a jednak nie ma żadnej siły politycznej zdolnej do rzucenia wyzwania siłom komunistycznej hybrydy. Brak przywódcy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tj,

      W istocie, to jest proste. Jak proste jest to, że jeśli nie ma takiej siły, trzeba ją będzie stworzyć.

      Usuń
  5. Panie Aleksandrze, tekst energetycznie i ideowo piękny. Dziękuję!

    Cóż jednak począć mając na uwadze słowa C.K.Norwida, że - " Polacy są wspaniałym narodem i bezwartościowym społeczeństwem."

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alicja Kluz,

      Norwid mógł tak napisać. Jeszcze mógł. Dziś stoimy przed groźbą słów - "Polacy są bezwartościowym społeczeństwem i żadnym narodem".
      By tak się nie stało, trzeba odbudować wspólnotę i na powrót uczynić z nas naród. Nie zrobią tego ludzie, którzy uciekają przed dychotomią My-Oni i chcą tworzyć wspólnotę z pomieszania Polaków z apatrydami.

      Dziękuję Pani i serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  6. Panie Aleksandrze.
    Droga została wytyczona. Teraz nastąpił pierwszy, naprawdę bolesny moment. Rozepchnął Pan ściany wyrytej myślą i prawdą przepaści. Pozostawił Pan PiS po tamtej stronie. Próbujący balansować w szpagacie doszli do progu bólu już dawno temu i wielu pozostało tam. Obecnie trzeszczy wątły sznurowy mostek na którym schronili się kryjący wstydliwie nadzieję, że może jednak, jakimś cudem, coś?
    Przechodzę na Pański brzeg. Już dość.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobry wieczór Państwu,

    na początek - nigdy nie oceniałem artykułów, komentarzy czy polemik na blogach. Czytałem i czytam regularnie kilka i jak do tej pory nie miałem takiej potrzeby. Być może dlatego, że w przestrzeni internetu mądre i nijakie, prawdziwe i prawie prawdziwe, szczere, zamówione czy opłacone egzystuje tuż obok. Myśli Autora wyłożone w "MY I ONI. POCZĄTEK DROGI" wykroczyły poza te ramy. To znaczy - jetem gotów uwierzyć. Uwierzyć w to, że pisze Pan szczerze, że nie jest to "projekt". Jeżeli tak - jesteśmy razem.

    KK

    OdpowiedzUsuń
  8. Meewroo,

    Bardzo precyzyjnie nakreślił Pan punkt wyjścia. „Mój brzeg” jest od dawna widoczny i zdefiniowany. Nie ma go na mapach PiS-u ani żadnej innej, systemowej formacji. Nie pokazują go „nasi” intelektualiści i autorytety.
    Wielu z nas stanie przed takim wyborem i pytaniem – co dalej?
    To nieuniknione dla ludzi, którzy nie godzą się na rolę widzów w teatrze cieni i mają dość podziwiania widoku „mediolańskich saturnaliów na skraju grobów”.
    Jeśli trzeba zostawić PiS „po tamtej stronie”, to nie dlatego, że partia Kaczyńskiego jest wyznawcą mitologii III RP. Nawet nie z tej przyczyny, że nigdy nie chciała, nie zechce i nie potrafi obalić magdalenkowego potworka.
    Przeszkodą jest nasz lęk przed wytyczeniem linii podziału, przed wyzwaniem, jakie stawia dychotomia My-Oni. Ze wszystkimi konsekwencjami takiego wyboru. Przejście na „drugi brzeg” wymaga przezwyciężenia dziesiątków mitów i dogmatów, jakie zaszczepiła nam obecna „klasa polityczna”, wymaga rozstania z mentalnością niewolników i doktrynerów. Te więzy muszą być zerwane.
    Kto wciąż wiąże nadzieje z fikcją „dobrej zmiany”, nie odważy się na taki krok. To dodatkowa trudność, bo rozstanie z nadzieją bywa najbardziej bolesne.

    Dziękuję za Pański wybór i pozdrawiam.


    OdpowiedzUsuń
  9. KK,

    Witam Pana na bezdekretu. Ocena – czy autor pisze szczerze, jest najważniejszym, bezwzględnym kryterium i gorąco namawiam do stosowania tej miary.
    Namawiam tym bardziej, że ten, kto zada sobie trud sięgnięcia po moje teksty sprzed dwóch, trzech czy ośmiu lat, musi dostrzec konsekwencję i spójność przekazu. W moim odczuciu - tylko one są atrybutami prawdziwości i według takich kryteriów należy oceniać każdą publicystykę.
    To prosta miara. Jak polityka poznajemy po czynach, a dobro definiujemy po owocach, tak publicystę trzeba sądzić po słowach. I choć miara jest prosta, bywa nieznana naszym rodakom. Może dlatego, że wymaga samodzielności, zaangażowania pamięci i udziału własnej refleksji.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry wieczór Panu i podziękowania za przyjazną akceptację na Pana blogu. Mój pierwszy wpis jest odzewem na Pana zdecydowane i niepospolite (i jakże na czasie), oświadczenie o próbie "... wytyczenia drogi do budowania autentycznej wspólnoty narodowej." W moim pojmowaniu rzeczywistości niewielu ma prawo do myślenia w ten sposób. Jeszcze mniej posiadło wiarę i wiedzę z której biorą się kompetencje i siła. Prawie nikt nie ogarnia nie-prostych uwarunkowań, zależności i zdarzeń. Pan podjął decyzję - z p "publicysta" do p "polityk" w imię dużego P to jest POLSKA. Jak sądzę to ma nie tylko sens, to ma też szansę.

      KK

      Usuń
  10. Motto:
    Jesteście wierszem idioty odbitym na powielaczu
    Jesteście wierszem idioty odbitym na powielaczu
    Jesteście wierszem idioty odbitym na powielaczu


    Panie Aleksandrze,

    Przed chwilą dowiedziałam się, że to co aktualnie mamy, to jest OBÓZ IV RP. Da Pan wiarę?

    Będziemy zmieniać numerację na blogu, czy pozostaniemy przy prawdzie?

    Z notki red. Karnowskiego ("media IV RP") powiało poza tym wysoką kulturą obozową. Otóż red. naczelna Wiadomości TVP ("media IV RP") w publicznym komunikatorze i na jednym oddechu zamieściła coś takiego:

    @Marzena Paczuska
    Andrzej Wajda R.I.P
    Walcie się dalej
    #NieOddamyWamKultury


    http://wpolityce.pl/media/311516-co-naprawde-napisala-szefowa-wiadomosci-czyli-jak-media-iii-rp-graja-w-durnia

    Czym oni się od siebie różnią, Sir?
    Rzymską cyfrą przy RP?

    Pozdrawiam serdecznie

    PS. Jak zakwalifikować tych, którzy "potrafią sobie wyobrazić", że nie popierają na urzędy D. Tuska? Za JK jak za panią matką, powtarzają to kolejni baronowie PiS i zamiast twardego: "nie popieramy" przekazują jakieś pseudointelektualne łamańce.

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam.Jeszcze "lepsze" moim zdaniem były artykuły w znanych z "niezależności" mediach dotyczące dwóch listów.Jeden list starych "32" styropianowców magdalenkowej ciągłości z linii AWS/KL/KLD/UW/PO oraz drugi list starych "42" styropianowców magdalenkowej "nieciągłości" z linii AWS/PC/PiS. Ten drugi list (protestujący przeciw temu pierwszemu).Oba listy miały (nominalnie) tego samego adresata,którym jest budujący "zgodę i pojednanie" PAD. List "32" traktował z grubsza o "łamaniu demokracji PRLbis,list"42" udowadniał tym pierwszym "łamanie demokracji" i grzmiał przeciw postrzeganiu rzeczywistości jako PRLbis. Oba listy z wyżyn swoich "jedynie słusznych autorytetów" zachęcały więc spychanych do "zawsze omylnej małości" do pilnego czytania czerwonych książeczek; to raczej kojarzy się ze stygmatyzowaniem "wspólnego wroga-radykała" jak w PRL.Oba listy opisywały rzecz pospolitą której daremnie szukać w kraju terytorialnie leżącym w uproszczeniu w dorzeczu Odry i Wisły,to znaczy demokracji,a raczej demokracji oddolnej(bezpośredniej).Oba więc listy reprezentowały magdalenkową fikcję "demokratyczną" piętnując ze swoich wyżyn "nieomylności" tych "wrednych karłów reakcji"/szkodliwą "ekstremę"/"radykałów" i wzajemnie protestując u tego samego adresata przeciw nazywaniu złego systemu PeeReLem-bis. Obie grupy nadawców wykazały się więc uderzającą wspólnotą w ochronie "świętego graala" magdalenkowego i jego obecnego "nowowybranego" strażnika tajemnic wszelakich. Ja oczywiście nie jestem zawodowym historykiem ani równie "zawodowym kombatantem",więc nie ulegam bzdetom funkcjonariuszy socpropagandy kolejnych rzymów,prlów,-izmów itp.wytworów "przewodnich sił".Mnie wystarczy definicja @Michael,historia sztuki antykultury,trochę zmysłu obserwacyjnego plus dobry mistrz.Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam.Jeszcze "lepsze" moim zdaniem były artykuły w znanych z "niezależności" mediach dotyczące dwóch listów.Jeden list starych "32" styropianowców magdalenkowej ciągłości z linii AWS/KL/KLD/UW/PO oraz drugi list starych "42" styropianowców magdalenkowej "nieciągłości" z linii AWS/PC/PiS. Ten drugi list (protestujący przeciw temu pierwszemu).Oba listy miały (nominalnie) tego samego adresata,którym jest budujący "zgodę i pojednanie" PAD. List "32" traktował z grubsza o "łamaniu demokracji PRLbis,list"42" udowadniał tym pierwszym "łamanie demokracji" i grzmiał przeciw postrzeganiu rzeczywistości jako PRLbis. Oba listy z wyżyn swoich "jedynie słusznych autorytetów" zachęcały więc spychanych do "zawsze omylnej małości" do pilnego czytania czerwonych książeczek; to raczej kojarzy się ze stygmatyzowaniem "wspólnego wroga-radykała" jak w PRL.Oba listy opisywały rzecz pospolitą której daremnie szukać w kraju terytorialnie leżącym w uproszczeniu w dorzeczu Odry i Wisły,to znaczy demokracji,a raczej demokracji oddolnej(bezpośredniej).Oba więc listy reprezentowały magdalenkową fikcję "demokratyczną" piętnując ze swoich wyżyn "nieomylności" tych "wrednych karłów reakcji"/szkodliwą "ekstremę"/"radykałów" i wzajemnie protestując u tego samego adresata przeciw nazywaniu złego systemu PeeReLem-bis. Obie grupy nadawców wykazały się więc uderzającą wspólnotą w ochronie "świętego graala" magdalenkowego i jego obecnego "nowowybranego" strażnika tajemnic wszelakich. Ja oczywiście nie jestem zawodowym historykiem ani równie "zawodowym kombatantem",więc nie ulegam bzdetom funkcjonariuszy socpropagandy kolejnych rzymów,prlów,-izmów itp.wytworów "przewodnich sił".Mnie wystarczy definicja @Michael,historia sztuki antykultury,trochę zmysłu obserwacyjnego plus dobry mistrz.Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pani Urszulo,

    Niech nazywają się jak zechcą. Nie ma to najmniejszego znaczenia. Podobnie, jak cyfra nadawana kolejnej mutacji PRL-u.
    Ludzie rozsądni powinni wiedzieć, że rzecz nie dotyczy nomenklatury i demagogii, lecz faktów. Te zaś dowodzą, że magdalenkowy potworek ma się dobrze, a jego fundamenty nie są zagrożone.
    Nie chciałbym zagłębiać się w wywody takich postaci, jak Karnowski, bo byłaby to strata czasu. Dla porządku przypomnę, że autorem prostackiej sofistyki ("potrafię sobie wyobrazić") jest postać wyjątkowo szkodliwa na polskiej scenie politycznej – prezydencki minister, Krzysztof Szczerski. To ów mędrzec, pytany o poparcie dla kandydatury Tuska orzekł:
    „Na razie mamy pewne ćwiczenia z wyobraźni. I ja ten test przechodzę, bo mogę sobie wyobrazić, że rząd polski nie będzie popierał Donalda Tuska na stanowisko szefa Rady Europejskiej”.
    http://wpolityce.pl/polityka/311098-szczerski-o-stanowisku-prezydenta-ws-kandydatury-tuska-musimy-dbac-o-to-zeby-polska-byla-w-centrum-procesow-decyzyjnych
    Jest w tej wypowiedzi taki poziom załganej retoryki, że nie wymaga komentarza.
    Wykładowcom logiki polecam wszakże jedną z bezcennych myśli prezydenckiego ministra – „Gdybyśmy byli krajem od razu zafiksowanym, jako kraj, który poprze bezwarunkowo Donalda Tuska, to wtedy wiadomo byłoby, że z nami trudno rozmawiać nad alternatywami. Jeśli mówimy, że jesteśmy otwarci na tę dyskusję, także z nami można omawiać alternatywy.”
    Niech na tym przykładzie spróbują objaśnić studentom zasadę sprzeczności :)

    Natomiast poruszyła Pani w swoim komentarzu, (choć pośrednio) wątek związany z moim tekstem i końcową zapowiedzią. Ta się bowiem złożyło, że w tych dniach pojawiła się informacja o śmierci Andrzeja Wajdy – jednej z czołowych postaci środowiska Onych. Wiadomość wywołała rozmaite reakcje. Od absurdalnych (w mojej ocenie) apologii i porównań do spuścizny Mickiewicz, po totalną krytykę, niechęć i inwektywy.
    To, czy zmarły był czy nie był „wybitnym reżyserem”, nie ma znaczenia. Rzecz gustu i nieweryfikowalnych estymacji. Dla mnie wielkim reżyserem był np. W.J. Has (kto dostrzegł „Pętlę” lub „Jak być kochaną”, wie o czym mówię). Nie o takie oceny jednak chodzi.
    Gdy umiera postać tak silnie zaangażowana w sprawy publiczne i polityczne, trzeba stawiać inne pytania.
    Na przykład - czy był to mądry człowiek? Wielu tak twierdzi.
    Ale gdzie szukać tej mądrości, jeśli ów mędrzec z całych sił popierał prezydenturę B. Komorowskiego? Rzadkiego (nawet jak na standardy tego państwa) prostaka i ignoranta.
    Być może wyrazem mądrości Wajdy była jego postawa życiowa, dzięki której zawsze należał do pupilów każdego reżimu. Od PRL-u i haniebnej „Lotnej”, po III RP i fałszywy obraz „Katynia”.

    cdn.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może o mądrości tego człowieka świadczy opinia na temat Wałęsy, którego Wajda porównywał do „Kościuszki naszych czasów” lub historyczny wywód o winnych zbrodni katyńskiej –„Oficerów w Katyniu zabił Stalin i wykonawcy jego rozkazów. To zbrodnia stalinowskiego systemu, nie zwykłych Rosjan”?
      Może mądrość Wajdy przebija ze słów na temat Smoleńska? - „Wyrobiłem sobie pogląd, co musiało się wydarzyć w Smoleńsku. Dzień po katastrofie przeczytałem zdanie działacza PiS-u, który powiedział, że prezydenta nie wiezie się jak walizkę – z czego wynika, że prezydent w trakcie lotu (…) może powiedzieć np.: "skręćcie tu trochę w prawo". To nieszczęście mogło być konsekwencją takiego myślenia”.
      Wiemy nawet, co, zdaniem tego mędrca stanowi największe zagrożenie dla Polski – „Budzi się nacjonalizm. Nacjonalizm jest groźny. To najgorsza droga, która prowadzi do wszystkich możliwych konfliktów”.
      Nie sądzę, by nawet średnio inteligentny człowiek, mógł podzielać tak fałszywe i prymitywne sądy.
      Zapytajmy zatem – może zmarły być postacią wyjątkowo dobrą i uczciwą i swoim udziałem w życiu publicznym zasłużył na ludzki szacunek?
      Ale i tu publiczne wypowiedzi Wajdy kłócą się z takim obrazem.
      -„Katastrofa wszystkich połączyła, ale pogrzeb podzielił. To nie jest nowość. Przeżyliśmy przecież już rządy Jarosława Kaczyńskiego, który jest demonem konfliktu” – perorował ten wybitnie dobry człowiek, zaledwie kilka dni po śmierci brata Jarosława Kaczyńskiego.
      Czy wyrazem prawości były tyrady Wajdy z 16 maja 2010 roku, gdy podczas prezentacji tzw. komitetu poparcia B. Komorowskiego wykrzykiwał, że to - „walka o wszystko, pełna namiętności, taka nasza "wojna domowa"?
      W tym samym czasie, gdy ruskie żołdaki rąbali siekierami kadłub polskiego samolotu i zacierali ślady zbrodni, Wajda kładł kwiaty na grobach sowieckich najeźdźców i deklarował:
      „Pójdę na cmentarz i zapalę świeczkę, bo radzieccy żołnierze walczyli w słusznej, również naszej sprawie. Trzeba zrobić wszystko, by Polaków i Rosjan pojednać. Szczególnie dziś, gdy Rosjanie okazują nam solidarność w tragedii, a z drugiej strony odzywają się ludzie, którzy chcą nas skonfliktować.”
      Zapewne wielu z nas potrafiłoby wskazać kilka innych wypowiedzi na podobnym poziomie empatii, uczciwości i prawości. Nie próbuję nawet dociekać, jakim Wajda był człowiekiem prywatnie, (jako ojciec, mąż) bo nie jest to moją sprawą. Patrzę na tą postać jedynie w wymiarze publicznym, jako zaangażowaną w sprawy polityczne i społeczne.

      Warto wówczas zapytać – jeśli nie był to człowiek mądry, uczciwy i dobry, jakże mamy uważać go za „postać wybitną”, szykować mu miejsce w polskiej historii i stawiać na narodowy piedestał?
      Kto i jakim prawem narzuca Polakom wzorzec tak daleki od norm etyki, rozumu i patriotyzmu?
      Kto każe nam wierzyć, że śmierć ma moc oddzielenia życia od dzieła, a człowiek wybitny nie powinien być monolitem swoich myśli, słów i czynów?
      I dlaczego ci, którzy mienią się „dobrą zmianą” biorą udział w tym załganym spektaklu, a najwyższy reprezentant narodu składa hołdy człowiekowi, który drwił z ofiar Smoleńska?
      To szczególnie rażący przykład koegzystencji z Onymi, bo dotyczy sfery kultury, obszaru słowa i myśli. Tu nie powinno być żadnych „kompromisów”.
      Bo jeśli w panteonie polskich wieszczów będziemy umieszczali „ludzi z makulatury”, szermierzy fałszu i czcicieli Obcych, jeśli nadamy im „pośmiertny nimb” i rzucimy zasłonę na słowa i czyny – otrzymamy ten rodzaj dziedzictwa, który cechuje narody skazane na zagładę.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. Pan Andrzej...O Wajdzie... https://www.youtube.com/watch?v=bVbbP7zBP3E brak słów.

      Usuń
  14. Panie Aleksandrze,

    Cieszę się, że mój komentarz umożliwił Panu dłuższą wypowiedź na temat reżysera Wajdy. Oceniam go podobnie, choć parę jego filmów oglądałam bez przykrości. Filmów Wojciecha Jerzego Hasa, które Pan wymienił nie znam, natomiast bardzo lubię jego "Rękopis znaleziony w Saragossie".

    Delikatny przytyk zrozumiałam. Przypominam, że "MY i ONI" począwszy od tekstu kanonicznego z maja 2010 r., poprzez kolejne uaktualnienia, komentowałam dziesiątki razy. Czy muszę po raz kolejny zapisywać się do "ściosowców"?

    Mojego komentarza Pan chyba nie zrozumiał. On nie dotyczył ani redaktora K., ani polityków, tylko mniej więcej tego, o czym Pan napisał w odpowiedzi, a co usiłowałam zawrzeć w motcie - parafrazie Szekspira (oryginał to za wiele dla piewców "magdalenkowego potworka" (c) AŚ - niech im wystarczy Kaczmarski).

    Pomimo to zgadzam się zarówno z maksymą: "repetitio est mater studiorum" jak i z wersem herbertowym z Przesłania Pana Cogito: "powtarzaj wielkie słowa, powtarzaj je z uporem".

    Pozdrawiam serdecznie

    PS. Czy ludzie rozumni muszą być jednocześnie rozsądni? Jeśli tak, jestem wyjątkiem od reguły.

    OdpowiedzUsuń
  15. Szanowny Panie Aleksandrze,
    Używając poetyki pana meewroo, dobrze być na tym brzegu, widzieć za sobą przepaść.
    Teraz, za sprawą ostatnich wyborów i obranej przez rządzącą partię linii, nie pozostaje nam nic innego jak przyjąć do wiadomości, że nam nie po drodze. PiS nie spełni, bo nie będzie w stanie, większości swych obietnic wyborczych, o realizacji naszych aspiracji nie wspominając. Pan Kaczyński przyjął strategię długiego marszu, tyle, że u steru nawy państwowej, paląc coraz wyraźniej mosty łączące go z radykałami. Takimi jak my, również, ale nie tylko. Trudno, przynajmniej sytuacja staje się jasna!
    Warto zauważyć, że poprowadzenia kanciastej granicy domaga się coraz więcej środowisk, w coraz to innych dziedzinach rzeczywistości. Przybiera ono czasem dość nieoczekiwany obrót (ustawa tzw. antyaborcyjna, sprawa Frankowiczów,) i przysparza rządzącym sporo problemów. Tych kilka obszarów uświadamia coraz większej liczbie osób jak działa matrix, w którym usiłuje się nas utrzymać.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak."Rozsądni".Jeszcze jest jedno takie pojęcie:'pragmatyczni'.Oba z arsenału uzasadniających odejście od zerojedynkowej oceny,a zatem trącące relatywizmem-a zatem odchodzące od jednoznaczności czyli od prawdy.Nie interesują mnie załgane "dzieła" "resortowych twórców" czy "resortowych celebrytów" o tyle,o ile nie służą utrwalaniu systemu kłamstwa; takim "Wajdom" służyły do utrwalania "władzy ludowej",podobnie jak ich cała droga życiowa do samego końca.Dużo bardziej interesujące i godne potępienia jest wykorzystywanie tak przez komunę PRL jak i przez "dobrą zmianę" PRLbis tworzenia fałszywej martyrologii na użytek swoich draństw.I to nie jest jeszcze wszystko,co sądzę o "wajdolotach".Uważam bowiem,że następuje powrót do osławionego "Roku Rosji w Polsce" z przyzwolenia "dobrej zmiany" nie tylko w kulturze,aczkolwiek również przez wciskanie "pojednania" z antykulturą. Na przykład poprzez indoktrynację (rusyfikację) programami CPRDiP "dobrej zmiany",cichym awizowaniem okazji "uczczenia" śmierci pana artysty W.na stronach MKiDN/PAD czy też dopuszczenie przez "dobrą zmianę" do okazji "artystycznych wzruszeń" russkim baletem o tradycjach związku działaczy teatralnych CCCP (La Classique)czy też podobnych "wzruszeń" ze strony "rokrosyjskiejkulturywkrakowie"(kropka pl).Tyle odnośnie sierpomłotowej indoktrynacji "w kulturze". To dobrze,że pan A.Ścios przypomniał,że właściwą drogą [ku wolności]jest wyjście z "Polski Ketmanów" [https://rodaknet.com/rp_art_3499_pregierz%20agentow.htm].A zatem pamiętając o przekazie artykułu 'Media albo śmierć' należy wybrać.Czy antyagorową akwizycję "nepszabadsagowym" śladem?;szechterowe bankructwo-co za kusząca perspektywa dla prawdy.Jest jeszcze inny aspekt chociaż związany z kursem na zerwanie z ketmaństwem.To dylemat "podaj dłoń-urwą ci całą rękę" w odniesieniu do niektórych ludzi z nadziei,których cenię za prawdę,którą głoszą.Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  17. Pani Urszulo,

    Nie jest wykluczone, że nie zrozumiałem Pani komentarza. Tym bardziej dziękuję za wyjaśnienia.
    Na pytanie – „czy ludzie rozumni muszą być jednocześnie rozsądni”,odpowiedziałbym: nie muszą. Jest tylko pewien kłopot. Rozsądek jest bowiem kategorią rozumu i trudno być rozumnym nie będąc rozsądnym. Nie wykluczam jednak, że niektórym to się udaje.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "O ludziach rozsądnych i ludziach szalonych" (1833)
      http://wojciechwencel.blogspot.com/2012/02/adam-mickiewicz-o-dzisiejszej-polsce.html

      Pozdrawiam Patriotów, Z Bogiem

      Usuń
    2. nissan

      Bardzo Panu dziękuję. Także za świetny link. Serdecznie odwzajemniam pozdrowienia. Z Bogiem.

      Usuń
  18. Szanowny Panie Zaścianku,

    Bardzo trafnie wspomniał Pan o braku „oferty dla radykałów”. Przypomnę, że tekst pod takim właśnie tytułem opublikowałem w lipcu 2015 roku.
    https://bezdekretu.blogspot.com/2015/07/oferta-dla-radykaow.html
    W zakończeniu tego tekstu znalazło się zdanie:
    „Te i wiele innych pytań, powinny być zadane ludziom chcącym uchodzić za naszych reprezentantów. Jeśli politycy PiS nie potrafią lub nie chcą sformułować takiej „oferty” , nie powinni się dziwić, gdy „twardy” elektorat rozpłynie się wśród neoesbeckich „alternatyw politycznych” lub porzuci oczekiwania związane z partią Kaczyńskiego i pójdzie drogą długiego marszu.”

    Przypominam o tym dlatego, że pobieżna lektura tekstów na bezdekretu, może sprawiać wrażenie „niekonstruktywnej” lub nazbyt pochopnej krytyki. Tak nie jest.
    Przez pewien czas formułowałem konkretne postulaty wobec PiS-u, a nawet próbowałem kierować rzeczowe propozycje zmian (choćby w mediach, służbach czy polityce zagranicznej).
    Oczywiście - nie roję sobie, że światli mężowie z partii pana Kaczyńskiego chcieliby czytać anonimowego blogera lub przykładać wagę do jego słów. Sądzę jednak, że wiele z tych postulatów podziela ogromna część elektoratu PiS i partia, która skorzystała na naszych nadziejach, powinna poważnie potraktować swoje obowiązki.
    Wprawdzie można to nazwać „ofertą dla radykałów”, ale tylko wówczas, gdy samemu ma się minimalistyczne aspiracje.
    Kolejne miesiące wyjaśniły nam, na czym polegają rzeczywiste intencje grypy rządzącej. Jak Pan słusznie zauważył – sytuacja stała się jasna.
    Przypomnę natomiast, jak ewoluowała propaganda PiS. Na początku, najgorętsi wyznawcy partii pana Kaczyńskiego wołali – „nie wszystko od razu”, „poczekajmy kilka miesięcy”. Po upływie tego czasu, obowiązywał zmodyfikowany przekaz - „zaczekamy do szczytu NATO i ŚDM”. Gdy i ta „przeszkoda” minęła, zaczęto dywagować, że „nie ma sensu prowadzić wojen na kilku frontach” i próbowano przekonać wyborców, że trzeba czekać do końca kadencji pewnego sędziego oraz liczyć na wyczerpanie „opozycji”.
    Ja zaś liczę, że zasoby propagandystów są równie niewyczerpane, jak niewyczerpana jest głupota wyborców. Dlatego nie ma mowy o dalszym „czekaniu”, „mobilizacji” itp. dyrdymałach. Wiemy dość, by rozstać się z panem Kaczyńskim. Bez żalu i bez złudzeń.
    Wiemy bowiem, że „radykałowie” byli potrzebni tej partii w okresie przedwyborczym. Niewykluczone, że będą potrzebni za trzy lata. To oznacza, że jest dziś czas, by pokazać „radykałom” prawdziwą drogę do Niepodległej.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  19. Wsojtek,


    Jeśli wspomina Pan o „sierpomłotowej indoktrynacji w kulturze", to zwrócę uwagę, że jutro rozpoczyna się w Lublinie V Kongres Kultury Chrześcijańskiej, pod hasłem - "Wolność ocalona. Chrześcijańskie światło na ludzkich drogach”.
    Kto, zdaniem polskich hierarchów reprezentuje dziś kulturę chrześcijańską?
    W gronie gości znajdziemy zadziwiające (jak na mój gust) postaci.
    Np. kompozytora K. Pendereckiego, który po przegranej Komorowskiego wsławił się nieskrywanym jękiem - "Tego się nie spodziewałem po narodzie naszym" i należał do komitetu poparcia BK. Teraz ten mędrzec otrzymać doktorat honoris causa KUL.
    O kulturze chrześcijańskiej i „wolności ocalonej” będzie także debatował Daniel Rotfeld (ps.„Rauf”, „Rad”, „Ralf” i „Serb”), współprzewodniczący tzw. Polsko-Rosyjskiej Grupy do Spraw Trudnych oraz jego rosyjski kolega, absolwent moskiewskiego MGIMO, prof. Andriej Zubow.
    W gronie zaproszonych prelegentów, można również znaleźć Pawła Kowala oraz byłego członka byłego Stronnictwa Demokratycznego (był taki twór w PRL) Janusza Wronę.
    Należałoby rzec – jaka kultura, tacy przedstawiciele. Gdyby nie to, że chodzi o mój Kościół i zatruwanie mojej, polskiej kultury.
    Nie ma też cienia przypadku, że właśnie takie persony zaprosił metropolita lubelski, abp Stanisław Budzik. Ten sam, który w kwietniu 2010 roku, jako sekretarz Konferencji Episkopatu Polski dowodził, że „wspólne przeżywanie katastrofy, jaka wydarzyła się pod Smoleńskiem będzie nowym otwarciem, kamieniem milowym na drodze porozumienia i pojednania polsko-rosyjskiego” i usilnie przypomniał, że pasterze polskiego Kościoła - „zinterpretowali tragiczne wydarzenia pod Smoleńskiem jako okazję do pogłębienia dialogu polsko-rosyjskiego”.
    Abp. Budzik należał do najgorętszych zwolenników podpisania orędzia z wysłannikiem Putina, Cyrylem i w roku 2012 twierdził, iż „Orędzie Kościołów Polski i Rosji to początek drogi do pojednania i zbliżenia narodów oraz Kościołów”.
    Żal, że nikt nie ma odwagi zapytać dziś tego światłego pasterza – gdzie jest i gdzie nas zawiodła „droga pojednania i zbliżenia narodów i Kościołów"?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. 1.Ponieważ tt uparcie na koncie Ściosa proponuje mi jakąś Aleksandrę Rybińską to w końcu wszedłem bo myślałem, że może to coś, hmm, pokrewnego.
    W temacie:
    https://twitter.com/Frepublikanska/status/783663908154474496
    hue hue…


    2.Utkwiła mi manipulacja z 01.08 a jaką, często uprawia A. Duda w temacie jedności.
    Mimo różnic ideowych Polacy stanęli do walki razem, zjednoczeni ponad podziałami politycznymi. Wszyscy - narodowcy i socjaliści, syndykaliści i chadecy, konserwatyści i liberałowie. Bo to, co ich łączyło było mocniejsze niż to, co dzieliło. Łączyło ich pragnienie wolności, bycia gospodarzami we własnej ojczyźnie, suwerennego decydowania o swoim kraju. Wiedzieli doskonale, że tylko w wolnej Polsce mogą się ziścić ich pragnienia i nadzieje, aspiracje i marzenia.
    Uważam, że tamta jedność, mimo podziałów, jest ogromnie ważną lekcją, jaką daje nam historia powstania warszawskiego. Istnienie różnic w demokratycznym społeczeństwie jest wszak naturalne i nieuniknione. Bo różnić się, to dobre prawo ludzi wolnych. Musimy jednak zawsze pamiętać, że wszystkich nas łączy wolna Polska, że to jej, naszej ojczyźnie chcemy służyć najlepiej, jak potrafimy i działać dla wspólnego dobra. To jest fundament naszej wspólnoty.

    A. Duda wg mnie sugeruje, że należałoby szukać tego co łączy nas z „opozycją”.
    Gdyby zastosować adekwatną analogię to ci, których on i PiS nazywają „opozycją” podczas Powstania byliby folksdojczami, kolaborantami, ruskimi strategami od wykrwawienia i dywersantami.
    To z nimi mieliby Powstańcy szukać jedności?
    Tzw. opozycja to współcześni folksdojcze (niezależnie od nacji której się sprzedają).
    Jeśli trwa wojna hybrydowa to środki walki są inne niż podczas tradycyjnej wojny. Nie padają strzały bo padają inne ciosy – medialne, polityczne, gospodarcze.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja odpowiem następująco. Jeżeli pada nazwisko P.Kowal-to skojarzenie ze "Stowarzyszeniem Villa Decjusza" i tłumaczką WSI na pewnej ich konferencji.Jeżeli chodzi o światową organizację KEP to następujące skojarzenia po zapoznaniu się z treścią [https://ekai.pl/wydarzenia/polska/x104201/polscy-biskupi-przyjmijmy-chrystusa-za-krola-i-calym-zyciem-uznajmy-jego-wladze] i zwróceniu uwagi na ostatni akapit: "święte" ma być państwo ketmanów i państwo baumanów pod egidą bezprawia "żadnej zmiany" PRLbis,wywrócona ma być Prawda na rzecz kolaboracji z komuną NWO. Gdzie popełnili błąd? 1)współtworząc konfederację targowicką w XVIIIw,2)współtworząc układ ze zbrodnią pod sztandarami Reichskonkordatu,3)współtworząc pakt ze zbrodniarzami komunistycznymi w 1950r [https://opoka.org.pl/biblioteka/T/TH/THW/porozumienie_RP_1950.html],którego efektem domykającym stała się "linia ciągłości zdrady" -w magdalenkach przy okrągłych stołach czy stręczenie eurokołchozowej podległości lizbońskiej.W nowszych czasach-to zdrada "pojednania z RCP" z 2012r i stręczenie nieasymilowalnych nachodźców islamskich w "dobrej kolaboracji" (jak zwykle antynarodowej)z brukselskimi złodziejami.Po tej "drodze fałszu" też zabijali Prawdę,dość systematycznie współuczestnicząc w rugowaniu niepokornych-tak księży jak i nie-księży.Na przykład ponownie "uśmiercili" ks.Jerzego,ks.Jacka,ks.Stanisława,także pastora Pawła...O reszcie priorytetów które podeptała "żadna zmiana" już nawet nie wspomnę,bo to co robią i co zamierzają zrobić paktując z diabłami pod egidą "nowokurskiej" jest oczywiste. Pozdrawienia.

    OdpowiedzUsuń
  22. Marcin Ís,

    To bardzo interesujący i znamienny cytat. Nie chcę rozstrzygać - czy prezydent Duda popełnia zaledwie błąd, czy też dopuszcza się świadomej manipulacji, ale warto zwrócić uwagę na dwa podstawowe problemy.
    Cała retoryka zwolenników "zgody narodowej" i "łączenia ponad podziałami" znajduje swój początek w tezie, jakoby III RP była państwem całkowicie wolnym, praworządnym i demokratycznym.Państwem, które powstało z woli narodu i reprezentuje jego dążenia i interesy. W tej retoryce ujawnia się skaza "grzechu pierworodnego", o którym owi doktrynerzy nie chcą wiedzieć ani pamiętać. Ten grzech polega na zbudowaniu pseudo państwowości III RP na fundamentach PRL-u i przyjęcia niewolniczej spuścizny okresu okupacji sowieckiej.
    Tylko wyznawcy takiej tezy mogą poważyć się na stosowanie prostych analogii z II Rzeczpospolitą i okresem międzywojennym.
    Wówczas łatwo przychodzi powoływanie się na przykład "zjednoczenia ponad podziałami politycznymi" i sięganie do okresu Powstania Warszawskiego (choć to i tak ryzykowna teza, zważywszy na postawę "polskich" komunistów-niemieckich kolaborantów). Ci ludzie uważają, że Polacy żyją dziś w wolnym, niepodległym państwie i powinni wspólnie działać na rzecz jego rozwoju i dobrobytu.

    Drugi problem polega na przyjęciu dogmatu, jakoby toczyła się dziś jakaś mityczna "wojna polsko-polska", a istniejące podziały były wynikiem politycznych sporów.
    Otóż nie ma i nigdy nie było takiej wojny. To nie Polacy walczą ze sobą i nie polityczne podziały nas dzielą. Kto tego nie zrozumiał po Smoleńsku,niczego już nie zrozumie.
    Jest natomiast wojna Polaków z Obcymi, w której ci ostatni chcą uchodzić za reprezentantów "innej wizji" Polski i uzurpują sobie prawo uczestnictwa "w wielkiej wspólnocie żyjących". Jest wojna z apatrydami - ludźmi bez ojczyzny,wykorzenionymi z polskiej tradycji i kultury. Z dziećmi i wnukami sowieckich agentów, przywiezionych tu na czołgach Armii Czerwonej i zainstalowanych na naszej ziemi. Jest wojna ze zdrajcami, kapusiami i kolaborantami sowieckimi, których to państwo namaściło na "elitę".

    Kto tak postrzega rzeczywistość III RP, musi też przyjąć, że wszelkie nawoływania do "kompromisów i pojednań" są aktem zdrady lub niebywałej głupoty i prowadzą do (zabójczego dla narodu) scalenia Polaków z Obcymi.
    Proszę zauważyć, że fałsz „porozumienia” i „zgody narodowej”, jest naturalną bronią Obcych. Ta załgana retoryka zawsze ujawniała intencję oszukania Polaków, ale też zamysł przymusowej integracji polskości i komunizmu. Stosując ów zabieg, Obcy chcieli wedrzeć się w strukturę polskiego społeczeństwa i zmusić je do stworzenia sztucznej wspólnoty.
    Wiedzieli, że ukazanie różnic dzielących My od Oni i wytyczenie ostrej granicy podziału, byłoby dla nich zabójcze.
    Ci więc, którzy bełkoczą dziś o zakończeniu "wojny polsko-polskiej" i nawołują do "zjednoczenia ponad podziałami", rzucają Onym bezcenne koło ratunkowe i działają w ich interesie.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "WOJNA POLSKO-RUSKA POD FLAGĄ BIAŁO-CZERWONĄ"

      Czy takie określenie nie byłoby najlepsze? :-)

      Gdyby Pan nie wiedział, to jest tytuł debiutanckiej powieści Doroty Masłowskiej sprzed ok. 10 lat. Czytać się tego nie dało, ale tytuł świetny.

      Ciekawa jestem, czy sama go wymyśliła, czy ktoś już tak napisał?

      Pozdrawiam serdecznie

      PS. A to Pan widział? Od paru dni krąży po sieci, bo naprawdę warto popatrzeć jak stary komuch Miller śmieje się w kułak z protektora WSI, który o mało nie pęknie, bo pewnie całą rodzinę ustawił przy airbusie. Ale jak to on, od czasu do czasu chlapnie jakąś groźną prawdę. Np. stwierdzając z satysfakcją, że aktualnie (!) realizowany jest JEGO program ze strategicznego przeglądu BN.

      http://www.polsatnews.pl/wideo-program/prezydenci-i-premierzy-zerwany-kontrakt-na-caracale_6383574/

      Usuń
  23. No to jeszcze jeden program rozwalenia narodowego pod egidą tolerałów z bezprawia [https://pikio.pl/warszawski-sad-zadecydowal-500-otrzymaja-takze-uchodzcy]. Czy to ma być ta Polska dla Polaków realizowana przez "żadną zmianę" PRLbis za obcą kasę szantażystów spod znaków NWO,także tych od CETA/TTIP?

    OdpowiedzUsuń


  24. Przeczytałam przed chwilą Pański tweet:

    Ruska maskirowka "wielkiej wojny"- http://telewizjarepublika.pl/putin-nakazuje-powrot-urzednikow-do-kraju-ekspert-mowi-wprost-o-quotwielkiej-wojniequot,39244.html … - będzie trwała tak długo, jak długo ktoś nie odważy się powiedzieć - "sprawdzam".

    Kliknęłam na artykuł w TVR i zobaczyłam tę ruską poczwarę hipnotyzującą 'wewzrokiem' -adin, dwa tri, czetyrie...- i opłacającą ostatnimi petrorublami podrygujących wokół niego fagasów z UE (+ jeden Afroamerykanin na urzędzie) i zamarzył mi się dzielny szeryf, który wreszcie warknie draniowi "sprawdzam".

    Od razu przypomniał mi się pewien obraz Paula Klee >klik< ze szczególnym uwzględnieniem odautorskiego opisu:

    "Dance You Monster to My Soft Song!"

    - co na nasze przekłada się: "Tańcz poczwaro wedle mojego cichego śpiewu!" :-)

    I wyobraziłam sobie ex-szpiona z Drezna podrygującego do melodii wygrywanej przez Man With Harmonica.....

    https://www.youtube.com/watch?v=tiekYKCbWAE

    OdpowiedzUsuń
  25. Może mógłby jakiś haker wykraść tajny aneks WSI i go ujawnić i wreszcie byłoby wszystko jasne

    OdpowiedzUsuń
  26. No tak,chociaż mnie przyszła na myśl inna:'Killing Me Softly With This Song",czyli "łagodnie".A zatem kto/kogo chce wykreować "łagodnie" i co chce wykreować używając fałszywej "odwróconej martyrologii" czegoś,czego nie ma w PRLbis,bo jest zdewaluowane do demokratury i rezonowane przez usłużnego wroga? Z całym szacunkiem dla pana A.Ściosa były osoby,które przewidziały wcześniej "łagodny" scenariusz takich kombinacji z wykorzystaniem "tych samych sił" ortodoksyjnych lewaków i ortodoksyjnych prawaków. Rzeczywiście co do płaszczaków i neosłużb mam identyczne zdanie z TT pana A.Ściosa: brak reakcji rozzuchwala wroga(nie to co reakcja w Turcji).Jeszcze inna sekwencja: dwie zdecydowane wypowiedzi amerykańskich wojskowych/zwijanie personelu pt."płk.putin wydał rozkaz"/zapowiedź spotkania 15.10.w sprawie Syrii.Tymczasem MSZ spotyka się z białoruskim odpowiednikiem i jakby nigdy nic pada deklaracja MSZ Waszczykowskiego:"Uważamy,że Rosja powinna wrócić do współpracy w ramach OBWE",że "wróci ona także do rozmów o ograniczeniu zbrojeń" i podkreślił przy tym,że "nasze szkolenie i doktryna ma charakter obronny nie zaczepny".Czy po "eutanazyjnej propozycji debaty" ze strony dwuręcznego oraz po antysuwerennych zagraniach "superpremiera" i po miłym balowaniu we wspólnej loży PAD/MKiDN/"filipińczyk"(pod pełną ochroną służbową)można coś jeszcze dopowiedzieć?

    OdpowiedzUsuń
  27. Polska doznała największej szkody nie w wyniku ludobójstwa, które na Polakach dokonali rosyjscy mordercy, także nie w wyniku zniszczeń wojennych w trzech ostatnich wiekach. Decydujące nie okazały się zniszczenia materialne, ani utrata ludności.

    Największe zniszczenie, zarazem najbardziej długotrwałe, dalekosiężne w skutkach Polska poniosła w sferze duchowej. To, że prostaczkowie z Rusi nie są zdolni do obalenia tyranów przez pół tysiąca lat wynika właśnie z tej choroby, którą zostali zakażeni Polacy: z choroby Szarego. Szary przenika jednostki, grupy, w końcu naród i jego elity. Szary się nigdy nie sprzeciwia, co najwyżej rozwiewa się, o ile ma do tego okazję. Szary jest pozbawiony woli, zarazem zazdrośnie pilnuje, aby nikt obok niego nie posiadł jednego choćby koloru - jeśli tylko poweźmie takie podejrzenie, namówi innych Szarych i razem zadepczą kolorowego gagatka.

    Pierwsze przykazanie - nie sprzeciwiać się. Nic to, że mordują we śnie. Że mordują w świątyni, że w trakcie modlitwy kijami rozwalają łby, że konających nakrywają drewnianym podestem i depczą, do zrównania z gruntem, że nabijają na pal i każą oglądać zbiorowy gwałt na własnej masce - władcom wszak wolno. Chan z piekła rodem nie musi liczyć się z szarym, takoż jego wasal z prawem jarłyku.

    Jakże ja nienawidzę tej nowej, polskiej mentalności! Jest taka obrzydliwa, śliska, wszawa.

    I kiedy widzę ją dziś, wyznawaną o zgrozo przez wielu czynowników PiS-u, szarych wazeliniarzy zabiegających skrzętnie o awans, o to, aby "poprzez awans dostąpić człowieczeństwa" ogarnia mnie nie tyle żal, co ogromna gorycz i bezsilna złość, że ta najoczywistsza ślepota etyczna - "szaryzm" - zdołała zainfekować Polaków i kto wie, może skazać ich na wieczną niewolę, taką, na jaką sami skazali się Rusowie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Przepraszam za literówki. Może zbyt spontanicznie. Powinno być: na własnej matce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Przemku wszystko pasuje, bez poprawki. Szary jako prymitywny może być zmysłowy, pełen nieokiełznanej żądzy.

      Usuń

    2. Na domiar wszystkiego Szary jest pełen pychy i dumy ze swego jestestwa!

      Jakże doskonała to charakterystyka " szaryzmu ", a jednocześnie budząca ogromny niepokój czy wręcz trwogę!

      Proszę pisać, Panie Przemku.

      Usuń
  29. PRL II - "imposybilizm", czy jednak "sami swoi"? /klik/

    Jarosław Kaczyński dla onet.pl:

    "...nie możemy się zgodzić na to, że prezes TK łamie konstytucję: nie stosuje się do ustaw i nie dopuszcza do orzekania legalnie wybranych sędziów. Trzeba dokonać wreszcie ostatecznego oczyszczenia sytuacji. Jest już ustawa o statusie sędziów, będzie ustawa o organizacji TK, może potrzebne będą inne, żeby zmusić sędziów do stosowania prawa.

    Tylko ustawami?

    A jak inaczej?

    Nie będziecie wyprowadzać sędziów z budynku TK siłą?

    Bez żartów, nie będzie żadnego użycia siły. Póki Rzepliński będzie prezesem, nie da się nic zrobić. Ostentacyjnie i bezczelnie łamie prawo."

    *

    RP II - mozolne odsiewanie ziarna od plew

    Przykład pierwszy z brzegu:

    Tomasz Dąbal - W latach 1919–1921 poseł na Sejm Ustawodawczy [...] w lipcu 1921 utworzył Frakcję Sejmową Posłów Komunistycznych. Na kilka dni przed Bitwą Warszawską wygłosił w Sejmie oświadczenie zawierające słowa: "Nie uważam Czerwonej Armii za nieprzyjaciela. Przeciwnie, witam jak przyjaciela Narodu Polskiego". Fakt ten został skrzętnie wykorzystany przez sowiecki aparat propagandowy. W listopadzie 1921 został pozbawiony immunitetu poselskiego i postawiony przed sądem pod zarzutem usiłowań obalenia ustroju państwa. Wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie z 7 lipca 1922 skazany na 6 lat ciężkiego więzienia. W 1923 w ramach wymiany więźniów politycznych wyjechał do ZSRR...
    ...

    W okresie "wielkiej czystki", został aresztowany przez NKWD. W wyniku tortur przyznał się do wszystkich zarzucanych mu czynów i poszedł na pełną współpracę z NKWD. 21 sierpnia 1937 został skazany na śmierć przez Kolegium Wojskowe Sądu Najwyższego ZSRR z oskarżenia o "udział w organizacji szpiegowsko-dywersyjnej". Wyrok wykonano tego samego dnia w więzieniu Lefortowo.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Tomasz_D%C4%85bal

    OdpowiedzUsuń
  30. Polska Wiosna cz. 1

    Wam pierwszym oddaję. Część pierwsza. Pozostałe, w miarę powstawania

    OdpowiedzUsuń
  31. Kiedyś raziło mnie gdy Narodowcy nazywali PiS zdrajcami. Teraz już nie.

    Nazywać się Prawo i Sprawiedliwość i od początku zakładać poparcie Tuska w antypolskich instytucjach, na stanowisku, które dostał za dewastację polskiego rynku pracy, rozwoju, perspektyw, wygnanie milionów młodych ludzi.

    Gdy opór przed tzw. uchodźcami okazał się zbyt duży, a sami zainteresowani nie chcieli tu przyjeżdżać zmienić kolejność i wprowadzić zachętę dla cudzoziemców w postaci 500+.

    Zrobić premierem bankstera i wprowadzać tylnymi drzwiami, bez jakiejkolwiek akcji informacyjnej umowy ponadnarodowe w interesie korporacji.

    Utrzymywać gigantyczne przywileje finansowe swojej kasty parlamentarzystów – kwota wolna od podatku – i domagać się jeszcze podwyżek.

    Bratać się z każdym wrogiem wewnętrznym i zewnętrznym by następnie lansować się na grobach Niezłomnych.

    Więzić Zygmunta Miernika.

    Zbyć pogardliwym milczeniem wszelkie Ważne sprawy – morderstwo ks. Popiełuszki, aneks WSI.



    SLD, ZSL, KOD, PO, N i cały ten ściek nigdy nie byli zdrajcami - od zawsze byli mafią i targowicą i konsekwentnie budowali ich wspólnotę opartą na wyznawanych wartościach (antywartościach).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marcin Ís,

      Istnieje pewna ciekawa analogia. W III RP pozycja PiS-u jest budowana podobnie, jak w czasach PRL-u budowano mit środowiska"komandosów", a później "opozycji demokratycznej".
      By właściwie zrozumieć tę analogię, trzeba wyjść od świadomości, że celem owej „opozycji demokratycznej” (co bezceremonialnie przyznał J.Kuroń) nigdy nie było "obalenie socjalizmu" lecz jego revisio, przekształcenie i modyfikacja. Na tym też polegała istota operacji pod nazwą "transformacji ustrojowej".
      Ci ludzie nigdy nie dążyli do obalenia komuny i nie byli wrogami komunizmu. Byli schizmatykami (rewizjonistami) w granicach doktryny komunistycznej i dążyli do modelu "socjalizmu z ludzką twarzą".
      Dostrzegając tę prawdę, można zauważyć, że partia pana Kaczyńskiego nie jest i nigdy nie była zainteresowania obaleniem porządku III RP i wzniesieniem nowej konstrukcji polskiej państwowości. Chodzi wyłącznie o "modernizację i naprawę" systemu magdalenkowego, o "walkę z patologiami" (acz nie wszystkimi) oraz kolejną konwalidację komunistycznej sukcesji.

      Usuń
    2. Właściwie to zwracam "honor" PiSowi – faktycznie, nie obiecywał obalenia magdalenkowego tworu.

      Usuń
  32. "Bez Oni nie byłoby My". "Bez podziału na My i Oni, nie byłoby Polski".

    "Oni" są coraz bliżej Kościoła...

    Polski Kościół, o czym napisał Autor bloga w komentarzu z 12 października, chce być ostatnio z TW Ralfem czy z absolwentem moskiewskiego MGIMOi czy prawosławnym wysłannikiem Putina i z nimi budować "wolność".

    W Asyżu, na kongresie ekumenicznym, papież Franciszek spotkał się indywidualnie z przedstawicielami religii (głównie "abrahamowych") ale i z jedynym, obecnym na tym spotkaniu przedstawicielem świata laickiego, samym Zygmuntem Baumanem...

    Bauman komplementował papieża na kongresie i na łamach watykańskiego dziennika "L'Osservatore Romano". Krytyka Polityczna zauważyła z kolei, że "Franciszek mówi Baumanem"...

    Zygmunt Bauman to zbrodniarz komunistyczny, przez osiem lat służył w Korpusie Bezpieczeństwa Wewnętrznego, który zajmował się tropieniem żołnierzy z podziemia niepodległościowego. Ta owiana złą sławą służba była polskim odpowiednikiem NKWD. Bauman w KBW był m.in. szefem Oddziału Propagandy i Agitacji w Zarządzie Politycznym. Podpisał zobowiązanie do współpracy jako agent-informator Informacji Wojskowej o pseudonimie „Semjon”.

    Zgodnie z treścią wniosku awansowego z 1950 r. w okresie tym:
    "Jako Szef Wydziału Pol-Wych operacji bierze udział w walce z bandami. Przez 20 dni dowodził grupą, która wyróżniła się schwytaniem wielkiej ilości bandytów."

    Bauman w wywiadzie dla brytyjskiego "The Guardian" w 2007 roku powiedział, że: "Walkę komunistycznych władz z podziemiem w powojennej Polsce można porównać do dzisiejszej wojny z terroryzmem".

    Czy "radykałowie" staną się niedługo wyrzutkami Kościoła?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ich marsz przez instytucje to jak widać nie wszystko...

      Usuń
  33. Bauman potwierdzil, ze w dalszym ciagu trzyma kurs. Jest wiec dobrym punktem odniesienia i wyraznie pokazuje, dryf papieza, zas w moj kaznodzieja w dzisiejszej homilii prawil nad wyzszoscia modlitwy nad orezem, wskazujac na Cud nad Wisla. Szkoda, ze nie wspomnial o Cudzie Jaltanskim i gorliwej Stalina poboznosci.
    W ramach szeroko pojetego ekumenizmu oczekuje wpisanie Marksa na liste kandydatow do wyniesienia na oltarze - przeciez to ten, ktory stwierdzil, ze praktykami religijnymie mozna zastapic nawet narkotyki.

    OdpowiedzUsuń
  34. W dziesiątkę panie A.Ścios. To jest komorra [https://sea.org.pl].Z tym,że toto ma jeszcze inne powiązania,tzw. styropianowców.To zaś sprawdzono przez pryzmat sprzedajnych eurokołchoźników w stosunku do polskiego górnictwa węglowego,np. niejakiego Janusza Steinhoffa(rocznik 46').Wszystkich ich-obcych "lobbystów"-należało by wsadzić.Wchodząc coraz głębiej w [https://kto-kogo.pl/Sebastian_Magadzio] i w "euroatlantyk" widać prawie całą złodziejską,antynarodową i antypolską ośmiornicę.

    OdpowiedzUsuń
  35. przemek łośko,

    Ta "nowa polska mentalność", nie jest niczym nowym.
    Wiele lat temu, Jakub Berman, jeden z największych zbrodniarzy – agentów sowieckich stwierdził, że "suma konsekwentnie i umiejętnie prowadzonych działań stworzy nową świadomość". Należy przyznać, że konsekwencji w niszczeniu polskości nigdy komunistom nie zabrakło.
    Dlatego tworzenie "Szarego", (jak celnie nazwał Pan tę postawę) było procesem ewolucyjnym, rozciągającym się na dziesięciolecia, a w budowaniu "nowej świadomości" komuniści sięgali po wszystkie środki - od terroru, po totalną propagandę i indoktrynację. O powodzeniu tej dziejowej operacji świadczy fakt, że "nowa świadomość" nie obejmuje tylko sfery kulturowej bądź intelektualnej, ale wnika znacznie głębiej, w samą istotę bytu narodowego.
    Zaszczepiona w czasach PRL, została przyjęta przez nas razem z hańbą okrągłego stołu i mitologią towarzyszącą powstaniu III RP.
    We wstępie do cyklu "SUKCESORZY - OD BERMANA DO MICHNIKA" z 2009 roku zacytowałem fragment tekstu Wieniedikta Jerofiejewa. Wiernie oddaje charakterystykę "nowej świadomości":
    „Kocham moją władzę.
    A za co ją właściwie kochasz?
    Za wszystko.
    Za to, że cię nie ruszała i nie wsadzała do więzienia?
    Za to szczególnie. Za wszystko gotów jestem kochać moją władzę.
    A co ci się najbardziej podoba w twojej władzy: jej słowa, jej usta, jej chód i czyny?
    Wszystko w niej kocham. To wy, kurwa mać, możecie sobie rozprawiać o mojej władzy Wy możecie strugać wariata, ja bardzo kocham swoją władzę, i nikt tak nie kocha swojej władzy, żadna gadzina nie kocha tak mojej władzy”.

    Wielokrotnie też przypominałem fragment rozmowy Michnika z Jackiem Żakowskim na temat „Traktatu o gnidach”.Naczelny GW mówił wówczas:
    "Nigdy nie przyjąłem formuły, ze w Polsce przez czterdzieści lat de facto trwała sowiecka okupacja. Byłem zdania, ze PRL to jest polska państwowość pozbawiona suwerenności. Ta państwowość jednak istniała i stanowiła pewną wartość".
    To jest istota, fundament "nowej świadomości".
    Pogląd sformułowany przez Michnika wyrażają wszystkie środowiska „opozycji demokratycznej" oraz te miliony Polaków, którzy pogodzili się z hańbą komunizmu.
    Ta część społeczeństwa poddała się procesom legalizacji okupacji sowieckiej i uznała PRL za trwały element polskości. Nastąpiła wówczas rezygnacja z podstawowej dychotomii My-Oni oraz wyzbycie świadomości, że komunizm jest wytworem całkowicie obcym i wrogim.
    Rok 1989 doprowadził już do zalegalizowania postawy "szarego" i uczynienia z niej jakiejś pokracznej miary pseudo polskości. Doszło do sytuacji groźniejszej niż w pierwszych latach instalowania komunistycznej zarazy. Przez trzy dekady III RP, nie tylko pogłębiono otchłań fałszu (wprowadzając choćby mitologię demokracji czy szalbierczy termin - postkomunizm), ale doprowadzono do tragicznej w skutkach asymilacji komunizmu i polskości.
    Tuż po Smoleńsku pisałem, że ta tragedia nie rozbiła nas na "dwie Polski" i nie przecięła linią "politycznych podziałów" - jak zgodnie utrzymują wszystkie "autorytety" III RP. Ona obnażyła tylko to, co ukrywano przez dziesięciolecia i odsłoniła prawdę, której bano się wykrzyczeć.
    Fundamentem tej prawdy jest istnienie głębokiej dychotomii My-Oni, ujawniającej całkowite wyobcowanie i wynarodowienie ogromnej części społeczeństwa. Ta prawda przynosi wiedzę o spustoszeniach jakie poczynił komunizm, ukazuje ogrom degeneracji współczesnych „elit” i kondycję milionów ofiar „nowej świadomości”.

    Pozdrawiam


    PS. Serdecznie Panu dziękuję za podzielenie się tekstem "Polska wiosna".Jeśli to nie sprawi problemu, proszę o przesłanie na mój adres mailowy.

    OdpowiedzUsuń
  36. W związku z pytaniem dot.udziału wiceMON Szatkowskiego w "konferencji bezpieczeństwa" z komorrą odpowiem następująco. Konrad A.,chociaż miał podobno obozową(w KL) przeszłość,był polakożercą.Świadczy o tym jego rewizjonizm dotyczący polskiej granicy zachodniej jak i symboliczne przywdzianie płaszcza krzyżackiego.Oczywiście KAS kontynuuje antynarodową,antysuwerenną i antypolską propagandę,pewnie w ramach kontynuacji projektu hanzeatyckiego.O kontynuacji prusskiej świadczą takie "eventy" KAS,jak wspieranie reliktu komuny jakim jest TK(Rzepliński)oraz organizacja wystawy "Wypędzeni 1939"(przy współudziale IPN).Są również bliskie związki KAS z [https://sobieski.org.pl] m.in.przez obecnych prominentów "dobrej zmiany" Solocha i Waszczykowskiego i innych dealerów kolejnej eurokołchozowej rzeszy.Setki razy powtarzano różnorakie argumenty zarówno przeciw kursowi hanzeatyckiemu jak i przeciw kursowi euroazjatyckiemu,całkowicie ignorowane przez obecną władzę.Poza tym czy to czasem nie T.Szatkowski aprobował grę w "dialog z MAK Anodiną" spełniając oczekiwania płk.KGB/FSB i reszty specsłużb? A MON A.Macierewicz i PGZ? No cóż,jak tuskomorra z komuną związali PRLbis kontraktem "za symboliczną złotówkę" w wysokości 180mln euro i "offset" to "aksamitny" PO-PiS pod patronatem "nowego" celebryty łączącego wszystkie tradycje sprzedajnych zwierzchników SZ trwa mać kosztem Polaków.Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  37. Ortodoksja dyplomatyczna KGB/FSB czyli "obłapianie bezpierścieniowe" "pojednanych" V kolumn [https://youtube.com/watch?v=hCo171xjsAc]. Całkiem jak z obrotowymi faryzeuszami z KEP przedstawionymi we wcześniejszych komentarzach.To trzecia macka ośmiornicy (obecna również np. na Alasce)pokrywająca "świętą otodoksją" bezkarnych "pojednań" każdą zbrodnię.

    OdpowiedzUsuń
  38. "W Ministerstwie Sprawiedliwości, dzięki inicjatywie panów ministra Ziobry i ministra Jakiego, został opracowany projekt ustawy, która pozwoli rozwiązać te problemy, które powstały w związku z sytuacją, jaka zdarzyła się w Warszawie i innych miejscach. Nie chodzi o odpowiedzialność karną, ale o kwestie związane z własnością, tym wszystkim, co nastąpiło w oparciu o nieuzasadnione zwroty własnościowe, żeby to wszystko wyrównać"

    "... Nie chodzi o odpowiedzialność karną ..."

    Strach paraliżuje "dobrą zmianę" przed ewentualnym odwetem?
    Przecież, gdy ONI znowu dorwą się do władzy, "nie będzie zmiłuj".
    Niezależnie od czynów obecnie rządzących, czy deklaracji Pana Prezesa.

    Pozdrawiam ludzi dobrej woli.

    OdpowiedzUsuń
  39. Czytam Pańskiego bloga już od dłuższego czasu i dochodzę do wniosku, że zrobiło się tu bardzo rzadko. Nie wiem jaką Pan, Panie Aleksandrze, preferuje technologię władzy, ale mam nadzieję, że nie tę w stylu napi....a cepem. Co i kiedy zrobić czy powiedzieć zawsze wynika z kalkulacji co ewentualnie odpowie druga strona. Każdy zachowuje asy na koniec. Wyrzucenie mocnych kart na początku gry to głupota. Odnoszę wrażenie, że tutejsze grono właśnie napiera ze wszystkich sił, by PiS rzuciło na stół wszystkie mocne karty. Takie posunięcie de facto unicestwi tę partię. Mam nadzieję, że nie o to chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzi Pan, mi się jednak wydaje, że zupełnie nie o to chodzi. Moim zdaniem, obecna władza, i jakakolwiek inna otrzymała mandat od wyborców na rządzenie Polską. Co i kiedy zrobić nie powinno w żadnej mierze zależeć od dobra partii tylko od tego co jest dobre dla Państwa Polskiego. Mnie nie interesują partyjne „rozgrywki” „asy” itp. I nikt mi nie wmówi, że to powinno mieć dla mnie jakiekolwiek znaczenie. Jestem obywatelem Polski i wymagam od rządu reprezentowania interesów Polski, a nie swojej czy jakiejkolwiek partii. Żyję tu i teraz, i nie mam kilku żyć, dlatego domagam się prawdziwego zarządzania krajem tu i teraz, i nie zamierzam czekać kolejnych 27 lat na to, że być może sytuacja polityczna pozwoli: przestać nas okradać, ujawnić prawdę np. o śmierci św. Jerzego Popiełuszki czy jakąkolwiek inną prawdę, czy podjąć realne działania odcięcia się od „onych” – obcych mi beneficjentów (złodziei) polityki - trwającej od 27 lat a w sumie od 1945r. Dlatego nie zamierzam pokładać nadziei, liczyć na cuda, a przede wszystkim głosować na mrzonki, domysły i niespełnione obietnice. Nie zamierzam sam siebie okłamywać, że trzeba czekać, że to długi proces, że prawda kiedyś zwycięży, dawać szansę politykom, którzy na nią nie zasługują. Każdą partię która nie reprezentuje interesów Polski powinno czekać unicestwienie.

      Usuń
  40. Witam Pana serdecznie. My,Oni.Podział potrzebny żeby sobie uświadomić że My to My? Na pewno dla tych co w rozkroku stoją.A jak już ci z rozkroku nabiorą pewności że są My to czy nie warto pomyśleć o redukcji brutalnej Onych? A przynajmniej tych Onych z obcego desantu? A czy lewactwo w Europie i na Świecie to też Oni bo moim zdaniem to już tak. I może jak tamci My przygniotą Onych to wtedy będziemy mogli zmiażdżyć Onych My? A jeżeli pozbędziemy się już Onych to czy za jakiś czas nie będzie trzeba nowych Onych dla potwierdzenia że MY to wciąż My? A może ci Oni zawsze się odradzają i dlatego upadają cywilizacje? Bo wydaję mi się że ci Oni to nie tylko obcy desant ale ci Oni są też w Nas. I czasem wystarczy jedna łajza z charyzmą i Oni to prawie wszyscy. Tak Panie Aleksandrze jestem wściekły i rozczarowany mocno bo coraz bardziej uświadamiam sobie że "dobra zmiana" to może być dobry kant i ani się obejrzymy a tych Onych będzie coraz więcej w Nas. Obym się mylił! Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  41. Witam Pana serdecznie. My,Oni.Podział potrzebny żeby sobie uświadomić że My to My? Na pewno dla tych co w rozkroku stoją.A jak już ci z rozkroku nabiorą pewności że są My to czy nie warto pomyśleć o redukcji brutalnej Onych? A przynajmniej tych Onych z obcego desantu? A czy lewactwo w Europie i na Świecie to też Oni bo moim zdaniem to już tak. I może jak tamci My przygniotą Onych to wtedy będziemy mogli zmiażdżyć Onych My? A jeżeli pozbędziemy się już Onych to czy za jakiś czas nie będzie trzeba nowych Onych dla potwierdzenia że MY to wciąż My? A może ci Oni zawsze się odradzają i dlatego upadają cywilizacje? Bo wydaję mi się że ci Oni to nie tylko obcy desant ale ci Oni są też w Nas. I czasem wystarczy jedna łajza z charyzmą i Oni to prawie wszyscy. Tak Panie Aleksandrze jestem wściekły i rozczarowany mocno bo coraz bardziej uświadamiam sobie że "dobra zmiana" to może być dobry kant i ani się obejrzymy a tych Onych będzie coraz więcej w Nas. Obym się mylił! Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Podział my i oni istnieje i przestańmy w końcu udawać, że oni są nami. Przestańmy łapać się na propagandowe hasła „taki mamy rząd jakie społeczeństwo”, przestańmy usprawiedliwiać - polityka jest brudna – to i politycy muszą być umoczeni i to jest OK – nie jest. Przestańmy ulegać manipulacji i bądźmy sobą, oceniając czyny polityków, a nie nasze nadzieje – tylko tyle i aż tyle. Wtedy podział stanie jasny i prosty.
      2. Nie będzie potrzeba potwierdzenia, że my to my, bo to nie jest sztuczny podział, nie są to rozważania filozoficzne, a naturalne dążenie do prawdy. My opowiadamy się za prawdą, oni chcą wszelką prawdę ukryć o życiu, o wartościach, nawet o Bogu i zmanipulować, by móc pasożytować na nas. Czy drzewo potrzebuje potwierdzenia, że jest drzewem, a nie hubą czy jemiołą?

      Usuń
  42. Panie Aleksandrze,

    Miesiąc temu, rozważając "ofertę Anodiny", która (jeśli MAK nie kłamie) okazała się jednak ofertą dr. Berczyńskiego z podzespołu smoleńskiego, wymienialiśmy sobie tutaj niezobowiązujące uwagi z kolegą @Jaszczurem:

    Jaszczur 26 września 2016 10:57

    Wydaje mi się, zresztą już zaraz "po Smoleńsku" rozważałem taką opcję, że sowieciarze spróbują sprzedać Polakom i światu następującą wersję wydarzeń: katastrofa, owszem, była faktycznie zamachem, ale przeprowadzonym przez jakiegoś "zbuntowanego" rosyjskiego oficera albo spiskowców w wojsku/bezpiece, którzy jednocześnie "spiskują przeciw dobremu Putinowi".

    Urszula Domyślna 26 września 2016 13:14

    I za jednym nomen omen zamachem pozbyć się wewnętrznej opozycji? To jest bardzo sensowne [...]. Tylko co wtedy z polskimi wspólnikami? Wydadzą ich?

    Jaszczur 26 września 2016 13:23

    Całkiem możliwe. Ale ważniejszy od poziomu "wewnątrzsowieckiego" byłby poziom geopolityczny, konkretnie odcinek polski. Powolne, nie wiadomo na ile lat rozpisane, przejmowanie obozu patriotycznego w Polsce tak, by ten podjął się "resetu" z Moskwą.


    I proszę! Po 6 latach pojawiły się nagle (!) zupełnie nowe, nieznane nagrania rozmowy Tusk - Putin - Szojgu, które bardzo "wstrząsnęły" panem Macierewiczem /klik/, choć on powinien być już chyba wstrząsoodporny?

    Cóż, teatr władzy wymaga najwyraźniej takich słów i gestów, byleby tylko z nimi nie przesadzić.

    A Tusk?

    Tusk zaczął się bać... /klik/

    Pozdrawiam serdecznie

    PS. Natomiast mną wstrząsnęła informacja, że będziemy budować polsko-ukraińskie helikoptery, współpracując z zakładami Motor Sicz z Zaporoża. W których do niedawna cała produkcja szła do ZSSR, a po jego kontrolowanym rozpadzie, do Rossiji. (Podobno zresztą idzie tam do tej pory).

    Oby nie w ramach (przewidywanego przez Jaszczura) "resetu"...

    Bardzo jestem ciekawa Pańskiej opinii na temat tych ruskich podchodów i polskich reakcji. Bo mnie się ta gra bardzo nie podoba.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przypadku współpracy polsko-ukraińskiej w zakresie budowy helikopterów, uznaję ten komunikat za mający związek z nowym przetargiem, do którego również zaproszono Airbus'a. W komunikacie o polsko-ukraińskiej współpracy wskazano kwotę 1 mld, co w powiązaniu z ponownym przetargiem pokazuje, że kupujący będzie bardzo agresywnie nastawiony na cenę i transfer technologii. Co więcej, że kupujący w ogóle może olać oferentów, jeśli ich oferty będą niedorzeczne, gdyż ma wyjście B.

      Taka taktyka negocjacji znana jest jako "drzwiami w twarz". Z reguły używa się jej jako odpowiedzi na inną taktykę negocjacyjną, mianowicie "stopa w drzwi".

      Nie widzę w tym nic niezwykłego. Polskę powinna interesować wyłącznie cena/przydatność/transfer technologii. Żadnych sentymentów, ale w szczególności, żadnych połamanych, bilardowych transakcji (-> Mistrale). Nie ma na to czasu. Pieniądze leżą na kupce (100 mld), więc drodzy oferenci: gacie w dół i jeśli chcecie dostać kontrakt, pokażcie jak daleko pójdziecie. I tak to trzeba rozgrywać.

      Usuń
    2. Przykro mi ale zupełnie nie rozumiem tego, co Pan napisał.

      Pozdrawiam

      Usuń


  43. Gdy blagierzy będą jutro chełpić się świętością ks. Jerzego, trzeba pytać - dlaczego "dobra zmiana" boi się prawdy o Zbrodni Założycielskiej III RP?

    Tak pytał Pan wczoraj na Twitterze.

    Dzisiaj mamy trzydziestą drugą rocznicę uprowadzenia księdza Jerzego Popiełuszki. I rządy "Prawa i Sprawiedliwości" .

    I nadal na portalach czytamy te same kłamliwe tytuły o rocznicy śmierci kapłana i o tym, że 19 października 1984 r. został uprowadzony i zamordowany przez funkcjonariuszy SB. Zagłuszające prawdziwe słowa ks. Małkowskiego - wygnańca z Wólki Węglowej.

    Cyt.

    – Są sygnały, że ani władza państwowa, ani kościelna nie jest zainteresowana wyjaśnieniem tej zbrodni - /klik/

    Ano, nie są.

    Dlatego prawidłowa odpowiedź na Pańskie tt pytanie brzmi: bo to nie jest upragniona przez nas "dobra zmiana", Panie Aleksandrze. To tylko zmiana wajchy. "Wajchowy" pozostał ten sam.

    Pozdrawiam niewesoło

    A w telewizji narodowej (mam nadzieję, że jeszcze choć trochę polskiej?) znów pewnie pokażą "wstrząsający" (chyba esbeckimi materiałami operacyjnymi?) film "Ksiądz" pani Dłużewskiej, w którym tylko ks. Małkowski mówi prawdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest smutne, ani przerażające. To zabijanie pamięci. Zbrodnia na sumieniu narodu. I to odniesie skutek - nie na dziesięciolecia, na setki lat pozbawi naród wrażliwości.

      Pada argument, że może przeszkodzić kanonizacji. Ale w jaki sposób? Biskupi zablokują?

      Usuń
    2. Zbrodnia na sumieniu narodu. Bardzo trafnie Pan określił zabijanie naszej pamięci. Tylko nie rozumiem dlaczego ma to nie być smutne? Mnie bardzo zasmuca.

      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Dzisiejsze manipulacje manipulacje nie tylko internetowe ale również w "telewizji narodowej" Kurskiego świadczą same za nich wszystkich.Ok.godz.16:00 w tvp.info doszło do następującej.Najpierw nadano mieszankę półprawd utrwalających praktycznie kłamstwo toruńskie i skonkludowano rozbrajającym stwierdzeniem jednego z funkcjonariuszy IPNbis w stylu"dużo czasu minęło,brak wyraźnych dowodów" czyli "my IPN nic nie możemy".Ani słowa o prok.A.Witkowskim ,W.Sumlińskim i innych.Nic,zero.Zaraz potem zderzono tą "pamięć" z "pamięcią wielkiego reżysera krakowskiego".Dlatego bez żadnych złudzeń co do "kurszczyzny" nawet wtedy,gdyby ktokolwiek próbował wcisnąć jakiekolwiek uzasadnienie jakąś "maskirowką" ze strony "dobrej zmiany" ws.ks.J.Popiełuszki.

      Usuń
    4. Dziękuję, jak to dobrze, że nie oglądam telewizji!

      Ale odebrał mi Pan resztki złudzeń odnośnie tv "narodowej", przy okazji też - odnośnie "narodowego" IPN. Może to i dobrze?

      Pozdrawiam serdecznie

      PS. Chyba by nastąpił koniec świata (i przy okazji prezesa Kurskiego), gdyby w "narodowej" pojawił się ksiądz Małkowski i powiedział to, co powiedział dla niszowej TVR. Która zaczyna stanowić znakomite alibi, choć to przecież jej dziennikarze zasilili obficie programy informacyjne TVP. Dlaczego teraz przestali zapraszać księdza Stanisława?

      Usuń
    5. Bo to co czuję, to nie jest smutek, ani nie przerażenie. To gorycz i narastający gniew zarazem.

      Usuń
  44. Polecam!

    http://telewizjarepublika.pl/wideo/prawda-o-zabojstwie-ks-jest-ukrywana-r-gromadzki-ks-s-malkowski,1981.html

    Wreszcie mogłam spokojnie obejrzeć 15 min. wywiad TVR z ks. Małkowskim, który gorąco wszystkim polecam. Miło było usłyszeć dobre słowa pod adresem Wojciecha Sumlińskiego i ... Aleksandra Ściosa (6' 30") od przyjaciela ks. Jerzego. Cieszy też bardzo znakomita forma księdza Stanisława, bo to co on przeżył (i nadal przeżywa) niejednego z nas by załamało. Jeżeli czyta ten blog - z całego serca podziękowania za głoszoną niestrudzenie prawdę.

    OdpowiedzUsuń
  45. Nikt nie zwrócił uwagi na francuski bezsłowny komunikat KGB/FSB Cyryla/Gundiajewa/Michajłowa,a związany z "nowymi barwami" jego szaty.Powiem tak: kadyrowcy to byli i są zbrodniarzami na usługach reżimu terrorystów państwowych putina/cyryla i pamiętam doskonale,kto wykonał ludobójstwo w Czeczenii przy milczeniu "świata demokratycznych wartości".Natomiast dzisiejszy mityng "pokojowej czwórki" uważam za maskirowkę kolejnych transakcji z hybrydowej serii "sprzedaży i kupno sznurka".Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  46. Myślę, że walka o prawdę na temat śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki trwa nadal.

    Mamy teraz do czynienia z próbami utrwalania kłamstwa toruńskiego.

    Zadaniem ludzi wrażliwych na tę sprawę, szczególnie publicystów, blogerów, filmowców, powinno być obecnie przekazywanie prawdy o tej zbrodni możliwie szerokiej rzeszy odbiorców.

    Jeszcze żyją świadkowie tamtych wydarzeń, którzy znali kapelana i zachowali w pamięci wydarzenia, przeczące oficjalnej wersji.

    Trzeba po prostu walczyć o pamięć następnych pokoleń, tak jak to było z historią Katynia czy Żołnierzy Wyklętych.

    OdpowiedzUsuń
  47. Panie Przemku,

    Wie Pan przecież, że odbieram podobnie jak Pan całą III RP.

    Całą - z wyjątkiem wszystkiego, co dotyczy księdza Jerzego. Tu nie może być mowy o goryczy i gniewie. Bo on ich/ją zwyciężył!

    Pozostaje żal, że zapominają i że się zapierają. I smutek, bo smutno, że tak to wszystko spodlało na moich oczach.

    Pan Ścios, który miał szczęście znać ks. Jerzego osobiście, napisał kiedyś bardzo pięknie, że On nie mógł wrócić do III RP inaczej, niż jako święty.

    Bo tu zabiliby go ponownie.

    "POWRÓT KSIĘDZA JERZEGO" - 18 X 2009 /klik/

    Potem te słowa powtórzył w przeddzień warszawskiej beatyfikacji, we wspaniałym tekście "Święty Jerzy ze Smoleńska" z 5 czerwca 2010 /klik/

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo,

      dziękuję za linki.Po nitce, do kłębka - i stało się coś istotnego, coś zobaczyłem. Wracam do pisania.

      pozdrawiam serdecznie

      Usuń

    2. Bardzo się cieszę i życzę powodzenia, Poeto!

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  48. Marek Aureliusz,

    Próżne są Pańskie obawy. Wpierw należałoby wskazać owe „mocne karty”, które PiS zachowuje na koniec. Ja ich nie znam, ale chętnie się o nich dowiem. Nie na zasadzie domysłów i objaśniania intencji pana Kaczyńskiego, ale prezentacji twardych faktów.
    Nie słyszałem też o takiej „taktyce” walki z dywersją i polityczną agenturą wpływu, która nakazywałaby wsłuchiwać się w przekaz dezinformacji i reagować w rytm narzucony obcą narracją. Kto uprawia taką „taktykę”, jest nie tylko głupcem, ale ewidentnym szkodnikiem i oszustem.

    Muszę też wyznać, że najmniej martwią mnie takie „posunięcia”, które „unicestwią tę partię.” Jedyne, co powinno Polaków martwić, to takie posunięcia tej partii, które na kolejne dziesięciolecia unicestwią szansę na wolną Rzeczpospolitą.
    W tej rozgrywce nie chodzi bowiem o PiS i samopoczucie pana Dudy, ale o przyszłość – Pańską, moją i naszych rodaków.
    Jestem przekonany, że żaden mędrzec z PiS nie będzie przejmował się skutkami, jakie przyniesie Polakom polityka błędów i zaprzaństwa. Tak, jak nie przejmowano się w roku 2007, oddając władzę „kolegom z Platformy” za idiotyczną mitologię demokracji i skazując nas na osiem lat hańby i poniżenia.
    Dlatego wszystkim wyznawcom PiS proponuję przyjęcie fundamentalnej zasady – najpierw dbam o dobro własne (mojej rodziny, bliskich, Ojczyzny), a dopiero na końcu martwią mnie pożytki polityczne i powodzenie „strategii” pana Kaczyńskiego. Odwrotna hierarchia mogłaby świadczyć o poważnych zaburzeniach osobowości.

    OdpowiedzUsuń
  49. Emilain Iwanicki,

    Nie trzeba tropić Onych. Ani rozszerzać tej definicji. Oni ujawniają się sami. Wystarczy widzieć, jak reagują na polskość, co noszą w sercu i do czego używają rozumu.
    Nie jest prawdą, że istnieje obawa, jakoby „trzeba nowych Onych dla potwierdzenia że MY to wciąż My”.
    To nie Polacy czerpią z dziedzictwa Onych i nie podług ich miary musimy się identyfikować. Nie Oni są nam potrzebni, lecz My im.
    Dlatego budowanie wspólnoty narodowej nie odbywa się na zasadzie konfrontacji z Onymi, ale poprzez rozpoznawanie więzi łączących nas z polskością.
    Ci, którzy nie chcą rozpoznać takich więzi, sami stawiają się poza wspólnotą narodu.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  50. Pani Urszulo,

    Scenariusz „wystawienia” Tuska i spółki jest wielce prawdopodobny. Pan Jaszczur ma rację.
    W roku 2013, w tekście „Obca gra” pisałem, że „od wielu miesięcy w działaniach Kremla można dostrzec intencję pozbycia się nazbyt skompromitowanego wspólnika oraz zamysł wykreowania grupy, która potrafi sprostać nowym, strategicznym planom Kremla.”(…)
    „Rosja wie, że obecna ekipa nie tylko traci poparcie Polaków, ale staje się coraz słabszym i bezwolnym przedmiotem w europejskich rozgrywkach. Nagromadzenie rozlicznych patologii związanych z funkcjonowaniem tej ekipy sprawia, że coraz trudniej radzi sobie z własnym społeczeństwem i nie potrafi zadowolić Moskwy w roli rosyjskiego konia trojańskiego.
    Niemniej ważną przesłanką jest fakt, że ludzie obecnego reżimu współdziałali z Putinem przeciwko polskiemu prezydentowi i stali się zakładnikami kłamstwa smoleńskiego. Współpraca ta, nazwana w zeznaniach ministra Arabskiego „grą równoległą”, miała wyeliminować Lecha Kaczyńskiego z polityki zagranicznej i ośmieszyć go na arenie międzynarodowej. Wiedza o tych działaniach daje Rosjanom potężne narzędzia nacisku i może być wykorzystana w obecnej rozgrywce. Spotkania z wysłannikami Putina czy ustalenia dotyczące współpracy, szczególnie w obszarze służb specjalnych, są jednak mocno niewygodnym depozytem. Oczywiście - nie dlatego, iżby Tusk i spółka odważyli się wykorzystać tę wiedzę lub próbowali uwolnić od kurateli Moskwy. Jest to raczej kłopot, jaki sprawia skompromitowany i wyeksploatowany wspólnik, dla przestępcy, który zaplanował przejście z szarej strefy do legalnego biznesu.”
    https://bezdekretu.blogspot.com/2013/05/obca-gra.html

    W tamtych działaniach Rosji dostrzegałem wspólną grę Putina i Belwederu. Grę, która zakończyła się wymianą ekipy Tuska oraz chwilowym (nie mam co do tego wątpliwości) odejściem B. Komorowskiego. Warto przy tym pamiętać, że wszystkie, główne postaci kłamstwa smoleńskiego, „wylądowały” na miękkich posadach i są do dziś objęte immunitetem nietykalności. Jestem przekonany, że tak będzie do końca kadencji PiS.
    Ta właśnie okoliczność nakazuje formułować zasadnicze pytanie – czy wykreowana w 2015 grupa „dobrej zmiany” jest tym rozdaniem, które zaplanował Putin?
    Przyznaję, że spektakl, który rozgrywa się dziś wokół sprawy smoleńskiej, to niezwykle ciekawa i złożona grą. Ale za wcześniej na wnioski i hipotezy.

    cdn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za link do wywiadu z księdzem Małkowskim.
      Obecna władza już wypowiedziała się w sprawie Zbrodni Założycielskiej III RP. Milczeniem i lekceważeniem tematu. Nie trzeba więcej, by wiedzieć – z kim i z czym mamy do czynienia.
      Uważam, że nie ma rzeczy bardziej miarodajnej dla oceny intencji rządzących, jak sprawa zabójstwa księdza Jerzego.
      Dlatego żaden rząd III RP nie odważył się zerwać tej zasłony i ustalić stanu faktycznego.
      Tchórzostwo PiS-u i prezydenta Dudy jest dla mnie tym bardziej znaczące, że bezbłędnie ukazuje lęk przed konfliktem z hierarchami, ale też obawę przed faktycznym ośrodkiem decyzyjnym.
      Wystarczy zrozumieć, że głównymi beneficjentami Zbrodni Założycielskiej i depozytariuszami kłamstwa toruńskiego, było i nadal jest środowisko służb wojskowych PRL.

      Pozdrawiam Panią

      Usuń
  51. przemek łośko,

    Napisał Pan - "Pada argument, że może przeszkodzić kanonizacji. Ale w jaki sposób? Biskupi zablokują?"
    Jeśli gdziekolwiek pada taki argument, jest on fałszywy i rozpowszechniany przez ludzi złej woli.
    Papieski dekret o męczeństwie księdza Jerzego mówi, że Kapelan Solidarności został ucciso in odio alla Fede - zabity z nienawiści do wiary.
    To niezwykle ważne sformułowanie – również dlatego, że zadaje kłam wielokrotnie podnoszonej i powielanej tezie, jakoby Kapłan został zamordowany z powodów politycznych.
    To formułowanie oznacza też, że jakiekolwiek ewentualne ustalenia, (np. w drodze procesu karnego) innej niż przyjęta obecnie daty śmierci księdza Jerzego lub nawet wskazanie innych sprawców, nie może stanowić istotnej przeszkody w procesie kanonizacyjnym.
    Nie może zaś, bo takie ustalenia nie podważają faktu męczeńskiej śmierci za wiarę - a tylko ta okoliczność ma zasadnicze znaczenie.

    Pisałem o tym wielokrotnie. Przypominając również słowa abp. Kazimierza Nycza, metropolity warszawskiego z października 2008 roku:
    „Nawet jeśli znajdą się dowody, że ks. Popiełuszko zginął później niż 19 października, nie przeszkodzi to beatyfikacji. Moment śmierci jest ważny, ale nie najważniejszy. Ważne są przede wszystkim szczegóły męczeństwa, a te są znane i opisane”.
    Ten sam hierarcha wypowiedział się także w sprawie hipotezy prokuratora Andrzeja Witkowskiego, iż ks. Jerzy zginął dopiero 25 października:
    „Jeśli komuś udałoby się to udowodnić, prowadzący proces beatyfikacyjny musieliby uzupełnić dokumentację. Ale ani ewentualna inna data śmierci, ani nieznajomość zabójców nie byłyby przeszkodą w dokończeniu procesu, gdyż mordercą ks. Jerzego był cały system, który działał z nienawiści do wiary” –stwierdził arcybiskup.

    Nie chodzi zatem o zagrożenie dla procesu kanonizacyjnego, ale o poczucie zagrożenia zakładników Zbrodni Założycielskiej - tych ludzi i środowisk, które na ukrywaniu prawdziwych sprawców zabójstwa księdza Jerzego zbudowały fundamenty III RP.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie pomyślałem.

      W tekstach kazań ks. Jerzego prawda jest jedyną drogą do wolności i miłości bliźniego. Imperatyw tak rozumianej wolności i miłości pojawia się już w kazaniu 28 lutego 1982 roku. Popiełuszko ani razu się nie wycofuje, nie uprawia dialektyki, nie zapomina - nawet po przesłuchaniu w grudniu 83 roku, w dwóch grudniowych mszach przywołuje świadectwo prawdy.

      Tu i tam pojawia się TW Pireus, jako osoba spotykająca się z Płatkiem i Pietruszką. Pojawiają się informacje o popijawach prymasa i wspomnianych panów. Czy to prawda?

      Z racji dystansu światopoglądowego do Kościoła nie interesowałem się tym szczególnie. Jeśli jednak tak było, to ma to znaczenie fundamentalne dla zrozumienia wszystkiego, co działo się po 13 grudnia. Ale ma to także znaczenie fundamentalne dla wszystkiego, co działo się wcześniej.

      Usuń
    2. I jeszcze jedno, drążące pytanie.

      Andrzej Rzepliński był jednym z dwóch członków Komitetu Helsińskiego, który obok Marka Nowickiego odebrał 8 czerwca 1990 roku od Adama Pietruszki ustne zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Czesława Kiszczaka, polegającego na sprawstwie kierowniczym zabójstwa ks. Jerzego.

      Dlaczego ta kwestia ANI RAZU nie wypłynęła publicznie, również w "naszych mediach" a podobno "gorącym" sporze o Trybunał Konstytucyjny?

      Usuń
  52. Panie Aleksandrze,

    Bardzo dziękuję za niezwykle ciekawą odpowiedź.

    Wyróżniam, ponieważ:

    1. zgadzam się w 100% z Pańską opinią (także odnośnie BK) - i -
    2. żeby nikomu nie umknęło :-)

    W tamtych działaniach Rosji dostrzegałem wspólną grę Putina i Belwederu. Grę, która zakończyła się wymianą ekipy Tuska oraz chwilowym (nie mam co do tego wątpliwości) odejściem B. Komorowskiego. Warto przy tym pamiętać, że wszystkie, główne postaci kłamstwa smoleńskiego, „wylądowały” na miękkich posadach i są do dziś objęte immunitetem nietykalności. Jestem przekonany, że tak będzie do końca kadencji PiS.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  53. @

    "Za syna Twojego, a brata naszego przelano krew..."

    Jeszcze jedno piękne wspomnienie z Telewizji Republika.

    http://telewizjarepublika.pl/wideo/ukryta-prawda-2016-10-19,2000.html

    OdpowiedzUsuń
  54. przemek łośko,


    TW "Pireus" to oczywiście bp. Alojzy Orszulik. O żadnych "popijawach" u prymasa nic mi nie wiadomo i szczerze wątpię w takie rewelacje.
    Wprawdzie już odpowiadałem na pytanie dotyczące Rzeplińskiego, to wyjaśnię rzecz ponownie.
    Odpowiem dlatego, że nie chciałbym, aby w sprawie zabójstwa księdza Jerzego pojawiały się kolejne mity i fantastyczne teorie, rozpowszechniane przez środowiska dalekie od szacunku dla prawdy.
    Nie mam cienia sympatii wobec obecnego prezesa TK, ale sprawa, którą Pan porusza w swoim "drążącym pytaniu" jest, mówiąc kolokwialnie - "dęta".
    Temat był znany od dawna i został wyjaśniony w wypowiedzi Rzeplińskiego podczas posiedzenia sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, w dniu 7 lipca 2005r.
    W posiedzeniu uczestniczył też poseł Wrzodak, który rozpowszechniał te "rewelacje". Zachęcam do lektury stenogramu z posiedzenia komisji.
    http://orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/wgskrnr/SPC-239
    tu zaś dodatkowe wyjaśnienia Rokity:
    http://orka2.sejm.gov.pl/Debata4.nsf/main/77C3A54F

    Prosta i szybka kwerenda w dokumentach IV kadencji Sejmu, pozwala dostrzec, że pan Wrzodak utracił zainteresowanie tematem i nikt rozsądny nie kontynuował tej sprawy. To, że takie sensacje rozpowszechnia dziś środowisko bliskie "Warszawskiej Gazecie", bynajmniej nie dziwi.
    Proponuję, Panie Przemku, by szukając materiałów na temat Zbrodni Założycielskiej, zachować duży dystans do niektórych źródeł i osób oraz kierować się zdrowym rozsądkiem.

    OdpowiedzUsuń
  55. Pani Urszulo,

    Dziękuję za przypomnienie tych dawnych tekstów. Gdy przejrzałem publikacje na temat zabójstwa księdza Jerzego z lat 2008-2010, zrozumiałem, że prawda o tej zbrodni toruje sobie jednak drogę do świadomości Polaków.
    Wiele czasu upłynęło od tekstów "CZY III RP ZACZĘŁA SIĘ NAD GROBEM KSIĘDZA POPIEŁUSZKI?"i "ZBRODNIA ZAŁOŻYCIELSKA III RP". Wówczas to pytanie i teza wywołało ogromnie nerwowe reakcje żurnalistów (np.K.Leski) i chyba nie spotkało się ze zrozumieniem czytelników.Trudno było sobie uzmysłowić, że to państwo i kierujące nim "elity" zawiązały szatański pakt nad trumną świętego Jerzego.
    Dziś o Zbrodni Założycielskiej można przeczytać na łamach portalu TV Republika i usłyszeć z ust wielce wiarygodnych postaci.
    Prawdą jest więc, że ksiądz Jerzy nie mógł wrócić do III RP inaczej, niż jako święty. Ta świętość stanowi gwarancję, że prawda o zdarzeniach z 1984 roku musi zatryumfować i otworzyć nam drogę do wolnej Polski.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Aleksandrze,

      Przy okazji solennie sobie te teksty przypomniałam i stwierdziłam, że jednak kropla drąży kamień i choćby dlatego (a nie wyłącznie w imię pryncypiów) warto być wytrwałym i nieustępliwym, serdecznie dziękuję.

      Naturalnie, nie wszystko przeczytane linkowałam; kto chce łatwo może sam odszukać pod tagiem "ksiądz Jerzy". Natomiast autentycznie zapomniałam dać link do kuriozalnego wpisu prof. A. Dudka z IPN - i Pańskiej świetnej z nim polemiki. 5 czerwca 2010, w przeddzień beatyfikacji, kiedy Pan opublikował "Świętego Jerzego ze Smoleńska", historyk Dudek wstawił kuriozalny tekst: "Kto stał za kapitanem Piotrowskim?" /klik/ Polecam dyskusję. :)

      Szczerze podzielam Pańskie przekonanie, że prawda o zdarzeniach z 1984 musi zatriumfować i otworzyć nam drogę do wolnej Polski.

      Pozdrawiam Pana

      PS. Wczoraj nie miałam już na to czasu, ale dzisiaj przejrzałam 19 X - tweety prof. Cenckiewicza z "narodowego" IPN, w nadziei, że okaże się on kolejnym "sprawiedliwym". Spotkał mnie wielki zawód. To, co tam zastałam, inaczej jak żenadą nazwać nie potrafię.

      Usuń
  56. "Jestem przekonany, że żaden mędrzec z PiS nie będzie przejmował się skutkami, jakie przyniesie Polakom polityka błędów i zaprzaństwa. Tak, jak nie przejmowano się w roku 2007, oddając władzę „kolegom z Platformy” za idiotyczną mitologię demokracji i skazując nas na osiem lat hańby i poniżenia"

    P.T. Ścios rozjaśniam nam rzeczywistość jako ten ogień eliaszowy. Takie też biblijne podstawy trzeba uznać w tym rozróżnieniu: MY-oni.
    Tak myślę.

    OdpowiedzUsuń
  57. !!!

    Pani premier wraz z połową rządu oraz marszałkami Sejmu i Senatu na dziękczynnej (narodowej) pielgrzymce do Rzymu /klik/, nadpremier Dżunior zakochany po uszy w... budżecie (!) - cyborg, czy co? - /klik/, 100 000 ludzi pokutuje na Jasnej Górze "za grzechy narodu", więc uprzejmie pytam: to kto, do cholery, pilnuje państwa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to kto? Duchy Kiszczaka i Jaruzelskiego, przy wsparciu modlitewnym wierzących w cyrylowego boga!

      Usuń
    2. Ku pełni szczęśliwości, Polski będą też pilnowali Kurski wraz z Owsiakiem! Nie pozostaje nic innego, jak tylko radować się!!

      Usuń
    3. W ingresie nowego Arcybiskupa Warmińskiego 15 pażdziernika 2016 uczestniczył jako pełniący obowiązki Nuncjusza Apostolskiego w Polsce ks.prałat Mychajło Chorowski. Kto to jest?
      Dlaczego nie był obecny Abp Salvatore Pennacchio mianowany 6 sierpnia 2016 Nuncjuszem Apostolskim w RP?
      Czy to oznacza również w Kościele c.d. "dobrej zmiany"?
      Na stronie Nuncjatury i KEP nie ma żadnych informacji.

      Usuń
  58. PS.

    Myliłby się ten, kto by podejrzewał o pilnowanie Polski pana Prezydenta. Po porannych duserach z towarzyszką Lewiatan pan Prezydent udał się w teren, by tam hołubić demokrację!

    http://telewizjarepublika.pl/prezydent-duda-demokracja-w-polsce-czuje-sie-bardzo-dobrze,39578.html

    OdpowiedzUsuń
  59. Marcin Warchoł: "Mogę zapewnić, że to śledztwo będzie prowadzone w sposób należyty, rzetelny, niezależnie od tego, kto będzie je prowadził. Prokurator Generalny czuwa nad jego rzetelnym prowadzeniem."

    link: http://www.tvp.info/27400356/to-najbardziej-okrutna-i-ciemna-karta-naszej-przeszlosci

    Mamy wspaniałego Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości w jednej osobie, dzierżącego dziś pełnię władzy nad wymiarem sprawiedliwości. On cały czas czuwa nad tym śledztwem...

    A myśmy nic o tym nie wiedzieli, nie docenialiśmy tego polityka... To jego "czuwanie" nad śledztwem wpłynie zapewne na jego "rzetelność". Rzetelność prowadzenia śledztwa wymaga długiej, rozłożonej na kolejne lata pracy śledczych -> http://niepoprawni.pl/blog/uparta/czy-ipn-dobrej-zmiany-wyjasni-mord-na-ks-jerzym

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S.

      A jak sam wiceminister sprawiedliwości przejmuje się losem Zygmunta Miernika, jak jest o wszystkim doskonale poinformowany...

      Usuń
  60. Próba zdyscyplinowania min. A.Macierewicza?

    „Prezydent Andrzej Duda odbył dziś rozmowę z ministrem Antonim Macierewiczem. Jest on częstym gościem w Pałacu Prezydenckim - spotkania zwierzchnika sił zbrojnych z szefem resortu obrony odbywają się regularnie”

    — podkreślił w rozmowie z PAP Magierowski.

    Co, tak naprawdę, oznacza ten komunikat?

    OdpowiedzUsuń
  61. Piłatowa wspólnota demonstracyjnie umywa rączki z zaprzaństwa wobec wszystkich priorytetów [https://fakty.interia.pl/galerie/swiat/oficjele-na-narodowej-pielgrzymce-polakow-...].Druga część PO-PiS został by robić stan NWO.

    OdpowiedzUsuń
  62. Moja subiektywna ktualizacja słów Suworowa z [https://rodaknet.com/rp_scios_91.htm]brzmi tak.Ludzie szkoleni w komunie NWO nigdy nie przestaną służyć komunie NWO. Niezależnie od tego czy w stolicach NWO będą zarządzać carowie komuny NWO czy genseki komuny NWO,oni zawsze będą niewolnikami stolic komuny NWO. Zależność ta jest zaprogramowana w mózgach wszystkich ,których wykształciły stolice komuny NWO. Oficerowie którzy byli szkoleni w stolicach komuny NWO nigdy nie powinni pracować w służbach ani w gospodarce niepodległej Polski,ponieważ nie są niepodlegli. PS: Definicja komuny NWO wg.@Michael jest ogólnie znana.Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, ja nie znam definicji komuny NWO wg @Michael. Nawet nie wiem co to jest? Da Pan jakiś link?

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Tak,trochę się rozpędziłem więc przepraszam za literówki.Miałem na myśli definicję komunizmu (str.91 książki pana A.Ściosa o broni utraconej z odnośnikiem 17. do blogu @Michael).PS:denerwują dywagacje o "jednodolarowym dealu"(widocznie taka moda)a moim zdaniem chodziło o całkiem co innego.Wystarczy wskazać udział w manewrach śródziemnomorskich "Cleopatra 2016" z początku października br. oraz obecny stan manewrów "Friendship Protector 2016" oraz bogate złoża pod dnem M.Śródziemnego,więc raczej podobny model do tureckiego.Inna sprawa dotycząca NWO z kierunku hanzeatyckiego:do "Stiekłowa" dołączył "junkier pruski" w sprawach "koordynacji" natowskiego wywiadu i wyborcze gry niemieckie(w tym Kanzlerinn).Razem w sumie antynarodowe i antypolskie NWO.Pozdrowienia.

      Usuń
  63. ZACZYNA SIĘ!

    KONCERT NAJPODLEJSZEGO KŁAMSTWA I OBŁUDY.

    Przez dwa dni ciężkie oskarżenia, niemal o współsprawstwo w Zamachu. Minister AM ciska gromami z mównicy. Nieszczęsne Rodziny Smoleńskie mają swoje pięć minut rozpaczliwej nadziei, że jednak, że może...

    A dzisiaj, proszę! Już wylazła "frakcja rozsądnych" (uwaga! tam nie ma żadnych frakcji - tam są tylko role do odegrania) i dalejże mącić. Że jednak, że może, bo:

    wiecie...
    rozumiecie...
    przyjdzie jeszcze gorszy i dopiero da nam popalić...
    zawsze to swój...

    Jak mówił Witkacy: ŻYG.

    = = = = = = = = = = = = =

    http://wpolityce.pl/polityka/312787-nasz-wywiad-konrad-szymanski-o-kulisach-szczytu-ue-imigrantach-sankcjach-ceta-i-ew-wsparciu-tuska-kazdy-gra-o-to-by-uzyskac-swoje-gwarancje

    http://wpolityce.pl/polityka/312806-nasz-wywiad-dr-kloczkowski-korzysci-z-obecnosci-tuska-w-brukseli-sa-symboliczne-ale-nalezy-zastanowic-sie-czy-jego-nastepca-nie-bedzie-dla-polski-gorszy

    OdpowiedzUsuń
  64. komuna NWO - warto przypominać oczywistości.

    strasznie mnie martwi to nieustanne pisowskoplatformiane antypolskie "giedrojciowanie" tak wobec Litwy, tak i UPAainy.
    klasyczny skandal.

    OdpowiedzUsuń
  65. @j/w http://prawy.pl/39568-braterstwo-broni-z-upa/

    OdpowiedzUsuń
  66. Ogłoszone 24.10.2016,antydatowane na 2.09.2016[https://prezydent.pl/aktualnosci/wydarzenia/art,383,andrzej-duda-nominowal-posmiertnie-plk-ryszarda-kuklinskiego-na-stopien-generala].To miłe,ale daleko niewystarczające pod względem zrealizowania priorytetów;jak mówią: "The World Is Not Enough",4Poland.Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  67. @Aleksander Ścios

    Odnosząc się do najnowszych wpisów na tt, dodam, jestem przekonana, że rosyjskie służby specjalne działają tylko i wyłącznie na zlecenie tamtejszych władz i nigdy nie wykonują zleceń ani ze strony jakichś innych, poza swoimi władzami środowisk w Rosji (np. biznesmenów), a tym bardziej nie wykonują zleceń przedstawicieli innych krajów (niż swoja Matuszka Rasija).

    A jaką rangę dla FSB może mieć polski polityk?

    Dokonanie tak poważnego zamachu na terytorium Rosji bez decyzji i wiedzy Putina, zagroziłoby poważnie interesom tego kraju, byłby to swoisty atak na interesy Kremla.

    Czytałam książkę Rotha i relacje w niej zawarte przestały być dla mnie wiarygodne m.in. po przeczytaniu tego rodzaju domysłów autora.

    Albo pan Roth nie do końca przemyślał swoje relacje zawarte w książce (a być może chciał wzbudzić sensację i dobrze sprzedać książkę) albo to jakaś gra dezinformacyjna.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A "nasi" dziennikarze (TV Republika, niezależna, wPolityce, nie wiem, czy też TVP) pięknie łykają wszystko, co ich najnowszy bohater im ogłosi i rozprowadzają wieści na szeroki zasięg.

      Usuń
  68. Żeby dawać się nabierać na nieistnienie russkiego wertikala trzeba być skrajnie naiwnym.Jeżeli obecni rządzący dają się świadomie uwieść mitologii "świętej"(Cyryl/Gundiajew/Michajłow) i "zmienionej" noworosji(płk.Putina)z pomocą "odmienionego" Kadyrowa("nowa" szkoła Al-Azhar)to kim są? Jeżeli neosłużby PRLbis wypuszczają zarówno ładunek odpadów radioaktywnych,wypuszczają szpionów wojskowych (potem poszukiwanych listem gończym),jeżeli całkowicie lekceważą wrogi desant rodzimych eurołajdaków na Ukrainę (amb.J.Piekło,Balcerowicz,J.Miller,R.Sikorski,Sł.Nowak w szerszej grupie doradców od "pogłębionej integracji",jeżeli serwują Polakom mix antynarodowej koncepcji hanzeatyckiej(niemiecko-russkiej) i euroazjatyckiej("nowego" jedwabnego szlaku chińsko-russkiego)to kim są? Nie dostrzegają,że russki wertikal(podobnie jak niemiecki "ordnung") przy całkowitym lekceważeniu przez obecnie rządzących polityków IIIRP sprawy Ukrainy tworzy nowe "Prusy Południowo-Wschodnie"? A odgrzewanie sensacji BND powtarzanych obecnie przez różne publikatory po nominacji niemieckiego natowskiego koordynatora wywiadów i potomka karanego resortowego naziprusaka przy dość beztroskiej politycznej akcji [https://kavkazcenter.com/russ/content/2016/10/25/113499/v-germanii-u-azerbajdzhantsa-otobrali-detej-i-delayut-iz-nikh-khristian.shtml];uważam,że tego rodzaju "akcja" z pogranicza wojny cywilizacji spotka się z eskalacją podsycaną przez russki wertikal putinowców.By tego jeszcze brakowało,aby neosłużby PRLbis udzielały "bratniej pomocy" eurołajdakom. Pozytywnie,choć jako b.spóźnioną,oceniam reakcję MON na [https://pl.wikipedia.org/wiki/Janusz_Bojarski].Aczkolwiek tzw. rezonatory nie dopowiedziały,gdzie mieści się siedziba natowskiej akademii obrony,której komendantem był ów WSIkomor.Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  69. Wieści z klubu antylustratorów w służbie "pojednania" dość zaraźliwe po moskiewskim spotkaniu "wertikalnych ambasadorów" C.Migliore/Hilarion. Agentura wpływu używa "empatii" [https://gosc.pl/doc/3516714.Kard-Nycz-ws-ekshumacji-smolenskich-jestem-po-stronie-rodzin] przeciw pragmatyce śledczej.I to analogicznie przeciw śledztwu prok.Pasionka ws.zbrodni smoleńskiej 100410 i przeciw śledztwu prok.A.Witkowskiego ws.zbrodni założycielskiej IIIRP. Ta "karczma" nazywa się IV Rzym.

    OdpowiedzUsuń
  70. „My musimy komunizm wyniszczyć, wyplenić, wystrzelać! Żadnych względów, żadnego kompromisu! Nie możemy im dawać forów"

    podczas fetowania rocznicy " rządu prawa i sprawiedliwości" mieliśmy okazję oglądać JK i jego pelna triumfalizmu prezentację zaprzeczenia słów Mackiewicza: "nie będziemy kopać upadłych"
    a ten uśmiech znamionujący nieuleczalny ...izm po prostu zwalał z nóg.
    ten stopień generalski wyrwany jak psu z gardła to jakby ochłap rzucony nam...
    Ścios uczy aby bez emocji, to się i zamknę.

    OdpowiedzUsuń
  71. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  72. Nie jestem fanem Trumpa tylko ze względu na jego uwikłanie z Rosją. Jednak rozumiem tych ludziw USA, którzy walczą o swoje głosując na niego bo nie widzą innej szansy. To co się dzieje tam czy u nas szczególnie w internecie, gdzie na portalach nawet na poważnym miedzynarodowym portalu architektonicznym,sekcji polskiej non stop jest hejt na PiS, Dude i Rząd. Pełno tam użytkowników którzy cytują tylko artykuły z gazety.pl i tvn, a administratorzy w szyderczy sposób usuwają uzytkowników, którzy mają inne zdanie. To jest okropne co się dzieje. Ta pewność siebie i dufa że "...do czasu usunięcia PIsuarów".Strasznie to wszystko smutne.

    OdpowiedzUsuń