Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

piątek, 26 sierpnia 2016

NIE BĘDZIEMY RAZEM. KONKLUZJA

Jeśli od kilku tygodni ten rząd zapewnia wszem i wobec, że jest miłośnikiem demokracji i ponad wszystko szanuje prawa opozycji, a III RP to kraj kwitnących praw obywatelskich – jakże może podjąć twardą rozprawę z patologiami tego państwa lub postawić przed sądem zdrajców – obecnych „opozycjonistów?
Nietrudno zrozumieć, że każda, najmniejsza próba rozliczenia reżimu PO-PSL zostanie natychmiast okrzyknięta „polityczną zemstą” i „pogwałceniem zasad demokracji”. Przyjdzie to tym łatwiej, że obecny rząd przyjął reguły narzucone przez przeciwnika i głosząc pochwałę „demokracji III RP” zamyka sobie drogę do wyjawienia prawdy o ostatnich ośmiu latach.
Pułapka demokracji okaże się tym bardziej skuteczna, że zastawiono ją na arenie międzynarodowej, w środowisku wrogim i dalekim od znajomości spraw polskich. Odtąd każdy łajdak, któremu chciano by postawić zarzuty, będzie mógł wylewać żale na forum PE i udowadniać, że stał się ofiarą „nagonki politycznej”. Gdyby komuś przyszło do głowy stawiać przed sądem polityków PO-PSL – niechybnie usłyszymy o okrutnym „prześladowaniu opozycji” i „zamachu na demokrację”. Tym kontroskarżeniem można zablokować wszelkie działania w sprawie Smoleńska, ale też sprawy dotyczące afer i pospolitych przestępstw”.
Przypominam fragment styczniowego tekstu „SAMOBÓJSTWO W OBRONIE DEMOKRACJI”, by definitywnie przeciąć spekulacje dotyczące intencji grupy rządzącej i w miejsce łatwego optymizmu zaproponować realną ocenę.
Trudno pojąć, dlaczego po roku prezydentury A. Dudy i rządów Prawa i Sprawiedliwości, nadal funkcjonuje mitologia „dobrych zmian”, a wyborcy PiS trwają w przeświadczeniu, że ich wybrańcy podejmą walkę z patologiami III RP. Przyznaję – jest to dla mnie fenomen społecznego odurzenia, niewytłumaczalny na gruncie logiki i racjonalnych kategorii.
I nie miałbym nic przeciwko tej bałwochwalczej wierze (kompromituje wyłącznie wyznawców i ich idoli), gdyby ów stan ignorancji i umysłowego niedołęstwa, nie groził poważną zapaścią i utrwaleniem rządów politycznych hochsztaplerów. Gdyby nie był niebezpieczny dla naszej przyszłości i tych, nielicznych osób, które zadają jeszcze pytanie- co dalej?
Wiara, że PiS chce zmienić III RP i z komunistycznego bękarta stworzyć wolne państwo, jest bowiem równie niedorzeczna, jak niezbędna dla kolejnych zastępów oszustów i utrwalaczy magdalenkowego szalbierstwa. To oni skorzystają na operacji „wymiany wody” wykonywanej dziś rękami PiS i przejmą rządy po wyborach 2018. Jest to zatem kwestia naszego bezpieczeństwa, którego ten rząd i ta grupa polityków nie potrafią Polakom zapewnić.
Uważam jednak, że nie można dłużej trwać w roli recenzenta i krytyka grupy rządzącej i mocą rzeczowych argumentów próbować walki z zaślepieniem i wszechobecną głupotą.
Szkoda na to czasu i uwagi czytelników bezdekretu. Trzeba przyjąć cezurę, która chroniąc nas przed rozgoryczeniem i frustracją, otworzy wzrok na wizję długiego marszu i sensownych, politycznych rozwiązań.


Przez dziewięć lat, w miarę możliwości i predyspozycji wspierałem ludzi spod znaku Prawa i Sprawiedliwości. Nie z sympatii, więzów towarzyskich ani dla korzyści. Byli jedyną alternatywą dla antypolskiej zbieraniny pustoszącej mój kraj. Trzy lata przed wyborami parlamentarnymi 2015, przestrzegałem przed „drogą donikąd” i przekroczeniem cienkiej „granicy przyzwoitości”. Rok później pisałem o zastawionej „pułapce demokracji” i potrzebie „obalenia republiki”. Przed rokiem zaś – o braku „oferty dla radykałów” i „aksamitnej zdradzie”.  Dziś już tylko o „cyrografie”. I nic więcej nie mogę uczynić.   
Jest coś głęboko tragicznego  w tej zabobonnej wierze, jakoby partia pana Kaczyńskiego miała wolę rozliczenia zbrodni komunizmu i postępków jego sukcesorów, w tym usilnym przekonaniu, że okaże się zdolna obalić porządek okrągłego stołu i zbudować państwo wolnych Polaków. Tragizm staje się tym bardziej widoczny, im pogłębia się kontrast między oczekiwaniami milionów wyborców, a praktyką partyjnych macherów.
Wiem, skąd bierze się ta wiara, lecz nie potrafię jej usprawiedliwić. Nie pytam też – dlaczego jest umacniana, bo spodziewam się najgorszej odpowiedzi. 
Trzeba mocno zaciskać oczy, by nie dostrzec logiki „dobrych zmian” - partyjnych pochwał dla „demokracji” i „ducha dialogu”, gloryfikowania „roli opozycji” i zapewnień o „poszanowaniu” jej praw. Trzeba zapomnieć o bojaźni wobec dyktatu brukselskich terrorystów, o poparciu dla szkodników i kapusiów bezpieki, o szemranych nominacjach i geszeftach z ośrodkami propagandy, o słowach, które uwłaczały Polakom i niosły zapowiedź prawdziwych intencji – „nie możemy w tej chwili myśleć o żadnym rewanżu, o żadnym odwecie”.
Trzeba udawać, jak nieistotna jest  prawda o śmierci księdza Jerzego i wiedza zawarta w Aneksie. Trzeba zapomnieć o setkach przestępstw i niegodziwościach poprzedniego reżimu, o krzyku z Krakowskiego Przedmieścia, o zdradzie hierarchów „pojednanych” z wysłannikiem Putina i zaprzaństwie politycznych „elit”. O tym, kto i co mówił po Smoleńsku i jak dalece cuchnął agenturą lub pospolitym tchórzostwem. Trzeba nie widzieć głupoty i słabości polityków tego rządu i rozgrzeszać ich błędy dialektyką „ataków opozycji”. Trzeba powtarzać sobie – jak wspaniałego mamy prezydenta, byle nie dostrzec pustki rocznego bilansu, pijarowskiej fasady i deficytu wizji wolnego państwa.
Zaiste - trzeba też pogardy dla rozumu i własnych aspiracji, by nadal powtarzać mantrę o „wybitnych strategach”, „cierpliwości” i „mobilizacji”.
Nie mam zdolności do takiej wiary i poświęceń.

Kończąc publicystyczną „przygodę” ze środowiskiem PiS-u, nie odmówię sobie jednak szczególnej konkluzji - wyrażonej w formie pytań. Ze świadomością, że nie uzyskam na nie odpowiedzi i bez nadziei na zrozumienie moich intencji.
Pytam tych, którzy po ośmiu latach rządów sukcesorów komunizmu przejęli władzę i mienią się dziś „patriotyczną reprezentacją narodu” – dlaczego oszukujecie moich rodaków?
Dlaczego Obcych każecie nazywać „opozycją”, a komunistyczną hybrydę - państwem prawa i demokracji?
Dlaczego mieszacie dobro ze złem i na zwodniczym mezaliansie Polaków z apatrydami pozorujecie odbudowę narodu ?
Dlaczego własne zaprzaństwo, słabość i koniunkturalizm okrywacie komunistycznym hasłem „spokój – dialog – kompromis” i chcecie zamazać nieprzekraczalne granice regułami narzuconymi przez wrogów?
Czemu sięgacie po semantyczne szalbierstwo i tchórzliwie odmawiacie rzeczom ich  właściwego imienia?
Kto dał wam prawo ukrywać prawdę o państwie zbudowanym na zabójstwie księdza Jerzego? Kto pozwolił taić wiedzę o życiorysach utytułowanych kapusiów i pod osłoną „zbiorów zastrzeżonych” chronić pospolitych bandytów ?
Kto kazał wam wybierać „mniejsze zło” i wbrew wiedzy Polaków dokonywać geszeftów ze zgrają twardogłowych typów?
Dostaliście od nas władzę po to, by mizdrzyć się do zamordystów i zapewniać eurołajdaków, że w III RP „demokracja ma się dobrze”?  
Zaufano wam dlatego, byście mogli celebrować „prawa opozycji” i „budować wspólnotę” z apatrydami?
Wybrano was po to, żeby ułatwić kariery waszych kompanów – głupowatych pismaków, „ekspertów” z bożej łaski, zniewolonych dogmatami „intelektualistów” i zwykłych cwaniaków?
Otrzymaliście od wyborców pełnię władzy, by dla partyjnych korzyści przyjmować pozę „ofiary” i bezmyślnie liczyć dni do odejścia jakiegoś sędziego?
Kiedy przedstawicie Polakom rzetelny bilans rządów PO-PSL i prezydentury Komorowskiego – bez medialnych inscenizacji i tragikomedii o „sokowirówkach” ?
Kiedy swoich sejmowych towarzyszy posadzicie na więziennych pryczach, pokażecie kulisy umowy gazowej, kradzieży polskich stoczni, afery marszałkowej i setek innych występków dzisiejszej „opozycji” ?
Czy zrezygnujecie z propagandowych spektakli dla gawiedzi, z tropienia politycznych „płotek” i epatowania trzeciorzędnymi „aferami”?
Jak zamierzacie rozprawić się z działalnością ośrodków propagandy, oczyścić życie publiczne z ruskich rabów i zgrai agentury wpływu?
Kiedy stworzycie polski wymiar sprawiedliwości – bez peerelowskich sługusów i ćwierćinteligentów w sędziowskich togach?
Czy zbudujecie polską policję - wolną od wzorców milicyjnej „władzy”, profesjonalną i służebną wobec obywateli ?
Kiedy przestaniecie hołubić szemranych „biznesmenów” i  strażników esbeckiej kasy, kiedy zwrócicie Polakom media zbudowane na zagrabionym majątku ?
Jak naprawicie krzywdy wyrządzone przez poprzedni reżim, zadośćuczynicie ludziom dotkniętym agresją policji, służalstwem prokuratur i bezprawiem sądów?  
Czy przywrócicie im poczucie sprawiedliwości i pewność, że państwo nie jest ich wrogiem?
Kiedy zapewnicie Polakom choćby minimum bezpieczeństwa – bez groźby obcych kombinacji, skutków akcji hybrydowych i arogancji politycznej agentury wpływu?
Pytam również - jak możecie stawiać na piedestale prezydenta, który działa wbrew interesom obywateli i ukrywa przed Polakami informacje o istnieniu i zawartości Aneksu do Raportu z Weryfikacji WSI?
Czemu stworzyliście ten fałszywy „projekt pijarowski” i każecie wierzyć wyborcom, że mają reprezentanta na czas najgroźniejszych wyzwań?
Dlaczego chronicie tajemnice środowiska b. WSI i postępki reżimu belwederskiego, ignorujecie sądowe zeznaniach świadka Winiarskiego i wiedzę o byłym lokatorze Belwederu?
Dlaczego Polacy mają płacić emerytury funkcjonariuszom obcego reżimu, swoim nadzorcom i prześladowcom?
Kto zdecydował, że spod zapisów waszej ustawy „dezubekizacyjnej” wyłączyliście najwierniejszych sługusów okupanta – ludzi komunistycznych służb wojskowych i „czerwoną generalicję” LWP ?
Czemu zachowujecie na stanowiskach urzędników powołanych przez Komorowskiego, celebrujecie jego kompromitujące „doktryny” i „strategie bezpieczeństwa narodowego”, podążacie drogą jego „koncepcji” i  „sojuszy strategicznych”?  
Jakim prawem powołujecie się na tradycję Żołnierzy Niezłomnych, jeśli głosicie postulat „konsensusu” z sukcesorami komuny i „porozumienia” z antypolską hołotą?
Co wy – zwolennicy niewolniczego „georealizmu” i „przyjacielskich relacji” z Niemcami i Rosją - macie wspólnego z tradycją II Rzeczpospolitej?
Co was łączy z walką o Niepodległą, skoro sowieckiego bękarta uznajecie za trwały element polskości i w panice uciekacie przed  dychotomią My-Oni?
Ile utworzyliście grup eksperckich, środowisk doradczych i naukowych, dla wyjaśnienia sprawy zamachu smoleńskiego, jak wielkie środki przeznaczyliście na ten polski obowiązek ?
Gdzie – po roku waszych rządów, są zespoły najlepszych prawników i prokuratorów, stawiających zarzuty zdrajcom i ich pomagierom?
Co zrobiliście na arenie międzynarodowej, by prawda o zamachu ocaliła Europę przed kolejną agresją Putina?
Kiedyż to oczyściliście służby III RP z esbeckich złogów, z nieudaczników i ludzi współpracujących z wrogiem, że ośmielacie się zapewniać, iż służby te gwarantują Polakom bezpieczeństwo?
Dlaczego każecie wierzyć, że człowiek, który świadomie ucieka od trudnych tematów i stoi na straży tajemnic Belwederu, jest prezydentem na miarę polskich wyzwań i ambicji ?  
Dlaczego rodakami nazywacie postaci, które na nienawiści oparły swoją władzę, drwiły  z praw ludzkich i boskich i chciały nas „pojednać” z wrogami polskości?
Mamy zapomnieć o zdradzie hierarchów „jednających” Kościół z wysłannikami kremlowskiego bandyty, o ich haniebnych nawoływaniach do „pojednania zrodzonego z krwi”?
Mamy przyklasnąć kłamstwom o „zasypywaniu podziałów”, których nie stworzyli Polacy i uczestniczyć w „odbudowie wspólnoty” z tymi, którzy żałobę po śmierci rodaków nazywali „nekrofilią” i szydzili z osób modlących się przed krzyżem?
Dlaczego mamy zaufać partyjnym „mężom stanu”, którzy od lat popełniają kardynalne błędy i już raz oddali władzę za miraże parlamentaryzmu i demokracji III RP? Kto zagwarantuje, że za cenę tego samego mitu, ponownie nie wystawią Polaków na hańbę i upokorzenia?
Mamy polegać na politykach, którzy w 2010 roku wygasili potencjał narodowej mobilizacji  i skierowali go na polityczne manowce?
Mamy wierzyć partyjnym „strategom”, którzy otrzymawszy od nas pełnię władzy i przywilej zaufania społecznego, dobrowolnie weszli w pułapkę demokracji  i poddali swoje działania osądowi unijnych nieprzyjaciół?
Mamy ufać, że ludzie, którzy boją się dotknąć sprawy mordu założycielskiego sprzed 30 lat, unikają sądzenia zbrodniarzy i rozprawy z sądową kliką, znajdą odwagę wyjaśnienia zamachu smoleńskiego?
Mamy oczekiwać prawdy o tej zbrodni od wyznawców tchórzliwego „georealizmu” i piewców unijnej „integracji”?
Mamy patrzeć przychylnie, gdy wciąż pozwalają Obcym montować kampanie nienawiści i oczerniać nasz kraj przed międzynarodową hałastrą?
Mamy uznać, że po ośmiu latach tragedii rządów PO-PSL, po setkach aktów zdrady i zuchwałego bezprawia, najpilniejszą potrzebą społeczną był „program 500 +” i szukanie „kompromisu” z nienawistną watahą? 
I dlaczego mielibyśmy wierzyć, że szczytem polskich aspiracji jest populistyczne rozdawnictwo i roszady w spółkach skarbu państwa, zaś lokowanie miernot w miejsce łajdaków zapewni nam budowę uczciwego państwa?
Co odróżnia wyborców Andrzeja Dudy od wyznawców Komorowskiego, jeśli nie mają odwagi pytać - o przyczynę zatajenia Aneksu, o sprzeciw wobec honorowania płk. Kuklińskiego, o odmowę likwidacji komunistycznych „trybunałów” i ucieczkę od rozliczenia poprzedniej prezydentury?
Co odróżnia luminarzy „wolnych mediów” od ich kolegów z GW,TVN-u i Polsatu, jeśli chodzą po tych samych ścieżkach obłudy i z jednakowym tchórzostwem ukrywają przed Polakami tematy niewygodne dla grup trzymających władzę
Czym zwolennicy pana Kaczyńskiego różnią się od pogardzanych „lemingów”, skoro sami krępują wolną myśl i ograniczają aspiracje do miary potrzeb partyjnych politruków?
Jaka oddziela ich granica od niewolników politpoprawności, jeśli i oni wiedzą – co, gdzie i jak można powiedzieć, by nie podpaść pod miano „radykała” i „wroga” partii rządzącej?
Mamy wierzyć, że pisowscy  głosiciele pluralizmu staną się nagle odkrywcami prawdy i odważą na czyny, jakie ludzie honoru podejmują wobec zdrajców ojczyzny?
Mamy sądzić, że polityczne wydmuszki, zapewniające Polaków o kwitnącej demokracji, zachowają się jak mężczyźni i wzorem śmiałych Norwegów rozprawią z rodzimą bandą quislingowców ?
Kto boi się powiedzieć Polakom, że część populacji zamieszkującej nad Wisłą nie należy do narodowej wspólnoty i jest bękartem nieprawego związku komunizmu z polskością, nie powinien stroić się w patriotyczne szaty ani pozorować budowy wolnego państwa.
Komu milsze umizgi do eurołajdaków i załgana mitologia demokracji , niech nie mami nas obroną polskości i  polskiej racji stanu.
Kto zwodzi wyborców kłamstwem „zgody budującej” i ukrywa prawdę o genezie tego państwa, już prowadzi nas na manowce.
Nie da się zbudować Niepodległej na kompromisie Obcych z Polakami. Kto próbuje podobnego szalbierstwa, drwi z naszych marzeń i narodowych aspiracji.
Z takimi - nie chcę mieć nic wspólnego

98 komentarzy:

  1. Autorze,
    Lektura Starego Testamentu uczy na prawdy odwiecznej: zawsze wtedy gdy władza polityczna gubiła kierunek wskazany przez Busolę Wartości Fundamentalnych, spotykała ją kara, a na naród spadały nieszczęścia. Jest niesłychanym paradoksem że tę Busolę nie dzierży dzisiaj ani KK, ani eksperci, ani politycy, lecz anonimowy bloger Aleksander Ścios.
    Życzę baaardzo dużo zdrowia bo jest Pan Polsce potrzebny.
    Tadeusz

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z panem i niewiele z tego wynika. Otóż jaką mamy alternatywę ? "Alternatywę dla Polski" ?

    Żyjemy w realiach, w których nawet tzw. "prawica" wątpi, nie-dowierza, lub ucisza Macierewicza który mówi, że "jeżeli spadł deszcz i deszcz pada z chmur, to znaczy że TEN deszcz spadł z chmur".

    Mówiąc wprost - żyjemy w społeczeństwie ludzi upośledzonych poznawczo, gdzie upośledzenie wynika przede wszystkim (prawdopodobnie) z emocjonalnych faktorów procesu poznawczego. Najodważniejsi nie nazywają zamachu smoleńskiego zamachem.

    Czy zamach smoleński i jego nazwanie i ukaranie jest najważniejszą rzeczą ? Nie jest, dla mnie nie jest, nawet dla wspólnoty może nie jest. Co jest ważne w tym zamachu, to nie zwłoki i profanacja zwłok. Ważne jest, że zamach pokazał jaki jest potencjał poznawczy tubylców. Jest znikomy. Tacy jak Pan i ja (nie spoufalając się, ale szufladkując rzeczywistość) są wybrykiem natury. Są kompensatą deficytów powszechnych w 90% społeczeństwa.

    Jeżeli PIS nie ma serca i intelektu żeby objawić zamach smoleński, jako fakt stwierdzony formalnie przez państwo, to czego możemy oczekiwać więcej ?

    Zwracam na to uwagę, ponieważ kiedy widzę kraksę na autostradzie to mogę serio powiedzieć, że miała miejsce kraksa, wstrzymując się od wskazywania winnego.

    Przeprasza, że piszę za długo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tadeusz,

    Serdecznie Panu dziękuję za nakreślenie takiego obrazu, ale daleki jestem od poczucia dzierżenia Busoli. Bardziej widziałbym w ręku sekstant, który pozwala określić własne położenie i odnaleźć najważniejszy punkt odniesienia.
    Dziękuję też za wielce potrzebne życzenia zdrowia.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  4. Alek Alek,

    Dostrzegam istotną sprzeczność w tym fragmencie Pańskiego komentarza, który dotyczy Smoleńska.
    Bo jeśli –„nazwanie i ukaranie” zamachu smoleńskiego nie byłoby rzeczą najważniejszą, jaki sens ma konkluzja o „potencjale poznawczym tubylców”?
    Prawda o tym wydarzeniu nie jest nam potrzebna do zaspokojenia ciekawości, dla zemsty czy rozrachunku z wrogami. Nawet nie dla poczucia sprawiedliwości. Potrzebujemy jej po to, by zbudować prawdziwą wspólnotę narodu - bez zdrajców i apatrydów.
    A nie może ona powstać, jeśli w dziejach tego narodu będą „białe plamy”,tematy okryte milczeniem, zakazem lub tchórzostwem.
    Sowieci i ich polskojęzyczna agentura ukrywali prawdę o Katyniu nie dlatego, że bali się odpowiedzialności politycznej lub karnej. Robili to, bo kłamstwo najbardziej dezintegruje wspólnotę, czyni ją słabą, podatną na wpływy i manipulacje.
    Społeczeństwo, które nie wie, kto zamordował jego przedstawicieli, które nie potrafi lub boi się posiąść taką wiedzę, jest nie tylko zagubione i całkowicie bezbronne, ale nigdy nie stworzy nowej, autentycznej elity.
    Taki był cel kłamstwa katyńskiego i taki cel przyświeca współczesnym sukcesorom komuny.
    Ten też zamysł leży u podstaw kłamstwa o zbrodni założycielskiej III RP – zabójstwa księdza Jerzego. To państwo musi strzec tajemnicy śmierci Kapłana, bo jej ujawnienie zniszczyłoby zbrodniczy depozyt łączący środowiska inicjujące III RP i obaliło fałszywe „elity”.
    Nie można więc dywagować o „potencjale poznawczym tubylców”, jeśli obowiązku wyjaśnienia zamachu smoleńskiego nie stawia się jako pierwszej, narodowej powinności. Jest to rzecz bezwzględnie najważniejsza, ponad którą nie może być innych priorytetów.
    Dlatego politycy, którzy poddają ten temat pod osąd partyjnych lub partykularnych interesów, którzy traktują go instrumentalnie i chcieliby dozować społeczeństwu wydzielone skrawki wiedzy o tym wydarzeniu (bo uważają, że wiedzą lepiej, co i ile Polacy powinni wiedzieć) – działają na szkodę wspólnoty narodowej. Są zakładnikami kłamstwa, nawet, gdy mają gęby pełne bogoojczyźnianych frazesów.
    Ci z nas, którzy rozumieją znaczenie prawdy w życiu społecznym, nigdy nie powinni kierować się sympatiami politycznymi lub kreować swoich ocen poprzez pryzmat partyjnych interesów.
    Nie ma znaczenia – jaką „strategię” zamyśla pan Kaczyński lub jakie rzeczy są niewygodne dla pana Dudy. Nieważne – co szkodzi „wizerunkowi” polityków PiS lub wywołuje jazgot idiotów.
    Prawdy fundamentalne dla wspólnoty narodowej, a takimi jest zbrodnia na księdzu Jerzym i zamach smoleński, muszą być traktowane jako ponad polityczne i ponadpartyjne. Jeśli towarzyszy im jakieś "ale", stają się tylko niewolniczym łańcuchem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie autorze, przepraszam za brak precyzji.

      Po zamachu dowiedzieliśmy się 2 najważniejszych rzeczy: (1) że miał miejsce zamach, (2) że narzędziami masowej, systemowej manipulacji można kreować fikcyjną rzeczywistość w odbiorze społecznym faktów najistotniejszych dla bytu wspólnoty.

      Mamy więc zamach i powszechną manipulację, jako konsekwencje zamachu.

      W mojej ocenie zamach jest wyjaśniony co do przebiegu w sposób już wystarczający, żeby stwierdzić fakt zamachu. W tym sensie pełne wyjaśnienie nie jest istotne. To które już jest - na poziomie poznawczym wystarczy (gdzie miarą odniesienia jest nie uprzedzony racjonalny obserwator). Oczywiście na poziomie państwowym - nie wystarczy z uwagi na formalnie ważne kłamstwo sprokurowane przez funkcjonariuszy publicznych Millera i Laska. Owszem trzeba to wyjaśnić do końca dla dobra państwa polskiego. Jednak poważniejszy problem, który się objawił, to według mnie zdolność systemu do masowej manipulacji oraz skłonność wspólnoty do uległości wobec manipulacji. Powszechna manipulacja w sprawie zamachu to zjawisko spektakularne w swoich rozmiarach.

      Odnosząc się wprost do innych poruszanych przez pana kwestii - zgadzam się, również z tym że "strategie" pana Kaczyńskiego w tej sprawie są może ciekawe, ale nie bardziej niż pańskie. Jedyne co mnie skłania do ewentualnej powściągliwości w krytyce Kaczyńskiego (w tym temacie), to okoliczność że jednak zabito jego brata. Stąd przyjmuję życzliwą interpretację i rozwijam ją dalej, że Kaczyński który nie wsiadł do samolotu, i Duda który nie wsiadł do samolotu - mają rozum.

      Wiążąc oba wątki. Skoro stwierdzam "smoleńską katastrofę poznawczą" (tj. powszechne upośledzenie poznawcze osób które PRZYJĘŁY rolę ofiar manipulacji) tym łatwiej mi przyjąć życzliwą interpretację "strategii odkłamania" którą proponują niedoszłe ofiary zamachu - Kaczyński, Duda.

      Nie wypowiadam się, co do innych kwestii które można zarzucać PIS itp. Wypowiadam się wyłącznie w kwestii dokonanego zamachu.

      Dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń
  5. Panie Aleksandrze.
    Dziś głos prawdy, nazywany jest mową nienawiści. Pan przemówił. Jednak ani pod wcześniejszymi tekstami, gdzie wzbierał głód prawdy i gdzie padały pytania, ani pod obecnym tekstem, gdzie zebrał Pan te pytania w całość nie znalazł się nikt (jak Pan słusznie założył), kto wdałby się z Panem w rzeczową polemikę. Nikt, kto użyłby argumentów wyrastających poza ogólny zbiór zatytułowany: Niemoc geostrategiczna i dziejowa, podparta głupotą narodową i strachem. Jeśli adwersarze są, nie używają takich pojęć jak prawda, przyzwoitość, obowiązek, honor, ojczyzna, naród.
    Z prawdą nie można dyskutować w obrębie faktów i pojęć które budują i określają człowieczeństwo i ludzką zbiorowość. Dlatego też, brak u Pana poważnych adwersarzy.
    Ufam Pana ocenom i nie znajduję fałszu w Pana rozumowaniu.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

  6. Uff! Trzymam za słowo, Sir Alexander :)

    Mam nadzieję, że rozstanie z aktualną siłą przewodnią III RP (+ nasz-pan-prezydent-umiłowany, jak mniemam?) oznacza, że odtąd i wobec tzw. "naszych" będziemy bezwzględnie stosować Pańskie DUMNE CREDO wybite stalowymi zgłoskami na TT @SciosBezdekretu:

    WYMAGAM OD TYCH, Z KTÓRYMI WIĄŻĘ NADZIEJĘ.
    KRYTYKUJĘ GODNYCH SZACUNKU.
    MILCZĘ O LUDZIACH, KTÓRYMI ZALEDWIE GARDZĘ.

    I jak nie poświęcaliśmy cienia uwagi bełkotowi komuszego płazu (w dowolnych wariantach operacyjnych: SLD, PO, PSL, wesołki z KOD, Kukiz, K.rwin, Rumuni z kropką i bez), zwanego przez PiS "opozycją", będziemy odtąd tak samo traktować partię, która Prawo i Sprawiedliwość ma tylko w nazwie.

    Bo jeden jest ich ród, "demokratów" z esbeckiego nadania! To zatrute owoce Okrągłego Stołu. I dlatego przez niemal trzydzieści lat NIKT SIĘ NIE WYŁAMAŁ Z OMERTY "PACTA SUNT SERVANDA".


    Życzę drogiemu Panu Aleksandrowi zdrowia nieustającego, pogody ducha i radości życia, bo to one dają i zdrowie i siłę. I proszę tu trwać niezłomnie, bo bez Pana nie ma wolnego internetu!

    Wszystkim Państwu współkomentatorom, a także niekomentującym PT Czytelnikom przypominam o stałym wspomaganiu bloga klik!, aby nasz Autor zawsze mógł wychylać najpiękniejszy z toastów - najszlachetniejszym trunkiem.

    Na chwałę miłości!!! klik :)

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Pan Aleksander jak zwykle trafia w punkt. Wszyscy, którzy zaglądają do "zagajnika ściosowego" na pewno podzielają tok rozumowania autora.
    Myślę jednak, że częstokroć nie zdajemy sobie sprawy z jakim profilem mentalnym naszych rodaków mamy do czynienia. Nie wiem czy to spustoszenie umysłowe, "upośledzenie poznawcze" poczynione przez komunistów i postkomunistów jest do odrobienia. Wielokroć słyszę o żołnierzach wyklętych jako o "bandytach"(bo tak babcia mówiła), zaś hasła w stylu - "afera marszałkowa",czy "zbrodnia założycielska III RP" wielu tzw. wykształconym nic, a nic nie mówią, a wszelka próba wyjaśniania powoduje jedynie agresję, wszak burzy wyniesiony z domu porządek rzeczy! Prawda tych ludzi nie interesuje, ślizgają się po powierzchni "fajnego" życia, które wiedli ich genetyczni przodkowie,a pojęcie wspólnoty narodowej jest im obce. To jedyny element, który usprawiedliwia zachowania obozu rządzącego. Myślę, że wielu z nich zdaje sobie sprawę z tego, z jak płytką materią ludzką mają do czynienia, stąd jak mniemam, to dawkowanie prawdy i ślizganie się po powierzchni.Wszak muszą uwzględniać i tych dla, których Bóg, Honor, Ojczyzna to tylko frazes oszołomski! Choć nie wszystkie decyzje można w ten sposób usprawiedliwić, to smutna prawda.
    Pozdrawiam Pana Aleksandra i tych, którzy w tak zacnym miejscu bywają.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wielce szanowny Panie Aleksandrze, gratuluję i podziwiam świetny tekst "Nie będziemy razem, konkluzja". Aczkolwiek mam pytanie :
    dlaczego analizując naszą obecna sytuację omija Pan problem uzależnienia obecnej "elity" od masonerii z USIsraela ?
    Czołem Waszmości !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Panie,

      Zapewniam Pana, że znam temat znacznie bardziej fascynujący i jeden z najbliższych tekstów zamierzam poświęcić "problemowi uzależnienia obecnej "elity" od Mongołów i Buriatów.

      Usuń
  9. Panie Meewroo,

    Dziękuję za te uwagi. Muszę powiedzieć, że pisząc o braku rzeczowej polemiki, nie stosuję prowokacji intelektualnej i nie stroję się w szaty mędrca. Stwierdzam smutny fakt i chcę przypomnieć o wydarzeniu, które doskonale ilustruje tezę o kondycji intelektualnej środowiska PiS.
    W sierpniu 2014 roku, na łamach „Gazety Polskiej” opublikowałem tekst „WYGRAĆ - BY OBALIĆ III RP”. Była to polemika z artykułem dr Barbary Fedyszak-Radziejowskiej „Wygrać tak, by nie przegrać” (Gazeta Polska z 6.08.). Jak wiemy, pani doktor jest jedną z czołowych postaci elity intelektualnej, bliskiej partii pana Kaczyńskiego. W roku 2014 była członkinią rady programowej PiS, a obecnie jest doradcą prezydenta Dudy.
    Mogę zatem uznać, że podjąłem próbę polemiki z ważną postacią tego środowiska, z osobą kompetentną i reprezentatywną dla poglądów PiS.
    Kto zechciały poświęcić czas na lekturę tego tekstu i przeczytać znajdujące się tam komentarze, łatwo dostrzeże swoistą „metodę intelektualną”, jaką posłużyła się pani Fedyszak- Radziejowska, by „rozprawić się” z niewygodnymi tezami Ściosa.
    http://bezdekretu.blogspot.com/2014/08/wygrac-by-obalic-iii-rp.html
    Odpowiedź udzielona przez panią doktor na łamach GP dowodziła kompletnego niezrozumienia mojego artykułu. W najmniejszym stopniu nie dotykała istoty wywodu na temat genezy III RP, mitologii demokracji i powinności partii odwołującej się do patriotycznych tradycji. Ale nie to było najgorsze.
    W postscriptum swojej odpowiedzi, autorka napisała bowiem - „Kim jestem, wiadomo. Może Aleksander Ścios „zerwie zasłonę” anonimowego publicysty?”
    To był rozpaczliwy (to adekwatne słowo) głos polemisty, który nie radząc sobie z przedmiotem sporu, sięga po najniższy argument ad personam, w najniższej odsłonie tego argumentu, a mianowicie – odwołaniu do zarzutu anonimowości.
    Oczywiście, nie można prowadzić dyskusji na tak uwłaczającym rozumowi poziomie. Dlaczego? Odpowiedzi udzieliłem pod tekstem.
    Pomyślałem sobie wówczas – jeśli osoba tak ważna w hierarchii intelektualnej PiS, sięga po tak marne środki i nie potrafi podjąć rzeczowej rozmowy o sprawach istotnych dla Polski, jakże mogę wymagać, by telewizyjno-medialni wyznawcy pana Kaczyńskiego byli zdolni do takiego zadania? Czy mogę oczekiwać od nich potencjału samodzielnej refleksji i daru formułowania własnych myśli?

    W swoim komentarzu zawarł Pan kapitalną uwagę – „Jeśli adwersarze są, nie używają takich pojęć jak prawda, przyzwoitość, obowiązek, honor, ojczyzna, naród.”
    A dlaczego nie używają? Czy nie dlatego, że wszystkie one sprowadzone zostały do prymitywnej normy „pragmatyzmu i efektywności”, zastąpione troską o „sondaże”, „wizerunki” i „strategie”? Tak przecież chce partia i zależne od niej „wolne media”. Czy nie traktujemy tych pojęć niczym archetypów, historycznych znalezisk, które opisują zamierzchłe dzieje, ale nie przystają do dzisiejszych realiów?
    Tak objawia się lęk przed prawdą i przed odpowiedzialnością – dwa grzechy, jakie popełniamy wobec siebie, Ojczyzny i wspólnoty.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  10. Pani Urszulo,

    Doskonale Pani wie, że rozstawanie z „przewodnią siłą” trwa od wielu lat i jest nieodwracalnym procesem. Słowa, które Pani cytuje z mojego TT stosuję nieodmiennie od chwili objęcia rządów przez PiS. Dlatego w moich tekstach i komentarzach nie ma żadnych uwag na temat obecnej „opozycji” i byłych reżimowców.
    Pamiętamy przecież - „Nawet nazywać ich nie warto – w ogóle nie warto się nimi zajmować, najlepiej jest uznać, że ich nie ma. Trzeba wychodzić, kiedy wchodzą, odwracać się, kiedy do nas podchodzą. Polska należy do nas, a oni niech sobie gadają w swoich postkolonialnych telewizjach, co chcą, niech sobie piszą w swoich postkolonialnych gazetach, co im się podoba. Nas to nie dotyczy.”
    Ale przestrzegam przed kreśleniem prostych linii łączących wszystkie środowiska polityczne III RP. Prawo i Sprawiedliwość nie jest taką samą partią jak PO,SLD czy PSL. Bez obrazy rozumu i groźby rozminięcia z prawdą, nie da się wyznaczyć tak prostej analogii.
    Gdyby było inaczej, nie poświęciłbym tej partii nawet zdania tekstu i nie zaprzątałbym uwagi czytelników „napominaniem” rządzących. Nie da się też wrzucić do jednego worka (choć obaj są w tej samej partii) ludzi tak różnych jak Czarnecki i Macierewicz.
    Przypomnę również, że to piewcy „trzeciej siły” z nadania b. WSI głosili – „wszyscy oni jednakowi” i chcieli byśmy nie odróżniali ludzi PiS od zbieraniny z PO.

    Serdecznie Pani dziękuję za wyśmienite życzenia i operowy toast :)
    Dałby Bóg, żebyśmy zawsze mogli go spełniać w tak szampańskim nastroju.


    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Nie musi Pan przestrzegać :)

      To była z mojej strony zamierzona prowokacja "ambicjonalna" :)

      Przecież i ja dostrzegam różnicę i szczerze kibicuję wielu bardzo porządnym ludziom w PiS. A już na pana Macierewicza złego słowa nie pozwolę powiedzieć! Bieda w tym, że tacy jak oni jakoś nie mogą się przebić przez miernoty "dworów".

      Szampańskiego nastroju życzę. Podobno się udziela :))

      Pozdrawiam serdecznie


      Usuń
  11. Alicja Kluz,

    Jeśli podziela Pani tok rozumowania autora, uprzejmie proszę nie zawracać sobie głowy patologiami. Realizm wymaga, że nie zatrzymywać się na rozpamiętywaniu zachowań aberracyjnych (a takie Pani opisała) lecz propagować i wyznawać polskie zasady.
    Nie wolno nam przyjmować perspektywy Obcych i według ich norm kształtować własnych poglądów i ocen.
    Jeśli pisze Pani – „Prawda tych ludzi nie interesuje, ślizgają się po powierzchni "fajnego" życia, które wiedli ich genetyczni przodkowie, a pojęcie wspólnoty narodowej jest im obce” – jest to obraz z obozowiska apatrydów, ludzi bez przeszłości i bez przyszłości. Żyją obok nas, ale nie są z naszej ziemi i naszej tradycji. Mieszkają nieopodal i nawet znają język polski, ale nie mają Ojczyzny ani korzeni.
    Jeśli to rozumiemy – czy musimy zaprzątać sobie uwagę marginesem Obcych? Sprawmy raczej, by to oni musieli przyjąć nasze zasady i wyznawać nasze wartości.
    Gdybyśmy przyjęli taki punkt widzenia, staje się jasne, że partia, która kieruje się opiniami obozowiska apatrydów, nie może być
    nazywana reprezentacją patriotyczną. Jest raczej "ochronką" dla Obcych.
    Nie tylko ich nie ocali ani nie "nawróci", ale zgubi tych Polaków, którzy zawierzyli "dobrej zmianie".


    Pozdrawiam Panią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakże potrzebna mi była ta reprymenda! Ciągle mam skłonności do nawracania i uświadamiania Obcych. Tymczasem słusznie Pan zauważa, że "to oni mają przyjąć nasze, polskie zasady i wyznawać nasze wartości"!

      Dziękuję i Pozdrawiam

      Usuń
  12. Panie Aleksandrze nie dyskutuję o faktach, które Pan przedstawił za pomocą pytań do...Hmmm już raz Pan zadawał pytania (50) do... ale wówczas adresat tych pytań zdawało się, że jest na przeciwległym biegunie do drugiego adresata. A tym czasem...

    Ja tych słów chce się dziś uchwycić.
    Zło zawsze na końcu służy dobru.

    Św. JPII powiedział:” Pan Bóg wie wszystko i on światem rządzi. Wam się wydaje ludzie, że wy rządzicie światem, naiwni. Jedna wielka burza i już widzą, że nie panują nad światem”.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Drodzy Państwo!
    No cóż, policzyłam te pytania, przy pomocy edytora tekstu. Tym razem to są 52 pytania do Jarosława Kaczyńskiego. Jedyne, co mogłoby go uratować w moich oczach - a naprawdę lubię człowieka, może dlatego, że nie znam - to 52 odpowiedzi. Tu, w komentarzu jak mój.
    Bowiem Szanowny Bloger pyta także w moim imieniu. Rozumiem, że Brat Jedynego Sensownego Po Wojnie Więc Zabitego Prezydenta nie jest w stanie przerobić tego kraju "w try miga" z ruskiej kolonii w Państwo Platona. Ale odpowiedzieć, dlaczego nie jest w stanie chyba by mógł... Rzucam wyzwanie, bo nie wątpię, że on albo ktoś z jego ludzi to czyta. I zamiast się produkować w sejmie, którego tzw. obrad już naprawdę nie ma sensu oglądać, skoro w ławach poselskich siedzą spokojnie przestępcy; albo w tv, której oglądać nie ma czasu człowiek rozgarnięty - niechby wypowiedział się tam, gdzie jeszcze ludziom chodzi o prawdę.Choćby dla rozgrzania mózgu.

    Musze jednak przyznać, że ani trochę się tej odpowiedzi nie spodziewam. W takim razie ja również definitywnie skreślam PIS - ta biblijna nazwa okazała się kolejną uzurpacją.

    Bardzo mi przykro, więc przynajmniej życzę Państwu Dobrej Niedzieli!

    OdpowiedzUsuń
  14. Panie Aleksandrze, bardzo mnie cieszy,że wytrącił Pan "oręż" tym, którzy "powoływali się" na Pana (umiarkowane wprawdzie) poprcie dla PIS-owskiej struktury, a jesli chodzi o zbrodnię założycielską III R.P. to podzieliłbym się z Panem pewnymi informacjami, ale poprzez prywatną korespondencję...o ile interesuje Pana zdanie kogoś, kto już w pierwszej dekadzie września, 1984 roku wiedział z tzw. bezpośrednich źródeł, że ksiądz Jerzy jest na pierwszym miejscu (z dziesięciu nazwisk), do tzw. "fizycznej eliminacji". Podzieliłem się tymi informacjami wtedy (we wrześniu, 1984 roku) z jednym z liderów tzw. TKK, podziemnej Solidarności, wiem również, iż iformacja ta dotarła do (wtedy arcybiskupa) H. Gulbinowicza, a więcej na priv... moj email: zbigzukowski@yahoo.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio przeczytalem pare ksiazek plk Piotra Wronskiego. Dlaczego? Bo dotad firmowal go Piotr Jeglinski a ten czlowiek wie kogo popierac. I ze zwyklej ciekawosci, bo cos sie tam zawsze czlowiek nowego dowie. Jego najnowsza ksiazke z Frondy tez przeczytam jak dojdzie, ale Fronda to dla mnie mniej rzetelne zrodlo. Wronski przedstawia w swoim "Spisek założycielski: Historia jednego morderstwa" hipotetyczny przebieg morderstwa Ksiedza Jerzego. Jest to moze bardziej prawdopodobne niz inne wrozenie z fusow, ale nie sa to fakty, ale dywagacje. Jedno co przebija przez "spowiedzi" Wronskiego, to fakt, ze kazdy oficer sluzb cywilnych i wojskowych mial swojego sowieckiego (a potem, po "transformacji majatku panstwowego w prywatny", rosyjskiego) opiekuna. W skrocie: "Idz do swojego przelozonego i powiedz mu co potrzebujesz, a on ci da bo juz wie". A wiec nie bylo to jak przed 1956, ze w Informacji czy UB siedzial oficer sowiecki i wydawal rozkazy po rosyjsku (czy w jidisz), ale operowano kukielkami pociagajac za sznurki dalej od sceny. Ten mechanizm utrzymal sie pewno w duzej mierze i do dzisiaj bo jedynie opcja zerowa moglaby go ograniczyc. "Weryfikacja" jest chyba malo skuteczna, bo sowiecka agentura w Polsce jest tak wszechobecna, ze agenta mozna spotkac w Kosciele jak Pan Antoni Macierewicz wedlug Niesiola, tego od odbierania "reklamowek". Ja sie ciagle waham co do tego czy "PiS chce a nie moze", czy "PiS moze a nie chce". Z cynicznego punktu widzenia, haki ktore sie ujawni, przestaja byc przydatne w dzialywaniach "operacyjnych", a frontalny atak na obca agentura w Polsce jest ryzykowny gdyz dysponuje ona funduszami wielokrotnie przekraczajacymi budzet rzadowy. Z drugiej strony, czas leci, i poczatkowa euforia po zwyciestwie PiS sie wypala. Dlatego uwazam, ze juz niedlugo trudna bedzie odroznic PiS od POPSLu i nawet slogany beda podobne.
      Jasiu z Hameryki

      Usuń
    2. Zbigniew Zukowski,

      Znana jest lista duchownych archidiecezji warszawskiej z 25 września 1984 r. Obejmowała ona nazwiska księży, którzy (zdaniem komuny) prowadzili „wrogą działalność”. Znajdowały się na niej nazwiska m.in. ks. Teofila Boguckiego, ks. Jerzego Popiełuszki, ks. Jana Sikorskiego, ks. Stanisława Małkowskiego, ks. Leona Kantorskiego. Pierwszy na tej liście figurował ks. Małkowski.
      Komuniści kierowali również tego rodzaju listy „pod uwagę” Episkopatu Polski. Na jednej z nich, z lat 80. znajdowało się 55 nazwisk księży (w tym nazwisko księdza Jerzego). Zwracano się do Episkopatu, by „dyscyplinowali kapłanów prowadzących działalność antypaństwową”.
      O informacjach kierowanych do abp. Gulbinowicza, który był wówczas metropolitą wrocławskim, nic mi nie wiadomo. Informuję jednak, że nie jestem zainteresowany wiedzą z "bezpośrednich źródeł".
      Jeśli życzy Pan sobie nawiązać korespondencję, mój adres mailowy znajduje się profilu blogowym i jest ogólnie dostępny.

      Usuń
    3. Jasiu Z Hameryki,

      Byłbym ogromnie daleki od dawania wiary jakimkolwiek byłbym esbekom - "nawróconym", "zawróconym" czy przeflancowanym na "naszych".
      Znam kilka wypowiedzi P.Wrońskiego, które na kilometr pachną dezinformacją, ale nie jestem zdziwiony, że tzw. środowisko patriotyczne chce słuchać i wierzyć ludziom SB.

      Usuń
  15. Witam,

    Wiem jedno. Po przeczytaniu tych pytań raz jeszcze, jeśli wciąż nie jesteśmy oddani w szpony Putina, to zawdzięczamy to tylko i wyłącznie p. Macierewiczowi (i może niektórym z jego zaplecza). Nikt mi nie wmówi, że jest inaczej!

    I jeszcze taką ciekawostką się z Państwem podzielę. To wiadomość jaką otrzymałam od mojego „wywiadu MI5" :)

    "Dzwoniłem na "świeżo" ale do Ciebie się dodzwonić!!!

    "Słuchaj" raportu.
    Byłem w Warszawie z koleżanką.
    I poszliśmy na plac Piłsudskiego.
    I akurat była defilada i wręczenie awansów wojskowych.
    I był p. Macierewicz.
    No i się podjarałem.
    Stoimy no, ale żandarmi nie pozwalają blisko podejść.
    I pod koniec już po sprawie trochę się rozluźniło.
    Ludzie zaczęli się rozchodzić.
    I podeszliśmy pod auto BOR’u.
    Okazało się, że to auto Antoniego.
    Nikt nas nie przegania.
    Staliśmy od niego ze 3 metry.
    Rozmawia z ludźmi, z rzecznikiem swoim.
    Nagle spojrzał na nas.
    Ja się ukłoniłem.
    I tak się mega uśmiechnął do nas.
    I idzie do nas jak do znajomych sprzed lat.
    Wryło mnie.
    I mówi taki zadowolony: "No witam was pięknie!".
    Ucałował rękę mojej koleżance. Powiedziała mi potem, że używa perfum o pięknym zapachu i że miał dłoń szorstką ale delikatny uścisk.
    Ja może bym jakoś pociągnął rozmowę, ale byłem totalnie w szoku.
    I w sumie nie powiedziałem nic.
    Przywitał się i poszedł do auta. Odjechał...”.

    Dlatego proszę Państwa ja tylko z tym człowiekiem (i myślącym tak jak on) chcę budować wolna Polskę. Tylko ten człowiek ma predyspozycje do wykonania tej trudnej, acz możliwej misji. Tego człowieka trzeba nam chronić! A PiS sam w sobie... a kogo to...!

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Pani Halko,

    Tamte, 50 pytań postawionych B.Komorowskiemu, nigdy nie zostało wykorzystane przez polityków PiS i ówczesne „wolne media”. Ani w kampanii prezydenckiej 2010 roku ani pięć lat później. Te pytania nie pasowały do wizerunku BK, jaki środowisko PiS zaszczepiało wyborcom – nieporadnego, niegroźnego „strażnika żyrandola”, który popełnia śmieszne gafy i nie zna zasad polskiej ortografii. Tak jest do dziś – czego dowodem może być groteskowy „Raport otwarcia Kancelarii Prezydenta RP”, dokument, który powinien obrażać inteligencję ucznia gimnazjum.
    Choć pytania znajdujące się w obecnym tekście, są całkowicie innej natury i formatu, podzielą los pytań do Komorowskiego. PiS jest partią systemową, opierającą swój byt o wiarę w kilka dogmatów i zabobonów III RP. Nie może zatem dopuścić do rzeczowej krytyki swoich działań i będzie uciekał od wolnej dyskusji.
    Napisała Pani wyśmienitą „rekomendację” dla ministra Macierewicza. To jedyny przedstawiciel rządu PiS, którego działania i praca zasługują na najwyższy szacunek.


    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  17. Yo,

    Nie należy spodziewać się żadnej odpowiedzi.
    W III RP istnieje dość prosta reguła – im więcej polityk ma gębę wypchaną frazesami o „służbie społeczeństwu” i „wsłuchiwaniu się w głos wyborcy”, w tym głębszym poważaniu ma tegoż wyborcę.
    Partia pana Kaczyńskiego doskonale przyswoiła tą regułę.
    Gdybym miał określić realne przesłanki na reakcję tego środowiska, powiedziałbym, że szansę na odpowiedź mają dość specyficzne grupy społeczne.
    W przypadku pana prezydenta – młodociane internautki oraz czytelnicy GW, w przypadku polityków PiS – funkcjonariusze ośrodków propagandy.
    Ponieważ nie zaliczam się do żadnej z tych grup, byłoby nierozsądne oczekiwać reakcji na krytykę.
    Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by czytelnicy bezdekretu próbowali przełamać szczelną barierę propagandy i zadawali swoim reprezentantom tego rodzaju pytania.

    OdpowiedzUsuń
  18. Szanowny Panie.
    Wszystkie pytania, jakie Pan zadaje są tymi, które ja sobie zadaję od pewnego czasu. Sobie - bo niby komu i jak? Dziennikarze tzw niezależni nie sprawdzili się niestety. Mamy więc taką sytuację - problemy streszczone w pytaniach oraz Antoniego Macierewicza, człowieka na wskroś kryształowego. Co więcej? To już chyba tyle.
    Czytam teksty Pana i stwierdzam zbieżność spostrzeżeń. Przykra konstatacja, bo wolałabym mylić się, byle tylko sprawy wyglądały lepiej niż mi się zdaje. Dotychczas nic nie komentowałam - niewiele więcej mogłabym dodać, a komplementować Pana nie trzeba - wszyscy uczestnicy dyskusji wyrażają się o Panu z - jak najbardziej zasłużoną - atencją; tutaj więc też nie mogę wnieść niczego nowego.
    Po tym obszernym wstępie zadam Panu pytanie. Czy widzi Pan jakąkolwiek alternatywę dla tego, czym tymczasem dysponujemy? Rozumiem - długi marsz, praca u podstaw itp, ale w 2018 wybory, a tu ani widu ani słychu o nikim zdatnym. Może jednak Pan widzi to inaczej?
    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  19. Witam Wszystkich!
    Chcialbyl naszkicowac priorytety jakie mozemy, w razie potrzeby, prezentowac na afiszch, na banderach lub na ulotkach:
    Do Pana Prezydenta A. Dudy:
    1. Odtajnienie Aneksu, natychmiast!
    2. R. Kuklinski -> generalem!
    Do prawej strony politycznej:
    1. Sledztwo w sprawie ks. Jerzego!
    2. Ustawienie wyraznej granicy: MY, ONI!
    3. Wlasna prawicowa narracja (Media).
    Mozna, oczywiscie, dopisywac inne “żądania” czy postulaty, ale w krotkiej formie i z wyrazistym przekazem.
    Pozdrowienia
    M. Lappalainen

    OdpowiedzUsuń
  20. Martyna Ochnik,

    Bardzo dziękuję za komentarz. W tym celnym spostrzeżeniu, że tego rodzaju pytania możemy zadawać tylko samym sobie, uwidacznia się tragizm obecnej sytuacji. Tak przecież było w minionych latach, gdy III RP rządziła grupa wynarodowionych apatrydów.
    Jeśli również dziś nie ma sensownego dialogu z „reprezentacją narodu” – na czym w istocie polegają owe „dobre zmiany”?
    Tu też dostrzegam głęboki paradoks, bo rozmawiamy o formacji politycznej, która hasła „dialogu i porozumienia” wypisała na szczycie swoich sztandarów. Najwyraźniej jednak chodzi tylko o dialog z tzw. opozycją i porozumienie z Obcymi. Dlatego przed rokiem, w tekście „OFERTA DLA RADYKAŁÓW” poruszyłem ważną (jak sądzę) kwestię:
    „Słuchając deklaracji prezydenta Dudy o „odbudowywaniu wspólnoty” oraz zaproszeń pani Szydło kierowanych do „każdego Polaka, (…) i tych, którzy dokonywali innych wyborów”, zadaję sobie pytanie – jakie miejsce w planowanym scenariuszu „napraw” i „dobrych zmian” przypadnie tym, którzy „myśląc Polska”, nie chcą zacieśniać fałszywych więzi z apatrydami i domagają się wystawienia uczciwego rachunku za lata destrukcyjnej polityki reżimu?
    Co stanie się z tymi, którzy nie godzą się dziś na „zasypywanie podziałów” i nie odpowiada im wspólnota z tańczącymi na grobach barbarzyńcami oraz z gronem zdrajców „jednających” nas z Putinem? Jak mają zachować się ludzie, którzy – wbrew dogmatowi „przywracania polityce wymiaru merytorycznego”, pamiętają, że przez osiem lat doświadczaliśmy niezwykłych draństw i podłości ze strony reżimu, a wielu jego przedstawicieli ponosi osobistą odpowiedzialność za krzywdy lub śmierć naszych rodaków?”

    Świadomość iż grupa rządząca nie chce rozmawiać ze swoimi wyborcami i odrzuca jakąkolwiek „ofertę dla radykałów”, nie może jednak prowadzić do poczucia frustracji i zniechęcenia. To nie jest postawa godna Polaków.
    Gdy zatem pyta mnie Pani - czy widzę „jakąkolwiek alternatywę dla tego, czym tymczasem dysponujemy”, odpowiadam twierdząco.
    Alternatywę tworzymy my i nasze zaangażowanie w sprawy Polski. Poglądy takich osób i ich sprzeciw wobec dyktatu III RP, muszą przybrać formę działalności politycznej i społecznej. Musi powstać ruch polityczny, który wyrazi swój podstawowy postulat słowami – „dążymy do obalenia III RP i budowy nowej Polski”. Dopiero wówczas dowiemy się, ile warte są werbalne deklaracje polityków systemowych o „poszanowaniu demokracji”.
    Nie ma najmniejszego powodu, by ponad miarę rozumu przedłużać stan infantylnego zaufania do partii pana Kaczyńskiego i tylko w niej lokować nadzieje na wolną Polskę. Z uwagi na dotychczasowe doświadczenia, byłoby to nie tylko nierozsądne, ale tragiczne dla naszej przyszłości.
    Spodziewam się, że w najbliższych latach PiS utrwali i zakonserwuje najgroźniejsze patologie III RP – wpływy grup interesów powiązanych z tzw. służbami PRL, władzę kasty sędziowskiej oraz „rząd dusz” sprawowany przez funkcjonariuszy propagandy. Nie przypadkiem, te obszary gangreny są wyjęte spod uwagi polityków „dobrej zmiany”.
    Jeśli ktoś podziela takie oceny, musi też przyjąć, że dalsze utrzymywanie, iż partia Jarosława Kaczyńskiego jest zdolna do obalenia magdalenkowego tworu, byłoby stratą czasu i potencjału.
    Ogromnym zadaniem na dziś jest również obowiązek budowania autentycznej wspólnoty – bez udziału Obcych i apatrydów. To można robić w każdym środowisku i miejscu.
    Tym tematom zamierzam poświęcić kilka tekstów i już dziś zapraszam Panią do dyskusji.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pan dziękuje za komentarz, ja dziękuję za odpowiedź - jak tu grzecznie i miło:) A już poważnie - cieszę się, że ma Pan zamiar przedstawić koncepcje działań. Diagnoza jest podstawą, tu się zgadzamy - czas przejść do tworzenia koncepcji. Ja bym najchętniej od razu przeskoczyła do działania, bo jestem bardzo niecierpliwa i nie lubię siedzieć z założonymi rękami. Ale to pewnie odległa perspektywa. A może nie? Może wcale nie?
      Oczywiście, znam ludzi,którzy myślą podobnie, ale tak jak ja oglądają się na innych, żeby ktoś coś... W - jak to się mówi - przestrzeni publicznej nie widzę nikogo, wokół kogo można by próbować stwarzać ośrodek o jakimkolwiek realnym znaczeniu. Wielu młodych ludzi poszło za Kukizem z powodu głoszonych przez niego haseł antysystemowych i równego odrzucania ( przynajmniej deklaratywnie) istniejących ugrupowań politycznych. W praktyce nie udało mu się (a może wcale nie miał tego w planach) wytrwać w swojej rockandrollowej niezłomności. Może dlatego, że snuje się za nim swąd służb, kto to wie.
      Już kończę i proszę coś szybko napisać.
      Pozdrawiam
      Martyna

      Usuń
  21. tupki - M. Lappalainen,

    Każdy z tych postulatów ma różną wagę, ale nie sądzę, by warto było przedłużać stan wielce niewygodny dla prezydenta Dudy i obciążać go takimi żądaniami.
    Pan Duda doskonale zna te postulaty (pisałem o tym wielokrotnie) i jeśli do tej pory nie zechciał w ogóle odpowiedzieć i zareagować, sytuacja jest całkowicie jasna.
    Mówiąc wprost – nie widzę głębszego sensu odwoływania się do „projektu pijarowskiego” w sprawach tak ważnych dla Polaków. Pan Andrzej Duda nie po to został prezydentem, by angażować się w realne i trudne działania. Nie taki jest cel tej prezydentury. Chroni go przed tym szczelny parasol propagandowy oraz celowo zaszczepiany wyborcom bałwochwalczy stosunek do tego polityka.
    Uważam za pewne, że żaden z takich postulatów nie zostanie spełniony przez grupę rządzącą. Dlaczego? Po pierwsze – naruszałyby status quo „nowego rozdania” i godziły w interesy ludzi w brązowych butach (aneks, płk.Kukliński. ks.Jerzy).
    Po wtóre – prowadziłyby do rzeczywistych (nie pozorowanych zmian) i stawiały polityków PiS w roli przeciwników mitologii III RP ( My-Oni, wolne media).

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  22. UWAGA!

    Do „tych, którzy po ośmiu latach rządów sukcesorów komunizmu przejęli władzę i mienią się dziś „patriotyczną reprezentacją narodu” – dlaczego oszukujecie moich rodaków?
    Dlaczego Obcych każecie nazywać „opozycją”, a komunistyczną hybrydę - państwem prawa i demokracji? (i reszta pytań)”

    Macie ostatnią szansę opamiętać się – Wy którzy Pospolitą Rzeczą władacie - i zacząć się „zachowywać jak TRZEBA”!, bo na takich ludzi głosowaliśmy, takim powierzyliśmy władze, w takich położyliśmy nadzieję, że wygramy wolną Polskę.

    Telefony do studia RM „Rozmowy niedfokończone” http://www.radiomaryja.pl/multimedia/stan-obronnosci-polski/, do p. ministra Macierewicza są tego najlepszym dowodem. Telewidzowie i słuchacze, którzy się dodzwonili do RM, a których było raptem 6, jasno wytyczyli cele, pokładane nadzieje i żądania! (tak ŻĄDANIA) wobec polityków PIS – WSZYSTKICH!
    Nie mam wątpliwości, że jeśli wyborcy Pis pojmą tę podłą grę, której zasady zawarł p. Aleksander w pytaniach do... to nie będzie miłosierdzia dla tych którzy dziś nas oszukują, a zyskali od nas mandat najwyższego zaufania.

    Od tej chwili od ludzi z PIS, od tych, którzy Rzeczpospolitą władają, od ich działania, zależy - czy zasłużą na miano bohaterów, czy na piętno zdrajcy (casus; np.: wychodzący TW Bolek podczas przemowy PAD’a!? Wczoraj wychodził Wałęsa, czy i PAD chce tak jak on wychodzić?

    P.S.
    Jestem pewna, że politycy Pis czytują „pod kołdra” Ściosa, by zorientować się w nastrojach tłumu. Wiec mnie przeczytają. Jeśliby tego nie robią, tym gorzej dla nich!

    Dziękuję za uwagę.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ogromnym zadaniem na dziś jest również obowiązek budowania autentycznej wspólnoty – bez udziału Obcych i apatrydów. To można robić w każdym środowisku i miejscu. Tym tematom zamierzam poświęcić kilka tekstów.

    Panie Aleksandrze,

    Dobrze, że w odpowiedzi Pani Martynie Ochnik wyjaśnił Pan, czym w najbliższych tygodniach będziemy się zajmować na blogu.

    Przyznaję, że miałam w międzyczasie dziesiątki problemów do poruszenia (i pytań do zadania), zwłaszcza dotyczących polityki międzynarodowej, ale najzwyczajniej nie wiedziałam, czy warto je zadać, bo nieznany był kierunek, w jakim zamierza Pan przeprofilować swój blog. Korciło mnie bardzo, żeby zapytać najprościej:

    WSZYSTKO PIĘKNIE, SIR, ALE O CZYM MY TERAZ BĘDZIEMY PISAĆ?

    Teraz wiem, że o budowaniu (autentycznej) wspólnoty. Zapewne narodowej.

    Ciekawa jestem tych tekstów, bo dla mnie to raczej terra incognita. Dwa razy czułam wprawdzie przedsmak takiej wspólnoty: na KP po Zamachu Smoleńskim i przed Bazyliką Mariacką, podczas uroczystości pogrzebowych Lecha i Marii Kaczyńskich. Ale wszystko szybko się rozwiało...

    Jeżeli można, miałabym życzenie. Niechby to tylko nie była żadna MISJA, żadne posłannictwo, dobrze? Bo misji ci u nas dostatek (podobno nawet telewizja ma misję! :) - tylko że nic z tego nie wynika.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  24. Panie Aleksandrze & Przyjaciele z Bezdekretu,

    Z rosnącym wstrętem przeglądam tytuły (już tylko tytuły) portali internetowych uchodzących za pro-pisowskie i wciąż nie mogę przestać się dziwić.

    Bo ileż trzeba mieć w sobie niepojętego (dla mnie), niepolskiego rabstwa oraz braku poczucia godności, żeby z takim upodobaniem jak partia, która przed rokiem podwójnie wygrała wybory - i posiada wszystkie instrumenty sprawowania władzy - wciąż przedstawiała siebie w roli ofiary prześladowanej i molestowanej przez element, który trudno nawet nazwać groteskowym. I która z tego powodu "nic nie może" bo jej nie pozwalaaaaają!

    Masochizm i stałe pojękiwania "nękanej władzy", obliczone zapewne na zrozumienie i współczucie elektoratu, odniosą lada moment skutek przeciwny. Nikt normalny nie zniesie na dłuższą metę podobnego frajerstwa. W dodatku: na własne życzenie!

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. Pani Urszulo,

    Gdy Komorowski musiał opuścić Belweder, też zadawałem na blogu pytanie – o czym tu teraz pisać? :) Jako bloger znany z „obsesji” na temat BK (diagnoza pewnej „niezależnej” dziennikarki) zostałem pozbawiony źródła natchnień i wydany na publicystyczną posuchę.
    Szybko się jednak okazało, że jestem podatny na kolejną „obsesję” i ochoczo zabrałem się do krytykowania „dobrej zmiany”, zasługując tym samy na wdzięczne miano wroga PiS-u.
    Ale i ta przypadłość zbliża się do nieuchronnego końca. Bo ileż można ryzykować uderzeń głową w mur? Nie ustaję jednak w poszukiwaniu kolejnych obszarów zainteresowań i mam nadzieję, że rzeczywistość III RP długo będzie dostarczała ciekawych tematów.
    Zapewniam natomiast Panią, że nie odczuwam żadnej potrzeby „misyjności” i nie traktuję publicystyki w takich kategoriach. Jeśli przez wiele lat opisywałem dychotomię My-Oni i krytycznie oceniałem zamysł tworzenia wspólnoty wespół z apatrydami, trzeba teraz przedstawić „wizję pozytywną” i pokazać – dlaczego warto budować polską wspólnotę. To tylko kwestia konsekwencji i rzetelności intelektualnej. Oczywiście, same rozważania o wspólnocie narodowej mogłyby znudzić wielu czytelników, dlatego postaram się prezentować również wielce nieobiektywne, tendencyjne i stronnicze stanowisko w sprawach politycznych.

    Całkowicie podzielam Pani odczucia z lektury „niezależnych mediów”. Dziś jest to miejsce ordynarnej propagandy i rezonowania wszelkich dezinformacji. Miejsce upokarzające czytelnika i odwracające jego uwagę od spraw ważnych.
    Bo tylko tam można oglądać fizjonomie rozmaitych „opozycjonistów” i zapoznawać się z głębią ich myśli. Nazywanie tych miejsc „wolnymi” lub „niezależnymi” uwłacza rozumowi.
    Młodzi czytelnicy pewnie tego nie zrozumieją, ale zwrócę uwagę, że gdyby w czasach komuny pojawiały się wydawnictwa podziemne (wolne media) prezentujące głosy partyjnych kacyków tudzież polemiki z tezami X plenum KC, nie tylko nie zasłużyłby na miano „naszych mediów”, ale zostały celnie nazwane ubeckimi fałszywkami. Tak dalece odeszliśmy od zdrowego rozsądku, że fekalia wylewające się z „niezależnych mediów” III RP uważamy za objaw wolnej myśli.

    cdn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dostrzegam jednak w postawie partyjnych przekaźników PiS cechę w pełni racjonalną i zamierzoną. Ta partia nauczyła się budować zaufanie wyborców na rozgrywaniu emocji i kreowaniu siebie w roli ofiary.
      Nikogo nie obchodzi, że taka praktyka doprowadza do stworzenia społeczności ludzi słabych i zalęknionych, zależnych od woli przeciwnika, kierujących się emocjami i kompleksami.
      To pokłosie poważniejszego problemu. Partia pana Kaczyńskiego nie chce wiedzieć, że patriotyzm nie jest sprawą emocji ale rozumu i odwołując się wyłącznie do symulacji emocjonalnej, wyrządza Polakom ogromną krzywdę.
      Realizowano taką „strategię” przez osiem lat, doprowadzając wyborców do przeświadczenia, że nieudolność ówczesnej opozycji jest wynikiem „obiektywnych trudności” i ograniczeń narzuconych przez reżim. Zatruto umysły Polaków fatalnym "politrealizmem", w którym nie ma miejsca na odwagę, honor i wolę walki.
      Ponieważ „strategia” okazała się skuteczna, uznano, że warto ją kontynuować po dojściu PiS do władzy.
      Bycie w roli ofiary i wciąż „nękanej władzy” pozwala doskonale wytłumaczyć słabość, zaniechania i zaprzaństwo ludzi „dobrej zmiany”, jest wyśmienitym katalizatorem poglądów elektoratu i uwalnia polityków partii rządzącej od odpowiedzialności. Mit „oblężonej twierdzy” okazuje się szczególnie przydatny w zderzeniu z ewentualną krytyką działań PiS. Pozwala absorbować uwagę wyborcy „szkodnictwem opozycji” i rozgrzesza każde zaniechanie rządzących. Dlatego partyjne media PiS tak nagłaśniają wyskoki KOD-ów i z takim pietyzmem prezentują „ataki” wrażych środowisk. Mają przy tym pewność, że nikt nie podniesie koronnego zarzutu, iż tak słaba „opozycja” (o czym zapewniają „wolne media”) pokazuje rzeczywistą niemoc i status grupy rządzącej. Bo jeśli rządzący nie potrafią poradzić sobie z kilkoma krzykaczami – ćwierćinteligentami, jakże mogą budować wolny kraj?
      Mamy tu do czynienia z udaną inscenizacją, w której wyborcy-czytelnicy są traktowani jak widzowie w teatrze cieni. Widzą obraz, ale nie dostrzegają, że tworzą go dłonie prestidigitatorów i sztuczne kontury. Cieszą się z widoku gry cieni i nie widzą, że z tyłu ekranu stoją tylko komedianci i leżą sterty rekwizytów.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. W to mi graj! :)

      Uwielbiam nieobiektywną, tendencyjną i zajadle stronniczą publicystykę. W dodatku pisaną mową nienawiści! A w Pana wykonaniu to miód, cud i wyspy kanaryjskie wiosną.

      I kamień z serca, że nie będzie misji! Dziękuję. :)

      Natomiast partia PiS przejedzie się na odgrywanej szopce i to już niebawem. Zgubi ją "chitra" (w zamierzeniu) taktyka oblężonej twierdzy i manierycznego cierpiętnictwa. Wykruszą się nawet pro-pisowscy hunwejbini. Zobaczy Pan!

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  26. Panie Aleksandrze & Czytelnicy BD
    Czas zarzucić i tak już iluzoryczny rozdział na ich mendia i "nasze media". Dziś mecz toczy się bez bramek. Są tylko pokazujący piłkę i kopiący piłkę. Dotychczasowi "oni" pokazują piłkę, "nasi" kopią, publika się gorączkuje. Ostatnio za piłkę robi HGW. GW wyjęła ją zza pazuchy i wrzuciła z autu wchodząc do gry, Sakiewicz wybił ją główką, a Karnowscy kopnęli z przewrotki. Publika klaszcze, nikt o nic nie pyta. Jeśli komuś zbyt nierealny wydaje się zarzut systemowości PIS, niech spojrzy na sytuację w mediach. Tam wszystko bez żenady dzieje się na naszych oczach.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  27. Witam. Po przyzwoleniu "władzy" na uwięzienie pana Z.Miernika (czym "dobra zmiana" naraziła go na działanie "seryjnego samobójcy") nie ma co dyskutować z nikim z nich.Za szczególną ohydę rządzących uważam też wykorzystywanie patriotycznej symboliki (np. symboliki Żołnierzy Wyklętych,Niezłomnych) w służbie ich całego bezprawia i wobec wyprzedaży suwerenności obcym spod wspólnego sierpomłotowego mianownika(chińsko-eurokołchozowo-rosyjskiego).Jaki "zwierzchnik SZ" taka kadra; niezły balik z okazji wzrostu liczby generalskich trepów musiał być,skoro na służbę(!) w miejscu publicznym(!) z bronią(!) balowicze wystawili dwupromilowego borowika.To tyle co do aktualnej oceny tej całej magdalenkowej "dobrej zdrady".Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  28. Jeszcze dopisek o godności.

    Przedwczoraj władza z pompą i zadęciem chowała bohaterską sanitariuszkę Inkę. Po siedemdziesięciu latach, choć wolni i suwerenni jesteśmy podobno już od 1989.

    A ja ze wzruszeniem pomyślałam, że ta 17-letnia dziewuszka więcej miała w sobie godności i zrozumienia, co to znaczy być Polką, niż cała partia PiS wraz z przy...ległościami!

    Nawet o łaskę nie chciała prosić komunistycznego bandyty Bieruta.

    Wspaniała, wspaniała dziewczyna!

    OdpowiedzUsuń
  29. Myślę, że negatywna ocena PiS jest przedwczesna. W polityce jest często tak, że co innego się mówi, a co innego robi. To, że prezydent chwali służby i obiecuje im pomoc w wyposażaniu i wzroście wynagrodzeń nie oznacza, że w PIS nie planuje się czystki (A czystki są potrzebne i moim zdaniem stalinowskie metody byłyby najlepsze. Nie mam na myśli zabijania ale przepoczwarzanie. Tworzenie nowych bytów z coraz nowszymi kadrami, coraz lepiej odfiltrowywanymi, i pozbawianie kompetencji starczych poczwarek). To, że Macierewicz nie jest broniony w mediach, nie oznacza że nie ma wsparcia na co dzień, bo trzeba pamiętać, że wciąż pokutuje jego wizerunek jako wariata. To, że Ziobro nie ogłasza wszem i wobec, że będzie ścigał aferzystów zawsze i wszędzie, a za to mówi, że prawa opozycji będą szanowane, nie musi oznaczać zaniechania z jego strony. Może oznaczać, że pojął lekcję którą odebrał w sprawie "lekarza który już nigdy nikogo nie zabije". Młyny sprawiedliwości w RP mielą powoli i lepiej jest pochwalić się mniejszą liczbą zakończonych spraw realizowanych po cichu ale rzetelnie, niż strzelać na wiwat. Bardzo dobrym posunięciem jest paraliżowanie Trybunału K. który stał się III izbą parlamentu wetującą uchwały Sejmu i Senatu, a więc złamał zasadę trójpodziału władzy. Prawdziwą odnowę można zrobić tylko ze zmianą Konstytucji i zablokowaniem wszystkich instytucjonalnych możliwości szkodzenia. Dlatego uzyskanie konstytucyjnej większości w przyszłym parlamencie wydaje się priorytetem. Większości tej nie osiągnie się strzelając na wiwat, tj. podejmując działania i głosząc w mediach wypowiedzi, które autor bloga wyobraża sobie jako znaki dążenia do wypalenia IIIRP. W Polsce większość stanowią ludzie o poglądach umiarkowanych i ich głosy trzeba zdobyć. Wypalenie IIIRP możliwe jest tylko wtedy gdy osiągnięta będzie pełnia władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Czyszczenie tej ostatniej wymaga jednak czasu. Ja mam nadzieję, że to co jest mówione przez PIS jest pewną maską, a to, co autor bloga uznaje za zaniechania w działaniu, wynika nie ze złej woli, a jedynie świadomości, że PIS jest jeszcze zbyt słabe by wypowiedzieć wojnę wszystkim układom IIIRP.

    OdpowiedzUsuń
  30. Arjuna eM
    Gadał chłop do obrazu, a obraz ni razu :-)
    Widać, że posiada Pani(?) wejścia do umysłów największych strategów PiS.
    Ufam że obdarzają Panią takim samym zaufaniem jakim Pani ich obdarza. Korzystając z tak wyśmienitej okazji proszę, żeby przekazała im Pani pytania Gospodarza bloga i zamieściła ich odpowiedzi. Skoro sami tu nie zaglądają i nie dyskutują, optymistycznie patrzę na Pani misję.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do meewroo: Nie trzeba mieć wglądu w umysły kierownictwa PIS żeby dojść do wniosków które wysnułem. Wystarczy znajomość historii np. sprawy "lekarza przez którego nikt już nie zginie". Warto przeczytać również jakąś klasykę sztuki wojennej np. Sztukę Wojny autorstwa SunTzu. No i logika - przyłbicę kiedyś do czegoś wymyślono. Kto występuje w czasie walki z otwartą przyłbicą ten wystawia się na strzał prosto w ryj. Sarkazm proszę sobie darować. Doceniam jasne określanie celów i wartość takich blogów, bo są one latarnią dla wszystkich, którzy chcą prawdziwego wyzwolenia Polski, ale lepiej jest gdy rząd cele osiąga, a nie o nich tylko mówi. Niespełnione deklaracje są gorsze od niezadeklarowanych osiągnięć, a kto rzuca słowa na wiatr ten traci zaufanie wyborców.

      Usuń
    2. Arjuna eM,

      Nie znam lekarstwa na ten wirus. I nie podejmuję dyskusji na poziomie partyjnych sloganów. Odsyłam do tekstów, w których wiarę wyborców PiS próbuję zastąpić darem rozumu.
      Udzielę odpowiedzi, której treść przeoczył Pan w moim tekście i uważam dyskusję za zakończoną.
      Zaiste - trzeba pogardy dla rozumu i własnych aspiracji, by nadal powtarzać mantrę o „wybitnych strategach”, „cierpliwości” i „mobilizacji”.
      Z takimi - nie chcę mieć nic wspólnego.

      Usuń
    3. Do Arjuna eM.
      Drogi Panie. Poruszamy się w sferze domysłów, życzeniowości, zagmatwania i niczym nie popartej wiary z Pana strony oraz powszechnie dostępnych faktów ( w postaci braku podjęcia działań) które dostrzega autor bloga i liczni jego komentatorzy. Płaszczyzna porozumienia pomiędzy nami jest więc wyjątkowo wąska, jeśli nie żadna. Obawiam się, ze mocno stąpający po ziemi strateg Sun Tzu nie poskąpiłby Panu cierpkich uwag. Ocena pola walki nie polega na wierze i zaufaniu, ale informacji i faktach. Pan ich nie przedstawia. Sarkazm z mojej strony całkowicie usprawiedliwiony.
      Pozdrawiam

      Usuń
    4. Gdzie moja odpowiedź na zarzuty pod moim adresem o pogardę dla rozumu i życzeniowe myślenie? Cenzurę Pan Ścios uprawia?

      Usuń
    5. Arjuna eM,

      Każda Pańska "odpowiedź" będzie stąd usuwana. Do czasu, aż w miejsce epitetów i deklaracji wiary nauczy się Pan używać rzeczowej argumentacji.
      Żegnam

      Usuń
  31. Panie Meewroo,

    Taki podział od dawna nie istnieje, a jeśli jeszcze używam określenia „wolne media” (zawsze w cudzysłowie), czynię to w tonacji ironicznej. W przypadku niezależnej.pl jest wyłącznie wolność od rozumu, na forum wpolityce.pl – od elementarnej przyzwoitości.
    Na tzw. sprawę HGW zwróciłem już uwagę na TT, pisząc, że „bardziej wygląda na "ustawkę" PiS z częścią tzw. opozycji. Gdyby tak było, pojawia się pytanie-jaką cenę za Warszawę zapłacił PiS?”.
    Ponieważ nie są to dylematy, którymi wyborcy PiS zaprzątają sobie głowę, ja również nie zamierzam trudzić się nad burzeniem ich wiary i spokoju. Niech płacą. Tak, jak już zapłacili za „deal” z BK, a wkrótce zapłacą za porozumienie ze Schetyną.
    Ponieważ III RP nigdy nie wytworzyła wolnych mediów ( w odniesieniu do realiów tego państwa byłoby to klasyczne contradictio in adiecto) mamy dziś wyłącznie ośrodki propagandy, zainteresowane wspieraniem tej lub innej grupy politycznej. Brak natomiast mediów, które reprezentowałyby interes społeczeństwa lub spełniały rolę rzetelnego recenzenta poczynań władzy. Do stworzenia takich mediów nie dopuszczała żadna ekipa rządząca III RP i PiS nie będzie tu wyjątkiem.
    Jeśli kogoś nie przekonuje argumentacja a causa, powinien dostrzec, jak to państwo "zagospodarowało" dziś owych „niepokornych” żurnalistów, jakie przyznało im posady i kariery. Byłoby szczytem naiwności uważać, że w takich mediach będzie kwitła wolna myśl lub mogą one spełniać rolę służebną wobec społeczeństwa.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  32. Pani Urszulo,

    Gdy przed dwoma laty zmarł prokurator – morderca sądowy "Inki”, urządzono mu pogrzeb z honorami wojskowymi, kompanią WP i orderami na poduszkach. Tenże bandyta pobierał w III RP wysoką emeryturę, a Okręgowy Sąd Wojskowy w Poznaniu, prowadząc jego proces w roku 1993 uniewinnił go, stwierdzając, że „nie można jednoznacznie ustalić roli Wacława Krzyżanowskiego w procesie "Inki".
    Wielu morderców i bandytów z lat 1944-89 żyje dziś w spokoju i dostaje od Polaków wysokie emerytury.
    Zastanawiam się więc – czy można oddać hołd tysiącom pomordowanych przez pachołków okupanta sowieckiego, jeśli tak dalece ignoruje się elementarną sprawiedliwość i podtrzymuje państwo, w którym owi mordercy mogą spokojnie dożywać swoich dni? Jaka logika pozwala usprawiedliwić podobne zakłamanie i fałsz?
    To jest właśnie „model patriotyzmu”, o którym pisałem Pani w odpowiedzi z g.11.29. Oparty wyłącznie na emocjach i zewnętrznych atrybutach, odwołujący się do słów, deklaracji i gry na uczuciach odbiorcy. W tym rodzaju patriotyzmu nie ma miejsca na racje rozumu i logiki, nie ma pytań o konsekwencje i porządek rzeczy, prawo i sprawiedliwość, wolność i honor. Jest głęboko oderwany od praktyki życia publicznego, od woli politycznej. Nie ma związku z ustawodawstwem III RP ani racjami moralnymi.
    Jakże łatwo manipulować ludźmi praktykującymi taki „model patriotyzmu”. Łatwo ich przekonać, że wystarczy zorganizować uroczystość państwową, odprawić mszę św.i wypowiedzieć tysiące wielkich słów, by przywrócić temu państwu cechy wolnej Polski, a Polakom zwrócić poczucie godności.


    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  33. wsojtek,

    Wielokrotnie wspominałem o kontynuacji „strategicznych sojuszy” B. Komorowskiego. Relacje państw unijnych z Chinami czy Kazachami, są potrzebne Rosji i komunistom chińskim do ekonomicznego „wyważenia drzwi do Europy”. Światową wojnę – główny cel Chińczyków i Rosjan, ma poprzedzać podbój ekonomiczny. Ten cel dokonuje się dziś przy udziale wspólników Putina, głównie Niemiec i Francji, ale też Słowacji czy Węgier.
    III RP chętnie dołącza do tego projektu, a pan Duda wykazuje wiele inicjatywy w kontynuacji „komorowszczyzny”. Bratanie z chińskimi bandytami było pierwszym objawem. To jest ten sam projekt, o którym pisałem przed czterema laty w tekście "PUTIN,PEKIN,POLSKA czyli STRATEGICZNY SOJUSZNIK".
    http://bezdekretu.blogspot.com/2012/07/putinpekinpolska-czyli-strategiczny.html

    Wczoraj natomiast zwróciłem uwagę na TT na tekst opublikowany na jednym z rosyjskich portali, w którym ujawniono rzeczywiste powody wizyty kazachskiego satrapy N.Nazarbajewa w Polsce.
    Pamiętamy, że tenże „mąż stanu” był przyjmowany przez pana Dudę z wielkimi honorami, a wszystkie ośrodki propagandy PiS zapewniały nas o ogromnych korzyściach ze współpracy z Kazachstanem.
    O co naprawdę chodzi?
    Ano o to, że Nazarbajew wezwał polskiego prezydenta do „zawarcia trójstronnego porozumienia z Rosją w/s korytarza transportowego".Mamy stać się "częścią globalnego projektu infrastrukturalnego".
    https://rbth.com/business/2016/08/29/chinas-silk-road-may-push-poland-toward-reconciliation-with-russia_624945
    To jest pomysł na „dostanie się z Kazachstanu do Polski i z powrotem”. Oczywiście - za cenę współpracy z Putinem i tworzeniem kolejnych ( po rurociągu "Przyjaźń") przestrzeni eksterytorialnych. Myślę, że ten projekt zostanie przyjęty przez rząd PiS.
    Zadziwia jedynie, że chyba żadne „wolne media” nie poinformowały nas o tym wezwaniu Nazarbajewa i nie zechciały wytłumaczyć Polakom, na czym polega istota „Jedwabnego Szlaku”.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Światową wojnę – główny cel Chińczyków i Rosjan, ma poprzedzać podbój ekonomiczny. Ten cel dokonuje się dziś przy udziale wspólników Putina, głównie Niemiec i Francji, ale też Słowacji czy Węgier."

      Wiem, że ciągnę wątek "nie na temat", ale czy zauważył Pan niedawne przemówienie chińskiego genseka? http://jaszczur09.blogspot.com/2016/08/xi-jinping-wzywa-do-utworzenia-nowego.html

      Usuń
    2. Jaszczurze,

      Jak miło powitać po dłuższej przerwie! :)

      Od lutego "Na marginesie" (klik) - cisza, jak makiem zasiał, już myślałam że Cię wywiało za ocean?

      Pozdrowienia

      PS. Wyobraź sobie, że było to jedno z pytań, które i ja chciałam zadać AŚ, drugie o Trumpa v/s Clinton, trzecie o szanse wyborcze Angeli Merkel (z d. Kasner vel Kaźmierczak - wiki)

      Usuń
    3. Nie za ocean, a w odległe, ale i niezwykłe urokliwe rejony Polski. :)

      O co chciałaś zapytać Pana Aleksandra? O "wielkopomną" mowę tow. Xi i co ona może oznaczać dla świata?

      Usuń
    4. :-)

      Wiekopo(j)mną mowę tow. Xi poznałam dopiero na Twoim blogu, a co ona może oznaczać dla świata pojmie chyba każdy, poza rozumnymi inaczej oraz pożytecznymi idiotami (manipulatorami?) wierzącymi od lat w "nierozerwalną wrogość" ZSRS : ChRL.

      Pana Aleksandra chciałam zapytać ogólniej, bo podobnie jak p. Wsojtkowi i mnie skojarzyły się umizgi chińskie i kazachskie z podchodami pod Unię Euro(polsko ) - azjatycką. Ale skoro nie odpowiedział Tobie, zapytam innym razem.

      Usuń
  34. A.Ścios: "Co stanie się z tymi, którzy nie godzą się dziś na „zasypywanie podziałów” i nie odpowiada im wspólnota z tańczącymi na grobach barbarzyńcami oraz z gronem zdrajców „jednających” nas z Putinem?"

    Będą sobie do woli protestować na warszawskich ulicach (tak, jak w przypadku obrońców Zygmunta Miernika), aż do zniedołężniałej starości (opozycjoniści z okresu PRL mają już swoje lata i jest ich nieliczna grupa). "Wasze ulice, nasze urzędy" - można sparafrazować popularne w Polsce powiedzenie.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość prawicowych wyborców będzie zaś wchłaniać propagandową sieczkę serwowaną przez "nasze media" i do końca wierzyć w "dobrą zmianę", pijana ze szczęścia, że PiS wygrał wybory w 2015 roku.

      Potem przyjdą kolejne wybory, wielka mobilizacja prawicy, "aby PiS wygrał wybory" (jest taki fanpage na facebooku) i potem (po ponownym zwycięstwie PiS) zaczadzenie większości prawicowego elektoratu zwycięstwem swojej partii i swojego prezydenta. I tak od zwycięstwa do zwycięstwa...

      Usuń
    2. Iwona,

      Protest w sprawie więzienia Zygmunta Miernika pokazuje, jak bardzo jesteśmy zniewoleni polityczną poprawnością i zaczadzeni mitem "dobrej zmiany". Bo komu protestujący przekazują swoje żądania? Sądowi Najwyższemu? Taka akcja wygląda na grubą kpinę.
      Skazany prawomocnym wyrokiem Z.Miernik może liczyć tylko na jedną skuteczną interwencję - ułaskawienie przez prezydenta RP.
      Dlaczego zatem protestujący nie mają odwagi sformułować takiego żądania (podkreślam) pod adresem A.Dudy? Dlaczego udają, że ta haniebna sprawa w ogóle nie dotyczy obecnej ekipy?
      Tu uwidacznia się ogromny problem z naszą wolnością i odwagą.

      Pozdrawiam Panią

      Usuń
  35. Witam.
    Czy i Pan Gwiazda uległ zaczadzeniu? http://niezalezna.pl/85374-pierwsza-rocznica-w-wolnej-polsce-andrzej-gwiazda-po-raz-pierwszy-zaspiewalem-ojczyzne-wolna-p

    To aż tak zaraźliwe?!

    Tak będzie peleton "dobrej zmiany" wchłaniał po kolei "uciekinierów"?

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  36. http://niezalezna.pl/85402-prezydent-duda-po-36-latach-jest-ofensywna-proba-zrealizowania-tych-postulatow-dajcie-nam-czas

    Ostrzegam. Można się rozchorować, po przeczytaniu...
    Ścios ma rację koniec kropka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cytat z Dudy: "A w aspekcie społecznym polegał na tym, że PZPR i służby specjalne penetrowały w zasadzie wszystkie organizacje. Poza wielką organizacją, która była niezależna: poza Kościołem."

      Domyślam się, że prezydent Duda wraz z PiS-owskimi decydentami jest mocno zdeterminowany, aby taki wizerunek polskiego Kościoła z czasów PRL został utrwalony w społecznym odbiorze - w takim razie dobrze wiedział, co czyni, olewając petycje i prośby w sprawie prokuratora Andrzeja Witkowskiego.

      Usuń
    2. Uważam, że "wielka, niezależna organizacja" nie uwierzy w te słowa, a jeśli nawet, to nie jeden z jej członków będzie mocno zaskoczony: "no jak to? A ja!" buwaahahha przepraszam uśmiałam się jak hiena.

      Usuń
    3. Pani Halko,

      Byłby daleki od takich ocen Andrzeja Gwiazdy.Ma prawo powiedzieć, że obudził się w wolnej Polsce, bo "na mszy pogrzebowej „Łupaszki” po raz pierwszy zaśpiewałem „Ojczyznę wolną pobłogosław Panie”.
      Dla mnie znaczenie ma świadectwo pana Gwiazdy w sprawie I i II Solidarności. To jest jeden z najbardziej zafałszowanych tematów historii współczesnej. Pisałem o tym przed laty w tekście "MIT WYZWOLONY":
      http://bezdekretu.blogspot.com/2010/08/mit-wyzwolony.html

      Dziś Andrzej Duda powtórzył rzecz fundamentalną -
      "Nie można stawiać znaku równości między tymi dwoma organizacjami, między „Solidarnością” z początku lat osiemdziesiątych z organizacją po 1989 r."
      http://wpolityce.pl/polityka/306690-andrzej-gwiazda-o-walesie-slowa-zdrajcy-i-tajnego-wspolpracownika-sb-moge-skomentowac-w-jeden-sposob-powiedzial-co-mu-kazali-nasz-wywiad?strona=2

      Jeszcze mocniej sformułował to w roku 2011, w tekście "PIERWSZĄ I DRUGĄ „SOLIDARNOŚĆ” ŁĄCZYŁA TYLKO NAZWA".
      https://wzzw.wordpress.com/2011/08/12/pierwsza-i-druga-solidarnosc-laczyla-tylko-nazwa/
      Ten tekst kończy się słowami:
      "Obecnie nazwa „Solidarność” kojarzy się z likwidacją przemysłu i miejsc pracy, wyprzedażą majątku narodowego, korupcją i nieudolnymi rządami. Starsi mówią – „A my wam tak ufaliśmy, byliśmy gotowi za was życie oddać”. Młodzież nauczana, że obecna „Solidarność” jest kontynuacją tej pierwszej, z niedowierzaniem słucha opowieści o zaangażowaniu i poświęceniu milionów Polaków w walce o wolność i demokrację pod takim sztandarem. Huczne obchody 25 rocznicy „Solidarności” nic tu nie pomogą. Młodzież wyczuwa fałsz.
      Aby nie uwiarygodniać kłamstwa, wielu uczestników strajków w 1980 roku, członków i działaczy „Solidarności”, uczestników ruchu oporu w stanie wojennym, nie bierze udziału w obchodach rocznicowych organizowanych przez drugą „Solidarność”."

      Mogę się jedynie pytać- jakież to zmiany zaszły w III RP w czasie ostatnich lat i kiedy nastąpiła konwalidacja okrągłostołowej "Solidarności", że dziś ludzie Sierpnia 1980 roku biorą udział w uroczystościach organizowanych przez związek Piotra Dudy?

      Pozdrawiam Panią

      Usuń
    4. Pani Halko,

      Najmocniej przepraszam za rażący błąd w odpowiedzi. Oczywiście zdanie powinno brzmieć - "Dziś Andrzej Gwiazda powtórzył rzecz fundamentalną".

      Usuń
    5. :)))
      Przyznam, że w pierwszej chwili "wybałuszyłam gały" i oniemiałam! Po chwili już stało się jasne, że to nie "ten" Andrzej tak powiedział, a szkoda!!!
      Pozdrawiam

      P.S.
      Gówniana poprawność polityczna!

      Usuń
  37. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

  38. Za: "Listem otwartym Anny Walentynowicz do Lecha Wałęsy kandydata na prezydenta RP" => link

    JAK WYGLĄDA DOGADANIE SIĘ POLAKA Z POLAKIEM, GDY JEDEN Z NICH JEST ZDRAJCĄ? - Andrzej Gwiazda - I Zjazd "Solidarności", wrzesień, 1981

    TAK => klik


    Gdy... jeden z nich?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo,
      Kiedy i gdzie zrobiono to zdjęcie? Jestem pewna, że nie w Bazylice Mariackiej podczas podrzebu "Inki" i "Zagończyka", bo tam Bolek nie miał garnituru, tylko był ubrany jak na działkę. Widziałam jak wychodził z kościoła. Może to jakieś wcześniejsze zdjęcie. Interesuje mnie dlatego, że chciałabym wiedzieć czy ten uścisk ręki Andrzej Duda wykonał już po "wypłynięciu" akt Bolka i udostępnieniu ich przez IPN oraz po jego zaangażowaniu Bolka w KOD czy jeszcze przed. (Chociaż i bez tych wydarzeń człowiek honorowy nie powinien czynić takich gestów wobec takiej persony).

      Usuń
    2. Pani Ireno,

      Zdjęcie wykonano 3 dni po pogrzebie Inki i Zagończyka - 31 sierpnia br. w Bazylice św. Brygidy w Gdańsku, podczas mszy św. w 36. rocznicę porozumień sierpniowych.

      https://www.wprost.pl/kraj/10021467/Andrzej-Duda-Lech-Walesa-i-znaczacy-gest-przy-okazji-rocznicy-Sierpnia-80.html

      Pozdrawiam

      Usuń
  39. Dla pani @UD :Piękne oba dokumenty. To jeszcze jeden z fototeki pana @Onwk [https://twitter.com/obibok_poland/status/7711599079072768]. Moja subiektywna nazwa: "Pojednanie w służbie zakłamania prawdy". Dla pana Aleksandra Ściosa: Konszachty PiS z sierpomłotowcami zaczęły się jeszcze w czasach "przedelekcyjnych" PAD. Były oparte o eurokołchozowy plan Via Baltica/Rail Baltica,projekty niby omijające militaryzowany od dawna okręg kaliningradzki. Orędownikiem tych projektów hanzeatyckich był. m.in. elbląski elektor J.Wilk z PiS.I być może nie było by to takie groźne,gdyby nie jego bliskie kontakty "petersburskie" oraz cały późniejszy(po wygranej "dobrej zmiany") rozwój sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  40. Pani Urszulo,

    Człowiek honorowy nie podaje ręki groźnemu kapusiowi i nie wysyła "znaku pokoju" komuś, kto wyparł się własnego dziecka i odmówił mu godnego pochówku.
    http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/285917-koniec-ze-zmowa-milczenia-cenckiewicz-odwiedzil-grob-nieslubnego-syna-walesy-i-z-radoscia-informuje-grzes-ma-swoje-imie-na-wlasnym-grobie
    Człowiek honorowy nie czyni teatralnych gestów "pojednania" wobec osobnika, który ma krew na rękach.
    http://www.dziennikbaltycki.pl/strona-glowna/a/wyszkowski-o-walesie-to-najwieksza-kanalia-jaka-znam,9454681/

    Nie można mieszać dobra ze złem i z powinności chrześcijańskich robić pijarowskią pałkę.
    Pan Duda może się "jednać"z kim zechce i za fałszywe "pojednanie" zasłużyć na beatyfikację za życia. Nie jest "moim" prezydentem, więc nic mi do tego.

    Pozdrawiam Panią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Aleksandrze,

      Człowiek honorowy nie podaje ręki i nie jedna się z płatnym szpiclem, który ma krew na rękach i zniszczone życie dziesiątków ludzi na sumieniu. Który nigdy nie wyraził cienia skruchy, ani nie poniósł odpowiedzialności za swoje przestępstwa. Niestety, w III RP - kraju oficerów prowadzących, szpicle są honorowani i chronieni aż po grób. Także i za rządów "dobrej zmiany".

      Doprawdy nie rozumiem, dlaczego w tym momencie w Bazylice św. Brygidy rozległy się oklaski. Chyba że i one były pijarową ustawką?

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. Pani Urszulo,

      Oklaski, powiada Pani? To ważna wskazówka - z kim i z czym mamy do czynienia.

      "Jeśli w liturgii oklaskuje się ludzkie dokonania, to jest to zawsze ewidentny znak tego, iż całkowicie zagubiono istotę liturgii i zastąpiono ją rodzajem religijnej rozrywki."

      Kard. Joseph Ratzinger - "Duch Liturgii"

      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Panie Aleksandrze,

      "Gromkie oklaski dla prezydenta A. Dudy" rozlegały się też wcześniej. Podczas homilii abp. S. L. Głódzia...

      https://www.youtube.com/watch?v=Defr9YxI3K8

      Usuń
  41. !!!

    Wojciech Sumliński uniewinniony. "Padłem ofiarą podłej prowokacji i kombinacji operacyjnej służb specjalnych - WSI i ABW"

    "Dziennikarz podkreślił, że radość tego dnia miesza się z bólem, ponieważ nie da się zwrócić ośmiu lat odebranych jemu i jego bliskim. Wiele nauczył się przez ten czas m. in o tym, jak podli potrafią być tzw. "koledzy po fachu". Wskazał też na Bronisława Komorowskiego, który "doprowadził do systemowego niszczenia wielu niewinnych ludzi".

    "Czy kiedykolwiek on i inni, odpowiedzą za to, co zrobili? Nie wiem i napiszę to pierwszy raz – chciałbym się mylić, ale osobiście wątpię…"

    http://wpolityce.pl/media/306847-wojciech-sumlinski-uniewinniony-padlem-ofiara-podlej-prowokacji-i-kombinacji-operacyjnej-sluzb-specjalnych-wsi-i-abw

    OdpowiedzUsuń
  42. OT

    Ten to jak coś chlapnie, to tylko boki zrywać!

    "Morawiecki: Z Wielkiej Brytanii do kraju w ciągu najbliższych lat wrócić może nawet kilkaset tysięcy Polaków" => klik

    = = = = =

    Sorry, dżjunior, ale zaczyna mi Pan nieodparcie przypominać magistra Ryszarda Petru. I tyle w temacie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu akurat premonicje/zamiary MM mogą okazać się słuszne. I może to być nawet kilka milionów, i nie tylko Polaków...

      https://www.youtube.com/watch?v=okftmdx0zOE

      Usuń
    2. Wróć, nie "słuszne", a trafne.

      Usuń

    3. Dwa razy YT pytał mnie, czy aby na pewno chcę to otworzyć, więc o mało mnie ciekawość nie zjadła, a tu takie niewinne muslimo-disko! :))

      Myślisz, że MM domyka jakiś paskudny deal?

      Usuń

  43. Zbigniew Herbert
    Pan Cogito o postawie wyprostowanej

    1

    W Utyce
    obywatele
    nie chcą się bronić

    w mieście wybuchła epidemia
    instynktu samozachowawczego

    świątynię wolności
    zamieniono na pchli targ

    senat obraduje nad tym
    jak nie być senatem

    obywatele
    nie chcą się bronić
    uczęszczają na przyspieszone kursy
    padania na kolana

    biernie czekają na wroga
    piszą wiernopoddańcze mowy
    zakopują złoto

    szyją nowe sztandary
    niewinnie białe
    uczą dzieci kłamać

    otworzyli bramy
    przez które wchodzi teraz
    kolumna piasku

    poza tym jak zwykle
    handel i kopulacja

    2

    Pan Cogito
    chciałby stanąć
    na wysokości sytuacji

    to znaczy
    spojrzeć losowi
    prosto w oczy

    jak Katon Młodszy
    patrz Żywoty

    nie ma jednak
    miecza
    ani okazji
    żeby wysłać rodzinę za morze

    czeka zatem jak inni
    chodzi po bezsennym pokoju

    wbrew radom stoików
    chciałby mieć ciało z diamentu
    i skrzydła

    patrzy przez okno
    jak słońce Republiki
    ma się ku zachodowi

    pozostało mu niewiele
    właściwie tylko
    wybór pozycji
    w której chce umrzeć
    wybór gestu
    wybór ostatniego słowa

    dlatego nie kładzie się
    do łóżka
    aby uniknąć
    uduszenia we śnie

    chciałby do końca
    stać na wysokości sytuacji

    los patrzy mu w oczy
    w miejsce gdzie była
    jego głowa

    OdpowiedzUsuń
  44. Herbert Zbigniew

    Zasypiamy na słowach
    budzimy się w słowach

    czasem są to łagodne
    proste rzeczowniki
    las albo okręt

    odrywają się od nas
    las odchodzi szybko
    za linię horyzontu

    okręt odpływa
    bez śladu i przyczyny

    niebezpieczne są słowa
    ktore wypadły z całości
    urywki zdań sentencji
    początki refrenu
    zapomnianego hymnu

    "zbawieni będą ci którzy..."
    "pamietaj abyś..."
    lub "jak"
    drobna i kłująca szpilka
    co spajała
    najpiękniejszą zgubioną
    metaforę świata

    trzeba śnić cierpliwie
    w nadziei że treść się dopełni
    że brakujące słowa
    wejdą w kalekie zdania
    i pewność na którą czekamy
    zarzuci kotwicę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alicja Kluz / przemek łośko,

      Poetycko się zrobiło na bezdekretu. Dziękuję.

      Usuń
  45. Kolejne ogłoszenie "końca komunizmu".

    http://wpolityce.pl/polityka/307022-stanislaw-karczewski-o-pogrzebie-inki-i-zagonczyka-to-byl-ten-moment-kiedy-powiedzialbym-ze-skonczylismy-z-komunizmem

    OdpowiedzUsuń
  46. Kazimierz B.,

    Gdybyśmy mieli tyle pieniędzy, ile razy ogłaszano nam "koniec komunizmu", bylibyśmy krezusami.
    To jest wielce ciekawa przypadłość polityków PiS, którzy od lat utrzymują, że żyjemy w wolnym państwie prawa i demokracji, a jednocześnie wciąż wskazują cezury "końca komunizmu". Kolejny przykład schizofrenii politycznej.
    Ale też przykład emocjonalnego patriotyzmu, jakim PiS karmi swój elektorat.
    Zamiast realnej walki z patologiami sukcesji komunistycznej (ustaw, decyzji, działań)dostajemy pustą symbolikę.
    Łatwiej jest ogłosić, że wyprowadzenie sztandaru, nowy pomnik lub uroczystość religijno-patriotyczna jest dowodem "końca komunizmu", niż opublikować Aneks, otworzyć archiwa, aresztować zdrajców czy zlikwidować mafijne struktury triumwiratu III RP.

    OdpowiedzUsuń
  47. Witam.Odnośnie "ogłoszenia końca komunizmu". Właśnie trwa transmisja obrad forum ekonomicznego w Krynicy Górskiej dotyczącego kwestii bezpieczeństwa (zapewne wg. zaleceń starych/nowych rekomendacji BBNu) [https://niezalezna.pl/85645-oblicza-wspolczesnego-terroryzmu-jak-bronic-europy-transmisja-z-krynicy]. Przeglądając zaledwie pobieżnie partnerów tegoż "bezpieczeństwa" można się natknąć choć by na takich,jak Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej,International Organisation Ukraine-Poland-Germany,Instytut Europy Rosyjskiej Akademii Nauk,Polsko-Chińskie Forum Współpracy,tajemniczy Instytut Strategii Narodowej(logo pisane cyrlicą),Climate KIC. Niedawno zakończył się chiński szczyt G-20,gdzie praktycznie doszło do potwierdzenia niebezpiecznego paktu Rosja/Chiny(także Turcja)oraz do rejterady prez.Obamy p.względem amerykańskiego cyberbezpieczeństwa;następstwem było słowne "obudzenie się" kandydatki H.Clinton oraz amerykańskich służb...Wątpię ,aby uczestnicy "debaty antyterrorystycznej" nazwali po imieniu obecną Rosję reżimem terrorystów państwowych putina/cyryla/kadyrowa.Polsce obecnie grozi komuna NWO ze strony pozbawienia wpływu decyzyjnego na szeroko pojętą gospodarkę: ze strony tzw.koncepcji Prus Wschodnich,ze strony koncepcji "Prus Południowo-Wschodnich,ze strony koncepcji "nowego jedwabnego szlaku" (w tym "bankowego" ABII pod ochroną wspólnych służb wspólnego biznesu) oraz ze strony sił wymuszenia "integracji EUrokołchozowej" przyspieszane odpowiednio sterowanym zagrożeniem kolejnymi falami nieasymilowalnych nachodźców. Nieco innymi słowami-grozi kondominium o marionetkowych pozorach władzy kolejnych "namiestników" z utrzymywaniem sił akurat na miarę tłumienia każdego pronarodowego i prosuwerennego oporu,z postępującym zadłużaniem Polaków aż do osiągnięcia celu wynarodowienia przez wroga.Wszystko to będzie przykrywane socjotechnicznie za pomocą pustosłowia władzy,mnożenia łapówek za brak buntu,gier w alert/pokój i tłumaczone wymówką "zgód i pojednań" przez sojusz tronu z ołtarzem (nie mylić z niepokornymi).Moim zdaniem ani jedna "siła polityczna" nie ma obecnie jakiegokolwiek planu,jak się skutecznie przeciwstawić tej neokolonialnej polityce zaborców nowego/starego typu,która już teraz zagraża bytowi Polaków.Myślę,że jednak w perspektywie paru lat powstanie autentyczny pekariat,nie to,co dzisiejsi pozoranci; wtedy być może się coś zmieni na lepsze,o ile będący wtedy u władzy jakiś namiestnik nie wyda rozkazu likwidacji ruchu oporu.Na taki najgorszy scenariusz trzeba być przygotowanym. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  48. W uzupełnieniu powyższego komentarza taktyka "kontrrewolucji" wg.prezesa Kaczyńskiego i premiera Orbana [https://wpolityce.pl/polityka/307451-polska-i-wegry-oglaszaja-kontrrewolucja-kulturalna-debata-kaczynski-orban-w-krynicy].Dość osobliwe pojęcie ma pan prezes Kaczyński o narodowej gospodarce budującej suwerenność Polski.

    OdpowiedzUsuń

  49. Prymas Polski uważa, że nacjonalizm jest herezją.

    http://telewizjarepublika.pl/prymas-polski-uwaza-ze-nacjonalizm-jest-herezja,37623.html

    OdpowiedzUsuń
  50. Aleksander Ścios,
    przepraszam, że odnoszę się tutaj do Pańskiego wpisu na Twitterze, ale nie mam konta, więc... ja byłem na pogrzebie Inki i Zagończyka i byłem świadkiem wywalenia KODu. Stwierdzam z pełną odpowiedzialnością, że pan Błaszczak w ogóle nie wie, co mówi. ONR nie miał nic wspólnego z tym aktem - najpierw, jeszcze przed rozpoczęciem mszy, grupkę KODowców wyrzucili sprzed kościoła ludzie ze Słupska, którzy przyjechali wcześnie autokarem, potem Kijowski z niewielką ekipą wbił się w tłum o strony ul. Św. Ducha, gdzie był telebim i zaczęli skandować w czasie mszy: hańba, hańba. Decyzję o wywaleniu KODu podjęli w tej sytuacji kibice Lechii, którzy właśnie tam stali w dużej grupie, a cześć ludzi dołączyła się. Kijowski w ostatnim momencie został wyprowadzony przez policjantów, bo Lechia chciała ich totalnie ,,rozjechać" za zakłócanie pogrzebu w chwili , gdy skończy się msza - i gdyby Kijowski tam został, w tym wielkim, ruszającym się tłumie, w którym tylko na obrzeżach kręcili się policjanci, i który gdy zaczął poruszać się po mszy w celu sformowania konduktu - nikt by nawet nie zauważył, że jest szarpania - to mógłby naprawdę sobie cos zrobić bardzo złego. a TAK, w wyniku reakcji kibiców, po ucieczce Kijowskiego, jeden zakłócający pogrzeb kodowiec został uspokojony fizycznie, a kibice wyrzucili proporczyki KODu do toi-toiów.
    ONRu i Młodzieży Wszechpolskiej w tym zamieszaniu nie było (chociaż to dla nich dobra reklama). Jak PIS będzie chciał iść w tym kierunku, ośmieszy się (świadkowie, nagrania).
    Błaszczak powinien postawić zarzuty Kijowskiemu za zakłócanie uroczystości pogrzebowej. Nie zrobi tego, oczywiście.
    Charakterystyczna była reakcja zgromadzonych ludzi.Czesc popierała kibiców, część jednak duża zachowywała sie tak, że Kijowski mógłby dojechać po ich głowach do ołtarza. Do młodych ludzi mówiono: nie wypada, tak nie można, to msza. To były bardzo częste reakcje. A ja popieram kibiców, bo uważam, że ich postawa uniemożliwia kodowcowm takie podłączanie sie pod patriotyczny ruch, jak powiedzmy w latach 80tych zrobiło środowisko późniejszej UD.

    pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  51. wsojtek,

    Niespecjalnie interesuję się hucpą pod nazwą Forum Ekonomiczne, ale dziękuję Panu za informacje. To forum jest miejscem, w którym możemy oglądać doskonałą symbiozę wszystkich środowisk systemowych III RP – od Kwaśniewskiego, po Kaczyńskiego.
    Ponieważ dyskusje moderują tam tacy tytani umysłu jak M.Karnowski, nie sądzę, by warto było tracić czas na śledzenie tego wydarzenia. Choć nie zaprzeczam, że może być ono ważne dla naszej przyszłości.
    Choćby z powodu szczególnego fetowania Orbana i pomysłów na wspólne (z Węgrami) „naprawianie” UE. Dostrzegam w tym projekcję innego konceptu –„ewangelizowania” Europy wespół z putinowską Cerkwią. Forsowali go polscy hierarchowie od roku 2010, a jego kulminacją było przesławne „wspólne orędzie” Cerkwi i Episkopatu.
    Wprawdzie Orban to nie to samo co Cyryl, ale jego podatność na kremlowskie kombinacje i całkowicie różne od naszych interesy z Rosją, sprawiają, że szukanie w nim sojusznika jest grząskim pomysłem.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  52. Pani Urszulo,

    Jeśli nacjonalizm jest herezją, to internacjonalizm – drogą do zbawienia? Byli już tacy, którzy próbowali tej drogi, a nawet chcieli ją narzucić siłą.
    Wygląda na to, że prymas naczytał się definicji Wikipedii i „daje ucho” nauczaniom o. Zięby. Nie wiadomo, co bardziej szkodzi.
    Mówiąc zaś serio – jeśli po 50 latach okupacji sowieckiej i trzech dekadach systemowego niszczenia wspólnoty narodowej, hierarchowie KK mówią Polakom, że „nacjonalizm to herezja”, nie tylko nie rozumieją potrzeb i aspiracji narodowych, ale stają po stronie wrogów polskości.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "... jeśli po 50 latach okupacji sowieckiej i trzech dekadach systemowego niszczenia wspólnoty narodowej, hierarchowie KK mówią Polakom, że „nacjonalizm to herezja”, nie tylko nie rozumieją potrzeb i aspiracji narodowych, ale stają po stronie wrogów polskości."

      Co nie przeszkadza hierarchom (także tych od proboszcza w dół), grzmieć z ambony, że Polska przetrwała m.in. dzięki Kościołowi.
      A jeżeli już, to na pewno nie dzięki takiej "postawie", jaką prezentują w ostatnich dziesięcioleciach "nasi" Purpuraci, szczególnie ci na "świeczniku".
      Pozdrawiam.

      Usuń
  53. Wojciech Miara,

    Dziękuję Panu za tę relację. Potwierdza wszystko, co już usłyszałem od naocznych świadków na temat prowokacji tzw. KOD-u.
    Nie mam wątpliwości, że w państwie prawa osobnikom złośliwie zakłócającym pogrzeb postawiono by zarzut z art. 195 kk. Ponieważ III RP nie jest takim państwem, o ściganiu lub zaniechaniu decydują principia polityczne.
    Przypomnę zatem, że poprzedni reżim wszczął postępowanie prokuratorskie w sprawie „zakłócania uroczystości pogrzebowych Wojciecha Jaruzelskiego”, a osobom protestującym na pogrzebie zbrodniarza postawiono zarzuty karne.
    Najwyraźniej dla panów z PiS, pogrzeb "Inki" i "Zagończyka" ma mniejsze znaczenie, niż dla sukcesorów komuny miał pochówek Jaruzelskiego.

    Zwróciłem uwagę na skandaliczną wypowiedź ministra Błaszczaka, bo nie tylko ujawnia ona poglądy polityków PiS, ale ma groźny wymiar polityczny.
    Błaszczak jest tu wzorcowym przykładem aparatczyka, który „wsiąkł” w resort siłowy. To znany mechanizm, wykorzystywany przez komunę od czasu „transformacji ustrojowej”. W identyczny sposób „wciągano” do służb ćwierćinteligentów z młodzieżówek „opozycji demokratycznej” czy Komorowskiego do MON.
    Ludzie słabi, zakompleksieni i podatni na blichtr, są wdzięcznym materiałem dla rzeszy cwaniaków zaludniających takie instytucje. Wystarczy głośno stukać obcasami, odpowiednio „kadzić” i wytworzyć wokół „przyjacielską” atmosferę, by byli przekonani o własnej pozycji, powadze i skuteczności. Tacy figuranci są najmilej widziani w resortach siłowych, najłatwiej nimi sterować i manipulować.
    Już na początki swojego ministrowania Błaszczak dał się złapać na prowokację w sprawie nominacji szefa Policji, później zaś zabłysnął wieloma wypowiedziami, w których bronił policjantów strzelających na oślep lub zapewniał nas o „doskonałym przygotowaniu służb”. Ten pan nieustannie ujawnia swój dyletantyzm i zadziwia giętkością kręgosłupa.
    Natomiast wypowiedź, w której zrównał ONR z tzw. KOD-em, może być ważnym sygnałem i dowodem rzeczywistych intencji partii rządzącej. Nie sądzę, by padła przypadkowo.
    http://wpolityce.pl/polityka/307516-minister-blaszczak-zrownuje-kod-i-onr-dwie-skrajnosci-margines-marginesu
    Dla bezwolnych, „koncyliacyjnych” konformistów z PiS, groźne są wszelkie „skrajności”, wszelka wyrazistość poglądów i bezkompromisowość.
    Oczywiście, nie ze strony cywilizowanej „opozycji”, ale ze strony ideowych, nieupartyjnionych młodych ludzi z ONR.
    Nie mam nic wspólnego z poglądami członków tej organizacji, ale postawienie ich w jednym szeregu z antypolską zbieraniną tzw. KOD-u, jest zwyczajnym świństwem i ordynarnym łgarstwem. Wbrew temu, co wygaduje Błaszczak, ONR nie jest żadnym „marginesem marginesów” Choćby dlatego, że przyciąga wielu młodych, ofiarnych ludzi, na których partii Kaczyńskiego powinno zależeć.
    Pan Marcin Is celnie zauważył pod moim tweetem – „M.in. od @1934ONR dowiedziałem się, że w ogóle byli jacyś Żołnierze Wyklęci, a @pisorgpl teraz wypina pierś.”
    Wypowiedź Błaszczaka może zatem świadczyć, że PiS bardzo obawia się takiego „radykalizmu” i prędzej zdelegalizuje organizacje młodych patriotów niż podejmie rozprawę z sukcesorami komuny.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Wypowiedź Błaszczaka może zatem świadczyć, że PiS bardzo obawia się takiego „radykalizmu” i prędzej zdelegalizuje organizacje młodych patriotów niż podejmie rozprawę z sukcesorami komuny."
      -------------------
      Absolutnie nie wyciągałbym takich wniosków z wypowiedzi pana Błaszczaka. Jaki jest potencjał pana ministra wie każdy kto obserwował go od dłuższego czasu, a w tym jego wyczyny parlamentarne. To nie jest osoba, której komunikaty należy traktować jako deklaracje programowe, nawet na poziomie podświadomości. On po prostu gadał, bo coś musiał / chciał powiedzieć, a ... nie potrafił! Umiejętności nie stało.

      Usuń
  54. Jest i "dobra zmiana" w polityce zagranicznej - min. Waszczykowski zapuścił brodę.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak.Brody "symboliczne" znów zajadą do "brody nowej",jak eurokołchozowy nadzorca do swego wasala.Można chyba powiedzieć,że to już ciąg faktów związanych z eurokołchozowym wasalizowaniem PRLbis.Pozdrowienia.

      Usuń
  55. Dla pana A.Ściosa(w związku z TT dot.2 zadziwiających wypadków z kierowcą i doradcą płk.putina).Zgodnie z definicją komuny @Michel komuniści posługują się dowolnymi metodami dla osiągnięcia swoich celów.18.września br. mają się odbyć wybory parlamentarne w Rosji. Reżim terrorystów państwowych putina/cyryla/kadyrowa,jako reżim komunistyczny ("nowego typu",jakby chcieli go widzieć niektórzy prawacy i lewacy)szuka "sukcesu" ,aby kontynuować swoje pozorne zmiany.Do tego celu potrzebuje wygranej partii putinistów. A że zbrodnie jako metodę osiągania celów ma we krwi także wobec swoich niepokornych obywateli to powinien wiedzieć każdy nie od dziś.PO tzw. czystce wśród swoich jenerałów i ustawianiu Lewady dodał naddniestrzańską lojalkę i dwa BMW ze swoimi funkcjonariuszami.Ich pogrzeby będą zapewne wykorzystane propagandowo jako "pokaz poparcia dla Jednej Rosji"-putina. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  56. obejrzałem dostępne nagranie tego wypadku i nie ulega wątpliwości że ten mercedes wjechał w audi celowo

    OdpowiedzUsuń
  57. Czym różnią się proputinowskie umizgi eurokołchoźników,neoresetowców i izolacjonistów "republikańskich"(cudzysłów zamierzony,bo to pseudorepublikanie)? Wg. mnie niczym,gdyż wszyscy "kupują sznurek" który im wciska czerwony kat i "świętoszki" z "pojednania" i "zgody".PS: tvrep się całkiem skompromitowała ulegając prokremlowskim macherom i ich politycznym mocodawcom grającym przeciw Brexitowi(zresztą jak tzw.klasa polityczna magdalenkowej PRLbis). Ktoś przecież musi "nazwać" ruską agenturę i tępić suwerenność Polski dla Polaków,aby chronić tajemnice własnej kolaboracji.

    OdpowiedzUsuń
  58. Dziękuję za ten materiał. Dziękuję i przepraszam żę to że czasami miałem mylne wyobrażenie o Pana intencjach i przekonaniach.

    Ma Pan rację. W sprawach wiary i dobra Ojczyzny kompromisów być nie może.

    OdpowiedzUsuń