Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

poniedziałek, 7 września 2015

NIEPRZEMIJAJĄCY UROK REŻIMU BELWEDERSKIEGO

Bronisław Komorowski pozostawił po sobie efekt „spalonej ziemi”. Nie tylko w prezydenckiej kasie i w kancelarii, ale przede wszystkim w obszarze spraw dotyczących bezpieczeństwa narodowego i polityki zagranicznej.
Nasi rodacy nadal nie rozumieją, że tylko wydarzenia na Majdanie i odwaga Ukraińców uratowały nas od wprowadzenia w życie obłędnych koncepcji bezpieczeństwa, których celem była „redefinicja dotychczasowych tez polityki polskiej”, oparcie jej na gwarancjach udzielanych przez Moskwę i uczynienie z III RP państwa bezbronnego wobec współczesnych wyzwań.
Rosyjska agresja obnażyła nie tylko prawdziwe oblicze kremlowskiego watażki, ale ukazała wyjątkowe dyletanctwo Komorowskiego i jego środowiska w kwestiach bezpieczeństwa. Koncepcje powstałem w ramach tzw. Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego (SPBN), mimo ich rażącej ogólnikowości i pseudonaukowego żargonu, zawierały czytelną myśl: współpraca z państwem Putina ma być gwarantem naszego bezpieczeństwa i stabilności. Była to teza kompromitująca - nie tylko w wymiarze politycznym, ale naukowym i kompetencyjnym.
Do szczególnie rażących trzeba zaliczyć te pomysły SPBN, w których zawarto zapisy niedorzeczne i nieadekwatne do zagrożeń związanych z ofensywą rosyjską. Zmodyfikowane w tzw. doktrynę Komorowskiego, miały one kształtować długookresową strategię państwa, decydować o uzbrojeniu Sił Zbrojnych, rozstrzygać o sojuszach oraz kierunkach rozwoju armii i służb specjalnych. Trzeba pamiętać, że to właśnie reżim prezydencki stał się głównym decydentem w tych sprawach, zaś kolejne rządy PO-PSL były zaledwie wykonawcą planów powstałych w otoczeniu Komorowskiego.
Wszystkie projekty „modernizacji” w Siłach Zbrojnych, „reformy” w służbach specjalnych i przemyśle zbrojeniowym, koncepcje „cyberbezpieczeństwa” i zmian w systemie dowodzenia, powstały w tym środowisku lub były inspirowane przez Belweder. Narzucona przez Komorowskiego „implementacja wyników SPBN” prowadziła później do nowelizacji szeregu ustaw i tworzenia nowych, a każde złe rozwiązanie w tym obszarze bezpośrednio obciąża byłego lokatora Belwederu.
Gdyby III RP była normalnym państwem prawa, w którym urzędnicy ponoszą odpowiedzialność za błędów, zaś politycy są rozliczani ze swoich działań – kompromitacja SPBN i zależnych odeń „doktryn”, zakończyłaby się dymisjami i całkowitą utratą zaufania do Komorowskiego. Gdyby oceniano je w kategoriach odpowiedzialności konstytucyjnej, musiano by wyciągnąć poważniejsze konsekwencje. Nie można było dokonać bardziej obłędnych analiz ani wyprodukować równie niedorzecznych wniosków, jak uczynili to „stratedzy” z otoczenia Belwederu. Niestety, szczelna osłona propagandowa, tchórzostwo opozycji oraz potężny deficyt zdrowego rozsądku sprawiły, że po rosyjskiej agresji na Ukrainę środowisko to mogło dokonać bezbolesnej transformacji i z pozycji piewców „pojednania polsko-rosyjskiego”, znaleźć się w awangardzie antyputinowskich „sił postępu”.
W tym czasie jedynie wypowiedzi gen. Romana Polko, niosły trafną i krytyczną ocenę belwederskich projektów.  Opinie generała, iż -„polska tarcza antyrakietowa to mrzonki”, a „to, co w tej chwili zabija polską armię, to reforma systemu dowodzenia” oraz nazywanie projektu tej reformy „wręcz zdeformowaniem systemu”, były unikalnym przykładem sensownych recenzji. Podobne opinie gen. Polko wyrażał na temat Narodowych Sił Rezerwowych, nazywając je „niewypałem, który trzeba odrzucić, bo nie da się go zreformować”.
Ponieważ większość „reformatorskich” pomysłów Belwederu spotykała się z akceptacją lub wsparciem ze strony partii opozycyjnej, również wyborcy PiS-u nie posiadali wiedzy o tym zagrożeniu. Gdy przed kilkoma miesiącami pojawił się temat przetargu na dostawę śmigłowców (po wyborach prezydenckich skutecznie wyciszony), nikt nie zechciał zauważyć, że wybór francuskich maszyn był możliwy dzięki zapisom nowej ustawy offsetowej, podpisanej przez Komorowskiego w połowie ubiegłego roku. Była ona związana z procesem tzw. konsolidacji przemysłu zbrojeniowego  i stanowiła jeden z efektów „implementacji” założeń SPBN.
Dlaczego o tym przypominam?
Po pierwsze dlatego, że wszelkie zagrożenia związane z owymi projektami, są nadal aktualne. W latach 2012-2015 powstało wiele ustaw związanych z efektami „implementacji” SPBN, zaś decyzje personalne i nominacje dokonywane przez Komorowskiego (w ramach tzw. reformy systemu dowodzenia), ugruntowały fundament reżimu belwederskiego.
Zmiana na stanowisku głowy państwa, nie przyniosła odpowiedzi na te zagrożenia i nie skutkowała intencją odrzucenia błędnych decyzji i projektów. Przeciwnie – wszystko, co na ten temat słyszymy z ust prezydenta Andrzeja Dudy, zdaje się potwierdzać zamiar kontynuacji „idei” SPBN lub świadczyć o braku alternatywnych rozwiązań. To nie jest tylko kwestia pozostawienia na witrynie BBN dokumentów związanych z „doktryną Komorowskiego” (w tym sztandarowej „Strategii Bezpieczeństwa Narodowego RP” oraz „Doktryny Cyberbezpieczeństwa”), ale problem znacznie większej wagi.
W czasie swojej kampanii wyborczej, pan prezydent Andrzej Duda skutecznie unikał tematyki bezpieczeństwa, a jeszcze mnie wypowiadał się na temat zagrożeń militarnych, modernizacji armii oraz „reform” zapoczątkowanych przez SPBN.  Nigdy zatem nie miałem okazji usłyszeć jasnych deklaracji ani odpowiedzi na pytania z tego zakresu.
Gdyby ktoś posłużył się argumentem, że upłynęło zbyt mało czasu na ocenę projektów belwederskich „strategów” lub, że z przeprowadzeniem zmian należy zaczekać do rozstrzygnięcia wyborów parlamentarnych, wykaże, że nie rozumie istoty zagrożeń związanych z „implementacją” SPBN i myli pijarowskie kuglarstwo wyborcze ze sprawami naszego bezpieczeństwa. Wprawdzie pan prezydent Duda i jego otoczenie, nie muszą posiadać gotowych pomysłów i strategii, ale mam prawo oczekiwać, że nieobca jest im rzeczowa ocena dokonań poprzednika i mają klarowną wizję narodowego bezpieczeństwa. Tymczasem, już tylko to oczekiwanie wydaje się próżne.  
Jeśli na czas zagrożenia rosyjską agresją, gdy trwają zakupy nowego uzbrojenia i dokonują zmiany w strukturze Sił Zbrojnych, pan prezydent Duda, na stanowisko szefa BBN kieruje „fachowca od bezpieczeństwa wewnętrznego", a tenże fachowiec ujawnia nieskrywaną atencję dla gen. Kozieja i zapowiada „pewne elementy kontynuacji” poprzedniego układu BBN, jest powód do niepokoju i rozmaitych spekulacji.
Po wtóre - powód staje się tym poważniejszy, gdy sam pan prezydent potwierdza wolę  kontynuowania projektów Komorowskiego i to w obszarze wyjątkowo niebezpiecznym.  Przypomnę, że SPBN i powstała z niego „doktryna Komorowskiego” (na którą Polacy mają w najbliższych latach wyłożyć kolosalne pieniądze), została oparta na nonsensownej przesłance „samodzielnej reakcji” i równie abstrakcyjnym „własnym potencjale obronnym”. Ma ona obowiązywać w latach 2014-2023 i zagwarantować m.in. finansowanie tzw. polskiej tarczy antyrakietowej oraz zakup różnych rodzajów uzbrojenia. Dla realizowania projektu, w ramach tzw. konsolidacji przemysłu zbrojeniowego (to także efekt SPBN), powołano Polską Grupę Zbrojeniową (PGZ.SA), która (w miejsce MON) przejmuje kontrolę nad wszystkimi zakładami zbrojeniowymi. O zakupach broni nie będą odtąd decydowali urzędnicy ministerialni (a zatem rząd IIIRP), lecz przedstawiciele lobby zbrojeniowego. Tam też trafią pieniądze przeznaczone na „modernizację” - dokonywaną według zamysłów poprzedniego lokatora Belwederu i futurystyczno-propagandowej wizji pod nazwą ”doktryny Komorowskiego”. Dość dawno pisałem, że wprawdzie „polska tarcza” nie zostanie nigdy zbudowana, to pomysł ten pozwala na polityczną eksploatację tezy o tworzeniu „własnego potencjału” oraz generowanie olbrzymich środków na rzecz środowisk związanych z przemysłem zbrojeniowym. Jednym z elementów planu wydaje się zamysł powierzenia ludziom byłych WSI nadzoru nad technologiami wojskowymi oraz zaangażowanie tego środowiska w procesy gospodarcze związane z modernizacją Sił Zbrojnych.
Zgodnie z zapowiedziami przedstawicieli MON, w ciągu najbliższych kilku miesięcy zostaną wybrani dostawcy m.in. systemu obrony przeciwlotniczej średniego zasięgu, śmigłowców wsparcia bojowego oraz bezpilotowców. Zapowiada się również rozpoczęcie prac nad kolejnym cyklem modernizacji technicznej Sił Zbrojnych na lata 2017 – 2026. Jeśli uda się utrzymać wysokość nakładów na obronność na poziomie 2 proc. PKB roku poprzedniego w całym tym okresie, to do budżetu MON może trafić astronomiczna kwota 498,94 mld zł.
Kto zarządza PGZ, do której trafią pieniądze podatników przeznaczone na modernizację armii? Wśród członków rady nadzorczej znajdziemy m.in. gen. Andrzeja Tyszkiewicza, słuchacza Akademii Wojskowej im. Michaiła Frunzego w Moskwie, absolwenta (z wyróżnieniem) Akademii Sztabu Generalnego ZSRR, byłego ambasadora w Bośni i Hercegowinie. Dyrektorem PGZ jest Grzegorz Szymański (były pracownik Centrum Informacji Rządu i wychowanek Igora Ostachowicza -zaufanego doradcy Tuska), o którym „Gazeta Polska Codziennie” pisała, że „wziął dwumiesięczny urlop, aby wspierać w kampanii prezydenckiej Bronisława Komorowskiego”. Na urlop Szymańskiego zgodził się prezes PGZ Wojciech Dąbrowski. Autor z GPC dodawał – „Nie może to dziwić. Ten były prezes Agencji Rozwoju Przemysłu należy do grona zaufanych ludzi Bronisława Komorowskiego. Z nieoficjalnych informacji „GPC” wynika, że to właśnie dzięki poparciu odchodzącego prezydenta Wojciech Dąbrowski został szefem PGZ.”
Ja zaś przypomnę, że Dąbrowski był szefem Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP) w czasie, gdy rozgrywała się tzw. afera stoczniowa (z udziałem ludzi byłych WSI) oraz bohaterem zarejestrowanej przez CBA rozmowy z J.Goszczyńskim (wiceprezesem ARP). W rozmowie pojawia się wątek zaspokojenia roszczeń libańskiego handlarza bronią Abdula Rahmana el Assira wobec Bumaru (Dąbrowski był tam wcześniej prezesem zarządu), a szefowie ARP rozważają zawarcie z nim ugody przewidującej wypłatę należności w ratach, z zastosowaniem zabezpieczenia na akcjach Bumar S.A.
Inny z członków zarządu PGZ, Krzysztof Trofiniak (były prezes Huty Stalowa Wola) w roku 2010 stał na czele podkarpackiego komitetu poparcia dla Bronisława Komorowskiego.
Nietrudno zauważyć, jaki klucz obowiązywał podczas wyborów osób zarządzających największym holdingiem zbrojeniowym. To ludzie Komorowskiego mają dziś decydować o „strategii modernizacyjnej” Sił Zbrojnych i zakupach uzbrojenia.
Dla oceny tej strategii (została publicznie zaprezentowana przed kilkoma dniami) niech wystarczy opinia Macieja Miłosza z „Gazety Prawnej”, który napisał wprost o „mrzonkach prezesa Dąbrowskiego” i skonkludował -  deklaracja, że w 2030 r. PGZ będzie w pierwszej dziesiątce koncernów zbrojeniowych w Europie jest równie prawdopodobna jak to, że rok później polska gospodarka wyprzedzi pod względem eksportu Niemcy”.
Z kolei gen. Roman Polko oceniał, iż „Program modernizacji polskich sił zbrojnych jest niespójny i nie odpowiada na zagrożenia, przed którymi staje Polska. Jest to raczej tworzenie kosztownych obietnic niż budowa zdolności obronnych kraju.” Były dowódca GROM-u dobitnie podkreślał, na czym polega słabość i iluzoryczność belwederskich projektów – „Cały problem polega na tym, że od 2008 roku mamy do czynienia ze zwiększonym zagrożeniem ze strony Rosji, która bardzo intensywnie się zbroi. Natomiast zamiast w odpowiedzi na to budować systematycznie nasze zdolności obronne tak, żeby w każdym momencie być gotowym do obrony, to zbudowaliśmy co najwyżej tylko programy, które kiedyś w przyszłości będą realizowane. Nic w praktyce, dużo obietnic”.
Nie powinno zatem dziwić, że z ogromnym (i niemiłym) zaskoczeniem przyjąłem słowa prezydenta Andrzeja Dudy, który podczas niedawnej wizyty na XXIII Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego powiedział – „Polski przemysł obronny ma szansę na poważne odrodzenie, mamy szansę na powrót do najlepszych tradycji. Bardzo mi na tym zależy”. Padła wówczas bardzo ważna deklaracja – „Chciałbym, by przemysł zbrojeniowy Polski taką właśnie niezwykle ważną gałęzią polskiej gospodarki się stawał. Żeby był swoistym motorem rozwoju gospodarczego. Wierzę w to, że tak będzie”.
Produkcja polskiej broni i uzbrojenie w nią polskiej armii, jest z całą pewnością doskonałym pomysłem. Powierzenie tego zadania „ludziom Komorowskiego” i realizacja planów modernizacji Sił Zbrojnych według projektów SPBN – jest już pomysłem fatalnym i niezwykle groźnym.
O tym, że nie ma dziś czasu na tworzenie „własnego potencjału obronnego”, a ćwierćwiecza konserwacji postkomunistycznego skansenu, zwanego armią III RP, nie da się przekreślić zakupem kilku rodzajów broni, wie każdy, kto dostrzega obecne zagrożenia, widzi dynamikę rosyjskiej agresji, słabość NATO i uległość przywódców „wolnego świata”.    
Pojawia się intrygujące pytanie – czy i w jaki sposób pan prezydent zamierza uzyskać realny wpływ na ten obszar bezpieczeństwa narodowego i czy deklarację złożoną przed kilkoma dniami należy rozumieć, jako wyraz poparcia dla „programów modernizacyjnych” powstałych w ramach SPBN? Czy pan prezydent Duda wie, kto dziś zarządza holdingiem zbrojeniowym i jakim środowiskom chce powierzyć sprawy polskiego bezpieczeństwa?
Za tym pytaniem, pojawia się kwestia obecności ludzi byłych WSI oraz ich wpływu na lobby zbrojeniowe. Nie od rzeczy będzie też przypomnieć o zaskakującym (wówczas) i nowatorskim scenariuszu nakreślonym przed laty przez prof. Jadwigę Staniszkis. Ponieważ postrzegam panią profesor, jako osobę doskonale zorientowaną w środowiskowych „trendach”, a w wielu wypowiedziach widzę przekaz służący komunikacji różnych środowisk, szczególnie zapamiętałem jej słowa z 5 numeru pisma „Rzeczy Wspólne" z roku 2011.
J. Staniszkis stwierdziła wówczas, że B. Komorowski „mógłby – i powinien – patronować odbudowie polskiego przemysłu”, dodając przy tym, że „kołem zamachowym naszej gospodarki mogłyby być technologie wojskowe”. Zdaniem pani profesor - „to, co było dotychczas dla mnie jedną z największych wad prezydenta Komorowskiego, to, że w jego otoczeniu są ludzie z dawnych Wojskowych Służb Informacyjnych, być może okaże się zaletą". Ta wizja została wkrótce powtórzona, gdy Staniszkis dostrzegła „szansę na chłodną kooperację między prezydentem Bronisławem Komorowskim a opozycją”. Mogłaby ona zaistnieć, jeśli Komorowski - „wystąpi zdecydowanie z wizją technologicznego rozwoju”, zaś podstawą działań miałyby stać się „programy przygotowane przez środowisko Wojskowej Akademii Technicznej i nowoczesne firmy zbrojeniowe zawierające wizję, jak należy dopasować państwo do strategii, która da szanse rozwoju i nowoczesności”. Zdaniem Staniszkis -  jest to wizja bliska PiS –owi.
Czy muszę dodawać, że deklaracja prezydenta Dudy – by przemysł zbrojeniowy „był swoistym motorem rozwoju gospodarczego”, jest całkowicie zgodna z wieloma wypowiedziami Bronisława Komorowskiego z lat ubiegłych i wyśmienicie koresponduje z perspektywą nakreśloną przez panią Staniszkis? Ponieważ w obszarze polityki III RP niewiele jest wydarzeń przypadkowych, a jeszcze mniej spontanicznych, dostrzegam tu zadziwiającą korelacje i godną podziwu logikę. I zastanawiam się - czy wobec takiej refleksji, nadal wypada zachowywać „poprawną” wstrzemięźliwość, czy raczej  zacząć stawiać trudne pytania?

38 komentarzy:

  1. Panie Aleksandrze,
    uważam, że ten Artykuł zawiera bardzo ważne informacje. Całkowicie ukryta przed społeczeństwem Umowa Offsetowa jest dowodem na manipulacje Buraka-Komorowskiego (ten przydomek powinien go odróżnić od Bora-Komorowskiego). Ponadto dane o składzie władz PGZ są bardzo cenne i wymagają dalszej analizy przez kontrwywiad.

    Sceptycznie oceniam krytykę wypowiedzi nowego Prezydenta. Uważam, że nie jest jego zadaniem publiczne robienie bitwy w błocie.

    Pozdrawiam.
    Patriot

    OdpowiedzUsuń
  2. Co Pan o tym myśli:

    http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/490613,libia-ostrzega-islamscy-bojownicy-moga-byc-przemycani-do-europy-jako-uchodzcy.html

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie chce sie wierzyc zeby zawarto umowe (PAKT) z KAT-em! Oby to wszystko bylo tylko "niefortunnym zbiegiem okolicznosci", OBY!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tupki,

      O żadnym "pakcie z katem" nic mi nie wiadomo, a z pewnością, nie potrafiłbym udowodnić takiej tezy. Doświadczenie natomiast uczy, że "niefortunne zbiegi okoliczności" mogą się zdarzyć, jeśli w tej samej godzinie, w której zgubiliśmy parasol, nastąpiło oberwanie chmury.
      Na poziomie polityki, publicznych wypowiedzi prominentów i deklaracji składanych przez prezydenta - "zbieg okoliczności" nie ma prawa występować.
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Mi Ko,

    Umowa offsetowa nie została "ukryta przed społeczeństwem", lecz całkowicie przemilczana i zbagatelizowana. Pisałem o niej w tekście z lipca 2014 - "OFFSET – CZYLI JAK ZAROBIĆ NA DRUGĄ KADENCJĘ".
    W kwestii PGZ radzę nie liczyć na "analizę kontrwywiadu". Nie mamy służb zainteresowanych tematem bezpieczeństwa III RP. To, co nazywa się "służbami specjalnymi" jest zbiorowiskiem różnych grup interesu. Dziś są skupione na przeprowadzeniu"nowego rozdania" i zapewnieniu sobie gwarancji wpływów.
    Bardzo chętnie poznałbym przyczyny Pańskiej "sceptycznej" oceny i dowiedział się, jaki związek z poruszoną w moim tekście tematyką ma obawa przed "robieniem bitwy w błocie".

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Pastor Paweł Chojecki już od dłuższego czasu stawia podobne pytania, m.in. tutaj: https://youtu.be/Lr5ct9KKnDI

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam. Na początek: jestem zaszczycony,że takich jak ja tępiących ustawki komorry (a podobno takich było ponad 90% uprawnionych Polaków) zaliczono do "bezmyślnych zwierząt".A zatem od "bezmyślnego zwierzęcia" parę pytań do "środowiska bezpieczeństwa" : 1) co "demokratyczne środowisko bezpieczeństwa" PAD sądzi o sugerowanym kierunku "zmian" wyartykułowanych przez ex-sędziego TK Jerzego Stępnia ,a dotyczącego obniżenia progu referendalnego? [źródło: http://www.fakty.interia.pl/raporty/raport-referendum-ws-jow/opinie/news-jerzy-stepien-nalezy-obnizyc--prog-referendalny,nId,1881225 ]. Czyżby prawnik i były sędzia TK usiłował wywierać niedopuszczalną presję i sugerował kolejny etap bolkowatej falandyzacji ? 2) czy "środowisko bezpieczeństwa" PAD dostrzega niebezpieczeństwo szpiegostwa na rzecz FR ze strony "wycofanego" na stanowisko wiceprzewodniczącego RN firmy Unizeto Technologies SA A.Bendit-Wielowiejskiego ? W jakim zakresie tzw. "plan połączenia" z firmami Asseco Data System SA,ZUI Otago sp. z o.o.,ADH-Soft sp. z o.o.,Combidata Poland sp. z o.o.,CK "Zeto" SA i PI "Zeto" Bydgoszcz SA jest kolejną próbą monopolizacji rynku IT z ułatwieniem możliwości nielegalnego handlu danymi Polaków przy bezpośrednim sąsiedztwie "wycofanego" nadzorcy "honorowego" ? [źródło:http://www.unizeto.pl/sites/default/files/ADS%20plan%20polaczenia.pdf] 3) co do kieleckich targów zbrojeniowych: jak ma wyglądać zabezpieczenie kontraktów zbrojeniowych,choćby w kontekście jednego z uczestników tych targów - firmy WB Electronics SA i tendencji "prywatyzacji armii" wg. modelu WSI w kontekście chowanej pod dywan afery Pro Civili z udziałem B.Komorowskiego?,4) jakie jest stanowisko decydentów PiS w sprawie braku jakiegokolwiek oświadczenia o przerwaniu współpracy między FSB i SKW , jakie jest stanowisko środowiska bezpieczeństwa" PAD w tej sprawie? ,5) na kogo czekają wakaty p.o. w BBNie P.Solocha wobec rosnącego zagrożenia terrorystycznego m.in. ze strony drugiej fali obcych?; uważam,że pierwsza fala-to tzw. "mały ruch graniczny" i niezamknięta wciąż granica ze zmilitaryzowanym okręgiem kaliningradzkim. Myślę też,że koledzy pana gen.R.Polko byli by zadowoleni,gdyby potraktowano sprawy bezpieczeństwa państwa w szybki,konkretny symetryczny sposób oraz bez zbędnych szowinizmów,w tym religijnych,zaburzających ich właściwą ocenę. Ta ocena powinna być moim zdaniem szeroka ,a nawet wręcz przewrażliwiona ; jako nieszowinistyczne "bezmyślne zwierzę" wobec środowiska pastora P.Chojeckiego ,z którego obecnymi poglądami są zarówno punkty zbieżne jak i rozbieżne rzekłbym ,że sojusznika poznaje się w marszu i nigdy nie należy marnować amunicji na sojusznika ,tylko celnie strzelać we wroga.Pozdrowienia więc dla wszystkich,w tym dla sojusznika z Lublina.

    OdpowiedzUsuń
  7. Angela puściła w świat informacje, że Niemcy przyjmą 800 000 uchodzców, wiec uchodzcy przybywają, to normalne. Tylko dlaczego teraz po tygodniu próbują ustalać jakieś kwoty podziału gdzie Niemcy wezmą tylko 31000, a taka Polska 12000? Niemcy powinni wziąc każdą ilość uchodzców do kwoty 800 000, ze względu na to że, są trzecim na świecie eksporterem broni i ta broń jest używana obecnie w Syrii i Libii, wiec powinni zbierać owoce swojego 'żniwa'.

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam.

    Niestety, dzisiejsza wypowiedź Beaty Szydło chyba potwierdza, że przyjęto scenariusz J. Staniszkis:
    "Powinniśmy wydawać więcej na armię i to jest nasz prosty przekaz - chcemy zwiększyć wydatki na zbrojenia. Naszym założeniem jest doprowadzenie do przeznaczania 3% PKB na zbrojenia. Musimy pamiętać, że jest to jeden z elementów koła zamachowego polskiej gospodarki. Nasza gospodarka może dzięki temu tylko i wyłącznie zyskać. Mówimy tu zarówno o przemyśle, o produkcji, o budowaniu miejsc pracy, ale też o rozwoju nowoczesnych technologii."
    I jeszcze o zakupie śmigłowców - ani słowa o konieczności rozliczenia, jedynie:
    "Ostatnie przetargi na zakup sprzętu dla wojska też powinny być dla nas pewną nauką i powinniśmy wspierać firmy, które są w Polsce."
    Cóż, pewnie taka strategia przed wyborami...

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robert Rudy,

      Odnotowałem wypowiedź pani Szydło i postrzegam ją w kontekście wcześniejszych zapewnień pana prezydenta. Moim zdaniem - nie ma tu przypadkowości. Jest jasny, czytelny sygnał skierowany do pewnych środowisk.
      Mogę jedynie powtórzyć to, co napisałem w tekście - "Produkcja polskiej broni i uzbrojenie w nią polskiej armii, jest z całą pewnością doskonałym pomysłem. Powierzenie tego zadania „ludziom Komorowskiego” i realizacja planów modernizacji Sił Zbrojnych według projektów SPBN – jest już pomysłem fatalnym i niezwykle groźnym".

      Pozdrawiam

      Usuń
  9. wsojtek,

    Sformułował Pan wyśmienite pytania, ale wiemy, że nie należy oczekiwać na nie odpowiedzi.
    Nietrudno bowiem dostrzec, że prezydentura pana Dudy otoczona jest przedziwną atmosferą. Za niedopuszczalne i niepoprawne uważa się stawianie jakichkolwiek pytań do pana prezydenta, zaś wyrażanie opinii krytycznych, jest uznane za działanie wrogie.
    Ta atmosfera doskonale pokazuje rzeczywistą wartość "nowego rozdania", obnaża jakieś potężne lęki i skrywa niejasne,mętne intencje.
    Wydawałoby się , że po pięcioletniej "cмутное время", powinniśmy zacząć traktować urząd głowy państwa, jako "naszego", polskiego przedstawiciela. To by oznaczało, że możemy doń kierować swoje oczekiwania i postulaty, a co więcej - liczyć na ich wysłuchanie. To również oznacza pewną transparentność działań pana prezydenta, formułowanie jasnych celów, wniosków i ocen.
    Tymczasem przykład najbardziej znamienny, wskazuje na zgoła inną praktykę.
    Mam na myśli sprawę aneksu i zainteresowania tym tematem. Do tej chwili nikt nie uzyskał jasnej odpowiedzi na pytania - czy aneks znajduje się w prezydenckim sejfie i czy zostanie opublikowany?
    Wiem, że na takie pytania nie uzyskał odpowiedzi jeden z dziennikarzy. Prawdopodobnie podobny los czeka wniosek o udzielenie informacji publicznej złożony przez Stowarzyszenie Blogmedia24.pl.
    http://www.blogmedia24.pl/node/35213
    Odpowiedź udzielona przez Andrzeja Dorsza Dyrektora Biura Prawa i Ustroju przedłuża termin do 25 września br. Mogę domyślać się, jaka będzie jej treść. Ale już tylko nazwisko tego urzędnika powinno prowokować do zadania pytania - jak to możliwe, że "nasz prezydent" nadal utrzymuje w Kancelarii człowieka, który pracuje tam od czasów Jaruzelskiego, a wcześniej był urzędnikiem w peerelowskiej Kancelarii Rady Państwa?

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  10. Z tego co Pan pisze wnioskuję, że ludzie , którzy mieliby zarządzać tymi 3% PKB mogą za zgoda PiSu wydać nasze pieniądze na wojskowe pendolino - czyli efekciarskie, przepłacone fajerwerki bez spójnej strategii i systemu.
    Do tego sprowadza się strategia obronna państwa w wydaniu PiSu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marcin Ís,

      Podoba mi się określenie "wojskowe pendolino", bo bardzo trafnie oddaje charakter "modernizacji" Sił Zbrojnych III RP. Ma być efekciarsko i "wszystkiego po trochu". Tak,by można było pokazać się na defiladach i odfajkować propagandowy slogan o Polsce "rosnącej w siłę".
      Strategii obronnej PiS-u nie znam, choć w przesławnym Programie 2014 zapisano:
      "W obliczu niewątpliwego kryzysu w Siłach Zbrojnych RP, Prawo i Sprawiedliwość uważa za konieczne stworzenie nowoczesnego, zintegrowanego, ponadresortowego systemu zarządzania bezpieczeństwem narodowym. System ten umożliwi Prezydentowi, Radzie Ministrów i szefowi rządu sprawne kierowanie i zapewnienie skutecznego funkcjonowania systemu w czasie szczególnych zagrożeń".
      Problem w tym, że jak kieruje się do BBN "fachowca" o wąskiej specjalności niektórych aspektów bezpieczeństwa wewnętrznego, nie można liczyć na wizję "zarządzania bezpieczeństwem narodowym". Wówczas pozostaje bezrefleksyjny zachwyt nad dokonaniami Kozieja i zachowanie "zdobyczy" SPBN.
      Natomiast, te 3 proc PKB na armię, w wykonaniu pani Szydło, setnie mnie rozbawiło.

      Usuń
  11. Techniki wspomagające podbój zlewaczałych państw europejskich.
    Reżyserowanie najlepszego zdjęcia zwłok dziecka dla tub medialnych.
    KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sierpień, 1990, najazd Iraku na Kuwejt. "Ostrzał propagandowy" przed operacją Pustynna Burza. Do dziś mam przed oczami łkającą kuwejcką pielęgniarkę, która relacjonuje "wstrząśniętym mediom", jak to na jej oczach bandyci od Saddama wywlekali z inkubatorów niemowlęta i roztrzaskiwali je o posadzkę. Po pewnym czasie wychodzi na jaw, że to koszmarne łgarstwa, a domniemana uciekinierka okazuje się (przebraną i ucharakteryzowaną) - córką ambasadora Kuwejtu w USA...

      Usuń
  12. I dlatego między innymi powtórzę ,"wykorzystując brutalnie" tytuł jednego z artykułów Gospodarza: > nie zatrzymujcie tego marszu< [źródło: http://www.rodaknet.com/rp_scios_108.htm]. Jak i my wspomożemy http://www.fakty.interia.pl/raporty/raport-imigranci-z-afryki/informacje/news-onr-bedziemy-manifestowac-mimo-zakazu-wladz,nId,1883271 .Tymczasem portal powiązany z GP milczy,uznając widocznie opór za nieistotny; smutne dość skojarzenie z rozgrywaniem "konkurencji marszowych" w ubiegłych latach. Na wsparcie ze strony "koncesjonowanych"raczej też nie można liczyć,bo obrócą zapewne wszystko w "prowokację" przeciw "broni kartkowej"; taka z nich "siła spokoju".

    OdpowiedzUsuń
  13. DOMAGAJMY SIĘ ODPOWIEDZI, NIE WYKRĘTÓW!

    Prezydent Duda ws. ANEKSU - patrz: odpowiedź dyr. tow. A. Dorsza, w KP od czasów Jaruzelskiego: http://www.blogmedia24.pl/node/35213

    Prezydent Duda ws. uhonorowania płk. Kuklińskiego - patrz: odpowiedź dyr. R. Kronera: http://tinyurl.com/nw4edqy

    Prezydent Duda ws. "uchodźców" - patrz: bełkot sekretarza stanu w KP - M. Łopińskiego, cyt.:

    To jest bardzo poważny problem, my się zastanawiamy w tej chwili w Kancelarii, pan prezydent się zastanawia. To jest naprawdę poważny problem i to nie jest problem prosty. I to nie jest problem prosty, to nie jest problem, który można rozwiązać za pomocą kwot narzuconych przez Unię Europejską. To naprawdę wymaga głębokiego namysłu ze strony polskiego rządu, ale też prezydent zastanawia się nad tym, jak ten problem rozwiązać.

    - oraz "wręcz przeciwnie" szefa BBN P. Solocha:

    Szef BBN dla PAP: ewentualne decyzje ws. kwot uchodźców uzgodnić z opozycją

    ================================

    TO ZAKRAWA NA FARSĘ!

    Zwłaszcza wobec jednoznacznego stanowiska prezydentów (co podkreślam!) z Europy Śr.- Wsch. oraz (coraz liczniej) - Zachodniej. Cyt.:

    Prezydent Rumunii Klaus Iohannis powiedział, że jego państwo nie zaakceptuje obowiązkowych "kwot" uchodźców, jakie chce narzucić krajom UE Komisja Europejska. To kolejne państwo - po Węgrzech, Czechach i Słowacji.

    PYTANIE:

    Czy jeśli jutro ktoś wypowie nam wojnę, pan prezydent będzie zwlekał z reakcją "do wyborów"?

    =====================

    Uwaga na marginesie:

    Znakomita większość Polaków, a już na pewno 100% elektoratu PiS, jest przeciw "kwotom" UE. Jednoznaczną decyzją na "nie" A. Duda znacząco "nabiłby licznik PiS" przed wyborami. Dlaczego tego nie robi???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo,

      wydaje mi się, że mogę odgadnąć, jaka kalkulacja się kryje za kunktatorstwem PAD w sprawie "uchodźców". Pewnie sądzi, że dopóki władzę sprawuje antypolski "rząd", to zajmując twarde i jednoznaczne stanowisko mógłby osiągnąć efekt odwrotny od zamierzonego - "mendia" podniosłyby wrzask na całą Europę, a "premierka" mogłaby oświadczyć, że wobec tego musi ratować nadszarpniętą przez PAD reputację Polski i zgodzić się na przyjęcie np. 100.000 "uchodźców". A dopóki PAD nie zajmuje jednoznacznego stanowiska, to Kopaczka nie ma na kogo zwalić odpowiedzialności.

      Natomiast uniki w sprawie Kuklińskiego są rzeczywiście haniebne. W tej sprawie przecież kalkulacje polityczne nie mają sensu.

      Pozdrawiam pięknie

      Usuń
    2. Pani Urszulo,

      O tych, sensownie przez Panią zebranych tematach, pisałem na twitterze. I było to wielce ciekawe doświadczenie. Okazuje się bowiem, że takie tematy w ogóle nie interesują elektoratu "prawicowego" i są przezeń omijane, niczym cuchnący pakunek.
      Pomyślałem nawet, że reżim powinien zazdrościć "wolnym mediom" i ludziom PiS takiej metody "wytresowania" reakcji zbiorowych.
      Cóż zatem, że "znakomita większość Polaków, a już na pewno 100% elektoratu PiS, jest przeciw "kwotom" UE", jeśli ci ludzie boją się formułować żądań/postulatów pod adresem prezydenta Dudy. Tenże zaś, postępuje w myśl partyjno-pijarowskich dyrektyw i prędzej uda się z kolejną wizytą do meczetu niż odpowie na dyktat eurołajdaków w stylu prezydenta Rumunii.
      Jeśli Pan Wąż Wystygły miałby rację przedstawiając tę partyjniacką kalkulację, rokowałoby to fatalnie decyzjom pana prezydenta. Są bowiem sprawy(i najazd muzułmańskich hord do nich należy), w których nie wolno celebrować wyników wojenki z jakąś mało rozgarniętą panią lecz trzeba patrzeć na dobro rodaków. To zaś wymaga, by tu i teraz przeciąć arcygroźne knowania reżimu i postawić sprawę we właściwym świetle. Tego powinniśmy oczekiwać od polskiego prezydenta.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. Panie Aleksandrze,

      Przypuszczenia Pana Węża odnośnie kalkulacji prezydenta są bardzo przekonujące, podobnie jak ich ocena dokonana przez Autora.

      Serdecznie pozdrawiam obu Panów

      Usuń

  14. AŚ => Odnośnie "Uroku Reżimu":

    Wygląda na to, że plan "chłodnej kooperacji opozycji z Komorowskim i WSI", którym zadaniowano onegdaj Mme S. - jest realizowany nawet bez Komorowskiego.

    Jeżeli to nie jest deal, to naprawdę nie wiem, co nim jest?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń


  15. Wracając jeszcze do tematu "uchodźców":

    Jak wyobrażam sobie odpowiedź przyszłej premier Rzeczypospolitej Polskiej?

    Nie muszę sobie wyobrażać. :)

    Anna Fotyga: "Przymusowa relokacja uchodźców rozwiązaniem pozatraktatowym, niedopuszczalnym i przeciwskutecznym".

    http://wpolityce.pl/polityka/264868-anna-fotyga-przymusowa-relokacja-uchodzcow-rozwiazaniem-pozatraktatowym-niedopuszczalnym-i-przeciwskutecznym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo,

      Odnośnie "uroków reżimu" odnotowuję jednak zainteresowanie tematem. Dość specyficzne i w wykonaniu mało ciekawej postaci, której pojawienie się w GP odebrałem jak mocny sygnał alarmowy. Pan P.Nisztor zainteresował się bowiem w dzisiejszej GPC "ludźmi pracującymi w Polskiej Grupie Zbrojeniowej na wysokich stanowiskach" i zapowiedział, że będzie kontynuował swoje zainteresowanie.
      To dobrze, że ktoś chce się przyjrzeć władzom tej strategicznej spółki i choć po takich tekstach nie obiecuję sobie głębszej refleksji, może będą one zapowiedzią nieco chłodniejszego stosunku do "motoru rozwoju gospodarczego".
      Natomiast w kwestii tzw. dealu, obiecuję cierpliwie czekać i gromadzić spostrzeżenia.
      Jest ich już niemało, a każdy dzień przynosi nowe. Jako zwolennik wszelakich (byle sensownych) praktyk spiskowych, zdaję sobie sprawę, że ta może być najtrudniejsza do zaakceptowania.

      Pozdrawiam Panią

      Usuń
    2. Panie Aleksandrze,

      Tego nie zauważyłam, ale skoro tematem PGZ zajął się osławiony "taśmowy", niechybnie i w "motorze rozwoju" zaczyna się walka na kły i pazury, że tak to, nieinżynieryjnie ujmę. :)

      A co do spiskowej praktyki dziejów (czy istnieje inna?) potwierdzam z autopsji: akurat ten przypadek jest powszechnie nieakceptowalny.

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  16. Szanowny Autorze i Komentatorzy!

    Jako uzupełnienie, podaję trochę szczegółów władców PGZ S.A.

    Wojciech Dąbrowski Prezes Zarządu PGZ S.A.
    Absolwent Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego, Wydziału Humanistycznego WSRP w Siedlcach oraz studiów doktoranckich na Akademii Obrony Narodowej. Posiada wieloletnie doświadczenie w pracy w instytucjach publicznych i biznesie. Był prezesem Zarządu ARP S.A. i MS TFI SA zasiadał w radach nadzorczych PZU S.A., FB Łucznik-Radom Sp z o. o., Bumar Sp z o. o. i MS TFI S.A.
    Wojciech Dąbrowski (ur. 28 maja 1972 w Warszawie) – polski polityk, były wojewoda mazowiecki.
    Życiorys
    Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim. W 2002 z rekomendacji Prawa i Sprawiedliwości został przewodniczącym rady dzielnicy Warszawa-Żoliborz. Od maja 2004 do listopada 2006 zajmował stanowisko burmistrza tej dzielnicy[1].
    Z dniem 18 stycznia 2007 został powołany na urząd wojewody mazowieckiego w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Kilka dni później tygodnik "Wprost" podał, że wobec Wojciecha Dąbrowskiego w poprzednim roku zostało warunkowo umorzone postępowanie karne za prowadzenie roweru po drodze publicznej w stanie nietrzeźwości, przy czym orzeczono wobec niego m.in. zakaz prowadzenia pojazdów i świadczenie pieniężne[2][3][4].
    1 lutego 2007 Wojciech Dąbrowski został odwołany z urzędu wojewody na wniosek ministra Ludwika Dorna w związku z ujawnionymi przez media informacjami o jego sprawie z prawem jazdy[5]. Zostało w tym czasie wszczęte postępowanie w sprawie rzekomego wyłudzenia poświadczenia nieprawdy (zatajenia posiadania punktów karnych) przy składaniu przez niego w 2004 w wydziale komunikacji dzielnicy Praga-Południe wniosku o wydanie wtórnika prawa jazdy w związku z kradzieżą dotychczasowego[6][7]. Ostatecznie Wojciech Dąbrowski został prawomocnie uniewinniony od popełnienia zarzucanego mu podstępnego wyłudzenia poświadczenia nieprawdy na mocy wyroku Sądu Okręgowego Warszawa-Praga w Warszawie z 14 grudnia 2010[7][8].
    Żonaty, ma syna

    Michał Świtalski Członek Zarządu PGZ S.A. odpowiedzialny za finanse
    Ukończył prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim i studia doktoranckie na Akademii Ekonomicznej w Krakowie. Posiada bogate doświadczenie w pracy w samorządzie, instytucjach publicznych i biznesie. W trakcie kariery zawodowej był m.in. prezesem Wojskowej Agencji Mieszkaniowej. Zasiadał także w radzie nadzorczej Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego S.A. i Agencji Rozwoju Miasta S.A. w Krakowie.

    Pozdrawiam serdecznie Szanownego Autora. SURSUM CORDA. ADAMSONN

    OdpowiedzUsuń
  17. Panie Aleksandrze,

    Czy nie odnosi Pan wrażenia, że indukowany (niemal na wzór biblijny) wszechświatowy męt i zamęt w końcu doprowadzi do tego, że sterroryzowany strachem wszechświat stwierdzi, że owszem, święta demokracja świętą demokracją, ale w warunkach nadzwyczajnych potrzebny jest jednak mąż opatrznościowy, który żelazną ręką te wszystkie strachy wydusi, światłość od ciemności oddzieli, a wyzwolone narody same się pod jego opiekę udadzą?

    Na kogo stawiam?

    Cóż, skoro nawet nowojorczykom zaczyna się ukazywać na niebie marsowe oblicze towarzysza Putina [ https://www.youtube.com/watch?v=hB4ejpxRc44 ], a niestrudzony papa Francesco na kolejne (trzecie od 2013) konsultacje, tym razem w ONZ-ecie, go zaprasza...

    Co Pan o tym sądzi?

    OdpowiedzUsuń
  18. Z OSTATNIEJ CHWILI

    Znakomite konwencje obu wielkich partii. Kolejny raz górę wzięła odpowiedzialna demokracja, pozytywny patriotyzm, oparty na wolności i coraz więcej obywatelskości w polityce.

    Teraz, Polsko, wybór należy do ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo,

      Cóż tu komentować? Te "konwencje" pokazują tak naprawdę rzecz bardzo smutną - jak ograniczona,przewidywalna i ...homologiczna jest scena polityczna III RP.
      Brak autentycznej opozycji staje się coraz mocniej dostrzegalny. Oczywiście, nie dla wszystkich.
      Ponieważ od dawna nie uważam PiS-u za realną opozycję, nie jestem zaskoczony - ani narracją skierowaną do służb i ośrodków propagandy("nie możemy w tej chwili myśleć o żadnym rewanżu,o żadnym odwecie") ani "merytoryczną" paplaniną pani Szydło.

      Usuń
  19. Pani Urszulo,

    Najazd muzułmańskich hord na Europę i "oficjalna" interwencja armii Putina w Syrii, są oczywiście wydarzeniami, które należy kojarzyć.
    Najbardziej żałosna jest w tym reakcja USA, które nagle dostrzegły, że w Syrii przebywają "doradcy" z FSB i stacjonują tam wojska rosyjskie.
    Ważnym czynnikiem, który pozwala łączyć te wydarzenie, jest zachowanie A.Merkel -najwierniejszej sojuszniczki Putina. To ona odpowiada za "zaproszenie" hord muzułmańskich i stworzenie atmosfery sprzyjającej kolejnym najazdom. Bez jej pomocy, ta operacja nie byłaby możliwa.
    Co zyskuje Putin? Przede wszystkim umacnia swoją pozycję "rozgrywającego" na Bliskim Wschodzie. W poprzednim tekście - DLACZEGO NIE USŁYSZĘ – „MY WYGRYWAMY ONI PRZEGRYWAJĄ”? przypomniałem słowa Michaela Reagana,z wywiadu udzielonego “Naszemu Dziennikowi" przed trzema laty i napisałem:
    "W perspektywie dzisiejszych gier Putina, związanych z Iranem czy z „konfliktem syryjskim”, słowa Michaela Reagana nabierają głębokiego sensu. Zależność od „pokojowych intencji” Moskwy lub Pekinu oraz uwikłanie Ameryki w „zabezpieczanie tyłów”, w związku z ekspansją „państwa islamskiego”, będzie wkrótce najmocniejszą kartą światowych bandytów."
    Ten scenariusz już się spełnia. Zawdzięczamy go tyleż głupocie i słabości najgorszego w dziejach prezydenta USA, jak działaniom antyamerykańskiej (i antycywilizacyjnej) osi Moskwa-Berlin-Paryż.
    Im więcej najeźdźców przeszmuglują do Europy "doradcy" z FSB (we współpracy z ludźmi ISIS), tym mocniejsza będzie pozycja Putina, jako tego, który może zagwarantować "spokój" na Bliskim Wschodzie. Tak postrzegają to również Amerykanie, ograniczając się do nieśmiałych reakcji na ruską interwencję w Syrii. Dużą rezerwę wobec działań Moskwy zachowuje Izrael, licząc, że dzięki Rosji zapewni sobie spokój z Iranem. Rozpoczęcie tej gry, dopiero po podpisaniu tzw. porozumienia w sprawie programu atomowego, nie jest przypadkowe.
    Putin (co bardzo ważne) może tu również liczyć na pomoc Watykanu, który w zachowaniu reżimu Assada dostrzega jedyną szansę na ocalenie syryjskich chrześcijan i ograniczenie ekspansji islamistów. Trzeba pamiętać, że wielu hierarchów upatruje w kremlowskim watażce "męża opatrznościowego dla świata", jak polscy biskupi nazwali putinowskiego wysłannika -Cyryla. Działania rosyjskiej agentury, wzmacniają taki przekaz.
    Nie wykluczam, że trzecie spotkanie Franciszka z Putinem (rzecz niezwykła,nawet jak na standardy tego papieża) będzie poświęcone również temu tematowi.
    O wielu dodatkowych korzyściach, jak zainstalowanie w Europie setek (lub tysięcy) komórek terrorystycznych, skłóceniu i dezintegracja państw UE - nie muszę chyba wspominać. Ponieważ Rosja jest największym terrorystą świata, "sponsorem" szeregu organizacji i twórcą terroryzmu islamskiego ( Arafat), nietrudno odgadnąć, kto zbije na tym kapitał.
    Korzyści odniosą również Niemcy i (bynajmniej) nie demograficzne - jak widzą to różni analitycy. Mamy bowiem, coraz solidniej ustaloną zasadę dyktatu niemieckiego w UE, mamy rozliczne korzyści "wizerunkowe"(rzecz niebagatelna dla światowego lewactwa) oraz mocny argument przetargowy w rozdziale środków europejskich.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;-)

      W USA zaczynają "akceptująco" czytać Ściosa?

      http://wpolityce.pl/swiat/265358-usa-dopoki-caly-swiat-gotow-jest-patrzec-jak-syria-sie-wykrwawia-miliony-kolejnych-osob-podejma-podroz-do-europy

      Albo USA będą wielkim mocarstwem, albo nie. Nie można zamykać oczu na śmierć setek tysięcy osób i miliony wysiedlonych. Przyjęcie 10 tys. uchodźców nie pomoże Syrii. To co USA powinny zrobić, to objąć przywództwo by zakończyć wojnę poprzez bardziej agresywne polityczne zaangażowanie. Teraz w Syrii mamy rosyjskich żołnierzy tylko dlatego, że USA są słabe.

      Ludzie może nienawidzą Rosji i Chin, ale wiedzą jaka jest ich pozycja. Z Obamą nigdy nie wiesz dokładnie, czego on chce. A by być mocarstwem trzeba podejmować decyzje, bo inaczej nie będą nas traktować poważnie.

      Ciekawe, kiedy zaczną w Polsce, zamiast wykluczać - przez zamilczenie, ew. ogłaszanie wrogiem partii & narodu?

      = = = =

      PS. Co nie przeszkadza bezustannie z niego zżynać, albo, po stosownym lag period , ogłaszać jego dawne tezy jako własne.

      Usuń
  20. Aleksander Ścios

    Napisał Pan odnośnie "Konwencji" (co to właściwie jest?) PiS: "Cóż tu komentować?". To prawda... właściwie to - pomimo prawie żadnych nadzieji wiązanych z PiS - w ramach komentarza chce się wyć; - "nie możemy w tej chwili myśleć o żadnym rewanżu,o żadnym odwecie" - i śmiesznie, i straszno (jak w ruskim kawale o tygrysie...). A może te właśnie słowa były (miały być) głównym przekazem z konwencji? Przynajmniej wiem, co będę robił, a właściwie czego nie będę robił 25 października. Jeśli wyjaśnienie i rozliczenie odpowiedzialnych za Smoleńsk, za kwestie bezpieczeństwa, afery etc.etc. nazywane jest rewanżem i odwetem, to... faktycznie: "Cóż tu komentować?"

    Z pewną taką nieśmiałością napiszę, że tak samo jak niezbędne jest odsunięcie PO od władzy, tak samo konieczne jest pozbawienie PiS (tylko jak?...) roli głównej siły 'opozycyjnej' kanalizującej i neutralizującej wszelkie autentyczne ruchy antysystemowe.
    Zapomniałem o Prezydencie... - ale tutaj również pasuje "Cóż tu komentować?" (ale jest pozytyw: listu do widzów Szkła Kontaktowego nie napisał)
    I Beata Szydło jako premier byłaby lepsza od Marcinkiewicza - myślę jednak, że po wyborach wszystko zostanie po staremu:PO+PSL+SLD... A Prezes PiS będzie na kolejnych miesięcznicach zapewniał, że racje moralne są po naszej stronie i 'musimy zwyciężyć'.
    Pozdrawiam Pana

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uzupełnienie: "Beata Szydło jako premier byłaby lepsza od Marcinkiewicza" - lepsza w sensie, że byłby jeszcze większy kabaret i dance macabre jednocześnie..

      Usuń
    2. A może w stwierdzeniu "nie możemy w tej chwili myśleć o żadnym rewanżu,o żadnym odwecie" trzeba zauważyć przede wszystkim 3 słowa "w tej chwili"?

      Pozdrawiam

      Usuń
  21. A. Ścios, Komentatorzy,

    Trudno coś dodać do tego artykułu. Może tylko warto zauważyć, że głosy krytyczne w sprawach wojska dochodzą z wielu kierunków (jeśli chodzi o byłych wojskowych), nie tylko od gen. Polko, chociaż on ma sporo odwagi i determinacji i jest najbardziej ,,medialny". Szkoda, że go nikt nie wykorzystuje politycznie, ale sądzę, że aktyw partyjny śmiertelnie boi sie ludzi z pewnym dorobkiem.Ten temat zresztą już przerabialiśmy.

    Śledzę np. blog emerytowanego generała dywizji Piotra Makarewicza (http://makarewicz-53.blog.onet.pl/). Chociaż autor tego bloga raczej nie ma poglądów prawicowych, to warto poczytać jego wpisy, zwłaszcza te z okresu kampanii prezydenckiej. Są strasznie krytyczne wobec Komorowskiego i Kozieja. Argumenty są raczej ,,merytoryczne", a nie ,,ideologiczne" i dosyć konkretne. Wykraczają w znacznym stopniu poza to, o czym rozmiawiamy na blogu Pana Ściosa (dotyczą m. in. kwestii sprawowania dowództwa w czasie wojny, efektywności rezerw wojskowych, kompetencji i klucza awansowego generalicji itd.). Już tylko z tego widać, że ruchy PAD w kierunku oczyszczenia spraw wojskowych mogłyby uzyskaćsilne poparcie z wielu środowisk. Ponadto, nie zabrakłoby ludzi i argumentów ,,za" w tej sprawie.

    Osobiście nie wierzę, podobnie jak Pan Ścios,że uniki PAD to chwilowa taktyka wymuszona kampanią wyborczą. Po wyborach będziemy mieli z kolei złego koalicjanta, który nie pozwala PiSowi itd. Jest uderzające, z jaką mocą i bezczelnością PO i Komorowski dokonywali najbardziej drastycznych ruchów politycznych , w każdej sprawie i o każdej porze, a PAD i PiS troskliwie liczą się, żeby nie upuścić w złym momencie okruszka ciasta na stół.


    pozdrawiam Państwa

    OdpowiedzUsuń
  22. Oczywiście PiS ma mój głos, tak jak dostał go kandydat w wyborach prezydenckich. I liczę, że ostatecznie nie będzie źle. Ale można chyba się trochę pośmiać?


    Polityka zagraniczna.
    NIE dla narzucania państwom uchodźców, Prezydent krytykuje obwiazkowe kwoty. itp. Tak wyglądały... podkręcone nagłówki w "naszych" mediach. Bo wypowiedź byłego europarlamentarzysty brzmiała:
    Jeżeli Europa przyjmie system kwotowy poprzez narzucanie go państwom – z czym się nie zgadzam – to powinno być to realizowane w miarę możliwości, jak państwa są w stanie pomóc, choć mam poczucie, że ta pomoc jest niezbędna.
    Chyba korzystniej będzie dla Polaków gdy mitycznym "liderem regionu" będzie np. Słowacja...


    Polityka wewnętrzna.
    Państwo teoretyczne potrzebuje rozsądku, dobrego rządzenia, zrównoważonego rozwoju itp. a nie potrzebuje żadnej rewolucji. Dlatego PiS zapowiedział na konwencji, że ich celem jest dobra zmiana ch, d i kamieni kupy.


    A jeśli chodzi o bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne to, faktycznie, nie ma się z czego śmiać.

    OdpowiedzUsuń
  23. AŚ & All

    Odnotowuję ciekawy wywiad min. Macierewicza dla 'wP':

    Im lepszą prasę ma minister Siemoniak, im więcej reklamy mu robią media, tym on działa z większą bezwzględnością na szkodę polskiego przemysłu i polskiej gospodarki

    — mówi portalowi wPolityce.pl Antoni Macierewicz.

    wPolityce.pl: Stał się Pan bohaterem już dwóch konferencji prasowych. Wszystko z racji publikacji tygodnika „wSieci”, który pisał, że jest Pan głównym kandydatem do objęcia funkcji szefa MON. Szykuje się Pan już do objęcia stanowiska?

    Antoni Macierewicz: Takie doniesienia i spekulacje traktuję, jako grę medialną bez żadnego specjalnego znaczenia merytorycznego. My się koncentrujemy na wyborach i kampanii. Cieszę się jednak, że przy okazji tego tekstu rozpoczyna się dyskusja o polityce dotyczącej wojska. Tu jest wiele do omawiania, począwszy od zakupu Caracali. Szef MON wciąż nie chce się z tej procedury wycofać, choć mamy do czynienia z działaniami, które mogą kosztować polską gospodarkę bardzo wiele. Może dojść do zmarnotrawienia ogromnych środków.

    Dlaczego Pan tak sądzi?

    Mowa o zakupie sprzętu, którego nawet sami Francuzi nie chcą używać. Warto pamiętać, że w lotnictwie francuskim jest używanych 15 helikopterów Caracal. A my chcemy je kupować za 13 mld złotych. Minister podejmuje i inne kontrowersyjne decyzje dot. kontraktów. Dowiadujemy się choćby o kontrakcie na roboty. Być może kupimy roboty izraelskie, choć polskie firmy produkują lepszy sprzęt. Wątpliwości budzą także decyzje dot. dronów. Mamy serię fatalnych, negatywnych dla gospodarki i armii decyzji ministra Siemoniaka. Te działania minister podejmuje w sposób konsekwentny.

    Tomasz Siemoniak ma jednak w wielu środowiskach zwolenników, którzy tłumaczą, że to dobry minister.

    Rzeczywiście, im lepszą prasę ma minister Siemoniak, im więcej reklamy mu robią media, tym on działa z większą bezwzględnością na szkodę polskiego przemysłu i polskiej gospodarki. To są poważne problemy. I o tym chcemy dyskutować. Decyzje personalne będą podejmowane po wyborach, w zależności od ich wyników. Dopiero wtedy przyjdzie czas na takie decyzje. Dziś koncentrujemy się na wyborach. Skupiamy się na tym, by uniemożliwić rządowi Ewy Kopacz działanie na szkodę Polski. To jest dla nas najważniejsze.

    Minister Siemoniak wezwał Pana do debaty na temat wojska. W Pana ocenie taka debata powinna się odbyć? Pan jest gotowy stanąć do takiej debaty?

    Debatę z ministrem Siemoniakiem próbowałem prowadzić już wielokrotnie, jako członek komisji obrony narodowej. Jednak pan Siemoniak od niej systematycznie się uchylał. Wobec tego z dużym sceptycyzmem wysłuchuje jego medialnych deklaracji w tej sprawie. W mojej ocenie minister Siemoniak jest człowiekiem niewiarygodnym, który tak często wprowadzał w błąd, że podejmowanie z nim debaty uważam za bardzo wątpliwe przedsięwzięcie. Jedak w tej sprawie decyzje są podejmowane przez sztab wyborczy. Ostateczną decyzję ws. ewentualnej debaty z szefem MON podejmę więc po stanowisku sztabu. Uszanuję ją, bowiem to sztab planuje nasze działania w czasie kampanii.

    ===============

    Pomimo ogólnego sceptycyzmu, miło pomyśleć, że szefem MON w rządzie PiS (o ile nie stanie się tak, jak przewiduje Pan Fotocanon) mógłby zostać pan Macierewicz. Byłabym o wiele spokojniejsza, choć, niestety, nie sądzę, żeby do tego dopuściły antyodwetowe siły zgody i postępui w PiS, ogłaszające wczoraj: ŻADNYCH ROZLICZEŃ - PRECZ Z REWANŻYSTAMI!

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Panie Aleksandrze,

    Jak Pan sądzi, dlaczego NPW znów zaczyna haniebną grę Smoleńskiem?

    Po ponad pięciu latach od katastrofy smoleńskiej prokuratorzy wojskowi poinformowali rodziny o odnalezieniu kolejnych szczątków ofiar. Fragmenty kości należą do dwudziestu osób, które zginęły 10 kwietnia 2010 roku. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że chodzi m.in. do szczątki jednego z funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu.

    http://niezalezna.pl/70887-ujawniamy-prokuratura-przyznaje-ze-nie-wszystkie-szczatki-ofiar-zostaly-pochowane

    OdpowiedzUsuń
  25. Przeczytałem całość z wypiekami na twarzy.Za "cienki" jestem żeby to komentować.Muszę się uspokoić-zrobię sobie kawę i zapalę el.papierosa.Pan A.Ścios jest dla mnie nieocenionym autorytetem.Gdybyśmy w nowym rządzie mieli takich jak On analityków to ja 75letni starzec był bym spokojny o los moich dzieci,wnuków i prawnuków.Uznanie należy się Pani (Domyślnej).Wszystkich serdecznie pozdrawiam.Sursum Corda.!!! Jerzy z Gliwic.

    OdpowiedzUsuń