Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

wtorek, 19 maja 2015

GDYBY WIĘKSZOŚĆ POLAKÓW…


Podsumowaniem kampanii wyborczej powinien być zapewne tekst pozytywny, napisany w konwencji „ku pokrzepieniu serc”. Dziś wydaje się to wręcz nieodzowne, bo nigdy wcześniej nie widziałem tak silnej wiary w zwycięstwo ani takich emocji towarzyszących wyborom. Gdyby ten nastrój miał oparcie w faktach i mógł decydować o ostatecznym wyniku, już teraz musiałbym zmienić większość dotychczasowych ocen.
Mam jednak nadzieję, że czytelnicy bezdekretu wybaczą mi odejście od konwencji „mobilizacyjnej”. Ten blog nigdy nie był pisany „ku pokrzepieniu” i w tym zakresie nie spełnia standardów „niezależnej” publicystyki. Jeśli ktoś odczuwa nieodpartą potrzebę umocnienia wiary w wygraną kandydata opozycji, jestem przekonany, że publikacje i analizy zamieszczane w „wolnych mediach” doskonale sprostają takiej potrzebie.
Pod poprzednim tekstem – „Trudno uwierzyć w wyborczy cud nad Wisłą” znalazło się wiele cennych komentarzy i opinii na temat ostatnich dni kampanii.  Nie ma zatem konieczności wracania do tematu tzw. debaty ani roztrząsania minionych wydarzeń.
Zgodnie z obietnicą złożoną na blogu, nie zamierzam też powracać do recenzowania przebiegu kampanii partii opozycyjnej. Stwierdzenie, że w zupełności opierała się ona na taktyce z roku 2010, niech będzie jedyną refleksją. Da Bóg, że popełnię pomyłkę najlepszą z możliwych i za kilka dni będziemy świadkami końca haniebnej prezydentury lokatora Belwederu. Zapewniam, że taki błąd uważałbym za jedno z najszczęśliwszych wydarzeń w życiu.  
Jeśli jednak B. Komorowski zachowa swoje stanowisko, nie zamierzam sięgać po gesty Rejtana ani pisać ponurych jeremiad. Przynajmniej od roku przedstawiam taki scenariusz i nie sądzę, by czytelnicy bezdekretu  mogli  odczuwać zaskoczenie lub byli przerażeni świadomością klęski.
Nie muszę też wyjaśniać, kim jest dzisiejszy lokator Belwederu i z jakim zagrożeniem wiąże się jego prezydentura. Pisałem o tym przed laty, jak w tekście „Kandydat Komorowski” ze stycznia 2010 roku, gdy nikt jeszcze nie próbował dostrzec, że bohater afery marszałkowej został przeznaczony do misji necandusa:
 „Kandydatura marszałka Sejmu może być najważniejszym elementem przyszłego porozumienia ludzi służb cywilnych i wojskowych, dającego gwarancję trwałości układu III RP. Przed miesiącem Komorowski w wywiadzie dla TVN deklarował: „Chciałbym skrócić zły okres prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Okres konfliktu i braku współpracy z rządem. Ten słynny meldunek: "Panie prezesie melduję wykonanie zadania", zaciążył nad całą prezydenturą” – dodał.  Jeśli w efekcie medialnych manipulacji i bezpieczniackich gier operacyjnych, Bronisław Komorowski zostałby prezydentem Polski – dziś można jeszcze pytać - komu złoży meldunek o wykonaniu zadania? Za kilka miesięcy, możemy już nie móc zadać tego pytania.”
W późniejszym tekście - „Kto zatrzyma Bronisława K.” z marca 2010 roku, przypomniałem, że „pisząc o tchórzostwie Bronisława Komorowskiego, przytoczyłem kiedyś słowa Bułhakowa, iż ‘ tchórzostwo nie jest jedną z ułomności, ono jest ułomnością najstraszliwszą’.
Na każdego, kto za wszelką cenę starał się ukryć swoją przeszłość i okazywał lęk przed jej ujawnieniem przychodzi chwila, gdy na odwagę jest już za późno. Wówczas - tchórz staje się postacią tragiczną, bo przeświadczoną o własnej wielkości i nietykalności. Myślę, że Bronisław Komorowski jest bliski tej chwili. Gdy ona nastąpi – dla nas będzie za późno”.
Wówczas, przed pięcioma laty – te wielokrotnie powtarzane ostrzeżenia oraz 50 pytań do kandydata Komorowskiego, nie wzbudziły uwagi partii pana Kaczyńskiego i nie interesowały środowiska żurnalistów z „wolnych mediów”. Zaledwie kilka miesięcy po zamachu smoleńskim, nikt nie potrzebował wizerunku tak dalece odbiegającego od normy „opozycyjnej” poprawności.
Nie potrzebowano również takiej wizji w obecnej kampanii wyborczej i proszę się nie dziwić, że moje teksty z tego okresu zawierały znacznie mniejszy ładunek emocji.
Nie są one potrzebne, bo dziś wiemy, że prawdziwa walka nie toczy się w „przestrzeni politycznej” III RP i nie dotyczy tylko zwycięstwa wyborczego. To nie jest bój o wynik pana Dudy ani o przyszłość prezesa Kaczyńskiego. Nie chodzi też o „naprawę demokracji” lub modernizację tego, czego nie sposób naprawić. Zmiany, jakie proponuje obecna opozycja, są ograniczone do funkcjonalności systemu III RP i w żadnym zakresie nie prowadzą do obalenia komunistycznych fundamentów dzisiejszej państwowości. Nie ma też woli wytyczenia kanciastej granicy, a dychotomia My-Oni od dawna została skazana na zapomnienie.
To najistotniejsza bariera przed łatwym optymizmem, ale również wskazówka, w jakim kierunku musi prowadzić długi marsz.  

Nastrój przygnębienia lub rezygnacji. nie przystoi ludziom wolnym. Nie jest nam do niczego potrzebny. Dlatego wiem, że nawet w przypadku przegranej, nikt ze stałych czytelników tego blogu nie będzie spoglądał w przeszłość ani pokładał nadziei w mirażach fałszywej „opozycyjności”.
W przededniu tego rozstrzygnięcia, chcę natomiast przypomnieć słowa człowieka niezwykle mi bliskiego, kogoś, kto świadectwem własnego życia potwierdził niezłomność autentycznej wolności i pokazał nam drogę do jej osiągnięcia:
Człowiek, który daje świadectwo prawdzie, jest człowiekiem wolnym nawet w warunkach zewnętrznego zniewolenia, nawet w obozie czy więzieniu.
Gdyby większość Polaków w obecnej sytuacji wkroczyła na drogę prawdy, gdyby ta większość nie zapominała, co było dla niej prawdą jeszcze przed niespełna rokiem, stalibyśmy się narodem wolnym duchowo już teraz. A wolność zewnętrzna czy polityczna musiałaby przyjść prędzej czy później jako konsekwencja tej wolności ducha i wierności prawdzie.
Zasadniczą sprawą przy wyzwoleniu człowieka i narodu jest przezwyciężenie lęku. Lęk rodzi się przecież z zagrożenia. Lękamy się, że grozi nam cierpienie, utrata jakiegoś dobra, utrata wolności, zdrowia czy stanowiska. I wtedy działamy wbrew sumieniu, które jest przecież miernikiem prawdy. Przezwyciężamy lęk, gdy godzimy się na cierpienie lub utratę czegoś w imię wyższych wartości. Jeżeli prawda będzie dla nas taką wartością, dla której warto cierpieć, warto ponosić ryzyko, to wtedy przezwyciężymy lęk, który jest bezpośrednią przyczyną naszego zniewolenia. Chrystus wielokrotnie przypominał swoim uczniom: "Nie bójcie się. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a nic więcej uczynić nie mogą".

Ksiądz Jerzy Popiełuszko - 30 października 1982 r.

86 komentarzy:

  1. @Szanowny Panie Aleksandrze,

    to jest właśnie najgorsze: powtórzenie strategii wyborczej z 2010 r. ale też zmarnowanie 5 długich lat, podczas których przeciętny Polak, taki, który nie interesuje się bliżej polityką, nie dowiedział się w jakim kraju żyjemy, kim jest lokator, z czego wywodzi się Platforma itd. Uświadomionych jest wciąż o wiele za mało.

    Wyrazy szacunku i podziękowanie za refleksyjny, do wewnątrz i na zewnątrz, tekst.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Panie Kazefie,

      Owszem, można wyrażać żal, że środowisko opozycji przypomniało sobie o lokatorze Belwederu dopiero trzy miesiące przed wyborami (a i to w ograniczonym zakresie), ale dziś byłby to żal spóźniony.
      Choć - z całą pewnością, powinni o tym pamiętać wyborcy PiS-u i czytelnicy "wolnych mediów".

      Dziękuję Panu za wizytę i serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  2. Panie Aleksandrze, Panie Kazefie
    Rozum podpowiada, że stan ten przedłuży się na następnych 5 lat. Ale myślę o tym, dlaczego te wybory są takie inne. Pisze Pan ,, bo nigdy wcześniej nie widziałem tak silnej wiary w zwycięstwo ani takich emocji towarzyszących wyborom''. W tym mrocznym kraju pojawiła się zupełnie niespodzieanie postać jasna, dobra, dumna z Polski. To już się stało. Myślę, ze jak każde dobro zaowocuje to również dobrem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Beato,

      Bardzo trafna uwaga. Bardzo bym chciał, by ta silna wiara w zwycięstwo nie została zmarnotrawiona pustymi obietnicami partii opozycyjnej i bełkotem "wolnych mediów".
      Teraz lub za kilka miesięcy. Liczę, że ludzie naprawdę silni nie porzucą tej nadziei i stanie się ona dobrym punktem wyjścia do długiego marszu.

      Pozdrawiam Panią

      Usuń
  3. @Beata Kuna

    bardzo ładnie Pani napisała o Panu Dudzie. Nietuzinkowo. W ten sposób powinien mówić o nim Błaszczak, Szydło i inni w mediach. Mówić własnym językiem.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pan Aleksander Ścios i Pan Kazef
    Kłaniam się Panom pięknie:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Szanowni Państwo.

    W nawiązaniu do słów Pana Kazefa - może i "przeciętny Polak" nie wie w jakim kraju żyjemy, kim jest lokator, etc. etc. Jednak intuicyjnie to większość, poprzez wyborcze zaniechanie realizuje stanowisko polskie. Należy to mocno podkreślić - nie biorąc udziału w wyborczej farsie postkomunistycznej hybrydy, nie daje mandatu obecnym kontynuatorom uzurpatorom władzy . Przecież cała ta otoczka demokracji to kłamstwo fundamentalne III RP, istota fasadowości tego ustroju.

    Wszyscy dopingujący "prawicę", zdają się zapominać o kwestii najistotniejszej - to państwo powstało w wyniku układu samozwańczych reprezentantów strony polskiej z osiedleńcami zainstalowanymi na ziemiach polskich przez sowieckiego okupanta, w wyniku mirażu wolnych wyborów - a faktycznie uzgodnionego mechanizmu podziału głosów. Następnie utrwalono rozwód z Państwem Polskim, w sposób perfidnego zignorowania formalnie obowiązującej Polaków Konstytucji II RP. Utworzono nowe prawa na bazie komunistycznych i PRL-owskich, łącznie z ustawą zasadniczą. Od dawna nie tylko nie słychać głosu sprzeciwu wobec takiego stanu rzeczy od polityków tzw. "opozycyjnych", ale i nawet najmniejszej wzmianki o bezprawnej genezie III RP.

    To też (oprócz wielu innych wielokrotnie wspominanych jej działań) znaczy, że "opozycja" legitymizuje taki model państwa, tę kontynuację PRL-u i PKWN-owskiej instalacji. Wobec czego dziwi rażąca niekonsekwencja - iż co bardziej radykalni zwolennicy takiej "opozycyjności", w tak marny sposób odzwierciedlają nurt pogodzenia się z poprzednim ustrojem. Albowiem jeśli tolerowane jest (ba - hołubione) zachowanie łączności z poprzednim zbrodniczym ustrojem pod sterowaniem sowieckim, to radykałowie prawdziwie konserwatywni w myśli, już dawno winni przywdziać obywatelstwo rosyjskie i prosić Putina o interwencję w celu odbicia władzy i państwa, które przecież wg nowo napisanej historii podarował im Stalin.

    I z tego ci polityczni durnie nie zdają sobie zupełnie sprawy.


    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Autor po raz wtóry ma rację, a słowa Księdza Jerzego Popiełuszko podobnie jak Papieża Jana Pawła II, są ciągle aktualne.

    Zniewolenie i strach Polaków, to było to, co zaobserwowałem i doświadczyłem przyjeżdżając do Polski.
    Instruowanie mnie, żeby do miejsca gdzie miałem załatwić sprawę, nie podjeżdżać swoim samochodem ( Lincoln ), bo za drogi i policzą za usługę więcej, czy też kobieta przychodząca do prokuratury, do której zakłada najgorsze ubranie i usuwająca makijaż żeby wzbudzić litość, lub profesor, który prosi mnie o to aby nie informować kanclerza o jego prawdziwych poglądach politycznych, bo straci etat, to tylko namiastka zachowań , które wzbudziły moje zdziwienie i niesmak.

    Polacy aby zachować względną egzystencję żyją w swoistym matriksie, a to co robią aby przetrwać, określają sprytem, gdzie cwaniak jest wyższą formą rozwoju.
    Rozmowy na tym blogu, niezależnie od tego, że są intelektualnie na bardzo wysokim poziome, nie maja przełożenia na dużą poprawę czy też zmianę mentalności Polaków i polskich realiów.
    Wymiana obecnego establishmentu , na inny, lepszy, może odbyć się tylko według zasady jaką sformułował Pan Ścios w swoim najlepszy tekście pod tytułem Długi Marsz z roku 2011. __" ....Marsz będzie tym dłuższy, że ani najbliższe ani kolejne wybory nie zmienią sytuacji Polski. Państwa realnego komunizmu nie upadają pod ciosami demokracji. Anektują jej fasadę, by ukryć własne draństwa, jednak nie po to, by oddać władzę obywatelom.---
    Odzyskać ją można tylko w taki sposób, jak została narzucona. ( ! ) ---
    Możemy liczyć na zbieg korzystnych okoliczności lub przypadkową iskrę, która wyzwoli pożar. Pokładanie nadziei w demokracji byłoby równie niedorzeczne, jak wiara, że większość ma zawsze rację."__________

    Ja mając nadzieję , że się pomylę i wybory 2015 roku wygra Pan Duda, a potem PiS, jestem zdania, że Polska tak jak inne kraje trzeciego, a nawet czwartego świata, będzie w dalszym ciągu okupowana przez agenturę , która w coraz mniejszym stopniu będzie realizowała interesy Polski i Polaków, gdzie punktem kulminacyjnym będzie całkowite uzależnienie od czynników decyzyjnych mieszczących się poza krajem.
    Ma to miejsce w krajach latynoskich, gdzie przy podziale społeczeństwa na 5-10 % bogatych, a reszta to biedota, "odpowiedni" wpływ dużych mocarstw przekłada się na poziom jakości życia całości społeczeństwa, w szczególności tych najbiedniejszych.

    Można się obruszać , ale poziom świadomości tzw. polskiego tłumu nie odbiega jakościowo od tłumu Latynosów, a może i Afrykanerów, choć o tym kontynencie nie mam za dużo pojęcia.

    Metody sprawowania władzy, i w Polsce, i w tamtych regionach są bardzo podobne, a tzw. słuszne oburzenie i bezsilność obywateli jest identyczna.
    1/1

    OdpowiedzUsuń
  8. Po co to piszę ?
    Piszę to po to , aby uzmysłowić czytelnikom, że walka z systemem może trwać przez najbliższe dekady, do ostatniego WSIoka, czy UBeka.

    Polacy w porównaniu z latynoskim regionem są w jeszcze gorszym położeniu, ponieważ mogą swobodnie wyjeżdżać do innych krajów za chlebem, w przeciwieństwie to Latynosów, którzy mają te prawa ograniczone, a nawet jeśli pojadą z Hondurasu do Salvadoru , to trafiają do identycznej lub porównywalnej biedy, co powinno zmuszać, a jednak nie zmusza, do większej determinacji w walce o bardziej demokratyczny kraj i ograniczenie korupcji porównywalnej tylko z tą w Polsce i krajami afrykańskimi.
    Odruchy niezadowolenia są tam natychmiast pacyfikowane przy pomocy siły.
    Większość władz w tych krajach już dawno, bo od pokoleń przeszła na stronę zagranicy i tam pobiera swoje wynagrodzenia za trzymanie ludzi za mordę.
    Jest to analogiczna sytuacja jak z Tuskiem oraz zastępem zdrajców i lumpów jemu podobnych rodzimego chowu.

    Z moich obserwacji może i niewiele wynika, może się we wszystkim mylę, ale przesłaniem z jakim chcę dotrzeć do jakiejś tam grupy Polaków jest to, aby realnie popatrzeć na to co jest, na to co może być i nie być niczym zaskoczonym.
    Menele polityczni, biznesowi oraz administrujący Polską mogą odejść z życia publicznego tylko tak, jak do niego przyszli. ( A. Ścios )

    Może po sfałszowanych, przegranych wyborach pojawi się iskra .... ?
    Dali-Bóg.
    2/2

    Stanley Panama

    OdpowiedzUsuń
  9. Stanley,

    to nie tylko zniewolenie i strach, to jeszcze brak samodzielnego myslenia , nie do konca pochodne obu tych pierwszych. Mnie za kazdym razem dziwi, ze majac dostep do obcojezycznych mediow, graniczac z tzw.Zachodem, Polacy nie sa w stanie czynic najprostszych porownan, ot chocby wyobrazenie, jak powinno wygladac prawdziwe dziennikarstwo. Jesli tylko na wyborach sie skupic - roznice debaty w formie i tresci sa porazajace. Juz nie mowie o TVN-nie, gdzie intencje dziennikarza wylewaja mu sie na zawistnej twarzy i to jest standardem. Zachwyt nad nokautem przeciwnika najnizszymi sposobami bez uzycia rzeczowych argumentow. Akceptacja pelnej ignorancji dziennikarza prowadzacego, co to ani palcem kiwnie, by zrobic porzadny research zanim otworzy usta. Moge mowic o niemieckojezycznych mediach - tam nikt sie na taka skale nie kompromituje. To jest przepasc oceaniczna w porownaniu z mediami polskimi. Iloma ludzmi kieruje naturalny odruch szukania wiedzy u swietnie zorientowanych ( blog Aleksandra Sciosa), a ilu zadowala sie powierzchowna wymiana "oczywistosci" na poziomie brukowca....
    Stanley, podzielam Pana oceny, ale dzis mam dobry nastroj. Do niedzieli wolno mi marzyc, czyz nie? Znika Komorowski & co, upada TVN, odmozdzone panienki jak tadle, olejniki i reszta traca glos, owsiaki i reszta lumpenproletariatu rowniez, a Andrzej Duda, nie zmuszany juz wiecej do debat z nierownymi sobie zajmuje sie w majestacie urzedu tym, czym prezydent zajmowac sie powinien....
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam.
    Panie Aleksandrze to mnie zaintrygowało...i - nie powiem - przeraził mnie chyba jeszcze bardziej ten człowiek.

    „Czułem się trochę jak necandus” – tak powiedział BK w wywiadzie jakiego udzielił Teresie Torańskiej w 2006 roku, o czym Pan pisał w poście http://bezdekretu.blogspot.com/search/label/necandus. „CZUŁEM SIĘ…” tzn. że już się tak nie czuje? Dlaczego w czasie przeszłym to powiedział? „Olał” przepowiednię? Myśli, że przechytrzył „wyrocznię”? Edyp nie chciał wracać do ojczyzny a ten?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Paweł Patrycjusz,

    Bardzo dziękuję za te ważne uwagi. Pisząc w tekście, że "prawdziwa walka nie toczy się w „przestrzeni politycznej” III RP i nie dotyczy tylko zwycięstwa wyborczego", miałem na myśli problem, o którym przypomniał Pan w swoim komentarzu. Problem najpoważniejszy i (może dlatego) całkowicie pomijany w dyskusji publicznej.
    Większość naszych rodaków jest przecież przekonana, że na przełomie lat 90. nastąpiła jakościowa zmiana państwowości, że Polska odzyskała atrybuty suwerenności i na gruzach komunizmu powstało nowe państwo prawa i demokracji.
    Przeświadczenie to zostało wykreowane poprzez jednolity przekaz propagandy, wsparte na werbalnych deklaracjach nowej elity, ugruntowane obserwacją procesów politycznych i ekonomicznych. Od ćwierćwiecza jest ono składnikiem nauczania historii i decyduje o treściach przekazywanych młodym pokoleniom. Jeśli nawet większość Polaków nie potrafiłaby wskazać historycznych przesłanek owej zmiany jakościowej ani racjonalnie uzasadnić opinii o demokracji III RP, wiara w istnienie wolnego państwa doskonale zastępuje wszelkie normy epistemologii.
    Jest to wiara tym mocniej zakorzeniona, że podsycana przez wszystkie środowiska polityczne i umacniania nauczaniem hierarchów Kościoła. Kto chciałby się jej przeciwstawić, musi liczyć się z ogromnym sprzeciwem społecznym i kontrakcją ze strony całego establishmentu.
    Bardzo łatwo narzucono nam pogląd, jakoby archaiczna konstrukcja „okrągłego stołu” była jedyną, na której można budować nowoczesną państwowość. Potęga owej mitologii nakłada na nas tak skuteczne ograniczenia, że przez ostatnie ćwierćwiecze nie powstało żadne środowisko intelektualne ani partia polityczna, które kwestionowałyby demokratyczne atrybuty III RP i podważały fundamenty tego tworu.
    Mamy tu do czynienia z nienaruszalnym dogmatem, podobnym w swojej logice do peerelowskiej normy art. 1 konstytucji, w którym stwierdzono, iż „Polska Rzeczpospolita Ludowa jest państwem demokracji ludowej”.
    Wielka inscenizacja wyborcza z 1989 roku stała się więc podstawą wszystkich procesów politycznych „nowego” państwa i już na początku III RP zastąpiła autentyczną demokrację agenturalno-esbeckim erzacem. Nawiązywała wprost do tradycji sfałszowanych wyborów z roku 1947, z których komunistyczni bandyci wywodzili swoje prawo do rządzenia Polakami. Podobnie, jak pierwsze powojenne wybory stały się najważniejszych elementów mitu założycielskiego PRL, tak farsa z roku 1989 jest do dziś fundamentem legitymizacji układu „okrągłego stołu”.
    O tej "skazie pierworodnej" III RP, nie tylko nie chcemy rozmawiać, ale nawet o niej pamiętać. To nadal jest temat tabu, obchodzony z daleka przez całe środowisko zwane opozycyjnym.
    Być może dlatego poglądy wyrażane na tym blogu, są zwykle przemilczane lub fałszywie interpretowane. Wynika to z faktu, że nie mamy dziś opozycji antysystemowej, zaś główna partia opozycyjna, w tym jej kandydat na prezydenta, są głęboko osadzeni w mitologii III RP.

    cdn.

    OdpowiedzUsuń
  12. cd.

    Zastanawiałem się niedawno, jak dziś zostałby odebrany taki głos:

    "Jesteśmy zmęczeni i zniechęceni - całe społeczeństwo. Patrzymy bezsilnie, jak się wali wszystko dokoła. Ceny rosną, każdy zastanawia się z trwogą, jak będzie żył za pół roku, za rok, jak będą żyły jego dzieci. Służba zdrowia, komunikacja, budownictwo mieszkaniowe, zaopatrzenie, szkolnictwo, kultura, ochrona środowiska - wszystko w stanie upadku i zacofania.(...) Zdrowe, normalne społeczeństwo w takiej sytuacji staje do walki, buntuje się, odmawia posłuszeństwa. Jest przecież wiele form cywilnego nieposłuszeństwa i walki z przemocą państwa, wśród nich walka zbrojna jest możliwością skrajną, stosowaną w ostateczności. My jednak wolimy angażować się w "wybory" do Sejmu.
    Przypominamy wszyscy człowieka chorego na raka. Czuje, że jest z nim źle, staje się nerwowy, chudnie, ma boleści - ale nie chce słyszeć o operacji. Woli udawać, że nic się nie dzieje, woli zaufać znachorom i oszustom niż zaryzykować i wyzdrowieć. Pełne troski rady przyjaciół wprawiają go we wściekłość. Prawda często bywa trudna i przykra, prawda zmusza do działania, a chować głowę w piasek jest najwygodniej. (...)
    Mimo to trzeba mówić, a nawet trzeba krzyczeć. Trzeba stawiać sprawę na ostrzu noża, nazywać rzeczy po imieniu, trzeba prowokować, jątrzyć, podburzać ! Przecież toniemy, przecież giniemy, z europejskich wyżyn staczamy się w azjatycką dzicz ! Nie mogę milczeć, choćbym miał zostać za to zlinczowany przez ogłupionych i wystraszonych rodaków."

    To nie jest opis realiów z 2015 roku.
    Te słowa napisał śp. Sławomir Bugajski – naukowiec, fizyk, po 13 grudnia 1981 współtwórca Konspiracyjnego Komitetu Oporu Uniwersytetu Śląskiego, założyciel Solidarności Walczącej Oddział Katowice, pomysłodawca i redaktor naczelny pism „Wolni i Solidarni” oraz „Podziemny Informator Katowicki”.
    Jeden z tych, których III RP skazała na zapomnienie.
    Napisał je w czerwcu 1989 r. w tekście "Trzy razy NIE" opublikowanym w Serwisie Agencji Informacyjnej Solidarności Walczącej.
    Problem, przed którym stoimy, można sprowadzić do pytania - dlaczego ta diagnoza sprzed 26 lat jest nadal prawdziwa i aktualna?
    Bugajski był przeciwnikiem paktowania z komunistami i wzywał wówczas do bojkotu tzw. wyborów kontraktowych. Pisał - "Obecny chorobliwy entuzjazm wokół wyborów to początek końca przywódców "opozycji konstruktywnej". (...) Neo-"Solidarność" będzie związkiem scentralizowanym, rządzonym po dyktatorsku przez przewodniczącego Wałęsę i jego wasali, współpracujących z komunistami. Neo-"Solidarność" to nie "Solidarność". Naszą "Solidarność" zabrali nam komuniści tak jak zabrali symbole i sztandary narodowe, zabrali Mickiewicza i Piłsudskiego, zabrali ZHP, PCK, "Caritas" i wszystko czego nie zniszczyli. Społeczeństwo to czuje, nie ma tego entuzjazmu i nadziei co we wrześniu 1980 r., jest zamieszanie i zagubienie.
    Wszystko to, chociaż smutne, jest też optymistyczne. Musimy odrzucić stare struktury i starych przywódców, choćby to nie wiem jak bolało.
    Musimy odświeżyć stare idee i wymyślić nowe. A na dziś, jeśli nie możemy zaszkodzić czerwonym, to przynajmniej im nie pomagajmy. A więc PO TRZYKROĆ "NIE!"

    http://bezdekretu.blogspot.com/2014/05/jak-powstawaa-iii-rp-trzy-razy-nie.html

    Myślę, że groza obecnego położenia uwidacznia się w fakcie, że po 26 latach od tego mocnego "PO TRZYKROĆ NIE", nie istnieje żadne środowisko, żadna siła polityczna gotowa powtórzyć apel Sławomira Bugajskiego.
    Tak dalece uwierzyliśmy w mitologię tego państwa i tak usilnie zapomnieliśmy o jego "skazie pierworodnej", że podobne w treści wezwanie, byłoby odebrane jako akt szaleństwa lub zdrady "prawicowych" ideałów. To jest miara naszego zniewolenia.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  13. Cyt: "Zmiany, jakie proponuje obecna opozycja, są ograniczone do funkcjonalności systemu III RP i w żadnym zakresie nie prowadzą do obalenia komunistycznych fundamentów dzisiejszej państwowości. Nie ma też woli wytyczenia kanciastej granicy, a dychotomia My-Oni od dawna została skazana na zapomnienie.
    To najistotniejsza bariera przed łatwym optymizmem, ale również wskazówka, w jakim kierunku musi prowadzić długi marsz.  "

    Czekam niecierpliwie, podobnie jak chyba wszyscy, na niedzielę i na wynik tego ostatniego być może plebiscytu, na którego skutki mamy jeszcze jakikolwiek wpływ (nie opuszcza mnie myśl o 12-dniowej kampanii).
    Jak wielu, marzę o wygranej naszego kandydata, marzę o naprawie mojej Ojczyzny, o zmianach na miarę tych z czasów konstytuowania się II RP!

    Podobnie jak Autor, zadaję sobie też pytanie co dalej, co z wątpliwościami o których mowa w cytacie. Czy mamy ufnie zdać się na bieg wydarzeń, na wolę i wytrwałość pana Dudy osadzonego w realiach swojego zaplecza? Czy to wystarczy, czy też nadal należy trwać w swoich poglądach i naciskać, naciskać do skutku?
    To na wypadek wygranej.

    A co w przypadku przegranej?

    Czego pozbyć się jak zbędnego balastu, a co kultywować i przenieść w przyszłość. Co nadal warte jest poświeceń a co było bezsensownym trwonieniem energii?

    Na te i wiele innych pytań musimy próbować sami sobie odpowiedzieć własnie dziś, w przededniu czekających nas rozstrzygnięć.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozmowa z przyzwoitym człowiekiem o Polsce:
      http://vod.gazetapolska.pl/10150-wazna-rozmowa-o-polsce-krzysztof-wyszkowski

      Nie z wszystkim trzeba się zgadzać ( wszak każdy z nas jest omylny), ale przyjemnie posłuchać!

      Usuń
  14. Szanowny Autor i Komentatorzy

    Bez względu na wynik wyborów, pozostanie zasadniczy problem - gra, walka, praca - o duszę narodu. Jak wyjść z tego zaklętego kręgu, w którym cyniczne, sprzedajne, egoistyczne "elity" prowadzą tłum ociemniałych na jego zgubę? Czy problem sprowadza się tylko do kwestii technicznych? - np. "trzeba stworzyć alternatywne media i przełamać propagandowy monopol"/"trzeba stworzyć nowy ruch polityczny" - czy może istota naszego tragicznego położenia tkwi głębiej, na pograniczu tego co materialne i duchowe?

    Wczoraj zadałem znajomemu lemingowi pytanie; nie na kogo zagłosuje (w jego przypadku to oczywiste) ale jak postawiłby pieniądze?

    Stwierdził, że gdyby miał luźny milion dolców, to postawiłby na Komorowskiego. Dlaczego - zapytałem? Bo biznesmeni nie dopuszczą do zmiany.

    Jak to? - przecież jest to grupa może kilku-, może kilkudziesięciotysięczna najwyżej. W jaki więc sposób mogą oni wpłynąć na wynik?

    Wynik to będzie różnica rzędu 200 tysięcy głosów - odpowiedział. Poza tym, no wiesz, ja, jako wyborca PO, też mogę mieć pretensje o fałszowanie wyborów. Skąd wiadomo, że Duda wygrał I turę?

    Słuchaj - ciągnął dalej - ja wiem, że Duda jest lepszym kandydatem. Jest wykształcony, ma prezencję, włada językami, jest dobrze przygotowany, na pewno lepiej niż Bronek. Komorowski jest słabym prezydentem (tak powiedział!) taka jest prawda. Ale Duda pochodzi z partii z jakiej pochodzi i nie ma opcji, że wygra.

    Człowiek ten, niestety, od ośmiu lat trafia we wszystkie wyniki wyborów. Jak bardzo bym chciał, żeby wreszcie się mylił.

    Inny, który głosował w I turze na Korwina mówi, że Komorowski mu podpadł wiekiem emerytalnym (gość ma po sześćdziesiątce). Teraz jednak prezydent dogadał się z kimś (jakimś chyba związkiem zawodowym, czy czym w tym rodzaju, podpisał coś, złożył kolejne zobowiązanie bez pokrycia) i w związku z tym ów wyborca Korwina dziś zagłosuje na ...Komorowskiego.

    Myślę, że prognozy mojego kolegi-leminga są tak trafne, ponieważ ma dobre wyczucie stanu ducha naszego narodu. A ten stan jest po prostu beznadziejny. Współcześni Polacy nie chcą wolności, komunistyczny kołchoz i mafijne żerowisko to szczyt ich marzeń i aspiracji.

    Chyba nie ma większego sensu rozdzieranie nad tym szat. Coraz częściej łapię się na myśli, że nie tylko nie doczekam wolnej Polski, ale i być może nie doczekają moje dzieci. Dopada zniechęcenie i pytanie o sensowność angażowania się w sprawy publiczne.

    Mam świadomość, że na tym właśnie polega strategia wroga - złamać nas psychicznie, zamęczyć - zgodnie z dyrektywą lokatora Belwederu - "ZMARGINALIZOWAĆ". Jak jednak znaleźć w sobie siły, by przekonywać ludzi, moich rodaków, którzy NIE CHCĄ znać prawdy, NIE CHCĄ być wolni, NIE CHCĄ mieć swojego państwa?

    Myślę, że "długi marsz" trzeba zacząć od siebie, to znaczy zrobić na początek to, co można - przemienić/odnowić swoją duchowość, swoje stosunki rodzinne, w kręgu znajomych, przyjaciół, współpracowników. Trzeba odnowić osobiste relacje z Bogiem. Gdy zaczną modlić się miliony - Duch zstąpi i zmiecie "moce trony i panowania".

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. viva cristo rey,

      chyba kazdy tu z nas bawil sie w takie dialogi. Sek w tym, ze nigdy przenigdy nie daje to rezultatow. Nie robimy przeciez nic innego, tylko w kolko zaczynamy od siebie ....i tak zostaniemy, jak Himmilsbach z angielskim. Nie umiemy wstrzelic sie we wlasciwe potrzeby Polakow ??? Uparte wciskanie naszych racji komus, kto ani mysli sie tym zajmowac, lokujac zainteresowania koszmarnie daleko od tematow jak racja stanu musi skonczyc sie niepowodzeniem. Chyba ze bedziemy mieli szczescie i w niedziele zacznie sie dlugi marsz na skroty. Czego nam wszystkim zycze.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  15. Szanowny Panie Zaścianku,

    "Nie mamy Polski zburzonej, tylko taka którą trzeba naprawiać" - te słowa Andrzeja Dudy pokazują istotę problemu związanego z definicją III RP.
    Zdaniem kandydata PiS-u, jest to państwo w pełni niepodległe i suwerenne, kraj wolny i demokratyczny, który wymaga jedynie "naprawy", "pozytywnych zmian" i "modernizacji".
    Pan Andrzej Duda jest bez wątpienia człowiekiem wielce prawym i szlachetnym. Doceniam przymioty osobiste tego pana i jestem przekonany, że jego prezydentura przyniosłaby Polsce wiele dobra.
    Ale nie mogę zapomnieć o aspekcie politycznym obecnej sytuacji, o najistotniejszej różnicy dzielącej moją ocenę realiów III RP, od poglądów kandydata opozycji.
    Przed kilkoma dniami napisałem na TT - "Podłe to czasy i podły wybór,gdy kandydat jedynej partii opozycyjnej mówi,że chce "naprawiać" komunistyczną hybrydę stworzoną przez esbeków".
    Tak też odbieram obecną sytuację, w której nasz wybór (jeśli w ogóle można o nim mówić w kontekście "demokracji" istniejącej w tym państwie) zostaje ograniczony do pozostania w granicach systemu magdalenkowego.
    Pozwolę sobie na jeszcze jedną uwagę.
    Z ogromnym zażenowaniem patrzę dziś na "łaszenie" się partii pana Kaczyńskiego do "antysystemowego" P.Kukiza. Przybiera to postać żałosnych, nonsensownych zbiegów i jest pokłosiem zabobonnej wiary w dogmat "przepływu elektoratu". Pisałem o tym w poprzednim tekście.
    Nie pojmuję też - skąd wzięło się przeświadczenie, że ów muzyk, ślący wespół z szefem neoSolidarności głupowate listy do lokatora Belwederu (w ramach tzw.Platformy Oburzonych), człowiek bez kręgosłupa politycznego i głębszej wiedzy o mechanizmach III RP, może być uważany za osobę podważającą fundamenty obecnego systemu. By dojść do tak absurdalnego wniosku, trzeba nie tylko zapomnieć o opiniach tego pana np. na temat Antoniego Macierewicza (w kontekście Rosji) czy PiS-u, nie tylko nie pamiętać o wystąpieniach Kukiza podczas hucpy z ową Platformą Oburzonych, ale w ogóle nie rozumieć, na czym polega autentyczna antysystemowość.
    Nie miejsce teraz na dokładne analizowanie tego fenomenu, ale jestem przekonany, że ci sami głupcy, którzy umacniają dziś pozycję Kukiza i stroją go w nienależne szaty, wkrótce będą zmuszeni do rewizji swoich ocen i dostrzeżenia, w jakim kierunku zmierza ta "trzecia siła". To jednak już nie mój problem.

    Panie Zaścianku. Bardzo bym pragnął, by nasze przyszłotygodniowe dylematy zostały szczęśliwie ograniczone do pytań dotyczących "woli i wytrwałości pana Dudy osadzonego w realiach swojego zaplecza". Niech byśmy musieli krytykować go za wiarę w demokrację i za niedoskonałość scenariusza "zmian".
    Przy takich problemach i takim prezydencie, nasza droga w "długim marszu" skróciłaby się wyśmienicie. Jestem o tym przekonany, dlatego Panu, Państwu i sobie życzę tylko takich dylematów.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  16. Sądzę, że czas najwyższy odejść od tej szlachetnej pozornie filozofii, że lepiej dać się zabić niż zhańbić.
    Filozofia przetrwania Polaków jako narodu musi być taka: albo zlikwidujemy oszustów i morderców, którzy narzucają nam niewolnictwo i śmierć, albo zginiemy. Niestety niby szlachetne hasła dają ten efekt, że rośnie ilość obcych cwaniaków i morderców, a ludzi uczciwych, którzy chcieliby spokojnie i uczciwie żyć - maleje. Czy ojciec rodziny może sobie pozwolić na "szlachetność" utraty życia bez walki i skazanie swojej rodziny na śmierć z rąk wroga, bandyty, polityka, sędziego, policjanta. TO JEST SPRZECZNE Z PRAWEM NATURALNYM, CZYLI JEST SPRZECZNE Z PRAWEM BOSKIM.
    Polacy mają żyć wg własnych praw i zwyczajów. Nikt nie ma prawa oszukiwać, kłamać, manipulować, zabijać, oszukiwać,. Takie musi być nasze prawo i karać wszystkich oszustów bez względu na pochodzenie etniczne i religię. Karać i pozbawiać prawa przebywania na polskiej ziemi.

    OdpowiedzUsuń
  17. Witam wszystkich!

    Mafia obstawia każdą ewentualność. Na wypadek porażki planu A pt. komoroWS(k)I, szykują plan B pt. aksamitne rękawiczki. Łamiąc Konstytucję planują przy współudziale rozgrzanych sędziów Trybunału Konstytucjnego ubezwłasnowolnienie nowowybranego prezydenta i oddanie pełni władzy w lepkie rączki TW ,,Szpak''.
    II czytanie projektu nowej ustawy o TK zaplanowano w Sejmie już na wtorek 26 maja ok. godziny 11.00. ALARMUJĘ! Prof. Pawłowicz na ,,wpolitce''!!

    http://wpolityce.pl/polityka/245288-alarmuje-andrzej-duda-wygra-a-radoslaw-sikorski-bedzie-prezydentem

    Jeżeli i po tym naród się nie ruszy, to nasz Marsz naprawdę będzie bardzo Długi, a my jego końca raczej nie doczekamy.
    Zastanawiam się, czy jest prawnie możliwe aby A. Duda natychmiast po objęciu Urzędu Prezydenta mógł zarządzić rozwiązanie Sejmu. To chyba jedna obrona przed tą bandą.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciekawostka:

    > Uniwersytet Szczeciński w tym roku kończy 30 lat! Dla uczczenia tego
    > wyjątkowego święta zaplanowano również szereg wydarzeń, na które gorąco
    > zapraszamy wszystkich studentów! Na obchody składają się między innymi:
    >
    > 1.Festyn Rodzinny na Jasnych Błoniach (niedziela, 24 maja)
    > 2.Dyktando Uniwersyteckie (sobota, 23 maja zapisy zakończone)
    > 3.Uniwersytecka Gra Biegowa zapisy trwają! OSTATNIE WOLNE MIEJSCA!
    > (niedziela, 24 maja)
    > 4.Wykład otwarty profesora TOMASZA NAŁĘCZA!!!!!w ramach cyklu Szczecin
    > Humanistyczny pt. "Strażnik żyrandola czy państwa? Polskie spory o
    > prezydenturę" (czwartek, 27 maja)
    > 5.Nadanie tytułów Doktora Honoris Causa US prof. Ryszardowi Borowieckiemu
    > i prof. Andrzejowi K. Koźmińskiemu (czwartek, 21 maja)
    >
    > Jubileusz XXX-lecia Uniwersytetu Szczecińskiego jest doskonałą okazją do
    > wspólnego świętowania! Zapraszamy do wspólnej zabawy!
    >
    > Więcej informacji na stronie internetowej: www.jubileusz.usz.edu.pl .

    Nałęcz po wyborach nadal w roli prezydenckiego doradcy???

    Wygląda na to, że są pewni wygranej.

    OdpowiedzUsuń
  19. Róbmy swoje.

    Widzę - czytając Wasze wypowiedzi - że trochę daliście się omamić fetyszowi wyborów. Niepotrzebnie.

    Mamy robić swoje teraz, jutro, pojutrze i za 30 lat. Przyjmijmy do wiadomości, że szansa na wygranie tych wyborów nie przekracza promila. Oczywiście, promil powoduje lepsze samopoczucie, już trochę szumi w głowie i świat ma więcej promieniowania różowego, niż reliktowego. Ale to tylko promil, do rana wywietrzeje.

    Co to znaczy "robić swoje"? To znaczy, że nie wolno zaufać, iż mamy demokrację. Nie mamy. To będzie największe nieszczęście dla Polski, jeżeli uwierzymy, że teraz mamy demokrację, sprawiedliwy kraj, który wymaga jedynie "naprawy". Bolesnej, ale "naprawy".

    Nie, ten kraj wymaga przemienienia. Całkowitej przemiany. Przemiany systemu wartości społeczeństwa. Budowy systemu wartości administracji publicznej. To ogromne zadania.

    Obowiązujący system bierze swoje początki z drugiej i trzeciej dekady XVIII wieku. Z licznych konfederacji, nie tylko obrzydliwych, ale także znamiennych - wąskie grupy beneficjentów za pieniądze zewnętrzne (Rosji i Prus) podejmowały skrajnie niekorzystne decyzje dla Rzeczpospolitej. W rezultacie republika upadła, państwo przestało istnieć terytorialnie. Gdzie się zachowało? W sercach i umysłach. Ale czy w tych, które ten kraj sprzedały? Na pewno nie, to były kosmopolityczne serca i umysły. Czy dziś jest inaczej?

    Oczywiście, idziemy na wybory, popieramy p. Andrzeja wierząc gorąco, że wygra. Ale jeszcze goręcej musimy ROBIĆ SWOJE! Mamy bowiem obowiązek nie tylko wobec teraźniejszości, ale przede wszystkim wobec przyszłości Polski.

    :) - i uśmiech! Morska gwardia śpiewa i tonie! :) I do końca wypełnia obowiązki.


    OdpowiedzUsuń
  20. Aleksander Ścios

    Dziękuję Panu za pouczającą lekturę.

    Słowa Sławomira Bugajskiego paraliżują, także z uwagi na uniwersalny ich charakter.

    >>Bardzo łatwo narzucono nam pogląd, jakoby archaiczna konstrukcja „okrągłego stołu” była jedyną, na której można budować nowoczesną państwowość<<

    Mało tego, w konsekwencji czasowej przyjęto za pewnik, że efekt okrągłostołowej uległości, III RP, jest produktem finalnym i nic lepszego nie może nas czekać, podczas gdy cała ta forma układowa, nawet przy kłamliwej ocenie jej genezy, zasługuje co najwyżej na miano projektu z tabliczką "w budowie", pod okupacją środowiska transformacyjnego (tj. samozwańczej opozycji i PRL-owskich aparatczyków/kontynuatorów).

    Jednak najciekawsze w tym wszystkim są dzisiejsze konsekwencje, powiedziałbym: niższego szczebla - na płaszczyźnie radzenia sobie z dezinformacją. Weźmy na warsztat wielokrotnie wałkowaną przez mainstream tezę rezydenta, jakoby "likwidacja WSI" była zjawiskiem niespotykanym, aby państwo pozbywało się aparatu wywiadowczego (...) i temu podobny szereg spłyceń, półprawd i przekłamań. Przecież przy założeniu kontynuacji PRL-u w ramach III RP, aż prosi się o nawiązanie do afery "Żelazo", kiedy to panowie w brązowych butach dokonali czystek w szeregach wywiadu MSW. Raz, że momentalnie wybija to kartę "bezprecedensową" z rąk rezydenta, dwa, że drążenie tego tematu zainteresowanym pozwoliłoby dotrzeć do korzeni tej transformacyjnej państwowości, oplatającej granice Polski aż do dnia dzisiejszego - a to już jest kwestia priorytetowa.

    Z wyrazami Szacunku.

    OdpowiedzUsuń
  21. Panie Aleksandrze!

    Tak się składa, że dwa z Pańskich 50 pytań do Komorowskiego dotyczyły mojej skromnej osoby i zdarzeń, do których doszło w czasie mej posługi na stanowisku dyrektora Departamentu Nauki i Szkolnictwa Wojskowego MON na przełomie 2000/2001.
    Ja również nie rozumiałem całkowitego braku zainteresowania ze strony PiS-u problemami, które był Pan zawarł w owych 50 pytaniach. Podane na talerzu - i nic?! Co mogło być tego przyczyną? Czy nie jest Pan lubiany wśród kamaryli J. Kaczyńskiego? Bo zbyt otwarcie wytyka Pan błędy i zaniedbania opozycji? Znajduje Pan inne sensowne uzasadnienie tego milczenia?

    Teraz sytuacja jest lustrzana: pojawiła się w najlepszym możliwym momencie książka Wojtka Sumlińskiego (a mam w jej powstaniu swój mały udział, uwidoczniony na 4. jej stronie!) o szemranych powiązaniach Komorowskiego ze służbami - i znów w kampanii wyborczej nikt ze sztabu i otoczenia A. Dudy nie sięga do argumentów w tej książce zawartych? Toczą się dyskusje przedwyborcze, choćby w TV "Trwam", wszędzie jednak milczy się o książce, jakby tych wszystkich dyskutantów ktoś zaczarował! Ale zaczarował także w telewizji katolickiej? Na miły Bóg!...

    Również sam pretendent do najwyższego urzędu Rzeczypospolitej milczy jak zaklęty na temat opisanych w książce FAKTÓW? Przecież gdyby w książce W. Sumlińskiego było choć jedno kłamstwo, jestem pewien, że sztab wyborczy Komorowskiego wykorzystałby tryb wyborczy, aby rozprawić się z tą książką, a zwłaszcza z jej znienawidzonym autorem!

    Czy zaryzykuje Pan, Panie Aleksandrze, diagnozę tak dziwnego zachowania wówczas, w 2010, i dzisiaj? W mojej bowiem głowie to milczenie nie może się pomieścić!

    Serdecznie pozdrawiam!

    Krzysztof Borowiak

    OdpowiedzUsuń
  22. Witam Państwa bardzo serdecznie.

    Oczywiście zgadzam się ze wszystkimi postulatami p. Aleksandra, podpisuję się pod nimi obiema rękami.

    Podobał mi się wczorajszy występ Andrzeja Dudy w debacie z Komorowskim. Nie pieję z zachwytu, nie skaczę pod sufit z radości. Uważam jednak, że używał dobrych, merytorycznych argumentów. Oczywiście można zarzucać, że nie mówił o Smoleńsku jak trzeba, że nie wspomniał o WSI. I chociaż domyślam się, że nie wspominał o tych sprawach z powodu tchórzostwa, to z drugiej strony zacząłem się zastanawiać - czy retoryka smoleńska i WSI przyniosłaby mu więcej szkody, czy pożytku? Zastanawiam się, bo uważam, że słuchając tych argumentów Dudy, które on wyartykułował wczoraj, jak i podczas całej kampanii - nie można, będąc człowiekiem myślącym, opowiedzieć się za Komorowskim. To nie jest po prostu logiczne. Tych argumentów przeciwko Komorowskiemu jest naprawdę tyle, że moim zdaniem - nie broniąc oczywiście retoryki pisowskiej - te argumenty muszą człowieka rozumnego zmusić do refleksji. Jest ich naprawdę DUŻO i wczoraj p. Duda je bardzo dobrze wyartykułował, a pomysł z flagą był naprawdę dobry i trzeba to obiektywnie przyznać.

    Pomimo popierania tez p. Aleksandra zacząłem jednak patrzeć na sprawę z innej strony. Elektorat pisowski zawsze będzie głosował na swojego człowieka i tutaj nikogo do niczego nie trzeba przekonywać. Lemingi to osoby, których nie przekona nic. Istotną kwestią jest 50% społeczeństwa, które nie chce chodzić głosować. Niestety, tak bierny mamy naród.

    Nie rozchodzi mi się tutaj konkretnie o tą jedną wczorajszą debatę, która być może niczego nie zmieni. Ale wystarczy porównać obie kampanie od początku. Na ulicach widać tłumy zwolenników Dudy, na Komorowskiego przychodzą urzędnicy, a przeciwnicy gwiżdżą. NIE WIDAĆ tego rzekomego poparcia dla urzędującego prezydenta. To samo na forach internetowych i szerzej - w całym Internecie. Na wszystkich największych portalach (= prorządowych) najwięcej plusów mają opinie krytyczne wobec lokatora Belwederu. Tak samo ankiety Duda vs Komorowski. Wczoraj na TT objawiła się instrukcja PO, której zwolennicy wyrażali opinię o debacie krytykującą Dudę metodą "kopiuj-wklej". Sączona jest możliwie największa propaganda antypisowska w mediach.

    1/2

    OdpowiedzUsuń
  23. cd.

    To jest już tak nachalne, że myślę sobie, że to sami ludzie będą sobie winni, jeśli wbrew wszelkiej LOGICE wybiorą na prezydenta znów Komorowskiego. Nie mam wątpliwości, że odpowiednie służby będą czuwać nad ich przebiegiem - liczę jednak na to, że skala głosów oddanych na Dudę będzie tak miażdżąca, iż oni nie zdołają już tego odkręcić na swoją korzyść.

    Oczywiście ma Autor rację twierdząc, że kampania Dudy to powtórka z 2010 roku. Retoryka "Smoleńsk-WSI" miałaby rację bytu, gdyby była stosowana od początku, od wielu lat. Nie podejmując tego tematu należycie opozycja wpadła w pułapkę, z której w obecnej sytuacji nie ma wyjścia. Dochodzę do wniosku, że na czas samej kampanii, która de facto trwała kilka miesięcy - wspomniana retoryka niekoniecznie musiałaby przynieść oczekiwane przez nas rezultaty. Osób nieprzekonanych, niezorientowanych, którzy i tak w telewizji będą mieć przedstawioną narrację prezydencką jako obowiązującą, to - według mojej opinii - nie przyciągnęłoby do Dudy.

    Fakty są nieubłagane - "Polska istnieje tylko teoretycznie". I Polacy albo widzą tą rzeczywistość, albo żyją w innym świecie i ich nigdy do swoich racji nie przekonamy. Ani aferą marszałkową, w której nawet "prawicowcy" się gubią, ani Smoleńskiem - który zaraz będzie trąbiony jako "walka na trumnach".

    Andrzej Duda pokazał swoim zachowaniem, że nie jest ani oszołomem, ani awanturnikiem. Proszę zauważyć, że w kampanii nie ma ani Jarosława Kaczyńskiego, ani Antoniego Macierewicza, których ogół "niezdecydowanych" traktuje właśnie jako takich. I ten "oszołomski" argument, patrząc na kampanię oraz debatę w wykonaniu Dudy, został "niezdecydowanym" wytrącony. Może stąd wynika ta taktyka nie poruszania "drażliwych tematów"?

    Oczywiście, żadnych tłumaczeń nie będzie, jeśli Duda przegra te wybory. Idealnym układem byłaby prezydentura Dudy, który wówczas wziąłby się za to wszystko jak należy.

    Pozdrawiam szanownego Autora oraz Czytelników

    2/2

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisze Pan: "Idealnym układem byłaby prezydentura Dudy, który wówczas wziąłby się za to wszystko jak należy."
      Sądzi Pan naprawdę, że Duda weźmie się (jeśli wygra) za to wszystko jak należy?
      Bo ja mam mimo wszystko wątpliwości. Czyż nie więcej oczekiwaliśmy od tandemu obu Bliźniaków, czyż nie rozczarowaliśmy się w dużej mierze ich rządami?
      Pewnie, że było lepiej niż za PO, ale daleko od ideału...

      Pozdrawiam!

      Krzysztof Borowiak

      Usuń
    2. Witam Pana.

      Oczywiście nie chciałbym zanudzać szanownych Czytelników tego bloga moimi wypocinami, bo jest wiele osób, które mają więcej (i sensowniej) do powiedzenia.

      Swoje wątpliwości odnośnie "konstruktywności" opozycji (PiS-u rzecz jasna) wyraziłem już w kilku komentarzach, między innymi pod poprzednim tekstem. Oczywiście jestem świadom, że nie jest to partia antysystemowa i wiele głosowań jej członków to potwierdza, by wspomnieć jedynie ustawę lustracyjną. Twierdzę, że PiS jest partią akceptowaną przez system.

      Nie zmienia to faktu, że - jak chyba wszyscy czytelnicy "Bez Dekretu" - marzę o przerwaniu władzy urzędującego prezydenta. Nie myślę w tej chwili, co konkretnie będzie robił Pan Duda jako prezydent, skupiam się raczej na tym, by do tej zmiany po prostu doszło. Nie ma żadnych gwarancji, że wszystko, co zrobiłby Pan Duda w przyszłości, będzie się nam podobać. Na początek jednak "dobry" i taki prezydent...

      To są być może jedynie moje pobożne życzenia. Wiem, że pan Duda nie wykorzystał wielu spraw, które miał do wykorzystania. Dzisiaj BOR-owcy "skasowali" człowieka za to, że krzyczał "Pro Civili, WSI, czytajcie książkę Sumlińskiego". Takich akcji w tej kampanii było więcej. Szkoda wymieniać resztę, bo po co się denerwować?

      Ale mimo tych wszystkich słabości wszyscy marzylibyśmy o takim prezydencie, jak pan Andrzej Duda. Na tę chwilę nie oczekujmy nic więcej. Ja do niedzieli, do godz. 21.00 będę żył nadzieją. I jakże byłbym szczęśliwy, by nasze "defetyzmy" w końcu się NIE spełniły...

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  24. Prof. A. Nowak: Nie mam wątpliwości, że więcej ludzi zagłosuje za zmianą. Jednak nie jestem pewien, jaki wynik ogłosi PKW.

    http://wpolityce.pl/polityka/245453-prof-nowak-nie-mam-watpliwosci-ze-wiecej-ludzi-zaglosuje-za-zmiana-jednak-nie-wiem-jaki-wynik-oglosi-pkw-nasz-wywiad

    OdpowiedzUsuń
  25. Co by to dało jakby w kampanii P.Dudy akcentowano by związki z WSI i tragedie Smoleńską?
    Nie oszukujmy sie, masy g***wno obchodzi kto stoi za BrKo. Wiedza tylko z mainstreamu ze WSI rozwiązał P. Macierewicz. (pewnie sam!). "Raport o WSI" przeczytali tylko ci co chcieli go przeczytać. Co do Smoleńska, z moich obserwacji wśród znajomych zauważyłem ze ludzie powoli nie wierzą w oficjalna narracje. Ale nigdy się do tego nie przyznają! Strach przed etykietka " oszołoma" robi swoje. w rozmowie w cztery oczy ze mną słyszałem: I co mieliśmy zrobić? Wywołać wojnę z Rosja? Ludzie nie chcą i nie potrafią samodzielnie myśleć. Mam na myśli niestety większość naszego społeczeństwa.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. Dobry wieczór. "Wybory" bez wyboru; nikt chyba nie może sądzić,że "popisowy kohabitant" zrealizuje wszystkie oczekiwania. A zatem czeka wszystkich Polaków okres przejściowy i to od opiniotwórców głoszących twardo prawdę(która zawsze jest tylko jedna)-takich jak pan A.Ścios i pan W.Sumliński- będzie zależeć realizacja "wolności" lub odbudowa wolności ,a co za tym idzie odpowiednio: przekreślenie suwerenności lub odbudowa suwerenności. Prywatnie podjęto jakiś czas temu zobowiązanie "primum non nocere" ,aczkolwiek przestrzegano przed euforią i zwycięstwem prowokacji w służbie wyborczej PBK. W ramach sprzeciwu wobec wygrywania metodą "na chaos" proponowano filtr w formie odrzucenia wszelkiej propagandy: od parcia na różne szkiełka po dywagacje z serii "talking heads"; polityka jednak okazała się dość daleka od tych oczekiwań. Wbrew wielu opiniom uważam,że I debata(tylko na zasadzie pewnej "świeżości"/ciekawości) była bardziej na korzyść AD,niż II debata-i tylko to,ponieważ: pominięto w obydwu zadanie pytań na podstawie wielu faktów opisywanych choćby przez ww. Autorów,przez pana J.Rotha i przez autorów serii 'Resortowych dzieci',chociaż dość groteskowo wyglądało np. zderzenie treści książki o resortowych mediach z uczestnictwem u "resortowych moderatorów" z "tvn/scrippsów". Pozytywnie jednak oceniam załączenie "funkcji pilgrim" przez pana AD wobec górników i Śląska. Ponieważ "główne zło czai się w pałacu prezydenckim",jak to udowodnili dwaj Autorzy,którzy są u mnie na pierwszym miejscu,zaprzaństwem była by rezygnacja z czerwonej kartki na "wyborczym" etapie długiej drogi przeciw temu złu,pomimo dużych wątpliwości wobec AD [primum non nocere]. Najbliższy czas pokaże,kto-kogo,później pozostanie tylko budowa PPP ,jako oddolny ruch oporu oparty o katalog uniwersalnych wartości. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  27. @Piotr B. Popularność w internecie, ilość lajków, komentów oraz okrzyki na wiecach nie mają znaczenia. Od dawna w necie pełno było korwinowców i narodowców a na wynik wyborczy to się nie przekłada.


    Duda taki jaki zaprezentował się w kampanii (a ja innego nie znam) jest do zaakceptowania przez system. Czy ma zatem większe szanse? Zgodnie z lekturą tego bloga, to Komorowski jest główną postacią systemu, najgorszym scenariuszem i za dużo w niego zainwestowali by oddać to stanowisko. A skoro tak, to Duda powinien mówić i o WSI i o Smoleńsku, bo jeśli nie wygra to będzie miał "i wojnę i hańbę".
    (Inna rzecz, czy on w ogóle podziela nasze poglądy o rządach komorry.)

    Oczywiście jeśli Duda wygra to ja niemalże schylę czoła przed twórcami zwycięskiej taktyki.


    P.S. Ostatni spot Dudy jest dobry. To co Ścios postulował od dawna: w końcu przestali śmiać się z Komorowskiego, czyli go lekceważyć, a zaczęli nim straszyć.

    OdpowiedzUsuń
  28. Kowale - i napięcie wzrasta...

    :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Dobry wieczór.http://www.fakty.interia.pl/raporty/raport-wybory-prezydenckie-2015/aktualnosci-wyniki-ii-tury-wyborow-prezydenckich-relacja-na-zywo,nId,1810915 ; GRATULACJE; za duża różnica nawet jak na obce serwerownie,chociaż należy utrzymać ostrożność szczególną co do zachowań "euforystycznych".Jak to mówią ruscy: "tisze jediesz -dalsze budiesz". Oczywiście aktualne pozostaje wszystko dotyczące tzw. kohabitacji. Szczególne zaś podziękowania dla wszystkich ludzi z nadziei i prawdy,takich,jak pan A.Ścios i pan W.Sumliński.Pozdrowienia dla wszystkich i nasze polskie Szczęść Boże.

    OdpowiedzUsuń
  30. 23.30 - przewaga Andrzeja Dudy topnieje z 53 - 47 do 52 - 48.

    Niesamowita wypowiedź Schetyny - "różnica jest zbyt duża, żeby dało się odkręcić".

    Mama nadzieję - "były lokator Belwederu" :-) nie wypada z roli, chce "powstrzymywać falę nienawiści".

    Długi marsz dopiero się zaczyna.

    Pozdrawiam wszystkich najserdeczniej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (...)to wygląda poważnie i trudno będzie to odwrócić, nawet licząc już dokładnie głosy w nocy(...)

      Mocne.

      wypowiedź między 20-40sek.
      http://www.tvp.info/20188173/schetyna-ten-wynik-to-powazne-ostrzezenie-dla-po-przed-kolejnymi-wyborami

      Pozdrawia!

      Usuń
  31. Czy dojdzie do "przeliczenia" głosów?

    Miejmy nadzieję, że tym razem pułapka nie zadziała!


    Niech zstąpi Duch Twój!
    http://www.nonpossumus.pl/ps/Ps/73.php

    OdpowiedzUsuń
  32. Dla @{ Mk+vcr+PP+Z}: Powinni czuwać najlepsi i nie bezbronni (także w necie),a dodatkowo modlitwa pomaga zawsze i w najcięższych okolicznościach. Uważam,że należy patrzeć dalej ,jak najdalej,by w długim marszu,którego etapem jest obecny wybór,odzyskać polską suwerenność.Oceniam,że niebezpieczeństwo (oprócz zewnętrznego ze znanych kierunków) tkwi w pułapkach kohabitacyjnych i w kolejnych modernizacjach systemu mafii POlitycznej w kierunku zmiany partyjnego szyldu w >już-"prawdziwych"-świętoszków-na-których-znów-można-liczyć< .Coś na kształt zdartej płyty z serii "wasz prezydent nasz premier" (np.w kierunku namaszczenia Sikorskiego,Schetyny,Siemoniaka lub innego "wyczyszczonego kandydata partii WSI").Może się wiele złych rzeczy jeszcze wydarzyć "między ustami a brzegiem pucharu"(znanych nie tylko z historii Polski) ,złych rzeczy inspirowanych przez triumwirat służb "civili"/oligarchię "pro"/wojskówkę ,których metody są znane i bezwzględne.Absolutnie należy unikać pułapek zaufania i niepotrzebnie nie narażać elekta na zbędne ryzyka,a borowiki to raczej pretoria wciąż jeszcze obecnego lokatora pałacu.Życie uczy-mnie uczyło,że trzeba brać pod uwagę najgorsze scenariusze dla ochrony bezpieczeństwa,więc natychmiastowy apel o prawdziwą pretorię.

    OdpowiedzUsuń
  33. To, że Duda wygrał jest faktem.
    Ja jednak wole poczekać kilka dni aż będą tzw. wyniki oficjalne.
    Żeby nie było tak jak pisałem, że wygrał Duda , ale po poprawieniu wyników prezydentem dalej będzie Komorowski....

    OdpowiedzUsuń
  34. Jak do tej pory podliczono głosy z 28 na 51 obwodów do głosowania. Dane z ponad połowy komisji wyborczych wskazują, że II turę wyborów wygrywa Andrzej Duda z poparciem 53,76 proc. Na Bronisława Komorowskiego swój głos oddało 46,24 proc. Polaków.

    http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/wybory-prezydenckie-2015-ii-tura-sondazowe-wyniki-frekwencja-pkw/m5xlbg

    Czyli sen Schetyny jednak się nie spełni - różnica jest zbyt duża.

    W pełni zgadzam się z p. Wsojtkiem - potrzebna jest pretoria na każdym szczeblu. Zagrożeń jest cała masa, a przecież Andrzej Duda obejmie urząd 6 sierpnia. To szmat czasu, w którym może zdarzyć się bardzo wiele złego, a tamci przecież nie odpuszczą. O mediach, które już zaczęły swoje ujadanie i urabianie, nawet nie trzeba wspominać.

    Konsekwencja i wytrwałość - jesienią jest szansa na dokończenie dzieła.

    Jeszcze Polska nie zginęła!

    :)

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  35. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  36. Panie Aleksandrze chyba wygraliśmy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  37. Deo gratias!!!

    Muszę przyznać, że nie doceniłem Dudy. Sądziłem z początku, że to kandydat z łapanki, jak Sasin w wyborach warszawskich, i że jego wystawienie oznacza, że PiS odpuścił już sprawę drugiej kadencji Bronisława K. A tu proszę, jednak udało się "skrócić zły okres tej prezydentury". Chwała Andrzejowi Dudzie. Dziś jakoś trochę lżej się oddycha.

    Cieszmy się, ale nie miejmy złudzeń - wróg poniósł dotkliwą porażkę, ale do zwycięstwa jeszcze bardzo daleka droga. I tak jak pozostawienie lokatora w Belwederze oznaczałoby, że nawet wygrana PiSu w wyborach do Sejmu niewiele by dała, tak teraz zdobycie Belwederu a klęska w Sejmie będzie oznaczać co najwyżej powrót do sytuacji Lecha Kaczyńskiego z lat 2007-2010.

    Oni nie odpuszczą na pewno - więc i my nie możemy!
    Pozdrawiam wszystkich

    OdpowiedzUsuń
  38. Szanowni Państwo,

    Odczuwam wielką radość na myśl, że lokator Belwederu odejdzie w polityczny niebyt. Jak już pisałem - taka chwila będzie jednym z najszczęśliwszych dni w moim życiu.
    Ten człowiek jest bowiem najgroźniejszą postacią establishmentu III RP, a wraz z nim zniknie ogromny obszar moskiewskiego cienia nad Polską.
    Nie zapominam też o tym, że wygrana Andrzeja Dudy (a wszystko na nią wskazuje) oznacza, że bardzo myliłem się w przedwyborczych prognozach i popełniłem poważny błąd w analizie wydarzeń z ostatnich miesięcy.
    Przyznaję się do tego błędu z lekkim sercem, a jeśli ktoś poczuł się zwiedziony moja wizją lub utrudniała mu ona radość ze zwycięstwa pana Dudy - proszę o wybaczenie.
    Dostateczną karą dla autora, niech będzie poszukiwanie nowej, nieobciążonej "obsesją" BK tematyki. Bo o czym można pisać, jeśli nagle zabraknie reżimu belwederskiego i postaci patrona WSI? :) Z tym dylematem muszę się teraz zmierzyć.

    Chcę natomiast podkreślić, że w pełni podtrzymuję opinię o czekającym nas długim marszu.
    III RP nie jest państwem, które można zmieniać lub modernizować, a tylko w tym kierunku zmierzają intencje partii opozycyjnej. Wprawdzie prezydentura pana Dudy może sprawić, że rozpoczniemy ten marsz z dalece lepszej pozycji, to cel końcowy nadal wydaje się odległy.

    Bardzo dziękuję za Państwa komentarze i serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Aleksandrze myślę ze my wszyscy czytelnicy Pańskiego bloga popełniliśmy błąd przeszacowania reżimu, a z drugiej strony nie docenienia skali determinacji społeczeństwa. Jak w tej bajce okrzyk "wilk" przestał już straszyć. I wyszło na to ze król jest nagi. Ma Pan racje przed Polska jeszcze długa droga.

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Pisze Pan: "Odczuwam wielką radość na myśl, że lokator Belwederu odejdzie w polityczny niebyt. Jak już pisałem - taka chwila będzie jednym z najszczęśliwszych dni w moim życiu."

      Jest nas - tak myślących - wielu, kilku jednak ma ku temu bardzo poważne powody! Może warto wypić zatem szampana? Podejrzewam, że wraz z Wojtkiem Sumlińskim chętnie do takiego toastu się dołączymy - wystarczy zegrać czas i miejsce! ;-)

      Usuń
    3. Bo o czym można pisać, jeśli nagle zabraknie reżimu belwederskiego i postaci patrona WSI? :) Z tym dylematem muszę się teraz zmierzyć.

      Panie Aleksandrze, to jest dopiero początek "długiego marszu" przez instytucje. Oligarchia sowiecka, na czele z WSI, których ekspozyturą jest Komorowski, mają jeszcze nieco ponad 2 miesiące na kontrakcję. I jeszcze jedno - niejako tradycją polityczną PRL-bis są podejmowane przez Ubekistan pucze. Gabinetowe ("nocna zmiana"), wyborcze (wybory 2007) i kryptomilitarne (Smoleńsk).

      Mimo powyższego, i tak miałem dziś niezłą Schadenfreude, obserwując czarną rozpacz znajomych "partyjnych" i lemingów. :) :) :)

      Ale jeśli Pan chce, warto przyjrzeć się chociażby sprawom międzynarodowym i odczytać je w pełnym świetle, co Pan onegdaj robił z równą sprawnością, co obnażanie niebezpiecznych związków Bronisława Jaruzelowicza. Na przykład - zwiększenie dynamiki sojuszu Moskwa-Pekin, budowanie przez czerwone Chiny i FR globalnej sieci sojuszy (BRICS, akces Indii i Pakistanu do SCO), coraz większą aktywność Dawla Islamiya (Moskwa i Pekin też maczają tam palce). No i korzystną dla nas sytuację "nowej zimnej wojny": Sojusz Zachodu (pod wodzą USA) vs. Blok Kontynentu (pod wodzą osi Rosja Sowiecka-Chiny).

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    4. Właściciel bloga wypowiedział się jednoznacznie.
      Ja też za sugestią tego Pana, może przeceniłem jakość agentury, ale uważam , że lepiej na zwierzynę odpowiednio się przygotować....

      Największa moc, z mojego punktu widzenia, miały modlitwy do Ducha Świętego, i to jemu należą się największe podziękowania.
      Ciesze się, że dobry Pan Bóg zaoszczędził Polakom ulicznych wersji odzyskiwania własnowolności....
      To jest początek dobrej drogi i cieszmy się.

      Stanley Panama.
      P.S.
      Snucie działań wszechpotężnych służb meneli politycznych z WSI w osobie Kacik oraz Hadacza, trąci groteską.
      Jeśli ONI użyli to co maja najlepsze, to jak wygląda najgorsze....?
      Profesor Zybertowicz w ostatnim wywiadzie w TV Trwam powiedział bardzo mądrze, że " przeceniamy jakość polskiej agentury ".... Niepotrzebnie !.

      Usuń
    5. Radosny nam dzień nastał bez wątpienia...
      Sam podzielałem tezy autora choć w ostatnim czasie zwłaszcza po 1-wszej turze zacząłem naprawdę wierzyć...
      Może to zabrzmieć źle ale JK chyba trafił w sedno "ukrywając" siebie, A. Macierewicza i temat Smoleńska... Dlaczego ? Ponieważ i on i AM zostali tak splugawieni i obrzuceni medialnym błotem przez ostatnie dwadzieścia parę lat, że w tych wyborach nie było szans na pokazanie ich jako wesołych panów rozdających kawę w metrze...
      Smoleńsk - jego wycofanie na czas wyborów nie oznacza rezygnacji - po prostu wiemy co z tym tematem zrobiono przez te 5 lat... Ale (jak sądzę) poczucie w mainstreamie jest takie, że Smoleńska już się ani nie zakrzyczy ani nie wyrechocze temat wróci już za chwilę, czego jestem pewien i to już tylko po to aby utopić III RP w jej własnej zbrodni... Nie od razu ale mam wrażenie, że skoro Najwyższy pomógł podjąć Polakom dobra decyzję 24/05 to i w tej kwestii nie założy rąk... Ponieważ musimy się uporać z naszą hańbą domową...

      Dr Jabłoński w formie: "Tusk wbił Komorowskiemu w plecy tępy nóż i to powoli" :)
      Zazwyczaj lekceważę plastikowych analityków ale w tym chyba coś jest... Stare zatargi i żal Tuska zapewne ciągnące się od 2007 roku z kulminacją w postaci afery taśmowej musiały zostać w końcu utulone i biorę pod uwagę także rękę DT w porażce B. Komorowskiego

      Usuń
    6. Jeszcze jedna rzecz która zwróciła moją uwagę... 5 lat temu w trakcie kampanii pełno było w studiach telewizyjno-radiowych i gazetach gen. Dukaczewskiego, który zapowiadał uroczyste otwarcie szampana po zwycięstwie PBK...
      Anno Domini 2015 generał sprawiał wrażenie jakby ktoś mu zabronił łazić po mediach i zabierać głos... Ja go ostatnio widziałem w TV w lutym...

      Usuń

    7. Szanowny Panie Aleksandrze nigdy nie byłem osobą stale goszczącą na Pańskim forum ale od lat ceniłem sobie Pańskie analizy i systematycznie je czytałem poszerzając sobie swoje horyzonty wiedzy. Bardzo byłem ciekaw co napisze Pan po wygranej kandydata PiS i w dalszym ciągu oczekuję obszernej oceny tego co nastąpiło 24 maja 2015r. Nasza rzeczywistość polityczna jest w wielkim stopniu podporządkowana siłom totalitarnym, antydemokratycznym jedna ciągle istnieje szansa, która daje nadzieję, że my Polacy własnymi rękami w ramach istniejącego porządku prawnego jesteśmy w stanie zapobiec upadkowi Rzeczypospolitej. Uderzył się Pan w pierś. Tak postępują ludzie szlachetni i prawi. Nie popełnia błędów tylko ten, który nic nie robi.
      W Polsce stało się to na co wszyscy liczyliśmy ale i też powątpiewaliśmy . Mamy zdobyty bardzo ważny przyczółek ale mordor jeszcze nieraz pokarze nam pazury. Liczę, że będzie Pan starał się rysować w następnych komentarzach bardziej pozytywistyczny plan przejęcia przez PiS i obóz prawicowy wokół niego skupiony pełni władzy w państwie.
      Co robić po zwycięstwie? Strach pomyśleć. Zmienić konstytucję, ordynację wyborczą… nie, nie, dalej nie wyliczam, bo łatwiej byłoby wyliczyć czego nie potrzeba zmieniać.
      Z wyrazami szacunku.

      Usuń
    8. http://wgospodarce.pl/informacje/19896-dyskretny-urok-bentleya
      W warszawskim sądzie ruszył proces w sprawie „Pro Civili”, matki wszystkich afer III RP, z którą łączy się Bronisława Komorowskiego.
      Czy za tym kryje sie tajemnica przegranej BK?

      pozdrawiam serdecznie Pana Aleksandra i wszystkich innych!

      Usuń
  39. Bardzo Panu dziękujemy. Tworzenie tej wspólnoty o której mówił Andrzej Duda bedzie chyba najważniejszym wyzwaniem tej prezydentury. Najlepiej żeby była oparta na solidych fundamentach, nowych mediach, środkach przekazu, prawdzie i wartościowych, niezłomnych ludziach. Tak tylko sobie marzę..

    OdpowiedzUsuń
  40. Panie Aleksandrze,

    przed nami dlugi marsz i wiele tematow do dyskusji, dlatego z niecierpliwoscia bede tak samo jak dotychczas rozpoczynal kazdy dzien od lektury Panskiego bloga.
    Nie bede ukrywal, ze blog Toyaha jest mi rownie bliski i moim zdaniem doskonale sie Panowie uzupelniacie, choc wiem, ze moze to zabrzmiec dosc dziwnie.
    Pozdrawiam Pana serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  41. @Wąż Wystygły 25 maja 2015 15:29 "Dziś jakoś trochę lżej się oddycha."

    Dzisiaj rano jak szedłem ulicą pomyślałem, że wpadnę tu i napiszę dokladnie takie same słowa. Od dawna odbieram świat, że tak powiem, holistycznie i poczucie świeżego powiewu w dusznej atmosferze politycznej stęchlizny jest dla mnie bardzo fizycznie odczuwalne.

    Myślę, że szanowny autor zrobił swoje na swoim odcinku i to też dzięki niemu za Komorowskim chodził cień WSI i Pro Civili.

    Ależ wściekłość w całym obozie PO! Jak się czyta niektóre wypowiedzi to tak jakby im wystapiły paroksyzmy przy wyganianiu szatana. Na marginesie, to trochę się tej nieopanowanej wścieklizny obawiam, im autentycznie odbija...


    Ciekawe czy nasz prezydent ujawni aneks. Prof. Cenckiewicz apeluje do nowego prezydenta: Panie Prezydencie! Polska potrzebuje ujawnienia aneksu z likwidacji WSI
    Może też ułaskawić Kamińskego (CBA)!
    Z tego co mówił w kampanii to najbardziej podobał mi się pomysł baz amerykańskich w Polsce. Amerykanie już się poznali na Niemcach.
    Dziś amerykański wywiad poważnie myśli o innym partnerze.
    Ach, tyle dobrych myśli przychodzi do głowy.

    P.S.
    Gratulacje i podziękowania dla twórców zwycięskiej kampanii Andrzeja Dudy.

    OdpowiedzUsuń
  42. Wygraliśmy. Duch Święty zstąpił na tę ziemię. Cieszę się ogromnie:))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętajmy, że 2. tura miała miejsce w Zesłanie Ducha Świętego! I pamiętajmy te słowa JPII, wypowiedziane też w tę samą uroczystość: "Niech zstąpi Duch Twój..."
      I zstąpił, i znów odnowił oblicze TEJ ziemi! Chwała Panu!

      Usuń
  43. Panie Aleksandrze,

    Uff! Dobrze, że się Pan wreszcie odezwał.

    Bo się człowiek bał ostatnio wejść na blog, żeby nie zostać pouczonym o wyższości racji nad emocją, albo oblany zimną wodą.

    Czasem - jak widać - marzenia się spełniają, nawet całkiem niedościgłe :))

    Nadzieja jest tym upierzonym
    stworzeniem na gałązce
    duszy, co śpiewa melodie
    bez słów i nie milknące.

    W świście wichru brzmi uszom najsłodziej
    i srogich by trzeba nawałnic,
    aby spłoszyć maleńkiego ptaka,
    co tak wielu zdołał ogrzać i nakarmić...


    Martwić się (rozumiem, że w żartach?) "pustką tematyczną" po lokatorze też nie trzeba. I tak wszyscy, dzięki Panu wiemy, że pogoniony z Belwederu był, owszem, indywiduum groźnym i niebezpiecznym, hodowanym przez reżim Jaruzela na czas po pierestrojce, ale nic by nie znaczył ani on sam, ani stojący za nim towarzysze z wojskowego bezpieczeństwa, gdyby nie dawca mocy iz Kremlá.

    A ten ma - jak się wydaje - zagwarantowane panowanie dożywotnie (cesarskie pomniki aktualnie mu stawiają: KLIK) i onże, nie oglądając się na rest of the world, pospieszył z gratulacjami dla Prezydenta Elekta... już o 11.30 AM. Jakby nie dostrzegając, że w III RP nie podano jeszcze OFICJALNYCH WYNIKÓW i ho-ho! - wszystko podobno mogło się wydarzyć. ;)

    Było to "mrugnięcie" tak znaczące, że aż mi się zrobiło z lekka nieprzyjemnie. Choć naturalnie od razu pomyślałam: dobra nasza! Teraz już za nic nie odważą się wyniku "skręcić".

    Jak Pan myśli, co mogło skłonić tow. Putina do tego mrugnięcia?

    Pozdrawiam serdecznie


    PS. Dołączam najszczerzej do gratulacji dla Pana Andrzeja Dudy, jego Rodziny i sztabu wyborczego. Jestem szczęśliwa, że znów będę mogła mówić: "mój Prezydent".

    Rzeczywiście - zrobiło się jakoś jaśniej i lżej się oddycha. :)

    OdpowiedzUsuń
  44. W którym kierunku powinien teraz zmierzać Prezydent elekt? Wydaje się że w Europie nie ma za bardzo gdzie szukać przyjaciół z wyjątkiem Wielkiej Brytanii. Powinien chyba niezwłocznie szukać opieki u partnera zza Oceanu, a jednocześnie uprawiać politykę jak Cammeron i jego partia w UK, co dało im wiekszosć w ostatnich wyborach. Zresztą PiS powinien wg swoich możliwosci też robić to o Konserwatysci w UK u siebie robią. Ciekawa sprawa z Niemcami, czy nie jest czasem tak że Ich służby są kontrolowane przez służby USA i Rosji? takie może pozostałosci po tajnych układach powojennych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sądzę, że AD jest w stanie dojść do porozumienia również z Angelą Merkel ale nie na takich zasadach jak Tusk i PO... III RP jest de facto zapleczem gospodarczym Niemiec i czas aby ten stan przerwać...
      Podstawa jednak to kontynuacja polityki LK w stosunku do Europy Środkowo-Wschodniej i sojusz z USA choć nie ukrywam - wolałbym na bardziej korzystnych warunkach dla nas..
      USA podobno luzują współpracę z Niemcami o ile nie kończą jej w takiej formie jak dotychczas... to rodzi kolejne możliwości...

      Usuń
  45. Ja może napiszę coś co nie daje mi jednak spokoju.
    Nie szukałem stenogramów z debaty w TVN ale Duda o zaproszeniu Putina na rocznicę zakończenia IIWŚ mówił tak, że ja autentycznie zrozumiałem iż on poważnie by go zaprosił... Nawet Komorowski się zdziwił.
    Komorowski wydał się bardziej antyrosyjski w tej kampanii (i na długo przed) niż Duda (i PiS). W ogóle BK w rezultacie chyba był najbardziej antyrosyjski ze wszystkich kandydatów!

    Gdyby Duda nie mówił o stałych bazach amerykńskich w Polsce i nie krytykował odrzucenia tarczy antyrakietowej to nie wiem co miałbym myśleć.
    Powtarzane kilkakrotnie, że Polacy mu (Dudzie) mówili, że chcą żyć w pokoju, że pokój dla Polaków jest najważniejszy iże musimy mieć dobre relacje ze wszytskimi sąsiadami to bynajmniej nie przypominało Józefa Becka. (Polacy nie znają pojęcia pokój za wszelką cenę.)
    Do tego ta przemożna chęć godzenia wszystkich z wszystkimi przypominała mi grubą kreskę Mazowieckiego.

    Przede wszystkim Andrzej Duda musi dać mi poczucie, że za wszelką cenę to on dąży nie do pokoju (z kimkolwiek)i ale, że dąży do prawdy.
    Na szczęście pamiętam, że od tego zaczął kampanię.

    OdpowiedzUsuń
  46. Panie Aleksandrze.
    Stało się to co logicznie wydawało się niemożliwe. Zadziałał Duch Święty i sprawy poszły Bożymi drogami, a pełna jest radość "prostaczków" co wierzyli i mieli nadzieję, wbrew nadziei.
    Ja ze zwieszoną głową oczekiwałem nieuniknionego zwycięstwa rezydenta i daleki byłem od zanurzenie się w narastającej atmosferze optymizmu.
    Wydarzyło się coś niezwyczajnego.
    Bardzo jestem ciekaw Pana opinii, co tak naprawdę się wydarzyło.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  47. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  48. @Szanowny Panie Aleksandrze

    Czy ja już Panu dziękowałem za te wszystkie teksty wyborcze w ostatnich miesiącach? Za trzeźwe spojrzenie na bieg wydarzeń, spokojny bilans polskich zagrożeń i szans? Za rzetelne do bólu diagnozy, w tekstach i komentarzach.
    Wciąż nie mogę uwierzyć, że wygraliśmy. Bo sądziłem, że władzy prezydenckiej oni nigdy nie oddadzą. Jak dobrze, że się myliłem. I jak dobrze, że w różnych miejscach, na swój sposób, robiłem co mogłem. Bo determinacji też można się nauczyć, można się jej nałykać, czytając ten blog. A potem zarażać nią innych.

    Pańskiej znakomitej blogowej strawy na pewno będziemy potrzebować w trakcie długiego marszu.

    Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod apelem Pana Kazefa.

      Mi również ciężko w to wszystko uwierzyć. Nastawiałem się na scenariusz absolutnie negatywny, choć z tyłu głowy tliła się iskierka nadziei. Ja jeszcze nie oswoiłem się z tą myślą. Myślę, że negatywna ocena kampanii p. Dudy nadal ma swoje uzasadnienie - nawet po tej wygranej. Uważam, że na sukces naszego prezydenta miało wpływ kilka czynników. Sam p. Andrzej Duda zrobił najwięcej.

      Nie czas jednak na rozdzieranie szat - życzyłbym sobie jedynie, byśmy my nadal byli bardzo wymagający wobec opozycji, a ta nie popadła w hurra optymizm. Przed nami kluczowe wybory na jesieni - wspaniale byłoby, by przerwano te historie z "ruskimi serwerami", współpracą z Rosją na kilku płaszczyznach. Mi zależałoby przede wszystkim na transparentności i uczciwości najbliższych wyborów, i by główna partia opozycyjna nie szukała monopolu na prawdę, tylko w miarę możliwości traktowała ludzi o podobnych poglądach jako potencjalnych koalicjantów - nie zaś konkurentów czy agentów. Niech w końcu będzie to koalicja, która naprawdę zmieni Polskę. To są moje życzenia na najbliższe miesiące.

      I proszę szanownego Autora o kontynuowanie swojej działalności i pisanie o otaczającej nas rzeczywistości. Jeśliby Pana zabrakło, czułbym się podobnie, jak po Smoleńsku. Ta wygrana nie smakowałaby tak samo. To zwycięstwo to również Pana ogromna zasługa, chociaż może Autor nie zdaje sobie z tego sprawy. W iluż to rozmowach cytowałem Pańskie teksty... Pan i p. Wojciech Sumliński jesteście cichymi, choć nieobecnymi w mediach, twórcami tego zwycięstwa.

      Wyrazy najwyższego szacunku i wielkie podziękowania dla naszego wspaniałego Gospodarza

      Usuń
    2. Duda miał przegrać. Wielka niespodzianka, bo wygrał. Jak wygrał, to wygrał ale sztab mógł kampanię lepiej prowadzić. Pewnie, że mógł. Ja zaś napiszę: tę kampanie poprowadził naród i to on został zwycięzcą. Myślmy teraz o następnych zadaniach.

      Usuń
  49. Aleksander Ścios,

    wszystko dobre co się dobrze kończy.

    Warto pamiętać co było jeszcze kilka miesięcy temu.
    List prof Nowaka, osobiste zaangażowanie Jarosława Kaczyńskiego w uruchomienie ospałych struktur terenowych, powstanie ruchu kontroli wyborów.

    Waga tych wyborów, przedstawianych nam jeszcze niedawno jako smutna formalność, rosła z dnia na dzień.

    Niestety, nie martwię się o to iż nie będzie o czym pisać.
    To są wciąż ci sami, bardzo niebezpieczni ludzie. Tylko chwilowo zajęci wewnętrznymi rozgrywkami.
    A wygrywając i na jesieni, niewątpliwie naruszymy nowy porządek europejski.

    Wszystkiego dobrego!

    MM

    OdpowiedzUsuń
  50. Szanowny Panie Aleksandrze
    Trudno mi zrozumieć, jak Pan może nazywać krytykę kampanii błędem. Gdyby nie Pańskie analizy wiele rzeczy nie miałoby swej przyczyny. Dziękuję Panu za to, że teraz mogę się cieszyć:)) Inna sprawa, że to nie koniec, Panie Aleksandrze. Pozostał raport. Uważam, że nieujawnienie Raportu za czasów prezydentury śp. Lecha Kaczyńskiego było jedną z przyczyn Smoleńska. Powiem szczerze. Odpocznę, gdy wygramy jesienią.
    Pozdrawiam Pana i wszystkich Czytelników Pańskiego bloga bardzo gorąco:)

    OdpowiedzUsuń
  51. Nie raport tylko chyba Anek do niego... To chyba chciała Pani napisać...
    Ale do rzeczy.. Wydaje mi się, że z tym trzeba poczekać do jesieni... Zresztą i tak innego wyjscia nie ma bo AD rozpoczyna 6/08, potem wakacje do września... Ale fakt - trzeba ujawnić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak oczywiście (aneks to dodatek a pełni tu kluczową rolę). Prawdę mówiąc uważam, że Aneks powinien być ujawniony jeszcze przed wyborami. Zmiana konstytucji przygotowana przed wyborami pokazuje, ze nie możemy być pewni dnia ani godziny. Wszystko się może zdarzyć. Na przykład duża ciężarówka. Pewnie jednak będzie tak jak Pan pisze, przed wyborami go nie ujawnią. Szkoda.

      Usuń
  52. Szanowni Państwo,

    Na fali "powszechnego" entuzjazmu (pamiętajmy, że połowa wyborców jest w opozycji) dla zwycięstwa A. Dudy, uważam, że roztropne będzie zachowanie przynajmniej odrobiny ostrożności w szacunkach i dodanie kilka chłodniejszych powiewów.
    Spekulacje o czynnikach, które zadecydowały o zwycięstwie nowego prezydenta i porażce Komorowskiego wydają się w tej chwili mniej istotne, aczkolwiek podkreślić trzeba znaczny odsetek tzw. elektoratu negatywnego, głosującego raczej przeciw BK niż z przekonania na mało znanego polityka PiS. Bardziej zastanawiające jest zjawisko rozpraszania się w Polsce układu sił politycznych, których pozycja wydawała się dotąd nienaruszalna i czego nawet najbardziej wnikliwi analitycy polskiej sceny politycznej nie antycypowali. Piszę tutaj o "rozpraszaniu", ponieważ sięgając nawet niedaleko wstecz moglibyśmy ukazać modelowy przykład sprawnego przekształcania się mechanizmów partyjnych bez naruszania zasadniczego rdzenia władzy ukształtowanego po 1989 r. Mam tu na myśli choćby los potężnej niegdyś siły jaką zbudowała SLD, będąca dzisiaj zaledwie karykaturą swej dawnej pozycji. Dla równowagi dodajmy, że cieniem poprzedniego znaczenia jest obecnie także PiS z prezesem Kaczyńskim. Struktury polityczne i partyjne formacje należące do dawnej epoki wydają się wypalać pod wpływem przekroczenia przez siebie "masy krytycznej" i zwykłego wyczerpania własnego kapitału. Dotyczy to w szczególności tak zwanych partii władzy. Nie dostrzegam jednak na chwilę obecną żadnych podstaw świadczących o pojawieniu się warunków do radykalnej zmiany systemowej lub ustrojowej. Nie uważam też, aby społeczeństwo w swojej większości takich zmian oczekiwało. Z tych oraz zapewne wielu innych powodów A. Duda nie podjął w kampanii niezwykle kompromitującej obóz władzy kwestii zagrożenia bezpieczeństwa narodowego ze strony B. Komorowskiego. Nie został podniesiony problem aktywności dawnej WSI, zawłaszczenia państwa przez służby czy choćby dorobku odchodzącego prezydenta na polu współpracy z informacją wojskową. Praktycznie nieobecny był także temat Smoleńska. I jestem przekonany, że wcale nieprzypadkowo.

    Będąc pełnym podziwu i głębokiego uznania dla pracy redaktora W. Sumlińskiego, mam zarazem świadomość, że zagadnienia przez niego poruszane (podobnie jak cenna praca Pana A. Ściosa) budzą zainteresowanie stosunkowo nielicznego grona osób i środowisk. Ludzi przekonanych przekonywać nie trzeba. I piszę to wcale nie dlatego aby umniejszać dorobek obu szanowanych przeze mnie Autorów, ale aby przestrzec przed uleganiem wyolbrzymionym ocenom politycznej rzeczywistości powyborczej. Mało kogo interesuje Aneks Raportu z weryfikacji WSI czy niebezpieczne związki B. Komorowskiego. Społeczeństwo poparło ambitny program socjalny opozycji, a w jeszcze większym stopniu wyraziło niezadowolenie z długich i nieefektywnych rządów obecnej władzy, która zamknęła się we własnym, wirtualnym świecie.
    Czy zatem wynik tych oraz przyszłych wyborów jest dowodem na przełamanie układu politycznego przez kartkę wyborczą? Jeszcze kilka tygodni temu nikt nie wierzył w demokrację! Czy zatem przeceniamy nieco wartość "nawrócenia" ducha obywatelskiego? A może system polityczny adaptuje się tym sposobem do nowych warunków społecznych stworzonych przez aktywizację młodego pokolenia? Wszak w 2001 r. PO miała być główną siłą naprawy, uzdrowienia i modernizacji państwa.

    Na koniec ciekawostka: A. Duda ma zaskakująco dobrą prasę wśród wielu rosyjskich komentatorów, którzy upatrują w jego wizji Polski samodzielnej nowego otwarcia w polityce wschodniej, z dala od dyrektyw UE i Berlina. Komorowski nazywany był już od dłuższego czasu politykiem "spalonym" i pozbawionym zdolności manewru zarówno w polityce wewnętrznej jak zagranicznej. Zaskakująco złą opinią cieszył się już także w środowisku byłych żołnierzy WSI. Do refleksji.

    Kibicowałem A. Dudzie i szczerze życzę naszemu nowemu Prezydentowi i nam wszystkim jak najlepiej.

    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
  53. Szanowny Pan Aleksander Ścios

    Dołączam do podziękowań za Pańskie znakomite analizy, które zwykłym ludziom, a do takich się zaliczam, pomagają w rozumieniu spraw publicznych. Myślę, że nie pomylę się bardzo, wyrażając pogląd, iż Pańskie ostrzeżenia płynęły z głębokiej troski o nasze wspólne sprawy i z miłości Ojczyzny. Jeśli artykułowaliśmy tu obawy o los wyborów, to dlatego właśnie, aby pomóc uniknąć klęski, jeśli nie chcieliśmy poddawać się nastrojowi hurraoptymizmu to po to, by zwracać uwagę na zagrożenia i ewentualny zły obrót spraw przyjąć bez trwogi i z determinacją do dalszej walki.

    Jestem człowiekiem wierzącym, wierzę, że obok ludzkiego wysiłku, w wyborach zadziałał "czynnik nadprzyrodzony", a z tymi siłami nie możemy się, my ludzie, mierzyć. Kto z nas może powiedzieć, że zna Wolę Bożą? Chociaż więc wielu z nas tutaj wyrażało obawy o wynik wyborów, to jednak chyba wszyscy mieliśmy nadzieję, że się pomylimy. I stało się! - to jedna z takich omyłek, które czynią nas szczęśliwymi.

    Dzięki porażce - od 6 sierpnia BYŁEGO - "lokatora Belwederu" moskiewski cień będzie musiał się nieco cofnąć, ale przecież to dopiero początek drogi. Ani Komorowski, ani szczególnie jego otoczenie nie znikną, przeciwnie, będą przeciwdziałać, nadal stanowią dla nas poważne zagrożenie.

    Proszę zatem Pana o dalszą pracę, bym dzięki Pańskim tekstom mógł w swoim otoczeniu pomagać ludziom rozumieć to, co się będzie działo.

    Jeszcze Polska nie zginęła!

    :-)

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  54. Szanowny Panie Aleksandrze,

    To dobry początek "długiego marszu". Lepszy niż zakładaliśmy.
    Pamiętajmy, że to marsz ku normalności.

    Myliliśmy się wraz z Panem.
    Odpowiedź na pytanie co zmieniło, wydawało by się nieubłagany, logiczny łańcuch zdarzeń, leży prawdopodobnie poza zasięgiem naszej obecnej wiedzy o kulisach III RP, a może nawet o pewnych elementach geopolityki.
    Nie wchodząc w żadną analizę, pragnę jedynie zwrócić uwagę na kilka zastanawiających elementów codzienności, których byliśmy świadkami jeszcze przed i w trakcie kampanii.
    Przykładem pierwszym są zmiany własnościowe w bankowości, pan L. Czarnecki obracający "na szybko" swymi aktywami. Mam tu od pewnego czasu wrażenie pewnych gorączkowych działań, których sensu nie pojmuję.
    Druga sprawa która mnie zastanawia, to nieoczekiwana "odwilż" na linii sztab PiS - SLD.
    Jak żyję, takich momentów wzajemnych kurtuazji ale i realnego, zwerbalizowanego wsparcia, jeszcze nie słyszałem, nie widziałem!
    Trzecia zmiana to nastawienie części hierarchów, ale i jawne przeciwstawianie się zaleceniom swych przełożonych przez część proboszczów i księży w sprawie totalnie rozumianej rozdzielności państwa od kościoła.
    Czwarta "niecodzienność" to zakup TVN-u przez "amerykanów".

    Nie potrafię powiedzieć, który z wspomnianych elementów ma lub miał jakikolwiek wpływ na te wybory.
    Ale nie potrafię też oprzeć się wrażeniu pewnego otwartego rewanżyzmu w słowach Leszka Milera kierowanych do przedstawicieli dawnej UW!
    Czy ugodzona kiedyś "aferą Rywina" część środowiska służb z nim związanych, nie postawiła ponownie na starego lwa i nie zagrała swojej gry?

    Wyraził Pan kiedyś przekonanie, że zmianę, odsunięcie obecnie "panujących" ludzi służb , w polskich realiach jest w stanie wykreować tylko inna, wywodząca się z tego środowiska grupa To logiczne i najbardziej prawdopodobne, mając na uwadze nawet ich "wpadki" z 92 i 2005 roku.

    O "amerykanach" nie będę pisał nic. Pewne oczywistości są jasne nawet dla ignorantów takich jak ja.

    Na zakończenie chciałbym odnieść się do wyrazów zaniepokojenia wyrażonego przez pana "Marcin Is" 25-go o godzinie 20:41.

    Myślę, że złe konotacje pojęć "gruba kreska" i "pojednanie" zacierają nam trochę obraz.

    Rak nienawiści dotykający wnętrza rodzin, antagonizmy wyrosłe pomiędzy grupami społecznymi (vide: górnicy - reszta kraju), to owoc działania przede wszystkim "michnikowszczyzny".
    Osobiście, od wielu lat walczę z objawami i nosicielami tej intelektualnej poczwary.

    I tym podziałom myślę, chce się przeciwstawiać nowy Prezydent.

    Zdaję sobie jednocześnie sprawę, że wytyczanie granicy pojęć, w szczególności to "kanciaste", będzie utrudnieniem będącym w sprzeczności z prostym pojednaniem.
    Ale to, że może być trudno nie znaczy, że nie warto. Raka też leczy się chemią, choć to "niezdrowe" i obciążające dla organizmu.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do kontaktów na linii SLD - PiS... Obie partie jadą na jednym wózku - polityki socjalnej. Sądzę, że warto wreszcie przyjąć taki kąt refleksji, pod ktorym PiS traktuje się jako lewicową, odrzucając stanowiska na tematy obyczajowe i historyczne tworzące główną oś orientacji politycznej. Gdyby pozbawić SLD tych kwestii (a przeciez to dzieje sie od dłuższego czasu za sprawą projektów okołopalikotowych), to przeciez polityka tej partii jest zbieżna programowo z polityką PiSu, za zwornik biorąc chociażby podejscie do systemu emerytalnego. Ale jest w tym dobra wiadomość. Miller co najmniej od wyborów samorządowych zdaje sobie sprawę, że na lewicę obyczajową w Polsce nie ma miejsca. Potwierdzają to wszelkie słupki poparcia takich kreacji (wszelkie Grodzkie, Palikoty) najwyraźniej z poglądem tym pogodzila sie również platforma, w dniu dzisiejszym odstawiając kwestię związków partnerskich w niebyt.

      Obyczajowe trzęsienie ziemi nam nie grozi, nawet jezeli znajdzie się część społeczna postulująca probiez zmian w formie referendum, Andrzej Duda może na tym upiec dwie pieczenie - zezwalając na referendum, jako prezydent wszystkich Polaków, a następnie jego wynikiem udowodnić, że Polacy jako naród/większosc wcale nie potrzebują takich zmian.

      Pozdrawiam

      Usuń
  55. Szanowni „fani” Naszej Polski i wszyscy tu bywalcy. Serdecznie gratuluję Nam wszystkim tego wspaniałego sukcesu. Jakże niezmiernie się cieszę, że większość z Nas tak miło się pomyliła.

    Razem z synem będąc mężami zaufania w krakowskim Prądniku drżałem o końcowy wynik. Andrzej Duda wygrał tylko w dwóch komisjach na około 30. Jeszcze wczoraj rano nie dawało spokoju mi widmo, które chrzcimy mianem „leśnych dziadków”. Zabrzmi to absurdalnie, ale dopiero po gratulacjach od Putina odetchnąłem z ulgą i zaraz po tym usiadłem uroczyście razem z żoną i córkami do „prezydenckiej” tarty cytrynowej i „szampana”. Cytrynowej by uczcić również kwaśne miny Bronk’linu.

    Wiedząc , że sukces ma wielu ojców, uważam że bez typowego Naszego pospolitego ruszenia RKW, bez TVRepublika, bez profesora Nowaka, bez radia Wnet, bez Sumlińskiego, bez Ściosa, bez naszych analiz i utyskiwań, bez naszych publikacji, i prób przekonywania przechodzenia na naszą stronę pojedynczych osób oraz przyciągania ich na wybory, nie doszłoby do tak szczęśliwego zakończenia. Oczywiście bez Internetu nie byłoby żadnych szans. Ale jeszcze mniej wskóralibyśmy bez wsparcia Ducha Świętego, który patronował Nam wszystkim nie tylko 24 maja. Nie doszłoby do tego i sam Prezydent Elekt wie o tym. Swoją pracą we wczorajszym dniu to udowodnił. Patronowali nam wszyscy święci błogosławieni i wielu, wielu innych, których pamięć i dusze nosimy na co dzień w sercach.

    W dzisiejszym czasie, gdy 10 lat temu zasiano i pielęgnowano starannie (przez cały ten okres) zwierzęcą nienawiść do PiS-u, mieliśmy dobrego kandydata już od samego początku. Jak wielu celnie zauważyło bardzo dobrego do demokratycznych wyborów. Pomimo wielkiego zaskoczenia mainstremu (brak haków) większość z nas nie dawała mu szans z systemem, który dobrze na co dzień znamy. Obawialiśmy się braku równości szans przekazu, przemilczenia wydarzeń i tworzeniu faktów medialnych, fałszu i obłudy, kłamstwa i chwytów poniżej pasa, a przede wszystkim oszustw i fałszerstw oraz ich usankcjonowaniu. Większość z tych elementów systemu III RP w jakimś stopniu się znów wydarzyła, ale na więcej aparat władzy – rozsadzany od wewnątrz – nie miał sił.

    Dziś dodam jeszcze, człapiąc razem z Wami w długim marszu, że zbieram się na analizę porażki imperium Komorowskiego cały czas od poniedziałku po I-ej turze i czekam z niecierpliwością na podobną u Szanownego Autora. Ta niezaplanowana pomyłka jest w pełni rozgrzeszona nasz Autorytecie.

    Dlatego serdecznie jeszcze raz gratulując wszystkim a zwłaszcza moim pociechom , a także waszym dzieciom, wnukom i być może prawnuczętom dobrego wyboru przypominam, że pospolite ruszenie musi trwać, a nie spocząć na laurach! Właściwie nie trwać, a pracować (minimum podobnie). System się przepoczwarza i replikuje. Szable(pióra, myszki, różańce) do boju, lance(radość i uśmiech) w dłoń, polszewika goń, goń, goń!

    Ps.
    Przyznam się, że w dzisiejszych czasach mediokracji, najbardziej nie wierzyłem w sukces gdy dowiedziałem się, że szefem sztabu (czytaj kampanii) została Beata Szydło. Faux pas!
    CHAPEAU BAS!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja osobiście wraz z rodziną bardzo Panu i Pańskiemu synowi dziękujemy za nieskazitelną postawę, poświęcenie i pracę w komisji. Potrzeba tworzenia nowych struktur i zakorzenienie ich na naszym podwórku jak np. RKW. Trzeba dać ludziom sygnał że nie są sami i mają się do kogo zwrócić o pomoc, poradę czy zwykłą wzajemną życzliwość. Prezydent Duda powinien chyba jak najszybciej jakoś 'pocieszyc' i uspokoić swoich przeciwników, chodzi o wyborców Komorowskiego, bo panuje podobno jakaś histeria wśród tych ludzi aktualnie, jak się czyta rózne komentarze.

      Usuń
  56. Panie Aleksandrze,


    Z całego serca proszę: niech Pan się nie oddala, nie porzuca bloga, nie milknie.

    Jest Pan nam wszystkim niezwykle potrzebny. Właśnie teraz. Przecież obiecał Pan nas poprowadzić...?

    Proszę wybaczyć, jeżeli niektóre Pańskie słowa nie zostały zrozumiane. Żyjemy w strasznych czasach i w strasznym świecie - odwróconych pojęć, nienawiści, obłudy i kłamstwa. Nietrudno pobłądzić...

    Dlatego Mędrcy, tacy jak Pan, są dzisiaj na wagę złota; właściwie - bezcenni.


    Pozdrawiam najserdeczniej,

    OdpowiedzUsuń
  57. Dobry wieczór. cz.I. Pan Aleksander Ścios jest bardzo mądrym wojownikiem prawdy,a jego krytyczne patriotyczne pióro jest cenniejsze od złota,bo bez obłudnych laurek. Uważam ,że jest wraz z panem W.Sumlińskim współautorem wygranego patriotycznego I etapu przeciw BK. I mam pewność,że kto jak kto,ale Gospodarz bloga wolności na pewno wie,że przegrana BK nie oznacza pokonania "struktur zła",które za nim stały i zapewne nadal stoją; dlatego mam podobną pewność,że w długiej drodze nie zabraknie krytycznego >ostrza prawdy<.

    OdpowiedzUsuń
  58. @Szanowni Państwo

    Bardzo pokrzepiającą informacją przed I turą wyborów, wiadomością, która nas wzmacniała i dawała poczucie, że są wśród nas ludzie o wielkim sercu i rycerskości, było powiadomienie o nieprzyjęciu przez Jarosława Marka Rymkiewicza wyróżnienia podczas 8. edycji Nagrody Literackiej m.st. Warszawy. Wielki poeta nie przyjął, bagatela, stu tysięcy złotych.
    Wtedy, 24.04.2015, wyraził się następująco:

    Wypisuję się z tego państwa, to nie jest moje państwo, nie chcę mieć z nim nic wspólnego. To jest państwo niewolników Rosji i Niemiec. Państwo wolnych Polaków jest w naszych marzeniach Dziękuję jurorom za uznanie dla mojej twórczości. Nie przyjmuję tej nagrody. Nie chcę i nie mogę być laureatem nagrody, której patronuje Hanna Gronkiewicz-Waltz – ze względu na jej postępowanie po zamachu w Smoleńsku.

    Trzeba o tym jego geście stale przypominać!

    Taką właśnie postawę i takie wartości miał na myśli Jan Paweł II, gdy w 1987 r. apelował do młodzieży zgromadzonej na Westerplatte:

    Wasze powołania i zawody są różne. Musicie dobrze rozważyć, w jakim stosunku — na każdej z tych dróg — pozostaje „bardziej być” do „więcej mieć”. Ale nigdy samo „więcej mieć” nie może zwyciężyć. Bo wtedy człowiek może przegrać rzecz najcenniejszą: swoje człowieczeństwo, swoje sumienie, swoją godność. (...) Ta moc potrzebna jest, by żyć na co dzień odważnie, także w sytuacji obiektywnie trudnej, aby dochować wierności sumieniu w studiach, w pracy zawodowej, by nie ulec modnemu dziś konformizmowi, by nie milczeć, gdy drugiemu dzieje się krzywda, ale mieć odwagę wyrażenia słusznego sprzeciwu i podjęcia obrony. „Więcej być”.


    Dziś, w powyborczy czas, Jarosław Marek Rymkiewicz zauważa, że - jakby powiedział Aleksander Ścios - to dopiero początek marszu i przestrzega:

    To była pierwsza, ale wcale nie zasadnicza, bitwa z wewnętrznymi Moskalami. Niebawem nastąpią kolejne, może nawet poważniejsze. Cieszmy się z tego, co się wydarzyło, ale myślmy o przyszłości. Pokonaliśmy wewnętrznych Moskali, ale oni nadal istnieją, nadal są w Polsce i będą robili wszystko, by odzyskać przewagę. Mogą się wydarzyć rzeczy, które będą nastrajały optymistycznie, jeśli chodzi o wyniki jesiennych wyborów. Jednak mogą się również wydarzyć rzeczy okropne. I dlatego powtarzam, cieszmy się umiarkowanie. Czekają nas trudne miesiące i lata. Oni stosują starą komunistyczną zasadę: "władzy raz zdobytej nigdy się nie oddaje". I będą tę zasadę stosowali do końca.

    http://wpolityce.pl/polityka/245988-jaroslaw-marek-rymkiewicz-dla-wpolitycepl-to-byla-pierwsza-ale-nie-zasadnicza-bitwa-pokonalismy-wewnetrznych-moskali

    OdpowiedzUsuń
  59. cz.II. Życzę prezydentowi-elektowi A.Dudzie wypełnienia testamentów: śp.płk.R.Kuklińskiego,śp. prezydenta L.Kaczyńskiego,śp. prof.J.Kurtyki - to po zaprzysiężeniu- dla POLSKI. Życzę prezydentowi-elektowi uniknięcia wszelkich pułapek i takiego sztabu,który z wyprzedzeniem takie pułapki dostrzeże ,skutecznie je udaremni i obróci na korzyść POLSKI. Apeluję także o utrzymanie "funkcji pilgrim": kolejny etap jest zawsze bardziej znaczący od etapu minionego (nawet satysfakcjonującego) i musi być prowadzony aż do "ostatecznego wyprowadzenia sztandaru OS": chestertonizm zamiast kronizmu KL/KLD/UW/PO. II etap powinien być kontynuacją I etapu,ale realizowaną bezbłędnie, a wszystkie patriotyczne "różnice" w ramach teorii chaosu winny wykazać wspólnotę w odzyskaniu suwerenności Polski przeciw współczesnemu niewolnictwu. Pozdr PS: Generalizowanie,że "Śląsk głosował za PBK" http://www.prezydent2015.pkw.gov.pl/325_Wyniki_Polska/24 krzywdzi wielu i uważam takie generalizowanie za błąd; można natomiast dostrzec,jak wiele jeszcze trzeba w "funkcji pilgrim" zrobić i to nie tylko na Śląsku. Pozdrowienia dla wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  60. Te wybory zmieniły nie tylko prezydenta Polski ale zmieniły też Polaków, co wyraźnie widać po wpisach na tej stronie.
    Aż miło tu teraz zagościć.

    OdpowiedzUsuń
  61. Pani Urszulo, Szanowni Państwo,

    Bardzo dziękuję za wszystkie wypowiedzi i za słowa dobrej zachęty. Oczywiście - nie zamierzam rezygnować z blogowania, czego dowodem jest nowy, dzisiejszy tekst.
    Od dawna rozmawiamy o perspektywie długiego marszu i nie wyobrażam sobie, bym podczas tej drogi miał rezygnować z tak wyśmienitego towarzystwa.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń