Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

czwartek, 8 stycznia 2015

BEZ PYTAŃ - BEZ ODPOWIEDZI


Na pytania – która ze służb specjalnych III RP zajmuje dziś wiodącą pozycję, kto jest ich rzeczywistym decydentem i w jakim kierunku zmierzają projekty „reformatorów” służb, padłyby zapewne różnorodne odpowiedzi. Prawidłowa ocena sytuacji w tym obszarze, nie od dziś stanowi dla opozycji poważny problem.
Przez wiele lat publicyści i eksperci kojarzeni z PiS utrzymywali, że siła koalicji PO-PSL opiera się na „systemie Tuska” (to określenie zawarto w dokumentach programowych PiS), zaś w ostatnim okresie wszechwładnym decydentem służb specjalnych miał być szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz. Według błędnego wzorca - „systemu Tuska” oraz w perspektywie wszechwładzy jego ministrów, definiowano niemal wszystkie procesy zachodzące w służbach. Co więcej – o autorstwo tzw. reformy służb (w całości przygotowanej w środowisku Belwederu)  posądzano ludzi równie niekompetentnych, jak Cichocki, Siemoniak czy Sienkiewicz, zaś samą reformę, choć skrajnie niekorzystną i wymierzoną w grupę Tuska, okrzyknięto „rządową”.
Gdy w roku 2013 twierdziłem, że zapoczątkowane wówczas roszady zakończą się odejściem premiera i ujawnią rzeczywistych decydentów, były to tezy kompletnie odosobnione i tradycyjnie przemilczane. Mocnym preludium, zapowiadającym owe roszady była z całą pewnością tzw. afera podsłuchowa, w której ludzie bliscy kręgom belwederskim wystawili figurantów mających uwiarygodnić pochodzenie komprmateriałów wymierzonych w grupę rządzącą. Dozowanie materiałów powierzono środowiskom medialnym, czasem  pozornie dalekim od ośrodka belwederskiego. Funkcjonujące w przestrzeni medialnej opowieści o niezłomnych biznesmenach i kelnerach rzucających wyzwanie „systemowi Tuska”, trzeba oczywiście włożyć między bajki. Tzw. afera wyglądała na klasyczną kombinację, w ramach której asekurowany przez jedne służby biznesmen miał podżyrować pochodzenie nagrań, a następnie wiedzą na ten temat obciążyć ludzi z konkurencyjnych formacji. Taka zagrywka zapewniała bezpieczeństwo faktycznym decydentom i nie groziła kontrakcją ze strony dotychczasowego „zbrojnego ramienia” partii rządzącej.
Wydawałoby się, że ucieczka Tuska do Brukseli, odejście jego wszechwładnych ministrów i głęboka „reorganizacja” rządu PO-PSL wpłyną trzeźwiąco na środowisko opozycji i wywołają refleksję nad błędną metodologią.  Z każdym dniem, upływającym od powołania tzw. rządu Ewy Kopacz, tezy o potężnym premierze i jego wpływowych ministrach doznają przecież kompromitacji, zaś rzetelna refleksja byłaby wielce pożądana w okresie wyborczym. Nawet dla kompletnego laika jest oczywiste, że  ludzie służb specjalnych mają realny wpływ na procesy polityczne III RP i są aktywnymi graczami polskiej sceny.
Z wielkim zainteresowaniem przeczytałbym dziś analizę, w której padłyby odpowiedzi na pytania zawarte na początku tekstu. Bez wyjaśnienia tak ważnych okoliczności trudno przecież prowadzić sensowne działania polityczne lub tworzyć strategię wyborczą.
Niestety, od czasu powołania grupy figurantów po nazwą rząd Ewy Kopacz, nikt nie próbuje rozwiązać tej intrygującej zagadki i nie zaprząta uwagi elektoratu rzeczami tak nieistotnymi. Nie dowiemy się zatem, czy nowym, potężnym decydentem w sprawach służb specjalnych jest powiatowa lekarka (oddelegowana obecne na stanowisko premiera III RP), czy może absolwentka ATK na stanowisku ministra spraw wewnętrznych? Czy służby wojskowe są nadzorowane przez Kolegium do Spraw Służb Specjalnych, czy też włada nimi były dyrektor programu I TVP?
Problem z odpowiedzią jest tym większy, że zgodny chór publicystów i polityków opozycji zapewnia nas o porażającej słabości i ułomności rządu Ewy Kopacz. Wprawdzie wśród dociekliwych obserwatorów taka teza może wywołać niebezpieczną refleksję i sprowokować pytanie – jeśli ów rząd jest tak niekompetentny, jak słaba musi być opozycja, która nie potrafi go obalić? – to opowieści o rządowych miernotach nie ułatwiają rozwikłania zagadki.
            We wrześniu ubiegłego roku napisałem na blogu, że z zainteresowaniem będę śledził zabiegi „wolnych” i „niezależnych” mediów, które rozpoczynały wówczas pogoń za nowymi królikami. Liczyłem bowiem, że chcąc usprawiedliwić fałszywe tropy, będą również zmuszone namaścić nowych decydentów, co w przypadku obecnego rozdania, nie może być rzeczą łatwą. Pojawiała się zatem szansa, że mimo wytężonej pracy ekspertów kojarzonych z opozycją, pytanie - kto jest rzeczywistym decydentem i kto rozdaje karty w sprawach polskiego bezpieczeństwa - zostanie jednak postawione, zaś środowisko opozycji będzie zmuszone udzielić sensownej odpowiedzi.
Przyznaję, że popełniłem błąd i do głowy mi nie przyszło, że w tak dramatycznej sytuacji, w przededniu decydujących rozstrzygnięć, można nadal uciekać przed poważną refleksją, ignorować fakty i doswiadczenia.
Nie spodziewam się, by do czasu wyborów prezydenckich miało się to zmienić. Nie próbuję też powtarzać tez prezentowanych na tym blogu. Tym, którym nie wystarczają barwne opowieści żurnalistów ani analizy o cechach wypracowań gimnazjalnych, chciałbym przypomnieć fragment tekstu „ANTYTUSKOWA REFORMA SŁUŻB” z sierpnia 2013 roku i zwrócić uwagę na realizację groźnego scenariusza:
„Dodatkowym atutem Belwederu będzie tzw. Narodowe Centrum Kryptologii (NCK) –jednostka wojskowa powołana w kwietniu br. zarządzeniem ministra obrony narodowej, o której prawdziwych zadaniach nadal niewiele wiadomo. Oficjalnie NCK ma zajmować się „konsolidacją kompetencji i zasobów resortu obrony narodowej w obszarze kryptologii”, istnieje jednak obawa, że prace Centrum mogą służyć również monitorowaniu internetu i udoskonaleniu kontroli elektronicznej. Dowodzenie NCK powierzono Krzysztofowi Bondarykowi, co w obecnej sytuacji wydaje się decyzją logiczną i dalekowzroczna. Dla Belwederu wiedza byłego szefa ABW stanowi cenny depozyt, z którego nie należy rezygnować. Istota „rządowej reformy” sprowadza się zatem do wyłonienia nowego rozdania w służbach i przeniesienia ośrodka decyzyjnego do Belwederu. Po jej przeprowadzeniu, prezydent sprawujący zwierzchnictwo nad Siłami Zbrojnymi, stanie się - za pośrednictwem ministra obrony narodowej nie tylko faktycznym decydentem w kwestiach bezpieczeństwa, ale uzyska realny wpływ na działania służb specjalnych.”
Wiele wskazuje, że właśnie NCK może stać się najważniejszym ogniwem w belwederskiej „koncepcji kułaka”. Przed dwoma miesiącami pojawiła się informacja, że Narodowe Centrum Kryptologii buduje w Legionowie ogromny kompleks laboratoryjno-obliczeniowy, który w przyszłości ma stać się główną siedzibą tej instytucji. 14 sierpnia 2014 r. NCK  przejęło w używanie powierzchnię 27 ha na terenie kompleksu wojskowego nr 8602, znajdującego się w podwarszawskim Legionowie. Wcześniejszy przydział (12,27 ha) okazał się zbyt mały na projekt budowy 16 obiektów, z przeznaczeniem na „pracę merytoryczną” NCK. Wśród nich ma powstać największe w Polsce centrum przetwarzania danych, z którego będą mogły korzystać pozostałe służby. Na potrzeby NCK przekazano także nieruchomości zlokalizowane na terenie Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie, o powierzchni około 6300 m2 oraz pomieszczenia znajdujące się na poziomie piwnic w bloku VIII budynku głównego WAT.
Z zapisu posiedzenia sejmowej Komisji Obrony Narodowej (nr 80 z dn. 7 maja 2014 r) wynika, że „przewidywany stan etatowy NCK został określony na 300 żołnierzy i pracowników wojskowych”, zaś prowadzona w ramach NCK „konsolidacja zasobów w sferze „cyber” i „krypto” jest wstępem do utworzenia  Centrum Operacji Cybernetycznych.”
Projekt zbudowania tak elitarnej i doskonale uposażonej służby trzeba oceniać w perspektywie planów ośrodka belwederskiego. Szef BBN Stanisław Koziej w tekście „omawiającym najważniejsze zadania i wyzwania, przed jakimi stanie polski system bezpieczeństwa narodowego w 2015 r” stwierdził: „W 2015 r. bez wątpienia nadal wzrastać będzie znaczenia bezpieczeństwa w cyberprzestrzeni. Na początku roku planujemy wydanie Doktryny Cyberbezpieczeństwa RP, pierwszego takiego dokumentu, odnoszącego się do zagrożeń i zadań zarówno w sferze militarnej, jak i cywilnej, krajowej i międzynarodowej, publicznej i prywatnej, instytucjonalnej i obywatelskiej. Powinna ona dać impuls do przyspieszenia prac nad budową narodowego systemu cyberbezpieczeństwa, niezbędnego wobec coraz to nowych wyzwań i zagrożeń związanych z funkcjonowaniem państwa, jego struktur i obywateli w cyberprzestrzeni.”
Jeśli podobne plany ujawnia środowisko politycznego patrona Wojskowych Służb Informacyjnych, a dla ich realizacji przeznacza się ogromne kwoty z budżetu państwa, sytuacja powinna wzbudzać najwyższe zaniepokojenie.  Wolno bowiem przypuszczać, że w gronie owych fachowców od cyberbezpieczeństwa i kryptografii narodowej znajdą się przede wszystkim ludzie związani z byłymi WSI lub rekomendowani przez to środowisko. Na czym polega zagrożenie, można zrozumieć przypominając słowa śp. profesora Jerzego Urbanowicza, wykładowcy KUL, kierownika Katedry Kryptografii i Algorytmicznej Teorii Liczb, pracownika w Instytucie Matematycznym Polskiej Akademii Nauk, doradcy w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego.
W kwietniu 2008 roku, w tekście „Budowaliśmy nowoczesne służby ochrony państwa” prof. Urbanowicz pisał:
„Media szeroko pisały o politycznym aspekcie likwidacji WSI, niesłusznie pomijając bardziej drastyczny aspekt merytoryczny, w tym aspekt technologiczny. To, co zobaczyliśmy w WSI w 2006 r. było obrazem z naszych najgorszych snów. Brak Kryptografii Narodowej, rosyjskie firmy obsługujące łączność WSI, zagraniczne urządzenia kryptograficzne z wątpliwymi certyfikatami lub bez certyfikatów do przetwarzania informacji narodowej dla najważniejszych osób w państwie i dla armii, borykające się z problemami polskie firmy zajmujące się kryptografią a w tle zbudowany za miliony złotych zdekonspirowany strategiczny system obrony państwa (polskiego) podarowany innemu państwu.
Kształceni w Związku Sowieckim oficerowie z mentalnością sowiecką nie byli w stanie oszacować zagrożeń dla bezpieczeństwa państwa i ryzyka działań (i zaniedbań) podejmowanych przez kolejne rządy. W rezultacie Polska jest dzisiaj znacznie bardziej bezbronna niż we wrześniu 1939 r.”
Po śmierci prof. Urbanowicza, Antonii Macierewicz napisał o nim: „Uniezależnił Służbę Kontrwywiadu Wojskowego od firm rosyjskich i wyeliminował ich wpływ na urzędy centralne, w tym na Kancelarię Prezydenta. Stawiał sprawę jasno: jego zadaniem jest stworzenie polskiego systemu kryptograficznego i oparcie go na narodowym systemie teleinformatycznym.”
Ponieważ ośrodek belwederski, jak i cały obszar aktywności służb specjalnych są dziś poza uwagą opozycji i „wolnych” mediów, niewiele wiemy o rzeczywistych założeniach ”Doktryny Cyberbezpieczeństwa”, a jeszcze mniej o pracach służby zarządzanej przez Krzysztofa Bondaryka. Można jednak przyjąć, że to środowisko nie będzie zainteresowane kontynuacją budowy struktury polskiego bezpieczeństwa kryptograficznego, zainicjowanej w roku 2006, lecz oprze całą „doktrynę” na doświadczeniach ludzi o „mentalności sowieckiej”.  
To oznacza, że w najbliższym czasie czeka nas perspektywa zakreślona przez prof. Urbanowicza – „Polska jest dzisiaj znacznie bardziej bezbronna niż we wrześniu 1939 r”.
Nie pytam nawet – skąd bierze się pewność, z jaką środowisko Belwederu tworzy wieloletnie projekty bezpieczeństwa (wykraczające daleko poza kadencję 2015 r),  zaś rząd przeznacza środki na rozbudowę służby, o której działaniach Polacy nic nie wiedzą?  Trzeba jednak pytać – jak to możliwe, że sprawy tak ważne dla naszej przyszłości nie znajdują się w centrum uwagi opozycji i są powszechnie ignorowane?

60 komentarzy:

  1. >> Przez wiele lat publicyści i eksperci kojarzeni z PiS utrzymywali, że siła koalicji PO-PSL opiera się na „systemie Tuska”

    Mało tego, sam prezes największej partii opozycyjnej jawnie negował istotność roli ośrodka prezydenckiego:

    "Komorowski wywodzi się z Platformy Obywatelskiej i wskazanie Kopacz jako kandydatki na premiera „pokazuje całkowicie marginalną rolę Komorowskiego". – Tak marginalną, że nawet chyba sprzeczną z konstytucją – uważa Kaczyński. "

    "Lider PiS zwrócił uwagę, że konstytucja daje prezydentowi „jakieś” uprawnienia, choć są one „dość enigmatycznie opisane”. – To jest jednak legitymacja zdobyta w wyborach powszechnych, więc jakiś wpływ powinien być. Widać gołym okiem, że on jest żaden, że prezydent Komorowski po prostu nic nie znaczy – uważa. "

    Niemniej zaskakująca jest łatwość, z jaką politycy opozycji lekceważą prace BBN-u i odcinają się od RBN, pod pretekstem braku chęci udziału w "propagandowych przedsięwzięciach".

    Dalej, w kwestii Siemoniaka, zgadzam się z Panem, że upatrywanie funkcji wielkiego zakulisowego stratega w jego osobie jest poglądem szkodliwym i w całej rozciągłości błędnym; ex szef ministerstwa spraw wewnętrznych, od paru lat minister ON, a także od zeszłego roku wicepremier, jest jedną z politycznych furtek Komorowskiego, a nie faktycznym autorem kluczowych dla strategii bezpieczeństwa państwa zmian.

    W "Strategach obronności", poruszył Pan istotne kwestie dot. projektów środowiska belwederskiego. Przy analizie tych projektów wręcz "bije po oczach" fakt, jakie ośrodki są odpowiedzialne za opiniowanie kluczowych projektów; np. Strategii Rozwoju SBN RP; są to struktury szczebla wojewódzkiego, marszałkowie wojewódzcy (nota bene od dekady w 90% obsadzane przez SLD, PO, PSL) i ich Konwent, powołane przez nich ciała - tu akurat Zespół ds. Krajowych Dokumentów Strategicznych; które mają pośredni wpływ na ostateczny kształt tych projektów. Oczywiście jest to sprawa drugorzędna, w zestawieniu ze środowiskiem autorskim, dobrze przez Pana opisanym w :"Strategach".

    Co do wytworów publicystycznych, nie ma co ukrywać, że prezentowane przez Pana analizy wymagają o wiele większego nakładu pracy i dotyczą tematów zbyt skomplikowanych dla potencjalnego odbiorcy, przywykłego do praktycznie już wszędzie prezentowanych niemal tabloidalnych treści. Publikacja takich materiałów jest nie tylko mało chwytliwa, ale i samo sporządzenie zdaje się być poza intelektualnym zasięgiem "dziennikarskich elit", co tylko potwierdza zatrważająco mierny stan mediów.

    Do tematu NCK postaram się odnieść w innym czasie.

    Z wyrazami Szacunku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po napełnieniu kubka z kawą i analizie dostępnych materiałów związanych ze sprawą NCK, poruszę może najpierw kwestie działalności środowiska opozycyjnego (tak partyjnego, jak medialnego).

    W pełni prawdziwą i uzasadnioną tezą jest brak odpowiedniej reakcji medialnej strony tzw. prawicowej. Zakres działalności NCK został poddany dyskusji w środowiskach niszowych, specjalistycznych (dziedziny informatycznej); co dodatkowo potwierdza moje wcześniejsze założenie, że pewne sprawy są poza zasięgiem tak intelektualnym, jak merytorycznym "niezależnych" dziennikarzy.(wyjątek tutaj stanowi S. Żaryn - jedyna osoba tej części barykady, która zajęła się analizą tematu).

    Z ramienia prawicowo-partyjnego, sprawa była poruszana przez posła Marka Opioła w sejmie (Interpelacja nr 17271 w sprawie podstaw prawnych powołania Narodowego Centrum Kryptologii) oraz na posiedzeniu KON (razem z D. Szeligą, M.Wojtkiewiczem), z którego pochodzi cytat w Pana tekście. Drugą osobą jest poseł Wipler (Zapytanie nr 5133 w sprawie funkcjonowania Narodowego Centrum Kryptologii), co akurat nie stanowi dla mnie zaskoczenia - jest to osoba aktywnie zaangażowana w społeczności internetowej, aktywnie przy pomocy internautów wyłapująca takie "smaczki". W zapytaniu tym padło m.in. pytanie:

    - Czy Narodowe Centrum Kryptologii będzie posiadało uprawnienia, aby wykonywać działania mogące prowadzić do ograniczenia swobód obywatelskich? Jeśli tak, to w jakich sytuacjach?

    Które niejako obrazuje świadomość społeczną, jak daleko znajduje się od meritum sprawy.

    Na posiedzeniu KON pojawiła się jeszcze kwestia >Projektu "Rotor"< do którego doglądania z ramienia MON został upoważniony Bondaryk (na podst. pełnomocnictwa Nr 19/MON z dn. 28 listopada 2013). Na razie brak precyzyjnych informacji odnośnie tego projektu, istnieją jedynie niepewne przesłanki, że może chodzić o odpowiedź na zapotrzebowanie wyrażone tutaj:
    http://www.ncbir.pl/gfx/ncbir/pl/defaultopisy/270/3/1/26.pdf

    Z bardziej istotnych projektów (także jeśli mowa o nakładach finansowych) niewątpliwie na prowadzenie wychodzi utworzenie nowej infrastruktury sieciowej:

    "(...) obecnie rozwijana jest na potrzeby resortu obrony narodowej jednolita warstwa
    transportowa IP. Mówiłem o skali tego przedsięwzięcia łączącego wszystkie lokalizacje, zarówno w kraju, jak i za granicą, o wysokowydajnych łączach, które mają zapewnić bezpieczny poziom przesyłania informacji niejawnych" (cyt. z KON nr 80)

    Bez wątpienia, NCK stanowi nowe pole zakupowe, dlatego opozycja powinna skupić się na analizie przetargów związanych z tą inwestycją belwederu. W kwestii doboru kadrowego NCK mam mieszane odczucia, dlatego póki co wstrzymam się od komentarza.

    Mimo wszystko czytelnikom blogu p. Ściosa polecam dalszą analizę ówczesnego posiedzenia KON, zawiera interesujące wątki (m.in. sprawa Polit-Elektronik, poruszana już kilka lat temu przez autora blogu).

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Wstawiony,

    Bardzo Panu dziękuję za tak rzeczowe rozwinięcie i pogłębienie tematu.
    W sprawie postawy partii opozycyjnej dodam jedynie, że zaniechanie dotyczy nie tylko ignorowania wiodącej roli Pałacu Prezydenckiego (cytowana przez Pana wypowiedź Kaczyńskiego jest co najmniej niemądra), ale bagatelizowania zagadnień dotyczących całego obszaru bezpieczeństwa narodowego.
    Środowisko Bronisława Komorowskiego „majstruje” w tym obszarze od dnia elekcji prezydenckiej, zaś tzw. SPBN oraz „implementacja” jego postanowień jest jedynie wierzchołkiem piramidy tworzącej reżim prezydencki. Kilka legislacyjnych posunięć zwiększyło wpływy Belwederu na armię (w tak newralgicznych kwestiach, jak obsada najwyższych stanowisk, rozbudowa „potencjału obronnego” i modernizacja przemysłu zbrojeniowego), umocniło rolę prezydenta w zakresie kierowania obroną państwa (w tym dotyczącą wprowadzenia stanu wyjątkowej i stanu wojennego) oraz dało podstawę do wdrożenia belwederskiej „koncepcji kułaka”, w której znacząco ograniczono uprawnienia cywilnego wywiadu i kontrwywiadu, utworzono nową służbę (NCK) i umocniono formacje wojskowe.
    Te i wiele innych działań podejmowanych lub inspirowanych przez Belweder (już) zwyczajowo umyka uwadze opozycji, nie interesuje „wolnych” mediów i nie jest znane elektoratowi PiS.
    Zwrócę uwagę na klasycznie błędną retorykę. Otóż w ostatnim czasie ukazało się kilka wypowiedzi polityków i publicystów opozycji, w których przewijała się teza, jakoby zły wynik wyborczy PiS to wina…tematu Ukrainy. Pan Marcin Wolski napisał np. - „W nowy rok PiS wchodził pod znakiem zwyżkujących sondaży i wyglądało, że sukces jest tuż-tuż. Niestety, najpierw przyszła Ukraina i – chcąc nie chcąc – Tusk z Sikorskim przeprosili się ze zwalczaną dotąd „polityką jagiellońską”, nieważne czy szczerze, ale i tak podbierając PiS kartę atutową.”
    Byłoby śmiesznie, gdyby rzecz nie dotyczyła sprawy naprawdę poważnej. Bo też nikt się nie zastanowił – jak to możliwe, że ludzie z otoczenia Komorowskiego (postawy Tuska i Sikorskiego były tu wtórne) mogli w roku ubiegłym dokonać bezbolesnej transformacji i z pozycji piewców „pojednania” polsko-rosyjskiego znaleźć się w awangardzie antyputinowskich „sił postępu” i rzeczników Ukrainy? Obarczanie winą propagandy, jest wyrazem głupoty i słabości.
    Jeśli nigdy wcześniej nie próbowano pokazać Polakom, jakie działania podejmuje Belweder, jeśli nie nagłaśniano szokujących „rekomendacji” SPBN i nie zdemaskowano nonsensownej „doktryny Komorowskiego”, jak można się dziwić, że reżim „podebrał PiS kartę atutową”?
    Dlatego twierdzę, że za to, co dzieje się dziś w obszarze (nie)bezpieczeństwa narodowego ogromną winę ponosi partia opozycyjna, której politycy nie tylko nie przywiązują wagi do tematów związanych z obronnością, nie tylko wspierają niektóre z niedorzecznych pomysłów „doktryny Komorowskiego”, ale wykazują obojętność wobec poczynań Belwederu i nie próbują ukazać Polakom zagrożeń związanych z aktywnością tego ośrodka.

    cdn.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wstawiony - cd.

    Doskonale widać to na przykładzie NCK, a szerzej - braku zainteresowania tematem służb specjalnych. Jest dla mnie oczywiste, że powierzanie temu reżimowi dodatkowych pieniędzy na rozbudowę służb bądź zbrojenia armii (a w praktyce na lobby zbrojeniowe) jest gigantycznym marnotrawstwem i nieodpowiedzialnością. Ci ludzie nie mogą i nie potrafią obronić Polaków przed jakimkolwiek zagrożeniem. Ich niekompetencja i doktrynalny obskurantyzm doprowadziły polski system bezpieczeństwa do stanu paraliżu, zaś produkcja kolejnych „strategii”, mnożenie zbędnych struktur i uprawianie ordynarnej propagandy, zastępują realne działania i prowadzą do jeszcze większego niedowładu.
    Trzeba byłoby nie mieć żadnej wiedzy o Krzysztofie Bondaryku, by uwierzyć, że człowiek ten może stworzyć profesjonalną służbę, odbudować kryptografię narodową, lub wspierać w tym zakresie polskie firmy. Polecam cykl moich tekstów „TAJNE ŁĄCZA, TAJNE INTERESY – CZYLI W CO GRA ABW?” z 2009 roku, w których przedstawiłem sprawę spółki TechLab2000 oraz systemu SYLAN. Doskonale pokazuje ona stosunek ABW do polskiej firmy produkującej zaawansowany system kryptograficzny. Do dziś ta sprawa, dotycząca m.in. tajnej łączności Kancelarii Prezydenta i rozpatrywana w kontekście zamachu smoleńskiego, nie znalazła zainteresowania opozycji.
    Nie mogę również uwierzyć, by prace NCK służyły bezpieczeństwu Polski. Należałoby wówczas zapomnieć, iż natychmiast po przejęciu władzy, reżim PO-PSL zniszczył wszystkie projekty służące narodowej kryptografii (m.in. zablokowano prace laboratorium badania ulotu elektromagnetycznego prowadzone w SKW pod kierunkiem prof. Urbanowicza) i pozbyto się wszystkich młodych naukowców, że porzucono budowę systemu łączności utajnionej opartego na polskich urządzeniach kryptograficznych, że dokończono wyprzedaż narodowej infrastruktury telekomunikacyjnej oraz zmieniono sposób zarządzania tzw. infrastrukturą krytyczną, co spowodowało likwidację listy spółek strategicznych, na której znajdowały się m.in. TP S.A, Exatel S.A., czy Emitel. Sprawę wyprzedaży tej infrastruktury opisywałem w tekstach „BEZPIECZEŃSTWO NA SPRZEDAŻ”.

    Jeśli więc pod protektoratem Belwederu powstaje elitarna i doskonale finansowana służba mająca opracować „polski system kryptograficzny”, istnieje uzasadniona obawa, że autorami tych prac będą ludzie, o których dokonaniach i mentalności pisał prof. Urbanowicz. Wprawdzie środowisko Komorowskiego uczyniło już wiele złego sprawie polskiego bezpieczeństwa, to recydywa ludzi WSI w tak istotnym obszarze, byłaby jednym z najgorszych scenariuszy.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  5. Aleksander Ścios

    W zakończeniu teksty pisze Pan: "...jak to możliwe, że sprawy tak ważne dla naszej przyszłości nie znajdują się w centrum uwagi opozycji i są powszechnie ignorowane?"

    Myślę, że między innymi dlatego, że opozycja (czyli praktycznie PiS) - choć uważa się za opozycję, sama przedstawia się jako opozycja, jest przedstawiana przez władzę jako opozycja (groźna, krwiożercza itp.) i przez tę władzę 'pompowana', uznawana za opozycję przez większość patriotów - to jednak stricte i de facto opozycją nie jest; w skrócie pisząc bardziej próbuje 'naprawiać władzę', niż wysłać ją tam, gdzie jej miejsce, a przynajmniej uświadamiać to (gdzie jest to miejsce...) stale, zawsze i wszędzie, każdemu kto chce i nie chce słuchać.
    Po drugie pełną świadomość tego co dzieje się w obszarze bezpieczeństwa (i właściwie w całym życiu politycznym i społecznym kraju) wydaje się posiadać niewielkie grono osób, a większość z nich nie jest mentalnie gotowa na polityczną wojnę z władzą oraz - może mimowolnie i nieświadomie - potwierdza zasadę opisaną przez Stanisława Michalkiewicza następująco:
    "nigdzie nie żyje się lepiej, niż w opozycji. Za te same oficjalne pieniądze opozycja recenzuje rząd, który wprawdzie już też za nic nie odpowiada, ale od czasu do czasu różne grupy obywateli się go czepiają - a to górnicy, a to sadownicy - przed którymi trzeba się tłumaczyć. Opozycji nikt się nie czepia, więc tłumaczyć się z niczego przed nikim nie musi. Przeciwnie - może od czasu do czasu mrugać porozumiewawczo, dając do zrozumienia, że gdyby tak ona rządziła, to ho, ho! - ale cóż robić, gdy krajem rządzi obóz zdrady i zaprzaństwa?"
    Może jestem niesprawiedliwy w ocenie, ale sądzę, że większość opozycyjnych działaczy, posłów, senatorów... nie ma pojęcia o tych kwestiach i wcale nie chce mieć, nie interesuje się sprawami przekraczającymi ich zdolności intelektualne; nie sposób wyobrazić sobie, aby opozycyjne thintankietki mogły wypracować spójne i sensowne koncepcje i programy; przed 10 kwietnia 2010 było to możliwe i realne, później już niestety nie....

    OdpowiedzUsuń
  6. Panie Aleksandrze,

    Nie umiałabym skomentować tego tak rzeczowo i profesjonalnie jak pan Wstawiony, któremu bardzo dziękuję za dodatkowe linki dotyczące "Magdalenki" oraz zmian w kodeksie wyborczym pod poprzednim wątkiem. Podobnie rzeczowo wypowiadał się na temat wojska pan Wojciech Miara, którego serdecznie pozdrawiam i żałuję, że od pewnego czasu nie pojawia się na blogu. Podobnie - z krańcowo odmiennych (artystycznych) powodów - brak mi komentarzy pana Przemka Łośko (również pozdrawiam, jeżeli naturalnie jeszcze czyta ten blog).

    Przyczyna? Cóż, pomimo pilnej lektury Pańskich tekstów i tak mi się zarówno te służby jak i te wszystkie firmy mylą.

    Jedno potrafię niezawodnie: odróżnić służby polskie (CBA i SWW + SKW za rządów PiS) - od służb III RP-owskich (niezmienione, choć podobno nieistniejące WSI oraz 7 lub 8 pozostałych "mieszanych", przeszczepionych z PRL po niewielkich korektach ("weryfikacji"), które to korekty i tak są stopniowo eliminowane i przywraca się do służby dawnych esbeków.

    Powiem Panu za to, co o tym myśli PiS. I jak ktoś z władz tej partii odpowiedziałby na Pański artykuł - dziwne, że nie ukazał się w GP, prawda?

    Otóż wysłuchując ostatnio różnych wypowiedzi ważnych polityków opozycji z jej ścisłego kierownictwa - jestem przekonana, że odpowiedziałby tak:

    Proszę się nie martwić (w wersji ostrzegawczej: "proszę nie jątrzyć"), panie Ścios - w 2015 wygrywamy wybory i wszystko pozmieniamy! Na razie nie zawracamy sobie tym głowy bo się przygotowujemy (TAK!) do kampanii wyborczej.

    I człowiekowi wtedy ręce opadają. Bo jedni (opozycja) - poza niemrawym powtarzaniem wciąż tych samych słów i klepaniem tych samych mantr NIE ROBIĄ NIC (zarzucając, żeby było śmieszniej, bierność oponentom), podczas gdy inni (Belweder, KP, BBN - rząd kucharek się nie liczy) pracują jak mrówki, 24h/dobę i są inicjatorami mnóstwa ustaw, które utrwalają w III RP władzę komunistyczną - jak za nieboszczki PZPR, a zwłaszcza jak za Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego. Przy czym niektórzy, jak generał Koziej z BBN tak się rozpasali w swej (nad)aktywności że się właśnie "z trojki przesiedli do kwadrygi", co trafnie Pan wychwycił we wczorajszym tt.

    BEDOM (jak za WRON i tow. Jaruzelskiego) TWORZYĆ "KOMOROWSKIE" LEGIONY?

    Dlatego, pomimo (w zasadzie) pogodnego usposobienia, kiedy czytam przytoczone przez Pana słowa śp. profesora Jerzego Urbanowicza - KOLEJNEGO, KTÓRY ZGINĄŁ - czyżby NA PRÓŻNO??? ...........

    Kształceni w Związku Sowieckim oficerowie z mentalnością sowiecką nie byli w stanie oszacować zagrożeń dla bezpieczeństwa państwa i ryzyka działań (i zaniedbań) podejmowanych przez kolejne rządy. W rezultacie Polska jest dzisiaj znacznie bardziej bezbronna niż we wrześniu 1939 r.

    ....... to czuję się bardzo podle. Bo w przeciwieństwie do jaśnie państwa z PiS, ja mam raczej pewność, że tych wyborów jednak nie wygramy. No chyba, żeby cud jakiś się wydarzył!


    Pozdrawiam serdecznie Autora (świetnego) wpisu

    OdpowiedzUsuń
  7. Fotocanon,

    Podzielam Pańskie uwagi, ale chcę podkreślić, że nie kieruję swoich tekstów do posłów PiS (choć wiem, że odwiedzają ten blog), lecz do tych, którzy uznają partię pana Kaczyńskiego za opozycję i chcą wiązać z nią nadzieję na nową Polskę.
    To w interesie elektoratu opozycji leży, by zmusić polityków PiS do zajęcia się sprawami najwyższej wagi. To wyborcy PiS powinni domagać się podejmowania działań skutecznych, prowadzenia autentycznej walki z reżimem czy zainteresowania sprawami bezpieczeństwa.
    Nie po to, by „dokuczyć” lub bezmyślnie „krytykować” opozycję, ale dlatego, że od postawy tych ludzi zależy teraźniejszość i przyszłość owych wyborców. Rezygnować z tego prawa, lub twierdzić, że jego realizacja „osłabia opozycję” - byłoby więcej niż głupotą.
    Jeśli zaś panowie z PiS są niezdolni do podjęcia wysiłku intelektualnego, lub z powodu własnych ograniczeń i partyjnych priorytetów chcą jedynie brylować w reżimowych gadzinówkach i ósmy rok z rzędu bredzić o sondażach – trzeba im uzmysłowić, że nie istnieje przymus bycia prawicowym politykiem-patriotą i zamiast markować walkę o władzę powinni zająć się sprzedażą używanych aut, lub innym, równie pożytecznym zajęciem.
    Prawem wyborców jest zatem wymagać od tych, którzy za niemałe pieniądze i równie wielkie zaufanie społeczne chcą uchodzić za patriotów i reprezentantów polskich interesów. Tym bardziej, gdy są to ludzie np. intelektualnej kondycji posła Czarneckiego (postaci bardzo bliskiej centrum decyzyjnemu PiS), od którego nigdy nie usłyszałem sensownej wypowiedzi, za to mnóstwo pustosłowia, deklaracji i po stokroć skompromitowanych „analiz”. Takim opozycjonistom trzeba uświadomić, że biorąc ciężkie pieniądze i strojąc się za nie w szaty „prawicy”, winni przede wszystkim słuchać, uczyć się i ciężko pracować – na rzecz tych, którzy ich wywindowali na wysokie stanowiska.
    Jeśli się nie żąda, nie stawia wysokich wymagań i twardych warunków, lecz ucieka od refleksji i krytycznych ocen – świadczy to o obojętności, głupocie lub skrajnym infantylizmie. Takim wyborcom polecam myśl mistrza Henryka Elzenberga, który napisał kiedyś, że surowość jest wyrazem szacunku, wyrozumiałość zaś - lekceważenia.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aleksander Ścios

      Zgodnie z tą myślą coraz trudniej dziś o surowość wobec 'naszych' opozycjonistów....
      Ostatnio kandydat Duda stwierdził, że jako Prezydent chciałby być arbitrem - w takim razie powinien zgłosić się do PZPN i biegać z gwizdkiem po piłkarskich boiskach.

      W jednej z poprzednich notek napisał Pan ( tak zrozumiałem sens), że klęski wyborcze 2015 roku sprawią, iż wyborcy 'przejrzą na oczy" i przestaną popierać dotychczasową działalność opozycji, co z kolei wymusi powstanie nowej opozycji i rozpoczęcie długiego marszu (pisząc w skrócie i uproszczeniu). Chciałbym, aby Pański optymizm :) znalazł potwierdzenie; inaczej coraz bardziej straszyć będzie wizja spełniającej się przepowiedni "Tusk - Prezydent 2020" (chyba, że obecny gdzieś poleci i to się zmieni...)

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Fotocanon,

      Mój optymizm sprowadza się do oczekiwania, że przegrana w wyborach wymusi reakcje elektoratu. Część ludzi (a tych, jak sądzę może być najwięcej) popadnie w apatię i zniechęcenie oraz porzuci zainteresowanie sprawami publicznymi. Inni przełkną gładko porażkę i nadal będą wiernymi słuchaczami pustosłowia. Będzie jednak i taka grupa (zapewne niemała),która zażąda od polityków PiS porzucenia mitologii demokracji i stworzenia autentycznej, czyli antysystemowej opozycji.
      Jeśli ci, najbardziej świadomi wyborcy zostaną zignorowani i zbyci dotychczasowymi komunałami, musi powstać partia lub ruch społeczny, który przejmie te postulaty.

      Pozdrawiam

      Usuń
  8. Pani Urszulo,

    Poruszyła Pani myśl, która uparcie towarzyszyła mi podczas pisania tego tekstu.
    Zastanawiałem się bowiem, czy nie powinienem zwrócić uwagi, że tak obojętna postawa opozycji wobec belwederskich pomysłów budowy "polskiego systemu kryptograficznego" i tworzenia przez Bondaryka "narodowego centrum", jest wyrazem jakiegoś niezrozumiałego lekceważenia dorobku profesora Urbanowicza i tego, co udało się uzyskać podczas krótkiego okresu istnienia "pierwszej" SKW.
    W tekście "BUDOWALIŚMY NOWOCZESNE SŁUŻBY OCHRONY PAŃSTWA", którego fragment zamieściłem, a całość jest dostępna na moim blogu ( http://bezdekretu.blogspot.com/2014/01/to-co-zobaczylismy-w-wsi-byo-obrazem-z.html) Jerzy Urbanowicz napisał m.in.
    "Nikt nie lubi być poniżany a jeśli już jest, ma święte prawo do obrony. Oszczercze, oszołomskie ataki na moich kolegów z SKW a przede wszystkim na Ministra Macierewicza, który jest dla mojego pokolenia „Solidarności” 1980/1981 legendą walki o Wolną Polskę i przez ostatnie 30 lat wielokrotnie udowadniał, że jest zdolny do największego poświęcenia dla kraju, były zwykłym, ordynarnym poniżaniem ludzi. Również ja czułem się poniżany. SKW i MON nie tylko nie stanęły w naszej obronie, ale metodą tzw. wycieków podgrzewały atmosferę. Jest to typowy harassment potępiany we wszystkich cywilizowanych armiach na świecie.(...) Minister Macierewicz miał precyzyjny plan budowy nowych służb. Postawił na technologię, która jest piętą achillesową naszej armii. Wyjaśnił wiele nieprawidłowości w MON i zaniedbań ze strony kierownictwa WSI. Odniósł tu kilka spektakularnych sukcesów. Gdyby nasza działalność nie została przerwana, SKW byłaby dzisiaj znacznie bardziej nowoczesna i znacznie lepiej przystosowana do współpracy w relacjach sojuszniczych.”
    Na końcu tekstu „HUCPA I HARASSMENT” znalazły się zaś słowa:
    „Jestem głęboko przekonany, że nie uda się zniszczyć wszystkiego, co zrobiliśmy w tak krótkim czasie. Wierzę, że zbudujemy nową Polskę, którą Premier Jarosław Kaczyński nazwał umownie IV Rzeczpospolitą. Wierzę, że żubra obudzonego przez J. Kaczyńskiego nie da się łatwo zatrzymać.”

    Zawsze zastanawiam się, dlaczego partia pana Kaczyńskiego tak łatwo dozwala na tysiące haniebnych ataków kierowanych w stronę ministra Macierewicza, dlaczego nie próbuje bronić tej najlepszej części dorobku lat 2005-2007 ? Obojętność opozycji wobec projektów belwederskich sprawia, że to pytanie trzeba będzie rozciągnąć również na dorobek profesora Urbanowicza i tych, którzy w tamtym okresie próbowali budować profesjonalne i propaństwowe służby.

    Pozdrawiam Panią serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Tak, to jest rzeczywiście straszne, Panie Aleksandrze!

      To - tak łatwe - zapominanie przez Polaków, a zwłaszcza przez PiS (dobrze, że przynajmniej prezydent Kaczyński był pod tym względem zupełnie inny!) o ludziach, którzy poświęcili dla Polski (już w okresie tzw. III RP) oraz - pośrednio - dla tej partii, nie tylko swoją pracę, karierę, ale i ... życie!

      Przytoczone przez Pana słowa prof. Urbanowicza są po prostu wstrząsające!

      I powinny wstrząsnąć wszystkimi, którzy, gdy tak się spodoba jakiemuś pętakowi na czele komitetu wyborczego, ukrywają zarówno osiągnięcia pana Macierewicza, jego osobę jak i... co już niewiarygodne (!) także tematykę smoleńską. A potem, (po "zwycięsko przegranych" wyborach) ci sami, z miedzianymi czołami, maszerują na kolejną miesięcznicę. Niepomni, że bez Antoniego Macierewicza, bez ustaleń i raportów Zespołu Smoleńskiego, - także o 10 kwietnia 2010 niewielu poza Rodzinami by dzisiaj pamiętało!

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  9. Panie Aleksandrze,

    Przeczytałam na niezależna.pl, że z końcem 2014, po 26 latach - cyt. "zlikwidowano Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego, z którym związana jest najgłośniejsza afera III RP. 5 stycznia 2015 r. minister finansów zatwierdził bilans zamknięcia FOZZ‑u. Fundusz utworzyły komunistyczne władze 21 lutego 1989 r. Oficjalnie powołano go w celu prowadzenia operacji zmierzających do redukcji polskiego zadłużenia. Jak się później okazało, środki FOZZ‑u wykorzystywano niezgodnie z prawem. Szacuje się, że poprzez ten fundusz z Polski wywieziono ok. 5 mld dol. Większości tych pieniędzy nie odzyskano. FOZZ został postawiony w stan likwidacji 24 grudnia 1990 r., ale proces ten trwał 24 lata, ponieważ w sprawie toczyło się ponad 50 postępowań sądowych. W świetle obowiązujących przepisów proces likwidacji mógł zostać zakończony dopiero po wydaniu prawomocnych wyroków we wszystkich procesach."

    ============================

    Czy nie wydaje się Panu, że te procesy były ciągnięte przez ponad ćwierć wieku po to, żeby wywieźć z Polski (albo "zabezpieczyć" poza Polską) wszystko, do ostatniego grosza, a nie tylko wzmiankowane 5 mld dolarów? Ciekawe zresztą, czy według kursu z 1989?


    Na marginesie: ostatnio unikam lektury niezależna.pl - bo z niezłego kiedyś portalu zrobiono coś, co jest znacznie gorsze od osławionego onetu, a utrzymują go niemal wyłącznie przedruki z GPC i GP !

    Niestety, TVR zajmuje się dzisiaj głównie kucharkami Kopacz, wspominaniem jakim to dobrym premierem był tow. Oleksy (ciepło wspomina go nawet prezes JK) oraz męczeństwem red. Rachonia, który poległ w walce o zadanie pytania pewnemu pajacowi - warto było, panie Michale? - przy biernej postawie kolegów redaktorów, także "niepokornych", dziś wprawdzie oburzonych, ale wczoraj tak wystraszonych na widok dwóch mizernych osiłków z ochrony, że żaden z nich nie rzucił się bronić red. MR, choćby tak brawurowo, jak broniono przed ABW laptopa, tulonego do piersi ex-kryminalisty Latkowskiego z Wprost.

    WNIOSEK: Albo to z laptopem było ustawką (na blogu nie mieliśmy w tym względzie żadnych wątpliwości), albo "niepokorni" redaktorzy bardziej się boją niezidentyfikowanych osiłków pajaca, od profesjonalnej służby specjalnej! Tertium non datur.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat w tej sprawie miałem okazję dzisiaj zobaczyć chyba jedynego niezawodnego polityka PiS - pana Macierewicza, który rozjaśnia sprawę FOZZ, poniżej link do tej rozmowy, polecam zapoznanie się z materiałem wideo:

      http://telewizjarepublika.pl/macierewicz-carpatia-zaluski-sluzyla-do-wspolpracy-z-komunistycznymi-sluzbami,15749.html

      Usuń

  10. OT - chociaż bo ja wiem?

    Miał Pan dużo szczęścia, Panie Aleksandrze, że polemikę z Panem podjęła osoba tak kulturalna i dobrze wychowana jak pani profesor Fedyszak-Radziejowska.

    Dzisiaj - niemal z pianą na obliczu - rzucił się na pana Darskiego nieodrodny ex - członek Samoobrony (tylko mu wideł brakowało); aktualnie, niestety, prawem kaduka - w PiS (po drodze w Akcji Katolickiej i ZChN) - choć wiele osób twierdzi, że raczej za przyczyną wszechmocnego UKŁADU WROCŁAWSKIEGO, do którego podobno rzeczony, wraz z posłem Lipińskim należy od zawsze (razem z Schetyną, Dutkiewiczem, Jerzym Szmajdzińskim (zginął w Smoleńsku) i topowymi "biznesmenami" - w tym miliarderem Leszkiem Czarneckim.

    Ciekawie o tym mówił wrocławianin Grzegorz Braun w wywiadzie dla Niezależnej Gazety Opolskiej z 2011 roku.

    http://grzegorzbraun.pl/uklad-po-wroclawsku

    A wszystko stąd, że pan Darski, (któremu zięć Hermaszewskiego butów czyścić niegodzien), napisał - co ja mówię - POWAŻYŁ SIĘ NAPISAĆ - krytyczny wobec członka ścisłych władz PiS artykuł, zaczynający się tak: "Ryszard Czarnecki w artykule "Gra o Ukrainę" przytoczył kilka powierzchownych i bałamutnych tez, wynikających z niezrozumienia faktu, że gra toczy się o nowy układ geopolityczny świata, a raczej już o warunki nowych sojuszy. Sprawa ukraińska jest natomiast jedynie wygodnym instrumentem tych rozgrywek."

    http://www.rodaknet.com/rp_art_6316.htm

    No i z subtelnego obserwatora zza kawiarnianego stolika przy Puerta del Sol wylazło III RP-owskie chamowate panisko:

    http://niezalezna.pl/63033-globalna-gra-i-wschodni-kontekst

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Replika pana Darskiego na Naszych Blogach:

      http://naszeblogi.pl/51963-jeden-dzien-z-zycia-rysia

      Usuń
  11. @Autor

    Temat Ukrainy jest gwarancją sukcesu Komorowskiego; wszelkie działania skupione na działalności w sferach bezpieczeństwa i obrony narodowej w najbliższym czasie dadzą prezydentowi niebywałą odskocznię, której żaden z oponentów nie będzie w stanie przebić. Już niedługo zobaczymy efekty wdrażania ustaleń ze szczytu NATO z Newport 2014 w ramach projektu >>ustawy o zmianie ustawy o przebudowie i modernizacji technicznej oraz finansowaniu Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, która wprowadza kilka nowości, m.in.:
    - wprowadzenie 10-letnich (!), zamiast dotychczasowych 6-letnich planów rozwoju sił zbrojnych, z co 4-letnim referowaniem postępów wykonania tych planów przez Radę Ministrów
    - zwiększenie wydatków na obronność do min. 2% PKB
    - nowe źródła finansowania wydatków MON, wraz z przepływem środków przez Fundusz Modernizacji Sił Zbrojnych
    - do 25% zaliczki na poczet wykonawcy zamówienia sprzętu/uzbrojenia
    - umożliwienie realizacji zamówień przez Ministra ON
    Oczywiście całość planowo powinna ruszyć od 2016, przypominam że w 2016 szczyt NATO będzie w Warszawie, co przy spełnieniu postulatów z Newport będzie bezdyskusyjnym sukcesem medialnym prezydenta.

    Mało tego, wystarczy delikatny nacisk medialny lub zaostrzenie sytuacji w konflikcie rosyjsko-ukraińskim, by publicznie zyskać poparcie takich zmian. Wszelkie kroki w kierunku NATO wybijają logikę argumentu prorosyjskości prezydenta z rytmu. Opozycja w tych okolicznościach jest bezradna.

    Co do podebrania "polityki jagiellońskiej", tu sprawa jest na tyle poważna, że nie tylko Tusk i Sikorski, ale nawet MON pod skrzydłami Komorowskiego zdążył ugryźć kawałek tego tortu we wrześniu 14', poprzez powołanie brygady polsko-litewsko-ukraińskiej. Temat ukraiński - o ile fajtłapowato rozgrywany przez panią premier i MSZ, o tyle jest punktowany na każdym kroku przez środowisko belwederskie.

    Tak na marginesie, trafiłem niedawno, przy okazji "kilometrówek" na informację, jakoby Komorowski za czasów marszałkowskich był super-userem tego przywileju, podobno koszty jego podróży przekraczały 30tys. złotych. Co na to niezależne media? Ano właśnie...

    Tak na marginesie (2), z przeglądu interpelacji i zapytań, wychodzi, że w największej partii opozycyjnej są osoby przygotowane merytorycznie do podjęcia tematów zbrojeniowych, przetargowych, (nie)bezpieczeństwa. Co bawi i smuci zarazem - na podstawie samych nazwisk, nie jestem w stanie przyporządkować do nich twarzy; sądzę, iż odpowiedź na pytanie - dlaczego są nierozpoznawalne? - stanowi kolejny aspekt porażki partii, swego czasu reklamującej się jako partia ekspertów.

    >>
    @Pani Urszulo
    Dziękuję serdecznie, pozdrawiam Panią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstawiony,

      "Wszelkie kroki w kierunku NATO wybijają logikę argumentu prorosyjskości prezydenta z rytmu. Opozycja w tych okolicznościach jest bezradna."


      Jedną rzecz trzeba tu bardzo wyraźnie zaznaczyć.

      To nie kto inny jak opozycja w osobie jej szefa Jarosława Kaczyńskiego doprowadziła do tego że rosyjska ekspozytura w Polsce, tak z dnia na dzień, zaczęła być postrzegana jako siła która może się przeciwstawić owej Rosji.

      To Jarosław Kaczyński pofatygował się na posiedzenie BBN by, jak to pokracznie wyjaśniał, w chwili dla Polski bardzo trudnej (wydarzenia na Ukrainie) doprowadzić do zjednoczenia wobec rosyjskiej ekspansji.

      Napisałem wówczas ostro na Twiterze czy Jarosław nie jest aby osobą przytomną, tudzież ubezwłasnowolnioną. Ubyło mi natychmiast około 300 czytelników (w tym, taka ciekawostka, sporo posłów PiS).
      2 tygodnie później prominenci Pis rozbiegli się po różnych mediach i zaczeli opowiadać że władza ich oszukała i zamiast wesprzeć Ukrainę zbudowała swój wizerunek jako formacji antyrosyjskiej...

      Ta operacja przeistoczenia się reżimu który budował tu wpływy rosyjskie, w formacje pozornie antyputinowską odbyła się WYŁACZNIE dzięki "opozycji".
      Podkreślam: wyłącznie.

      Ukraińskie powstanie, moment najlepszy by przypominać że od lat buduje się w III RP rzeczywistość sprzyjającą interesom Putina, został przez Jarosława Kaczyńskiego swoiście wykorzystany. Jesteśmy razem......

      I przyznam że kiedy nawet bardzo przeze mnie ceniona pani Anna Fotyga apeluje by zaufać "instynktowi politycznemu Jarosława Kaczyńskiego" to ja już nie bardzo wiem czemu mają służyć te zaklęcia.

      Usuń
    2. Wstawiony,

      Temat Ukrainy, poza oczywistym kontekstem, o którym Pan wspomina, stanowi doskonałą ilustrację błędnej taktyki opozycji oraz dowodzi, że nie jest ona zdolna do autorefleksji i reagowania na zmiany.
      Jakże można bowiem narzekać dziś na "podebranie polityki jagiellońskiej", jeśli uczyniło się tak horrendalny błąd, jakim było wsparcie Tuska na początku rosyjskiej napaści na Ukrainę? Pisałem o tym obszernie, zatem nie chcę powtarzać argumentacji.
      Warto jednak powiedzieć, że właśnie ten moment ( luty 2014) w zasadzie przesądził o wszystkich późniejszych porażkach partii pana Kaczyńskiego.
      Sprawił również to, że opozycja zrezygnowała z dwóch arcyważnych praw: prawa do ukazania Polakom, do czego prowadzi wsparcie polityki na "mechanizmach uzależnienia od Rosji" (z dok.programowego PiS) oraz prawa do odcięcia się od złego, antypolskiego modelu polityki zagranicznej, uprawianej przez reżim.
      Żyrując wówczas politykę Tuska i Komorowskiego, pan Kaczyński wszedł w buty największych sojuszników Putina i wyświadczył Ukrainie prawdziwie niedźwiedzią przysługę. To, co wówczas zrobiono prowadziło do całkowitego zaprzeczenia polityki Lecha Kaczyńskiego, było szkodliwe dla interesów polskich i ukraińskich.
      Można sobie wyobrazić, że gdyby w tamtym momencie opozycja zachowała się, jak przystało na odpowiedzialnych polityków i zdecydowanie odcięła od antypolskiej polityki BK i DT, wskazując jednocześnie Ukraińcom i Zachodowi, że mają do czynienia z wieloletnimi wasalami Kremla - dziś bylibyśmy w daleko innej sytuacji.

      Usuń

  12. MARSZAMI W TERRORYSTÓW!

    Wreszcie coś zabawnego!

    Info z TVR:

    Premier Ewa Kopacz udaje się w niedzielę do Paryża, aby wziąć udział w marszu przeciw terroryzmowi i przemocy, organizowanym po zamachu w redakcji francuskiego tygodnika "Charlie Hebdo – poinformowało Centrum Informacyjne Rządu.

    Udział w marszu zadeklarowało wielu przywódców europejskich, w tym m.in. kanclerz Niemiec Angela Merkel, premierzy: Wielkiej Brytanii David Cameron, Hiszpanii Mariano Rajoy i Włoch Matteo Renzi, a także przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker oraz Parlamentu Europejskiego Martin Schulz.

    Wielki marsz jest organizowany w niedzielę w Paryżu w odpowiedzi na apel niemal wszystkich przywódców politycznych, związkowych i religijnych. Podobne zgromadzenia przewidziano też w innych dużych miastach Francji.

    = = = =

    Panie Aleksandrze, Pan oczywiście wie jaka zdrożna i bezbożna myśl przyszła mi natychmiast do głowy? :)


    Pozdrawiam mile

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Anonimki też się, naturalnie, podłączają do walki o wolność naszą i waszą.

      Wypowiedziały wojnę i będą blokować stronki. Na ulicę nie wyjdą bo nie każdy z nich ma ochronę, więc się boją.

      http://telewizjarepublika.pl/anonymous-wypowiadaja-wojne-terrorystom,15786.html

      Usuń
    2. Pani Urszulo,

      Gdy lewak nie wie, jak poradzić sobie z poważnym problem (który zresztą sam wywołał) organizuje debatę lub pokojowe marsze. Tym razem ( bo problem rzeczywiście poważny) padło na to drugie. W walce z terroryzmem - ulubioną przez komunistów metodą dyscyplinowania społeczeństw Zachodu, nic to nie pomoże. Pozwoli jednak sytym euroidiotom poczuć, że "coś zrobili".
      Nie dziwię się, że powiatowa lekarka nie ma zamiaru zrezygnować z darmowego wypadu do Paryża.

      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Panie Aleksandrze, identyczne refleksje w tym temacie dziś miałem... Prawie słowo w słowo jak Pańskie...;)
      Nasza "psiapsiółka" pojedzie za nasze pieniądze szwendać się bez żadnego celu po Polach Elizejskich gdy tymczasem rząd pod jej kierownictwem nie był stanie przez kilka tygodni zorganizować ewakuacji Polaków z Donbasu... Ale pomaszerować p-ko terroryzmowi - a i owszem...
      Pytanie po co ten marsz nasuwa się sam, ale nie moje małpy nie mój Paryż - jak Pan napisał, Eurokomune chce rozmaszerować problem, który sama stworzyła...
      To jeszcze bardziej absurdalne od anegdoty o rabinie i kozie bo rabin przynajmniej wyprowadzając kozę problem rozwiązał, oni przechodząc się po Paryżu tego nie uczynią...

      Usuń
  13. Pani Urszulo,

    Przeczytałem "polemikę" R.Czarneckiego z panem Targalskim i nie tylko potwierdza ona moją fatalną opinię o kondycji intelektualnej tego polityka, ale poszerza ją o stwierdzenie, że trzeba mieć mentalność chama, by w starciu na argumenty z człowiekiem tak rzeczowym i kompetentnym jakim jest dr Targalski wypomnieć adwersarzowi epizod pezetpeerowskiej przeszłości.
    W kwestii tego "argumentu polemicznego" warto byłoby powiedzieć, że z pewnego punktu widzenia, a jest to punkt, w którym oceniamy rzeczywistość III RP poprzez wiedzę o działalności agentury i ludzi służb specjalnych, przynależność do Samoobrony stanowi większą ujmę niż akces do PZPR.
    Ma Pani oczywiście rację, że powinienem się cieszyć, iż polemikę ze mną "podjęła osoba tak kulturalna i dobrze wychowana jak pani profesor Fedyszak-Radziejowska". Inna rzecz, że na polemikę z panem Czarneckim nigdy bym sobie nie pozwolił, a tym samy nie byłbym zagrożony odpowiedzią tego polityka.
    Uważam bowiem, że z tezami takich "znawców" nigdy nie należy dyskutować.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pan Ryszard z Samoobrony do wszystkiego czego doszedł (wiceprezesura w PiS i w parlamencie europejskim) doszedł dzięki upartej promocji hasła że zgoda i dialog buduje.

      Stąd i jego słynne zapewnienie że PiS poprze każdego Polaka który ma szansę na jakąkolwiek funkcje w strukturach europejskich.

      Po śmierci Józefa Oleksego można śmiało powiedzieć że nie ma pan Ryszard już żadnej konkurencji w dyscyplinie "zgoda budująca".

      Owa zgoda buduje jedynie kariery postaci (w najlepszym razie) zorientowanych przypadkiem na osobisty sukces. Gdyż innych sukcesów wyliczyć nie można.

      Co do Targalskiego.
      Słyszałem od różnych wiewiórek iż jest sporo na rzeczy w tym co twierdze. A twierdze że Jarosław zarządza dziś przede wszystkim kryzysem we własnej formacji.

      Ponoć wraz z upadkiem Hofmana koncept dziwacznego poszerzania PiS doznał pewnej czkawki.

      Prezes, przynajmniej chwilowo, nie uskarża się na krytyczne (wobec aparatu naturalnie) głosy w prasie niezależnej. To jest chyba powód dla którego pan Ryszard musiał wreszcie wziąć sprawy w swoje ręce ze skutkiem znanym.

      Ciekawe czy prawdą jest że to obrotny pan Ryszard z Samoobrony zapewnił mediom niezależnym wydatne wsparcie. Już wyjaśniam dlaczego to ciekawe.

      Krytyczne wobec strategii PiS artykuły Targalskiego pojawiają się wyłącznie w dzienniku Gazeta Polska Codziennie.

      Jak napisał jeden z blogerów ( i opieram się tu na jego obserwacji) z nowym rokiem przyszła pewna niespodzianka w ofercie prenumeraty:

      http://prenumerata.gpcodziennie.pl/

      Gazetę Polską gdzie umieszcza się czasem i dwa senniki Czarnieckiego w jednym numerze, można zaprenumerować nawet na rok z góry. A GPC też można, ale w tym roku tylko na kwartał. No ale widać rok to szczególny...

      Przepraszam tak Aleksandra jak i Czytelników za ten wtręt.

      Niestety wbrew znanemu przekleństwu: żyjemy w czasach bardzo nieciekawych.

      Usuń
  14. @Aleksander Ścios, Mariusz Molik

    Dziękuję za cenne dla mnie uzupełnienie w temacie "ukraińskim". Zostawmy na chwilę opozycję, w ramach rewanżu - przedstawię kilka istotnych faktów w temacie poruszonym przez autora blogu - NCK.

    Śladem projektu "Rotor", dotarłem do kilku znaczących informacji.

    Nie poruszyliśmy jeszcze kwestii komórki państwowej o nazwie Komitet Sterujący, działającej w ramach Działu Realizacji Projektów na Rzecz Bezpieczeństwa i Obronności Państwa (DOB) NCBiR.

    Komitet Sterujący przygotowuje i przedstawia ministrowi właściwemu do spraw nauki do zatwierdzenia projekty strategicznych programów badań naukowych i prac rozwojowych
    na rzecz obronności i bezpieczeństwa państwa.

    Pośród takich projektów naukowo-badawczych, znalazł się "Rotor", główny filar NCK, na którego finansowanie przeznaczono łącznie 148 350 000 zł; w dokumentacjach finansowych oraz konkursowych widnieje pn. "Projekty rozwojowe 1N/2013". Co ciekawe, w przeciwieństwie do innych projektów rozwojowych dot. obronności i bezpieczeństwa, w latach 2010-2013 realizowany był tylko i wyłącznie w ramach jednej umowy.

    W międzyczasie:
    http://www.wprost.pl/ar/128848/Lista-odrzuconych-generalow/

    Gdzie pojawia się nazwisko Andrzeja Juszczaka, sądzę, że szczególnie znane czytelnikom bloga, a przede wszystkim autorowi, dotychczas w temacie SBPN. Otóż tak się składa, że Andrzej Juszczak jest też tzw. "głosem doradczym" z ramienia aktualnego prezydenta, uczestniczącym w posiedzeniach Komitetu Sterującego.

    Mało? Proszę zapoznać się ze składem samego Komitetu Sterującego - Henryk Majchrzak, Robert Kurowski, Tomasz Kruk, Andrzej Synowiecki, Sebastian Serwiak, Piotr Durbajło, Mariusz Andrzejczak...

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstawiony,

      O projektach NCBiR informowano już przed prawie dwoma laty:
      http://www.rp.pl/artykul/1063153-Stworzymy-polskie-szyfry.html
      Ich realizacją, a w szczególności stworzeniem "prototypów urządzeń i narzędzi kryptograficznych, które będą chronić informacje niejawne" ma zajmować się właśnie NCK.
      Jak wygląda to w praktyce można ocenić na podstawie informacji o poważnej wpadce związanej z projektem : “Oprogramowanie i sprzęt elektroniczny do prowadzenia walki informacyjnej” -
      http://niebezpiecznik.pl/post/projekt-29-polski-wirus-wojskowy-na-zamowienie-mon/

      O samym zaś projekcie ROTOR informował niezastąpiony "niebezpiecznik" -
      http://niebezpiecznik.pl/post/projekt-mon-o-kryptonimie-rotor/
      http://niebezpiecznik.pl/post/abw-publikuje-raport-za-rok-2013-jest-kilka-slow-o-projekcie-rotor/?similarpost
      i - jak dotąd, niewiele wiadomo o rzeczywistym przeznaczeniu tego projektu.
      W raporcie ABW za rok 2013 napisano m.in:
      "W 2013 r., w ramach prac z zakresu bezpieczeństwa teleinformatycznego finansowanych przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, ABW uczestniczyła w projekcie pod nazwą „ROTOR”. Jego celem była budowa systemu organizacyjnego mającego na celu zagwarantowanie najwyższego poziomu ochrony kryptograficznej krajowych informacji niejawnych.
      W celu modernizacji systemów teleinformatycznych związanych z konstrukcją urządzeń do ochrony informacji niejawnych w ABW opracowano autorskie rozwiązania w postaci demodulatorów i dekoderów służących do nasłuchu określonych typów transmisji radiowych."

      Mając na uwadze predyspozycje i zainteresowania pana Bondaryka, można przypuszczać, że marzy mu się system wzorowany na rosyjskim SORM 3.
      Dziękuję za przedstawienie ciekawej listy. Znajduję tam nazwiska wielce interesujących postaci.

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Odnośnie do "umowy rotorowej". Ów jedna umowa NCBiR na realizację projektu obejmuje konsorcjum złożone oczywiście z NCK i ABW, a także WAT (wydział cybernetyki) oraz, co istotne, Wojskowe Centralne Biuro Konstrukcyjno-Technologiczne, stanowiące też siedlisko "przedsiębiorców zbrojeniówki". Podobnie jak w przypadku Komitetu Sterującego, znajdziemy tam resortowych przesiedleńców, w myśl starej skutecznej metody - w przeszłości obsadzali oni stanowiska publiczne, by potem, w ramach "planowej zmiany" usunąć się do lukratywnego cienia.

      Żeby daleko nie szukać - sam prezes WCBKT, Artur Kołosowski, jest znany opinii publicznej jeszcze z czasów MONu pod przewodnictwem Klicha, jako szef Departamentu Kadrowego (z czasem naturalnie, planowo zastąpiony). To na marginesie, w rzeczywistości moją intencją wzmianki o WCBKT jest oczywiście wskazanie połączenia z królem konsolidacji biznesu sektorów o kluczowym znaczeniu dla państwa - Bumarem - moim zdaniem docelową spółką matką, a także strażnikiem i beneficjentem matrixu IIIRP. O Bumarze wspominał pan przed laty, w okolicznościach prywatyzacji stoczni. Ja wspomnę w nieco innym kontekście, a mianowicie przeszłej (2011) propozycji ministra Skarbu Państwa, A. Grada, dot. prywatyzacji akcyjnej wojskowych przedsiębiorstw remontowo-produkcyjnych, a mianowicie przeniesienia udziałów Skarbu Państwa z ww. przedsiębiorstw do Bumaru. Świadczy to już wystarczająco o niekwestionowanej randze tej spółki, oraz konsolidacji narodowej zbrojeniówki w ramach jednego projektu.
      http://wprp.grudziadz.com/IMAGES/Wniosek%20MSK%20w%20sprawiie%20WZU.pdf

      Natomiast na stronie 4. tego wniosku znajdziemy istne kuriozum, stanowiące dowód na to, że "narodowa korporacja zbrojeniowa" ma być w pełni niezależna od MONu, co stanowi kolejne potwierdzenie monowładztwa prawdziwych mocodawców IIIRP.

      Usuń

  15. PAN PREZYDENT DOSTAŁ WIKTORA!

    (Przepraszam, Wektora).

    Niżej przytaczam in extenso wiernopoddańczy tekst ze strony internetowej "nowych polskich" = Pracodawców RP:

    Wektory 2014 wręczone!

    "Prezydent Bronisław Komorowski, który zaszczycił sobotnią uroczystość swoją obecnoścą, został laureatem Super Wektora 2014 - nagrody przyznawanej za działalność przynoszącą szczególne korzyści polskiej gospodarce oraz za tworzenie klimatu sprzyjającego rozwojowi przedsiębiorczości.

    Prezydent został nagrodzony za konsekwentne budowanie dialogu społecznego, politycznego oraz gospodarczego, a także za wiarę w kreatywność i uczciwość polskich przedsiębiorców."

    http://www.pracodawcyrp.pl/aktualnosci/art,1867,wektory-2014-wreczone.html


    ____________________________________________


    Podejrzewam, że celebryckie wyróżnienie BK otrzymał zwłaszcza za ową "wiarę w uczciwość". Mocno mi się wydaje, że stanowi ono tort na wisience "w temacie": wybory prezydenckie 2015.

    "Rynki" przemówiły, sprawa zakończona!

    Kandydat Duda i kandydatka Ogórek posłużą jako przyjemne dla oka (zwłaszcza pani O.), drugoplanowe tło dla BUDOWNICZEGO DIALOGU!

    Oczami wyobraźni widzę już ten obraz, godny pędzla Hiacynta Rigaud! - KLIK :))


    Pozdrawiam serdecznie Pana Aleksandra i Wszystkich Państwa - czytelników i komentatorów.


    PS. Proszę zwrócić uwagę na logo "pracodawców" KLIK - czyżby stało się inspiracją dla intensywnie popularyzowanego "logo dla Polski"? => KLIK

    OdpowiedzUsuń
  16. Panie Aleksandrze,

    Dwa dni temu pytał Pan na TT:

    W/z z info, że strajki górnicze objęły już 3 tys.osób, mam tylko jedno pytanie - co w tej sytuacji, w arcyważnym roku wyborczym robi opozycja?

    Dlaczego nie punktuje barbórkowych deklaracji B. Komorowskiego? -"stan górniczy się rozwija, kopalnie się budują"- http://www.tvpparlament.pl/aktualnosci/komorowski-barborka-okazja-do-mowienia-o-znaczeniu-gornikow/17913747


    = = = = = =

    "Punktuje" niezawodny Kukiz, co to zawsze z "pijaniutkim Griszą" na czas zdąży, a "niepokorni" to pięknie nagłośnią.

    Teraz też grzmi i wymyśla, wprawdzie z szacunkiem, ale och jak wymyśla!... Komorowskiemu; mało tego, on nie wierzy, że BK stoi po stronie interesu obywatelskiego!

    – Gdzie Pan był, Panie Prezydencie, jak Pańscy partyjni (niegdyś, bo teraz Pan jest przecież bezpartyjny) koledzy wrzucali na stanowiska prezesowskie w spółkach węglowych swoich kumpli? I namnożyli tych prezesur jak Kwaśniewski z Tuskiem generałów... Z kolosalnymi honorariami, odprawami i limuzynami niewiele różniącymi się (w sensie wartości) od tego Pańskiego dziś Cadillaca? – napisał na swoim facebooku Paweł Kukiz

    http://telewizjarepublika.pl/kukiz-komorowski-wykorzysta-kryzys-na-slasku-w-kampanii-nie-wierze-ze-stoi-po-stronie-interesu-obywatelskiego,15824.html

    Prawdziwy zuch (mołodiec) z "naszego" Kukiza!


    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo,

      To zaniedbanie (a w tym przypadku jest to eufemizm) stanowi już karygodny błąd opozycji.
      Sytuacja na Śląsku może (choć nie musi) przerodzić się w ogólnopolski protest i strajki.
      Każda prawdziwa opozycja wykorzystałaby taką szansę. Tym bardziej w roku wyborczym.
      Ponieważ coraz trudniej przychodzi mi wierzyć w kategorię błędów, zachowanie to zaczyna przypominać świadome markowanie "walki o władzę".
      Pierwszym symptomem takiej postawy byłaby kandydatura pana Dudy.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  17. Dzień dobry. Tylko czynny opór przeciw rządzącej mafii ma sens.Śląsk został postawiony pod ścianą,a postawiony pod ścianą nie ma wyjścia. Tu nie chodzi tylko o górników i okołogórnicze firmy,ale o bankructwo całych regionów Śląska z wyprzedażą w obce ręce,z wypędzeniem ludzi na emigrację,z nieuchronnym wzrostem patologii związanych z wpędzeniem w biedę. Pozornej modernizacji Polski,zaanonsowanej kiedyś przez Sikorskiego w planie "rezygnacji z takich wyeksploatowanych terenów jak Górny Śląsk" ludzie ze Ślaska mówią właśnie stop,z eskalacją protestu włącznie.Proszę się nie dziwić,że ludzie doprowadzeni na skraj desperacji w obronie swojej egzystencji chwytają się brzytwy belwederskiej małpy wobec impotencji czynnych działań opozycji,zdolnej jedynie do pisania proszalnych listów ,"hanzeatyckich wygłupów" elbląskiego kandydata czy też opozycyjnych publicystów zachwalających antygórniczą rozprawę w stylu "żelaznej damy" itp. Lekcję ze śląskich protestów powinna wyciągnąć cała patriotyczna Polska,nie dając się podzielić wbrew wszelkim wątpliwościom i animozjom,które rządzący będą przecież wygrywać przeciw narodowej suwerenności (jak zwykle zresztą w ramach okrągłostołowej pseudotradycji). Inspiracja prawdą powinna pomóc w trudnej drodze odzyskiwania polskiej suwerenności.Pozdrowienia więc ze Śląska dla ludzi z bloga prawdy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Najserdeczniejsze pozdrowienia dla Śląska!

      Usuń
    2. wsojtek,

      Bardzo dziękuję za te słowa. Wydarzenia na Śląsku ujawniły jeszcze jedną wspólną cechę PRL-u i III RP. Dziś bowiem świadomie rozgrywa się sztuczne antynomie z czasu komuny i próbuje grać na domniemanym konflikcie: Śląsk - reszta Polski.
      Proszę zauważyć, że żądania górnicze są rozgrywane poprzez retorykę: jak damy górnikom (którzy i tak mają dobrze), to będziemy musieli zabrać nauczycielom i lekarzom. To jest język drani, którzy metodą "dziel i rządź" chcieliby sprawować władzę nad Polakami.

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  18. Panie Aleksandrze,

    TO NIE JEST NORMALNY KRAJ!

    Stają kopalnie, blokowane są tory, Kopacz pojechała do górników (marzę, żeby ją potraktowano według zasług i wywieziono na koparce, w ostateczności: na taczce), komorro nie przyjmuje żon górników (dlaczego?), PiS udaje, że go nie ma (po odbębnieniu miesięcznicy kontynuuje sen zimowy?), za to kandydat Duda - zamiast na Śląsk udał się... do Świnoujścia, skąd apeluje do rządu (!) o podanie prawdziwego terminu ukończenia terminalu GAZOWEGO.

    Pierwszą wiadomością zarówno na niezależna.pl jak i na portalu TVR jest... Jerzy Owsiak! Rozumiem, że głupota, że osobiste porachunki, ale w takiej sytuacji to już prawie dywersja!

    Osobiście nie wierzę w rozszerzenie strajku, a górnicy pewnie znów zostaną częściowo przekupieni, częściowo spacyfikowani. Strajków solidarnościowych się nie spodziewam, bo po coś w końcu tego drugiego Dudę - komandosa, (imienia nie pamiętam), na czele "S" postawiono! Jakby co, wzorem TW Bolka - UGASI!

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ostatniej chwili:

      W Rudzie Śląskiej odbyło się wyjazdowe posiedzenie Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości. Po posiedzeniu z mieszkańcami Śląska spotkał się Jarosław Kaczyński. – Przyjechaliśmy, aby was wesprzeć w tej ciężkiej walce – zapewnił górników prezes PiS.

      – To, co robi rząd, to podniesienie ręki na górnictwo, na Śląsk, na wasze rodziny. To jest system, który można określić, jako system eksploatacji zwykłych ludzi, ludzi pracy. Trzeba powiedzieć „dość”, tutaj, na Śląsku – mówił Jarosław Kaczyński.

      Jak dodał, to prezydent Komorowski „ma w ręku karty” i powinien zawetować ustawę o likwidacji kopalń.

      http://niezalezna.pl/63162-kaczynski-prezydent-ma-w-reku-karty-powinien-zawetowac-ustawe-o-likwidacji-kopaln

      = = = = =

      Na niezależna.pl Owsiak wreszcie się sturlał z jedynki. Natomiast na TVR nadal jest ważniejszy od Kaczyńskiego!

      Usuń
    2. To było piękne dziś w Rudzie Śląskiej i dłuuugie,od KWK Pokój aż do zakrętu za mostem w stronę siedziby rady miejskiej(trudno oszacować), w towarzystwie migającego z góry na czerwono/niebiesko quadrocoptera.No i wreszcie jakieś konkretne przemówienie gości z opozycji.Ludzie szli naprawdę różni,w różnym wieku,ale złączeni wspólną obroną.Niezmiernie mnie cieszy,że cała ta komorra strzela sobie samobója; tego już się nie da zatrzymać,jak sądzę.Popsuł mi trochę nastrój peregrynujący dąbek; szkoda,że ów dąbek nie odważył się odwiedzić nas w R.Śl.;po naszymu:mógłby nachytać,gdyby coś próbował skręcić.Dąbek więc powinien odejść,bo jest synonimem pacyfikatora. Jest jeszcze coś,co budzi moje wątpliwości i na co protestujący nie powinni się ,moim zdaniem,dać nabrać http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3712586,strajk-na-slasku-universal-energy-z-myslowic-gotowe-do-przejecia-kopalni-do-likwidacji,id,t.html; nie podobają mi się u decydentów tej firmy pewne znajomości np. [M.Klank,W.Zasadni]/z autopsji,St.Gajos,G.Wieczerzak; tym bardziej,że ta firma funkcjonuje wg KRS od 9.04.2014r. [wg.http://www.kto-kogo.pl/Waldemar_Mróz ('58) ,http://www.kto-kogo.pl/Krzysztof_Domarecki ('59) ]; może jestem jednak nadwrażliwy na pewnym punkcie.

      Usuń
  19. Panie Aleksandrze
    Przepraszam za wpis odbiegający od tematu ale nie mogę sie oprzeć by poznać Pana opinie na ten temat
    Po zamachu w Paryżu rosyjskie wypowiedzi identyczne jak po wydarzeniach w Bostonie:
    "Aleksiej Puszkow, przewodniczący komisji ds. międzynarodowych Dumy Państwowej, oznajmił: "Tragedia w Paryżu pokazuje, że to nie Rosja zagraża Europie i jej bezpieczeństwu. Prawdziwe zagrożenie pochodzi od adeptów terroru. To fakt”. Dmitrij Pieskow, sekretarz prasowy rosyjskiego prezydenta Władimira Putina, oświadczył w jego imieniu, że „dla terroryzmu nie ma żadnego usprawiedliwienia”i że zdaniem Putina walka z terroryzmem wymaga „wielostronnej współpracy i jedności”. Sam Putin miał zaś w rozmowie z telefonicznej z prezydentem Francji zaoferować „współpracę w walce z terroryzmem”.

    Szansy na taktyczne zbliżenie z Zachodem nie marnuje także rosyjski MSZ. „Moskwa jest oburzona atakiem terrorystycznym, w którym zginęło 12 osób. Ta tragedia potwierdza konieczność dalszej współpracy w walce z terroryzmem” – zakomunikował departament informacji tego resortu.
    (Niezależna.pl)

    Czy nie sądzi Pan ze teza ze za zamachami we Francji mogą stać rosyjskie służby jest uprawniona?

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Były doradca Putina ostrzega przed nagłym wzrostem ataków terrorystycznych w Europie w 2015 roku.
      Ma mieć to związek z polityką Kremla odwracania uwagi Zachodu od wojny na Ukrainie.
      Po atakach we Francji rosyjska prasa faktycznie triumfowała.

      Link:
      http://telewizjarepublika.pl/byly-doradca-putina-trwa-czwarta-wojna-swiatowa-ktora-rosja-wypowiedziala-calemu-swiatu,14402.html

      Usuń
    3. Co do ostatnich aktów terroryzmu we Francji: z 7.09.2010r o zabójcach działających w Europie na rozkaz putinowskiego namiestnika i kata Czeczenii R.Kadyrowa,a pod osłoną ambasady http://www.chechenews.com/developments1092-1.html ;z 9.01.2015r o ostatnim celu Putina w postaci wojny wszystkich ze wszystkimi http://chechenews.com/developments/22214-1.html ;z 10.01.2014r do czego reżim Putina używa kadyrowców http://www.chechennews.com/developments/22217-1.html ; z 12.01.2015r o ustaleniu przez dziennikarzy śledczych,że Boeing MH17 został zestrzelony przez oddział 53.rakietowej bryg.plot. z siedzibą w Kursku http://www.chechenews.com/developments/22231-1.html ; z 12.01.2015r o zastrzeleniu przez putinowskiego terrorystę sześcioosobowej rodziny armeńskiej w Giumri http://www.chechenews.com/developments/22236-1.html

      Usuń
  20. Pani Urszulo,

    Nie wdając się w szczegółowe analizy, powiem, że język pana Kaczyńskiego przypomina sposób przekazu, który starzy warszawiacy zwykli nazywać "mowa trawa gięsty grzebień".
    Te słowa niewiele znaczą dla przeciętnego odbiorcy i nie definiują obecnej sytuacji.

    By wyjaśnić różnicę, wskażę przykłady - jakim językiem trzeba dziś mówić:

    "Polska jest mimowolnym świadkiem, ofiarą zła, którego źródłem są nieudolne, agresywne, wobec własnego kraju i obywateli, patologiczne rządy tej koalicji".

    "Czy dzisiaj Polacy idąc codziennie po zakupy widzą w sklepach niższe ceny? Czy dzisiaj Polacy wysyłając swoje dzieci do szkoły mają większe poczucie bezpieczeństwa? Czy dzisiaj Polacy, czekając na szansę na swoje zdrowie w długiej kolejce czekają krócej? Czy dzisiaj Polacy licząc na to, że władza będzie skromna, pokorna, oszczędna w wydawaniu na siebie pieniędzy mają poczucie satysfakcji? Na wszystkie te pytanie musimy, odpowiedzieć, że niestety nie!"

    "Ciężko grzeszy ten, który dzisiaj swój palec oskarżycielsko wyciąga i wskazuje: to górnicy są wszystkiemu winni. Chciałbym panie premierze powiedzieć tu rzecz chyba oczywistą dla każdego, kto zna polskie górnictwo: polskiemu górnikowi potrzebna jest dziś pomoc, a nie akt oskarżenia".

    " Żadnych układów z tym rządem! Na takich ludzi nie można głosować, takim ludziom nie można nigdy więcej dać władzy ! ".

    "Wzywam funkcjonariuszy państwowych aby nie uczestniczyli w ponurych intrygach władzy. Będziemy pilnować rządzących, precyzyjnie monitorować nadużycia urzędników państwowych średniego i wyższego szczebla. Żadna decyzja łamiąca literę lub ducha prawa podjęta przez prokuratora, funkcjonariusza policji, sędziego, czy ministra nie będzie puszczona płazem !"

    Dla wyjaśnienia dodam, że autorem wszystkich powyższych cytatów jest D.Tusk i pochodzą one z roku 2007.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Obawiam się, Panie Aleksandrze, że Jarosław Kaczyński pomału zapomina jak się mówi do zwyczajnych ludzi. Nie do aparatu, czy żelaznego elektoratu PiS, do którego (celem zagrzania do ... hmm ... boju?) adresuje swoje akty strzeliste i wykrzykniki.

      A przecież 10 lat temu doskonale to potrafił. Mówić krótko, celnie i dosadnie, często dowcipnie, ale językiem prostym, bez tych zdań wielokrotnie złożonych i potykania się o własny język.

      W przemawianiu do ludu Tusk był, niestety, mistrzem. Choć musiał się tego nauczyć, bo początkowo mówił jak żulik z przedmieścia, którym de facto jest!

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  21. Marcin Majszczyk,

    Na przestrzeni ostatnich lat można wskazać przynajmniej dwa "ślady rosyjskie" - w Norwegii i w Bostonie.
    Pisałem obszernie o tych sprawach, m.in. tu:
    http://bezdekretu.blogspot.com/2011/08/zamach-w-norwegii.html
    http://bezdekretu.blogspot.com/2011/07/norwegia-rosyjski-slad.html
    http://bezdekretu.blogspot.com/2013/05/boston-smiertelna-rozgrywka-suzb.html
    http://bezdekretu.blogspot.com/2013/04/czy-putin-wypowiedzia-wojne-usa.html

    Retoryka Putina jest oczywiście ta sama, co świadczy, że każdy zamach Rosja próbuje wykorzystać dla swoich celów. Zresztą - z powodzeniem, czego dowodzi bliska współpraca służb Obamy i Putina w sprawach "międzynarodowego terroryzmu".
    Przynajmniej od 1921 roku (czyli od czasu, gdy za pieniądze bolszewików uzbrojono IRA) wiadomo, że Rosja jest stolicą światowego terroryzmu i wspiera lub inspiruje większość organizacji terrorystycznych. Prawdziwą wojnę z terroryzmem należałoby zatem zacząć od wymazania tego państwa z mapy świata.
    To oczywiście mrzonka, bo żaden lewak i euroidiota nie poważy się nazwać Rosji po imieniu, a tym bardziej nie wystąpi przeciwko prawdziwym terrorystom.
    Również w przypadku paryskiego zamachu można byłoby wskazać ślady rosyjskie.
    Dziś pojawiła się informacja o oświadczeniu niejakiego P.Gubariewa, „ludowego gubernatora Noworosji”, który ujawnił, że za zamachem stoją ludzie Kadyrowa.

    http://niezalezna.pl/63152-gubernator-doniecka-sypie-putina-czy-za-paryskimi-zamachami-stoi-kreml

    To nie pierwszy sygnał, że marionetka Putina jest sprawcą ataków terrorystycznych. Podobne ( i bardzo wyraźne) ślady istniały w sprawie zamachu bostońskiego. Co ważne - tak wówczas, jak i teraz zabito natychmiast zamachowców. To rzecz bardzo ważna, bo ucina możliwość prowadzenia rzetelnego śledztwa.
    Można oczywiście pogłębiać ten temat, ale już na wstępie pojawia się podstawowe pytanie: czy społeczność Zachodu jest w ogóle zainteresowana taką wiedzą?
    Mówiąc wprost - po co im to wiedzieć?
    Przywódcy tych państw ukrywają przecież informacje o sprawstwie Putina i zamordowaniu kilkuset pasażerów malezyjskiego Boeinga. Szef rządu francuskiego przyjmuje zaś z szacunkiem ministra Ławrowa i zaprasza go do "wspólnoty państw walczących z terrorem".
    Jakże więc można oczekiwać, że w sprawie zamachu paryskiego wskazaliby prawdziwych inspiratorów?
    Dla uspokojenia tych społeczeństw wystarczą hucpiarskie "marsze" i puste deklaracje.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Panie Aleksandrze,

    trafił Pan w sedno: opozycja nawet nie musi niczego nowego wymyślać, wystarczy po prostu skopiować kampanię prowadzoną przez PO w latach 2006-2007. A przemówienia Donalda T. można wręcz żywcem przepisać - wszystko pasuje jak ulał! Czy "nasi" nawet tego nie potrafią?

    Trudno nie spostrzec, że Jarosław Kaczyński wydaje się dziś tylko cieniem samego siebie sprzed lat. Może to po prostu starość?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Wąż Wystygły,

    to jest jakieś kompletne wyalienowanie, świat gabinetów. dworzanie którzy (gdyby Jarosława zabrakło) z dnia na dzień są nikim.

    Trzeba pamiętać, skoro piszesz o cieniu dawnego Jarosława, że w tamtym czasie miał on oparcie tak w swoim bracie, jak i matce.
    Ja to wszystko naprawdę, tak po ludzku rozumiem.

    Wiem również że po odejściu Jarosława PiS już nie istnieje. Nikt chyba nie ma złudzeń czy ten nowy PiS miałby twarz Macierewicza, czy prędzej Czarneckiego, Kuchcińskiego, Lipińskiego, Błaszczaka - długo by wymieniać cały zbiór tych wątpliwych osobowości.
    Mało kto pamięta że pan Antoni zostając wiceprezesem PiS został nim najmniejszą w historii takich wyborów ilością głosów aktywu Prawa i Sprawiedliwości i to mimo osobistej rekomendacji Jarosława Kaczyńskiego.

    Mam czasem wrażenie że niektórzy spośród broniących przywództwa Jarosława w PiS mają tego pełną świadomość.


    A już najbardziej dramatyczna okoliczność to fakt który Aleksander Ścios wielokrotnie podnosił. Istnieje jakaś obawa, jakaś zadziwiająca niechęć dla której "opozycja" unika jak ognia tego co robi opozycja na całym świecie. Odwołania się do armii swych wyborców,

    OdpowiedzUsuń
  24. 1. Janusz Śniadek - były przewodniczący "S".

    To jest moment na larum dla Polaków - trzeba jak najszybciej dokonać zmiany, żeby tę sytuację zacząć odwracać, żeby ratować to, co jeszcze się da uratować.

    wPolityce.pl: Jak Pan ocenia to, co teraz dzieje się teraz na Śląsku?

    Janusz Śniadek: - Dla mnie jest to kolejny rozdział dramatu, który się rozgrywa już od roku. Jest przecież nieprawdą, że ten rząd jest zaskoczony sytuacją - przecież nie dalej jak na przełomie kwietnia i maja miały miejsce negocjacje z udziałem premiera Tuska, który tam składał bardzo konkretne deklaracje. Ale jak się okazało, były to wyłącznie PR-owskie triki i pozorowane działania.[...]

    Generalnie, ta sytuacja na Śląsku jest uderzeniem w polską rację stanu i to w bardzo wielu wymiarach. To nie dotyczy tylko kwestii bezpieczeństwa energetycznego, ale to pokazuje problem również w wymiarze społecznym. Czy można bowiem sobie wyobrazić gospodarkę, państwo, w którym nie ma produkcji, nie ma przemysłu, nie ma stałego zatrudnienia i nie ma miejsc pracy? A my powoli do tego zmierzamy i to jest jeden z rozdziałów tego dramatu.

    A jak Pan ocenia argumenty rządu - likwidowane kopalnie przynoszą ogromne straty, trzeba dopłacać do każdej tony węgla, a ceny tego surowca dramatycznie spadły. Nie są zasadne dla forsowanego przez rząd planu restrukturyzacji Kompanii Węglowej?

    O polską rację stanu, jaką jest utrzymywanie państwa, systemu społecznego nie dba się i ją się likwiduje rękoma doktrynerów. Przeżyliśmy jakoś bardzo opresyjny system autorytarny komuny, PRL, a dzisiaj mamy równie opresyjny system i równie doktrynalny, neoliberalny system forsowany przez Platformę Obywatelską, dla której państwo się nie opłaca.[...]

    Mamy największy od lat kryzys społeczny - dlaczego w tej sytuacji tak wstrzemięźliwie zachowuje się „Solidarność”? Wydawałoby się rzeczą naturalną, że bardzo zdecydowanie i mocno stanie w obronie górników, zaprotestuje…

    To jest bardzo złożone pytanie i nie sposób na nie odpowiedzieć jednym zdaniem. To jest też pytanie, co rozumiemy przez „Solidarność”. „Solidarność” to jest przecież ciągle 600 tysięcy ludzi - to jest duży związek, z różnych branż, reprezentujących różne interesy. Faktem jest, że społeczeństwo, pracownicy zostali straszliwie zatomizowani. [...]

    Czy górnicy mają szansę na zwycięstwo, czy jednak są skazani na porażkę?

    To nie jest sprawa tylko górników. To jest sprawa nas wszystkich, Polaków. I my nie mamy innego wyjścia jak wygrać tę batalię.


    2. Na Śląsku wrze. Coraz więcej kopalni przystępuje do akcji protestacyjnej.

    To efekt ogłoszenia planów rządu Ewy Kopacz. Formalnie nazywanych "restrukturyzacją" lub "wygaszaniem kopalni". W rzeczywistości chodzi o zamknięcie czterech: Bobrek Centrum w Bytomiu, Brzeszcze w miejscowości o tej samej nazwie, Pokój w Rudzie Śląskiej oraz Sośnica-Makoszowy w Gliwicach. (niezależna.pl)


    3. Prezesem spółki, która chce "kupić" kopalnie jest Waldemar Mróz - podejrzany przez IPN o kłamstwo lustracyjne. (wP)


    4. Poseł PiS ze Śląska: Na likwidacji kopalń straci każdy Polak. Będziemy uzależnieni cenowo od Rosjan.

    Rosyjski węgiel płynie do nas strumieniami. Likwidacja naszych kopalń, to nie tylko problem górnictwa, to problem całej polskiej energetyki. Straci na tym każdy Polak, będziemy uzależnieni od rosyjskiego węgla i cen, jakie nam narzucą. (TVR)


    5. Śniadek o ustawie o funkcjonowaniu górnictwa: To jest ustawa o zabijaniu polskich miejsc pracy

    – Miałem w ręku ten dokument, dzisiaj poszedłem specjalnie na tą komisję infrastruktury, żeby zobaczyć. Przecierałem oczy ze zdumienia, a nie mam słów oburzenia dla ludzi, którzy tolerują import węgla rosyjskiego do Polski w sytuacji embarga na polskie produkty, a jednocześnie podnoszą rękę na polskie miejsca pracy, polskich górników. To jest dla mnie oburzające ze wszech miar. (TVR)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. !!!

      Nie mam już siły czytać, a tym bardziej słuchać tego, co o najważniejszej w tej chwili dla Polski sprawie mówi - chyba oddelegowana na odcinek "górnictwo" - v/prezes PiS, B. Szydło.

      Oto próbka:

      "Chcę wierzyć, że to jedynie nieudolność, a nie celowe działanie" - mówi o planach rządu na Śląsku poseł Beata Szydło.

      ......... !!!!!

      Usuń
    2. Pani Urszulo,
      to wszystko czego teraz jesteśmy świadkami, a co pani w dużym stopniu przytacza, sprawia, że podnosi się mi ciśnienie. Przecież to jest jawne szyderstwo, pokaz indolencji i zakłamania. Wszędzie relacje tego, co zrobi opozycja, obietnic, deklaracji, nigdzie ani słowa o faktycznie podejmowanych działaniach. Wreszcie wisienka na torcie - rozrośnięty system spychologii, od prezydenta, którego nagle dopadała niemoc konstytucyjna, nagle utracił prawa do inicjatywy ustawodawczej i zainteresowanie sektorem energetycznym (kto to kupuje?!), przez tymczasowy rząd fasadowy, który swoimi poplecznikami sonduje opinię publiczną, serwując kolejny kawałek zepchnięcia, że to jednak górnicy powinni zająć się reformą (i tutaj się zgadzam, ale nie w sensie twórcy tego stwierdzenia, tylko w sensie zrobienia porządku z tą całą antypolską chałturą), aż po opozycję, która skupia się na czym? Na punktach PR-owych, na szukaniu irracjonalnych wytłumaczeń dla ... no właśnie, tak naprawdę dla kogo?

      Usuń
  25. Panie Aleksandrze,

    Coraz trudniej znoszę pełnoobjawową schizofrenię opozycji, która (w domyśle) powinna nas bronić przed złym rządem.

    Nie rozumiem - jak można jednego dnia grzmieć - i to z najwyższej trybuny: "ZDRAJCY, ZŁODZIEJE, FAŁSZERZE" - a zaraz potem (wdzięcząc się do funkcjonariuszy medialnych) szczebiotać: "CHCEMY WIERZYĆ W DOBRĄ WOLĘ TEGO RZĄDU, A TO CO SIĘ DZIEJE PRZYPISUJEMY JEGO NIEUDOLNOŚCI".

    Skąd ta "telewizyjna" zmiana tonu? Czy pani Szydło i jej podobni, obawiają się, że "ochrona" wyrzuci ich ze studia TV - tak jak wyrzucono pana red. Rachonia?

    Przecież mają immunitety!

    Czego się ci tchórze boją?

    I jeszcze jedno, stokroć ważniejsze od telewizyjnych wystąpień, a co umyka zarówno posłom PiS, jak i nam wszystkim:

    Przecież nieudolność to zasadniczy (i wystarczający) powód, żeby w państwie, w którym istnieje realna opozycja, odwołać każdy rząd!

    A za ZDRADĘ STANU, ZŁODZIEJSTWO, FAŁSZERSTWA WYBORCZE etc. wiadomo, Trybunał Stanu - wręcz z rozdzielnika! Oraz (z braku KS) - dożywocie w ciężkim więzieniu!

    Tak bywa w normalnych państwach, gdzie rządzi się dla obywateli, a nie przeciw nim, co jest charakterystyczne dla władzy okupacyjnej - jak w III RP.

    Pozdrawiam serdecznie

    PS. Post chciałam zaadresować także do pana o nicku "Wstawiony", ale po wpisaniu, zmieniłam, bo naprawdę głupio wyglądało: AŚ, Wstawiony.

    Czy nie rozważyłby Pan zmiany - Panie W.? Bardzo proszę i również serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma Pani rację, nie wyobrażam sobie wstawionej wersji p. Ściosa.

      >>Przecież nieudolność to zasadniczy (i wystarczający) powód, żeby w państwie, w którym istnieje realna opozycja, odwołać każdy rząd!

      Trzymajmy się tego.

      Pozdrawiam
      Wstawiony

      Usuń
  26. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  27. Interesująca informacja, jakieś zakulisowe roszady?

    Bondaryk złożył dymisję ze stanowiska szefa Narodowego Centrum Kryptologii

    Krzysztof Bondaryk nie jest już szefem Narodowego Centrum Kryptologii. Jak dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada, generał, były szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, złożył dymisję, a szef MON, w ramach którego działa NCK, przyjął jego rezygnację.

    http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-bondaryk-zlozyl-dymisje-ze-stanowiska-szefa-narodowego-centr,nId,1589665

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie nie do końca pasował panom w brązowych butach.
      Brak korzeni w WSI, "opozycyjna" przeszłość, UOP, ABW...
      To się musiało tak skończyć. Choć, po prawdzie, nie wiadomo,
      czy na tym się skończyło?

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Pani Urszulo,
      Przyzna pani, że ta informacja wygląda co najmniej dziwnie biorąc po uwagę to co napisał Pan Aleksander powyżej:

      "Dowodzenie NCK powierzono Krzysztofowi Bondarykowi, co w obecnej sytuacji wydaje się decyzją logiczną i dalekowzroczna. Dla Belwederu wiedza byłego szefa ABW stanowi cenny depozyt, z którego nie należy rezygnować."

      "Wiele wskazuje, że właśnie NCK może stać się najważniejszym ogniwem w belwederskiej „koncepcji kułaka”."

      Dochodzą do tego jeszcze inne informacje takie jak: http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1352990,Sledczy-maja-opinie-ws-nagran-z-wiezy-lotniska-w-Smolensku

      Szczególnie fragment:

      "Do prokuratury wpłynęła także opinia ws. nagrania z samolotu Jak-40, lądującego w Smoleńsku przed katastrofą Tu-154."

      wiemy przecież, że taśma z Jaka-40 stanowi niezwykle istotny dowód

      nie wiem czy te informacje można w jakiś sposób łączyć, niemniej zdaje się, że coś jest na rzeczy.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. Być może wykorzystano już doświadczenie Bondaryka na tyle, na ile było potrzebne. Nie wykluczam, że "odpalenie" miało na celu odciągnięcie stygmatów jego osoby od belwederskiego projektu. Z jednej strony już w lutym kolejna rozprawa ws. Sumlińskiego; nie wiadomo co wydarzy się do tego czasu i podczas rozprawy; z drugiej - w ramach afery z Ticons, pojawiło się mocne ogniwo łączące Schetynę z Bondarykiem, wobec czego mogłoby to stanowić krok w kierunku początku starcia Schetyna vs. Siemoniak. To wszystko hipotezy, czas pokaże.

      Pozdrawiam

      Usuń
    4. @Pawel Partycjusz

      Dla takich komentarzy i strzepow informacji (np. spolka Ticons) warto tu zagladac.

      Usuń

  28. "POLSKI MAJDAN ZACZĄŁ SIĘ POD ZIEMIĄ..."

    - VD Gazeta Polska: https://www.youtube.com/watch?v=Qb_FV48r8VU

    __________________________________________________________


    Posłuchałam pana dr. Szewczaka w rozmowie z panem red. Sobalą.

    BARDZO POLECAM WSZYSTKIM!

    1. Naprawdę nie wiedziałam, że kopalniom nie wolno sprzedawać węgla, że są zobowiązani to robić przy wymuszonej "pomocy" wielu żerujących na nich pośredników.

    2. Że obłożeni są 30% VAT.

    3. Że Niemcom i Czechom (!) jakoś się to wydobycie na polskim Śląsku opłaca, skoro budują tu nowe (Niemcy), albo przejmują nasze stare kopalnie (Czesi).

    4. Nie wiedziałam też nic o pozostałych 80% . - bo niby skąd? Nigdy nawet nie byłam na Śląsku!

    Powinnam się tego dowiedzieć od PiS, który od zawsze popieram, a oni powinni o Śląsku wiedzieć wszystko, przecież w każdej chwili muszą być przygotowani do rządzenia. Zresztą rządzili - z dużym powodzeniem - przez niemal 2 lata.

    Co się z wami porobiło, panowie z PiS?

    Coraz bardziej podoba mi się pan dr Szewczak oraz pan przewodniczący Śniadek z PiS / "S". Nie rozumiem dlaczego to nie on jest v/prezesem PiS, że nie znalazł się w komitecie politycznym tej partii. Za to jest tam ktoś taki jak Czarnecki, a do niedawna - Hofman!

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  29. Aleksander Ścios,

    Pan przewodniczący Duda z "S" (ech, nie ma jak komandoskie wyszkolenie!) - fantastycznie znajduje się "w temacie" i po komandosku "wspomaga" protestujących.

    Już wszystkie szczekaczki zamiast mówić o górnikach, zachłystują się jego prowokacyjnymi pogróżkami: "znamy wasze adresy". Tylko patrzeć jak ze strajkujących zrobią terrorystów!

    "Afgańczyk" Sikorski, pogoniony z MSZ, którego prowokacyjne zaczepki w Białymstoku podczas kampanii 2011 doskonale pamiętam, a który teraz w sejmie stuka laską marszałkowską, aż się zachłystuje od "gróźb karalnych" i ośmiela się wypominać (ON!) zdradę ideałów "S".

    Gdzie był, kiedy jego kumpel z rządu Tuska, MSW - Sienkiewicz prowokował słynnym "IDZIEMY PO WAS"?

    Że też takich święta polska ziemia nosi!
    UWAGA! Mówię o wszystkich trzech.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry wieczór. Protest na Śląsku się rozszerza pomimo wszystko i z perspektywą solidarnej eskalacji w innych regionach Polski. A P.Duda,gdyby zaczął pacyfikację,zostałby szybko wykluczony; nie zrobi więc tego,choć wciskanie hasełek o zabarwieniu terroryzmu pospolitego jest akurat teraz błędem odpowiadającym hasełkom o groźbach karalnych Sikorskiego. W ramach uzupełnienia informacji o jednej z propozycji dealu przeciw protestującemu Śląskowi ("stary" artykuł z 8.03.2013r) http://wpolityce.pl/polityka/152567-czapki-z-glow-przed-gornikami-ktorzy-nie-chcieli-aby-ich-reprezentantem-byl-waldemar-mroz-ktory-w-dokumentach-ipn-widnieje-jako-agent-bezpieki-ps-krzysztof .Czy więc ten czy inny "inwestor likwidacyjny" Polski?-wszystko zależy od górniczych protestów na Śląsku i czynnego wsparcia przez resztę Polski ponad wszelkimi podziałami. Pozdrowienia.

      Usuń