Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

wtorek, 15 stycznia 2013

TAKI BIZNES


"Dochody firm zajmujących się politycznym PR składają się z dwóch równych części. Pierwsza to zapłata za pracę konsultantów politycznych, a drugie 50 proc. to zapłata za milczenie konsultantów o tym, co robili w części pierwszej. To taki biznes".
Ta odpowiedź Igora Mintusowa pochodzi sprzed blisko dwóch lat. Związany z administracją kremlowską rosyjski „ekspert od PR-u” został zapytany wówczas przez dziennikarza „Naszego Dziennika” o szczegóły dotyczące przygotowania konferencji MAK. Początkowo rozmówca nie chciał nawet potwierdzić, że jego firma „Niccoló Machiavelli” współpracuje z MAK i opracowuje dla zespołu Anodiny strategię propagandową. Gdy padły konkretne pytania - o przygotowanie konferencji, o zadania, jakie postawił przed firmą MAK, o przewidywany odbiór konferencji w Polsce, w Rosji i na świecie – Mintusow dał wyraźnie do zrozumienia, że na te tematy nie będzie rozmawiał.
Można przypuszczać, że za odmową udzielenia informacji kryło się „to drugie 50 procent” płacone firmie Mintusowa za milczenie. Publikacja „Naszego Dziennika” nosiła zatem trafny  tytuł – „Anodina płaci za milczenie”. Piotr Falkowski napisał wówczas: „Nie ma jednak wątpliwości, że jego firma, by dobrze wywiązać się z postawionego zadania, musiała przed konferencją 12 stycznia ub.r. znać treść projektu raportu i wiele szczegółów dotyczących katastrofy. Tymczasem jest ona wciąż formalnie objęta postępowaniem karnym Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej i to właśnie ta instytucja musiałaby wydać zgodę na wgląd osób postronnych do dokumentacji wytworzonej w toku postępowań procesowych, a taką były np. ekspertyzy sądowo-lekarskie dotyczące gen. Andrzeja Błasika.”
Po lekturze wczorajszej wypowiedzi rosyjskiego „pijarowca”, warto zatem postawić sobie pytanie– co sprawiło, że Igor Mintusow złamał nagle biznesową zasadę i udzielił  obszernego wywiadu regionalnemu pismu „Gazeta Oławska”?  Nawiązując do słów samego „mistrza” trzeba zapytać wprost -  na które z tych 50 procent zarabia teraz Mintusow i kto dziś płaci za jego rewelacje?
Można oczywiście twierdzić, że związany od ponad 20 lat z Kremlem „ekspert” zdobył się nagle na szczerość i uwiedziony pięknem ziemi oławskiej i polską gościnnością, postanowił uchylić rąbka największej tajemnicy, by podzielić się z czytelnikami regionalnej gazety informacją o strategii doradców płk. Putina. Można nawet wierzyć, że uczynił to z własnej inicjatywy, jako niezależny i działający na wolnym rynku biznesmen.
Obawiam się jednak, że taka wiara nie ma nic wspólnego z realiami państwa Putina i pozycją Mintusowa, a jeszcze mniej z mechanizmami dezinformacji, przy pomocy których administracja rosyjska rozgrywa sprawę tragedii smoleńskiej.
Byłoby też naiwnością sądzić, że rewelacje opowiadane przez Mintusowa nie mają żadnego związku z dzisiejszą konferencją prasową Gieorgija Smirnowa, przedstawiciela rosyjskiego Komitetu Śledczego. Bez wątpienia – można byłoby wskazać jeszcze kilka minionych i przyszłych zdarzeń, których związek z wypowiedzią Mintusowa wydaje się bezsporny, zaś konkluzja wynikająca z ich analizy – mocno zaskakująca. Dodam jedynie, że o niektórych wnioskach pisałem w styczniu 2011 roku.
Pytania zawarte w tym tekście dedykuję naszym publicystom i analitykom oraz tym wszystkim, którzy mocno wierzą w głupotę płk Putina.


Linki:

19 komentarzy:

  1. Moim zdaniem, wytłumaczenia takiego zachowania sowieckiego propagandysty są dwie:

    1) Trwa operacja wymiany genseka, w której kartą może być sprawa Smoleńska,

    2) Sowieci dają komunikat o treści: "tak, to my spowodowaliśmy zamach, my dezinformujemy i mataczymy, a wy możecie nam naskoczyć".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 3) Sowieci mówią: no Tusku... musisz, bo... Błasiak to była gra pozorów, to może i brzoza to była gra pozorów? a tyś to wszystko klepał, kochany... i nie odchylaj głowy, gdy leci mocz, teraz masz ją trzymać pod strumień....

      pozd.

      Mocny102

      Usuń
  2. Panie Aleksandrze,

    Primo: na moim RSS dotąd nie pojawił się Pański tekst sprzed przeszło godziny, musiałam go szukać okrężną drogą!

    Secundo: na WSZYSTKICH PORTALACH: naszych, waszych i dwupłciowych, zapadło w tej kwestii pełne konsternacji milczenie. :)))))

    Tertio: Info o wypowiedzi Tuska z dzisiejszej konferencji, cyt: "- Nie mieliśmy żadnych wątpliwości, że podkreślanie wówczas, scenariusz konferencji MAK-owskiej miał kontekst polityczny. Zarówno termin, sposób i treść ówczesnej konferencji i zaprezentowanie raportu MAK-u był oczywiście próbą sformułowania rosyjskiej tezy, jeśli chodzi o zamach. To co dla nas najistotniejsze, to oprócz tej bulwersującej opinii na temat generała Błasika, to zaniechanie ze strony rosyjskiej odpowiedzialności czy współodpowiedzialności za katastrofę. Tutaj nie ma żadnych wątpliwości." - podała chyba tylko Niezależna.pl, ale bez komentarza, czy choćby próby "podrążenia" tematu. No, ale przynajmniej podała!!!

    Quarto: Pański tekst wskazujący na celowe wypuszczenie "Makjawela" wraz z ironiczną zachętą przedstawiciela ruskiego Komitetu Śledczego - idźcie z tym (domaganiem się zwrotu wraku Tu 154) do naszego (ruskiego) sądu - wskazuje, że kpiny z Tuskowego rządu przechodzą w straszenie, a upokarzanie Polski przybiera na sile.

    Tak odebrałam obie wypowiedzi, natomiast Pańskiego końcowego zdania: "Bez wątpienia – można byłoby wskazać jeszcze kilka minionych i przyszłych zdarzeń, których związek z wypowiedzią Mintusowa wydaje się bezsporny, zaś konkluzja wynikająca z ich analizy – mocno zaskakująca. Dodam jedynie, że o niektórych wnioskach pisałem w styczniu 2011 roku." - nie rozumiem ni w ząb. Zaraz przejrzę Pańskie styczniowe wpisy, może zmądrzeję.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. PS. Bardzo podoba mi się wariant nr 2) Jaszczura (jedynka jednak chyba za dobra, żeby była prawdopodobna) i 3) Rudego 102 - oba związane z moim pktem 4)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mocny102 , nie Rudy... Zresztą nieważne.
      Wymiana genseka też jest możliwa, ale naszego, a nie ruskiego.

      Pozdrawiam

      Mocny102

      Usuń
    2. Przepraszam za pomyłkę, ale Pan mi kiedyś pozwolił się tak nazywać, więc "misię" zafiksowało :)

      "Nasz" bardzo zmarnowany wrócił z tych Dolomitów... :))

      Pozdrawiam

      Usuń
    3. nie ma sprawy, proszę mówic, jak Pani wygodniej.


      pozdrawiam Panią

      Mocny102

      Usuń
  4. Pospekulujmy...
    Kto za Tuska?

    1) kandydat musi odpowiadać tym, którzy Tuska zdejmą, a więc Rosjanom. Musi to być więc ktoś dla nich kontrolowalny. Kontrolowalność może wynikać z agenturalności takiego typa (wobec WSI albo KGB ), jego związków z ośrodkiem prezydenckim (ale gwarancje muszą być silne) albo jakiegoś haka, którego na niego mają.
    2) raczej ktoś z rządzącego układu - bo na nowe wybory teraz nie czas (po co ryzykować? gdy jest większość).

    W grę wchodzą: Pawlak (umowy gazowe), Schetyna (haki kryminalne, związki z Komorowskim), jakaś mumia z byłej UW, sterowana przez Belweder (wariant Ziemkiewicza - Mazowiecki???). Kwaśniewski nie, za Ukrainę. w ogóle SLD będzie raczej trzymane na razie w odstawce, jako rezerwa kadrowa na wypadek załamania POPSL.

    Albo... hehehe... Profesor Gliński, ale poparty przez cały Parlament, a więc z ministrami od wszystkich - a siłowe dla Schetyny i dotychczasowych kukiełek.
    Albo jeszcze lepiej. Gliński oparty wbrew woli PiSu, przez PO i PSL. hehhehhe. Profesor przyjmuje,p bo chce łączyć, a nie dzielić, a po rozmowie z Panem Prezydentem otrzymuje gwarancje niezalezności swoich rządów i poparcia dla reform. Warunek: odcięcie się wraz z większoscią parlamentarną od błędów tuskizmu. I wpuszczenie do rządu nowej krwi, najlepiej "intelektualistów" z dawnej UW. I nie kontynuowanie linii Tuska polegającej na konfliktowaniu nas z Rosją - w końcu Smoleńsk i zamach - to nie bajka Profesora Glińskiego.


    (potępiony, zniszczony Tusk obejmuje jakąś posadę u Plichty).

    hehehe.

    w każdym razie Rosjanie chyba chcą Tuskowi zrobić krzywdę.


    pozdrawiam

    Mocny102

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaszczur,

    1. Jeśli ma Pan na myśli Putina, to nie dostrzegam żadnych działań w kierunku wymiany genseka. Nie znam też przypadku, by w realiach kremlowskich dokonywanego takich operacji poprzez ujawnienie zbrodni rywala lub szantaż komprmateriałami. Warto też pamiętać, że Mintusow jest zaufanym człowiekiem Putina.
    2. Bez wątpienia - tak może brzmieć ten komunikat, jednak nie chodzi tylko o manifestację siły. To Rosja może zrobić przy pomocy wielu innych instrumentów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pani Urszulo,

    Cisza na portalach jest chyba rzeczą naturalną. Ujawniono wypowiedź Mintusowa i na tym poprzestano. Tak się zresztą dzieje w przypadku wielu innych informacji, które pozostawione bez sensownego komentarza spełniają później doskonale swoją rolę dezinformacyjną.
    Nie mam specjalnych nadziei na zapoznanie się z medialnymi wyjaśnieniami "casusu Mintusowa", ale nie mam też ochoty występować w roli Jeremiasza. Dlatego pozwalam sobie zadać te nietrudne pytania i zapewniam, że spodoba mi się każda odpowiedź - byle sensowna i osadzona w realiach.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Szanowny Panie Aleksandrze,

    wizyta wieloletniego doracy Putina i Gazpromu w Oławie i spacerek pod byłymi koszarami opisany przez "Gazetę Oławską" to tekst z ducha lat 80-tych. Jakiż ten Igor Mintusow wylewny, znów opowiada o fałszerstach wyborczych, które mogą zmienić wynik wyborów, coś tam o strategii marketingowej MAKu... Tak sobie plecie?

    We wrześniu 2011 w czasie Forum Ekonomicznego w Krynicy Mintusow nauczał Eryka Mistewicza i innych, że właściwie bez nakładów na marketing polityczny, billboardy, przygotowanie kandydatów można dziś wygrać wybory. Otóż według „guru marketingu politycznego Federacji Rosyjskiej”, jak przedstawiał go Mistewicz, 50 % sukcesu wyborczego związane jest z posiadaniem wpływu na administrację wyborczą, a więc tych którzy liczą głosy i organizują całą machinę wyborczą, ustalają reguły przebiegu wyborów, a także na prokuraturę. Mając wpływ na państwowe komisje wyborcze i prokuraturę można, jak przekonywał, wygrać wybory w cuglach.

    http://wpolityce.pl/wydarzenia/14520-mintusow-pijarowiec-rosyjski-w-krynicy-wygracie-wybory-majac-do-dyspozycji-administracje-i-prokurature-to-50-sukcesu

    Zatem rachunek wygląda następująco:
    50 % płacy - za kłamsto i manipulacje: że demokracja, że wolne wybory, na reklamy, sondaże, pismaków itd.
    50 % płacy - za milczenie o prawdziwym mechanizmie wyborczym.

    Nie wiem w co gra Mintusow. Myślę, że wyraźnie mówi Tuskowi i ferajnie, że mocodawca może z nimi zrobić co chce i kiedy zechce. A że coś robić będą to widać i czuć po aktywności Piechocińskiego, ciągłym odkurzaniu Kwaśniewskiego i medialnym wyścigu szczurów po różnych kanałach. Zaiwaniają kto szybciej i lepiej zadowoli szefa.

    Pozdrawiam.


    OdpowiedzUsuń
  8. Mocny102,

    "W każdym razie Rosjanie chyba chcą Tuskowi zrobić krzywdę".
    Krzywdy z pewnością mu nie zrobią, ale proces "nowego rozdania" zyska na precyzji i dynamice.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A. Ścios,
      ale czasem trzeba ściąć lizusa, żeby banda zwarła szeregi... los ruskich kniaziów jeżdżąych po jarłyk miał dodatkowo potęgować posłuszeństwo: bił nam głową, płaszczył się, lizał kobyle mleko z butów, ale i tak uduszony... hehe. a może to wyraz moich nadze(j)i?

      Pozdrawiam Pana

      Mocny102

      Usuń
  9. Szanowny Panie Kazefie,

    Podzielam opinię, że Mintusow "wyraźnie mówi Tuskowi i ferajnie, że mocodawca może z nimi zrobić co chce i kiedy zechce."
    Uważam też, że Tusk (w odróżnieniu od opozycji) doskonale wie o co toczy się gra i całkiem niegłupio próbuje kontrować.
    Na marginesie tego co Pan napisał o "nauczaniu Eryka Mistewicza i innych", bardzo mi się podoba, że dziennikarze (również "nasi) traktują tego pana jako "eksperta". To niezwykle miły objaw zidiocenia.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  10. Panie Aleksandrze,

    Z jednej strony kij wsp. Putina: przypomnienie o wspólnym zamachu, z drugiej - marchewka: "nie bójcie się, nie oddamy wam wraku... jeżeli..."?

    Przypomnę fragmenty "W stronę reżimu prezydenckiego"

    „Aby przezwyciężyć nieufność, która utrudnia percepcję Rosji przez polskich polityków i media należałoby podjąć zorientowaną na przyszłość politykę normalizacji stosunków wzajemnych i pojednania polsko-rosyjskiego. Warunki ku temu powstały już jesienią 2009 r., po udziale premiera FR Władymira Putina w obchodach 70-tej rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte, a zostały wzmocnione zbliżeniem polsko-rosyjskim po katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r. Jednak czołowa partia opozycyjna w Polsce – Prawo i Sprawiedliwość podjęła kilka miesięcy później działania na rzecz ponownego konfliktowania z Rosją, sugerując odpowiedzialność tego państwa za katastrofę. W tej sytuacji rząd Polski powinien szybko podjąć działania na rzecz ratowania szansy jaka szybko może zniknąć.”

    Czy może im chodzić o delegalizację PiS, albo (przynajmniej) wyeliminowanie Jarosława Kaczyńskiego przez Trybunał Stanu? Wniosek podpisała wystarczająca ilość posłów i będzie on rozpatrywany, jednak posłów PO było ok. 80, może MA BYĆ ich więcej, żeby ten wniosek przeszedł?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Inne fragmenty Pańskiego artykułu z 26.01.2012:

    Kwestiom bezpieczeństwa została (...) poświęcona pierwsza inicjatywa ustawodawcza Komorowskiego: nowela ustawy o stanie wojennym oraz o kompetencjach Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych. Na jej podstawie (...) uzyskał prawo, by na wniosek Rady Ministrów wprowadzić stan wojenny lub stan wyjątkowy w sytuacji „szczególnego zagrożenia dla ustroju państwa” lub w przypadku „działań w cyberprzestrzeni” – przy czym definicje tych zagrożeń nie zostały w ustawie sprecyzowane, co pozwala ich autorom na dowolną interpretację. Uchwalona w ekspresowym tempie nowelizacja daje Komorowskiemu realne narzędzie, przy pomocy którego można np. anulować każdy niekorzystny werdykt wyborczy, lub zablokować zmiany groźne dla układu rządzącego.

    Warto zapamiętać tę „rekomendację”, ponieważ zawarte w niej przesłanki decydują dziś o większości decyzji politycznych i pozwalają dostrzec wspólny cel prezydenckich i rządowych przedsięwzięć.

    Nietrudno dostrzec, że wzrost represyjności prawa jest wspólną cechą rozwiązań proponowanych przez środowisko Komorowskiego. Możliwość ograniczenia praw obywatelskich na podstawie enigmatycznych zapisów dotyczących „działań w cyberprzestrzeni” czy perspektywa zdelegalizowania lub pacyfikowania niewygodnych manifestacji, muszą cieszyć wszystkich zwolenników putinizacji III RP.

    W regulacjach proponowanych przez Komorowskiego można także zauważyć intencję poszerzenia zakresu władzy prezydenckiej. Tak jest w przypadku propozycji związanych z „reformami systemowymi” w zakresie funkcjonowania służb bezpieczeństwa. Prace nad nimi trwają od początku kadencji, zaś ostatnie wydarzenia polityczne dowodzą, że weszły w fazę realizacji.

    Z tej perspektywy można oceniać wcześniejszą grę Komorowskiego na utrącenie Klicha i zastąpienie go Tomaszem Siemoniakiem. Jeśli dostrzec, że drugie z kluczowych ministerstw –MSW - objął ktoś równie bezbarwny i niekompetentny, zaś w najbliższej przyszłości czekają nas głębokie roszady w MSZ – nietrudno pojąć, że stanowiska obejmują ludzie z partyjnego „klucza BMW”.

    Można przypuszczać, że wkrótce będziemy świadkami kolejnych decyzji rządowych dokonywanych w ramach realizacji programu opracowanego w BBN-ie. Ich mechanizm pozostanie nieczytelny dla tych, którzy nadal nie dostrzegają znaczenia signum temporis – jakim była nagła rezygnacja Tuska na rzecz Komorowskiego z kandydowania w wyborach prezydenckich. Wiara w istnienie konfliktu lub w „opór” Tuska jest równie zasadna jak domniemanie, że chodziło wówczas o rezygnację z „żyrandoli” na rzecz realnej władzy.
    Jest oczywiste, że żadna z planowanych reform nie będzie możliwa bez ścisłego współdziałania tych dwóch postaci.


    Chodzi tu o niezbędny element w całości „koncepcji bezpieczeństwa” stworzonej w BBN-ie. Ma ona zagwarantować trwałość obecnej władzy i zabezpieczyć jej interesy w perspektywie kryzysu ekonomicznego lub politycznego. Wyraźnie też zmierza do wykreowania utajnionej formuły rządów prezydenckich, podobnych do istniejącej w putinowskiej Rosji.
    Jeśli opozycja zdoła dostrzec wspólną grę Pałacu Prezydenckiego i Kancelarii Premiera, być może istnieje jeszcze szansa powstrzymania tego procesu. Wymaga to nie tylko rezygnacji z optyki konfliktu i mocnego nagłośnienia zamysłów grupy rządzącej, ale również zmiany dotychczasowych priorytetów i podejmowania działań „o krok” wyprzedzających intencje władzy.

    http://bezdekretu.blogspot.com/2012/01/w-strone-rezimu-prezydenckiego.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. - "Decyzji rządowych" pewnie obawia się prok. gen. Seremet?

      - a jak wszystko pójdzie po myśli władcy dominium - może będzie: TUSK za TUSKA?

      =

      Usuń
  12. Szanowni Państwo,

    Z góry było wiadome,że Rosji jest na rękę słabośc rządów w Polsce.
    Dla Putina nie jest ważne kto będzie stał na czele polskiego gabinetu,byle był
    to człowiek spolegliwy. Każdy kto podskoczy,dostanie sążnistego kopniaka.
    Mści się seria zaniechań posmoleńskich...
    Wypłynęła sprawa terminu zwrotu wraku,więc po obu stronach sytuacja zrobiła się nerwowa.
    Warto przeczytac ten wywiad z Małgorzatą Wasserman:

    http://wpolityce.pl/wydarzenia/44875-nasz-wywiad-malgorzata-wassermann-do-rzadu-zagraliscie-z-rosjanami-i-teraz-to-oni-was-rozrabiaja-a-nie-nas-jako-wszystkich-polakow

    Pozdrawiam serdecznie
    Barbara L.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wygląda na to, że powstaje druga, skoordynowana wersja raportu, która ma zagrać rolę "wiarygodnej" - no bo druga, poddana weryfikacjom, strona rosyjska "sama" i "spontanicznie" się weryfikuje, nasz naczelny gajowy także ubolewa, że nie wszyscy rodacy są przekonani, więc on widziałby ponowne "badanie" "materiału dowodowego". Ludzie to kupią, zwłaszcza, jeśli dociąży się ich kryzysem i falowymi atakami skarbówki, jeśli da się im "mmę małej Madzi", "parę z Sanoka" i fotoradary.

    OdpowiedzUsuń