Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

środa, 29 sierpnia 2012

BURSZTYN, ZŁOTO I ZIELEŃ MUNDURÓW


Gdy Polską rządzi partia powołana przy udziale ludzi Departamentu I SB MSW, a większość procesów życia publicznego rozgrywa się według reguł kombinacji operacyjnych – wiodącą rolę w kreowaniu naszej rzeczywistości muszą odgrywać ludzie służb specjalnych. Nie tylko tych powołanych w III RP, nad którymi nikt nie sprawuje realnej kontroli, ale przede wszystkim ludzie policji politycznej PRL, przez lata służący sowieckiemu okupantowi. To oni zwykle reżyserują wydarzenia, które w odbiorze społecznym oceniamy jako afery czy decyzje polityczne i gospodarcze.
Od czasu przejęcia władzy przez układ PO-PSL, państwo polskie stało się areną, na której rozmaite grupy interesów, tworzące triumwirat służb, polityki i biznesu toczą walkę o wpływy i zyski. Jednym z elementów tej walki są akcje dezinformacyjne i medialne gry operacyjne,  podczas których zasila się konkurujących ze sobą polityków w kompromitujące materiały - prawdziwe bądź spreparowane oraz stosuje kontrolowane przecieki i „wrzutki”. Rolę wykonawców powierza się ośrodkom propagandy oraz dziennikarzom spełniającym mniej lub bardziej świadomie funkcję przekaźników i „pudeł rezonansowych”.
Nie warto wierzyć, że po roku 2008 ujawnienie jakiejś afery lub zdemaskowanie wycinka mechanizmów III RP to efekt dziennikarskiej dociekliwości lub dowód na sprawność instytucji państwowych. Główne media, wymiar sprawiedliwości oraz państwowe organy nadzoru stanowią integralną część obecnego aparatu władzy i w miejsce roli rzeczników społeczeństwa wykonują zadania zlecone przez triumwirat. W takim układzie, o tematach poruszanych przez media lub podejmowanych przez instytucje, decydują zwykle kreatorzy ze środowisk związanych ze służbami, to zaś co otrzymujemy jako informację jest spreparowanym i kontrolowanym przekazem.
Modelowym przykładem takiej sprawy jest afera z firmą Amber Gold, działającą na styku biznesu, polityki i służb specjalnych. Trafne są oceny, w których zwraca się uwagę na charakter powiązań istniejących  przy tego rodzaju działalności.
Mamy tu do czynienia z układem mafijnym lub paramafijnym. Myślę, że na tym gdańskim przykładzie można by było pokazać jak w ogóle działa Polska pod rządami Platformy Obywatelskiej” – uznał niedawno prof. Zdzisław Krasnodębski. Tę celną uwagę należałoby rozwinąć i dodać, że na przykładzie obecnej afery możemy również dostrzec elementy rozgrywki służb specjalnych. Świadczy o niej nie tylko metoda prowadzenia „narracji” oraz udział dziennikarzy znanych ze sprawnego posługiwania się wiedzą operacyjną i informacyjnymi „wrzutkami”. Media, które dziś szeroko rozpisują się o Amber Gold, przez ostatnie lata przemilczały dziesiątki spraw znacznie większego kalibru, zaś ich pracowników trudno posądzać o niechęć do władzy lub kierowanie się interesem społecznym. W tej operacji, cześć z nich spełnia rolę osłonową, próbując przekierować uwagę odbiorców na wątki i postaci drugorzędne. Inni jednak akcentują udział syna Donalda Tuska lub dążą do ujawnienia powiązań ludzi z partii rządzącej.
Musi się zatem pojawić pytanie: czy w przypadku głównych mediów mamy do czynienia z nagłym odrodzeniem dziennikarstwa śledczego i rzetelną próbą opisania układu rządzącego, czy może z kolejną odsłoną  spektaklu, w którym ścierają się interesy grup wpływów, a Polacy otrzymują erzac jawności życia publicznego? 
Na jedną z konsekwencji tej sprawy zwracają już uwagę niektórzy komentatorzy, podkreślając, że nagła troska władzy o klientów tzw. parabanków oraz sygnalizowana zapowiedź „rozwiązań systemowych” mających chronić Polaków przed oszustwami na  rynku finansowym może stanowić preludium do działań wymierzonych w Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe, a pośrednio – w partię opozycyjną.  Jeśli tak się stanie, znaleźlibyśmy częściowe wyjaśnienie motywu obecnej kampanii.  Nie on jednak wydaje się najważniejszy.
W przypadku Amber Gold wzięto przecież na celownik samego Donalda Tuska oraz ludzi, którzy przez lata tworzyli tzw. układ trójmiejski, będący finansowym zapleczem Kongresu Liberalno-Demokratycznego, a później PO. Jeśli media służące dotąd interesom władzy nagle wskazują na syna premiera, zaczynają kojarzyć z aferą polityków PO, a nawet piszą o zaniedbaniach  prokuratury i ABW – w tle muszą działać postaci znacznie silniejsze niż polityczna reprezentacja triumwiratu,. Wówczas rozgrywanie afery może być elementem bardziej złożonej strategii.
Ten, kto zdecydował o nagłośnieniu sprawy Amber Gold wiedział, że można uczynić z niej widowiskową „bombę medialną” i przez długi czas epatować opinię publiczną kolejnymi odsłonami. O firmie i przeszłości jej właściciela, pisano już w 2010 roku. W następnych latach pojawiały się informacje o zastrzeżeniach ze strony Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) oraz pytania o źródła finansowania działalności AG.. Rozgłos sprawie nadano jednak dopiero w czerwcu i lipcu br. Najpierw ukazano bulwersujący „aspekt społeczny” działalności piramidy finansowej, następnie związki ze sprawą ludzi PO, w tym syna premiera, a ostatnim akordem może być ujawnienie mafijnych powiązań i sposobów finansowania gdańskiej firmy.
Warto zwrócić uwagę, że w reakcji na doniesienia medialne, przedstawiciele firmy oskarżyli KNF i ABW o „nękanie i próbę uniemożliwienia prowadzenia rzetelnego biznesu”, zaś bankructwo OLT Express i kłopoty Amber Gold z dostępem do kont bankowych  przypisali akcji „Ikar” prowadzonej przez ABW na zlecenie Komisji. Wkrótce Mariusz P. poinformował media o zawiadomieniu prokuratury o „możliwości popełnienia przestępstwa przez pracowników Komisji Nadzoru Finansowego, Przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego, pracowników Ministerstwa Skarbu Państwa oraz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego”.  W oświadczeniu skierowanym do mediów właściciel AG napisał zaś: „Proszę Państwa o jak najszybsze upublicznienie tej sprawy ze względu na jej bardzo poważny charakter mający znamiona dużej afery, w którą są zamieszani wysoko postawieni urzędnicy państwowi.”
Przyjęta przez Mariusza P. linia obrony wygląda na mocno ograną próbę ukazania firmy jako ofiary spisku instytucji państwowych, ale może też sugerować, że właściciel AG nadal ma poczucie bezkarności i wysyła sygnał do tych, którzy mogą pomóc w zatuszowaniu afery. Fakt, że wobec człowieka obwinianego o poważne przestępstwa finansowe nie zastosowano aresztu, a śledztwo znajduje się dopiero na etapie planowania, zdaje się potwierdzać, że organy ścigania nie zamierzają nadto „przyciskać” szefa AG, a  być może oczekują na polityczne dyspozycje.
W przypadku działalności piramidy finansowej, ostrożność prokuratury może wynikać z obawy przed ujawnieniem faktycznych dysponentów projektu. Przypomnę, że również w Rosji  doskonale funkcjonują piramidy, podobne do Amber Gold, przy czym oficjalni właściciele tych przedsięwzięć są „słupami” kierowanymi przez silnych mocodawców. Największe zyski czerpią ludzie FSB, zapewniając „słupom” bezkarność i dbając, by nieudany projekt został natychmiast zastąpiony drugim. Przykładem może być działalność Siergieja Mawrodiego, najbardziej znanego w Rosji oszusta finansowego, który ponownie naciąga Rosjan na inwestycję w złoto. Jego wcześniejszy projekt w nazwie MMM-2011, w który zainwestowało 36 mln osób w czerwcu br. ogłosił niewypłacalność. Obecnie przedsiębiorczy Rosjanin ogłosił kolejną edycję - MMM-2012 i może liczyć na ogromne zyski.
Po ujawnieniu informacji, że Prokuratura Okręgowa w Gdańsku prowadzi śledztwo w sprawie oszustwa i prania brudnych pieniędzy, w przekazach medialnych natychmiast pojawiły się przecieki i wymieniono nazwisko Mariusa O.- człowieka, który karierę zaczynał jako kurier Nikodema Skotarczaka, trójmiejskiego bandyty o ps. Nikoś. Na początku lat 90. Marius O. figurował już na liście najbogatszych Polaków, zarządzał firmą spedycyjną i ochroniarską oraz udziałami w banku. Dziś jest właścicielem kilkudziesięciu gdańskich spółek oraz posiadaczem wielu nieruchomości. Według śledczych, to w jego domu, w roku 2011 miały odbywać się narady na temat planowanych przez właściciela Amber Gold Marcina P. interesów, a O. miał zainwestować kilkanaście milionów złotych w jedną z istniejących spółek lotniczych.
Odnoszę wrażenie, że ta informacja oraz wiedza o źródłach finansowania Amber Gold i postaciach pozostających w cieniu takich przedsięwzięć, należy do najważniejszych wątków afery. Jeśli zostanie zdetonowana – nie tylko cały układ trójmiejski ale również partia rządząca znajdzie się w poważnych opałach. W tym przypadku, zwrócono bowiem uwagę na środowisko zwane „polską mafią”, w którym wiodącą rolę pełnią ludzie komunistycznej bezpieki.
Patron kariery Mariusa O., Nikodem Skotarczak, podobnie jak inni, najgroźniejsi wówczas przestępcy: Jeremiasz Barański, Andrzej Kolikowski czy Leszek Danielak, byli tajnymi współpracownikami SB i przez lata prowadzili działalność pod opieką swoich esbeckich patronów. To co nazywamy dziś „polską mafią” powstawało jako organizacja przestępcza złożona z ludzi partyjnej nomenklatury, pospolitych oprychów, funkcjonariuszy bezpieki i ich tajnych  współpracowników.  Cechą, która zasadniczo odróżniała "klasyczną" mafię - jako tajną społeczność sprzeciwiająca się władzy - od jej polskiej hybrydy, był fakt, że "naszą" mafię zorganizowało państwo komunistyczne, a formy jej działalności udoskonaliła III RP.
To zaś, że w latach 80. przestępcy, znani później jako ojcowie chrzestni mafijnych grup,. bez problemów wyjeżdżali na wielomiesięczne pobyty do RFN, doskonale ilustruje zakres tej opieki. Hamburg i inne niemieckie miasta nadmorskie stały się wówczas mekką polskich złodziei, którzy po okiem „polskiego wywiadu” – czyli esbeków z Departamentu I MSW zarabiali pieniądze dla swoich mocodawców. To tam rozpoczynali kariery, "Pershing", "Nikoś", "Wariat" czy "Oczko". Tam również, pod kierunkiem „Nikosia” zaczynał działalność Marius O., do dziś mieszkający w Hamburgu.
Relacje powstałe w latach PRL-u, bez problemów przeniesiono w czasy III RP, nadając im często pozory działań legalnych. Gangsterów – zajmujących najniższe miejsce w tej hierarchii,  zastąpiono wkrótce „ambitnymi biznesmenami” lub „dyzmami”, jak nazywano byłych TW, wykreowanych przez swoich oficerów prowadzących. To oni robili błyskotliwe kariery, zostawali szefami ZUS-u, PZU, dyrektorami w Orlenie lub posłami i ministrami. Sprawność tego układu poznaliśmy w trakcie obrad komisji orlenowskiej, sprawy Krzysztofa Olewnika czy podczas odsłon niektórych afer za rządów PO-PSL.
Obecny triumwirat - służb, biznesu i polityki, opiera się na relacjach powstałych w okresie „transformacji ustrojowej”, a najwyższe miejsca w nim zajmują byli funkcjonariusze „polskiego wywiadu”, rywalizujący o wpływy jedynie z ludźmi wojskowej bezpieki. Od kilku lat, to ci ostatni zdobywają kolejne obszary wpływu, korzystając z błogosławieństwa Kremla oraz przychylności najwyższych przedstawicieli państwa.  
Jeśli kontrolowane przecieki ze śledztwa lub „podpowiedzi” byłych esbeków spowodują rozwinięcie wątku finansowania Amber Gold, a za nazwiskiem Mariusa O.  pojawią się dalsze informacje – będziemy świadkami ważnej odsłony w walce o kawałek „polskiego sukna”. Wydaje się, że od reakcji Tuska i zachowań obecnej ekipy może zależeć, jak dalece reżyserzy tego spektaklu posuną się w odkrywaniu prawdy o mafijnym układzie.
Nie można bowiem wykluczyć, że obszar walki dotyczy zmian na scenie politycznej, a nawet zamysłu wykreowania ekipy zastępczej, która mogłaby podmienić skompromitowaną grupę Tuska i zapewnić triumwiratowi kolejne lata prosperity.
Patronem tych pozorowanych działań sanacyjnych byłby polityk cieszący się (jak wykazują sondaże) największym zaufaniem Polaków, nad którym media i środowiska opiniotwórcze roztaczają szczelny parasol ochronny.
Dlatego medialnej narracji w sprawie Amber Gold nie sposób oddzielić od nagłej aktywności Janusza Palikota. Występując z pozycji „obiektywnego obserwatora” ten przyjaciel i alter ego Bronisława Komorowskiego, ostro atakuje ekipę Tuska. Przed kilkoma dniami nie zawahał się nawet wskazać polityków PO uwikłanych w aferę Amber Gold.  „Wysłano go na misję do Gdańska, by ukręcił sprawie łeb” – ocenił działania ministra Gowina. I dodał – „Jego zadaniem jest ukrycie związków polityków PO z Wybrzeża: Tomasza Arabskiego, Sławomira Nowaka, Agnieszki Pomaskiej z ludźmi z Amber Gold”.
Ponieważ partia Palikota i związane z nią środowisko można określić mianem „partii prezydenckiej” - to, co robi przyjaciel Komorowskiego należy odczytywać w perspektywie planów Pałacu Prezydenckiego.
W ten scenariusz wpisuje się informacja podana niedawno przez gazetę szczególnie zaangażowaną w rozgrywanie afery Amber Gold. Dotyczy ona wniosku o dymisję premiera i propozycji zastąpienia grupy PO-PSL „rządem fachowców”, na którego czele miałby stanąć prof. Michał Kleiber. Taki projekt mają negocjować partie: Ruch Palikota, PiS, SLD i Solidarna Polska. Z inicjatywą miał wyjść Janusz Palikot, proponując osobę Kleibera jako kandydata opozycji na szefa rządu.
Jeśli nawet tego typu wiadomość stanowi „balon próbny” i ma na celu wysondowanie reakcji społecznych, nie można wykluczyć, że projekt ekipy zastępczej jest poważnie rozważany, a jego realizacja będzie zależeć od reakcji Tuska.
Afera Amber Gold może być dla premiera gwoździem do politycznej trumny lub rodzajem  propozycji „nie do odrzucenia”, przy pomocy której jedna grupa uzyska dominację nad drugą i zapewni sobie wpływ na decyzje gospodarcze i polityczne. Rozgłos nadany aferze posłuży do wykreowania nowego rozdania, a sprawa - podobnie jak dziesiątki innych, w których napotykamy na grę ludzi służb - nie zostanie rzetelnie wyjaśniona. Polakom pozostanie rola widzów w ponurym teatrze cieni.


Artykuł opublikowany w nr 35/2012 Gazety Polskiej 

77 komentarzy:

  1. Panie Aleksandrze,
    Z uwagą przeczytałam Pański tekst i w pełni podzielam zawarte w nim opinie. Tak, to z pewnością nie jest przypadek, wypadek, czy rozkwit dziennikarstwa śledczego, ale szyte dla kogoś buty. Pytanie: dla kogo?
    Od 10.04 kwietnia Polska stała się, jak to powiedział J. Kaczyński, kondominium rosyjsko-niemieckim, a współżycie między głównymi beneficjentami nowego porządku posmoleńskiego układało się dość harmonijnie. Jednak świat pędzi do przodu, sytuacja się zmienia, w USA wkrótce wybory, więc następuje być może próba sił, z wykorzystaniem rodzimych mafii i mafijek?
    W końcu duże inwestycje muszą się zwracać, a Putin przecież sporo zainwestował w "pojednanie", więc oznacza mocno teren swoich wpływów, na wypadek zmiany układu sił w Europie i na świecie.
    W tej perspektywie wizyta Cyryla nabiera innego znaczenia. Jest to jakby zwarcie szeregów.
    Dlatego afera Amber Gold właśnie teraz wypłynęła, choć przecież sprawa była znana od miesięcy wymiarowi sprawiedliwości i służbom specjalnym.
    A zatem chodzi tu zapewne o przesuniecie środka ciężkości w stronę prorosyjskich czynników.
    Warto również wspomnieć o tajemniczych wizytach Patruszewa w lipcu 2011 r. w Trójmieście:
    Cz. I

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. „Ostatnia wizyta w Polsce Patruszewa, byłego szefa Federalnej Służby Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, a obecnie sekretarza Rady Bezpieczeństwa Rosji, miała miejsce w lipcu br.[2011r.] Patruszew, pełniący też funkcję prezesa związku siatkarskiego w Rosji, przyjechał do Sopotu, gdzie Rosjanie rozgrywali mecz siatkówki z Brazylią.
      […]
      Na meczu siatkówki Brazylia–Rosja, rozegranym 8 lipca 2011 r. w Sopocie, "Patruszew pojawił się incognito, ubrany w granatową koszulkę polo. Poruszał się samochodem porsche panamera na polskich numerach rejestracyjnych, pochodzącym z autosalonu biznesmena L. – jednego z najbardziej znanych w Sopocie dealerów samochodowych (pod koniec 2010 r. L. odkupił ów salon od G., bliskiego znajomego prezydenta Sopotu, Jacka Karnowskiego).
      Byłemu szefowi FSB towarzyszyła ochrona w jasnym bmw, zarejestrowanym – jak twierdzą nasi informatorzy – na mieszkańca Gdańska, Mirosława B.”.

      Jak wynika z powyższego wizyta kolegi Putina zbiegła się w czasie z nowymi pomysłami biznesowymi pana Mariusza P. ( inwestycje w linie lotnicze), oczywiście to takie luźne skojarzenia, choć jak widać pan Nikołaj ma dość dobre stosunki z lokalnymi biznesmenami:)

      W całej tej sprawie zaskakuje mnie postawa opozycji: zachowują się jak dzieci we mgle, jakby się wczoraj urodzili, a cała sytuacja ich zaskoczyła i przerosła, o czym wczoraj pisałam u Pana. Wolą milczeć i nazywają to strategią, cóż, niech i tak będzie.
      Mnie niepokoi jednak to, że zdają sie nie dostrzegać prawdziwych demiurgów całej sytuacji, a jedynie jej aktorów. Jak bowiem można odczytywać te dziwne deklaracje pana Brudzińskiego, czy Hoffmana o dyskutowaniu propozycji poparcia dla wniosku o votum nieufności dla Tuska, razem z RP, SLD i SP?
      Skoro taka propozycja wyszła od pana na P. to chyba nie mają złudzeń, co do jej prawdziwych inspiratorów?
      Przyznam, że te ruchy PiSu coraz bardziej mnie rozczarowują, wrecz irytują. Jakaś polityczna schizofrenia: z jednej strony krzyczą zdrada, by za chwile usiąść do stołu z adresatami tych oskarżeń.
      No to albo, albo, bo ludzie zwariują.
      Pozdrawiam serdecznie

      Martynka

      Usuń
    2. Panie Aleksandrze! Musze sie pochwalic,ze prowadzony jakims dziwnym instynktem,wiedzialem o tym, co dzieje sie teraz w III-RP, juz dosyc dawno! Moze dlatego, ze zyjac w PRL do 33-roku zycia poznalem ten parszywy system na tyle dobrze, by sadzic,ze ta czerwona zaraza tak szybko(latwo) nie ustapi! Pozdrawiam i dziekuje za przepiekny artykul! Janusz z Toronto. PS...Zalowalem tylko tego, ze nie posiadam takiej przepieknej zdolnosci wladania piorem jak Pan, Panie:Urszula,Martynka,Eska i Pan Seawolf! Pozdr.jeszcze raz!

      Usuń
  2. Pani Martynko,

    Jak Pani napisała - "chodzi o przesuniecie środka ciężkości w stronę prorosyjskich czynników". To wojna dwóch "buldogów", z której Polacy nie odniosą żadnej korzyści, bo potencjalna ekipa zapasowa to grupa najściślej związana z Kremlem.
    Myślę, że żadne ze środowisk opozycji nie wie, w jaki sposób traktować sprawę AG, zaś reakcje, które można zaobserwować są niekiedy żenujące.
    Zadziwiającą postawę zajmuje PiS. Zadziwiającą tylko wówczas, gdybyśmy odrzucili scenariusz opisany w moim tekście.
    Proszę zwrócić uwagę na wczorajszą wypowiedź Hofmana - "Na pięciolecie rządów premiera Donalda Tuska PiS złoży wniosek o konstruktywne wotum nieufności. Kandydat na szefa nowego gabinetu ma być spoza partii politycznych."
    Rzecznik PiS-u poinformował również, że "od jakiegoś czasu trwają już rozmowy na temat tej kandydatury."
    To jest scenariusz, o którym napisał tygodnik Wprost, a o którym ja informowałem wiele miesięcy temu. Jeśli takie pomysły przychodzą do głowy politykom partii opozycyjnej, powinniśmy zdecydowanie protestować lub uznać, że ogromna część Polaków nie ma już własnej reprezentacji.
    Nie wierzę, by PiS nie dostrzegał w tej sprawie "prawdziwych demiurgów". Takich ruchów i decyzji nie sposób tłumaczyć niewiedzą lub działaniem w dobrej woli.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie martwi ta sytuacja, bo rzeczywiście wydaje się, że nie ma nas kto bronić.
      Panowie bawią się w strategie partyjne, a tu mamy do czynienia z prawdziwym przemeblowywaniem światowego i europejskiego porządku. Nam w tej chwili potrzeba takich wizjonerów, jak J. Piłsudski - bez kompleksów, z określoną, przemyślaną wizją Polski, doskonale rozumiejących moment dziejowy. Tymczasem mamy panów, którzy jak się wydaje uwierzyli, że historia naprawdę się skończyła, nic nam nie grozi, a pojęcia takie, jak "rozbiory" , czy "agresja" przynależą wyłącznie do słowników historycznych.
      To jest nasze prawdziwe nieszczęście, nie mamy mężów stanu, którzy odważyliby się wziąć odpowiedzialność za Polskę, za jej przyszłość. Piszę to z goryczą, gdyż jestem stosunkowo młodą osobą, wiążę z Polską swoją przyszłość, a niestety widzę na jej przyszłością ciemne chmury: UE się chwieje, NATO znika z Europy, Rosja prze do odbudowy imperium, z czym się nawet nie kryje. W tej sytuacji tylko czekać, jak zareagują na nowe porządki sąsiedzi zza Odry.
      To jest naprawdę ostatni dzwonek.

      Pozdrawiam serdecznie

      Martynka

      Usuń
    2. Nie wierzę, by PiS nie dostrzegał w tej sprawie "prawdziwych demiurgów". Takich ruchów i decyzji nie sposób tłumaczyć niewiedzą lub działaniem w dobrej woli.


      W takim razie trzeba sobie powiedzieć wprost: PiS boi się wejść, jako twardy gracz, bo być może uznał, że nie ta liga, nie mają szans, że zbyt potężne siły wzięły się za łby, ale w takim razie - diagnoza, jak wyżej: ostatni gasi światło.

      Pozdrawiam

      Martynka

      Usuń
  3. To jest ewidentna walka partii berlińskiej z moskiewską. W historii już kilka razy to przerabialiśmy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się oczywiście z Pana diagnozą, myślę też, ze wariant "odzyskania" wpływów będzie rozgrywany także przez protesty Solidarności, niestety. Wspominam o tym u siebie.
    Co ma zrobić PiS w tej sytuacji? Obawiam się, ze nie ma dobrego wyjścia - MUSI poprzeć odwołanie Tuska, to oczywiste ze względu na elektorat. A co potem ???
    Tak naprawdę zostali zagnani do narożnika i nie bardzo sobie wyobrażam możliwości wykorzystania tej sytuacji - nie ma z kim "ograć" tego układu, a sami nie dadzą rady.

    Pozdrawiam
    eska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eska

      Tak naprawdę zostali zagnani do narożnika i nie bardzo sobie wyobrażam możliwości wykorzystania tej sytuacji - nie ma z kim "ograć" tego układu, a sami nie dadzą rady.


      Dlaczego dali sie zagnać do narożnika - brakuje im strategów?
      Powtarzam zawsze jedno - grać tak, aby druga strona musiała się bronić, a nie cieszyć się z tego, że kolejna bramka nie została nam strzelona.
      To jest wyłącznie defensywa, a tu potrzeba ofensywy, pomysłu, strategii.
      Są przecież w gronie sympatyków PiS wytrawni socjologowie, znawcy tematyki służb. Kompletnie tego nie pojmuję. PiS jest w opozycji od 5 lat, powinien już mieć opracowane warianty gry. Zbudować sobie silne zaplecze eksperckie, ale takie, które pozwala zaskakiwać konkurentów.
      Piłsudski zawsze powtarzał, że nawet jak nie jesteśmy silni to chociaż udawajmy, że tak właśnie jest, a tymczasem PiS jest całkowicie przewidywalny.
      Pozdrawiam
      Martynka

      Usuń
    2. Do wszystkich Szanownych Panstwa! A ja wierze w Jaroslawa Kaczynskieg! I chociaz, zegar szybko tyka...czas leci jak zwariowany, a w Polsce jeszcze tyle do zrobienia, to wierze, ze dozyje jeszcze chwili zwyciestwa Polskiej Prawicy pod przewodztwem Jaroslawa Kaczynskiego! Ps.Hmm...moze przesadzam z tym 'lecacym czasem'...bo ja jestem starszy od Pana Kaczynskiego o cale piec lat, a tyle jeszcze mam planow, tyle do zrobienia! (:-)) ...Pozdrawiam wszystkich i do zobaczenia 29 wrzesnia w Warszawie! Janusz z Toronto.

      Usuń
  5. Martynka,

    Jeśli PiS realnie rozważa projekt koalicji z partią prezydencką i SLD - nie ma w tym żadnej "strategii". To droga donikąd, beznadziejny zaułek, z którego nigdy nie znajdziemy wyjścia. Jedyną korzyścią tego rozwiązania będą stanowiska i fotele sejmowe dla polityków PiS.

    Pozdrawiam Panią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Aleksandrze,
      Niestety, ale na to wygląda, że PiS wchodzi do gry na przygotowane przez swoich przeciwników pole. To oni wskazują gdzie i na jakich zasadach ma grać i jakimi kartami.
      Muszą się natychmiast otrząsnąć, bo nie mamy już czasu.
      Pozdrawiam
      Martynka

      Usuń
  6. eska -

    Nie bardzo rozumiem - dlaczego PiS musiałby poprzeć odwołanie Tuska - jeśli oznaczałoby to zastąpienie jednego esbeckiego układu, drugim?
    Takie rozwiązanie jest możliwe tylko wówczas, gdyby PiS nigdy nie miał zamiaru burzyć triumwiratu III RP lecz chciał jedynie jego "modernizacji".
    Wówczas trzeba byłoby sobie wyraźnie uświadomić, że nie to opozycja antysystemowa lecz funkcjonująca w ramach obecnego systemu.
    Co stoi na przeszkodzie, by jedynym hasłem partii opozycyjnej był postulat rozliczenia dwóch dekad bezprawia i likwidacji bytu powołanego na mocy esbeckich umów z 1989 roku?

    Pozdrawiam Panią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co stoi na przeszkodzie, by jedynym hasłem partii opozycyjnej był postulat rozliczenia dwóch dekad bezprawia i likwidacji bytu powołanego na mocy esbeckich umów z 1989 roku?


      Otóż to, bez żadnych półcieni, wtedy idzie jasny sygnał do elektoratu. Diagnoza powinna być jednoznaczna: to nie sam Donald Tusk jest problemem, ale całe jego zaplecze, toteż odsunięcie samego Tuska, przy pozostawieniu u władzy całej reszty jest tylko ruchem maskującym, który wyśle zupełnie fałszywy przekaz do elektoratu: chcemy usunąć Tuska, ale reszta jest ok, możemy z nimi działać dla Polski. Prawdopodobnie jest to nierealne, ale wyobraźmy sobie, że jednak ten manewr się powiedzie (kto wie, czy to, co niemożliwie, nie stanie się nagle na sali sejmowej jak najbardziej realne, tak by zrobić PiS psikusa?). I co wtedy?
      Ano Donald Tusk ratuje swoje cztery litery, całe odium za jesienny kryzys spadnie na wichrzycieli spod znaku PiS, a Donald wyjdzie i powie: cóż, widzicie, chciałem pomóc, miałem pomysły, jak wyjść z kryzysu, ale mi to nieodpowiedzialna opozycja utrudniła. I PO będzie kolejne 8 lat u władzy.

      Pozdrawiam
      Martynka

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pani Martynko,

    Proszę nie dopatrywać się w działaniach PiS-u żadnej długofalowej strategii, bo taka nie istnieje.
    Nie istniała w roku 2009, gdy można było usunąć najgroźniejszą postać obecnego układu i nie istniała rok później, gdy - po raz ostatni - mieliśmy szansę na wykorzystanie potencjału Polaków.
    Dziś nie toczymy już żadnej "gry" a jedynie żałosną walkę o przeżycie i rolą uczciwej reprezentacji Polaków jest powiedzenie o tym społeczeństwu.

    OdpowiedzUsuń
  9. -


    !!! S T R A J K____B E Z T E R M I N O W Y !!!



    PS. Ćśśś: pilnuję tajmingu przew. Dudy, żeby było right on time (точно в срок) i żeby mu się nie pomyliło.

    1. Najpierw: komandosami - wrrrróć! - komisjami zakładowymi, pisiakami, moherami od Ojca Dyrektora, prawdziwymi patriotami (endokomuna/NE/SOWA ) oraz "bracią dziennikarską" niepokorną i lisią, na Warszawę szagom marsz!

    Wrrrróć! JAKIM SZAGOM?!!!!!


    Hop, hop! Hop, hop!
    Nie oddamy wam, nie oddamy wam, etc. etc.


    2. Dopiero potem: "nie chcem, ale muszem" PiS-ie drogi.

    Więc:

    "Po włosku: addio! Po polsku:
    pisuj do mnie na Biłgoraj."


    (prawie wieszcz Słowacki)

    "Słuchajcie Jadzi,
    Jadzia doradzi"


    (bloger Karlin-Impertynator)

    -------------------------------------

    LITERATURA (sam internet)

    http://www.rusprav.org/2012/August/dush-25-8-12.html
    http://zbigniew1108.nowyekran.pl/post/72369,putin-i-zydzi-od-milosci-do-nienawisci
    http://lazacylazarz.nowyekran.pl/post/72259,zydzi-z-hitlerem-wywolali-holokaust
    http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/staniszkis-wszystko-lepsze-od-rzadow-tuska
    http://naszeblogi.pl/31737-premier-kleiber-czyli-rzad-belki-bis
    http://wpolityce.pl/wydarzenia/35054-piotr-duda-przed-pomnikiem-stoczniowcow-w-rocznice-sierpnia-wiele-z-21-postulatow-z-1980-roku-jest-dzis-lamanych
    http://naszeblogi.pl/31750-duda-i-lenin
    http://www.rp.pl/artykul/16,928468--Solidarnosc--bije-w-rzad.html
    http://wsieci.rp.pl/artykul/891373,928546-Joachim-Brudzinski--Chcemy-obalic-rzad-Donalda-Tuska.html
    http://vod.gazetapolska.pl/2284-zaproszenie-na-marsz-obudz-sie-polsko-29-wrzesnia
    http://vod.gazetapolska.pl/2290-wotum-nieufnosci-dla-rzadu-tuska

    OdpowiedzUsuń
  10. WiW WiW-a Polonia,

    Nie spodziewam się żadnych "nowych wybuchów kontrolowanych". To opcja zbyt niebezpieczna dla układu rządzącego. Znacznie dogodniejsze są zabawy w demokrację.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. -
    Przepraszam, Panie Aleksandrze, ale już wczoraj po powzięciu informacji o utworzeniu przez PiS
    Zespołu Parlamentarnego d/s badania bytów urojonych, m.in demokracji w III RP
    - jak rozumiem, w miejsce ZP Antoniego Macierewicza (czyli Smoleńsk oddajemy walkowerem?)
    po prostu nie chce mi się o nich gadać!

    Pozdrawiam serdecznie

    PS. Dzieciom możemy zacząć opowiadać: „dawno, dawno temu, była kiedyś w Polsce opozycja.”

    -

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam wywiad z reżyserem "Roja":

      http://vod.gazetapolska.pl/2269-jerzy-zalewski-rozmowy-kulturalne-dagmary-sieminskiej

      Przyznam szczerze, że mnie ta rozmowa załamała:

      "tak się nie prowadzi wojny, to nie jest bitwa, ale ugoda - wy rządzicie, my jesteśmy opozycją".

      Martynka

      Usuń
    2. "Jest się pozostawionym przez wszystkich: przez PiS, przez Nasz Dziennik...
      Cała ta prawica właściwie ... patrzy jak skaczę do basenu, gdzie nie ma wody,
      trzyma kciuki...podziwia...ale wyczuwam takie poczucie: nie...tego nie puszczą...

      To pogodzenie jest po prostu przerażające. Nie ma żadnej woli bitwy o swoje.


      Usuń
  12. Pani Urszulo,

    To brzmi jak kiepski konspekt z III aktu "Szewców" :)

    Trzeba mieć duży takt,
    By skończyć trzeci akt.
    To nie złudzenie - to fakt.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Panie Aleksssandrze!

      Tylko nie kiepski, tylko nie kiepski :)))

      To precyzyjna robota Oficyjerów (kryptonim operacyjny: Koronczarka)

      Obraz Vermeera do wglądu:

      http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/9b/Jan_Vermeer_van_Delft_016.jpg

      Pozdrawiam uprzejmie

      Usuń
    2. To wszakże nie robota koronczarki, ale hufca prostych młociarzy.

      Usuń
    3. A jednak nieprześcignieni stratedzy (chętnie?) dają się na nią nabrać?

      A z młociarzami...to wie Pan - może być i tak:
      http://www.youtube.com/watch?v=o_Y-M4IiZK8

      Usuń
    4. Panie Aleksandrze i Pani Urszulo!

      Widzę,że zaczyna nam się tutaj robic blog muzyczno-poetyki.
      Owszem świetna to ilustracja dla opisanego przez Pana Aleksandra
      'pudła rezonansowego'...
      Nam obserwatorom trudno pojąc,że opozycja polityczna kończy ostatnio
      na deklaracjach'chciałabym'(jak z tekstu utworu FNS).
      Zakładając'długi marsz',działanie nie jest łatwe.
      'Chciec,to móc? Tak,ale potrzebne jest odpowiednie zaplecze społeczne.
      Polacy muszą porządnie dostac w tyłek,za lenistwo i udzielenie
      poparcia obecnemu układowi.
      Pisze Pan o grach służb i finansowych piramidach...
      Tutaj jest wiele do zrobienia.Nie wiem czy dożyję czasów,kiedy polskie
      więzienia będą pełne oszustów z'górnej półki',ale chciałabym:)
      Te mechanizmy rządzące Polską bardzo dobrze opisał Wojciech Sumliński
      w książce-'Z mocy bezprawia'.

      Pozdrawiam!
      Barbara L.

      Usuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. WiW - a Polonia

    W 2010 roku była szansa na zdecydowane działania, to był właśnie ten wybuch społecznej energii, ludzie naprawdę się garnęli do pracy dla Polski, ale wtedy grupa Kluzik - Migalski - Jakubiak,ku zakłopotaniu tych, co jeszcze łzy ocierali, zaczęła grać pod dyktando PO: kwiatki w zęby i bawimy się, żałoba minęła.
    Dlatego ten wybuch, choć miał szansę wymknąć się planistom spod kontroli, stworzyć nową jakość, został błyskawicznie spacyfikowany, ale tu znowu wina leży też po stronie PiS. Jak mógł tak dać się podejść?
    Trzeba było wówczas odrobinę wczuć się w emocje narodu, wystarczyłaby choć odrobina społecznej empatii, ale nie należało wczuwać się w nastroje środowisk od zawsze wrogich PiS.
    Obawiam się, że tak jak w życiu każdego z nas: zmarnowane szanse mszczą się podwójnie, tak i teraz za bardzo nie liczę na jakieś pozytywne rozwiązanie sytuacji, zwłaszcza widząc po raz kolejny błędne ruchy PiS, pokazujące brak długofalowej strategii.
    Pozwolę sobie na cytat z J. Piłsudskiego:

    "Trzeba, aby to co było szaleństwem, stało się także rozumem polskim".

    Jednak, by odważyć się na takie słowa, trzeba być mężem stanu i kochać Polskę.

    Pozdrawiam Pana

    Martynka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  15. Urszula Domyślna -

    "Zespół Parlamentarny d/s badania bytów urojonych" - to doskonale trafna nazwa dla inicjatywy panów Szczerskiego i Hofmana.
    Przyznam, że szczerze się dziś ubawiłem czytając na niezaleznej wywiad z panem posłem, zatytułowany "Platforma może zacząć się bać".
    Bez wątpienia - ludzie PO nie śpią już po nocach obawiając się, że pan Szczerski wytropi niecne akty "naruszania ducha demokracji we współczesnej Polsce".

    Ta zabawa - ponura, fałszywa gra w miraże demokracji - jest jednym z najcięższych grzechów opozycji. PiS przyjął bowiem warunki narzucone przez medialnych i politycznych terrorystów i nie ma zamiaru powiedzieć Polakom, że "demokracja III RP" to byt urojony.
    Musiałby to zrobić wówczas, gdyby ktokolwiek z tej partii odważył się rzetelnie odpowiedzieć na pytanie: dlaczego od 2007 roku PiS nie wygrał żadnych wyborów?

    OdpowiedzUsuń
  16. Aleksander Ścios


    Jeżeli nie powiedzą, sami wkrótce staną się tak samo wiarygodni, jak urojona demokracja III RP!

    Najwyraźniej jednak nieprzemożna chęć powrotu do (urojonej) władzy - przeważyła nad zwykłą ludzką uczciwością i zobowiązaniami wobec milionów wiernego od lat, i mimo porażek, elektoratu.

    Postanowili powrócić na dwór cesarza. Zupełnie jak u Herberta:


    Powrót prokonsula

    Postanowiłem wrócić na dwór cesarza
    jeszcze raz spróbuję czy można tam żyć
    mógłbym pozostać tutaj w odległej prowincji
    pod pełnymi słodyczy liśćmi sykomoru
    i łagodnymi rządami chorowitych nepotów
    gdy wrócę nie mam zamiaru zasługiwać się
    będę bił brawo odmierzoną porcją
    uśmiechał się na uncje marszczył brwi dyskretnie
    nie dadzą mi za to złotego łańcucha
    ten żelazny wystarczy
    postanowiłem wrócić jutro lub pojutrze
    (...)
    trzeba będzie na nowo ułożyć się z twarzą
    z dolną wargą aby umiała powściągnąć pogardę
    z oczami aby były idealnie puste
    i z nieszczęsnymi podbródkiem zającem mej twarzy
    który drży gdy wchodzi dowódca gwardii
    jednego jestem pewien wina z nim pić nie będę
    kiedy zbliży swój kubek spuszczę oczy
    i będę udawał że z zębów wyciągam resztki jedzenia
    cesarz zresztą lubi odwagę cywilną
    do pewnych granic do pewnych rozsądnych granic
    to w gruncie rzeczy człowiek tak jak wszyscy
    i już bardzo zmęczony sztuczkami z trucizną
    nie może pić do syta nieustanne szachy
    ten lewy kielich dla Druzjusza w prawym umoczyć
    wargi
    potem pić tylko wodę nie spuszczać oka z Tacyta
    wyjść do ogrodu i wrócić gdy już wyniosą ciało
    Postanowiłem wrócić na dwór cesarza
    mam naprawdę nadzieję że jakoś to się ułoży


    -

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Dla mnie być może najważniejsze w ostatnim czasie były dzisiejsze słowa papież Benedykta XVI skierowane do Polaków:
    "Męczeństwo świętego Jana Chrzciciela, które dziś wspominamy, uświadamia nam, że wiara budowana na więzi z Bogiem uzdalnia człowieka do dochowania wierności dobru i prawdzie nawet za cenę wyrzeczenia i ofiary.
    Jak Jan trwajmy przy Bogu na modlitwie, aby kompromis ze złem i kłamstwem tego świata nie fałszował naszego życia".
    Nie wiem czemu, ale w kontekście afery AG wielce możliwe wydaje się pozorne zwycięstwo nad znienawidzonym Tuskiem i jego ekipa za cenę kompromisu z jeszcze gorszym złem, złem w czystej postaci. Złem mający swoje bezpośrednie źródło od dialektów/satanistów ze wschodu czyli Szatana.
    Papież to dziś najmądrzejszy człowiek na Ziemi. Bardzo dobrze wyczuł sprawę pojednania i wiedział, kiedy może bez problemu ujawnić swoje obawy. Wie, że atak na Polskę jest zapisany w historii świata jako atak na Królestwo Najświętszej Maryi Panny. Zna jak nikt orędzie z Fatimy.
    Za chwilę już nikt nie będzie się orientował w sytuacji politycznej w Polsce. Miał być długi marsz, a będzie odwołanie wyścigu i wręczenie wszystkim uczestnikom złotych medali.
    Dziś jedynym obrońcą Prawdy, oparciem i źródłem światła jest tylko papież Benedykt XVI. Dzisiejsze jego słowa mają zaś znamiona prorockiej mowy o bieżących i przyszłych- niebezpiecznych, wydarzeniach czekających nasz kraj.

    OdpowiedzUsuń
  19. PS.

    bardzo pewni .
    prawie wszystko .
    nie takie historie w Historii świata zmieniały .

    co będzie dalej . (?)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  21. Pani Urszulo,

    Przyznam, że nie czekam już na taki głos i nie jest mi on do niczego potrzebny. Jeśli PiS zdecyduje się na paktowanie z partią prezydencką i komunistami - będzie to koniec tej formacji. Z takiego towarzystwa się nie wychodzi.
    Bardziej przeraża mnie stopień ogłupienia i upodlenia większości moich rodaków oraz środowisk nazywających się patriotycznymi. Jest to szczególnie widoczne w obliczu sprawy AG, a wcześniej w dziesiątkach innych spraw rozgrywanych przez ludzi bezpieki. To podążanie za wrzutkami mediów i bezmyślne powtarzanie bredni rozsiewanych przez małych demiurgów - tworzy potworną atmosferę absurdu i głupoty.
    Mieliśmy szansę, by PiS stał się rzeczywistą reprezentacją milionów Polaków.
    Wystarczyło okazać odwagę i zamiast słuchać okrągłych słówek - należało domagać się od tej partii owego "więcej", które nam przecież obiecywano. Domagać się nawet wówczas, gdy tchórze i głupcy okrzyknęliby nas "wrogami PiS-u". Nie wiem, czy wyborcy opozycji kiedykolwiek zdobędą się na taką refleksję. Wydaje się, że przychodzi czas, gdy wielu z nas będzie odczuwało coraz większą samotność. Po 17 sierpnia przyjdą inne daty.

    OdpowiedzUsuń
  22. WiW WiW-a Polonia/ Pawełek -

    Proponuję, by przed umieszczeniem kolejnych komentarzy przeczytali Panowie raz jeszcze tekst artykułu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Panie Aleksandrze,

      Napisał Pan w komentarzu pod jednym z poprzednich wpisów,
      że 'nie należy mieszac polityki z eschatologią',czyli woli Pan,abyśmy patrzyli na świat przez kontekst doczesności.
      Jednak nie sposób patrzec na tę doczesnośc,nie mając oparcia nauce społecznej Kościoła.Aby prawo znaczyło prawo,a sprawiedliwośc sprawiedliwosc,musi istniec odniesienie do GŁOSZENIA I PRZESTRZEGANIA Prawa Bożego.
      O tym ostatnio zapomnieli liczni hierarchowie i niestety,grono wiernych...To co obserwujemy w Polsce od początku komunizmu,jest jawnym działaniem szatana.Jego ziemskimi mentorami są wszyscy uznający i tuszujący wszelkie przekręty w swojej pysze i bezbożności,która uważają za mądrosc.
      Nie należy odbierac Polakom wiary w zwycięstwo dobra i Bożej Mądrości.

      1 Kor. 3:19” Albowiem mądrość tego świata jest u Boga głupstwem. Napisano bowiem: On chwyta mądrych w ich własnej chytrości.

      Czuję,że PIS nie stworzy koalicji z SLD,SP,a nade wszystko Ruchem Palikota.Kiedyś w rozmowie ze znajomym okresliłam tego ostatniego,
      jako uprawiającego satanizm polityczny.

      Pozdrawiam Pana!
      Barbara L.


      Usuń
  23. ''Rozgłos nadany aferze posłuży do wykreowania nowego rozdania, a sprawa - podobnie jak dziesiątki innych, w których napotykamy na grę ludzi służb - nie zostanie rzetelnie wyjaśniona. Polakom pozostanie rola widzów w ponurym teatrze cieni.''
    Szanowny Panie Aleksandrze
    Jakże się z Panem nie zgodzić? Po raz kolejny ma Pan rację... przy okazji AG zostaną uwalone SKOKi. Kuriozalnym zjawiskiem jest to, że największe przyspieszenie nastąpiło przy okazji wizyty rewizora Cyryla. Bronisław K. vs Donald T. 1:0. Co ciekawsze, nawet z Tuska został zdjęty* niemiecki parasol ochronny, a beneficjentami tego nowego starego rozdania zostaną niestety ci sami...
    Pozdrawiam serdecznie
    stary kowal
    * -
    http://olewator.salon24.pl/443585,telewizja-zdf-skandal-korupcyjny-w-polsce

    OdpowiedzUsuń
  24. Panie Aleksandrze
    W artykule napisał Pan wszystko. Precyzyjnie wskazał Pan na źródła, powiązania i drugie dno sprawy. Komentując nie próbuję z Panem polemizować oraz nie mam podstaw dodania czegokolwiek do analizy, gdyż wszystko zostało powiedziane, a ględzenie i widzimisię bez faktów jest bezsensowne. Jednakże dodając komentarz chciałbym zwrócić uwagę czytelników ma zupełnie inną, można powiedzieć ignorowaną płaszczyznę rozumienia obecnych zdarzeń. Sam Pan widzi, że wszystko się sypie, a Ci co mieli tworzyć wolną Polskę i walczyć o Prawdę, świadomie lub nie cementują układ i paktują z Szatanem.
    Traktuję Pan blog jako ostoję i jedno z niewielu miejsc na swobodną wymianę myśli i poglądów. Nie opieram się też na zmyślonych czy moich twierdzeniach. Zwracam jedynie uwagę, że prócz strony analitycznej opartej na logice i znajomości faktów jest druga strona - duchowa wszelkich działań i wydarzeń. Do tego strona dziś zepchnięta na totalny margines.
    WALKA NIEWIDOCZNA DLA OKA!!! Ludzie pogrążeni w materializmie i negacji Boga są automatycznie zagarniani przez Szatana. Bez wskazywania tej strony oraz przypominania o odwiecznej walce Dobra ze złem, ludzi pozostają milczącymi kukiełkami sterowanymi przez wyrafinowane i doszczętnie złe centra władzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ateistą. A nawet mniej niż ateistą, bo to również forma wyznania. Jestem bezwyznaniowy. Nie posiadam i nie chcę posiadać poglądów w sprawach niedostępnych mojemu poznaniu.

      Czytam i podzielam poglądy p. Ściosa. Dlatego nie rozumiem, dlaczego mnie, Pawełku, obrażasz. Ani to mądre, ani pobożne. To miejsce, blog p. Ściosa to jedyne najprawdopodobniej miejsce, które nie chce dzielić Polaków na wierzących i niewierzących, tylko domaga się uczciwej Ojczyzny.

      pozdrawiam
      Przemek Łośko



      Usuń
  25. Panie Aleksandrze,

    Pamiętam, jak kilka miesięcy temu napisał Pan, że może się zdarzyć i tak, że nawet w sprzyjających dla Polski okolicznościach, po prostu nie będzie komu zaufać i powierzyć rządów.

    Jeżeli opozycja - pod pozorem konieczności natychmiastowego obalenia Tuska - postanowiła wraz z komuną i bezpieką "rozpłynąć się" we Froncie Jedności Narodu Bis - zrezygnowała nawet z prerogatyw opozycji konstruktywnej.

    Co kiedyś jawiło mi się jako najgorszy koszmar.

    Nigdy, przenigdy, nie spodziewałam się tego, co wydaje się następować teraz.
    Dezercji tych, w których pokładaliśmy nadzieję.


    Rzeczywiście: wielka będzie nasza samotność.
    Bo TO się przecież dopiero zaczyna...

    Pozdrawiam Pana serdecznie

    -

    OdpowiedzUsuń
  26. stary kowal,

    Wszystkie dotychczasowe konflikty wśród ludzi grupy rządzącej oceniałem dotąd jako pozorowaną grę w ramach "strategii nożyczek". Podobnie należałoby odbierać sprawę AG, która choć wymierzona w Tuska, nie byłaby w stanie doprowadzić do upadku rządu.
    Tu jednak pojawia się inicjatywa przyjaciela Bronisława Komorowskiego i wyraźna opcja powołania ekipy zapasowej tworzącej "rząd fachowców". Należy ją oceniać w perspektywie kilku innych inicjatyw Komorowskiego, np. dotyczących kwestii bezpieczeństwa narodowego czy reformy służb specjalnych.
    Dopiero ta okoliczność sprawia, że w aferze AG należy dostrzegać polityczne tło i ofensywę środowiska Pałacu Prezydenckiego.

    Ma Pan z pewnością racje, że wizyta Gundiajewa i umowa z EP są sukcesem Komorowskiego. Człowiek ten - wzorem jego rosyjskiego idola - chce sięgnąć po władzę totalną, opartą na politycznej reprezentacji i "rządzie dusz". Podległość hierarchów już zapewnia mu możliwość sprawowania takiego rządu, zatem kolejnym etapem będzie powołanie reprezentacji politycznej całkowicie podporządkowanej opcji kremlowskiej.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  27. Pawełek,

    Aspekt duchowy, na który zwraca Pan uwagę jest z pewnością niezwykle ważny. Również dla mnie. Tam jednak gdzie piszemy o faktach i zdarzeniach inspirowanych przez ludzi służb, nie ma potrzeby mieszania porządków, bo nie służy to zrozumieniu tych procesów, a sprawia jedynie, że schodzą na plan dalszy.
    Myślę, że po to by dostrzec "walkę niewidoczną dla oka" trzeba wpierw wyraźnie opisać rzeczywistość dostrzegalną dla zmysłów.

    OdpowiedzUsuń
  28. Pani Martynka, Pan Aleksander Ścios

    W komentarzu z 29.08,godz.21.40 zauważa Pani - jak najsłuszniej:

    "Są przecież w gronie sympatyków PiS wytrawni socjologowie, znawcy tematyki służb. Kompletnie tego nie pojmuję. PiS jest w opozycji od 5 lat, powinien już mieć opracowane warianty gry. Zbudować sobie silne zaplecze eksperckie, ale takie, które pozwala zaskakiwać konkurentów."

    ==

    Myślałam o tym, podobnie jak Pani - i doszłam do przygnębiającego wniosku.
    Odnoszę wrażenie, że PiS, po krótkim czasie "kooperacji", zaczyna widzieć w swoich ekspertach - konkurentów do władzy i sam deprecjonuje ich dokonania, nie mogąc pokonać obsesji oblężonej twierdzy i pojąć, że dla większości doradców, najczęściej pracowników uczelni, bądź instytutów naukowych, artystów, literatów itp., kariera czynnego polityka byłaby przekleństwem. Ich bezinteresowne najczęściej doradzanie bierze się z jedynego powodu: są Polakami, więc mają obowiązki polskie. A PiS jest ( przynajmniej był dotąd) jedyną partią POLSKĄ.

    PiS odsiewa natychmiast ekspertów wiele wymagających, jak choćby Autor tego bloga - jeden z najlepszych analityków i strategów politycznych.

    Dla rozrywki czytam niekiedy ekspertyzy amerykańskie, angielskie, nawet niemieckie (jeżeli przetłumaczone) i... gdzie im tam do panaaleksandrowych. Nie pojmuję jak można było nie wykorzystać tych świetnych analiz i przewidywań, przeciwnie - opierać się na zdaniu "paniuś" (płci obojga), które wydymając usteczka (eeech, mści się ta udecja) prychają: ależ to za trudne, straszne, KON-TRO-WER-SYJ-NE!

    PiS, lękając się (w większości) posunięć jednoznacznych, radykalnych, męskich, bez zważania na jazgot mediów, (które będą jazgotać, bo tak je zaprogramowano), "mając do wyboru hańbę lub wojnę - wybrał hańbę, a wojnę będzie miał i tak".

    ==

    Aleksander Ścios wymaga zaledwie, żeby partia, która wyrosła na walce z Układem i przeświadczeniu, że Polacy zasługują na więcej - po prostu dotrzymywała słowa!

    Obecnie - i tu popieram Go z całą mocą - "jedynym hasłem partii opozycyjnej (powinien być) postulat rozliczenia dwóch dekad bezprawia i likwidacji bytu powołanego na mocy esbeckich umów z 1989 roku."

    I NIE DAĆ SOBIE WMÓWIĆ, że to może zrazić UROJONY, NIEISTNIEJĄCY elektorat mitycznego "środka".


    Większość ludzi w Polsce to nie gangsterzy, esbeccy mafiozi i wysługujący się im politycy. A takim spokojnie i dostatnio żyje się tylko wtedy, gdy "prawo zawsze prawo znaczy, a sprawiedliwość, sprawiedliwość"


    Pozdrawiam serdecznie
    -

    OdpowiedzUsuń
  29. Pani Urszulo,

    Nie spodziewam się wprawdzie "sprzyjających dla Polski okoliczności", ale też mam świadomość, że gdyby takie nastąpiły, może się okazać, że nie mamy żadnej politycznej reprezentacji.
    Nie wolno było traktować PiS-u jak politycznej "świętej krowy". Pytanie - co dalej - nie jest skierowane do blogerów i publicystów. Trzeba je stawiać ludziom, którzy chcą korzystać z naszego zaufania.
    Trzeba pytać: jak PiS chce odzyskać Polskę, jakimi metodami zamierza to osiągnąć i co zrobi, gdy pojawi się możliwość samodzielnych rządów?

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

  30. (...)

    Lecz nade wszystko - słowom naszym
    Zmienionym chytrze przez krętaczy
    Jedyność przywróć i prawdziwość:
    Niech prawo zawsze prawo znaczy,
    A sprawiedliwość - sprawiedliwość.

    Tuwim 1940

    -

    OdpowiedzUsuń
  31. Pani Urszulo,

    Dziękuję za te celne spostrzeżenia. Przypominam jedynie, że jestem anonimowym blogerem i ta okoliczność zawsze będzie miała znaczenie dla wielu odbiorców.
    To zaś oznacza, że nie ma możliwości, by ocenami anonimowego blogera kierowała się partia opozycyjna. Tym bardzie, gdy są to rzeczy wymagające pracy, zmian i odwagi.

    Zadziwia mnie natomiast, że żaden z "naszych" publicystów nigdy nie zwrócił uwagi na tak oczywisty fakt, że wszelkie analizy i przewidywania zaprzyjaźnionych z PiS-em ekspertów i doradców nie są warte funta kłaków. Dowód? Sytuacja, w jakiej dziś znajduje się partia opozycyjna.

    Myślę, że dla ludzi rozumnych wystarczyłaby tylko jedna norma w ocenie intencji i skuteczności czyichś analiz: zobacz kogo boi się twój wróg i szukaj w nim sojusznika.

    Pozdrawiam Panią

    OdpowiedzUsuń
  32. --
    Panie Aleksandrze,

    Czytam Pana od 2009. Wtedy już pewnie było za późno.
    Ale, kto wie, gdyby wtedy, a jeszcze lepiej, w 2007/2008
    potraktowano jak należało, Pańskie przestrogi przed
    Komorowskim - może uniknięto by największego nieszczęścia,
    jakie spadło na Polskę: hekatomby Smoleńskiej 10.04.2010.

    Pisał Pan o tym strasznym człowieku z pasją, i zrozumieniem,
    (po aferze marszałkowej), do czego jest zdolny i jaką rolę,
    (necandusa) mu wyznaczono.

    DLACZEGO ONI PANA NIE POSŁUCHALI?
    DLACZEGO ZLEKCEWAŻONO PAŃSKIE OSTRZEŻENIA??!

    Nie potrafię tego ani zrozumieć, ani wybaczyć.


    Pozdrawiam serdecznie

    =

    OdpowiedzUsuń
  33. Sądzę, że poza wątkiem politycznym, walk koterii i grup układu, oraz sprawami personalnymi, a także rywalizacji moskiewsko berlińskiej, niemały wpływ ma sytuacja gospodarcza. Obecnie sytuacja gospodarcza i finansowa pogarsza się w widoczny sposób, w kasie państwowej i samorządowej widać dno ponadto kończą się fundusze europejskie. Tak wiec zasobność koryta się kurczy a trzoda liczna, w związku z czym zaczęła się walka i osobniki słabsze odpadną.

    OdpowiedzUsuń
  34. Ksiądz Stanisław Małkowski jest kolejnym duchownym, który ma poważne zastrzeżenia do podpisanego przez arcybiskupa Michalika i patriarchę Cyryla I - "Przesłania do narodów Polski i Rosji".
    W rozmowie z "Super Expressem" zapewnia, że nie odczytałby go z ambony, gdyby w najbliższą niedzielę odprawiał msze jako główny celebrans .

    Ksiądz Małkowski kwestionuje jednak nie tyle treść listu (jest na tyle ogólnikowa, ze trudno się z nią nie zgodzić - twierdzi), bulwersuje go natomiast "kontekst polityczny, w którym został podpisany. "

    List ten powstał w większości w wyniku ustaleń pozakościelnych. Patriarcha Cyryl I jest agentem i działa na polecenia Putina

    - mówi Małkowski w rozmowie z SE. I uważa, że wezwanie aby przejść do porządku nad historią należy zostawić historykom. Równocześnie ks. Małkowski stwierdza:

    Rosyjską Cerkiew spotkało męczeństwo. Złożyła ogromną daninę krwi duchownych i świeckich. Pozostali przy życiu hierarchowie w znacznej części zaczęli służyć systemowi. Tradycja związku Cerkwi z władzą polityczną jest długa, ale jednak czym innym była Cerkiew rosyjska, od sowieckiej.

    I dodaje:

    Obecni hierarchowie podporządkowują się władzy, która w dużej mierze wciąż jest związana z komunizmem. Cyryl I zakpił z Polaków.


    =====

    Ksiądz Małkowski, ksiądz Wiśniewski, ksiądz Isakowicz-Zaleski.
    Duchowni, którzy - jak Wielki Prymas w 1953 - potrafią powiedzieć:
    NON POSSUMUS. Swojej zwierzchności i całemu Kościołowi - nam także!

    OdpowiedzUsuń
  35. Pani Urszulo,

    Nie jestem miłośnikiem historii alternatywnej, ale w przypadku Komorowskiego i afery marszałkowej, mam pewność, że te zaniedbania miały bezpośredni wpływ na bieg zdarzeń, a przede wszystkim na tragedię smoleńską.
    Tuż po niej, 21 kwietnia 2010 r w tekście "LAWA" napisałem m.in:
    "Kluczem do zrozumienia i interpretacji wielu procesów politycznych zachodzących w ostatnich dwóch latach, jest bez wątpienia osoba Bronisława Komorowskiego. Wydarzenia z udziałem tego polityka – począwszy od afery marszałkowej, poprzez „prawybory” w PO, aż po skutki katastrofy z 10 kwietnia – spinają ten okres niczym logiczna klamra i wyznaczają kierunek, w jakim obecnie zmierza III RP."
    Przypomniałem również fragment książki szczególnie znienawidzonej przez esbecki układ - "„Nowe kłamstwa w miejsce starych. Komunistyczna strategia podstępu” Anatolija Golicyna. W rozdziale poświęconym analizie zamachu na Jana Pawła II, Golicyn wskazywał przypadki, w których „według wiedzy i rozumowania autora, rząd sowiecki i KGB uciekłyby się do politycznego zabójstwa zachodniego przywódcy”. Autor wymieniał i uzasadniał tylko trzy takie sytuacje:
    1. Jeśli zachodni przywódca, który jest zwerbowanym agentem sowieckim jest zagrożony na stanowisku przez politycznego rywala.

    2. Jeśli zachodni przywódca stałby się poważną przeszkodą dla strategii komunistycznej i strategicznego programu dezinformacji.

    3. Jeśli zabicie przywódcy daje możliwość na przejęcie jego pozycji przez agenta kontrolowanego przez Sowietów.

    Nie chcę pytać: dlaczego zaniedbano aferę marszałkową i dlaczego w trakcie kampanii prezydenckiej 2010 roku nie skorzystano z wiedzy dotyczącej Komorowskiego? To już się stało i roztrząsanie tych kwestii niczego nie zmieni.
    Ważne jest natomiast, że partia opozycyjna nie wyciągnęła żadnej nauki z tamtych wydarzeń, nie zdobyła się na najmniejszą refleksję. Jak bowiem tłumaczyć dzisiejszy amok w sprawie AG lub pomysły na tworzenie "rządu fachowców" w porozumieniu ze środowiskiem Bronisława Komorowskiego? To więcej niż głupota polityczna. To dążenie do samozagłady.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  36. Niestety trzeba sobie prawdę powiedzieć prosto w oczy zanim nie będzie za późno chociaż słuchać nikt nie chce - PiS pod wodzą J. Kaczyńskiego dał się zagonić do narożnika i stanowi obecnie dekoracyjną sejmową paprotkę.
    Lider oddał władzę i przegrał dwa kolejne wybory otaczając się polityczną miernotą i na czas próby, tak jak teraz, nie ma już nikogo z klasą.
    Z tej ekipy nikt nie wyjdzie na ulicę palić kukły. Czekają aż wszystko samo runie bo brać teraz medialną odpowiedzialność za rządy PO to rzeczywiście marny pomysł.
    A społeczeństwo spokojnie ogląda licznik długu który właśnie cyknął 1 bilion PLN co oznacza że rzeczywiście jest dwa razy więcej.
    W tym systemie geopolitycznym nie ma szans abyśmy się wydostali z tego bagna.

    OdpowiedzUsuń
  37. Pawełek,

    Pański "komentarz" i cytat usunąłem. Taki los spotka wszelkie brednie związane z teoriami p.Krajskiego nt. tragedii smoleńskiej.

    OdpowiedzUsuń
  38. Dobry wieczór,
    Jestem stałym czytelnikiem Pańskiego bloga tutaj, i wcześniej na salonie24. W sumie w tej chwili smutno brzmiąu pana komentarze, widać i tutaj zniechęcenie i brak perspektyw, brak wiary, ze możemy osiągnąć sukces, że prawda może zacząć zwyciężać a uczciwi ludzie przejmą ster władzy i odsuną ludzi którzy z państwa polskiego uczynili prywatny folwark.
    Osobiście też uważam, że nie ma sensu teraz pchać się w jakiekolwiek konstruktywne wotum nieufności, celem musi być cała pula, a nie tylko odsunięcie od władzy Tuska, aby układ zastapił go Komorem lub jego słupem. Jesli więdz PiS wejdzie w taki układ będzie to błąd niewybaczalny. Wg mnie należałoby teraz aktywizować ludzi, aby wyszli na ulice i całkowicie obalili ten chory układ, bez tego zmieniać się będą tylko słupy, po Michniku przyjdzie obywatel X, tak jak Michnik przyszedł po Urbanie, i wszyscy trzej będa pić wódkę dzieląc się wiedzą i doświadczeniem jak sterować polaczkami.
    Słabość dzisiejszego PiSu trzeba też wg mnie widzieć przez pryzmat stiwerdzenia, że opozycja jest rezerwową władzą, muszą wiec być niej umieszczeni i to licznie agenci, aby na wypadek jej zwycięstwa i tak wszystko pozostało w rodzinie, lub przynajmniej dawało szansę, aby w rodzinie pozostała jak największa część.
    Jest jednak jeszcze o.Rydzyk, żyje wciąż Jarosław (i mam nadzieję, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa), jesteśmy wreszcie my, którzy te agenturalne ruchy rozpoznajemy na odległość. Nie można się załamywać, oni się zawalą sami pod własnym ciężarem, widać to, że to się wali już teraz, niech więc się wykrwawią sami, być może musimy spaść na dno i powstać z popiołów...
    Przy okazji Panie Aleksandrze mam jedndo niedyskretne pytanie, skąd się wziął konflikt między Panem a blogerami Coryllusem i Toyahem i czy nie należałoby w imię dobra i nie tylko wspólnego wroga, ale i wsólnego przyjaciela iść w tym smaym kierunku?
    Pozdrawiam serdecznie.
    mechanics

    OdpowiedzUsuń
  39. witam, wojskówka vs. cywile,też tak widzę obecny konflikt władzy w III RP. Czy mógłby mi Pan wytłumaczyć, dlaczego Tusk wystawił jeszcze przed 10.04 Komorowskiego? Przecież zakładając powyższy konflikt nie chciał go wzmacniać. obiektywnie oceniał, że mierny BK przegra jesienią z LK? Nie mógł wówczas nic wiedzieć o Smoleńsku, przeciwnie do BK (wypowiedzi, dyrektor w BBN itp.). Czy wojskówka miała wówczas już kompromitujące materiały na DT? AMber Gold jest ważny, ale on premiera nie zmieni. Zgadzam się, że należy trzymać Tuska do ostatecznej kompromitacji całego systemu. Najgorszą rzeczą byłaby podmianka na świeżego konia.
    Pozdrawiam
    JAĆWING

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że Donald od początku był figurantem "z ambicjami". Bronek zgodził się, by Donek był premierem, bo najważniejsze stanowisko szykował dla siebie. Od roku 1997 kariera obecnego Pierwszego wiąże się z sektorem "siłowym". Wtedy to właśnie od p. Lichockiego obecny prezydent otrzymał wiedzę o p. Kwaśniewskim i z dużą dozą prawdopodobieństwa wtedy zostały ustalone warunki może jeszcze nie sukcesji, ale przejęcia "opieki" nad wojskiem, w tym WSI. Po 2007 pozwolono "liberalnym" platfusom hasać, a jakże, w politykę medialną się bawić, ale politykę faktu zachowano dla siebie. Nie jest przypadkiem, że giną Tobiasze, Peteliccy, że dwukrotnie syn zabija ojca i ląduje w psychiatryku (łatwiej go tam ubezwłasnowolnić i pozbawić medialnego znaczenia; fizyczna likwidacja byłaby błędem informacyjnym), etc. Proszę zwrócić uwagę na rolę p. Bondaryka w roku 2007 (sprawa Tobiasza i Sumlińskiego)- przecież on jest podwładnym premiera tylko wtedy, gdy prezydent pozwoli, a zdaje się, że konstytucyjnie szef ABW podlega pod Prezesa Rady Ministrów. To oczywiście tłumaczy mechanizm afery AG - premier przebąkuje o zmianie szefa ABW, ale ta nie nastąpi :) - ABW prawdopodobnie "zdejmie" Miterę i dostarczy do "swojego" prokuratora, trochę potrwa przetrzymanie, sprawa medialnie się wyczerpie, a potem Bronisław uruchomi drugą rakietę Znikąd -> Donald, i wtedy prokurator umorzy postępowanie, o ile Mitera się złamie i zgodzi posłużyć w kombinacji medialnej. Możliwe, że już ma to miejsce, skoro zawędrował do Wprost, nie do GPC.

      Dlaczego uważam, że Bondaryk ma "łączność zorzową" z obecnym Prezydentem? Odpowiem pytaniem: czy przypadkiem powołał w marcu 2008 do Rady Konsultacyjnej ABW szefa ABW z lat 2002-2005, Andrzeja Barcikowskiego? I czy przypadkiem w dwa miesiące później nikt inny tylko właśnie ABW wtargnęło do mieszkania Sumlińskiego? Ale nie tylko dlatego Barcikowski jest przydatny dla pałacu. Jest również kontynuatorem sprawy Rafinerii Gdańskiej i posiada gruntowną wiedzę o pp. Kunie i Żaglu, "Kacie" i "Minimie", którzy w 2003 rozpoczęli operację wystawiania Kulczykowi sektora energetycznego (z udziałem p. Ałganowa).

      Przejmowanie sektorów wojskowego, energetycznego i telekomunikacyjnego jest jak widać zarezerwowane dla pałacu, i od zawsze jest wspomagane przez ABW.

      Przemek

      Usuń
  40. Obecnie są ludzie , którzy obecną władzę nazywają : Premier- prezydent-minister-itd.
    Dla mnie to oni wszyscy maja jedną nazwę - przestępcy.
    Jeśli się to komuś nie podoba (co nie ma żadnego uzasadnienia), to może ich nazwać - słupami.
    Bo czym się różni słup w osobie Plichty , od słupa w osobie Tuska ?
    Oni wszyscy mają swój początek i swój koniec.
    Jedynym ich zmartwieniem jest to , gdy game będzie over , czy znajdą spokojną przystań, czy też będą w kompletnej dupie.
    Robią wszystko, włącznie ze zdradą, żeby skończyć jednak na tej przystani.
    Jednak niczego w życiu nie mogą wykluczyć, włącznie z opcją Leppera...

    OdpowiedzUsuń
  41. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  42. mechanics,

    Nie ma mowy o jakimkolwiek zniechęceniu. Sądzę, że Pan błędnie interpretuje moje wypowiedzi.
    O rzeczach, które tu poruszam piszę uparcie od kilku lat. Gdybym stosunek do spraw polskich miał uzależniać od postaw polityków opozycji, nigdy bym nie siadł do klawiatury.
    Podzielam natomiast Pańskie zdanie, że potrzebna jest wielka aktywizacja ludzi, a jedyna droga do realnych zmian wiedzie przez ogólnopolskie kryterium uliczne. Systemu opartego na kłamstwie, przemocy i nienawiści, nie da się obalić mityczną kartą wyborczą.
    Kto tak uważa - nadal nic nie wie o naszej rzeczywistości lub okłamuje siebie i innych.

    Nic mi nie wiadomo o "konflikcie" z blogerami Coryllusem i Toyahem. Twórczość tych panów oceniam bardzo negatywnie i mam nadzieję, że jeszcze wolno mi wypowiedzieć taką opinię. Wiem również, że w ostatnim czasie blogerzy ci nakłamali na mój temat, co wystawia im fatalne świadectwo. Jeśli z powodu moich ocen odczuwają dyskomfort - to ich problem.

    Pozdrawiam Pana


    OdpowiedzUsuń
  43. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  44. JAĆWING,

    Nie sądzę, bym mógł w krótkim komentarzu wyjaśnić tak złożone sprawy. Pisałem o nich wielokrotnie.
    Tusk nigdy nie "wystawił" Komorowskiego lecz - jak sądzę - został nakłoniony do rezygnacji z kandydowania na rzecz ówczesnego marszałka Sejmu. Była to rezygnacja wymuszona, o czym przekonują nas reakcje premiera.
    Sens "nominacji" Komorowskiego można oceniać dopiero z perspektywy tragedii smoleńskiej i tego co później nastąpiło. To on - jako marszałek Sejmu przejął obowiązki prezydenta, a ponieważ był jednocześnie kandydatem PO na to stanowisko, znalazł się wręcz w idealnym położeniu. Umożliwiło mu ono przejęcie władzy w Pałacu, a następnie wygranie wyborów prezydenckich.
    Gdyby kandydatem PO był Tusk, taki scenariusz nie zostałby zrealizowany.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  45. WiW WiW-a Polonia,

    Jeśli podjął Pan taką decyzję - proszę samemu usuwać komentarze. I nie pozostawiać następnych.
    Ja nie mam czasu na takie zabawy.

    OdpowiedzUsuń
  46. Dzień dobry!

    To było do przewidzenia.Sejm nie przychylił się do potrzeby utworzenia komisji
    śledczej w sprawie Amber Gold.Zgadzam się z tym,że stanowiłoby to zagrożenie dla
    ekipy Tuska.Ważne,aby otwierac społeczeństwu oczy.

    Pozdrawiam!
    Barbara L.

    OdpowiedzUsuń
  47. Szanowny Panie Aleksandrze,

    Ciesze się, że zaprzecza Pan swemu zniechęceniu.

    Jednak racjonalnie rzecz ujmując, trudno mieć powody do optymizmu. Jakiekolwiek!
    Opozycja ewoluuje w stronę trudną do zdefiniowania, wszelkie próby przebudzenia Polaków jak na razie przynoszą skutki mizerne, lokator Belwederu zdaje się realizować swój plan bez żadnych przeszkód, Kościół ustami i wolą hierarchów zneutralizowany - oddany w dyspozycję sił "pojednania wbrew faktom"!
    Czy na tym polu jest jeszcze miejsce na "kryterium uliczne"?
    Kto i w imię czego ma je wywołać?
    Duda?
    O. Rydzyk?

    Zdajmy sobie sprawę przecież, że cofnięcie sytuacji w Polsce do stanu normalności, to przezwyciężenie dwudziestoletnich skutków działania obecnego układu a być może i 50-ciu lat komuny.
    Pojedynczy zryw nic nie da, a na wariant siłowy oni są coraz lepiej przygotowani.

    Racjonalnie to możemy jedynie "grać na czas", próbować edukować otoczenie i kanalizować rosnącą frustrację.
    Potrzebujemy kogoś na miarę Piłsudskiego z jego "programem" (Hr. Skrzyński!:-)), odwagą cywilną i umiejętnością nazywania rzeczy po imieniu!


    Życzę sił i wytrwałości. Nie znam nikogo kto, tak trafnie jak Pan, od lat diagnozuje naszą rzeczywistość.

    Z wyrazami szacunku
    Zaścianek




    OdpowiedzUsuń
  48. Barbara L. -

    Rzeczywiście, werdykt w sprawie komisji był do przewidzenia. Ale też wnioskodawcy musieli zdawać sobie sprawę z takiego rozstrzygnięcia, dlatego pomysł ten oceniam wyłącznie jako próbę sił przed głosowaniem w sprawie odwołania rządu.
    Przy okazji wczorajszego głosowania doszło do sytuacji wręcz niezwykłej.
    Za wnioskiem PiS-u głosowała "partia prezydencka" oraz komuniści. To zachowanie potwierdzałoby tezę zawartą w moim tekście.
    Warto też odnotować, że w sprawie AG milczy lokator Belwederu i milczenie to jest nie tylko efektem działania osłony medialnej. Myślę, że gdy już się odezwie zaprezentuje stanowisko bliższe ocenom opozycji.

    Pozdrawiam Panią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Aleksandrze,

      Staram się analizowac tę sytuację.Myślę,że w całej tej operacji
      chodzi jeszcze o coś.Ma zakryc równie ważną sprawę,którą jest likwidacja
      IPN-u,medialnie zepchnięta na dalszy plan.
      Pewne teczki już zginęły,ale jest jeszcze wiele takich,które mogą kompromitowac asów polskiej polityki.
      Komorowski'ojciec rujnującej zgody narodowej'-cokolwiek by nie powiedział będzie brzmiało fałszywie,i nie zmieni stanu rzeczy.

      Pozdrawiam Pana serdecznie!
      Barbara L.

      Usuń
  49. Zaścianek,

    Szanowny Panie,

    Z całą pewnością "kryterium uliczne" nie będzie efektem działań pana Dudy czy ojca Rydzyka. Gdybym miał przewidywać scenariusz takich sytuacji, ich zarzewia upatrywałbym raczej w sprawach mniejszej wagi: pojedynczych (a niekontrolowanych) strajkach, protestach pacjentów lub rodziców, gniewnych reakcjach ludzi oszukanych lub zwalnianych z pracy.
    Nie należy oczekiwać, by na czele takich protestów stanęli politycy opozycji lub znani działacze związkowi.
    Jeśli przyjąć, że jesteśmy dopiero na początku równi pochyłej, w kolejnych miesiącach i latach należy spodziewać się sytuacji, które wywołają ostre reakcje. Mogą to być: zaprzestanie wypłat rent i emerytur, opóźnienia w wypłacie pensji, totalna zapaść w służbie zdrowia.
    Trzeba jedynie pamiętać, by uniknąć przejęcia tych procesów przez agenturę i "środowiska konstruktywne" - jak miało to miejsce w czasie peerelowskich dekad, gdy jedną bandę zastępowano drugą.
    Na "drugiego Piłsudskiego" nigdy nie liczyłem, a oczekiwanie na przywódcę narodowego traktuję jako ahistoryczne mrzonki.
    Dziękuję Panu za życzenia i dobre słowo.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  50. Panie Aleksandrze,

    dziękuję za Pana pracę i analizy. Jest to jeden z nielicznych głosów rozsądku. Proszę, żeby Pan na siebie uważał i kontynuował niesienie swojego "kaganka oświaty". Mam nadzieję, że nie jest jeszcze dla nas za późno.

    Cudonek

    OdpowiedzUsuń
  51. --
    Panie Aleksandrze,

    przyznaję, że nie zrozumiałam Pańskiej odpowiedzi udzielonej p. Zaściankowi.
    Skoro przyjmuje Pan (i z czym się zgadzam), że jedyne rozstrzygnięcie wobec
    otaczającej nas magmy znieprawienia, z której nie potrafiła - siebie i nas - wyrwać
    opozycja - może dokonać się tylko przez "kryterium uliczne", a jednocześnie, z góry
    odrzuca Pan pojawienie się przywódcy - to jak Pan sobie wyobraża to "kryterium"?

    Pojedyncze, nieskoordynowane wystąpienia? Łatwe do spacyfikowania - i zapewne
    brutalnie pacyfikowane? Mogące być pretekstem (skoro jesteśmy dopiero na szczycie
    "równi pochyłej") - do ogłoszenia stanu wyjątkowego - i rozprawienia się ze wszystkimi
    niezadowolonymi z "władzy ludowej" - czyt. obozu prezydenckiego?

    Czy to Pan ma na myśli?

    I jak mają uniknąć - tacy - w sumie bezbronni, mało świadomi i zdesperowani ludzie - bycia
    przejmowanymi przez agenturę, skoro wyklucza Pan istnienie jakiegoś ośrodka
    koordynującego/inicjującego, (najlepiej bardzo nielicznego), który mógłby jednak zapewnić
    jakieś (polityczne) rozeznanie?


    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  52. Cudonek,

    Bardzo dziękuję i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  53. Pani Urszulo,

    Z Pani wypowiedzi można byłoby wywnioskować, że to tacy jak ja będą ponosili odpowiedzialność za pomyłki "bezbronnych i mało świadomych ludzi", którzy pozbawieni "jakiegoś ośrodka koordynującego/inicjującego" zostaną wykorzystani przez cwaniaków i agenturę.
    Tymczasem chodziło jedynie o rozprawienie się z (dość powszechnym) oczekiwaniem na przywódcę narodowego na miarę Józefa Piłsudskiego. Takie mrzonki są obecne wśród części patriotycznego elektoratu i wywołują efekt bezrefleksyjnej wiary w politycznych wodzów.
    Mówi się wówczas - "wierzę" w tego czy innego polityka.
    Ja zaś mówię - wierz w siebie i w to co chcesz zrobić dla Polski.
    Zatem niczego sobie nie wyobrażam, a jedynie oceniam realnie potencjał i intencje dzisiejszych polityków.
    Być może uda się wśród nich znaleźć ludzi na tyle odważnych i świadomych by stanęli na czele "kryterium ulicznego". Żaden z nich jednak nie ma cech dyktatora - a tylko taka postać mogłaby przeprowadzić nas z III RP do wolnej Polski.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  54. Panie Aleksandrze,

    chyba trochę nonszalancko odniósł się Pan do mojej prośby o wyjaśnienie, przypisując mi w odpowiedzi intencje, o których nie tylko, że nie napisałam, ale które nie przyszłyby mi do głowy.

    Ja nie zrozumiałam Pana, Pan nie zrozumiał mnie. Zdarza się nawet w najlepszych rodzinach.


    Pozdrawiam serdecznie

    PS. Na prawicowych blogach pytanie "co chcesz zrobić dla Polski" raczej się nie pojawia.
    Od kilku dni przeważa opcja: "emigrować". Nie będę pisała, co o tym myślę, bo musiałabym się brzydko wyrażać.

    OdpowiedzUsuń
  55. Przy w miarę stabilnym układzie zewnętrznym(w skali UE lub świata), żadne wydarzenia typu kryterium ulicznego nie są w stanie zagrozić poważnie układowi trzymającemu w Polsce władzę, z powodu ścisłych powiązań tegoż układu z zewnętrznymi ośrodkami(ja nazywam to mafią międzynarodową, dla której Polska jest terenem eksploatacji). Owszem, istnieje rywalizacja ośrodków związanych z Rosją(obóz Komorowskiego)z partią pruską(obóz Tuska), ale nie przerodzi się on moim zdaniem w nieobliczalną walkę, którą można by wykorzystać do przejęcia kontroli nad krajem.
    Czy jest szansa na scenariusz destabilizacyjny w układzie zewnętrznym? Moim zdaniem tak, szczególnie w obszarze europejskim(UE), gdyż napięcia w strefie euro nie są rozwiązywane, a jedynie odsuwane w czasie(od 2008 roku nie zastosowano leczenia przyczyn, a jedynie objawów kryzysu).
    Pozdrawiam
    35stan

    OdpowiedzUsuń
  56. Witam,

    dziękuję autorowi i komentującym za dzielenie się swoimi przemyśleniami i wiedzą.

    Ten blog jest naprawdę dobrym miejscem do rozpoczęcia wspólnej drogi ku prawdziwie Wolnej Polsce. Czy myślał Pan, Panie Aleksandrze, o wzięciu na siebie takiej odpowiedzialności? Z komentarzy, z pańskich trafnych analiz (popartych argumentami!) wynika, że chce Pan takiej Polski o jaką chodzi Polakom.

    Wątpię w to, czy jakakolwiek opcja polityczna w Polsce, ma kompleksowy plan dla Polski. Może ten blog jest dobrym miejscem do stworzenia takiego wspólnego planu. Myślał Pan o tym?


    Pozdrawiam

    Ryszard Orlicki

    OdpowiedzUsuń
  57. Obetnijmy macki osmiornicy!

    http://niezalezna.pl/32422-osmiornica

    --------

    Wracam jeszcze do sprawy IPN-u:

    http://niezalezna.pl/32080-likwidacja-ipn
    http://www.ipn.gov.pl/portal/pl/245/20742/Komunikat_prasowy_w_zwiazku_ze_sprzedaza_budynku_Centrali_IPN_w_Warszawie.html

    --------
    Na koniec:
    Diwa polskiego dziennikarstwa zgadza się z Jarosławem Kaczyńskim.Jak zawsze,przewrotnie atakując:

    http://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/402806,monika-olejnik-potrzebna-jest-komisja-sledcza-rzeczpospolita-tuska-sie-nie-sprawdza.html


    Pozdrawiam
    Barbara L.

    OdpowiedzUsuń
  58. Przykry jest fakt, ze Polską rządzą dwie służby - SB (czytaj MSW)i WSI i drą to nasze prześcieradło, a my zajmujemy się chłopcami w krótkich spodenkach tak jakby jakiś Tusk czy Komorowski mieli jakiekolwiek znaczenie. Nie oni, to ktoś inny. Tak samo afera Amber Gold jest zwykłą przepychanką w ławce szkolnej. Problem jest nie jak zmienić rząd czy III RP, ale jak wprowadzić "burdel" w powiązania do których nie mamy dostępu i które nas przerastają. Bez tego nie mamy szans gdyż układ i jego aktorzy są nam nieznani. Zacząłbym od stworzenia ekipy hakerów nastawionej na rozpoznanie terenu i na poplątanie nitek w tej koronkowej robótce.
    Oczywiście tradycyjne manifestacje, itp... są wskazane, ale doświadczony latami 80-tymi wiem, że na dłuższą metę taka sytuacja ludzi męczy, nawet tych najbardziej oddanych, szczególnie kiedy to niczego nie daje oprócz poczucia coraz większej bezradności.
    Poza tym jeżeli PiS ma program odbudowy Polski to niech go nagłaśnia, ja nie będę za nim ganiał, a ci z wiochy Tumiwisi jeszcze mniej. O Smoleńsku nie należy zapominać, ale też należy sobie zdać sprawę, że jesteśmy w opozycji z całym "cywilizowanym" światem, który tej kwestii nie chce roztrząsać i na zasadzie strusia woli schować głowę w piasek. Zwykły obywatel dba o własną d... i to jest pierwsze co go obchodzi, czyli musi wiedzieć czego oczekiwać po opozycji.
    Przepraszam, że tak od sasa do lasa, ale takie refleksje mnie naszły.

    Pozdrawiam
    MZ

    OdpowiedzUsuń