Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

środa, 20 czerwca 2012

MY NIE AGRESORY

Był rok 1945. Polsko-sowiecki patrol prowadził niemieckiego jeńca. Nagle czerwonoarmista zażądał od  Niemca, aby ten go kopnął. Jeniec się wzbraniał. Rosjanin podparł więc polecenie wymownym gestem pepeszy. Zdesperowany jeniec kopnął rozkazodawcę. Ten serią z karabinu natychmiast zabił nieszczęśnika. Zdumiony Polak zapytał, dlaczego sojusznik nie zabił od razu, a kazał się kopnąć. Nu! ty durak! – usłyszał w odpowiedzi – nie znajesz czto my nie agresory.
Przytaczam ten anegdotę, bo w znakomity sposób obrazuje strategię działania reżimu kremlowskiego i opisuje stan dzisiejszych relacji polsko-rosyjskich. Nikt rozsądnie myślący nie może mieć wątpliwości, że zdarzenia związane z obecnością rosyjskich kibiców są rozgrywane według tego skutecznego scenariusza.
Rosyjska prowokacja w praktyce realizowana jest poprzez zainspirowanie określonej sytuacji, a następnie odwrócenie jej skutków w sposób korzystny dla interesów agresora. Wokół celowo wywołanych zdarzeń uruchamiana jest natychmiast  kampania medialna, mająca jasno określone założenia i cele polityczne.
Schemat tych kampanii obejmuje cztery zasadnicze fazy, przy czym ostatnia z nich decyduje głównie o korzyściach agresora. Sposób rozegrania poszczególnych faz wskazuje, że są one inspirowane i koordynowane przez ośrodki służb specjalnych.
 W pierwszej, następuje uruchomienie akcji poprzez wrzucenie w przestrzeń medialną określonego pomysłu-projektu. Autorami pomysłu są zawsze osoby i środowiska formalnie niezależne od władzy, co ma sugerować rodzaj oddolnej, apolitycznej inicjatywy. W przypadku Euro, miał to być przemarsz rosyjskich kibiców-patriotów, uzbrojonych w symbole reżimu komunistycznego. W roli pomysłodawcy wystąpił Ogólnorosyjski Związek Kibiców i jego szef Aleksander Szprygin, w przeszłości członek związanej z FSB partii Żyrinowskiego. – „Polacy muszą zrozumieć, że dla kibiców rosyjskich symbolika sowiecka nie równa się faszystowskiej” – oświadczył rosyjski prowokator i zapowiedział, że jeśli strona polska nie zrezygnuje z zakazu używania „sierpa i młota” podczas turnieju Euro, to 50 tys. rosyjskich kibiców może wyjść na ulice Warszawy w czerwonych koszulkach z tymi właśnie symbolami.
W każdym normalnym państwie, po takiej deklaracji, człowiek ten otrzymałby dożywotni zakaz wjazdu, a grupą młodzieżówki FSB zajęłaby się służba wywiadowcza.
Warto przy tym zwrócić uwagę, że pomysł organizowania „marszu” z okazji rosyjskiego święta narodowego był głęboko sprzeczny z niedawną deklaracją Władymira Putina. Komentując bojkot Euro na Ukrainie, prezydent Rosji stwierdził: „pod żadnym pozorem nie powinno się mieszać polityki, biznesu oraz innych kwestii ze sportem. należy zostawić sport w spokoju".
W drugiej fazie do kampanii włączają się agencje informacyjne, rosyjskie gazety i portale internetowe. W ten sposób początkowo incydentalny pomysł przeradza się w główny temat dyskusji i staje w centrum uwagi publicznej. Wokół niego narasta atmosfera zainteresowania i spekulacji, budowane jest poczucie zagrożenia i generowania konfliktu. Na tym etapie do kampanii zazwyczaj włączają się rosyjscy publicyści i niżsi rangą politycy oraz zachodnie ośrodki medialne, tradycyjnie inspirowane przez Kreml. Podgrzewają atmosferę i przygotowują opinię publiczną do przyjęcia określonej postawy. To również czas, gdy aktywizuje się agenturę wpływu oraz rzesze polskojęzycznych żurnalistów, taktujących w rytm rosyjskiej narracji.
Etap ten mogliśmy poznać po licznych rosyjskich publikacjach, w których dramatycznie pytano "czy nasi przejdą przez Warszawę?" (Rossijskaja Gazieta), potępiano zakaz wykorzystywania radzieckiej symboliki, a nawet przypominano stronie polskiej, że „to właśnie pod tymi symbolami radzieckie wojska wyzwalały Polskę od hitlerowskiej armii” (Life News). Atmosferę podtrzymywał sam Szprygin, epatując np. media twierdzeniem, że wrocławscy „stewardzi dostali za swoje”. Do akcji wkroczyli również niżsi przedstawiciele rządu FR, a za charakterystyczną można uznać wypowiedź rosyjskiego ministra sportu Witalija Mutko, który uznał, że „strona polska sztucznie podgrzewa sytuację i prowokuje naszych kibiców do kroków protestacyjnych”. W tej fazie wykorzystano również zaprzyjaźnione media zachodnie, zaś do elementów kampanii należy zaliczyć film BBC o agresji polskich kibiców i rasizmie na naszych stadionach – mający na celu ukierunkowanie przyszłych reakcji społeczeństw zachodnich. Temu również służyły publikacje, w których wyraźnie wskazywano na potencjalnych sprawców: "dużą część tła informacyjnego w Polsce kształtują siły skrajnie prawicowe, które żerują na narodowych fobiach i kompleksach"  - pisały Moskowskije Nowosti na kilka dni przed rosyjskim występem. O politycznym charakterze prowokacji świadczą słowa zawarte w innej publikacji tej kremlowskiej tuby propagandowej: "W świecie, jakim go widzi polska ultraprawica, Polska jest otoczona przez wrogów; liberalne i lewicowe partie składają się ze zdrajców i szpiegów, a Rosja i Niemcy tylko czekają na sprzyjający moment, by zdusić polską niepodległość".
Oprawa propagandowa fazy drugiej była czynnie wspierana przez rodzimych żurnalistów, przy czym za szczególnie cenne dla interesów agresora trzeba uznać te publikacje, których autorzy mocno podsycali atmosferę, a nawet proponowali polskim kibicom przyłączenie się do rosyjskiego „marszu” – rzekomo w celu odwrócenia jego akcentów politycznych.
Trzecia faza, przypada na okres bezpośrednio po dokonaniu prowokacji. Zmuszony do reakcji jeniec kopnął już sowieckiego żołdaka – trzeba zatem podjąć działania „w obronie własnej”. Do kampanii włączają się natychmiast tzw. czynniki oficjalne: przedstawiciele rosyjskich władz i instytucji państwowych, którzy występując z pozycji zatroskanych (a zawsze obiektywnych) obserwatorów, stają w obronie agresora, nagłośniają  reakcje ofiary oraz różnymi metodami próbują wpłynąć na zażegnanie rzekomego konfliktu, dążąc w istocie do jego eskalacji.
Bez trudu można rozpoznać te elementy w natychmiastowym wysłaniu do Polski Michaiła Fiedotowa, rozmowie telefonicznej Putina z Tuskiem czy komunikacie MSZ Rosji, w którym wyrażono "szczerą nadzieję", że podobne wydarzenia się nie powtórzą, „a pozostałe mecze staną się prawdziwym świętem dla wszystkich miłośników futbolu”. Jeśli polski MSZ twierdzi, że wizyta Fiedotowa była anonsowana już 8 czerwca, dowodzi to tylko tyle, że mamy do czynienia z działaniem w pełni zamierzonym.  Reakcja rosyjska na tak wysokim szczeblu sugeruje zaś, że reżim kremlowski przywiązuje dużą wagę do rozgrywania zdarzeń wokół Euro.
Ponieważ na tym etapie potrzeby jest zabieg odwrócenia skutków prowokacji, rosyjskie media zmieniły ton i zaczęły perorować, iż „polskie władze nie powinny były zezwalać na marsz rosyjskich fanów" (Moskowskije Nowosti) dając wyraźnie do zrozumienia, że winę ponosi wyłącznie strona polska. Inne z mediów (Sowietskij Sport) wyrażały obawy, że "wydarzenia z 12 czerwca to jeszcze nie koniec", bo "osiłkowie, którzy napadli na rosyjskich obywateli, pozostaną w Warszawie". Rządowa rozgłośnia „Głosu Rosji” stwierdziła bez ogródek:  „Był to totalny terror wobec kibiców rosyjskich, i to nie wobec chuliganów, lecz wobec zwykłych kibiców, ludzi, którzy przyjechali tu z rodzinami. Widzieliśmy zdjęcia, które utrwaliły bicie ludzi starszych, ludzi, którzy szli z dziewczynami, nie nastawionych na żadne konflikty”. Jeśli do tego chóru dołączają media zachodnie, rezonując oburzenie Rosjan i przedstawiając ofiarę jako agresora – kampania nabiera rozpędu i można ją poszerzyć o kolejne odsłony, jak np. ponowne wysłanie z „misją pokojową” Michaiła Fiedotowa czy operację wzmocnienia ochrony Ambasady RP w Federacji Rosyjskiej, co miało sugerować, że „polscy napastnicy” muszą liczyć się z kontrą rosyjskich patriotów.
Najważniejsza jest jednak faza czwarta, której skutki odczujemy w perspektywie najbliższych miesięcy. Polega ona na bezwzględnym wykorzystaniu i konsumpcji efektów prowokacji oraz podobnie – jak ma to miejsce w przypadku propagandy historycznej – na włączeniu ich w globalną politykę rosyjską i rozegraniu przeciwko Polakom. 
Faza czwarta ukaże nam nie tylko prawdziwy wymiar obecnych działań Kremla, ale pozwoli zrozumieć, że grupa rządząca Polską jest dziś sojusznikiem w dziele rosyjskiej prowokacji.
Nie ulega wątpliwości, że zgoda na przemarsz putinowskiej młodzieżówki była decydująca dla powodzenia całej operacji. Gdyby – zgodnie z zasadami państwa prawa - akcję zduszono na tym etapie, nie mogłaby sięgnąć udanego finału. Nie ma też wątpliwości, że wasalne wypowiedzi Tuska i jego ministrów oraz farsa „przepraszania” Rosjan przez polskojęzyczne „elity” III RP, były działaniem w interesie prowokatorów. Zachowania tych postaci stanowią integralny element  wrogiej kampanii i wpisują się w plany Moskwy. Nie można ich rozpatrywać, jako reakcji w interesie strony polskiej.
Mylą się zatem ci, którzy sądzą, że rosyjskie prowokacje są skierowane przeciwko rządowi Tuska  lub mają na celu poniżenie polskich decydentów w oczach światowej opinii publicznej. Błędem również byłoby dostrzeganie w nich tematów zastępczych, mających przykryć opozycyjne „marsze milionów”, jakie w tym czasie odbywały się w Moskwie.
Celem obecnej prowokacji jest polskie społeczeństwo, a w niedalekiej perspektywie – polska prawica i środowiska patriotyczne. To one zostały wskazane jako agresor i one mają ponieść konsekwencje moskiewsko-warszawskiej akcji propagandowej.  Ludzi obecnej władzy trzeba natomiast zaliczyć do wspólników  Putina, nie zaś dostrzegać w nich ofiary rosyjskiej prowokacji.
Najpełniejszy wymiar tej wspólnoty znajdziemy w reakcji partii Janusza Palikota. Środowisko to stanowi w istocie przybudówkę Platformy Obywatelskiej i jest opozycją parlamentarną w takim samym stopniu, w jakim ZSL czy SD były opozycją wobec PZPR-u. Lider tej partii jest zaś alter ego Bronisława Komorowskiego i wyraża te wszystkie poglądy, których oficjalnie nie może jeszcze głosić grupa rządząca. Warto przypomnieć, że lokator Belwederu przedstawia swojego przyjaciela jako „polityka zdradzającego postawy propaństwowe”, „skłonnego podejmować ryzyko z tytułu przeprowadzenia reform koniecznych dla Polski”.
Stanowisko partii tego „propaństwowego polityka” przedstawione w  „donosie na Polaków” (jak trafnie nazwano ów akt) jest więc wyrazem autentycznej odpowiedzi na rosyjską prowokację, zgodnej z intencjami grupy rządzącej. Jeśli czytamy w niej o „kilkunastoosobowej grupie bandytów inspirowanych przez środowisko związane z PiS, Radio Maryja i Solidarnych 2010”, która reprezentuje „niewielką część polskiego społeczeństwa o skrajnych poglądach narodowo katolickich”  - mamy do czynienia ze wskazaniem ofiar i wyraźnym wyznaczeniem celów fazy czwartej. Ze stanowiskiem tym w pełni korespondują słowa Donalda Tuska o dokończeniu wojny z "kibolstwem, chuligaństwem i bandytyzmem", publikacja żurnalisty „Rzeczpospolitej”, w której dywaguje się o „wykorzystywaniu zdarzeń przez politycznych awanturników, którzy być może będą chcieli siać niechęć między nami” czy postulat ministra Sikorskiego skierowany do władzy sędziowskiej, „aby bandyterkę kibolską potraktować odpowiednio”. Z tą ostatnią dyspozycją wiąże się też list Prokuratora Generalnego Seremeta, który zarządził, by prokuratorzy występowali do sądów o sporządzenie uzasadnień wyroków wydanych na kibiców. Polecenie Seremeta zbiegło się z informacją, że Ambasada Rosji chce sprawdzać uzasadnienia wyroków wydanych na Rosjan i udzielać im pomocy prawnej.
W tle tych wypowiedzi rysuje się plan zaostrzenia przepisów ustawy o zgromadzeniach, według projektu zgłoszonego przez Bronisława Komorowskiego oraz dokonania systemowej „reformy” służb specjalnych, pozwalającej na odtworzenie układu byłych WSI oraz poszerzenie uprawnień w zakresie inwigilacji społeczeństwa. Nowe przepisy wzorowane na rozwiązaniach rosyjskich, stanowiłby skuteczną broń w walce z opozycją.
Opinia, jakoby „donos na Polaków” był incydentem niezwiązanym z celami grupy rządzącej, jest głęboko nieprawdziwa. Podobnie, jak postrzeganie rosyjskiej prowokacji w kategoriach działań wymierzonych w Tuska lub podważających jego pozycję. Obie strony wyraźnie dążą, by faza czwarta tej złożonej kampanii wyłoniła wspólnego wroga i stanowiła preludium do ostatecznej rozprawy z opozycją.
Strona rosyjska po raz kolejny próbuje rozgrywać polskie podziały i konflikty i czyni to za przyzwoleniem oraz w interesie grupy rządzącej. Jeśli w niedawnym oświadczeniu rosyjskiego ministra Mutki zawarto opinię, że „agresja na Rosjan nie jest popierana przez większość polskiego społeczeństwa” oraz postulat, by strona polska „dołożyła wszelkich starań w celu przeciwdziałania tej sytuacji i podjęcie jak najdalej idących kroków, mających na celu powstrzymanie bezprawnych działań w stosunku do obywateli FR” – mamy do czynienia z ujawnieniem prawdziwych celów prowokacji.
Wyeliminowanie rosyjskiej drużyny z rozgrywek Euro i konieczność wyjazdu młodzieżówki FSB z Polski z pewnością ograniczy możliwość kontynuowania kampanii. Nie pozbawi jednak jej autorów korzyści wynikających z fazy czwartej. Społeczeństwo o skrajnych poglądach narodowo katolickich – już zostało wskazane jako wspólny wróg, a jego rozgromienie stanie się celem integrującym grupę rządzącą z rosyjskim sojusznikiem  
Cytowany już organ Kremla "Moskowskije Nowosti", na kilka dni przed rosyjską prowokacją napisał, że „większe lub mniejsze nielubienie Rosji cechuje znaczną część Polaków. Polska kultura jest przepojona opowieściami o oporze przeciwko Rosjanom. A mając na uwadze, że futbol, podobnie jak inne gry zespołowe, jest surogatem wojny, to rosyjscy fani i piłkarze symbolicznie mogą zostać uznani za żołnierzy”. Historia, którą przytaczam na początku tekstu powinna prowadzić do konkluzji, że egzekucja dokonana przez czerwonoarmistę „w obronie własnej” ma szansę stać się fundamentem przymierza z polskim sojusznikiem.




Artykuł opublikowany w nr 25/2012 Gazety Polskiej

57 komentarzy:

  1. Czas plynie a sprawdzone metody pozostaja takie same.Taki zaklety krag.
    Jak zwykle wspaniala lektura dla tych co chca znac prawde.
    Pzdr
    zak0304

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam Panie Aleksandrze
    Ależ się u pana przewietrzyło od czasu zejścia z S24. Może to i lepiej. Choć moim zdaniem ten bojkot EURO wiele zraził. Nie moja sprawa, bo mnie nie zraził.
    A wracając do rozgrywki na moście Poniatowskiego i symbolicznego przejścia przez Wisłę, to trzeba powiedzieć, że jesteśmy bezradni, jeśli chodzi o prawdziwy przekaz. Władza, w tym media dążą do jednego celu. Zniszczenie ducha narodu, w tym kościoła katolickiego. Na szczęście zawsze tam, gdzie intensyfikuje się zło, bardziej rozlewa się łaska Boża i może na pierwszy rzut oka wiele rzeczy pod ludzku wydaje się niemożliwych, to w rzeczywistości Pan Bóg pisze historię. Trzeba mieć więc nadzieję i mocno. Nie wiem, czy ostatnio słuchał Pan w niezależnym radio audycji ks. Adama Skwarczyńskiego(przyjaciel ks. Małkowskiego). Warto. Może Pana nie interesuje mistyka i profetyzm, ale nieznajomość tych zagadnień sprawia, że stajemy się ograniczeni w postrzeganiu rzeczywistości naszej ojczyzny i roli, jaką ma spełnić i spełni w przyszłości. Na pewno Pan wie, że pierwsi chrześcijanie umierali z uśmiechem na twarzy. My już nie musimy, ale na pewno mamy obecnie nie mniejszą rolę do spełnienia względem świata.
    Pawełek

    OdpowiedzUsuń
  3. Panie Aleksandrze!

    To nie jest artykuł w gazecie, to naukowa dysertacja, za którą przyznałabym Panu dowolny tytuł akademicki, choć myślę, że parę już Pan ich posiada :)

    Rozpracował Pan tych młotków (od siania zamętu czyt. dywersji) z chirurgiczną precyzją, beznamiętnie i bezlitośnie [DIAGNOZA ] - wskazując jednocześnie "punkty zwrotne" [MOŻLIWOŚCI LECZENIA] - w których - gdybyśmy żyli w Polsce, a nie w totalizującej się III RP (czy raczej III fazie komunizmu, wg tytułu Pańskiej świetnej książki) - można by (na każdym z czterech opisanych etapów) - sytuację odwrócić i obrócić ją na naszą korzyść.

    Jeniec (Polska) nie kopałby wówczas potulnie ruskiego agresora, żeby zostać przez niego zastrzelonym, lecz:

    1. Nie wpuściłby go do kraju.

    2. Gdyby jednak jakimś cudem (np. wskutek nacisków UEFA) - ruski wszedł i próbował prowokacji - ze wszystkich polskich mediów płynęłaby prawda o zamiarach "kibiców", (de facto młodzieżówki FSB pilnowanej przez starszych ze specnazu); do ich neutralizacji uruchomiono by specjalne oddziały policji, przy aprobacie społeczeństwa i naciskach mediów.

    3. Na ruskie kłamstwa polski rząd odpowiedziałby ostrą notą dyplomatyczną, a ruskich "kibiców" (gdyby kontynuowali prowokacje) - eksmitował w trybie natychmiastowym.

    4. Do fazy czwartej wówczas by nie doszło, agresor wykopany z Polski lizałby rany za Uralem. Osobniki typu Palikot w wolnej Polsce byłyby od dawna izolowane w nowej Berezie wraz z resztą zdrajców, agentów i złodziei.


    Pozdrawiam serdecznie i gratuluję wzorcowej analizy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę jedynie zacytować Sowińca - "Bingo!"

      Usuń
  4. zak0304,

    Metody jednak ewoluują, bo z każdym dniem pozwalamy, by "rosyjski żołdak" miał coraz silniejsze poczucie bezkarności.
    Dziękuję za wizytę i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Pawełek,

    Zawsze podziwiam Pańską zdolność do dalekich odlotów i komentowania wbrew tematowi.
    I tym razem nie czuję się zawiedziony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lecę, Pan idzie... Nierzadko można się spotkać w tym samym miejscu. Ale jak mam być na temat, to na początek pytanie. Załóżmy, że władza osiąga cel. Co będzie w takim razie po IV fazie? Czy może mamy do czynienia z bardziej skomplikowanym planem, w którym likwidacja "niewielkiej części polskiego społeczeństwa o skrajnych poglądach narodowo katolickich" jest jednym z elementów układanki? A co Pan myśli o ZSRS bis? Czy przypadkiem to, co widzimy to nie szarpanina ryby w sieci? Przecież w normalnym, zdrowym, wolnym kraju to wszystko nie mogłoby istnieć, nie miałoby prawa istnieć. Ten rząd, ta władza, te afery, morderstwa, korupcja, zaprzaństwo, krzywe ryje, prywata, arogancja, bezczelność, obłuda, zakłamanie, dziadostwo? W tym kraju ludzie już nic nie mają do powiedzenia. Głos miliona to głos jednego wołającego. Ten naród nie tyle śpi, co umiera. A sfora stoi i patrzy...
      Pawełek

      Usuń
  6. Pani Urszulo,

    Dziękuję za tak życzliwą ocenę tekstu. Z pewnością ma coś wspólnego z naukową dysertacją, bo jego lektura może wywoływać podobne uczucie znużenia :)
    Przedstawiony przez Panią scenariusz zachowań, jest oczywiście genialnie prosty i trafny - przez co niedostępny dla ludzi z grupy rządzącej.
    O reakcjach godnych państwa suwerennego nie mamy co marzyć, bo jak informowała wczoraj niezalezna.pl, rosyjscy bandyci znajdowali się w III RP pod ochroną policji i byli dowożeni z miejsca zakwaterowania w eskorcie funkcjonariuszy.
    http://niezalezna.pl/30102-rosjanie-pod-szczegolna-ochrona

    To już nie jest dominium, bo to państwo dawno przekroczyło granice upodlenia i zawdzięcza trwanie tylko głupocie naszych rodaków.

    Dziękuję Pani i serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Panie Aleksandrze,

    Powyższe - było opisaniem sposobu zablokowania rozłożonej na etapy prowokacji ruskich "sierpów i młotów" - niezrozumiałej dla polskich młotów (im podobnych) - natomiast jasnej dla ludzi posługujących się rozumem, którzy, jak Pan wykazał, rozpracowują podobne zamiary w ułamku sekundy.

    Niestety, wyrokiem lumpendemokracji żyjemy w państwie komunistycznym = III RP, niemal całkowicie opanowanej (oprócz 4 milionowego środowiska PiS i RM) przez łże elity i trzymających je za gardło (teczki, bracie, teczki) czekistów Putina, więc mamy realizację punktu IV, gdzie "donos na Polaków” stanowi jedyną odpowiedź polskiej swołoczy, na rosyjską prowokację, zgodną zresztą z intencjami grupy rządzącej.

    I tu cytat z Pana:

    "Jeśli czytamy o „kilkunastoosobowej grupie bandytów inspirowanych przez środowisko związane z PiS, Radio Maryja i Solidarnych 2010”, która reprezentuje „niewielką część polskiego społeczeństwa o skrajnych poglądach narodowo katolickich” - mamy do czynienia ze wskazaniem ofiar i wyraźnym wyznaczeniem celów fazy czwartej. Ze stanowiskiem tym w pełni korespondują słowa Donalda Tuska o dokończeniu wojny z "kibolstwem, chuligaństwem i bandytyzmem", publikacja żurnalisty „Rzeczpospolitej”, w której dywaguje się o „wykorzystywaniu zdarzeń przez politycznych awanturników, którzy być może będą chcieli siać niechęć między nami” czy postulat ministra Sikorskiego skierowany do władzy sędziowskiej, „aby bandyterkę kibolską potraktować odpowiednio”.

    Znaczy, najprawdopodobniej: DORŻNĄĆ WRESZCIE TE CHOLERNE WATAHY!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Panie Aleksandrze!

    Dwie sprawy:

    1. Wyróżniłbym 5 faz. Pierwszą była kampania dezinformacyjna BBC (nie bez powodu za Kanałem Angielskim mówi się: Bolshevik Broadcasting Corporation) o tym, że Polska i Ukraina to niebezpieczne kraje, zamieszkane przez ksenofobów i rasistów. I stąd, nieprzypadkowo antykomunistów sądzi się za "rasizm".

    2. Ad To już nie jest dominium, bo to państwo dawno przekroczyło granice upodlenia i zawdzięcza trwanie tylko głupocie naszych rodaków.

    Dokładnie, dlatego też apeluję (wiem, że w takiej, czy innej formie artykułowałem to wielokrotnie, ale to rzecz, którą warto powtarzać zawsze o nieużywanie określenia wobec powyższego ani określenia "państwo", ani "III RP". Mamy po prostu PRL-bis, peryferyjnego satelitę Rosji Sowieckiej. Kłania się Pański, jakże niestety aktualny cykl "Antykomunizm - broń utracona"...

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Pani Urszulo,

    Powstała obecnie ciekawa sytuacja, bo będziemy obserwować, jak Sikorski i spółka radzą sobie z tym dożynaniem watahy. Dla Sikorskiego będzie to szczególne doświadczenie po tragicznej stracie przyjaciela i najwierniejszego sojusznika - Sławomira Petelickiego.
    Można się zatem zastanawiać: czy ta strata miała na celu przyspieszenie procesu dożynania, czy raczej jego ewolucję w stronę "pokojowej transformacji"?

    OdpowiedzUsuń
  10. ALEKSANDER ŚCIOS

    Pozwolę sobie, Drogi Autorze, wyodrębnić ze znakomitego (gęstego) tekstu, rzeczy moim zdaniem, najważniejsze!

    Cytuję:

    Mylą się zatem ci, którzy sądzą, że rosyjskie prowokacje są skierowane przeciwko rządowi Tuska lub mają na celu poniżenie polskich decydentów w oczach światowej opinii publicznej. Błędem również byłoby dostrzeganie w nich tematów zastępczych, mających przykryć opozycyjne „marsze milionów”, jakie w tym czasie odbywały się w Moskwie.

    CELEM OBECNEJ PROWOKACJI JEST POLSKIE SPOŁECZEŃSTWO, A W NIEDALEKIEJ PERSPEKTYWIE - POLSKA PRAWICA I ŚRODOWISKA PATRIOTYCZNE.

    To one zostały wskazane jako agresor i one mają ponieść konsekwencje moskiewsko-warszawskiej akcji propagandowej. Ludzi obecnej władzy trzeba natomiast zaliczyć do wspólników Putina, nie zaś dostrzegać
    w nich ofiary rosyjskiej prowokacji.




    Pozdrawiam serdecznie


    PS. Nawiasem: wbrew Pańskim kokieteryjnym;) zastrzeżeniom, zaprezentowany tekst nie tylko nie nudzi, ale znakomicie "wciąga" do czytania. :)

    Zwłaszcza natury, które nie znoszą "waty uszczelniającej" w publicystyce, czy rozprawach para- i stricte-naukowych, wskutek czego oprócz Pana mogą aktualnie czytać w Polsce kilku (w porywach kilkunastu) autorów. Dotyczy to w równym stopniu literatury tzw. pięknej. Obecnie na wymarciu. Tych kilkunastu sprawiedliwych (z Panem na czele) ratuje honor Polaków: Polskiej myśli, mowy, kultury...

    OdpowiedzUsuń
  11. Panie Jaszczurze,

    Kampanię BBC zaliczyłem do fazy drugiej, bo miała ona na celu stworzenie odpowiedniej atmosfery i przygotowanie opinii Zachodu do zaakceptowania rosyjskiej prowokacji. Oceniając po głosach euroidiotów - była to kampania nader udana.
    Nazwy III RP, w odniesieniu do dzisiejszego państwa używam z pełną premedytacją, bo zawiera ona dwa ważne kryteria: fałszywie nawiązuje do II RP i odróżnia się od nazwy mojego kraju - Polski.
    Tak nazwali ten byt "ojcowie założyciele", a ponieważ jest on znacznie groźniejszą modyfikacją PRL-u - nie należy odbierać mu znaczenia i cech nadanych przez fałszerzy.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  12. Pani Urszulo,

    Dlatego pisząc teksty, liczę szczególnie na odbiór przez ludzi nieznoszących "waty uszczelniającej" i traktuję ich jako ulubionych czytelników :)
    Chciałbym, żeby słowa, które Pani tak trafnie wypunktowała dotarły wreszcie do świadomości Polaków - na tyle mocno - by nigdy więcej nie dali się oszukać mirażem "naszego rządu" i "naszego państwa".

    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Panie Aleksandrze,

    Odpowiem pytaniem na pytanie: czy Szpaki odlatują na zimę do ciepłych krajów?

    Nie jestem tego pewna, a myślę że dla niektórych byłoby lepiej odlecieć.

    Bo - choć Pan sugeruje od kilku miesięcy - ciche i "ewolucyjne" przejęcie III RP, myślę, że to się może posypać. I to wcale nie z uwagi na naszą śpiącą niczym rycerze na Giewoncie - opozycję, czy jej zirytowany brakiem wyraźnego odważnego przywództwa elektorat, ale z uwagi na świerzbiące do rezania bolszewickie łapy.

    Wtedy ewolucja przeszłaby nam (po spirali) w rewolucję, a gogusiom z morderczymi zapędami groziłby, właśnie ze względu na "gogusiowatość" i nieprawe (nie-do-końca-bolszewickie-łoże) los nieciekawy.

    Natomiast jeśli te zapędy car potrafi okiełznać (zwłaszcza gdy Amierikancy wybiorą ponownie Obamę), mamy dla szpaków przyszłość pogodną przy nadzorowaniu już nie tyle dożynek, co powolnego gnicia, zwanego także pokojową transformacją.



    A jak Pan myśli?

    OdpowiedzUsuń
  14. "Chciałbym, żeby słowa, które Pani tak trafnie wypunktowała dotarły wreszcie do świadomości Polaków - na tyle mocno - by nigdy więcej nie dali się oszukać mirażem "naszego rządu" i "naszego państwa".


    To ja może te słowa napiszę powtórnie, dobrze, Panie Aleksandrze?

    Napisałabym i sto tysięcy razy,

    ŻEBY WRESZCIE DOTARŁY DO "CZEREPÓW RUBASZNYCH"!!!

    =====

    Mylą się zatem ci, którzy sądzą, że rosyjskie prowokacje są skierowane przeciwko rządowi Tuska lub mają na celu poniżenie polskich decydentów w oczach światowej opinii publicznej. Błędem również byłoby dostrzeganie w nich tematów zastępczych, mających przykryć opozycyjne „marsze milionów”, jakie w tym czasie odbywały się w Moskwie.

    CELEM OBECNEJ PROWOKACJI JEST POLSKIE SPOŁECZEŃSTWO, A W NIEDALEKIEJ PERSPEKTYWIE - POLSKA PRAWICA I ŚRODOWISKA PATRIOTYCZNE.

    To one zostały wskazane jako agresor i one mają ponieść konsekwencje moskiewsko-warszawskiej akcji propagandowej. Ludzi obecnej władzy trzeba natomiast zaliczyć do wspólników Putina, nie zaś dostrzegać
    w nich ofiary rosyjskiej prowokacji.

    OdpowiedzUsuń
  15. Pani Urszulo,

    Szpak należy z pewnością do elity ptactwa III RP i od dawna - wbrew swojej naturze- próbuje wysokich lotów w towarzystwie sowy.
    Mądre książki mówią zaś, że "charakterystyczną cechą szpaków są wybitne zdolności naśladowania różnych odgłosów, w tym ludzkiej mowy i dźwięków wydawanych przez maszyny, np. dźwięk alarmu samochodowego. Szpak jest hodowany w niewoli właśnie dla swoich zdolności naśladowania ludzkiej mowy.”

    O prawdziwości tej uwagi przekonuje nas fakt,że szpak - ze względu na zdolności naśladowania mowy - jest u nas powszechnie uważany za ptaka północnoamerykańskiego, podczas gdy w rzeczywistości zna on jedynie obszar Syberii i Magadanu.
    Na zadane przez Panią pytanie, nie ma prostej odpowiedzi, bo rewolucja jest szybsza ale kosztowniejsza, ewolucja zaś wymaga kadr i czasu. Ponieważ grupa rządząca coraz mocniej odczuwa deficyt tego ostatniego - może przeć do gwałtownych rozwiązań. Myślę, że obecnie trwa kalkulacja kosztów, a ci, którzy licytowali zbyt wysoko, mogą odczuwać zmęczenie życiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Aleksandrze,
      jeśli można ?...
      Napisał pan w odpowiedzi do Pani Urszuli ..."
      Szpak należy z pewnością do elity ptactwa III RP i od dawna - wbrew swojej naturze- próbuje wysokich lotów w towarzystwie sowy. "

      Panie .

      Sikorka to nie "Szpak". A gdzież jemu do SOWY- się przymierzać .

      Gdyby "szpak" miał trochę mądrości to by pamiętał te słowa Jana Pawła II wygłoszone w Zakopanem "

      /"Będą patrzeć na Tego, którego przebili" - te słowa kierują nasz wzrok ku Krzyżowi świętemu, ku drzewu krzyża, na którym zawisło Zbawienie świata. "Nauka bowiem krzyża - jak pisze św. Paweł - która jest głupstwem dla świata, dla nas jest mocą Bożą" (por. 1 Kor 1,18). Rozumieli to dobrze mieszkańcy Podhala. I kiedy kończył się wiek XIX, a rozpoczynał współczesny, ojcowie wasi na szczycie Giewontu ustawili krzyż. Ten krzyż tam stoi i trwa. Jest niemym, ale wymownym świadkiem naszych czasów. Rzec można, iż ten jubileuszowy krzyż patrzy w stronę Zakopanego i Krakowa, i dalej: w kierunku Warszawy i Gdańska. Ogarnia całą naszą ziemię od Tatr po Bałtyk. Chcieli wasi ojcowie, aby Chrystusowy krzyż królował w sposób szczególny na Giewoncie./

      /Umiłowani bracia i siostry, nie wstydźcie się krzyża. Starajcie się na co dzień podejmować krzyż i odpowiadać na miłość Chrystusa. Brońcie krzyża, nie pozwólcie, aby Imię Boże było obrażane w waszych sercach, w życiu społecznym czy rodzinnym./
      /Miłość zawsze kojarzy się z sercem. Apostoł skojarzył ją właśnie z tym Sercem, które na Golgocie zostało przebite włócznią setnika. W Nim objawiła się do końca miłość, którą Ojciec odwieczny umiłował świat. Umiłował tak, że "Syna swego Jednorodzonego dał" (J 3,16). W tym przebitym Sercu znalazł zewnętrzny wyraz ten wymiar miłości, który jest większy od jakiejkolwiek miłości stworzonej. W Nim objawiła się miłość zbawcza i odkupieńcza./



      /Dzisiaj dziękowałem Bogu za to, że wasi przodkowie na Giewoncie wznieśli krzyż. Ten krzyż patrzy na całą Polskę, od Tatr aż do Bałtyku, ten krzyż mówi całej Polsce: Sursum corda! - "W górę serca!" Trzeba, ażeby cała Polska, od Bałtyku aż po Tatry, patrząc w stronę krzyża na Giewoncie, słyszała i powtarzała: Sursum corda! - "W górę serca!" Amen./

      http://ekai.pl/biblioteka/dokumenty/x388/homilia-w-czasie-mszy-sw-zakopane/?print=1

      Pozdrawiam serdecznie .

      Usuń
  16. I odnajdywać się poza zasięgiem kamer?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ba, czasem nawet wbrew kamerom. Taka to siła.

      Usuń
  17. Panie Aleksandrze i Wszyscy Czytelnicy!

    Urodzaj na świetne teksty!
    Pański tutaj i Jaszczura "Śnieżna rewolucja. Cz.2", niestety, w miejscu,
    w którym już nie komentuję:) Ale gorąco polecam Panu i Państwu.

    http://jaszczur09.salon24.pl/428309,operacja-sniezna-rewolucja-cz-2-kontekst-miedzynarodowy

    OdpowiedzUsuń
  18. @Szanowny Panie Aleksandrze,

    bardzo dziekuję za precyzyjne rozpracowanie antypolskiej strategii realizowanej przez Putina i pomagierów znad Wisły.
    Jeśli rozpoczynająca rozważania anegdotka wydała mi się zrazu nazbyt nieprzystająca do Pańskiego stylu, to już za chwilę nie miałem żadnych watpliwości, co do celowości jej zastosowania. "Przytaczam ten anegdotę - czytamy - bo w znakomity sposób obrazuje strategię działania reżimu kremlowskiego i opisuje stan dzisiejszych relacji polsko-rosyjskich".

    Otóż to. Właśnie taka opowiastka o prostym ruskim rabie najbardziej tu pasuje. To tego typu gębę widzę gdy patrzę na twarze reżimowych funkcjonariuszy mediów prowokujących od tygodni burdy wśród kibiców, wyrokujących, że "nasi zaczęli pierwsi", mówiących językiem Putina o srogim karaniu uczestników "zajść", generujących przez kilka dni ustawiczny przekaz o "wstydliwych incydentach" i "łączacych się bólu" z Rosją po "wspólnym odpadnięciu z turnieju".

    Jakże inaczej i trafnie brzmi prosta anegdotka o sowieckim rabie w porównaniu z tym, co proponuje w ostatnim tekście Waldemar Łysiak i niezalezna.pl.
    U Pana "kop w tyłek", mord jeńca i "my nie agresory". Tam bizantyjskie metafory sięgające rozlegle, bo aż po tolkienowskie oko Władcy Pierścieni i przepastne rosyjskie doświadczenia ze zniewalania narodów. Wśród tej niezmierzoności giniemy my maluczcy, tak jak zginęlismy ze swoimi ideałami i wartościami w tekscie Ł.

    http://niezalezna.pl/30152-lysiak-o-rosyjskiej-prowokacji-na-euro-2012

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  19. WiW WiW-a Polonia,

    "Szpak" to kryptonim Sprawy Operacyjnego Rozpracowania (SOR) Radosława Sikorskiego, nadany przez oficerów WSI: płk Lucjana Jaworskiego, płk Loncy i płk Bogusza.
    Myślę, że ci ornitolodzy-amatorzy, nadając taki kryptonim bardzo trafnie scharakteryzowali postać dzisiejszego polityka PO.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Aleksandrze .

      Pan Wie i nie tylko Pan wie o "operacjach" w typie "szpak".

      Tytuł obecnej Pańskiej Pracy ...jest pod nazwą /MY NIE AGRESORY/.

      Panie Aleksandrze .

      To właśnie my Polacy !to nie jesteśmy te MY NIE AGRESORY !

      Powtórzę jeszcze raz :
      Jan Paweł II - Polak...nie MY NIE AGRESORY !...powiedział do nas Polaków w Zakopanem .

      //Dzisiaj dziękowałem Bogu za to, że wasi przodkowie na Giewoncie wznieśli krzyż. Ten krzyż patrzy na całą Polskę, od Tatr aż do Bałtyku, ten krzyż mówi całej Polsce: Sursum corda! - "W górę serca!" Trzeba, ażeby cała Polska, od Bałtyku aż po Tatry, patrząc w stronę krzyża na Giewoncie, słyszała i powtarzała: Sursum corda! - "W górę serca!" Amen./

      http://ekai.pl/biblioteka/dokumenty/x388/homilia-w-czasie-mszy-sw-zakopane/?print=1

      Panie Aleksandrze .

      Nie jestem godzien powtarzać znowu te słowa - ...

      Sursum corda! - "W górę serca!" Amen.

      Bardzo Panu dziękuję za zrozumienie moich intencji .

      O Przyjaciołach ja nigdy nie zapominam .

      Pozdrawiam Pan również nie mniej serdecznie

      Usuń
  20. Szanowny Panie Kazefie,

    W drugiej części cyklu "Antykomunim - broń utracona" przypomniałem słowa Herberta z "Hańby domowej" Jacka Trznadla: „Nie podszywajmy się pod metafizykę, nie nadymajmy się, mówmy o rzeczach prymitywnych językiem prymitywnym”.
    Anegdota o sowieckim żołdaku jest więc odpowiednia do opisania zjawisk, z którymi mamy dziś do czynienia i nie ma potrzeby do rzeczy prymitywnych przykładać miary "bizantyjskich metafor".
    Tym bardziej, jeśli w niewielkim stopniu definiują obecne wydarzenia.
    Wspólna gra warszawsko-moskiewska jest tak prymitywna i oczywista, że nadawanie jej pozorów złożonej taktyki może ją jedynie zaciemnić.

    Dziękuję Panu i serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Panie Aleksandrze,

    Niezależna wychwala się, że jest "liderem prawej informacji"
    Gdybym przeczytała tylko tytuł, byłabym zadowolona.
    Niestety: doczytałam, kto jest przez GP uważany za "prawych".
    Są nimi: Salon24.pl, Wpolityce.pl, NowyEkran.pl i Fronda.pl.

    ===

    Kontruje to, na blogu, MarkD:
    http://niezalezna.pl/30201-niezalezna-przegrala-z-prawicowym-onetem

    I Jemu nie chce się wierzyć, że można NE czy S24 zaliczać do "prawej strony internetu",
    zamilczając blogmedia, blogpress, niepoprawnych...

    PS. Choć skoro w dziale Opinie widzę "chłopca od Leskiego"- czy powinnam się dziwić?

    Pozdrawiam serdecznie


    =

    OdpowiedzUsuń
  22. @Aleksander Ścios,

    Bardzo dziękuję za odpowiedź, przyjemnie czytać.

    Z góry przepraszam Panią Urszulę, ale znów podlinkuję trzęsących się z oburzenia funkcjonariuszy z Czerskiej:

    http://wyborcza.pl/1,75478,11965612,Lustracyjny_front.html

    OdpowiedzUsuń
  23. Dobrze, że się Pan pojawił, Panie Krzysztofie!

    Bo ja w temacie Łysiaka!
    Poszłam otóż za wczorajszym linkiem i najpierw myślałam, że śnię,
    potem, że Mistrz jest z jakichś powodów na trankwilizatorach, ale kiedy
    dojechałam do połowy - i nie było przynajmniej trzech-czterech autocytatów,
    zero barokowych esów - floresów, stwierdziłam, że coś jednak nie tak,
    zerknęłam na koniec, a tam...Tomasz Łysiak!
    Tomasz syn Waldemara, Panie Krzysztofie. :)

    Pozdrawiam mile

    PS. Dziękuję za ostrzeżenie o linku do gw. Na pewno go nie otworzę.
    Jestem dziś w marnym nastroju i absolutnie nie chcę się denerwować.

    OdpowiedzUsuń
  24. Pani Urszulo, rzeczywiście. Tomasz syn Waldemara. Pomyliłem się w imieniu. Cała reszta się zgadza.

    Wkleję tekst z Wyborczej, żeby nie trzeba było klikać, bo mimo wszystko niesie ważne info. Wyborcza domaga się wyrzucenia z IPN "sledczych". Podaje nawet nazwisko "winnego":


    Czy IPN zdziesiątkuje dowództwo polskiej armii?
    Adam Zadworny, Marcin Górka 2012-06-19, ostatnia aktualizacja 2012-06-19 08:51


    Popłoch wśród najwyższych dowódców polskiej armii. Powód: IPN jednego po drugim oskarża o kłamstwo lustracyjne


    IPN na ostro lustruje armię
    Czy śledczy zostaną w IPN
    IPN: Generał skłamał. Malinowski: Bzdura!

    Jak się nieoficjalnie dowiedziała "Gazeta", kilka dni temu prokuratorzy IPN poinformowali, że wszczynają postępowanie lustracyjne w sprawie jednego z najwyższych dowódców ze Sztabu Generalnego Wojska Polskiego ("Gazeta" zna jego nazwisko). To już kolejny wysoki rangą generał, który może zostać wyrzucony za sprawą IPN.
    Przed Sądem Okręgowym w Szczecinie trwa już proces lustracyjny generała Andrzeja Malinowskiego, który jeszcze w grudniu 2011 r. był zastępcą dowódcy wojsk lądowych. To on wyprowadzał polskie wojsko z Iraku. Kiedy szczeciński IPN stwierdził, że generał skłamał w oświadczeniu lustracyjnym, Malinowski trafił do rezerwy kadrowej.
    W ostatnich miesiącach IPN oskarżył też o kłamstwo lustracyjne byłego już szefa szkolenia polskiej armii generała dywizji Pawła Lamlę. W efekcie Lamla odszedł z wojska do cywila. Kłamstwo lustracyjne zarzucono też m.in. szefowi Pomorskiego Okręgu Wojskowego gen. Zygmuntowi Dulebie i szefowi obrony przeciwlotniczej 12. Dywizji Zmechanizowanej płk. Ryszardowi Kretkowskiemu.
    Wszyscy jako dwudziestoparoletni oficerowie mieli w czasach PRL współpracować z Wojskową Służbą Wewnętrzną, czyli odpowiednikiem dzisiejszego kontrwywiadu wojskowego. Według naszych informacji w kolejce czeka kilkunastu następnych dowódców.
    - Problem w tym, że kontakt z WSW, w tej czy innej formie, mieli w czasach PRL wszyscy żołnierze - tłumaczy szef MON Tomasz Siemoniak.
    Lustracja w wojsku to skutek nowelizacji ustawy o służbie żołnierzy zawodowych z sierpnia 2007 r. Obejmuje pułkowników i generałów oraz ich odpowiedników w marynarce wojennej, czyli komandorów i admirałów. Jednak przez kilka lat wojskowych praktycznie nie lustrowano, bo IPN nie wyrabiał się z lustracją kandydatów na radnych czy też posłów.
    - Teraz się ruszyło - mówi jeden z generałów, z którymi rozmawialiśmy. - Co drugi z nas w tamtym czasie coś podpisał.
    Z naszych informacji wynika, że ostatnie przypadki lustracji generałów to zasługa Radosława Petermana, zastępcy szefa biura lustracyjnego IPN.
    Peterman ma opinię bliskiego współpracownika Antoniego Macierewicza, który w czasie rządów PiS był likwidatorem WSI (ta służba, która zastąpiła w wolnej Polsce dawne WSW, została zlikwidowana w 2007 r.). Nieoficjalnie wiemy, że to od niego szczeciński IPN dostał polecenie wszczęcia postępowania przeciwko generałom Malinowskiemu i Lamli.
    - Prowadzę badania naukowe na temat WSW - przyznaje Peterman. Nie chce podawać konkretnych przypadków, na które natrafił.
    Mówi oficer specsłużb: - Podpisanie współpracy z WSW przez wojskowego było dla żołnierza być albo nie być. W pewnym sensie obu wiązał stosunek służbowy. Młody żołnierz podpisywał deklarację współpracy, bo służył ówczesnemu polskiemu państwu, tak jak oficer WSW.
    Prokuratorzy z IPN podkreślają, że tak naprawdę lustracja wojskowych jeszcze się nie zaczęła. Oskarżenia o współpracę z WSW mogą dotknąć jeszcze wielu oficerów, którzy byli w wojsku w czasach PRL. A to oni stanowią trzon dowództwa polskiej armii.

    OdpowiedzUsuń
  25. Pani Urszulo,

    To smutny przypadek skretynienia, jeśli po wszystkim co zrobiono i napisano na NE i S24 nazywa się te miejsca "prawą stroną".
    Niestety na niezalezna.pl są promowani nie tylko "chłopcy od Leskiego" zdolni do analiz na poziomie gimnazjum, ale informacje mające cechy stuprocentowych wrzutek. Po co ktoś powiela materiały PAP-u i Onetu - jest dobrym pytaniem.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  26. Panie Kazefie,

    Środowisko GW słynie z tradycji tego rodzaju donosów, zatem nie można odczuwać zdziwienia wobec kolejnej akcji. Obrona agentury WSW (następczyni zbrodniczej, sowieckiej Informacji Wojskowej) wpisuje się również w tę tradycję.
    Tam zaś gdzie istnieje wybór: Macierewicz czy ludzie WSW, GW nie ma wyboru.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. Dla czytelników chcących zapoznać się z opiniami Rosjan na temat tego artykułu, polecam:

    http://www.inosmi.ru/poland/20120620/193863200.html

    OdpowiedzUsuń
  28. Так что, этот "анекдот" мог родиться только в отравленной польским маниакальным высокомерием голове.
    Ten cytat chyba mówi wszystko.
    Pawełek

    OdpowiedzUsuń
  29. "у автора редкая смесь фгм, шизофрении и мании преследования, отягощенная патологической русофобией."
    No i ten już jest "wyśmienity".
    Trzeba powiedzieć, że artykuł musiał być naprawdę dobry.
    Pawełek

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie bardzo wiem, jaki jest profil tego portalu, ale patrząc po komentarzach, to chyba jakiś rosyjski onet. Ma onecie komentarze byłyby podobne. Aвторa правакаторa ;) serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  31. Za Niezależna.pl

    http://niezalezna.pl/30250-wypuszcza-z-aresztu-rosyjskich-bandytow

    Wypuszczą z aresztu rosyjskich bandytów?


    Tupet Rosjan wydaje się nie mieć granic. Najpierw Władimir Putin strofuje przez telefon Donalda Tuska. Teraz tamtejsze Ministerstwo Spraw Zagranicznych "stanowczo podkreśliło" konieczność uregulowania problemów, związanych z jak najszybszym powrotem rosyjskich kibiców zatrzymanych w Polsce podczas piłkarskich mistrzostw Europy. Czy nasz wymiar sprawiedliwości wypuści bandytów, bo tak życzą sobie rosyjscy politycy?!

    W związku z incydentami podczas Euro 2012 w Polsce pociągnięto do odpowiedzialności 27 obywateli Rosji. Siedmiu zostało aresztowanych.

    =

    OdpowiedzUsuń
  32. Przed rozgrywanym w Gdańsku meczem Grecja:Niemcy - niemiecki trener oznajmił, że mecz będą grać "u siebie".

    To samo słyszę już od wczoraj z ust polskich komentatorów piłkarskich.

    Zgroza!

    =

    OdpowiedzUsuń
  33. http://niezalezna.pl/30251-putin-grozi-finlandii

    Prezydent Rosji Władimir Putin grozi Finlandii, że jej wejście do NATO pogorszy stosunki między Moskwą i Helsinkami. Zagroził też kontr-posunięciami Rosji, jeśli Finlandia przyjmie na swoim terytorium broń ofensywną Sojuszu Północnoatlantyckiego.

    - Udział dowolnego kraju w bloku wojskowym pozbawia go części suwerenności na rzecz tej organizacji międzynarodowej - oświadczył Putin, dodając, że w wypadku wejścia Finlandii do NATO część decyzji będzie podejmowana przez Sojusz.

    - Jeśli - załóżmy - powstanie problem rozmieszczenia jakichś systemów uderzeniowych, co może zagrozić naszemu bezpieczeństwu, to spotka się to z reakcją ze strony Rosji, a Finlandia powie nam, że niczego nie może zrobić. Jednak kontrposunięcia Rosji będą gwarantowane. Po co nam to? - oznajmił.

    Na początku tego miesiąca z podobnymi pogróżkami pod adresem Finlandii wystąpił szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych FR generał Nikołaj Makarow. Jak relacjonowała "Nowaja Gazieta", podczas wizyty w Helsinkach zarzucił on Finom zbyt bliską współpracę wojskową z NATO, co - jak podkreślił - zagraża bezpieczeństwu Rosji.

    ==

    OdpowiedzUsuń
  34. http://freeyourmind.salon24.pl/428684,here-is-the-breaking-news-for-gru

    Widział Pan to, Panie Aleksandrze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Przepraszam, że się wtrącam, ale po lekturze linkowanego wpisu i komentarzy "autora" sądzę, że Prawdziwemu FYM-owi: a) ktoś się włamał na konto albo zrobił coś jeszcze gorszego, b) zapodał środek taki sam, jak Gabrielowi Janowskiemu swego czasu.

      Usuń
    3. A propos FYM'a.
      Stawiam orzechy przeciw diamentom, że osoba ta nie zwariowała. Włamanie na konto(konta!), również zupełnie mnie nie przekonują.
      Nie zauważyłem by cokolwiek z pisaniny tej kiedykolwiek wynikło.
      Gdzie doszedł FYM w swych rozważaniach? Tam gdzie miał dojść - do ślepej uliczki, a za nim podążać miał tłum zwiedzionych na manowce.
      Był jak średniowieczny szczurołap prowadzący swe ofiary poprzez grę na flecie. Proszę się otrząsnąć z tej melodii.

      Usuń
    4. @ Dies Irae

      To też jest bardzo możliwe. Ja po prostu zakładam wszystkie możliwe opcje. Ale nawet, jeśli przyjmiemy, że to TEN FYM, który OD POCZĄTKU miał do wykonania opisaną przez Pana/ią rolę, to coś zgrzyta. Jak ktoś, kto teraz pisze językiem typowym dla czerwonej bezpieki tak dobrze udawał przez 5 lat reakcyjnego antykomunistę?

      Usuń
    5. @ Jaszczur

      Co znaczy 5 lat, biorąc pod uwagę casus Turowskiego lub Pękalskiego vel Kotarskiego. Myślę, że nie dowiemy się nigdy jak to się potoczyło dokładnie. Nie wiem czy warto zaprzątać sobie tym głowę.
      "Po owocach ich poznacie".
      Więc poznaliśmy owoce mrówczej pracy FYMa - jak Pan sam zauważył - winni zdrady są Macierewicz i prof. Binienda. To nie jest tylko podsumowanie z ostatnich dni. Z moich obserwacji wynika, że do tej konkluzji zmierzano od wielu miesięcy. Pozdrawiam.

      Usuń
  35. Jeszcze jedno w temacie "FYM'a": http://nicek.info/2012/06/22/sluzbowo-na-statek/

    OdpowiedzUsuń
  36. Interesujące jest to, w kogo wali FYM..w Macierewicza. Przypadek?:) BTW - wydaje mi się, że zniknął mój poprzedni wpis, z linkami do komentarzy.?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ mkj1920:

      I kto w tej bajce jest bohaterem pozytywnym:

      1) Tusk, który nie dość, że jest patriotą, okazuje się być o wiele większym geniuszem politycznym od JarKacza,

      2) Specsłużby neopeerelu, włącznie z WSI,

      3) Demoliberalne, zlewaczałe elity Zachodu, łącznie (a może i na czele) z Barakiem Gussiejnowiczem Obamą.

      Usuń
    2. Dokładnie. To wszystko jest IMO elementem większej akcji, którą ja nazywam "wszyscy won!" (tego argumentu używają internetowi agenci....niektórzy mówią też o "trzeciej drodze"). Wystarczy poczytać wpisy Liberty na S24 - u niej(u niego?) nawet Kaczyński i jego matka zamieszani są w "maskirówkę". FYM od początku wydawał się podejrzany...

      Cel jest jeden - zniechęcić nas do popierania PiS. Podkopać morale, wprowadzić zamęt, dezinformację. Doprowadzić czytelnika do stanu zwątpienia, tak aby nie wiedział już kogo i za co popierać.

      Usuń
  37. Kazef/Dies Irae/Jaszczur/mkj1920 -

    Wbrew uruchomionej już tezie o "włamaniu" na blog FYM-a, utrzymuję, że są to jego teksty, a autor utracił całkowicie kontakt z rzeczywistością. Ten proces był dostrzegalny od wielu miesięcy.
    Życzę FYM-owi powrotu do zdrowia i autentycznie współczuję jego rodzinie.
    Blogerom i zadaniowanej agenturze, która inspirowała i podtrzymywała FYM-a w stanie paranoi - życzę wszystkiego najgorszego.
    Nie mam też cienia wątpliwości, że ostatni tekst FYM-a i znajdujące się pod nim "komentarze" staną się przedmiotem kampanii kierowanej przez środowiska służb i zostaną wykorzystane przeciwko Antoniemu Macierewiczowi i ludziom wskazanym w tych tekstach.
    Ta sytuacja stwarza realne i poważne zagrożenie, o którym radzę pamiętać, gdy będziemy roztrząsali "sprawę FYM-a".

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  38. Aleksander Ścios

    Dobrze że się Pan pojawił, Panie Aleksandrze, ale na przyszłość proszę pamiętać o maksymie:
    bis dat, qui cito dat i szybciej zapobiegać rozprzestrzenianiu się paranoi.

    I nie obchodzi mnie, że może właśnie ranię czyjeś uczucia itp. pseudohumanistyczne brewerie.

    Szkody, jakich doświadczyła Polska, rodziny poległych w Smoleńsku, Zespół Parlamentarny
    Antoniego Macierewicza i jego godni najwyższego szacunku eksperci, obrzucani błotem przez
    głupców i prowokatorów, w końcu my sami - "lud pisowski", wodzony na manowce przez agenturę
    i idiotów, są niewspółmierne do faktu, że zwiedziono na pokuszenie kolejnego, który - dawno temu
    - mianował się Tyranem.

    Rano przeczytałam komentarz Viilo (LO) - "A Beautiful Mind" - i poczułam, że koło się zamknęło.

    Nie będę tak łagodna jak On, ani nawet tak jak Pan. Nikomu nie współczuję.
    A rzecz nazwę po imieniu: jeszcze jeden facet z kitką, któremu odbiło.

    Tunele świadomości, siatki komunikowania, te rzeczy.
    A wszystko pod przykrywką "Centrali antykomunizmu".

    Wiele takich oszukańczych blogów (i takich "blogerów" - ostatnio pojawiają się nawet u Pana) grasuje
    w internecie. A my tracimy czas i energię na odpieranie ich ataków, zamiast mierzyć się z rzeczywistymi
    problemami Polski. Jak choćby opisanymi przez Pana w tekście, który komentowaliśmy, zanim pojawiła
    się po raz n-ty "sprawa FYMa".

    Może już dość tego. Pora - może ostatnia, na odnalezienie w sobie
    "utraconej broni antykomunizmu". Wtedy będziemy odporni na kusicieli.


    Pozdrawiam Pana serdecznie, dziękuję za wyjaśnienie sprawy.

    =

    OdpowiedzUsuń
  39. Hmmm... Nigdy nie sprawdzałem tekstów FYMa i cała ta jego narracja nigdy nie zaprzątała mojej głowy, az tu dziś przeczytałem komentarze do tekstu p. Aleksandra i postanowiłem sprawdzić, akurat rano pracowałem i miałem ochotę na coś lekkiego i może nawet śmiesznego popołudniu, a tu blog FYMa zniknął... Czy to jakas forma budowy ledendy 'online'? Czy ktoś kto się orientuje w blogosferze mógłby mnie oświecić? Sprawdziłem dyskusję na nicek.info (korzystając z odnośnika w komentarzach) a tam dyskutują panowie całkiem na poważnie na temat całej tej karkołomnej teorii 'maskirowki'... i rozwazają za i przeciw. Tak samo pewnie można dyskutować o końcu świata w 2012, jesli świat ocaleje to pewnie będzie to dzięki tajnym układom jakie nasz miłujacy ojczyznę minister spraw zagranicznych prowadził z kosmitami, a ta straszna opozycja mu tylko w tym przeszkadzała... Mnie takie historie nawet czasem śmieszą, ale to chyba niemozliwe że ten cały FYM miał swoich zwolenników?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę nie udawać, że urodził się Pan przedwczoraj, nie zna sprawy,
      i otwierać "dyskusji", która właśnie została przez Autora wyjaśniona i zamknięta.

      Jeżeli lubi Pan facecje typu "kosmici" i poważne traktowanie idiotyzmów
      - polecam inne blogi, choćby ten, który Pan linkuje.

      Tu nikt nie będzie Pana oświecał.

      Z mojej strony: koniec dyskusji.

      Pozdrawiam

      Usuń
  40. Zgadzam sie z Urszulą. Skoro słup ogłoszeniowy dla ataków na polskich swiadków, rodziny smoleńskie, zespół parlamentarny - tak zwyczajnie w finale sfiksował, to nie stało się nic co by napawało mnie smutkiem.
    Równie mocno martwi mnie los użytecznych idiotów którzy podtrzymywali te postać, a dziś szukają... klucza do najnowszych majaczeń.

    Projekt powstał po to by osmieszyć rzeczywiste dochodzenie do prawdy. Projekt zawalił sie w końcu pod ciężarem własnego absurdu.

    Nie interesuja mnie ofiary własnej bezmyślności. Interesuja mnie wyłacznie ofiary nagonki prowadzonej przez prawie dwa lata na blogu akademika FYMa. Polscy swiadkowie, rodziny smoleńskie, zespoł parlamentarny i wspólpracujacy z nim eksperci, wreszcie sam Antoni Macierewicz.

    OdpowiedzUsuń
  41. Dziękuję, Nurni :)

    Mam dość miłosiernego pochylania się nad każdym zdrajcą i prowokatorem,
    przy jednoczesnym i nieustannym (mass media + sprzedajna część blogosfery)
    hańbieniu Ofiar, Rodzin, Zespołu i nas samych, dla których nie ma ważniejszej
    sprawy od wyjaśnienia Smoleńska.

    Pozdrawiam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  42. Może jest przesadą przypisywanie FYM-owi agenturalności, jego komentatorom też inspiracji czy podtrzymywania w paranoi. Jestem lekarzem i uważam, że jest niemożliwy taki wpływ na chorobę. Obserwując blogosferę widzę , że procent magicznie myślących jest tu zncznie wyzszy niż w populacji, gdzie schizofreników jest ok.1/100. Mamy tu do czynienia najprawdopodobniej po prostu z chorym, ktory może zmieniać cechy osobowości w miarę rozwoju choroby, albo wskutek zmiany sposobu leczenia, czy przyjmowanych farmaceutykow. Co innego wykorzystwanie jego produkcji w blogosferze przez fachowców dezinformacji.

    OdpowiedzUsuń
  43. Zupełnie nie ma za co Urszulo.
    Nam jest chyba po prostu łatwiej napisać.

    Wzajemnie.

    OdpowiedzUsuń