Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

niedziela, 4 grudnia 2011

DWA ŚWIATY

Przedstawiona przed kilkoma dniami prezentacja sejmowego zespołu  parlamentarnego ds. katastrofy smoleńskiej, była bez wątpienia najważniejszym wydarzeniem ostatnich miesięcy. Informacje ujawnione przez amerykańskich i polskich ekspertów obalają całą konstrukcję kłamstwa smoleńskiego i podważają podstawowe tezy moskiewsko-warszawskiej dezinformacji.
Wyniki badań naukowych, przeprowadzonych przez prof. Wiesława Biniendę i dr Kazimierza Nowaczyka przeczą oficjalnej wersji katastrofy, wg której Tu-154 miał zaczepić o brzozę, w wyniku czego stracił fragment skrzydła, po czym obrócił się o 180 st. i spadł na ziemię. W przeciwieństwie do ustaleń Rosjan i anonimowych ekspertów tzw. komisji Millera, analiza zespołu parlamentarnego oparta została na obiektywnych danych i przeprowadzona przy użyciu profesjonalnego oprogramowania.
Wiemy zatem, że w ogóle nie doszło do żadnego zderzenia z brzozą, bowiem samolot przeleciał ok. 14 m nad drzewami, a  część skrzydła stracił na wysokości 26 m nad ziemią, w momencie gdy nastąpiły dwa potężne wstrząsy, odnotowane przez skrzynkę parametrów lotu. Kilka sekund później, na wysokości ok. 15 m, samolot utracił zasilanie i przestał działać komputer pokładowy. Maszyna znajdowała się wówczas ok. 60 m przed miejscem pierwszego zderzenia z ziemią.
Przewodniczący sejmowego zespołu Antoni Macierewicz podsumował wyniki badań stwierdzeniem: „Trzeba jasno powiedzieć to, czego tak boją się rządzący i duża część establishmentu. Przeprowadzone analizy i badania wskazują z dużą dozą pewności, że do tragedii TU-154M w dniu 10 kwietnia 2010 r. doszło na skutek działania osób trzecich. Ta hipoteza śledcza – zawieszona, jak mówił prokurator Seremet, 1 kwietnia br. – musi być natychmiast podjęta na nowo.”
Nie ma oczywiście najmniejszych wątpliwości, że organy tego państwa nie tylko nie podejmą żadnych działań sprzecznych z wolą decydentów i interesami Moskwy, ale całkowicie zignorują twarde dowody przedstawione przez polsko-amerykański zespół naukowców. Kłamstwo – leżące u podstaw warszawsko-moskiewskiego sojuszu, jest bowiem  bezbronne wobec racjonalnej argumentacji, zaś  grupa rządząca nie zna innej narracji, prócz zapożyczonej od płk Putina.
Już publikacja Białej Księgi zespołu parlamentarnego PiS została przyjęta w zgodzie z tchórzliwą zasadą indoktrynacji, która mówi, że jeśli nie da się kłamać tak, by zachować przynajmniej pozory prawdy -  należy szydzić z przeciwnika i milczeć co do faktów. Przemilczano zatem 19 niezwykle ważnych wniosków Białej Księgi, ograniczając reakcję do prostackich dywagacji o „fobiach i frustracjach Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza”. Ponieważ taka retoryka zadowala niewybredne potrzeby elektoratu partii rządzącej i wyczerpuje zdolności intelektu dziennikarskich demiurgów – również dziś zastosowano metodę ignorowania i ukrywania prawdy.
Warto sobie uświadomić, że obecna władza sięgnie po takie metody nawet wówczas, gdy niezależne gremium ekspertów przedstawi dowody na rosyjski zamach w Smoleńsku lub wskaże wprost na polskich wspólników Putina. Byłyby one skuteczne również w przypadku udowodnienia udziału w zbrodni lub potwierdzenia zarzutu zdrady.  Bezgraniczne zaufanie, jakim Polacy darzą ośrodki propagandy, powszechne tchórzostwo i upośledzenie samodzielnego myślenia sprawia, że zza zasłony medialnego bełkotu nie przedrze  się żadna, niewygodna dla władzy informacja.
Brak reakcji na prezentację sejmowego zespołu  parlamentarnego po raz kolejny udowadnia, że tylko budowa własnych mediów i systematyczny, bezpośredni przekaz, mogą przełamać te ograniczenia.
Znajdujemy tu również potwierdzenie tezy o istnieniu dwóch, krańcowo odmiennych światów oraz dowód, że tylko uwzględnienie dychotomii My - Oni pozwala zrozumieć realia III RP, uniknąć złudzeń i pokusy budowania fałszywej wspólnoty.
W świecie wyznawców obecnej władzy oraz dla ludzi karmionych medialną breją - tragedia smoleńska stanowi zamknięty, historyczny rozdział, opisany kilkoma prostackimi definicjami. Nie wolno do niego wracać - tym bardziej, jeśli powrót oznaczałby wyrwanie ze stanu drętwoty, zmuszał do aktywnej refleksji lub rozstania z orężem nienawiści. Dla milionów Polaków narodowa tragedia skończyła się wraz z medialną żałobą i została zdefiniowana rosyjskimi kłamstwami. Głupota, tchórzostwo bądź na nowo wzniecony zabobon „realizmu geopolitycznego”, skutecznie wznoszą świat, w którym nie ma miejsca na prawdę o śmierci polskiej elity i rewizję dotychczasowych ustaleń.
Pora sobie uświadomić, że do tego świata nie przedrze się głos rozumu, rzeczowy argument bądź moralna racja. Stanowi enklawę, do której dostępu strzegą antypolskie i antyludzkie  demony – hodowane przez dwudziestolecie III RP.  Wyjść z niej jest równie trudno, jak przyjąć werdykt o śmiertelnej chorobie.
Jeśli stoimy dziś przed szansą rozwiania smoleńskiej mgły i odkrywamy makabryczną  prawdę o pułapce zastawionej na polskiego prezydenta – trzeba także zrozumieć, jakie wyzwania przyniesie ta prawda i czego będzie wymagać.  Nie da się jej ukazać korzystając z pośrednictwa ośrodków nienawistnej propagandy ani posługując martwym językiem politycznej poprawności.
Głos opozycji i głosy każdego z nas zabrzmią tylko wówczas, jeśli odrzucimy nierzeczywistość świata „onych” i przestaniemy liczyć się z dyktatem medialnych terrorystów. Warunkiem ujawnienia tej prawdy jest zbudowanie własnych mediów i prostego, jednowymiarowego języka przekazu, w którym nie będzie miejsca na relatywistyczny bełkot.  Nie da się jej pokazać próbując połączyć dwa nieprzystawalne światy ani ulegając pokusie politycznej schizofrenii.  To ich fałsz i ich niby-świat muszą zniknąć.


Artykuł zamieszczony w Warszawskiej Gazecie. 

2 komentarze:

  1. Tragiczne jest to ,ze wszyscy wiemy ,ze mamy zbudować sobie niezależne media i przez 22 lata z okładem nie zrobiono prawie nic.Dlatego przegrywamy kolejne wybory,i następne i następne.Mocodawcy Platformy nie mogli wymarzyć sobie lepszej opozycji.Tak... jesteśmy idealną opozycją ... dla naszych wrogów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój głos będzie trochę optymistyczny. Tak długo, jak istnieją dziennikarze, tak zdeterminowani bronić Polski, jak Pan - jest nadzieja. Poza tym elektorat Jarosława Kaczyńskiego, to 1/3 głosujących. Głosujących, czyli zainteresowanych tym, co dzieje się w Polsce i z Polską. Nie będzie łatwo, ale trzeba się przygotować do tej długiej drogi . I nie wątpić. Tworzyć media. (bez funduszy, bez dotacji i bez pewności,że do redakcji nie przeniknie jakaś medialna "Stokrotka"). Mimo wszystko,warto podejmować wysiłki.
    Ada.

    OdpowiedzUsuń