Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

niedziela, 11 kwietnia 2010

NIE BĘDZIEMY RAZEM

Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu, po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę, idź wyprostowany wśród tych co na kolanach, wśród odwróconych plecami i obalonych w proch ocalałeś nie po to aby żyć...
Trzeba było, by mój Prezydent zginął w Katyniu, w ziemi ciemnego kresu, gdzie giną najlepsi z najlepszych, odbierając ostatnią nagrodę.  Trzeba było, by mój Prezydent wrócił w prostej trumnie, by tym, co na kolanach i tym, odwróconym od prawdy przypomnieć czym jest ofiara życia.
bądź odważny gdy rozum zawodzi, bądź odważny, w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy...
Odwaga jest w nienawiści u tchórzy. Dlatego szydzili z niej, pytając o „ślepego snajpera”, gdy mój Prezydent został bohaterem Gruzji. Dlatego zagłuszano jego głos, gdy przypominał o mordercach z Katynia i drwiono z niego, gdy bronił naszej pamięci.
oni wygrają pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę, a kornik napisze twój uładzony życiorys...
Oni wiedzą, że dziś można. Pokazywać zdjęcia nigdy nie widziane, nazywać mężem stanu i ciepłym człowiekiem. Dziś, gdy mój Prezydent nie żyje, zgraja hipokrytów prześciga się w pochwałach, z nikczemnym przekonaniem, że martwy już im nie przeszkodzi. Po latach szyderstw, tanim bełkotem próbują zmyć hańbę, wierząc, że oszukać Polaków jest rzeczą łatwą. 
i nie przebaczaj, zaiste nie w twojej mocy przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie...
Nie będzie przebaczenia. Dopóki trwa kolejna odsłona kłamstwa katyńskiego, załgany spektakl pod dyktando Moskwy, odgrywany przez media i rządzących. Rozpoczęty przed wieloma miesiącami, gdy ten rząd, z tym pułkownikiem KGB postanowili z mojego Prezydenta uczynić przedmiot rozgrywek. Nie będzie przebaczenia, bo nim zebrano ciała ze smoleńskiego lotniska, już zabrzmiał haniebny dwugłos  - o „winie polskich pilotów” i „roli jaką mógł odegrać upór prezydenta” - zwiastujący to, co będzie się działo za kilka tygodni.
Nie będzie przebaczenia, bo chcą nam zabrać nawet naszą dumę.
 strzeż się jednak dumy niepotrzebnej, oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz...
Chcą, żebyśmy ślepą nienawiścią wystawili się na ciosy. Łatwe do zadania, bo ten kto nienawidzi, już przegrał. Przed swoją maską „żalu” chcą postawić naszą „wrogość” i pokazać ją światu, jako „dumę niepotrzebną”. 
niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda, dla szpiclów katów tchórzy...
I dla namiestnika, który w nienawiści do mojego  Prezydenta, przez lata topił lęk. Dziś – wyniesiony na jego śmierci chce „łączyć w żałobie” i załganym frazesem - „bądźmy wszyscy razem” próbuje zatrzeć nieprzekraczalne granice.
Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy -  kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo. 

33 komentarze:

  1. Najlepszy Twoj text i najbardziej wpadajacy w serce.

    pozdr. tupki

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam identyczne odczucia

    OdpowiedzUsuń
  3. Panie Aleksandrze !

    Po raz drugi wypada mi podziękować za Pański wpis.

    Wyraził Pan wszystko to co kołacze mi się po głowie przez całą niedzielę.
    Herbertowe korniki skrzypią w moich uszach od dnia tragedii. Głosem tych co najwięcej mając tupetu odważyli się stanąć przed kamerami, mikrofonami...

    Ma Pan rację - NIE BĘDZIEMY RAZEM.

    Nie będziemy razem dopóki nie zaczną podawać się do dymisji ci, którzy od lat z premedytacją mordowali ze szczególnym okrucieństwem (bo w pełnym wyrachowaniu) wizerunek Lecha Kaczyńskiego.
    Którzy z równą pasją za chwilę zaczną rozprawiać się z Jarosławem Kaczyńskim, z Antonim Macierewiczem, etc.
    Ale nie zaczną bo do tego musieliby mieć choć krztynę honoru.
    Honoru jednak nie mają.
    Z resztą... co ja tu o honorze...
    Toż to walka o życie jest, pojedynek seksotów, tępiących po drodze świadków ich łajdactwa.

    Nie będziemy razem dopóki nie zniknie z życia publicznego co do sztuki rozwydrzona dzicz, której orgiastyczne wrzaski o "byłym" wibrują jeszcze w powietrzu niczym jakaś diabelska inwokacja, klątwa, death wish.
    I co, teraz wam lepiej skurwysyny ?

    Nie będziemy razem dopóki w mocy jest jowialna kandydatura autora snajperskiego bon motu. Jak sądzę tego pana będziemy teraz widywać stosunkowo rzadko jako, że doba ma jeno 24 godziny a plądrowanie w poszukiwaniu oraz czytanie aneksu swoje zająć musi.
    Oczami wyobraźni widzę typowo poczerwieniałe lico gdy przemiata strona po stronie swoją nieoficjalną biografię autorstwa Komisji Weryfikacyjnej powołanej w związku z likwidacją Wojskowych Służb Informacyjnych.
    Jeśli człowiek ten pozostanie kandydatem na następcę (samo w sobie dość upiorne) Lecha Kaczyńskiego oznaczać to będzie, że III RP idzie na pełne zwarcie i przed nami jest już ostatnia prosta, za którą może nie być mety.
    Majaczy za to coś jakby jakaś reduta a`la Westerplatte, na której przyjdzie raczej zginąć.

    Nie będziemy razem dopóki ten mierny piłkarzyk co szukał ukojenia w ramionach funkcjonariusza KGB będzie mieć czelność pozować na męża stanu i Polskiego Premiera.
    Łatwo nie zapomnimy tych zmrużonych, złych i chytrych oczek i powarkiwania pełnego impertynencji, rezonowanego kolejno przez usłużne media.
    Jeszcze nie tak dawno, 25 marca wyprowadzał kolejny cios troskając się:
    Wydaje się, że dla Polski najważniejsze jest, aby możliwie rzadko dochodziło do takich krępujących sytuacji, że ktoś ciągle podnosi rękę i mówi "ja wolę, żebym ja pojechał". Czuję się zażenowany, bo to są poważne sprawy.
    ...
    Że też miał odwagę dotknąć trumny...

    Nie będziemy razem dopóki "człowiek ze świńskim ryjem i gumowym penisem" (za Bronisławem Wildsteinem) nie odszczeka publicznie swoich kłamstw i nie przeprosi za skrajną podłość.
    Po czym nie zniknie raz i na zawsze.

    Nie będziemy razem dopóki...

    Co tu dużo gadać - 20, 30 ostatnich lat robi swoje.
    Zdarzyło się tak wiele, że odwrotu od tego już nie ma.
    Zdarzyło się zbyt wiele aby dało się to jakąkolwiek roszadą, rekonstrukcją, rekolekcją czy koncyliacją, załatwić.
    Konkluzja jest prosta - albo my, albo oni.

    Dosyć!

    ...
    ...
    ...

    Platformo Obywatelska - straciliście moralne prawo do reprezentowania Narodu Polskiego !
    Prawo to straciliście już dawno, co najmniej wtedy gdy oszukaliście swoich wyborców odwieszając hasło IV RP na powyborczy kołek.
    Ale to właśnie w tej chwili wasza zbrodnia wylała się na światło dzienne jak kałuża krwi i teraz nie da się jej łatwo zmyć.

    Adam

    ps.: Zabolało mnie fizycznie, gdy usłyszałem nad trumną mojego Prezydenta odkurzony, sowiecki hymn.
    Cóż za ironia...

    pps.: I niech nikt nie daje się nabrać na pieprzenie o pojednaniu z Rosjanami.
    Żadnego pojednania z Rosjanami nie trzeba. Cóż można by mieć za zarzut pod adresem Rosjan - ofiar tak jak i my.
    Tu chodzi o takie pojednanie, którego treścią będzie uznanie bandyckiej interpretacji historii i przejście nad nią do potulnego porządku dziennego.
    Za co ktoś niechybnie może liczyć na szefostwo Gazprom Polska Sp. z o.o., albo namaszczenie na brukselską synekurę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zjednoczyć się trzeba pytanie tylko jak i z kim, inaczej rozdziobią nas kruki i wrony.

    Bardzo mądre słowa, ale z tej nienawiści musi się znaleźć wyjście, inaczej ona pochłonie wszystkich.
    pozdrawiam,
    rw
    www.blog.alchemiaprzejrzystosci.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Lacze sie z Panem w smutku i zalu. Teraz musimy sami zacisnac piesci i isc na wojne skoro Nasz General przestal nas prowadzic i oslaniac u gory. Nadszedl czas proby i kazdy z nas musi podjac wyzwanie i stanac do walki. Musimy dokonczyc to co zaczal Pan Kaczynski.

    Dzieki ludziom takim jak Pan wiem, ze nie jestem sam a to mi daje nadzieje ze sa szanse na wygranie tej wojny. Dziekuje Panu za dochodzenie prawdy i otwarte jej prezentowanie. Dzieki Waszej (dziennikarkiej) ciezkiej pracy uspiony polski narod w koncu sie przebudzi, przetrze oczy i zwroci sie przeciw falszowi i obludzie. Na szczescie jest jeszcze wielu wspanialych ludzi, ktorzy nie dopuszcza do zaszczekania prawdy i pozostaje miec nadzieje ze znajda sie odpowiedni przywodcy do poprowadzenia nas przez zawile sciezki dzisiejszej polityki. Z pewnoscia sprostac wyzwaniu nie bedzie latwo - wielcy ludzie nie rodza sie codzien. W poprzednim wieku mielismy Pilsudskiego, pare dni temu odszedl Kaczynski - czy Bog nam wskaze kolejna osobe tego formatu?

    Robmy wszystko by nasza postawa i solidnoscia budowac nasza Rzeczpospolita a ludzie sami pojda za naszym przykladem - wtedy wygramy.

    Pozdrawiam,
    SG

    OdpowiedzUsuń
  6. Panie Aleksandrze,

    Dziekuje rowniez. Dobrze. ze jestes i nie tylko, jako nieliczny z porzadnych ludzi na salonie24, ale rowniez gdzie indziej.

    Ten zamach stanu odbije im sie kiedys, chocby nawet w piekle.

    pozdr., Prezmek.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mógłby pan uszanować pamięć Herberta i Lecha Kaczyńskiego i dać sobie spokój z takimi bredniami.

    OdpowiedzUsuń
  8. http://www.youtube.com/watch?v=3tOZvDO1iSk&feature=related

    każdy ma sumienie i musi wszystko sam przed sobą rozstrzygnąć : co teraz robić, ale robić trzeba, i nie wahać się.
    Dał nam przykład nasz Prezydent (SYN BRAT MĄŻ OJCIEC)jak zachowywać się trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  9. A CO TY ROBISZ "MILCZĄCY PSIE" DLA POLSKI I DLA POLAKÓW ŻE KRYTYKUJESZ TEN WPIS ......

    OdpowiedzUsuń
  10. .... Niestety .trzeba było, tak spektakularnej daniny
    by mój Prezydent zginął w Katyniu, w ziemi „ciemnego kresu”, gdzie zginęli najlepsi z najlepszych, odbierając ostatnią nagrodę.
    Trzeba było, by mój Prezydent wrócił w prostej trumnie, by tym, co na kolanach i tym, odwróconym od prawdy przypomnieć, czym jest ofiara życia.

    .. .Dziś, gdy mój Prezydent nie żyje, zgraja hipokrytów prześciga się w pochwałach,
    z nikczemnym przekonaniem, że martwy już im nie przeszkodzi.
    Po latach szyderstw, tanim bełkotem próbują zmyć hańbę wierząc, że oszukać Polaków jest rzeczą łatwą.
    Nie przebaczaj, bo nie można przebaczyć
    w imieniu tych, których zdradzono o świcie...

    Nie będzie przebaczenia.

    Dopóki trwa kolejna odsłona kłamstwa katyńskiego, załgany spektakl pod dyktando Moskwy, odgrywany przez media i rządzących.
    Rozpoczęty przed kilkoma miesiącami, gdy ten rząd, z tym pułkownikiem KGB postanowili z mojego Prezydenta uczynić przedmiot rozgrywek. Nie będzie przebaczenia, bo nim zebrano ciała ze smoleńskiego lotniska, już zabrzmiał haniebny dwugłos - o „winie polskich pilotów” i „roli jaką mógł odegrać upór prezydenta” - zwiastujący to, co będzie się działo za kilka tygodni.


    Nie będzie przebaczenia, bo chcą nam zabrać nawet naszą dumę.

    Chcą, żebyśmy ślepą nienawiścią wystawili się na ciosy. Łatwe do zadania, bo ten kto nienawidzi, już przegrał. Przed swoją maską „żalu”, chcą postawić naszą „wrogość” i pokazać ją światu, jako „dumę niepotrzebną”.
    Niech nie opuszcza nas Polaków Pogarda, dla szpiclów katów tchórzy...

    Pamiętajmy, jesteśmy potomkami DZIELNYCH,
    ODWAŻNYCH, PRACOWITYCH i WSPANIAŁYCH
    POLAKÓW, co potwierdza historia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ty co piszesz o szacunku wobec zmarłych wielkich patriotów, Panie Gregori:
    Gdzie byłeś kiedy tych ludzi szczuto, niszczono a o zmarłym już Poecie mówiono że nie był normalny? Gdzie byłeś gdy Niesiołowski wzywał do usuniecia Kaczyńskiec? Dopiął swego, choć połowicznie. . Gdzie byłeś gdy obrażano i opluwano głowę Państwa Polskiego wybraną przez Naród (Wałesa, Palikot),kiedy jego kolegom i wyborcom (w domyśle i Jemu) wymyślano od bydła (Bartoszewski) albo nawyływano do "dorżnięcia watach" (Sikorski)? Tylko patrzeć aż się to zacznie i dlatego to MY BĘDZIEMY RAZEM bo nie damy się zniszczyć. Teraz się cieszą że wreszcie jest "byłym" jak niedawno głośno wyli.
    Nigdy razem z łajdakami i oszustami i wrogami prawdy!
    Andrzej z Warszawy, wykształcony informatyk, lat 53

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie milczmy i nie pozwólmy hienom, hipokrytom, cynikom i plujkom szydzić nad trumnami i grać im bardzo dobrze znane nam wcześniejsze ohydne role tuskoklaunów. Hieny które nawet w godzinie śmierci bez opamiętania rechocze nad wielką tragedią narodową i ludzką.
    Musimy lać teraz tych drani ze zdwojoną siła po ich ryjach i mordach chociaż tu, jeśli nie jest to możliwe w realu.
    Jeśli ktoś ma litość i nie potrafi dobić tej hydry niech nie zajmuje się polityką, bo zostanie jej pierwszą ofiarą.
    Pozdrawiam wszystkich Polaków i wzywam do wzmożonej czujności i wzniosłych czynów dla Polski i jej pokoleń.
    Patetyczne, wzniosłe, prostackie!
    Tak!
    Takie miało być i jest.
    - rzekł Obibok Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej i śmiertelny wróg MatrixTuskoLandu.
    PS
    Nie bójcie się pozostawić po sobie na tej Ziemi, polskiej Ziemi, ślad swojej prawości, przyzwoitości i zwyczajnej ludzkiej uczciwości w obronie prawdy i Ojczyzny.

    OdpowiedzUsuń
  13. Panie Aleksandrze. Amen!

    OdpowiedzUsuń
  14. Heh, "ostatnią nagrodę"? "ofiara życia"? ZA CO!? O "ofierze" można mówić, kiedy w zamian za nią coś się osiągnie (lub miało zamiar osiągnąć). Czy te wszystkie śmierci coś dały? NIC! Proszę nie dorabiać na siłę ideologii do zwykłego wypadku, bo to brzmi wręcz śmiesznie. Uwagę o "bohaterze Gruzji" pominę milczeniem.

    Dodam jeszcze, że Kaczyński od momentu podpisania tzw. "traktatu lizbońskiego" był zwykłym zdrajcą stanu, i jako taki powinien być traktowany. Uniknął kary za swój haniebny czyn, cóż. Niech mu ziemia lekką będzie.

    Proszę o szybki powrót do zwykłych, merytorycznych wpisów. Bo za takie Pana cenię :).

    OdpowiedzUsuń
  15. No proszę, więc jednak Lech Kaczyński był zdrajcą stanu. Maria Kaczyńska pewnie też bo nie poparła zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej za co zaatakował ją ojciec Rydzyk.

    Lech Kaczyński jak Herbert stanie się ikoną dla obozu narodowo - raydkalnego. Do tego trzeba było ich śmierci bo za życia nigdy by się na to nie zgodzili.

    Panie Andrzeju, nie podobały mi się takie ataki na prezydenta. Ale niestety do takiego dna doszło polskie życie polityczne. W 2005 roku popierałem PO i PIS bo słyszełem zapewnienia że na 100 % dojdzie do koalicji. Skonczylo się na wielkiej awanturze. Niesiołowski czy Palikot mówili rzeczy niegodne, ale Kurski czy sam prezes Jarosław Kaczyński nie byli ani trochę lepsi.

    Z jednym się zgodzę, nie będziemy razem. Ale ja też mam prawo uczcić pamięć moich sąsiadów z tej samej ulicy i tej samej parafii w Sopocie. Lecha i Marii Kaczyńskich.

    Mam też prawo kochać eseje i poezje Herberta.

    OdpowiedzUsuń
  16. Właśnie przez takich ludzi, mających takie poglądy nigdy nie będziemy razem...

    Oburzona jestem Pańskim komentarzem...

    Zgadzam się natomiast z gregorim.

    Nie głosowałam na prezydenta Kaczyńskiego, nie zgadzałam się z jego poglądami. Ale Go szanowałam bo szacunek należał mu się za urząd jaki pełnił.

    Nic nie zmieni Pańskie pisanie o odczuciach Rosjan. Każdy ma swoje sumienie i własne oczy dzięki, którym widzi ile Braci Rosjanie dla nas robią, jak pomagają.

    Jak widać dla niektórych to za dużo uwierzyć w dobre intencje... lepiej żyć w zakłamaniu Panie Aleksandrze.

    Pierwsza i ostatnia wizyta na tak zakłamanym blogu...

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj, jak dużo tych naiwniaków, ta strona ma przecież niewielką "czytalność", a i tak aż trzech pacanów się znalazło, zapamiętajcie - ludzie bardzo rzadko się zmieniają a narody - nigdy!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ma Pan rację odnośnie sprytu Rosjan i ich zagrywki, że są tacy mili i pełni żalu, ale trzeba być sprytniejszym i pokonać ich własną bronią, trzeba zagrać w tę grę pojednania i w momentach które tego wymagają, wykorzystywać to. Myślę, że jest spora szansa na wykorzystanie tego.

    OdpowiedzUsuń
  19. A pamięta Pan, pamiętacie jak w filmie "Szklana pułapka" zamachowcy zdalnie obniżali pilotom linię ziemi na przyrządach i Ci później niż powinni rozpoczynali lądowanie? Nie zdążyli wyciągnąć kół, a już bili w ziemię. Dlaczego ten samolot z prezydentem tak nisko leciał?

    OdpowiedzUsuń
  20. A propos "Szklanej pułapki":
    - w Smoleńsku nie było ILS ale to nie ma znaczenia - samolot to skomplikowana zabawka, jak sądzę, jest tysiąc i jedna metoda na spowodowanie katastrofy.

    Pytanie - czy można tego dowieść ?
    Niestety wątpię.

    Jedyne co w tej chwili mamy to szczególny zbieg niebywałych okoliczności plus proweniencja "gospodarzy" w miejscu katastrofy.
    Każda przytomna służba specjalna, każdy myślący śledczy jako jedną z ewentualności brałby obecnie możliwość zamachu.

    Jeśli do tej katastrofy ktoś przyłożył rękę to mózg nią sterujący mamy tu na miejscu. Zgodnie z doświadczeniem z nieodległej przeszłości wiemy, że Kreml "zadaniował" do tego typu "delikatnych" akcji służby zewnętrzne (jak choćby bułgarską bezpiekę w zamachu na Papieża).

    Kombinacja operacyjna trwałaby już od niemałego kawałka czasu.
    Przeciętnemu człowiekowi niewyobrażalna może wydawać się akcja trwająca rok, dwa lub trzy lata ale dla osiągnięcia jakiegoś dużego celu taki czas czy rozmach to jest normalka.
    Nie trzeba tytana intelektu aby rok, dwa czy trzy lata temu skojarzyć, że 2010 rok niesie za sobą okrągłą rocznicę bardzo istotnego wydarzenia, końcówkę prezydentury, nowe wybory. Ergo sposobność dla zrobienia czegoś szczególnego co mogłoby np. zaważyć na najbliższej przyszłości.
    Choćby w perspektywie pięciu lat.

    Nie bez znaczenia jest sytuacja w całym naszym regionie, a nawet gdzieś poza jego krańcami (np. na Kaukazie) ale ja tego nie potrafię poukładać.
    Widzę mnóstwo interesujących klocków ale nie potrafię ich posortować w szyk w zależności od rozmiaru.
    Tym bardziej ułożyć z nich coś sensownego.

    Gdyby do tego co się wydarzyło podejść od strony typowej dla prowadzenia trudnego śledztwa, czyli zacząć od cui bono (w czyim interesie) to dziwnym trafem wiele pytań nagle zaczyna znajdować hipotetyczne wyjaśnienia.

    Mi osobiście wydaje się mało prawdopodobne aby ta katastrofa mogła być zaplanowanym zamachem.
    Wydaje mi się, że na poziomie analitycznym skutki takiego wydarzenia byłyby zbyt nieprzewidywalne.
    To nie Bujnaksk czy Moskwa i nie obywatele-ofiary własnego państwa.
    Konia z rzędem temu co byłby w stanie przewidzieć echo jakim odbije się to zdarzenie na całym świecie.
    Mogłoby się okazać, że straty przerosły zyski i bilans zamknięcia jest mocno ujemny.

    Ale z drugiej strony - skąd możemy wiedzieć co jest główną stawką ?

    Tak czy inaczej - wykluczanie w tym momencie zamachu jest delikatnie mówiąc nieroztropne.

    Adam

    OdpowiedzUsuń
  21. Gdzie się podział cały zespół ludzi z lotniska w Smoleńsku, czekający na delegację polską – z Prezydentem Kaczyńskim na czele – i mający ją zawieźć do Katynia w dniu 10.04.2010?
    Nie spotkałem się jeszcze (tzn. do 13.04.2010) nigdzie (tzn. ani w prasie, ani w radiu, ani w telewizji, ani w internecie) z żadnym świadectwem któregokolwiek członka tej ekipy. – A przecież ci ludzie byli bezpośrednio przy tym miejscu, na którym miał wylądować samolot prezydencki i oni właśnie widzieli osobiście, jakie warunki pogodowe panowały na samym lotnisku smoleńskim oraz w jego najbliższym otoczeniu! Dlatego też właśnie oni byli świadkami koronnymi tego: 10 czy była tam jakaś mgła? 20 jeżeli tak, to jak gęsta? 30 czy było widać nadlatujący samolot? 40 jeżeli tak, to jak on się zachowywał? i 50 jak wyglądało zachowanie ludzi z (widocznej dla nich) naziemnej obsługi lotniska?
    Ich odpowiedzi na powyższe pytania (przynajmniej na 10, 30 i 50) stanowiłyby nieocenioną wartość dla stwierdzenia przede wszystkim (ale nie tylko), czy wchodzi w rachubę błąd pilotów. Jednakże zabrakło tych pytań i odpowiedzi! Dlaczego? Przecież było sporo relacji znacznie podrzędniejszych, a te, o wiele ważniejsze, pominięto! Jaka jest przyczyna (albo jakie są przyczyny) tego stanu rzeczy?

    OdpowiedzUsuń
  22. 10 = primo, 20 = secundo, 30 = tertio, 40 = quarto, 50 = quinto

    OdpowiedzUsuń
  23. Dziękuję za to że tak pięknie spisał to co również ja myślę.
    Bądźmy Solidarni z Jarosławem skoro zabrali nam Lecha.

    OdpowiedzUsuń
  24. Wiele elementów tej tragedii będzie niewyjaśnionych. W każdym bądź razie, niczego nie powinno się wykluczać, czego już dokonały media (idąc na łatwiznę i powielając informacje). Fakt faktem, tutejsze przemyślenia są ok, szkoda tylko, że mają zbyt małą liczbę odbiorców.

    Poczekajmy jeszcze do końca Żałoby Narodowej. To jeszcze kilka dni. Wtedy dopiero z zakamarków wyjdą prawdziwe hieny ze swoimi "chytrymi" planami.

    Arek

    P.S. Czy ktoś może widział po tragedii ten błysk w oku "Pluska"? Ileż to spraw się rozwiązało. Jaka afera hazardowa? Jakie automaty do gier? Coś takiego w ogóle było? :-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Dziękuję Państwu za wszystkie głosy i świadectwa.
    Również tym, którzy z braku zrozumienia tekstu, lub z niechęci do poznania rzeczywistości - nie potrafią znieść Herberta.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. Do Arka:

    Widzę to nieco inaczej.

    Tusk robi wrażenie mocno wystraszonego.
    Powody mogą być trzy - nie mi sądzić, który jest wiodącym.

    1. W sytuacji kryzysowej od władz wymagana jest dyspozycyjność oraz podejmowanie szybkich i właściwych decyzji.
    Jakby nie patrzeć - trza się wziąć za robotę - coś co jest skrajnie obrzydliwe zwolennikom programowego nieingerowania w administrowanie (samo się zadministruje, a "i Dzidkowi się zwróci").
    Peszek.

    2. Ze względu na wagę wydarzenia cóś tamój pęknąć może. Niewykluczone, że ci co w PO zachowywali się przyzwoiciej niż mainstream nie zechcą dłużej żyrować praktyki chamstwa, kłamstwa i czym tam jeszcze partia rządząca raczyć nas zwykła.
    Z drugiej strony może wytworzyć się klimat dla pitbulli i pod dywanem zakotłuje się aż miło.
    Ciasno, duszno, kto wie kto komu skuteczniej skoczy do gardła ?
    Peszek.

    3. Jakby nie patrzeć weekend taki brzydki nie był. A tu wzięli, polecieli, spadli i wszystko popsuli.
    I po co ?
    A meczyk był do obejrzenia - Real Madryt - Barcelona to nie takie bele co.
    W niedzielę można było po pozbyciu się bólu głowy od nadmiaru sportowych emocji popykać w piłeczkę, czyż nie ?
    Peszek.

    Na serio nie mogę się zdecydować co dla Tuska jest gorsze - 1, 2 czy 3 ?

    Adam

    ps.: Ad. 2 - istotne pytanie za 100 punktów.
    Kto spośród frontmanów PO zachowywał się względem Prezydenta najprzyzwoiciej ?
    Kto uchylał się od antykaczystowskiej nagonki ?
    Jedno nazwisko. Pierwszy szereg ale nie jakiś tam plankton w stylu Gowina.
    No ?
    ...

    Robi wrażenie, prawda ?

    OdpowiedzUsuń
  27. Odnosząc się do zadanego pytania cui bono, to akurat odpowiedź wydaje mi się oczywistą oczywistością, że platfusy (przejmują władzę), wsi+agenci SB (zablokowany dostęp do raportu WSI i akt IPN), no i rosyjski wywiad, który z usług WSI korzysta (idea prezydenta stworzenia unii państw wschodniej europy, to przecież oczywiste zagrożenie dla "imperium" rosyjskiego), a tych trzech interesantów jest powiązanych. Pytanie tylko, czy aż tak ważne informacje kryją się w raporcie WSI i w archiwach IPN-u, że ewentualny zamach był konieczny, że nie można było poczekać do normalnego terminu wyborów, a może nie, bo wtedy wszystkie sprawy zaczęłyby wychodzić? Nie jest to myślę pozbawione podstaw. I jeszcze jedno na koniec. Myślę, że dosłownie wszystkich zaskoczyła reakcja narodu na ten fakt, to jest jak jakaś rewolucja mentalna, przecież wszyscy tak szydzili z Prezydenta, a okazało się że ludzie mają swój rozum, są patriotami, potrzebują patriotyzmu i nie jest to dla nich obciach, teraz trzeba to tylko wydobyć, oprawić i pielęgnować!!! Teraz tego nam potrzeba.

    OdpowiedzUsuń
  28. Czasem kilkaset tysięcy aspołecznych typów nazywamy społeczeństwem,

    OdpowiedzUsuń
  29. No niezłe, niezłe. Szanowny Autor własnym sumptem to upichcił, czy może w Toruniu gotowe przepisy dawali?

    OdpowiedzUsuń
  30. "No niezłe, niezłe. Szanowny Autor własnym sumptem to upichcił, czy może w Toruniu gotowe przepisy dawali?"
    Ha ha ha, kapitalny komentarz, gratuluje, dokładnie coś podobnego chciałem napisać.

    OdpowiedzUsuń
  31. Dziekuje za ten tekst i pozwole sobie zacytowac za R.Ziekiewiczem: "I jeszcze ten stary wiersz Marian Hemara o pokoju i wojnie. Ten z pointą: „Pokój – z wami? Nigdy w życiu!”"

    OdpowiedzUsuń