Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

poniedziałek, 18 maja 2009

ŚWIĘTO POLSKIEJ GŁUPOTY

Ten wywiad przeszedł bez echa. Nie skomentowali go politycy, nie wzbudził zainteresowania dziennikarzy. Towarzyszące mu milczenie jest znakiem czasów, w jakich przyszło nam świętować 20 lecie „obalenie komunizmu” i powinno skłonić do refleksji tych wszystkich, którzy datę 4 czerwca 1989 uznają za szczęśliwe poczęcie III RP i są święcie przekonani, że żyją w państwie w pełni wolnym i sprawiedliwym.

Tych słów nie wolno pominąć, bo sformułował je założyciel Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża, jeden z głównych twórców NSZZ „Solidarność”. Przed 20 laty, grupa samozwańczych „przedstawicieli narodu” uznała, że dla ludzi takich, jak Andrzej Gwiazda – przeciwników paktowania z komunistami – nie ma miejsca w najnowszej historii. Dziś robią to samo, próbując zamilczeć ten głos.

Uważam, że polskim życiu publicznym niewiele jest osób, które posiadają zdolność tak trafnej, dosadnej i zwięzłej oceny rzeczywistości, jak Andrzej Gwiazda. Dlatego zamieszczam treść wywiadu na swoim blogu, by choć w ten sposób został usłyszany i zapamiętany.

(podkreślenia w tekście –moje)

..............................................................

PIOTR GURSZTYN: Martwi się pan tym, że uroczystości 4 czerwca odbędą się w atmosferze ostrego sporu politycznego?

ANDRZEJ GWIAZDA: Nie wiem, czy ta kłótnia ma sens. Wszyscy się podniecają sporem o miejsce uroczystości, a lepiej zadać sobie pytanie, co faktycznie chcemy świętować? Problem w tym, że w tych wyborach podział mandatów był z góry ustalony, jedną trzecią kandydatów wyznaczył Lech Wałęsa, a dwie trzecie Czesław Kiszczak. Społeczeństwo nie miało nic do powiedzenia, tylko miało posłusznie wrzucić kartki. To nie były nawet częściowo demokratyczne wybory.

Nie ma więc pana zdaniem sensu świętować tej daty?

Świętujemy swoją głupotę. Cały proces wyborczy był inscenizowany, a my się upieramy, by tego nie zauważyć.

Mimo tego, co pan mówi, wszyscy chcą świętować tę datę. Popierany przez pana prezydent Kaczyński tak samo jak Donald Tusk. „Solidarność” i PiS, tak samo jak PO. Kto tutaj ma największy mandat, by to świętować?

Kiszczak. Gdyby to było święto ku jego czci, to byłoby to uczciwe postawienie sprawy. Obchodząc 4 czerwca, świętujemy ciągłość prawną z PRL.

Czyli Lech Kaczyński niepotrzebnie chce w tym uczestniczyć?

Uważam, że niepotrzebnie.

A Donald Tusk?

Nie chciałbym być nieuprzejmy wobec krakowian, ale wolałbym, by się wyniósł do Krakowa. W ogóle, czy tylko na 4 czerwca? Ostatnio żartowano, że jeszcze lepiej, jakby wyjechał do Pułtuska. Ale powtórzę na poważnie: 4 czerwca to święto polskiej głupoty.

Pan to nazywa "świętem polskiej głupoty", ale każdy chce być w nim najważniejszy. Solidarność też.

Niech pan sobie przypomni, co mówił Wałęsa w czasie debaty z Miodowiczem. „Nowa „S” będzie zupełnie inna niż ta w 1981r”. No i była zupełnie inna.

Stoczniowcy nie mają racji, domagając się dla siebie miejsce w czasie obchodów?

Ich sprawa. Kiedyś stocznia zatrudniała 17 tys. pracowników i wodowała ponad 40 statków rocznie. Teraz jeden co trzy lata. Więc mówienie dziś o uratowaniu stoczni oznacza jej symboliczne istnienie. Gdy decydowano o likwidacji przemysłu, ci sami stoczniowcy darli się: "nie przeszkadzać Wałęsie". I akceptowali plan Balcerowicza. Stoczniowcy w tej chwili mają rację, tylko spóźnili się z nią o 20 lat.

Kaczyński jest oskarżany o niszczenie III RP. Teraz bardzo chce świętować.

Kaczyński był przy Okrągłym Stole i trudno to ukryć. W związku z tym musi jakoś bronić swojego udziału, jeśli nawet potem się okazało, że chodziło mu o coś innego.

Tusk za to nie uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu.

O Tusku jedyny komentarz, jaki mogę powiedzieć, to jego wypowiedź w ankiecie z 1987 r.: "Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski. Polskość to nienormalność. Nie mam zamiaru dźwigać tego brzemienia, którego historia i geografia włożyły na moje barki". Wtedy był szczery.

Uważa pan, że to dowód na brak jego patriotyzmu? I że słowa sprzed 22 lat nadal obowiązują?

Uważam, że cały czas myśli tak samo, ale dla realizacji swych celów musi mówić, że kocha Polskę.

A nie kocha?

Według mnie nie. Np. cała jego polityka zagraniczna jest prowadzona na klęczkach.

Czy to odbiera Tuskowi prawo do bycia jednym ze spadkobierców "Solidarności"? Był działaczem opozycyjnym, także w 1987 r., gdy pisał zacytowane słowa.

On jest zaprzeczeniem „Solidarności”. Cała ideologia neoliberalna, którą Tusk wyznaje, jest zaprzeczeniem lub odwróceniem idei, z których wyrosła „Solidarność”.

Nie wiem zresztą, co Tusk robił w „Solidarności”, bo ja go z 1980 r. nie pamiętam.

Był jej członkiem.

Linia Tuska jest dokładnie sprzeczna z wartościami i istotą "Solidarności". Tusk wywodzi się z Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Pod koniec lat 80. spotkałem ludzi z jego grupy, kiedy jechali do Warszawy. Opowiadali mi, że skoro komuniści są bliscy upadku, to oni właśnie jadą z ofertą. By komuniści zachowali połowę majątku narodowego, a opozycja przejęła drugą. Nie wiem, czy Tusk tam był, bo ich wtedy nie rozróżniałem, ale to byli ludzie z jego środowiska.

Co pan będzie czuł, gdy zobaczy Tuska składającego kwiaty pod pomnikiem Poległych Stoczniowców?


Nie będzie mnie tam, a w telewizji nie będę miał czasu tego zobaczyć. Chyba że będą powtórki, bo Tusk przecież przez cały czas jest na wszystkich antenach. Więc nie będzie to dla mnie szokiem. Złożyć kwiaty ma oczywiście prawo. Każdy może. Nikt nie ma prawa mu tego odmówić.

Podsumowując, czyli najlepiej byłoby nie czcić w ogóle rocznicy 4 czerwca?

Nie stawiam w ogóle takich postulatów. Sam nie będę uczestniczył. Ale mówienie o tym, że to powinno być święto ponad podziałami, jest hipokryzją. I Okrągły Stół, i odtworzenie nowej "Solidarności", i wybory wszystko było poprzedzone układami z ludźmi takimi jak Kiszczak. Podział społeczeństwa został już wtedy dokonany. Część ludzi i część poglądów już wtedy zostały wykluczone i zepchnięte na margines. Obecne podziały to nic nowego. Polska Platformy i Polska PiS to mniej więcej ciąg dalszy tamtych sporów.

Andrzej Gwiazda, związkowiec, współtworzył NSZZ "Solidarność" Rozmawiał: Piotr Gursztyn, Dziennik 2009.05.12

1 komentarz:

  1. Do dzisiaj nie powiedziałem,ani nie napisałem w sprawie tej imprezy ani jednego, złamanego słowa. Uważam, że każdy ruch,bez względu na swój zwrot,pozytywny albo negatywny dodaje się jednak do ogólnego zamieszania.

    Ale dzisiaj przeczytałem w Blogmedia głos
    kokos26, którego fragment chcę zacytować:
    _________________________________________
    "- Dlaczego zatem czcimy reglamentowany plebiscyt, który odbył się 8 lat później, 4 czerwca 1989 roku?
    - Po co te celebrowanie okrągłego stołu?
    - Po cholerę te bajki o pierwszym niekomunistycznym, historycznym rządzie, w którym przecież zasiadali tacy demokraci jak Kiszczak i Siwicki?

    Wytłumaczenie jest niezwykle proste.

    Czczenie sierpnia 80 nie uwzględnia „historycznych zasług” Jaruzelskiego, Kiszczaka, Cioska i innych „ojców demokracji”. W wyborach zaś do władz Solidarności w 1981 roku, choć w pełni demokratycznych przepadli z kretesem tacy giganci jak Geremek I Michnik.

    Dlatego też salon dostał rocznicowej sraczki pomijając epokowe wydarzenia w skali światowej by promować te, w których pierwsze skrzypce grali zatwierdzeni przez Kiszczaka opozycjoniści i „reformatorski nurt” komunistycznej partii.

    Sztuczność i fałsz tych kiszczakowo – michnikowych rocznic bije tak po oczach wyjątkowym zakłamaniem, że nawet grube miliony włożone w promocję nie pomogłyby zwieść świata."
    _________________________________________
    Taka jest prawda. Głos Andrzeja Gwiazdy jest właściwym odniesieniem się do tamtejszej prawdy.
    A teraz?
    Niestety łoskot bolszewickiej propagandy robi wrażenie, jest medialny hałas i zgiełk, i zachowania wywołane inercją, odruchowym włączaniem się w ruch.

    Nasze szczęście polega na tym, że dziedzic totalitarnej tradycji XXI wieku, obraził się i pozostawił wolne pole przy pomniku sierpnia 80. Wyniósł się do Krakowa.

    Na zwolnionym miejscu niekoniecznie trzeba obchodzić nowy dzień triumfu bolszewików. Można przecież w tymi miejscu złożyć pokłon i położyć kwiaty sierpniowi 80.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń