Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

czwartek, 30 października 2008

TCHÓRZ BEZ WYBORU

- Ktoś za ten raport powinien ponieść odpowiedzialność przed prokuratorem. Za ujawnienie tajemnicy państwowej, za skrzywdzenie wielu osób i stworzenie mechanizmu, który tak naprawdę oznacza pozbawienie na długie lata wiarygodności polskiego wywiadu.(…)

- Ja bym poczekał, aż Prokuratura zbada sprawę do końca. Wie pani, sprawa jest śmiertelnie poważna, jest śmiertelnie poważna.(…)Więc to jest, sprawa wymaga wszechstronnego zbadania. I ja bym z opiniami poczekał. (…)

- Pan Macierewicz powinien zniknąć.(…)

- Ja sprawy nie znam, ale z ułomków informacji widać, że ewentualna korupcja dotyczy też zweryfikowania pozytywnego za pieniądze. Innymi słowy, próby (niewiadomo czy udanej) załatwienia sobie pracy w wywiadzie i w kontrwywiadzie, tworzonym przez Antoniego Macierewicza, za pieniądze. To jest zagrożenie dla interesów państwa.(…)

- Śledztwo musi wykazać, czy pan Aleksander L. i ten dziennikarz mieli swoje kontakty w komisji weryfikacyjnej. Na czym te kontakty polegały? Co załatwiali, a co próbowali tylko załatwić?

- Dziennikarz Wojciech Sumliński twierdzi, że nie miał żadnych dokumentów, nie zajmował się Komisją Weryfikacyjną, nie kontaktował się z panem Bączkiem od roku.

- Pani się dziwi, że on tak twierdzi, no każdy człowiek znajdujący się pod jakimś oskarżeniem, czy pod podejrzeniem tak będzie twierdził.

- po to są rewizje żeby dowody znaleźć.

- Ja nie wiem czego szukała ABW i nie wiem co znalazło, nie wiem. Wiem, że powinno szukać, powinno szukać i szukało i bardzo dobrze, bo sprawa jest – jeszcze raz powiem – śmiertelnie poważna z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa.

- No więc szukamy dowodów, prawda, ABW szuka dowodów. Tylko dowodem może być albo przyznanie się kogoś do winy, albo inna forma potwierdzenia kontaktu, na przykład między tymi panem L., Aleksandrem L., czy panem S., a kimś z Komisji Weryfikacyjnej. To ma ABW sprawdzić. No więc szukamy dowodów…

Gdy tchórz tak gadał, rada, wrąc entuzyjazmem,

Gotowa za krasomówstwo

Dać mu naczelne wodzostwo,

Odezwała się nagle w jeden głos: "Żyj, tchórzu!"

On, stropion krzykiem tym wśród perory,

Zmięszał się, owszem, dał czuć najwyraźniej,

Że był w gwałtownej bojaźni.

Dopieroż rozruch: "Precz z nim, fe, tchórz, a do nory!"

Szczęściem tuż była; wskroś sarkań i śmiechu

Wpadł w nię i rył bez oddechu.

Aż gdy na sążeń czuł się pod podwórzem,

Rzekł do siebie z ironią czystego sumienia:

"Ot proszę, co też to jest przesąd urodzenia,

Obrano by mnie wodzem, żebym nie był tchórzem".

Polityczny patron, Wojskowych Służb Informacyjnych Bronisław Komorowski jest tchórzem. Wie to każdy, kto trzeźwo i obiektywie ocenia polską rzeczywistość.

Ponieważ tchórzostwo jest wśród polityków III RP cnotą powszechną, zatem Bronisław Komorowski nie mógł zostać nikim innym, w państwie utworzonym przez swoich protegowanych. Jak każdy tchórz na urzędzie, Bronisław Komorowski czuje się silny wielkością swojej władzy marszałka Sejmu.

O umieszczenie go na tym stanowisku zadbali partyjni koledzy, w obawie, by ujawnienie aneksu nie zmiotło z politycznego zwierzyńca zwykłego posła Komorowskiego.

Słusznie uczynili, bo urząd to dla tchórza konieczny azyl, spokojna przystań, w której pielęgnuje swoje tchórzostwo i tchórzów równych sobie, zapewnia o odwadze i szlachetności.

Urząd pozwala tchórzowi być zuchwałym – czego nie należy mylić z męstwem, ani posądzać tchórza o odwagę. To urząd daje tchórzowi poczucie bezkarności, uczy go pogardy dla prawa, państwa i ludzi. Urząd jest fasadą, za którą tchórz skrywa swoje łajdactwa i pospolite świństwa. Tchórzowi to uchodzi, bo choć „ każdy każdemu się żali, Każdy przed każdym się chwali I każdy winę na każdego wali, Tchórzowi tylko wszyscy pokój dali.”

A tchórz - choć jest tylko narzędziem w cudzych rękach – nie chce być tchórzem pospolitym. Tchórz ma niestety ambicje, które czynią go człowiekiem groźnym. Potrafi uderzyć – byle cudzą ręką, potrafi oczernić – gdy przeciwnik słaby. On wie, że tchórzem, prawdziwym tchórzem jest tylko ten, kto boi się własnych wspomnień. Uzbrojony po zęby w broń każdego tchórza, poznał już wszystkie zakamarki kłamstwa, fałszu i obłudy.

Bułhakow napisał, że "tchórzostwo nie jest jedną z ułomności, ono jest ułomnością najstraszliwszą”. Trzeba uświadomić tchórzowi, kim jest i gdzie jego miejsce. Postawić przed wyborem, oświetlić, wskazać palcem. Uczynić go widocznym. Krzyknąć – Żyj tchórzu!

Na każdego tchórza przychodzi chwila, gdy na odwagę jest za późno. Wówczas - tchórz staje się szlachetną świnią, ale wtedy może być za późno dla nas.



http://ww6.tvp.pl/7038,20081030818980.strona

Adam Mickiewicz – Tchórz na wyborach. - http://univ.gda.pl/~literat/amwiersz/0068.htm

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz